Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 7 kwietnia 2004, 11:03

autor: Shuck

Hugo: Wielka Ucieczka - recenzja gry

Hugo: Wielka Ucieczka jest kolejną grą wirtualną, gdzie rolę nadrzędnej postaci pełni sympatyczny troll imieniem Hugo - przyjaciel wszystkich dzieci i dorosłych, znany głównie z różnych programów telewizyjnych.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Z Hugo jest ciężka sprawa. Sympatyczny diabełek, maskotka sporej części dzieciaków z całego świata i już tylko przez to stanowi on klasę samą w sobie, pewną zamkniętą jakość. Dlatego gry komputerowe z jego udziałem oceniać łatwiej byłoby w porównaniu do gier z udziałem Myszki Miki lub Chipa i Dale’a, niźli gier komputerowych w ogólności. Jednak stworzenie pewnego symbolu, zaakceptowanej maskotki, czyli z drugiej strony lady patrząc: produktu o wyrobionej marce pociąga za sobą niebezpieczeństwo powstawania ciągot do upychania pod jego etykietką byle czego. I niestety w przypadku „Hugo: Wielkiej ucieczki” mamy do czynienia właśnie z zamkniętym w kolorowym pudełku, a nawet okraszonym nie najbrzydszą grafiką gniotem.

„Hugo: Wielka ucieczka” to klasyczna arkadówka, w której grające dziecko porusza się postacią diabełka po widzianym z góry labiryncie. Celem gracza jest zebranie trzech losowo rozrzuconych przedmiotów: dynamitu, lontu oraz detonatora, za których pomocą będzie w stanie wysadzić ścianę przegradzającą wyjście na zewnątrz. W zadaniu tym przeszkadzają mu wrodzy Kawachowie – plemię czcicieli rogów – którzy starają się nie dopuścić do ucieczki Hugo. Hugo bowiem został obrany przez nich na boga ze względu na swoje różki i nie ma takiej siły, która miałaby go z tego posterunku zwolnić.

Kawachowie biegają za Hugo po labiryncie, ciskają w niego magicznymi a wybuchającymi miksturami, rzucają strzałkami oraz sieciami. Sterowany przez gracza diabełek może im odpłacać pięknym za nadobne, gdyż jest w stanie posługiwać się tymi samymi broniami z tym wyjątkiem, że sieciami nie rzuca, lecz może uderzać biczykiem. Zapas amunicji może on uzupełniać za pomocą rozsianych po labiryncie bonusów. W analogiczny sposób Hugo regeneruje nadwątlone przez Kawachów zdrowie.

Labirynty w grze występują w trzech odmianach, przy czym różnią się one li tylko scenerią – przeciwnicy i bonusy są takie same. Razem daje to kilkanaście niewielkich poziomów do przebycia, z których na ukończenie każdego przewidziane jest maksymalnie koło 10 minut (w praktyce wystarcza część tego czasu). Oznacza to mniej więcej tyle, iż średnio zręczne dziecko może liczyć na ponad godzinę ogłupiającej zabawy. Pewne urozmaicenie stanowi możliwość gry w dwie osoby, która polega na tym, że Hugo oraz jego towarzysz starają się wydostać z labiryntu wspólnymi siłami, przy czym nie mogą się od siebie oddalać bardziej niż na szerokość ekranu. Gra w dwójkę wymaga więc współpracy.

Grafika, którą „Wielka ucieczka” się posługuje należy do najprostszych z możliwych, lecz w oczy nie kole. Gorzej rzecz się ma z udźwiękowieniem całości. Muzyka jest taka sobie, a od czasu do czasu w ogóle zapomina, że ma grać, natomiast efekty dźwiękowe, przynajmniej po części, są szumiące, trzeszczące – zapewne stoją za nimi zaledwie 8-bitowe sample.

I to wszystko? Tak, w tej grze naprawdę nic więcej nie ma. No, jest trochę prerenderowanych filmików ze skądinąd sympatycznym diabełkiem w roli głównej. Są to jednak proste przerywniki, które nie układają się w żadną bajkową całość.

„Hugo: Wielka ucieczka” jest jedną z tych gier dla dzieci, które są przeznaczone dla małych dzieci głównie z tego powodu, że te odrobinę starsze już by na nie spojrzeć nie raczyły. Przy czym od razu chcę podkreślić, że gry proste nie są ze swej natury złe – to, co czyni je gniotami to cena. Jeśliby „Wielka ucieczka” była darmowym dodatkiem do „Świerszczyka” wszystko byłoby w jak najlepszym porządku. Jednak w przypadku, gdy przyjdzie zapłacić za nią przeciętną dniówkę (i nie mam na myśli pensji nauczycielskich), zaczyna aspirować do miana mistrza naciągactwa, a nawet zakrawać o bezczelność.

Shuck

Recenzja gry Spyro Reignited Trilogy – wielki powrót smoczej legendy
Recenzja gry Spyro Reignited Trilogy – wielki powrót smoczej legendy

Recenzja gry

Smok Spyro to kolejna po Crashu Bandicoocie legenda pierwszego PlayStation, która powraca w naprawdę wielkim stylu. Reignited Trilogy jest świetnym zestawem trzech gier, które zaoferują dobrą zabawę zarówno starym, jak i młodziutkim fanom platformówek.

Recenzja gry Hello Neighbor – sąsiad z piekła rodem? Nie, gra z piekła rodem
Recenzja gry Hello Neighbor – sąsiad z piekła rodem? Nie, gra z piekła rodem

Recenzja gry

Hello Neighbor to pozycja tak niesamowita, że zmieniła moje podejście do oglądania filmików z rozgrywki na YouTube. Odkryłem, że w przypadku niektórych tytułów lepiej oszczędzić sobie cierpień i zamiast samemu grać – patrzeć, jak męczą się inni.

Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super!
Recenzja gry Super Mario Odyssey – Mario jest super!

Recenzja gry

Ponoć na konsolę Nintendo Switch nie ma gier. Skoro tak, nie pozostaje mi nic innego, jak stwierdzić, że nie grałem w wyśmienite Super Mario Odyssey.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.04.2004 18:35
😡
zanonimizowany159902
14
Centurion

Kurcze na wolnym rynku kazdy moze se zrobic takie badziwie jak mu sie nudzi. :/

07.04.2004 18:49
😊
odpowiedz
Gambit
141
le Diable Blanc

Shuck --> Wszystko fajnie...jedno "ale". Hugo to Troll, a nie diabełek :)

07.04.2004 18:49
👎
odpowiedz
joel
40
Konsul

Gra jest rzeczywiscie koszmarna. Zrobiona na odwal, po najmniejszej linii oporu. :)

08.04.2004 11:44
odpowiedz
Shuck
63
Prefekt

Gambit -> Ja tam mam swoje wyobrażenie trolla. Wszystko, co nie jest dwa razy ode mnie wyższe i co nie ma zdolności regeneracji, to diabełek. ;-p