Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 11 września 2008, 08:18

autor: Cisek

Ratchet & Clank: Quest for Booty - recenzja gry

Za cenę dwu biletów do kina otrzymujemy nową przygodę, nowe rozwiązania i ten sam rewelacyjny humor. Aż żal, że tylko na jeden wieczór.

Recenzja powstała na bazie wersji PS3.

Ratchet and Clank Future: Quest for Booty to idealny przykład wykorzystania cyfrowej dystrybucji na obecnych konsolach. Poświęcając 15$ (albo 55zł) i około 3GB danych, możemy zapewnić sobie zajęcie na weekendowe popołudnie bez wychodzenia z domu. Warto?

Jest to samodzielna przygoda, kontynuacja ubiegłorocznego Ratchet and Clank: Tools of Destruction. Stworzona w oparciu o ten sam silnik graficzny przedstawia wydarzenia mające miejsce bezpośrednio po zakończeniu poprzedniczki. Przypomnijmy, że w Tools of Destruction dwójka bohaterów została na końcu rozdzielona. Robota Clanka uprowadziły tajemnicze Zonies. Gdzie, po co? Futrzak Ratchet chce to ustalić za pomocą urządzenia będącego na wyposażeniu mieszkańców planety Merdegraw, do którego uruchomienia potrzebuje jednak gwiazdy będącej w posiadaniu legendarnego pirata. Jej poszukiwania stanowią główną oś fabularną gry.

Prawie jak Indiana Jones

Tools of Destruction charakteryzowała się kompletną różnorodnością kolejnych odwiedzanych środowisk. Wśród lokacji były kwitnąca roślinnością dżungla, zniszczone miasto przyszłości, piracka kryjówka, planeta pełna lawy czy zawieszone w kosmosie asteroidy. Tym razem cała przygoda, na przejście której potrzeba około 4 godzin, została oparta na motywach znanych z poziomów pirackich. Począwszy od czcionki, menu, przez muzykę i lokacje. Po uruchomieniu gry wita nas znany motyw muzyczny z poprzedniej części, będący wariacją na temat zimmerowskich Piratów z Karaibów. Bardzo zacny utwór, dodajmy. Podczas tych kilku godzin lądujemy w pirackich jaskiniach wśród wraków statków, na malowniczej wyspie Merdegraw z błękitnym oceanem oraz na wyspie piratów z obowiązkową wielką kamienną czaszką u stóp wulkanu. Wśród przeciwników dominują piraci (szkielety w różnych wariantach), oczywiście przedstawieni w stylu charakterystycznym dla serii.

Prawie jak Tony Hawk

Zaszła też zasadnicza zmiana w kwestii prezentacji fabuły. Zrezygnowano z tradycyjnych przerywników filmowych (może to oszczędność danych, a może brak czasu na ich przygotowanie). Szalenie przypadła mi do gustu zmieniona narracja. Otóż, gdy Ratchet przemieszcza się do kolejnych miejscówek, oglądamy piracką mapę. Jak w Indiana Jones śledzimy (często absurdalny) kurs naszego statku, mijającego kolejne wysepki i przeszkody. Wszystko to ręcznie rysowane, animowane, z rozbrajającym komentarzem narratora. Dodatkowo całość znajduje zabawne uzasadnienie w finale opowieści. Aż chce się czekać na te wstawki.

Rozgrywka zasadniczo pozostała niezmieniona. Kompletnie inaczej rozłożono jednak akcenty. W poprzedniej odsłonie zauważalna była dominacja fragmentów strzelanych. Insomniac wsłuchało się w głosy fanów klasycznych platformówek i tym razem postawiło na elementy typowo zręcznościowe. Do tego stopnia, że na malowniczej Merdegraw w ogóle nie walczymy. Musimy za to uruchomić kilka elektrowni wiatrowych, a droga do nich to nieustanne pokonywanie platform, wspinaczka na wieże w butach grawitacyjnych, widowiskowe slajdy, rzucanie płonącymi kamieniami do celu. Wspomniane slajdy po zawieszonych nad oceanem szynach występują w znacznie większej ilości niż w części poprzedniej, gdzie mieliśmy z nimi do czynienia tylko w pierwszym etapie. Są jeszcze bardziej widowiskowe, z rozbudowanymi konstrukcjami, zmieniającymi się dynamicznie ustawieniami kamery. Podobały się, było ich mało, błąd został naprawiony.

Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!
Recenzja gry The Medium - polski Silent Hill... z Polską w tle!

Recenzja gry

The Medium intrygowało od pierwszych zapowiedzi i w finalnej wersji nie zawodzi! To horror, który straszy nie tylko demonami, ale i mrocznymi kartami polskiej historii.

Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest
Wilkołak występuje w Puszczy - Recenzja gry Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest

Recenzja gry

Powrót do świata żywych wilkołaków ze Świata Mroku okazuje się ambitniejszy niż mogliśmy przypuszczać – Werewolf: The Apocalypse - Heart of the Forest to bowiem ciekawa gra tekstowa, która spróbuje udowodnić, że czytelnictwo w Polsce nie jest w odwodzie.

Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą
Recenzja Tell Me Why – przerost treści nad formą

Recenzja gry

Nowa Gra twórców Life is Strange zaskakuje delikatnością, z jaką przedstawia relacje między bohaterami oraz historią, która łapie za serce i co chwilę odkrywa przed graczem nowe niespodzianki.