Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 23 stycznia 2012, 14:35

autor: sathorn

Dziesięć najlepszych końców świata w grach

Czy świat naprawdę skończy się w 2012 roku? Przyjrzyjmy się, w jaki sposób kończyły te wirtualne.

Motyw końca świata pojawia się w grach wideo równie często jak we wszystkich pozostałych wytworach kultury. Wszak od zarania dziejów powtarzamy sobie, z nadzieją czy strachem, że status quo, w którym żyjemy, nie będzie trwać wiecznie. Niektóre wizje przedstawiają proces następujący gwałtownie i znienacka stawiający ludzkość w sytuacji kryzysowej. Innym razem roztaczany jest przed nami obraz powolnego staczania się ku zagładzie. Także gry wideo, medium bardzo młode, zdążyły podczas swojej krótkiej obecności zarysować przed odbiorcami wiele interesujących wizji końca świata. Które z nich okazały się najciekawsze?

10. DEFCON

Produkcja studia Introversion zapewne nie zdziwi miłośników gier niezależnych. Ta niepozorna pozycja stawia nas przed mapą świata, podzieloną na kilka stref wpływów. Zadaniem każdego z graczy jest odpowiednie rozlokowanie swojego potencjału nuklearnego w celu wyrządzenia wrogowi jak największych szkód. Tytułowy DEFCON to stopień gotowości bojowej światowych sił zbrojnych. Zaczynamy od poziomu piątego, który z czasem się zmniejsza, pozwalając na przeprowadzanie kolejnych czynności przybliżających świat ku zagładzie. Ostatecznie odpalamy głowice nuklearne, mając nadzieję na dokonanie na nieprzyjacielskich obszarach jak największych zniszczeń.

 

Ile osób właśnie zabiliśmy? Miliony.

 

Co najbardziej fascynuje w DEFCON-ie? Nuklearny holokaust obserwujemy tylko na mapie świata, przypominającej te, które widzimy w sztabach generalnych podczas oglądania hollywoodzkich produkcji. Głowice jądrowe to zwykłe ikony, a za naszymi samolotami ciągną się linie wskazujące tor ich lotu. Wybuchy to ledwie małe rozbłyski na mapie. Pojawiają się też przy nich liczby ofiar naszych działań. Gra zszokowała mnie, kiedy zobaczyłem, jak łatwo można zabić setki milionów ludzi. I jak beznamiętna byłaby rzeczywistość wojny atomowej.

9. Homeworld

Historia przedstawiona w Homeworld należy do najciekawszych i najbardziej dramatycznych w dziejach gier wideo. Poznajemy losy ludzi mieszkających na pustynnej planecie Kharak. Nie znają oni swojego pochodzenia, ich przyszłość została zapomniana, a badania wykazały, że wyewoluowanie w tak trudnych warunkach jest co najmniej zastanawiające. Kiedy odnajdują starożytny statek, niemal oczywiste staje się, że nie są pierwotnymi mieszkańcami planety. W oparciu o technologię znalezioną we wraku budują mieszczący 600 000 osób statek-matkę, który ma udać się na ich rodzimą planetę Hiigarę, lokalizację której odkryto dzięki artefaktowi z pojazdu przodków.

 

Space opera w pełnej krasie.

 

Niedługo po zakończeniu budowy, kiedy statek-matka dokonuje swojego pierwszego próbnego skoku nadprzestrzennego, planeta Kharak zostaje zaatakowana przez obcą flotę i zupełnie zniszczona. Wszyscy mieszkańcy giną. 600 000 osób znajdujących się na statku-matce to jedyni ocalali.

Wizję przedstawioną w Homeworldzie najtrafniej nazwać piękną. Historia desperackiej walki o przetrwanie i galaktycznej włóczęgi połączonej z poszukiwaniem zemsty na najeźdźcach potrafi poruszyć jak żaden inny RTS. Każda bitwa okazuje się kluczowa, a – co ważne – zasoby i flota, w posiadaniu których jesteśmy po zakończeniu danej misji, przechodzą do kolejnej. Każdy nasz ruch powinien być więc ostrożny, ponieważ może przydarzyć się, że gdy poniesiemy zbyt duże straty, to nie uda nam się przetrwać następnego starcia. Poczucie osamotnienia w kosmosie jest niesamowite, co potęguje śliczna, jak na tamte czasy, oprawa graficzna i świetna ścieżka dźwiękowa.

8. Darksiders: Wrath of War

Darksiders to produkcja, w której wcielamy się w samego Wojnę, jednego z czterech jeźdźców Apokalipsy. Schodzi on na ziemię, aby zgodnie z przepowiedniami skończyć ze światem. Okazuje się jednak, że on i jego towarzysze zostali zdradzeni, w wyniku czego traci swoje moce. Koniec świata to jednak nie przelewki, a Wojna nie jest mięczakiem. Osłabiony, lecz wciąż potężny, wyrusza w poszukiwaniu zemsty, przemierzając krainy pogrążone w chaosie.

 

Anioły i demony. I wojna przeciw wszystkim.

 

Darksiders to gra akcji z elementami RPG, osadzona jednak w dosyć ciekawych realiach. Siły Piekła i Nieba toczą ze sobą walkę, nie przejmując się ludźmi, którzy pojawiają się od czasu do czasu, daremnie próbując uciekać. Krótko mówiąc – dobra, widowiskowa gra oparta na chrześcijańskich wierzeniach.

7. Enslaved: Odyssey To The West

Enslaved to prawdopodobnie najbardziej niedoceniona gra 2010 roku. Pomimo pozytywnych recenzji i naprawdę dobrej prasy sprzedała się słabo, co przekreśliło szanse na powstanie kolejnej części. Wielka szkoda, ponieważ Enslaved przedstawia bardzo ciekawą wizję końca świata.

Rzecz dzieje się w XXII wieku, w którym nasz glob został w całości opanowany przez roboty, rządzące w postapokaliptycznej rzeczywistości, powstałej po trzeciej i czwartej wojnie światowej. Niedobitki ludzi chowają się w ruinach bądź tworzą małe ukryte osiedla, gdzieś w rzadko odwiedzanych przez maszyny rejonach. Powierzchnię przeszukują patrole robotów, zgarniających ostatnich przedstawicieli naszej rasy do wielkich statków powietrznych, gdzie zmuszają ich do niewolniczej pracy. W takiej oto rzeczywistości spotykają się i próbują przeżyć Monkey i Trip.

 

Kolor zielony raczej nie kojarzy się z apokalipsą. Jak widać – pozory mylą.

 

Co najciekawsze, mimo że akcja dzieje się w świecie postapokaliptycznym, przez większość czasu brak tu pustynnych klimatów rodem z Mad Maxa. Nowy Jork porośnięty jest dżunglą – nieskrępowana niczym natura rozwija się i pokrywa zielenią pozostałości naszej cywilizacji. Dodatkowym problemem, z którym borykają się nieliczni ocalali przedstawiciele homo sapiens, jest brak energii, którą pozyskuje się zazwyczaj z wraków starych urządzeń.