Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 maja 2005, 09:16

autor: Bandit

Playboy: The Mansion - recenzja gry

Wcielamy się w postać szefa Playboya. Nasze zadanie jest proste, pokierować wydawnictwem tak, aby stało się ono jak najbardziej znane i popularne. Jedno trzeba przyznać – takich gier ekonomicznych mamy na konsolę PlayStation 2 bardzo mało.

Recenzja powstała na bazie wersji PS2. Dotyczy również wersji XBOX

Playboy – ta nazwa mówi niemal wszystko. Pismo dla panów (choć ponoć nie tylko) mające bez wątpienia status legendarnego. Na jego łamach pokazują swoje wdzięki najpiękniejsze, znane kobiety świata. Mowa o aktorkach, modelkach czy piosenkarkach, którym rozbierane sesje niejednokrotnie pomagają w karierze. Całym periodykiem od lat dowodzi nie kto inny, jak Hugh Hefner. Postać, podobnie jak pismo, legendarna. Człowiek już niemłody, lecz ile wdzięków widziały jego oczy. Niespodzianka, kto się chce w niego wcielić? Oczywiście wirtualnie, bowiem taki jest właśnie pomysł na grę UbiSoftu. Odbiorca docelowy? Pryszczaty nastolatek z kompleksami, który swojej drugiej polowy szuka na ekranie telewizora lub komputera (nie mogłem sobie darować). Zatem panowie i... panowie, czas przedstawić Playboy: The Mansion.

Erotyka czy nawet sex w grach to temat na dobrą dyskusję. W sumie zobaczmy, jak traktowany jest odbiorca przez firmy produkujące tytuły niosące ze sobą lekki motyw „działający na gracza”. Weźmy za przykład Larę Croft, uznawaną za wirtualny symbol seksu (co za głupota). Nogi jak osa, piersi jak dynie na Halloween oraz plecak z dziesięciotonowym ładunkiem najróżniejszego badziewia – rewelacja. Widzicie tu jakikolwiek realizm? Lecimy dalej, takie TEMCO i ich gry z dziewczynami z Dead or Alive. Szczególnie siatkówka plażowa, gdzie główną atrakcją są bujające się piersi zawodniczek. W krążącym po sieci określeniu „symulator balonów” jest wiele prawdy. No i co z tego? Tomb Raider mimo swojej beznadziejności nadal sprzedaje się na tyle dobrze, że popełniono już sześć części przygód Lary. Dead or Alive Extreme Beach Volleybal także cieszy się ogromną popularnością wśród posiadaczy konsoli X-Box, to za sprawą nieoficjalnej łatki sprawiającej, że na ekranie telewizora pojawia się kompletnie naga Kasumi wraz z koleżankami. Co sprzedaje się najlepiej? Sex i mordobicie – daruje sobie dalsze rozwijanie tematu i przejdę do najważniejszego, czyli produktu UbiSoftu. Patrząc na ostatnie gry tej firmy, spodziewałem się dobrego wykorzystania pomysłu i co najważniejsze, poważnego podejścia do odbiorcy. Wiecie, co dostałem? Simsy, ratunku!

Jak już wspomniałem, w grze wcielamy się w postać szefa Playboya. Nasze zadanie jest proste, pokierować wydawnictwem tak, aby stało się ono jak najbardziej znane i popularne. Playboy nie Playboy, Simsy nie Simsy, w każdym razie jedno trzeba przyznać – takich gier ekonomicznych mamy na konsolę PlayStation 2 bardzo mało. Gracze komputerowi mają zdecydowanie więcej tego typu produkcji, tak więc, zważywszy na ten fakt, będę mniej surowy wobec tej gierki.

Menu jest dość skromne – to znaczy do wyboru mamy tylko dwa tryby rozgrywki. Pierwszy z nich tryb wolny, gdzie możemy zapoznać się z tytułem i troszkę pobawić, bez jakichkolwiek misji czy nakazów. Szybko się to nudzi i jedyne, co wtedy zostaje, to wątek główny. Tam czekają na nas prawdziwe wyzwania, sława, pieniądze i piękne kobiety.

Zaczynamy od wyboru posiadłości, w jakiej rozgrywać będą się przyszłe wydarzenia. Do wyboru mam wersję nowoczesną oraz klasyczną, te różnią się wieloma cechami. Dla przykładu w tej drugiej nie zobaczymy zaawansowanej elektroniki, dużych telewizorów czy systemów stereo. Co ciekawe, wybór tej a nie innej scenerii, nie przekłada się w żaden sposób na dalsza rozgrywkę, a szkoda. W sumie po około dwóch godzinach zabawy odniosłem wrażenie, że ten tytuł nie należy do zbyt łatwych, jednak nieźle się wciągnąłem i czas upływał bardzo szybko. Pomyślałem nawet przez chwilę – co jest, ja gram w Simsy?

Playboy: The Mansion - recenzja gry
Playboy: The Mansion - recenzja gry

Recenzja gry

Wcielając się w rolę historycznego założyciela najsłynniejszego erotycznego czasopisma na świecie, zbudujemy trwałe fundamenty pod wypełnione luksusami, hedonistyczne życie. Takie przynajmniej były założenia gry. A co z nich wyszło?

Recenzja Gathering Storm – siły natury w Civilization 6
Recenzja Gathering Storm – siły natury w Civilization 6

Recenzja gry

Najnowszy dodatek do Civilization VI przynosi kilka nowych frakcji, sporo zmian wpływających na rozgrywkę i odrobinę niewykorzystanego potencjału. Czy warto dopłacać, żeby nasze miasta zalewały wody topniejących lodowców?

Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie
Recenzja gry Assassin’s Creed: Rebellion – mój drogi asasynie

Recenzja gry

Rebellion to niezwykła gratka dla oddanych fanów serii Assassin’s Creed… nie stroniących od gier pokroju Fallout: Shelter... którym podobają się awatary z Xboxa… i nie przeszkadza im masa grindu... który można przyspieszyć płacąc.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz