Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 25 lutego 2004, 11:58

autor: Shuck

Wyprawa na Północ - recenzja gry

Trzecia gra z przygodowo-strategicznego cyklu - Cultures. Akcja tej części rozpoczyna się niedługo po tym jak główni bohaterowie, tj. Hatschi (Saracen), Sigurd (Frank), Bjami (Wiking) oraz Crya (Bizantyjczyk) pokonali okropnego midgardzkiego węża...

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Kiedy dziesięć lat temu Blue Byte wydał pierwszą część „The Settlers”, na naszych komputerach zagościła świeża gra, która może nie tyle opierała się na jakiejś nowej idei, ile bardzo udanie i sympatycznie kompilowała co lepsze pomysły konkurencji. Zasłużenie i szybko zyskała sobie grono wielbicieli i dostarczyła im wiele dobrej rozrywki. Zwykle w takim przypadku na naśladowców długo czekać nie trzeba, lecz tym razem godny konkurent „The Settlers” pojawił się dopiero po upływie siedmiu lat – w postaci „Cultures”. Oba tytuły razem wzięte to koło dziesięciu ładniutkich i grywalnych gier o małych ludzikach.

Trudno kwestionować ich wkład w rozwój strategii czasu rzeczywistego (lepiej: w ich zróżnicowanie), może nawet gier komputerowych w ogóle, jednak mamy rok 2004 i nabudowaliśmy się wszelakich koszar, kopalni i fabryk wyrzutni rakiet dość i jeszcze trochę na zapas. Daje się zauważyć trend, by odciążać graczy od żmudnego utrzymywania zaplecza gospodarczego i zmuszać do większej uwagi na polach bitew. Dlatego nie jestem do końca przekonany, czy gra, w której gracz musi siać zboże, piec chleby i czekać aż stolarz nauczy się produkować włócznie, a wojownicy się urodzą – czy taka gra stanowi ostoję dawnych wartości, czy raczej skamielinę. Bo co do tego, iż baraszkujące w obejściu niemowlęta wyglądają śliczniutko, nie mam wątpliwości.

Nowe czasy dla Wikingów

W zasadzie „Wyprawa na północ” – trzecia odsłona „Cultures” – stanowi precyzyjne przedłużenie zarówno opowieści z poprzedniej części, jak również grywalności, czy poziomu grafiki i udźwiękowienia. Różnice dotyczą drobiazgów istotnych dla fanów serii, lecz słabo dostrzegalnych dla graczy powierzchownie z nią obeznanych. Cały czas jest to gra balansująca na granicy erteesa i strategii ekonomicznej, w której większość czasu przyjdzie poświęcać na drobiazgowe zarządzanie swoimi poddanymi. Bez odgórnych wskazówek mali Wikingowie nie podejmą się żadnej pożytecznej pracy, skłonni co najwyżej do odbywania spacerów w poszukiwaniu jedzenia oraz wygodnego miejsca do drzemki. Jakież to ludzkie! :-) Mniej już ludzkie jest to, że samotny mężczyzna nie zainteresuje się samotną dziewczyną dopóty, dopóki nie kazać mu się z nią ożenić, lecz można to zrozumieć zważywszy, iż głównym celem ożenku w „Wyprawie na północ” jest produkcja dzieci.

Pozostającym we wspólnocie mężczyznom zlecać należy każdą pracę, którą mają wykonać – począwszy od zbierania gliny, drewna i kamieni, poprzez wyrób cegieł i dachówek lub szycie butów, na ćwiczeniu się w koszarach i szukaniu uzbrojenia skończywszy. Nawet tak elementarne czynności, jak udanie się do magazynu po kamienie na budowę domu mogą sprawić im problem, jeśli tylko magazyn znajduje się od placu budowy dalej niż o rzut beretem. W takim przypadku nieodzowne okazują się usługi zwiadowcy i stawiane przez niego drogowskazy, bez których trudno będzie małym podopiecznym znaleźć drogę dokądkolwiek.

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…