Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 19 stycznia 2017, 18:00

autor: Jordan Dębowski

Miłośnik Silent Hilla, serii Dark Souls i czarnej kawy. Uwielbia Flasha, któremu zazdrości punktualności.

Recenzja gry Yakuza 0 – wielka draka w małej dzielnicy

Yakuza 0 to kolejna odsłona niszowej serii gier akcji o perypetiach japońskich gangsterów. Prequel czerpie z tego co seria osiągnęła na przestrzeni lat i stanowi świetny punkt wejścia dla nowych graczy.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji PC

PLUSY:
  1. emocjonująca historia opowiadana z perspektywy dwóch bohaterów;
  2. klimat nocnego życia w fikcyjnych dzielnicach Tokio i Osaki;
  3. masa aktywności, zadań pobocznych i minigier – w tym wciągające prowadzenie klubu nocnego;
  4. plejada świetnie zdubbingowanych, różnorodnych i barwnych osobowości;
  5. absurdalne humorystyczne wstawki oraz liczne smaczki dla fanów japońskiej kultury;
  6. kapitalnie nakreślona postać charyzmatycznego Majimy Goro;
  7. zręcznościowy i widowiskowy system walki...
MINUSY:
  1. ...który potrafi być niekiedy toporny i irytujący;
  2. od czasu do czasu dłużące się cutscenki;
  3. jakość niektórych minigier;
  4. modele wielu postaci drugoplanowych i graficzne kompromisy wynikające z multiplatformowego wydania.

Ryu ga Gotoku czy – jak kto woli – Yakuza to seria, która doczekała się siedmiu odsłon głównego cyklu i licznych spin-offów w rodzimej Japonii, gdzie cieszy się dość dużą popularnością. Gangsterska gra Segi nigdy jednak nie przekonała do siebie szerszej publiki na Zachodzie i pozostawała w kręgu zainteresowań jedynie największych fanów dziwnych japońskich dzieł. W prequelu o nazwie Yakuza 0 Sega rozwija szlifowany na przestrzeni lat schemat gangsterskiej zabawy, oferując wciągającą mafijną telenowelę w otwartym świecie, pełnym pobocznych zadań i pokręconych postaci. Czy nowe, udane wcielenie Yakuzy będzie umiało przekonać do siebie masowego odbiorcę i dać serii drugą szansę na Zachodzie? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Początki Smoka i Wściekłego Psa

Recenzja gry Yakuza 0 – wielka draka w małej dzielnicy - ilustracja #1
Intrygi, walki na gołe klaty i patetyczne monologi – ot, dzień z życia Yakuzy.

Akcja Yakuzy 0 rozpoczyna się w 1988 roku w Japonii z okresu ekonomii bańki mydlanej, kiedy to kluby nocne pękały w szwach od klientów, nowobogaccy oddawali się co noc szampańskiej zabawie, a w cieniu tego wszystkiego prężnie działały grupy przestępcze. Na fabułę Yakuzy 0 składają się dwie przeplatające się historie, rozgrywające się w fikcyjnych dzielnicach: tokijskim Kamurocho i Sotenbori umiejscowionym w Osace. Początkowo kierujemy Kiryu Kazumą, członkiem działającej w Tokio rodziny Dojima zamieszanym w morderstwo na terenie pewnej nieruchomości, o którą od dawna zabiegają dwa skłócone ze sobą rody.

Po dość liniowym prologu szybko przenosimy się do Osaki, by poznać drugiego protagonistę, Majimę Goro – menadżera prestiżowego klubu nocnego, desperacko próbującego ponownie wkupić się w łaski mafijnej rodziny, z której został niegdyś wykluczony. Taki zabieg narracyjny świetnie sprawdza się w nowej Yakuzie i pozwala pokazać różne części przestępczego półświatka, my zaś, przeskakując na zmianę pomiędzy historiami Majimy i Kiryu, odkrywamy z czasem większą intrygę, która owocuje widowiskowym finałem, zgrabnie łączącym wątki dotyczące obydwu wspomnianych gangsterów.

Recenzja gry Yakuza 0 – wielka draka w małej dzielnicy - ilustracja #2

Ostatni raz Kiryu i spółkę gracze mogli zobaczyć w Yakuzie 6. Oprócz tego Sega wypuściła na rynek kilka spin-offów przenoszących nas w realia historyczne czy w alternatywną horrorową opowieść, jak np. w grze Yakuza: Dead Souls. Jako że Yakuza 0 spotkała się w Japonii z bardzo pozytywnym odbiorem, Sega zdecydowała się ponownie zawalczyć o zachodniego odbiorcę i przypomnieć nowemu pokoleniu o cyklu, który zadebiutował niemal 12 lat temu. Skutkiem tego jest remake pierwszej części – Yakuza: Kiwami, który ma trafić do nas już w wakacje.

Jak przystało na serię Yakuza, groźny Kiryu i charyzmatyczny Majima nie są jedynymi postaciami godnymi uwagi – w grze natrafiamy też na sporo bohaterów drugoplanowych należących do tytułowej Yakuzy, z własnymi motywacjami, antypatiami i przerażającymi sekretami. Opowieść w Yakuzie 0 przedstawiana jest za pomocą długich cutscenek, które przywodzą na myśl serię Metal Gear Solid, w wyniku czego mniej czujni gracze mogą pogubić się w historii zakrawającej momentami na telenowelę. Nie uznałbym tego jednak za minus – scenarzyści Segi z czasem wynagradzają nam cierpliwość, serwując emocjonujące dialogi i niespodziewane zwroty akcji, które nie pozwalają oderwać się od ekranu podczas trwającego ok. 20 godzin głównego wątku.

Oceny redaktorów, ekspertów oraz czytelników VIP ?

Adrian Werner Ekspert 10 lutego 2019

(PC) Yakuza 0 to prawdziwy majstersztyk. Gra łączy wspaniały i bardzo różnorodny system walki z wyśmienicie opracowaną fabułą. Prezentowana historia jest melodramatyczna, pełna wielkich gestów i silnych charakterów. Często potrafi być niedorzeczna, wywołując szczery śmiech, aby chwile potem chwycić za serce dramatycznym momentem. Gra jest również odtrutką na współczesne otwarte światy. Ten w Yakuzie 0 jest malutki, ale pełen detali. Podczas rozgrywki doskonale poznajemy te kilka ulic, dzięki czemu stają się one prawdziwymi miejscami, a nie jedynie bezosobowym tłem dla sandboksowej rozgrywki.

9.5
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders
Recenzja gry Darksiders Genesis – wygląda jak Diablo, a to wciąż Darksiders

Recenzja gry

Czy po trzech częściach serii jest jakiś sens w wydawaniu prequela, który w dodatku jest spin-offem i to izometrycznym? Wbrew pozorom, zdecydowanie tak. Szkoda tylko, że ta część nie wyszła jako pierwsza, bo mogłoby to pomóc całej marce.

Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem
Recenzja gry Sniper: Ghost Warrior Contracts – snajper trafia za czwartym razem

Recenzja gry

Sniper: Ghost Warrior Contracts to w zasadzie Hitman, który zamiast przebrań, ma tylko karabin snajperski. I generalnie takie połączenie całkiem nieźle działa.

Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!
Recenzja gry Terminator: Resistance – Roboty ciosane z drewna mają swoją duszę!

Recenzja gry

Nowy Terminator jest zaskakująco satysfakcjonujący. Nie chodzi jednak o przeciętny film Tima Millera, a świeżutką grę krakowskiego studia Teyon – dewelopera, który w branży gamingowej "zabłysnął" dzięki niechlubnemu Rambo: The Video Game.