Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon Disney+ TvFilmy
Filmy i seriale 16 listopada 2022, 16:25

autor: Marek Jura

Mothman (USA). Najlepsze (lecz wciąż dziwne) podróby Batmana

Choć Batman nie był może pierwszym superbohaterem, to z pewnością w XX wieku zyskał miano tego, o którym mówiło się najczęściej. I tego, którego „podróbek”, mniej lub bardziej szalonych, powstało jak najwięcej.

Mothman (USA)

Artwork (https://critter.science/the-mothman-fact-or-fiction/), 2019 - Najlepsze (lecz wciąż dziwne) podróby Batmana - dokument - 2022-11-16
Artwork (https://critter.science/the-mothman-fact-or-fiction/), 2019
  1. Kto tam robił za Batka: Mothman
  2. Medium: książki, prace badawcze, filmy, seriale, gry i programy TV
  3. Twórcy: ?
  4. Od czego zacząć: film fabularny Mothman Prophecies, 2002
  5. Gdzie obejrzeć/przeczytać: CDAPremium, TVP VOD

Pierwsze doniesienia o Mothmanie pojawiły się pod koniec lat 50 XX wieku. Potem media publikowały pojedyncze relacje w 1961 i 1965 roku, a wszystkie one dotyczyły okolic Point Pleasant w Zachodniej Wirginii w USA. Na dobre tajemniczy stwór zaatakował dopiero w listopadzie 1966 roku, kiedy to lokalna prasa ochrzciła go Mothmanem, nawiązując, a jakżeby inaczej, do postaci Batmana.

Istota pojawiała się przez prawie rok. Mothmana widziało, zgodnie z oficjalnymi raportami, kilkaset osób. Wszystkie relacje łączyło doniesienie o jego niezdarnej na lądzie sylwetce, ogromnych, czerwonych, hipnotyzujących oczach i braku szyi. Kiedy mieszkańcy myśleli, że pozbyli się Mothmana na dobre (albo on ich – w końcu nigdy nie skrzywdził żadnego człowieka), pod sam koniec 1967 runął most Siver Bridge, przyczyniając się do śmierci 46 osób (ciał dwóch ofiar nigdy nie odnaleziono). W momencie tragedii obecność Mothmana na moście potwierdziło pięcioro niezależnych świadków. Potem definitywnie przestał się pojawiać w Point Pleasant.

Sama historia brzmi zupełnie nieprawdopodobnie, ale faktem jest, że coś dziwnego grasowało po Point Pleasant w roku 1966. Wyjaśnienia kosmiczne nie trzymają się kupy – dlaczego niby istota z zupełnie innej planety i ekosystemu miałaby przeżyć w naszym klimacie ponad rok (a może nawet kilka)? Boskie moce Mothmana również wydają się co najmniej naciągane – zachowywał się cały czas po prostu niczym przestraszone zwierzę.

Ale mniejsza o szczegóły – istotne jest to, że wpływ Batmana na popkulturę okazał się tak wielki, że przeniknął do rzeczywistości, pokonał niepokonywalną – zdawałoby się – granicę pomiędzy tym, co fikcyjne i rzeczywiste. Prawdziwym wygranym historii Mothmana nie było Point Plesant, do dziś czerpiące kolosalne zyski z corocznego festiwalu, nawet nie ufolodzy zbijający kokosy na wyssanych z palca teoriach, ale właśnie Batman – który dzięki temu wydarzeniu udowodnił, że nie jest tylko okresową modą, a nieśmiertelnym herosem, który pozostanie z nami na bardzo długo.

OD AUTORA

Na pewno nie będę w tym oryginalny, ale od początku mroczny świat Batka interesował mnie bardziej niż losy Supermana. Ten pierwszy nie dostał bowiem żadnych supermocy (chyba że uznać by za nią bogactwo). Interesowało mnie bardzo, jak tym razem poradzi sobie chociażby ze zmodyfikowanymi genetycznie złoczyńcami czy (w Zagładzie Gotham) z Wielkimi Przedwiecznymi. Dlatego z uwagą śledzę też poczynania jego „podróbek” – oczywiście trudno porównywać je do historii rodem z DC, ale to nie znaczy, że nie mogą okazać się produkcjami nad wyraz interesującymi.

ZASTRZEŻENIE

Firma GRY-OnLine S.A. otrzymuje prowizję od wybranych sklepów i usług, których oferty prezentowane są powyżej.

Marek Jura