Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 24 lutego 2012, 11:46

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Lepiej późno, niż wcale - recenzja gry Alan Wake na PC

Klimatyczny tytuł z Xboksa 360 potrzebował dwóch lat, żeby zawitać na PC. Gracze nie posiadający konsoli Microsoftu powinni się cieszyć, bowiem gra prezentuje się znakomicie.

Ogniem i mieczem

Alan Wake jest w dużo większej mierze efektowną strzelanką niż bardzo interaktywnym filmem. Za dnia jesteśmy bezpieczni, więc zwiedzamy, rozmawiamy, szukamy przedmiotów, podążamy do celu (nierzadko za kierownicą pojazdów – to sympatyczna odskocznia od standardowego „run'n'gun” i wyraźna pozostałość po pierwotnie projektowanej otwartej strukturze gry), zaś gdy zapada zmrok, bardzo blisko zaprzyjaźniamy się z latarką i rewolwerem. W nocy mroczna obecność rośnie w siłę i rzuca nam pod nogi kłody (dosłownie, choć często walczymy też z innymi owładniętymi przez cienie przedmiotami, wliczając w to pojazdy). Na każdym kroku zaś napotykamy Opętanych – zwykłych ludzi, którzy skryci za ruchomym, czarnym całunem, wykonują polecenia złej mocy. By ich pokonać, trzeba ich najpierw oświetlić, likwidując cienistą osłonę, a potem potraktować tradycyjnym ołowianym pakunkiem. Alan (jak się okazuje – pisarz-rewolwerowiec... przymknijcie na to oko i będzie OK) ma dostęp do zwykłego sześciostrzałowca, dwóch rodzajów strzelb, karabinu myśliwskiego i niezwykle skutecznych w walce z ciemnością generatorów światła pod postacią flar, granatów błyskowych i wyrzutni rac.

Proporcje wykorzystywania w grze ognia (światło) i miecza (broń) do zwykłego „przygodówkowania” (choć uprzedzam – zagadek w grze w zasadzie nie ma) są jak 75 do 25. Zdecydowana większość to hasanie po lesie/ciemnych budynkach i opędzanie się od wrogów. Sprawia to wiele frajdy i w zasadzie się nie nudzi, poza wspomnianymi ostatnimi godzinami grania, ale nie pogniewałbym się, gdyby akcenty zostały rozłożone nieco inaczej.

Filip „fsm” Grabski | GRYOnline.pl

Zostało jeszcze 65% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie