Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Felietony

Felietony 31 maja 2019, 15:00

autor: Czarny Wilk

Bez umiaru pożre gry oraz filmy, nie pogardzi też soczystym komiksem albo dobrze upieczonym serialem.

Drodzy twórcy, skończcie już żerować na naszym sentymencie

Od lat zasypywani jesteśmy grami-listami miłosnymi do największych klasyków sprzed lat. Po co jednak grać w nienatchnione podróbki, gdy mamy łatwy dostęp do ich pierwowzorów?

Siła nostalgii jest wielka. Tęsknota za czymś przeszłym, co utrwaliło się w naszej pamięci – najczęściej za ojczyzną – przez dobrych kilkaset lat traktowana była jako wywołująca bezsenność, depresję czy brak apetytu choroba psychiczna. Rozwój psychologii diametralnie zmienił postrzeganie tego zjawiska, przypisując mu bardziej pozytywne cechy, jak poprawa samopoczucia czy wzrost samooceny. Dziś bardzo lubimy odczuwać nostalgię i tęsknić za przeszłością – widać to w cyklicznie powracających trendach modowych, obiegających sieć memach typu „jeśli wiesz, co było na tym obrazku, to miałeś najlepsze dzieciństwo” czy popularności wszelkiej maści remake’ów i sequeli klasycznych filmów.

Bardziej naukowe podejście do tematu nostalgii znajdziecie w tekście – Kiedyś to robili gry, czyli jak oszukuje nas mózg.

Widać to też na rynku gier komputerowych, gdzie gracze niejednokrotnie udowodnili, że najbardziej lubią to, co dobrze znają. Wypromowanie nowej marki jest po stokroć trudniejsze od stworzenia sequela dawnego hitu, a jak udowodniły niedawno ujawnione przez Sony wyniki sprzedażowe The Last of Us, prosty remaster gry z poprzedniej generacji potrafi sprzedać się lepiej od swego pierwowzoru.

W Polsce szesnastobitowe konsole prawie nie istniały i przez to nasza nostalgia w przypadku gier z tej ery nie jest tak mocna, ale za granicą od lat panuje prawdziwy szał na punkcie tytułów z czasów SNES-a. - 2019-05-31
W Polsce szesnastobitowe konsole prawie nie istniały i przez to nasza nostalgia w przypadku gier z tej ery nie jest tak mocna, ale za granicą od lat panuje prawdziwy szał na punkcie tytułów z czasów SNES-a.

Tęsknotę za grami z dzieciństwa ochoczo wykorzystują też twórcy niezależni. Ci z reguły nie posiadają jednak praw do budzących miłe skojarzenia dzieł, do naszych sentymentów odwołują się więc inaczej – za pomocą mechaniki czy oprawy graficznej swoich produkcji. Steam, PlayStation Store czy Xbox Live od lat zalewane są grami, które na pierwszy rzut oka bardzo ciężko odróżnić od klasycznych platformówek, przygodówek czy jRPG z ery Pegasusa i SNES-a. I mam z tym problem.

Ile tak naprawdę jest „artu” w „pixel arcie”?

Problem ów polega na tym, że widzę w takim żerowaniu na nostalgii przede wszystkim chodzenie na skróty i lenistwo. Pod zapewnieniami o miłości do gier sprzed kilku dekad z reguły kryje się brak pomysłów na urozmaicenie zabawy i niechęć do dostarczenia sensownej oprawy graficznej.

Weźmy jako przykład stawiany na piedestale (mam wrażenie, że znacznie częściej przez twórców niż przez odbiorców gier) pixel art. Ten nawiązujący do estetyki gier 8- i 16-bitowych styl artystyczny wykorzystywany jest w tytułach niezależnych nagminnie, oczywiście zawsze w połączeniu z deklaracjami o wielkim sentymencie autorów do klasycznych produkcji z ich dzieciństwa i chęci uchwycenia ich magii.

Problem w tym, że w olbrzymiej większości projektów tak naprawdę większego uzasadnienia dla użycia pixel artu nie ma. Nie komponuje się on z rozgrywką, która już niekoniecznie nawiązuje do klasyki, zamiast tego bazując na bardziej współczesnych rozwiązaniach. Stosujący go graficy nie radzą sobie z narzuconymi samym sobie ograniczeniami formy, przez co oprawa staje się skrajnie nieczytelna i tak naprawdę stawiającą na przejrzystość grafikę starych gier przypomina tylko pozornie. Nie stoi też za tym jakikolwiek ciekawy pomysł uzasadniający użycie tej formy wizualnej i dodający jej świeżości, w rodzaju możliwości obracania pixelowym światem w Fezie czy reprezentowania różnych okresów rozwoju wirtualnej rozrywki za pomocą zmieniającej się jakości oprawy w serii Evoland.

Uncanny Valley to gra z ciekawym pomysłem, w której pixelartowa, nieczytelna oprawa bardziej szkodziła, niż pomagała. - 2019-05-31
Uncanny Valley to gra z ciekawym pomysłem, w której pixelartowa, nieczytelna oprawa bardziej szkodziła, niż pomagała.

Tak naprawdę wybór pixel artu sprowadza się z reguły do kwestii budżetowych. „Napaćkanie” kilkudziesięciu pikseli na ekranie i nazwanie tego sztuką jest łatwiejsze (co nie znaczy, że łatwe) i mniej czasochłonne niż stworzenie profesjonalnej oprawy wizualnej, a na pewno tańsze od zatrudnienia zawodowego grafika. Oczywiście mocno tu generalizuję, są i gry, które człon „art” ze zwrotu „pixel art” traktują bardzo poważnie – nawet nieruchome plansze z takiego Owl Boya potrafią zachwycić, a co dopiero, gdy ten niezwykły świat zostaje wprawiony w ruch.

Owl Boy to jeden z nielicznych wyjątków, w przypadku których pixel art potrafi zachwycić. - 2019-05-31
Owl Boy to jeden z nielicznych wyjątków, w przypadku których pixel art potrafi zachwycić.

Większość gier stawiających na pixel art jest jednak moim zdaniem zwyczajnie brzydka. A na pewno brzydsza od klasycznych pozycji, do których rzekomo się odwołuje. Do tego często nieczytelna, a w zalewie podobnych tytułów z taką oprawą również nijaka. Rozumiem, że studia niezależne pracują często w oparciu o niewielki budżet, ale skoro jest w nich miejsce na zatrudnienie programistów, to i dla jednego artysty, który zamiast kilkudziesięciu pikseli może stworzyć porządnej jakości oprawę wizualną, też powinno się znaleźć. Przygotowanie „normalnej”, nieskomplikowanej, ale i niekłującej w oczy dwuwymiarowej grafiki to raczej nie są astronomiczne koszta, a efekt wydaje się o niebo przyjemniejszy. No, ale do tego trzeba mieć chęci i ambicje – a przecież prościej odwołać się do nostalgii.

O ileż przyjemniej i czytelniej prezentuje się dobrze narysowana grafika dwuwymiarowa od męczących oczy pikseli – a i urok nostalgii wciąż zostaje przy tym zachowana. - 2019-05-31
O ileż przyjemniej i czytelniej prezentuje się dobrze narysowana grafika dwuwymiarowa od męczących oczy pikseli – a i urok nostalgii wciąż zostaje przy tym zachowana.

ILE LAT MA PIXEL ART?

Pojęcie „pixel art” wydaje się stosunkowo młode, pikselową oprawę wizualną powszechnie określamy tak dopiero od kilkunastu lat – wcześniej mówiliśmy o grafice dwuwymiarowej, sprite’ach czy po prostu pikselach. W rzeczywistości termin ten jest jednak niewiele młodszy od samych gier. Prawdopodobnie po raz pierwszy został on wykorzystany w druku w grudniowym numerze „Communications of the ACM” z 1982 roku, przez Adele Goldberg i Roberta Flegala z Xerox Palo Alto Research Center. Wikipedia wskazuje, że jego korzeni możemy doszukiwać się nawet dziesięć lat wcześniej.

TWOIM ZDANIEM

Lubisz pixel art?

Tak
58,4%
Nie
41,6%
Zobacz inne ankiety
Super Meat Boy

Super Meat Boy

Duke Nukem 3D

Duke Nukem 3D

Fez

Fez

Owlboy

Owlboy

Evoland 2: A Slight Case of Spacetime Continuum Disorder

Evoland 2: A Slight Case of Spacetime Continuum Disorder

Kiedyś to robili gry, czyli jak oszukuje nas mózg
Kiedyś to robili gry, czyli jak oszukuje nas mózg

Czym jest nostalgia? Dlaczego nie można ufać swojej pamięci i jak emocje wpływają na proces zapamiętywania? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w dzisiejszym odcinku „socjopatycznych graczy”.

Widmo indiepokalipsy – czy scena gier niezależnych zmierza w przepaść?
Widmo indiepokalipsy – czy scena gier niezależnych zmierza w przepaść?

Statystyki są bezwzględne – wysyp gier niezależnych na Steamie zakończy kariery wielu początkujących deweloperów i doprowadzi do kresu „indyków”. Przyglądamy się obecnej sytuacji na scenie i argumentom branżowych proroków, zwiastujących indiepokalipsę.

Komentarze Czytelników (37)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
31.05.2019 15:29
berial6
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
berial6
103
Donut Hole

PixelArt zapewne jest popularny nie dlatego, że 'hurr durr nostalgia' (choć to też ważny czynnik), a dlatego, że jest o wiele prostszy, łatwiejszy w designie i uniwersalny. Dla wielu deweloperów indie to jedyne rozwiązanie, by sama oprawa nie zeżarła połowy budżetu.

post wyedytowany przez berial6 2019-05-31 15:30:13
31.05.2019 16:16
Ave
5
odpowiedz
Ave
1
Junior

Zdecydowanie pixel art nie jest "łatwiejszy" i mówię to jako osoba która woli inną stylówę. Również, po przeczytaniu tekstu zgadzam się z tezą mniej niż na początku, nie jestem przekonana, że poczyniony został wystarczający research, jeśli chodzi o wizualną stronę gier.
Odwoływanie się twórców do tego z czym dorastali jest normalne- i widać to nie tylko po grach i nie tylko w dzisiajszych czasach. Ale zgadzam się, że powinno czemuś służyć, coś próbować przekazać, a nie tylko sprzedać więcej kopii.

31.05.2019 15:21
Janczes
Janczes
131
You'll never walk alone

ja to juz grajac na pegazusie mialem zawsze chec przejsc te gry ( mario, contra) chocby i na kodach. Dryga rzecz, wiadomo ze nie bylo mozliwosci zapisu stanu gry, ktory by tak latwo ulatwil przejscie... mozna by to dodac teraz. sa takie technologiczne mozliwosci..
Wiedzmina 3 jakby niezaleznie gdzie dojdziemy i stracimy 3 zycia, musimy zaczynac gre od nowa, tez bym nie ukonczyl.

31.05.2019 15:29
berial6
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
berial6
103
Donut Hole

PixelArt zapewne jest popularny nie dlatego, że 'hurr durr nostalgia' (choć to też ważny czynnik), a dlatego, że jest o wiele prostszy, łatwiejszy w designie i uniwersalny. Dla wielu deweloperów indie to jedyne rozwiązanie, by sama oprawa nie zeżarła połowy budżetu.

post wyedytowany przez berial6 2019-05-31 15:30:13
31.05.2019 15:37
Yarpen z Morii
1
odpowiedz
Yarpen z Morii
27
Qverty

Janczes-->tylko, że Mario czy Contra to były gry na góra 45 minut a nie na 50h jak Wiedźmin 3

31.05.2019 16:16
Ave
5
odpowiedz
Ave
1
Junior

Zdecydowanie pixel art nie jest "łatwiejszy" i mówię to jako osoba która woli inną stylówę. Również, po przeczytaniu tekstu zgadzam się z tezą mniej niż na początku, nie jestem przekonana, że poczyniony został wystarczający research, jeśli chodzi o wizualną stronę gier.
Odwoływanie się twórców do tego z czym dorastali jest normalne- i widać to nie tylko po grach i nie tylko w dzisiajszych czasach. Ale zgadzam się, że powinno czemuś służyć, coś próbować przekazać, a nie tylko sprzedać więcej kopii.

31.05.2019 16:32
1
odpowiedz
Frzn70
2
Junior

Ja tam lubię, przecież wychodzą i gry AAA i indyki, nic nie tracimy.

31.05.2019 17:17
ikul666
1
odpowiedz
ikul666
64
Pretorianin

Lubicie Pixel Art? Mogę zatem polecić Dead Cells. Kapitalna gra, której nie wyobrażałbym sobie w innej oprawie graficznej.

31.05.2019 17:27
Sir Xan
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Sir Xan
94
Legend
Image
Wideo

Pixel art? Lubię. To kwestia gustu.

Nie zgodzę się, że pixel art jest łatwiejszy. To co widziałem filmiki na YouTube, są naprawdę trudne do stworzenie, jeśli mamy stworzyć PIĘKNE pixel art, a nie tanie i brzydkie. To też jest sztuka.

https://www.youtube.com/watch?v=-owB4cJi4nU
https://pl.pinterest.com/klaubawisniewsk/pixel-art/

Owlboy jest dobry przykład, jak powinno robić pixel art.

Z drugiej strony, jeśli popatrzymy na Ori and the Blind Forest, Hollow Knight i SteamWorld Dig 2, to faktycznie wyglądają dużo lepiej i nie potrzebują pixel art. Nie wspominając o Wiedźmin 3 i Metro Exodus, jeśli chodzi o grafika 3D. Ale każda gra ma swój styl graficzny i tak powinno być.

post wyedytowany przez Sir Xan 2019-05-31 17:39:22
31.05.2019 17:27
😎
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
PePe PL
111
Konsul

Dobrze zrobiony pixel art wymaga dużego wysiłku, ale mimo wszystko mniejszego niż grafika w pełni szczegółowa. Bardzo trudno jest zrobić ładną grafike 2D i ją jeszcze sensownie animować. O ile zrobienie samego obrazka 2d pełnego szczegółów nie jest problemem o tyle kiedy wszystko zaczyna się ruszać problem się pojawia. Przy pixel art nasz mózg łatwiej przyjmuje wszystkie uproszczenia w animacji czy oświetleniu. Wystaczy zerknąć na taki GODS HD. Wygląda okropnie. Wiele innych gier za to ma dziwny Feeling jakby dawnych gierek Flashowych. W sumie szczegółowe 2D udało się tylko w Muramasa, Rayman, Bastion, Hollow Knight oraz Dust (z tytułów które przeszedłem). Przy czym budżet Raymana był raczej wysoki. Co do Muramasy to nie jestem pewny. Tak czy siak - za szczegółową grafiką 2d musi iść animacja na mega wysokim poziomie. Choćby z tego względu pixel art jest jednak łatwiejszy. Nie jest fanem tej techniki, ale Towerfall bardzo mi się podoba. Wkrótce sprawdzę też Sonic Manie.

post wyedytowany przez PePe PL 2019-05-31 17:30:57
31.05.2019 17:29
DanuelX
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
DanuelX
81
Kopalny

Lepszy pixelart do pierwszych próbek 3D. Na to co w erze plejstejszona1 powstało nie da się patrzeć.

31.05.2019 18:03
12dura
odpowiedz
12dura
42
Honk Honk
Image

Tak, lubię pixel art, skąd wiedziałeś?

31.05.2019 19:00
odpowiedz
Mich160
34
Centurion

Już dawno nie było artykułu, z którym się nie zgadzam.

31.05.2019 19:13
kwiść
2
odpowiedz
kwiść
109
Generał

GRYOnline.plRedakcja

@Czarny Wilk
Akurat w tym przypadku mocno się z Tobą nie zgadzam;)

Pixel Art
To prawda, że kiedyś był wymuszany przez ograniczenia sprzętu, a teraz nie jest, ale to nie oznacza, że jest brzydki lub gorszy od innych stylów. Dużo świetnych rzeczy powstało dzięki temu, że twórcy byli czymś ograniczeni.
Może się komuś podobać lub nie. Może wynikań z ograniczeń twórcy lub nie. Ale nie jest to tylko tanie nawiązywanie do nostalgii. W gry pixelartowe gra mnóstwo osób, dla których PlayStation 3 jest konsolą dzieciństwa i nie mają żadnych wspomnień związanych z pixel artem, a mimo wszystko lubią ten styl. Pixel art nie musi być też super wymuskany i dopracowany jak w Owlboyu, żeby wyglądać świetnie.

Obstawiam, że brzydkiego pixel artu jest nawet mniej niż brzydkiego artu bez pixeli, bo przez jego ograniczenia nie tak łatwo go zepsuć;)

Równie dobrze moglibyśmy krytykować realistyczne obrazy "bo przecież jest fotografia".

