Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 19 maja 2017, 15:00

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Recenzja gry Injustice 2 – kiedy bijatyka spotyka RPG

Injustice 2 naprawia błędy poprzedniej części, wprowadza nowatorskie pomysły i łączy przystępność z głębią systemu walki. W efekcie uzyskujemy pozycję wartą zainteresowania dla każdego fana bijatyk.

Dużo dynamiki

Recenzja gry Injustice 2 – kiedy bijatyka spotyka RPG - ilustracja #1
Proporcje między debiutantami a weteranami rozłożono po równo.

W rezultacie wszystkich wprowadzonych zmian pojedynki stały się dużo bardziej dynamiczne i mniej losowe. Doświadczony gracz wywinie się z przeważającej liczby niebezpiecznych sytuacji stosunkowo szybko, a kontrolowanie poziomu paska ma teraz jeszcze większe znaczenie niż wcześniej.

Produkcja ta powinna również trafić do mniej doświadczonych miłośników gatunku – do wykonywania specjalnych ruchów czy kombosów nie jest wymagana aż taka precyzja jak chociażby w konkurencyjnym Street Fighterze V, a walki potrafią wyglądać całkiem efektownie także w przypadku pojedynkowania się dwóch początkujących graczy. Tytuł oferuje też solidny samouczek, przystępnie tłumaczący zarówno podstawowe, jak i zaawansowane mechanizmy rozgrywki, dzięki czemu pełną teorię dotyczącą starć można opanować gładko i szybko.

Wszystko to sprawia, że gra dobrze balansuje pomiędzy przystępnością a kompleksowością, pod tym względem dorównując świetnemu Mortal Kombat z 2011 roku. Przede wszystkim jednak pojedynki, bawią i sprawiają satysfakcję bardziej niż poprzednio, tak po prostu i zwyczajnie – i to niezależnie od tego, czy walczymy ze sterowanymi przez sztuczną inteligencję komputerowymi przeciwnikami, czy z siedzącym obok graczem, czy też w sieci. Jedyne, do czego można się przyczepić, to brak opcji przewijania krótkich filmików aktywowanych przy najpotężniejszych atakach – początkowo robią świetne wrażenie, ale oglądając je nasty raz, chciałoby się oszczędzić tych kilkanaście sekund.

Recenzja gry Injustice 2 – kiedy bijatyka spotyka RPG - ilustracja #2
Przed każdym pojedynkiem postacie odbywają spersonalizowaną rozmowę.

Nowi bogowie

Nie licząc zmieniających tylko wygląd, nazwę i linie dialogowe wojownika skórek, w Injustice 2 da się powalczyć dwudziestoma ośmioma postaciami. Do tego dojdą bohaterowie możliwi do zakupienia, z czego jednego, Darkseida, już teraz dostali ci, którzy zdecydowali się na złożenie zamówień przedpremierowych. Dużą część obsady stanowią debiutanci w serii, co oznacza, że z kilkoma twarzami trzeba było się pożegnać. Nie powrócił w zasadzie nikt z DLC do „jedynki”, powodów do radości nie mają też fani Deathstroke’a, Hawkgirl, Killer Frost czy Shazama. Mnie spośród nieobecnych brakowało tylko pierwszego z wymienionych, ale upodobania są różne i część graczy mogła potracić swoich ulubieńców.

Na szczęście najważniejsi bohaterowie (i złoczyńcy) są obecni. Pierwsze skrzypce grają oczywiście Batman i Superman, wokół konfliktu których kręci się fabuła całej serii. Nie zabrakło też takich ikon jak Wonder Woman, Flash, Green Arrow czy Green Lantern. Jeśli chodzi o złoczyńców, to znowu spotykamy m.in. Catwoman, Jokera, Bane’a czy (zreformowaną) Harley Quinn. W sumie połową podstawowej obsady mogliśmy bawić się już wcześniej, choć każda postać doczekała się szeregu większych bądź mniejszych poprawek i zmian.

Recenzja gry Injustice 2 – kiedy bijatyka spotyka RPG - ilustracja #3
Starcia to sposób na zadanie potężnych obrażeń albo zregenerowanie sił.

Lista debiutantów powinna najbardziej zadowolić miłośników serialowego uniwersum DC, gdyż część nowych twarzy to bohaterowie, którzy w ostatnim czasie zyskali większą rozpoznawalność właśnie dzięki telewizji. Wśród nich mamy więc znacznie zwinniejszą od swego kuzyna Supergirl, skupiającą się przede wszystkim na walce w zwarciu Black Canary i zamrażającego wrogów Captain Colda. Oprócz gwiazd z „Arrowverse” pojawili się też tacy ikoniczni złoczyńcy jak Deadshot, Poison Ivy i Scarecrow, a nawet kilku znacznie mniej znanych komiksowych metaludzi – inteligentny goryl Grodd, zwierzęca Cheetah czy choćby Czerwona Latarnia Atrocitus.

Dobór postaci wydaje się ciekawy i odważniejszy niż w pierwszym Injustice – podczas gdy tam stawiano na poważniejszych i bardziej mrocznych wojowników, tutaj w pełni zaakceptowano komiksowość całego przedsięwzięcia. Dzięki temu możemy toczyć starcia np. między przerośniętym gorylem a wyrwanym wprost ze złotej ery komiksu Doktorem Fate’em. Osobiście szczególnie upodobałem sobie granie Supergirl i Black Canary, które dołączyły do mojego etatowego Batmana, ale każdy powinien z łatwością znaleźć tu coś dla siebie.

Recenzja gry Injustice 2 – kiedy bijatyka spotyka RPG - ilustracja #4
Wbrew pozorom granie Supergirl mocno różni się od sterowania jej kuzynem.

Co najważniejsze, mimo dość różnorodnego wachlarza umiejętności poszczególnych metaludzi, całość sprawia wrażenie porządnie zrównoważonej. Już teraz balans wypada nieźle i chociażby w trybie online nie odnotowałem ewidentnej dominacji jednego wojownika nad pozostałymi, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość – ewentualne dysproporcje odkryte później powinny być łatane szybko i skutecznie, gdyż raczej nie będzie ich wiele.

Zostało jeszcze 49% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie