Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 19 grudnia 2018, 15:02

autor: Michał Wysocki

Torrenty, dozwolony użytek, pobieranie na próbę – obalamy mity na temat piractwa

Choć sytuacja w Polsce bardzo zmieniła się od lat 90. XX wieku, problem piractwa wciąż istnieje, a niektórzy nawet uważają, że da się być piratem i nie łamać prawa. Ile jest prawdy w tych twierdzeniach?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba dokonać rzetelnej analizy prawnej polskich przepisów, które regulują kwestię odpowiedzialności za piractwo komputerowe. Niezależnie od naszej oceny ustawodawca jednoznacznie zakazuje posiadania, ściągania, powielania i rozpowszechniania nielegalnych kopii gier komputerowych.

Internet wierzy w mity

Mimo to w internecie (i nie tylko) funkcjonuje wiele mitów związanych z pirackimi kopiami gier. Do najbardziej popularnych należą tezy mówiące, że:

  1. gry można legalnie ściągać, jeśli się na tym nie zarabia;
  2. nielegalne kopie wolno posiadać na własny użytek, o ile się ich nikomu nie udostępnia;
  3. gry można pobrać na próbę, ale należy je usunąć w ciągu 24 godzin (niektórzy dokładnie wskazują początek biegu tego terminu – od ukończenia pobierania);
  4. jeśli kupi się grę, wolno jej skrakowaną wersję ściągnąć jako „kopię bezpieczeństwa”;
  5. nielegalne jest pobieranie tylko nowych produkcji;
  6. i wariant poprzedniego – legalnie możemy ściągać gry, których nie sposób już kupić na rynku pierwotnym lub wtórnym.

NIELEGALNA, CZYLI JAKA?

Przez „nielegalne kopie gier” rozumiem kopie gier wykonane niezgodnie z umowami licencyjnymi dołączanymi do tych produkcji lub przepisami prawa. Najczęściej owa nielegalność wyraża się brakiem zapłaty za produkt, ale nie jest to jedyna okoliczność tego typu – licencje przeważnie dokładnie regulują kwestię tego, co możemy zrobić z legalnie zakupioną kopią gry. Postąpienie niezgodnie z ich treścią może rodzić taką samą odpowiedzialność jak ściągnięcie gry z torrentów czy strony internetowej.

Czym jest gra komputerowa? Prawo nie zna odpowiedzi

Przede wszystkim powinniśmy zacząć od tego, czym jest gra komputerowa (w dalszej części używam tego określenia jako zbiorczego – uwzględniającego również gry konsolowe, gry wideo, gry na urządzenia mobilne itp.). W polskim prawie nie istnieje jej definicja.

Czym jest gra według prawa? Programem komputerowym, dziełem audiowizualnym czy utworem zbiorowym? A może wszystkim po trochu. - 2018-12-19
Czym jest gra według prawa? Programem komputerowym, dziełem audiowizualnym czy utworem zbiorowym? A może wszystkim po trochu.

Wśród różnych koncepcji wymienia się uznanie gry komputerowej za program komputerowy, dzieło audiowizualne lub utwór zbiorowy. Wbrew pozorom taka różnica poglądów nie jest wynikiem zamiłowania prawników do nadmiernego komplikowania tematu – każda z wymienionych wyżej grup posiada (oprócz wspólnej dla wszystkich) szczególne formy ochrony. Przepisy dotyczące utworów audiowizualnych niekoniecznie znajdą zastosowanie do programów komputerowych i vice versa.

Żeby więc nie wchodzić w szczegółowe rozważania, zostańmy przy tym, co wiemy na pewno. Każda współczesna gra komputerowa do działania potrzebuje programu komputerowego, który decyduje o tym, co dzieje się na ekranie oraz jak czynności wykonywane przez gracza wpływają na przebieg rozgrywki.

Dodatkowo zdecydowana większość tytułów zawiera jakieś elementy twórcze (grafika, ścieżka dźwiękowa, fabuła itp.). Gry komputerowe można zatem traktować jako utwory, w skład których z pewnością wchodzi program komputerowy. A że programy komputerowe są w sposób szczególny chronione przez polskie przepisy, w dalszej części artykułu będę przeprowadzać analizę głównie pod tym kątem.

Gra komputerowa w prawie autorskim

Zasady korzystania z gier komputerowych znajdziemy w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej będę określać ją po prostu terminem „ustawa”). Z punktu widzenia graczy znaczenie ma zwłaszcza art. 74 i następne, ponieważ wprowadzają szereg uprawnień dla użytkowników programów. Żeby jednak z nich korzystać, musimy posiadać legalną kopię gry, co wyłącza możliwość powoływania się na te przepisy przez osoby, które ściągnęły dany tytuł niezgodnie z prawem.

Z punktu widzenia odpowiedzialności za piractwo komputerowe istotne są z kolei dwie kategorie przepisów ustawy. Do pierwszej z nich zaliczają się art. 79 i 80. Opisują one cywilną odpowiedzialność osoby, która narusza autorskie prawa majątkowe m.in. do gry komputerowej. Właściciel tych praw może żądać od pirata zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, naprawienia szkody lub wydania utraconych korzyści. Jest to jedna z podstaw domagania się ogromnych odszkodowań za straty związane z nielegalnym ściąganiem i udostępnianiem gier.

Właściciel praw autorskich ma prawo żądać od pirata zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, naprawienia szkody lub wydania utraconych korzyści. - 2018-12-19
Właściciel praw autorskich ma prawo żądać od pirata zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, naprawienia szkody lub wydania utraconych korzyści.

600 TYSIĘCY ZŁOTYCH KARY

W 2017 roku Sąd Rejonowy w Opolu orzekł wobec trzech osób obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej Microsoftowi. Oskarżeni za nielegalną sprzedaż kluczy do oprogramowania mieli zapłacić gigantowi 600 tysięcy złotych. Dodatkową karą były prace społeczne.

Tych z nas, którym zdarza się ściągać gry z sieci, bardziej zapewne interesuje odpowiedzialność karna za naruszanie praw autorskich (art. 115–119 ustawy). Za ich złamanie możemy zostać ukarani grzywną, ograniczeniem wolności lub jej pozbawieniem. W przypadku najcięższych przestępstw związanych z piractwem karą może być nawet pięć lat więzienia. Odpowiedzialność karna na podstawie tych przepisów dotyczy bezprawnego rozpowszechniania gier komputerowych, ich zwielokrotniania lub obrotu nielegalnymi kopiami (paserstwa).

Warto wskazać, że odpowiedzialność karna i cywilna są od siebie niezależne. Nie jest więc wykluczone, że np. za ściągnięcie i dalsze udostępnienie nielegalnej kopii gry komputerowej na sprawcę będzie czekać zarówno akt oskarżenia o przestępstwo, jak i pozew cywilny uprawnionego z tytułu praw autorskich podmiotu o zapłatę odszkodowania.

Gry za złotówkę? Bierzemy pod lupę neopiractwo, czyli handel kontami
Gry za złotówkę? Bierzemy pod lupę neopiractwo, czyli handel kontami

Kto nie chciałby grać za darmo? Piractwo ma wiele obliczy, a jednym z nich jest handel kontami zakładanymi na platformach dystrybucji cyfrowej (np. na Steamie). Kto na tym zyskuje? Kto traci? A komu grozi odpowiedzialność karna?

Wielka historia piractwa świata gier - cracki, warezy, DRM-y
Wielka historia piractwa świata gier - cracki, warezy, DRM-y

Historia gier i oprogramowania to także historia piractwa. Już od pierwszych konsol i pierwszych gier pojawili się ludzie, którzy woleli płacić mniej albo najlepiej nic. Jak ewoluowały zabezpieczenia i formy ich obchodzenia?

Komentarze Czytelników (190)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.12.2018 17:51
14
odpowiedz
18 odpowiedzi
Gonzo100
35
Chorąży

Pozwolę sobie wyrazić tutaj moje niepopularne zdanie na temat kilku rzeczy, ale zanim to zrobię, chciałbym wszystkich uspokoić, że nie piracę gier, na Steamie mam ponad 400 pozycji + 100 na innych platformach. Co miesiąc płace nawet subskrypcje do programów graficznych i ogólnie poprawny jest ze mnie obywatel.

Ale robię to tylko dlatego, że 1. Stać mnie na to. 2. Chcę wspierać twórców produktów, z których korzystam. Natomiast w dupie mam durne przepisy prawa. Życzę piratom powodzenia w piraceniu. O ile jestem w stanie zrozumieć słuszność karania osób, które zarabiają na odsprzedawaniu nielegalnych kopii (im nie życzę powodzenia), nigdy się nie zgodzę z tym, że należy karać ludzi, którzy takie produkty pobierają. Dlatego, że nikomu nie szkodzą. To, że ściągną grę z torrenta, albo i idąc do ekstremum, popełnią samobójstwo, na mnie to nie wpływa (bezpośrednio), owszem, twórca programu mniej zarobi, społeczeństwo utraci swojego członka (każde życie jest cenne, więc każda śmierć to tragedia, niezależnie czy dana osoba jest idiotą czy nie) ale nikt inny fizycznie nic nie traci. I moja odpowiedź na pytanie, co, jeśli wszyscy zaczną piracić? Wtedy nie będzie potrzeby tworzenia gier w celach zarobkowych, trzeba będzie znaleźć inną pracę. Nie ma co się martwić, do takiej sytuacji nie dojdzie.

W Chinach nie wolno korzystać nawet z YouTube a jednak większość turystów korzysta z nielegalnych obejść do uruchomienia zachodnich stron.

W Niemczech podczas drugiej wojny światowej, pomaganie żydom było łamaniem prawa karanym śmiercią, a jednak niektórzy ryzykowali życiem.

Jeśli jakieś prawo jest durne albo złe to ludzie, którzy je łamią choćby dla zasady są pewnego rodzaju bohaterami. W przypadku pobierania nielegalnych kopii gier ciężko mi kogokolwiek nazwać bohaterem, ale na pewno taki ktoś dokłada małą cegiełkę do budowy muru na drodze wielkim korporacjom, które chcą całkowicie zawładnąć Internetem.

Dodam, że nie łamie przepisów prawa, żeby nie wchodzić w kłopoty, ale na wiele przepisów patrzę z pogardą. Tutaj z jednej strony prawo dyktuje mi co mi wolno albo nie wolno pobierać z Internetu nawet jeśli nie czynie nikomu szkody a z drugiej strony sądy nie chcą oddać zarekwirowanych bezprawnie ziem mojego pradziadka przez mapetowy rząd. Gdzie tu jest sprawiedliwość? Życie nie jest sprawiedliwe, nie mam z tym problemu, ale popierać obłudy na pewno nie będę a za taką widzę sztuczną poprawność, że gry to niewolno pobierać za darmo z torrentów bo to kradzież i łamanie Bożych przykazań.

19.12.2018 17:15
DanuelX
11
odpowiedz
11 odpowiedzi
DanuelX
83
Kopalny

Jakoś nie widzę największego mitu wypromowanego przez branżę "Piractwo to kradzież"

19.12.2018 16:38
9
odpowiedz
yetiszon
15
Centurion

bądźmy szczerzy, nie tylko piraci nie działają w świetle praca, mają tylko gorszych prawników niż wydawcy gier komputerowych

19.12.2018 16:53
Wujek_Wladek
9
odpowiedz
1 odpowiedź
Wujek_Wladek
4
Pretorianin

Piracenie to jest nic przy odsprzedazy dostepu do konta setkom osob.

19.12.2018 20:55
Zdzichsiu
6
odpowiedz
Zdzichsiu
81
Ziemniak

Powinni nas wszystkich ukarać za pożyczanie gier kolegom przed wielu laty, gdy jedna płytka potrafiła okrążyć pół osiedla, to też przeczyło licencji.

btw. czekam na artykuł, który wskaże pozytywy płynące z piractwa. Zwiększenie rozgłosu gry, zdobycie community, możliwość zagrania w klasyka, który już dawno temu wyszedł ze sprzedaży (i prośba, nie mówcie mi o 70 latach do wygaśnięcia praw autorskich, po kilkunastu latach każde dzieło kultury powinno wchodzić w wolny użytek, dzięki czemu mogą zyskać nowe życie) i pewnie wiele więcej.

btw2. prawo w niektórych miejscach jest na tyle niejasne, że chcący mógłby nawet wskazać, iż granie w zaktualizowaną wersję gry (np. fanowskimi patchami) jest nielegalne, o zmodowaniu nie mówiąc.

20.12.2018 10:40
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
Erlan012
36
Konsul

Piraci zawsze będą szukać i wymyślać powody dlaczego kradzież efektów czyjejś pracy wcale nie jest kradzieżą.

A to złe korporacje i z nimi walczą, a to brak kasy, a to tysiące innych niesamowitych rzeczy. Dla mnie piraci i korporacje typu EA są siebie warci ponieważ jedni i drudzy rozwalają branże utrudniając życie zwyczajnemu graczowi.

Serio nie stać Cię na grę? Poczekaj na humble albo przeceny.
Grę wydaje zła korporacja której nie lubisz? Nie kupuj gry, a jeżeli nie możesz wytrzymać to gratuluje słabej woli.

20.12.2018 10:40
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
Erlan012
36
Konsul

Piraci zawsze będą szukać i wymyślać powody dlaczego kradzież efektów czyjejś pracy wcale nie jest kradzieżą.

A to złe korporacje i z nimi walczą, a to brak kasy, a to tysiące innych niesamowitych rzeczy. Dla mnie piraci i korporacje typu EA są siebie warci ponieważ jedni i drudzy rozwalają branże utrudniając życie zwyczajnemu graczowi.

Serio nie stać Cię na grę? Poczekaj na humble albo przeceny.
Grę wydaje zła korporacja której nie lubisz? Nie kupuj gry, a jeżeli nie możesz wytrzymać to gratuluje słabej woli.

20.12.2018 11:06
odpowiedz
Gieszu
11
Konsul

W naszych polskich realiach nie opłaca się nikogo ścigać, trzeba by ściągać miliony gigabajtów i czerpać z tego realną kasę aby gra była warta świeczki. W dodatku większość ewentualnych akcji policyjnych na piratów jest wykonywana z nakazu: albo firma której własność intelektualna była ściągana robiła wgląd w ściągane pliki np na UTorrent i znała adresy IP ( Wkręceni) albo sąsiad zadziorny na nas doniósł bo mu łącze zapychamy itp przykłady. W praktyce sieć monitoruje tylko nasz dostawca internetu, gdyby Policja miała narzędzia i opłacało by się jej łapać piractwo na potęgę 90 % społeczeństwa musiałoby iść w pasiaki. Oczywiście nie popieram tego procederu ale i nie jestem hipokrytą

20.12.2018 11:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
WentsPL
23
Legionista

Hmmm a co w takim razie powiecie na to że mam wszystkie cztery części Mass Effect (na orignie) ale i tak korzystam z wersji pirackich bo nie mam zamiaru korzystać z Origina ani nie chce mieć żadnego związku z EA

20.12.2018 11:34
marcing805
odpowiedz
4 odpowiedzi
marcing805
133
PC MASTER RACE

Piractwo w dzisiejszych czasach? W czasach licznych promocji, humbli bundli, gier za dolara a nawet rozdawanych za darmo? Serio? Nie rozumiem, tym bardziej, jak ktoś podchodzi do grania jako swojego hobby. Jak już na swoje własne hobby kogoś nie stać, to jest już z nim bardzo źle.

20.12.2018 11:38
1
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany307509
99
Legend

@Gonzo100 -> Całkowicie popieram twoje zdanie, ale zgodzisz się ze mną, że nie powinno popierać cebulactwo na forum typu "ja nie kupuję gier, ale będę piracić gier" albo "piraciłem gier, więc jestem z tego dumny". Albo piraci na siłę spróbują się usprawiedliwić piractwo na OFICJALNE strony, bo to jest żałosne. Nie życzę piratom źle, ale nie będę popierać złe zachowanie i głupoty na forum. Niech piraci siedzą "w cieniu" tak jak zrobił Garelt z Thief, a będzie dużo lepiej, bo piractwo nie jest powód do chwalenia i twórcy gier nigdy nie lubią czytać takie teksty.

P.S. Ja też kupuję dobrych gier tyle, ile stać mnie na to i chcę wspierać twórców produktów.

post wyedytowany przez zanonimizowany307509 2018-12-20 11:45:10
20.12.2018 12:24
GimbusomNIE
odpowiedz
GimbusomNIE
77
Pogromca Gimbusów

Ach kolejny clickbait żeby się gimby pokłóciły że "Zła Unia" im wszystkiego zakazuje a przecież jak tego fizycznie nie ma to nie kradzież - ha ! Stary dobry GOL

20.12.2018 12:59
😂
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany307509
99
Legend

Dozwolony użytek prywatny dotyczy takich dzieł jak muzyka czy książki, ale nie ma zastosowania do programów komputerowych, które są częścią współczesnych gier

Tu czuć hipokryzję. Rozumiem programy jako narzędzia do pracy, ale żeby gry? Dla mnie, gry wcale nie różnią się od muzyki, filmy i książki jako forma rozgrywki. Niech zakazują ściągnięcie muzyki i książki, albo nie zabronią ściągnięcie gry, które są już rozpowszechnione w sieci. Prawo trzeba odświeżyć i dokonać aktualizacji. Szkoda słów na urzędnicy prawa. XD

post wyedytowany przez zanonimizowany307509 2018-12-20 13:00:16
20.12.2018 13:28
Ractaros96
odpowiedz
2 odpowiedzi
Ractaros96
15
Legionista

Pozwólcie, że przytoczę treść Artykułu 27 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka:

1. Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym
społeczeństwa, do korzystania ze sztuki, do uczestniczenia w postępie nauki i korzystania z jego dobrodziejstw.

2. Każdy człowiek ma prawo do ochrony moralnych i materialnych korzyści wynikających z jakiejkolwiek jego działalności naukowej, literackiej lub artystycznej.

W dyskusji odnośnie piractwa obie strony mają rację, a prawda pewnie leży gdzieś po środku. Moim zdaniem w obecnie obowiązującym prawie powinny ulec zmianie trzy rzeczy:

1. Pozyskiwanie tekstów kultury na własny użytek bez płacenia nie powinno być karane. Należy jednak głośno podkreślać kwestię wspomagania twórców. Istnieją na to różne sposoby poza samym kupnem dzieła.

2. Należy wprowadzić termin "przedawnienia praw autorskich", dzięki któremu twórcy mieliby obowiązek uczynić swoje dzieło powszechnie dostępnym i darmowym po upływie 5-10 lat od daty wydania. Większość filmów, gier i książek zarabia przez pierwsze 2 lata po premierze.

3. Większość zysków z wydanych tekstów kultury powinna zostać podzielona zgodnie z nakładem pracy między ludzi CZYNNIE zaangażowanych w powstawanie dzieła, a nie tak jak jest obecnie - trafiać do akcjonariuszy wielkich przedsiębiorstw wydawniczych.

post wyedytowany przez Ractaros96 2018-12-20 13:28:59
20.12.2018 14:07
odpowiedz
Walmen
19
Chorąży

Co to w ogóle za mity? Nigdy o takich nie słyszałem a na pierwszy rzut oka są mega absurdalne. Według mnie artykuł zbędny

20.12.2018 14:25
/|\
1
odpowiedz
/|\
8
Konsul

Kolejny raz tym razem w kwestii piracenia. Producenci gier - niech zdychają (ich biznesy - przynajmniej większość). Pijawki jak M$ niech zdycha.
Niech ich zapiracą na śmierć. Choć jak wiadomo nie jest to możliwe bo w tajemniczych okolicznościach pomimo jęków wymienionych zawsze się im opłaca. M.in. dlatego że ludzie chcą być uczciwi. Większość z nich nie ma życzenia nikogo okradać. Niestety jak widać na tej planecie Ci dobrzy mają gorzej.

Nie jestem zwolennikiem łamania prawa, czy kradzieży, (nawet wartości intelektualne). Szanuję czyjeś prawo do własności. Natomiast patrząc na to co się wyrabia z rynkiem gier czy oprogramowania (głownie OS) nie dostrzegam poszanowania praw użytkowników a widzę coraz więcej pazerności, wyłudzeń czy kłamstw. Coraz więcej pasożytniczego traktowania użytkowników jako żywiciela.

Tak być nie powinno i być nie może (choć zapewne będzie).

20.12.2018 14:42
A.l.e.X
😱
odpowiedz
5 odpowiedzi
A.l.e.X
127
Alekde

Niektórzy to ocierają się już o granice absurdu i hipokryzji w motywacji złodziejstwa. Najlepsze są takie kwiatki jak :

Na pewno nie można tego nazwać kradzieżą, ponieważ firmie której "kradniemy" grę, absolutnie nic nie ubyło. A straty są tylko wirtualne. Ktoś kto nie ma pieniędzy, i tak by gry nie kupił. Można by to porównać do sytuacji w której ktoś wymyślił maszynę, która klonuje pomidory, a pan rolnik mówi że go okradają. Kompletnie bez sensu, prawda?

Usprawiedliwia większość może fakt że jeszcze nie pracują i przez to nie rozumieją zdania za każdą wykonaną prace należy się zapłata

odwróćmy sytuację Januszek po skończeniu edukacji zamienia się w Janusza idzie do pracy, pracodawca o dziwo też Janusz go zatrudnia, a po miesiącu zamiast zapłacić mówi "przepraszam ale się nie sprawdziłeś więc cię nie zatrudniam na dalszy okres, a że absolutnie nic ci nie ubyło to wcale cię nie okradłem.

Nie rozumiecie że ktoś poświecił rok, dwa albo większy okres czasu w tym czasie ponosił koszty produkcji gry czy programu, utwory, a teraz kiedy chce zarabiać ktoś inny go okrada i mówi w końcu to nie nic ci nie ubyło, a że nie zyskałeś no cóż...

Kradniesz = jesteś złodziejem !!!

20.12.2018 15:39
odpowiedz
zanonimizowany307509
99
Legend

@Walmen -> Mylisz się i za mało czytasz forum GryOnline. Niektórzy nadal wierzą w takie mity i po to jest artykuł, by obalić takie mity. W końcu trzeba jakoś uświadomić piraci, że nie mogą liczyć na żadne "usprawiedliwienie" w świetle prawa i niech oszczędzą siły na pisanie zbędne wymówki na oficjalne forum GryOnline.

Ściągasz gry i programy w sposób piractwo? Jesteś przestępca w świetle prawa i podlegasz prawne konsekwencji. To jest niestety fakt i działasz na własne ryzyko i odpowiedzialność.

post wyedytowany przez zanonimizowany307509 2018-12-20 15:54:33
20.12.2018 16:39
odpowiedz
1 odpowiedź
robert665
55
Pretorianin

Szkoda że nie zgłębiliście tematu przed napisaniem artykułu.
Sprzedaż konta Steam nie jest nielegalna, jak próbuje wmówić branża. Unia się wypowiedziała na temat drugiego obiegu na przykładzie licencji Adobe i Autodeska.
Nielegalne i i karygodne natomiast jest sprzedawanie danych do jednego konta 100 razy. To jest piractwo. A nie sprzedaż jednego konta z usunięciem danych u poprzedniego właściciela.

