Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 18 lipca 2019, 14:51

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Czy kiedyś gry NAPRAWDĘ były tańsze? Szczegółowa analiza

99 zł za bogate wydanie nowej gry wysokobudżetowej? Dzisiaj brzmi nierealnie, kilkanaście lat temu była to norma dla pecetowych graczy. Co zresztą lubią wspominać, tęskniąc za lepszymi czasami. Tylko czy faktycznie były one lepsze?

Gry są drogie. To fakt, z którym ciężko polemizować, przechadzając się po elektromarketach czy zaglądając na Steama i widząc przy gorących premierach ceny w wysokości 199 zł (jak się naprawdę dobrze trafi), 219 zł, 249 zł czy nawet 269 zł. Jeszcze ciężej zaprzeczyć tej tezie, będąc graczem starej daty i pamiętając, że drzewiej w posiadanie świeżego pecetowego tytułu mogliśmy bez większych problemów wejść, rozstając się z pojedynczym banknotem stuzłotowym – a i bywało, że zostawała jakaś reszta.

Nic, tylko psioczyć. Na zrównanie cen pecetowych i konsolowych, na wzrost kosztów produkcji, na globalizację rynku, na cyfrową rewolucję, przez którą tworzone z myślą o naszym rynku (i naszych portfelach) wypasione wydania pudełkowe odeszły do lamusa. No i oczywiście na pazerność producentów, bo to ona zawsze jest wszystkiemu najbardziej winna. Kiedyś było lepiej. I taniej. Tylko czy aby na pewno?

Jak było dawniej

Rynek wydawniczy gier w Polsce na poważnie zaczął kształtować się w latach dziewięćdziesiątych, gdy upadła komuna, a przyjęta w 1994 roku ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych otworzyła drogę do działania firmom chcącym wydawać u nas oryginalne edycje gier. Nie był to jednak proces szybki i łatwy, wymagał lat intensywnej pracy pionierów dystrybucji, pokroju CD Projektu czy IPS Computer Group (które z czasem wyewoluowało w Cenegę). Firmy te z jednej strony musiały przekonywać niewierzące w nasz rynek zagraniczne przedsiębiorstwa do powierzenia im dystrybucji, z drugiej kombinować, jak zachęcić do nabywania legalnych tytułów graczy dotąd niespecjalnie przejmujących się takimi kwestiami jak piractwo.

Zagraniczne ceny dużych gier kształtowały się wówczas na poziomie około 50 dolarów i była to kwota absolutnie nie do zaakceptowania dla polskiego fana wirtualnej rozrywki. Ale fakt, że za granicą kompletnie nie wierzono w nasz rynek, w tym wypadku działał na naszą korzyść. Nasi dystrybutorzy otrzymywali sporą swobodę w kwestii ustalania cen i dostosowywania ich do rodzimego rynku. I skrzętnie z niej korzystali, dzięki czemu przez wiele lat mogliśmy cieszyć się premierowymi wydaniami kosztującymi 79 zł czy 99 zł.

Przykładowa reklama oferty CD Projektu z roku 1995. Źródło: Secret Service nr 10/95. - 2019-07-18
Przykładowa reklama oferty CD Projektu z roku 1995. Źródło: Secret Service nr 10/95.

Co jednak ciekawe – stówka za nowość wcale nie była początkowo standardem. Przegląd starych reklam prasowych udowadnia, że w latach 1995–1998 znacznie częściej za nową dużą grę musieliśmy zapłacić 130–140 zł. Dopiero później ceny zaczęły spadać – po 2000 roku faktycznie dało się już bez większego problemu kupować nowe gry za niecałe 100 zł.

Choć dzisiaj tęsknimy za takimi okazjami, wówczas to wciąż było drogo w porównaniu z ofertą „pana Rosjanina” z giełdy. Oryginalne wydania oferowały więc więcej – profesjonalne polskie wersje językowe (które dodatkowo zniechęcały obcokrajowców do masowego zaopatrywania się w lubiane tytuły u nas, więc partnerzy z zagranicy patrzyli na nie bardzo przychylnym okiem) oraz różne dodatki. W dużych kartonowych pudłach oprócz ładnie wykonanych instrukcji często znajdowaliśmy też mapy, koszulki czy naklejki. Nie wierzycie? Oto fragment naszego newsa sprzed 18 lat.

Twierdza (angielski tytuł: Stronghold) na rodzimym rynku ukaże się w dwóch wersjach. Wersja „podstawowa”, obok w pełni zlokalizowanej Twierdzy, zawierać będzie trzy pełne gry Lords of The Realm 1 PL, Lords of the Realm 2 oraz Atak na zamek. Cena tej wersji została ustalona na poziomie 99 zł. Natomiast w pakiecie pod nazwą Twierdza Złota Edycja na miłośników średniowiecznych zamków czeka dodatkowa niespodzianka... Tą niespodzianką będzie stylowy, utrzymany w klimacie gry kamienny kufel. Cena Złotej Edycji została ustalona na poziomie 129 zł.

Michał Bobrowski, gry-online.pl, 13 października 2001

Pierwsze lata XXI wieku to faktycznie były czasy dobrych cen. Źródło: CD-Action nr 01/2002

Tak to wyglądało z pecetami. Na konsolach było gorzej. Na nasz rynek jako pierwsze na poważnie weszło Sony z pierwszym PlayStation w 1996 roku i od razu narzuciło cenę 199 zł za premierowe gry oraz 99 zł za tytuły starsze, będące częścią tzw. „Platynowej Serii”. Tym samym Japończycy ustanowili punkt odniesienia, do którego później równali wszyscy – podczas gdy pecetowcy jeszcze wiele lat mogli cieszyć się tańszymi grami, konsolowi gracze mieli dużo czasu, by przyzwyczaić się do europejskich cen.

Ile kosztowały gry konsolowe w USA? W czasach pierwszego PlayStation premierowa cena wynosiła 50 dolarów, czyli o 10 mniej niż obecnie. 50 dolarów ze stycznia 1997 roku dziś byłoby jednak, uwzględniając inflację, warte 80 dolarów. Dodajmy, że na początku 1997 roku za jednego dolara płaciliśmy trzy złote z groszami.

Konsolowcy od początku mieli pod górę. Źródło: Oficjalny Polski PlayStation Magazyn nr 13/99

A ile zarabialiśmy?

Informacje o przeciętnym (średnim) miesięcznym wynagrodzeniu pochodzą ze strony Głównego Urzędu Statystycznego.

Przy wykazywaniu, że kiedyś dostawaliśmy znacznie więcej za znacznie mniej (no chyba że graliśmy na konsolach...) często pomija się jedną kwestię – ile wtedy zarabialiśmy. W 1998 roku na nową grę na PC wydawaliśmy 139 zł, czyli mniej niż dziś, ale w tamtych czasach średnie wynagrodzenie miesięczne wynosiło 1239,49 zł brutto, a więc realnie zarabiało się jeszcze mniej – około 930 zł. Zakładając więc, że byliśmy idealnym statystycznym Polakiem i mogliśmy całą swoją wypłatę zainwestować w gry (po co jeść?), stać nas było na około... 6–7 tytułów miesięcznie.

W roku 2004, gdy wraz z premierą Half-Life 2 psioczyliśmy, że każe nam się razem z grą instalować jakiegoś Steama, nasze przeciętne wynagrodzenie wynosiło już 2289,57 zł (ok. 1660 zł na rękę). Oznaczało to możliwość zaopatrzenia się w maksymalnie 16 gier miesięcznie. W 2007 roku – jednym z ostatnich, gdy jeszcze byliśmy w stanie kupować gry za „stówkę” – przeciętnie zarabialiśmy 2691,03 zł (ok. 1940 zł netto). Czyli jak nas poniosło, to do domu mogliśmy wrócić ubożsi o jedną średnią wypłatę i bogatsi o 19 gier.

STATYSTYKA JEST JAK MINISPÓDNICZKA

Trzeba pamiętać, że statystyki pokazują wiele, ale nie to, co najważniejsze. Według przeprowadzonego przez szereg portali internetowych badania płac w 2004 roku aż jedna czwarta Polaków zarabiała mniej niż 1497 złotych brutto, a 10% rodaków – mniej niż 1050 złotych brutto. Dla takich ludzi kupowanie gier po 100 złotych za sztukę często było zwyczajną abstrakcją.

TWOIM ZDANIEM

Ile był(a)byś w stanie wydać za kolekcjonerską edycję gry?

Nie kupuję kolekcjonerek
64,3%
Nie więcej niż 300 zł
21,4%
Nie więcej niż 500 zł
8,5%
Cena nie gra roli
3,6%
Nie więcej niż 750 zł
2,2%
Zobacz inne ankiety
Ceny gier w Polsce – dlaczego granie na PC jest u nas coraz droższe?
Ceny gier w Polsce – dlaczego granie na PC jest u nas coraz droższe?

Spisek Iluminatów? Wpływ konsol? A może wina Denuvo? Od jakiegoś czasu wielu graczy zachodzi w głowę, jak to się stało, że w Polsce wersje PC gier dobiły już cenami do 200 zł. Postanowiliśmy przeanalizować sytuację na rynku i wyjaśnić tę zagadkę.

Ceny gier w Polsce - kiedy kupić taniej gry na PC i konsole?
Ceny gier w Polsce - kiedy kupić taniej gry na PC i konsole?

Wykorzystaliśmy naszą Grową Porównywarkę Cenową, żeby dowiedzieć się, jak kształtują się ceny gier pudełkowych w naszym kraju. Zebrane dane pozwoliły uzyskać dość klarowny obraz sytuacji i dość jasno wskazują, kiedy najbardziej opłaca się kupować gry.

Komentarze Czytelników (97)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.07.2019 08:01
6
odpowiedz
1 odpowiedź
htmzor
29
Pretorianin

Na początek trzeba wziąć poprawkę na to kiedy gry mają prawdziwą premierę. Lata temu grę kupowało się kompletną i gotową, wychodził patch mający czasem 1-2 mb i w takiej wersji można było grać latami, w pudełku często masa dodatków, koszulek, map, figurek itp itd. Obecnie kupujesz pudełko na płytę DVD, często z naklejonym kodem steam w miejsce płyty ...i to wszystko. 2 dni po premierze wychodzą dlc, wycięte z gry przed premierą i patche potrafiące mieć kilkadziesiąt GB, finalna wersja gry ze wszystkimi dodatkami i w formie grywalnej, niezabugowanej wychodzi na rok po premierze jako gold edition czy o innej fikuśnej nazwie i to taką premierę uważam, za jedyną właściwą.
Teraz przeliczenie gra/średnia pensja. W latach gdy gry były najtańsze w moim regionie bezrobocie wynosiło realnie ze 40% (zakłady upadające na potęgę i przynajmniej jeden bezrobotny w każdej znanej mi rodzinie), zarabiało się często 500-800 zł na czarno, umowa to był rarytas a na umowie najczęściej najniższa krajowa, w tamtych latach gra z bazaru za 15 zł często była ogromnym wydatkiem, gra za 100 zł to była już abstrakcja, dodać do tego fakt, że często trzeba było po nią pojechać do większego miasta. Obecnie pracę za 2500 netto z umową od pierwszego dnia można znaleźć maksymalnie w 3 dni i to nawet na prowincji, jeśli kogoś interesuje budowlanka, konstrukcje stalowe czy wszelakie delegacje to pensje zaczynają się od 5000 netto. Bezrobocie jest na prawdę marginalne, dotyczy głównie kobiet przed emeryturą i wszelakich niedopitków i walencjuszy w różnym stadium alkoholizmu. Przeliczyć to sobie na gry komputerowe każdy może sam, ale jeśli ktoś twierdzi, że 10-20 lat temu można było kupić więcej gier komputerowych to musiał chyba przyjść na świat w rodzinie posła albo wziętych adwokatów i nigdy nie wystawić bogatej d... z zamkniętego osiedla, reszta narodu głównie walczyła o przeżycie, szukała zakładu, który miał szansę nie upaść i nie przeliczała wypłaty na premierowe gry. W tym momencie każdy nastolatek może mieć półki pełne nowych tytułów, kiedyś cieszył się jak miał lepsze buty do gry w piłkę.
Podsumowując, obecne czasy pod względem siły nabywczej i poziomu dobrobytu biją na łeb wszystko co pamiętam od dobrych 30 lat. Młodszym użytkownikom, urodzonym po 2000 roku radzę nie brać poważnie tych przeliczeń z fujary. Lata 1990-2007 kojarzą się bardziej z szarzyzną, postkomunistyczną biedą, kombinatorstwem, ogromnym bezrobociem i straconą młodością. Na pewno nie z tanimi grami.

post wyedytowany przez htmzor 2019-07-19 08:02:10
18.07.2019 16:44
5
odpowiedz
8 odpowiedzi
EG2006_1441474
16
Legionista

Redakcjo wasze wyliczenia są błędne pod względem pensji polaków. Uśredniliście swoje obliczenia za pomocą średniej krajowej to nie jest do końca błąd, gdyby nie jedno ale..
Średnia krajowa jest zawyżona przez zarobki (tu mogę się nieco mylić) około 10 procent całej populacji polski najwyżej zarabiającej głównie w wielkich aglomeracjach takich jak Poznań czy Warszawa lub Wrocław. Nie wzięliście pod uwagę, że zdecydowana większość polaków zarabia najniższą krajową, za którą nawet nie można się dziś utrzymać, a co dopiero kupować towary luksusowe. Niestety gry to są właśnie takimi towarami. W miejscowościach do 40 tyś, takich jak ta, w której mieszkam, tylko pracownicy jednostek samorządowych (mam na myśli urzędników i nauczycieli, bo np. sprzątaczki zarabiają już mniej) oraz firm skarbu państwa, a także właściciele firm prywatnych zarabiają więcej niż najniższa krajowa. Dlatego uważam, że polaków dziś po prostu nie stać na kupno gier, co najwyżej jedną na kilka miesięcy, a wyliczenie na podstawie średniej polskiej krajowej pensji jest nieprawidłowe, bo nie przedstawia ona w rzeczywistości siły nabywczej polaków. Prawda, są tzw. 500+ ale i one przekłamują obraz, bo nie wszyscy z niego korzystają, a same koszty utrzymania pochłaniają te dodatkowe pieniądze. Nie zapominajmy oczymś takim jak inflacja, która obecnie pochłania dodatkowo pieniądze polaków, wypracowane dzięki wzrostowi gospodarczemu, który obecnie już się kończy. Po za tym wyniki niedawno przedstawionych przez GUS danych o stanie ubóstwa w Polsce, jasno stwierdzają, że poziom ubóstwa obywateli naszego kraju w 18 roku wzrósł (jeśli się nie mylę) o 1% w stosunku do roku poprzedniego nawet wśród osób pracujących zawodowo a wynosi obecnie 13% w ogólnej populacji. Więc reasumując wasze badania są moim zdaniem błędne i nie przedstawiają prawdziwych możliwości finansowych polaków, których na granie w nowości po prostu nie stać. Niestety podobna sytuacja miała miejsce i kilka lat temu. Dzisiaj jest nawet gorzej, bo ceny są horrendalnie wysokie, niemniej jednak wszyscy o czymś jeszcze zapomnieli, także i wy drodzy redaktorzy. Jeszcze jeden ważny czynnik. Ceny nowych gier w Polsce przez lata się nie zmieniały, bodajże od roku 2004 właśnie do roku 2018, dlatego rzeczone podwyżki cen, były szokiem dla polskiego klienta.

post wyedytowany przez EG2006_1441474 2019-07-18 16:57:43
18.07.2019 20:12
Lukdirt
1
odpowiedz
Lukdirt
72
Senator

Kolejny przykład - gry z serii Colin McRae Rally kosztowały w dniu premiery 99zł (były to lata 2000-2005). Wtedy wydawało mi się, że to drogo, ale z perspektywy czasu widać, że to były śmiesznie małe kwoty. Obecne gry od "Twórców Kodu" kosztują dwa razy tyle, a nawet więcej - DiRT Rally 2 kosztował chyba około 250zł, a F1 2019 - 199zł.

18.07.2019 20:15
😐
1
odpowiedz
1 odpowiedź
adi9568
5
Legionista

"Zarabiamy prawie cztery razy więcej niż dwadzieścia lat temu – ale za gry nie płacimy cztery razy drożej." Fajnie, że bierzecie pod uwagę cenę z wersję standardową - 250 co daję nam połowę zawartości, za resztę należy zapłacić kolejne 170 (w przypadku Assassin's Creed) co daję nam 420 na premierę. Nie muszę chyba przypominać, że kiedyś zawartość nie była wycinana z gry i sprzedawana oddzielnie.

18.07.2019 20:21
DanuelX
odpowiedz
DanuelX
81
Kopalny
Image

Hehe a co to TVPiS?
Corpo wspaniałomyślnie obniżył nam ceny podnosząc je o stówkę.

post wyedytowany przez DanuelX 2019-07-18 20:22:14
18.07.2019 21:18
😁
odpowiedz
Dragoon84
45
Centurion

Oj tak - kiedy mogłem tylko pomarzyć o lepszej konsoli, niż Sega Mega Drive i wchodziłem do sklepu z grami - ten Turok albo Star Fox na N64 za 459 złotych xDDDDDDD

18.07.2019 21:23
Cziczaki
😂
odpowiedz
Cziczaki
132
Renifer

Nie no, jest dobrze, wyprzedziło nas nawet takie małe państwo jak Słowenia.

18.07.2019 22:02
szymek_jaracz
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
szymek_jaracz
24
Centurion

Niestety, Polska to zadupie i trzeba się z tym pogodzić

18.07.2019 22:45
Miodowy
1
odpowiedz
Miodowy
34
Nigdy nie był młody

Innym aspektem, który mógłby być brany pod uwagę to obecne ceny DLC w stosunku do dawnych expansion packów.

18.07.2019 23:18
darkpalladinPL
😁
1
odpowiedz
darkpalladinPL
35
Centurion

Jak to było :D zarabialiśmy marnie a każdy miał zawsze najnowsze gry zaraz po premierze hmmm :) coś nie bywałego ! Piękne czasy :)

18.07.2019 23:28
odpowiedz
Bruce Lee
9
Legionista

Stadion 10 lecia i wszystko jasne :) Ewentualnie nagrywarka.

19.07.2019 08:01
6
odpowiedz
1 odpowiedź
htmzor
29
Pretorianin

Na początek trzeba wziąć poprawkę na to kiedy gry mają prawdziwą premierę. Lata temu grę kupowało się kompletną i gotową, wychodził patch mający czasem 1-2 mb i w takiej wersji można było grać latami, w pudełku często masa dodatków, koszulek, map, figurek itp itd. Obecnie kupujesz pudełko na płytę DVD, często z naklejonym kodem steam w miejsce płyty ...i to wszystko. 2 dni po premierze wychodzą dlc, wycięte z gry przed premierą i patche potrafiące mieć kilkadziesiąt GB, finalna wersja gry ze wszystkimi dodatkami i w formie grywalnej, niezabugowanej wychodzi na rok po premierze jako gold edition czy o innej fikuśnej nazwie i to taką premierę uważam, za jedyną właściwą.
Teraz przeliczenie gra/średnia pensja. W latach gdy gry były najtańsze w moim regionie bezrobocie wynosiło realnie ze 40% (zakłady upadające na potęgę i przynajmniej jeden bezrobotny w każdej znanej mi rodzinie), zarabiało się często 500-800 zł na czarno, umowa to był rarytas a na umowie najczęściej najniższa krajowa, w tamtych latach gra z bazaru za 15 zł często była ogromnym wydatkiem, gra za 100 zł to była już abstrakcja, dodać do tego fakt, że często trzeba było po nią pojechać do większego miasta. Obecnie pracę za 2500 netto z umową od pierwszego dnia można znaleźć maksymalnie w 3 dni i to nawet na prowincji, jeśli kogoś interesuje budowlanka, konstrukcje stalowe czy wszelakie delegacje to pensje zaczynają się od 5000 netto. Bezrobocie jest na prawdę marginalne, dotyczy głównie kobiet przed emeryturą i wszelakich niedopitków i walencjuszy w różnym stadium alkoholizmu. Przeliczyć to sobie na gry komputerowe każdy może sam, ale jeśli ktoś twierdzi, że 10-20 lat temu można było kupić więcej gier komputerowych to musiał chyba przyjść na świat w rodzinie posła albo wziętych adwokatów i nigdy nie wystawić bogatej d... z zamkniętego osiedla, reszta narodu głównie walczyła o przeżycie, szukała zakładu, który miał szansę nie upaść i nie przeliczała wypłaty na premierowe gry. W tym momencie każdy nastolatek może mieć półki pełne nowych tytułów, kiedyś cieszył się jak miał lepsze buty do gry w piłkę.
Podsumowując, obecne czasy pod względem siły nabywczej i poziomu dobrobytu biją na łeb wszystko co pamiętam od dobrych 30 lat. Młodszym użytkownikom, urodzonym po 2000 roku radzę nie brać poważnie tych przeliczeń z fujary. Lata 1990-2007 kojarzą się bardziej z szarzyzną, postkomunistyczną biedą, kombinatorstwem, ogromnym bezrobociem i straconą młodością. Na pewno nie z tanimi grami.

post wyedytowany przez htmzor 2019-07-19 08:02:10
19.07.2019 09:02
Sasori666
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Sasori666
130
Korneliusz

Były tańsze. Wystarczy porównać cenę premierowe Battlefieldów, czy nawet Assassinów.
Teraz niektóre indyki potrafią kosztować koło 100zł.

Gry tanieją szybko, problem w tym, że tanieją słabsze gry, albo mało popularne.

19.07.2019 09:07
Matysiak G
2
odpowiedz
Matysiak G
132
bozon Higgsa

Kiedyś brałem 50 złotych na zakupy i wracałem do domu z dwiema grami i jedzeniem na cały weekend.

A teraz wszędzie te kamery, bramki, ochroniarze...

19.07.2019 09:17
adam11$13
odpowiedz
adam11$13
72
Phantom Thief

Pamiętam te czasy (okolice 2007/2008 roku) gdy przeglądało się CDA i wszędzie wyskakiwały reklamy najnowszych gier, które w dniu premiery kosztowały 99zl. W tej chwili pecetówki kosztują 2x razy więcej, a naprawdę wątpię, aby średnie zarobki też zostały podwojone.

W przypadku konsol raczej mało się zmieniło choć pamiętam, że na premierę często można było nabyć gry za około 180/190zl.

19.07.2019 10:15
ereboss
👍
odpowiedz
ereboss
11
Chorąży

Gta V na xbox 360 w premierę kosztowało 220 zł.

19.07.2019 10:26
metro_stalker
odpowiedz
1 odpowiedź
metro_stalker
8
Legionista

Z tych statystyk można wywnioskować, że za czasów rządów PO, można było za swoją wypłatę kupić więcej... teraz za PiS nasz koszyk w sklepie jest z roku na rok coraz to bardziej pusty.

19.07.2019 12:55
odpowiedz
1 odpowiedź
AntyGimb
45
Generał

Ja za PO zarabiałem 1650-1850zł, a teraz ponad 2600-2800zł (Ta sama praca). Jedzenie droższe, ale i tak mogę więcej odłożyć niż za poprzednich rządów.

post wyedytowany przez AntyGimb 2019-07-19 12:56:14
19.07.2019 14:36
Adam1394
odpowiedz
1 odpowiedź
Adam1394
103
Stary Konfederata

Za dużo żeby umierać za mało żeby żyć.

19.07.2019 18:52
😂
1
odpowiedz
Orzech84
1
Junior

Boshe... ludzie (znaczy autorzy tekstu)!!! Za to, co wy tu wyczyniacie ze statystyką i ekonomią w dawnych czasach musielibyście je zabrać przed ołtarz.
No masarka... Jedyne, co z tego rzeczywiście wynika to fakt, że kiedyś gry faktycznie były droższe w relacji do zarobków. Ale dalej to już jest słabo.
Wyliczenia w oparciu o samą średnią krajową są prawie totalnie bez sensu. Tzn. coś nam to mówi, ale właściwie to do niczego nie da się tego przyłożyć, bo tak działa ta średnia. Zamiast tego dużo lepiej posługiwać się dominantą, czyli najczęściej pojawiającą się wartością. Już samo to mogłoby istotnie zmienić liczbę gier na miesiąc z pensji w sposób istotny.
Poza tym autorzy ignorują zjawisko zmiany wartości pieniądza w czasie i inflację. Bo wzrost wynagrodzeń wcale nie podąża równo za inflacją. Gry mimo tego, że są dla nas ważne, to nie są taką kotwicą, żeby do nich robić wyliczenia zmiany wartości naszych wynagrodzeń w czasie. Po to też robi się koszyk produktów do wyliczenia inflacji. Wypadałoby też zwrócić uwagę na to ile kasy zostaje nam w kieszeni po opłaceniu wydatków koniecznych - mieszkanie, media, konieczne jedzenie itp., czyli dochód rozporządzalny. Ten też się zmienia i jeżeli nie ma ciężkiego kryzysu to raczej rośnie.
Uwzględnianie wszystkich zmiennych byłoby na pewno bardzo ciekawe, ale też trudne. Dlatego można się posłużyć parytetem siły nabywczej. Jest to przy okazji dobre narzędzie do porównania wartości gier w różnych państwach.
To nie jest żadna czarna magia, ani wiedza tajemna. Jak już ktoś się zabiera za artykuł na trzy strony, to mógłby poświęcić pół godziny na dokształcenie się z podstaw metodologii takich wyliczeń.
Albo nie, może też pisać o 3,98 kończyny. To tak jak powiedzieć na grillu, że jak mój pies ma patyk, a ja mam wołowinę, to średnio mamy po szaszłyku.

19.07.2019 18:53
ajax34
1
odpowiedz
ajax34
54
Porucznik

Zaznaczam, iż wrogiem Steama nie jestem, ale trzeba też brać pod uwagę, że dostajemy klucz, a nie naszą płytkę.

19.07.2019 19:14
odpowiedz
1 odpowiedź
Odeka
5
Legionista

co prawda w 2000 roku jak marzyłem o nowej grze na PSXa za 200 zł (jeszcze nie pracowałem) to dla moich rodziców był to wydatek grubo ponad stan. Kiedyś wiadomo mniej się zarabiało ale też za 200 zł można było znacznie więcej kupić niż obecnie, inflacja robi swoje. Cena nowych gier nadal waha się w tej granicy ale kiedyś za dwie stówy miałeś dwa wózki żarcia w markecie. Za 10 zł kupiłeś 2 piwa i paczkę ćmików a za 20 zł miałeś pół litra sok i ćmiki. za 100 zł piłeś przez tydzień do nieprzytomności. :) dla przykładu na Ukrainie za pół litra wódki w 2007 płaciło się 2,5 zł za paczkę ćmików L&M 50 gr. :) obecnie inflacja ich tak zjada, że ceny są bardzo zbliżone do cen w Polsce. za pół litra wódki płacisz 20 zł jak u nas a za paczkę L&M 5 zł (tu jest jeszcze spoko) :)

post wyedytowany przez Odeka 2019-07-19 19:16:09
19.07.2019 20:17
rafq4
odpowiedz
rafq4
107
Shadow in the darkness

Ceny cenami, wyliczenia wyliczeniami, ale ja jako niewygórowanie zarabiający polak(pensja rzędu 3k netto/msc) wychodzę po prostu z założenia, że szkoda mi wywalać blisko 250zł na premierowe tytuły. Nie uważam, że twórcom nie należy się zarobek, wynagrodzenie, ale tu przychodzi zwykła mentalność w stylu "szkoda mi tyle wydać na grę. Wolę tą kasę przeznaczyć na inne cele, a gier jest dziś tyle, że i po niższych i bardziej atrakcyjnych cenach idzie dostać zacne tytuły". Pamiętam czasy, gdy jako dzieciak jarałem się premierkami za 99zł, jeszcze kupionymi przez rodziców. Lata lecą, gry zdrożały, człowiek starszy, "wszedł w życie", nie ma już tyle czasu na granie, więc i szkoda wywalać tyle na grę. Ja premierek nie kupuję w ogóle, ale nie dlatego, że mnie nie stać, a dlatego, że mam i tak już masę innych(i z czasem już tańszych) gier do ogrania, a czasu na to znacznie mniej. Gry leżą odłogiem, więc po co mi premierki za tyle kasy, jak wiem, że z czasem kupię je taniej i i tak w nie zagram.

19.07.2019 21:45
/|\
odpowiedz
/|\
7
Konsul

Za "Heart of the Tiger" (Wing Commander III) zapłaciłem coś w okolicy dwóch stów.
4 płyty i marnej jakości filmy w przerywnikach które i tak powodowały radosne uniesienia. Moc materiałów w pudełku. Nawet zdaje się były po polsku (choć pewności nie mam) Książeczka z opisem maszyn i broni. Jakieś dodatki.
Znajomy również (o wiele wcześniej) wybulił na Ultimę (nie pamiętam jak część. Wersja kolekcjonerska a wewnątrz pudełka mapa i to nie na papierze tylko jakimś zacnym materiale. "Grzałkę" miał z miesiąc co najmniej. Z Hospitalizacją włącznie. A ja razem z nim bo go lubiłem choć gry nie odnajdywałem. :-P

Przy okazji przestańcie wreszcie patrzeć na statystyki, sondaże i PKB. Toż to jeno kolejny sposób na manipulowanie. "Zarządzanie postrzeganiem".

EDYCJA:
było na były

post wyedytowany przez /|\ 2019-07-19 21:47:12
19.07.2019 21:47
1
odpowiedz
zanonimizowany1293315
0
Chorąży

Kiedys w kioskach mozna bylo kupic dobre gry za 20 czy 30zl. Np Giant Obywatel Kabuto czy Original War. A teraz jak dadza cos lepszego do gazety to jakies kilkuletnie gry.

post wyedytowany przez zanonimizowany1293315 2019-07-19 21:48:59
20.07.2019 13:58
n0rbji
odpowiedz
n0rbji
66
Siedzący Byk

Kiedyś były tańsze gry. Premiera za 99zł. A teraz w dzisiejszych czasach ta sama gra kosztowałaby 180zł na premierę.

20.07.2019 17:38
Cukiermen
😈
odpowiedz
Cukiermen
8
Pretorianin

Ruskie tłoki ze stadionu 10-cio lecia :D Po taniości :D

22.07.2019 08:54
😃
1
odpowiedz
sircom
1
Junior

W latach 90-tych twierdzono że gry są drogie przez piractwo, teraz kiedy piractwo jest marginesem o dużo mniejszej skali gry są 2-3razy droższe , a to dopiero początek już wydawcy badają granicę 500 zł wersjami premium że skinem w gratisie.

22.07.2019 14:28
pieterkov
1
odpowiedz
pieterkov
87
Generał

Skoro twórcy twierdzą, że nas stać na kupowanie gier po 300zł to ja myślę, że rynek szybko weryfikuje, czy twórców stać... na piractwo i g2a :)

Usprawiedliwiacie wszystko wzrostem wynagrodzeń Polaków. Dziwne tylko, że w USA przez te lata cena skoczyła z 50 do 60 dolarów, czyli o 20%, a u nas ze 140 do 250 czyli o 80%.

Płakać mi się chce, że nawet ci niby biedni ruscy mogą sobie pozwolić na więcej gier niż my. To jest ten cudowny zachód o który walczono?

P.S. "nie warto przy tym psioczyć, jak to kiedyś było lepiej, a gry mniej nas kosztowały, bo realnie wcale tak nie było – może i z okładek kusiły nas niższe ceny, ale i my w tej naszej III RP zarabialiśmy adekwatnie mniej" - pamiętajcie, że większość waszych czytelników wtedy brała kieszonkowe, a nie pensje. Jego wysokość nie ulega zmianie wysokości jak zarobki - 100zł miesięczne wnusio dostawał 15 lat temu i nadal tyle samo dostaje dzisiaj. I 15 lat temu kupił za to 1 grę, dzisiaj kupi jej pół.

Poza tym dochód rozporządzalny praktycznie się nie zmienia - zarabiamy więcej ale wszystko kosztuje coraz więcej, więc realna kwota którą możemy przeznaczyć na gry jest stała - wcześniej było to np. 500 zł, teraz jest 750, ale co z tego skoro gry proporcjonalnie zdrożały?

P.P.S. Autor artykułu ewidentnie stara się przepchnąć pewną ideologię pomimo tego, że zaprezentowane przez niego dane jej przeczą. Przecież czarno na białym pokazane jest, że w 2012 czy 2013 relacja zarobków do ceny gier była wspaniała. Nawet w 2001 było nieźle. Po co się tak czepiać tego roku 1995 skoro wtedy niektórzy czytelnicy dopiero się rodzili lub jeszcze ich na świecie nie było więc nie mają na co narzekać? To właśnie lata 2000-2005 były początkiem pokolenia graczy.

post wyedytowany przez pieterkov 2019-07-22 14:40:01
22.07.2019 17:28
odpowiedz
PanMagister
11
Legionista

Pamiętam GTA IV na premierę w 2008 za 150 zł, robiło wrażenie :D Teraz to krapy w tej cenie wychodzą i tak wiem, że się wtedy więcej zarabiało, bo nie oszukujmy się, raz na 2 miesiące sobię grę za 250 zł kupić to nie jest jakiś masakryczny wydatek, no chyba że ktoś ma kredyt i ledwo wiąże koniec z końcem (niestety takich osób jest całkiem sporo).

24.07.2019 11:04
Gambrinus84
odpowiedz
1 odpowiedź
Gambrinus84
97
GOL

GRYOnline.plRedakcja

Jak zrobiliśmy film o problemach gracza na polskiej wsi to podniosły się głosy, że przesadzamy. Tzn. "jeśli u mnie jest szybki internet to u Was na pewno nie jest tak źle".

Każdy patrzy na liczby w artykule ze swojej perspektywy. I jest to perspektywa dająca do myślenia.

Wszystkie wyliczenia średniej pensji i jej wartości budzą do tego jeszcze kontrowersje, bo...

regionalnie nawet w Polsce kasa ma różną wartość.

Pensja 2000 zł w małym miasteczku to co innego niż 2000 zł w Krakowie czy Warszawie.

Pamiętam zaskoczenie, jak na wyciecze do Malborka zobaczyłem, że w piekarni ceny były tak o dobre 30% w dół względem Gdańska.

Kojarzę też jakąś analizę (niestety źródła nie pamiętam), że szczególnie przechlapane mają biedni właśnie w dużych miastach, gdzie same ceny najmu są nieraz zabójcze.

Wyżej wspomniano o stałości kieszonkowego - cóż, biedna byłaby młodzież, jeśli rodzice, zarabiający więcej swoim dzieciom dawaliby - relatywnie - coraz mniej. Kiedyś pół litra coli dało się kupić za 2 zł - dzisiaj bliżej już 3,50 czy 4 zł.
Za 100 zł miesięcznie młody człowiek realnie musi zaciskać pasa. Przecież na mieście piwo w Krakowie kosztuje 9-12 zł ;)

Ale tu mówimy o produktach spożywczych, których ceny rosną i będą rosnąć. Najlepiej w tej sytuacji oczywiście mają dobrze zarabiający, bo wzrost cen żywności nie przeżera im budżetu na rozrywkę. Co więcej, rozrywka, technologia jest tańsza niż kiedyś. Bo też porównując, Polak sobie może kupić dziś nową konsolę za 1/2 albo 1/3 pensji.

post wyedytowany przez Gambrinus84 2019-07-24 11:07:19
02.08.2019 10:33
Xartor
odpowiedz
Xartor
100
Konsul

Z tego co pamiętam najtaniej było w 2007, bo gry i żywność była tania :P. Pieczonego kurczaka za mniej niż 5zł szło dostac heh.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze