Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Opinie

Opinie 9 listopada 2018, 15:06

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Dlaczego wysokobudżetowe gry unikają seksu i nagości jak ognia?

W tym roku tylko kilka „dużych” gier pozwoliło sobie na pokazanie nagości, tylko jedna – na sceny łóżkowe. Choć interaktywna rozrywka nie ma problemu z prezentowaniem brutalności, wyraźnie nie po drodze jej z seksem.

Cofnijmy się o dekadę wstecz, do stycznia 2008 roku. Kilka miesięcy wcześniej na półki sklepowe trafił pierwszy Mass Effect, a przez internet powoli zaczynała przetaczać się burza wywołana możliwością romansowania z członkami cyfrowej załogi statku kosmicznego Normandia.

Konserwatywny publicysta Kevin McCullough grzmiał na łamach portalu TownHall: „gra może zostać tak spersonalizowana, by gracz mógł zmusić do stosunku kogokolwiek, cokolwiek i w jakikolwiek sposób mu się podoba”. To oczywiście bzdury – dzieło BioWare nie pokazywało niczego, co mogłoby gorszyć czy oburzać (może oprócz okrutnie nadętych dialogów). Faktem jest jednak, że Mass Effect jako jedna z pierwszych wysokobudżetowych gier próbował podejść do seksu oraz nagości w sposób normalny – nie robiąc z tego ani tematu tabu, ani podstawy dla niezbyt wysublimowanych dowcipów.

Sceny seksu w Mass Effekcie nie były szczególnie pikantne, ale prasa niezwiązana z grami uczyniła z dzieła BioWare festiwal miękkiej pornografii. - 2018-11-09
Sceny seksu w Mass Effekcie nie były szczególnie pikantne, ale prasa niezwiązana z grami uczyniła z dzieła BioWare festiwal miękkiej pornografii.

Strach przed nagością

Jeżeli jednak wydawało się nam, że interaktywna rozrywka powoli zaczyna oswajać się z kwestią seksualności, to byliśmy w sporym błędzie. W ostatnich latach wszelka erotyka powoli wyparowuje z gier wideo, a trwający rok stanowi jeden z najbardziej jaskrawych tego przykładów. Jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie głośne produkcje z minionych miesięcy, to tylko w Kingdom Come: Deliverance znajdziemy według oznaczenia organizacji ESRB (Entertainment Software Rating Board) „poważną seksualną zawartość”.

Ten sam tytuł otrzymał od europejskiego PEGI klasyfikację od lat 18, ale bez specjalnego wskazania, że występują się w nim elementy erotyczne. Oprócz tego trzy „duże” gry dostały oznaczenie „nagość” (Red Dead Redemption II, Pillars of Eternity II: Deadfire oraz A Way Out, gdzie skazańcy są rozbierani po przybyciu do więzienia). Czyżby branża na powrót przestraszyła się seksu?

KONIEC Z ZAPASAMI W BIKINI?

Od seksu odchodzą ostatnimi czasy nawet serie, które od zawsze przyciągały graczy erotycznymi treściami. Najdobitniejszym tego przykładem jest cykl Dead or Alive, którego cechą charakterystyczną był przez lata nie ciekawy dobór wojowników czy zestawy ciosów, tylko... zaawansowana fizyka ruchu kobiecych piersi.

Studio Team Ninja nie ukrywało, że celem tej technologii było przyciągnięcie męskiej widowni (co chyba się udało, biorąc pod uwagę fakt, że marka utrzymuje się na rynku od lat 90. i doczekała się nawet ekranizacji – tragicznej, ale zawsze).

W najbliższej, szóstej części element ten został jednak w dużej mierze pominięty. Będzie także mniej wyzywających strojów, kompletnie niepraktycznych podczas walk – zamiast tego pojawi się więcej potu i siniaków. Deweloperzy twierdzą, że chcieliby, aby Dead or Alive było postrzegane przede wszystkim jako solidna bijatyka i by każdy mógł w nie zagrać bez zażenowania.

A przecież nie mówimy o studiach, które od zawsze wystrzegały się kontrowersji. Wiosną na sklepowe półki trafiło bardzo grzeczne Detroit: Become Human, nowe dzieło Quantic Dream, a więc twórców, którzy wcześniej zaserwowali m.in. potwornie niezręczną scenę łóżkową w Fahrenheicie czy długie sekwencje z kąpiącą się aktorką Ellen Page w Beyond: Dwóch duszach.

Nie wspomnę nawet o czwartej odsłonie God of War, cyklu, w którym swego czasu funkcjonowały minigierki pozwalające na zdobywanie punktów umiejętności za zaspokajanie potrzeb spotykanych kobiet. W niektórych sekwencjach tego typu nasz bohater robił to z boginiami lub całymi tłumami pań jednocześnie. W nowej, znacznie dojrzalszej fabularnie grze temat ten praktycznie nie istnieje.

