Technologie Tanie i polecane Porady PC Windows Konsole Telefony Technika
Technologie 14 stycznia 2022, 14:40

autor: Eklerek

Ściereczka Apple za 99 zł: nowy wymiar czystości czy absurdu? Testujemy

Testujemy najnowszy produkt Apple: ściereczkę do czyszczenia ekranów. To nie żart, ona naprawdę istnieje i kosztuje 99 zł. Sprawdzamy jakie ma funkcje i czy warto za nią tyle zapłacić.

Czyszczenie lekkich zabrudzeń

Pora na pierwszy test ściereczki Apple, czyli czyszczenie codziennych zabrudzeń. Ciągle mam w głowie fakt, że wydałem na nią 99 złotych, oczekiwania są zatem całkiem spore.

Tak jak wspominałem przy opisie metod testowania, wszystkie urządzenia zostały dokładnie wyczyszczone przy pomocy izopropanolu. Następnie zdjąłem rękawiczki i na każdym ze sprzętów rozpocząłem kilkunastominutowe surfowanie po sieci. Odwiedziłem najlepszy portal o grach i przeczytałem newsy. Otworzyłem galerię i poprzeglądałem zdjęcia. Napisałem kilka wiadomości w mediach społecznościowych. Praca testera ściereczek nie jest łatwa.

Brudzenie w symulacji codziennego użytkowania. Zatem pora na prasówkę. Znacie ten portal?

Czyszczenie zabrudzeń po takiej krótkiej sesji ze stosunkowo czystymi dłońmi nie stanowiło problemu dla żadnej ze ściereczek. Chusteczka higieniczna ujawniła przy tym swoją najpoważniejszą wadę: delikatnie pyli, przez co idealne wyczyszczenie „na sucho” może stanowić wyzwanie.

Ściereczka do ekranu Apple wymagała przy wycieraniu użycia znacznie więcej siły niż standardowy model do czyszczenia okularów. Wynika to z innej budowy, ale czy to wada, czy zaleta – ciężko stwierdzić.

Korzystanie z klasycznej ściereczki jest przyjemniejsze, efekty są jednak mniej dokładne, a w trakcie czynności miałem tendencję do śmigania ściereczką od krawędzi do krawędzi, pomijając niektóre fragmenty ekranu.

Używanie ściereczki z logiem nadgryzionego jabłka wymusza bardziej metodyczne podejście. Fakt, że jest dość sztywna i nie da się jej łatwo zwinąć w dłoni sprawił, że używałem jej w inny sposób, bardziej przypominający np. ściągaczkę do mycia okien. Trzeba jednak przyznać, że jest niesamowicie efektywna i nawet pojedyncze przeciągnięcie po ekranie daje niezłe rezultaty. Tylko co tu robi ten proszek?

Odciski palców zniknęły bez śladu, ale… co to za proszek?

Tego się nie spodziewałem. Wyciągnięta z opakowania ściereczka dość intensywnie się obsypywała? Kruszyła? Wspominałem o podobnym zjawisku przy chusteczce higienicznej, tutaj jednak było niesamowicie intensywne. Przy dłuższych testach zjawisko coraz bardziej słabnie, wydaje się więc zatem, że jest to mało przyjemna cecha nowej ściereczki, z której cały pył z procesu produkcyjnego musi się po prostu wysypać. Szanowne Apple – duży minus.

Na obronę ściereczki mogę jedynie powiedzieć, że proszek nie jest tłusty, nie zostawia żadnych śladów na ekranie, wystarczy go jedynie zdmuchnąć lub… zetrzeć ściereczką do okularów. Tak, też dostrzegam ironię sytuacji. Przejdźmy jednak do bardziej wymagającego testu.

10 największych wpadek i porażek firmy Apple - zgniłe jabłka w sadzie
10 największych wpadek i porażek firmy Apple - zgniłe jabłka w sadzie

Apple od lat okupuje topowe miejsca na liście najcenniejszych marek świata. Rekordowe przychody i rewolucyjne produkty przykrywają jednak sporo porażek, jakich Apple dorobiło się na przestrzeni lat. Prezentujemy więc największe wpadki i najgorsze pomysły.