Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Filmy i seriale 11 lipca 2021, 09:08

autor: PŁK

Głupie filmy, które były... niezłe

Dobre kino nie musi poruszać, wzruszać czy pozostawiać z milionem pytań bez odpowiedzi. Czasem wystarczy, że podczas seansu uśmiechniemy się kącikiem ust.

Bestie na krawędzi (Ji-pu-ra-gi-ra-do Jab-go Sip-eun Jib-seung-deul)

Co to: koreański thriller na modłę Pulp Fiction

Rok premiery: 2020

Gdzie obejrzeć: kina

Głównym bohaterem tego koreańskiego filmu sensacyjnego jest wypchana pieniędzmi walizka Louis Vuitton. I choć brzmi to dość abstrakcyjnie, to… tak właśnie jest. Bestie na krawędzi to pełnometrażowy debiut reżyserski Yong-hoon Kima, i na początku seansu trudno spodziewać się po tytule czegoś dobrego. Pierwsze minuty filmu dłużą się. Ba! Mija ich pięć, dziesięć, piętnaście – i nadal ciężko o rozrywkę, do jakiej przyzwyczaiło nas koreańskie kino fabularne. Reżyserowi w tym wypadku trzeba jednak zaufać, a zostanie to wynagrodzone.

Gdy feralna torba trafia z jednych rąk do drugich, intryga zawiązuje się coraz szybciej. Lista chętnych na to, by ostatecznie przechwycić skarb, jaki skrywa, prędko się wydłuża. Są wśród nich zarówno szarzy pracownicy ośrodka wypoczynkowego, jak i wprawni zabójcy z trzęsącego okolicą gangu. Jak się domyślacie, nie może się to dobrze skończyć.

Film zbudowany jest na kliszach, które bardziej opatrzone oko powinno bez trudu wyłapać (widać np. aż nazbyt wyraźne wpływy Guya Ritchiego z czasów Przekrętu). Mimo tego kalki są posklejane w sposób na tyle sprawny, oryginalny i niepowtarzalny, że Bestie wypadają świeżo. To pozytywne zaskoczenie, biorąc pod uwagę brak doświadczenia reżysera w tak długim formacie. Pod względem narracyjnym obraz czerpie garściami z Pulp Fiction i w ogóle twórczości Quentina Tarantino. Galeria wyrazistych i ekscentrycznych postaci zmiksowana z nagle pojawiającą się brutalnością, humor sytuacyjny oraz liczba zwrotów akcji, która przyprawia o zawrót głowy – oto, czym jest obraz Yong-hoon Kima.

CISZA NA PLANIE! KAMERA! AZJA!

Chyba nie ma ani jednego filmomaniaka, który nie oglądałby któregokolwiek z dzieł Akiry Kurosawy. Kino azjatyckie nie skończyło się jednak wraz ze śmiercią japońskiego mistrza. Wręcz przeciwnie, w ostatnich latach powraca na salony, a wydatnie pomogły w tym cztery Oscary wręczone Parasite w reżyserii południowo-koreańskiego twórcy Bonga Joon-ho. Do najlepszych produkcji filmowych ostatnich lat z tamtej części globu zaliczają się również Miód, Rozstanie czy Pieta.

10 rzeczy, które uratowały złe filmy przed katastrofą
10 rzeczy, które uratowały złe filmy przed katastrofą

Mało jest filmów, które miałyby same wady. Zawsze znajdzie się choćby jedna zaleta ratująca dzieło od zyskania miana kompletnej katastrofy. Te produkcje mogły być tragiczne, ale dzięki pewnym elementom stały się troszkę mniej złe.

Filmy, które kochaliśmy, ale Internet kazał je znienawidzić
Filmy, które kochaliśmy, ale Internet kazał je znienawidzić

Są takie filmy, które kochałem miłością ślepą. I pewnie uwielbiałbym je nadal, gdyby nie Internet. Kiedy raz youtuberzy i blogerzy pokazali ich wady, nie potrafiłem już spojrzeć na nie tak samo jak wcześniej. Też tak macie?