20.12.2018 17:20
1
odpowiedz
1 odpowiedź
buk2017
15
Pretorianin

.

post wyedytowany przez buk2017 2019-01-18 10:19:14
21.12.2018 07:29
topyrz
odpowiedz
topyrz
72
pogodnik duchnik

Widzę niepotrzebne emocjonowanie się w komentarzach, a wystarczy podejść do sprawy logicznie.

Czy ściągnięcie gry (kopii) z internetu według prawa jest nielegalne? Jak zostało uargumentowane w tekście - zaiste jest. Natomiast semantykę i bulwersowanie się na słowo "kradzież" zostawmy ignorantom. Nie chodzi tu o gradację czynu, podejście moralne, etyczne czy szkodliwość, bo nie rozpatrujemy przecież konkretnej sprawy, tylko o ustalenie podstaw.

Przy okazji. Zapisy prawa, możliwości interpretacji przyprawiają o ból głowy. Przydałaby się ich klaryfikacja i zdroworozsądkowe napisanie. Na przykład jak sobie pomyślę, że hipotetycznie za złamanie postanowień licencyjnych poprzez wycięcie telemetrii albo ingerencję w sposób aktualizacji legalnie zakupionego Windowsa 10 użytkownik może być pociągnięty do odpowiedzialności, to nic poza pustym śmiechem nie pozostaje.

post wyedytowany przez topyrz 2018-12-21 07:29:37
21.12.2018 12:41
MaBo_s
1
odpowiedz
MaBo_s
19
Konsul

Jak wam się nie podobają praktyki wydawców, to "głosujecie portfelem" nie kupując ich produktów. Proste.
Ale nie kradniecie czyjejś własności intelektualnej i nie łamiecie prawa.
Tłumaczenie "kradzież nie jest taka zła, bo wydawcy są chciwi" lub "kradzież pomaga popularyzować gry" to jedynie żenujące reletywizowanie własnego lenistwa i braku podstawowych wartości.

21.12.2018 13:41
BaLuS87
odpowiedz
BaLuS87
0
Junior

W zamierzchłych czasach istniało coś takiego jak dema gier... pozwalało to zainteresowanemu grą młodzikowi sprawdzić czy gra na która chce wydać 150 albo 200 zł jest tego warta.
A w dobie manii wydawania niedokończonych/zbugowanych produkcji ( tak EA, Ubi mowa o was) kosztujących na premiere 250 zł piractwo jest metodą sprawdzenia czy gra jest warta tej ceny.
O ile konsolowcy nie maja mozliwości piracenia gier to zawsze po jej zakonczeniu mogą wersje pudełkową odsprzedać i odzyskać część kosztów. Zaś pecetowcy muszą przypisać gre do swojego konta na steam'ie, originie czy uplay. Jeśli gra okaże się do bani nie mają szans odzyskać pieniędzy ani nawet jej sprzedać bo musieliby pozbyc się konta do której jest przypisana. A nie chciałbym stracić konta z setkami dobrych gier przez jedną kiepską.
A więc piractwo nawet jeśli niezgodne z prawem to i tak ma sens i nigdy nie zniknie...

PS: Pytanie do wszystkich którzy mają wszystko oryginalne (pewnie winrara też) ile spiraconych mp3 macie na kompach i telefonach ???

21.12.2018 14:59
MaBo_s
odpowiedz
MaBo_s
19
Konsul

@up
No tak, bo w dobie youtube, recenzji, pierwszych wrażeń, streamów, setek różnych portali i masy miejsc, gdzie można podejrzeć rozgrywkę musisz jeszcze ściągnąć pirata, żeby sprawdzić czym gra jest w rzeczywistości...

Nie mówiąc już, że na takim steamie dla przykładu masz możliwość sprawdzenia przez dwie godziny i zwrotu produkcji jeśli nie tego oczekiwałeś. Więc kolejna ściema.

No i jeszcze te "mp3 na dysku" w czasach, gdy masz Spotify, youtube, tidal i inne serwisy z możliwością darmowej subskrypcji nawet jeśli nie stać Cię na marne kilkanaście złotych miesięcznie.

A jak nie chcesz płacić za winrara, to pobierz 7zipa za darmo. Jakaś akternatywa jest zawsze, trzeba tylko przestać szukać usprawiedliwień dla swojej głupoty/lenistwa.

Ps. Otóż nie, nie mam nawet jednej spiraconej mp3 na dysku.

post wyedytowany przez MaBo_s 2018-12-21 15:03:24
21.12.2018 15:01
Dawko062
odpowiedz
6 odpowiedzi
Dawko062
49
Pora umierać

Piractwo jest złe, ale sprzedaż używanych gier na konsolach już jest luks.

A.l.e.X'a napisał:
za każdą wykonaną prace należy się zapłata [...] Nie rozumiecie że ktoś poświecił rok, dwa albo większy okres czasu w tym czasie ponosił koszty produkcji gry czy programu, utwory, a teraz kiedy chce zarabiać ktoś inny go okrada.

Jest to trafione tylko nadal nie wiem czemu konsolowcy odsprzedający gry są lepsi od piratów.

Przyjmijmy, że mamy 20 osób (10 pececiarzy i 10 konsolowców):

-PC: Jeden gość kupuje grę za 250 zł, łamie zabezpieczenia i udostępnia grę 9 innym osobom za free; twórca zarabia 250 zł.

-Konsola: Jeden gość kupuje grę za 250 zł, a później sprzedaje ją innemu, ten przechodzi i sprzedaje następnemu i tak dalej; twórca ponownie zarabia 250 zł.

Różnica polega tylko na tym, że Pirat nie musi płacić Januszowi za coś co nawet do Janusza nie należy, bo jak wiadomo Janusz sprzedaje czyjąś pracę.

post wyedytowany przez Dawko062 2018-12-21 15:03:45
21.12.2018 18:40
santiago1818
odpowiedz
3 odpowiedzi
santiago1818
25
Spartanin

Ciekawi mnie, czy legalne byłoby np. zgranie gry z Goga na płytkę (na własny użytek) i zrobienie samemu takiego fajnego pudełka z logiem Goga jest legalne.

21.12.2018 23:34
Gruby Jowisz
1
odpowiedz
Gruby Jowisz
11
Centurion

Czy to gry, programy, filmy i muzyka, a nawet niektóre grafiki z Google objęte prawami autorskimi - nieważne. Każdy posiadacz komputera, smartfona, konsoli chociaż raz w życiu ściągnął coś z internetu nielegalnie. Piractwo jest złe, ale powiadam wam śmieszny jest ten, który krzyczy najwięcej i wybiela się, robiąc z siebie nieskażonego piractwem świętoszka co nawet licencję winrara kupił. Tia, jasne.

22.12.2018 02:53
rool72
odpowiedz
rool72
16
Legionista

Niech obniżą ceny za gry albo niech zaczną tworzyć MMO. Mogę sie mylić, ale na MMO teraz chyba więcej zarabiają a gracze mogą sobie bezpiecznie sprawdzić czy gra im będzie odpowiadała i chętnie wydadzą pieniądze na mikropłatności. Ktoś może napisac że można sobie zobaczyć trailer albo poczytać opinie innych osób. Trailer jest najczęściej przekłamany a opinie, no cóż jeden pije kawę z cukrem a inny bez. Ja piję kawe bez cukru i uważam że kawa z cukrem to największe g.... na świecie.

22.12.2018 11:03
Kajzerken
odpowiedz
3 odpowiedzi
Kajzerken
14
Centurion

Cholerka, kolejny artykuł o piraceniu z którego nic nie wynika. Temat wiecznie modny, aż sam się zainteresowałem z ciekawości i przewertowałem już mnóstwo różnych artykułów ale nadal nie wiem co za to faktycznie grozi. Załóżmy, że policja przetrzepuje mi dyski. Powiedzmy, że znajdzie jakieś pirackie gry, filmy, muzykę. I co z tym dalej? Kierują sprawę do sądu? Kontaktują się z twórcami czy chcą ze mnie ściągać? Dokonują analizy i wystawiają mi rachunek? Z takimi wersjami się spotkałem a jak jest realnie? Istnieje jakikolwiek taryfikator dla piractwa?

23.12.2018 11:58
berial6
odpowiedz
berial6
108
Donut Hole

tworcy nic nie traca na piraceniu. nie ma czegos takiego jak hipotetyczny zysk.
jest zysk albo go nie ma.

Jakoś nie widzę największego mitu wypromowanego przez branżę "Piractwo to kradzież"

Oczywiście, że to kradzież. Tak samo, jak kradzież patentu czy innej własności niematerialnej. Jak opatentujesz coś przed konkurencja, kradnąc im ten pomysł, ty zarobisz- oni nie. Jeśli spiracisz grę- twórca straci te pieniądze, które zyskałby na sprzedaży. Nazywa się to kosztem alternatywnym.

Ale z drugiej strony piractwo niesie za sobą dużo dobrego- kto nigdy nie "spróbował" gry, albo nie wciągnął się w serię dzięki piratowi, niech pierwszy rzuci kamień.
W przypadku gier- piractwo jeszcze jest taką "szarą strefą". Ale to i tak nic przy sprzedawaniu kont, to dopiero nadużywanie. Za to piractwo filmów czy seriali ma o wiele więcej pozytywów.

