Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 18 grudnia 2000, 17:13

autor: Yauokim

Ultima IX: Ascension - recenzja gry

Fani serii Ultima czekali na tę grę wiele lat. Czy efekt końcowy był tego wart?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Wokoło ciemny las, pochodnia już dawno się wypaliła, konary drzew niczym skrzydła ptaków trzepoczą na wietrze. Od czasu do czasu pod nogami przebiegnie jakieś małe zwierzę, w oddali zawyje wilk. Jestem po raz pierwszy w tych okolicach. Mam nadzieję, że ścieżka którą podążam zaprowadzi mnie do jakiejś osady. Noc w tym lesie mogłaby być ostatnią w moim życiu. Coś poruszyło się w krzakach! Zatrzymuję się i nasłuchuje – cisza. Szum wiatru, w oddali plusk strumienia. Gdy nagle z krzaków wyskakuje troll. Spoglądam to na mój kij pasterski, to na kawał drzewa jaki w swej łapie trzyma napastnik. Wniosek sam się nasuwa – ucieczka. Biegnę ile sił w nogach. Przebiegłem chyba z milę, a troll nadal za mną. W walce nie mam żadnych szans, powoli łapie mnie kolka. Każdy wdech niczym ostrze przeszywa moje płuca. Wbiegam na most, pod nim rwąca rzeka. Nie mam siły biec dalej. Widzę jak mój przeciwnik bierze zamach. Nie pozostaje mi nic innego... wskakuję do rzeki. Nurt zaniósł mnie aż do bram jakiegoś miasta – jestem uratowany.

To tylko przedsmak tego co nas czeka w dziewiątej części przygód dzielnego Avatara. Jak w poprzednich częściach tak i w tej mamy za zadanie uratować świat, do czego gracze RPG zapewne zdążyli się przyzwyczaić. Widok na naszego bohatera jest typowy dla TPP, dzięki temu możemy podziwiać ruchy naszego Avatara w środowisku naturalnym, ale zacznijmy od początku.

Gra zaczyna się interesującym demkiem, przedstawiającym kolejne nieszczęście jakie nawiedziło Brytanię. Ku mojemu olbrzymiemu zdziwieniu nie pokazało się menu startowe, a od razu rozpoczęła się gra. Pojawiamy się w XX wiecznym domu, gdzie uczymy się sterować naszym bohaterem. Po tym kursie trafiamy do „wróżki”, która na podstawie serii pytań wybiera nam najbardziej odpowiednią profesję. Sposób tworzenia bohatera jest dość ubogi i pozostawia wiele niejasności. W samej grze nie występują liczbowe wartości statystyk, jedynie słowne - nie dające skali porównawczej zaawansowania postaci. Bohater jest opisany tylko trzema podstawowymi cechami: siła, mądrość i zręczność. Wpływają one na liczbę punktów życia, many oraz możliwości rozwijania biegłości w posługiwaniu się różnego rodzaju broniami.

Walka odbywa się w czasie rzeczywistym, a rodzaje zadawanych przez nas ciosów zależą od stopnia biegłości w posiadanej broni. Przeciwnicy nie grzeszą jednak inteligencją. Blokują się na co większych przeszkodach i dają się ostrzeliwać z dużej odległości. Choć nie jest ich zbyt wielu, są jednak wykonani bardzo starannie, a potyczki z nimi wyglądają bardzo realistycznie i wnoszą powiew świeżości do gry.

Sama gra jest wykonana bardzo solidnie. Przepiękna grafika towarzyszy nam przez cały czas. Trójwymiarowo środowisko wydaje się żyć własnym życiem. Warto pochodzić po tym świecie tylko po, aby podziwiać kunszt programistów i grafików, którzy dali z siebie naprawdę wszystko. Zachody słońca, burze z piorunami, pochodnie rozświetlające mroczne podziemia – wszystko, tak ładnie zrobione, że zapiera dech w piersiach

Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!
Recenzja gry Wasteland 3 – na takie RPG czekałem!

Recenzja gry

Brian Fargo jeszcze raz postanowił pokazać nam postapokaliptyczny świat serii Wasteland. Tym razem jednak od drugiej strony. Opuszczamy pustynie Arizony i udajemy się do zasypanego śniegiem Kolorado.

Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King
Nintendo znowu dowozi – recenzja Paper Mario: The Origami King

Recenzja gry

Nowe Paper Mario to bardzo lekkie elementy RPG i mnóstwo humoru, koloru i płaskich papierowych stworków zamienionych przez tytułowego króla w złowieszcze wersje origami. Oraz oczywiście Mario i pewna księżniczka do uratowania.

Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?
Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor – co łączy Skyrim, wampiry, wiedźmy i... archeologię?

Recenzja gry

Chcieliście Skyrim Online, to proszę bardzo, macie! Najnowszy dodatek do TESO zabiera nas do kultowej krainy, abyśmy mogli stanąć twarzą w twarz z wampirami i wilkołakami. Szkoda tylko, że całość bardziej przypomina grę singleplayer niż MMORPG…