Torment: Tides of Numenera
Torment: Tides of Numenera
Torment: Tides of Numenera Game Box

Torment: Tides of Numenera

Gra RPG Techland

Data premiery gry: 28 lutego 2017

Opracowana na licencji stołowej gry fabularnej Numenera produkcja RPG, łącząca w sobie elementy fantasy i science fiction. Tytuł został stworzony przez niezależne studio inXile, znane głównie za sprawą znakomitego remake’u The Bard’s Tale oraz postapokaliptycznego Wasteland 2. Gra jest duchowym spadkobiercą jednego z klasyków gatunku, Planescape: Torment studia Black Isle z 1999 roku, zaś jej głównym projektantem był współtwórca pierwowzoru, Colin McComb. Akcja toczy się w bardzo odległej przyszłości, w której ludzkość żyje na poziomie cywilizacyjnym odpowiadającym późnemu średniowieczu, wykorzystując pozostałości wymarłych, bardziej zaawansowanych cywilizacji. Rozgrywka bazuje na fundamentach papierowej wersji systemu Numenera, zmodyfikowanych dla potrzeb gry. Ukazana w rzucie izometrycznym akcja toczy się w czasie rzeczywistym, zaś walki prowadzone są w systemie turowym. Istotnym elementem gry jest rozbudowany system wyborów moralnych, wpływających na otaczający nas świat i reakcje postaci niezależnych.

Więcej informacji o: Torment: Tides of NumenerarpgfantasyKickstarterklasyczne RPGscience fictionwidok izometryczny .

Torment: Tides of Numenera - poradnik do gry
Torment: Tides of Numenera - poradnik do gry

poradnik do gry7 marca 2017

Poradnik do gry Torment: Tides of Numenera to opis mechanik gry, które pozwolą odnaleźć się Dziewiątym Świecie, porady oraz szczegółowy opis przejścia dostępnych zadań wraz z możliwymi wyborami. W poradniku znajdzie się również leksykon świata.

Torment: Tides of Numenera - kompendium wiedzy / FAQ
Torment: Tides of Numenera - kompendium wiedzy / FAQ

kompendium30 marca 2017

W kolejnym już naszym kompendium zebrane zostały wszystkie najważniejsze informacje i materiały dotyczące duchowego spadkobiercy kultowego Planescape: Torment – Torment: Tides of Numenera. Będzie ono na bieżąco aktualizowane aż do premiery gry, która nastąpić ma początkiem 2017 roku.

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku
Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku

recenzja gry28 lutego 2017

Światowa premiera 28 lutego 2017. Po latach niezliczonych przesunięć premiery Torment: Tides of Numenera w końcu trafił na rynek. Czy warto było tyle czekać? Absolutnie tak!

Wieści ze świata (Torment: Tides of Numenera, Civilization VI, Fallout Shelter) 29/3/2017
Wieści ze świata (Torment: Tides of Numenera, Civilization VI, Fallout Shelter) 29/3/2017

wiadomość29 marca 2017

Dziś piszemy o patchu 1.0.2 do Torment: Tides of Numenera i darmowej zawartości, która trafi do tej gry w przyszłości, o wypuszczeniu Fallout Shelter na Steamie oraz o premierze dodatku z Persją i Macedonią do Sid Meier’s Civilization VI, udostępnionego razem z dużą aktualizacją wiosenną. Witajcie w wieściach ze świata – codziennej porcji krótkich wiadomości.

Cartoon Games - odc. 206 - Torment

wiadomość26 marca 2017

Horizon Zero Dawn i Torment: Tides of Numenera - atak nowości. Top Empik - Tydzień 8 i 9
Horizon Zero Dawn i Torment: Tides of Numenera - atak nowości. Top Empik - Tydzień 8 i 9

wiadomość7 marca 2017

Horizon Zero Dawn i Torment: Tides of Numenera to jedyne nowości, jakie trafiły na listę bestsellerów sieci salonów Empik w ostatnim czasie, ale za to jakie! Kroku dotrzymuje im For Honor od Ubisoftu.

Bombowy kwartał – czy to był najlepszy początek roku w historii gier?
Bombowy kwartał – czy to był najlepszy początek roku w historii gier?

artykuł26 marca 2017

Od Resident Evil VII przez nową Zeldę po NieR: Automata – za nami niezwykle mocny początek roku. Może najmocniejszy, jakiego kiedykolwiek doświadczyliśmy? Wspominamy pierwsze kwartały minionych lat i zestawiamy je z ostatnimi tygodniami pod kątem premier.

PC
PS4
XONE

Komentarze Czytelników (351)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
11.03.2017 17:30
7
odpowiedz
6 odpowiedzi
<Rydygier>
16
Memento mori
9.0

Ukończyłem w 57 godzin (starałem się ukończyć, co się dało i przeczytać wszystko, co było do przeczytania).

Gra pod wieloma względami wybitna, dla fana dobrego RPG w zasadzie pozycja obowiązkowa, acz nie bez wad. Jak by to opisać?

Feeria dziwów o bardzo dużym stężeniu treści. Barok. Co postać, to cudak jakowyś, co przedmiot to jakoś zaskakujący wihajster a jedyna schematyczność to ta właśnie, że wszystko tam musi być niezwykłe i niebywałe w jakiś sposób. Z każdą interaktywną postacią coś jest w jakiś dziwny sposób nie tak. Miejscami to aż śmieszy. Myślące konstrukty, manipulacje cudzymi wspomnieniami, jaźnie i wymiary, praktyczne egzemplifikacje filozoficznych rozkmin, gdybań i dziwnych koncepcji o życiu, poznaniu itd. obleczonych w ciało i synt... Można od tej obfitości "antysztampy" popaść w zachwyt, można docenić wyobraźnię autorów, można się w niej pogubić, można uznać za grubą przesadę, manieryzm i pretensjonalny, pseudofilozoficzny bełkot. We wszystkim jest trochę racji, pytanie, co komu pasuje i co komu przeszkadza. U mnie zdecydowanie dominują odczucia pozytywne. Nie umiem nie docenić oryginalności i wyobraźni.

Ale też i faktem wydaje się być, że niezwykłość jest tam paradoksalnie tak powszechna, że się dewaluuje, powszednieje, męczy nawet - co chwila coś domaga się uwagi, odciąga od aktualnych zamierzeń, kusi, rozprasza. Ja czasem miałem uczucie przesytu. Cóż, ta nadmiarowość to w sumie dość logiczna konsekwencja settingu, bardzo nośnego pod tym względem.

Możliwe działania, zadania i palety ich rozwiązań oraz konsekwencji sukcesów i porażek (!) również do schematycznych nie należą - hura.

Niewątpliwie gra jest godna szacunku z uwagi na bardzo rozległą i nieraz dogłębną interaktywność. Każdy obiekt czy osoba z własnym imieniem/nazwą to pretekst do kolejnej porcji zdań i akapitów, wyborów i czynności. Bardzo to erpegowe jak na ce-erpega. Ba, P: ToN wychodzi naprzeciw moim częstym żalom w kierunku wielu cRPGów, że mianowicie w rozmowach nieraz brakuje tej opcji, którą ja uznałbym za najlepszą. Tu jest ich na tyle sporo, że często znajdowałem coś przynajmniej zbliżonego do tego, co chciałem w danej sytuacji powiedzieć czy zrobić. Brawa za to. Czasem wszakże od przesytu treści wszystko zaczyna się zlewać w bełkotliwe blablabla, chce się zrobić przerwę, dawkować, przetrawić.

Tekstu jest zatrzęsienie, tak, jakby w P: T dodatkowo większość walk i sporą część eksploracji zamieniono na dialogi. Oznacza to nieco omyłek i wpadek, ale to do przełknięcia zwłaszcza, że przekład miejscami całkiem pomysłowy, podejrzewam, że raczej w ostatecznym rozrachunku może być ciut lepszy od oryginału. Zresztą podobieństwa z P: T są liczne i wielorakie. Od konstrukcji fabuły i rodzaju pomysłów, poprzez ową powszechną niezwykłość, wizualia, ale i muzykę (Morgan raz jeszcze, szkoda, że tym razem bez porywającej linii melodycznej). Fan P: Tormenta poczuje się pod wieloma względami jak w domu. Ba, jeśli poszuka, może nawet i spotka starego znajomego.

Dubbing jest dobry, ale jest go bardzo mało, Techland pojechał z tymi zajawkami. Taki Fronczewski mówi raptem interaktywny prolog i to wszystko. Oczywiście, gdyby wszystko było czytane, koszt produkcji były faraoniczny a efekt bardzo męczący niezależnie od kunsztu lektorskiego, ale przydałoby się znacznie więcej voice actingu.

Walki są rzadkie, a opcjonalnie bardzo rzadkie, swoista odwrotność Tyranny, i bardzo dobrze. Gdy walka się już trafi - jest zwykle przemyślana i w jakiś sposób zajmująca (choćby taktycznie), nie ma tu więc tak nie lubianego przeze mnie nużącego brnięcia przez kilometry monotonnych tuneli i lochów pełnych jakiegoś taśmowo produkowanego podłego ścierwa do ubicia i szmelcu za 5 miedziaków sztuka od tachania (loot to perełka sama w sobie a niektóre przedmioty naprawdę cieszą znalazcę/nabywcę/zdobywcę). System walki dobrze harmonizuje z całością - jest turowy, pozbawiony dynamizmu, stanowi ewidentnie dodatek, nie esencję gry. Mnie to odpowiada w zupełności.

Nie walka wszak wypełnia czas gry. Czas gry wypełnia czytanie tekstu i eksploracja, czyli szukanie nowych tekstowych interakcji. To jest podstawowa płaszczyzna rozgrywki i trzeba mieć tego świadomość przed zakupem. Kto szuka akcji i dynamicznych walk - niech szuka gdzie indziej.

Tekst czyta się zwykle wcale nieźle, nie męczyłem się, jak przy Tyranny, choć, jak wspomniałem, od nadmiaru czasem głowa boli i człek ma już dość tej nieraz jednak nieco na siłę oryginalnej prozy. Chyba najbardziej wciągające są tu swoiste interaktywne retrospekcje, gdy przeżywamy czyjeś wspomnienia.

Od strony graficznej/artystyczniej moim zdaniem jest zwykle OK lub wręcz świetnie, tu też miejscowo narzucają się skojarzenia z P: T, acz przykrym zgrzytem jest na moje oko toporne i mało gustowne GUI interfejsu.

W tym wszystkim nieco trudno o imersję. Z jednej strony zewsząd atakuje egzotyka obcości, z drugiej - choć towarzysze mają swoje dążenia i historie oraz wzajemne relacje i nie są z papieru, to też jakiegoś szału tu nie ma, a protagonista niejako z definicji jest mało określony, cokolwiek nijaki mydłek z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Dopiero nasze wybory kształtują jego osobowość (reprezentowaną nawet wizualnie przez tzw. Nurty). Jego losami przejmowałem się, ale w stopniu mocno umiarkowanym, zaś najbardziej paradoksalnie tam, gdzie przeżywał cudze retrospekcje. Nie ściska jego los za gardło, choć teoretycznie mógłby. Może gdyby mniej epatowano wszelakimi wiankami na kiju a bardziej skupiono się na wiarygodnym oddaniu zmagań... Doceniam, podziwiam wręcz oryginalność, ale czasem miewałem wrażenie, że choćby w niektórych dialogach czy opisach lepszy efekt dałoby podejście prozaicznego autentyzmu, a nie ucieczki w obłoki psychodelicznych abstrakcji. Nieco zdawkowości zamiast detalicznego opisu. Pod tym względem trochę wydmuszka - niebywale wzorzysta, to fakt, niemniej stanowi pewien przerost odrealnionej ornamentyki nad fabularnym mięchem przeżyć i wydarzeń.

Od strony mechaniki - system pul siły, szybkości i intelektu wraz z parametrami towarzyszącymi nie generuje specjalnej ekscytacji, ale działa i dobrze się zazębia z interakcjami, fabułą czy walką. Jest nieco głębszy, niż się może wydawać z pozoru, ale chyba jednak nic specjalnego. To tutaj kwestia drugoplanowa. Wydaje mi się, że podobnie, albo i bardziej niż w P: T skupienie się na rozwoju cech intelektu i perswazji gwarantuje bogatszą paletę doznań i treści niż kształtowanie się na tępawą machinę do walki.

Jest to gra pod wieloma względami wybitna, choć nie każdemu strawna i nie bez ułomności czy dysproporcji. Jedna rada - zabierając się do gry lepiej nie nastawiać się na rodzaj rozgrywki, w którym liczy się zwłaszcza ilość zebranego ekspa a w centrum jest gromadzenie potęgi czy efektywność bojowa. Tutaj sednem jest nawigowanie pośród wątków, wczytywanie się w opisy, decyzje, eksploracja w poszukiwaniu kolejnych obiektów interakcji. To jest esencja rozgrywki. Zarządzanie umiejętnościami czy ekwipunkiem jest istotne, ale w znacznej mierze podporządkowane popychaniu wątku głównego do przodu oraz odkrywaniu historii i tajników odjechanego świata gry. Na marginesie - maksymalny poziom postaci to 4, to wbrew pozorom wystarczy zwłaszcza, że poziomy są podzielone na 4 podpoziomy każdy, ale warto od początku starannie inwestować punkty cech itp.

Wątek pozostawia wrażenie krótkości, ale nie niekompletności (znowuż w odróżnieniu od Tyranny). Po prostu starannie opowiedziana historia jest dość krótka i nie przedłużana na siłę, choć bogata w epizodyczne dygresje. Szkoda, że trochę zdominowana przez głównego "bohatera" gry - niezwykłość świata przedstawionego. Zakończenie za to jest soczyste, wielowariantowe, satysfakcjonujące i niedosytu nie pozostawia zwłaszcza, że w epilogu dowiadujemy się, jakie piętno nasze działania odcisnęły na świecie (zresztą i podczas gry doświadczamy wcale znaczących skutków naszych decyzji).

Grę oceniam na 9 (wycena - (9^2)X2 = 162 PLN), odejmując punkt za jednak pewną krótkość, relatywną bladość fabuły/rysu charakterologicznego protagonisty i towarzyszy, znikomą ilość voice-actingu, brzydkawe GUI, sporadyczne wpadki w tłumaczeniu/omyłki. Szkoda też, że się twórcy nie powstrzymali i wcisnęli w postaci jednego z towarzyszy porcyjkę homo-gender agitki.

post wyedytowany przez <Rydygier> 2017-03-12 08:17:50
13.03.2017 10:13
7
odpowiedz
4 odpowiedzi
Sataanael
5
Junior
5.0

Odpaliłem wczoraj PS:T po kilku latach od ostatniej rozgrywki i zdecydowałem w końcu wystawić ocenę tutaj. Sorry, ale TToN to jednak totalna wydmuszka i rozczarowanie. Mógłbym wybaczyć techniczne braki ze względu na fabułę, ale niestety w porównaniu z narracją i historią oryginalnego tormenta, szybko okazuje się jak bardzo "król jest nagi". Ściany tekstu tylko maskują nudną, płytką fabułę i totalnie bezpłciowych NPC. Poza settingiem nie ma tutaj nic ponadprzeciętnego, a jest też sporo rzeczy wręcz słabych.
Kolejny skok na kasę z kickstartera. Zauważyłem, że im więcej obiecują, tym większej klapy można się spodziewać.

post wyedytowany przez Sataanael 2017-03-13 10:14:09
09.03.2017 09:02
odpowiedz
vhelior
1
Junior

Tak gra minusy. Jest zbyt krótka i ma pewne problemy techniczne. Innych nie zauważyłem. Poza tym dla mnie jest jednym wielkim plusem. To jest interaktywna opowieść. W tej grze oprawa wizualna (genialna i nie pisze tu bynajmniej o jakości grafiki) jest niejako na drugim miejscu. Podstawą jest tekst oraz nasza wyobraźnia połączona z umiejętnością wczucia się w świat. Ludzie którzy szukają action RPG osadzonego w rozbuchanym graficznie świecie i traktujący barwne opisy jako coś niepotrzebnego mogą sobie od razu darować. W tym kontekście też nie bardzo rozumiem wydanie gry na konsole. Nie chce tu urazić grających na konsolach. Po prostu 95 % z nich szuka w grach czego innego. Druga sprawa że granie w tego typy produkcje na konsoli zwyczajnie się nie sprawdza. Dla jasności chce podkreślić że grze do swego pierwowzoru jednak trochę brakuje. Grę polecam wszystkim którzy szukają czegoś naprawdę niezwykłego.

09.03.2017 10:40
1
odpowiedz
Too Old for Games
1
Junior

Tak czytając niektóre komentarze naszła mnie pewna refleksja:
Chciałbym zobaczyć reakcję graczy na wyjście Planescape Torment w dzisiejszych czasach. Gra już niemal o statusie legendy - myślę, że przez wielu również zostałaby zmieszana z błotem.

Cieszę się, że powstał nowy Torment z jednego powodu - w końcu jakaś różnorodność przy dziesiątkach RPGów klepanych na jedną pałę. Coś zrobione z rozmachem z naciskiem na wykorzystanie wyobraźni i odkrywanie bogatego świata, a nie kolejne nudne fantasy ze smokami i rycerzami.

Z wad najbardziej bolą mnie 2 rzeczy: brak portretów i nudnawi towarzysze, z którymi niemal nie ma interakcji.

post wyedytowany przez Too Old for Games 2017-03-09 10:40:54
09.03.2017 17:07
1
odpowiedz
kosmaty666
7
Legionista

Gra jest bardzo dobra. Chociaż sam wątek ostatniego porzuconego jakoś szczególnie mnie nie porywa, to jednak zadania i lokacje poboczne są na najwyższym poziomie. Naprawdę można odkryć w tej grze wiele smaczków. I nasze działania jakoś wpływają na to, co się będzie dalej działo- tak to jest przynajmniej odczuwalne. W dolinie poległych bohaterów nie musiałem toczyć walki z głównym bossem, bo wcześniej odkryłem kilka faktów z jego przeszłości. Mogłem więc problem rozwiązać nawiązując z nim swego rodzaju rozmowę. I to jest chyba największy plus tej gry. Widoczne konsekwencje naszych działań. Albo ich braku -

spoiler start

jeśli będziemy zwlekali z rozwiązaniem sprawy morderstwa w Bebechach, to będą ginąć kolejne osoby.

spoiler stop

Gra wywołuje jednak zupełnie inne odczucia niż granie w PT. Rozgrywka bardziej przypomina mi granie w Morrowinda - najciekawsza zdaje się być eksploracja świata, odkrywanie jego dziwności i możliwości. Frajdę w tej grze odnajduję głównie we wtykaniu nosa w nie swoje sprawy i sprawdzaniu, czym może mnie jeszcze zaskoczyć.

Na plus:
- "perełki" - niektóre wątki poboczne są naprawdę znakomite!
- frajda z odkrywania świata Numenery
- ilość sposobów rozwiązań niektórych questów
- wrażenie, że Twoje działania mają konsekwencje

Na minus:
- mało kwestii mówionych i brak portretów NPC (to niewiele a dużo by zmieniło w ogólnym odczuciu)
- niezbyt porywający główny wątek
- nudnawi towarzysze i mała ilość interakcji z nimi

09.03.2017 19:24
odpowiedz
[Gammorin]
9
Legionista

Mam taki dziwny problem w Tormencie z synchronizacją pionową. W opcjach mam włączone wszystko, ale mimo to drze mi ekran, dlaczego?

09.03.2017 21:24
odpowiedz
1 odpowiedź
KUBAA@^
24
Centurion

@[Gammorin]

Wyłacz V sync w grze ,a włacz w panelu Nvidia dla tej gry .Tak sie przewaznie robi w wiekszosci gier,te V synki w grach to przewazniej jakis badziew jest.

post wyedytowany przez KUBAA@^ 2017-03-09 21:26:33
10.03.2017 21:29
odpowiedz
2 odpowiedzi
KUBAA@^
24
Centurion

@[Gammorin]

Wchodzisz w panelu glowny (AMD Catalyst Control Center)

u gory Preferences; --> Adwance View-Gaming-3D Appilcations Settings-- dalej ....Frame Rate Control-Wait For Vertical Refresh-Always On.

tyle :)

11.03.2017 11:32
-3
odpowiedz
1 odpowiedź
orginal
34
Centurion
9.5

Szkoda że gimbusy wychowane na Skyrimie zaniżają ocenę tej rewelacyjnej grze

post wyedytowany przez orginal 2017-03-11 11:32:54
11.03.2017 17:30
7
odpowiedz
6 odpowiedzi
<Rydygier>
16
Memento mori
9.0

Ukończyłem w 57 godzin (starałem się ukończyć, co się dało i przeczytać wszystko, co było do przeczytania).

Gra pod wieloma względami wybitna, dla fana dobrego RPG w zasadzie pozycja obowiązkowa, acz nie bez wad. Jak by to opisać?

Feeria dziwów o bardzo dużym stężeniu treści. Barok. Co postać, to cudak jakowyś, co przedmiot to jakoś zaskakujący wihajster a jedyna schematyczność to ta właśnie, że wszystko tam musi być niezwykłe i niebywałe w jakiś sposób. Z każdą interaktywną postacią coś jest w jakiś dziwny sposób nie tak. Miejscami to aż śmieszy. Myślące konstrukty, manipulacje cudzymi wspomnieniami, jaźnie i wymiary, praktyczne egzemplifikacje filozoficznych rozkmin, gdybań i dziwnych koncepcji o życiu, poznaniu itd. obleczonych w ciało i synt... Można od tej obfitości "antysztampy" popaść w zachwyt, można docenić wyobraźnię autorów, można się w niej pogubić, można uznać za grubą przesadę, manieryzm i pretensjonalny, pseudofilozoficzny bełkot. We wszystkim jest trochę racji, pytanie, co komu pasuje i co komu przeszkadza. U mnie zdecydowanie dominują odczucia pozytywne. Nie umiem nie docenić oryginalności i wyobraźni.

Ale też i faktem wydaje się być, że niezwykłość jest tam paradoksalnie tak powszechna, że się dewaluuje, powszednieje, męczy nawet - co chwila coś domaga się uwagi, odciąga od aktualnych zamierzeń, kusi, rozprasza. Ja czasem miałem uczucie przesytu. Cóż, ta nadmiarowość to w sumie dość logiczna konsekwencja settingu, bardzo nośnego pod tym względem.

Możliwe działania, zadania i palety ich rozwiązań oraz konsekwencji sukcesów i porażek (!) również do schematycznych nie należą - hura.

Niewątpliwie gra jest godna szacunku z uwagi na bardzo rozległą i nieraz dogłębną interaktywność. Każdy obiekt czy osoba z własnym imieniem/nazwą to pretekst do kolejnej porcji zdań i akapitów, wyborów i czynności. Bardzo to erpegowe jak na ce-erpega. Ba, P: ToN wychodzi naprzeciw moim częstym żalom w kierunku wielu cRPGów, że mianowicie w rozmowach nieraz brakuje tej opcji, którą ja uznałbym za najlepszą. Tu jest ich na tyle sporo, że często znajdowałem coś przynajmniej zbliżonego do tego, co chciałem w danej sytuacji powiedzieć czy zrobić. Brawa za to. Czasem wszakże od przesytu treści wszystko zaczyna się zlewać w bełkotliwe blablabla, chce się zrobić przerwę, dawkować, przetrawić.

Tekstu jest zatrzęsienie, tak, jakby w P: T dodatkowo większość walk i sporą część eksploracji zamieniono na dialogi. Oznacza to nieco omyłek i wpadek, ale to do przełknięcia zwłaszcza, że przekład miejscami całkiem pomysłowy, podejrzewam, że raczej w ostatecznym rozrachunku może być ciut lepszy od oryginału. Zresztą podobieństwa z P: T są liczne i wielorakie. Od konstrukcji fabuły i rodzaju pomysłów, poprzez ową powszechną niezwykłość, wizualia, ale i muzykę (Morgan raz jeszcze, szkoda, że tym razem bez porywającej linii melodycznej). Fan P: Tormenta poczuje się pod wieloma względami jak w domu. Ba, jeśli poszuka, może nawet i spotka starego znajomego.