Dawniej Kratos był bohaterem wielu przerysowanych i odważnych scen łóżkowych. W ostatnie odsłonie serii nie zobaczymy nawet nagości. - 2018-11-09
Dawniej Kratos był bohaterem wielu przerysowanych i odważnych scen łóżkowych. W ostatnie odsłonie serii nie zobaczymy nawet nagości.

Nawet twórcy GTA V, w którym mogliśmy uprawiać seks z prostytutkami i odwiedzać bary ze striptizem, przyhamowali. W ich najnowszym dziele, Red Dead Redemption 2, można natknąć się na scenę seksu (możecie ją przegapić, jeśli mrugniecie), ale nasz bohater jest jedynie świadkiem. To pierwsza duża gra studia Rockstar od lat, która nie dostała od ESRB ostrzeżenia „strong sexual content”.

Temat tabu

Skąd tak powszechny odwrót od tej tematyki? Twórcom tych konkretnych tytułów raczej nie chodziło o to, by otrzymać niższą kategorię wiekową – ich produkcje i tak dostały w USA znaczek „M” wskazujący, że nadają się dla osób powyżej lat 17, i oznaczenie PEGI 18 w Europie.

Rockstar najwyraźniej zgrzeczniał. W RDR2 jest sporo kobiet – także dam do towarzystwa – ale nawiązanie z nimi intymnych relacji okazuje się niemożliwe. - 2018-11-09
Rockstar najwyraźniej zgrzeczniał. W RDR2 jest sporo kobiet – także dam do towarzystwa – ale nawiązanie z nimi intymnych relacji okazuje się niemożliwe.

Jednym z czynników mogłoby być specyficzne, konserwatywne podejście Amerykanów – będących przecież jedną z najważniejszych grup docelowych dla każdego wielkiego wydawcy – do nagości i seksu w branży rozrywkowej. Może się to wydawać śmieszne. Przecież mowa o kraju, w którym pornografia przynosi miliardy dolarów przychodu rocznie. Jednocześnie jednak w wielkich filmowych produkcjach Hollywood trzyma się purytańskich, protestanckich wartości, na których zbudowane zostały fundamenty Stanów Zjednoczonych.

Przemoc, często pokazana bardzo dosłownie i z bliska, jest w amerykańskiej telewizji i filmach na porządku dziennym, za to stosunkowo rzadko, przynajmniej względem bardziej liberalnego kina europejskiego, mamy okazję zobaczyć tam choćby trochę golizny. Interaktywna rozrywka najwidoczniej postanowiła wziąć przykład z dziesiątej muzy.

Kratos nigdy nie stronił od towarzystwa kobiet, ale w najnowszej części – gdzie podróżuje ze swoim synem, gadającą głową i prochami zmarłej żony – seks w postaci minigierki byłby cokolwiek niestosowny. - 2018-11-09
Kratos nigdy nie stronił od towarzystwa kobiet, ale w najnowszej części – gdzie podróżuje ze swoim synem, gadającą głową i prochami zmarłej żony – seks w postaci minigierki byłby cokolwiek niestosowny.

LARRY JUŻ NIKOGO NIE JARA?

Co ciekawe, w momencie pisania tego artykułu premierę ma Leisure Larry: Wet Dreams Don’t Dry, a więc nowa odsłona cyklu, który przez lata był zdecydowanie najbardziej znaną serią gier o zabarwieniu erotycznym. Pozycja ta zbiera jak dotąd niezłe oceny (średnia w serwisie Metacritic to 75/100), ale na Steamie nie zdołała przyciągnąć tłumów i w tej chwili ma zaledwie 13 recenzji użytkowników.

TWOIM ZDANIEM

Czy seks jest w ogóle potrzebny w grach wideo?

Nie jest potrzebny, ale dobrze pokazany może wzbogacić opowieść
71,7%
Tak
22,4%
Nie
5,2%
Nie mam zdania
0,6%
Zobacz inne ankiety
Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2

God of War

God of War

Mass Effect

Mass Effect

Cyberseks, prostytucja i domy publiczne – mroczna strona gier MMO
Cyberseks, prostytucja i domy publiczne – mroczna strona gier MMO

Seks w grach sieciowych? Tak, występuje, chociaż zdecydowanie w bardziej kulturalnej formie, niż mogłoby się to wydawać. Piszę o tym, bo kolega pytał. Naprawdę!

Erotyka w grach - miłość i seks wirtualnych bohaterów
Erotyka w grach - miłość i seks wirtualnych bohaterów

Od kontrowersyjnych pikseli na Atari 2600, przez gry erotyczne, aż do odważnych scen w Wiedźminie 2. Temat erotyki rozbieramy do naga i sprawdzamy, jak przez lata przedstawiano miłość i seks w grach komputerowych.