Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 27 stycznia 2005, 10:45

autor: Artur "Roland" Dąbrowski

Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay - recenzja gry

Riddick jest brutalnym, zimnokrwistym, zobojętniałym mordercą. Poznajemy go w chwili, gdy zostaje schwytany przez galaktycznego łowcę nagród i leci w kierunku tytułowego Butcher Bay – najbardziej rygorystycznego zakładu karnego we wszechświecie.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Gry komputerowe tworzone na podstawie filmowych produkcji obarczone są klątwą. Sprawia ona, że o tych pozycjach jest głośno tylko przed premierą, ewentualnie w jej dniu i trochę po niej, a później o nich na dobre zapominamy. A dzieje się tak tylko i wyłącznie ze względu na ich z reguły bardzo słabą jakość. Pozwolę sobie tutaj wymienić chociażby takie tytuły jak: Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia, Enter the Matrix czy Gdzie jest Nemo – filmowe hity, growe porażki (choć akurat druga z nich sprzedała się świetnie, jednak prasa przyjęła ją bardzo przeciętnie). Długo czekaliśmy na tytuł, który przełamałby lody i stałby się pierwszym hitem nawiązującym do filmowego dzieła. Czekaliśmy, bowiem taki tytuł już się pojawił. Są nim The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay.

Przy okazji warto zdradzić jeszcze jedną rzecz. Otóż, mamy do czynienia nie tylko z „filmówką”, ale również z konwersją z Xbox’a! Bo The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay ukazały się na tej platformie już jakiś czas temu, a w nasze ręce trafiają dopiero teraz. Jednakże uraz do konsolowych korzeni mija przy tej grze bardzo, ale to bardzo szybko.

Stój, bo strzelam!

Chłód i brud

Głównym bohaterem omawianej przeze mnie gry jest niejaki Richard B. Riddick. Kinomani kojarzą tę postać nie tylko z dość świeżego filmu o podobnym tytule, ale i z przeciętnego horroru z roku 1999 – Pitch Black. Grał ją średnio znany aktor imieniem Vin Diesel. Niemniej wystąpił w swej roli genialnie, dlatego nic tylko cieszyć się z tego, iż spotkamy go również w grze. W końcu pomysłodawcą projektu jest firma Tigon Studios, której właścicielem jest sam aktor. Dzięki temu w The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay kierujemy trójwymiarowym Diesel’em, a także słuchamy krótkich i błyskotliwych komentarzy w jego wykonaniu. Klawo! Postać wykreowano naprawdę perfekcyjnie. Już po paru chwilach wczuwamy się w jego skórę do tego stopnia, że naprawdę mamy ochotę komuś przywalić.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

squaresofter Ekspert 15 lutego 2022

(XBOX) Tytuł opowiada o losach tytułowego bohatera, który zostaje osadzony w jednym z najgorszych więzień w przestrzeni kosmicznej. Bardzo dobrze zostały tu ukazane realia więzienne, gdzie przemoc, handel kontrabandą, czy bójki są na porządku dziennym. Łatwo tu skończyć z obita gębą, kosą w żebrach, a w najgorszym przypadku z kupą ołowiu w klatce piersiowej.
Naszym celem w grze jest wydostanie się z tego miejsca. Otwarta walka nie występuje tu zbyt często, więc szybko musimy oswoić się z mrokiem, aby efektywnie przekradać się między patrolami strażników.

9.0
The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay - recenzja gry
The Chronicles of Riddick: Escape From Butcher Bay - recenzja gry

Recenzja gry

Ucieczka z Przystani Rzeźnika to jedna z najmilszych niespodzianek roku 2004 dla posiadaczy Xboxa.

Recenzja Dead Space Remake - nie mam się do czego przywalić
Recenzja Dead Space Remake - nie mam się do czego przywalić

Recenzja gry

W dzisiejszych czasach można mieć alergię na słowo "remake", ale w tym przypadku obejdzie się bez leków przeciwhistaminowych. Dead Space to przykład remake'u idealnego. Ulepsza grafę, poprawia mechaniki i dokłada coś nowego.

Recenzja gry Darktide - niby to już było, ale Imperatorze, dobrze być Twym sługą!
Recenzja gry Darktide - niby to już było, ale Imperatorze, dobrze być Twym sługą!

Recenzja gry

Niezwykle klimatyczna gra, pełna błędów i niedoróbek, w dodatku przypominająca nieco za bardzo Warhammera: Vermintide’a 2. Studio Fatshark poszło na łatwiznę, ulepszając swoją koncepcję kooperacyjnej rozwałki, ale go za to nie winię, bo gra się dobrze!