Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 4 października 2015, 16:28

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Recenzja gry Armikrog - duchowego następcy przygodówki The Neverhood

Plastelinowa przygodówka point'n'click stworzona przez ludzi odpowiadających za Neverhooda brzmi jak spełnienie marzeń wielu fanów gatunku. Czy Armikrog dorównał rozbudzonym oczekiwaniom i dostarcza rozrywki na wysokim poziomie?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  • świetna oprawa audiowizualna;
  • humor;
  • wyluzowany, absurdalny klimat;
  • daleko idące skojarzenia z Neverhoodem.
MINUSY:
  • nieco za krótka;
  • brak podpowiedzi potrafi mocno sfrustrować;
  • sporo technicznych błędów.

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w czasach, gdy karta dźwiękowa nie była jeszcze standardowym wyposażeniem komputera, a elegancko rozmyte tekstury pojawiały się tylko u właścicieli akceleratorów Voodoo, pojawiła się wyjątkowa gra. Szalenie zabawna i oryginalna przygodówka typu „wskaż i kliknij”, którą zbudowano za pomocą plasteliny. The Neverhood nie odniósł komercyjnego sukcesu, ale stał się tytułem kultowym, a wielu graczy obecnie z nostalgią wspomina perypetie Klaymena. Dzisiaj, niemal dokładnie 19 lat później, możemy zagrać w Armikrog – duchowego następcę tamtej gry, który z wysoką rozdzielczością miesza klimat i mechanikę sprzed lat.

Twórcy Armikroga to prawdziwa śmietanka: Doug TenNapel, ojciec Neverhooda i Earthworm Jima, stoi za narodzinami świata i postaci w nowej grze, założyciele studia Pencil Test – Ed Schofield i Mike Dietz, już wcześniej współpracowali z Dougiem przy wspomnianych tytułach, zaś muzyczna oprawa znowu stała się ciałem dzięki piekielnie utalentowanemu Terry'emu S. Taylorowi. Zdolni, chętni ludzie wyposażenie w pieniądze zebrane od fanów na Kickstarterze obiecali powrót tego, co najlepsze. Czy słowa dotrzymali? Czy Armikrog to godny spadkobierca Neverhooda?

Recenzja gry Armikrog - duchowego następcy przygodówki The Neverhood - ilustracja #2

The Neverhood pojawił się 31 października 1996 roku i zaczarował graczy wyjątkową, plastelinową formą prezentowania gry. Ręcznie zbudowany świat i poklatkowo animowane postacie połączone z dużą dawką absurdalnego humoru i ciekawymi zagadkami sprawiły, że dziś o tym tytule pamięta wielu. Szkoda zatem, że rynkowa kariera gry nie była oszałamiająca: z półek zniknęło ok. 50 tysięcy egzemplarzy, a szerszą bazę fanów zyskała dzięki domyślnej instalacji na kilkuset tysiącach twardych dysków komputerów firmy Gateway oraz... piractwu w Rosji i Iranie.

Dobro...

Armikrog robi doskonałe pierwsze wrażenie. Gra uruchamia się momentalnie, gracza witają w menu przetłumaczone na rodzimy język plastelinowe guziki i charakterystyczna muzyka w tle. Rozpoczęcie nowej przygody uruchamia prostą, rysowaną animację, z której dowiadujemy się wszystkiego, co niezbędne. Dryfująca gdzieś w przestrzeni planeta umiera – do jej ocalenia jest niezbędna jest substancja o nazwie P-tonium. Dwóch dzielnych astronautów poleciało w siną dal na poszukiwania, ale dotąd nie wróciło. Teraz krótką słomkę wyciągnął Tommynauta, osobnik niedoświadczony, ale pełen energii. Wraz ze swoim niewidomym psopodobnym stworem Dziub-Dziubem ochoczo wyrusza na misję, ale coś idzie nie tak i chłopaki rozbijają się na powierzchni tajemniczego świata.

Ładne to, prawda? - 2015-10-04
Ładne to, prawda?

Gdy na ekranie pojawia się poklatkowa, plastelinowa animacja, wszystko momentalnie staje się lepsze. Świetne projekty postaci, cudownie namacalna scenografia i bardzo wyluzowane podejście do atmosfery wywołują szeroki uśmiech. Tommy – w odróżnieniu od Klaymena – jest całkiem gadatliwy, a jego wierny towarzysz chętnie wdaje się z nim w dyskusje. Ich starcie z wielkim, włochatym, groźnie wyglądającym przedstawicielem lokalnej fauny przywołuje wspomnienia „pojedynku” Klaymen kontra Weasel, któremu zresztą nie ustępuje humorem. Gdy animacja się kończy i dostajemy w końcu możliwość sterowania postaciami, wszystko jest super. Toż to najprawdziwszy Neverhood, tyle że po liftingu!

Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?
Recenzja gry Call of Cthulhu – czy horror Lovecrafta straszy?

Recenzja gry

Twórcy Styxa i RPG Gra o Tron zapraszają na przygnębiającą opowieść o szaleństwie. Czy bazujące na papierowym erpegu i twórczości Lovecrafta Call of Cthulhu przekona do siebie fanów strasznych przygodówek? Jeśli przymkną oko na parę wad – to tak.

Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił
Recenzja pierwszego epizodu gry Life is Strange 2 – król emocji wrócił

Recenzja gry

Pierwszy epizod Life is Strange 2 rozpoczyna historię zupełnie inną od nastawionej głównie na nastoletnie perypetie i osadzonej w jednym mieście opowieści z „jedynki”, ale nie gubi przy tym najlepszych zalet swojego poprzednika.

Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności
Recenzja gry Agony - piekło nudy i przeciętności

Recenzja gry

Agony miało pokazać innym pierwszoosobowym horrorom gdzie raki zimują. Niestety, tegoroczna wizyta w piekle, mimo swoistego odpychającego uroku, nie zostanie bestsellerem sezonu. A szkoda.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.10.2015 17:47
Persecuted
81
Senator

Czyli warto zaczekać na patche i obniżkę ceny.

04.10.2015 19:08
odpowiedz
Elessar1984
74
Lord

@Persecuted raczej zagrać w Neverhooda po raz pierwszy, lub go sobie odświeżyć. A o tym shicie najlepiej zapomnieć.

04.10.2015 19:17
odpowiedz
sekret_mnicha
192
fsm

GRYOnline.plTeam

Persecuted > W rzeczy samej. Tańszy i lepszy technicznie Armikrog zasłuży na wyższą ocenę.

04.10.2015 19:37
odpowiedz
Emiliano666
82
Konsul

Gra na jedno popołudnie niestety...

04.10.2015 20:50
odpowiedz
Persecuted
81
Senator

@Elessar1984

Bardzo chętnie, tylko że Neverhooda obecnie nie można już zdobyć z LEGALNEGO źródła (przynajmniej w normalnej cenie).

Durne EA Games kisi prawa do marki i do tej pory jakoś nie wpadło na pomysł ponownego wypuszczenia tej perełki na rynek. Były jakieś plany co do wersji mobilnych, ale od 2011 ani widu ani słychu...

Jak dla mnie nawet nie muszą robić remastera czy remake'u (graficznie Neverhood nadal nieźle się trzyma, plastelina jest wieczna ;d), tylko niech znowu zaczną go sprzedawać!

Jest popyt, a nie ma podaży - absurd totalny. Corpo tak łase na kasę, na prawdę tego nie widzi?

04.10.2015 23:03
odpowiedz
Rvn10
71
Generał
9.0

Dal mnie gra wcale nie jest gorsza od Neverhooda, a wręcz tak samo dobra. Takie gry to rzadkość bo rządzą przereklamowane i crapowate gry AAA, ja tak daje 9/10 polecam.

04.10.2015 23:24
😁
odpowiedz
Sir Xan
90
Legend

@Elessar1984 -> Cytat: "A o tym shicie najlepiej zapomnieć." -> Jakoś nie jestem dobry w słuchanie Twojej rady. :)

05.10.2015 02:06
odpowiedz
Matekso
96
Generał
8.0

Z miejsca za grę daje ocene 8.0. I o dziwo polonizacja. Szkoda tylko, że polonizacji nie doczekała się śmieszniejsza i bardziej geekowa przygodówka Randal's monday

05.10.2015 07:16
odpowiedz
Miszkurka2000
5
Junior

Podobno Neverhood działa w Scumm na smartfonach :-)

05.10.2015 10:22
odpowiedz
Alacer
54
Pretorianin
6.0

Bardzo trafna recenzja. Osobiście bardzo się zawiodłem na Armikrogu. To zaledwie echo genialnego Neverhooda.
Moja ocena (6.0) jednak jest przesiąknięta nostalgią oraz plasteliną dlatego też nie mogłem dać 4 (na taka ocenę faktycznie zasługuje).

05.10.2015 18:52
odpowiedz
Afterthought
5
Junior

Dobra recenzja ale sama gra niestety strasznie rozczarowała.
Mogę powiedzieć ,że jestem weteranem point'n'clicków bo jeszcze za czasów kiedy ten gatunek rządził na amidze skończyłem praktycznie wszystkie jakie wychodziły. Mimo iż w tamtych czasach gry najczęściej robiły kilku osobowe studia to nigdy nie spotkałem w nich tylu błędów i tak powtarzalnych pomysłów co w armikrogu. Skończyłem tą grę w ok. 4-5h a prawie 2h zmarnowałem na walce z kretyńskim interfacem i błędami. Nie poleciłbym tej gry nikomu kogo choć trochę lubię. Jeśli ktoś mimo wszystko chce spróbować to doradzam częste zapisy stanu gry na różnych plikach bo gra niestety potrafi się zablokować. Gdyby nie wcześniejszy zapis przed błędem na który trafiłem musiał bym w połowie gry zacząć od nowa.
A na samym początku gra zapowiadała się dość ciekawie ale niestety brak pomysłów twórców spowodował że czułem jak by gra się zapętliła. Ciągle szukamy bateryjki do reaktora wajchy do otwarcia kolejnych drzwi i rozwiązujemy bardzo podobne puzzle. Jak bym nie widział napisów końcowych to bym pomyślał że tą grę robiło kilku kolesi w garażu i nikt jej nie testował przed premierą....a lista płac była bardzo długa. Szkoda mi ludzi którzy finansowali tego gniota na kickstarterze i tych którzy jeszcze za to zapłacą.

18.10.2015 14:57
odpowiedz
Nolifer
112
The Highest

Gdyby nie te techniczne babole Armikrog byłby prawie tak samo dobry jak Neverhood, a tak, trochę mu brakuje.

31.10.2015 23:42
odpowiedz
Elessar1984
74
Lord

@Sir Xan jak Cię znam trochę z forum, to wyczuwam ostry sarkazm z tym "słuchaniem" :P
Ale zdrowia kolego :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze