Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 7 czerwca 2014, 14:00

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Historia przemocy - gry, które wstrząsnęły opinią publiczną

Kontrowersje od lat napędzają biznes. Nie inaczej jest na rynku gier komputerowych. Przyglądamy się historii zjawiska, jakim jest wirtualna przemoc.

Czy wiecie, która gra jako pierwsza wywołała kontrowersje związane z ogromną dawką przemocy? Mortal Kombat? Wolfenstein 3D? Nie. Tym tytułem był Death Race – stworzona w 1976 roku przez firmę Exidy gra samochodowa luźno oparta na kultowym już filmie Death Race 2000. Jak widać, temat brutalności w grach istnieje w zasadzie od samego początku pojawienia się tego zjawiska w świadomości publicznej. Kontrowersja jest w bezpośrednio wpisana w rozwój rynku gier wideo i całe to medium, podobnie jak współczesna muzyka czy kino, bez okazjonalnych głośnych nagłówków nie byłoby w tym miejscu, w którym jest dzisiaj.

Film Death Race 2000 z Davidem Carradine’em i młodym Sylvestrem Stallone’em przedstawiał ponurą przyszłość USA z okrutnym, morderczym wyścigiem jako główną formą narodowej rozrywki. Raczkująca branża gier nie była w stanie pozwolić sobie na skomplikowaną mechanikę, więc gracze byli nagradzani za proste rozjeżdżanie pikselkowych ludzików. Ta umowność jednak nie przeszkodziła dziennikarzom i politykom w stworzeniu prawdziwej sensacji (materiały o grze ukazały się m.in. w The New York Times oraz znanym programie telewizyjnym 60 Minutes). To z kolei zaowocowało negatywną reakcją opinii publicznej i jednoczesnym dramatycznym wzrostem popularności salonów z grami czy samych gier jako nowego rodzaju rozrywki. Scenariusz pt. szokowanie napędza biznes sprawdził się w stu procentach.

Zamknijcie oczy. Death Race jest zbyt straszny, by na niego patrzeć. - 2014-06-06
Zamknijcie oczy. Death Race jest zbyt straszny, by na niego patrzeć.

Co ciekawe, w drugiej połowie lat 70. istniało kilka innych gier, które zasługiwały na podobny społeczny ostracyzm. Twórcy Death Race przez cały czas komunikowali, że zadaniem gracza jest likwidowanie potworów (nazywanych gremlinami), a nie prawdziwych przechodniów. Z kolei firma Atari w tym samym czasie oferowała westernową produkcję Outlaw, która nie ukrywała, że celem zabawy jest po prostu zabijanie innych ludzi – główny atak został jednak przypuszczony właśnie na powiązaną z filmem grę o rozjeżdżaniu gremlinów. Najwyraźniej rewolwerowe pojedynkowanie się bazujące na prawdziwym wycinku historii USA było mniej kontrowersyjne niż wymyślona, fikcyjna drogowa przemoc z przyszłości.

Death Race

Pradziadek kontrowersyjnych gier został wydany w 1976 roku przez firmę Exidy, która specjalnie w ten projekt nie wierzyła. Początkowo nazywał się on Pedestrian, a gracze otrzymywali punkty za rozjeżdżanie pieszych. PR-owa zagrywka w postaci nieoficjalnego podłączenia się pod słynny film sprawiła, że tytuł zyskał niesamowity rozgłos, jego twórcy stali się bogaci, a salony z grami przeżyły eksplozję popularności.

W latach 80. młot opinii publicznej był wycelowany głównie w salony gier jako miejsca mające negatywny wpływ na młodzież – duża w tym zasługa maszyn z zainstalowanymi pistoletopodobnymi kontrolerami pozwalającymi strzelać do ekranu. W całym tym zamieszaniu oczywiście znalazła się przynajmniej jedna gra zasługująca na metkę skandalizującej, brutalnej i degenerującej (i nie mówię tu o słynnej produkcji Custer’s Revenge, o której mówiono przez wzgląd na szokującą, seksualną tematykę).