Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 8 listopada 2019, 13:46

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi

Need for Speed: Heat to najlepszy NFS, ale tylko na tle dwóch ostatnich odsłon. Zapamiętamy go jednak na zawsze dzięki wyjątkowym przygodom z policją. Uberpolicją!

Tuning dla mechaników i szafiarek

Nowe Need for Speed nie zawodzi za to w swoim kluczowym elemencie, czyli tuningu samochodów. Coraz lepsze części odblokowujemy klasycznie, przy kolejnych poziomach reputacji lub wygrywając specjalne wyścigi. Każde auto też ma swój poziom, który możemy zwiększać mocniejszymi komponentami, by zachować ulubioną brykę do coraz trudniejszych wyścigów. Tak jak w rzeczywistości – jedne pojazdy da się bardziej stuningować wizualnie, zmieniając praktycznie każdy element nadwozia, a inne w mocno ograniczonym zakresie, jak chociażby egzotyczne modele McLarena czy Ferrari.

Miłośnicy tuningu optycznego mogą wymieniać nie tylko progi, maskę, felgi, lusterka czy zderzaki w prawie trzydziestu kategoriach, ale także modulować dźwięk wydechu oraz aplikować na karoserię unikatowe malunki znajdywanych w mieście graffiti. A oprócz tego da się jeszcze tuningować siebie – czyli wygląd swojego bohatera. Do naszej dyspozycji jest niemal 700 sztuk przeróżnych czapek, fryzur, bluz czy butów – w tym mnóstwo z firmy z trzema paskami i tylko jedna para tej z kotem. Tak dla równowagi. Crossover Simsów i Need for Speed chyba zbliża się wielkimi krokami!

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi - ilustracja #1
Czasami chce się tylko mknąć przed siebie i patrzeć na otoczenie. O ile zmieni się playlistę w radiu!

COŚ NIE ZAGRAŁO W SIECI

W Need for Speed: Heat można grać solo lub online – z innymi graczami na mapie. Niestety, z jakichś powodów multi nie działało u mnie najlepiej. Jazda w tym trybie nie była możliwa przez ustawiczne przycięcia obrazu i dźwięku na dobre kilka sekund. Widziałem jednak ikony innych graczy na mapie, więc może była to tylko lokalna przypadłość u mnie. Sam pecetowy port działał bez zarzutu. Na leciwej już karcie GTX 970 miałem około 50–55 FPS-ów przy ustawieniach „ultra”.

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi - ilustracja #2
Wyścigi offroadowe są, ale akcent położony został gdzie indziej.

Not great, not terrible

Za każdym razem, gdy słyszałem o tym, że wydawca robi przerwę w corocznym cyklu, by stworzyć naprawdę dobre Need for Speed, by powrócić do korzeni, dokonać rebootu serii, oczyma wyobraźni widziałem nowoczesną grę, która ponownie ustanowi standardy w swoim gatunku. Marzyłem o produkcji z hollywoodzkimi pościgami na ulicach, z widokiem z kokpitu, który można po raz pierwszy personalizować, z tętniącym życiem miastem i niezłym modelem jazdy. I kiedy konkurencyjne tytuły oferują większość tych rzeczy od lat i eksperymentują z nowościami pokroju zmiennych pór roku, Need for Speed niestety stoi w miejscu, za każdym razem serwując to samo.

Recenzja gry NFS Heat – nowy Need for Speed dowozi... i nie dowozi - ilustracja #3
Tuning na maksa! Są neonki, kolorowy dym z opon i wszystko inne.

To już dawno nie jest ta dobra stagnacja, bycie wiernym swoim założeniom, a utknięcie w przestarzałych rozwiązaniach. Najwyższy czas na małą rewolucję. Heat z pewnością jest najlepszym NFS-em tej generacji sprzętu, ale na tle poprzednich odsłon cyklu nie jest to akurat żaden wyczyn. To pozycja, od której seria powinna rozpocząć swoją obecność na ósmej generacji urządzeń do grania. Być może dziś byłaby już w zupełnie innej, lepszej formie? Na razie jest to takie akceptowalne minimum – ani kompletnie źle, ani za dobrze. „Not great, not terrible”.

O AUTORZE

Z Need for Speed: Heat spędziłem łącznie około 18 godzin, w tym 14 przechodząc główny wątek fabularny. Osiągnąłem 30 poziom reputacji na 50, kiedy to odblokowane zostają ostatnie auta do kupienia. Jestem fanem gier samochodowych i z serią Need for Speed mam do czynienia od samego jej początku. Według mnie jej kwintesencję stanowią policyjne pościgi, dlatego moimi ulubionymi tytułami są pierwsze odsłony podserii Most Wanted czy Hot Pursuit. Recenzując NFS-a z 2015 roku, dałem mu ocenę 7,0. Payback był krokiem wstecz w każdym aspekcie i dostał u mnie jedynie 5/10.

ZASTRZEŻENIE

Egzemplarz gry do recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od jej wydawcy, firmy EA.

Dariusz DM Matusiak | GRYOnline.pl

TWOIM ZDANIEM

Grałeś w Need for Speed: Payback?

Nie
53%
Tak
47%
Zobacz inne ankiety