Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Newsletter

Newsletter 19 marca 2022, 14:45

autor: Karol Laska

Hogwarts Legacy nie musi być dobrą grą, aby stać się spełnieniem moich marzeń

Gameplay z gry Hogwarts Legacy obiecuje graczom ogromny i pełen aktywności raj dla fanów tego uniwersum. I ja chętnie coś takiego przyjmę, nawet jeśli rozgrywka i fabuła zawiodą. Bo o takiej beztroskiej eksploracji owego świata od zawsze marzyłem.

Hogwarts Legacy to dla wielu najbardziej oczekiwana gra roku i nic w tym dziwnego, bo magiczne uniwersum J.K. Rowling do dziś chowa w sobie wiele niewykorzystanego potencjału, który może zostać choć częściowo uwolniony w RPG akcji z otwartym światem – a tym, tak w dużym uproszczeniu, owa gra ma być. Sęk w tym, że fani Harry’ego Pottera nie potrzebują ogromnych przestrzeni rodem z Red Dead Redemption 2 czy Elden Ringa. Tak naprawdę wystarczy im dobrze odwzorowany Hogwart z masą tajemnic do odkrycia, pomieszczeń do przemierzenia i zajęć, na które będzie można uczęszczać. Nie zamierzam owijać w bawełnę – chciałbym po prostu na co najmniej parędziesiąt godzin stać się pełnoprawnym uczniem szkoły czarodziejów. I produkcja Avalanche Software dokładnie coś takiego mi obiecuje. Dlatego też jaram się nią niemiłosiernie.

  1. Hogwarts Legacy na kilkunastominutowym gameplayu

Nie nazwałbym się „potterheadem”, choć filmy o Harrym uwielbiam i dobrze wspominam do dziś (wyjątkowo z rodzimym dubbingiem), a i w gry z serii, oprócz pseudostrzelankowych Insygniów śmierci, pocinało mi się zaskakująco przyjemnie. Nie było to tytuły idealne – ich wady i ograniczenia bardzo szybko dawały o sobie znać. Mimo wszystko pochłaniały mnie klimatem i paroma mechanicznymi pomysłami, poza tym każda odsłona miała trochę inny pomysł na siebie. I te wszystkie najlepsze elementy owych gier dostrzegam w kilkunastominutowym materiale gameplayowym z Hogwarts Legacy.

Z tego, co widzę, eksploracji będzie najbliżej temu, co znałem i lubiłem w Zakonie Feniksa, który oferował naprawdę sporą część Hogwartu do zwiedzenia (w satysfakcjonującej wówczas oprawie graficznej) z nie jednym i nie dwoma tajemnymi przejściami do odkrycia. Parę uroków uczniowskiego życia Hogwarts Legacy zapożyczy z kolei z Księcia półkrwi, którego do dziś wspominam znakomicie chociażby ze względu na pojedynki na różdżki w trakcie lekcji czy możliwość warzenia różnorakich mikstur. Wszystko wskazuje też na to, że sekwencje łamigłówkowo-zręcznościowe z wykorzystaniem garści różnych zaklęć będą przypominały to, co było najlepszą stroną Czary Ognia. Przygotujcie się więc, że przemierzanie podziemi i krypt sprawi, iż ruszymy paroma komórkami mózgowymi.

Tylko ja i Hogwart – o nic więcej nie proszę. - Hogwarts Legacy nie musi być dobrą grą, aby stać się spełnieniem moich marzeń - dokument - 2022-03-20
Tylko ja i Hogwart – o nic więcej nie proszę.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że Hogwarts Legacy przy dobrych wiatrach może ożywić wszystkie moje dobre wspomnienia z serią gier o Harrym Potterze, spełnić dziecięce marzenia o poznaniu tej magicznej szkoły i jej okolic w stu procentach, tym razem bez rażących kompromisów w kreacji otwartego świata. Klimat wręcz wylewa się z tego długaśnego materiału, do grafiki również nie mogę się przyczepić, a całość została zmontowana w taki sposób, iż rzeczywiście jestem w stanie uwierzyć w WIELKOŚĆ tej gry. Niekoniecznie jednak uważam, że będzie to na sto procent wysokojakościowy twór AAA – co do tego mam w zasadzie parę wątpliwości…

Z jednej strony cieszę się, że walki będą odgrywać w Hogwarts Legacy znaczącą rolę. Tym bardziej, iż nie samym Sectumsempra człowiek żyje i w materiale przedstawione zostało mordercze Avada Kedavra (sic!). Z drugiej jednak nie widzę w owych starciach mocy (gwiezdnowojenni fani mogą odetchnąć z ulgą) i potęgi rzucanych zaklęć, a jedynie fajerwerki wystrzeliwane z patyków do wtóru dość groteskowych piruetów. Oby to wypadło lepiej w praktyce niż na materiale. Mam też mieszane uczucia co do łupienia pokonanych czarodziejów, budowania chatek i craftingu per se. Powiedziałbym nawet, że śmierdzi to mikrotransakcjami, ale te nie pojawią się w grze – info potwierdzone przez samych twórców. Mimo wszystko nie wiem, czy takie mechaniki pasują do świata Harry’ego, choć z pewnością uczynią z Hogwarts Legacy jeszcze bardziej różnorodny sandbox.

Powiem jednak szczerze – nawet jeśli system walki okaże się porażką, a inne elementy gry, co do których żywię obawę, uczynią z niej twór co najwyżej poprawny, dobrze zaprojektowany świat (czytaj: Hogwart) w zupełności mi wystarczy, abym utonął w owym fikcyjnym uniwersum, rozbudzającym we mnie wszystkie nostalgiczne struny do granic możliwości. Dajcie mi przestrzeń i trochę zabawek, łopatkę, wiaderko i piaskownicę, różdżkę, mikstury i plan lekcji – tylko o tyle proszę. Bo ja naprawdę nie wymagam od Hogwarts Legacy, aby zostało grą dekady czy nawet roku. Niechaj to po prostu będzie eskapistyczna idylla i ten jedyny moment w moim życiu, w którym będę mógł głośno powiedzieć, że należę do Gryffindoru. Symulacja, o której marzyłem za dziecięcych lat, ma szansę się niedługo ziścić i ludzie z Avalanche coraz jaśniej mi to uświadamiają. Oby tylko nie kłamali.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ten tekst powstał z myślą o naszym newsletterze. Jeśli Ci się spodobał i chcesz otrzymywać kolejne felietony przed wszystkimi, zapisz się do newslettera.

Karol Laska

Te postaci z Harry’ego Pottera mogą pojawić się w Hogwarts Legacy
Te postaci z Harry’ego Pottera mogą pojawić się w Hogwarts Legacy

Choć zapowiedziano udział w grze kilku nowych bohaterów, napisanych specjalnie do tej produkcji, fani wciąż oczekują na potwierdzenie (lub zaprzeczenie), że dołączą do nich ci, których zdążyli już świetnie poznać w książkach i filmach.