Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 28 czerwca 2010, 14:18

autor: Hed

Demon's Souls - recenzja gry

Jedna z najgłośniejszych gier ubiegłego roku, dopiero teraz została wydana w Europie. Czy Demon’s Soul naprawdę jest warte uwagi?

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

Demon’s Souls to gra firmy From Software (znanej z serii Armored Core), która została wydana w lutym ubiegłego roku w Japonii, gdzie zebrała zróżnicowane recenzje (29/40 w Famitsu i 350/400 w Dengeki). Kilka miesięcy później trafiła na rynek amerykański i zyskała jednogłośne uznanie redaktorów czasopism oraz portali branżowych. Wystarczy przypomnieć, że tytuł ten zdobył nagrodę gry roku w plebiscycie Gamespota i kilka nagród dla najlepszego cRPG. Europejscy miłośnicy w końcu doczekali się oficjalnego wydania Demon’s Souls i z tej okazji postanowiliśmy sprawdzić, w czym tkwi fenomen japońskiej produkcji.

Najbardziej satysfakcjonująca informacja, jaką można zobaczyć podczasgry w Demon’s Souls.

Grę rozpoczynamy zwyczajnie – od wykreowania postaci. Wybieramy jej imię, wygląd oraz klasę, która określa nasze statystyki i początkowy sprzęt. Chwilę później przedzieramy się przez początkowych przeciwników – co zaskakujące, nie są oni tylko kukiełkami i z determinacją próbują nas uśmiercić. Po kilkunastu minutach trudnej przeprawy stajemy przed przejściem przesłoniętym tajemniczą mgłą – za nią widnieje następna komnata z kolumnami i dziwną czarną plamą pośrodku. Przechodzimy przez magiczną zasłonę. Przed nami wyrasta gigantyczna ohydna bestia, która bez ceregieli rusza na nas i wymierza śmiertelny cios, zanim zdążymy zareagować. Na ekranie pojawia się wielki napis oznajmiający, że zginęliśmy. Doświadczeni fani gry mogliby zażartować, że „w tym momencie zaczyna się Demon’s Souls”.

Pierwszy prawdziwy demon, którego spotykamy, zabija nas w celach czysto dydaktycznych. Ten zabieg ma nauczyć graczy, że w Demon’s Souls śmierć jest czymś naturalnym i przydarza się często. W odróżnieniu od większości tytułów nie dysponujemy tu jednak opcją zapisywania i wczytywania stanu gry – po porażce gracz przeistacza się w niebieski fantom, który posiada wyposażenie i statystyki bohatera, ale jest nieco słabszy (zadaje mniej obrażeń, ma tylko połowę życia). W tej formie kontynuujemy przygodę aż do momentu wskrzeszenia. Ciało możemy odzyskać, używając przedmiotów/czarów, zabijając kolejnego bossa/demona we własnym świecie lub pomagając innym graczom. Japońska produkcja łączy bowiem w dość innowacyjny sposób rozgrywkę solową z zabawą przez Internet.

Każdy przeciwnik w Demon’s Souls wymaga uwagi. Najtrudniejsze sąfantomy.

W Demon’s Souls można grać offline (wylogowując się z PlayStation Network), ale wówczas pozbawiamy się najdziwniejszych atrakcji gry. Gracze bawiący się online widzą sporadycznie białe duchy, reprezentujące innych walczących z potworami śmiałków, oraz czerwone plamy krwi – po ich dotknięciu oglądamy scenę śmierci drugiej osoby. Oprócz tego każdy bohater może zostawiać na ziemi wiadomości, sklecone z predefiniowanego zestawu zwrotów, zdań i słów. Wypowiedzi krótsze od wpisów na Twitterze niejednokrotnie zawierają bezcenne podpowiedzi odnośnie taktyk czy wrogów czających się w mroku, chociaż bardzo często są też dowodem na mroczne poczucie humoru innych graczy. Przykładem mogą być tu pospolicie spotykane wiadomości zachęcające do zrobienia kroku w przepaść – bezkrytyczne sugerowanie się nimi nie jest więc zbyt rozsądne.

Najbardziej absurdalnym zgonem, jaki zafundowałem swojej postaci w Demon’s Souls, była nieudana próba wypuszczenia na przeciwników wielkich kul armatnich zamkniętych w drewnianej zagrodzie. Po rozwaleniu drzwiczek jedna z kul zahaczyła o mojego biednego rycerza i pociągnęła go w dół – „wycieczka” po zboczu zakończyła się oczywiście śmiercią. To pokazuje, że w tej grze zginąć można na naprawdę dziesiątki sposobów. Przeciwnicy są niezwykle mocni i dysponują zaskakującymi atakami – wielu z nich zabija nas jednym bezpośrednim ciosem, więc walka z większą grupą w ogóle nie wchodzi w rachubę. Zagrożeniem są również same lokacje, które zwiedzamy – prawie w każdej przez większość czasu walczymy tuż nad przepaścią, wspinając się po krętych schodach czy skleconych naprędce drewnianych rusztowaniach.

Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King
Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King

Recenzja gry

Nowe Paper Mario to bardzo lekkie elementy RPG i mnóstwo humoru, koloru i płaskich papierowych stworków zamienionych przez tytułowego króla w złowieszcze wersje origami. Oraz oczywiście Mario i pewna księżniczka do uratowania.

Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?
Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?

Recenzja gry

Chcieliście Skyrim Online, to proszę bardzo, macie! Najnowszy dodatek do TESO zabiera nas do kultowej krainy, abyśmy mogli stanąć twarzą w twarz z wampirami i wilkołakami. Szkoda tylko, że całość bardziej przypomina grę singleplayer niż MMORPG…

Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!
Recenzja gry Xenoblade Chronicles: Definitive Edition – Epicka przygoda, dobry remaster!

Recenzja gry

Xenoblade Chronicles to legenda dla fanów jRPG. Słusznie, bo gra zdecydowanie wybija się ponad średnią kapitalną fabułą i postaciami. Wrażenie nie psują nawet archaiczne rozwiązania rozgrywki.