Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 11 lipca 2007, 14:01

autor: Metatron

Call of Juarez - recenzja gry

Kto wychował się na powieściach Karola Maya, z zapartym tchem śledził przygody Billy’ego Kida i innych rewolwerowców, ten z pewnością nie pozostanie obojętny wobec Call of Juarez, który w niecały rok po premierze na PC trafił również na konsolę X360.

Recenzja powstała na bazie wersji X360.

... Chwytamy za broń. Wypracowanym latami praktyki ruchem przeładowujemy rewolwery. Nasi nieodłączni towarzysze lądują w kaburach, przyczajeni niczym gotowe do ataku węże. Kopniakiem otwieramy drzwi i wchodzimy do wnętrza starej farmy. Zostajemy powitani blaskiem słońca odbitego w wymierzonych w nas pistoletach i strzelbach. Padają przekleństwa i szyderstwa, wróg zdaje się triumfować. Oczami Raya lustrujemy sytuację – dwóch pośrodku, kolejni nieco z tyłu po prawej. Sięgamy po broń. Czas zwalnia, głosy zamieniają się w niewyraźne pomruki, obserwujemy przelatujące obok naszej głowy kule. Mieliśmy szczęście, czego nie da się powiedzieć o przeciwnikach. Cztery strzały – po dwa z każdej broni – wystarczyły, by z dziurą w mózgu trafili przed oblicze Sądu Ostatecznego...

Kto wychował się na powieściach Karola Maya, z zapartym tchem śledził przygody Billy’ego Kida i innych rewolwerowców, zarówno dzielnych szeryfów, jak i wyjętych spod prawa zawadiaków, którym nie raz i nie dwa marzyło się galopować po zalanej czerwienią zachodzącego słońca prerii, wyzywać kowbojów na pojedynki, a wieczorem znajdować wytchnienie w pobliskim saloonie, ten z pewnością nie pozostanie obojętny wobec gry Call of Juarez, która w niecały rok po premierze na komputery PC trafiła również na konsolę X360. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że dzieło wrocławskiego Techlandu stało się pierwszą polską produkcją, która ukazała się na nowego Xboksa. Biorąc pod uwagę jakość otrzymanego produktu, nie mamy się czego wstydzić, jest to bowiem tytuł stojący na światowym poziomie. Co prawda nie obyło się bez potknięć i toporności, ale w ogólnym rozrachunku wady ustępują przed licznymi zaletami.

Pojedynki rewolwerowe to esencja legendy Dzikiego Zachodu. Call of Juarez pozwala nam ich zasmakować.

Osadzenie akcji strzelaniny FPP w realiach Dzikiego Zachodu powinno właściwie wystarczyć za rekomendację. Dodajmy do tego jeszcze postać wielebnego Raya, pastora-rewolwerowca, który trzymając w jednej ręce Biblię, a w drugiej broń, bez zastanowienia wchodzi między rabusiów, rzezimieszków i bezwzględnych morderców, by stać się katem i spowiednikiem w jednej osobie, a otrzymamy prawdziwie klimatyczną opowieść, która zadowoli niejednego fana westernów. Znajdziemy w niej historię zemsty, starego, przepełnionego mądrością przodków Indianina, napad na pociąg, saloon ze sprzyjającą bohaterowi kurtyzaną, weźmiemy udział w poszukiwaniach ukrytego złota oraz rozpoznamy wiele innych motywów znanych z filmów i powieści traktujących o legendarnym Dzikim Zachodzie, który nigdy nie istniał. Mieszanka to iście wybuchowa i choć niektóre jej wątki sprawiają wrażenie wprowadzonych na siłę, sprawdza się znakomicie.

Nasza zabawa nie kończy się jedynie na zmęczonym życiem, twardym Reverend Rayu. Wcielamy się bowiem również w rolę Billy’ego, nastoletniego młokosa, któremu nie w głowie rewolwerowe pojedynki, a z wszelkich tarapatów ratuje się, chowając bądź uciekając. Reguły opowieści wymagają oczywiście, by młody bohater poznał swą siłę, stanął na nogach i skonfrontował się ostatecznie z niebezpieczeństwem. Zanim jednak to nastąpi, czekać nas będzie sporo skradania się i dyskretnego przemykania za osłonami.

Call of Juarez - recenzja gry na PC
Call of Juarez - recenzja gry na PC

Recenzja gry

Call of Juarez to tak naprawdę historia dwóch różnych ludzi, których połączyła tragedia. W pierwszej kolejności mamy okazję poznać Billy’ego. To typowy awanturnik, który po kilku latach postanawia powrócić w rodzinne strony...

Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego
Battlefield 2042 - recenzja. Dla każdego coś multiplayerowego

Recenzja gry

Najnowsza produkcja studia DICE zrezygnowała z kampanii singlowej – zamiast tego zdecydowano, że gracze otrzymają więcej różnorodności w zawartości dla wielu graczy. Czy to dobry kierunek rozwoju?

Recenzja GTA Trilogy Definitive Edition - nie o taki remaster nic nie robiłem
Recenzja GTA Trilogy Definitive Edition - nie o taki remaster nic nie robiłem

Recenzja gry

GTA: The Trilogy Definitive Edition to mocno nieprzemyślany pakiet remasterów. Pomimo dość ładnej grafiki za cenę jednej gry dostajemy trzy stare. Można się przy nich nieźle bawić, ale raczej nie przekonają do siebie nowych graczy.