Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 5 września 2007, 11:34

autor: Fulko de Lorche

Gwiezdne Wojny w grach, cz. II

Oto druga część zebranej przez Fulko historii starwarsowych gier komputerowych. Polecamy przygotować zapas coli i orzeszków, bo jest co czytać.

Strzelaj! A potem pomyśl

Co by nie mówić o fabularnej głębi, sugestywnej grze aktorów i baśniowym klimacie Gwiezdnych Wojen, to jednak tym, co najbardziej rozgrzewa umysły większości kinomanów wybierających się na filmy ze stajni Lucasa, są oszałamiające efekty specjalne. A te najlepiej „kopią” w czasie scen batalistycznych. Nic więc dziwnego, że większość „starwarsowych” gier to dynamiczne gry akcji, w których najpierw się naciska spust, a potem zadaje pytania. Celują w tym zwłaszcza latane strzelaniny.

Bitwy w Gwiezdnych Wojnach to chyba najbardziej efektowne sceny batalistyczne w historii kina fantastycznego.

Jedną z najbardziej klimatycznych strzelanin była wspomniana przeze mnie poprzednio, a wydana w latach 80. arcadówka Star Wars: The Arcade Game. Długo trzymała się na topie, goszcząc na ekranach chyba wszystkich liczących się platform growych. Jednak po dziesięciu latach od chwili premiery, kiedy pod względem grywalności nadal elektryzowała graczy, ale graficznie już nie spełniała ich oczekiwań, nadszedł czas na godnego następcę. Był początek lat 90. i nadchodziła właśnie era czytników CD-ROM. Potęgę nowego nośnika danych dostrzegła firma LucasArts i jako jedna z pierwszych zdecydowała się na wydanie tytułu wyłącznie na srebrzystym krążku. I tak powstał Star Wars: Rebel Assault.

Mimo iż gra powstała w tym samym okresie (1993) co X-Wing, prezentuje inne, prostsze, typowo zręcznościowe podejście do walk gwiezdnych myśliwców. Dość powiedzieć, że jest to w zasadzie interaktywny film, przewijający się na ekranie, a zadaniem gracza jest jedynie obsługa systemów broni i likwidowanie kolejnych nieprzyjacielskich celów (jednostek Imperium, meteorytów itd.). Akcja gry luźno nawiązuje do Epizodów IV i V, dając ci możność zmierzenia się ze znanymi od dawna, znienawidzonymi wrogami (Vader i spółka) w filmowych lokacjach (Tatooine, Hoth). Rzecz jasna, w finale nie może się obyć bez zniszczenia Gwiazdy Śmierci.

W Rebel Assault najważniejszym elementem ekranu jest celownik. Resztę systemów można sobie odpuścić.

Te 15 misji, jakie oferuje Rebel Assault, przelatuje jak z bicza trzasnął. Nie wystarcza świetna grafika (na PC i MAC-u, bo wersja na Segę 32X jest biedniutka – w 64 kolorach), nie pomagają wrażenia z lotu trzema różnymi typami statków (T-16 Skyhopper, X-Wing, A-Wing) ani filmowy klimat gry – zabawa zbyt szybko się kończy i w efekcie prędko nudzi. No bo ile razy można oglądać na ekranie monitora ten sam przewijający się film (wiem, wiem, niektórzy powiedzą, że wiele...)? Dlatego, mimo efektownej oprawy, produkcja ta została dość mocno skrytykowana przez recenzentów gier. Oczywiście, nie przeszkodziło to Rebel Assault sprzedać się w dwóch milionach egzemplarzy, zwiększyć ponoć podaż czytników CD i znaleźć kontynuatorów pomysłu.

W roku 1994 na konsoli Sega 32X ukazał się Star Wars Arcade. Ta konwersja z salonowego automatu jest o tyle warta wzmianki, że poza podobieństwami do Rebel Assault (celowniczek) oferuje niezwykle atrakcyjny tryb zabawy dla dwóch osób. Polega on na tym, że jeden z graczy steruje ogniem działek laserowych, drugi natomiast – lotem rebelianckiego myśliwca. Fajny patent. Szkoda tylko, że gra ma sknoconą animację („żabkuje” przy dużym zamieszaniu na ekranie), słabiutki tryb single player i jest zbyt trudna, bo mogłaby stać się hitem napędzającym sprzedaż przystawek 32X. A tak, wersja domowa Star Wars Arcade może być łakomym kąskiem tylko dla kolekcjonerów wszystkiego, co „starwarsowe”.

Arcade’owy system Model 1 nigdy nie podbił rynków światowych, a z sześciu gier, jakie na nim działają, Star Wars Arcade jest chyba najlepsze.

Wracając do Rebel Assault, w 1995 roku doczekał się on kontynuacji na platformach PC i PSX. Sequel głównie tym się zapisał w pamięci graczy, że po raz pierwszy od czasów ukończenia zdjęć do Starej Trylogii, nagrano na jego potrzeby sceny z udziałem żywych aktorów. Rebel Assault II – The Hidden Empire jest bardziej rozbudowany od swego poprzednika, gdyż oprócz „celownikowych”, latanych sekwencji oferuje kilka innych atrakcji: w niektórych misjach (w kanionach, szybach kopalni) możesz samodzielnie sterować lotem myśliwca albo realizować zadania na piechotę, rozwalając w trybie TPP hurtowe ilości szturmowców (niestety, również w stylu „celowniczkowym”). Wątek fabularny gry kręci się wokół nowych, niewidzialnych myśliwców TIE, których tajemnicę z racji zagrożenia, jakie stanowią, musisz koniecznie wyjaśnić. A to oznacza wojnę.

Gwiezdne Wojny w grach, cz. I
Gwiezdne Wojny w grach, cz. I

Mija 30 rocznica od światowej premiery Gwiezdnych Wojen. Dokładnie 25 maja 1977 roku światło dzienne ujrzało dzieło, które na zawsze zmieniło życie wielu milionów ludzi oraz... miało niebagatelny wpływ na rozwój gier komputerowych.