Klasyka zawsze lepsza od kalki
Też bardzo lubię jak twórcy wymyślają coś nowego i oryginalnego, ale nie widzę nic złego w nawiązywaniu do klasyki. Gry bardzo szybko się starzeją i nie zawsze łatwo w nie grać po 5,10 czy 15 latach od premiery. Przyzwyczajamy się do różnych udogodnień i usprawnień, których w klasykach brakuje. Czasami gra może oferować niewiele nowego, ale proste rzeczy jak szybki zapis, lepszą grafikę, mini-mapę czy strzelanie za pomocą myszki. Często okazuje się nawet, że po kilku drobnych usprawnieniach stary gameplay, który wydawał się kiedyś przeżytkiem, przeżywa drugą młodość i trafią do współczesnych graczy. Mój młodszy brat nie mógł oderwać się od remastera Duke Nukem 3D, chociaż mógł w tym samym czasie grać w najnowszego CODa czy Battlefielda. Może przy starym DN bawiłby się równie dobrze, a może odrzuciłoby go toporne sterowanie.

Nie bardzo widzę sens w narzekaniu na pixel art czy gry nawiązujące do klasyki w momencie jak rynek gier jest tak olbrzymi i różnorodny, że każdy bez problemu znajdzie coś dla siebie;)

31.05.2019 21:16
odpowiedz
Persecuted
86
Senator

Mam podobnie jak autor. Lubię minimalistyczną oprawę graficzną, nie straszny jest mi styl komiksowy (Void Bastards), baśniowy (Ori and the Blind Forest), bajkowy (Cuphead), low-poly (Inside) czy ogólnie artystyczny (Limbo), ale pixel artu w większości przypadków nie trawię.

Albo może inaczej. Nie lubię stylizowanego na retro, bieda pixel artu, który jest pójściem na łatwiznę i ma albo żerować na nostalgii, albo zamaskować brak umiejętności czy środków na stworzenie czegoś lepszego (lub jedno i drugie). Taki prawdziwy pixel art, który faktycznie zasługuje na miano sztuki, to bardzo lubię i cenię. Chyba najlepszym przykładem jest tutaj wspomniany w tekście Owlboy, który mimo pixelowej oprawy, wypada zaskakująco świeżo i nowocześnie (paleta kolorów jest bardzo bogata, animacje płynne, a rozdzielczość wysoka). Wszystko dlatego, że ta produkcja nie próbuje nas "molestować" pretensjonalnym klimatem retro, tylko wręcz przeciwnie, używa pixeli do zbudowania współczesnej i prawdziwie artystycznej oprawy, która może się po prostu podobać, bez odwołań do "wspominania dzieciństwa" i patrzenia przez różowe retro-okulary. Coś takiego, to ja rozumiem i szanuję.

post wyedytowany przez Persecuted 2019-05-31 22:11:50
31.05.2019 21:56
McPatryk1995v2
odpowiedz
McPatryk1995v2
20
Umbrella Corporation

Mi się wydaje, że to nie jest jeżdżenie po nostalgii, ale, właśnie w komentarzach wspomniane, pójście na łatwiznę oraz wmawianie graczom, że to rodzaj sztuki. Jestem graczem, który gra głównie w starsze produkcje, nie dlatego, że nowe mi się nie podobają, a głównie dlatego, że nadrabiam produkcje, które w jakiś sposób mnie ominęły, więc starsza grafika nie jest mi straszna, potrafię się odnaleźć w każdej, jednak teraz faktycznie mamy zalew "pixel artów", która zakrywa tylko słaby gameplay lub fabułę.

Oczywiście mamy też mnóstwo przykładów jak zrobić dobry pixel art, jak chociażby wspomniany Owlboy, To The Moon/A Bird Story/Finding Paradise, The Binding Isaac Rebirth, Rogue Legacy, Broforce, czy najlepszy przedstawiciel Lone Survivor, czyli Silent Hill w 2D. Wystarczy dobry pomysł na grę, ogarnięcie fabuły, dodanie coś od siebie i można stworzyć bardzo dobrą grę w stylistyce retro, a nie skupiać się tylko na niej olewając resztę, bo "sztuka".

31.05.2019 22:40
Blackthorn
😒
odpowiedz
Blackthorn
114
Senator

Prawdziwa tragedia, że gry są różnorodne i tworzone w różnorodnych technologiach przez różnorodne zespoły o zróżnicowanym budżecie i umiejętnościach artystycznych. Prawdziwa tragedia, że taka Katana Zero daje ludziom więcej frajdy, niż czytanie byle jakich felietonów.

01.06.2019 00:36
1
odpowiedz
1 odpowiedź
lis2518
30
Centurion

Ja tam nie widzę metal sluga bez pixel arta.

01.06.2019 10:21
Brucevsky
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Brucevsky
107
Playing with writing

gameplay.pl

Ja odbieram to akurat nieco inaczej. Nie jako próbę żerowania na sentymencie, a zaspokojenia potrzeb graczy, którzy chcą po prostu więcej produkcji w danej stylistyce graficznej czy mechanice. Jeśli byłbym wielkim fanem DN3D i ograł go już na milion sposobów, to z radością przywitałbym każdy klon, który dałby mi nową rozrywkę na dobrym poziomie. O ile oczywiście, o ten poziom jakościowy twórcy zadbali.

Sam pixel art lubię i potrafię się nim zachwycić, a w niektórych przypadkach, jak przywołane Uncanny Valley, uważam, że w ciekawy sposób pozwala twórcom ugryźć temat/gatunek z innej strony. Mnie akurat UV pozytywnie zaskoczyło, bo nigdy wcześniej nie grałem w tak podany horror i było to interesujące doświadczenie.

01.06.2019 21:23
yomitsukuni
odpowiedz
yomitsukuni
101
Pretorianin

„Twórcy kalek sami nakładają na siebie poważne ograniczenia, których potem nie są w stanie przeskoczyć” – jak rozumiem, np. pijany kierowca, który wjeżdża w kogoś na pasach i tworzy kalekę, nakłada na siebie jakieś ograniczenia? o.O

Ale abstrahując od tego – z artykułem jako takim się zgadzam. Nie bez powodu „pixel art” to jeden z tagów, który wykluczam z wyszukiwania na Steamie. Te czasy już minęły, do tytułów z tamtej epoki lubię wracać, ale kalk nie potrzebuję, kiedy jest tyle nowych gier do zaliczenia, a czasu tak mało.

01.06.2019 22:33
👎
odpowiedz
Paulpolska
52
Centurion

Gry retro wchodzą w nowy wymiar teraz tworzone są remastery remasterów np CoD: Modern Warfare czysta żenada

01.06.2019 23:27
rvn0000
😒
1
odpowiedz
rvn0000
100
Konsul

Jakie my?! Mów za siebie, ja lubię pixelart.

02.06.2019 23:27
1
odpowiedz
1 odpowiedź
exdj
20
Legionista

Ten kto pisze że Pixel Art jest prosty i że żeruje na osobach które się wychowały na "pikselach" to bardzo się myli, przede wszystkim w tej stylistyce ludzie robią gry w małych zespołach, jak nie pojedyncze jednostki, sam spróbuj coś narysować w pikselach, w 3D jest prościej, siatkę możesz teraz zeskanować z czego chcesz, teksturę również, kilka poprawek, zmian i coś tam stworzysz. W pixach niestety już na łatwiznę nie pójdziesz, wyobraźnia i dobór kolorów żeby nie gryzły się z postaciami itp. Sam od jakiegoś roku tworzę Assety 2D w pixelach i nie jest to proste zadanie. Ogólnie polecam każdemu spróbować swoich sił na pikselach. Pozdrawiam.

02.06.2019 23:43
odpowiedz
exdj
20
Legionista

A i jeszcze jedno, spróbujcie stworzyć animację postaci w pikselach, piksel po pikselku, zobaczycie jakie to łatwe :) pozdrawiam.

03.06.2019 00:02
😁
odpowiedz
hinson
73
Generał

Ja to bym chcial zeby moda na Pixel Art sie skonczyla i nadeszla nowa moda retro czyli gry stylizowane na grafike i gameplay z PS2 wsrod indie developerow.

04.06.2019 09:36
odpowiedz
1 odpowiedź
dotes
24
Chorąży

Drogi Autorze tekstu - o jedno "y" za daleko w tytule:) No. chyba, ze reprezentujesz sobą miliardy ludzi.
swoją drogą ciekawe, ze jak tylko ktoś staje się ciut bardziej znany niż ogół "plebsu" to zaraz myśli i cierpi za miliony oraz zaczyna wypowiadać się w imieniu "wszystkich", tu: graczy.

P.S. nadajesz się na polityka, już skromnością dorównujesz pewnemu elektrykowi z Gdańska.

04.06.2019 13:43
KatarzynaL
odpowiedz
KatarzynaL
0
Junior

A ja bardzo lubię takie sentymentalne gry :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze