Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 2 maja 2008, 17:59

autor: Redakcja GRYOnline.pl

Panna Gracz: Aśka

Panie i panowie, oto dziewczyny, które grają. Co miesiąc będziemy publikować kolejny odcinek z serii, którą nazwaliśmy „Panna Gracz”. Tak, żeby wpadał w oko. Słonecznie rozpoczynający się maj należeć będzie do Aśki z Krakowa.

Aśka jest wysoką szatynką. Jej spokojne, przyjazne spojrzenie zdradza pewność siebie. Studiuje na szóstym roku medycyny, ale wbrew stereotypowi nie ma niebezpieczeństwa, że zdradziwszy się kaszlem, otrzymamy gotową diagnozę. To dlatego, że zainteresowania Aśki nie ograniczają się do jej przyszłego zawodu – pływa, jeździ na snowboardzie, gra w koszykówkę. Ma na koncie start w zawodach pływackich. Oraz gra w gry komputerowe. Nie, nie w pasjansa czy w kulki – Aśka świetnie rozumie, co znaczy zarwać nockę dla erpega, bo nie raz, nie dwa podniosła się sprzed Gothica czy Spellforce’a nad ranem.

Siedzimy w pubie przy piwie, rozmawiamy o wszystkim i o niczym, nie mogę się powstrzymać, żeby nie podrążyć tematu, jak dziewczyna radzi sobie z tematem cięcia ludzi na kawałki i późniejszego ich zszywania. Rezygnuję, gdy w odpowiedzi na moją prośbę o anegdotę o zajęciach z chirurgii słyszę opowieść o studenckich wpadkach przy sekcji zwłok na praktykach. Aśka chichocze, ja się drapię w skroń – krwawe obrażenia odnoszone w grach komputerowych, zdają mało rzeczywiste w porównaniu z bezpośrednią relacją z sali operacyjnej. „To nie jest śmieszne, co?” – pyta dostrzegając mój zakłopotany wzrok – „No, dobra, to nie pisz o tym”.

Gdy zapytać Aśkę, w co grywa, odpowiada z niejakim zażenowaniem, że tak naprawdę nie ma wielkiego doświadczenia w grach... „Grywam jak tylko mam wolne od nauki albo... gdy muszę sobie od niej odpocząć – co sesja to jakaś gra” – śmieje się, po czym przyznaje się do przejścia GTA: Vice City, pierwszego i drugiego Gothika wraz z Nocą Kruka, Spellforce’a z oboma dodatkami, Sacred... O Morrowindzie mówi: „jestem Bretonką, arcymagiem, mam wysokie stanowisko w Świątyni, rodzie Telvanich, należę do gildii złodziei i mam fajną zbroję ukradzioną z zakonu Indoril”.

Jest wierna tworzonym przez siebie postaciom. Jeśli to tylko możliwe staje po stronie czarnej magii, mrocznych elfów, czarodziejów. To dlatego szczególną sympatią darzy gry fantasy, choć ma doświadczenie i z Hitmanem i ze Splinter Cellem. W walce preferuje posługiwanie się zaklęciami, broń konwencjonalną traktując jako ostateczność – jeśli już to najchętniej posługuje się bronią dystansową: łukami, kuszami.

Opuszczając pub, by przespacerować się po Krakowie, rozmawiamy o niedosycie, jaki pozostawił Gothic 2 i o niedocenionej Nocy Kruka. O tym, jak dobrze udało się Spellforce’owi połączyć erpega ze strategią. I o notebooku Aśki, któremu wysiadło chłodzenie podczas jednej niedawnych z zarwanych przy grze nocek. „Marzenia?” – zastanawia się po moim ostatnim pytaniu. – „Kurczę, chciałabym mieć komputer, na którym Gothic 3 chciałby płynnie chodzić”.

Tekst & zdjęcia: Borys „Shuck” Zajączkowski

Linki do materiałów