Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Filmy i seriale

Filmy i seriale 18 czerwca 2020, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

O tych serialach porozmawiasz z babcią

Z telenowelami jest trochę jak z disco polo. Każdy zna, mało kto się przyznaje. Lecz kiedy już się wciągniemy… Taka Zniewolona to może nie Wiedźmin, ale chociaż jest o czym pogadać z babcią.

Telenowele od dawna cieszą się niesłabnącą popularnością – w Polsce i na świecie. Nie zaszkodziła im nawet ekspansja platform streamingowych i rozrost YouTube’a. Chociaż przez ostatnie kilkadziesiąt lat zdołały trochę wyewoluować i pod względem technicznym powoli zbliżają się do produkcji o nieco większych ambicjach artystycznych, w gruncie rzeczy wciąż pozostały dość naiwnymi baśniami. Bogaci mężczyźni, piękne kobiety i konflikt klasowy – nie ma się co oszukiwać, większość z nich utrwala stereotypowy sposób patrzenia na świat.

Te seriale nawet nie ukrywają, że bazują na kliszach, wielokrotnie powielanych schematach i archetypicznych bohaterach. Nowsze produkcje pomału zaczynają jednak kwestionować klasyczny porządek telenowelowego świata. Niektóre z nich nawet da się oglądać. O innych możecie przynajmniej porozmawiać z babcią. Bo nawet gdy jej pierwszą telenowelową miłością była Niewolnica Isaura, potem zachwyciła ją Paloma, a na koniec takie rodzime tasiemce jak Klan, Złotopolscy, M jak Miłość czy Barwy szczęścia, pozycje z naszej listy też będzie znać. Jeśli nieopatrznie rzucicie przy niej tytułem jakiejś telenoweli – pół godziny, dwie malinowe herbaty i trzy opakowania pierników później będziecie bogatsi o znajomość fabuły pierwszego tysiąca odcinków.

Od dzieciństwa byłem fanem telenoweli. Najpierw z mamą śledziłem losy Lucecity, zastanawiając się, czy Gustavo wreszcie zostawi dla niej Angelinę. Potem przeniosłem się z babcią do Złotopolic, w których Dionizy próbował połączyć zwaśnioną rodzinę. Wreszcie razem z wujkiem kibicowałem Pawłowi i Majce z Pierwszej miłości, rozmyślając w bezsenne noce, czy ich miłość okaże się silniejsza od przeciwności losu... No dobra, tak na serio, to telenowele zawsze mnie irytowały. Ale próba obiektywnego spojrzenia na takie seriale okazała się naprawdę ciekawym doświadczeniem. Naprawdę. <wjeżdża w kartony jak Hanka z M jak Miłość>

Wiemy, jak jest. Wiemy, że epidemia jeszcze szaleje, że babcie i dziadkowie są w grupie ryzyka i że trzeba uważać. A ten tekst to trochę też taka nostalgiczna wycieczka do bezpiecznych, wygodnych obiadków, a nie zachęta, by łamać zasady kwarantanny. Ale przecież o tym wiedzieliście.

Luz Maria

Pomoc naukowa

  1. Co to: peruwiański mezalians
  2. Gdzie obejrzeć: Polsat w latach 1999–2000 i 2002–2003
  3. Ile odcinków: 176
  4. Co może być ważne dla Twojej babci? Żebym ja dorwała tę Mirthę, to bym jej chyba piernika i herbaty nie dała!
  5. Najważniejsi bohaterowie: Lucecita, Gustavo, Angelina, Mirtha
  6. Realia/środowisko: arystokracja końca XIX wieku
  7. Jak przeżyć pierwsze 1000 odcinków: nie wierzyć w żadne informacje o koneksjach rodzinnych – dwa odcinki później i tak wszystko się zmieni

Tagi: mezalians, intryga, XIX wiek, kostiumy<br>

– Babciu, a widziała babcia Luz Marię?

– A pewnie, na Polsacie leciało. Dawno, ale pamiętam jak dziś.

– Powiem babci, że to nie jest takie złe. Widziałem w necie. I fajne kostiumy, ładne ujęcia.

– Nie nabijaj się, młody. Już ja ci tam uwierzę, że to lubisz. Nabijasz się. Nawet nie oglądałeś.

– Właśnie, że oglądałem!

– Akurat!

– Tylko na tę Angelinę nie mogłem patrzeć. Aż mnie skręcało. Jak ona mogła tak oszukiwać ludzi, którzy ją kochali? Nie wiem, dla mnie jest gorsza od Mirthy.

– Angelina gorsza od Mirthy? Przecież najgorsza była właśnie Mirtha! Jak Gustavo oszukała... Pamiętasz, jak w 136 odcinku...

Mezalians – jeżeli chodzi o latynoamerykańskie telenowele – to słowo klucz. Nie inaczej jest w przypadku Luz Marii. Ta debiutująca w 1998 roku peruwiańska produkcja była swego czasu przez polskich fanów oper mydlanych uznawana za absolutny hit. W godzinach emisji pustoszały podwórka i osiedlowe sklepy. Nie byłem może wtedy na tyle duży, by wiedzieć, co dokładnie robił Gustavo z Lucecitą na dziedzińcu, ale jedno pamiętam doskonale – Luz Marię oglądał cały blok.

Serial jest oparty na powieści Delii Fiallo – niemal stuletniej obecnie scenarzystki telenoweli. Co ciekawe, pierwsza ekranizacja jej książki pojawiła się w telewizji już w 1987 roku, jednak nie zyskała takiego uznania widowni jak wersja z 1998 roku. W Polsce była emitowana pierwszy raz rok po peruwiańskiej premierze, zyskując naprawdę pokaźne grono fanów.

Luz Maria broni się humorem i dość dobrą grą aktorską. Poza tym młodsza część widowni wzdychała do Gustavo i Lucecity. Angie Cepeda (czyli tytułowa Luz Maria) była zresztą największa gwiazdą peruwiańskiej produkcji. Chociaż w Luz Marii intrygi są szyte nićmi grubszymi niż portfel Gustavo, a wątki klasowe spłycone i sztampowe do bólu, jest to jedna z tych telenowel, które da się obejrzeć. Może nie do końca na serio, nie w całości i niekoniecznie na trzeźwo, ale jest to możliwe.

Tym bardziej że zyskamy w ten sposób kolejny temat do rozmów z babcią i starszymi milenialsami, którzy pod koniec lat 90., chcąc nie chcąc, oglądali serial z rodzicami i dziadkami. Mimo że nie jest on emitowany od 20 lat, fani wciąż toczą dyskusje w sieci... i pod osiedlowym sklepem (serio, jakieś pół roku temu byłem świadkiem rozmowy dwóch pań level ~75 na temat tego, która z partnerek Gustavo była gorsza – Mirtha czy Angelina).

Fun fact

Angelina, mściwa ukochana Gustavo, od początku nienawidzi Lucecity. Ich powiązania rodzinne ulegają jednak ewolucji. Najpierw okazuje się, że Miguel – ojciec Angeliny – jest również ojcem Lucecity, potem wychodzi zaś na jaw, że jednak Angelina nie jest córką Miguela. Jakby mało było tych zawirowań dotyczących Angeliny, przez długi czas myślimy, iż jest ona niepełnosprawna. Potem okazuje się, że udawała. To jednak dla twórców szanującej się telenoweli zdecydowanie za mało – na końcu Angelina naprawdę traci władzę w nogach.

TWOIM ZDANIEM

Przyznajcie się. Oglądacie takie seriale?

73,3%
Nie, wcale nie! Ty oglądasz!
26,7%
No dobra, tak!
Zobacz inne ankiety
20 nowych seriali, które podbiją nasze TV w 2020 roku
20 nowych seriali, które podbiją nasze TV w 2020 roku

Już wiemy, co wkrótce zajmie Was na długie godziny. Zadbały o to HBO, Netflix, Amazon i inne platformy. Zapraszamy do zapoznania się z dwudziestoma najbardziej obiecująco zapowiadającymi się serialami 2020 roku.

Najlepsze seriale komediowe | Netflix, HBO GO i nie tylko
Najlepsze seriale komediowe | Netflix, HBO GO i nie tylko

Wybraliśmy najciekawsze propozycje spośród komedii dostępnych na platformach HBO GO, Netflix i nie tylko, a wszystko po to, by umilić Wam jesienne i zimowe chowanie się pod kocykiem.