Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Dishonored: The Knife of Dunwall Recenzja gry

Recenzja gry 23 kwietnia 2013, 12:30

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Recenzja The Knife of Dunwall - dodatku fabularnego do Dishonored

Pierwszy fabularny dodatek do Dishonored pozwala wcielić się w Dauda – jednego z głównych przeciwników Corvo z podstawki. Jak na tle bardzo udanego pierwowzoru prezentuje się nowa, kilkugodzinna kampania?

Recenzja powstała na bazie wersji PC. Dotyczy również wersji X360, PS3

Pierwszy dodatek do DishonoredDunwall City Trials – miał dwa oblicza. Z jednej strony oferował mnóstwo godzin znakomitej zabawy, testującej umiejętności Corvo na wielu różnych płaszczyznach, z drugiej kompletnie zignorował kwestię fabuły. Część fanów podstawki mogła mieć o to do twórców żal, wszak nic, nawet najtrudniejsze i najbardziej wymyślne wyzwania, nie zastąpi prawdziwej przygody. Mocno reklamowane rozszerzenie The Knife of Dunwall ma to zmienić. Sprawdźmy zatem, z jakim skutkiem.

Recenzja The Knife of Dunwall - dodatku fabularnego do Dishonored - ilustracja #1
W rzeźni zobaczymy nowych przeciwników.
PLUSY:
  • trzy interesujące i długie misje, zapewniające nawet siedem godzin zabawy;
  • dwie nowe lokacje, ze szczególnym wyróżnieniem rzeźni Rothwilda;
  • spora swoboda działania, możliwość wybierania różnych dróg prowadzących do celu;
  • nieznaczne usprawnienia w mocach i gadżetach;
  • postać Dauda i jego kapitalny głos.
MINUSY:
  • słabiutkie zakończenie przeciętnej pod względem fabuły kampanii;
  • zdecydowanie zbyt niski poziom trudności dla fana skradania;
  • irytujące błędy.

Każdy, kto ma za sobą spotkanie z Dishonored, powinien bez trudu skojarzyć bohatera omawianego dodatku. To właśnie Daud grał pierwsze skrzypce w zamachu na cesarzową i był jednym z głównych kandydatów do odstrzału na niezbyt długiej liście Corva. Takie podejście do sprawy otworzyło interesujące możliwości przed autorami rozszerzenia – nic w końcu nie stało nie przeszkodzie, aby opowieść o asasynie wpleść w znaną już intrygę i zaprezentować wydarzenia z jego perspektywy. Twórcy wybrali jednak inne rozwiązanie, wskutek czego The Knife of Dunwall opowiada zupełnie nową, niezależną historię. W czasie gdy Attano ucieka z więzienia i zabiera się za rujnowanie imperium Lorda Regenta, Daud za namową Outsidera próbuje odnaleźć tajemniczą Delilah. Trop wiedzie do przetwórni wielorybów Rothwilda, gdzie ogromne ssaki morduje się w niezbyt humanitarny sposób, by uzyskać cenny tran.

Minikampania składa się z trzech misji. W zależności od preferowanego stylu gry zaliczenie ich zajmuje od trzech do siedmiu godzin – ja postawiłem na wariant ducha (unikałem wykrycia i nie pozbawiałem życia rywali), dlatego standardowo bawiłem się dłużej. Mimo wybrania trzeciego, czyli najwyższego na starcie stopnia trudności (ostatni – Master Assassin – dostępny jest dopiero po zakończeniu przygody), dodatek nie stanowił dla mnie wyzwania, wprost przeleciałem przez niego jak burza. Niestety, autorzy nie wyciągnęli żadnych wniosków z narzekań fanów na pierwowzór i nie skomplikowali życia tym śmiałkom, którzy zdecydowali się na wariant skradankowy. W rezultacie rozszerzenie prezentuje satysfakcjonujący poziom tylko wtedy, gdy świadomie przestaniemy korzystać ze wspomagaczy lub gdy zaczniemy siać w Dunwall totalny chaos, bijąc się z przeważającymi siłami wroga w otwartych starciach. Ta ostatnia opcja jednak średnio pasuje do koncepcji gry.

Recenzja The Knife of Dunwall - dodatku fabularnego do Dishonored - ilustracja #3
Przegląd umiejętności Dauda.

Zabawa byłaby z pewnością znacznie ciekawsza, gdyby Daud nie miał pod ręką nadnaturalnych mocy i wymyślnych gadżetów, jednak pod tym względem nie tylko nie ustępuje zamaskowanemu mścicielowi z podstawki, ale nawet go przewyższa. Asasyn dysponuje co prawda mniejszą liczbą zdolności niż Corvo (brakuje choćby opcji przejmowania kontroli nad ludźmi i zwierzętami), ale te, które posiada, w zupełności wystarczają, by przynajmniej w cieniu pozostać niezwyciężonym. Blink wzbogacono o zatrzymanie czasu, co pozwala dokonywać karkołomnych wyczynów, np. wyskoczyć wysoko w górę i w locie na spokojnie wybrać cel podróży. Nasz podopieczny potrafi też spowolnić otoczenie w standardowy sposób i korzystać z usług mrocznej wizji, ujawniającej położenie run, a po usprawnieniu pokazującej pozycje wrogów. Jedyną istotną nowością w tej materii jest tak naprawdę moc przyzywania kompanów, którzy pomagają eliminować oponentów lub odciągać ich uwagę.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.