Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 10 sierpnia 2006, 12:15

autor: eJay

Wyznawca #cebuladeals za 1$ i tytułów, w które nikt nie gra. Chory na kinomanię.

Keepsake - recenzja gry

Pomimo wyraźnie niskiego budżetu Wicked Studios stworzyło naprawdę ciekawą pozycję. Szkoda, że aspekty audiowizualne wypadły średnio, bo dzięki nim Keepsake mogło z dumą stanąć na półce z klasycznymi dziełami, a tak znajduje się nieco niżej.

Zagadki prezentują więc doskonały, zrównoważony poziom. Niestety nienajlepiej wygląda to, co w przygodówkach jest najważniejsze, czyli fabuła. Nie mam tu uwag do ogólnej koncepcji, lecz do pojedynczych rozwiązań. Historię można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich rozgrywa się w dolnych partiach Akademii. Druga natomiast przenosi nas do górnej części. Niby nic w tym złego, ale kontrast między środowiskami jest ogromny na niekorzyść pierwszego. Twórcy niepotrzebnie chcieli poeksperymentować z graczem, gdyż rozgrywka na początku zmusza do częstego i długiego łażenia po tych samych lokacjach. Jeżeli mamy coś znaleźć w lesie i przynieść do biblioteki, to musimy skrzętnie zwiedzić wszystkie pokoje i korytarze, które prowadzą do celu. Czasem powrót ze zdobytym owocem trwa około 3-4 minut. Akademia do małych nie należy, dlatego spacerek jest wskazany. Na szczęście po kilku godzinach znamy budowlę jak własną kieszeń, co nieco przyśpiesza powroty do miejsc, które popychają fabułę do przodu. W części drugiej rozgrywka nabiera właściwego tempa za sprawą poustawianych teleportów i licznych portali potrafiących odwrócić świat do góry nogami. To tu wyczuwa się magiczny klimat i poznaje ważne tajemnice szkoły.

Przyczepić się można również do konstrukcji dialogów. Nie stoją na najwyższym poziomie, czasem są wręcz drewniane, często kończą się prostym i wymownym: „Wow! That’s awsome!”. Na dokładkę zmuszeni jesteśmy do słuchania opowiastek z życia głównych bohaterów, które nie wnoszą do fabuły nic wartego uwagi. Wystarczy parę chwil bez naszej osoby przy monitorze, a nierozłączna para bohaterów rozpocznie kolejną rozmowę. Brakuje jednak tu jakiejś ikry, czegoś, co miało choćby Still Life czy Najdłuższa Podróż. Być może to wina wszechobecnej pustki w budynku, małej liczby postaci, z którymi mamy styczność? Przerywniki filmowe także nie są wysokich lotów, jednak w tym magicznym, specyficznym klimacie spełniają swoje zadanie.

Jak w telenoweli: Zdradziłaś mnie! Nie! To ty mnie zdradziłeś!

Pomimo niedopracowania i wyraźnie niskiego budżetu Wicked Studios stworzyło naprawdę ciekawą pozycję. Szkoda, że aspekty audiowizualne wypadły średnio, bo dzięki nim Keepsake mogło z dumą stanąć na półce z klasycznymi dziełami, a tak znajduje się nieco niżej. Zagadki wbudowane w program prezentują się okazale i choćby dla nich warto zakupić egzemplarz, a następnie zagrać.

Adam „eJay” Kaczmarek

PLUSY:

  • klimat;
  • bardzo dobre zagadki;
  • świetna drugą część fabuły;
  • wygląd Akademii.

MINUSY:

  • fatalne głosy postaci;
  • za dużo spacerowania po tych samych pokojach i korytarzach;
  • drętwe animacje postaci oraz ich wygląd;
  • niepotrzebne dialogi.