Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 18 grudnia 2000, 15:19

autor: Void

KISS Psycho Circus: The Nightmare Child - recenzja gry

Świetna muzyka, psychodeliczne klimaty, ale jak się w nią gra? Odpowiedź znajdziecie w naszej recenzji.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W czasach dla wielu z Was zamierzchłych, czyli w latach siedemdziesiątych, epoce dzieci kwiatów, bardzo trudno było wybić się na rynku muzycznym. Różne zespoły chwytały się czasami bardzo oryginalnych metod by zaistnieć chociaż na chwilę. Jednym z takich zespołów była grupa o wyjątkowo sympatycznej, i zupełnie nie pasującej do wizerunku zespołu, nazwie: KISS.

Twarze wymalowane w przerażające maski, dziwne stroje naszpikowane kolcami i wysokie buty na gigantycznych obcasach – któż nie zapamięta takiego zespołu, chociażby po jednokrotnym obejrzeniu ich występu? A ponieważ chłopaki do tego naprawdę umieli grać i na koncertach dawali rzeczywiście niezły show, szybko zdobyli olbrzymią popularność na całym świecie.

Ale jak to w życiu bywa, wszystko co dobre szybko się kończy i na początku lat osiemdziesiątych zespół przestał okupywać czołówki list przebojów i z czasem zawiesił działalność, przechodząc do historii jako jedna z najbardziej oryginalnych grup muzycznych grających dobrego, ostrego rocka, jakie pojawiły się na estradach świata.

Druga połowa lat dziewięćdziesiątych sprzyja reaktywowaniu się zespołów, które triumfy święciły w latach siedemdziesiątych. Na trasy ruszyły Deep Purple, Jethro Tull, a nawet Czerwone Gitary ;), dlaczego więc nie Kiss? Ale by ofensywa w mediach była naprawdę znacząca i o nowej ich płycie usłyszeli nie tylko staruszkowie pamiętający występy grupy w latach siedemdziesiątych, chłopaki postanowili uderzyć na różnych frontach. A jak najłatwiej dotrzeć w dzisiejszych czasach do młodzieży? Wiadomo, poprzez Internet i gry komputerowe.

I tak oto powstała gra pt. KISS Psycho Circus: The Nightmare Child.

W wielkiej bitwie Czterej Którzy Są Jednością pokonali Króla Koszmarów. Ten, umierając, rzucił klątwę, że zostanie pomszczony przez swojego następcę, który zjawi się na Ziemi pod postacią dziecka. I oto czas jego pojawienia się powoli nadchodzi.

Pech chciał, że nasza dzielna Czwórka gdzieś straciła w międzyczasie swoją moc, a bez nich świat skazany jest na zagładę. Ktoś więc będzie musiał im pomóc pozbierać pogubione fragmenty magicznych zbroi, gdyż dopiero wówczas nasi bohaterowie znowu będą mogli stać się Jednością i wspólnie wystąpić przeciwko złu.

I tu pojawiasz się ty, drogi graczu. Sterując postaciami o pięknie brzmiących nazwach własnych: Celestial, BeastKing, StarBearer i Demon, odpowiadającymi każdemu z czterech członków grupy Kiss, kierując się dobrymi radami czarownicy o ptasim imieniu Raven, przemierzasz olbrzymie światy w poszukiwaniu zaginionych fragmentów zbroi. A kiedy już Ci się to uda, wstąpisz do świata piątego, by zmierzyć się z Koszmarnym Dzieckiem.

Tyle fabuła. Zakręcona? Tak może się wydawać, ale przestanie Cię to dziwić, jeśli posłuchasz tekstów piosenek zespołu Kiss z ich starszych płyt. A zresztą w ilu grach z gatunku FPP fabuła ma jakiekolwiek znaczenie?

A o co tak naprawdę chodzi w tej grze? O nic więcej jak tylko o klasyczną nawalankę, o dostarczenie nam dużej dawki pozytywnie działającej adrenaliny i rozładowanie emocji dnia codziennego przed ekranem monitora, a nie na ulicy.

W tej grze nie będziecie musieli zastanawiać się gdzie znaleźć klucz, który otworzy tamte drzwi lub jak dostać się po parapecie do zamku. Tutaj wszystko jest aż banalnie proste, droga tylko jedna, a te nieliczne zagadki, które wymyślili twórcy gry, rozwiązujesz wręcz w niezauważalny sposób. Tutaj myślenie możesz wyłączyć, tu liczy się tylko i wyłącznie sprawność i siła fizyczna, a jeszcze bardziej dobra broń w ręku.

Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu
Recenzja Resident Evil Village - nie tylko randka z Lady Dimitrescu

Recenzja gry

Resident Evil Village łączy ze sobą dwie mocno lubiane odsłony kultowej serii, dorzucając sporo od siebie – znacznie więcej niż tylko Lady Dimitrescu, na punkcie której oszalał internet.

Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5
Returnal - recenzja. Dzień świstaka na PS5

Recenzja gry

Returnal ma być dla studia Housemarque początkiem nowej drogi. Znany do tej pory z niszowych, arcade’owych gier fiński zespół deweloperski wchodzi w segment AAA bez żadnych kompleksów. I przy okazji ratuje graczy w trakcie wyjątkowej suszy na rynku.

Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi
Recenzja gry Outriders - gdyby Diablo miało spluwy i słabe dialogi

Recenzja gry

Outriders, pierwsza duża polska gra po Cyberpunku 2077, dowozi. Nie jest to strzelanka dla każdego, ale jeśli lubicie hack and slashe, to sprawdźcie nowe dzieło studia People Can Fly.