Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 30 czerwca 2005, 12:27

autor: Jim

Batman Begins - recenzja gry

Bruce Wayne, miliarder, biznesmen i filantrop, wraca na ekrany kin w piątym kinowym filmie i partnerującej mu grze Batman Begins, by jako wielka skrzydlata mysz znów siać postrach w sercach kryminalistów. Tym razem na poważnie.

Recenzja powstała na bazie wersji PS2. Dotyczy również wersji XBOX

Bruce Wayne, miliarder, biznesmen i filantrop, wraca na ekrany kin w piątym kinowym filmie i partnerującej mu grze Batman Begins, by jako wielka skrzydlata mysz znów siać postrach w sercach kryminalistów. Tym razem na poważnie.

Na poważnie, bo kilka ostatnich produkcji z udziałem Batmana opierało się na projektach postaci i lokacji związanych z popularną kreskówką Bruce’a Timma i Paula Dini. Najnowsza produkcja zrywa z tym klimatem, zastępując go realistycznym podejściem do superbohaterskiego biznesu. Teraz zbłąkane kule zabijają na miejscu a zamiast watah kolorowych superzłoczyńców czają się na nas goście w czerwonych dresach.

Historia, opowiadana za pomocą fragmentów filmowego Batman Begins zmontowanych z iście teledyskową szybkością, stawia nas u progu kariery Mrocznego Rycerza. Akcja gry toczy się w rok po dosyć wybuchowym ukończeniu treningu pośród członków tajemniczej sekty ninja w Himalajach. Batman trafia na trop narkotyków szmuglowanych przez potężną mafijną rodzinę Falcone. Szybko okazuje się jednak, że część dragów to silny halucynogen wywołujący reakcje lękowe, którym posłużyć ma się ktoś dużo bardziej niebezpieczny niźli mafiozi. Batman rusza w ślad za tropem fabrykowanych halucynogenów, który wkrótce bardzo się skomplikuje i zaprowadzi go do paru starych znajomych...

Zresocjalizuj się albo zgiń!

Nasze śledztwo w Batman Begins sprowadza się do przemierzania kolejnych lokacji i rozgryzania zagadek prostych w stylu „jak przedostać się z jednego dachu na drugi” i zagadek trudnych „jak rozbroić czterech oprychów nie tracąc przy tym życia”. Trzeba bowiem zaznaczyć, że Batman, o ile nieźle znosi razy i siniaki, o tyle bardzo źle reaguje na ołów. Wpadnięcie pośród kilku drani, z których chociażby jeden ma w łapie spluwę kończy się więc zwykle szybkim odejściem do krainy wiecznych łowów. Korzystając ze wskazań naszego podręcznego radaru oznaczającego przeciwników na okoliczność posiadania przez nich broni palnej, musimy zaplanować nasze działania tak, aby ich tej broni pozbawić. Sprowadza się to do przerażenia oprychów na tyle, aby porzucili spluwy i tym samym stali się dla nas łatwym kąskiem. W tym celu cichaczem przekradamy się za plecami rzezimieszków, korzystamy z zasłoniętych przejść, ciemnych zakamarków czy okrężnych dróg, aby znaleźć w najbliższym otoczeniu elementy na których będziemy mogli uskutecznić różne szatańskie sztuczki. A to spowodujemy zamieszanie wysadzając gaz w kuchence, a to spuścimy pół tony stali na czyjąś głowę, a to poprzecinamy linki podtrzymujące balustradę.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.