Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Borderlands 2: Captain Scarlett and Her Pirate's Booty Recenzja gry

Recenzja gry 13 stycznia 2013, 14:45

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

Recenzja gry Borderlands 2: Captain Scarlett and Her Pirate's Booty - pustkowia dla piratów

Pierwszy dodatek do Borderlands 2 daje dokładnie to, czego oczekujemy po rozszerzeniach - tonę nowej zawartości. Chluba dla DLC!

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • dodatek wyładowany po brzegi zawartością;
  • raj dla miłośników lootu;
  • trzeci pojazd – poduszkowiec;
  • kilka zupełnie nowych przeciwników i ciekawi bossowie;
  • świetnie zaprojektowane i różnorodne lokacje;
  • wynagradzająca wysiłek końcówka;
  • dwie misje raidowe po ukończeniu kampanii.
MINUSY:
  • fabuła, brak wyrazistych, zapadających w pamięć postaci;
  • słabe zadania poboczne.

Druga odsłona cyklu Borderlands to w opinii wielu najlepszy produkt firmy Gearbox Software, jaki kiedykolwiek ujrzał światło dzienne i nic w tym dziwnego – Amerykanie wyciągnęli lekcję z błędów popełnionych w pierwowzorze i spłodzili sequel totalny, który bez poczucia wstydu mógł stanąć w szranki o miano najlepszej strzelaniny ubiegłego roku. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku poprzedniej gry, twórcy zaplanowali rozwijanie swojego dzieła w czterech płatnych dodatkach. Z racji tego, że trzeci z nich zadebiutuje na rynku lada moment, jest to dobra okazja, by przyjrzeć się poprzednim dwóm rozszerzeniom, które dotąd nie były przez nas szerzej omawiane, a są dostępne od dłuższego czasu. Na pierwszy ogień pójdzie wydana jeszcze w październiku przygoda o nazwie Captain Scarlett and Her Pirate’s Booty.

Witamy w bezludnym raju. - 2013-01-13
Witamy w bezludnym raju.

Po kupieniu i zainstalowaniu dodatku na mapie świata pojawia się zupełnie nowy obszar: Oaza. Niedostępne w podstawce terytorium możemy na dobrą sprawę odwiedzić już na początku rozgrywki – wystarczy skorzystać z pierwszego punktu szybkiej podróży, który znajduje się w zimowej kryjówce Claptrapa. Wizyta niedoświadczonego bohatera w skąpanym w słońcu kurorcie na nic się jednak nie zda. Autorzy ustawili doświadczenie wrogów na czternastym poziomie, co oznacza, że zaczynających od zera graczy kilkugodzinna rozgrzewka w zwykłej kampanii niestety nie ominie.

Pod względem objętości Captain Scarlett and Her Pirate’s Booty prezentuje się imponująco – można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że pod względem skali dodatek ten niczym nie ustępuje rozbudowanym rozszerzeniom sprzed epoki DLC i ośmiesza producentów, próbującym wciskać różnego rodzaju badziewie za wygórowane kwoty. Na żądnych nowych przygód śmiałków czeka aż osiem nowych i rozległych lokacji, dziewięć misji wchodzących w skład głównego wątku fabularnego i szesnaście nieobowiązkowych zadań pobocznych, przy czym jedno z nich (poszukiwanie pirackich skarbów) występuje pięciokrotnie, za każdym razem w innym obszarze. Na tym zabawa się nie kończy. Po zakończeniu złożonej z ośmiu rozdziałów kampanii, w Oazie odblokowywane są dwa scenariusze raidowe dla bardzo doświadczonych bohaterów, koncentrujące się na ubiciu piekielnie wymagających bossów. Ich zniszczenie nagradzane jest nie występującymi w podstawce kryształami (Seraph), za które można kupić unikatowy oręż, oznaczony kolorem różowym. Zaliczenie wszystkich atrakcji przygotowanych przez autorów to wyzwanie na co najmniej dziesięć godzin.

Anchorman – zupełnie nowy przeciwnik. - 2013-01-13
Anchorman – zupełnie nowy przeciwnik.

Najsłabszym elementem dodatku jest sama kampania, która po wydarzeniach, jakich byliśmy świadkami w „dwójce”, nie robi już niestety wielkiego wrażenia. Fabuła koncentruje się na poszukiwaniach legendarnego skarbu - jego położenie wskaże nam tajemniczy kompas, który trzeba najpierw poskładać z rozrzuconych tu i ówdzie części. Brak w Captain Scarlett and Her Pirate’s Booty dobrze nakreślonych i wyrazistych postaci – jedynie mocno popaprany Shade i zakochany po uszy Herbert dają radę, ale to bohaterowie drugiego planu, którzy pojawiają się dosłownie na chwilkę i w gruncie rzeczy niewiele wnoszą do opowiadanej historii. Odrobinę zawieść można się też na pirackiej otoczce, która teoretycznie powinna napędzać ten produkt. Nieco inaczej wyobrażałem sobie przeniesienie morskich rozbójników do Borderlandsowych klimatów, choć trzeba uczciwie przyznać, że w tym względzie produkt firmy Triptych Games ma też swoje dobre momenty.

W rafinerii czekają na nas roboty Hyperionu. - 2013-01-13
W rafinerii czekają na nas roboty Hyperionu.
Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka
Recenzja gry Deathloop - duchowy spadkobierca BioShocka

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia Arkane – twórców Dishonored – to piorunująca mieszanka roguelike’owych mechanik, intrygującej fabuły i surrealistycznych klimatów. Wszystko to tworzy jedną z najlepszych gier tego roku.

Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów
Recenzja gry No More Heroes 3 - na świecie nie ma już bohaterów

Recenzja gry

No More Heroes 3 to ostatnia część pokręconych przygód Travisa Touchdowna. Goichi Suda opowiedział tu niebywale krwawą historię miksującą gatunki, style i nawiązania do popkultury. Całość tworzy swojego rodzaju bałagan, ale taki, który może się podobać.

Recenzja gry Chernobylite - polski STALKER na miarę naszych możliwości
Recenzja gry Chernobylite - polski STALKER na miarę naszych możliwości

Recenzja gry

Polska gra Chernobylite to niezwykle klimatyczny powrót do czarnobylskiej Zony. Na dodatek intryguje fabułą, wyborami i daje dużo swobody podczas rozgrywki. Czy więc fani kultowego STALKER-a mają powody do świętowania?