Nie zdziwiłbym się, gdyby w razie całkowitego zakazania piractwa jakiekolwiek dochody z gier/filmów się zmniejszyły, i to bardzo.

23.12.2018 12:03
JackieR3
😢
odpowiedz
JackieR3
8
Senator

Swego czasy miałem niemałą kasę na bazarze ze sprzedaży gier , policja przymykała oko i było do przodu.A teraz te torrenty taki byznes mi zamordowały.

23.12.2018 13:39
Rumcykcyk
odpowiedz
Rumcykcyk
61
Głębinowiec

W szkole (w podstawówce) miałem takiego typka bogatego co miał nauczanie indywidualne, basen w domu, wielka chawira, ogromna działka, a w albumie jak na zdjęcia nosił płytki z pirackimi grami. Pamiętam jak go zaprosiłem do domu to przyjechał z tymi albumami i tych płyt było setki. Wtedy pożyczyłem od niego Piratów z Karaibów z 2003 roku (bardzo mi się spodobała wtedy ta gra i kupiłem oryginał bo pirat chodził kiepsko, dodatkowo wymagał płyty w cd-romie).

Dałem taki przykład (widocznie mama nie dawała na gry) ale pamiętam 15 lat temu, że był ciężki dostęp do internetu, a taka kolekcja robiła wrażenie. W tych czasach nie pamiętam żeby ktoś obracał oryginałami (w sensie pożyczać znajomym). Później cieszyłem się jak małe dziecko jak kupiłem Diablo 2, Warcrafta 3 gdzie w tych latach było drogo względem zarobków.

Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach więcej się kupuje oryginalnych gier, nawet widzę nie raz jak w MM ludzie kupują muzykę oraz filmy. Podobnie sporo osób można spotkać przy półkach z grami.

post wyedytowany przez Rumcykcyk 2018-12-23 13:42:05
23.12.2018 21:45
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Aratho
7
Junior

Trochę szkoda, że redaktorzy w rzetelnym serwisie o grach nie wiedzą co to jest korzyść materialna. W skrócie występuje ona, kiedy użytkownik w jakikolwiek sposób odnosi fizyczny zysk z np. z piracenia gry. Użytkownik który na KOMPLETNIE własny użytek pobrał grę z neta (nie przez torrenty - podczas pobierania z torrentów udostępnia się w pewien sposób zpiraconą grę) nie odnosi z tej racji korzyści majątkowych. Kompletnie pomijam fakt, że mało która firma pozywa indywidualnych graczy za samo pobranie gry.

post wyedytowany przez Aratho 2018-12-23 21:47:41
24.12.2018 13:23
Illuminackiretpalianinnajezdzcazdalekiegokosmosu
😊

Aj wy młodzi teraz to nie rozumiecie pewnych rzeczy. Z korporacjami od gier jest jak z kobietami - trzeba umieć "korzystać" z nich, ale przy okazji nie dać się "wykorzystać". Jak w każdej innej transakcji...

25.12.2018 11:55
leaven
1
odpowiedz
leaven
86
Pretorianin

Twórcy gier i programów, zakładają, że stracili kwotę, którą mogliby dostać ze sprzedaży bo ktoś piracko używa ich oprogramowania a prawda jest taka, że 90% z tych którzy używają pirackiej kopii nigdy nie kupiliby jej za pełną kwotę więc twórca nie traci kasy (bo i tak by jej nie zarobił od biednego dzieciaka czy studenta) a zyskuje popularność i szansę na to, że kiedy ten biedny student zostanie za parę lat dobrze zarabiającym specjalistą kupi (chociażby z sentymentu do tytułu lub marki) ten program, grę czy utwór w pełni legalnie, za pełną cenę. Wesołych Świąt :)

05.01.2019 01:56
odpowiedz
arkads
2
Junior

Odsprzedawanie licencji gier na Steamie można spokojnie podciągnąć pod to.

Produkt sprzedawany zgodnie z art. 4 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych (wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11). Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11 art. 4 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych nabywca licencji, podobnie jak każdy następny, mogą powołać się na przewidziane w art. 4 ust. 2 tej dyrektywy wyczerpania prawa do rozpowszechniania, a w konsekwencji są uprawnionymi nabywcami kopii programu komputerowego. Wyrok jest wykładnią prawa tj. dyrektywy 2001/29/WE (art. 4 ust. 2). Mówi ona wprost - prawo producenta do wyłącznego rozpowszechniania wygasa wraz z chwilą sprzedaży oprogramowania licencji po raz pierwszy - wszelkie próby zablokowania odsprzedaży przez producenta są po prostu nielegalne.

To tyle.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze