Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy
Filmy i seriale 2 maja 2021, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

Małe role wielkich aktorów - 10 cameo, których się nie spodziewaliśmy

Choć niezapowiedziane cameo psują niekiedy dociekliwi fotoreporterzy przyłapujący na udziale w filmie kolejne gwiazdy, a czasem zdarzają się przecieki z planu, to dla kogoś, kto nie śledzi każdego newsa, jest to prawdziwy eastereggowy rarytas.

Cezary Pazura – Dzień Świra

  1. Jak długo trwa cameo: kilkanaście sekund
  2. Co to za film: egzystencjalny dramat z bawiącymi nawet po latach elementami czarnej komedii
  3. Gdzie obejrzeć: CANAL+

Cezary Pazura grał Adasia Miauczyńskiego dwa razy – w Nic śmiesznego i Ajlawju. W obu tych filmach był jednym z najjaśniejszych punktów produkcji (ten drugi film po dobrym początku trochę rozszedł się Koterskiemu w szwach przy końcówce). Kilka lat później do roli Adasia powrócił po bardzo długiej przerwie Marek Kondrat. Wcześniej w tę postać wcielał się już w 1984 roku w Domu wariatów. Tamten film, choć według mnie absolutnie genialny, był jednak utrzymany w zupełnie innej stylistyce. Bank Koterski rozbił dopiero dzięki Dniowi świra.

Kondrat wielkim Miauczyńskim jest. I jest to chyba zdanie, z którym ciężko polemizować. W Dniu świra czuliśmy, że problemy bohatera muszą być jego własnymi. Bo przecież nie da się zagrać aż tak dobrze. Gdyby Akademia zauważyła film (co wówczas było niestety raczej niemożliwe), Kondrat powinien dostać Oscara. Nie przesadzam. Ciężko znaleźć w produkcjach z tamtego roku tak przejmującą rolę jak właśnie ta.

Ale dramat Koterskiego to nie tylko Kondrat. Na drugim i trzecim planie pojawia się cała plejada polskiej sceny teatralnej i filmowej. Przez kilkanaście chwil na ekranie widzimy nawet Cezarego Pazurę. Dyskusja starego Miauczyńskiego z nowym to jeden z lepszym easter eggów w polskim kinie. Możemy tylko zastanawiać się, czy w dobie mediów społecznościowych Dzień świra wchodzący do kin dziś stałby się fenomenem nie tylko na skalę polską, ale i światową.

W postapokaliptycznej komedii This is the end niespodziewanie pojawiła się Emma Watson. Oczywiście wszyscy kojarzyli ją najbardziej z rolą Hermiony Granger. Udziałem w tej produkcji młoda aktorka pokazała jednak, że nie tylko ma do siebie dystans, ale i potrafi odnaleźć się w zupełnie innej konwencji. Widząc ją tam, można mieć tylko nadzieję, że plotki o końcu jej kariery okażą się nieprawdą i utalentowana Brytyjka jeszcze nie raz zaskoczy nas nietuzinkową rolą.

OD AUTORA

Od dzieciństwa pasjonowałem się cameo. Przez całe lata oglądałem w kółko filmy, w których pojawiały się na chwilę supergwiazdy i zgadywałem, które mogą być następne… A tak szczerze – to wcale nie. Ciężko w końcu pasjonować się czymś, co zdarza się naprawdę rzadko. Mimo to, podobnie jak zapewne Wam, sprawia mi ogromną radochę, kiedy uda mi się rozpoznać w postaci pojawiającej się na kilka sekund kogoś znanego z ról w innym filmie albo sceny popu czy rocka.

Marek Jura

TWOIM ZDANIEM

Wolisz filmy Marvela czy DC?

79,1%
Marvela
20,9%
DC
Zobacz inne ankiety