Dubbing jest dobry, ale jest go bardzo mało, Techland pojechał z tymi zajawkami. Taki Fronczewski mówi raptem interaktywny prolog i to wszystko. Oczywiście, gdyby wszystko było czytane, koszt produkcji były faraoniczny a efekt bardzo męczący niezależnie od kunsztu lektorskiego, ale przydałoby się znacznie więcej voice actingu.

Walki są rzadkie, a opcjonalnie bardzo rzadkie, swoista odwrotność Tyranny, i bardzo dobrze. Gdy walka się już trafi - jest zwykle przemyślana i w jakiś sposób zajmująca (choćby taktycznie), nie ma tu więc tak nie lubianego przeze mnie nużącego brnięcia przez kilometry monotonnych tuneli i lochów pełnych jakiegoś taśmowo produkowanego podłego ścierwa do ubicia i szmelcu za 5 miedziaków sztuka od tachania (loot to perełka sama w sobie a niektóre przedmioty naprawdę cieszą znalazcę/nabywcę/zdobywcę). System walki dobrze harmonizuje z całością - jest turowy, pozbawiony dynamizmu, stanowi ewidentnie dodatek, nie esencję gry. Mnie to odpowiada w zupełności.

Nie walka wszak wypełnia czas gry. Czas gry wypełnia czytanie tekstu i eksploracja, czyli szukanie nowych tekstowych interakcji. To jest podstawowa płaszczyzna rozgrywki i trzeba mieć tego świadomość przed zakupem. Kto szuka akcji i dynamicznych walk - niech szuka gdzie indziej.

Tekst czyta się zwykle wcale nieźle, nie męczyłem się, jak przy Tyranny, choć, jak wspomniałem, od nadmiaru czasem głowa boli i człek ma już dość tej nieraz jednak nieco na siłę oryginalnej prozy. Chyba najbardziej wciągające są tu swoiste interaktywne retrospekcje, gdy przeżywamy czyjeś wspomnienia.

Od strony graficznej/artystyczniej moim zdaniem jest zwykle OK lub wręcz świetnie, tu też miejscowo narzucają się skojarzenia z P: T, acz przykrym zgrzytem jest na moje oko toporne i mało gustowne GUI interfejsu.

W tym wszystkim nieco trudno o imersję. Z jednej strony zewsząd atakuje egzotyka obcości, z drugiej - choć towarzysze mają swoje dążenia i historie oraz wzajemne relacje i nie są z papieru, to też jakiegoś szału tu nie ma, a protagonista niejako z definicji jest mało określony, cokolwiek nijaki mydłek z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Dopiero nasze wybory kształtują jego osobowość (reprezentowaną nawet wizualnie przez tzw. Nurty). Jego losami przejmowałem się, ale w stopniu mocno umiarkowanym, zaś najbardziej paradoksalnie tam, gdzie przeżywał cudze retrospekcje. Nie ściska jego los za gardło, choć teoretycznie mógłby. Może gdyby mniej epatowano wszelakimi wiankami na kiju a bardziej skupiono się na wiarygodnym oddaniu zmagań... Doceniam, podziwiam wręcz oryginalność, ale czasem miewałem wrażenie, że choćby w niektórych dialogach czy opisach lepszy efekt dałoby podejście prozaicznego autentyzmu, a nie ucieczki w obłoki psychodelicznych abstrakcji. Nieco zdawkowości zamiast detalicznego opisu. Pod tym względem trochę wydmuszka - niebywale wzorzysta, to fakt, niemniej stanowi pewien przerost odrealnionej ornamentyki nad fabularnym mięchem przeżyć i wydarzeń.

Od strony mechaniki - system pul siły, szybkości i intelektu wraz z parametrami towarzyszącymi nie generuje specjalnej ekscytacji, ale działa i dobrze się zazębia z interakcjami, fabułą czy walką. Jest nieco głębszy, niż się może wydawać z pozoru, ale chyba jednak nic specjalnego. To tutaj kwestia drugoplanowa. Wydaje mi się, że podobnie, albo i bardziej niż w P: T skupienie się na rozwoju cech intelektu i perswazji gwarantuje bogatszą paletę doznań i treści niż kształtowanie się na tępawą machinę do walki.

Jest to gra pod wieloma względami wybitna, choć nie każdemu strawna i nie bez ułomności czy dysproporcji. Jedna rada - zabierając się do gry lepiej nie nastawiać się na rodzaj rozgrywki, w którym liczy się zwłaszcza ilość zebranego ekspa a w centrum jest gromadzenie potęgi czy efektywność bojowa. Tutaj sednem jest nawigowanie pośród wątków, wczytywanie się w opisy, decyzje, eksploracja w poszukiwaniu kolejnych obiektów interakcji. To jest esencja rozgrywki. Zarządzanie umiejętnościami czy ekwipunkiem jest istotne, ale w znacznej mierze podporządkowane popychaniu wątku głównego do przodu oraz odkrywaniu historii i tajników odjechanego świata gry. Na marginesie - maksymalny poziom postaci to 4, to wbrew pozorom wystarczy zwłaszcza, że poziomy są podzielone na 4 podpoziomy każdy, ale warto od początku starannie inwestować punkty cech itp.

Wątek pozostawia wrażenie krótkości, ale nie niekompletności (znowuż w odróżnieniu od Tyranny). Po prostu starannie opowiedziana historia jest dość krótka i nie przedłużana na siłę, choć bogata w epizodyczne dygresje. Szkoda, że trochę zdominowana przez głównego "bohatera" gry - niezwykłość świata przedstawionego. Zakończenie za to jest soczyste, wielowariantowe, satysfakcjonujące i niedosytu nie pozostawia zwłaszcza, że w epilogu dowiadujemy się, jakie piętno nasze działania odcisnęły na świecie (zresztą i podczas gry doświadczamy wcale znaczących skutków naszych decyzji).

Grę oceniam na 9 (wycena - (9^2)X2 = 162 PLN), odejmując punkt za jednak pewną krótkość, relatywną bladość fabuły/rysu charakterologicznego protagonisty i towarzyszy, znikomą ilość voice-actingu, brzydkawe GUI, sporadyczne wpadki w tłumaczeniu/omyłki. Szkoda też, że się twórcy nie powstrzymali i wcisnęli w postaci jednego z towarzyszy porcyjkę homo-gender agitki.

post wyedytowany przez <Rydygier> 2017-03-12 08:17:50
13.03.2017 10:13
7
odpowiedz
4 odpowiedzi
Sataanael
5
Junior
5.0

Odpaliłem wczoraj PS:T po kilku latach od ostatniej rozgrywki i zdecydowałem w końcu wystawić ocenę tutaj. Sorry, ale TToN to jednak totalna wydmuszka i rozczarowanie. Mógłbym wybaczyć techniczne braki ze względu na fabułę, ale niestety w porównaniu z narracją i historią oryginalnego tormenta, szybko okazuje się jak bardzo "król jest nagi". Ściany tekstu tylko maskują nudną, płytką fabułę i totalnie bezpłciowych NPC. Poza settingiem nie ma tutaj nic ponadprzeciętnego, a jest też sporo rzeczy wręcz słabych.
Kolejny skok na kasę z kickstartera. Zauważyłem, że im więcej obiecują, tym większej klapy można się spodziewać.

post wyedytowany przez Sataanael 2017-03-13 10:14:09
13.03.2017 22:34
3
odpowiedz
T20
40
Pretorianin
7.5

Gierka w sumie jest fajna tylko nie robi aż tak wielkiego szału jaki miała robić.
Fabuła mnie nie porwała tak samo dość puści towarzysze, ale jednak klimatyczna otoczka świata przyciągała mnie na dłuższe posiedzenia nad tym tytułem.
Ze względu na te posiedzenia niestety dostrzegłam największą wadę tej gry. Dialogi.
Niesamowita ilość tekstu jest spotykana dosłownie na każdym kroku, co w zasadzie nie powinno dziwić w klasycznym RPG, ale tutaj forma jaka została zastosowana po jakimś czasie odpycha od siebie gracza.
Zazwyczaj każdy NPC ma do powiedzenia o sobie tyle rzeczy, że można przyjąć iż jest na leżance u jakiegoś terapeuty.
Szkoda w zasadzie, że większość tych informacji jest nieprzydatna. Dochodzą do tego liczne nazwy własne bombardujące gracza, szare i monotonne opisy danej sytuacji i do tego niezbyt interesujące retrospekcje.
Gdyby rozmowy pomiędzy postaciami były przejrzyste i bardziej przyswajalne to możliwe, że po godzinie bym nie miała ochoty zwyczajnie wyłączać gry.
Tak czy owak bawiłam się dobrze. Lokacje są ładne, muzyka cieszy ucho, interfejs jest całkiem przyjemny no i w zasadzie możliwość stworzenia uniwersalnej postaci też jest dużym plusem.
Zakończenie jakoś mnie szczególnie nie obeszło. Może to wina głównej bohaterki, do której się w ogóle nie przywiązałam, albo towarzyszy. Jedynie polubiłam Tybira, bo rzucił czasem jakimś suchym żartem i wydawał się jakiś taki normalny.

14.03.2017 06:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Venkt
20
Centurion

Wiadomo, że to krap. Ludzie zawyżają ocenę z powodu nostalgii. GOL wiadomo, że nie może odstawać i to co popularne musi dostać u nich dobrą ocenę ($$$ hehe). Natomiast gra to jest takie zwykłe 5/10, w które jak się zmusisz to można grać.

14.03.2017 09:26
4
odpowiedz
1 odpowiedź
CyberTron
64
Imperator Wersalka

Techland nagrał więcej materiałów zza kulis tworzenia dubbingu niż tego dubbingu faktycznie w grze jest...

14.03.2017 19:57
-2
odpowiedz
taffer33
4
Legionista
10

Po tak beznadziejnie poprowadzonych towarzyszach jak w PoE czy Tyranny, tu jest zdecydowanie lepiej, jeszcze nie tak jak to powinno wyglądać, ale sporo fajnych rozmów, opisów, różnych banterów, podróżuję z Callistige, Erritisem i Rhinn. Ta ostatnia jest bardzo fajną i oryginalną postacią, można się wczuć w rolę opiekuna bezbronnego dzieciaka (i to dosłownie bezbronnego, co nie oznacza bezużytecznego, jej leczniczy czar jest super przydatny).

Grę kończę, zasługuje IMO na mocne 9/10, ale wystawiam 10/10 co by trochę podwyższyć strollowaną średnią.

PS:
Mark Morgan to jest jednak geniusz (opinia, którą miałem zawsze, ale Wasteland 2 troszeczkę mi ją zachwiał), soundtrack w T:ToN to arcydzieło.

15.03.2017 21:43
2
odpowiedz
KUBAA@^
24
Centurion

A ja na muzyce sie zawiodłem.Wchodze do 'Piatego Oka" nastawiony na jakaś wgniatajacą muzyke,zeby nawizac do muzyki w "Gospodzie pod Gorejacym Czlekiem: ktora do dzis uwazam ze jedna z najepszych w grach w ogóle,a tu jakis bełkot.Zawód i to duzy.panie Morgan....Wogole im wicej gram,juz mam 20 h ,to mam wrazenie ze ta gra jest mocno :"przesycona" treścią.a malo w niej jakości i tego watku tajemniczośći .

16.03.2017 13:01
odpowiedz
3 odpowiedzi
diego1818
4
Legionista

Miał ktoś problem z wyjściem z lokacji Wstąpienie.Jeśli ktoś zna sposób rozwiązania tego problemu proszę o pomoc.Najważniejsze gra oryginalna steam i problem jest taki że nie ma możliwości interakcji z wyjściem z lokacji.

