Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Android iOS
Elex
Elex
Elex Game Box

Elex

Gra RPG THQ Nordic / Nordic Games

Data premiery gry: 17 października 2017

Trzecioosobowe RPG, za którego powstanie odpowiadają twórcy legendarnej serii Gothic z niemieckiego studia Piranha Bytes. W przeciwieństwie do wspomnianego Gothica, akcja Elex osadzona została w postapokaliptycznym świecie łączącym elementy science-fiction i fantasy, gdzie technologia miesza się z magią. Pod względem mechaniki tytuł nie odbiega od kanonu współczesnych trójwymiarowych RPG. Podczas zabawy eksplorujemy sporej wielkości otwarty świat, realizując szereg głównych i pobocznych misji fabularnych. Na swojej drodze spotykamy mnóstwo postaci niezależnych, z którymi prowadzimy dialogi, podejmując rozmaite wybory, które mogą znaleźć odzwierciedlenie w dalszym toku fabuły. Nie zabrakło też oczywiście walki i całej galerii zmutowanych potworów do ubicia. Podobnie jak poprzednie produkcje Piranha Bytes, tytuł koncentruje się wyłącznie na trybie singleplayer i nie oferuje możliwości zabawy wieloosobowej.

Więcej informacji o: ElexrpgpostapokalipsaRPG akcjisandboxscience fictionTPP .

Elex - poradnik do gry
Elex - poradnik do gry

poradnik do gry30 października 2017

Kompletny, rozbudowany poradnik do Elex nie tylko wytłumaczy ci krok po kroku każde zadanie, ale również objaśni rozwój postaci, walkę, umiejętności, odkryje wszystkie sekrety gry i pomoże wybrać frakcję. Nie zapomnieliśmy o craftingu.

Elex - kompendium wiedzy / FAQ
Elex - kompendium wiedzy / FAQ

kompendium3 kwietnia 2017

Niniejsze kompendium wiedzy poświęcone jest grze RPG pt. Elex autorstwa studia Piranha Bytes, twórców serii Gothic i Risen. Będzie ono uzupełnianie o najciekawsze informacje i materiały zarówno przed, jak i po premierze tego tytułu.

Recenzja gry Elex – Gothic odrodził się w nowych szatach
Recenzja gry Elex – Gothic odrodził się w nowych szatach

recenzja gry13 października 2017

Światowa premiera 17 października 2017. Nowy Gothic nie powstał i raczej prędko nie powstanie – ale wcale nie jest Wam tak bardzo potrzebny, jak sądzicie. Duch Górniczej Doliny odżył w grze Elex – z prawie wszystkimi jego przymiotami i wadami. Fani Bezimiennego, to dla Was pozycja obowiązkowa!

Elex bierze wszystko na PC, Assassin's Creed Origins dominuje konsole. Top Empik - Tydzień 42 i 43
Elex bierze wszystko na PC, Assassin's Creed Origins dominuje konsole. Top Empik - Tydzień 42 i 43

wiadomość31 października 2017

Elex przed Assassin's Creed Origins, to może być zaskoczenie. Ale raczej tylko w takich krajach, jak Polska, która fanami studia Piranha Bytes stoi. Zapraszamy do zapoznania się z listą najchętniej kupowanych gier w salonach sieci Empik.

Elex u 100 tysięcy użytkowników Steama
Elex u 100 tysięcy użytkowników Steama

wiadomość24 października 2017

Elex, najnowsza gra studia Piranha Bytes, znalazła około 100 tysięcy nabywców na platformie Steam w ciągu tygodnia od premiery, która nastąpiła 17 października.

Tutaj Elexem mało kto się przejmuje. Top 10 UK (15 - 21 października)

wiadomość23 października 2017

Gran Turismo Sport - oto największy hit ubiegłego tygodnia na brytyjskim rynku sprzedaży detalicznej. Pudełkowy niemiecki desant na Albion w postaci Elexa wypadł raczej blado.

Ile Gothica jest w Elexie – 9 rzeczy, dzięki którym na Magalanie poczujesz się jak w domu
Ile Gothica jest w Elexie – 9 rzeczy, dzięki którym na Magalanie poczujesz się jak w domu

artykuł16 października 2017

Elex pozornie odcina się od Gothica mechami i laserami, ale w grze stale widać widmo Górniczej Doliny unoszące się nad Magalanem. Oto przegląd budzących sentyment elementów, dzięki którym fani poczują się swojsko w najnowszym dziele Piranha Bytes.

PC
XONE
PS4

Komentarze Czytelników (1746)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
18.10.2017 00:24
odpowiedz
1 odpowiedź
kamil13216
6
Legionista

3h za mną, i jak na razie jedna myśl "Kurde, gram w końcu w Gothica". Klimat niezły, muzyka wg mnie średnia, no ale świat przeciekawy, tak samo questy, no i poziom trudności, jak w stareńkim G2, nie ma co się pchać w cholerę na początku bo szybko zostaniesz nauczony moresu. Walka oczywiście na minus, przez pierwsze 45 minut myślałem że wejdę na dach domu i skończę na główkę trzymając w ręku tę grę, żeby każdy widział co mnie do tego doprowadziło, ale da się tego cholerstwa wyuczyć. No ale tak jak pisałem, klimat dobry, a świat piękny i ciekawy, dawno w żadnej grze tak nie explorowałem, chyba nawet w W3 którego przeszedłem z 5 razy, nie zaglądałem tak w każdy kąt, a największy banan na pysku mi sprawiło jak znalazłem worek z pieniędzmi skryty gdzies między skałami i od razu pomyślałem "Przyzwyczajenia z Gothica o szperaniu w każdej norze się przydały" Polecam! Ale głównie fanom G1, 2 i NK.

18.10.2017 20:52
odpowiedz
NEMROK19
98
Senator

Póki co jestem po 9 godzinach gry, i stwierdzam że gra jest dobra, na poczatku trzeba przebić się przez pierwsze 5 godzin gry aby się z nią zaznajomić, zadania są ciekawe-różne i mają swoje konsekwencje, pozim trudności jest bardzo wysoki, na początku rogrywki ustawiłem sobie poziom trudny, lecz szybko zmieniłem na zwykły gdyż na początku nie szło nic zabić, gra jest naprawdę trudna, coś ala gothic 2 NK + returning, jeżeli ktoś licz na grę typu W3 że mieczem szatkujemy 8 przeciwników na raz, to się rozczaruję i gra nie jest dla niego, będzki na początku zbieramy od każdego, grafika (modele postaci są ładne) lecz najbardziej co kuleje to sama walka, która jest drewniana, a konkretnie uniki z którymi jest coś nie tak i reagują z opóźnieniem po wciśnięciu klawisza, w Wiedzmine 3 jest to bardzo płynnie zrobione zaś w Elex jest bardzo topornie. kolejna żecz która denerwuje to brak zaznaczenia - aktualizacji questa, gdy go dostajemy ( gdy przechodzimy przez teleport też odznacza się) Na ten moment moja ocena to solidne 8.0

post wyedytowany przez NEMROK19 2017-10-18 21:07:26
27.10.2017 14:24
11
odpowiedz
12 odpowiedzi
Słowiczy
1
Junior

Uwaga, wyjdzie zapewne dość długi post (monstrualnie długi). Żeby nie było chaotycznie (bo że nie będzie topornie, to nie mogę obiecać) podzielę na kilka części tematycznych. Będą drobne spojlery – bo opinii/recenzji bez takowych i tak jest dostatecznie dużo, a nie ma nic lepszego na poparcie słów niż bezpośrednie przykłady.

Mechanika (wrzucę do tego worka kilka rzeczy, od systemu rozwoju postaci i systemu walki aż po ogólny feeling gry):
Jestem typem gracza, który przy pierwszym podejściu zawsze szarżuje w najwyższy możliwy poziom trudności. Istnieje pewna perwersyjna przyjemność w takim podejściu do gier, zwłaszcza w przypadku erpegów, gdzie każda tajemnica gry – od nowego świata/uniwersum poprzez nowe mechaniki i ścieżki jakimi możemy poprowadzić postać – stanowi swoiste wyzwanie spotęgowane niezaznajomieniem z samą grą.

W przypadku Elexa skończyło się na tym, że w około 3 / 4 gry skoczyłem jedno oczko trudności niżej, z ultra na difficult (grałem na angielskiej wersji językowej – jest delikatnie lepiej wykonana technicznie, chociaż w ostatecznym rachunku nie miało to znaczenia, bo... o tym później). Nie, gra nie była za trudna. Wyższy poziom trudności z wyzwaniem nie ma zbyt wiele wspólnego. Jedyne co się zmienia to ilość czasu jaki musisz poświęcić na tłuczenie każdego moba, bo przeciwnicy zamieniają się w chodzące gąbki. Przeskok między przedostatnim a ostatnim poziomem jest olbrzymi.
Przyjemność z gry na ultra spadała tym bardziej, im bardziej człowiek dostrzegał, że rozwój postaci nie ma w jej przypadku żadnego znaczenia. Ta realizacja w końcowych epizodach gry, gdzie wciąż zwykłego szczura nie jesteś w stanie ściągnąć na hita (nawet na niższym poziomie), pomimo nieludzko dopakowanej postaci wskazuje skalę problemu. Tu nie poziom trudności jest problemem (że gra nie daje satysfakcji na tej płaszczyźnie) a zupełnie skopany progres oraz brak zachęty do walki z trudniejszymi przeciwnikami. Bo sama idea przyjemności z walki w tym tytule nie wystarczy. Mechanika jest zbyt skopana na zbyt wielu poziomach:

- walka wręcz to rzecz potwornie zabugowana i nieresponsywna. Pomijając to, że obecny system zupełnie nie nadaje się do walki z grupami przeciwników (a tymi gra w pewnym momencie rzuca w nas jak śmieciami do kosza, w kolejnej próbie „pokazania jak to jest trudno” – sztuczne do bólu) – wystarczy, że przeciwnik znajduje się kilka centymetrów pod nami (nierówny teren, a tego jest przecież sporo) i nasze ciosy, niezależnie od animacji, potrafią w niego nie trafiać. Przenikanie przez obiekty – czy wreszcie miejscami zepsute animacje (nie mówię o ich brzydocie, a o nagłych przyspieszeniach, które z całą pewnością nie były zamierzeniem twórców). Stworki lubią się zabugować na jakimś górzystym terenie, a wtedy (nie wiem jak na niższych poziomach trudności) odpalają swoje ataki dystansowe, które są kilkukrotnie bardziej bolesne od tych wręcz (co jest absurdem totalnym, że walka wręcz jest mniej dynamiczna niż ta na dystans) i z reguły oznaczają szybką śmierć. Ten sam problem wyklucza z walki używanie jetpacka, bo moment, w którym wzniesiesz się w powietrze, to moment, w którym zostaniesz zbombardowany naziemną artylerią (nawet na piechotę ciężko ominąć te pociski, a co dopiero przy jetpacku z opcją „tylko góra-dół”).

- stwory mają może z 6 schematów walki (i animacji) jakimi się posługują. Tak więc radość z odkrycia nowego rodzaju przeciwnika kończy się w momencie gdy zauważysz, że stanowi identyczne wyzwanie co pierwszy napotkany szczur, tylko musisz dłużej namachać się mieczem. Tak więc wyuczenie się schematów przeciwników również nie daje satysfakcji bo jest ich zwyczajnie za mało by mówić o różnorodnej rozgrywce. Ba! Ze względu na naturę animacji, w pewnym momencie, kiedy widzisz jakiegoś stworka z nową skórką, już wiesz jak będzie walczył, bo nawet wyglądem przypomina poprzedniego. No ale hej. Ma więcej życia. Wyzwanie!

- prędzej czy później uświadamiasz sobie, że będziesz musiał sięgnąć po broń dystansową, a ta może i dawałaby większą przyjemność z gry niż starcia klata w klatę, gdyby nie skopane hitboxy oraz animacja, w przypadku mojej postaci, naciągania łuku, która robi sobie co chce – nie ma jednolitego timingu przez co miejscami zdaje się losowe czy strzała zrobi volley czy poleci po bardziej prostej trajektorii. Było to wyjątkowo frustrujące. Nie wiem czyim pomysłem było, by trajektoria reagowała na to, czy celujemy w ziemię czy w powietrze, ale jest to tragedia w najczystszej postaci.

- jako, że przeciwnik to gąbka z kupą życia, a do tego później pojawia się w olbrzymich chmarach – należy zapomnieć o sensowności walki wręcz (ze względu na jej mechanikę) i prędzej (niż później) należy zainwestować w coś obszarowego, chyba że nie szanujesz własnego czasu. W sposób tragiczny ogranicza to liczbę możliwych buildów, do czego dokłada się jeszcze fakt, że...

- ponad połowa umiejętności jest bezużyteczna. W związku z tym, jak rozplanowany został rozwój postaci – jedynym kryterium jakim można się posługiwać to – jak szybko koszt wydanego na szkolenie elexu się zwróci (i czy wogóle – przez co takie umiejętności jak górnictwo odpadają zupełnie). Brak hackowania w przeciągu całej gry odciął mnie tylko od dwóch zamków, których nawet nie żałuję, bo patrząc na system lootu, o którym za chwilę, nie straciłem zapewne nic. Żadna z nich nie daje żadnego poczucia progresu, za wyjątkiem zbierania trofeów.
Ładowanie w „zwiększone zdobywanie doświadczenia” jest bezużyteczne bo system opiera się na tym, jak dużo napojów z naturalnego elexu jesteś w stanie wytworzyć (a jego nieograniczona ilość u kupców sprawia, że całość ogranicza się do kupowania punktów atrybutów i skilli do tego, jak dużo waluty jesteś w stanie zebrać). 1pkt umiejętności i 10pkt atrybutów na level daje zbyt mało, a przedłuża początkowy okres gry, gdzie nie jesteś w stanie zabić praktycznie nic.

Najgorsze jest to, że nie mogę wymieniać wad bez połączenia kolejnych płaszczyzn gry, bo to co jest skopane, jest z reguły skopane dlatego, że zawodzi w różnych przestrzeniach gameplayu. I tak wszelkie „checki” umiejętności w dialogach dają zabawnie małe ilości expa często nie nagradzając niczym więcej, jak kolejną wersją tego samego dialogu prowadzącą do identycznego rozwiązania. I gdyby dialogi nie były tak beznadziejne, przełknąłbym rzecz i inwestował w to tylko po to, żeby usłyszeć co barwniejsze odpowiedzi. Niestety, nie było na co liczyć.

- na koniec – punkty atrybutów nie zmieniają praktycznie nic. Jedyne do czego są potrzebne to odblokowanie umiejętności, które już w „jakimkolwiek” stopniu na grę wpływają. Różnica między 70 a 100 siły (potężna inwestycja) nie istnieje. A, no i jeszcze wymagania broni. Tak. To chyba jedyny przeskok. Co jest zabawne, bo rodzajów oręża jest w sposób przykry mało, co prowadzi do -

System lootu:

- kolejna, w tym wypadku być może nawet zamierzona, porażka. W pewnym momencie gry pojawia się jeszcze jeden (zaraz po „progresie postaci”) moment realizacji. Te wszystkie trudno dostępne ruiny obłożone chmarami ciężkich do ubicia przeciwników nie zawierają NIC ciekawego do zebrania. Ten sam śmieć w całej rozciągłości gry. Będziesz zbierał pojedyncze elexity i papier toaletowy dopóki nie zrozumiesz, że podnoszenie czegokolwiek z ziemi to strata czasu na kliknięcia. Nic wartościowego, nic co zmieni podejście do gry, dopakuje postać, czy nawet pozwoli na zakup większej ilości naturalnego elexitu (patrz – rozwój postaci), bo jedyne sensowne źródło pieniędzy to trofea.
Odejmuje to jedną z najważniejszych motywacji do gry i kompletnie niszczy jakikolwiek sens we wracaniu do wcześniej pominiętych lokacji. Gdyby chociaż były jakoś ciekawsze wizualnie, albo różniły się czymś od wysprzątanych wcześniej miejscówek... no cóż, niedoczekanie. Stwory broniły papieru toaletowego.
I tak. W obszary promieniowania/zamarzania/podpalania/trujące też wchodzisz po papier toaletowy. Zachowanie czystej dupy jeszcze nigdy nie było tak upokarzająco wymagające.

- bardzo ubogi arsenał broni do wyboru. Praktycznie całą grę przeleciałem na tym samym orężu (zdobytym gdzieś na początku) ulepszonym po prostu na maxa, bo nic ciekawszego się nie pojawiło. A nie, moment. Raz zmieniłem łuk, jak się okazało że bronie legendarne (których również jest jak na lekarstwo) są dużo gorsze od zwykłych, upgradowanych wersji.

- przyznam, że miałem moment niezwykłej radości w grze, kiedy po ulepszeniu broni do wersji „lodowej” moje obrażenia podskoczyły niesamowicie. Jakże się ucieszyłem pomyślawszy, że przynajmniej został zaimplementowany jakiś znaczący system odporności. Że jedne stworki jakiś element boli bardziej niż inny. Otóż nie. Okazało się, że w niezrozumiały sposób poziom trudności przeskoczył mi na normalny. Tadam. Bańka prysła po powrocie na ultra.

Dialogi i towarzysze:

Jeśli jest ktoś, kto bez cienia wstydu może przyznać, że mu się podobały, to muszę pogratulować szczęśliwego życia. Taka osoba nie nudzi się zapewne nawet czytając ulotki reklamowe czy skład dezodorantu. Słowa są ostre, ale nie widzę innej możliwości zobrazowania istoty problemu. Nie jest to żaden atak personalny, a mój brak zrozumienia względem otaczających ludzi. Być może to ja jestem ignorantem. I tak wymieniając po kolei:

- patos jakiego nie zaznałem nawet w Inkwizycji. Rzeczy banalne wygłaszane są takimi zdaniami, że człowiek gotów w pewnym momencie uwierzyć, że nawet ten cały papier toaletowy, który zbierał, stanowi jakiś większy cel. A kiedy wielka przemowa bitewna kończy się wymarszem pięciu ludzi (włącznie z tobą) na starcie z kilkoma przeciwnikami, zaczynasz doceniać starania innych gier. Wszystkich gier.

- bzdurne powtarzanie informacji i dosłownie opary absurdu. Dzieje się to na zasadzie (uproszczone przykłady z samej gry):
*Nie ufam ci.
*Nie masz nic do stracenia. W najgorszym przypadku zginę. W najlepszym, uratuję wszystkich.
*Nie ufam ci, zastanów się, jak możesz mnie przekonać.

Znaczy, występuje totalny brak interakcji między postaciami. Brak wymiany argumentów, większość słów bohatera nie ma znaczenia (pomijając wybory gracza), bo rozmówcy TOCZĄ swoje monologi. To nie są rozmowy, to jest przerzucanie się zdaniami niekoniecznie wzajemnie powiązanymi. Ktoś może cię zarzucić potężnym monologiem wyjaśniającym motywy jego postępowania, a ty będziesz kontynuował swoją wersję rzeczywistości jakby słowa, które przed chwilą padły nie miały żadnego znaczenia. W tym aspekcie nawet Andromeda była lepsza, a jak wiemy, jest to jeden z gorszych przykładów w branży (w skali przedsięwzięcie -> efekt).

[główny zły] Od teraz moim przeznaczeniem jest ci służyć. Poprowadzisz nas do nowej przyszłości.
[bohater] „pada na kolana w służalczym geście przed dopiero co pokonanym przeciwnikiem, którego dwie sekundy temu przekonał, że mamy nowego kapitana na statku. A wtedy pada hasło:” Niech się dzieje wola twoja.

Jeśli jeden z najważniejszych dialogów całej gry nie pokazuje jak głęboko w rzyci gra ma własne postanowienia i spójność (jak bardzo są chaotyczne i bez sensu), to ja już nie wiem jak bardzo twórca musi gracza szturchać kijem żeby ten zrozumiał, ile rzeczy jest bez sensu.

- towarzysze to zlepki osobowości powstałe na zasadzie: potrzebujemy cwaniaczka, potrzebujemy twardziela, potrzebujemy przyjacielskiego zioma i zimnej jak lód kobiety. Są płascy nawet na własnych płaszczyznach – przerysowani. Jeden plus dla Durasa, który swoim questem starał się przełamać własny schemat. Co w ostateczności nie wychodzi bo twórcy chyba wystraszyli się, że postać mogłaby wypaść z roli „przyjacielskiego zioma”.

- sceny wspomnień to już osobna liga partactwa. Statycznie nudne, pompatyczne, niechronologiczne (by w sposób sztuczny nadać całości znamion głębi), silące się na klimat. W poprzednich gothicach pewne rzeczy działały, bo były ograniczone technologicznie.
Kiedy w elexie bariery technologiczne opadły (większe możliwości narracyjne) wyszło na jaw jak słabe pod względem budowania scen i stopniowania napięcia są piranie. Tutaj potrzebne są zmiany w kadrze pisarskiej/scenarzystów. Momenty, w których jest odległy rzut na potężną fortecę pośrodku której bez najmniejszego powodu stoją dwie rozmawiające ze sobą postacie, to jest cios w policzek. Nawet banalnie proste zabiegi mogłyby to odmienić (od wklejenia armii albów w tle, maszerującej jak imperialne zastępy, po zwyczajne nadanie całości otoczki nieco onirycznej, z bardziej rozmazanym tłem i lepszym centrowaniem na rozmówców).

- beznadziejna praca kamery, nic dodać, nic ująć.

- widoczne cięcia. Czasami w trakcie rozmowy pojawiają się rozbłyski, zwykle zwiastujące wystartowanie jakiejś cutscenki, przy czym nic się nie dzieje. Znaczy – kontenkt którego nie zdążyli wprowadzić.

- pierwszy raz w życiu przeklikiwałem zbyt rozwlekłe dialogi. A jestem fanem chociażby Tormenta, co może sugerować, że nie o samą ich długość chodzi.

Questy i świat:

- duży plus za stronę projektu świata. Miszmasz mi nie przeszkadzał, a pozwalał na fajne połączenia. Wciąż, w mojej opinii twórcom zabrakło jaj żeby pójść dalej z wyobraźnią, ale to jest rak całej branży, gdzie wszyscy boją się, że gracz czegoś nie zrozumie/będzie wyobcowany. Dlatego lubię podejście Kojimy.

- równie duży minus za wyzierające z niego pustki. Wrzucanie do losowych lokacji grup stworów to nie jest sposób na wypełnianie świata interesującym kontentem.

- zadania miały swoje mocne strony – jak kilka możliwości rozwiązań, ale i słabe – jak to do czego się sprowadzały. Przynieś 20 sztuk tego, zanieś ten list tam, zabij trzy takie stwory. Szczęśliwie stosunek questów śmieciowych do tych ciekawszych, gdzie rzeczywiście trzeba z kimś porozmawiać (nawet jeśli są to mało ciekawe dialogi, albo jeszcze mniej satysfakcjonujące rozwiązania) był cokolwiek zadowalający. Konstrukcja nie ma startu do czołówki fabularnych perełek (wiedźmin, pillarsy, ogólnie izometryczne zabawki), ale widać jakiś włożony w to wysiłek.

- potężna niespójność wizji. Pewne rzeczy były wrzucane od tak, na zasadzie – ej to będzie fajne, bez przemyślenia tego, jak wpływa to na spójność świata. I nie mówię tutaj o tym, że wymieszano technologię z mieczem. Mówię o sytuacjach quest Reya, w którym okazuje się, że jego brat został zamieniony w szakala. Tak, ni z gruchy ni z pietruchy w uniwersum pojawia się umiejętność przemiany w zwierzęta, niepowiązana z budowaną wokół otoczką, niepoparta żadnymi skillami czy innymi podobnymi przypadkami. Od tak, ktoś powiedział:
*Ej, a co jak jego brat był cały czas obok, tylko że zamieniony w szakala?
*Helmut, zajebisty pomysł. Robimy.
Jest takich kwiatków multum. Nie myślano, po prostu robiono.

Interfejs:

- kwestia wizualna to rzecz gustu, ale jeżeli chcąc zapłacić kupcowi za kilka sztuk surowca, muszę przeklikać myszką z dwustu jego jednostek do tych dwudziestu, poje-kuffa-dyńczo, to cos jest nie tak. Ogólnie handel to jest wyższa liga toporności. Jakiś geniusz uznał, że zamiast dać kupcowi z miejsca 1k strzał z odnawianiem, lepiej było mu dać 50 z odnawianiem po ponownym odpaleniem okienka handlu. To jest partactwo i nieprzemyślenie podstawowych aspektów gry. Tego nie da rady usprawiedliwić.

- inwentarz standardowo jak w erpegach, chaos chaos i jeszcze raz chaos. Osobne okienka dla każdego rodzaju broni i zbroi, czyli rzeczy, których w przeciągu całej gry zbierzemy pojedyncze sztuki (serio, na każdą zdobytą giwerę przypada milion zebranych rolek papieru toaletowego), tak do ostatniej zakładki wrzucono tyle rzeczy, że człowieka krew zalewa, że ktoś musiał nad tym usiąść i powidzieć – jest ok.

Generalnie można by wymieniać długo (walki z bosami – ło matko polko, średnia muzyka, równie średnie udźwiękowienie, grafika na odstajacym współcześnie poziomie – tutaj znowu rzecz gustu. Mnie nie odstraszyła), ale i tak już odleciałem z ilością znaków. Pisałem dla rozprostowania palców (pisać też, jak widać, lubię) i być może ostrzeżenia dla kogoś kto na ten komentarz wpadnie. W ostatecznym rozrachunku nie dałbym grze więcej jak 5/10 i to z tego tylko powodu, że gra ma rozmach (nawet jeśli pompowany sztucznie) oraz pierwsze godziny gry były całkiem przyjemne (zanim wpadły momenty realizacji, o których wspomniałem wcześniej). Nie będę się jednak podejmował żadnej właściwej oceny, bo później ludzie patrzą przez pryzmat liczb zamiast słów, a nie o to w takich sytuacjach chodzi.
Wyszła mi litania grzechów Elexa, ale to rzecz oczywista, że o sprawach nieprzyjemnych pisze się dużo łatwiej. Niestety, w tym wypadku chodzi również o to, że stosunek dobrych do złych rozwiązań jest po prostu sam z siebie bardzo niekorzystny. Nie wiem dla kogo ta gra w rzeczywistości jest. Fani erpegów zawiodą się na podstawowych aspektach – rozwoju postaci, odgrywaniu roli (bohater bardzo często robi jedno, mówi drugie i odwrotnie), fabule czy dialogach. Fani akcji – na słabym systemie walki i małej dynamice. Ci, którzy szukają wyzwań – wkurzą się, kiedy zrozumieją, że jedynym wyzwaniem jest ilość czasu jaki musisz poświęcić na bicie danego przeciwnika. Fani piranii? Tutaj musiałbym zastanowić się czego oni tak naprawdę oczekują. Sam przecież uwielbiam gothiki (nawet trójkę przełknąłem po community patchach), a nie poleciłbym gry takiej osobie. Więc, pewnie trzeba by sprawdzić samemu, bo być może gra trafia w pojedyncze gusta. Druga sprawa jest taka, czy masz czas by przekonywać się czy trafia do ciebie gra, która ma dużo większe prawdopodobieństwo odpowiedzi „NIE” niż „TAK” na pytanie „czy mi się spodoba?”.

Miłego dnia wszystkim.

post wyedytowany przez Słowiczy 2017-10-27 14:28:44
11.11.2017 23:32
odpowiedz
4 odpowiedzi
UrBan1212
4
Pretorianin

Gra jest dla mnie mega, jak każda produkcja Piranha Bytes, poza Risen 2 który kompletnie mi nie leży..ludzie narzekający, że gra jest za ciężka i nie fair..to się przyzwyczaili przez ostanie lata, że wszystko ma się podane na tacy, i brnie przez kolejne hordy przeciwników ściągając ich na dwa strzały. Tutaj jest zupełnie co innego, bo nie ma tak łatwo :D już parę razy waliłem pięścią w biurko z nerwów, ale nie żałuję spędzonych godzin z tą grą. Świat jest duży i klimatyczny, zadania nawet dobre, fabuła nawet trzyma poziom. Spadkobierca Gothica to nie jest i nie będzie, bo trzeba zdać sobie w końcu sprawę, że Piranha już nigdy nie zrobi takiej gry jak Gothic (mam nadzieję, że się mylę) Gothic ma ciepłą trumienkę na cmentarzysku, i nie ma co porównywać tej gry do Gothic'a bo to nie ma sensu. A błędy ? to znak rozpoznawczy Piranha Bytes, i tak już chyba będzie zawsze :) ale jedno co mogę rzec, mało które studio umie robić tego typu gry, psioczy się na gry Piranha Bytes.. wyzywa się ich.. a i tak się wraca, i zanurza na długie godziny w wykreowanym przez nich świecie :)

Hejty i minusy, za trzy, dwa, jeden.... START :D

post wyedytowany przez UrBan1212 2017-11-11 23:32:41
12.11.2017 01:35
odpowiedz
ExpertPL
1
Junior

Oczywiście gra bardzo fajna, jeżeli podchodząc do niej wiesz czego się spodziewać. To na pewno nie jest gra wybitna, a raczej przeciętna, ale mam wrażenie, że o to dokładnie w niej chodzi. Grając w nią czułem się jakbym wrócił do gier RPG z okolic lat 2006-2008, zaś komiczność przetłumaczonych dialogów bije moim zdaniem nawet sławną już serię Gothic (tekst "Wchodzę w to" informujący o udanym otwarciu zamku wytrychem już chyba na zawsze zapamiętam :) ).

12.11.2017 13:14
odpowiedz
Grimmjow Jeagerjaques
12
Legionista
8.5

Elex jest jak kwaśna guma Center Shock, na początku smak kwaśny który paraliżuje jamę ustną, i jest średnio smaczny, dopiero gdy kwasek się skończy i dojdziemy do pysznego środka, to zdajemy sobie sprawę że guma jest naprawdę dobra, taki jest właśnie Elex, jego największą bolączką jest model walki, nie mam nic do tego że jak wyprowadzę cios to postać nie może go cofnąć, czy to że jak pijesz miksturkę uzdrowienia, i ktoś cię zaatakuje to ją tracisz, ale to że jak ominiesz atak przeciwnika to, w wielu przypadkach i tak masz tracone życie, albo jak każesz Jaxowi uderzać przeciwnika a on bije koło niego, albo jak używasz plecaka by ominąć szarżę przeciwnika, i jesteś nad nim to też tracisz życie. Ale pomimo modelu walki gra jest bardzo klimatyczna, fabuła dobrze napisana, misje poboczne wiele razy zaskakują, w szczególności jak wracasz do miejsca w którym wykonałeś misję, i widzisz jaki efekt sprawiły twoje decyzje, gra ma wady głównie mechaniczne, ale pomimo tego to naprawdę bardzo dobra gra daję 8.5 na 10

12.11.2017 14:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Perfect Stranger
0
Junior

Żenująco słabe dialogi (wersja Polska to niesmaowite wręcz parujące gówno, ale nie spodziewałem się tu niczego więcej bo wiadomo ze osoby używające polskich dubbingów to raczej te mniej inteligentne i nie wymagające jednostki, ale angielska tez nie jest szczególnie dobra.), okropnie nudna fabuła, słaba grafika, animacja postaci dno. Normalnie Gothic 2k17. Tyle ze Gothic został wydany 16 lat lat temu. Wydawanie takiego potworka w dzisiejszych czasach, a co najważniejsze - o zgrozo za pełną cenę to jest dramat. 1/10, omijajcie te grę szerokim łukiem. DREWNO DREWNO DREWNO

post wyedytowany przez Perfect Stranger 2017-11-12 14:59:39
12.11.2017 18:03
2
odpowiedz
Sttarki
16
Konsul
12.11.2017 21:12
odpowiedz
1 odpowiedź
eliku
1
Junior

Niedawno przeszedłem Elexa.
Co do ilości problemów i niespójności w grze to raczej nic więcej nie mam do dodania bo chyba wszystko zostało już tu napisane.
Jednak wielokrotnie w postach spotkałem się z tym, że broń bardzo słaba i ciężko walczyć z chmarami wrogów.
Może niedokładnie wszystko przeczytałem ale wydaje mi się, że nikt tu nie napisał, że zaraz po wybraniu frakcji kleryków dostaje się Wzmacniacz PSI. I w zasadzie od tej pory używając tylko "Czarnej dziury" można walczyć z najtrudniejszymi przeciwnikami oraz grupami takich przeciwników bez większego stresu. "Czarna dziura" przyciąga wszystkich do epicentrum przez co uniemożliwia ruch w twoim kierunku oraz zadaje obrażenia. Jedynym mankamentem jest to, że jak uderzymy za blisko to czarna dziura wciągnie i nas ale po nabraniu wprawy raczej się to nie zdarza. Po inwestycjach w rozwój PSI mechy Albów padają po 2-3 uderzeniach a walkę finałową z "armią" Albów można by odbyć samemu.
Polecam powyższą metodę wszystkim, którym Elexowa mechanika walki w zwarciu odbiera ochotę do exploracji świata.
Pozdrawiam i życzę wielu godzin spędzonych na Magalanie.

12.11.2017 22:01
odpowiedz
:. Lustro_Dushy .:
5
Shkyeletor
8.5

Mimo braku czasu udało mi się przegrać te 30h. Myślę,że po tym czasie można już napisać co nieco :)
Elex jest...inny....jest...dziwny wręcz. Dziwaczna jest cała konstrukacja universum które Piranhe Nam przedstawiły. Na początku nawet wydało się to pozbawione logiki.Ale halo....Nastąpił klik w głowie.I myślę sobie, to gra komputerowa....I zaczęło się granie :) Ok, robię skróta bo trzeba szafki kuchenne skręcać :)
Grafika, jak dla mnie jest bardzo ładna.Muzyka, pasuje i jest ok.Animacje postaci kompletnie mi nie przeszkadzają.Są normalne. Dubbing, rewelacyjny. Fabuła główna wciąga i wydaje się,że jest spójna. Dopiero dołączyłem do Banitów więc co dalej to się okaże. Zadania poboczne są dla mnie rewelacyjne. Rozwój postaci jest mocno rozbudowany i ciekawy.Mają swój urok. Walka....hmmm....Tu można się przyczepić, ba nawet trzeba. Niby jest inaczej.Widać ,że Piranhe chciały coś zmienić, coś zaimplementować. W sumie się udało. Ale mimo,że już połapałem o co chodzi w walce to i tak jest ten system dość sztywny.Nie zły, ale chyba wolałbym osobiście stary system z Gothic'ów lub Risen'ów.
Gram naajwyższym poziomie trudności. Jest baaardzo ciężko ,ale uważając da się grać . Na jakim poziomie Wy gracie?
Podsumowując.Elex to gra bardzo dobra i jest to ogromny potencjał na przyszłość.Czy doścignie legendę Gothica? Nie wiem, nie jestem szamanem :) I podchodzę do nowego universum z wielką nadzieją.
Pozdrawiam.

13.11.2017 11:36
odpowiedz
magaz23rt
10
Legionista
10

Jako fan gothica mogę śmiało polecić Elexa.Klimat klimat klimat

14.11.2017 00:24
3
odpowiedz
Bigos-86
5
Junior
7.5

Właśnie skończyłem. Należę pewnie do nielicznej tu grupy osób, która pamięta premierę pierwszego gothica, grałem też we wszystkie gry PB (seria gothic i risen) + arcania (wiem, że to nie ich, ale starało się trzymać klimat). W Elexa grało mi się dobrze, ale nie rewelacyjnie. Jest trudna, to fakt, ale tylko na początku. Po osiągnięciu odpowiedniego lvlu (17-18) zaczyna być już coraz łatwiej. Pod koniec gry, od ok. 25-26 lvl już biegałem i nawet się nie pociłem, rozwalając większość przeciwników z łuku, zanim zdążyli do mnie doskoczyć. Główny Boss padł po 3 strzałach rozszczepianych z łuku. Podsumowując poziom trudności - na początku sztucznie zawyżony (nawet w pierwszych gothicach miał on wiekszy sens), od połowy bez sensu zaniżony (gra przestała być jakimkolwiek wyzwaniem). Uważam też drzewka umiejętności frakcji za w zasadzie bezużyteczne (podejrzewam, że mało kto używał więcej niż 1-2 skille z tego drzewka), a podobnie jak część innych umiejętności wrzuconych na siłę (górnictwo? adwokat? poważnie?). Fajnie, że jest możliwość (a nawet konieczność) dołączenia do frakcji, fajnie, że są misje w tym temacie (podobnie jak w gothicach), szkoda tylko, że tak łatwo tu awansować. Dla przykłady, aby zostać paladynem u Berserków wystarczyło wypełnić 3 misje, z czego jedna polegała na dostarczeniu wiadomości... No troche słabo. Klimat gothiców jest, ale głównie do połowy gry, później gdzies zanika. Mieszanka science fiction z fantasy nie przypadła mi specjalnie do gusty (jestem fanem standardowych rpg ze światem podobnym do tego w gothicach), ale doceniam pracę twórców włożoną w próbę sensowego połączenia różnych wątków. W większości przypadków im się to udało, więc osobom które lubią te klimaty, gra na pewno dała więcej radości :) Podsumowując - solidna, dobra gra, ale bez większych rewelacji. Na pewno zagram w drugą część, bo ta na pewno wyjdzie, ale w tym momencie cieszę się, że już ją skończyłem, bo pod koniec po prostu mnie męczyła. Chyba czas przypomnieć sobie pierwszego Risena ;)

14.11.2017 12:31
odpowiedz
arachno
4
Legionista

Pisałem już swoją wstępną opinię w wątku recenzji Elexa, gdzie dałem ocenę 9.0. Po przejściu całości obniżam nieznacznie ocenę i finalnie daję mocne 8.5.

Wcześniej napisałem Do głównych zalet mogę zaliczyć świetny klimat, projekt świata, eksplorację (w tym jetpack), poziom trudności i póki co początkowe zadania, które można wykonywać na kilka sposobów. Ponadto nie uważam, że dialogi są sztuczne. Wg mnie reprezentują identyczny poziom, co większość rpg. Ponadto nie zauważyłem dużych różnic w intonacji poszczególnych wypowiedzi. Jeżeli chodzi o błędy w tłumaczeniu, to nie miały większego znaczenia na rozgrywkę, ot pomylona płeć lub użyty dziwny wyraz. Ogólnie pomyłki nie wpływają na odbiór gry.

Jeżeli chodzi o najczęściej wytykane aspekty tj. grafika, system walki, animacje i kiczowatość świata:
1. Według mnie poziom grafiki jest ładny i z pewnością nieodpychający. Problem polega na tym, że ludzie oczekują fotorealistycznych tekstur, a Elex oferuje mocno bajkową oprawę. Od strony technicznej, a nie wizualnej, problem występuje czasami z cieniami.
2. System walki jest mocno toporny, nie wyobrażam go sobie na konsolach. Wymaga sporo treningu, ale koniec końców, da się do niego przyzwyczaić (mały plus za odstąpienie od oklepanego hack'n'slash i wprowadzenie staminy)
3. Animacje są proste i często niedopracowane.
4. Uważam, że połączenie trzech gatunków nie jest kiczowate. Na samym początku gry zostało wszystko klarownie wytłumaczone. Ogólnie immersja jest bardzo dobra. Balans technologii to kwestia podejścia, niektórym będzie się podobać, innym nie. Osobiście zaprojektowałbym to inaczej, ale twórcy mieli taką wizję, więc się do niej dostosowuje.

Po 50h spędzonych w grze praktycznie w pełni podtrzymuje wcześniejszą opinię, jednak chciałbym dodać kilka mankamentów, które zadecydowały o obniżeniu oceny. Frakcja jest dodatkiem i można się pokusić o stwierdzenie, że misją poboczną, a nie jak to miało miejsce w Gothicu, nieodzowną częścią fabuły. Po drugie nie rozumiem kompletnie podziału gry na rozdziały. W moim przypadku pierwszy rozdział trwał ponad 30h, gdzie zrobiłem i zwiedziłem wszystko co można było. Natomiast drugi rozdział trwał ok. 10min. Dalej (na szczęście) było lepiej Jednak te punkty nie miały wpływu na ocenę. Oczko w dół było wynikiem bardzo słabo wykonanych przerywników (bynajmniej nie filmowych, bo tak tego nazwać nie można), gdzie bohater wyraża patetyczne monologi na koniec rozdziału lub gdy przerywnik jest obarczony dziwną muzyką, która miała na celu budować klimat, a brzmiała mocno sztucznie. Należy też wspomnieć o tragicznej fizyce zniszczeń spowodowanych uderzeniem maszyn latających.
Ostatecznie postanowiłem dać dodatkowe pół oceny za miłe zaskoczenia w fabule. Zakończenie mocno wzorowane na innej serii SF.

post wyedytowany przez arachno 2017-11-14 12:34:43
14.11.2017 14:09
odpowiedz
Vroo
82
Konsul
9.5

Po 20 godzinach i 10 poziomie postaci mogę się już co nieco o grze wypowiedzieć, ale pozwolę sobie jeszcze coś skrobnąć, jak skończę.
Grając w Elexa jestem zdumiony jak niewiele trzeba, by z gry fajnej, ale nie urywającej pośladów jak Risen 2 i Risen 3 zrobić grę prawie genialną. I w drugą stronę: jak mało wystarczy, by z Gothica zrobić marną podróbę, nawet jeśli wcześniej pracowało się nad oryginałem.

Przede wszystkim nie chcę wszczynać wojenek. Mimo, że poniżej porównuję Elexa do Wiedźmina 3 i Skyrima, co w następstwie kończy się krytyką tych ostatnich, uważam, że wszystkie te gry są absolutnie wspaniałe. W Skyrima gram drugi raz i mam już na liczniku ponad 200h, jest to jedna z najlepszych gier poprzedniej generacji, natomiast Wiedźmin 3 to 450h na liczniku i absolutny must have obecnej generacji.
Do rzeczy.
1. Poziom trudności.
Nie przepadam za trudnymi grami, zwykle gram na łatwym, w porywach na normalu. Jednak Gothic słynął z wysokiego poziomu trudności (inna sprawa, że z perspektywy lat nie wydaje się aż tak trudny, gdy wie się co i jak. Skill też był zdecydowanie niższy jak się miało 15 lat). W każdym razie Elex dobitnie uświadomił mi, że gry od Piranii dają największą satysfakcję, jeśli są trudne. W Risen 2 i 3 radziłem sobie spokojnie na trudnym poziomie, właściwie towarzysze załatwiali całą robotę, zwykle nawet nie trzeba było się angażować w walkę, ew. sprawę załatwiała dobra flinta. Tutaj towarzysze faktycznie tylko nam towarzyszą, w niewielkim stopniu pomagając w walce. Nie można już stać sobie spokojnie na skale i obserwować bieg wydarzeń. Przeciwnicy chcą nas koniecznie dopaść, a prawie każdy jest w stanie atakować nas na dystans. W Elexie gram na łatwym poziomie i o ile teraz jestem w stanie w ogóle poruszać się po świecie, tak na początku nie dało się wyjść z obozu. Przypomniała mi się Noc Kruka i pierwszy Gothic, gdzie każdemu wyjściu z obozu/miasta towarzyszyło uczucie ekstremalnie trudnej wyprawy z bezpiecznej przystani. Każda wycieczka to surviwal. Po zmroku nic nie widać, więc grzecznie trzeba wracać do obozu, albo szukać łóżka. Świat dookoła rzeczywiście jest niebezpieczny i niegościnny. Niesamowite uczucie.

2. Eksploracja.
Zwiedzanie światów w grach Piranii to chyba najmocniejszy punkt ich gier i świetnie pasuje tu cytat z psx extreme, że "niewiele jest gier, który osiągnęły taki poziom w explorowaniu świata". Ja śmiem twierdzić, że nie ma takich gier, prócz gier piranii, w każdej innej jest płytko i pusto, a tutaj za każdym kamieniem, górką, krzakiem coś jest. Obozy są niewielkie a i tak poupychano w nich masę ukrytych przejść, kryjówek, skrzynek i ciekawostek. Ktokolwiek projektuje te światy powinien zarabiać tam najwięcej. Wchodzisz na wzgórze i widzisz cztery ścieżki. Na końcu każdej coś jest. Po drodze również, a te ścieżki jeszcze się rozgałęziają.
Niesamowite jest, że podczas wałęsania się, człowiek czuje radość ze znalezienia kilku bryłek elexitu, dzbanka i małej mikstury. W Wiedźminie 3 itemów było tak wiele, że po jakimś czasie w ogóle nie chciało mi się przeszukiwać skrzyń i beczek. Na dodatek tam przedmioty były tylko ikonkami, tutaj mamy wszystko dokładnie wymodelowane i widoczne. Podobnie jak w Skyrimie, ale tam też towarzyszyło mi przytłaczające uczucie bycia zawalonym śmieciami. Tutaj warto wszystko zbierać, zwłaszcza, że ekwipunek nie ma ograniczenia udźwigu (chwała twórcom za to - nie muszę spędzać dziesiątek godzin na grzebaniu w plecaku, jak w Skyrimie, czy Dragon Ageu). Podoba mi się też, że nasz bohater wyciąga rękę w kierunku przedmiotu gdy go podnosi i fizycznie zabiera, w W3 pojawiała się excellowa tabelka (nawet przy zbieraniu roślin), co bardzo wybijało mnie z klimatu.

3. Spójnosć świata.
Kontrowersyjny miszmasz nie przypadł mi do gustu, choć efektem tej dziwacznej mikstury jest jeden wielki plus: różnorodność. Mimo to szkoda, że postawiono na trzy niepasujące do siebie elementy: fantasy, post apo i sci fi. Możnaby wywalić jeden i byłoby o wiele strawniej. Np. zostawić fantasy i klimaty mad maxowe, albo klimaty mad maxowe i mass effectowe. Generalnie jest to wszystko dość sensownie wytłumaczone i jak się zastanowie, to skoro nie przeszkadzał mi retrofuturyzm (lata 60 + post apo) w falloucie i steampunk w Arcanum (magia i technika), to dlaczego tutaj by miało. Z resztą porównajcie sobie to uniwersum do kultowych franczyz z lat 80-tych w rodzaju wielkich żółwi, które potrafią walczyć kung fu, jedzą pizzę i żyją w kanałach, albo planecie inteligentnych robotów-samochodów (Transformers), a nagle wszystko wyda się w Elexie mało abstrakcyjne.

4. Dialogi i fabuła
O fabule zbyt wcześnie, by się wypowiadać, jest ciekawie, dużo czasu zajęło mi odkrycie praw rządzących samymi Berserkami, nie mówiąc o tym, że to tylko jedna z kilku frakcji. Natomiast dialogi są koszmarne. Drętwe, nudne i absolutnie przegadane. Jedna postać potrafi podczas jednej rozmowy mówić kilka razy to samo, tylko innymi słowami. Mało tu celnych ripost, mądrych uwag, czy po prostu ciekawej wymiany zdań. Jest sucho, infantylnie i chyba płycej niż w Gothicach. Polska wersja jest słaba, sporo tu źle przetłumaczonych kwestii i o ile już za czasów pana Mikołajczaka wydawało mi się, że bezimienny jest sztywny i bez emocji, tak aktor podkładający głos Jaxowi ma w sobie tyle emocji i gry aktorskiej co stary kalkulator. Na dodatek głos ma obrzydliwy, zupełnie nie pasujący do kapitana Albów, bardziej do żula spod tawerny. Już wolałbym Boberka. Serio. Do poziomu konwersacji z takiego Wiedźmina 3 brakuje lat świetlnych. Questy też są o wiele bardziej prymitywne (póki co) niż w przygodach Geralta (choć mają w sobie jakiś niezidentyfikowany magnes, który każe je wypełniać).

5. Grafika
Nigdy nie rozumiałem utyskiwań na oprawę gier Piranii, bo dla mnie to zawsze była absolutna czołówka, ale przypuszczam, że to kwestia gustu, bo gry Bethesdy zawsze były dla mnie obrzydliwe wizualnie już w momencie premiery, a co dopiero po upływie czasu (poszukajcie sobie screenów z Gothic 3, a potem porównajcie np. z dwa lata młodszym Falloutem 3). Przede wszystkim trzeba grać na PC, bo gram teraz w Elexa na PS4 i wygląda gorzej niż Risen 3 na PC. Ale taki urok konsol, a po za tym porty konsolowe gier piranii zawsze były partackie. Wiedźmin 3 na PS4 też mi się średnio podobał. Mimo to wizualnie jest to dla mnie pierwsza liga, ale od zawsze podobał mi się styl i paleta barw, tekstur użyta w grach Piranii.

6. Gothicowatość
Wraca wszystko co znamy i kochamy z Gothiców. 3 grywalne fakcje (zupełnie jakby nie dało się zrobić np. czterech, albo pięciu), małe obozy i osady, charakterystyczne drętwe animacje i wiele więcej. Fajnie, że wszystko jest "bezszwowe", pozbawione loadingów (i tak je oglądam, bo ginę co pół minuty), a wchodząc do chaty widzę przez okna co jest na zewnątrz. Widzisz gościa stojącego na środku przejścia z charakterystycznie opartymi rękami na biodrach i już wiesz, że Cię nie wpuści. Nawet piranie się z tego naśmiewają "niech zgadnę: nie wolno mi chodzić po górnym mieście?". Super, że npcowie nadal reagują na próbę kradzieży, czy bezczelnym spacerowaniu po ich domostwach. Podoba mi się, że npcowie, mimo, że dość płytcy to i tak zapadali mi bardziej w pamięć, niż dowolna postać poboczna ze Skyrima (nadal nie wiem jak się nazywają sklepikarze w Solitude, za to w Golliet znam już wszystkich z imienia). Wróciły drabiny, można pływać, a toporną wspinaczkę możemy zamienić na latanie jetpackiem. Nie podobał mi się ten pomysł, a jednak daje radę i pomaga w eksplorowaniu, które stało się jeszcze ciekawsze za sprawą wysokich obiektów.

7. Muzyka
Muzyka po prostu jest, są momenty, kiedy wpada w ucho, zwykle jednak nie zwracam na nią uwagi. Do geniuszu Rosenkrantza się nie zbliża, ale też nie wkurza.

Tak, że jak na razie Elex to dla mnie GOTY (co pewnie wywoła u wielu graczy gromki śmiech). Znalazłem w tej grze całe pokłady grywalności, których brakowało mi w Inkwizycji, Falloucie 4, czy Andromedzie i obok Wiedźmina 3 i Uncharted 4 jest to najlepsza gra na tej generacji. Zaznaczam, że opinia może się zmienić, bo nie jestem nawet w połowie gry i nie widziałem jeszcze większości świata.

post wyedytowany przez Vroo 2017-11-14 14:27:43
14.11.2017 20:05
1
odpowiedz
Abballah
5
Legionista
6.0

Skończyłem - 84 h gry.
Nie jest tragicznie, ale dobrze też nie.
Strasznie zawiódł mnie finał który był imho bez sensu.
Jako że miałem niską oziębłość to i tak mogłem skończyć grę tylko na jeden sposób zabijając hybryde. Ale później po ukończeniu questu gdy mam porozmawiać z wszstkimi rozpoczyna się drugie zakończenie podsumowanie wszystkich postaci i ich losów. I to podsumowanie jest totalnie do bani. Jakieś bzdury niespójne z historią którą przeszedłem. Kilka oczywistości, kilka jakichś rozważań które nie wiadomo czy się zdarzyły, czy mają zdarzyć? Czasami mówią że koleś władał miastem do końca życia, a o innej ważniejszej postaci mówią tyle co nic. Nie podobało mi się to zakończenie które jest totalnie ze sobą niespójne

14.11.2017 20:36
odpowiedz
1 odpowiedź
smox
0
Legionista

Masz rację @Abballah co do niespójności dialogów, z jednym jednak zastrzeżeniem. Ta niespójność to nie wina twórców Elexa, ale autorów spolszczenia. Czytałem gdzieś, że dialogi w oryginalnej wersji niemieckiej różnią się od wersji polskiej.
Ta "radosna twórczość" tłumaczy wyrządziła wielką krzywdę grze. To jedno, ale przecież ktoś musiał to koordynować. Trzeba było zebrać do kupy tekst i dubbing. Zawalono to na całej linii.

14.11.2017 21:51
odpowiedz
1 odpowiedź
smox
0
Legionista

Zgoda, załóżmy, że PB wysłało złą wersję scenariusza. To jednak nie usprawiedliwia tak oczywistych baboli w spolszczeniu jak nazwa pochodni magnezowej po wyrzuceniu machiną wojenną, bezsensowne odzywki handlarzy, zwracanie się do GG jak do kobiety, czy mowa o Hybrydzie raz w trybie żeńskim, a raz męskim. To oczywiście tylko kilka przykładów spartolenia spolszczenia. Jest tego dużo więcej i nawet zła wersja scenariusza tego nie usprawiedliwia.
Dla mnie jest oczywiste, że NIKT przed premierą nie zagrał w polską wersję. O ile dubbing trudno jest poprawić, to błędy w plikach tekstowych, bądź co bądź profesjonaliści powinni wyłapać i poprawić.

15.11.2017 11:52
odpowiedz
Fit Man
2
Junior

Znalazł już ktoś wszystkie fragmenty map? I czy jest za to jakaś nagroda?

15.11.2017 14:04
odpowiedz
smox
0
Legionista

Tak, zebrałem wszystkie. Nie będę się chwalił, że sam wszystko znalazłem, skorzystałem z podpowiedzi z tej strony - (niestety linka nie mogę podać. Wpisz w google - Map Pieces / Kartenstücke)
Po ułożeniu kawałków otworzy się sejf. Nagroda jest taka sobie.

post wyedytowany przez smox 2017-11-15 14:07:34
17.11.2017 08:16
odpowiedz
Carbon Cabron
8
barczysta barista

Muszę powiedzieć, że mnie Elex wciągnął tak, iż odstawiłem inne tytuły i mimo wielu słów krytyki pod adresem tej gry (niestety w większości prawdziwych) gram i gram...brakowało człowiekowi chociażby namiastki Gothica.

17.11.2017 11:13
odpowiedz
okoanielskie
2
Legionista
5.0

Grałem i nie skończyłem. Cała ta fabuła jest jakaś z d..y. Już nie wspomnę o sterowaniu i ruchach postaci i w ogóle wszystkiego co tam żywe. Marne to jakby z czasów 1999. W Gothicach okej jestem fanem i uwielbiam te gry, ależ cholercia jest 2017 rok! PS. Poszedłem na banite i zupełnie nie wiem na cholerę sztuka robienia tych dopalaczy? Ich zupełnie nie ma potrzeby używać albo nie ma jakichś składników wiecznie. Np. jaki jelonek wymyślił żeby otrzymać gruczoł do zrobienia prostego dopalacza trzeba mieć 2. poziom w trofeach. Popieprzone skalowanie umiejętności. Durna cała ta magia, PSI, dopalacze. A rozmowy to jest istne pierd....ie w kółko jednego zdania fabularnego tyle, że w 3000 szykach przestawnych. Broni się jedynie ta gra eksploracją, ale to też po pewnym czasie jest już bez sensu, bo nic specjalnego jakoś się nie odkrywa. Na co mi worki elexitu jak mam po 7h gry już tyle, że wydaje na czysty elex do odblokowania umiejętności. Cóż może da się jakoś załatać to i owo. Na razie słabizna

17.11.2017 14:47
odpowiedz
'wilk '
58
Pretorianin

Dzieło na drewnie namalowane.
Chciałbym napisać arcydzieło w tytule, ale do tego miana trochę zabrakło. Ale po kolei...
Oceniając gry Piranha Bytes zawszę patrzę na ich wcześniejsze dokonania. Przy Risenach 2,3 dobrze się bawiłem. Były to jednak gry
na raz, które swoją specyficzną mechanikę nie nadrabiały wybitną fabuła czy wybitnym klimatem. Wszyscy mieli nadzieję, że ich kolejną produkcją będzie następny Gothic, który zdefiniował niezwykły świat i klimat. Gdy Piranha Bytes 2.02.2015 zapowiedziała grę, która jeszcze w 2014 miała mieć tytuł roboczy "Ewolucja", sądziłem że będzie to przełomowy projekt tego studia. A jaki jest faktycznie, jaki jest ten ELEX ? Czy Piranha dobrze robi, szukając nowych dróg aniżeli kontynuować Gothica ?

1. Grafika, fizyka, animacje:

Pierwsze screeny przypominały bardziej jakiegoś Risena 4, z piratami którzy na wskutek przedawkowania Elexu zamienili się w mechy i mutanty.
Jak wiadomo gra powstawała na tym samym silniku co wcześniejsze dzieła PB. Tu mamy plus z minusem. Plus jest taki, że cenie sobie bardziej studio które opracowało
własny silnik (tym bardziej że po ELEXie widać ile pracy włożono aby dostosować go do obecnych standardów), niż firmę które pobiera Unreala i nawet nie wie jak tworzy się silnik.
Minusem natomiast jest fakt, iż nie udało się dostosować silnika w stopniu satysfakcjonującym. Grafika jest niezła, praca światła bardzo dobra, tekstury już gorszę. Jednak prawdziwy
problem zaczyna się przy animacjach (ta kwestia została opisana 1000 razy, dlatego niebędę pisać dlaczego). W tej kategori jest więcej minusów niż plusów, ale recenzuję RPG'a a nie symulatora
realizmu, więc przejdźmy do rzeczy ważniejszych:

2. Muzyka i dźwięk:

Muzyka w grach jest dla mnie ważniejsza od grafiki, to ona buduję większość klimatu. Nie inaczej jest tutaj, warto zaznaczyć że kompozytorem jest Bjorn Pankratz główny projektant gry.
Soundtrack jest prosty, widać użycie syntezatorów dźwięku(a nie jak np. w Gothicu 3 orkiestry). Jednak na uwagę zasługuję wyczucie tzn. świetnie dopasowanie utworów do sytuacji. Na uwagę zasługuję takżę, że każda sytuacja, postać ma swój własny motyw muzyczny. Pod kątem muzycznym duży krok na przód względem Risenów 2,3. Gdyby dać Bjornowi jakąś orkiestrę, zespół to sądzę że mielibyśmy muzykę na poziomie Gothica 3.
Co do dźwięku to jest on zrealizowany poprawnie, jest bogata ilość odgłosów.

3. Świat :

Mamy do dyspozycji dużą połać całkowicie otwartej przestrzeni, zaprojektowanej z polotem. Aczkolwiek monotonia objawia się połączeniem wulkanów, pustyni i lodowców. Mi osobiście najbardziej podobał się Edan.
Twórcy chcieli zróżnicować świat, ale dodanie 10 stref klimatycznych nie jest jedynym rozwiązaniem. Sam Edan można byłoby zaprojektować tak, aby był ciekawy nawet na dwukrotnie większej mapie. Zabrakło gęstych lasów kosztem
otwartych przestrzeni. Miasta mamy 4, są średniej wielkości. Są jednak ładnie zaprojektowane, każde z nich ma swoją unikatową architekturę. Dodatkowo mamy wiele ruin starego świata, ze znajdkami, nagraniami i książkami. Te ostatnie świetnie opowiadają co działo się w danym miejscu kiedyś.

4. Frakcje :

Twórcy dali nam 4 (oczywiście tradycyjnie 3 grywalne) frakcje, które podobnie jak architekturą wyróżniają się kulturą oraz przekonaniami. Zabrakło 4 możliwości przejścia gry np. jako samotny wilk albo stworzenie własnej frakcji.

5. Postaci niezależne :

PB stworzyła ciekawych towarzyszy w Gothicu. Natomiast ci z Risena, cóż ... niestety niezapadli w pamięć w żadnym stopniu. W ELEXie jest zdecydowanie lepiej + wątki romansowe wzbogacające historię.
Szkoda, że nie można wydawać towarzyszowi rozkazów podczas walki np. "atakuj tylko z dystansu" itp. Beznadziejnie działa AI towarzyszy , nie ma co tego faktu ukrywać. Sztuczna inteligencja jest gorsza nawet niż w Gothicu 1 (2001), postaci zachowują się jak niewidomi (dopóki nie poczują, nie zareagują, a bywa i gorzej).

6. Fauna, przeciwnicy:

Zwierzęta są ciekawie zaprojektowane, zamiast kruczków mamy jakieś Jaskinioptaki. Bestiariusz jest bardzo zróżnicowany, ale potwory o różnych nazwach są często podobne wizualnie. AI przeciwników jest na pewno lepsze od towarzyszy, potrafią wyjść (nie zawsze) z sytuacji gdy gracz próbuję ich zabugować. Dużą zaletą jest traktowanie gracza na poważnie. Gra jest trudna,
a postepy w grze dają dużą satysfakcję.

7. Rozwój bohatera :

Rozwój postaci jest świetny, bardzo rozbudowany. Zachęca do kilkukrotnego przejścia gry. Możemy przystąpić do wspomnianych 3 frakcji, a w ramach każdej możemy rozwijać postać jako maga czy wojownika (tak to wyglądało u berserków przynajmniej).
Bardzo irytujący jest brak ekranu ze statystykami i niedbały opis umiejętności. Ile mam punktów życia ? Ile obrażeń zdaję nasz bohater(broń + siła + umiejętności) ? Nie wiadomo :/ Rozwój postaci jest jednak bardzo satysfakcjonujący.
W świecie jest też mało artefaktów (pod koniec gry walczyłem ulepszonym toporem, który znalazłem w połowie gry), aczkolwiek jest masa różnych rodzajów broni (miecze, topory, karabiny, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet, łuki, kusze itp) niespotykana zazwyczaj w grach. Coś za coś.

8. Fabuła & misje poboczne:

Opowieść jest prowadzona chaotycznie, ale główny wątek wciąga. Cieszą decyzje moralne i ich konsekwencje. Na plus system przyłaczania do frakcji, a także dlugość samego głównego wątku.
Zadania poboczne potrafią być ciekawe, ale niektóre wydaja się stworzone na siłę i niedokończone. Główny bohater jest ciekawą postacią, ma swoje tajemnice (trudno napisać coś więcej bez spoilerów), ale ... czegoś mi
tu zabrakło.
Troszkę denerwowało zaznaczanie 99% misji na mapie. Ja rozumiem, że świat jest duży, ale jest totalnie nielogiczne kiedy mamy kogoś odnaleźć, a wystarczy wejść do dziennika wcisnąć Z i bach wszystko jest na mapie. Powinien być jakiś system szukania informacji o danej postaci, którą mamy np. odnaleźć.

9. Interfejs:

Jest mało przejrzysty, ale ma swój styl (inspiracja Pip Boy'em z Fallouta 4). W przypadku mapy twórcy mogli zastosować motyw z Two Worlds lub Arcanii tzn. obszary które zwiedzaliśmy mają inny kolor niż te nieodkryte.

10. Inne:

Dobra optymalizacja, jednak wymagania ewidentnie zawyżone, ale bugi... (lepiej nie komentować).

PODSUMOWANIE:

Plusy:

+ klimat,
+ rozwój postaci !,
+ muzyka i udźwiękowienie,
+ projekt świata (szczególnie Edan),
+ historia (aczkolwiek momentami sztampowa),
+ niektóre postaci,
+ system oświetlenia,
+ poziom trudności i satysfakcja z niego płynąca,
+ własny silnik graficzny,
+ optymalizacja,
+ to GOTHIC (powrót nieprzyjaznego, klimatycznego świata)

Minusy:

- nielogiczne uproszczenia (wszechobecne zaznaczanie wszystkiego na mapie),
- totalnie nieczytelny rozwój postaci,
- za dużo otwartych przestrzeni (kosztem np. gęstych lasów),
- tekstury,
- animacje,
- bugi

Aspekty neutralne:

+/- przeciwnicy,
+/- dialogi,
+/- wątki poboczne,
+/- to GOTHIC (trochę innowacyjności by mimo wszystko nie zaszkodziło :) )

Więc, czy Piranha dobrze zrobiła odcinając się od dotychczasowego dorobku, rozpoczynając nową serię ? Nie wiem, ale ELEX 2, może być tak samo dobry jak wyczekiwany przez wielu "GOTHIC 5, 4, remaster". To po prostu nowe uniwersum, ale najważniejsze rzeczy zostały, tylko uciekły na chwilę przy Risenach 2,3 :).

Ocena końcowa: 8/10 (Na profilu mam 10, ale to były oczekiwania wystawione w 2015r.)
----------------------

post wyedytowany przez 'wilk ' 2017-11-17 14:53:19
19.11.2017 20:32
odpowiedz
kotek22222
2
Junior

Koniec gry jako kleryk,115 h,35 level.Jedyne co mogę napisać to 10/10 w oczekiwaniu na elex 2.Tyle

19.11.2017 22:16
odpowiedz
smox
0
Legionista

Przeszedłem grę wszystkimi trzema zakończeniami - jako Berserk, Kleryk i Banita. Najlepiej grało mi się jako Berserk chociaż jako Kleryk też nie było źle. Banią grało mi się gorzej, może dlatego, że fabuła jakoś się nie kleiła i na końcu wybiłem znaczną część obozu. Chyba nie muszę pisać, że Elex mi się podobał i jak pojawi się Elex 2, to chętnie zagram.

20.11.2017 06:25
1
odpowiedz
sebogothic
101
Senator

Uff... po 72 godzinach (Steam znowu pokazuje 85h) ukończyłem ELEX, zdobywając 46 poziom. Podczas gry na bieżąco sporządzałem swoje luźne spostrzeżenia, które mam nadzieję przedstawią plusy, jak i minusy najnowszej gry Piranha Bytes.

Dwie ostatnie części serii Risen kończyły się nijako, absolutnie nie informując w jakiej fazie jest ta cała heca z Tytanami. Twórcy najwidoczniej sami nie mieli pomysłu jak to dalej pociągnąć, wybrali więc ucieczkę do przodu. Zapowiedź ELEX zapewne dla wszystkich była zaskoczeniem, tak samo jak i dziwaczne uniwersum łączące sc-fi, fantasy oraz post-apo. Wielu pewnie myślało, że to nie może się udać, a jak jest w istocie? ELEX to przedstawiciel old-schoolowych erpegów akcji, nie stara się być grą dla wszystkich i bardzo dobrze. Na wstępie gra wymierza graczowi celny prawy sierpowy, poprawia z kolanka w brzuch, by na koniec wymierzyć soczystego kopa w jaja. Ci którzy się podniosą będą mieli okazję zanurzyć się w świecie Magalanu.

Założeń fabularnych przedstawiał nie będę, bo każdy zainteresowany je zna. Oczywiście sam elex może budzić skojarzenia z magiczną rudą i pod pewnym względem pełni on podobną rolę. Pożądają go wszyscy, ale każda frakcja dla własnych celów, które są inne. W grze RAGE też mamy do czynienia z post-apokaliptycznym światem na który spadła kometa zawierająca niebieski minerał - feltryt, o ile dobrze pamiętam. Ogólnie przedstawiona opowieść ma o wiele większy rozmach niż w poprzednich grach Piranha Bytes. Podobnie jak w Risen 3, już od początku otrzymujemy kilka nadrzędnych celów i pełną swobodę, który z nich wykonamy jako pierwszy. Na dobrą sprawę można przez 30 godzin nie wykonywać zadań z wątku głównego tylko robić zadania poboczne dla Berserków, Banitów i Kleryków, a robić jest co. Zadań jest multum, a większość z nich nie jest żadnym z fedeksowych zapychaczy, oferuje możliwość wyboru, a także ciekawą historię. Jax jako protagonista jest w porządku i z czasem można go polubić, choć wg mnie gothicowy Bezimienny był bardziej charyzmatyczny. Sam główny wątek skupiony wokół wojny frakcji i elexu całkiem intrygujący, choć im bliżej końca to pojawia się więcej niedopowiedzeń i urwanych wątków. Każde stronnictwo i każda postać ma swoje cele, nie możemy być pewni czy rozmówca jest z nami szczery. Albowie też wydają się tajemniczą i dość ciekawą rasą. Zawsze rozmowy między Jaxem a którymś przedstawicieli Albów czy też separatystów przypominały jakiś film szpiegowski co chyba dobrze oddaje atmosferę spisku w Xakorze. ELEX zaskakuje przede wszystkim jakością zadań pobocznych i ilością sposobów na ich wykonanie oraz konsekwencji tychże. Jest tego całkiem sporo, do tego jest sporo kwestii zależnych od naszych umiejętności, które możemy powiedzieć mając dane drzewko rozwinięte na odpowiednim poziomie. Podobnie jak w dwóch ostatnich Risenach napotykamy postaci, które mogą stać się naszymi towarzyszami podczas przygody. Może nie zżywamy się z nimi jakoś bardzo, ale możemy wykonać dla każdego zadanie, a z jedną z dwóch pań nawiązać romans. Podsumowując: główny wątek ma swoje momenty, choć pod koniec pozostawia pewien niedosyt, zaś zadania poboczne są chyba najlepsze ze wszystkich gier PB. Jeśli miałbym się jeszcze czegoś czepić to cut-scenek, które mogłyby być lepiej wykonane. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że kwestie fabularne powiązane są też ze skopaną polonizacją o czym później.

Świat jest ogromny i różnorodny. Tak jak zapowiadali twórcy to jest ich największy świat, ale przy tym nie stracił tego z czego słyną gry Piranha Bytes: świetnego projektu i zagospodarowania przestrzeni. Masa tutaj najróżniejszych zakamarków, a jego eksploracja połączona z jet-packiem daje autentyczną radość. Wypełniony jest masą zawartości a to wszystko bez ubipodobnych aktywności. Da się? Da się! Choć miałem związane z tym obawy to mnie wymieszanie fantasy z post-apo i danie jeszcze na dokładkę sc-fi absolutnie nie raziło w oczy. Podstawy tego miszmaszu są wg mnie rozsądnie wyjaśnione. Nie rażą też klimaty przypominające mieszankę takich tytułów jak Gothic, Fallout, Stalker czy Mass Effect. Całkiem fajnie to się przeplata i wg mnie twórcy dosyć sprawnie z tego wybrnęli, choć wcześniej wydawało się, że porwali się motyką na słońce. Myślę, że Magalan jest bardziej wiarygodnym i żywym miejscem od niektórych światów z gier bardziej jednolitych jeśli chodzi o setting. Często podczas mojej przygody w Magalanie towarzyszył mi uśmiech od ucha do ucha. Światy w grach Piranha Bytes zawsze były czymś więcej niż tylko miejscem które trzeba zapełnić setką znajdziek i losowych, powtarzalnych aktywności, przez który podróżuje się patrząc przez większość czasu na minimapę, a w efekcie pod koniec gry świat zna się tak jak na jej początku, czyli prawie wcale. W produkcjach PB gracz zadomawia się w tym świecie, wraca do często odwiedzanych miejsc, co błędnie poczytywane jest jako wada, bo backtraking. Osłabia mnie jak niektórzy narzekają na backtraking w grze z otwartym światem. To chyba na tym polega? Inaczej na co komu otwarty świat? Równie dobrze można stworzyć liniową grę w liniowym świecie i wtedy do wcześniejszych lokacji nie trzeba się będzie wracać. Lubię przemierzać świat w grach bez korzystania szybkiej podróży, by poczuć, że faktycznie ten świat jest otwarty. W większości gier w otwartym świecie poza głównymi ścieżkami i obszarami misji nie ma nic do roboty, w grach PB opłaca się zaglądać w każdy kąt.

Nawet po 70 godzinach docierałem do miejscówek, których wcześniej nie widziałem na oczy, a i na kilka questów pobocznych udało mi się natrafić. To jeden z tych światów, które trzeba kilkukrotnie przemierzyć wzdłuż i wszerz by mieć pewność, że znalazło i zobaczyło się wszystko. Eksploracja w ELEX bliska jest perfekcji, także dzięki jet-packowi, co do którego wcześniej miałem wątpliwości. Wystarczyło jednak kilka pierwszych godzin bym przekonał się do jet-packa. To jeden z lepszych gadżetów, które widziałem ostatnio w grach. Sprawdza się nie tylko w eksploracji, która stała się bardziej wertykalna niż kiedykolwiek, ale także w walce, o czym później. Czuję, że będzie mi go brakować w tego typu grach. Już parę razy, grając w inną grę złapałem się na tym, że chciałem skorzystać z jet-packa. Masa tu też wszelkiego rodzaju zapisków, nagrań, pod tym względem to również najbardziej rozbudowana gra PB. Dzięki temu można bliżej zapoznać się z uniwersum i światem przed tym nim uderzyła w niego kometa. Jest tu nawet rozgłośnia radiowa prowadzona przez niejakiego Herberta, i tak jak w Fallout 3 można spotkać Three Doga, tak w ELEX przemierzając świat można natknąć się na Herberta. Gothica 3 przeszedłem tylko raz i nie potrafię porównać wielkości światów w obu tych grach. Ale wydaje mi się, że ten w ELEX jest sporo większy od tego z trzeciego Gothica.

Niektórzy gracze mogą się stosunkowo szybko odbić, bo dość długo czasu zajmuje nim można się w miarę bezstresowo poruszać się po Magalanie. Jednak gdy to nastąpi, gdy przyłączymy się do frakcji i popchniemy nieco wątek główny do przodu, to nagle nasza postać jest na tyle silna, że możemy walczyć już z większością przeciwników jak równy z równym. Walka choć w stosunku do poprzednich dwóch Risenów nieco bardziej rozbudowana to nadal może budzić irytację przeciwnikami spamującymi nas serią ciosów przerywającymi nasz atak podczas, gdy w odwrotną stronę to nie działa; słabymi hitboxami czy ogólną ociężałością i zbyt małą responsywnością. W przeciwieństwie do trzeciego Risena bohater nie przykleja się do najbliższego przeciwnika, jeśli więc nie będziemy ustawieni naprzeciw niego to uderzymy w pustkę. Fajnie, że wreszcie jest możliwość blokowania kamery na przeciwniku. ELEX to RPG z silnym naciskiem na erpegową mechanikę, a na pewno silniejszym niż w większości współczesnych RPG akcji, którym bliżej do slasherów. Tutaj w przeciwieństwie do tamtych gier nadal dużą rolę odgrywają wszelakie cyferki, więc i walka, czy to wręcz czy strzelanie, nie będzie wyglądać tak efektownie, a i działać to wszystko będzie siermiężniej. I jeśli zdamy sobie z tego sprawę to to i owo można wybaczyć. Wg mnie twórcy powinni podejść do tego w ten sposób. Jeszcze bardziej uerpegowić walkę i wtedy to o czym wspomniałem nie miało by aż takiego znaczenia. W końcu zawsze tam gdzie sporą rolę grają statystyki i cyferki ten system nie jest tak płynny jak w slasherach czy strzelankach z prawdziwego zdarzenia, gdzie o wiele większą rolę gra zręczność gracza.

Zdecydowanie brakuje porządnej karty postaci, która byłaby podsumowaniem wszystkich naszych atrybutów, umiejętności, założonych przedmiotów. Niektóre umiejętności są niezbyt czytelne i nie wiadomo w jaki sposób wpływają na skuteczność naszych działać. W jaki sposób np. umiejętności rzemieślnicze z drzewka postaci (a raczej charyzmy) wpływają na te umiejętności poza zwiększeniem punktów drzewka o 10 pkt. A jaki znowu wpływ ma poziom drzewka na umiejętności, które się w nim znajdują. Nie można sprawdzić o ile wzrastają nasze punkty życia, wytrzymałości czy many w zależności od wyuczonych atrybutów bądź umiejętności, to chyba byłoby pomocne móc stwierdzić o ile wzrastają nasze obrażenia zadawane łukiem po zainwestowaniu w zręczność, powinno być coś takiego jak w Dark Soulsach, gdzie jeszcze przed zainwestowaniem w dany atrybut mamy pokazane jak zmienią się inne statystyki m.in. zadawane obrażenia. Z jednej strony mamy do czynienia z dość rozbudowanym systemem rozwoju, ale przez to, że twórcy nie udostępnili graczowi karty postaci z prawdziwego zdarzenia pozostaje on nieco nieczytelny.

Próbując się wycofać na chwilę z pola walki by się np. uleczyć często natrafiamy na kolejnych przeciwników. Jak dla mnie potwory miejscami są zbyt gęsto rozsiane. Początki przypominają, więc sceny z komedii kiedy to uciekamy przed jednym przeciwnikiem by za chwilę trafić na jeszcze silniejszego, i znowu brać nogi w pas. Irytują zwłaszcza te raptoropodobne, jak ktoś pamięta filmik Angry Joe z Risena 3 to wie o czym mówię. Potrafią błyskawicznie zaspamować nas serią ciosów niemożliwą do zablokowania. Wystarczy jednak przekroczyć punkt krytyczny by większość przeciwników była już w naszym zasięgu, a wtedy praktycznie cały ogromny Magalan stoi przed nami otworem. Wtedy też gra daje najwięcej satysfakcji. Nie oczekiwałem, że ELEX będzie strzelanką, więc feeling strzelania, a raczej jego brak mi nie przeszkadzał. Strzelanie ogólnie jest ok, każda broń ma kilka trybów strzelania i podobnie jak w takim Max Payne, widzimy lecący pocisk, co pasuje do erpega. Na plus można zaliczyć oczywiście różnorodność sprzętu, jest tego dosyć sporo: miecze, topory, tarcze, broń palna, laserowa, plazmowa, miotacze ognia, wyrzutnie rakiet i wiele innych. Aha, jest jeszcze magia ta klasyczna i moce psioniczne dla Kleryków. Pod względem urozmaicenia sprzętu chyba, żaden action RPG nie może się równać z ELEX. No i do tego dochodzi zastosowanie jet-packa. Fajnie jest się wznieść i ostrzeliwać przeciwników czy to z łuku, czy to z broni palnej, czy czarem. Rodzajów potworów i przeciwników jest dość sporo, chociaż ich nazwy nie zapadają jakoś w pamięć. Jest sporo odmian ścierwojadopodobnych, raptoropodobnych, kretoszczuropodobnch. Co rozdział, tak jak to w grach PB bywa, pojawiają się nowe, silniejsze potwory, nawet na terenach, które oczyściliśmy.

Interfejs jest nieintuicyjny, chyba najgorszy ze wszystkich interfejsów w grach Piranha Bytes. Nie jest zbyt przejrzysty i wygodny, miejscami sporo się trzeba naklikać. Już chyba lepiej korzystało mi się z PipBoya3000 w Fallout 3. Szkoda, że adjutor nie pokazuje godziny, ot mały smaczek obecny w poprzednich grach PB dzięki któremu było wiadomo czy opłaca się spać do określonej pory, a by nie przespać całej doby. Interakcja z otoczeniem mogłaby być bardziej rozbudowana. Troszkę szkoda, że więcej interakcji nie odbywa się w świecie. Usmażenie mięsa czy zajrzenie do skrzyni bądź szafki powinno się odbywać w świecie gry, a tymczasem bohater wyświetla adjutor. Jax nie może zapalić papierosa, wzorem Bezimiennego palącego bagienne ziele. Tego typu interakcji przydałoby się więcej. Nie możemy też założyć jakiejś broni z poziomu ekwipunku, tylko musimy umieścić ją na pasku szybkiego wyboru. A skoro już przy tym jesteśmy to szkoda, że nie można mieć założonej jednocześnie broni dystansowej i do walki wręcz. Taki tam smaczek także wizualny obecny w Gothicach.

Wizualnie gra może nie oszołamia, ale to nie znaczy, że wygląda brzydko. Piranie, poza Gothikiem 3, nigdy nie celowały w jak najlepszą oprawę graficzną, a ich gry zawsze broniły się wspomnianym już projektem lokacji i po prostu stylem graficznym. Do tego oświetlenie nadaje grze uroku, już w Risen 2 byliśmy raczeni pięknymi wschodami i zachodami słońca. Całokształt wypada więc na plus i widoczki, jak to u Piranii potrafią sprawić, iż przystaniemy na chwilę. Nie najlepszy poziom technologiczny rekompensują niezbyt wysokie wymagania, szybkie zapisywanie i wczytywanie, no i gdy już raz załadujemy grę nie będziemy oglądać loadingów przy wchodzeniu do jakiejś lokacji, z wyjątkiem szybkiej podróży.

Najbardziej ubolewam nad skopanym tłumaczeniem. Sporo tutaj bałaganu i widać, że polonizacja została wykonana po macoszemu i po kosztach bez jakichś testów. Inną kwestią jest to, że wersja polska powstawała na bazie wersji angielskiej, która to z kolei dość mocno różni się od wersji niemieckiej na korzyść tej pierwszej. Kto ponosi za ten bałagan winę? Zapewne każdy po trochu. Szkoda, bo wersja polska zawsze w grach Piranii była mocną stroną i dawała ich grom dodatkowego klimatu. W ELEX za dużo błędów by móc się cieszyć z pełni spolszczonej gry. Są tutaj chyba wszystkie błędy jakie można popełnić przy tłumaczeniu: literówki, błędy rzeczowe, niekonsekwentne tłumaczenie nazw własnych. Podczas dialogów często natrafiamy na kwestie, które są powtórzeniem tego samego, a nieraz kolejna kwestia zaprzecza poprzedniej. Zdarzają się sytuacje kiedy nie za bardzo wiemy o czym toczy się dialog. Najgorsze jest to, iż CDP.pl najwyraźniej nie jest zainteresowane jakąkolwiek poprawą polonizacji, bo nieszczęsna "machina wojenna" nadal jest obecna.Pomijając problemy z samym tłumaczeniem, to polski dubbing zły nie jest, a głosy dobrane są dobrze. Jest całkiem spora grupa aktorów z poprzednich gier Piranha Byes więc fani szybko poczują się jak w domu, a i ja miałem czasem wrażenie podczas niektórych dialogów jakbym przeniósł się pod Magiczną Barierę.

Soundtrack w grach Piranha Bytes zawsze stał na wysokim poziomie za sprawą Kaia Rosenkranza, który w studiu był do 2009 roku, a ostatnia gra przy której pracował to Risen. Muzyka była na tyle dobra, iż słuchało się jej z przyjemnością także poza grą. Jednak od czasu odejścia ze studia KaiRo, ten element już tak nie błyszczy jak poprzednio. W ELEX muzyka jakoś nie zapadła mi w pamięć. W tle przygrywa całkiem przyjemny ambient, muzyka podczas walki jest odpowiednio dynamiczna. Często zdarza się jednak, iż muzyki w ogóle nie słychać, a świat przemierzamy przy dźwiękach otoczenia, które stoją na wysokim poziomie. Zwłaszcza w lesie w Dolinie Wyklętych jest bogate udźwiękowienie otoczenia, aż chce się przystanąć i słuchać odgłosów przyrody.

ELEX to świetna produkcja, jedni sądzą, że najlepsza ze wszystkich od PB, inni, że ustępuje jedynie dwóm pierwszym Gothicom. Trzeba jednak pogratulować twórcom odwagi, w końcu postanowili zaprzęgnąć do współpracy trzy różne uniwersa: fantasy, post-apo oraz sc-fi. Wbrew moim obawom wyszło im to doskonale, dostajemy tak jakby trzy gry w jednej. W Edanie mamy do czynienia z klimatami podobnymi do wcześniejszych gier PB. Jednak ciekawiej zaczyna się robić wedy, gdy zabrniemy do Tarvaru czy Ignadonu, gdzie klimat zmienia się diametralnie i przypomina falloutowsko-madmaksowe post-apo, a gdy chodzimy po Horcie mamy wrażenie jakbyśmy grali w któregoś Mass Effecta. Świetna sprawa, a co najlepsze, jakoś te różne settingi udanie ze sobą współgrają i nie wywołują wrażenia połączonych na siłę.

Piranie zagrały dość ryzykownie mieszając ze sobą tak różne settingi, ale myślę, że mimo wszystko wyszło im to na dobre. Bez wątpienia o Eleksie dzięki temu było głośniej niż o którymkolwiek Risenie. Oby tylko Bjorn Pankratz i spółka mieli bardziej przemyślane kwestie fabularne w kolejnych częściach i nie zapędzili się tak bardzo w kozi róg, jak to było właśnie z Risenami. Ciekawi mnie czy będzie jakiś import zapisu, bo jednak każdy gracz zostawi świat w nieco innym stanie. Z chęcią dałbym 9, bo ELEX wciąga na długie godziny. Najbardziej ubolewam nad schrzanioną polonizacją, czyli czymś co było siłą i jednym z atutów Gothiców. Ode mnie więc ELEX otrzymuje 8 z plusikiem, ocena taka jak pierwszego Risena, ale to najnowszy tytuł PB stawiam nieco wyżej. Głównie dlatego, że góruje nad Risenem rozmachem, wielkością świata. ELEX to więc najlepsza gra niemieckiego studia od G2: NK. Liczę, iż druga część będzie jeszcze bardziej przemyślana i dopracowana.

post wyedytowany przez sebogothic 2017-11-20 07:31:15
20.11.2017 08:12
odpowiedz
1 odpowiedź
Corgan933
0
Junior

Ciężko wypowiedzieć się o Elexie bo każdy ma racje - zarówno Ci którzy mówią, że gra jest toporna jak zarówno Ci którzy mówią, że to arcydzieło.
Gre ukończyłem w 55h sztucznie ją przeciągając co sprawiało mi przyjemność no ale... pomijając wszystkie bugi bo Ci którzy grali w serie Ghotic to się do tego przyzwyczaili to powiem coś na temat poziomu trudności (grałem na hard) - na początku gra wydaje się bardzo trudna bo byle jaka kreatura zabija nas na hita bądź dwa, Dlatego trzeba robić questy które nie są związane z walką i swoją postać wylewelować co jest to nudny proces bo szybko chce się być silny więc misje robi się na szybko i pomija większość dialogów które nie są zbyt ciekawe. Po uzyskaniu broni plazmowej gra staje się bardzo łatwa szczególnie po znalezieniu broni Odkupiciel. Walki są tragiczne, można oszukiwać na wszelakie sposoby - najłatwiejszym wejść na budynek lub skale i strzelać aż przeciwnik padnie.
Po wykupieniu perka myśliwy elexu mam aż nadto dlatego szybko można sie zaopatrzyć w najlepszą zbroje - ba można kopic alkohol i elex w czystej formie i upgredować postać w nieskończoność tworząc napój elexowy. Uważam to za duży błąd ze strony stwórców bo w łatwy sposób można zrobić postać na max.
Mimo to gra mnie wciągała, raczej nie przez fabule ale przez mechanikę gry na którą narzekam (taki paradoks)

21.11.2017 13:04
odpowiedz
Kuponek
0
Junior

Grałem, 35h, 42 lvl kleryk z bronią plazmową. W zasadzie wszystko zostalo powiedziane, trudność niby spora, mobki trudne, ale jetpack to równoważy i już po godzince sie okazuje, że to wcale nie takie trudne. Po zdobyciu najlepszej legendarnej broni gra banalna totalnie. Nie spotkalem co ciekawe duzo gliczy czy bledow, wrecz pojedyncze. Eksploracja dawała mi dużo frajdy, najlepszy etap gry to rozdział 1 i q poboczne, potem niestety został mi sam rush przez główny wątek. Osobiście jako fan gothiców dałbym 9, ale racjonalnie muszę ocenić na 8. Jak znajdziecie bug na elexit czy elixir elexowy to nie polecam go stosować, no bo po prostu zepsujecie sobie sami grę, proste.
Pytanie dla innych, jak sie zabrać do przejścia drugi raz? Banita czy Berseker? Broń jedno czy dwuręczna? Czy da sie 2x 1h nosić, czy tylko z tarczą? Jak już postać w zwarciu to miecze, topory czy które?
A może sa się zrobić czystego maga, grając jako berseker?
Dajcie znać co proponujecie :)

post wyedytowany przez Kuponek 2017-11-21 13:09:48
22.11.2017 10:36
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vroo
82
Konsul

A ja mam pytanie, czy dołączenie do którejś z frakcji wiążę się z automatycznym wypowiedzeniem wojny innym ugrupowaniom? Wiem, że np. Berserkowie nienawidzą się z Klerykami.
Dołączając np. do Kleryków zostanę zmuszony do walki z wszystkimi npcami w Golliet?
Nie chciałbym pozbawiać się dostępu do questów/nauczycieli/ sprzedawców.
Czy jest to jakoś wytłumaczone, tak jak w G1, gdzie Bezimienny był "kurierem magów", a w Nocy Kruka, trzeba było zdejmować pancerz bandyty, żeby nie narazić się innym?

22.11.2017 11:32
1
odpowiedz
smox
0
Legionista

@Kuponek - ukończyłem Elexa trzema zakończeniami i najlepiej grało mi się Berserkiem. Może dlatego, że czarny i czerwony kolor nie są moimi ulubionymi. Co do broni, to najlepiej używać broni dystansowej. Najlepszą taką bronią jest Wiązka Śmierci. Broń do walki w zwarciu jest ważna tylko na początku rozgrywki i tu zbytnio wyboru nie ma, bo ogranicza nas rozwój postaci.

@Vroo - jeżeli dołączysz do jakiejś frakcji, to nie stajesz się wrogiem innych. Jednak zadania dla innych frakcji przepadają, dlatego warto zrobić je wcześniej i dopiero dołączyć.

23.11.2017 07:04
odpowiedz
Kuponek
0
Junior

Wiem, ze ranged najlatwiej, przeszedlem gre klerykiem z odkupicielem :)

Postanowilem ruszyc drugi raz, zamierzam zostac berserkiem z bronia jednoreczna. Narazie wykonalem wiwkszosc zadan w forcie i goliet, mam 14 poziom, topor 50 obrazen i jeszcze nie dolaczylem do zadnej frakcji (choc juz mam mozliwosc).

Walka nie sprawia mi problemow, a umiejetne uzycie silnego ciosu (q) uzywajac jesscze maczugi pozwolilo mi poradzic sobie z z kilkoma potworkami z czaszkami (pojedynczo oczywiscie).

Gram bez tarczy i zastanawiam sie, czy nie idzie mi to szybciej niz klerykiem z plazmowa :) Zastanawialem sie czy zagra 2gi raz, odpalilem i znow zawalam zycie siedzac przy tym jak jeszcze tydzien temu przy 1 podejsciu, ekstra

23.11.2017 07:06
odpowiedz
Wonny Delikates
2
Legionista

No nie wiem - jak dla mnie gra wtórna co nie miara - już to wszystko kiedyś robiłem w takim czy innym stylu - nie to że krytykuję - jedynie widzę wtórność tej produkcji.

23.11.2017 10:03
odpowiedz
smox
0
Legionista

Elex znacznie zyskuje przy bliższym poznaniu. Grając drugi raz już wiemy co robić, gdzie szukać broni, kim chcemy być, co można sprzedać, a co warto sobie zostawić, jakie umiejętności rozwijać i w co inwestować na początku. Wcześniej potrafimy pokonać trudniejszych przeciwników, a nie tylko uciekać.
Ciągle też znajduję nowe miejsca i przedmioty, chociaż myślałem, że dokładnie zbadałem całą mapę.

23.11.2017 18:09
odpowiedz
Atrycze
16
Legionista

miał ktoś zwas problem migających tekstur ? z dnia na dzień zaczełymi migać mam wrażenie jakby zawartość nie mogła się do klonca wczytać .

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze