Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Path of Exile Gramy dalej

Gramy dalej 11 sierpnia 2017, 15:15

autor: PefriX

MMOholik zagubiony w świecie fantasy. Nie pogardzi dobrą książką lub serialem.

Recenzja dodatku The Fall of Oriath do Path of Exile – oto król hack’and’slashy

Wojna pomiędzy Diablo III a Path of Exile dobiega końca. Jeśli Blizzard nas czymś nie zaskoczy, nic już nie uratuje legendy przed atakiem najnowszego dodatku do produkcji studia Grinding Gear Games.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. sześć nowych aktów;
  2. satysfakcjonujące zwieńczenie całej historii;
  3. nowe przedmioty oraz zdolności;
  4. ulepszona oprawa graficzna;
  5. nowa mapa oraz samouczek;
  6. masa drobnych poprawek i usprawnień.
MINUSY:
  1. nowe akty nie do końca są „nowe”;
  2. schemat działania niektórych bossów jest dość przewidywalny;
  3. różne błędy.

Na ten moment czekali wszyscy fani Path of Exile. Najświeższe rozszerzenie, The Fall of Oriath, miało przynieść mnóstwo nowości. Choć dodatek oficjalnie zadebiutował 4 sierpnia, Wasz uniżony sługa miał okazję testować go nieco wcześniej. Z przyjemnością składam więc raport z powrotu na kontynent Wraeclast. Wspomnę na wstępie, że postanowiłem rozpocząć podróż od samego początku, aby móc na własne oczy ujrzeć ogrom zmian. Ich ilość była przyjemnie przytłaczająca, dlatego potwierdzam, że The Fall of Oriath to nie tyle prosty dodatek, co wielka aktualizacja zmieniająca niemal całą grę.

Najnowsze rozszerzenie do Path of Exile wprowadza sześć nowych aktów. Już samo to wystarczyło niektórym, by ogłosić produkcję Grinding Gear Games najlepszym przedstawicielem gatunku. Podczas gdy konkurencja bawi się we wprowadzanie urodzinowej ciemności czy wskrzeszanie nekromantów, dzieło Nowozelandczyków rozrosło się ponad dwukrotnie. Do tej pory mieliśmy bowiem do dyspozycji jedynie cztery rozdziały historii. Po ich pokonaniu odblokowywały się wyższe poziomy trudności (najpierw Cruel, a następnie Merciless), co jednak nie zmieniało faktu, że trzeba było zaczynać całą grę od nowa. Teraz to już przeszłość.

Walka z bogiem

Gatunek hack’n’slash opiera się na grindzie, ale nie każdemu odpowiadało zaliczanie tego samego trzy razy. Deweloperzy posłuchali fanów i pozbyli się niechcianego elementu, dodając do istniejących już czterech aktów sześć nowych. Skasowali również przymus zaczynania wszystkiego od początku, wprowadzając wyższe poziomy trudności do odpowiednich rozdziałów. W efekcie za jednym podejściem możemy cieszyć się pełną zawartością Path of Exile.

Z tej wycieczki wróciłem zadowolony. Piąty akt przenosi nas do tytułowego Oriath, gdzie akurat trwa bunt niewolników. Wykorzystujemy okazję, by rozprawić się z naszymi ciemiężycielami, przez których zostaliśmy wygnani – od czego rozpoczyna się przecież fabuła tego hack’n’slasha. Oriath wzorowane jest na dawnych rzymskich miastach i prezentuje się wyśmienicie. Takiej metropolii brakowało w świecie Path of Exile! Szkoda jedynie, że nasz pobyt w nowej lokacji jest tak krótki.

Wydawać by się mogło, że załatwienie dawnych porachunków oznacza koniec naszej misji. Nic bardziej mylnego – od teraz naszym głównym przeciwnikiem jest Kitava, jeden z bogów Karui. Przez niego wracamy do początku naszej przygody. Tak, po pokonaniu Avariusa udajemy się do Lioneye’s Watch i rozpoczynamy akt szósty oraz drugą część fabuły.

Recenzja dodatku The Fall of Oriath do Path of Exile – oto król hack’and’slashy - ilustracja #1
Nowy ekran wyboru postaci.

Wracamy na stare śmieci

Tutaj należą się Wam krótkie wyjaśnienia. Wasz uniżony sługa zapomniał wspomnieć, że twórcy Path of Exile podzielili historię na dwie części: Part One oraz Part Two. Do pierwszej należą wydarzenia z rozdziałów od 1 do 5, do drugiej akty od 6 do 10. Warto wspomnieć, że permanentne obniżenie odporności na chaos oraz żywioły (poziom Cruel) rozpoczyna się wraz z Part Two, czyli od rozdziału szóstego. Po ukończeniu aktu 10 ponownie otrzymujemy osłabienie, ale tym razem jeszcze większe (poziom Merciless).

Można się w tym pogubić, ale w praktyce działa to o wiele lepiej niż do tej pory. Nowe akty sprawiają, że gra się o wiele płynniej. Problem jednak w tym, że nie do końca otrzymujemy tyle nowości, ile się spodziewaliśmy. Od aktu 6 do 9 przemierzamy lokacje, w których byliśmy w aktach 1–4. Deweloperzy postanowili, że gracze ponownie odwiedzą stare miejsca. Spokojnie, podczas naszej nieobecności Lioneye’s Watch uległo ogromnym zmianom.

Studio Grinding Gear Games nie zaserwowało startowej krainy pozbawionej efektów działań bohatera. Dodano nowe miejsca, byśmy nie mieli wrażenia, że – pomijając zmiany graficzne – tak naprawdę przechodzimy ponownie akt pierwszy. Gdyby Wasz uniżony sługa miał wskazać, ile jest nowości, a ile starej zawartości, powiedziałby, że proporcje wynoszą jeden do jednego.

Recenzja dodatku The Fall of Oriath do Path of Exile – oto król hack’and’slashy - ilustracja #2
Odniosłem wrażenie, że próby w labiryntach stały się nieco prostsze.

Nie ma co kręcić nosem, gwarantuję, że fajnie będzie ponownie zmierzyć się z Brutusem, zwłaszcza że ten otrzymał spore wsparcie. Ba! Nawet korzysta z pewnej techniki, znanej z serii Dragon Ball, ale to już zobaczycie sami. Dalej jest tylko lepiej, spotykamy starych znajomych, a na końcu ponownie lądujemy w Oriath i mierzymy się z ostatecznym przeciwnikiem, czyli wspomnianym już Kitavą. Tej walki Wasz uniżony sługa nie będzie opisywać, bowiem stanowi ona doskonałe zwieńczeniem całej historii. Szkoda psuć niespodziankę.

Nowości w Path of Exile – umiera król, niech żyje król!
Nowości w Path of Exile – umiera król, niech żyje król!

Gramy dalej

Gdy Diablo III nie może podnieść się z kolan, Path of Exile wyrasta na nowego króla gatunku hack’n’slash. Upadek hitu Blizzarda przypieczętowuje tona nowości, które studio Grinding Gear Games zamierza wprowadzić do swojej darmowej gry.

Komentarze Czytelników (65)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
11.08.2017 19:59
12
odpowiedz
Titakk
20
Pretorianin

Odbiłem się trzy razy od PoE, ale w końcu wziąłem się za grę na poważnie, obejrzałem kilka poradników itp. Powiem tyle, to co ta gra oferuje to kosmos i na dodatek za darmo. Twórcy PoE mogliby bez problemu dostać jakiegoś nobla, gdy by tylko były takie nagrody growe. Dziś królem HnS jest PoE a Diablo 3 to gówno w papierku po cukierku i nie ma nawet sensu porównywać tych gier.

12.08.2017 11:24
8
odpowiedz
Minas Morgul
163
Szaman koboldów
10

Path of Exile to diament, w którego oszlifowanie włożono dużo serca. Widać to na każdym kroku. Studio jest małe, niezbyt popularne i w starciach z gigantami, nie pozostało im nic innego, jak postawić na jakość. Nie mieli komfortu, by osiąść sobie na laurach i spijać procenty z własnej historii, która jako tako nie istnieje. By zaistnieć, musieli zastosować stary, nieco już zapomniany trik, o którym mało jaki producent już pamięta. Zrobić dobrą grę, do której chce się wracać.

Wątek oczywiście musiał uderzać w stronę porównania PoE do D3. Mógłbym napisać, że to głupie, ale co mi tam.
O D3...
Piszę to, jako oddany fanboy Blizzarda, który łyka niemalże wszystko, co mu ta firma podsunie. I tak, gram w obśmiewanego Overwatcha, a czasem nawet w tę ich cukierkową MOBĘ... i potrafię się tam dobrze bawić. Jednak król H&S jest obecnie tylko jeden i nie jest to Diablo 3, mimo że niewątpliwie jest królem, a wręcz imperatorem sprzedaży i gigantycznym sukcesem finansowym firmy.
Przez lata byłem wierny marce. Byłem lekko zawiedziony w czasach, gdy polowanie na loot, ograniczało się do przyspieszonego bicia serca przy zobaczeniu i63. Pewnego dnia Blizzard wreszcie spełnił moje marzenia o buffie przedmiotów legendarnych. Wówczas, mimo biedy z buildami, ciągle było po co grać, bo króliczków do upolowania biegało co nie miara :). Wreszcie pojawił się RoS, który dorzucił kolejne zmiany w przedmiotach legendarnych, znowu powstało sporo ciekawych buildów, znów było co robić.
A później stało się coś strasznego. Sezony z nagrodami w postaci setów. Grając powoli, casualowo i bez pośpiechu, w ciągu trzech dni - do tygodnia, dochodziło się do gwarantowanych supermocy, które później, wymienić można było na... inny zestaw supermocy i w zasadzie tyle. 99% przedmiotów legendarnych z automatu do przemiału. W grze praktycznie nie było co robić. Albo brakowało skutecznych motywatorów.
Wśród moich przyjaciół mam w zasadzie takie same drony Blizzarda jak ja. I co z tego? Nasza gra trwała tydzień, po półtorej godzinki, dwie dziennie. Po tygodniu nie było już co robić, ludzie bardzo szybko się wykruszali, nie było z kim grać, to i sam nie grałem. Później umawialiśmy się, że będziemy grać co drugi sezon. Obecnie tylko jedna osoba kupiła dodatek Nekromanty i zarzeka się, że "już wkrótce na pewno odpali".
Ode mnie, marka D3 nie zobaczy złotówki, dopóki jasno nie nakreśli kierunku gruntownej przebudowy i poprawy. Właściwie to przywrócenie normalnej itemizacji byłoby piękną zmianą na plus. Ale nie wierzę w to i dawno przestałem się tym interesować. Hajs się zgadza.
I jest mi z tego powodu trochę smutno. Widocznie D3 nie jest dla każdego i ktoś mógłby mi wkleić zdjęcie Murzynka z bezradnie rozłożonymi łapkami.


O PoE

W 2013 roku, gdy pierwszy raz instalowałem Path of Exile, gra - zupełnie słusznie - określana była drewnem. I była po prostu brzydka. Wiele osób, w tym ja, z szacunkiem co prawda podchodziły do samego produktu i oferowanego rozmachu budowania postaci, jednak słusznie pojawiały się argumenty o braku dynamiki w grze. Tak było dawniej. Gdy pojawiają się one dzisiaj, w kontekście wydania Fall of Oriath, pozwalają mi szybko zidentyfikować osobę, która gry nie tykała od 2014-ego i bazuje na opinii wyrobionej kilka lat temu.

Pod względem dynamiki, gra jest teraz ładna. Wybuchy, eksplozje, wrogowie miotani falą uderzeniową. Dochodzi do tego zmiana perspektywy i gra kamery w niektórych lokacjach (aż chciałoby się tego więcej). Wreszcie walki z bossami. Pod kątem artystycznym, pojedynek z Avariusem lub pierwsze starcie z Kitavą, są najpiękniej zaprojektowanymi walkami, jakie widziałem w historii gatunku. Przy pierwszym przejściu, walki te są po prostu ciekawe. Ataki specjalne, minimalny czas na reakcję, transformacje bossów, czasami konieczność niesztampowego podejścia do bossa. W PoE nie da się aż tak łatwo zaspamować bossa ppm na śmierć.

Wraz ze zmianami, gra stała się bardziej przyjemna dla casuali, takich jak ja. Nawet nie myślę o poświęcaniu jej więcej, niż godzinka, półtorej czasu. Po prostu, zamiast pięciu buildów na sezon, zrobię sobie jeden, może dwa. I też dobrze. Ułatwienia dla początkujących są znaczne. Gra obfituje w poradniki, zaopatrzona jest w genialną dokumentację od społeczności, filmiki instruktażowe. Bardzo łatwo stworzyć tani, działający build. Wystarczy chcieć. Osoby, które twierdzą, że jest to za trudne, prawdopodobnie taki sam trud miałaby w D2. A dla takich osób są gry, które prowadzą za rączkę do ostatecznego buildu (jednego z dwóch grywalnych dla danej klasy).

Oprawa artystyczna to kolejna kwestia. Czasami wydaje mi się nieco nierówna. Tak, jakby pierwsze akty potraktowano po macoszemu, by doszlifować resztę aktów. Z drugiej strony, spełnia to jakąś rolę. Początkowi przeciwnicy wywołują ziewanie, lokacje wieją przaśnością i nudą. Zmienia się to z aktu na akt. Rośnie atmosfera grozy, powagi, klimat obłąkania i zepsucia. Nierówność nierównością, ale trzyma się to kupy. Od 2013 dużo zmieniono pod względem grafiki. O ile nie podobają mi się startowe modele postaci i współczynnik "świecenia" niektórych powierzchni (tak, że wyglądają na mokre, mimo że nie powinny), to jednak niektóre lokacje potrafią zaczarować.
Zgodzę się z Burbonem, że postacie wyglądają "tak se". Szkoda też, że nie można sobie dynamicznie zmieniać buildów, kiedy się chce i że po jakimś czasie staje się to monotonne (cóż, tak było też w przypadku D2). To, co nie jest monotonne, to widoczny przyrost mocy postaci, w miarę awansu i w miarę zdobywania coraz ciekawszych przedmiotów. PoE będzie dla mnie kolejną gierką, w którą raz na jakiś czas będę sobie casualowo pogrywał i powoli budował jedną postać. Zrobię przerwę, wrócę, zagram czymś nowym. Choćby dla samej frajdy zabijania potworków, która w końcu została podniesiona na nowy poziom! :)

Na dzień dzisiejszy, nie widzę dla tego tytułu zbytniej konkurencji, więc trudno mi nie dać dziesiątki.

post wyedytowany przez Minas Morgul 2017-08-12 11:31:03
11.08.2017 19:16
6
odpowiedz
Darth Father
106
Kakarotto

Lzy dzieci zamieci = bezcenne

11.08.2017 16:21
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
poltar
118
Generał

Nie rozumiem dlaczego Dynamic Resolution jest w sekcji minusow? Przeciez mozna to wylaczyc i pixelozy nie uswiadczysz.

To jedna z bardziej genialnych opcji jaka dali, teraz juz nie jest zadnym problemem sredni sprzet - szczegolnie na HC ta opcja potrafi uratowac tylek. Za duzo sie dzieje na ekranie? Zamiast klatkowac i scinac gra dynamicznie obniza jakosc grafiki, wszystko bardzo plynnie - by po chili wrocic do normy. A postac caly czas jest w pelni sterowalna i mozna odpowiednio reagowac.

Od czasu do czasu wracalem do PoE ale szybko sie odbijalem. teraz to cos innego, nigdy tak przyjemnie mi sie nie gralo. A nie doszedlem nawet jeszcze do etapu korzystania z map (choc tych juz sporo zalega w plecaku) :)

11.08.2017 15:52
4
Salzmore
11
Pretorianin

Ten "uniżony sługa" troszkę irytował w tym tekście :/

11.08.2017 16:07
odpowiedz
stg.Olo
42
Pretorianin

Wow,piszę i mam :) nie wiedziałem że tak szybko na moje pytanie o recenzję otrzymam ją po 3 godzinach :).
Można się pod tym podpisać :) plusów nie wymienię bo za dużo a do minusów(maleńkich) dorzucę naprawdę wielkie lokacje w ostatnich aktach (trzeba się nabiegać).

11.08.2017 16:21
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
poltar
118
Generał

Nie rozumiem dlaczego Dynamic Resolution jest w sekcji minusow? Przeciez mozna to wylaczyc i pixelozy nie uswiadczysz.

To jedna z bardziej genialnych opcji jaka dali, teraz juz nie jest zadnym problemem sredni sprzet - szczegolnie na HC ta opcja potrafi uratowac tylek. Za duzo sie dzieje na ekranie? Zamiast klatkowac i scinac gra dynamicznie obniza jakosc grafiki, wszystko bardzo plynnie - by po chili wrocic do normy. A postac caly czas jest w pelni sterowalna i mozna odpowiednio reagowac.

Od czasu do czasu wracalem do PoE ale szybko sie odbijalem. teraz to cos innego, nigdy tak przyjemnie mi sie nie gralo. A nie doszedlem nawet jeszcze do etapu korzystania z map (choc tych juz sporo zalega w plecaku) :)

11.08.2017 17:09
odpowiedz
Kedaros
12
Legionista
9.5

Świetnie napisany tekst i z jajem. Bardzo mi się podobał :)
Co do dodatku to super. Nic dodać nic ująć.

11.08.2017 18:29
odpowiedz
tanato
30
Pretorianin
5.0

Ja tam wolę sto razy bardziej diablo 3 od tego czegoś. to poe znudziło mi się strasznie szybko a dodatek to odgrzewane akty :D

11.08.2017 18:55
odpowiedz
2 odpowiedzi
Cyniczny Rewolwerowiec
43
Senator

Znaczy te sześć nowych aktów, którymi fanboje PoE się podniecali, to jeden naprawdę nowy akt i pięć starych po recyckilngu? :D

post wyedytowany przez Cyniczny Rewolwerowiec 2017-08-11 18:55:56
11.08.2017 18:59
odpowiedz
1 odpowiedź
MałyOgr
4
Pretorianin
6.0

Diablo 2 lepsze, ciekaw jestem jakie oceny miałoby PoE jakby było płatne

post wyedytowany przez MałyOgr 2017-08-11 19:04:09
11.08.2017 19:00
1
odpowiedz
poltar
118
Generał

Nie do konca, ale po co tlumaczyc, skoro pytanie postawione jest z tezą.

I zeby nie było - w D3 mam 2000+ godzin. Tyle ze obecnie jak dla mnie PoE zjada D3 na sniadanie i nie bardzo mu sie nawet odbija po tej przekąsce.

post wyedytowany przez poltar 2017-08-11 19:01:35
11.08.2017 19:16
6
odpowiedz
Darth Father
106
Kakarotto

Lzy dzieci zamieci = bezcenne

11.08.2017 19:59
12
odpowiedz
Titakk
20
Pretorianin

Odbiłem się trzy razy od PoE, ale w końcu wziąłem się za grę na poważnie, obejrzałem kilka poradników itp. Powiem tyle, to co ta gra oferuje to kosmos i na dodatek za darmo. Twórcy PoE mogliby bez problemu dostać jakiegoś nobla, gdy by tylko były takie nagrody growe. Dziś królem HnS jest PoE a Diablo 3 to gówno w papierku po cukierku i nie ma nawet sensu porównywać tych gier.

11.08.2017 20:42
odpowiedz
3 odpowiedzi
kluha666
110
See you space cowboy

Próbowałem 2 razy pograć w PoE, ale za każdym razem rzucałem grę po 2 godzinach. Początek jest dość nużący, może dlatego. Im dalej tym lepiej?