16.03.2017 22:37
-2
odpowiedz
1 odpowiedź
Spalony24
29
Chorąży
9.0

Świetna gra! Długo czekałem na taką grę. Ostatnio grałem w Tyranny oraz w Pilars of Ethernity i Torment jest z nich najlepszy. Ciekawa fabuła, dużo dialogów oraz możliwości wykonania danego wątku. Ciekawa historia i osobowość napotkanych NPC. Ciekawy system rozwoju postaci i wspaniały system walki oraz system "unikania walki". Brakuje mi jednak swobody zwiedzania świata...niestety w momencie gdy popchniemy fabułę do przodu trafiając do nowych lokacji, nie możemy wrócić do wcześniejszych. Z początku myślałem, że gra jest zbyt krótka, jednak po ponownym przejściu gry uważam, że jest w sam raz. Nie męczy przeciągającym się finałem oraz nie jest na tyle krótka by czuć niedosyt. Polecam każdemu fanowi Planescape Torment, Baldur's Gate oraz Icewind Dale. Wreszcie coś dobrego :)

16.03.2017 22:48
odpowiedz
2 odpowiedzi
Aen
154
Anesthetize

Dziwna sprawa, gram Nano, mam chyba 17 intelektu, ale od jakiegoś czasu w grze nie mogę używać punktów podczas akcji na intelekt - fioletowe oczko na 100% znika po najechaniu kursorem, i muszę używać umiejętności kogoś z drużyny, bo u nich wszystko gra. Wie ktoś może, co się stało?

17.03.2017 01:03
odpowiedz
Spalony24
29
Chorąży

:)

post wyedytowany przez Spalony24 2017-03-17 01:03:38
19.03.2017 09:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
premium476120
1
Legionista

Czy rzeczywiście jest tak źle jak pisze CD-Action ? Na razie grałem tylko 2 godziny , podoba mi się ..... ale po recenzji w CDA odechciało mi się grać, bo jeśli rzeczywiście tak jest (w połowie gry nie rozwija się już postaci , ucięta fabuła i wątki, słabe zakończenie ) to nie chcę tracić na to czasu.

19.03.2017 22:21
-1
odpowiedz
chwali
3
Junior
8.0

Nigdy nie grałem w Tormenta, cisnąłem za to ostro w Icewinda i Neverwinter, trochę mniej w Baldura. Jak dla mnie faktycznie jest tona tekstu do czytania, walk też dosyć mało. Ogarnąłem w ogóle co się dzieje w tym świecie po jakiś 2h grania :P Klimat faktycznie może nie wszystkim podpaść (pomieszanie fantasy z sf + wątki związane z wnikaniem w umysły żywych i martwych). Przez chwilę chciałem nawet odpuścić granie, ale dam jej szansę. Myślę, że ocena 8 to sprawiedliwa ocena. Jednak wolę tradycyjne klimaty fantasy, z sf toleruję tylko Star Wars :P Fajnie, że nadszedł renesans klasycznych RPG, czekam teraz na renesans dungeon crawlerów.

post wyedytowany przez chwali 2017-03-19 22:24:23
21.03.2017 21:56
-1
odpowiedz
diego1818
4
Legionista

Dzięki za odpowiedz ale trzy próby wczytania wcześniejszego zapisów stanu gry zawiodły. Tak to jest jak się kupuje gry na premierę.Człowiek kupuje oryginał i okazuje się że mógł nie kupować. pobrać pirata i zaoszczędził pieniądze.Zainstaluje na nowo za kilka dni mam nadzieje że to rozwiąże problem jak nie to.Będę pisał to twórców wiadomość jak mogli wypuścić taki bubel. Żerowanie na legendzie starego Tormenta.

22.03.2017 17:50
-1
odpowiedz
Sajmonowicz
1
Junior

Gra Ukończona !. Osobiście pykło mi 65h, starałem się robić wszystko , gadać z wszystkim plus ewentualne wczytywania stanu żeby zobaczyć inne opcje w grze. Gra moim zdaniem świetna ! Fabularnie bardzo udana dodam że fajnie spędziłem przy niej czas, ponieważ od dłuższego czasu czekałem na coś w tym klimacie a to że ma to być duchowy spadkobierca Planescape Torment (w rzeczywistości tak właśnie jest)dodatkowo rozbudzało moją wyobraźnię. Gra nie jest idealna,niektóre rzeczy dość płytko rozwinięte np: brak portretów, mało interesujący towarzysze (nie wszyscy,ale jednak) są minusy ale z perspektywy całej gry nie wpływają na rozgrywkę jakoś negatywnie . Świetnie napisany świat wielu twórców mogłoby się uczyć jak powinno się to robić ,fenomenalne lokacje ( wykwit to coś po prostu czego mózg nie pojmuje) bardzo bogate różnorodne questy . Moje zakończenie było jak najbardziej satysfakcjonujące dla mnie .Wielki plus że na końcu jest wytłumaczenie co kto dalej zrobił ze swoim życiem i jak potoczyły się losy bohaterów . Na koniec dodam że cały potencjał gry, jest niemożliwy do okiełznania przy jednym podejściu dlatego zapewne zagram jeszcze raz inną postacią . Gra nie dla wszystkich ze względu na tony tekstu co mi bardzo przypadło do gustu. DLA MNIE 9.5/10

22.03.2017 18:54
odpowiedz
3 odpowiedzi
taffer33
4
Legionista

Nie gadajcie, Rhin jest świetna, jedna z najfajniejszych postaci w cRPG ostatnich lat, i ten twist na samym końcu z nią. Szkoda, że pewnie każdy ją oleje, bo jest słabiutka na samym początku. Poza tym wręcz namacalna relacja pomiędzy nią a bohaterem, gdyby nie to, że jest dzieckiem to wręcz o romansie prawie by można było mówić, a tak mamy fajnie rozrysowaną przyjaźń. Zbliżoną do tej między Bezimiennym a Anną.

spoiler start

Tak swoją drogą to zastanawiam się czy dobrze zrozumiałem całą tę historię - czy Changing God umarł na tej stacji kosmicznej podczas ataku Sorrowa, a swoją świadomość przeniósł w naszego bohatera? I kiedy to właściwie zrobił? W którym momencie? I skoro ten nasz niby bóg w postaci tego widma siedział w nas przez całą grę, to dlaczego nie przeniósł się do innego ciała, jak to zwykł czynić, czy dlatego, że my potrafiliśmy mu się przeciwstawić?

spoiler stop

Zakręcone to wszystko na koniec było :P

post wyedytowany przez taffer33 2017-03-22 18:55:51
22.03.2017 20:47
odpowiedz
taffer33
4
Legionista

Mam jeszcze pytanie odnośnie jednego z zakończeń

spoiler start

Nie dostałem na koniec żadnego podsumowania, creditsów, zupełnie nic, czy to standard przy poświęceniu samego siebie, by zniszczyć Sorrow, czy może bug?

spoiler stop


post wyedytowany przez taffer33 2017-03-22 20:48:15
25.03.2017 17:26
odpowiedz
chwali
3
Junior

Dobra ukończyłem w 34h. Swoje zdanie podtrzymuję, ciężka gra do ogarnięcia świata przez pierwsze 2h, dużo czytania, mało walk, od połowy gry przewidywałem możliwe zakończenia :P Lokacja Wykwitu zgwałciła mój mózg :P Co nie zmienia, że podtrzymuję końcową ocenę 8.

29.03.2017 08:53
odpowiedz
kluha666
104
See you space cowboy

Co jest najlepszym wyborem przy pierwszy awansie? Zwiększyć wysiłek, pulę punktów, biegłość czy umiejętność lub zdolność?

12.04.2017 00:15
odpowiedz
Vamike
33
Pretorianin

Rozczarownie i tyle Numenera nawet nie stała obok Planescape...Taka prawda jedynie pierwsze miasto Klify są ok reszta to jakieś nieporozumienie ...Ściany tekstu nuda i pustka...Brak pasjii przy tworzeniu całości aż nazbyt widoczny,,,Ogólnie to Rozpacz.:)która nawet od czasu do czasu pojawia sie tutaj we własnej osobie:D

21.04.2017 19:13
odpowiedz
boy3
40
Pretorianin
7.0

Nom, niestety trzeba przyznać że gra fabularnie, i pod względem scenariusza jest dużo gorsza od planespace torment. Ja wszystkim osobom bym jednak poczekał z ceną i kiedy spatchują choć trochę, bo gra sporo osób zawiedzie i nie jest idealna. To co boli, to bardzo spłycony, krótki wątek główny który nawet w pillars of eternity wypada lepiej niż w torment numenera :( Obiecanie inxile, że będzie towarzyszy 9 a mamy 6, do tego brak miasta wodnego, który został przedstawiony w jednej planszy we wspomnieniach, w których brak praktycznie npc

Od siebie dam 7 Wielki zawód, ale zagrać warto

post wyedytowany przez boy3 2017-04-21 19:15:19
23.04.2017 00:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
premium476120
1
Legionista
6.0

Właśnie ukończyłem ... niestety ... w momencie kiedy myślałem że gra zaczyna się rozkręcać. 32 godziny , zaliczałem wszystkie questy. Dziwna rzecz: w ciągu całej gry użyte przedmioty można policzyć na palcach ...spokojnie dało by się grać bez ( oczywiście bez tych potrzebnych do questów) , też tak mieliście ?
Spodziewałem się czegoś znacznie lepszego i większego. Wg. nie przekombinowany świat , niewykorzystany system rozwoju postaci (zdolności z których praktycznie nie ma potrzeby korzystania, przedmioty które nie są do niczego potrzebne). Historia kiedy zaczyna robić się ciekawa to się kończy. Nie powiem grało się przyjemnie , ale to za mało ..... ode mnie 6/10, więcej nie mogę dać

29.04.2017 16:45
odpowiedz
Camelson
8
Generał
6.0

Ja nie wiem, skąd taka ocena wysoka czy w ogóle wysokie oceny wśród dziennikarzy. Poważnie? Tu już nie chodzi o to, czy gra dorównuje pierwowzorowi itd. Ona jest po prostu... taka sobie.

Najbardziej klimatyczne są miejscówki - każda inna, oryginalna i klimatyczna.

Natomiast reszta leży - nieciekawe sekwencje walk, inwestowanie w jakiekolwiek umiejętności społeczne to klucz - rozwiązujesz 99% problemów, a nawet bez tego wystarczy w walce się ukryć i poużywać inteligencji. No po prostu tutaj to jest dziadostwo.

Ale Torment nie walką leży. Dialogi są ok, jakoś specjalnie się nie wybijają i nie ma jakichś głębokich cytatów do zapamiętania. Natomiast mam żal o towarzyszy - nieciekawych, zwłaszcza porównując do innych gier RPG.

Przez całą grę użyłem tylko raz enigmatu i to tylko z ciekawości. Całkowicie bezużyteczny system.

Nie można odmówić grze ciekawej kreacji świata - technologia i fantasy świetnie się tutaj uzupełniają. Natomiast znowu - nie napotkałem ŻADNYCH interesujących postaci... motywacje każdego NPC do działania są tak słabo nakreślone, że to aż boli. Tak samo relacje między bohaterem a towarzyszami - nic z nich nie wynika. W takim Dragon Age był system, że jeśli towarzysz zrobił się zbyt smutny to nas opuszczał. I owszem, tam też było trudno do tego doprowadzić, ale tutaj po prostu interakcje z towarzyszami ograniczają się do rozmów (średnio ciekawych) i ich reakcji na dane wydarzenie czy Twój czyn (przy czym tutaj też jest lipa).

Ogółem zmuszałem się żeby to przejść, bo po prostu chciałem poznać zakończenie. I ono jak i cała konkluzja też są takie sobie. Można się ich było domyślić, oczywiście obowiązkowy wybór z poświęceniem siebie dla dobra innych bla bla.

Ogółem jestem strasznie zawiedziony, tym bardziej po tej recenzji na GOL-u gdzie obiecano jakieś fajerwerki. Totalna pomyłka i gra w żadnym stopniu nie dochodząca do poziomu oryginału. TO nie jest Torment naszych czasów. To jest średnia gra aspirująca do bycia czymś większym. Takiej gry jak oryginalny Torment po prostu już nie da się chyba zrobić.

Ale nawet nie patrząc przez pryzmat starego Tormenta, to nowy jest po prostu... nijaki.

post wyedytowany przez Camelson 2017-04-29 16:48:52
Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze