Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Digital Combat Simulator World Publicystyka

Publicystyka 30 listopada 2021, 20:08

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Polski „Jastrząb” w grze i w realu - jak się lata F-16C w domu

Współczesne symulatory lotnicze na pecetach to potężne narzędzia, wykorzystywane również w szkoleniu prawdziwych pilotów. Namiastkę takiego treningu możemy przeżyć sami, i to za sterami F-16 „Jastrząb” w barwach Polskich Sił Powietrznych.

Czy samolot może mieć święto? W pewnym sensie tak. 15 lat temu, w listopadzie, wylądowały u nas pierwsze samoloty wielozadaniowe F-16, zwane w Polskich Siłach Powietrznych Jastrzębiami. To jeden z najpopularniejszych samolotów bojowych na świecie, użytkowany obecnie w 26 krajach. Nasza armia do dziś jest z nich chyba szczególnie dumna.

Ta wszechobecność i ogólna rozpoznawalność smukłego kształtu „szesnastki” przyczyniły się do zalewu gier z tym wielozadaniowym myśliwcem w roli głównej. Od połowy lat 80. XX wieku ukazało się około 30 takich pozycji – od typowych zręcznościówek po realistyczne (oczywiście w odniesieniu do czasów, w których powstały) symulatory lotnicze. Warto tu wspomnieć choćby o najsłynniejszej serii FALCON oraz jedynym w swoim rodzaju Strike Commanderze. Dzieło Chrisa Robertsa (znanego dziś z projektu Star Citizen) łączyło rozgrywkę latania samolotem z wciągającą, filmową fabułą o grupie pilotów najemników.

Polski Jastrząb w DCS World w pełnej krasie z dodatkiem moda.

Okres wysypu gier z F-16 przypadł niestety na czasy, gdy w Polskich Siłach Powietrznych znajdowały się wyłącznie radzieckie MiG-i – a więc główny wróg „szesnastek”, zaprojektowanych przecież do ich zwalczania w powietrzu. Scenariusze ówczesnych gier skupiały się albo na operacji „Pustynna burza”, albo konfliktach Izraela z sąsiadami bądź hipotetycznym starciu NATO z Układem Warszawskim. Wirtualne latanie „polskim” F-16 Jastrząb w szarym kamuflażu nie było więc możliwe – aż do niedawna.

Pod koniec 2019 roku na platformie DCS World pojawił się niezwykle dokładnie odtworzony moduł z samolotem F-16C Viper. Obecnie jest to najbardziej realistyczny symulator tej maszyny, jaki istnieje na rynku komercyjnym. W kolejnych aktualizacjach dodano też w końcu oficjalne malowania Polskich Sił Powietrznych – zarówno w wersji bojowej, jak i specjalnej – wyróżniającej zespół akrobatyczny Tiger Demo Team Poland. Można więc powiedzieć, że w końcu możemy polatać polskim F-16C Jastrząb – choć technicznie w DCS World to do nie do końca ta sama maszyna, jaką mają polscy piloci, a trochę starszy model.

Jakie są więc różnice i dlaczego gra nie uwzględnia bardziej współczesnych wersji? Jak bardzo dokładnie można dziś odtworzyć samolot bojowy w nadal – jak by nie było – grze komputerowej? I gdzie są granice realizmu w symulatorze samolotu bojowego? 15. rocznica wejścia Jastrzębi do polskiej służby to dobry moment, by przyjrzeć się bliżej ich wersji komputerowej.

Fox 3! Polskie F-16 przenoszą m.in. pociski AIM-120 AMRAAM – i w rzeczywistości, i w grze.

F-16 – Fighting Falcon? Viper? Jastrząb?

Określenie samolotu F-16 może być nieco dezorientujące, bo w różnych źródłach zobaczymy nazwy Fighting Falcon (z ang. ‘walczący sokół’), Viper (z ang. ‘żmija’), a w Polsce jest to Jastrząb. Jakim więc „zwierzakiem” jest naprawdę F-16?

Oficjalna, podręcznikowa nazwa to Fighting Falcon. To właśnie jej użyto w lipcu 1980 roku podczas ceremonii przekazywania do służby egzemplarzy dla 34 Dywizjonu stacjonującego w stanie Utah. Słowo fighting dodano, by odróżnić maszynę od istniejącego już Falcona – francuskiego cywilnego odrzutowca biznesowego.

Wśród pilotów i osób pracujących przy F-16 określenie Fighting Falcon zupełnie się nie przyjęło. Ludzie z tej samej bazy w Utah bardzo szybko ochrzcili F-16 jako Viper – żmiję. Po części dlatego, że swym smukłym kształtem przypominał on atakującego węża, ale o wiele większe znaczenie miała tu popularność w owym czasie serialu Battlestar Galactica, gdzie istniał statek kosmiczny o takiej nazwie. Dziś używanie nazw Viper i Fighting Falcon odróżnia ludzi naprawdę związanych z tym samolotem od wszelkich laików, cywilów i „gryzipiórków”.

Polscy piloci nie mogli użyć tłumaczenia słowa falcon, czyli „sokół”, bo ta nazwa została już wykorzystana dla śmigłowca polskiej produkcji. Padło więc na Jastrzębia – tak samo zresztą ochrzczono pierwsze F-16 w izraelskich siłach powietrznych (w ich języku jest to Netz).

Klauzula Top Secret – nieprzekraczalna granica realizmu

Kiedyś barierą w realizmie symulatorów były możliwości sprzętowe komputerów – niewystarczająca moc obliczeniowa, rozdzielczość, ogólny poziom oprawy graficznej. Dziś na domowym pececie można już chyba zasymulować wszystko: wojnę SI na pełną skalę, trójwymiarowe kabiny w 4K z działającymi wszystkimi przełącznikami, ekranami i systemami samolotu, wolumetryczne chmury oraz niemal fotorealistyczną grafikę terenu. Czy nadal więc jest gdzieś granica w realizmie symulatora?

Tak, ale w zupełnie innym miejscu. Teraz taką barierą są poufne dane o zaawansowanej broni, które każda armia oraz producenci uzbrojenia utrzymują z oczywistych powodów w tajemnicy. Dlatego właśnie najbardziej realistyczny symulator F-16C w DCS World opiera się na starszej wersji Block 50, używanej od lat 90. XX wieku do około 2007 roku. Różne kluczowe systemy doczekały się w międzyczasie nowocześniejszych wersji i nie są już pilnie strzeżoną tajemnicą wojskową.

Technologie z 2007 roku wcale nie są jeszcze przestarzałe. Kokpit z DCS World nie różni się aż tak bardzo od nowszej wersji polskich F-16.

Dla graczy zapewne o wiele atrakcyjniejszy byłby symulator supernowoczesnego myśliwca F-35 albo chociaż F-16 w wersji Block 70, z tzw. szklanym kokpitem, czyli dużymi panelami dotykowymi w kabinie zamiast standardowych instrumentów. Oznaczałoby to jednak konieczność kompletnego zmyślenia, jak takie systemy wyglądają i jak dokładnie działają, co zupełnie wypacza koncepcję realistycznej symulacji.

Takie wynalazki funkcjonują dziś w produkcjach pokroju Ace Combat czy Project Wingman, a producenci prawdziwych symulatorów odtwarzają nowsze systemy wyłącznie do wewnętrznego użytku odbiorców z sektora militarnego. Dla zwykłych fanów simów zostają nieco starsze konstrukcje, choć nie oznacza to zabawy wyłącznie z jakimiś przestarzałymi, zapomnianymi dziś wynalazkami.

Z modami Jastrząb jak żywy!

Lista subtelnych różnic międzygeneracyjnych wynikająca z kolejnych programów unowocześniających dotyczy właśnie Jastrzębia, którego Polskie Siły Powietrzne zakupiły w wersji Block 52 Plus, czyli nieco lepszej od tego symulowanego w DCS World. Nie chodzi jednak o tak diametralne zmiany, jak „szklany” kokpit. Aby nie wchodzić za bardzo w nudne detale, 52+ może się pochwalić m.in. wydajniejszym silnikiem, zintegrowanym systemem walki radioelektronicznej AIDEWS czy ulepszonym radarem. Z zewnątrz z kolei najbardziej widoczny jest nieco przebudowany ogon ze spadochronem hamującym oraz możliwość zamontowania dodatkowych, konforemnych zbiorników paliwa (CFT) na kadłubie.

Z modem i małym wysiłkiem w programie graficznym F-16 z DCS może wyglądać jak ten używany przez Tiger Demo Team.

Tutaj z pomocą przyszła społeczność DCS: aby upodobnić zewnętrznie F-16C z gry do polskiego Jastrzębia, wystarczy zainstalować mod dodający do modelu 3D te wpływające na wygląd dodatki. W ten sposób samolot wzbogaci się o konforemne zbiorniki, ogon ze spadochronem (niedziałającym), a przy pewnym wysiłku – nawet o pokrywę wlotu silnika z oznaczeniem polskiej bazy w Krzesinach. Dla purystów realizmu takie modyfikacje oczywiście nie mają sensu, bo zmieniają wiernie oddany samolot w swojego rodzaju dzieło doktora Frankensteina, stanowiące nieistniejący w rzeczywistości zlepek kilku wersji (co często zarzuca się drugiemu z symulatorów F-16 na rynku – Falconowi BMS).

Ale jeśli chodzi o immersję, o to, by choć trochę poczuć się jak pilot Jastrzębia Polskich Sił Powietrznych, można przymknąć oko na tych parę detali. Tym bardziej że gracz, patrząc na trójwymiarowy kokpit, widzi praktycznie taki sam widok, jak polski pilot w swojej maszynie. Również lista uzbrojenia, obejmująca wiele wypróbowanych w boju i używanych od lat typów bomb oraz pocisków, pokrywa się w większości przypadków z tą rzeczywistą, więc z łatwością można skonfigurować swój wirtualny samolot tak, by przenosił praktycznie to samo, co polskie F-16.

Tygrys na jastrzębiu – znajdź różnice między obrazkami.
Digital Combat Simulator World

Digital Combat Simulator World

Renesans symulatorów lotniczych – czy jest szansa na fabularną grę akcji z samolotami bojowymi?
Renesans symulatorów lotniczych – czy jest szansa na fabularną grę akcji z samolotami bojowymi?

W świecie gier pełnym głośnych remake’ów i remasterów, wciąż brakuje bohatera z dawnych lat – symulatora lotniczego. Czy nowa wersja Strike Commandera to naprawdę taki zły pomysł?