11.08.2017 21:06
odpowiedz
5 odpowiedzi
GimbusomNIE
69
Pogromca Gimbusów

Tak Diablo idź do domu bo ta bieda gra dla plebsu ma dodatek - GOL i jego "nagłówki" - jeszcze dodajcie, że jakieś tam byle MMO jest pogromcą WoWa i cotygodniowy artykuł "Krzaki w Wieśku 3 - szumią czy szeleszczą?" oraz "Gothic 2 ma już 16 lat 4 miesiące 3 dni i 11 godzin ! Kolejny cotygodniowy jubileusz! "

11.08.2017 21:35
odpowiedz
Vas1r
1
Junior

Gram poczynając od amigi 600 do teraz. Z wiekiem wymagania rosną ale muszę przyznać, że PoE to perła. Gra, która może pochłonąć. Nieskończony system możliwości rozwoju, piękny mroczny świat, content wymagający mistrzostwa. Mam w PoE ponad 1400 godz. do chwili wyjścia 3.0.
Taki MtG w stylu Hack & Slash

11.08.2017 22:49
odpowiedz
berial6
84
Donut Hole

Tekst pisany przez Jacka Piek-- Mordimera?

11.08.2017 23:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Yaboll
96
Generał

Do puki nie będzie polskiej wersji, chociażby tylko napisów to ja nie mam po co sięgać po tą grę. Już ponoć 2 lata temu miał być polska wersja i jaki jej nie ma tak jej nie ma.

12.08.2017 01:20
odpowiedz
1 odpowiedź
tanato
30
Pretorianin

Kolego Yaboll, polska wersja językowa miała być już w 2013 roku, ale chyba dali sobie już z tym spokój bo za leniwi są , wolą odgrzewać stare akty chwaląc się że dodali 6 nowych aktów XD

12.08.2017 04:51
odpowiedz
tihomax
40
Centurion

Co do samego dodatku czy tam aktualizacji to to że chcąc grać starą postacią która sobie przeszedłeś wszystkie 4 akty nie zagrasz normalnie bo zaczynasz prawie ze wszystkimi wykonanymi questami. Co za idiota to wymyslił to mam nadzieję że się wywali i głupi ryj rozbije.

12.08.2017 08:02
odpowiedz
3 odpowiedzi
tanato
30
Pretorianin

Dokładnie tak jak mówisz tihomax, twórcy poe nie chcą sami tłumaczyć na polski, a grupę która się za to zabrała straszyli pozwami sądowymi. A pamiętam jak mówili w 2013 że polski będzie hah. Dlatego moich pieniędzy nie zobaczą, zresztą ta gra jest pay to win, na zakładki trzeba by dużo wydać a bez tego granie jest dużo słabsze bo utrudnione jest wymieniane się przedmiotami z graczami.

12.08.2017 09:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Cortezen
1
Junior

Gram w POE na nowym patchu już kilka dni , wcześniej gra była totalnie niegrywalna, zaczyna się odczuwać kierunek w jaki zmierza ta gra , dokładnie tak samo było z Might & Magic Heroes Online. Nabiłem 30 poziom i co nie co napisać mogę. Przede wszystkim nie można tej gry porównywać z D3 a z Diablo 2 bo do tej drugiej jej bliżej. Waluta w grze to totalne nieporozumienie, niektóre potwory w 3 aktach różnią się tylko skórą i przedmioty to totalny złom - zapewne jak zapłacę to dostanę pełną wersję gry. System rozdzielania punktów to totalny chaos i nieporozumienie. Do tego aby raz przejść całą grę i wracać tylko na nowe akty nadaje się idealnie.

12.08.2017 10:37
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
BurbonoPL
74
Konsul

Czekałem na ten dodatek jak nienormalny i co?
Przeszedłem to raz, zrobiłem 2 labirynty, zacząłem robić mapki i...znudziło mi się, serio.
Ja rozumiem, że gra pod względem budowania postaci jest "genialna" ale prawda jest taka, że KAŻDY build postaci polega głównie na budowaniu jej o JEDEN GŁÓWNY SKILL(np. frost blades w moim przypadku), pod który wbijamy w drzewku rozwoju passywne umiejętności, natomiast reszta aktywnych skilli to są różne buffy jak blood rage dający szybkość ataku i ssanie, aura w zależności od builda, herald of coś tam w zależności od builda, golem w zależności od builda + skill do poruszania się na szybko, praktycznie każdy build trzyma się tego samego schematu i to już zależy od graczy, jak sobie obliczą obrażenia i wytrzymałość postaci na danym buildzie pod danym skill i czy postać przeżyje na najtrudniejszych mapach etc.
Tak naprawdę od samego początku rozwoju postaci bijemy JEDNYM I TYM SAMYM SKILLEM, dodając mu tylko bajery typu szybkość ataku, obrażenia od żywiołów itd, które de facto nie zmieniają w wyglądzie skilla NIC. Wygląd postaci to to samo. Połowa unikatów nie ma swojej własnej tekstury. Żeby nie wyglądać jak ścierwo wyjęte z dupska ogra musicie po prostu zapłacić hajs, a cały zestaw skórki do broni i zbroi + efekty dodatkowe to nawet kilkadziesiąt dolarów. Serio wolałbym zapłacić od razu 100zł za grę ale żebym miał jakieś efekty wizualne do zdobycia w samej grze(zwracam uwagę na wygląd mojej postaci). Gra jest bardzo nierówna. Czasami rozwalam wszystko co leci jedną ręką a tu nagle BACH zginąłeś - nie wiesz nawet jak, a do tego gra ci zabierze 5% doświadczenia, które jest cenne powyżej 80 levela. Dla mnie, czyli gracza który spędza max kilka godzin na grę dziennie, zrobienie postaci na 85lvl czyli na poziom, gdzie większość buildów jest kompletna to z tydzień grania po 3-4h dziennie a czasami i po 5-6h. Do tego walki z niektórymi bossami to porażka, szczególnie ostatni boss w 10 akcie, przy którym pomimo dobrego prowadzenia postaci(bo rozpier@$lałem wszystko jak leci przez całą grę)zginąłem z 20 razy, bo nawet nie miałem gdzie zrobić uniku, po prostu wchodziłem na arenę, zadawałem obrażenia i ginąłem i tak w kółko aż do zabicia bossa. Niektóre walki z bossami były natomiast przezajebiste, szczególnie z Solarisem i Lunarisem(Kirby's Adventure pozdrawiam ;)).
Path of Exile pod względem wizualnym, animacji itd jest średnio i to bardzo. Diablo 3 pożera go i wysrywa bez najmniejszego zwątpienia.
Pod względem budowania postaci, owszem, jest mega, ale jak człowiek nauczy się jak to działa, to jest to mega monotonne i gdybym miał nagle teraz zrobić nową postać i znowu przechodzić te 10 aktów, znowu robić labirynt, znowu napieprzać jednym skillem przez 30 godzin, znowu zakładać wyjebany unikat i rozczarowywać się bo wygląda jak zwykły śmieciowy itemek, to ja serdecznie podziękuję.
Jeżeli dodaliby do gry, że każdy supporting gem zmienia wygląd skilla to monotonia mogłaby faktycznie troszkę spaść. Jednak to wciąż napieprzanie jednym skillem w kółko(praktycznie nie da się zbudować postaci na 2 ofensywne skille, np. jak w diablo 3 - naparzacie głównie jakimś tam skillem ale od czasu do czasu walniecie jakimś mega atakiem albo coś, dynamizuje to rozgrywkę desune?).
Z drugiej strony coś mi mówi, że Path of Exile jest lepszy niż Diablo 3. Dlaczego zatem w PoE przegrałem 100 godzin, a w D3 500? Nie wiem. I nigdy się nie dowiem, bo za stary jestem na siedzenie 20 godzin przed kompem.
Jednakowoż dla gików i noł lajfów PoE jest zbawieniem, będą mieli co robić, co sobie liczyć i planować do upadłego.

12.08.2017 11:24
8
odpowiedz
Minas Morgul
163
Szaman koboldów
10

Path of Exile to diament, w którego oszlifowanie włożono dużo serca. Widać to na każdym kroku. Studio jest małe, niezbyt popularne i w starciach z gigantami, nie pozostało im nic innego, jak postawić na jakość. Nie mieli komfortu, by osiąść sobie na laurach i spijać procenty z własnej historii, która jako tako nie istnieje. By zaistnieć, musieli zastosować stary, nieco już zapomniany trik, o którym mało jaki producent już pamięta. Zrobić dobrą grę, do której chce się wracać.

Wątek oczywiście musiał uderzać w stronę porównania PoE do D3. Mógłbym napisać, że to głupie, ale co mi tam.
O D3...
Piszę to, jako oddany fanboy Blizzarda, który łyka niemalże wszystko, co mu ta firma podsunie. I tak, gram w obśmiewanego Overwatcha, a czasem nawet w tę ich cukierkową MOBĘ... i potrafię się tam dobrze bawić. Jednak król H&S jest obecnie tylko jeden i nie jest to Diablo 3, mimo że niewątpliwie jest królem, a wręcz imperatorem sprzedaży i gigantycznym sukcesem finansowym firmy.
Przez lata byłem wierny marce. Byłem lekko zawiedziony w czasach, gdy polowanie na loot, ograniczało się do przyspieszonego bicia serca przy zobaczeniu i63. Pewnego dnia Blizzard wreszcie spełnił moje marzenia o buffie przedmiotów legendarnych. Wówczas, mimo biedy z buildami, ciągle było po co grać, bo króliczków do upolowania biegało co nie miara :). Wreszcie pojawił się RoS, który dorzucił kolejne zmiany w przedmiotach legendarnych, znowu powstało sporo ciekawych buildów, znów było co robić.
A później stało się coś strasznego. Sezony z nagrodami w postaci setów. Grając powoli, casualowo i bez pośpiechu, w ciągu trzech dni - do tygodnia, dochodziło się do gwarantowanych supermocy, które później, wymienić można było na... inny zestaw supermocy i w zasadzie tyle. 99% przedmiotów legendarnych z automatu do przemiału. W grze praktycznie nie było co robić. Albo brakowało skutecznych motywatorów.
Wśród moich przyjaciół mam w zasadzie takie same drony Blizzarda jak ja. I co z tego? Nasza gra trwała tydzień, po półtorej godzinki, dwie dziennie. Po tygodniu nie było już co robić, ludzie bardzo szybko się wykruszali, nie było z kim grać, to i sam nie grałem. Później umawialiśmy się, że będziemy grać co drugi sezon. Obecnie tylko jedna osoba kupiła dodatek Nekromanty i zarzeka się, że "już wkrótce na pewno odpali".
Ode mnie, marka D3 nie zobaczy złotówki, dopóki jasno nie nakreśli kierunku gruntownej przebudowy i poprawy. Właściwie to przywrócenie normalnej itemizacji byłoby piękną zmianą na plus. Ale nie wierzę w to i dawno przestałem się tym interesować. Hajs się zgadza.
I jest mi z tego powodu trochę smutno. Widocznie D3 nie jest dla każdego i ktoś mógłby mi wkleić zdjęcie Murzynka z bezradnie rozłożonymi łapkami.


O PoE

W 2013 roku, gdy pierwszy raz instalowałem Path of Exile, gra - zupełnie słusznie - określana była drewnem. I była po prostu brzydka. Wiele osób, w tym ja, z szacunkiem co prawda podchodziły do samego produktu i oferowanego rozmachu budowania postaci, jednak słusznie pojawiały się argumenty o braku dynamiki w grze. Tak było dawniej. Gdy pojawiają się one dzisiaj, w kontekście wydania Fall of Oriath, pozwalają mi szybko zidentyfikować osobę, która gry nie tykała od 2014-ego i bazuje na opinii wyrobionej kilka lat temu.

Pod względem dynamiki, gra jest teraz ładna. Wybuchy, eksplozje, wrogowie miotani falą uderzeniową. Dochodzi do tego zmiana perspektywy i gra kamery w niektórych lokacjach (aż chciałoby się tego więcej). Wreszcie walki z bossami. Pod kątem artystycznym, pojedynek z Avariusem lub pierwsze starcie z Kitavą, są najpiękniej zaprojektowanymi walkami, jakie widziałem w historii gatunku. Przy pierwszym przejściu, walki te są po prostu ciekawe. Ataki specjalne, minimalny czas na reakcję, transformacje bossów, czasami konieczność niesztampowego podejścia do bossa. W PoE nie da się aż tak łatwo zaspamować bossa ppm na śmierć.

Wraz ze zmianami, gra stała się bardziej przyjemna dla casuali, takich jak ja. Nawet nie myślę o poświęcaniu jej więcej, niż godzinka, półtorej czasu. Po prostu, zamiast pięciu buildów na sezon, zrobię sobie jeden, może dwa. I też dobrze. Ułatwienia dla początkujących są znaczne. Gra obfituje w poradniki, zaopatrzona jest w genialną dokumentację od społeczności, filmiki instruktażowe. Bardzo łatwo stworzyć tani, działający build. Wystarczy chcieć. Osoby, które twierdzą, że jest to za trudne, prawdopodobnie taki sam trud miałaby w D2. A dla takich osób są gry, które prowadzą za rączkę do ostatecznego buildu (jednego z dwóch grywalnych dla danej klasy).

Oprawa artystyczna to kolejna kwestia. Czasami wydaje mi się nieco nierówna. Tak, jakby pierwsze akty potraktowano po macoszemu, by doszlifować resztę aktów. Z drugiej strony, spełnia to jakąś rolę. Początkowi przeciwnicy wywołują ziewanie, lokacje wieją przaśnością i nudą. Zmienia się to z aktu na akt. Rośnie atmosfera grozy, powagi, klimat obłąkania i zepsucia. Nierówność nierównością, ale trzyma się to kupy. Od 2013 dużo zmieniono pod względem grafiki. O ile nie podobają mi się startowe modele postaci i współczynnik "świecenia" niektórych powierzchni (tak, że wyglądają na mokre, mimo że nie powinny), to jednak niektóre lokacje potrafią zaczarować.
Zgodzę się z Burbonem, że postacie wyglądają "tak se". Szkoda też, że nie można sobie dynamicznie zmieniać buildów, kiedy się chce i że po jakimś czasie staje się to monotonne (cóż, tak było też w przypadku D2). To, co nie jest monotonne, to widoczny przyrost mocy postaci, w miarę awansu i w miarę zdobywania coraz ciekawszych przedmiotów. PoE będzie dla mnie kolejną gierką, w którą raz na jakiś czas będę sobie casualowo pogrywał i powoli budował jedną postać. Zrobię przerwę, wrócę, zagram czymś nowym. Choćby dla samej frajdy zabijania potworków, która w końcu została podniesiona na nowy poziom! :)

Na dzień dzisiejszy, nie widzę dla tego tytułu zbytniej konkurencji, więc trudno mi nie dać dziesiątki.

post wyedytowany przez Minas Morgul 2017-08-12 11:31:03
13.08.2017 07:51
odpowiedz
7 odpowiedzi
Oburzony
38
PC Gamer
1.0

PoE "wygrywa" tylko tym, że nic nie kosztuje. Diablo oprocz wspaniałego gameplayu ma też świetny mroczny klimat którego PoE nie ma. A samo PoE pada na kolana nawet przed Titan Questem (szczegolnie zremasterowanym ktory wyglada i gra sie znacznie lepiej niz ten F2P chłam).

15.08.2017 03:00
odpowiedz
tanato
30
Pretorianin

w diablo 3 wszystko mi sie podoba oprocz grafiki ktora jest strasznie dziecinna i kolorowa, pogralem w diablo 3 jednak i tak 5000 godzin i juz mnie troche zmeczylo. W poe troche cisnalem jakies 300 godzin ale gra jak dla mnie za trudna :D

15.08.2017 13:34
odpowiedz
8 odpowiedzi
kaagular
5
Legionista

Subiektywnie.

Powiem tak: króla nie ma!
Diablo3 ma swoje zalety. Ma świetną dynamikę, jest przyjazne od pierwszej sekundy, animacje i feeling są na najwyższym poziomie. Niestety endgame kuleje i o ile casualowcom to w zupełności wystarczy, to hardkorowcom nie za bardzo. No tyle, że... casualowców jest o wiele, wiele więcej. W D2 byłem hardcorowcem (szkoła - wiadomo) to w D3 jestem casualowcem. Pogram co 3 sezony i wychodzi mi na to, że kasa została dobrze wydana (mam z tysiąc godzin chyba, nie pamiętam). Nie mniej nie mogę nazwać Diablo3 "królem". Może pretendenem, chociaż tym raczej będzie D4 bo nie wiem czy w ogóle możliwe w D3 są zmiany, które by coś odmieniły. Tyle o Dibalo bo to temat o PoE. Niech wystarczy za ocenę to, że gram w Diablo3 co kilka sezonów przez tydzień max (przez tydzień jest rewelka).

PoE... tu jest mi o wiele ciężej. Po pierwsze: czemu twórcy robią chyba wszystko (!), żeby mnie od tej gry odstraszyć? No czemu!?

Drzewko rozwoju: SERIO? Jak żyje nie widziałem nic bardziej przereklamowanego. 50% punktów wydajemy na +10 stata... następne 30% punktów na +X HP i tak dalej. Może 10 punktów wydajemy na coś co jest interesujące. Ogóle jakby wyciąć z tego
drzewka staty (czyli rozwój ala Diablo2) to by się to wszystko zmieściło w rogu ekranu. Co gorsze, z tego powodu w ogóle nie czuć progresu, a nawet więcej. Jest strasznie denerwujące, że mam poziom i muszę go wydać na +10 siły będąc magiem. No i oczywiście średni to "fun" jeśli albo przekopiuje build z jakiejś stronki, albo (ze względu na bardzo ograniczone możliwości zmiany umiejętności) mi powiedzą na czacie radosne "zrób nową postać". Miód.

Waluta. Doceniam kreatywność, ogólnie jak grałem kilka lat temu, gram teraz, to jakoś się w to wczuwam. Ale jednak... Czy ja serio muszę studiować (i nawet poradniki są niejasne!) ten temat, żeby być w stanie jakkolwiek z niego korzystać? To tylko waluta! A ja gram godzinę, drugą, trzecią i... boję się cokolwiek kupić, cokolwiek złączyć, rozłączyć o używaniu nawet nie myślę. No i finalnie nic z nią nie robię tylko chomikuję.

Itemizacja wygląda nieźle. Mnogość opcji (np. gemy) itd. No ale wracam do pierwszego pytania: czemu twórcy mając tak dobre pomysły, tak karkołomnie je realizują? Czy oni zrobili jakiś konkurs na najbardziej skomplikowane i nieczytelne rozwiązania? Serio na najzwyklejszej identyfikacji jest się stratnym? Serio żółta czapka lvl 5 jest lepsza od żółtej czapki lvl 12? Serio albo ściągnę jakiś filtr albo zbankrutuję? Serio nie mogę sobie zwyczajnie zbierać jak leci i ciułać grosz do grosza bo portale są droższe niż pełny ekwipunek (i lubią sobie zniknąć i stracić mi cały loot z bossa)? Nie wiem jak można na takie coś wpaść ale przede wszystkim nie wiem po co (celu w tym nie ma, oprócz uprzykrzania życia oczywiście).

O ile w D3 po tygodniu jest nuda, o tyle w PoE nie wiem jak dotrwać do tego tygodnia, żeby móc odetchnąć, pozbyć się nerwic i zacząć normalnie grać.

Tym samym PoE to też nie jest król i też nie wiem czy może być pretendentem bo podobnie jak w D3 zbyt wiele rzeczy musiałoby ulec zmianie (i to wbrew "fanbojom na śmierć i życie").
Która z tych gier jest aktualnym liderem to nie wiem, ale to wynika z ilości grających (np. miesięcznie).

Króla nie ma. Mógłby nim być miks D3 z PoE: feeling, responsywnosć, animacje, obsługa, early game z D3 i różne mechaniki, pomysły, late game, klimat z PoE.

post wyedytowany przez kaagular 2017-08-15 13:36:53
15.08.2017 19:56
odpowiedz
Arturo1973
7
Junior
10

Path of Exile już bez wątpienia wskoczyło na 1 miejsce w kategorii gier hack'n' slash. Konkurencja za bardzo nie goni. Blizzard położył lachę na Diablo 3 i ta gra totalnie umarła, bo zabrakło pomysłów na jej rozwój. Pracownicy Blizzarda skupili się na innych grach, które przynoszą im o wiele więcej kasy, np. Hearthstone. A z kolei twórcy PoE bardzo się przyłożyli do poprawienia swojego działa.
Dlatego bez dwóch zdań - na rynku hack'n'slash PoE dziś miażdży konkurencję.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze