Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 22 grudnia 2012, 10:00

autor: Hed

Niezależność, biznes i sztama z piratami - gry indie w 2012 roku

Co w 2012 roku porabiali twórcy gier niezależnych? Rozmawiamy z autorami takich perełek jak FTL, Hotline Miami, McPixel, Bientôt l'été czy The Binding of Isaac.

W tym roku w świecie gier dało się odczuć pewną ekscytację. Nagle okazało się, że nie potrzebujemy dużych wydawców i możemy sami określić, w jakie produkcje chcemy zagrać. Niezależni twórcy otrzymali też nowe kanały finansowania i promowania swoich tytułów. Pod tymi powierzchownymi zjawiskami, które tak naprawdę jeszcze nie pokazały swojego prawdziwego oblicza, zachodzą inne przemiany i próby przedefiniowania samego znaczenia gier, pojęcia wydawcy czy piractwa. Jak patrzą na nie autorzy takich dzieł jak FTL, Hotline Miami, McPixel, Bientôt l'été czy The Binding of Isaac? Zapytałem ich o zdanie i myślę, że będziecie chcieli je poznać. Kto inny, jak nie twórcy niezależni, potrafi przyznać, że „piraci to też ludzie”, a finansowanie społecznościowe wcale nie jest takie kolorowe, jak je malują?

Gotowi na kilka odpowiedzi? - 2012-12-22
Gotowi na kilka odpowiedzi?

Niezależne finansowanie

Kickstarter. To słowo budzi dziesiątki skojarzeń i ambiwalentne uczucia. Nie zamierzam rozwodzić się nad specyfiką finansowania społecznościowego, będziecie mogli poczytać o niej w tekście Adriana Wernera, który opublikujemy 26 grudnia. Trzeba jedna zaznaczyć, że zjawisko to odegrało ważną rolę w świecie gier indie. Kosmiczna gra FTL jako jedna z pierwszych pokazała, że płacąc za „hipotetyczne” projekty, możemy liczyć na ciekawe efekty (w naszej recenzji daliśmy jej 8/10). Przedstawiciel Subset Games zdradza, że sukces tytułu na Kickstarterze pomógł w usamodzielnieniu się studia. Kolejny projekt będzie mogło ono sfinansować bez pomocy podobnych platform. Szkoda tylko, że na razie takie wynalazki nie są łatwo dostępne dla Polaków. „Nie jestem znawcą tego tematu, ale z tego, co się orientuję, są pewne przeszkody prawne” – mówi Wojciech Lekki z polskiego studia Exor, które stworzyło Zombie Driver. „Poza tym Kickstarter jest raczej dla firm, które mają już wyrobioną markę” – dodaje producent. Wyjątki, jak wspomniany FTL, się zdarzają, ale w sumie trudno nie zgodzić się z tą opinią.

The Witness to nowy projekt Jonathana Blowa – twórcy Braida. - 2012-12-22
The Witness to nowy projekt Jonathana Blowa – twórcy Braida.
The Witness:
  • Producent: Jonathan Blow
  • Styl: otwarta gra logiczna z tajemniczą fabułą i rozgrywką opartą na prostych łamigłówkach
  • Data premiery i cena: nieznana

Zapytałem Jonathana Blowa, twórcę Braida, który pracuje właśnie nad The Witness, czy jego zdaniem Kickstarter i podobne serwisy są dobrą metodą finansowania. „Oczywiście! Dostarczają one dodatkowych opcji, a to prawie zawsze jest dobre” – odpowiedział Blow. Ten deweloper nie korzystał z crowdfundingu, ale jest zaangażowany w pomoc nowym projektom za sprawą Indie Fund. W 2011 i 2012 roku fundusz, który wspiera obiecujące tytuły, pomógł powstać grom The Splatters, Dear Esther czy Q.U.B.E. „Szukamy projektów, które spełniają trzy warunki” – zdradził w rozmowie autor Braida – „Ich twórcy są w stanie je dokończyć, (…) jest w nich coś wyjątkowego i jest szansa na zwrot pieniędzy, jakie w nie włożymy”. Fundusze funkcjonują także lokalnie, czego niechlubnym przykładem w Polsce jest „legendarny” Music Master Chopin. Na szczęście niektóre rządy i instytucje artystyczne lepiej lokują pieniądze w gry. Belgijskie studio Tale of Tales, autorzy The Path i wydanego właśnie Bientôt l'été, od dawna korzystają z takiego wsparcia, łącząc je z wpływami z poprzednich dzieł. Michaël Samyn, jeden z jego założycieli, przyznał, że kiedyś może będzie musiał szukać innych źródeł finansowania, co jednak niesie pewne ryzyko. „Boimy się, że crowdfunding faworyzuje tylko rzeczy popularne, kosztem bardziej eksperymentalnych prac” – wyznał Samyn.

Dear Esther – gra sfinansowana przez Indie Fund. - 2012-12-22
Dear Esther – gra sfinansowana przez Indie Fund.
Prison Architect:
  • Producent: Introversion
  • Styl: dwuwymiarowa strategia, w której projektujemy i zarządzamy zakładem karnym
  • Data premiery i cena: 2013

Oczywiście Kickstarter to tylko jedna z form finansowania społecznościowego. Innym popularnym modelem w świecie gier niezależnych jest tak zwany „alpha funding”, który w tym roku pomógł uporać się ze złą passą ambitnemu studiu Introversion (Uplink, Darwinia). Deweloper borykał się z problemami finansowymi od dawna, aż w końcu wystartował z projektem Prison Architect i udostępnił fanom wczesną wersję gry w zamian za pewne opłaty. Przy ponad 19 tysiącach egzemplarzy gry, jakie kupili fani, studio otrzymało ponad 670 tysięcy dolarów funduszy. Z podobnej metody, spopularyzowanej między innymi przez Minecrafta, korzysta lubiany przez polskich graczy Kerbal Space Program i mnóstwo innych gier. Taka nieustająca zbiórka przynosi stały, chociaż niepewny, dopływ pieniędzy – jeśli tylko uda się zbudować zalążek społeczności. Niedawne Natural Selection 2 pokazało, że „alpha funding” w rękach kompetentnego dewelopera jest dobrym pomysłem.

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.12.2012 10:45
Matysiak G
124
bozon Higgsa

Ja lubię indyki, ale jedynie jako przerywniki między tytułami dużych wydawców. Jak wszystko pójdzie we free to play, crowdfounding itd to będzie dla mnie dramat.

22.12.2012 14:13
odpowiedz
Zdenio
99
Generał

Czemu jako "przerywniki"? Przecież gry indie są różne, niektóre wciągają na długie godziny, tak jak produkcje AAA. Tylko mają zazwyczaj inny rodzaj grafiki (retro i takie tam). Na przykład taki FTL - niby mała gra, w spędziłem w niej kilkadziesiąt godzin... Albo Binding of Isaac. A wrażenia z niektórych gier są też na równi z tymi z gier AAA, np. Journey czy FEZ i Bastion.

22.12.2012 14:51
odpowiedz
Felix - The One
52
Pretorianin

A mnie najbardziej boli, że teraz oprócz dużych tytułów mam masę świetnych, małych produkcji, a czasu tyle samo (a nawet mniej...) :(

22.12.2012 15:38
odpowiedz
Harry M
122
Master czaszka

Dużo superowych tytułów. Dlatego teraz staram się omijać na steam gier "normalnych" i czekam na promocje gier Indie ;).

22.12.2012 16:41
odpowiedz
Kąsacz
17
Pretorianin

Jestem takiego samego zdania co Matysiak dla mnie gry indie to gry na chwile, zazwyczaj gram w nie na netbooku bedac zdala od mojego glownego kompa na wykladach itp.

Granie w nie w domu to dla mnie lekka strata czasu, wole grac w wieksze tytuly LoL'a, BF'a czy Far Cry. chyba wlasnie grafika mnie odstrasza najbardziej :) po prostu jak cos jest dla mnie brzydkie to trudno mi sie wkrecic :)

22.12.2012 17:32
odpowiedz
ozoq
59
Generał

Tak samo jak [1] i [5].

22.12.2012 19:07
odpowiedz
voodoo|xTupi
6
Legionista

Nie można zapominać oczywiście o Miasmata, w której grafikę zrobiła dwójka znakomitych twórców :) - więcej o tym http://1ndieworld.com/miasmata-eden-w-oczach-ionfx/

22.12.2012 19:17
odpowiedz
Sir Xan
87
Legend

A ja uważam inaczej. W przeciwieństwo do użytkowników [1] i [5] traktuję gry Indie na równi z gry od "potężne" firmy. Zgadzam się z uwagi Zdenio. Na przykład, La-Mulana to bardzo ciekawa gra i zabrało mi sporo czasu.

22.12.2012 22:42
odpowiedz
Alt3ir
79
PlayForFun

Również nie pojmuję czemu to mają być gry jako "przerywniki" , rozumiem jakieś tetrisa czy coś ale teraz te gry potrafią być bardzo rozbudowane i wciągać na kupę czasu. Dla mnie to jest rewelacja i traktuję je na równi z dużymi produkcjami oraz regularnie kupuję na steamie.

Mam za to identyczny problem jak Felix - The One , kupuję i te i te i faktycznie już mam duży zapas a teraz przez świąteczne promocje na steamie jeszcze wzrośnie. A czasu nie przybywa :].

22.12.2012 22:51
odpowiedz
beowulf117
58
Dragonslayer

dla mnie jest kilka kilkanaście dobrych gier indie ale nie dużo dlatego je trochę lekceważę chodziarz z drugiej strony dla tych co mi przypadną do gustu mam ogromny szacunek

23.12.2012 01:09
odpowiedz
Święty!
116
Konsul

Ja jestem zachwycony indykami. Gry takie jak FTL, Primordia, Gemini Rue, zapewniły mi 1000x więcej funu niż jakikolwiek wielki "hit" który wyszedł w tym roku. Nowy Hitman, drugi Borderlands, Far Cry czy trzeci Assasin - trochę pograłem, nie skończyłem, odinstalowałem, sprzedałem, ledwo je pamiętam. A gry niezależne są zupełnie świeże i oryginalne. Od teraz mocno wspieram je na kickstarterze.

23.12.2012 12:05
odpowiedz
grogfeld
18
Chorąży

Fakt faktem niektóre produkcje indie mają "duszę" bo autorzy traktują je jakby to było ich dziecko. Potrafią zeżreć tyle czasu gdzie w porównaniu z produkcjami AAA wychodzą na mega ultra super hit wszech czasów. Co do tetris nie nazwałbym tego przerywnikiem, za dziecka (wtedy Comody 64 rządziły i nie każdy miał) grałem w to przynajmniej 600 godzin (jeśli nie milion pięćset sto dziewięćset). Jednak ciężko porównać gry AAA do indie bo inne podejście do ich tworzenia zostało zastosowane. Gry wielkich producentów cechują się fabułą rozdmuchaną do epickich rozmiarów z dośrubowaną grafiką, za to małych deweloperów otwartością świata dającą graczowi rozwinąć wyobraźnie, choć nie można zapominać tutaj o platformówkach, które są śmieszne, z jajem.

Problem piractwa jest nadal barierą uniemożliwiającą małym firmom wybicie się, co może dałoby efekt większej ilości fajnych gier, choć z drugiej strony czy powstałyby małe gierki robione po godzinach normalnej pracy, tworzone często przez parę lat, ale za to z pomysłem wartym zauważenia? Tylko gdybanie, szczególnie że strata nadal jest po stronie producentów.

Dzięki platformom publikującym takie produkcje i gracz jest zadowolony bo promocje typu "zapłać ile chcesz", albo alpha funding z dostępem do gry w fazie jej rozwoju, dają wiele przyjemności z zakupu (bo tanio) i poczucia wkładu własnego w rozwój produkcji , ale i producenci są zadowoleni bo dzięki temu ludzie kupują gry choć często wcześniej grając w pirata, ale może i to świadczy o jakości tych gier, że ludzie chcą zapłacić za coś co przeszli i im się naprawdę podobało?

Reasumując gry indie rządzą i znając życie wkrótce EA zacznie wydawać takie produkcje ;P

23.12.2012 13:16
odpowiedz
Alt3ir
79
PlayForFun

grogfeld , przykład z tetrisem to bardziej dlatego by młodsi rozumieli o co chodzi. Sam również spędzałem dziesiątki godzin będąc szkrabem i grając w takie "mini gierki".

Piractwo jest i będzie ale mimo wszystko jak wchodzę na allegro czy coś i widzę że masa takich gier schodzi to jestem zadowolony widząc iż luzie jeszcze wciąż mają jaja i charakter aby kupować. Twórcy wciąż potrafią zgarnąć niezły grosz i zostać nagrodzonym za świetną robotę.

Z porównywaniem gier tak zwanych "AAA" oraz indie jest też śmieszna sprawa. Na starcie wydawałoby się iż te małe gry nie mają żadnych szans w starciu z gigantami. Na całe szczęście nie dość iż nie jest to normą to czasem jest nawet odwrotnie. Naprawdę zacną ilość gier indie zapamiętałem bardziej niż wielkie rozdmuchane "duże" gry.

Tak czy siak jest z czego się cieszyć.

05.01.2013 10:26
odpowiedz
Nolifer
109
The Highest

Rzeczywiście gry pokroju indie są tak naprawdę tylko odskocznią od normalnych pełnoprawnych gier , bo raczej wątpię by ktoś chciał tylko w indie game .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze