Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 12 lipca 2021, 17:52

autor: DM

Strzelam i jeżdżę – wirtualnie i w realu. Później o tym piszę – krytycznie lub z zachwytem.

Weźmiemy cię na rajd, ale za 400 euro - jak gracze zarabiają na graczach

Jeśli sklepik z mikrotransakcjami w jakieś grze nie oferuje wszystkiego, możemy być niemal pewni, że o resztę zatroszczą się sami gracze. Oto jak wygląda rynek transakcji za prawdziwe pieniądze (RTM) w wielu popularnych grach.

Mikrotransakcje – zło naszych czasów. Symbol chciwości bezwzględnych korporacji, który kojarzy się ze sprzedawaniem bezwartościowych pikseli i okazją do psucia wszystkim mechanik gry, choćby poprzez wydłużone levelowanie postaci, z opcjonalnym przyspieszeniem za odpowiednią kwotę. Narzekamy na wszelkie próby blokowania przez twórców zawartości gry tzw. pay-wallem. Ale co się dzieje, gdy autorzy bądź wydawca nie wprowadzają żadnego sklepu? Gdy oprócz kwoty wydanej na zakup gry nie chcą żadnych dodatkowych pieniędzy?

Cóż, co bardziej przedsiębiorczy gracze sami tworzą mikro-, a często też i makrotransakcje, bo okazuje się, że zawsze jest na nie spora rzesza chętnych. W internecie działają wyspecjalizowane serwisy oferujące „bycie graczem” w zasadzie bez grania w grę, a na pewno bez żadnego wysiłku czy poświęcania dużej ilości czasu. Tak funkcjonuje właśnie szara strefa pod skrótową nazwą RMT – Real Money Transactions (ang. „transakcje za prawdziwe pieniądze”), w której można kupić m.in. wszystko to, co jest dostępne w grze za darmo lub za wirtualną walutę zdobywaną podczas rozgrywki.

UWAGA!

Zdecydowanie odradzamy korzystanie z usług tego typu. Wiąże się to z ryzykiem utraty pieniędzy, utraty konta w grze na rzecz innej osoby lub zbanowania konta przez twórców gry.

Kiedyś wystarczyło wcisnąć IDDQD. Dziś szybkie wymaksowanie postaci może pochłonąć nawet 1000 euro. - Szara strefa RMT - jak gracze zarabiają na innych graczach - dokument - 2021-07-12
Kiedyś wystarczyło wcisnąć IDDQD. Dziś szybkie wymaksowanie postaci może pochłonąć nawet 1000 euro.

Transakcje za dolary – od graczy dla graczy

Pierwszym skojarzeniem jest tu zwykle działający prężnie od dawna handel skórkami do Counter Strike’a, które potrafią osiągać zawrotne kwoty. Rynek RMT okazuje się jednak o wiele większy. Obejmuje wiele popularnych tytułów, zarówno tych z mikrotransakcjami, jak i bez, a oprócz wirtualnych przedmiotów jeszcze większą część oferty stanowią przeróżne usługi. Grupy wyspecjalizowane w danej grze zapewniają levelowanie postaci, zdobywanie konkretnego sprzętu, wykonywanie questów oraz tzw. „carrying”, czyli „przenoszenie” przez wyjątkowo trudne etapy – z doświadczoną ekipą i gwarancją pozyskania cennego lootu. I o ile handel przedmiotami jest w wielu przypadkach oficjalnie zabroniony przez twórców gry, tak samo „przenoszenie” to generalnie rozgrywka w co-opie, będąca zwykłą odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Trochę inaczej rzecz ma się z levelowaniem postaci, bo tutaj zwykle przekazuje się dane niezbędne do zalogowania się na konto osobom trzecim.

Okazuje się, że tak znienawidzone i wyśmiewane przez część graczy slogany o „opcjonalnym przyspieszaniu zdobywania punktów doświadczenia, gdy ktoś ma mało czasu”, inni wykorzystują dużo bardziej niż sami wydawcy i korporacje. Ceny w oficjalnych sklepikach w menu danej gry wydają się groszową okazją w porównaniu z tymi, które można znaleźć w strefie usług RMT. I jeśli wierzyć liczbom, jakimi chwalą się niektórzy sprzedawcy, chętnych nie brakuje, a największe grupy oferują gotowość do pracy w 30 minut od opłacenia zamówienia, we wszystkich strefach czasowych. Jak więc wygląda współczesny rynek usług dla graczy chcących mieć wszystko „tu i teraz, bez wysiłku”?

Bodyguardy do wynajęcia

JAK TO DZIAŁA?

Oto opis jednej z grup oferujących usługi „rajdowe” w Escape from Tarkov, wyjaśniający na czym polega jej rola:

  1. „Idziemy na rajd razem.
  2. My lootujemy wszystko i na koniec rajdu przekazujemy Ci sprzęt.
  3. Questy – podążasz za swoim ochroniarzem, z aktywnym voice czatem. Będziesz instruowany i ochraniany do końca questa.
  4. Lootowanie – ukryjemy Cię w bezpiecznym miejscu na mapie. Poczekasz tam trochę, aż zdobędziemy, co się da, po czym odeskortujemy Ciebie i łupy do wyjścia.
  5. Jeśli zginiesz, zaczynamy jeszcze raz (wszystkie straty: klucze, plecaki, karty wstępu) zostaną Ci zrefundowane”.
„Przenoszenie” na rajdach powinno uchronić od takich sytuacji. - Szara strefa RMT - jak gracze zarabiają na innych graczach - dokument - 2021-07-12
„Przenoszenie” na rajdach powinno uchronić od takich sytuacji.

Jedną z szeroko oferowanych usług jest „carrying”, czyli „przenoszenie” przez rajdy. Może się to odbywać na zasadzie wspólnej gry, podczas której wynajęta ekipa zajmuje się „brudną” robotą, a gracz ją opłacający jedynie asystuje i stara się nie ginąć zbyt często. Inny sposób to przekazanie swoich danych do konta i czekanie, aż profesjonaliści przejdą rajd naszą postacią. Wtedy po prostu zyskujemy rajdowy loot przy kolejnym logowaniu. Często występuje też możliwość podglądania streamu, jak przebiega opłacona aktywność.

Warto tutaj zwrócić uwagę na najnowszy rajd w World of Warcraft – Sanctum of Domination. Na normalnym poziomie trudności ceny zaczynają się gdzieś od 100 euro, ale jeśli chcielibyśmy zaliczyć tę aktywność na najwyższym poziomie Mythic – wtedy trzeba przygotować od 1500 do 2000 euro! A w związku z tym, że tryb ten pojawi się dopiero w połowie lipca – można sobie opłacić taką usługę w pre-orderze!

Przy WoW-ie ceny rajdów w Escape from Tarkov wypadają dość okazyjnie, oscylujące wokół 20–25 euro. „Tarkov” to przede wszystkim brutalne i niewybaczające najmniejszego błędu starcia PvP. W przypadku wspólnej rozgrywki wynajęta ekipa staje się więc czymś w rodzaju „goryli” ochraniających „bogatego VIP-a” w drodze do punktu wyjścia z mapy. Z powodu dużego nacisku na realizm rozgrywki ta gra w ogóle oferuje unikatowe doznania, bo częścią umowy jest chociażby przekazanie „VIP-owi” ogromnego plecaka turystycznego, do którego może ładować znajdywany po drodze loot. Wszystko odbywa się na mapie, wykorzystując postacie z gry – pełna immersja!

Płatne lekcje jako bonus za wsparcie finansowe na przeznaczonych do tego serwisach. - Szara strefa RMT - jak gracze zarabiają na innych graczach - dokument - 2021-07-12
Płatne lekcje jako bonus za wsparcie finansowe na przeznaczonych do tego serwisach.

Niektóre grupy w swoich ogłoszeniach dają gwarancję grania bez cheatów i hacków, nie psując innym rozgrywki i nie wystawiając konta kupca na ryzyko bana. Biorąc pod uwagę ogromną liczbę oszustów i banowanych kont w Escape from Tarkov, można przypuszczać, że wiele osób stosuje nieuczciwe metody właśnie po to, by zarabiać, oferując zdobyte przedmioty czy usługi przechodzenia rajdów. W przypadku bana są w stanie błyskawicznie zakupić nowy dostęp i grać dalej.

Ciekawostką okazuje się cennik rajdu Vault of Glass w Destiny 2. Kwota do zapłaty jest podobna jak w „Tarkovie”, czyli wynosi około 25 euro, ale chodzi tu tylko o wersję najbardziej podstawową. Dobierając różne opcje w „menu” RMT rajdu, można szybko podbić tę sumę aż do 400 euro! Dodatkową setkę dopłacamy za „flawlessa”, czyli przejście bez żadnego zgonu w ekipie, za zdobycie pełnego setu pancerza czy rajdową broń Vex Mythoclast, której „wypadnięcie” jest mocno zależne od szczęścia.

TWOIM ZDANIEM

Czy korzystasz z mikropłatności w grach?

Nigdy nie opłaciłem/łam żadnej mikropłatności
41,3%
Tak, ale rzadko
27,9%
Raptem parę razy
23,8%
Tak, nawet dość często
7%
Zobacz inne ankiety
World of Warcraft

World of Warcraft

Counter-Strike: Global Offensive

Counter-Strike: Global Offensive

Escape from Tarkov

Escape from Tarkov

Destiny 2

Destiny 2

Call of Duty: Modern Warfare

Call of Duty: Modern Warfare

Digital Combat Simulator World

Digital Combat Simulator World

Dlaczego wydajemy pieniądze na mikropłatności i lootboxy?
Dlaczego wydajemy pieniądze na mikropłatności i lootboxy?

Nienawidzimy lootboksów, DLC i mikropłatności w grach, a tymczasem firmy, które proponują je w swoich produkcjach, notują rekordowe wyniki finansowe. Dlaczego ciągle to robimy? Dlaczego wciąż dajemy się wodzić za nos „pazernym wydawcom”?

Mroczne widmo mikrotransakcji – u progu narodzin gier jako usługi
Mroczne widmo mikrotransakcji – u progu narodzin gier jako usługi

Mikrotransakcje coraz śmielej wkradają się w świat wysokobudżetowej interaktywnej rozrywki, przynosząc twórcom krociowe zyski. Zastanówmy się, czy gracze mogą z nimi wygrać (nie mogą) i jaka jest ich przyszłość (ponura).