Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 13 grudnia 2017, 14:55

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności

Klątwa Ozyrysa to przykład, jak nie należy robić dodatków do gier. Wszechobecny recykling, niewykorzystany potencjał i bardzo mało nowości – trudno znaleźć jasne strony pierwszego dodatku do Destiny 2.

Recenzja dodatku Curse of Osiris do Destiny 2 – klątwa powtarzalności - ilustracja #1
Merkury potrafi wyglądać przepięknie - szkoda, że iść możemy jedynie parę kroków do przodu, aż nie pojawi się pole siłowe zagradzające dalszą drogę.

Wklej to jeszcze raz, Sam!

Nowy dodatek może się jeszcze „pochwalić” ogromną liczbą ponownie użytych elementów i rozwiązań. W misjach fabularnych nie dość, że odwiedzamy większość planet z „podstawki”, to jeszcze jedno z zadań jest dokładną kopią znanej już misji typu szturm. Jakby tego było mało, dwa zupełnie nowe szturmy z Klątwy Ozyrysa (czyli misje kooperacyjne z bossem na końcu) to nic innego jak wykonywane wcześniej zadania fabularne z podkręconym poziomem trudności. Większość nowych rodzajów broni do zdobycia to albo powrót znanych, legendarnych karabinów z części pierwszej, albo inaczej pokolorowane spluwy z wersji podstawowej „dwójki”.

Najbardziej rozczarowująca okazuje się jednak nowa lokacja w endgamie. Obiecano nam kolejną planetę do eksploracji, a tymczasem Merkury wydaje się niewiele większy niż mapa do starć PvP... Całość w zasadzie została zaprojektowana tylko pod kątem nowego wydarzenia publicznego (istotnie pomysłowego i ciekawego przy pierwszych rozgrywkach) i tak naprawdę, jeśli nie bierzemy w nim udziału, to nie ma tam gdzie chodzić – cały teren, czyli niewielki okrąg pokryty piaskiem, można zaliczyć w paru podskokach. Dla przykładu na innych planetach znajdziemy kilkanaście tzw. zaginionych sektorów (ukrytych korytarzy z minibossem na końcu) – na Merkurym jest taki tylko jeden.

Zostało jeszcze 66% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie