Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 25 kwietnia 2007, 12:02

autor: Metatron

Czy istnieje fenomen Tibii?

Ponad dziesięć lat temu czworo studentów informatyki postanowiło stworzyć eksperymentalną grę posiadającą specyfikę MUD-a, jednak wzbogaconą o oprawę graficzną i mocno uproszczony interfejs. Nazwali ją Tibią.

„Oprócz Tibii...”

Kilka lat temu, w czasach, kiedy Internet nie był jeszcze tak rozpowszechniony w naszym kraju jak teraz, kiedy providerzy nie prześcigali się z ofertami, a szczytem marzeń było posiadanie stałego łącza, znajomy polecił mi pewną grę, mówiąc, że to nic innego, jak graficzny MUD (Multi-User Dungeon – tekstowe, sieciowe RPG) z ulepszonym interfejsem. Ściągnąłem zatem polecaną produkcję, pograłem parę chwil, po czym powróciłem do swoich MUD-ów, ponieważ, jak na mój gust, brakowało jej klimatu starego, dobrego, klasycznego RPG. Kilka lat później ponownie natknąłem się na tę grę. Sytuacja, w jakiej to nastąpiło, była dość niezwykła. Oto bowiem, gdy w czynie społecznym udałem się do znajomej w celu usunięcia pewnych komputerowych problemów, uciąłem sobie pogawędkę z jej dziewięcioletnim synem. Nie mieliśmy zbyt wielu wspólnych tematów, więc zapytałem go, w co gra. Odpowiedział, pragnąc przypodobać się mamie, że nie bawi się żadnymi grami. Po chwili dodał: „Oprócz Tibii...”. Dość szybko przypomniałem sobie swoje niezbyt pozytywne odczucia związane z tą produkcją. „Czyli bawisz się w RPG?” – spytałem, ciesząc się w duchu, że rośnie młode pokolenie pasjonatów gatunku. Na to chłopak zrobił wielkie oczy, popatrzył na mnie zdziwiony i powiedział: „Co to jest RPG?”. W tym momencie z wrażenia zabrakło mi słów.

MUD, ojciec Tibii i dziadek World of Warcraft.

Taką mniej więcej przemianę przeszła Tibia od czasów, kiedy ponad dziesięć lat temu (1997) czworo studentów informatyki: Stephan Börzsönyi, Guido Lübke, Ulrich Schlott i Stephan Vogler postanowiło stworzyć eksperymentalną grę posiadającą specyfikę MUD-a, jednak wzbogaconą o oprawę graficzną i mocno uproszczony interfejs. Mniej więcej w tym samym czasie (kilka miesięcy wcześniej) wystartowała inna, podobna produkcja, Ultima Online, jednak w odróżnieniu od Tibii była grą z opłatami abonamentowymi. Wtedy fani komputerowego RPG zainteresowali się tym niekomercyjnym rozwiązaniem. Pomimo licznych niedociągnięć, jakimi charakteryzowała się pierwotna wersja gry, zainteresowanie nią nie malało. Wręcz przeciwnie – wciąż rosło. Ludziom nie przeszkadzała nawet przestarzała już jak na tamte czasy grafika, liczne uproszczenia, brak wyraźnej fabuły oraz całkowita cisza, która towarzyszyła rozgrywce (Tibia nie ma żadnej oprawy dźwiękowej). Twórcy wciąż pracowali nad nowymi udogodnieniami. Były to czasy, kiedy pomiędzy graczami a autorami istniał bardzo silny kontakt. Z czasem jednak, wraz z wzrostem rzeszy grających, rozmiar przedsięwzięcia przerósł twórców. Postanowiono uczynić Tibię komercyjnym produktem. W tym celu założono firmę CipSoft (2001 rok). Od tego czasu gra przeszła sporo znaczących usprawnień. Społeczność graczy rozrosła się do tego stopnia, że twórcy nowszych, prześcigających Tibię pod względem oprawy wizualnej i możliwości gier MMO mogą jej tylko zazdrościć. Co jednak sprawiło, że ta z pozoru prosta produkcja zyskała taką popularność, nie tylko wśród fanów RPG, lecz również ludzi, którzy nie znają gatunku? Czym jest fenomen Tibii i czy w ogóle można mówić o jego istnieniu?

Tibia

Tibia