Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin

gameplay.pl Forfiter #10 Pięciowskaźnikowa zasada egzystencji wg Rojewskiego

30.04.2011 14:06
1
sztu3
79
Pretorianin

Fajne.Przezywam kryzys numeru 3

30.04.2011 14:43
2
odpowiedz
zanonimizowany777435
34
Senator

Egzystencja- czyli ogółem wszystkie aspekty naszego życia... Mógłbym się o wszystko założyć, że każdy z nas chciałby mieć wszystkie wskażniki wymienione przez ROJA na wysokim poziomie. Teraz tylko nasuwa się pytanie: Czy istnieje taka możliwość??? Możliwość, abyśmy byli zadowoleni ze wszystkiego.. Mieć te tak zwane "kolumny" na poziomie który nas satysfakcjonuje,zadowala?Według mnie to zadanie osiągalne tylko dla... no właśnie, kogo? Moim zdaniem nikt raczej nie może osiągnąć pełni szczęścia. Jeden aspekt wyklucza drugi: Dajmy na to: istnieje pewien bardzo zdolny lekarz. Jest spełniony zawodowo,ratuje ludziom życie. Niie może narzekać na zrobki. Niby wszystko w jak najlepszym porządku. A jednak.. pozostaje rodzina... nie ma na nią czasu. Załamuje noce, nie ma go całymi dniami, dzieci nie mają ojca, a ich matka- męża... Jedyne co pozostaje w rodzinie na stałe to tylko pieniądze..Tak więc czy możemy mieć wszystko?
Niestety nie... W naszym realnym życiu nie możemy przejść wszystkiego w 100% niczym w dobrym RPGu... Zawsze będziemy musieli wybierać, zawsze coś będzie się odbywało kosztem czegoś... Naszym zadaniem jest wybrać swoje priorytety i się nimi kierować przez cały żywot ,ale trzeba również uważać na to aby je odpowietnio dobrać... Złych decyzji nie cofniemy tak jak w grze akcji, nie wczytamy wcześniejszego save'a... NIE. To jest życie i od nas zależy jakie ono będzie...

30.04.2011 14:46
ROJO.
👍
3
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

Dokładnie Ishi. Całkowite poświęcenie się/skupienie na konkretnym/kilu, może negatywnie wpłynąć na inne/pozostałe, zaniedbać je. Good point i comment like always!

30.04.2011 15:05
4
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Skoro nie możemy tych słupków przezwyciężyć, nie uda nam się ich zdobyć nigdy w stu procentach to czy nie lepiej było by pójść drogą jaką wskazuje nam buddyzm (z punktu filozofii a nie religii) i zamiast dążyć do osiągnięcia mniejszej czy większej wartości odrzucić, wyzbyć się, być obojętnym na ich wartości ? Różne może być podejście do tej sprawy. Możemy walczyć przez całe życie o jak najwyższe i w miarę równe proporcje co będzie bardzo męczące i wymagające lub pójść zgoła odmienną drogą i odrzucić wszystko (co wcale mniej męczące i łatwiejsze nie będzie ale gdzieś tam osiągalne w przeciwieństwie do pierwszego podejścia). Tak myślę choć mogę być w błędzie. Tylu już filozofów było przed nami a żaden z nich nie doszedł do sedna, złotego środka. Pozdrawiam.

30.04.2011 15:27
5
odpowiedz
zanonimizowany777435
34
Senator

Thanks ROJO. I'm trying to do that. :)

@Skatefish

Będąc obojętnym na wszystko możemy się upodobnić do stoików... Ci goście w swoim założeniu mieli , że lepiej jest nie odczuwać żadnych, choćby najmniejszych uczuć(np.szczęścia), aby później mówiąc dzisiejszym językiem nie łapać tak zwanego "doła" przy pierwszej- lepszej złej sytuacji w życiu.. Czy to dobra postawa?- można mieć pewne wątpliwości. To jak zamknąć się w pokoju bez okien, aby nie dostać poparzenia słonecznego. Uchronimy się przed tym, ale nigdy również nie doświadczymy tego, co ma do zaoferowania świat zewnętrzny, który przecież nie jest samym złem...Wyzbywanie się wszystkich uczuć w przekonaniu, że dążenie do doskonałości jest bezcelowe nie jest moim zdaniem dobrym posunięciem... Człowiek nigdy nie był, nie jest, i nigdy nie będzie idealny, ale właśnie dążenie do tego, aby wszystkie słupki były na maksymalnym poziomie daje nam jakiś cel w życu- powód dla którego wciąż chce nam się żyć(choć oczywiście może być ich o wiele, wiele więcej)...

30.04.2011 15:55
6
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Pozwolę sobie zacytować Arthura Schopenhauera: "Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król.", "Rozsądny człowiek nie ubiega się o przyjemności lecz o brak cierpień".
Swoją drogą trudny temat bo porusza bardzo dużo kwestii szczęście, sens życia, wiara. Szło by pisać godzinami a i tak nie dojść do konsensu.

30.04.2011 16:16
przeszczep21
7
odpowiedz
przeszczep21
22
Pretorianin

Lubię takie ciekawe tematy bo można o nich dyskutować godzinami. Od siebie dodam że brakuje mi tu wskaźnika satysfakcji duchowej i nie chodzi mi tu o żadną religię, ale o wiarę człowieka we własne umiejętności. Uważam że jeśli człowiek nie wierzy że może być szczęśliwy to nigdy nie będzie. Niedawno czytałem ciekawą książkę Joseph'a Murphy'ego - "Potęga podświadomości" tam było to bardzo ciekawie opisane. Autor przytacza w niej wiele przypadków ludzi którzy wyleczyli się z ciężki chorób dzięki swojej wierze. Podaje też wiele metod dzięki którym człowiek może osiągnąć zamierzony cel. Ogólnie rzecz biorąc książka bardzo motywuje do życia. Napisana jest w bardzo przystępnym języku. Polecam ją wszystkim którzy mają doła :)

30.04.2011 16:27
ROJO.
👍
8
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

Czeszę się przeszczep. Rozumiesz, mała odskocznia. Nie zawsze trzeba męczyć o grach. Możemy przecież pogaworzyć na inne tematy:)

30.04.2011 16:27
ppaatt1
9
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Takie trochę generalizowanie. :D Życie to nie Simsy i wyrównywanie wskaźników nie jest takie proste. O kwestii filozofii powiedział już skatefish. Wszystko się sprowadza do tego jak się żyje i w co się wierzy. Niewiara, bądź wiara w Boga wpływa bardzo mocno na to jest istotniejsze. A istnieje wiele innych czynników, który to zmieniają.

Również nie zgadzam się co do wyrównania sfery satysfakcji uczuciowej do pozostałych. Posługując się już obraną przez Ciebie zasadą to jeśli wszystkie inne wskaźniki są wysoko, a ten jeden od uczuć jest na dnie to nic się nie liczy. Bardziej niż w analogicznej sytuacji, tyle, że z innymi wskaźnikami u dołu. Psychologia m.in. o tym mówi. A dokładniej piramida Maslova. Potrzeby fizjologiczne, potem bezpieczeństwo, następnie uczucia i więzi. Dopiero na końcu są pozostałe kwestie jak pieniądze czy zdrowie. Nie zmienia to oczywiście faktu, ze jeśli utrzymamy te wskaźniki na wysokim poziomie będziemy sobie dobrze żyli. Tyle, że mówimy tutaj o środowisku zamkniętym-fikcyjnym. Nie można trzymać cały czas tych wskaźników wysoko. Po prostu życie sprowadza na nas losowe (choć tutaj wkracza znów filozofia mówiąc: Niekoniecznie losowo :)) wydarzenia, które potrafią albo zwiększyć albo zmniejszyć wskaźnik. Często bardzo diametralnie. Ktoś uprawia sport, dba o ciało i nagle się okazuje, że ma nieuleczaną chorobę. Ktoś traci ukochaną w wypadku samochodowym, ktoś zostaje zwolniony z pracy itd.

Więc mówiąc krótko: Fajnie tylko, że nic nie daje takie spojrzenie.

Możemy przecież pogaworzyć na inne tematy:)
Jestem jak najbardziej za :)

30.04.2011 16:52
ROJO.
👍
10
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

Dzięki ppaatt1. Jak zwykle dorzuciłeś coś konstruktywnego od siebie. Kwestia losowości to coś istotnego, czego faktycznie, nie wziąłem pod uwagę. Zaznaczyłem jednak świadomość pewnej niedoskonałości zaproponowanej ideii, mechanizmu egzystowania. Dzięki brachu. Jak zwykle.

30.04.2011 16:57
przeszczep21
11
odpowiedz
przeszczep21
22
Pretorianin

[9] "Ktoś uprawia sport, dba o ciało i nagle się okazuje, że ma nieuleczaną chorobę. Ktoś traci ukochaną w wypadku samochodowym, ktoś zostaje zwolniony z pracy itd. " Dlatego moim zdaniem wiara człowieka w siebie, Boga lub cokolwiek innego jest tak ważna ponieważ pomaga przetrwać takie sytuacje i wyjść z nich silniejszym (Co cię nie zabije to cię wzmocni) Przykładów z życia można przytoczyć setki np. znany wszystkim Bear Grylls w wypadku złamał kręgosłup w 3 miejscach a trzy lata później wspiął się na Mount Eversest.

30.04.2011 18:48
ppaatt1
12
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Dlatego moim zdaniem wiara człowieka w siebie, Boga lub cokolwiek innego jest tak ważna ponieważ pomaga przetrwać takie sytuacje i wyjść z nich silniejszym (Co cię nie zabije to cię wzmocni)
Oczywiście, tylko wszystko znów się sprowadza do prywatnej filozofii. Jeden uzna, że człowiek to kupa gówna stworzona przez sadystycznego Boga, który się śmieje przy każdym ludzkim upadku. Drugi, że na ziemi trzeba znosić niegodziwości, aby zaznać szczęścia po śmierci. Zwyczajnie niektórzy godzą się na zły stan swojego życia. Inni natomiast nie mają (bądź też nie chcą podświadomie jej odkryć) silnej psychiki i potrzebują pomocy psychoterapeutów. Niektórzy też w sumie wierzą w jakieś idee, który są dla nich istotniejsze niż wskaźniki i potrafią żyć i czerpać szczęście z samej idei.

A to, że wiara potrafi zdziałać cuda to fakt. Ot, często choroby i inne rzeczy są spowodowane naszą własną psychiką. Niski wynik na egzaminie również może być powodem tego, że ktoś z góry założył, że nie zda i podświadomie blokował w sobie uczenie się. (siadał, próbował, nic nie wchodziło do głowy).

30.04.2011 22:27
cloak_engage
13
odpowiedz
cloak_engage
14
Chorąży

Oj wszystko poprzekręcałeś ROJO.

Napisałeś że
"Nie posiadamy wrodzonej natury, danej nam z góry" Oraz "Najpierw istniejemy, a dopiero później się definiujemy."

Otóż jesteśmy już zdefiniowani z góry przez naturę. A jak jesteśmy w stanie to wykorzystać, świadczy o jakości naszego istnienia.

Natomiast wartość oraz ilość wypunktowanych przez Ciebie czynników w tym wykresie nie może być przyjmowana jako stałe, ponieważ wszystkie one są zależne od danej jednostki. Wszystko jest względne. Ale rzeczywiście ważne jest utrzymanie złotego środka pomiędzy tym co daje nam szczęście , a tym co musimy robić aby je mieć...

30.04.2011 23:03
14
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Tutaj trzeba wspomnieć, że z tym definiowaniem siebie to też nie jest tak słodko. Niewiele ludzi sobie zdaje sprawę jak mało od nich zależy. Rodzimy się w danym kraju o danej kulturze, wierze, tradycjach i zwyczajach. Później wpajamy przekazywane nam przez rodziców wartości. Szkoła próbuje zrobić z nas patriotów i dobrych obywateli. Kumple z podwórka też jakoś na nas oddziałują. Media robią swoje... Niby jesteśmy sobą a tak naprawdę zlepkiem narzuconych schematów. Dlatego warto być otwartym na świat i cały czas dążyć do rozwoju, nie stać w miejscu i wyglądać za nasz obszar złudzeń.

01.05.2011 08:22
SlaY91
15
odpowiedz
SlaY91
15
Pretorianin

Widze żę finansowo nieźle stoisz :) Szkoda tylko że bardzo często nie można połączyć pasji - tego hobby jakim jest granie na komputerze, z zarabianiem forsy tj. pisaniem. Często tutaj chodzi o harówkę, z niektórymi tekstami sie po prostu męczysz etc.

01.05.2011 10:56
ROJO.
👍
16
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

SlaY91 - Wykres nie przedstawia mojej osoby, tak ogólnie, poglądowo machnąłem. Gdyby był mój - 2 i 4 byłyby niższe, a jedynka wyższa:)

02.05.2011 10:52
👍
17
odpowiedz
Raid1000
9
Legionista

Wyżej Ishimura napisał że nie można mieć wszystkich kolumn na wysokim poziomie, ja się z tym nie zgadzam. Człowiek stara się żyć najlepiej jak może ale nieważne jak mocno się stara na jego życie mają też wpływ czynniki zewnętrzne: inni ludzie, wypadki, wygrana w lotka i wiele innych... Tak więc mimo że człowiek jest kowalem swego losu to zawsze jest czynnik zewnętrzny, najprostszy przykład - rodzice. Rodziców się nie wybiera a to prawdopodobnie oni lub też ich brak ukształtuje człowieka na początku. Dochodzą do tego miejsce urodzenia, ludzie których spotkamy itd. Do życia idealnego potrzebny jest fart, wiem że to trochę naiwne ale nie zapominajmy że sami żyjemy na planecie, która ma idealne warunki do życia, co jest niesamowicie szczęśliwym zbiegiem okoliczności.
I W ŻADNYM WYPADKU NIE MÓWIĘ ŻE NALEŻY NIC NIE ROBIĆ I NIECH SIĘ DZIEJE WOLA BOŻA! Nic nie robienie to najgorsze co można robić. Świat sam nie stanie się dla nas dobry i przyjazny, trzeba mu w tym pomóc.
Aesierozpisaem.
@edit
Argh! Napisałem to samo co Skatefish, powinienem najpierw przeczytać wszystkie wypowiedzi.

02.05.2011 11:39
ppaatt1
18
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

Jak już piszecie o wpływie środowiska to polecam poczytać o seryjnym zabójcy znanym jako Carl Panzram. Jego cytat: "Gdyby od początku traktowano mnie tak jak teraz, nie byłoby tylu ludzi na świecie, którzy zostali ograbieni, zgwałceni i nie byłoby tylu trupów. Możliwe, Że nie siedziałbym teraz za kratkami... Dlaczego jestem, kim jestem? Powiem wam dlaczego. Ja do tego ręki nie przyłożyłem. Inni mnie takim stworzyli"

Ale czy mało od nas zależy? Nie zgodzę się. W gruncie rzeczy mamy wpływ na całe środowisko dookoła. Na wszystkich znanych nam ludzi. To, że któryś z naszych znajomych osiągnie sukces to może być po części również nasza zasługa. To, że ktoś się zabije za 30 lat to też może być nasza zasługa. Choć oczywiście nieświadoma. To co robimy może bardziej wpłynąć na rząd i państwo niż krzyżyk na głosowaniu. Może, ale też nie musi. Wpływ środowiskowy jest duży, ale nic na to nie poradzisz. Człowiek musi się uczyć. Świat też jest właśnie taki fajny, dlatego że jest niesamowita różnorodność. Nikt nie jest taki sam i nikt nie dojdzie do takich samych przemyśleń co ktoś inny.

do życia idealnego potrzebny jest fart
Pytanie brzmi czy można żyć idealnie. Milionerzy również mają problemy. Mnisi z Tybetu też. Można sobie co prawda udogodnić, ale żyjemy w czasach w których to jakieś super trudne też nie jest. Kiedyś kwestia urodzenia była istotniejsza. Dziś żyć może każdy. (mówię tutaj o Europie, Stanach. Bo oczywiście życie w Afryce czy Azji jest trudne, a o wybiciu się gdzieś dalej nie ma czasem nawet mowy.).

02.05.2011 12:51
19
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

ppatt1 my mówimy o tym, że jesteśmy zależni od świata zewnętrznego a ty troszkę zboczyłeś z tematu pisząc, że mamy wpływ na świat zewnętrzny potwierdzając naszą teorię hehe :). Podsumowując: wpływ na świat zewnętrzny owszem mamy ale jesteśmy też od niego zależni (od jego wpływów). Tworząc wpływ, tworzymy zależność. Każdej akcji towarzyszy reakcja.

02.05.2011 13:07
ROJO.
👍
20
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

Jedno jest pewne kochani: komentarze godne pochwały.

02.05.2011 18:14
ppaatt1
21
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

skatefish --> To oczywiste jest. Ja tylko pragnąłem zwrócić uwagę, że jednak mamy wpływ, choć niekoniecznie na siebie. (to zabawne, możliwe, że mamy większy wpływ na otoczenie niż na siebie). Kwestia jeszcze odporności psychicznej (która też się kształtuje z biegiem czasu). Silniejsza osoba, osoba świadoma ma większą szansę na zrozumienie tych zależności i samodzielnym świadomym wybraniu co chce niż osoba słaba psychicznie ulegająca zdaniu innym. (co nie znaczy, że to jakaś zasada. Bywa, że ów silna osoba sama siebie okłamuje nt. tego, że kontroluje rzeczy, które na nią wpływają. Każdy ulega nieświadomie jakimś wpływom.). No, ale taki nasz świat.

02.05.2011 18:57
22
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Świadomość jest ciekawym tematem. Budda na przykład też na początku nie był świadomy jak wygląda świat. Żył bezpieczny i chroniony w królewskim pałacu, nie znając innego życia. Ojciec wiedząc, że Budda nie jest taki jak reszta społeczeństwa jest bardziej uduchowiony starał się go zatrzymać w pałacu aby mieć następce tronu przy sobie. Jednak Budda pewnego razu wydostał się z pałacu i poznał prawdę biedę, cierpienie, nędze. Wtedy postanowił studiować, szukać sensu i sposobu na uwolnienie człowieka od utrapień. Tutaj przychodzi mi na myśl przestawiony przez ciebie Carl Panzram. Ciekawe jak potoczyły by się jego losy gdyby ktoś powiedział mu, że idzie stąpać inną, lepszą ścieżką. Może dowiedział się o tym dopiero w więzieniu a może presja jego bliskich była zbyt duża; wpojone idee zbyt głęboko zakorzenione. Wnioskuję więc, że świadomość jest miarą naszej wolności. Pytanie czy ludzie rzeczywiście tej wolności chcą i potrzebują. Patrząc na społeczeństwo widać, że łatwiej żyć przyjmując prawdę z zewnątrz i dając się manipulować zamiast samemu jej szukać.

02.05.2011 19:15
ppaatt1
23
odpowiedz
ppaatt1
95
Obieżyświat

wpojone idee zbyt głęboko zakorzenione.
Przede wszystkim był gwałcony, poniewierany, a wszystko przykryte hipokryzją. Choć był zły, to go w pewnym sensie lubię. Po prostu jestem w stanie spojrzeć na świat jego oczami. On nie był pierwszym lepszym debilem, który zabijał. On też nie dostał żadnej misji od Boga. On po prostu zabijał, bo nikt nic lepszego mu nigdy nie pokazał. Również jestem ciekaw jak potoczyły by się jego losy, gdyby np. strażnik więzienny który później mu pomagał stanął na drodze jego życia o wiele wcześniej.

Wnioskuję więc, że świadomość jest miarą naszej wolności. Pytanie czy ludzie rzeczywiście tej wolności chcą i potrzebują. Patrząc na społeczeństwo widać, że łatwiej żyć przyjmując prawdę z zewnątrz i dając się manipulować zamiast samemu jej szukać.
Można się zgodzić. Chociaż jeszcze pozostaje pewna kwestia. Czy jest możliwa wolność dla wszystkich? Gdyby tak byłoby świat na pewno inaczej by wyglądał. Ale nie sposób mi teraz przewidzieć jak. Zbyt dużo zmiennych jak na moją głowę. :)

Sam pisząc te słowa nie uważam siebie za osobę świadomą. (jeśli w ogóle można za życia osiągnąć taki stan.). Fakt, widzę różne rzeczy, różne zależności. Ale nie wszystkie. Chociaż lubię to odkrywać, to jednak jestem wiem, że dużo jest rzeczy o których nie wiem, którym ulegam, których nie jestem świadomy.

Budda, Jezus są właśnie przedstawiani jako osoby, które były świadome. W sumie fajnie czasem popatrzeć na ich życie i wyciągnąć jakieś wnioski. Choć jestem ciekaw jak bardzo (lub czy) są to historie wyidealizowane. Ale tak czy siak. Bez względu na to czy to prawda czy nie warto się przypatrzeć im. (i nie tylko im. Podałem te dwie postacie jako przykłady).

Swoją drogą, dzięki za ciekawą kulturalną dyskusję. :)

02.05.2011 19:56
24
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Dziękuję ci również. Sam też nie uważam się za żadny autorytet (zresztą sprzeciwiam się posiadaniu takowych - dzisiaj badam życie Buddy, jutro Jezusa). Cały czas szukam myślę, że nawet jeśli nie znajdę niczego na mojej ścieżce rozwoju to przynajmniej będę mógł sobie powiedzieć, że próbowałem. Dziękuję również ROJO za przygotowanie materiału który umożliwił przeprowadzenie nam ciekawej rozmowy :). Pozdrawiam.

02.05.2011 20:29
ROJO.
👍
25
odpowiedz
ROJO.
138
Magia Kontrastu

Przyjemność po mojej stronie:)

02.05.2011 20:54
przeszczep21
26
odpowiedz
przeszczep21
22
Pretorianin

Ten post powinien być przykładem na to że w internecie można prowadzić dialog w inteligenty sposób (bez trolowania ) i to w dodatku na poważny temat. Czekam na kolejną debatę panowie :)

gameplay.pl Forfiter #10 Pięciowskaźnikowa zasada egzystencji wg Rojewskiego