Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 15 marca 2011, 11:57

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

10 lat serii Gothic

Dokładnie dziesięć lat temu – 15 marca 2001 roku – do niemieckich sklepów trafiła gra Gothic. Dzisiaj oceniamy, jaka jest kondycja kultowej w Polsce serii w dekadę po premierze.

Dokładnie dziesięć lat temu – 15 marca 2001 roku – do niemieckich sklepów trafiła gra Gothic. Reprezentujące gatunek action RPG debiutanckie dzieło firmy Piranha Bytes z miejsca podbiło serca naszych zachodnich sąsiadów. W listopadzie tytuł ten zadebiutował w Stanach Zjednoczonych, a w marcu kolejnego roku w Polsce. W Ameryce – mimo całkiem niezłych recenzji – sukcesu nie odniósł, za to nad Wisłą produkt szybko zaczął zdobywać ogromną popularność, a rozkochana w przygodach bezimiennego bohatera rzesza fanów okrzyknęła go jednym z najważniejszych RPG, jakie kiedykolwiek ujrzało światło dzienne. Czy słusznie? Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości.

Prace nad pierwszym Gothikiem trwały cztery lata – długo, nawet jak na dzisiejsze standardy, ale trzeba zaznaczyć, że nasi sąsiedzi zza Odry niespecjalnie się spieszyli. Grę opracowywał niewielki, bo zaledwie kilkunastoosobowy zespół, na dodatek mnóstwo czasu zajęło Niemcom przygotowanie silnika napędzającego ich debiutanckie dzieło. Firma Piranha Bytes nie zamierzała polegać na cudzych rozwiązaniach, więc zamiast użyć gotowej technologii, stworzyła od podstaw własną. Z jakim skutkiem?

Pod względem technicznym Gothic okazał się być daleki od doskonałości. Silnik oferował co prawda w pełni trójwymiarowe środowisko, bardzo dobre i docenione w wielu recenzjach oświetlenie, cykl dnia i nocy niepozostający bez wpływu na rozgrywkę i przyjemnie prezentujący się świat, ale po drugiej stronie barykady stały nie najlepsze modele postaci, nieco uciążliwe sterowanie, momentami mocno frustrująca praca kamery i stosunkowo wysokie wymagania sprzętowe. Tego typu kwestie niespecjalnie jednak obchodziły autorów, czego dowodem była niemożność obsługi gry za pomocą myszy. Jeszcze na miesiąc przed wysłaniem gotowego produktu do tłoczni, głównego bohatera można było kontrolować wyłącznie za pomocą klawiatury. Sterowanie myszą zostało zaimplementowane w ostatniej chwili i tylko dlatego, że na jego brak narzekali dziennikarze, którzy mieli okazję przetestować wersję demo przed premierą.

Przyjaciele poznani w pierwszej części, tacy jak Diego, przewijali się potem przez wszystkie odsłony cyklu.

W pozostałych kwestiach Gothic nie pozostawiał już złudzeń, że jest jednym z najlepszych tytułów w swojej kategorii. Gra zachwycała praktycznie wszystkim, co w produktach tego typu jest ważne: oryginalną i wciągającą fabułą, niezwykle rozbudowaną interakcją z otoczeniem, zwiększającą tak kluczowy w pozycjach RPG poziom immersji, możliwością gruntownego szkolenia śmiałka na kilku różnych płaszczyznach, konsekwencjami podejmowanych wyborów, opcją wstąpienia naszego podopiecznego do kilku odmiennych frakcji, realizmem w kontaktach z bohaterami niezależnymi, oryginalnym bestiariuszem, wysokim stopniem trudności, dużym, otwartym światem oraz fantastyczną atmosferą.