VenomP23:

Profil Komentarze
Forum

VenomP23 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

01.03.2016 17:45
odpowiedz
VenomP23
37

A ja mam nadzieję, że Rockstar w kolejnej grze odtworzy... San Francisco ! Jedno z najbardziej malowniczych miast, które obecnie w filmach portretowane jest równie często co Nowy Jork.

23.02.2016 12:56
VenomP23
37

W wolnej chwili zapraszam do mojej obszernej, spoilerowej recenzji tutaj:

http://naekranie.pl/recenzje/deadpool-recenzja-spoilerowa

13.02.2016 15:01
2
VenomP23
37

Dobra recka, zaskakująco stonowana. Osobiście uważam, że Deadpoolowi należą się jednocześnie większe zachwyty i ostrzejsza krytyka. Oto super-but-not-a-hero jakiego bowiem wyczekiwałem od dawna! Dwugodzinna masturbacja siarczystymi żartami, bijatykami, seksem i popkulturową sieczką. Nieskrępowana zabawa, chimifuckinchangas!

Tak z głowy i na gorąco po seansie - UWAGA NA SPOILERY:

Zachwyty:
+ Odwaga na stworzenie takiej historii -0 myślę, że ostatecznie timing powstania Deadpoola jest idealny (szczyt boomu komiksowych ekranizacji), ale i tak kudos, że studio pociągnęło za spust.

+ Ryan Reynolds i kapitalny strój - to już jest życiowa rola Reynoldsa, spokojnie naznaczy jego karierę. Świetna gra głosem, dystans, autoironia względem siebie. Kreacja Deadpoola to bez żadnych wątpliwości największy atut filmu.

+ napisy początkowe - pierwsze minuty filmu, czyli tzw. haczyk, który ma widza przekonać do reszty - strzał w dziesiątkę - jest humor, ironia, akcja i tempo.

+ "ludzka" strona historii - wątek romantyczny (pomimo mdłej Moreny, osobiście nie jestem jej fanem) to faktycznie jedna z lepszych miłosnych historii na walentynki. Dwójka spaczonych, ale pozytywnie zakręconych ludzi, która dopełnia się jak ta wspomniana koślawa układanka.

+ Ajax - karykatura, a jakże, ale Ed Skrein posiada tonę ekranowej charyzmy.

+ robili co mogli przy stosunkowo niskim budżecie, co wyraźnie czuć (brak końcowej strzelaniny wynikł z braku pieniędzy. Scenarzyści mówili, że to właśnie dlatego Deadpool "zapomniał" swoich broni z taksówki). Bardzo na plus jeśli chodzi o akcję: świetny, intensywny podkład dźwiękowy Junkie XL (Mad Max Fury Road, pora zapamiętać ten pseudonim, wróci jeszcze w Batman v Superman razem z Hansem Zimmerem), brutalność (of course) i choreografia (jeśli dobrze kojarzę to człowiek od serialowego "Daredevila" pracował nad walkami) choć często ucieka się do mocno dynamicznego montażu. Czuć jednak że eksplozje i ogólny wygląd to niższy stopień zaawansowania. Następnym razem już kasa posypie się odważniej.

+ humor i meta-nawiązania - tak jak wspomniano w recenzji, żartowanie z liczby członków X-Men i McAvoy/Stewart to perełki, a na plus także rozliczenie się z Deadpoolem z Originu i zaszytymi ustami (kilkukrotnie wracający gag)

+ masa popkulturowych nawiązań, tak do Batmana jak i Avengers i Spider-mana, ale też Liam Neeson i seria Taken. Cała paleta różnych humorów.

Zarzuty:
- brak fabuły, tzn mamy tu tylko wątek miłosny, origin i historię zemsty (duży plus jednak za nielinearną konstrukcję na początku, inaczej film byłby przez 1/3 względnie "normalny" a potem odlot. A tak utrzymali wysokie tempo i logikę historii.). Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie robię z "braku fabuły" specjalnego zarzutu, bo tak jak pisze Czarny Wilk ona spełnia swoje zadanie katalizatora żartów, ale w filmie brakuje też kontekstów - skąd postacie czerpią informacje, jak faktycznie działa ten program, dlaczego końcówka filmu dzieje się na statku/transportowcu, itd. itp. Jest bardzo prosto, wręcz niedorzecznie prosto, ale na "lepszą" historię przyjdzie czas w sequelach.

- niewykorzystany potencjał TJ Millera - jego Weasel to faktycznie w zasadzie jest cameo, a powinien/mógł mieć większą rolę -aktor wprawdzie sam mówił, że celowo jest stonowany i stanowi kontrast dla Wilsona, ale myślę, że część z jego improwizacji i wygłupów jeszcze zobaczymy w wersji Directors Cut.

- film nie demontuje "origin story", a jest wręcz bardzo wierny ramom tego podgatunku (łącznie z klasyczną sceną szycia kostiumu). Myślę, że twórcy spokojnie mogli jeszcze silniej docisnąć gaz do dechy i odważniej wykorzystywać łamanie czwartej ściany i naśmiewanie się z współczesnego Hollywood. A tak rzeczywiście jest to nieszablonowa, przewrotna "super-hero-story" ale głównie z racji na postać Deadpoola i kategorię R. Jeśli chodzi o dekonstrukcję fabularną superbohaterskiego mitu to wciąż wyróżnić można raczej "Watchmen" i ... "Iniemamocnych" Pixara. Z drugiej strony to też jednak atut, bo "Deadpool" nie przekracza granic autoparodii, tzn cały czas jest zwarty i paradoksalnie realistyczny. Pod tym kątem łatwiej będzie go w końcu dopasować do X-Men - a teraz to już pewnik, kwestia czasu.

Kilka "ale/uwag" do tekstu:
- erotyka: faktycznie nie jest jej dużo, wykorzystali ją z umiarem i to na plus. Ale jest też scena w strip-clubie (faktycznym strip-clubie w Vanocuver, nie na planie, Stan Lee kozak) w której są i piersi na prawo i lewo, i waginę też można dostrzec. Zresztą penisa pokazywał i Reynolds, nie trzeba było specjalnie się dopatrywać. Sceny seksu także na plus, bo odważne, dosadne, ale nie wyuzdane.

- twórcy faktycznie podeszli z założeniem ilości i różnorodności żartów, scenarzyści Rhett Reese Paul Wernick mówili w wywiadach, że sięgnęli po paletę jak najróżniejszych humorów i cieszyli się jeśli 7/10 zaprezentowanych żarów rozbawi widza (dla każdego może to być inna siódemka). Nie wiem czy taki odsetek osiągnęli, ale ja na pewno ubawiłem się z więcej niż połowy żartów. Na głos śmiałem się co prawda kilka razy tylko, ale słowo daję, że przez 90% filmu siedziałem z uśmiechem na twarzy. Pod koniec autentycznie bolały mnie mięśnie twarzy. A co do różnorodności humoru to chyba jednak na plus, bo bywało czerstwo, ale każdy mógł wyciągnąć coś dla siebie. Przykładowo: pojawił się gag z meblami, dla mnie i większości raczej niezrozumiały, ale była u mnie na sali grupka osób, która miała z tego potężny ubaw. I w szerszej perspektywie to jest cool.

- napisy z ograniczonymi przekleństwami - często pojawia się kwestia tłumaczenia - ja nie mam w zasadzie żadnych uwag co do jakości tłumaczenia bo rzadko się napisami posiłkowałem. A to dlatego, że zraziły mnie na początku kiedy unikano lub łagodzono przekleństwa. Nie lubię takiego zabiegu, jak pada "fuck" to ma być "k**a", "fucking" --> "pie****ony", a nie "pieprzony". To taka rzecz, która mnie osobiście irytuje. Wiem, że później już przekleństwa się sypały i jak już zerkałem na napisy to było wszystko okej.

- "Na pewno lepsza niż Jeszcze Jedna Polska Komedia Romantyczna Z Tymi Samymi Aktorami." Jeszcze niedawno zgodziłbym się w ciemno, ale niedawno "Listy do M 2", a teraz "Planeta Singli" zbierają naprawdę dobre, zaskakująco pozytywne recenzje. I to zewsząd, od osób po których bym się tego nie spodziewał. Więc to brzydkie uogólnienie na koniec recenzji bym wyrzucił, nie ma co demonizować :)

spoiler start

- PS - to nawet dwie sceny po napisach, całkiem zabawne, szczególnie, że Deadpool 2 już dostał zielone światło. A do roli Cable Tim Miller chce ponoć Jona Hamma. Jestem zaintrygowany.

spoiler stop

20th Century Fox znalazł swojego następcę Wolverine'a i teraz już kasy nie braknie. Jeszcze za Gambita trzymam kciuki i będzie gitara.

I na koniec - wersja Directors Cut. Byłem początkowo zły, że od razu pojawiły się doniesienia, że powstanie, ale teraz jestem jej ogromnie ciekaw. To może być zaledwie 7 minut więcej (Tim Miller mówił, że mniej więcej o tyle różnił się pierwsza wersja od "final cut") ale mają też ponoć sekwencję w Meksyku. Mam nadzieję, że wykorzystają maksimum materiału i to nie tylko wulgarność podkręcą, ale i postacie i fabułę rozbudują.

post wyedytowany przez VenomP23 2016-02-13 15:07:54
29.01.2016 10:48
VenomP23
37

Wczytałem się w to forum i piszą ludzie, że jednak bug :) Jedyna opcja to powrót do poprzednich sterowników póki co. Albo czekanie czy jakiś szybki fix ze strony Nvidii się pojawi.

29.01.2016 09:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
VenomP23
37

To chociaż tyle wiadomo, że to wina sterowników, bo już się bałem, że to mój komp świruje. Można odinstalować tego nowego i wraca wszystko do normy. Albo czekać czy kolejny nowy naprawi sytuację, bo wątpię czy tak miało być. Poza tym ktoś coś?

28.01.2016 20:38
odpowiedz
1 odpowiedź
VenomP23
37

czy ktoś ma jeszcze taki "problem", że po zainstalowaniu tego nowego sterownika karta graficzna cały czas wyświetla się przy bezpiecznym usuwaniu sprzętu?

Wkurzające bo często podpinam i wypinam pendrive'y a teraz przez przypadek mogę wypiąć kartę. Czy ktoś może pomóc jak to przestawić?

12.12.2015 13:18
odpowiedz
VenomP23
37

Ano właśnie, dlaczego takich opcji nie ma w podstawce? Kupowanie domów, apartamentów, meblowanie ich. Na to chciałem kasę wydawać, a tak fabuła się skończyła i nie ma co robić. Szkoda :[

26.11.2015 16:01
odpowiedz
VenomP23
37

@Gandohar - gram odkąd pojawił się pierwszy patch i ten FAKTYCZNIE oferuje poprawę. Grałem wczoraj 1.5 godziny, sprzęt: procek i5-2300, 8gb RAM, GTX970 (ustawienia na maxa poza antyaliasingiem i cieniami na średnich) i zanotowałem tylko 2 ścinki (przy wsiadaniu bo Batmobilu). Poza tym płynnie, raz animacja spadła poniżej do ok 30 klatek i musiałem uruchomić ponownie. Potem wszystko już okej. Więc po tej małej próbce oceniam, że B:AK na PC wreszcie jest GRYWALNY !

25.10.2015 12:21
odpowiedz
VenomP23
37

To ja sobie zrobię nie gaming ale tourist edition :) Londyn zawsze fajnie zwiedzić.

27.09.2015 10:49
VenomP23
37

Pełna zgoda :) Ode mnie 8/10. "Granice zostały przesunięte". Oparty na retardacji, gorzki ekstrakt z moralności Ciemnych Interesów Amerykanów. Mamy nową reżyserską gwiazdę. Blade Runner 2 zapowiada się co raz lepiej.

23.09.2015 16:36
odpowiedz
VenomP23
37

Ostatni patch dodał więcej opcji ale gra i tak nie działa. Na Nvidii 970 po 15 minutach gry zaczeły się takie zwiechy, że musiałem gasić. Czekam dalej.

#This is how the Batman died ?!.

PS. Beksleszek, TobiAlex +1

18.09.2015 10:41
odpowiedz
VenomP23
37

bez licencji nie chcę nawet na to patrzeć ...

13.09.2015 18:56
odpowiedz
VenomP23
37

@grubens997 - wpadnij na naekranie.pl jeśli interesuje Cię tematyka seriali.

10.09.2015 12:58
odpowiedz
VenomP23
37

Patrząc tylko po galeriach nie widzę dużego zróżnicowania lokacji. Nie moje klimaty.

07.09.2015 13:59
odpowiedz
VenomP23
37

Eee, czytam pierwszy akapit i sam nie wiem czy brnąć dalej. Masa nieścisłości. Jakie znowu "symboliczne" pochwały. To te opinie fanów i krytyków są najważniejsze, a nie "namacalna gotówka", której znowu dużo nie ma. Przy budżecie 150 mln $ produkcja zarobiła na świecie ok 370 mln, co jest wynikiem poniżej satysfakcjonującego. Szacuje się, że aby film się zwrócił musi podwoić budżet, a tutaj nie ma wliczonych kosztów marketingu, więc na dobrą sprawę film mógł ledwo, ledwo na zero wyjść. Przynajmniej na razie, dopóki zyski z rynku domowego nie spłyną. I dowodem takiego stanu rzeczy jest ciągły brak decyzji studia o kontynuacji. Universal zaraz dał znać, że powstanie Jurassic Wolrd II i kolejne części. Warner Bros na razie się wstrzymuje, własnie z powodu wyniku finansowego, choć decyzja o kolejnych filmach to no-brainer.

To rażące błędy. Do tej pory czytałem także, że Avalanche wypuszcza grę niezależnie od filmu, a że daty premiery zbiegły się w czasie to wynik przypadku i wielokrotnego przesuwania dat. Teraz czytam sprzeczną informację i nie wiem czy autor aby na pewno to sprawdził.

Panie Maiman?

PS. Doczytałem resztę recenzji, bardzo zgrabnie napisana ;) Grę chyba kiedyś przetestuję, tymczasem wstęp do recenzji powinien trafić... na złom.

02.09.2015 12:26
odpowiedz
VenomP23
37

No nareszcie ! Wprawdzie Szpakowskiemu już bym podziękował ale Laskowski to ścisły TOP najlepszych komentatorów. W kontekście FIFY to rewolucja :) ja jestem zajarany.

30.08.2015 10:46
odpowiedz
VenomP23
37

Croc <3

30.08.2015 10:45
odpowiedz
VenomP23
37

czyli reasumując, bez znajmości poprzednich części mogę zagrać czy nie bardzo?

30.08.2015 10:44
odpowiedz
VenomP23
37

Gra ma świetną obsadę, psycholog ze zdjęcia to przecież Peter Stormare! Jest też Rami Malek.

30.08.2015 10:43
odpowiedz
VenomP23
37

jest szansa na PC ? :)

27.08.2015 14:09
odpowiedz
VenomP23
37

F5 , F5, F5 ;p

25.08.2015 19:09
odpowiedz
VenomP23
37

A mi na PC nie działa :/ błąd wyskakuje przy odpalaniu ... Na stronie Steamu napisane jest że części konfiguracji gra nie obsługuje. Czyżbym był akurat tym pechowcem... Ktoś coś ?

13.08.2015 10:16
odpowiedz
VenomP23
37

Dawno takiej dobrej recenzji gry nie czytałem. Jeśli kiedyś wniebowstąpienie dostąpi PC-towców to zagram niewątpliwie.

30.07.2015 16:31
odpowiedz
VenomP23
37

U mnie też nic na razie. Ikonka z paska znikła i głucho... Zakładam, że jeszcze nie pora dla mnie.

17.07.2015 19:08
VenomP23
37

Czy Valiant Hearts za darmo to pełna wersja? Bo na app store nie jest to jasne, obok jest płatna wersja full a gra darmowa cały czas atakuje okienkami aby grę kupić po promocyjnej cenie. Ktos coś?

02.07.2015 16:00
odpowiedz
VenomP23
37

I like how this sound !

26.06.2015 10:56
VenomP23
37

Hmm. Tylko wróci w jakiej formie? Potężnego ok 10 gb patchu czy w zupełnie nowej wersji do pobrania? I kiedy to nastąpi, bo są ploteczki, że na jesień razem z wersją na Linuxa. Plus co z tymi, którzy nie mogą zwrócić gry (kupiłem w promocji z kartą) - czy wtedy też dostanę nowy produkt? Powinienem.

A w każdym razie brawa dla Cenegi i wreszcie Rocksteady podeszło do sprawy poważnie, a nie mówiąc o obniżaniu ustawień. Przeprosili, teraz dorzucą jeszcze jakieś darmowe DLC (Red Hood i Harley!) i będzie się grało.

24.06.2015 12:42
odpowiedz
VenomP23
37

Kpina, tak wykastrowana gra, a rada taka żeby jeszcze na minimum dać. Jeden patch tego nie załatwi, przecież to jest półprodukt.

I nie ma tu nic do rzeczy kwestia komputer vs konsola, bawią mnie te głupie komentarze. Twórcy zawalili po całości :/ Wracam do Los Santos.

24.06.2015 12:35
odpowiedz
VenomP23
37

dobry żart :/ kupiłem kartę, a teraz żeby grać mam dać wszystko na minimalne. Poje**ło?

23.06.2015 17:56
odpowiedz
VenomP23
37

@Luczek18 - o czym ty teraz człeku pleciesz... przecież tysiące ludzi zainwestowało w karty 970 i 980 a tu się okazuje, że gra nie ma wysokich tekstur, ma limit 30 klatek a i tak nie działa płynnie. Wina leży w 100% po stronie producenta. Koniec tematu.

23.06.2015 17:30
odpowiedz
VenomP23
37

Co ku**a ?! I teraz to ogłaszają? Najpierw podnoszą minimalne wymagania na ok 3 godziny przed launchem, potem okazuje się, że w grze jest limit 30 klatek, a teraz, że w ogóle nie Rocksteady robiło optymalizację?!

Przecież gdyby to było wiadome od początku to zakładam połowa osób nie kupiłaby gry. Jak nie więcej. I naprawdę nie lubię rzucać oskarżeniami na prawo i lewo, ale to jest oszustwo jak w mordę strzelił. Jeden patch nie załatwi skopanej optymalizacji, braku wyboru języka polskiego, ograniczonych opcji graficznych i cholera wie czego.

A dokładając problemy z edycjami kolekcjonerskimi to zdecydowanie otrzymaliśmy wtopę ostatnich lat. Taką klęską nawet Unity nie było... szok.

08.06.2015 18:33
odpowiedz
VenomP23
37

Kiełbasa, wódka i... informatycy. Tak to można rozszerzyć i jest to już prawda od kilku lat. Cieszmy się ze mamy swój "towar" eksportowy, gamedev to potwierdzenie tendencji.

02.06.2015 10:55
VenomP23
37

gdzie tam "najciekawszy". Widać mało seriali oglądasz..

14.05.2015 13:12
VenomP23
37

Uwielbiam Alana Wake :) Fantastycznie czyta się takie teksty. Dzięki.

13.05.2015 09:42
odpowiedz
VenomP23
37
9.0

Czekam :)

12.05.2015 10:01
odpowiedz
VenomP23
37

@sekret_mnicha - scena z Selvigiem i tą jaskinią została wciśnięta przez studio. Narzucili to Whedonowi, grożąc mu, że wytną mu sceny na farmie. Sam reżyser o tym mówił :( Takie nieprzyjazne rozstanie nastąpiło.

12.05.2015 09:43
odpowiedz
VenomP23
37

@Autor - a jeśli ktoś nie grał (jeszcze) w Wolfensteina, a chciałby, to można zacząć od tego rozszerzenia? :) Jak rozumiem to fabularny prequel.

30.04.2015 18:20
odpowiedz
VenomP23
37

A ja również należę do fanów Watch_Dogs ! Przyjemna historia, kapitalny protagonista, filmowe misje, bardzo dobre Chicago. Graficznie byłem zadowolony i a na całą tą "aferę" patrzyłem z przymrużeniem oka. Ogólnie Watch_Dogs to więcej niż dobra gra.

30.04.2015 18:16
odpowiedz
VenomP23
37

NBA od 2k to prawdopodobnie najlepsze gry sportowe :P muszą tylko nad AI i sztucznymi ustawieniami popracować i git. Także z tytułem tego newsa nie zgadzam się ani troszkę.

21.04.2015 12:18
odpowiedz
VenomP23
37

Oh me, oh my :P Kapitalnie to wygląda. „Alan Wake” to moja TOP 5 ulubionych gier ever – klimat, kingowski duch, muzyka, gra światłocieni, świetna historia, miodny gameplay, praca kamery i ogólnie filmowa realizacja :P Przechodziłem jeszcze raz 2 miesiące temu – dalej uwielbiam.

I tak jak Alan Wake czerpał z Kinga czy Lovecrafta, tak American Nightmare to już Quentin Tarantino i Robert Rodriguez – co dla mnie było rozczarowaniem :(

Tutaj widzę kontynuację klimatu (na plus), ale zamiast zwartej historii nacisk na walkę z ciemnością (to pytajnik). W każdym razie – czego news nie zaznacza – a o czym piszą zagraniczne media – kontynuacją Wake jest w planach, projekt nigdy nie został skasowany, tylko wstrzymany. Prawo logiki, ekonomii i prawo Murphy’ego (co może się wydarzyć to się wydarzy) mówią nam więc, że „Alan Wake 2&#8243; to kwestia czasu!

This info officially made my day!

21.04.2015 12:12
odpowiedz
VenomP23
37

Mam nadzieję, że tak jak Alan Wake i Quantum Break trafi w końcu na PC :P Oby to był tymczasowy exclusive bo wygląda na must play i must have ;P

18.04.2015 14:33
odpowiedz
VenomP23
37

Taki jest plan :)

Ale raaany, jak ja mogłem wcześniej tego nie zauważyć. Ustawiłem dokładnie takie settingsy jak autor tekstu i śmiga (z okazjonalnymi zwiechami w złożonych lokacjach) na wysokich teksturach. Wcześniej tego nie zauważyłem, ale pasek "zróżnicowania przechodniów" jest ogromnie zasobożerny ! Zagapiłem się, a wystarczy zmniejszyć do połowy i już jest miejsce w VRAMie :P Zonk.

Także dzięki Łukasz za te screeny :D

18.04.2015 12:15
odpowiedz
VenomP23
37

@Dreamy - no a ja myślę jednak nad upgrade'm karty. Raz, że to niepełna satysfakcja z GTA V, a dwa, że w Wiedzminie 3, który leci za miesiąc równo 660 podana jest jako minimalna :( Potem jeszcze Batman: Arkham Knight, nowy Asasyn, CoD i kosmiczne Star Wars Battlefront :) Eh.. GTA jeszcze da się ograć, ale i tak szykuje się konieczność upgrade'u :(

18.04.2015 11:57
odpowiedz
VenomP23
37

@Dreamy - ja mam podobny problem. W sensie posiadam kartę GTX660, ale nie wygląda ona na wystarczającą do "rekomendowanych" zaleceń. Żeby ustawić wysokie tekstury to trzeba sporo innych opcji obciąć - np jakość wody ustawić na średnią (fatalnie wyglądającą). I tak ja generalnie - żeby gra leciała płynnie - ustawiłem średnie tekstury, a resztę na b.wysoki i też cały czas mam wrażenie, że to grafika miejscami gorsza i od Watch_Dogs. Konkluzja jest taka, że pełnej satysfakcji z grafiki 660 nie gwarantuje. Ale jeśli dobrze poustawiać to gameplay jest miodny i z biegiem rozgrywki się trochę mniej zwraca uwagę :)

18.04.2015 11:54
odpowiedz
VenomP23
37

@Luc.Golabiowski - mam bardzo podobne specyfikacje (ta sama karta i RAM, tylko ciut gorszy procek i5 2320), ustawiałem opcje tak samo jak Ty i jednak mi łapało zwiechy dość często. Może wina procka, ale musiałem zrzucić tekstury na "średnie", a resztę zostawiłem na "b.wysokie" i działa płynnie.

Tyle, że te "średnie" tekstury to jednak mizeria. Duża jest różnica pomiędzy nimi, a "wysokimi", nie mówiąc już o ultra detalach wrzucanych tutaj na screenach.

Ogrywałeś na średnich może? Jak wrażenia?

04.04.2015 15:13
odpowiedz
VenomP23
37

Rany, odpaliłem sobie teraz ten zwiastun filmowego DD i ... tragedia! Jakby do innego stylistycznie filmu się odnosił. Producenci, studio i marketingowcy zarżnęli ten projekt już u startu. Ja będę się jednak bawił w - nomen omen- adwokata diabła - i bronił wersji reżyserskiej :P Obejrzeć na pewno warto.

04.04.2015 15:07
odpowiedz
VenomP23
37

@LordSettlers - Jeśli Ghost Rider i Punisher mieliby pojawić się w kinie to trudniej byłoby wywalczyć dla nich kategorię R w serialu. Filmy to PG-13. Oczywiście w idealnym świecie tak by było, ale Marvel/Disney to też biznes i liczą się pieniądze. Już z Daredevilem nie wiadomo co będzie. Dostał kategorię TV-MA i jak na razie cisza o tym czy się pojawi. A akurat on i Luke Cage na 100% powinni być obecni w kinie, i powinno to być zapowiedziane od razu. A nie jest. Mam nadzieję, że pozytywne recenzje wpłyną na transfer postaci z telewizji do kina.

@Scott P. - nikt nie zmusza Cię do oglądania :) Ostatnio zombie były niemal wszędzie, ale ja oglądałem sobie tylko TWD i nie narzekałem na resztę. A co do wymienionych seriali to nie podaję, że każdy z nich miałby znaleźć się w ramówce za 2-3 lata. Raczej o bliżej nieokreśłonym przełomie 10 lat tu mowa i tylko części z tych produkcji ;)

03.04.2015 18:00
odpowiedz
VenomP23
37

@MarvelgamePL - nawet się nie zastanawiaj :) "Odrodzony" to spokojnie TOP3 pierwszej 60 WKKM.

@Czarny Wilk - znowu Millar się wkradł ze 2 razy ;P Poza tym fajny gryps żeby poznać/odświeżyć sobie bio i historię publikacji Daredevila.

Ale! Nie, nie zgodzę się z udawaniem, że "Daredevil" z 2003 nie istnieje. Będziemy udawać, że wersja kinowa nie istnieje. Kiedy ostatnio oglądałeś Directors Cut? I czy w ogóle, bo chyba kiedyś pisałeś o niej "ponoć"?

Ja w kinie nie byłem, do filmu zabierałem się jak do jeża - z ciekawością i ostrożnością - i z małpką na plecach, że miał tragiczne recenzje. Obejrzałem w końcu wczoraj i ... naprawdę mi się podobał. Wklepałem sobie później "daredevil directors cut reviews" w google i o dziwo - kilkanaście pierwszych wpisów bardzo pozytywnych - sypią się 7/10, 4/5 i określenia, że to film niedoceniony.

Mnie przekonał. Jest mocno komiksowy (czuć Franka Millera), choć rysowany bardzo grubą krechą, dramaturgiczna esencja postaci Murdocka jest rozwodniona w natłoku efekciarskich ujęć (kalki z Spider-Man) i poprockowych brzmieniach, ale da się ją wyłowić i to ogólnie naprawdę fajna wizja! Wersja reżyserska jest 30 min dłuższa, rozbudowuje postacie i minimalizuje wątek miłosny (scena łóżkowa jest usunięta), jest w tym fabuła i akcja. Seryjnie :)

A najzabawniejsze - Ben Affleck - za film został zmiażdżony, sam żałował, że wziął udział, otrzymał Złotą Malinę, a ... patrząc z perspektywy dzisiejszej, spełnionego, oskarowego twórcy - to jest ciągle ten sam Ben Affleck. Ta sama drewniana mimika, która stanowiła atut Gone Girl, te same posągowe gestykulacje, które pokazywał w Argo. Wtedy Afflecka krytykowano za wszystko (brał udział w gorszych filmach) i poniekąd oberwał rykoszetem i za Daredevila. Jasne, że mógł go zagrać ktoś lepszy, ale tak źle jak się słyszy nie jest. Serio. Jego nadchodzący Batman będzie pewnie co nieco podobny i wątpię, żeby tym razem ktoś go hejtował tak mocno.

Jeśli ktoś się waha - obejrzyjcie sobie teraz przed premierą i sami oceńcie. Hejty na Daredevila stały poniekąd miejską legendą. Daleko mu do "Spider-Mana" Raimiego, czy "X-Men 2", które wyszły w podobnym czasie, ale wersja reżyserska to kawał niezłego superbohaterskiego filmidła :)

02.04.2015 14:34
odpowiedz
VenomP23
37

o oczekiwaniach wobec Fear The Walking Dead tutaj:

http://naekranie.pl/artykuly/czego-oczekiwac-po-fear-the-walking-dead

02.04.2015 14:33
odpowiedz
VenomP23
37

Wypowiedź DeKnighta była autentyczna i z tego co ploteczki mówią to ponoć będzie dalej zabiegał, żeby Punishera zrobić. Tylko czekać na sukces Daredevila. No, ja myślę, że te 4 seriale - Blade, Ghost Rider, Punisher i własnie Moon Knight mają największe szanse żeby kiedyś na Netflix się pojawić :D Jestem dobrej myśli.

Były plotki, że FOX zrobi aktorski serial w uniwersum X-Men, jakoś na jesień ubiegłego roku, ale od tego czasu cisza :( Oj, tak sam chętnie zobaczyłbym X-23.

Ale co tam spekulacje, od rana jaram się jak Rzym Nerona po zobaczeniu zapowiedzi R-ki dla Deadpoola ! To będzie miazga.

01.04.2015 14:28
odpowiedz
VenomP23
37

PS. Właśnie zobaczyłem, że wpis ten trafił na stronę główną GoLa. Dziękuję za wyróżnienie :) Ze wszystkich tekstów jakie popełniłem akurat tym niespecjalnie chciałbym się chwalić. Także - Drogi Czytelniku - jeśli już tu zawędrowałeś - to zachowaj prima aprilisowy nastrój i zostaw swoje wrażenia w komentarzach :)

01.04.2015 13:30
odpowiedz
VenomP23
37

Zrozumiałem, zrozumiałem, tylko mi nie odpowiadają. Z Glennem okej, może być. Sashę pokazywano już jak strzela w lesie i nie przejmuje się zagrożeniem, jest pogodzona ze śmiercią, tutaj ten motyw powtarzają, a za symbolikę stosują to leżenie w grobie. Dla mnie takie przeciągnięcia są niepotrzebne, tobie odpowiadają, nie ma tematu.

(off: przy 16 odcinkach takie manewry muszą być stosowane. Nie przez przypadek wolę 1 i nawet 2 sezon gdzie liczba odcinków wynosiła odpowiednio 6 i 13. Jeśli spojrzeć całościowo na krajobraz telewizji to najlepsze seriale w 90% mają po 10-13 epizodów na sezon. Jest tylko kilka wyjątków).

Z Gabrielem jest podobnie, to że ma do siebie żal i że jest słabszy psychicznie było już wyraźnie zaznaczone. Nie było potrzeby się nad tym tak rozwodzić. Aspekty życia codziennego w świecie po apokalipsie zombie z założenia nie powinny mieć "nudnych" scen. I nigdzie takiego przymiotnika nie użyłem. Ba, nawet jestem mu przeciwny i irytuje mnie nazywanie np wspominanego już przeze mnie 3 sezonu HoC nudnym.

Bohaterowie bardzo często dywagują o swojej psychicznej kondycji, w każdym odcinku wyłapiesz przynajmniej kilka frazesów. Dla przeciwwagi - fantastyczny pod tym względem jest komiks, wyważony, precyzyjny, pozbawiony pustosłowia. Tutaj, dla przykładu, np w ostatniej scenie któregoś z wcześniejszych odcinków kiedy Carol mówi Rickowi o tym, że Pete bije Jesse. Reakcja Ricka, drgnięcie twarzy, napięcie mięśni - już tyle wystarczyło żeby widz zrozumiał, że Rick płazem mu tego nie puści i znając budowaną historię będzie chciał go zabić. Ale twórcy dorzucili jeszcze Carol werbalizującą to uczucie. Niepotrzebnie, bo wszystko było jasne. I to mi właśnie nie odpowiada.

IMO wypowiadanie się w "kluczowych tematach" takich jak poczucie winy, cierpienie, samotność, strach, kondycja psychofizyczna - powinno być opowiadane niewerbalnie, za pomocą gestów, mimiki, postawy, obrazu. A o codziennych sprawach bohaterzy powinny się wypowiadać, takich jak własnie survival, zdobywanie pożywienia itd itp.

Tak było na początku serialu, a im dalej wgłąb tym bardziej proporcje się odwracają. Przykład? Scena prania z 1 sezonu. Panie dyskutowały o tym, że tęsknią za swoimi wibratorami, mąż Carol rzucał jakieś kąśliwe uwagi i po samych twarzach i postawach wiedzieliśmy kto jak się czuje. Teraz jeśli ktoś czuje się źle, to powie, że czuje się źle. I jeszcze pokaże, że czuje się źle za pomocą cierpiętniczej miny. Jak choćby Eugene elokwentnie tłumaczący swoją nieprzydatność do tego świata.

Dla jednych to będą niuanse, niektórzy wolą rozrywkę z niskim kontekstem, ja wolę kontekst wyższy. Kwestia gustu, po prostu.

01.04.2015 12:22
odpowiedz
VenomP23
37

Panowie wyżej, rozumiem wasze wnioski i ja to wiem. Chyba nie do końca się zrozumielismy - a pisałem lekko i z przymrużeniem oka. Piszę: Brak akcji rekompensowany jest skupieniem na psychologii bohaterów i może wyszło niejasno (że niby akcję cenię wyżej), ale ja nie mam co do tego wielkiego zarzutu - bo uważam odcinek za dobry, co też napisałem - tylko ostatecznie nie ma tutaj kulminacji - stąd jest mało "finałowy". Jak choćby finał House of Cards 3, który urywa w pół zdania. 65 min było w takim razie niepotrzebne.

Skupienie się na bohaterach i dramatycznej stronie życia w takim świecie to clou serialu od samego początku i ja za wzór odwoływał się będę zawsze do pierwszej serii Darabonta. Tam dramat był idealnie wymieszany z dynamiką - przez co takie głupotki jak zombie używający cegieł do wybicia szyby - nie raziły. Zachowania bohaterów były wiarygodne, mówili i robili coś co ja sam zrobiłbym w ich sytuacji. Teraz już jednak tak nie jest. No, nie w 100%. Wymieniam 4 dobre wątki (dorzucić można jeszcze Eugena i Abrahama) i nawet zgodzę się, że Carol też jest okej - to mi osobiście jej transformacja nie podchodzi. Są jednak głupie, rozwleczone, nienaturalne wątki jak Sasha, Gabriel czy konflikt Nicka i Glenna (ten ostatni mniej). Twórcy uderzają w strasznie niski kontekst i perypetie bohaterów wykładają nam łopatą - czego ja oczekuję, to więcej subtelności. Subtelności, albo drastyczności - don't tell me, show me. Najlepszy w tym sezonie odcinek to ten w którym ginie Noah i Aiden. Ich okropna śmierć wbija się w pamięci - obrazek mówi więcej niż tysiąc słów.

- - -
I jeszcze jedna ważna rzecz - wpis, jak zresztą widać w stopce, został dodany o 3:18, jako konsekwencja bezsennej nocy (choruję ostatnio). Więc zgadza się, nie jest ona przemyślana i generalnie następnego dnia uznałem, że niepotrzebnie to pisałem (choć jak widzicie celuję w lżejszy ton, więc nie wycofuję się z tego co napisałem, a krytykę biorę na klatę) także dlatego, że sam finał nazajutrz wydał mi się lepszy. To był naprawdę dobry odcinek i dobra druga połowa sezonu. Ba, nawet cieszą mnie takie komentarze, bo widać, że jesteście fanami TWD - podobnie jak ja, co może wydać się wam teraz naciągane. Chłonę uniwersum od komiksów, książek, przez gry i seriale. I już nie mogę doczekać się "Fear The Walking Dead".

31.03.2015 19:26
odpowiedz
VenomP23
37

@claydespeed18 - tak jak pisze Stand-alone - zapowiadano finał na 90 min z czego 30 min okazało się być reklamami (w wersji na żywo) a samego odcinka zostało minut 65.

31.03.2015 14:48
odpowiedz
VenomP23
37

@Lupus007 - na pewno nie poznamy przyczyny, bo mówił o tym Kirkman, że nie chce jej podawać. Wtedy serial skupiłby się na tym aspekcie i poszukiwaniu lekarstwa, a nie na kondycji ludzkiej w takich warunkach. "Fear TWD" zaoferuje jednak ciekawą perspektywę pierwszych chwil po apokalipsie, tego nie mogę się doczekać :)

27.03.2015 17:54
VenomP23
37

Bardzo dobry art :) Sam chciałem temat poruszyć, świetne podsumowanie. Ogólnie się podpisuję - Agenci pełna zgoda, z Daredevilem mam ten sam "problem" ogromnych oczekiwań, co do Agent Carter, to ja byłem zafascynowany aż do ostatniego epizodu gdzie balonik pękł. Źle rozwiązali tą intrygę

spoiler start

obracając nagle całość w prywatną zemstę szalonego doktroka

spoiler stop

To na pewno na minus trzeba poczytać serialowi, ale jest też Peggy Carter :P A to pierwsza pełnokrwista heroina w MCU.

25.03.2015 20:07
odpowiedz
VenomP23
37

Nie dziwię się, że tyle jest głosów negatywnych, bo Alan Wake to praktycznie nie gra - bardziej jak interaktywny film. I tu dochodzimy do sedna - gust. Jeśli o mnie chodzi to ja szukam zawsze świetnych historii w grach, stąd uwielbiam Alan Wake, Fahrenheit, czy Telltale The Walking Dead. Gameplay mi nie straszny jeśli historia wciąga (a każda z tych gier ma sobie sporo do zarzucenia pod tym względem). Plus prywatnie Stephen King to mój ulubiony pisarz, a gra otwarcie inspiruje się jego prozą (jest cytowany i przywoływany 2 razy). Także dla mnie to dream come true.

@sebogothis - nie każdy rozdział, choć rzeczywiście lasu jest najwięcej (co mnie też w pewnym momencie nużyło). Co do American Nightmare to jest sequel bazujący na stylu Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. Ja dałem rady tylko pierwszemu rozdziałowi i zrezygnowałem.

@Czarny Wilk - no to poza WKKM w czymś jeszcze się mamy podobne zdanie.

@KochamKonsole - póki nie zagrasz to nie zdecydujesz jaka ona jest. Jeśli lubisz filmowość w grach, klimaty Kinga, i prosty gameplay to Ci się spodoba. O strzelbę chodziło strzelbę-strzelbę :D Nawet nie pomyślałem, że może to wypaść dwuznacznie.

A no i jeśli przyjdzie wena to więcej takich stworzę. Z różnych mediów. Stąd nazwałem sobie ten wpis EKSTRAKCJĄ i może przerodzi się w cykl :P

21.02.2015 11:46
odpowiedz
VenomP23
37

@sapc_io - dobrze mnie tu punktujesz - no Douglas też generalnie zły, szukałbym analogii do DiCaprio sprzed roku, dobry też argument z Whiteker'em. I właśnie szukając nagrodzonych aktorów za role drugoplanowe też chciałem to właśnie wykazać, że jeśli będą 2 postacie - z których jedna to np zasłużony snajper i żołnierz, a druga psychopata, milioner który zabił amerykańskiego atletę, to ten kontekst działa z reguły na korzyść tego pierwszego. Tak było przed rokiem, kiedy DiCaprio i Conaughey zagrali tak samo świetnie. Ale to "z reguły" trzeba dodać, ja przesadziłem. Sam teraz do pierwszoplanowej kategorii dorzucić mogę Denzela Washingtona za Dzień Próby :) Także tych aktorów jest więcej, nie przemyślałem sprawy do końca.

A co do "Lewiatana", to leży mi na dysku i zabierałem się do niego jak do jeża. Trzeba będzie nadrobić, żeby mieć odniesienie do "Idy" w takim razie :)

20.02.2015 19:33
odpowiedz
VenomP23
37

O, fakt. Hopkins dostał za Milczenie Owiec w kategorii pierwszoplanowej. Mój błąd :) Cały czas utożsamiam sobie tą jego nagrodę z drugim planem z faktu na rekordowo małą liczbę minut na ekranie :D Co do De Niro to polemizowałbym, Vito Corleone i La Motta nie podpadają pod antagonistów. Drugi na pewno nie, a Vito to postać mocno romantyczna, antybohater jeśli już. No ale, sam Hopkins zbija moją tezę więc mea culpa :)

20.02.2015 11:05
odpowiedz
VenomP23
37

@Reniferek - no to w kwestii Nygmy i Fish Mooney stoimy po przeciwstawnych stronach barykady. Nic tu nie zdziałamy. IMO nie tylko są źle zagrani - sztucznie, przerysowani - ale też tak są rozpisani, więc to kamyczek do ogródka scenarzystów. Fish Mooney z tymi swoimi teatralnymi gestami, groteskowymi sukienkami rzuca tekst "Aren't you a cool glass of milk". Słabe, głupiutkie.

Owszem poziom Gotham lekko się poprawił ostatnio. Zaznaczałem w komentarzach, że z ostateczną oceną trzeba poczekać do finału.

"Zbyt komiksowy"? Nie ja użyłem takiego sformułowania, więc tutaj pudło. Mi chodziło o karykaturalną komiksowość, źle rozumianą. Fish Mooney to postać, która dziś nawet w komiksach nie zagrzałaby miejsca. A i Nygma bardziej przypomina camp i klimaty Adama Westa, niż to co dziś pisze Scott Snyder. Przerysowali te postacie, zbyt grubą krechą i niskim kontekstem pojechali, więc stało się to ciężkostrawne. Dla przeciwwagi przykład rozkosznej komiksowości stanowi Agent Carter - komiksowa zarówno w formie i treści, a sprawdza się to głównie dzięki castingowi - Hayley Atwell, Shea Wingham, Dominic Cooper itd. W obsadzie Gotham sprawdzają się Pingwin (tutaj bez pudła) i młoda Catwoman (so Michelle Pfeiffer)

Wprowadzanie nowych postaci jest okej, a co do samej koncepcji to Gotham cierpi jednak na syndrom otwartej telewizji. Tu nie było planu od początku do końca - serial "zarabiał" kolejne epizody i twórcy musieli reagować. Nie ma tutaj wyraźnego wątku głównego, bo i przy 22-odcinkach będzie o to ciężko. Można pomarzyć jak serial wyglądałby np dla FX. I ta małpa niespełnionych oczekiwań siedzi mi zawsze na plecach podczas oglądania. Może kiedyś odpuści, ale na razie zawsze widzę, co mogło być zrobione lepiej. I tak ja np. zakładając, że mam swobodę twórczą i stacja wierzy w projekt: stonowałbym ogólny wydźwięk, Nygma byłby bardziej ludzki i sympatyczny (mnie irytuje), a do fabuły podszedłbym cierpliwiej - tj zacząłbym od pokazania Gordona (inny aktor koniecznie, może Theo James) jako funkcjonariusza policji, który odpowiada na wezwanie do morderstwa Wayne'ów i widząc opieszałość detektywów podejmuje działanie na własną rękę. I tak Gordon byłby funkcjonariuszem przez ok 10-12 odcinków (zakładając 22-odcinkowy sezon) w których obok prowadzenia śledztwa reagowałby na takie wezwania jak np przemoc domowa u Ivy'ch, włóczęgostwo Seliny Kyle, i tym podobne. Potem dopiero awansowałby na detektywa, został zdegradowany do strażnika Arkham, wrócił na detektywa i cierpliwie piął się aż do komisarza. Podobnie inaczej rozpisałbym postać Bruce'a - po śmierci rodziców powinien przeżywać bunt, a on praktycznie jest Batmanem bez maski.

Co do realizacji zaś to tutaj jest okej - świetny pomysł z wymieszaniem lat 40, 70 i współczesności. Dodałbym do tego więcej ciężkiego, dusznego klimatu Finchera i byłoby jak znalazł.

19.02.2015 20:21
odpowiedz
VenomP23
37

akurat gram sobie drugi raz :P

19.02.2015 11:30
odpowiedz
VenomP23
37

Pomijam aspekt odbioru filmu w USA, z racji na kontekst dziennikarze odczytują go inaczej niż my, to już polityczno-społeczna zagwozdka. Skupiając się na samym filmie to ja nie odniosłem wrażenia, że jest on politycznie zaangażowany - patos dotyczył uhonorowania żołnierzy - poza tym obyło się bez pustosłowia. Podsumowując film, to jest to sprawne filmowe rzemiosło zarówno wojenne jak i biograficzne. Nominacja do Oskara raczej na wyrost (brak "Foxcatchera"), no ale kiedyś The Hurt Locker w ogóle wygrał, więc mnie to nie dziwi. Rola Coopera bardzo dobra. Czytając recenzję żal jednak, że w 2h nie udało się zmieścić tych ważniejszych wątków biograficznych - tak dostajemy raczej mocno okrojony charakter Kyle'a - tj bardzo prostolinijnego człowieka, skromnego i skupionego na wykonaniu zadania. Odnalazł się w wojennej rzeczywistości, gdzie nikt w ogóle nie powinien się znaleźć. Don't blame the player, blame the game. Sceny z pobytu w ojczyźnie to już tylko pokazanie jego zmagania z powrotem do normalności - bardzo typowe dla każdego żołnierza, myślę, że za wcześnie też jest dla takiego obrazu aby poruszać kontrowersyjne wątki (

spoiler start

a takie są zasugerowane, kiedy Kyle musi odpowiadać za zabójstwo kogoś kto rzekomo miał tylko koran w ręce, nie AK47. Trudno tu się pomylić.)

spoiler stop

Co do wyraźnych wad filmu to brawo dla recenzenta za wypunktowanie Mustafy. Zdecydowanie niepotrzebne sceny z jego udziałem, rodem z sensacyjniaków (czeka tylko na telefon, nie ma życia, bawi się nabojem), nie kina wojennego. To chyba taki aspekt fabularny został wprowadzony, żeby znaleźć wspólną oś wydarzeń dla pobytu Kyle'a w Iraku. Podsumowując. Warto obejrzeć film i warto też przeczytać książkę (tudzież biograficzny gryps)

19.02.2015 11:13
odpowiedz
VenomP23
37

@olbrzym - mnie też miejscami i co raz częściej Arrow irytuje (konkluzja - zmęczenie materiału, to już 6 sezon się zaczął licząc wg optymalnej liczby odcinków na serię) ale Arrow miało przynajmniej 1.5 b.dobrego sezonu.

Gotham trafiło do złych na 10. miejsce, to ostatnie - czyli najmniej złe :) No i niestety, ale w kategorii drewnianych aktorów Ben McKenzie jako Gordon też jest w czołówce. Fatalna mimika, nie budzi specjalnie sympatii, przesadzone gesty. Gorsi od niego są tylko Nygma i Fish Mooney, to nie był udany casting. I tu jeszcze 2 uwagi:

1) oczekiwałem dużo więcej, więc upadek boleśniejszy, nawet nie tyle co Nolana chciałem, ale więcej z klimatu Se7en Finchera. Dziś wiem jakie to było nierealistyczne. Innym serial ma prawo się podobać.

2) ważna sprawa - serial ciągle trwa, Agents of SHIELD też byli mizerni do 13 odcinka a dziś są bardzo sprawnym serialem. Także nie zamykam możliwości, że Gotham też stanie się niezłym serialem.

18.02.2015 18:26
odpowiedz
VenomP23
37

Pamiętajcie, że to moje autorskie zestawienie, każdemu może podobać się co innego.

Ilość seriali i wolny czas? Jestem studentem (yuppi!) - nigdy w życiu nie będę miał tyle wolnego czasu. No może na emeryturze. Tutaj wymieniłem tylko seriale z 2014 roku :)

@bboy - Ray Donovan oglądam oczywiście, jest z 2013 dlatego go tu nie ma. Dzięki za polecenie Mozarta :) Co do Halt and Catch Fire to ja obejrzałem maratonem w 2 wieczory i mocno się wkręciłem - stąd moje pozytywne odczucia.

Co do Klondike, to jest to debiut Discovery więc co nieco trzeba im wybaczyć. Całość ma staromodny groove, ale ogląda się przyjemnie.

Oprócz nowych pozycji oglądam też te kontynuowane - czyli będzie to ok 60 pozycji w sumie, bo to są wszystkie GoT, TWD, HoC, Arrow, SHIELD, Carter, Hawaii Five-0, Mentalista, Pretty Little Liars, Chicago Fire, Banshee, 2.5, Hannibal i cała masa innych :D Cholera wie ile tego jest. W każdym razie oglądam sobie coś codziennie :P A no i wrzucę jeszcze zestawienie filmów - wyjdzie ich ok 73 z 2014 roku :D To w sobotę/niedzielę zapewne.

I taka wskazówka - czas ZAWSZE jest, trzeba umieć nim zarządzać :)

@lenii - nie, Gomorry rzeczywiścnie nie oglądałem. Dzięki za polecenie, trzeba będzie zerknąć :)

@claudespeed18 - ostatnie odcinki Gotham ciut lepsze, ale to zawód generalnie. Może Tobie się spodoba, ale na dużo nie licz :) Albo poczekaj do końca sezonu i nasłuchuj recenzji czy warto.

17.02.2015 13:56
VenomP23
37

O tak, Marsjanin to na pewno jedna z najlepszych (TOP10) książek ubiegłego roku. Techniczny, fizyczny i chemiczny żargon jest zaskakująco łatwy do przyswojenia, wprawdzie informacje te nie zostają w głowie i mądrzejszy szczególnie się nie poczujesz, ale też czytając nie zgłupiejesz. Główny atut to jednak Watney i jego poczucie humoru - nie pamiętam kiedy ostatnio czytając książkę śmiałem się na głos :D Jest tam cała masa perełek, wynikających z kontekstu, takich jak cytowane już przeze mnie "„Patrzcie! Cycki! ==> (. Y .) „", albo "Wychodzi na to, że nawet NASA nie może polepszyć taśmy klejącej."

Hmm, zabawne, bo mnie też do książki przyciągnęła okładka :P Coś w tym musi być, przeglądając rankingi książek za ubiegły rok, oko zawiesiło mi się na tej pozycji. No i ją kupiłem - cieszę się o tyle, że z czytaniem ostatnio okrutnie się zakopałem, stawiając wyżej filmy, seriale i komiksy. "Marsjanina" chłonie się w kilka dni, nie ma lepszej pozycji żeby się odblokować :)

A co do filmu to ja mam dobre przeczucia - na pewno jest to jedna z najbardziej oczekiwanych pozycji 2015 roku, a będzie udana, jeśli Ridley Scott wiernie przełoży język książki, tak jak udało mu się to z Exodusem i dodatkowo zrobi widowisko. Generalnie niech film będzie też nowym doznaniem :) Na pewno warto jednak przeczytać najpierw pierwowzór literacki!

15.02.2015 14:54
odpowiedz
VenomP23
37

@grubens997 - pamiętaj, że MCU to też seriale :) A skoro tak, to jest "Agent Carter", która kontynuuje wątki z CA First Avenger, ale dla SHIELD jest prequelem. W każdym razie dzieje się w przeszłości względem obecnej linii czasu. Co się zaś tyczy filmów, to racja, do tej pory systematycznie idziemy do przodu. Tyle, że do tej pory nie było Sony'ego, a otwierają się nowe możliwości.

14.02.2015 18:05
odpowiedz
VenomP23
37

No tak, ale teoretycznie solowy film mógłby rozgrywać się wcześniej (prequel). Czekamy na konkrety.

14.02.2015 10:21
odpowiedz
VenomP23
37

Znajdź mi kogoś kto ma gust podobny, albo w ogóle identyczny :P Dobrze wiedzieć, nie masz więc odniesienia do tego co piszę, jeśli chodzi o filmy. Różnorodność dobra rzecz. ALE - mamy bardzo podobny gust jeśli chodzi o komiksy, bo w 90% zgadzam się z Twoimi recenzjami WKKM :)

13.02.2015 17:47
odpowiedz
VenomP23
37

@Amazing_Maurice - dzięki za miłe słowa!

@Czerstwiak - stosunki międzynarodowe wybrałem, bo starałem się połączyć swoje humanistyczne zapędy z czymś konkretnym. W moim przypadku duże znaczenie ma jednak uczelnia - Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Tj 90% zajęć zogniskowanych jest w okół ekonomii, gospodarki i polityki. Także jeśli uda mi się studia skończyć, to będę miał ekonomiczne wykształcenie ze specjalnością zarządzanie międzynarodowe. Czyli w teorii praca w korpo (no raczej nie dla mnie), ale też w każdej innej firmie. W teorii mogę też zostać dziennikarzem, politykiem itd - to generalnie interdyscyplinarne studia wymagające później robienia kursów na coś konkretnego. Bo w praktyce to różnie może być...

@leem230698 - dzięki, napiszę :) Od sportowej strony również coś skrobnę, ale chodzi mi też po głowie tekst o związkach Hollywood z NBA. Bardziej w formie ciekawostek - np. gościnny występ Carmelo Anthonego w finałowym sezonie Sons of Anarchy, serial Survivors Remorse produkowany przez LBJ'a, a i Chris Paul będzie miał swój. No i o wiernych kibicach - Spike Lee, hardkorowy fan New York Knicks czy Jack Nicholson w Los Angeles. Albo o tych mniej wiernych, ale zdeklarowanych - Will Smith w Philadelphi, Mark Wahlberg w Bostonie :)

08.02.2015 17:30
odpowiedz
VenomP23
37

Grało się, oj grało :) Próby skateboardingu też były, pod blokiem u kuzyna.

05.02.2015 15:10
odpowiedz
VenomP23
37

@sekret_mnicha

Ja miałem trochę inaczej - mama nie chciała mi pozwolić oglądać z nią Archiwum :P Jestem z '92 więc pewnie byłem za młody :P

03.02.2015 15:13
odpowiedz
VenomP23
37

@Brucevsky - generalne zasady są banalne. Wystarczy 15 min żeby wgryźć się w temat. A reszta przychodzi z praktyką. To jeśli chodzi ogólnie o NFL. Co do gry, to sam nie grałem i nie wiem jak w wirtualnym świecie bym się odnalazł.

03.02.2015 15:11
odpowiedz
VenomP23
37

Jestem all-in za takim restartem. Na bieżąco jestem tylko z Guardians of the Galaxy i Star-Lordem - oderwane w kosmosie. Byłem z Hawkeye'm, ale postanowiłem poczekać do kwietnia i przytulić Omnibusa. I to by było na tyle. Zakopałem się w nadrabianiu klasyków, staroci i eventów od 2000 do 2011 roku. Próbowałem wdrożyć się w bieżące komiksy, ale nie wiedziałem w co ręce włożyć - taki restart to byłaby dobra okazja na nowy, świeży początek. Zakładając totalny restart, wyzerowanie numerów i historii.

Tyle, że nie bardzo w to wierzę, wyjdzie coś pomiędzy soft resetem a kontynuacją. Z Q&A podczas tego eventu wywnioskować można było, że historie będą jednak kontynuowane. Dołożyć do tego np - All New Hawkeye, który ma wystartować w marcu (nie zniknie raczej po 3-5 numerach) i jest zagadka. Oby tylko nie był to totalny miszmasz - z kontynuacją dotychczasowych historii, dorzuceniem bohaterów z Ultimate i jeszcze wymieszaniem z przypadkowymi postaciami z innych uniwersów - jak wujek Ben czy Gwen, które to mogą wrócić. Dopiero będzie chaos.

20.01.2015 12:17
odpowiedz
VenomP23
37

Caluśką grę przeszedłem bez ani jednego buga ;) Pierwszy raz tutaj słyszę, że ludzie problemy mieli. Dziwna sprawa - ode mnie 9/10 ! :)

14.01.2015 17:57
odpowiedz
VenomP23
37

wszystkie te punkty można zmieścić w jednym zdaniu - żeby Mafia III była bardziej GTA-owska :)

13.01.2015 00:20
odpowiedz
VenomP23
37

czyli Batman będzie kopał leżącego :P

wszystko byle nie zabijać ! :P

10.01.2015 12:58
odpowiedz
VenomP23
37

Luizjana po II WŚ ? Biorę w ciemno!

10.01.2015 12:53
odpowiedz
VenomP23
37

a ja ogarnę na 4Dx, zobaczymy czy gra warta jest świeczki :P

29.11.2014 17:30
odpowiedz
VenomP23
37

A "Get on Up" gdzie ?

26.11.2014 15:38
odpowiedz
VenomP23
37

Kacper, a myślałem, że tylko ja tak robię ;) Dzięki za materiał!

23.11.2014 11:45
odpowiedz
VenomP23
37

Do pewnego stopnia można się zgodzić, ale "męką" na pewno nie nazwałbym tych odcinków. Ja jestem Dragon-Ball-liferem i nigdy nie przystanę na takie określenia! Nikt też nie zabierze mi tego artefaktu dzieciństwa i magii jaką wtedy odczuwałem, nawet jeśli dziś spojrzę na serial z innej perspektywy!

21.11.2014 16:09
odpowiedz
VenomP23
37

Jeśli chodzi o wspomniane fanowskie podejście to polecam tą recenzję:
http://hatak.pl/artykuly/assassin-s-creed-rogue-najlepsza-odslona-serii-recenzja

13.11.2014 15:13
odpowiedz
VenomP23
37

OPTYMALIZACJA - to jest to na co czekam najbardziej. Mam nadzieję, że uda się uniknąć powtórki z GTA IV. Wtedy już wszystko będzie grało i buczało.

Czekam jednocześnie na minimalne i zalecane wymagania. Unity odpaliło na znośnych detalach, ale tutaj podejrzewam już bez nowego procka i karty graficznej się nie obejdzie.

05.11.2014 09:05
odpowiedz
VenomP23
37

Wg Reddit.com jest ten błąd naprawiony. Sam jeszcze nie testowałem.

http://www.reddit.com/r/pcgaming/comments/2l9mwn/update_new_nvidia_34460_whql_drivers_fix_level/

20.10.2014 00:53
odpowiedz
VenomP23
37

(wpis czysto przypadkowy, sam pogubiłem wątki :P)

20.10.2014 00:50
odpowiedz
VenomP23
37

Kolejny, ostatni fragment z blogu, wpis pochodzi z 9 października tego roku:

http://realpolitik.pl/slowo-murzyn-jest-obrazliwe-czyli-o-tolerancji-dla-czarnoskorych-slow-kilka/

Zacznę od tego, że nie mam poję­cia też jak mam określać poprawnie poli­ty­cznie ludzi o czarnym kolorze skóry, więc będę uży­wał określeń, których uczono mnie w przed­szkolu. Każdy chyba prz­er­abiał wiersz Juliana Tuwima o tytule Murzynek Bambo.

Fragment ten służy już tylko jako podparcie tezy, że w Polsce brak jest tej świadomości (i wrażliwości) jeśli chodzi o stosowanie słowa "Murzyn". Pozostałe argumenty znajdują się wyżej.

- - -
Przeczytaj jeśli naprawdę chcesz poznać odpowiedź na zadane pytanie. Przemyśl jeśli chcesz, zrób jak uważasz. Zawsze zaczynam naiwnie od zwrócenia komuś uwagi, chwilę później orientuję się, że to syzyfowa praca i szkoda tracić czas. Potem jednak dochodzi do mnie, że tak naprawdę nie zależy mi żeby zmieniać czyjś sposób myślenia. Zostawiam tu wypowiedzi jako świadectwo swojej opinii, jeśli jest ktoś kto to czytał i na słowo "murzyn" skrzywił się, albo również uznał, że coś tu nie gra - to proszę, ja też tak uważam. A jeśli czytał to akurat ktoś ciemnoskóry lub jakiejkolwiek innej rasy niż kaukaska i poczuł się dotknięty - to też zostawiam swój wyraźny głos. Tyle mi wystarczy.

20.10.2014 00:37
odpowiedz
VenomP23
37

Fragment trzeci:

http://www.rp.pl/artykul/914425.html?p=1

Czy szef fundacji Afryka Inaczej jest przewrażliwiony, czy też może rzeczywiście powinniśmy zwracać uwagę na stosowanie słowa „Murzyn”? – To określenie ma oczywiste negatywne, pogardliwe znaczenie – mówi Mamadou Diouf. – „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, „robić za Murzyna”, „sto lat za Murzynami” – to wszystko zwroty pokazujące Afrykańczyków w roli podrzędnej. „Murzyn” znaczy po prostu – niewolnik, brudas. I my się temu przeciwstawiamy. Ja oczywiście nie twierdzę, że przeciętny człowiek, który używa tego słowa, czy dziecko, które mówi wiersz o Murzynku Bambo, jest rasistą. Ale ten wiersz jest archaiczny. Niektórzy dorośli tkwią potem w tej bambomentalności. W latach 90. próbowano wprowadzić sztuczne określenie „czarnoskóry”, czy to dlatego, że język polski nie jest zdolny określić mnie inaczej niż przez kolor skóry? Przecież nie ma w tym języku słowa „białoskóry”, „jasnoskóry” albo „żółtoskóry”.

KONTRARGUMENT:

http://gosc.pl/doc/1060138.Slowianin-z-Murzynem-dwa-bratanki

Dziennikarz: „- Poseł John Godson mówi: »Jestem Murzynem i jestem z tego dumny«”.
Rozmówca: „- On nie rozumie tego słowa, nie zna jego pochodzenia! Nie można być dumnym z bycia niewolnikiem!”.

Tak zaczyna się wywiad Roberta Mazurka z pochodzącym z Senegalu muzykiem Mamadou Dioufem. Można go przeczytać w „Plusie Minusie”, sobotnim dodatku do „Rzeczpospolitej”. Fajna rozmowa i sympatyczny rozmówca, ale strasznie przewrażliwiony na punkcie słowa „Murzyn”.

Diouf, autor „Małej książki o rasizmie”, ubzdurał sobie, że słowo „Murzyn” jest obraźliwe. Chce przez głosowanie murzyńskich studentów doprowadzić do jego usunięcia z języka polskiego. Nie dociera do niego, kiedy Mazurek próbuje mu wytłumaczyć, że to słowo nie oznacza niewolnika: „Murzyn pochodzi od łacińskiego Maurus, które to słowo przywędrowało do Polski w średniowieczu z Czech i opisywało wszystkich ludzi o skórze ciemniejszej niż nasza: najpierw Arabów, później czarnych”. Dziennikarz cytuje też dr Katarzynę Kłosińską, według której afrykańscy studenci bywają tak uraźliwi na punkcie tego słowa, bo „przekładają sobie na polski słowo Negro, bo tak mają w słowniku, i dokładają do niego cały bagaż negatywnych konotacji, niewystępujących w polszczyźnie”. Wszystkie argumenty trafiają jednak w próżnię, bo Diouf wie lepiej, że słowo „Murzyn” go obraża.

....
Z POWROTEM do fragmentu trzeciego

Z pełnym szacunkiem dla fundacji Afryka Inaczej, ale zamierzam jednak bronić zdrowego rozsądku – mówi poseł Gowin. – Inaczej skończymy na cenzurowaniu Conrada. Jedno z amerykańskich wydawnictw publikuje „Przygody Huckleberry’ego Finna”, zmieniając używane przez Marka Twaina słowo „nigger” (czarnuch) na inne określenie. To jest przykład kulturowego barbarzyństwa. Słowo Murzyn funkcjonuje tradycyjnie od lat w języku polskim, jest to część dziedzictwa kulturowego tego języka i nie ma powodu dokonywać jego rewizji tylko dlatego, że ktoś zgłasza pretensje – dodaje.

Rzecz w tym, że różne popularne słowa należą do „polskiego dziedzictwa kulturowego”, np. „żydek” albo „parch” i jednak przestaliśmy ich używać. Pytam posła Gowina, dlaczego upiera się używać słowa „Murzyn”, skoro ludzie, których to słowo określa, czują się nim obrażeni. Czy z czystego szacunku dla nich nie warto zmienić zwyczaju językowego?

– Tu nie chodzi o szacunek ani godność drugiego człowieka, tylko o ten rodzaj poprawności politycznej, który w swojej istocie zaprzecza wolności i godności człowieka.

Diouf ma rację, kiedy mówi, że Polacy nie „przerobili” językowo swojego stosunku do czarnych: nie przerobiliśmy dlatego, że nie mieliśmy specjalnie okazji. W przeciwieństwie do Francuzów, Brytyjczyków czy Amerykanów historyczne relacje nie wiązały nas z narodami afrykańskimi. W krajach postkolonialnych walka o poprawność polityczną, albo – jak kto woli – szacunek językowy dla czarnych, ma długą i krętą tradycję, a rola polityczna osób o innej niż biała skórze jest znacznie większa niż w Polsce. Ich metody działania również nie były i nie są jednoznaczne. Np. znane były przykłady przywłaszczenia sobie przez czarnych obraźliwego określenia i w ten sposób próby oswojenia go. Tak działali np. afrykańscy twórcy nurtu „negritude” (murzyńskość?), którzy od lat 30. w Paryżu podkreślali wartość kultur afrykańskich, głosili autonomię czarnego człowieka i jego cywilizacji, sprzeciwiali się europocentrycznej wizji historii. Jednoznacznie obraźliwe francuskie słowo „negre” zostało „zaanektowane” przez artystów i polityków z tego nurtu, a jego wydźwięk wywrócony do góry nogami.

(...)

Językowego zwyczaju nie da się zadekretować, zresztą Mamadou Diouf chyba to rozumie. – Doskonale zdaję sobie sprawę, że moich protestów nie zaakceptuje od razu większość – mówi. – Ale będę zwracał ludziom uwagę, bo wiem, że tylko sami Polacy mogą skreślić słowo „Murzyn” ze swojego słownika. Nie mówię o żadnej poprawności, ale o moralności i dobrym wychowaniu.

Wątpliwe, by słowo „Murzyn” znikło z polszczyzny , bo większość Polaków po prostu nie rozumie, dlaczego miałaby mówić inaczej. Jednak w sytuacjach wątpliwych być może warto zastosować zasadę, którą uznaje Jarosław Gowin wobec Żydów czy Jacek Milewski wobec Cyganów. Po co komuś sprawiać przykrość, skoro jej niesprawienie tak niewiele kosztuje.

20.10.2014 00:32
odpowiedz
VenomP23
37

Fragment drugi:

http://aleksandralojek.natemat.pl/70991,murzyn-i-sprawa-polska

Biali mówią w Polsce czarnym, co ma ich obrażać, a co nie.To brak wrażliwości na innych, a nie brak politycznej poprawności, powoduje, że niektórym wciąż w XXI wieku wydaje się, że można używać słowa "Murzyn".

Co jakiś czas wraca na strony internetu dyskusja na temat słowa „Murzyn”. Dyskusja, która otwiera puszkę Pandory.

W obronie słowa stają zwykle biali, raczej nie przepadają za nim czarni mieszkańcy Polski (z wyjątkami). W innych krajach to byłoby wskazówką, że słowa nie należy używać, skoro określani nim nie wyrażają dla niego entuzjazmu. Tymczasem w ojczyźnie mojej czarni mają zaakceptowac, że biali używają tego określenia, bo to biali narzucają, co czarnych może obrazić, a co nie.

(...)

Zatem, gdyby słowo „Murzyn” było przetłumaczalne na język angielski bezpośrednio (nie jest jego odpowiednikiem słowo „nigger”, uważane za obraźliwe, już prędzej rzadko używane słowo „Moor”) i osoby nim określane powiedziałyby, że czują się tym określeniem urażone i że uważają je za przejaw mowy nienawiści, gdyby składały doniesienie na policję, policja musiałaby zapisać w swoich notatkach służbowych, że taka jest percepcja osoby, która incydent zgłasza. Bo tak postanowił prawodawca- liczą się uczucia osoby określanej jakimś epitetem, a nie to, co o danym epitecie sądzi określający.

Zawsze przy tej okazji w dyskusjach pojawiają się przypomnienia dotyczące wierszyka o Murzynku Bambo. Że w takim razie Tuwim był rasistą. Otóż nie mylmy pojęć. Tuwim żył w zupełnie innej Polsce. Używał innego języka. Oczywiście, ze wierszyk ten niekoniecznie nadaje się w tej chwili, w XXI wieku do tego, by uczyć go dzieci. Nie tylko z powodu określenia „Murzynek,” ale i całej otoczki, którą zawarł w wierszyku poeta. Choć jego intencje były z pewnością krystalicznie czyste (trudno o cokolwiek innego posądzać Tuwima), ale język, jaki wówczas go otoczał, niekoniecznie wyrażał to, co myśli głowa. Jest to też rodzaj pamiątki językowej, jak kiedyś myślano, w jakich kategoriach patrzono na świat, świetny przykład pokazujący ewolucję myślenia, języka, też zwyczajów .

I angielska Wikipedia ma kłopot z tłumaczeniem określenia Murzynek w tym konkretnym przypadku twórczości tuwimowskiej. Podaje dwa: „ black child”, ale i „Negro”, które już ma zabarwienie rasistowskie.

Wrogowie politycznej poprawności (bo zaraz zacznie się, że jestem jej piewcą) niekoniecznie rozumieją kwestie empatii. Patrzą na zmiany zachodzące w warstwie jezykowej z lękiem, dlatego, że ich nie rozumieją, a nie rozumieją, bo się nie zastanawiaja nad odczuciami drugiej strony.

Pewien mój znajomy, gdy popełniłam kiedyś jakiś artykuł na ten temat, zareagował oburzony, ze „dawniej to można było żartować z Żydów, Murzynów i blondynek”, a teraz już nie. No i dobrze, odparłam. Świat ma wiele wdzięcznych tematów, które można i powinno się obśmiać, ale czy tym tematem mają być Żydzi i inni? Dlaczego? Oburzamy się, gdy ktoś opowiada dowcipy o głupich Polakach, które robiły furorę w Stanach w latach osiemdziesiątych. Oburzyliśmy się, gdy w The Times Giles Coren, kucharz i niestety felietonista strzyknął jadem w stronę tzw. Polacks, bo NAM się nie spodobało określenie. Tymczasem Coren uznał, że ono nie było, jego zdaniem, obraźliwe. To, ze obraziło Polaków, którzy potem słali listy do redakcji, nie miało dla niego znaczenia. W sumie złamał prawo.

(...)

Oczywiście, że i nadmierną ostrożność można posunać ad absurdum. Kiedys Guardian opublikował żartobliwy artykuł na temat niezręczności politycznej poprawności, na temat przewrażliwienia, ilustrujac tezę o absurdach językowych przykładami, typu: „osoba z wyzwaniem dermatologicznym” („dermatologically challenged” - określenie kogoś z uporczywym tradzikiem), czy osoba z wyzwaniem w dziedzinie równowagi („horizontally challenged” – okreslenie kogoś, kto nie może stać równo wskutek intoksykacji ). Jasne jest, ze wszystko należy stosowac z umiarem.

Ale delikatności nigdy dość. Nie mam nic przeciwko temu, żeby, jak chce przewodnik językowy Guardiana napisany z myślą o dziennikarzach, gdy pisze się o osobie z zaburzeniami psychicznymi użyć określenia „osoba ze schizofrenią”, a nie „schizofrenik” (bo choroba nie określa całokształtu osoby), czy „osoba z epilepsją” zamiast „epileptyk”, itp. Przyznam, ze od razu chwyciło mnie to za serce, własnie ta delikatność. Bo to ona sprawia, ze poznajemy nowych ludzi i wchodzimy w ich swiat, a nie walka o zaśniedziałe zasady sprzed lat czy udowodnienie rzekomej nieszkodliwości okresleń z naszej perspektywy, osob, których te określenia nie dotyczą.

Innym moim wnioskiem, już bardziej smutnym, jest to, że ostrożność wymaga dobrej znajomości własnego języka i odpowiedniej wrażliwości, być moze obycia i wielkiej swiadomości językowo-kulturowej. A tego w polskich mediach nie ma. Dlatego przewodnik po języku powstał przy Guardianie, a nie w polskiej rzeczywistosci medialnej, w której i w całkiem dobrych czasopismach można trafić na słowo „Murzyn”.
Wracając zatem i do Murzyna właśnie...skoro czarni mieszkancy Polski uważają, że nie, to nie. Skoro chcą być określani jako czarni (w Wielkiej Brytanii to określenie jest określeniem właściwym, które zyskało imprimatur czarnych mieszkanców kraju), to, moim zdaniem, należy to uszanować.

Żyjemy w kraju, w którym jest coraz więcej mniejszości narodowych, religijnych, etnicznych...każdy przedstawiel tychże ma swoją własną wrażliwosć i zdanie- i prawo do tego, by go wysłuchać, uszanować i wziąć pod uwagę, zwłaszcza, jesli dotyczy jego samego. O całej reszcie można dyskutować, ale jeśli ktoś z Kenii mówiacy po polsku powiedział, że słowo Murzyn jest obraźliwe, to ono jest. I już.

20.10.2014 00:29
odpowiedz
VenomP23
37

@Dwyer - już Ci odpowiadam, artykuł pierwszy, tak będzie najprościej:

http://julianjelinski.natemat.pl/108605,czy-murzyn-odejdzie-wreszcie-na-emeryture

Gdy Sikorski posądził Polskę o „murzyńskość”, wszyscy zrozumieli, co ma na myśli. Zbędne były dodatkowe tłumaczenia, by zdać sobie sprawę z pejoratywnego znaczenia, które ma to słowo. I tylko to, że nawet minister spraw zagranicznych kojarzy "murzyńskość" w ten sposób powinno być wystarczającym argumentem, by wreszcie wysłać to słowo na emeryturę.

Sikorski "zdefiniował" „murzyńskość” jako posiadanie „bardzo płytkiej dumy i niskiej samooceny” czy też „robienie komuś laski” i praktycznie nikogo to nie zaskoczyło. I ten smutny fakt mówi najwięcej o konotacjach znaczeniowych tego słowa, które powinno już dawno odejść na emeryturę. Zaś to, jak często na portalach społecznościowych komentowano to wydarzenie powtarzając jak to „Polacy są murzynami Europy” tylko to potwierdza.

Wymówki Sikorskiego, jakoby odnosił się do Negritude, ruchu literackiego z lat 30. XX wieku nie ma sensu nawet brać na poważnie. Obawiam się, że minister po raz pierwszy spotkał się z tym ruchem właśnie szukając dobrej wymówki i mogę mieć tylko nadzieję, że znalazłszy ją poświęcił choć dłuższą chwilę, by zapoznać się z którymś z poetów, a może nawet poczytał Langstona Hughesa, który był jedną z inspiracji dla francuskich autorów.

Wracając do emerytury „Murzyna”: spodziewam się kolejny raz lawiny komentarzy typu: „dla mnie bardziej obraźliwe jest słowo czarny niż Murzyn” (cytuję typową wypowiedź osoby białej), „polska tradycja pozwala na używanie słowa Murzyn”, „i co dalej? Może dojdziemy do Afro-Polaka?”. Tego typu komentarze pojawiają się za każdym razem, gdy temat „Murzyna” powraca (a powraca od dobrych kilku lat). Możliwe że w obronie tradycji, możliwe, że wynikają ze szczerego przekonania o neutralnym znaczeniu tego słowa (bo przecież dla kogoś to słowo może mieć neutralne znaczenie). Zdają się one jednak ignorować to, na co zwrócił uwagę Andrzej Koraszewski: „Słowa są rażące, potrafią być bardzo bolesne, nawet jeśli wypowiadającemu wydaje się, że używał je w zupełnie neutralnym znaczeniu. Mogą nawet razić ludzi głoszących teorię, że słowa wypowiadane jako neutralne nie powinny nikogo razić. A co, jeśli mimo tego, że nie powinny jednak rażą? Jeśli wręcz bolą?”.

Nie musimy zresztą udawać, że „Murzyn” jest słowem neutralnym. Wystarczy zajrzeć do Słownika Języka Polskiego PWN, by dowiedzieć się, że połowa definicji słowa ma charakter pejoratywny:
3. pot. «ktoś, kto wykonuje pracę za kogoś bez ujawniania swego nazwiska»
4. pot. «ktoś, kto ciężko pracuje i jest wyzyskiwany»

Na emeryturę odsyłają „Murzyna” językoznawcy, w tym m.in. profesor Marek Łaziński z Uniwersytetu Warszawskiego (warto zapoznać się z jego artykułem na ten temat pod tytułem: „Murzyn zrobił swoje. Czy Murzyn może odejść? Historia i przyszłość słowa „Murzyn” w polszczyźnie” z roku 2007). Profesor Łaziński, odpowiadając na pytanie w poradni językowej PWN zwrócił uwagę, że „polski Murzyn, mimo lepszego pochodzenia niż Negro, także obrósł obraźliwą frazeologią i dlatego widać dążenia do automatycznej zmiany słów” oraz „słowo Murzyn ustąpi w końcu miejsca Czarnemu na zasadzie automatycznego dostosowania do innych języków europejskich”.

Przykłady tego „obrośnięcia” (by nie mówić ciągle o „wpadce” Sikorskiego) podaje też psycholog międzykulturowy Dominika Cieślikowska. Pytana, czy „Murzyn” jest neutralne odpowiedziała jasno:

Nie jest neutralne. Ma pejoratywne znaczenie ze względu na konotacje społeczne. Mówi się "biały Murzyn", "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". To są określenia wyrobnika, niewolnika, sługi. Kogoś, kto ma być podporządkowany.

A przecież od ponad 20 lat można znaleźć najkrótsze wyjaśnienie przyczyn dla zmiany w naszym słownictwie autorstwa Zbigniewa Marcina Kowalewskiego. Zauważył on, że w Polsce zignorowano zmiany, które zaszły w Stanach Zjednoczonych od lat 60. XX wieku. Przestano wtedy używać słowa Negro, ze względu na to, iż zostało uznane za posiadające negatywne konotacje i będące obraźliwe dla Afroamerykanów. W Polsce zaś zarówno tłumacze jak i autorzy tej zmiany nie chcą zauważyć. Nawet w książkach o Afroamerykanach i Stanach Zjednoczonych, co czasem prowadzi do absurdalnej sytuacji, kiedy zdanie, w którym pojawia się w oryginale „black”, „Negro” oraz „Afro-American” tłumaczone będzie tylko słowem „murzyn”. W książce „Rap. Między Malcolmem X, a subkulturą gangową" Kowalewski stwierdza:

piszemy Czarny (Black) a nie Murzyn (Negro), gdyż ten ostatni termin, uznany przez czarną społeczność, za obraźliwy i rasistowski, pod jej presją wyszedł z użycia w USA w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, czego polskie mass-media uparcie nie chcą przyjąć, do wiadomości.

Czy ten kolejny, ewidentny przykład negatywnych konotacji znaczeniowych słowa „Murzyn” sprawi, że wreszcie odeślemy to słowo na emeryturę (i okaże się to niewątpliwym „sukcesem” i „zasługą” ministra Sikorskiego)? Chciałbym powiedzieć, że tak, ale nie jestem o tym przekonany. Wolę za to powtórzyć za Dominiką Cieślikowską i dalej walczyć z tymi wiatrakami:

Wielu moich znajomych używa określenia "Murzyn". Tłumaczę im, w jakim znaczeniu to słowo dziś funkcjonuje, i że wiem od niektórych Afrykańczyków, że to ich rani. Jeśli chcesz być w niewrażliwej większości, twój wybór. Ja słowo "Murzyn" skreśliłam.”

19.10.2014 21:26
odpowiedz
VenomP23
37

Ha ha ha <pusty śmiech>

19.10.2014 20:14
odpowiedz
VenomP23
37

Przekleństwa, czepianie się słowników internetowych, na tak, tak. Wklep w google translator albo jakikolwiek inny. Nie używa się już dziś słowa "murzyn".

Placki i wierszyki będą istniały dalej, powstawały w okolicznościach kiedy "murzyn" nie było obraźliwe i idiotyzmem byłoby korygowanie historii wstecz. Konsekwentni musimy być dzisiaj i w przyszłości, sprawdź na jakiejkolwiek poważanej stronie czy pojawia się "murzyn". Albo przypomnij sobie czy kiedykolwiek ostatnio się z takim określeniem spotkałeś.

Na uczelni mam czarnoskórego kolegę, poruszałem z nim ten temat. Na zwrot "murzyn" reaguje nieswojo, ale najczęściej zwracają się tak do niego osoby 35+ które nawet nie zdają sobie sprawy, że robią coś złego. Bo wychowały się w innych okolicznościach. Są też tacy, którzy chcą mu ubliżyć i mówią "murzynie" i to już nie jest fair.

Kogo mogę to uświadamiam.

19.10.2014 19:23
odpowiedz
VenomP23
37

Ano tak Wikipedia. Strona edytowana przez AnonimBOTa. To najwyższe i niepodważalne źródło wiedzy. Nie mam pytań, powoływać się na wikipedię...

Brzechwa i ciasto powstawały w innych okolicznościach, ja mówię o dzisiaj.

19.10.2014 17:01
odpowiedz
VenomP23
37

Kretyńskim pomysłem jest przywoływanie etymologii słowa kiedy mówimy o jego bieżącym tłumaczeniu.... Wklep w słownik, zerknij na jakikolwiek poważny portal - choćby tu na GOLa - i sprawdź czy ktokolwiek używa słowa "murzyn".

Nawet ci podlinkuję:
http://pl.bab.la/slownik/polski-angielski/murzyn

https://www.diki.pl/slownik-angielskiego/?q=Murzyn

Smutne, żeby w Polsce w 2014 roku, kraju rzekomo cywilizowanym takie rzeczy wyjaśniać. Z jednej strony widzę, że to walka z wiatrakami bo ignorancja niektórych granic nie zna. Z drugiej trzeba się odezwał bo nic się nigdy nie zmieni. Ja swoją opinię wyraziłem, dalej w to nie brnę.

19.10.2014 12:44
odpowiedz
VenomP23
37

@WrednySierściuch - animacje to jest ta bardzo dobra strona DC. Ostatni "Assault on Arkham" był świetny, poza tymi które wymieniasz warto wymienić też te starsze jeśli ktoś przegapił: Batman Mask of Phantom, Batman: Under the Red Hood, Batman: Year One, a już szczególnie i OBOWIĄZKOWO jeśli ktoś nie widział: Batman: Return of the Dark Knight Part 1 i 2.

19.10.2014 12:41
odpowiedz
VenomP23
37

"It's only weird when you make it weird."

Z racji na charakter tematów i fakt, że jesteśmy społecznością internetową, a więc globalną (bo każdy może to przeczytać) to IMO powinniśmy stosować się do uniwersalnych zasad kultury. Tej podstawowej, nie wydziwianej poprawności politycznej. Słowo "murzyn/czarnuch" to tłumaczenie "nigger", a więc zwrotu rasistowskiego. Jest 2014 rok, nie używa się już takich określeń. Podstawowa sprawa.

Twoje ironiczne nawiązania to właśnie przykład tej źle pojmowanej poprawności politycznej, Ty to wiesz, ja to wiem, więc po co o tym pisać? Ja zwracałem uwagę na coś innego...

"Or maybe I'm just a white gut not living in 1956" ~Jax Teller

18.10.2014 10:13
odpowiedz
VenomP23
37

Przede wszystkim trzeba jeszcze dorzucić informacje o solowym Batmanie i Supermanie, które (jeszcze) nieoficjalnie mają powstać między 2016-2020, jakby poza tą konkurencją. Idę o zakład, że o dokładnych datach zdecyduje sukces finansowy BvS. Im wynik będzie lepszy tym prędzej zobaczymy Batsa w swoim filmie.

- - -

Ryan Reynolds zrobił WSZYSTKO żeby doprowadzić do ekranizacji Deadpoola i chwała mu za to. Można sobie poczytać, bez jego wkładu i zaangażowania moglibyśmy o tym zapomnieć. Idę o zakład, że teraz walczy ze studiem o kategorię R przynajmniej. Klip testowy pokazuje, że sprawdzi się w roli - nie jego wina, że taką ABERRACJĘ wymyślili w Origin z zaszytymi ustami.

- - -
@Mephistopheles - "murzyński"? Ciebie jednego kojarzę za wysoką kulturę wypowiedzi, a tu taki kwiatek... Nie powiem, że od razu rasistowski, ale na pewno niepoprawny. Parafrazując Channinga Tatuma z 22 Jump Street: "Mamy 2014 rok. Nie ma już miejsca na takie odzywki." Bitch, c'mon!

- - -
Tak, Suicide Squad nie ma żadnych logicznych przesłanek poza tym żeby prześcignąć Marvela w pokazaniu grupy łotrów. Tego chce rynek od dawna. Podobnie jest z Wonder Woman bo oczekiwania na wreszcie żeńską superbohaterkę są duże. Takie solowych filmów póki co nie dostają, więc WW ma szansę być pierwsza. I choćby z tego powodu, a nie atrakcyjnej sylwetki czy propagandowych właściwości ludzie będą chcieli ją zobaczyć :) Nie mówiąc już o zadowoleniu żeńskiego fandomu.

- - -
O Green Lantern spekulować można tyle, że prawdopodobnie zobaczymy Johna Stewarta (Idris Elba!), a nie Hala Jordana. Raz, że nie trzeba będzie przekwalifikować nikogo rasowo tylko dla źle rozumianej poprawności politycznej, a dwa, że w ten sposób można po raz kolejny odciąć się od potworka z Reynoldsem.

- - -
Ezra Miller w roli Flasha? To kontynuacja kontrowersyjnych/intrygujących wyborów DC/WB. Wg mnie też nie ma aparycji na Barryego Allena. Czekałem na angaż jakiegoś klasycznego blondyna, marzył mi się Charlie Hunnam. No, ale poczekamy, zobaczymy.

- - -
No i powtórzyć moge tylko, że ja również żałuję, iż uniwersum filmowe nie jest połączone z TV. Rozumiem taką decyzję, bo to cała masa trudności - nie mówię, że zrobili źle. Ja jednak wolę model Marvela z spójnym światem - i tak czekam na Daredevila, który pojawi się u Netflixa, potem w kinie. Podobnie jak zapewne Iron Fist (to tutaj chcę Charliego Hunnama), Jessica Jones i Luke Cage ! :P Szczególnie, że wielkimi krokami zbliża się Civil War.

17.10.2014 14:08
VenomP23
37

Ano właśnie czekałem na recenzję. Odczucia mam bardzo podobne - jednak rozczarowanie.

Powiedziałem pass po dwóch rozdziałach, więc oceny nie zostawiam. To pozycja dla fanów. Nie czuć było zupełnie grozy (tak jak np w rewelacyjnym Outlast), topornie wypadła mechanika rozgrywki, od początku szwankuje fabuła, bohater nijaki no i kilka irytujących rozwiązań - max 5 zapałem, czy protagonista który zakrada się z nożem, ale już w otwartym konflikcie męczy się z pięścią.

01.10.2014 14:37
odpowiedz
VenomP23
37

@Dogmaticus +1

28.09.2014 19:12
odpowiedz
VenomP23
37

@Czarny Wilk - możesz rozwinąć tą tezę z zakończeniem? :P Też miałem takie przeczucie, ale się nie dopatrzyłem argumentów.

- - -
Z recenzją się generalnie nie zgadzam bo wspomniane wady można swobodnie przekuć w zalety. Tutaj teksty, które oddają moje przemyślenia i odczucia:

http://hatak.pl/artykuly/spoiler-alert-miasto-44

http://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/823628,miasto-44-agonia-warszawy.html

28.08.2014 14:38
odpowiedz
VenomP23
37

Same here !

25.08.2014 22:31
VenomP23
37

Czarny Wilku, ufam Twojej opinii, bo pokrywa się z generalnie z moim gustem, także przede wszystkim dzięki, bo są to świetnie napisane recenzje - zwięźle, trafnie i konkretnie. Nie prenumeruję WKKM, ale kupuję tomy na zamówienie i właśnie skłaniam się do kolejnego zakupu. Oczywiście uwzględniam te pozycje, które uznajesz za warte zdobycia i mam tutaj takie pytanie, czy mógłbyś zaspoilerować lekko kolejne recenzje tj do tomu 45, które Twoim zdaniem pozycje warte są uwagi. Jestem pewien, że czytasz je na bieżąco tylko nie ma czasu pisać recenzji.

Jeśli znajdziesz czas odpowiedzieć to możesz zrobić to na e-mail: piotrek-wosik@wp.pl

A no i oczywiście - nie ma presji - te komiksy które uważasz za najlepsze i z czym się zgadzam kupuję priorytetowo jako pierwsze. Te gorsze pewnie też zakupię, tylko w późniejszym terminie. Trzeba gospodarować pieniążkami :)

Pozdrawiam!

07.08.2014 12:38
odpowiedz
VenomP23
37

dlaczego nie ma na PC ?! Wg pierwszych plotek miała wyjść taka wersja. Grałem w III i Black Flag, a teraz nie poznam zwieńczenia historii tylko otrzymam lepszą technicznie częśc Unity w realiach, które interesują mnie znacznie mniej niż Ameryka. WHY!?

Nawet ze wzgl pieniężnych opłacałoby im się bardziej wydać na PC. Kto ma kupić, kupi i dwie.

22.07.2014 10:23
odpowiedz
VenomP23
37

@Maxs

W pełni się zgadzam :P Dead Island porwało mnie w zeszłe wakacje ;)

W tym roku też wybiorę się na Karaiby. Mam 18% progresu i ostatni raz grałem kilka miechów temu. Podobnie jak autor wyżej, czekałem na wakacje ;D

02.07.2014 14:14
odpowiedz
VenomP23
37

The Last of Us: Remastered

Nie grałem w The Last of US. Nie mam PlayStation3. Nie grałem w The Last of Us: Remastered. Nie mam PlayStation4. Pora to zmienić. Każda podróż zaczyna się od pojedynczego kroku :P

02.07.2014 14:10
odpowiedz
VenomP23
37

No brawo eJay :)

Nie jest marny, jest niemal tak samo dobry. Kwestią najważniejszą jest tutaj powiew świeżości. Sezon 1 to było spore odkrycie i każdy wsiąkał w ten pesymistyczny świat, dialogi i ogólna beznadzieję. Sezon 2 już tej świeżości nie ma, ale to dalej świetnie napisany kawał historii.

Hejt niepotrzebny. Każdy może mieć swoje zdanie. Drugi sezon zdecydowanie trzyma poziom :P

25.06.2014 11:53
VenomP23
37

Iiiii a kogo NBA LIVE obchodzi kiedy ma się 2k :P

27.05.2014 10:11
odpowiedz
VenomP23
37

Moja X-iMpresja:

spoiler start

X-Week, czyli ostatnie 7 dni, upłynął mi w dużej mierze pod znakiem filmowych przygód mutantów. Codziennie, wieczorem re-seansowałem jeden z dotychczasowych filmów o "X-Menach" ciesząc się nimi po raz kolejny, z ciągle niepochamowanym entuzjazmem fana. Zwieńczeniem maratonu był piątkowy, premierowy seans nowej odsłony. W kilku słowach na temat "X-Men: Days of Future Past"? Pełna paleta bohaterów, stylish '70s i bezpieczny, ale satysfakcjonujący i potrzebny cross-restart w XUniverse. Szkoda że tak krótko! Quicksilver na plus. Brawo Bryan Singer!

A rozkładając film na impresjonistyczny łańcuch DNA, możemy bliżej przyjrzeć się kilku mutagenom dominującym (duży X) i tym recesywnym (mały x).

X) cross-restart uniwersum – prequel, reboot czy kolejny sequel? Wszystko w jednym! Powiązanie oryginalnej obsady z nowymi gwiazdami, a jednocześnie wyprowadzenie serii na nowe, nieskrępowane przeszłością tory było zadaniem co najmniej karkołomnym. Bryan Singer, Simon Kinberg i Matthew Vaughn wywiązali się z niego obronną ręką. Ba, odnieśli sukces, bo dla mnie jako fana film jest szalenie satysfakcjonujący. Udało się połączyć 2 światy, zachować kanon, a jednocześnie pozwolić sobie na jego dalsze modyfikacje i wprowadzanie nowych pomysłów. Pojawią się nowi Storm, Cyclops i Jean! To się nazywa zjeść ciastko i mieć ciastko.

x) bardziej część spójnego uniwersum, niż samodzielny film – jak trafnie zauważa Jakub Popielecki w swojej recenzji dla Filmwebu:

[cytat] "Przeszłość, która nadejdzie" broni się więc jako kolejna część kinowego serialu; jako samodzielny obraz - już nie. Za dużo tu nostalgii, za mało budowania postaci. Choć kolejne fabularne klocki są odpowiednio objaśniane, motywacje bohaterów i fundamenty konfliktów mogą pozostać nieczytelne dla nowych widzów. Ale to efekt uboczny samego materiału źródłowego.[/cytat]

Dyskusję tą możemy rozciągnąć dziś w zasadzie na wszystkie kinowe uniwersa o superbohaterach. Kilka tygodni temu podobne zarzuty wysuwano przeciw "The Amazing Spider-Man 2" Sony’ego wskazując na zbyt dużą ilość wątków. Coś za coś, takie są koszty wylewania fundamentów pod większy świat. Z kolei poprzedni film 20th Century Fox z serii X-Men, czyli The Wolverine był, aż zaskakująco odrębny tożsamościowo, co być może było też powodem, dla którego część fanów serii przyjęła go negatywnie. A zaglądając do Marvela/Disneya zwrócić można uwagę na ostatnie wydarzenie, czyli rozstanie Ant-Man’a z Edgarem Wrightem. O jego przyczynach można tylko spekulować, ale bezpiecznie można założyć, że kością niezgody w pewnym stopniu był również dylemat "spójność wizji serii" kontra "oryginalność wizji pojedynczego filmu".

X) zwarty, dobrze opowiedziany, równe tempo, połączenie poważniejszego stylu Singera z lżejszym i humorystycznym Vaughna – od pierwszych scen jesteśmy rzuceni na głęboką wodą, a akcja nie zwalnia potem ani na chwilę, nawet gdy na ekranie dzieje się niewiele. Singer przykuwa widza do ekranu i zgrabnie opowiada historię. Nie ma zgrzytów (choć mi nie do końca smakowała sugestia trójkąta miłosnego Charles-Raven-Eric) a kolejne sekwencje łączą się w płynny, synchroniczny sposób. Przeskoki w czasie zostały ograniczone do potrzebnego minimum (nie ma tutaj zawiłej logiki, jest po prostu "hop"), stąd dziury logiczne nie rażą, a wręcz są niezauważalne.

x) za krótki, materiału starczyłoby na 2 osobne filmy, brak dramaturgii – film, którego zadaniem był wspomniany reset serii cierpi miejscami na przewidywalność i brak dramaturgii. Jego wydźwięk jest jednogłośnie pozytywny, a ostatecznie kończy się 100% happy endem, bo przecież żadna z postaci tak naprawdę nie ginie, a ożywają Ci, którzy zginęli we wcześniejszych filmach. I w tym miejscu, już w trakcie powrotu z kina naszła mnie refleksja, że film jest zdecydowanie za krótki. 132 minuty to wynik bliski standardowi, a ta historia prosiła się o epickie 3 godziny. Ciekaw jestem czy wyjdzie rozszerzona wersja reżyserska? Oby. Innym pasjonującym pomysłem, o którym teraz możemy tylko pomarzyć, byłoby rozbicie tej opowieści na 2 pełne filmy. I tak pierwszy zaczynałby się sceną zabicia przez Mystique Bolivara Traska, a potem opowiadałby o losach oryginalnej obsady toczącej walkę z Sentinelami. W nim umarłaby Storm, Beast i część nowych bohaterów, a X-Meni odnieśliby porażkę i zostali zmuszeni do ucieczki. Pierwsza część kończyłaby się sceną wysyłania Wolverine’a w przeszłość. I od Logana budzącego się w łóżku nieznajomej zaczynałby się część druga, która w zasadzie miałaby taki kształt jak DoFP miał teraz. Marzenie.

X) stylish ‘70s – First Class pokazywała nam X-Menów w aranżacji epoki Sexy ‘60s, tutaj mamy stylowe lata 70te, i niemal wszyscy bohaterowie pokazują się w kozackich wizualnie kreacjach, na czele z Loganem, Xavierem i Magneto. Kapitalny klimat. Już dzisiaj cieszę, że Apocalypse będzie rozgrywał się w latach ’80. Kolejna epoka do zahaczenia.

x) tajemnicza, mgliście zarysowana przyszłość – sceny z przeszłości stanowią zdecydowaną większość. Post-apokaliptyczna przyszłość jest zarysowana bardzo skromnie i oszczędnie. Tutaj kłania się zbyt krótki film i ogrom poruszanego materiału.

X) powrót całej obsady, pełna paleta bohaterów – wracają kluczowe postacie oryginalnej trylogii i prequela First Class. W tym miejscu podkreślić trzeba pracę ludzi odpowiedzialnych za casting, bo bez pudła trafili z wszystkimi aktorami. Utalentowani, charyzmatyczni, atrakcyjni. McAvoy/Stewart, McKellan/Fassbender, Jackman, Lawrence, Hoult, Ashmore, Page i inni. Niektórzy pojawiają się w dosłownie kilku lub tylko jednej scenie, a cieszy, że nie zostali zapomniani. Mamy tutaj niemal nostalgiczną i sentymentalną plejadę dobrze znanych nam bohaterów, co dla fana jest prawdziwą perełką.

x) brak czasu na pogłębianie ich rysów psychologicznych – mnogość postaci skutkuje oczywistym brakiem czasu dla dalszego ich rozwijania. W największej mierze film opowiada o emocjach młodego Charlesa Xaviera i jest on chyba jedyną dynamiczną postacią filmu. W przypadku postaci, które dobrze znamy nie jest to problemem (choć szkoda np. Storm, która tak naprawdę nigdy nie była w centrum zainteresowania historii), ale szczególnie ucierpieli ci nowi.

X) Quicksilver – wyróżniającym się punktem filmu jest zdecydowanie Peter Maximoff, czyli Quicksilver. Zwiastuny niosły obawę, że jego kreacja może być zbyt kiczowata. Nic podobnego. Każda scena z jego udziałem zasługuje na oklaski, od pierwszego spotkania, poprzez sugestię, że Peter jest synem Magneto, aż po najlepszą i najefektowniejszą scenę rozbrajania strażników. Taki Quicksilver zasługuje na więcej czasu ekranowego i jestem pewien, że go dostanie. Wysoko zawieszona poprzeczka dla Avengers.

x) Bishop, Warpath, Blink, Sunspot – Quicksilver jest tak naprawdę jedyną nową postacią, której miejsce w filmie ma uzasadnienie. Wprowadzenie szczególnie Bishopa i zatrudnienie Omara Sy, który ma chyba tylko jedną pełną kwestię do wypowiedzenia to marnowanie potencjału. Warpath, Blink i Sunspot również są ciekawymi, ale raczej mało znaczącymi pionkami na planszy ponadczasowej bitwy. Ich idealne miejsce powinno znaleźć się w hipotetycznym pierwszym filmie. Tak stanowią tylko ozdobę.

X) Sentinele przyszłości, efektowne walki – zaletą nowych bohaterów, których wspominam wyżej były na pewno szalenie efektowne sceny bijatyk z Sentinelami przyszłości. Wnosiły elementy świeżości, cieszyły oko i nie mordowały chaotycznym montażem. Podobnie na plus wypadają sceny walk z przeszłości. Na widowiskowość w pełnej skali przyjdzie nam poczekać do X-Men: Apocalypse.

x) Sentinele przeszłości, brak wyraźnego szwarccharakteru, Trask – przed filmem szczególnie cieszyłem się wprowadzeniem kultowych, fioletowych Sentineli – w trakcie filmu okazało się jednak, że posłużyły tylko jako marionetki Magneto i starli się z nimi jedynie Logan i Hank. Trochę mało. I znowu – film jest za krótki. To trochę jak dyskusja czy szklanka jest w połowie pusta, czy pełna. Dla mnie ogrom materiału i fabularny natłok nie jest problemem – problemem jest brak odpowiedniej długości i czasu na zaprezentowanie każdego aspektu. Właśnie z tego powodu cierpi Bolivar Trask – Peter Dinklage nie ma tutaj za wiele do grania, a jego postać jest rozpisana tylko konturowo. Służy jako enigmatyczny katalizator fabuły, ale jego charakter i motywacje są nam bliżej nieznane. Wprawdzie jest kilka scen, które dają nam pogląd na jego sylwetkę, ale to zdecydowanie za mało.

X) dylemat Xaviera, Nicholas Hoult – co pasuje do lat 70? Narkotyki. Ten niemalże nieodłączny element jest i tutaj metaforycznie zaprezentowany. Dostajemy tutaj też emocjonalny wgląd w przytłaczającą świadomość młodego Charlesa i ból jaki wiąże się z jego mocami, w sytuacji kiedy umysł nie współgra z sercem. Zwiastuny filmu dawały też do myślenia w kwestii wyglądu Hanka McCoya/Bestii – w filmie za sprawą wynalezionego przez siebie serum, McCoy potrafi kontrolować swoje przemiany. Zalety takiego rozwiązania to możliwość pełnej gry aktorskiej młodego i zdolnego Nicholasa Houlta. Bardzo podobnie wygląda również sytuacja Mystiqe – Jennifer Lawrence bardzo często pojawia się w swojej realnej powłoce. W kwestii kreowania nowych marek i dbania o status naziwska to zabieg na pewno konieczny. W końcu mistrz Andy Serkis może być tylko jeden.

x) zasadność "serum" – rozwiązanie to jest o tyle praktyczne od strony technicznej, co korzystnie wygodne i boleśnie uproszczone od strony fabularnej. Nie wiem, czy w komiksach pojawiał się taki motyw, nie ma to tutaj większego znaczenia, ale sama wewnętrzna logika jest tutaj wątpliwa. Magiczne, a naukowe serum, które kontroluje wygląd, naprawia kręgosłup, a w nadmiarze powoduje utratę mocy to motyw ciut naciągany. Hank McCoy kontrolujący swoje transformacje (licentia poetica, duuh!) nie będzie mi w przyszłości przeszkadzał, ale z samego serum może warto jednak zrezygnować.

X) scena po napisach – wprowadzenie do Apocalypse wypada imponująco. Mam nadzieję, że częściowo akcja przeniesie się również do Egiptu. Ameryka lat 80 + piaszczyste krajobrazy Afryki to zacna sceneria. W kwestii ciągłości uniwersum DoFP niewątpliwie took one for the team, ale teraz kiedy seria wyprowadzona została na nowe ścieżki, to czeka nas nieskrępowana i widowiskowa zabawa.

x) 2 lata czekania – oczywisty minus takiej sytuacji? 2 lata czekania. W 2016 czeka nas potężny sezon blockbusterów – Captain America 3, Batman v Superman i X-Men Apocalypse.

X) filmy kręcony w 3D – zbliżając się do końca, poruszyć można jeszcze techniczny aspekt filmu. Przede wszystkim pochwalić można Bryana Singera za to, że film niemal w całości kręcony był kamerami 3D. To zabieg daleki od standardu – każdy z tegorocznych, dotychczasowych blocbusterów kręcony był w 2D, a potem w procesie postprodukcji konwertowano go, z różnym skutkiem, do 3D. Mowa tutaj o Spider-Manie, Godzilli, czy Kapitanie Ameryce albo generalnie każdym filmie ze stajni Marvel/Disney. Ostatecznie efekty 3D wyglądają dobrze, ale to w zasadzie najlepsze co można powiedzieć.

x) ale nie był pokazywany w IMAX, więc czy 3D to wartość dodana? – The Amazing Spider-Man 2, choć kręcony w 2D i konwertowany do trzeciego wymiaru to generalnie był chwalony. Godzilla wypada bardzo przeciętnie, a taki Kapitan Ameryka to pod tym względem tragedia. X-Menów szkoda z tego względu, że nie pokazano ich w wersji IMAX, a taka na pewno zwiększyłaby poziom technicznego doznania. Czy jednak patrząc całościowo 3D stanowi wartość dodaną do filmu, czy zupełnie niepotrzebną dystrakcję? Im częściej odwiedzam kino, tym bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji. Czekamy teraz na odpowiedź Michaela Bay’a, który swoich Transformersów kręcił ponoć częściowo kamerami IMAX 3D. Jeśli i on zawiedzie, to pozostanie czekać nam na techniczną rewolucję Jamesa Camerona w kolejnych Avatarach. Temat na osobną dyskusję, może rozwinę ją kiedy indziej.

Stawiając diagnozę analizowanego łańcucha Days of Future Past zaznaczam, że celowo użyłem metafory biologicznej. I choć nie jest ona naukowo uzasadniona, to nieprzypadkowo wspomniane przeze mnie wady filmu nazywam mutagenami recesywnymi. A więc takimi, które przy sprzyjającej kombinacji się nie ujawniają. Tak jest właśnie z nowymi X-Menami – na pierwszy plan wychodzą dominujące X-zalety i w sposób bezpretensjonalny pozwalają cieszyć się filmem.

Cyferkowo bez znaczenia, skoro organizm jest zdrów i w kwiecie wieku, ale można wystawić zasłużone 8.5/10.

Na sam koniec zaznaczyć muszę jeszcze, że wspomniany przeze mnie 100% happy end był nieodzowny. Wszak film ten jest najprawdopodobniej pożegnaniem z Ianem McKellanem, Patrickiem Stewartem, Halle Berry, Famke Janssen czy nawet Jamesem Marsdenem, Anną Paquin, Shawnem Ashmorem i Ellen Page – każdy z nich zasłużył na ciepłe i pozytywne zwieńczenie losów. Ostatnia sekwencja filmu to słodko sentymentalne, ale szczerze emocjonalne pożegnanie prawdziwych herosów.

Co raz bliżej jest też odejścia Hugh Jackmana i również tutaj symboliczny siwy włos to zapowiedź końca przygody Australijczyka z Wolverine’m. Ja nie wyobrażam sobie, że będzie można go zastąpić i podpisuję się pod słowami Marcina Pietrzyka z recnezji The Wolverine:

[cytat] Natomiast niezaprzeczalnie największą atrakcją jest Hugh Jackman. Oglądając go w "Wolverinie", ma się wrażenie, że żaden inny aktor nie został lepiej dobrany do odgrywanego superbohatera. Czy jest zrozpaczony, wściekły, bezwzględny, ironiczny czy też szlachetny – za każdym razem jest równie wiarygodny. To niebywała sztuka, której w komiksowych adaptacjach ostatnich lat nikt inny nie był w stanie powtórzyć. Tylko on mógł się tak obcesowo obejść z ministrem sprawiedliwości i pozostać w naszych oczach szlachetnym herosem. Tylko on może okazywać emocje w ckliwych scenach i nie wydawać się śmiesznym. Batmana, Supermana, nawet Iron Mana można zastąpić, ale znaleźć nowego Logana byłoby naprawdę piekielnie trudno. Jackman jest nim w stu procentach, co poświadczy każdy, kto obejrzy "Wolverine'a". [/cytat]

Czy pojawi się w Apocalyspe? Mam nadzieję, ale nie sądzę. Mógłby wystąpić w roli drugoplanowej i namaścić Gambita do przejęcia ciężaru serii na swoje barki. W każdym razie został mu góra jeden, solowy film, i to o ile pojawi się wartościowy scenariusz. Tego jemu, sobie i wszystkim fanom z całego serca życzę. I skoro tak musi być, to niech będzie to finał, który jednoznacznie pożegna nierozłącznych Jackmana i Logana.

spoiler stop

22.05.2014 21:18
odpowiedz
VenomP23
37

San Andreas było lepsze ;) ale to jest zdecydowanie 2 miejsce. Klimat, klimat, klimat !!

16.05.2014 20:48
odpowiedz
VenomP23
37

@gten - dzięki za docenienie ;) Chodzi oczywiście o rok -62, ale jeśli napisałem gdzieś 63 to moja wina, bo nie wiedzieć czemu ciągle miałem tą liczbę z tyłu głowy. Twoje uwagi są oczywiście trafne, i byłem ich świadom już w trakcie tworzenia komiksu. Wyjaśniłem to w "posłowiu". Nie wiem czy doczytałeś, ale pisałem tak:

Historia inspirowana jest lubianym przeze mnie motywem post-apo. Sam komiks przedstawia opowieść Spider-Mana, a jego długość zamknąłem w bliskich standardowi 27 stronach. Komiks nie ma wyraźnej osi fabularnej, ale jest chronologicznym zbiorem różnych wydarzeń do jakich doszło głównie w pierwszym okresie po „Zaćmieniu”. Chciałem uniknąć również tych najbardziej zgranych zabiegów (poza oglądaniem zachodu słońca :P), stąd wprowadzenie m.in. właściwej decyzji, która niesie ze sobą fatalne konsekwencje, wyższości przyjaźni i poczucia obowiązku nad miłością, czy też walk, których Spider-Manowi nie udało się jednoznacznie wygrać (zamarznięty Hydroman). Jako zwolennik przepychu i easter-egg’ów postanowiłem również nawiązać w komiksie do znanych Pajęczych motywów (śmierć Connorsa - mentora Petera, przywodząca na myśl morderstwo wujka Bena; powrót na most na którym zginęła Gwen Stacy, parafraza hasła „z wielką mocą… itd) a także mniej znanych komiksowych postaci (Debra Whitman) oraz wprowadzić jedną nową (Ice Goblin). Ponadto również kilka odniesień do popkultury (Garfield, czyli aluzja do Andrew Garfielda, który obecnie gra Spider-Mana, numer taksówki, który jest datą pierwszego ukazania się komiksu ze Spider-Manem; Avengers kręcący zdjęcia do filmu w Korei; kadr przywodzący na myśl kultową scenę z filmu „Pojutrze”; parafraza cytatu z animacji; NBA itd.) Wspominam również całą paletę znanych miejsc i innych bohaterów Marvela. Mam jednak nadzieję, że historia pozostaje czytelna i znajdą się fani, którym przypadnie ona do gustu.

A skoro o tym mowa to przeczytałem zwycięską pracę boojana27 i ... z czystym sercem mogę pogratulować ;) Historia jest dobrze rozplanowana, całkiem zabawna, ma zgrabną puentę no i pojawia się w niej PlayStation. Brawo! :)

16.05.2014 18:01
odpowiedz
VenomP23
37

a pozostałe 8 spośród wyróżnionych scenariuszy? :) any comments?

10.05.2014 21:51
odpowiedz
VenomP23
37

PLANSZA 22

[kadr 93] Spider-Man w dynamicznej pozie w powietrzu. Widziany z profilu.

Dymek: NIE, NIE POZWOLĘ, ŻEBY TAK SIĘ TO SKOŃCZYŁO. NIE MOGĘ!

[kadr 94] Sylwetka spadającej głową w dół cioci May. Blisko ziemi/lodu.

[kadr 95] Dłoń Spider-Mana palcami dosięgająca cioci May. Widać tylko dłoń i fragment ubioru May.

[kadr 96] Spider-Man tuż nad ziemią łapiący ciocię May w talii. Zaznaczona liniami dynamika ruchu Petera, który buja się na pajęczynie.

[kadr 97] Spider-Man w powietrzu. Dwoma rękami obejmuje ciocię May. Obraca się w powietrzu, tak aby upaść na plecy.

[kadr 98] zbliżenie na plecy Spider-Mana zderzające się z ziemią pokrytą śniegiem.

[kadr 99] Spider-Man trzymający przed sobą ciocię May. Za plecami zebrała mu się górka śniegu. Przed nimi widać korytarz jaki wyżłobili sunąć z siłą upadku. Po bokach rozsypujący się śnieg.

[kadr 100] Ice Goblin w powietrzu, na lotni, nogi lekko ugięte w kolanach. Robi zamach ręką wypuszczając ostre gwiazdki w kształcie śnieżynek.

Dymek: NIE DASZ RADY JEJ URATOWAĆ, SŁYSZYSZ! SPIDER-MAN TO PETER PARKER, ZNISZCZĘ PARKERA, ZNISZCZĘ SPIDER-MANA! HA HA HA!

[kadr 101] zbliżenie na wyrzucone przez Goblina śnieżynki. Widać z bliska jedną śnieżynkę, wyraźnie zaznaczony kształt.

[kadr 102] widać 3 lecące śnieżynki, kształt lekko rozmyty.

[kadr 103] przedstawia ramię Spider-mana, które osłania twarz May. W ramię wbijają się 3 śnieżynki. Rozrywają materiał.

[kadr 104] Spider-Man na ugiętych nogach wybija się z śniegu, który uzbierał się za jego plecami. Przy jego stopach widać głowę cioci May. Nieprzytomna. Nie jest jasne czy żyje.

Dymek (Spidey): ZAPŁACISZ MI ZA TO OSBORN!

[kadr 105] Przedstawia Spider-mana, który z dwóch rąk wystrzeliwuje pajęczynę. Tło stanowi śnieg. Pamiętać o śnieżynkach w ramieniu.

[kadr 106] Przedstawia pajęczynę, która przykleja się do spodu lotni Goblina. Lotnia widoczna tylko we fragmencie.

[kadr 107] Ręce Spider-Mana trzymające oburącz pajęczynę i pociągające ją w dół. Rozmieszczenie i proporcje kadrów ukazane na szkicu. Pamiętać o śnieżynkach w ramieniu.

PLANSZA 23
[kadr 108] Ice Goblin wylatujący ze swojej lotni. Po prawej sylwetka Goblina w powietrzu, po lewej lotnia, do której od spodu przyczepiona jest w dwóch miejscach pajęczyna.

Dymek (Ice Goblin): HA HAAAA AAAA!

[kadr 109] Ice Goblin upadający niezdarnie na śnieg. Tworzy się mały krater w śniegu. Ułożenie ciała zależne od rysownika. Może upadać na plecy lub twarzą do dołu.

[kadr 110] Sylwetka Spider-Mana widoczna od tyłu. Zmierza w stronę Goblina, którego leżącą sylwetkę widać w oddali. Pamiętać o śnieżynkach w ramieniu Petera. Zaznaczyć krew.

[kadr 111] Podnoszący się na kolana Ice Goblin. Kadr małych rozmiarów. Kolorystyka cały czas chłodna, pora dnia ciągle dzień.

[kadr 112] zbliżenie na atakującą pięść Spider-mana. Widoczna od przodu.

[kadr 113] Kadr ten podobnie jak kadr 88 wzorowany jest na 121 numerze The Amazing Spider-Man. Chodzi o kadr z 22 strony przedstawiający Spider-Mana uderzającego Goblina. Po lewej stronie i dalej widać Spider-Mana, który właśnie skończył zamach, po prawej i bliżej widać odlatującego Golibna.

Dymek (Spidey): JEŚLI MAY NIE PRZEŻYJE, ZGINIESZ! NIE OBCHODZI MNIE SKĄD ZNASZ MOJĄ TOŻSAMOŚĆ ANI, ŻE JESTEŚ OJCEM HARRY’EGO. ZABIJĘ CIĘ!

[kadr 114] zbliżenie na dłoń Spider-Mana ułożoną w charakterystycznym geście wypuszczania pajęczyny. Widać wiązkę pajęczyny.

[kadr 115] Pajęczyna przykleja się do spodu buta leżącego Goblina.

[kadr 116] sylwetka Spider-Mana przyciągającego pajęczyną Goblina. Tło stanowi śnieg.

[kadr 117] Spider-Man z nogą na szyi leżącego Goblina. Sylwetka Spider-Mana nie musi być w pełni widoczna. Wystarczą nogi. Podobnie Goblin, wystarczy tors i głowa.

[kadr 118] Ręka Spider-Mana sięgająca do maski Ice Goblina.

[kadr 119] (mały kadr, który znajduje się w lewym górnym rogu kadru 120) Na nim twarz/maska Spider-Mana. W miarę możliwości można zaznaczyć zdziwienie, ale z wiadomych przyczyn mimika jest tu ograniczona.

Dymek (Spidey): CO?

[kadr 120] prezentuje leżącego na ziemi Goblina bez maski. To kobieta. Na śniegu rozsypuje się burza blond włosów. Osoba jest przytomna i spogląda na Petera. Ręce ma rozrzucone na śniegu. Po lewej stronie widać nogę Spider-mana i fragment palców dłoni, z których wypada maska Goblina.

Dymek (Ice Goblin): CZEŚĆ PETER. KOPĘ LAT, CO?

*kadr 120 jest ostatnim kadrem na stronie 23. Ma on sugerować czytelnikowi, że Ice Goblinem jest Gwen Stacy, co oczywiście jest zmyłką. Postaci Gwen wskrzeszać nie wolno, jak głosi kanon i nie mam zamiaru dokonywać tu swoistego bluźnierstwa. Blondynką skrywająca się pod maską Ice Goblina jest Debra Whitman. Jest to mało znana postać z komiksów, która pojawiła się również w animacji The Amazing Spider-Man. Więcej na

http://en.wikipedia.org/wiki/Debra_Whitman

W skrócie: była sekretarką w Empire State University (lub koleżanką Petera z grupy naukowej w wersji animowanej) która nieszczęśliwie zakochała się w Parkerze. Miała problemy z psychiką. Domyśliła się, że Peter jest Spider-Manem, a później była tego pewna. Wyjechała z Nowego Jorku, ale po wydarzeniach z Civil War (kiedy Peter ujawnił światu swoją sekretną tożsamość) została wmanipulowana w stworzenie książki, w której oczerniała Petera i wskazywała na szkody moralne jakie jej wyrządził. Chciała ratować chorą matkę. Jej historia została wymazana na skutek restartu historii Spider-Mana do jakiej doszło po tym kiedy Peter zawarł umowę z demonem Mephisto. Jako, że postać Debry Whitman może nie być znana szerszej widowni, wyjaśnienie to w postaci przypisu może znaleźć się na ostatniej stronie komiksu.

PLANSZA 24
[kadr 121] Po lewej stronie, bliżej góry kadru, widać głowę i fragment torsu Spider-Mana. Spider-Man bez maski, ukazana jest głowa Petera. Pamiętać o zaroście. Można zaznaczyć, że Peter trzyma maskę w ręce. Po prawej stronie kadru widać głowę i fragment torsu Debry Whitman/Ice Goblina. Przedstawiona w pozycji półleżącej, opiera się o zaspę śnieżną. Parker patrzy na nią z góry. W prawym dolnym rogu ręka Goblina, która wciska przełącznik trzymany w dłoni.

Dymek #1 (Spidey): DEBRA? DEBRA WHITMAN. ALE DLACZEGO?

Dymek #2 (Debra): OD ZAWSZE WIEDZIAŁAM, ŻE JESTEŚ SPIDER-MANEM. DOMYŚLAŁAM SIĘ TEGO JUŻ ZANIM SIĘ PRZYZNAŁEŚ. PRZYZNAJĘ, ŻE WTEDY MI POMOGŁEŚ I PO ROZWODZIE POSTANOWIŁAM WYJECHAĆ Z NOWEGO JORKU. Z CZASEM O TOBIE ZAPOMNIAŁAM, SZCZEGÓLNIE PÓŹNIEJ KIEDY ZACHOROWAŁA MOJA MATKA. JEJ STAN SYSTEMATYCZNIE SIĘ POGARSZAŁ, A JA NIE MOGŁAM ZAPEWNIĆ JEJ OPIEKI JAKIEJ POTRZEBOWAŁA. ZAPADŁA W ŚPIĄCZKĘ, ALE ŻYŁA. ODWIEDZAŁAM JĄ REGULARNIE, ROZMAWIAŁAM Z NIĄ. BYŁAM PEWNA, ŻE MNIE SŁYSZY. PRZYNOSIŁAM KWIATY. MOGŁA SIĘ WYBUDZIĆ, ALE WTEDY NA NIEBIE POJAWIŁO SIĘ TO ZAĆMIENIE I URZĄDZENIA PRZESTAŁY DZIAŁAĆ. ELEKTRONIKA, WSZYSTKO. MOJA MATKA ZGINEŁA I TO TWOJA WINA! TWOJA I TOBIE PODOBNYCH! WRÓCIŁAM PO ZEMSTĘ I BĘDĘ MIAŁA SWOJĄ SPRAWIEDLIWOŚĆ!

[kadr 122] Spider-Man bez maski stoi plecami do czytelnika. W jego kierunku nadlatuje lotnia Goblina. Spider-man ma opuszczoną głowę. Lotnia w kolorze lodu. Błękit i biel.

Dymek (Peter): DEBRA, JA NIE.. NIE WIEDZIAŁEM. TAK MI PRZYKRO, ALE TO NIE MOJA WINA, MUSISZ ZROZU…

[kadr 123] Głowa Parkera z ukosa, wokół niej żółte zygzaki sygnalizujące pajęczy zmysł. Pamiętać o zaroście Petera.

[kadr 124] Spider-Man uchyla się przed nadlatującą lotnią. Znajduje się po prawej stronie kadru. Debra chwyta się obiema rękami za przelatującą lotnię. Widoczna jest z lewej strony. W środku kadru lotnia.

[kadr 125] widać na nim odlatującą Debrę, która trzyma się lotni rękami. W tle białe niebo. Śnieg nie pada.

Dymek (Debra): ZEMSZCZĘ SIĘ PETER! KTÓREGOŚ DNIA, KIEDY NIE BĘDZIESZ SIĘ TEGO SPODZIEWAŁ JA BĘDĘ TAM ŻEBY ZADAĆ CI CIOS. ZAPŁACISZ ZA ŚMIERĆ MOJEJ MATKI.

[kadr 126] (trójkątny kształt) Na nim twarz Petera, który bez słów patrzy w niebo.

[kadr 127] (trójkątny kształt) Na nim leżąca na ziemi, w śniegu maska Ice Goblina.

[kadr 128] Przedstawia czarne niebo a na nim szmaragdowozielone, błyszczące gwiazdy. Widać jedną spadającą gwiazdę. Również takiego samego błyszczącego zielonego koloru. Ciągnie za sobą ogonek w takim samym kolorze.

Ramka: CIOCIA MAY PRZEŻYŁA. Z TEGO CO SIĘ WYDARZYŁO NIE PAMIĘTAŁA PRAWIE NIC. PO TYCH WYDARZENIACH PRZENIEŚLIŚMY SIĘ Z MIESZKANIA HARRY’EGO POD ZIEMIĘ. ZE WZGLĘDU NA CIĄGLE SPADAJĄCA TEMPERATURĘ I TAK W KOŃCU MUSIELIBYŚMY TO ZROBIĆ. OD TAMTEJ PORY CZUWAŁEM KAŻDĄ NOC, ALE ICE GOBLINA JUŻ WIĘCEJ NIE SPOTKAŁEM. NIE WIEDZIAŁEM SKĄD DEBRA WYTRZASNEŁA SPRZĘT GOBLINA, ALE POMIMO TEGO CO SIĘ STAŁO MIAŁEM NADZIEJĘ, ŻE PRZEŻYŁA…

PLANSZA 25
Panel na całą stronę. Przedstawia dalej noc z kadru 128. W prawym dolnym rogu widoczny jest Spider-Man. Siedzi na gargulcu w wygodnej pozycji, nogi podciągnięte, ręce w łokciach oparte na kolanach. Głowa uniesiona, patrzy w niebo. Niebo czarne na nim wiele szmaragdowozielonych, błyszczących kropek (gwiazd). Na panelu tym widoczne będą kadry 129, 130, 131, 132 i 133.

Dymek (Spidey): Z PIĘKNĄ NOCĄ WIĄŻE SIĘ WIELKA SENTYMENTALNOŚĆ… CO NIE GARGULCU?

*oczywiste nawiązanie i parafraza kultowego hasła „z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”.

[kadr 129] (Od góry strony, rozmieszczenie zaznaczone na szkicu. Proporcje dopasować względem tekstu). Przedstawia ręcznie zbity z desek lub patyków krzyż, a na nim napis „May”. Krzyż jest wbity w śnieg, przed nim leży już częściowo zamarznięta róża. Kolorystyka koniecznie szaro-biała. Jedynie na czerwono pokolorować różę.

*krzyż nie występuje tutaj jako element religijny, ale uniwersalny symbol wykorzystywany przy pochówku osób. Jeśli jednak stanowi naruszenie 4 punktu regulaminu to proszę mnie nie dyskwalifikować, ale zamienić krzyż na głaz z wyrytym na nim napisem „May”. Reszta obrazka tak jak opisane wcześniej.

Ramka: CZUWNIE NOCAMI Z CZASEM WESZŁO MI W NAWYK. SIEDZIAŁEM GDZIEŚ WYSOKO I ZUPEŁNIE NIE CZUJĄC MROZU WSPOMINAŁEM STARE LATA. NIE WIEDZIAŁEM WTEDY CO MNIE CZEKA, A WYDARZYĆ SIĘ MIAŁO JESZCZE SPORO. CIOCIA MAY PRZEŻYŁA JESZCZE KILKANAŚCIE STOPNI, ALE JEJ ORGANIZM W KOŃCU NIE WYTRZYMAŁ. ODESZŁA WE ŚNIE I LUBIĘ MYŚLEĆ, ŻE BYŁA TO BEZBOLESNA ŚMIERĆ. POCHOWAŁEM JĄ TAK BLISKO WUJKA BENA JAK TYLKO MOGŁEM.

[kadr 130] (Niżej od kadru 129, bliżej prawej strony. Rozmieszczenie ukazane na szkicu, proporcje dopasować względem tekstu). Przedstawia twarz Thora. Klasyczny wizerunek, ale z długą brodą. Thor nie ma prawego oka. W jego miejscu biała kulka, a nad i pod oczodołem widać bliznę. Kolorystyka koniecznie szaro-biała. Jedynie na czerwono pokolorować bliznę wokół oka.

Ramka: KTÓREGOŚ DNIA SPOTKAŁEM PRZELATUJĄCEGO THORA. UDAŁO NAM SIĘ ZAMIENIĆ KILKA SŁÓW DZIĘKI CZEMU DOWIEDZIAŁEM SIĘ, ŻE ZAĆMIENIE I EPOKA LODOWCOWA STAŁY SIĘ SKUTKIEM SPISKU LOKIEGO I BEYONDERA. OKAZAŁO SIĘ, ŻE ZIEMIA ZOSTAŁA PRZENIESIONA DO ZUPEŁNIE INNEJ GALAKTYKI, Z DALA OD STAREJ DOBREJ DROGI MLECZNEJ. NIE WIEM O CO DOKŁADNIE CHODZIŁO, BO GUBIĘ SIĘ W RODZINNYCH WAŚNIACH THORA I LOKIEGO, ALE ZDAJE SIĘ, ŻE LOKIEMU W KOŃCU UDAŁO SIĘ POGRĄŻYĆ ZIEMIĘ I NOWY JORK. NO, A THOR WYGLĄDA JUŻ PRAWIE JAK SWÓJ OJCIEC.

[kadr 131] Przedstawia zdjęcie Mary Jane Watson w ramce ze stłuczonym szkłem. Kolorystyka koniecznie szaro-biała. Jedyny czerwony element to włosy MJ.

Ramka: NIGDY PÓŹNIEJ NIE WIDZIAŁEM SIĘ Z MARY JANE. MAM NADZIEJĘ, ŻE U NIEJ WSZYSTKO W PORZĄDKU. MOŻE W LOS ANGELES JEST TROCHĘ CIEPLEJ? NIE ZROZUMCIE MNIE ŹLE, CIĄGLE JĄ KOCHAM, ALE NIE MOGĘ NA RAZIE UDAĆ SIĘ NA JEJ POSZUKIWANIE.

[kadr 132] Przedstawia zakapturzoną, niewidoczną twarz. Spod kaptura wystaje tylko żarzące się cygaro. Widać biały dymek. Kaptur jest ocieplany futerkiem, tak jak u Eskimosów. Kolorystyka koniecznie szaro-biała. Jedyny czerwony element to końcówka żarzącego się cygara.

Dymek: JESTEM TEŻ PRAWIE PEWIEN, ŻE JEDNEJ BEZCHMURNEJ NOCY WIDZIAŁEM WOLVERINE’A. W KOŃCU KTÓŻ INNY MÓGŁBY WYTRZYMAĆ TAKIE TEMPERATURY I JESZCZE PORUSZAĆ SIĘ NA ZAPRZĘGU CIĄGNIĘTYM PRZEZ WILKI. CIEKAWE CO U NIEGO?

*Jeśli cygaro jest kwalifikowane jako niezgodne z treścią 4 punktu regulaminu konkursu (choć papierosy nie są w nim wymienione) to proszę mnie nie dyskwalifikować, ale cygaro usunąć. Bronię się jednak, iż nie jest wprowadzone bezcelowo gdyż ma sugerować Wolverine’a. A jak wiemy z komiksów i filmów bardzo często jest ono jednym z jego atrybutów. Jeśli jednak obecność cygara odbierana jest jako promowanie palenia to proszę zamienić kadr na obrazek osoby, która porusza się na zaprzęgu ciągniętym przez wilki. Wtedy jedyny czerwony element mogą stanowić oczy wilków. Wolałbym jednak, żeby kadr pozostał w takiej formie jak opisałem.

[kadr 133] Przedstawia ludzi skupionych wokół beczki, w której pali się ogień. Ludzie ubrani w ciepłe ciuchy, kurtki, płaszcze czapki. Osobie z lewej strony zaznaczyć wąsa. To J. Jonah Jameson.

Ramka: CI, KTÓRZY OCALELI I ZDECYDOWALI SIĘ ZOSTAĆ, SCHRONILI SIĘ POD ZIEMIĄ. NAJLICZNIEJSZEJ SPOŁECZNOŚCI PRZEWODZI SAM J. JONAH JAMESON. I NIE UWIERZYCIE, ALE STAŁ SIĘ NAJWIĘKSZYM ORĘDOWNIKIEM NADZIEI I POPARCIA DLA SPIDER-MANA. WĄSA OCZYWIŚCIE NIE ZGOLIŁ.

PLANSZA 26
[kadr 134] (Wąski prostokąt u góry strony na całą jej szerokość) Przedstawia Ziemię i kilka mniejszych planet. Ziemia znajduje się po prawej stronie. Po lewej stronie czerwone słońce, zaznaczyć jego blask. Pomiędzy słońcem a Ziemią widać 4 nieregularnie ułożone planety. Tło, czyli próżnia oczywiście czarna. Kolor planet dowolny, wygląd Ziemi klasyczny, ale pamiętać, że teraz pokrywa ją śnieg, więc dopasować kolorystykę. Można wprowadzić małe plamy zieleni.

[kadr 135] (zajmuje resztę strony). Przedstawia futurystycznego Spider-Mana z początku komiksu. Stoi plecami do czytelnika na gzymsie budynku. Znajduje się w lewym, dolnym rogu kadru. Pamiętać o jego nowym stroju zaprezentowanym wcześniej. Na plecach kurtki widnieje ten sam symbol pająka, jaki Spidey ma na plecach klasycznego stroju. Kurtka jest ciemnogranatowa, symbol pająka czerwony. Stoi wyprostowany z rękami ułożonymi wzdłuż ciała. Poza superherosa. Po lewej stronie przy jego nodze leży wypchany plecak lub torba. Kadr przedstawia panoramę zamarzniętego Nowego Jorku. W tle widać ogromne, zachodzące słońce czerwonego koloru. Lewa strona kadru znajduje się jeszcze w świetle. Prawa już w cieniu. Pamiętać o zniszczeniach miasta i wszędzie zalegającym śniegu. Kolor nieba zbliżony do jasnego fioletu, znać przebarwienia. Kolor nieba jest zgodny, choć intensywniejszy z kadrami na planszy 1. W panoramie miasta można zaznaczyć Central Park, ale pamiętać o zamarzniętym Hydromanie.

Ramka #1: MUSZĘ WAM POWIEDZIEĆ, ŻE OSTATNIO MAM NAPRAWDĘ MNÓSTWO CZASU NA ROZMYŚLANIE. CAŁE ŻYCIE ZASTANAWIAŁEM SIĘ, CZY TO, ŻE ZOSTAŁEM SPIDER-MANEM BYŁO MOIM BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM CZY KLĄTWĄ? NA TO PYTANIE NIE MA JEDNEJ PRAWIDŁOWEJ ODPOWIEDZI, ALE DZIŚ WIEM, ŻE BYCIE SPIDER-MANEM TO MOJE PRZEZNACZENIE. I CAŁY SĘK W TYM ŻEBY TO PRZEZNACZENIE NIE TYLKO ZROZUMIEĆ, ALE I ZAAKCEPTOWAĆ. DZIŚ JESTEM NA TO GOTÓW PONIEWAŻ WIEM, ŻE JEST ONO NIEZMIENNE I NIEZALEŻNE OD OKOLICZNOŚCI.

Ramka #2: JESTEM SPIDER-MAN’EM, SYMBOLEM NADZIEI NA LEPSZE JUTRO. MOJE ZADANIE POLEGA NA NIESIENIU POMOCY LUDZIOM. POMOCY TAM, GDZIE SAMI NIE SĄ W STANIE SOBIE POMÓC. PRZY MINUS 60 STOPNIACH MAŁO KTO WYCHODZI NA POWIERZCHNIĘ, WIĘC ODE MNIE ZALEŻY ZAPEWNIENIE MIESZKAŃCOM PODZIEMI NOWEGO JORKU PROWIANTU, WODY, PALIWA, CIEPŁYCH UBRAŃ I WIELU INNYCH ARTYKUŁÓW. TYM TEŻ ZAJMUJĘ SIĘ CAŁYMI DNIAMI. PRZESZUKUJĘ SKUTE LODEM BUDYNKI I HIPERMARKETY, A TO CO ZNAJDĘ PRZEKAZUJĘ OCALAŁYM. PATRZĄ NA MNIE Z WDZIĘCZNOŚCIĄ I WIEDZĄ, ŻE MOGĄ NA MNIE POLEGAĆ.

Ramka #3: POZOSTAŁY CZAS SPĘDZAM Z HARRYM. JEGO NOGA NIE ZROSŁA SIĘ PRAWIDŁOWO I NIE MOŻE CHODZIĆ, WIĘC CAŁE DNIE SPĘDZA POD ZIEMIĄ. CZĘSTO NARZEKA, ALE NASZA PRZYJAŹŃ NIGDY NIE BYŁA MOCNIEJSZA. KIEDY MÓWIĘ MU, ŻE WYCHODZĘ POMÓC SPIDER-MANOWI WIDZĘ W JEGO OCZACH, ŻE ON WIE. JA WIEM, ŻE ON WIE I ON WIE, ŻE JA WIEM. ALE NIGDY O TYM NIE ROZMAWIAMY. PRZESZŁOŚĆ ZOSTAWILIŚMY TAM, GDZIE JEJ MIEJSCE.

Ramka #4: PRZED POWROTEM DO PODZIEMIA ZWYKLE OGLĄDAM ZACHÓD SŁOŃCA. JEŚLI TYLKO POGODA POZWALA. NIE MA NIC PIĘKNIEJSZEGO NIŻ TEN WIDOK. ZANIM DRUGIE SŁOŃCE ZNIKNIE ZA HORYZONTEM PRZYPATRUJĘ SIĘ PANORAMIE NOWEGO JORKU. WIEM, ŻE NIGDY NIE BYŁ TAK SPOKOJNY JAK TERAZ. WIEM TEŻ, ŻE GDZIEŚ TAM CZEKA NA MNIE KTOŚ JESZCZE. MOJA OSTATECZNA WALKA. NEMEZIS. JESTEM PEWIEN, ŻE ON JAK NIKT INNY DOSTOSOWAŁ SIĘ DO NOWYCH WARUNKÓW, TAK SAMO JAK JESTEM PEWIEN, ŻE…

PLANSZA 27
W całości przedstawia sylwetkę Venoma, widoczną od torsu w górę. W połowie Venom ukryty jest w cieniu. W prawym górnym rogu widać ceglany łuk. Venom w klasycznym komiksowym wizerunku i kolorystyce. Ma otwartą buzię i wywalony język. Tak jak zaprezentowano na szkicu.

Ramka: … ZNACIE JEGO IMIĘ.

W prawym dolnym rogu napis „KONIEC”.

- - -
Scenariusz i historia: Piotr Wosik (rocznik ’92, student stosunków międzynarodowych)
Szkice: orientacyjne – jak wyżej.
Rysunki: Agnieszka Wosik (rocznik ’97, uczennica Liceum Ogólnokształcącego) - Jak się okazało, ze względu na długość mojej pracy, nie ma ona szans zostać zobrazowana. Poprosiłem więc siostrę o wykonanie kilku przykładowych rysunków.

LEGENDA:

Plansza – de facto oznacza po prostu stronę

(*) - Gwiazdką oznaczyłem swoje przypisy, które nie wchodzą generalnie w skład scenariusza, ale stanowią mój komentarz.

[kadr] – w kilku miejscach opisywałem rozmiar i umieszczenie kadru, ale generalnie ich układ i rozmiar przedstawiony jest na załączonych szkicach. Muszę również zaznaczyć, że niektóre ze szkiców inspirowane są na kolorowanką, którą posiadałem w dzieciństwie. Starałem się opisać je dokładnie, stąd duża ilość tekstu.

Dymek, Dymek myślowy i Ramka – stanowią główną część i meritum scenariusza. W gestii ewentualnego rysownika pozostawiam włączenie do historii koniecznych wyrazów dźwiękonaśladowczych. Dialogi pisane są wielkimi literami dla wyróżnienia się w tekście. Zapis w komiksie byłby oczywiście zwyczajny.

Historia inspirowana jest lubianym przeze mnie motywem post-apo. Sam komiks przedstawia opowieść Spider-Mana, a jego długość zamknąłem w bliskich standardowi 27 stronach. Komiks nie ma wyraźnej osi fabularnej, ale jest chronologicznym zbiorem różnych wydarzeń do jakich doszło głównie w pierwszym okresie po „Zaćmieniu”. Chciałem uniknąć również tych najbardziej zgranych zabiegów (poza oglądaniem zachodu słońca :P), stąd wprowadzenie m.in. właściwej decyzji, która niesie ze sobą fatalne konsekwencje, wyższości przyjaźni i poczucia obowiązku nad miłością, czy też walk, których Spider-Manowi nie udało się jednoznacznie wygrać (zamarznięty Hydroman). Jako zwolennik przepychu i easter-egg’ów postanowiłem również nawiązać w komiksie do znanych Pajęczych motywów (śmierć Connorsa - mentora Petera, przywodząca na myśl morderstwo wujka Bena; powrót na most na którym zginęła Gwen Stacy, parafraza hasła „z wielką mocą… itd) a także mniej znanych komiksowych postaci (Debra Whitman) oraz wprowadzić jedną nową (Ice Goblin). Ponadto również kilka odniesień do popkultury (Garfield, czyli aluzja do Andrew Garfielda, który obecnie gra Spider-Mana, numer taksówki, który jest datą pierwszego ukazania się komiksu ze Spider-Manem; Avengers kręcący zdjęcia do filmu w Korei; kadr przywodzący na myśl kultową scenę z filmu „Pojutrze”; parafraza cytatu z animacji; NBA itd.) Wspominam również całą paletę znanych miejsc i innych bohaterów Marvela. Mam jednak nadzieję, że historia pozostaje czytelna i znajdą się fani, którym przypadnie ona do gustu. Przypominam również, że polecenie konkursu wymaga od nas stworzenie scenariusza, a nie opowiadania. Ufam, że powyższa praca ma jego znamiona. Za ewentualne błędy ortograficzne i interpunkcyjne, których nie wyłapałem serdecznie przepraszam. Aloha !

PS. Nie miałem zielonego pojęcia, że wykorzystam limit wyrazów w poście ;) Nigdy mi się to nie zdarzyło, mam nadzieję, że nie zostanę przez to zdyskwalifikowany. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że polecenie konkursu wymagało od nas aby JAK NAJDOKŁADNIEJ opisać każdy kadr. A w połączeniu z brakiem limitu wyszło mi tyle tekstu. Oryginalnie tekst wklepałem w jednym poście, ale po kliknięciu "Dodaj" okazało się, że wyświetliło się do 22 planszy. Stąd musiałem dodać kolejny komentarz. Sorry ;)

10.05.2014 21:46
odpowiedz
VenomP23
37

[scenariusz na komiks dla GryOnline.pl]

SPIDER-MAN
Rok -62

Całość: http://imgur.com/nE2IkSm

1: http://imgur.com/hy5ZeXU
2: http://imgur.com/knPCbi0
3: http://imgur.com/LkB1E3v
4: http://imgur.com/9gXVzuA
5: http://imgur.com/9eANtBo

PLANSZA 0
Okładka – rysunek mojego autorstwa jeszcze z czasów dzieciństwa. Przedstawia Spider-mana na pajęczynie w rzucie poziomym. W linkach skany, razem z szkicami (jakość niestety taka sobie, stąd wrzucam modyfikowaną całą grafikę w jednym pliku, a także 5 osobnych grafik o większych rozmiarach), a także układem i wymiarami kadrów.

PLANSZA 1
[kadr 1] Zbliżenie na Statuę Wolności. Zamarznięta, wyraźnie podniszczona. Na krawędziach zalega śnieg. Pora dnia: dzień. Tło stanowi białe lekko fioletowe niebo. Takie jakie widzimy zaraz przed zachodem słońca.

Ramka 1: NOWY JORK. (położenie: lewy górny róg)

Ramka 2: DOKŁADNIE TAKI SPOKOJNY NA JAKI WYGLĄDA STĄD Z GÓRY. (położenie: u dołu kadru)

*Zdanie to jest parafrazą cytatu z otwierającej kwestii pierwszego odcinka animacji „Spider-Man: The Animated Series”.

[kadr 2] Zniszczony budynek OSCORP,. Dziura na &#190; wysokości, a w niej zalegający na krawędzi śnieg. Ślady zniszczeń, powybijane okna. Brak jakichkolwiek oznak życia. Litery OSCROP wszystkie widoczne, ale R lekko przechylone. Niebo takie jak wcześniej.

Ramka: SPOKOJNY, ZNISZCZONY, MARTWY…

[kadr 3] Panorama zniszczonego Mostu Brooklyńskiego. Widziany bliżej z lewej strony, urwany w połowie. Niektóre olinowania zwisają luźno. Woda pod nim na wysokim poziomie, całkowicie zamarznięta. Na niej gruba warstwa śniegu. W prawym dolnym rogu unieruchomiony, zniszczony kuter rybacki. Na moście widać wraki samochodów. Brak ludzi, brak oznak życia. Po prawej stronie niewyraźna panorama miasta. Niebo takie jak wcześniej.

Ramka: TEMPERATURA SPADŁA NIEDAWNO PONIŻEJ MINUS 60 STOPNI. CI, KTÓRZY PRZEŻYLI SCHRONILI SIĘ W NIEZALANYCH PIWNICACH, KANAŁACH I STACJACH METRA. GŁEBOKO POD ZIEMIĄ. NA POWIERZCHNI ZOSTAŁEM JA…

[kadr 4] Wąski pasek u dołu strony przedstawiający zbliżenie na oczy Spider-Mana. Nie są to oczy na masce, ale zimowe gogle w kształcie oczu Spider-Mana. Znać na nich ślady mrozu. Maska klasyczna.

Ramka: WASZ PRZYJACIEL Z POSTAPOKALIPTYCZNEGO BEZLUDZIA…

PLANSZA 2
Plansza na całą stronę przestawiająca futurystycznego, post-apokaliptycznego Spider-Mana, przykucniętego na Chrysler Building. Spider-Man taki jak na przedstawionym szkicu. Opis: maska klasyczna, na niej gogle w kształcie oczu Spider-mana, a także czarna maska zasłaniająca szczękę i usta. (W kształcie podobna do tej Zimowego Żołnierza z filmu Captain America: Winter Soldier). Kurtka – ocieplana, elastyczna, ciemnogranatowa. Bluza pod spodem – czerwona z czarnym symbolem pająka na całej klatce piersiowej. Pasek z sprzączką w kształcie pająka. Spodnie czarne. Buty do kolan – ciemnogranatowe z czerwonymi wstawkami. Rękawiczki takie jak na szkicu – klasyczne, ale kciuk w innym kolorze. W prawym górnym rogu wielki napis SPIDER-MAN ( np. czcionką znaną z filmów Raimiego) a pod nim tytuł ROK -62 (tą samą czcionką).

Ramka 1: YUP, WYGLĄDAM TROCHĘ INACZEJ NIŻ KOJARZYCIE. ZE WZGLĘDU NA MRÓZ MUSIAŁEM USPRAWNIĆ SWÓJ KOMBINEZON. NO, ALE PO KOLEI BO ZDAJE SIĘ, ŻE JESTEM WAM WINNY WYJAŚNIENIE. PRAWIE MAM JESZCZE TROCHĘ CZASU DO ZACHODU SŁOŃCA WIĘC…

Ramka 2: WIECIE JUŻ GDZIE JESTEM. STARY, DOBRY NOWY JORK. TROCHĘ POTURBOWANY, ALE NIE PRZEJMUJCIE SIĘ. BROOKLYN I TAK WYGLĄDA NAJGORZEJ. ZAPYTACIE JAKĄ MAMY DATĘ? SZCZERZE, SAM NIE WIEM. PO „ZAĆMIENIU” SIADŁA CAŁA ELEKTRONIKA, A W DNIACH CHAOSU JAKIE POTEM NASTĄPIŁY NIKT NIE ZWRACAŁ UWAGI NA KALENDARZ. DZIŚ DATĘ OKREŚLAMY WZGLĘDEM TERMOMETRU, A WIĘC MAMY ROK MINUS 62. JAK UDAJE MI SIĘ ŻYĆ W TAKIEJ TEMPERATURZE? OKAZAŁO SIĘ, ŻE PO UKĄSZENIU PRZEZ RADIOAKTYWNEGO PAJĄKA POJAWIŁY SIĘ U MNIE NIE TYLKO PAJĘCZE ZDOLNOŚCI, ALE WZMOCNIŁY SIĘ RÓWNIEŻ LUDZKIE ZDOLNOŚCI ADAPTACYJNE. Z CZASEM MÓJ ORGANIZM PRZYSTOSOWAŁ SIĘ DO TAKICH MROZÓW, CHOĆ PRZYJEMNIE NIE BYŁO.

Ramka 3: NO, ALE OD POCZĄTKU. „ZAĆMIENIE”. JAK ŻADNA INNA HISTORIA O APOKALIPSIE TA ZACZYNA SIĘ OD… A WŁAŚNIE, WIEDZIELIŚCIE, ŻE PRZECIĘTNIE POŚWIĘCAMY PRAWIE 1/3 ŻYCIA NA SEN?

PLANSZA 3
[kadr 5] zbliżenie na opadającą kroplę śliny. Tło ciemne.

Ramka: TO DAJE NAM PONAD 33% SZANS, ŻE PRZEŚPIMY KTÓREŚ WAŻNE WYDARZENIE. MECZ GIANTSÓW ALBO POWIEDZMY… METEOR UDERZAJĄCY W ZIEMIĘ.

[kadr 6] Peter Parker siedzący przy szkolnej ławce. Podparty na łokciu, śpi. Buzia otwarta, z kącika ust skapuje strużka śliny. Ubrany w zwykłą, kraciastą koszulę. Z prawej strony widoczne okno. Przy głowie można umieścić komiksowe literki „zzz” sygnalizujące sen. Kolorystyka dowolna.

Ramka: METEORU NIE PRZESPAŁEM, ALE ZDARZYŁO MI SIĘ COŚ W TEN DESEŃ. OTO JA, PETER PARKER. ZA DNIA STUDENT U PROFESORA CONNORSA, ZAŚ HEROS W NOCY... I ZA DNIA TAKŻE. A PRZECIEŻ, JAK KAŻDY POTRZEBUJĘ SIĘ CZASEM KIMNĄĆ.

[kadr 7] lekko przekrzywiona głowa profesora Connorsa, w okularach z pełnymi oprawkami. Na twarzy wyraz politowania.

Dymek: PANIE PARKER! CZY JA PANU PRZYPADKIEM NIE PRZESZKADZAM?

[kadr 8] głowa Petera, jedno oko ciągle przymknięte, drugie szerzej otwarte. Usta w geście ziewania.
Dymek: TYLKO TROCHĘ, ALE PROSZĘ SIĘ NIE PRZEJMOWAĆ… COOOO? – (ziewając)

[kadr 9] tors i głowa Petera, wokół głowy żółte zygzaki sygnalizujące Pajęczy Zmysł.

Dymek myślowy: OHO, ZAGROŻENIE. PORA SIĘ ZBIERAĆ. – (Dymek nie w wersji klasycznej z regularnym kształtem, ale bardziej chmurka z kropeczkami sugerującymi, że dymek ten prezentuje myśli Parkera. Dla uproszczenia dalej nazywał go będę Dymkiem Myślowym. Ramki zostaną wykorzystane do przedstawienia głosu Petera-narratora historii, który opowiada z perspektywy czasu)

[kadr 10] widok z zewnątrz na okno, przy którym siedział Peter. Po bokach kadru widać cegły. W oknie po prawej stronie na skraju widać nogę i rękę odchodzącego Parkera. Na środku stoi profesor Connors z szeroko otwartymi ustami. Z wyrazem zdziwienia na twarzy patrzy w okno. Połowa kadru znajduje się w półokrągłym cieniu.

[kadr 11] Na nim schody i biegnący po nich w górę Peter. Chłopak rozpina koszulę ukazując pod nią strój Spider-Mana. Strój klasyczny. Kolorystyka tła dowolna.

Dymek myślowy: ANI CHWILI SPOKOJU. BĘDĘ PÓŹNIEJ MUSIAŁ PRZEPROSIĆ CONNORSA, BO TO JUŻ KTÓRYŚ RAZ JAK ZASYPIAM NA JEGO ZAJĘCIACH. MOŻE KUPIĘ MU TAKIE DOMOWE TERRARIUM? I JASZCZURKĘ.

Dymek myślowy: (niżej, drobnym drukiem) OKEJ, ŻARTEM JEST TUTAJ SŁOWO „KUPIĘ”.

PLANSZA 4
[kadr 12] duży na pół strony. Po lewej stronie Spider-Man w klasycznym stroju (od tej pory cały czas ma klasyczny strój, aż do zaznaczenia zmiany) stojący na szczycie Chrysler Building, trzymający się jedną ręką wierzchołka. W prawym górnym rogu widać zaćmienie słońca. Reszta kadru to panorama Nowego Jorku z widocznym Central Parkiem. Przykład przedstawiony na szkicu.

Ramka: (w prawym dolnym rogu) DOBRZE SIĘ DOMYŚLACIE. OD TEGO „ZAĆMIENIA” ZACZEŁA SIĘ NOWA RZECZYWISTOŚĆ. WTEDY JESZCZE TEGO NIE WIEDZIAŁEM. TAK JAK TEGO, ŻE ZAĆMIENIU TOWARZYSZYŁY POTĘŻNE FALE PRZYPOMINAJĄCE IMPULSY ELEKTROMAGNETYCZNE, KTÓRE USMAŻYŁY CAŁĄ ELEKTRONIKĘ. WSZYSTKO, OD PRĄDU PRZEZ BATERIE I AKUMULATORY.

Dymek: ZAĆMIENIE SŁOŃCA? NIEMOŻLIWE, NAJBLIŻSZE MIAŁO WYSTĄPIĆ ZA KILKA LAT. STAWIAM RESZTKI SWOICH DROBNYCH I NIEUPRANE SKARPETKI, ŻE TO ROBOTA MYSTERIO.

[kadr 13] Spider-Man spadający w powietrzu, lecący w dół z rozłożonymi rękami.

Dymek myślowy: PAJĘCZY ZMYSŁ PRZESTAŁ WIBROWAĆ, WIĘC SKORO MYSTERIO NIGDZIE NIE WIDAĆ, TO SPRAWDZĘ CO U CIOCI MAY. NA WSZELKI WYPADEK LEPIEJ ŻEBY ZOSTAŁA W DOMU.

[kadr 14] Spider-Man bujający się na pajęczynie. Jedną ręką trzyma pajęczynę, drugą wyciąga telefon z paska pod kombinezonem. W tle wielkie okna wieżowca.

Dymek myślowy: NA JEDNO DOBRZE, ŻE M.J. JEST W LOS ANGELES NA SESJI ZDJĘCIOWEJ. PRZYNAJMNIEJ O NIĄ NIE MUSZĘ SIĘ MARTWIĆ.

[kadr 15] (mały rozmiar, położony tak jak zaznaczone na szkicu, w rogu większego kadru 16) Przedstawia dłoń Spider-mana, a na niej telefon. Telefon mały, prostokątny. Kształtem przypomina Sony Xperię Go. Ekran czarny, zgaszony.

Dymek myślowy: NO CO JEST !? A BYŁEM PEWIEN, ŻE WCZORAJ GO ŁADOWAŁEM.

[kadr 16] Przedstawia ulicę Nowego Jorku, a na niej zatrzymane w korku (i unieruchomione „zaćmieniem”) samochody. Ludzie stoją przy otwartych drzwiach i spoglądają w niebo. Z lewej strony facet wysiadający z samochodu od strony kierowcy. W tym samochodzie (z lewej dolnej strony kadru) na fotelu pasażera siedzi pies i z wywalonym językiem też spogląda w niebo. Głowę wystawia przez okno, lub patrzy przez przednią szybę. Z prawej strony kobieta wysiadająca z samochodu od strony pasażera. Również patrzy w niebo z wyrazem zdziwienia. Ubiór ludzi dowolny. Ludzie nie mówią nic. Za nimi kierowca też wysiadł ze swojej taksówki i sprawdza telefon. Za nim inne samochody, mniej wyraźne. Po lewej stronie u góry kadr 15. Za nim ewentualnie fasada budynku. Po prawej stronie u góry sylwetka oddalającego się Spider-Mana. Buja się na pajęczynach, zwrócony jest plecami. Pamiętać o cieniu padającym przez zaćmienie słońca. Przyciemnione barwy.

Dymek (Spider-Man) : KOMÓRKI SĄ JAK PUBLICZNE TOALETY. NIGDY ICH NIE MA KIEDY CZŁOWIEK JEST W POTRZEBIE. SWOJĄ DROGĄ CIEKAWE CZY IRON-MAN MA WBUDOWANY ROZPOREK.

PLANSZA 5
[kadr 17] Przedstawia dwa dwupiętrowe domki, typowe dla osiedli Nowego Jorku. Takie jak w filmach o Spider-Manie bądź w kreskówce. Pamiętać o przyciemnionych barwach. Kolorystyka domów dowolna. (Ogólnie jeśli nie zaznaczone inaczej kolorystyka jest dowolna)

Dymek: (nad dachem domu): CIOCIU MAY, JESTEŚ W DOMU?

[kadr 18] Peter siedzący na parapecie okna. Nogi spuszczone do wewnątrz. W stroju Spider-mana, ale z podniesioną powyżej ust maską. Z boków zasłony.

Dymek: TO JA, PETER! HALO, JEST TU KTO?

[kadr 19] zbliżenie na srebrnoszarą lodówkę. Na niej żółta karteczka z odręcznym napisem: „Peter, jestem na zakupach. M.” Karteczka przypięta magnesem w kształcie kreskówkowej maski Wolverine’a.

[kadr 20] (mały rozmiar) Widoczny fragment napisu „WALL” od „Wall mart” oraz fragment budynku supermarketu.

[kadr 21] widziana z ukosa hala z półkami pełnymi różnych towarów. Stojący ludzie. W środku dość ciemno. Po lewej stronie u góry trzymający się częściowo lamy, a częściowo sufitu widoczny jest Spider-Man. W prawym górnym rogu widać ladę z kasą a przy niej ciocię May. Za ladą osoba w kominiarce wyciąga pieniądze z kasy.

Dymek myślowy (Spidey): OKEJ, CIOCIA MAY ZLOKALIZOWANA.

[kadr 22] zbliżenie na ladę i gościa w kominiarce rabującego kasę. Za nim wisi na pajęczynie Spider-Man w klasycznej pajęczej pozycji głową w dół. Rabuś nie odwraca głowy, patrzy w kierunku kasy, nie widzi Spider-Mana. Z tyłu widoczne różnorakie butelki na półkach. Z prawej strony można wcisnąć ciocię May zasłaniającą dłonią usta.

Dymek #1 (Spidey): A TY KTO?

Dyemk #2(Rabuś): MYSZKA MIKI. – (odpowiada nie odwracając się).

[kadr 23] ta sama sceneria, tylko tym razem Rabuś przyklejony pajęczyną do ściany z butelkami. Spider-Man stoi po prawej stronie i wystrzeliwuje pajęczynę.

Dymek (Spidey): A JA GARFIELD. KOT BIJE MYSZ.

Dymek (Spidey): (niżej i drobnym drukiem): TROCHĘ GŁUPIE SKORO JESTEM CZŁOWIEKIEM PAJĄKIEM, ALE WIECIE O CO CHODZI, NIE?

*użycie nazwy Garfield, jest oczywiście nawiązaniem do Andrew Garfielda, aktora odtwarzającego główną rolę w filmach The Amazing Spider-Man. Gdyby jednak zaistniały obawy o prawa autorskie do postaci „kota Garfielda” i „Myszki Miki” to proszę mnie nie dyskwalifikować, ale zamienić dialog na RABUŚ: CICHA MYSZKA, i SPIDEY: A JA GRUBY KOTEK. KOT BIJE MYSZ.

[kadr 24] Spider-Man w powietrzu buja się na pajęczynach, obejmuje Ciocię May, trzyma ją w celu przetransportowania. Tło może być rozmazane, lub widoczne budynki. Kolory już rozjaśnione. Zaćmienie słońca minęło. Peter skomentuje to za chwilę.

Dymek #1 (Spidey): SERDECZNIE PRZEPRASZAMY ZA FATALNĄ OBSŁUGĘ, W RAMACH REKOMPENSATY OFERUJEMY DARMOWĄ PODWÓZKĘ DO DOMU. BEZ KORKÓW. PROSZĘ TYLKO PODAĆ ADRES.

Dymek #2 (May): ALE…

Dymek #3 (Spidey): ŻADNYCH ALE. I Z GÓRY ODPOWIADAM: TAK, DORABIAM W WALL MARCIE. PROSZĘ ZAPYTAĆ PIERWSZEGO NAPOTKANEGO POLICJANTA JAK MARNIE PŁACI SIĘ ZA WALKĘ Z PRZESTĘPCZOŚCIĄ. A ONI MAJĄ CHOCIAŻ EMERYTURĘ ZAPEWNIONĄ.

[kadr 25] Spider-Man w powietrzu z prawej strony, oddalający się. W dole widać ciocię May przed domem. Kolorystyka jasna, zaćmienie przeszło. Dzień.

Dymek #1 (Spidey): I PROSZĘ ZOSTAĆ JUŻ DZIŚ W DOMU. ZAĆMIENIE JUŻ MINEŁO, ALE ZANOSI SIĘ NA CHŁODNY WIECZÓR, A NIE CHCEMY SIĘ PRZEZIĘBIĆ.

Dymek #2 (May): (mniejszym drukiem) … ALE ZAPOMNIAŁAM KUPIĆ MLEKA.

PLANSZA 6
[kadr 26] Z prawej strony w rogu na lampie chodnikowej przykucnięty w klasycznej pajęczej pozycji Spider-Man. Nad głową pajęczy zmysł. Przed nim widać drogę, a dalej osiedle domków – tj. głównie czerwone dachy i korony drzew. Z lewej strony domek z białym płotkiem. Na trawniku starszy facet w szlafroku podlewa trawnik i patrzy w niebo. Można dodać więcej ludzi. W tle obrazka, mniej więcej na wysokości 2/3 widać panoramę miasta – drapacze chmur, wieżowce, budynki. Na niebie widać 2 spadające meteoryty. Proporcjami rozmiarów przypominają koło samochodu terenowego. W prawym górnym rogu wieżowiec który oberwał meteorytem. Widać ogromną dziurę, a z niej unosi się czarny dym.

Dymek (Spidey): A TO CO? NAJPIERW ZAĆMIENIE, A TERAZ GRAD METEORYTÓW. TAK JAKBY SEZON KNICKSÓW NIE BYŁ WYSTARCZAJĄCĄ KATASTROFĄ JAKA TRAFIŁA SIĘ NOWEMU JORKOWI.

*nawiązanie do koszykarskiej drużyn New York Knicks, grającej w NBA, która w tym roku zanotowała fatalny sezon i nie awansowała do Playoffs (fazy pucharowej).

[kadr 27] zbliżenie na twarz Spider-mana. Zaprezentowana pod lekkim kątem, tak że jedno oko jest większe. W oku widać odbijający się zarys wieżowca i uchodzącego z niego czarnego dymu.

Dymek: DOBRA, BEZ ŻARTÓW. OBOWIĄZKI WZYWAJĄ. WYGLĄDA TO POWAŻNIE.

*całkiem niechcący wyszła mi tutaj mała aluzja do 9/11 i ataku na WTC. Jeśli nie jest to uważane za zły smak, to niech tak zostanie. Jeśli ktoś skojarzy ten kadr z wspomnianym atakiem na WTC to niech od razu widzi, że Spidey poważnieje i natychmiast wraca do miasta.

[kadr 28] Spider-Man w mieście, buja się na pajęczynie, w tle przeszklony budynek. Spider-Man jedną ręką wystrzeliwuje pajęczynę i podtrzymuje przechylającą się sygnalizację świetlną. U dołu kadru widać uciekających ludzi.

Dymek (Spidey): ZEJDŹCIE Z ULIC, SCHOWAJCIE SIĘ W NAJBLIŻSZYM BUDYNKU!

[kadr 29] Spider-Man stoi na masce samochodu i wystrzeliwuje pajęczą sieć, która zatrzymuje spadający gruz, chroniąc przed zmiażdżeniem małą dziewczynkę i chłopca. Samochód na popękaną przednią szybę. Dziewczynka trzyma chłopca za rękę. Chłopiec mniejszy od dziewczynki. Płacze. W 2/3 tło kadru stanowi ceglany budynek – kamienica, z widocznymi schodkami prowadzącymi do drzwi. W 1/3, od lewej strony tło to rzut na ulicę miasta, na której widać buchający ogień i unoszący się dym.

Dymek #1 (Spidey): GDZIE WASI RODZICE? MUSICIE SIĘ STĄD ZMYWAĆ.

Dymek #2 (dziewczynka): MAMA POSZŁA DO SKLEPU, A MY GRALIŚMY W KLASY.

[kadr 30] Chodnik, Spider-man pomagający wstać starszej pani.

Dymek (Spidey): PROSZĘ ZABRAĆ TAMTE DZIECI I SCHOWAĆ SIĘ W NAJBLIŻSZYM BUDYNKU. ZEJDŹCIE NAJNIŻEJ JAK TO MOŻLIWE, ALBO SCHOWAJCIE SIĘ POD STOŁEM!

PLANSZA 7
[kadr 31] zajmuje 3/4 strony. Przedstawia Spider-mana przycupniętego na dachu budynku, na kominie. Patrzy w dół. Obok niego inny, mniejszy komin. W tle Chrysler Building po lewej stronie, a po prawej inny wieżowiec/biurowiec w kierunku którego zmierza meteoryt. W tle na niebie widać wiele kolejnych spadających asteroid. Powoli zbierają się też czarne chmury. Na tym kadrze umieszczone zostaną od góry małe kadry 32,33,34,35. Tak jak na szkicu.

Dymek (Spidey): WSZĘDZIE CHAOS I SZALEŃTWO. CO SIĘ DZIEJE?!

[kadr 32] (mały prostokątny, w prawym górnym rogu kadru 31) Na nim po prawej uciekająca kobieta i mężczyzna. Trzymają się za rękę. Po lewej widać wybuchający samochód.

[kadr 33] (jeszcze mniejszy prostokątny, poniżej 32) Widać tylko dłoń leżącą na ziemi, a na niej przebiegający but. Sugestia kogoś zadeptanego.

*jeśli kadr ten sugeruje przemoc, to proszę mnie nie dyskwalifikować, ale kadr ten usunąć.

[kadr 34] Widać na nim zbitą szybę wystawową, a przez nią wychodzi dwóch młodych chłopaków. Niosą we dwóch duży telewizor plazmowy. Obok nich lub w tle widać bójkę pomiędzy chłopakiem w ich wieku, a starszym mężczyzną. Ubiór, wygląd i rasa postaci dowolne.

[kadr 35] policjant stojący na dachu samochodu osobowego wskazuje drogę uciekającym ludziom. Ludzie przedstawieni u dołu kadru, od klatki piersiowej wzwyż. Biegną. Płeć, wiek, obojętne. W lewym górnym rogu widać czarny dym. W tle widać dachy innych samochodów.

[kadr 36] (mniej więcej na 1/4 wysokości strony i 2/3 szerokości). Na nim budynek Daily Bugle. Ten zwężający się znany z filmów Raimiego. Widoczne litery „DAIL” umieszczone tak jak w filmie od góry do dołu. Meteoryt trafia w budynek na wysokości litery I. Litera I odpada, poniżej litera L się przekrzywia. Widać sypiący się gruz. „D” i „A” ciągle wiszą.

[kadr 37] (1/4 wysokości, 1/3 szerokości) Spider-Man na ceglastej ścianie budynku głową w dół.

Dymek : PROSTO W GABINET JAMESONA. O TEJ GODZINIE NA PEWNO BYŁ W ŚRODKU. LEPIEJ TO SPRAWDZĘ.

Plansza 8
[kadr 38] (2/3 wysokości strony, cała szerokość) Spider-Man przez dziurę w ścianie wpada na do gabinetu JJ Jamesona. Wszędzie dym, widać przewrócone biurko i dalej po prawej ogień. U dołu kadru po lewej przewrócone krzesło, a po prawej leży na ziemi J. Jonah Jameson. Ubrany w białą koszulę, ciemną kamizelkę i zielony krawat. Na ubraniu znać ślady zniszczenia. Nie zapomnieć o wąsie. Za Spider-manem widoczna dziura w ścianie, zniszczone krawędzie, niebo niewidoczne przez dym.

Dymek #1 (Spidey): HEJ JJ, I JAK TAM… EEE DOBRA, NIE BĘDĘ KOPAŁ LEŻĄCEGO.

Dymek #2 (JJ Jameson): KHY, KHY, KHY.

[kadr 39] Spider-Man trzyma JJ Jamesona, razem wyskakują na pajęczynie przez dziurę w ścianie, znajdują się w powietrzu. Za nimi z dziury w ścianie i z okien bucha ogień. Widoczny fragment budynku. W powietrzu sypiące się szkło i dym.

Dymek #1 (JJ): KHE, KHE. PUŚĆ MNIE… KHE… TY WSTRĘTNY ŚCIANOŁAZIE TY… KHE.

Dymek #2 (Spidey): UWIERZ MI JJ NIEWDZIĘCZNIKU, O NICZYM INNYM TERAZ NIE MARZĘ.

[kadr 40] (mały kadr w lewym górnym rogu większego kadru 41) Spider-Man na ścianie powyżej Jamesona. Jameson stoi na ziemi, widzimy go raczej z ukosa. Lekko skulony, kaszle. Brudny, poszarpana koszula. Na Spider-Manie też może być znać sadzę i brud. Ewentualnie, ale niekoniecznie lekko poszarpany kostium. Ściana ceglasta.

Dymek #1 (Spidey): SŁUCHAJ JAMESON, TRZEBA POMÓC INNYM, NIE MAMY CZASU NA ANIMOZJE WIĘC ZBIERZ LUDZI Z ULICY I CHOWAJCIE SIĘ WEWNĄTRZ. UWAŻAJ NA SZABROWNIKÓW. SCHOWAJCIE SIĘ GDZIEŚ W BEZPIECZNYM MIEJSCU I BĄDŹCIE CZUJNI. COŚ MI SIĘ WYDAJE, ŻE TO JESZCZE NIE KONIEC.

Dymek #2 (Spidey): (mniejszym drukiem i poniżej dymka 1) ACHA, I ZGÓL TEGO GŁUPIEGO WĄSA.

[kadr 41] W lewym górnym rogu kadr 40. Po prawej stronie widać fasadę i wejście do banku. Przez zniszczone drzwi po schodach przed wejściem zbiega Rhino. Rhino w klasycznej komiksowej wersji. W rękach trzyma kilka toreb z pieniędzmi. Torby jasnobrązowe, ze znaczkiem dolara. Rhino z uśmiechem zadowolenia na twarzy. Po lewej stronie kadru płonący samochód. Przy wejściu do banku dwie kolumny, powyżej napis BANK. Przy literze „A” na ścianie jest Spider-Man.

Dymek myślowy (Spidey): JESTEM PRAWIE PEWIEN, ŻE RHINO NIE WPADŁ TUTAJ PO KREDYT. TRZEBA GO POWSTRZYMAĆ ZANIM NAROBI WIĘKSZYCH SZKÓD.

PLANSZA 9
[kadr 42] (proporcje i układ tak jak na szkicu. Ogólnie jeśli nie jest to zaznaczone to wstępny układ kadrów zaprezentowałem na szkicach. Gdzie nie jest zaznaczone inaczej dopuszczalne są zmiany) Sylwetka Rhino, który uderza głową w tors Spider-Mana. Spider-Man z odchyloną głową i rozłożonymi rękami odlatuje w tył. Dał się zaskoczyć. W lewym dolnym rogu widoczny samochód, w który uderza Spidey. Tło za Rhino może być rozmazane podkreślając dynamikę z jaką uderzył.

Dymek #1 (Spidey): HEJ BRZYDALU, KONIEC TRAAAAA…

Dymek #2 (Rhino): NIE DZISIAJ, PAJĄCZKU. MASZ WAŻNIEJSZE SPRAWY NA GŁOWIE.

[kadr 43] Spider-Man przykucnięty na jednym kolanie, wstaje, podpiera się jedną ręką o ziemię, drugą o samochód. Głowa opuszczona. Tło stanowią wgniecione drzwi samochodu, rozbita szyba. Wokół Spider-Mana odłamki szkła.

Dymek myślowy: DAŁEM SIĘ ZASKOCZYĆ JAK AMATOR. NIEŹLE MI PRZYŁOŻYŁ. PAJĘCZY ZMYSŁ WARIUJE, Z KAŻDEJ STRONY DOCIERA DO MNIE SYGNAŁ O ZAGROŻENIU.

[kadr 44] Spider-Man spoglądający na ulicę biegnącą w głąb kadru. Spider-man już w pozycji stojącej znajduje się w lewym dolnym rogu. Widzimy go tyłem, widoczny jest też fragment dachu samochodu, w który uderzył. Po lewej stronie widać budynek, z którego okien bucha ogień. Z jednego okna, trzymając się parapetu zwisa człowiek. Niżej na ziemi, ktoś próbuje się podnieść. W oddali widać dym. Prawa strona kadru należy do Rhino, który ucieka, nisko pochylony, głową i rogiem toruje sobie drogę. Można zaznaczyć np. odlatujący na skutek uderzenia Rhino motocykl.

Dymek #1 (Rhino): HA, HA, HA.

Dymek myślowy #2 (Spidey): Z BÓLEM SERCA (mniejszym drukiem w nawiasie I PLECÓW) MUSZĘ PRZYZNAĆ, ŻE RHINO MOŻE MIEĆ TROCHĘ RACJI. NAJPIERW MUSZĘ POMÓC CYWILOM. KIEDY SYTUACJA WRÓCI DO NORMY, WTEDY SIĘ Z NIM ROZPRAWIĘ.

Ramka: PÓŹNIEJ JESZCZE WIELE RAZY MIAŁEM ROZWAŻAĆ TĄ DECYZJĘ. WTEDY WYDAWAŁA MI SIĘ WŁAŚCIWA.

[kadr 45] Rzut na niebo, ciemne chmury, pierwsze krople deszczu, u dołu kadru widać wierzchołki drapaczy chmur.

Ramka: JAKOŚ W TYM MOMENCIE, ALBO CHWILĘ PÓŹNIEJ USTAŁ GRAD METEORYTÓW. NIEWIELE PAMIĘTAM Z TAMTYCH GODZIN, PONIEWAŻ RZUCIŁEM SIĘ W WIR POMOCY POSZKODOWANYM. SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU, NA NIEBIE ZEBRAŁY SIĘ CIEMNE CHMURY A DESZCZ, KTÓRY Z CZASEM PRZYBRAŁ NA SILE OGRANICZYŁ WIĘKSZOŚĆ POŻARÓW.

[kadr 46] Widzimy na nim Harry’ego Osborna i Spider-Mana. Harry siedzi na chodniku, złamał nogę, Spider-Man wykonuje prowizoryczny opatrunek. Przy lewej nodze widać urwaną deskę, którą Spider-Man mocuje do nogi, usztywniając ją za pomocą pajęczyny. Harry siedzi na krawężniku, Spider-Man przykuca, wokół gruzy, cegły. Harry brudny i w poszarpanym ubraniu. Tak jak wspominałem wcześniej i na stroju Spider-Mana może być znać zniszczenia. Pamiętać o padającym deszczu. U nóg Harrego zbiera się kałuża.

Ramka: PAMIĘTAM JEDNAK, ŻE NA MANHATTANIE SPOTKAŁEM HARRY’EGO. ZŁAMAŁ NOGĘ PRÓBUJĄC KOGOŚ RATOWAĆ. CAŁY ON. UDAŁO MI SIĘ JĄ USZTYWNIĆ, ALE TO BYŁO WSZYSTKO CO MOGŁEM ZROBIĆ. CIESZYŁEM SIĘ, ŻE ŻYJE. DAWNO Z NIM NIE ROZMAWIAŁEM, NASZE DROGI PO LICEUM TROCHĘ SIĘ ROZESZŁY. KILKA DNI PÓŹNIEJ ODNOWIŁEM Z NIM KONTAKT I PATRZĄC WSTECZ MOŻE TO BYĆ JEDYNY PLUS „ZAĆMIENIA”.

[kadr 47] Spider-Man wyskakuje przez okno, w rękach trzyma zawiniątko z niemowlęciem. W oknie widać nieśmiałe płomienie. Pamiętać o padającym deszczu. Kolorystyka przyciemniona ze względu na chmury i wieczór.

Ramka: ZANIM ZAPADŁA NOC UDAŁO MI SIĘ ZAPAJĘCZYĆ JESZCZE KILKA ZŁAMANYCH KOŃCZYN, WYCIĄGNĄĆ PARĘ OSÓB Z WALĄCYCH SIĘ BUDYNKÓW I POMÓC W DOGASZANIU POŻARÓW. SKAKAŁEM NA PRAWO I LEWO, ALE NIE BYŁEM SAM. WIDZIAŁEM DAREDEVILA,
KTÓRY ZORGANIZOWAŁ PUNKT POMOCY RANNYM I KILKU X-MENÓW, KTÓRZY PRZESZUKIWALI ZGLISZCZA W POSZUKIWANIU OCALAŁYCH. DEADPOOL TEŻ POMAGAŁ (CHOĆ ON OGRANICZYŁ SIĘ DO DŁUGONOGICH BLONDYNEK). NIE UWIERZYCIE, ALE ZJAWIŁ SIĘ NAWET KRAVEN, KTÓRY ZAJĄŁ SIĘ ZWIERZĘTAMI. NAGLE ZNALEŹLIŚMY SIĘ W EPOCE KAMIENIA ŁUPANEGO I KAŻDA POMOCNA PARA RĄK BYŁA NIEOCENIONA.

PLANSZA 10
[kadr 48] Peter Parker w swoim regularnym stroju przechodzący przez próg domu cioci May. Widać otwarte do wewnątrz drzwi, a także ganek przed wejściem. Peter z ręką na klamce, jedną nogą już w środku. Pora dnia: noc. Ciemne barwy. Pada rzęsisty deszcz. Parker przemoczony.

Ramka: (lewy górny róg) DO DOMU UDAŁO MI SIĘ WRÓCIĆ DOPIERO PÓŹNYM WIECZOREM. CIOCIA MAY MUSIAŁA ODCHODZIĆ OD ZMYSŁÓW.

Dymek (Spidey) : CIOCIU MAY, WRÓCIŁEM!

[kadr 49] Kuchnia cioci May. Lewy dolny róg kadru zajmuje stół, a na nim 2 palące się świeczki. Jedyne źródło światła. Wyżej po lewej widać okno, a przez nie padający deszcz i błyskawicę na niebie. Prawą stronę kadru zajmują obejmujący się Peter i ciocia May. Ciocia May ubrana zwyczajowo w spódnicę i sweter, Peter w koszulę i jeansy. Kolorystyka ubioru dowolna, pamiętać, że jedyne źródło światła dają świeczki na stole, więc kolorystyka kadru musi być odpowiednio dostosowana. Peter jest przemoczony.

Dymek #1 (May) : OCH, PETER! TAK SIĘ O CIEBIE MARTWIŁAM! NIC CI NIE JEST?

Dymek #2 (Peter): NIC, CIOCIU MAY, JUŻ DOBRZE. A JAK TY SIĘ CZUJESZ?

Dymek #3 (May): NIE WIEDZIAŁAM CO ROBIĆ. BYŁAM NA ZAKUPACH KIEDY WSZYSTKO ZGASŁO, POTEM SPIDER-MAN ODSTAWIŁ MNIE DO DOMU. KIEDY ZOBACZYŁAM WYBUCHY PRÓBOWAŁAM DO CIEBIE ZADZWONIĆ, ALE ŻADEN TELEFON NIE DZIAŁAŁ. OCH PETER, TAK SIĘ CIESZĘ, ŻE NIC CI NIE JEST!

Ramka: (umiejscowiona raczej w dolnym prawym rogu, ale może nachodzić na kadr 50) SKŁAMAŁEM CIOCI, ŻE NA MIEŚCIE SPOTKAŁEM HARRY’EGO I POMAGALIŚMY POSZKODOWANYM. TA WYMÓWKA STAŁA SIĘ TEŻ DLA MNIE PRETEKSTEM ABY WYCHODZIĆ Z DOMU PRZEZ KILKANAŚCIE NASTĘPNYCH DNI. CIOCIA MAY ZOSTAŁA RAZEM Z ANN WATSON, KTÓRA POD NIEOBECNOŚĆ MARY JANE, TAKŻE BYŁA SAMA. RAZEM STWORZYŁY COŚ NA WZÓR CENTRUM POMOCY SĄSIEDZKIEJ, KTÓRE OBJEŁO KILKA PRZYLEGŁYCH OSIEDLI. NO CÓŻ, WIEDZIAŁEM, ŻE CIOCIA NIE BĘDZIE SIEDZIEĆ BEZCZYNNIE, A TAK PRZYNAJMNIEJ CAŁY CZAS BYŁA BEZPIECZNA WŚRÓD LUDZI.

[kadr 50] (zajmujący resztę planszy 10) Spider-Man na dachu budynku walczący z Scorpionem. Scorpion o wyglądzie klasycznym i zielonej kolorystyce. Dzień, ciągle pada deszcz. Skorpion trzyma torbę z skradzioną biżuterią, Spider-Man nadlatuje na pajęczynie. W tle inne wieżowce. Na kadrze dodać można kilka mniejszych paneli, które zaprezentują walkę z Scorpionem. Tj. uderzenie pięścią, albo związanie pajęczyną. Nie jest to konieczne. Na budynku w tle widać napis.

Ramka: BRAK PRĄDU OZNACZAŁ BRAK ALARMÓW, A WSZYSTKIE SŁUŻBY PORZĄDKOWE ZAJĘTE BYŁY POMOCĄ MIESZKAŃCOM. OKAZJA NA ŁUP BYŁA ZBYT ŁATWA ŻEBY JĄ PRZEPUŚCIĆ I WIEDZIAŁEM, ŻE RÓWNIEŻ SPIDER-MAN BĘDZIE MIAŁ PEŁNE RĘCE ROBOTY. NA PIERWSZY OGIEŃ POSZEDŁ SKORPION, KTÓRY OBRABOWAŁ KILKA SALONÓW JUBILERSKICH NA DOLNYM MANHATTANIE.

PLANSZA 11
Panel zajmujący całą stronę. Walka Spider-Mana z Shockerem. Tak jak przedstawiono to na szkicu. Shocker z kijem bejsbolowym, Spider-Man atakujący go z powietrza. W tle rozbita szyba i sypiące się odłamki szkła. Pora dnia dzień, barwy jasne, ale ciągle pada deszcz. Na chodniku sporych rozmiarów kałuże. Można dodać kilka małych kadrów prezentujących walkę, ale nie jest to konieczne.

Ramka: NASTĘPNEGO DNIA PO POKONANIU SCORPIONA NATKNĄŁEM SIĘ NA SHOCKERA, KTÓRY PRZEWODZIŁ BANDZIE SZABROWNIKÓW I OKRADAŁ OPUSZCZONE MIESZKANIA. CO DZIWNE „ZAĆMIENIE” POZBAWIŁO MOCY RÓWNIEŻ JEGO RĘKAWICE, WIĘC ZOSTAŁ ZDEGRADOWANY DO POZIOMU ULICZNEGO HULIGANA. NO CÓŻ, PO ROZBICIU SINISTER SIX NIGDY NIE ASPIROWAŁ WYŻEJ. POKONANIE JEGO I JEGO MAŁEGO GANGU NIE ZAJEŁO MI DUŻO CZASU.

Dymek (Spidey): CO JEST, SHOCKER? BEZ RĘKAWIĆ UMIESZ JUŻ TYLKO SZOKOWAĆ BRAKIEM WYSZUKANIA?

Dymek (Shocker): ZOSTAW MNIE W SPOKOJU ŚCIANOŁAZIE!

PLANSZA 12
Panel zajmujący całą stronę. Walka Spider-mana z Vulturem. Wygląd i kolorystyka Vultura klasyczny, znany z animacji Spider-Man. Akcja dzieje się w powietrzu, tak jak na zaprezentowanym szkicu. Lewy dolny róg zajmuje wznoszący się Vulture, górę planszy zajmuje Spider-Man na pajęczynie. Po lewej stronie panorama bloku mieszkalnego. Po prawej stronie u dołu budynek. U góry widok na niebo. Pora dnia noc. Na niebie widać ogromną błyskawicę, która jest jedynym źródłem światła. Ciągle pada rzęsisty deszcz.

Ramka: KILKA DNI PÓŹNIEJ, WRACAJĄC JUŻ DO DOMU ZMIERZYŁEM SIĘ Z VULTUREM. TEN KORZYSTAJĄC Z PANUJĄCEGO MROKU TERRORYZOWAŁ MIASTO I POD OSŁONĄ NOCY NAPADAŁ NA KAŻDEGO NIESZCZĘŚNIKA, KTÓRY ZDECYDOWAŁ SIĘ WYJŚĆ NA ZEWNĄTRZ. MAM NADZIEJĘ, ŻE MICHAEL MORBIUS NIE WPADŁ NA PODOBNY POMYSŁ. WALKA NIE NALEŻAŁA DO ŁATWYCH Z POWODU OGRANICZONEJ WIDOCZNOŚCI. NA CAŁE SZCZĘŚCIE ROZPĘTAŁA SIĘ WTEDY POTĘŻNA BURZA Z BŁYSKAWICAMI, KTÓRA ROZŚWIETLIŁA MIASTO. ZABAWNE, ALE POJAWIAJĄCE SIĘ GĘSTO NA NIEBIE BŁYSKAWICE BYŁY JEDYNYM ŚLADEM ELEKTRYCZNOŚCI OD KILKU DNI I W PEWIEN SPOSÓB DAŁY LUDZIOM NADZIEJĘ. NADZIEJĘ, KTÓRA SZYBKO WYPŁOWIAŁA. WRAZ Z BURZĄ JESZCZE BARDZIEJ WZMÓGŁ SIĘ DESZCZ I POZIOM WÓD ZACZĄŁ SIĘ DRASTYCZNIE PODNOSIĆ. POJAWIŁO SIĘ ZAGROŻENIE POWODZIĄ.

PLANSZA 13
Panel zajmujący całą stronę. Spotkanie Spider-Mana z Doctorem Octopusem. Spider-Man po lewej stronie planszy, zwisa na pajęczynie u góry w klasycznej pajęczej pozycji. Po prawej stronie na ziemi, gotowy do walki stoi Doc Ock. Tak jak zaprezentowano na szkicu. Tło stanowi przeszklona ściana, a na niej widać odwrócone litery STARK. Akcja dzieje się wewnątrz STARK TOWER. Widać na zewnątrz gęsto padający deszcz. Krople rozbijają się o szybę. Na podłodzie widać różne butle i pojemniki. Pora dnia dzień, tak więc pomimo deszczu do środka wpada wystarczająco dużo światła.

Ramka: Z CHAOSU POSTANOWIŁ SKORZYSTAĆ RÓWNIEŻ DOCTOR OCTOPUS, KTÓRY WŁAMAŁ SIĘ DO STARK TOWER. JESTEM PEWIEN, ŻE POD NIEOBECNOŚĆ IRON-MANA PRÓBOWAŁ PRZECZESAĆ BUDYNEK W POSZUKIWANIU JAKICHŚ BRONI. PO ZACIĘTEJ WALCE I JEGO UDAŁO MI SIĘ POKONAĆ. NO CÓŻ, PRAWDĘ MÓWIĄC ROBIŁEM TO JUŻ WIELE RAZY. W TYM MIEJSU POWINIENEM TEŻ WAM WSPOMNIEĆ, ŻE OD „ZAĆMIENIA” NIE WIDZIAŁEM ANI IRON-MANA, ANI NIKOGO Z AVENGERSÓW. PLOTKA GŁOSIŁA, ŻE KRĘCILI SIĘ GDZIEŚ W KOREI.

*Avengers kręcący się w Korei to oczywista aluzja do filmu AvengerS 2: Age of Ultron, który obecnie kręcony jest na planie zdjęciowym w Seulu w Korei Południowej.

Dymek #1 (Doc Ock): ZEJDŹ TU NA DÓŁ I WALCZ JAK MĘŻCZYZNA!

Dymek #2 (Spidey): ZEJŚĆ NA DÓŁ? A TO DA SIĘ ZEJŚĆ DO GÓRY? NIBY „DOKTOR” A TAKA GAFA…

PLANSZA 14
[kadr 51] Starcie Spider-Mana z Mysterio. Spider-Man z lewej strony, Mysterio upada na ziemię po prawej. Po lewej za Spider-Manem widać dziurę w ścianie a w niej kominy fabryczne. Po prawej widać wygaszone ekrany komputerów. Pora dnia dzień, pada deszcz. Światło pada jedynie przez dziurę w ścianie. Akcja dzieje się w Oscorp. Wszędzie roztacza się dym.

Ramka: UDAŁO MI SIĘ NAWET TRAFIĆ NA MYSTERIO, KTÓREGO POCZĄTKOWO PODEJRZEWAŁEM O UDZIAŁ W „ZAĆMIENIU”. JAK SIĘ OKAZAŁO NIE MIAŁ Z TYM NIC WSPÓLNEGO, A TYM RAZEM PLANOWAŁ WYKRAŚĆ Z OSCORP URZĄDZENIE DO ROZPRZESTRZENIENIA GAZÓW W POWIETRZU. NIE WIEM CZY CHCIAŁ ZATRUĆ NOWY JORK, CZY PRZEPROWADZIĆ DEZYNSEKCJĘ W DOMU. NIE MIAŁEM CZASU NA PYTANIA. JEGO TEŻ POWSTRZYMAŁEM. NIE UDAŁO MI SIĘ TYLKO ODSZUKAĆ RHINO, CZEGO MIAŁEM PÓŹNIEJ JESZCZE WIELE RAZY ŻAŁOWAĆ.

[kadr 52] Widać na nim cieśninę East River, która wylała z brzegów i zalała pobliskie magazyny. W tle panorama mostu brooklyńskiego. Wysoki poziom wód. Pora dnia popołudnie, pada deszcz. Kolorystyka chłodna. Dalej w tle słabo widoczna panorama miasta.

Ramka: KILKA DNI PÓŹNIEJ POWÓDŹ PRZESTAŁA BYĆ ZAGROŻENIEM, A STAŁA SIĘ FAKTEM. RZEKA HUDSON WYLAŁA ZALEWAJĄC NIEMAL CAŁY NOWY JORK. LUDZIE, KTÓRZY ZDĄŻYLI OSIEDLIĆ SIĘ NA NIŻSZYCH PIĘTRACH LUB POD ZIEMIĄ ZNÓW POTRZEBOWALI POMOCY, A WIĘC TYM SIĘ ZAJMOWAŁEM.

[kadr 53] Spider-Man wychodzący po ceglanej ścianie. Na jego plecach widać trzymającego się jego szyi starca. Starzec przypomina Stana Lee. Wąs, klasyczne okulary. Wzorowany na „woźnym” z animacji Ultimate Spider-Man. Starzec ma głowę zwróconą w stronę czytelnika i zwraca się jakby do niego (lub autora komiksu:P) Ponieżej sylwetki Spider-Mana i Stana Lee widać do 2/3 zalane okno. Pamiętać o padającym deszczu. Tym razem już lżej.

Dymek #1 (Stan Lee): CZY UDA CI SIĘ UDŹWIGNĄĆ MÓJ CIĘŻAR?

Dymek #2 (Spidey): NIE PRZEJMUJ SIĘ DZIADKU, CAŁKIEM NIEŹLE SIĘ TRZYMASZ.

Ramka: STAN LICZEBNOŚCI NOWEGO JORKU DRASTYCZNIE SIĘ ZMNIEJSZAŁ. CZĘŚĆ Z TYCH, KTÓRZY PRZEŻYLI UCIEKAŁA. CI STARSI I MNIEJ MOBILNI, KTÓRZY ZMUSZENI BYLI ZOSTAĆ SZCZEGÓLNIE POTRZEBOWALI WTEDY POMOCY.

*Jeśli to możliwe chciałbym pogrubić samo „Stan li” w ramce, a resztę zostawić bez pogrubienia. Oczywista gra słów.

[kadr 54] Widać na nim siedzącego na kontenerze i opierającego się o ceglaną ścianę zarośniętego mężczyznę. Ubrany jest w brązowy prochowiec i czarną czapkę. Pod prochowcem widać klasyczny komiksowy, zielono-żółty strój Electro. W prawej ręce facet trzyma klasyczną żółtą maskę Electro. Nad głową widać schody pożarowe. Siedzi w zaułku. Nogi ma opuszczone z kontenera i trzyma je w wodzie. Woda sięga jego kolan. Facet ma spuszczoną głowę, prawdopodobnie drzemie. Rasa raczej biała wzorem klasycznych komiksów, ale może też być to Afroamerykanin.

Ramka: POMAGAŁEM RÓWNIEŻ TYM, KTÓRZY POMOCY NIE SZUKALI. NO CÓŻ, NIE KAŻDY POTRAFIŁ PRZYSTOSOWAĆ SIĘ DO ŚWIATA BEZ ELEKTRYCZNOŚCI.

PLANSZA 15 i 16
Panel dwustronny, na wysokość zajmuje ok &#190; wysokości. Widać na nim zwężającą się ulicę, a na niej zatrzymane w korku samochody. Ulica zwęża się w głąb obrazka. Po obu stronach panelu widać fasady budynków. Na środku ulicy w oddali widać wznoszącą się falę wody. Na jej szczycie niewyraźna postać. Po lewej stronie kadru bliżej dołu widać taksówkę. Koniecznie jej numer na drzwiach to 050662 – jest to oczywistym nawiązaniem do daty premiery pierwszego komiksu z Spider-manem. 5 czerwca 1962. Za taksówką widoczne inne samochody. Po prawej stronie widać zwisającego na pajęczynie Spider-Mana. Trzyma się jej jedną ręką, drugą ręką podtrzymuje mężczyznę z kadru 54, (czyli Electro, co nie jest jednak nigdzie w komiksie powiedziane). Zwróceni są do nas tyłem, patrzą na opisaną wcześniej falę, która zmierza w ich kierunku. Lekko pada deszcz. Całość zaprezentowana na szkicu.

Dymek #1 (Spidey): WYDAJE MI SIĘ, ŻE WIDZIAŁEM TO JUŻ W JAKIMŚ FILMIE.

Dymek #2 (Electro): EEE.. W „PRZEDWCZORAJ” CZY JAKOŚ TAK?

*Nawiązanie do filmu „Pojutrze”, który jest prywatnie jednym z moich ulubionych. Panel nawiązuje do sceny powodzi w Nowym Jorku, w której bohaterzy uciekają do publicznej biblioteki. Film stanowił dla mnie poniekąd inspirację do wymyślenia fabuły komiksu. Co oczywiste nie może jednak paść jego nazwa, bo wyprodukowało go studio 20th Century Fox. Gdyby jednak sama aluzja była niezgodna z regulaminem to proszę mnie nie dyskwalifikować, ale dymki pominąć.

[kadr 55] (o wysokości około &#188; i szokości ok. połowy strony, umieszczony jest w lewym dolnym rogu planszy 15, która stanowi połowę opisanego wyżej obrazka) Na nim twarz Spider-Mana i Electro. Obie z profilu. Bez słów patrzą sobie w oczy. Twarz Spider-Mana wyżej.

[kadr 56] (o takich samych rozmiarach jak 55, umieszczony obok niego) Dokładnie ten sam obrazek co na kadrze 55, tylko tym razem pojawi się dymek.

Dymek (Spidey): GADAŁEM NA GŁOS?

[kadr 57] (o proporcjach takich samych jak kadry 55 i 56, umieszczony w prawym dolnym rogu planszy 16, która stanowi drugą połowę dwustronicowego obrazka) Widać na nim twarz i tors Hydromana, wokół niego woda. Hydroman zbudowany z wody, kolor niebieski lekko przeźroczysty.

Dymek : SPIDER-MANIE, NADCIĄGA ZEMSTA I TYM RAZEM NIE UDA CI SIĘ MNIE POKONAĆ! STAŃ DO WALKI!

[kadr 58] Spider-Man na krawędzi płaskiego dachu, spogląda w dół.

Dymek myślowy: ECH, MUSZĘ PRZESTAĆ W KOŃCU GADAĆ DO SIEBIE, BO PRZESTAJĘ NAD TYM PANOWAĆ. A W MIĘDZYCZASIE TRZEBA SKOPAĆ HYDROMANOWI HYDRANT.

PLANSZA 17
[kadr 59] (trójkątny kształt, w lewym górnym rogu tak jak na szkicu) Spider-Man na pajęczynie atakujący Hydromana (widoczny w lewym górnym rogu kadru). Podkulone nogi gotowe do kopnięcia. Pamiętać o deszczu. Tło dowolne.

Dymek (Spidey): NIE NAPINAJ SIĘ TAK, BO JESZCZE SIĘ ZMOCZYSZ I CO BĘDZIE?

[kadr 60] (trójkątny kształt, ułożony tak aby pasował do kadru 59) Spider-Man atakujący ręką Hydromana (z lewej strony) Ręka niewidoczna gdzieś na wysokości bicepsa, poniżej niego znajduje się w Hydromanie. Spider-Man wybija się z jednej nogi, prawa noga prosta, lewa zgięta w kolanie. Wstępnie zaprezentowano na szkicu. Pamiętać o deszczu. Tło dowolne.

Dymek (Spidey): JUŻ SIĘ TAK SPOCIŁEŚ, CZY ZACZYNASZ PŁAKAĆ?

[kadr 61] Spider-Man otrzymuje cios w brzuch skumulowaną wiązką wody. Jedną ręką osłania twarz, lewa noga wyprostowana, znajduje się on w lewym dolnym rogu kadru. Z prawej strony sylwetka Hydromana. Pamiętać o deszczu. W tle zatopiona ulica. Spider-Man wpada do wody zaraz przy samochodzie.

Dymek (Hydroman): POŻAŁUJESZ TEGO SPIDER-MANIE!

[kadr 62] Spider-Man pod wodą, obrazek lekko zamazany. Spidey leży na plecach, prawa ręka unosi się bezwładnie. Widać koła samochodów.

Dymek myślowy: DAŁEM SIĘ ZASKOCZYĆ. DZIĘKI TEJ POWODZI HYDROMAN JEST SILNIEJSZY I SZYBSZY NIŻ ZWYKLE. BĘDĘ MUSIAŁ…

[kadr 63] Spider-Man pchany falą wody wylatuje na powierzchnię w kierunku okna mieszkania. Pamiętać o deszczu.

Dymek myślowy (Spidey): UCH… POTRAFI PANOWAĆ NAD CAŁĄ WODĄ W OKOLICY, JEST NIEMAL WSZĘDZIE. TEGO WCZEŚNIEJ NIE BYŁO.

PLANSZA 18
[kadr 64] (ok 1/3 strony, prostokątny pasek na całą szerokość strony.) Widoczny na nim jest przekrój mieszkania. Od lewej strony 1/3 zajmuje fasada budynku, 1/3 łazienka, a 1/3 sypialnia. Na kadrze znajdują się małe prostokąty, które sugerować mają ruch Spider-mana. W pierwszym prostokącie Spider-Man wpada w okno, ciągle pchany przez wiązkę wody Hydromana, w drugim prostokącie Spider-Man wpada w wannę z prysznicem, w 3 razem z zasłoną od prysznica i rączką prysznica przelatuje przez drzwi i ląduje na łóżku. Kolorystyka dowolna. Pamiętać o deszczu. Pora dnia, cały czas dzień.

[kadr 65] (proporcje wykazane na szkicu) Spider-Man cały przemoczony siedzi na łóżku, pod nim widać częściowo zasłonkę od prysznica. W lewej ręce trzyma urwaną rączkę od prysznica. Z tyłu za plecami widoczne fragmenty rozwalonych drzwi.

Dymek: PLANOWAŁEM DZIŚ BRAĆ PRYSZNIC, ALE NIE TO MIAŁEM NA MYŚLI.

[kadr 66] Spider-Man wyskakuje przez okno. Zwrócony jest w prawą stronę co sugeruje, że wychodzi z okna po drugiej stronie budynku, do którego cisnął go Hydroman. Pamiętać o deszczu.

Dymek myślowy: OKEJ, PANIE PARKER. NAWET JAK NA CIEBIE, TO WYSZEDŁ OKROPNY SUCHAR. NAJWYŻSZA PORA PRZYZNAĆ, ŻE NIE POKONAM GO PÓKI ZASILA SIĘ DESZCZEM. MUSZĘ PLANOWAĆ SWOJE WALKI Z GŁOWĄ, A NIE BIĆ NA OŚLEP.

Dymek myślowy #2 (niżej) I NIE PANIE PARKER, TO NIE JEST UCIECZKA. TO SIĘ NAZYWA TAKTYCZNY ODWRÓT. A I PRZESTAŃ WRESZCIE GADAĆ DO SIEBIE (mniejszym drukiem)

[kadr 67] Hydroman od klatki piersiowej w dół zamieniony w wodę. Tworzy wokół siebie wir wodny. Znajduje się blisko środka kadru po prawej stronie. Po lewej widać podniesioną przez wodę taksówkę.

Dymek: GDZIE JESTEŚ TCHÓRZU! WRACAJ TU I WALCZ! SŁYSZYSZ, ZNISZCZĘ CIĘ SPIDER-MANIE, ZNISZCZĘ!

[kadr 68] w całości stanowi wąską ramkę na całą szerokość strony. Ma sugerować przeskok czasowy i odcięcie się od wydarzeń wyżej. Kolor ramki taki jak każdych poprzednich ramek (czyli najlepiej błękitno-biały, sugerujący mróz) W ramce napisane jest: JAK SIĘ OKAZAŁO BYŁA TO DOBRA DECYZJA. JESZCZE PRZEZ 2 DNI HYDROMAN SZALAŁ PO NOWYM JORKU. W GNIEWIE ZUPEŁNIE STRACIŁ KONTROLĘ NAD SWOIM CIAŁEM I STAŁ SIĘ WODNYM UOSOBIENIEM CHAOSU I NIEPRZEWIDYWALNOŚCI. NIKT NIE POTRAFIŁ GO POWSTRZYMAĆ. W ZASADZIE TO NIKT NIE PRÓBOWAŁ, PONIEWAŻ JAK SIĘ OKAZAŁO NOWY JORK STAŁ SIĘ MOIM TERYTORIUM. RESZTA SUPERBOHATERÓW WYBYŁA ABY ZAJĄĆ SIĘ INNYMI MIASTAMI AMERYKI. WSZĘDZIE DZIAŁO SIĘ TO SAMO I LUDZIE POTRZEBOWALI POMOCY. PO 2 DNIACH ZIEMIA PRZESZŁA W OSTATECZNĄ FAZĘ ANOMALII POGODOWYCH. ZASKAKUJĄCO W JEDNEJ KRÓTKIEJ CHWILI PRZESTAŁ PADAĆ DESZCZ, CHMURY ZNIKNĘŁY Z NIEBA, A TEMPERATURA ZACZEŁA GWAŁTOWNIE SPADAĆ…

[kadr 69] Przedstawia tylko termometr rtęciowy. Temperatura zaznaczona na poziomie -26 stopni.
Ramka: USTABILIZOWAŁA SIĘ NA POZIOMIE MINUS 26 STOPNI CELSJUSZA (TAK, SPECJALNIE DLA WAS PRZELICZYŁEM) I OD TEJ PORY STOPNIOWO SPADAŁA, ALE JUŻ W WOLNIEJSZYM TEMPIE. I TAK W CIĄGU ZALEDWIE KILKUDZIESIĘCIU GODZIN WSZYSTKO ZAMARZŁO

[kadr 70] Rzut na dom cioci May, podobny jaki pojawiał się wcześniej. Pada śnieg. Woda na poziomie 2 piętra. Zamarznięta. Widać tylko jeden rząd okien. W jednym oknie szyby wybite. Przed Domem widać zamarzniętą koronę drzewa. Na lodzie leży miejscami śnieg. Widać również dach domu obok, a w nim ogromną dziurę. Pora dnia dzień. Kolorystyka spójna z poprzednim wyglądem domu. Na dachach też znać śnieg.

Ramka: OD TEGO CZASU ZACZEŁY POJAWIAĆ SIĘ OPADY ŚNIEGU. NA SKUTEK POWODZI, A POTEM NIESAMOWITYCH MROZÓW MUSIELIŚMY UCIEKAĆ Z DOMU CIOCI MAY. WIĘKSZOŚĆ LUDZI WRÓCIŁA POD ZIEMIĘ – DO NIEZALANYCH KANAŁÓW, PIWNIC I STACJI METRA. TAM GDZIE ŁATWIEJ BYŁO UTRZYMAĆ CIEPŁO. JA I MAY PRZEPROWADZILIŚMY SIĘ DO HARRY’EGO, DO JEGO MIESZKANIA NA MANAHATTANIE, KTÓRE BYŁO ŚWIETNIE WYPOSAŻONE. TRZEBA BYŁO JE TROCHĘ ZMODYFIKOWAĆ I USZCZELNIĆ, ALE SPRAWOWAŁO SIĘ BEZ ZARZUTU.

PLANSZA 19
[kadr 71] Rzut na zamarznięty staw pośrodku Central Parku. Wokół zamarznięte korony drzew. W tle niewyraźna panorama miasta. Na środku stawu widać zamarzniętą, przykucniętą postać ogromnych rozmiarów. Kolorystyka chłodna. Głównie jest to lód i śnieg. Pada śnieg.

Ramka: CO SIĘ ZAŚ TYCZY HYDROMANA, TO PRZEGRAŁ ON Z POGODĄ. ZAMARZŁ NA ŚRODKU CENTRAL PARKU. NIE WIEM CZY PRÓBOWAŁ CHOCIAŻ WRÓCIĆ DO LUDZKIEJ POSTACI. TAK JAK WSPOMINAŁEM, POD KONIEC OGARNEŁO GO ZUPEŁNE SZALEŃSTWO. NIESTETY MATKA NATURA ZEBRAŁA TEŻ ŻNIWO PO STRONIE TYCH DORBYCH…

[kadr 72] Przedstawia postać Lizarda, który siedzi na śniegu podparty o wystającą z niego końcówkę latarni. Pada śnieg. Lizard ma opuszczoną na podbródek głowę i wyciągnięty język. Siedzi w nieładzie. Nie żyje. Ubiór stanowi poszarpana kurtka. Kolorystyka chłodna, przyciemniona. Pora dnia – wieczór.

Ramka: MNIEJ WIĘCEJ W TYM CZASIE ZGINĄŁ LIZARD. DOKTOR CURT CONNORS BYŁ PIERWSZYM PRZYJACIELEM, KTÓREGO MUSIAŁEM POCHOWAĆ. NIE ZDĄŻYŁEM GO NAWET PRZEPROSIĆ ZA TO PRZYSYPIANIE NA WYKŁADACH. OKOLICZNOŚCI JEGO ŚMIERCI DO DZIŚ NAWIEDZAJĄ MNIE W KOSZMARACH. JAK SIĘ PÓŹNIEJ DOWIEDZIAŁEM CONNORS ZABUNKROWAŁ SIĘ W DOMU RAZEM Z ŻONĄ I DZIECKIEM. SZŁO IM NIEŹLE, ALE Z CZASEM ZABRAKŁO PROWIANTU I WODY. WYSZEDŁ NA ZEWNĄTRZ, PRAWDOPODOBNIE DO KTÓREGOŚ Z POBLISKICH SUPERMARKETÓW. NIE CHCIAŁ, ABY JEGO ŻONA RYZYKOWAŁA, ALE MUSIAŁ WIEDZIEĆ CO STANIE SIĘ Z NIM JEŚLI PRZEMIENI SIĘ W LIZARDA. JASZCZURKI NIE ZNOSZĄ MROZU. W DRODZE NATKNĄŁ SIĘ NA… TAK, ZGADLIŚCIE. NA RHINO. TEGO SAMEGO RHINO, KTÓREGO JA PUŚCIŁEM WOLNO, I KTÓREGO NIE POTRAFIŁEM ODSZUKAĆ. CONNORS WDAŁ SIĘ Z NIM W BÓJKĘ, ZMIENIŁ W LIZARDA I… ZGADUJĘ, ŻE JEGO SERCE NIE WYTRZYMAŁO TAK NISKIEJ TEMPERATURY. ZMARŁ NA MIEJSCU. SKĄD TO WIEM? TO JA GO ZNALAZŁEM, A PO ŚLADACH WALKI WYWNIOSKOWAŁEM CO SIĘ STAŁO. TYM RAZEM ODNALAZŁEM RHINO, KTÓRY DO WSZYSTKIEGO SIĘ PRZYZNAŁ. NIE OD RAZU, ALE SIĘ PRZYZNAŁ. UPEWNIŁEM SIĘ, ŻE JUŻ WIĘCEJ NIKOGO NIE SKRZYWDZI. SZCZEGÓŁÓW NIE MUSICIE ZNAĆ. CHCĘ WIERZYĆ, ŻE WTEDY POD BANKIEM PODJĘŁEM WŁAŚCIWĄ DECYZJĘ. TYLKO CZY TAKIE TEŻ NIOSĄ ZE SOBĄ STRASZLIWE KONSEKWENCJE? (ramka może znajdować się u dołu strony, albo u góry. Zależnie jak lepiej wyjdzie. Może też być rozbita na kilka ramek ze względu na zawartość tekstu. Ewentualnie tekst może zostać skrócony)

[kadr 73] Przedstawia mieszkanie Harry’ego. Z lewej strony wielkie okno, który przy framudze zabite jest deskami. Dalej lampa, kanapa i fotel. Na podłodze leży dywan. Na środku obrazka kominek, a w nim palący się ogień. Na kanapie, tyłem do czytelnika siedzi od lewej Peter, a obok niego ciocia May. Na fotelu z wyciągnięta nogą w pajęczynie (gipsie) siedzi Harry. Obok kominka półki z książkami. Po lewej stronie widać książki, półki po prawej puste.

Ramka: TAK JAK WSPOMINAŁEM WCZEŚNIEJ, RAZEM Z MAY SCHRONILIŚMY SIĘ U HARRY’EGO. PRZEZ PEWIEN CZAS PRZESTAŁEM BYĆ SPIDER-MANEM. WYCHODZIŁEM TYLKO PO ZAPASY, WIĘKSZOŚĆ CZASU SPĘDZAŁEM Z NIMI. WTEDY TEŻ ODWIEDZIŁA MNIE POSTAĆ Z ZAMIERZCHŁEJ PRZESZŁOŚCI.

[kadr 74] taki sam jak kadr 73 z wyjątkiem wpadającej przez okno kuli, która wydziela z siebie gaz/dym oraz Petera, który rzuca się na ciocię May. Nad jego głową widać żółte zygzaki sygnalizujące pajęczy zmysł.

Dymek (Peter): UWAGA!

[kadr 75] Kadr wypełnia dym, w tle widać okno, a przez niego niewyraźnie lotnię i nogi Goblina. Całość w szarym kolorze ze względu na dym.

Dymek (Goblin): HO, HO, HO. W TYM ROKU MIKOŁAJ PRZYSZEDŁ WCZEŚNIEJ! – głos mechaniczny, nie sposób go zidentyfikować. Na rysunku może to być zaznaczone w ten sposób, że dymek będzie miał nieregularne kształty. Kolejne Dymki Ice Goblina również przedstawiać w ten sposób.

PLANSZA 20
[kadr 76] Przedstawia nowego Goblina nazywającego się Ice Goblin. Lodowy Goblin, ale będziemy trzymać się angielskojęzycznej nazwy Ice Goblin. Projekt kombinezonu nowego Goblina został przedstawiony na osobnym szkicu. Na kadrze tym Goblin wchodzi przez rozbite okno i widzimy całą jego postać. Tło stanowi rozbite okno i fragmenty widocznej lotni Goblina, przy podłodze ciągle unosi się dym. Kolorystyka stroju Ice Goblina to głównie kolor błękitny wpadający w biel (przypominający lód) a także ciemnoniebieski w miejscach pokrytych na szkicu wąskimi kreskami. Głównie są to łączenia pod pancerzem. Można wprowadzić inne odcienie niebieskiego, błękitnego do wypełnienia stroju. Można również uprościć strój dla ewentualnej wygody rysownika. Lotnia również została zaprezentowana na szkicu. Zaznaczyć, że przez okno wpada powiew wiatru, możliwy śnieg.

Dymek (Ice Goblin): PO ZASTANOWIENIU, „MIKOŁAJ” JEST JUŻ ZAJĘTE. MÓWCIE MI ICE GOBLIN!

[kadr 77] Przedstawia leżącego na ziemi Harry’ego. Widać jeszcze ślady dymu. Harry jedną ręką zasłania usta. Pamiętać o nodze w pajęczynie. Podłogę stanowi dywan, widać przewrócony fotel. Ubiór postaci prosty, dowolny.

Dymek (Harry): KHE, KIM… KIM JESTEŚ?

[kadr 78] Przedstawia ciocię May, która zemdlona leży częściowo na kanapie, a częściowo na podłodze. Znać ślady dymu. Ubiór postaci prosty, dowolny.

[kadr 79] Twarz Petera Parkera. Ręką osłania usta. Na policzkach znać kilkudniowy zarost. Włosy potargane. Ślady dymu.

Dymek (Peter): ALE SIĘ KTOŚ MUSIAŁ ŚNIEGU NAŻREĆ, ŻEBY TAKIEGO BAŁWANA URODZIĆ.

[kadr 80] Przedstawia tors i głowę Ice Goblina, który łokciem odpycha Petera na ścianę. Pamiętać o zaroście Parkera, ręce ma szeroko rozłożone. Z tyłu półka z książkami. Kilka książek może spadać o ile będzie miejsce na rysunku.

Dymek (Ice Goblin): ŚMIEJ SIĘ PÓKI MOŻESZ PARKER! A NA RAZIE ZEJDŹ MI Z DROGI.

[kadr 81] Ice Goblin ustawiony do nas plecami, kieruje się w stronę rozbitego okna przez które wleciał. W lewej ręce trzyma nieprzytomną ciocię May. Prawą ręką wyrzuca jeszcze jedną „kulę śnieżną” która wydziela dym. W oknie widać lotnię Goblina.

[kadr 82] Maska Ice Goblina przedstawiona lekko z profilu. Kolorystyka zgodna z opisaną wcześniej. Oczy maski białe, lodowate.

Dymek: BĘDZIESZ WIEDZIAŁ GDZIE MNIE ZNALEŹĆ.

[kadr 83] Twarz Petera Parkera, usta otwarte, krzyczy. Na twarzy znać złość. Pamiętać o zaroście. Tło dowolne.

Dymek: NIE! ZOSTAW JĄ W SPOKOJU! CZEGO TY CHCESZ?

[kadr 84] Peter pomaga podnieść się Harry’emu. W tle widać palący się kominek, ale na skutek mrozu ogień jest już dużo mniejszy, przygaszony. Ubiór Petera prosty, dowolny, ale tak jak poprzednie musi to być ubiór ciepły. Pamiętać o zaroście. Na podłodze dywan.

Dymek #1 (Peter): HARRY, CO Z TOBĄ? MUSZĘ…

Dymek #2 (Harry): IDŹ PETER, ZE MNĄ OKEJ. SPROWADŹ POMOC, ZNAJDŹ SPIDER-MANA.

PLANSZA 21
[kadr 85] Peter stojący na skraju dachu i przebierający się w Spider-Mana. Jeśli to koszula to może ją rozrywać, podobnie jak bluzę. Pora dnia dzień.

Dymek myślowy: MUSZĘ SIĘ ŚPIESZYĆ, ALE HARRY NIE MOŻE MNIE ZOBACZYĆ. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIC MU NIE BĘDZIE.

[kadr 86] Spider-Man w powietrzu w jednej z klasycznych pozycji. Nogi rozłożone, lewa ugięta, prawa bardziej prosto. Widzimy go od tyłu.

Dymek myślowy: JEST TYLKO JEDNO MIEJSCE, KTÓRE PRZYCHODZI MI NA MYŚL.

[kadr 87] Panorama mostu Waszyngtona widziana od góry. Pod nim widać zamarzniętą rzekę, a na niej śnieg. Czyli de facto widać głównie śnieg. W tle możliwa panorama miasta. W lewym górnym rogu mała sylwetka nadlatującego Ice Goblina. Trzyma nieprzytomną May.

[kadr 88] Kadr ten wzorowany jest na ostatnim kadrze z 18 strony 121 numeru The Amazing Spider-Man. Przedstawia Spider-Mana w powietrzu, który zbliża się do mostu Waszyngtona. Po prawej stronie widać jeden dźwigar. Na jego szczycie Goblin, który trzyma ciocię May tuż nad krawędzią. W tle widać zniszczony wieżowiec. Pamiętać o mroźnej pogodzie, zalegający śnieg. Można zaznaczyć miejscowe zniszczenia. Pora dnia dzień, kolorystyka chłodna.

Dymek (Spidey): OSBORN JEŚLI TO TY TO WIESZ ŻE, MAY NIE MA Z TYM NIC WSPÓLNEGO! NIE RÓB JEJ KRZYWDY.

Dymek (Goblin): WAŻNIEJSZE JEST KIM TY JESTEŚ PETERZE PARKER (wytłuszczone)! BOHATEREM CZY POTWOREM? ZNISZCZYŁEŚ MOJE ŻYCIE, DZIŚ JA ZNISZĘ TWOJE. W TYM SAMYM MIEJSCU, GDZIE ZACZEŁY SIĘ TWOJE KOSZMARY.

[kadr 89] Przedstawia dłoń Goblina zwalniającą chwyt. Widać fragment ubioru May.

[kadr 90] rzut na twarz nieprzytomnej cioci May. Wiatr rozwiewa jej włosy. Nie jest pewne czy żyje.

[kadr 91] małych rozmiarów sylwetka spadającej May, w tle widać fragment mostu. Kolorystyka chłodna.

[kadr 92] Przedstawia połowę maski Spider-mana. Widoczne jedno oko.

Dymek: NIEEE!

CIĄD DALSZY W DRUGIM POŚCIE - okazuje się, że wykorzystałem limit tekstu jak na jeden post.

10.05.2014 21:01
odpowiedz
VenomP23
37

@Crottor

Szósty punkt regulaminu: 6. Propozycje należy zamieszczać w miejscu wskazanym w punkcie 3 niniejszego regulaminu do dnia 11 maja 2014 roku włącznie. Jeszcze jutro jest cały dzień na zamieszczanie prac.

Dobrze rozumuję, nie mycha734? :)

06.05.2014 08:49
odpowiedz
VenomP23
37

mycha734 - No okej, okej. W takim razie zabieram się do skończenia swojej, a będzie miała ponad 60 kadrów;)

05.05.2014 20:58
odpowiedz
VenomP23
37

@mycha734

No to teraz mieszasz :) W zadaniu konkursowym stoi jak byk: Najlepsza praca zostanie uwieczniona przez rysownika, a następnie przedstawiona na łamach GRYOnline.pl, więc starajcie się dokładnie opisać, co ma się wydarzyć w każdym kadrze! Nie ma tu żadnej mowy o "opcji". A tak sugerujesz, że przychylniejszym okiem jury będzie patrzeć na te krótsze prace...

04.05.2014 14:49
odpowiedz
VenomP23
37

@Crottor

Już był ten temat wałkowany i mycha wyraźnie dała znać, że żadnych limitów nie będzie ;) Prosiła tylko o rozsądek, żeby nie walić po 160 stron ;D Prace będą więc się trochę różnić długością. Kropka

Możesz też darować sobie dalsze pytania (w tym te o dialogi). Tak jak jest zaznaczone w poleceniu forma jest dowolna, a mycha w komentarzach dała znać, że my sami decydujemy jak nasza praca będzie wyglądać. Ja przypominam tylko, że ma to być scenariusz, a nie opowiadanie ;)

03.05.2014 15:42
odpowiedz
VenomP23
37

E, no myślę, że tylko wyobraźnia może nas ograniczać ;)

02.05.2014 12:59
odpowiedz
VenomP23
37

Okej, wg takiej definicji, która jest oczywiście sensowna filmy Raimiego poważne nie są. Przyjmuję to do wiadomości.

Ja wcześniej pytałem, żebyś pokazał gdzie napisałem, że okoliczności nie mogą wpłynąć na ocenę filmu, a to mi zarzucałeś. Bez sensu się o to kłócimy, skoro żaden z nas nie powiedział tego co zarzuca mu drugi. Skończmy z tym.

No i na koniec nawiązujesz dalej do "świata rzeczywistego", czyli wiary w jedną prawdę objawioną. Mój świat jest tak samo rzeczywisty, jak twój. Zupełnie abstrakcyjna dyskusja, też nie warta zachodu. Szkoda ładnej pogody.

Ostatnie słowo: zgadzam się, że wg tak rozumianej definicji poważnego filmu Raimi nie spełnia warunków. (Co zresztą prawdopodobnie nie było jego celem, ale to znowu inny temat). Przyznaję się otwarcie, że pod kilkoma względami mnie przekonałeś (czego nie uważam za oznakę słabości, ale otwartości umysłu) i z tej dyskusji, (którą generalnie utrzymaliśmy na akceptowalnym poziomie) wychodzę mądrzejszy, niż byłem przed nią. I nie mówię tego w stylu "na odpieprz się, wiem swoje". Ergo nazywanie filmów Raimiego o Spider-Manie to zbyt bolesne uproszczenie i na przyszłość zapamiętam żeby swoje stanowisko wytłumaczyć precyzyjniej.

I tak na koniec zaapeluję tylko jeszcze raz do poczucia tolerancji wobec odmienności opinii, bo choć przyznaję ci rację, to nie uważam swojego gustu (oczekiwania, preferencje, percepcja) za gorszy. Za inny? Jak najbardziej. Bo są gusta i guściki, a o gustach się ponoć nie dyskutuje.

I tym powiedzmy optymistycznym akcentem zakończę, życząc udanej reszty długiego weekendu. Pozdro ;)

02.05.2014 12:25
odpowiedz
VenomP23
37

Acha, no i oczywiście cały ambaras o to, że ja uważam podejście Raimiego za podejście "na serio", mimo iż film ma wady i elementy komediowe, a ty uważasz je za... ? No w każdym razie za "niepoważne". Ja mam swoje argumenty, Ty swoje. Dla mnie nie ma tu dalej o czym dyskutować. W prostym zestawieniu uważam filmy Raimiego za bardziej poważne, niż te bardziej rozrywkowe Webba. Co nie wyklucza faktu, że ktoś kiedyś pokusi się może o jeszcze poważniejszą wizję.

02.05.2014 12:18
odpowiedz
VenomP23
37

Nie rozwodziłem się nad głębią całego scenariusza Raimiego, pokazałem, że takie ELEMENTY w sobie ma. Nie ignoruję wad jego filmów, nigdzie nie napisałem, że są to pozycje IDEALNE. Brutalnie generalizujesz....

Przykładów, że film niemal z miejsca staje się kultowym również jest mnóstwo. I byłby uważany za kultowy niezaleznie od okoliczności. Podtrzymujesz, że TYLKO okoliczności wpływają na ocenę filmu?

02.05.2014 12:13
odpowiedz
VenomP23
37

Jeśli już koniecznie musimy zawiązać tę dyskusję, a nie rozejść się w zgodzie co do niezgody, to musimy wrócić się do punktu wyjścia, czyli stwierdzenia "mroczne i poważne". Pominę jednak przymiotnik "mroczny" bo jest on dzisiaj z lekka nadużywany i z łatwością można go przypisać większości produkcji (jego definicję można do woli rozciągać i dopasowywać do własnych potrzeb)

W takim razie mamy film poważny. Co to jest film poważny? Taki, który w poważny (dojrzały) sposób porusza ważne, poważne wątki i najlepiej niesie ze sobą przesłanie? Okej, zgadza się.

Czy możemy nazwać poważnym film, który w dojrzały sposób będzie poruszał abstrakcyjne (wyolbrzymione) problemy? Mam tu na myśli np. dojrzałe kino sci-fi i niedawnego Snowpiercera. Moim zdaniem można tak powiedzieć.

Czy poważnym będzie film, który w niepoważny sposób, albo z przymrużeniem oka będzie poruszał ważkie tematy? Tutaj szczerze powiedziawszy pewien nie jestem. Przykład takiego filmu? Pierwszy z brzegu - "The World's End". Ale jest takich wiele.

Do czego dążę? Do zaznaczenia, że trudno jest określić jedną, uniwersalną definicję filmu "poważnego". I tak nawet The Wolverine, co do którego zgadzamy się, że jest dość poważny w swoim podejściu, to nie porusza on przecież ważnych społecznie tematów i nie niesie ze sobą głębszego przesłania.

I tak dochodzimy do pytania czy podejście do abstrakcyjnego tematu na serio (trylogia Nolana i Raimiego) może być uważane za podejście poważne? No cóż, ja uważam, że tak, z tym, że nie ma jednego "poważnie" i trzeba świadomie rozróżniać o czym mówimy.

02.05.2014 11:50
odpowiedz
VenomP23
37

No cóż, wyciągasz pochopnie wnioski nazywając moje oczekiwania nisko zawieszoną poprzeczką. Nie będę ukrywał, że jestem entuzjastą kina i w pierwszej kolejności doceniam je za plusy, ale ocenianie czyichś preferencji jako gorszych jest dla mnie niesprawiedliwe.

Podajesz też przykład okoliczności, które wpływają na NAGRADZANIE Oskarami filmów, a nie ocenę. Każdy kto ma choć minimalne pojęcie, wie, że Oskary nie są z reguły nagrodami sprawiedliwymi artystycznie, a wiąże się z nimi cała otoczka poprawności politycznej itd itp. I tak świadomie oceniamy Hurt Lockera i Slumdog Millionaire jako filmy co najwyżej dobre, pomimo sprzyjających im okoliczności. Ten przykład jest, więc chybiony. Jeśli jednak przeczytasz mój post jeszcze raz to zauważysz, że nigdzie nie zaznaczyłem, że okoliczności NIE MOGĄ wpłynąć na ocenę. Mogą i często się tak dzieje, ale uważam za błąd myślenie, że TYLKO one na ocenę wpływają. To jest oczywistość, więc nie muszę Cię przekonywać. Dlatego też za mylne postrzegam stwierdzenie, że wysokie oceny SM 2 to zasługa wyłącznie sprzyjających okoliczności, a nie faktu, że film w swojej treści jest bardzo dobrą pozycją.

Każdy żyje gdzieś w swoim świecie, to już kwestia światopoglądu, ale nie miejsce tutaj na filozoficzne wycieczki.

02.05.2014 11:11
odpowiedz
VenomP23
37

Nie przyjmujesz do wiadomości, że moje oczekiwania względem kina, preferencje, a także percepcja może róznić się od Twojej. Ba, nie tylko nie przyjmujesz tego do wiadomości, ale uważasz moje podejście za gorsze.

Jeśli dla Ciebie wszystko jest takie czarno-białe i nie dopuszczasz odmienności opini, a recenzje krytyków traktujesz tylko jako wypadkową okoliczności to już nic z tym nie zrobię. Nie ma problemu, żyj w swoim świecie, ja zostaję w swoim. Nie ma sensu dalej brnąć.

pozdro ;)

02.05.2014 01:21
odpowiedz
VenomP23
37

Przy Hulku z Baną nie do końca się zgodzę, przy The Wolverine jak najbardziej. The Watchmen to z kolei świetna ekranizacja, ale w Ameryce krytycy mają wyraźny problem z twórczością Zacka Snydera i oceny nijak się mają do jego filmów. Trzeba to mieć na uwadze.

Przesadzasz też oczywiście z sugerowaniem, że A History of Violence jest gorsze od SM2, bo ma jedne punkcik mniej - jasna sprawa, że tak nie uważam. Poza tym choć oparte na komiksach to ja brałem pod uwagę historie superbohaterów. I kolejna oczywistość - nie forsuję nigdzie absolutnej zależności między "powagą" (bo jak ją formalnie i uniwersalnie zdefiniować?) a oceną na Metacrtic. To był przykład wskazujący, że Spider-Man 2 to naprawdę bardzo dobre kino (a bardzo dobre kino to zwykle kino na serio). Ocena na Metacritic zależy od bardzo wielu czynników - poziom satysfkacji względem oczekiwań to jeden z nich. Słabo pamiętasz Iron-Mana 3, bo oprócz oczywistego zarzutu względem postaci Mandaryna, to bardzo często pojawiał się zarzut o zbytnią komediowość - lekką licząc każda sytuacja poważna była balansowana żartem. (Mi to nie przeszkadzało, ale to już temat na inną dyskusję).

Nie wiem o jakie natrętne używanie "znaczeń" ci chodzi, których to ponoć nie rozumiem i nie bardzo mnie to interesuje. Bardzo prosto byłoby mi odbić taki zarzut wskazując, że to ty nie rozumiesz co mam na myśli. Do jednego worka wrzucasz bardzo wiele przykładów i nawet nie starasz się spojrzeć na sprawę z innej perspektywy - co poniekąd jest elementem ignorancji. Wolno ci, nie mój problem. Jasne, że SM i Avengers to tak samo blockbustery. Jasne, że tak samo SM, Avengers i Transformers to blockbustery. Jasne, że blockbusterem były też filmy Nolana o Batmanie. I dla mnie jasne jest, że w obrębie tych blockbusterów można (a czasem powinno się) rozróżniać filmy. Avengers z kolei nazwałem "słownikowym blockbusterem" (czyli filmem, który staje się kasowym przebojem) bo spełnia wszystkie jego założenia letniej i efektownej rozrywki, i realizuje je w sposób bardzo dobry. Gorzej już jednak jeśli chodzi o "drugą warstwę".

W czym fakt, że drugi wspomniany przeze mnie punkt jest wałkowany w komiksach zaprzeca jego powadze? Tzn skoro ktoś już podobny motyw podjął, to kolejne jego użycie nie jest już poważne? Okej, humor pojawia się w trylogii Raimiego, ale nie jest nigdzie blisko tego poziomu z filmów Webba. Nie widzę jednak przeszkody, żeby elementy komediowe miały jednoznacznie wykluczyć poważny ton filmu. A te u Raimiego można policzyć na palcach dwóch rąk (Campbell i jego sceny, pizza, Spidey porzycający bycie Spider-manem i naprawiający motor, tańce Parkera połączonego z symbiotem. Na przestrzeni 3 filmów nie jest tego dużo) No cóż, zaczeliśmy niefortunnie od zbyt generalnego stwierdzenia "mroczne i poważne" i tak sobie możemy teraz gdybać. Macki gadające do Ocka (efektem złego działania chipu) to taka sama metafora konfliktu wewnętrzengo jak Williem Defoe gadający z lustrem albo maską - całkiem zgrabny i popularny motyw nie wykluczający tonacji "na serio". Słabo, oj słabo jednak pamiętasz filmy Raimiego. "Przerysowany Goblin"? Defoe szarżował, ale w swojej wizji postaci nie zgubił wątku - generalnie jego postać to duży plus, a jedyne czego fani się czepiali to kombinezon. "Zapłakany Sandman" to również gruba i niesprawiedliwa przesada. Sandman był bardzo dobrze wykreowany w myśl przesłania, że "zły może czynić dobrze". Kierowały nim zrozumiałe motywacje, i choć człowieczeństwo w pewien sposób utracił to był w stanie na ludzkie uczucie się zdobyć. No cóż, można też ochrzcić go zapłakanym.

Istnieje bardzo proste wyjaśnienie dlaczego SM2 ma dobre oceny - to po prostu bardzo dobry film. Serio. To tyle.

- - -
Choćbyśmy dyskutowali 100 lat i zniżyli się do poziomu inwektyw i obrażania (co zwykle się dzieje) to ani ja ciebie, ani ty mnie nie przekonasz. I nie ma w tym żadnego problemu. Ty inaczej odbierasz filmy Raimiego, ja odebrałem je inaczej i dobieramy pasujące argumenty. Świat nie jest czarno-biały i ignorantem jest ten, kto wierzy w jedną i ostateczną prawdę. "Punkt widzenia zależy od..." itd. Możemy zgodzić się co do niezgody i rozstać pokojowo (moja propozycja) albo niech będzie - możemy nawet myśleć sobie, że druga strona się fatalnie myli (co w zasadzie było powodem dla którego początkowo zareagowałem) - nie ma jednak sensu ciągnąć tego dalej ;) Zaprezentowałeś swoją opinię, a ja swoją - we can call it a night.

01.05.2014 23:48
odpowiedz
VenomP23
37

@Neqtunek

Ja osobiście obejrzałem w 2D z napisami i byłem w pełni zadowolony ;) Czytając jednak opinie w internetach (choćby tutaj, wyżej pisze fsm) to 3D jest ponoć niezłe ;) To tak z drugiej ręki info, więc lepiej żeby ktoś kto sprawdził na własne oczy się wypowiedział.

01.05.2014 23:45
odpowiedz
VenomP23
37

@Mephistopheles

Filmy poważne, czyli kręcone na serio z przemyślanym scenariuszem i ciekawą historią mają na Metacritic wysokie oceny - to portal dość hmm.. konserwatywny i zbiera recenzje uznanych krytyków.

Filmy niepoważne (nawet celowo niepoważne) takie jak słownikowy blockbuster Avengers mają na Metacritic znacznie niższe oceny (bodajże 69/100).

Powaga filmów Raimiego zawiera się też w ogromnych ilościach patosu i pompatycznych dialogów (ciocia May) jakie tam zawarł.

Podkreślam jednak, że nie zamierzam przekonywać ani Ciebie, ani wysiaka. Burzę się tylko przed nazywaniem mnie ignorantem.

01.05.2014 23:41
odpowiedz
VenomP23
37

@wysiak

Raimi uwielbia obsadzać Bruce Campbella w swoich filmach. To easter egg i jego styl. Nie widzę tu zależności co do jego tonacji filmów. Na podobnej zasadzie mamy traktować pojawienie się Stana Lee w niemal każdym filmie Marvela?

01.05.2014 23:39
odpowiedz
VenomP23
37

Aha, zgadza się. Iron-Man 1 - pierwsza, najlepsza część - najbardziej serio i widać to w cyferkach Metacritic. I tak, filmy Raimiego były poważne. Argumenty: postać Doc Ocka (cytat: W filmie Otto Octavius został przedstawiony jako dużo bardziej tragiczna postać. Wybitny naukowiec, którego podziwia Peter Parker, zawsze stawiał dobro ludzkości ponad osobiste potrzeby, uważając, że inteligencja niesie za sobą obowiązki, a nie przywileje. Zakochany w swojej żonie Rosalie, żyje w szczęśliwym małżeństwie i teraz stoi przed najważniejszym krokiem w karierze naukowej. Dzięki zaangażowaniu Harry'ego Osborna i dotacji z Oscorpu, Octavius ma zamiar przeprowadzić epokową fuzję. (...) Chip mechanicznych ramion uległ uszkodzeniu, co umożliwiło im wniknięcie do świadomości doktora. Śmierć żony, porażka naukowa oraz wpływ sztucznej inteligencji doprowadził Octaviusa do szaleństwa..

2. Wątpliwości Parkera: cytat: "Kolejnym ważnym motywem, wokół którego oscyluje fabuła filmu, jest zwątpienie Parkera w swoje możliwości i chęć porzucenia odpowiedzialności, którą jest maska Spider-Mana. Niemożność pogodzenia życia osobistego, pracy oraz studiów z działalnością superbohatera wywołuje w Peterze frustrację. Powoli zaczyna wątpić w swoją misję, a wraz z depresją traci swoje zdolności. Brak mocy to brak odpowiedzialności, więc Peter postanawia wyrzucić na śmietnik kostium i ułożyć swoje życie u boku Mary Jane." + zmęczenie ciągłymi atakami w prasie

3. Brak humoru = powaga. Albo przynajmniej względna powaga.

To trzy pierwsze jakie przychodzą mi do głowy. Tak, chodzi o 2gą część, która jest najlepsza. Pierwsza utrzymana jest w bardzo podobnym tonie. 3 w kilku kwestiach zawodzi (nie wina Raimiego, Avi Arad się wtrącił) ale samo przedstawienie Sandmana i przerobienie motywu, tutaj znowu cytat: "Głównym przesłaniem historii miało być to, że nawet superbohater może zbłądzić na ścieżkę zła, a złoczyńca – dokonać największego poświęcenia w imię dobra".

Tak, uważam filmy Raimiego za poważne (nie tak poważne, jak oczywiście arcydzieła kina, ale poważne w kontekście ekranizacji komiksów) i swoją opinię popieram wyżej wypisanymi argumentami.

Co ważniejsze, nie próbuję nawet przekonywać Cię do zmiany zdania - nie podoba mi się jednak zarzucanie mi ignoracji. Moja opinia jest w pełni uzasadniona, a w myśl maksymy "są gusta i guściki" a także poszanowania dla odmienności zdania uważam taką zaczepkę za bezpodstawną. Choć sam cytat jest oczywiście bardzo fajny i nie zawaham użyć się go w przyszłości ;)

01.05.2014 23:29
odpowiedz
VenomP23
37

Spójrz na Metacritic innych ekranizacji o superbohaterach. Którą część Iron-Mana uznałbyś za najpoważniejszą?

01.05.2014 23:17
odpowiedz
VenomP23
37

@Mephistopheles , wysiak

Obejrzyj jeszcze raz "Spider-Man 2". Ja oglądałem w zeszłym tygodniu i w szoku byłem jaki to film. Nie pamiętałem, że tak dorby i tak serio. A za potwierdzenie "informed opinion" niech świadczy choćby Metascore 83/100. Dla porównania The Dark Knight miał 82/100. Yup, suck it up!

To było poważne podejście do tematu superbohaterów, a to, że po teraz percepcja tego filmu jest inna (i najgłośniej wypowiadają się ci którzy pewnie już go nie pamiętają) nie zmienia faktów. Deal with it.

01.05.2014 10:50
odpowiedz
VenomP23
37

@Kruk

Takie mroczne i poważne były filmy Raimiego. Myślę, że Webb i Sony świadomie postawili teraz na zupełnie inną tonację. Bliższą takiej kolorowej komiksowości zakrawającej miejscami na camp. Czy po drodze nabiorą głębi? Myślę, że tak, bo nie mogą zrobić filmu Sinister Six i Venom w takim klimacie. Chyba, że celują w komedię.

30.04.2014 20:33
odpowiedz
VenomP23
37

honest mistake. Jeszcze raz sorry.

30.04.2014 17:27
odpowiedz
VenomP23
37

W linku zaznaczyłem spoilery, tutaj zapomniałem na śmierć. My bad, sorry ! Ja nie mogę już zedytować wpisu, proszę więc żeby admin naprawił mój błąd i ospoilował co potrzeba gdyby ktoś jeszcze tu wpadł.

Z drugiej strony po co czytać komentarze przed filmem? jak jesteś zdecydowany żeby iść to idź z czystą głową, bez małpy na plecach.

30.04.2014 16:08
odpowiedz
VenomP23
37

Dobry żart ;) Ja wysiadłem po kilku odcinkach 2 sezonu. Jest trylion lepszych pozycji do obejrzenia, szkoda czasu.

30.04.2014 16:04
odpowiedz
VenomP23
37

The Amazing Spider-Man 2 jest z jednej strony "podwójnie niesamowity", a z drugiej nie tak amazing jak głosi sam tytuł. Jako sequel wypada o wiele lepiej i efektowniej niż TASM1, choć nie ustrzega się błędów, a jednocześnie co raz śmielej czerpie z komiksowego kanonu Ultimate . Zrozumiałe jest dlaczego studio postawiło na taki, a nie inny tytuł i w ramach "licentia poetica" może tworzyć sobie tylko właściwą filmową hybrydę. Mi odpowiada to przede wszystkim dlatego, że tak jak zaznaczyłem już kiedyś wcześniej jestem fanem trylogii Raimiego. A w ten sposób filmy Webba są jak na razie zupełnie inne pod niemal każdym względem, co pozwala mi cieszyć się nimi w równorzędny sposób. Stawianie jednej wersji ponad drugą przypomina mi dyskusję o wyższości widelca nad łyżką. Jedno i drugie jest sztućcem, ale służy do innych potraw. Za pomocą obydwu idzie sobie pojeść, a konsumując dwa dania będziemy w zupełności syci. Po co grymasić? O samej trylogii Raimiego może wspomnę po drodze, ale przede wszystkim zerknijmy co było w nowej odsłonie Pajączka amazing, a co już niekoniecznie.

spoiler start


+) Garfield – nowy Spider-Man = nowy Peter Parker. W takiej wersji jaką serwuje nam Marc Webb obsadzenie Andrew Garfielda to strzał w dziesiątkę. Aktor jest szalenie utalentowany (1xBAFTA) a jego Peter to nowocześnie charyzmatyczny, hipsterski i uroczy nerd z poczuciem humoru. Parker w wykonaniu Maguire’a był taką samą społeczną fajtłapą, ale był też pozbawionym humoru nieudacznikiem. Po tych 2 portretach Peterów Parkerów najlepiej chyba widać jaką drogę w popkulturze przebyło określenie "nerd". U Raimiego Parker jest stereotypowym kujonem, źle ubranym, niezdarnym społecznie i wyśmiewanym odludkiem, z którym nie chcielibyśmy zamienić się miejscami. U Webba to współczesny nerd, który dla widza jest atrakcyjny, a jednocześnie bardziej komiksowy. Obie te wersje są diametralnie od siebie różne, ale właściwe dla realiów w jakich powstawały. I tak jak kiedyś Tobey Maguire pasował mi do kostiumu Spider-Mana, tak dziś Andrew Garfield jest idealnym wyborem. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło to wyglądać inaczej.

+) chemia Garfield/Stone – obok Garfielda obsadowym sukcesem był również angaż Emmy Stone. O jej zaletach zostało już powiedziane wiele słów, więc podkreślmy tylko jak świetną ekranową chemię tworzy w duecie z Andrew Garfieldem. W połączeniu z faktem, że aktorzy ci są razem w życiu prywatnym (co przekłada się na poziom intymności scen) a także błyskotliwymi dialogami Orciego i Kurtzmana dostajemy jedną z najlepszych młodych par w kinie. Tą chemię widz widzi i czuje. Przy okazji jest to też największa przewaga nowych Spiderów, nad starymi. Relacja Parker-MJ w wykonaniu Maguire’a i Dunst nie była ani przez chwilę tak blisko iskrzenia. Nowa MJ będzie miała przerąbane.

+) śmierć Gwen Stacy – kluczowe wydarzenie i dla samego filmu i dla budującego się uniwersum. Absolutnie kapitalna reinterpretacja jednego z najważniejszych motywów komiksowych. O sposobie w jaki ostatecznie ginie Gwen, a także umiejscowieniu akcji na wieży zegarowej myślę, że można by napisać niezłą rozprawkę. Szczególnie w kontekście przemowy Gwen z rozdania dyplomów mamy tu przemyślaną aluzję do nieuchronnie upływającego czasu i nieprzejednanej śmierci. Okej, scena korzysta z utartego już slow motion, a pajęczyna w bardzo sentymentalny sposób przybiera formę wyciągniętej dłoni, ale sekwencja ta jako całość daje nam naprawdę piękną i wzruszającą scenę.

Z tego miejsca zachęcam też jeszcze raz Kamila Śmiałkowskiego do rozpisania się na temat tej sceny, ponieważ już w swojej recenzji dał znać, że się do tego pali, a naprawdę jest o czym. Przeczytam z ciekawością.

+) Spidey bujający się po mieście – efekty specjalne mają w sobie ten sam rozdźwięk co przedstawienie bohaterów i antybohaterów, o czym będzie za chwilę. Po stronie plusów wymienić trzeba jednak każdą scenę, w której Spider-Man porusza się po mieście. Dopracowanie detali i świetna praca kamery składają się na bardzo realistyczne doznanie powietrznych akrobacji. Efekt wzmacnia pora dnia – w pierwszej części Spidey był głównie stworzeniem nocnym, tutaj mamy wreszcie sekwencje w pełnym i naturalnym oświetleniu. Komputerowa animacja Electro, choć jest zdecydowanie powyżej przeciętnej, to nie jest tak zaawansowana jak sceny z Spider-Manem.

+) praca kamery – kolejną zaletą, która wynika, a może raczej składa się na powyższy plus jest zdecydowanie praca kamery i montaż. Dzień przed wizytą w kinie przypominałem sobie pierwszą część i byłem zaskoczony chaotycznym, urywanym sposobem kręcenia scen akcji. W sequelu praca kamery podskoczyła o przynajmniej 2 poziomy i widać było, że czuje ona dynamikę ruchów Spider-Mana, a przez co i jako widz odniosłem dużo lepsze wrażenie.

+) klasyczny strój Spideya – na całe szczęście w nowej odsłonie Peter Parker przywdziewa już strój bardzo bliski temu klasycznemu. Ten z pierwszej części zupełnie nie przypadł mi do gustu, ale tutaj dostałem pełną rekompensatę. Wyraźnie białe oczy na masce, klasyczny krój i kolorystyka, a także świetne wykonanie praktyczne, które (jak mówili twórcy) znacznie ułatwiło grę aktorską sprawia, że jest to być może najlepszy i najładniejszy strój Pająka jaki pojawił się na dużym ekranie. Ten z trylogii Raimiego był całkiem podobny (minus oczy), ale ze względu na sylwetkę Parkera wypadał trochę inaczej. Ja stawiam między nimi znak równości z lekkim wskazaniem na ostatnią wersję.

+) Hans Zimmer & The Magnificent Six – Hans Zimmer to kompozytor tak popularny, że zdążył już doczekać się swojej wiernej grupy hejterów. Przy ilości i częstotliwości pracy jaką wykonuje trudno się dziwić, że zalicza wzloty i obniżki formy. Tym razem, może dzięki współpracy z specjalnie utworzoną grupą Magnificent Six (m.in. Pharrell Williams) nawiązującą oczywiście do Sinister Six, Hans Zimmer zasługuje na oklaski. Takie z czystym sumieniem. Elektryczne bity towarzyszące Electro to dźwiękowy majstersztyk – idealnie pasują do obrazu i chce się ich słuchać nawet osobno. Chodzi tutaj szczególnie o kompozycje "My Enemy" (8 min) i "The Electro Suite" (12 min). Wpadają w ucho i zgrabnie komponują się z postacią Electro. Ogółem oprawa dźwiękowa drugiej części prezentuje się o poziom wyżej niż jedynki. Za spory plus uważam też piosenkę Alicii Keys i Kendricka Lamara – "It’s on again" (z bodajże słowami Pharrella Williamsa) specjalnie nakręconą na potrzeby filmu. Melodyjna z fajnym tekstem i pazurkiem. Przy okazji muzyki pochwalić trzeba jednak trylogię Raimiego i Danny’ego Elfmana – jego motyw przewodni Spider-Mana jest nie do przebicia i dalej wywołuje u mnie ciarki na skórze. Poważny, tajemniczy i mroczny, tak jak tonacja dzieł Sama Raimiego. No i oczywiście Chad Kroeger ze swoim "Hero" to pozycja kultowa:

+) kolorystyka i tonacja – wspomniałem o tonacji filmów Raimiego – tam mieliśmy całkiem realistyczne podejście, mroczne i bardzo serio. U Webb’a po raz kolejny mamy zupełnie inną wersję – dużo bardziej wesołą i komiksową, co przejawia się w przyjemnej dla oka kolorystyce obrazu. I całe szczęście, ponieważ tak jak wspominałem wyżej w ten sposób mogę cieszyć się obydwiema wersjami bez podświadomego porównywania ich.

+) humor + dialogi – o tym, że intryga będzie chaotyczna i grubymi nićmi szyta wiedziałem już wtedy kiedy ogłoszono, że scenarzystami będą Roberto Orci i Alex Kurtzman. W pełni się na to przygotowałem, ale zanim wspomnę szerzej o wadach scenariusza to trzeba oddać co cesarskie cesarzowi. Dwaj wspomniani panowie mają unikalny dar do rozpisywania oryginalnych, zabawnych i naturalnych dialogów. Bez sztucznie pompatycznych przemów i abstrakcyjnych metafor. Podobnie kreowane były nowe Star Treki, a i serial Hawaii Five-0 ma dokładnie te same wady i zalety.

Ciekaw jestem jak poradzą sobie z "Venom’em" za kamerą którego stanie właśnie Kurtzman. "Sinister Six" trafi z kolei, co warto nadmienić w ręce Drew Goddarda, który odpowiadał będzie za scenariusz i reżyserię (oby miał pełną kontrolę artystyczną, tak jak Raimi przy 1 i 2). Przy okazji warto przypomnieć, że Goddard był jedenym ze scenarzystów serialu LOST "Zagubieni", a w kinie zabłysnął specyficznym, świadomie grającym z konwencją horroru "The Cabin in the Woods". Jego związki z Marvelem rozszerzą się również na telewizję, gdyż to on będzie twórcą serialu "Daredevil" dla Netflixa. Warto mieć więc jego nazwisko na uwadze.

+) smaczki i budowanie nowego uniwersum – ostatnim plusem jaki chcę wymienić są mnogie smaczki i easter-eggi. Przede wszystkim zaznaczam, że nie rozumiem narzekania na "przepych", tylko dlatego, ze pojawiają się postacie Felicii (Hardy) i (Alistaira) Smythe’a. Jeśli o mnie chodzi to co drugi kadr mógłby być wypełniony takimi postaciami, a każda drugo i trzecioplanowa postać mogłaby mieć znaczenie. Obok nich warto wymienić również takie smaczki jak melodyjka na telefonie Parkera (pojawia się chyba w każdej części) czy właśnie klasyczny komiksowy strój. Mamy też Instytut Ravencroft, a także widoczne w tle macki Octopusa i szkrzydła Volture’a. The more, the merrier.

Zanim przejdę do minusów mam też dwa podpunkty, które określiłem neutralnie "0". Rozchodzi mi się tutaj o:

0) Dane DeHaan jako Harry / Green Goblin – przede wszystkim zaznaczyć trzeba, że podobnie jak Garfield i Stone, DeHaan to obsadowy strzał w dziesiątkę. Jest jednym z ciekawszych młodych aktorów, o ogromnym potencjalne, talencie i charyzmie. One smile is all what it takes. Jego wspólne sceny z Peterem, choć nieliczne to iskrzą, a Green Goblin w jego wykonaniu to jedyny w tym filmie łotr, który nie jest "zły, bo zły" i ma swoją motywację. I właśnie to mnie tutaj boli, że potencjał na tak świetną postać, i na tak ciekawą relację prywatną z Parkerem został generalnie zmarginalizowany. Może to pokłosie filmów Raimiego, gdzie wątek młodego Osborna jest kluczowy dla całej tryglogii, i tutaj Webb nie chciał rozbudowywać tak bardzo roli Harry’ego. Dla mnie to błąd i wielka strata. Teraz już jako Green Goblin będzie on głównym przeciwnikiem Spidey’a i twórcą Sinister Six. Nie do końca pasuje mi takie rozwiązanie i mam nadzieję, że jego postać nie straci nagle drugiego wymiaru. Szkoda właśnie tego aktorskiego potencjału DeHaana. Zamiast odsyłania do internatu mógł pojawić się już w pierwszej części. Osobiście stawiam go na równi z Jamesem Franco, ale z pełną świadomością, że przy lepszym scenariuszu mógłby być zdecydowanie górą. Wciąż może i na to liczę.

0) komiksowe walki w stylu cut-scenek z gier komputerowych – jeszcze przed wizytą w kinie, a bogatszy o obejrzenie większości zwiastunów przyznawałem w komentarzach rację, że walki te będą minusem filmu. Po seansie już tak jednoznacznej opinii nie mam. Narzekanie na ich komputerową realizację to tak naprawdę narzekanie, że w ogóle powstały. W końcu jak inaczej można było pokazać walkę z człowiekiem składającym się z prądu? Ich wizualny styl to również wypadkowa tonacji filmów Webb, o czym wspominam wyżej. Potrafię wyobrazić sobie, że mogło to być zrealizowane w inny sposób, ale w takiej komiksowej konwencji nie ma co narzekać. Tak musiało być.

Co się zaś tyczy minusów filmu, czyli gdzie amazing przestało być amazing:

-) chaos proporcji scenariusza – nie uważam, żeby The Amazing Spider-Man 2 cierpiał na przypadłość "zbyt wielu grzybów w barszczu", ponieważ to nie o samą ilość, ale o jakość zaprezentowanych wątków rozbija się zarzut chaotycznego scenariusza. O jakość i proporcje. O sposobie przedstawienia bohaterów piszę niżej, o lekkim zmarnowaniu potencjału Harry’ego pisałem wyżej. Ciocia May wypada na plus, ale już końcowy przeskok w czasie (5 miesięcy, a przerobiliśmy wszystkie pory roku) i brak rozwinięcia Spider-Mana jako nadziei dla mieszkańców Nowego Jorku są potraktowane bardzo skrótowo. I tak też nieodzowne wątki: superbohaterski i miłosny nie odnajdują między sobą idealnej równowagi. Filmy Raimiego (może poza 3jką) były pod tym względem dużo bardziej wyważone.

-) złe, bo złe szwarccharaktery – poza Harrym wszyscy antybohaterzy to postacie w najlepszym razie papierowe. Karykaturalny Rhino, który pojawia się w zaledwie kilku scenach to pełna frajdy szarża Paula Giamattiego, bez żadnego tła. Zupełną abstrakcją jest inna też postać posługująca się fałszywym akcentem, czyli demoniczny doktor Kafka z Instytutu Ravencoroft. Absurdalnie zły i przerysowany. Rola Donalnda Menkena (kogo?) czyli The Evil Bureaucrat z Oscorpu, to również jednowymiarowa wydmuszka obdarta z ludzkich emocji. Najboleśniej wypada jednak ten, który dostaje najwięcej czasu, czyli slapstickowy Max Dillon aka Electro. Jego kreacja zamiast wzbudzać we mnie sympatię i współczucie (tak jak choćby Sandman z Spider-Mana 3, rewelacyjne sceny po przemianie) to budziła politowanie i lekkie zniesmaczenie. To był ten rodzaj dziwaka, który sam sobie nie pomaga a nawet ci dobrzy trzymają się od niego z daleka. Bliżej mu było to niestabilnego mentalnie psychofana niż niegroźnie sympatycznego geniusza. Postać plastikowa, której motywacje nie są właściwie usprawiedliwiane. Zejście na drogę zła każdemu z wspomnianych bohaterów przychodzi zdecydowanie za łatwo.

-) dysonans pomiędzy bohaterami, a szwarccharakterami – wspomniane wyżej przedstawienie wrogów składa się właśnie na kolejny minus, czyli ogromny dysonans pomiędzy kinem indie (w którym dobrze czuje się Marc Webb) i wrażliwością Petera Parkera, a jednowymiarowymi adwersarzami pochodzącymi gdzieś z obszarów bezmyślnie stereotypowego przedstawiania postaci komiksowych. Dziś nie ma już miejsca na takie wydmuszki, a dziwi to o tyle, że Sony planuje przecież osobne spin-offy dla Sinister Six i Venoma. TASM2 kładzie się cieniem na ich zasadności, ponieważ tak jak tutaj filmy te wyglądać nie będą mogły. Całe szczęście pojawią się po The Amazing Spider-Man 3, a więc będzie jeszcze czas na nabranie głębi i charakterologicznej różnorodności.

-) logika walki wodą z prądem – Jak walczyć z prądem? Wodą oczywiście. Jak unieruchomić Electro? Do wody go. Bo przecież woda nie przewodzi prądu… Dobrze pomyślane, nie? Electro raził sam siebie. Ja wiem, ja wiem to ekranizacja komiksu i inny wymiar logiki. Czepiam się z przymrużeniem oka ;)

spoiler stop

Moja cyferkowa ocena filmu to dobre 8/10.

W Polsce generalnie film ten przyjmowany jest bardzo dobrze ( 4/5 na Hataku, 4/6 Gazeta Prawna, pozytywna recenzja na Filmweb.pl) ale gorzej wygląda to jeśli chodzi o resztę świata. Przynajmniej na razie, ponieważ film nie wszędzie miał swoją premierę. Na zdanie widzów warto więc poczekać, ale jeśli chodzi o krytyków to mamy marne 55/100 na MetaScore (dopiero 15 recenzji, ale na dużą zmianę nie ma co liczyć) i słabiutkie 69% na RottenTomatoes (już z 75 recenzji). Czepiać to się może Spider-Man, a nie żeby jego się czepiać. Fani będą happy. Wyłączyć myślenie i dobrze się bawić – oto recepta.

http://blog.hatak.pl/nihilistyczneimpresje/ni-37-the-amazing-ultimate-spider-man-2

29.04.2014 10:21
odpowiedz
VenomP23
37

Eeee lipna recka. Ogólnie w Polsce dużo wyżej ocenia się nowego Spideya

Gazeta Prawna http://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/792976,niesamowity-spider-man-2-recenzja.html 4/6

Hatak: 4/5

I pozytywna recka na Filmwebie.

Film ma swoje wady, ale 6.5 to z lekka kpina. Spokojnie na 8 zasługuje. Blockbuster bez myślenia, ale z sporą dawką akcji i śmiechu i fajnymi bohaterami (minus plastikowi antybohaterzy)

28.04.2014 10:41
odpowiedz
VenomP23
37

Oczywiście, że tak ;) Pamiętam jak Alan Wake wyszedł za 50 i leciałem ucieszony kupić. A tak nie kupuję prawie żadnych gier po 120 zł tylko czekam aż za roz cena spadnie do 30 zł. Gdyby gry kosztowały po 50 to już ustawiałbym się po kilka tytułów.

Cena, podobnie jak w przypadku książek to największy problem.

23.04.2014 19:44
odpowiedz
VenomP23
37

@boojan27

No właśnie o to chodzi. A jeśli wszystkie z naszych prac będą miały podobną długość to łatwiej będzie je porównywać. Ja osobiście proponuję ok 20-25 plansz (stron komiksu). Ile wyjdzie to stron scenariusza sensu stricte to już zależy.

23.04.2014 17:53
odpowiedz
VenomP23
37

@mycha734

Pozwolisz, że ja też będę miał parę pytań:

1) w tytule i poleceniu konkursu mamy jasno sprecyzowane zadanie - stworzyć SCENARIUSZ KOMIKSU. Pojawiające się wyżej wpisy są raczej opowiadaniami, którkimi historyjkami. Tego oczekujecie? Jak w takim razie porównacie te prace jeśli ktoś rzeczywiście stworzy scenariusz, albo przynajmniej tekst mający jego znamiona?

2) W regulaminie konkursu wpisane jest, że wskazani zostaną "zwycięzcy". Czy w takim razie, biorąc pod uwagę wspomnianą różnorodność prac dopuszczacie możliwość kilku zwycięzców? Czy definitywnie będzie jedno PS4 do wygrania.

3) wspomniałaś już gdzieś wyżej, że długość pracy powinna zamknąć się w granicach rozsądku. Bezpieczniej byłoby skonkretyzować tą odpowiedź. I tak odwołując się jeszcze raz do polecenia - mamy za zadanie stworzyć scenariusz komiksu. Przeciętny komiks ma 20-25 stron i to jest wg mnie rozsądna długość ;) Bo jak oceniać będziedzie prace jeśli ktoś stworzy 5 stronnicową historyjkę, ktoś standardowe 25 stornnicowe wydanie, a ktoś trzeci 160 stronnicową epopeję. Jeśli wszystkie te historię będą miały emocje i "pazur" to czy automatycznie nie wygra ta dłuższa?

Z tego miejsca, o ile mogę oczywiście, proponuję właśnie ok 20 stron (w sensie 20 plansz komiksu, czyli ok 80-100 kadrów). Ja na taką długość standardowego komiksu rozplanuję swój pomysł ;)

14.04.2014 12:27
odpowiedz
VenomP23
37

na PC też wyjdzie ;) musi. Tak samo ukazało się Liberation nawet, to niech nie kombinują ;P PCtowcy też chcą poznać całą historię. Jak dla mnie wypas.

09.03.2014 15:00
odpowiedz
VenomP23
37

i dlatego gry nie kupię...

23.11.2013 08:54
odpowiedz
VenomP23
37

#GTAV na PC - venomP23 - 10.03.2014#

29.10.2013 12:47
odpowiedz
VenomP23
37

"Większe osiedla ludzkie nadal są wyodrębnionymi miejscówkami, do których nie można tak po prostu wpłynąć, zostawić zakotwiczoną krypę i zejść na ląd. Za każdym razem, kiedy znajdziemy się w pobliżu Hawany, Kingston czy Nassau, gra pyta, czy chcemy wkroczyć do miasta, i po wyrażeniu zgody dochodzi do teleportacji. Oglądamy charakterystyczny obrazek asasyna w Animusie i cierpliwie czekamy, aż lokacja zostanie wczytana przez konsolę."

To nie jest to jakby przeciwieństwo sandboxa?

25.10.2013 12:41
odpowiedz
VenomP23
37

@janosik6 - no pewnie grupki bezdomnych powinny się znaleźć i ktoś jadący samochodem, czy coś. Ale ogólnie to logiczne, że ludzi na ulicach nie ma. Raz, że Wigilia, a dwa, że noc to i tak mało kto z domu wychodzi (szczególnie w mieście pełnym zbrodni i przemocy). (chociaż wiadomo, że zawsze to minus dla samej gry)

25.10.2013 12:34
odpowiedz
VenomP23
37

O tym, że nie bedzie to gra innowacyjna, tylko zamknięcie trylogii w tym samym stylu było wiadomo już od zapowiedzi ;) Nie wiem po co się ludzie spinacie. Origins to taka sama fajna rozrywka i miodny gameplay jak pozostałe części. Nie ma tylko tego "efektu WOW" jak Arkham Asylum, które jako pierwsze zaskoczyło.

25.10.2013 12:27
odpowiedz
VenomP23
37

jest wieczór wigilijny, bożonarodzeniowa kolacja. Niby kto miałby pałętać się po ulicach jeśli nie zbiry i służby porządkowe? Wszyscy cywile jedzą właśnie 12 posiłków w swoich ciepłych domkach ;) Rozumiem taki zarzut dla gry ale fabularnie jest on usprawiedliwiony.

Oprawa audiowizualna majstersztyk ;) Świetna melodyjka. Jeszcze więcej dobrego! ;)

20.09.2013 12:10
odpowiedz
VenomP23
37

uderzanie głową o klakson było już przecież w IV ;) Zapomniało się.

Po tych wszystkich materiałach ocenę GTA V można zamkną w jednym zdaniu: "Nie jest to idealna gra, ale lepszej nie ma".

20.09.2013 10:07
VenomP23
37

Na urywkach gameplaya nie wygląda to na duże zmiany. Ogromne plusy za poprawiony system blokowania, spacing i inną obronę. Nie wiem tylko czy to wchodzenie pod kosz nie będzie aż za trudne, bo to już nie jest tak łatwo od czasów 2k8.

Najbardziej podoba mi się jednak, że twórcy przyznają, że w poprzedniej części sztucznie podnosili poziom trudności poprzez dodawania procentów szans. Żeby gra jeszcze lepiej symulowała rzeczywistość niektóre parametry (jak stealing i playing passing lanes) trzeba było CPU obniżyć. Teraz ma być usprawniona obrona i to brzmi dobrze. Żeby tylko jeszcze była zróżnicowana pomiędzy drużynami.

19.09.2013 14:56
odpowiedz
VenomP23
37

ja też ;) Bez spiny, w końcu wyjdzie i będzie wyglądać jeszcze lepiej ;)

17.09.2013 10:58
odpowiedz
VenomP23
37

Pierwsze wrażenie z tego gameplayu to niefajny model jazdy. Tak jak większość wyżej ja też wolałem bardziej realistyczny z GTA IV. Tak się pływało po tych ulicach i była to przyjemna odmiana. Tutaj zręcznościówka. Przyzwyczai się człowiek do wszystkiego, ale dla mnie to minus.

I klimat miasta. Takie to ogromne, że aż za bardzo rozstrzelone. Po tym pierwszym looku jakoś bardziej pasowało mi ciasne i wypełnione po brzegi Liberty City. Czekam jeszcze na countryside. To będzie miazga.

17.09.2013 10:55
odpowiedz
VenomP23
37

wow..

23.08.2013 15:42
odpowiedz
VenomP23
37

Nie ma LAN ...... kicha..... Mi to nie gra... dupa.

15.06.2013 17:36
odpowiedz
VenomP23
37

brak Riddlerów na plus? To już osobiste odczucie ;) Ja będę żałował, bo choć niektóre irytujące to ogólnie fajna z nimi zabawa była. Szkoda, że tak mało zmian, ale z drugiej strony - zagram na pewno!

13.06.2013 17:16
odpowiedz
VenomP23
37

coś więcej informacji na temat PCtowej wersji?? ;)

12.06.2013 15:08
odpowiedz
VenomP23
37

wiadomo już coś co z wersją PCtową? Będzie taka sama zawartość i silnik jak next-gen.

No nareszcie zwalniają to tempo gry. Z flipperów nareszcie zrobi się piłka nożna ;) Taktyki brakowało, to już PES (od lat dużo gorszy) miał więcej ze strategicznych rozwiązań

12.06.2013 15:03
odpowiedz
VenomP23
37

@Czarny-xD - miałem dokładnie to same skojarzenie ;D szczególnie, że czytam teraz książkę Drive ;)

12.06.2013 11:26
VenomP23
37

ojaniemoge... łobożena...jaramsie

16.05.2013 20:53
odpowiedz
VenomP23
37

@Dragoniasek - jak pokazał news z dnia dzisiejszczego to Call of Duty jest najbardziej znaną serią gier na świecie ;) To co piszesz ktoś tam niżej to racja jest po trochu, że aż takich kokosów z konwersji na PC Rockstar miał nie będzie. Większość i tak grę spiraci. Dlatego R* nie będzie się śpieszył z decyzją o konwersji, przemyślą to sobie, i wg mnie zdecydują, że robimy konwersję. Wypuszczą V z taką sobie optymalizacją jak IV i i tak trochę grosza zarobią. Ale to dopiero po połowie roku ;) jak zawsze

01.05.2013 12:14
odpowiedz
VenomP23
37

Spring Breakers powszechnie zostali raczej wysoko ocenieni, więc tu ocena jest trochę krzywdząca. To nie jest film łatwy - widać, że autor spodziewał się letniej komedii. Nie dostał czego oczekiwał i od razu 3jka ;) Oh, c'mon. Rozumiem, to subiektywne zdanie, ale żeby obiektywnie ocenić to się trzeba wysilić trochę. Tutaj recenzja jest płytka - w przypadku Spring Breakers warto zaprosić do kina i wyrobić własne zdanie.

30.04.2013 11:20
odpowiedz
VenomP23
37

a jak to cenowo będzie wyglądać? Coś już wiadomo?

30.03.2013 14:21
odpowiedz
VenomP23
37

jednym ze sposobów walki z piractwem byłoby OBNIŻENIE CEN gier ;) jakby nie chodziło po 120-160 tylko po 50-80 to więcej ludzików by kupiło (a kto ma piracić, będzie piracił)

Ja sam mam masę gier oryginalnych, pudełkowych, i jeszcze więcej spiraconych. Często kupuję grę którą już ukończyłem kiedy jej cena spada do ok 30 zł.

26.03.2013 09:52
odpowiedz
VenomP23
37

grafiki*

26.03.2013 09:46
odpowiedz
VenomP23
37

też jestem podekscytowany nowym CoJ'em... ale martwi mnie ten "arkejdowy tryb strzelania" i ta nazbyt komiksowa konwencja grafiku (rozpryskująca się krew). Niby ma to być z przymrużeniem oka, ale chyba wolałbym więcej realizmy w tym nierealnym świecie ;)

28.02.2013 17:20
odpowiedz
VenomP23
37

ja tam czekam ;) Asasyni z Karaibów? Podoba mi się.

16.02.2013 19:59
odpowiedz
VenomP23
37

ja właśnie w Fahrenheit'cie spotkałem się po raz pierwszy z sceną erotyczną ;) nie powiem, zaskoczyło mnie to

27.12.2012 10:36
odpowiedz
VenomP23
37

ja też ;) do tej pory zwykłem inwestować w wersje pudełkowe

05.12.2012 15:47
odpowiedz
VenomP23
37

@Voodoo xD --> mi osobiście bardziej zależało żeby odgadnąć wszystkie filmy ;) to takie moje hobby i konkurs mi się podobał pod tym względem. A nagrody? Myszka? Fajna, ale mam już swojego szczura. Kto znał odpowiedzi i napisał jako pierwszy to dla niego/niej gratulacje ;) reszta to przypadek ;)

05.12.2012 15:42
odpowiedz
VenomP23
37

moderatorze spokojna głowa ;) kto znał odpowiedzi to napisał jako pierwszy i zgarnął nagrody ;) reszta to czysty przypadek, więc dlaczego sobie nie podpowiadać? nie spinajcie ;) kopiujcie, wklejajcie. Trzeba sobie pomagać. A nóż się komuś trafi

04.12.2012 22:27
odpowiedz
VenomP23
37

.

04.12.2012 22:19
odpowiedz
VenomP23
37

@Texas84 - znasz wszystkie, poświęciłeś czas na komentarz, ale w konkursie nie bierzesz udziału i podpowiadał nie będziesz. "Wiem, ale nie powiem" ? Jakoś podejrzanie mi to brzmi... Awersja do konkursów?

04.12.2012 15:19
odpowiedz
VenomP23
37

@Morgoth* ---> ja jeszcze 10 nie kojarzę, a reszta tak samo ;) czyli te są najtrudniejsze

03.12.2012 18:05
odpowiedz
VenomP23
37

z ręką na sercu - zna ktoś wszystkie odpowiedzi? ;D

22.11.2012 18:05
odpowiedz
VenomP23
37

świetna recenzja (recenzje) rewelacyjnej gry ;) Emocje i wczucie się w sytuację to największe atuty. Fenomen ;) tak dobrze bawiliśmy się jeszcze przy Alanie Wake'u. Klimat, atmosfera, emocje, scenariusz czasami biją na głowę mechanikę, grafikę i silniki. Oby ukazało się w Polsce (po polsku ;D) i dotarło do szerszego grona

22.11.2012 00:55
odpowiedz
VenomP23
37

jak ktoś nie zna klimatu TWD i nie umie się wczuć w to co gra to mu się nie spodoba. Dla takich zostaje Fifa i CoD (w które też gram). TWD jest absolutnie fantastyczne. Wciągające, dojrzałe ;) Jak widać nie każdy powinien zagrać.

19.11.2012 19:03
odpowiedz
VenomP23
37

dajcie spokój ludzie... oceniać grę po gameplayu z yt to jak lizać cukierek przez papierek. Trzeba samemu spróbować (i nie mówię tu o kupowaniu gry) żeby się przekonać.

19.11.2012 18:58
odpowiedz
VenomP23
37

Karrade --> widzieć w co grają a grać samemu to dwie różne rzeczy ;) I owszem grę możesz ocenić dopiero jak w nią zagrasz, a film jak go obejrzysz, a książkę jak ją przeczytasz itd. Ale nie musisz jej kupić, jeśli nie podoba Ci się wyjściowy pomysł. Od czego są piraty

19.11.2012 16:17
odpowiedz
VenomP23
37

Karrde --> Nie, w tej chwili masz liniowa mapę w której musisz przejść z punktu A do B z powodów fabularnych, a jedyną "wolnością" jest to czy przejdziesz górą, dołem czy bokiem. To nie jest Hitman.
to jest jeden z błędów w Twoim rozumowaniu. Przecież jeśli masz wybór czy przejść górą, dołem czy bokiem to to jest właśnie nielinearność. Linearne jest call of duty gdzie za każdym razem musisz podążać tym samym korytarzem. I jeszcze jedna ważna rzecz, co byś mnie dobrze zrozumiał. Ja nie uważam, że Absolution jest złe, czy dobre. Tego jeszcze nie wiem. Jak widać jestem jednak pozytywnie nastawiony. Ale to nie przekreśla takiej opcji, że jak już pogram to nie będę zniesmaczony i rozczarowany. I tak może się zdarzyć...

19.11.2012 15:56
odpowiedz
VenomP23
37

Karrde --> dzięki ;) rzeczywiście dyskusja na poziomie to rzadkość, toteż cieszę się, że spokojnie argumentujemy swoje racje. I co do tego to właśnie przeczytałem Twoją wymianę zdań i .:Jj:. , i muszę przyznać, że w pełni zgadzam się z .:Jj:.. Za szybko przekreślasz grę ;) To oczywiste, że Absolution jest inne od Blood Money, ale nie możesz teraz powiedzieć, że to nie jest Hitman. Może Ci się nie podobać, możesz jej nie kupować, ale nie możesz jej ocenić samej w sobie.

.:Jj:. --> w pełni się zgadzam. Wierze, że to może być świetna gra i mam zamiar się o tym przekonać. A pomijając Absolution to, tak jak wspomniałem wcześniej, z miłą chęcią przeszedłbym jeszcze raz nowe misje na wzór Blood Money.

19.11.2012 14:15
odpowiedz
VenomP23
37

komenty --> w sumie, to myślę tak samo, z tym zastrzeżeniem, że nie wykluczam, że Absolution będzie również świetną grą.

Karrde --> co do argumentu z pieniędzmi graczy to do pewnego stopnia zgadzam się z tobą. Z tego własnie powodu nie kupiłem COD BO II i liczyłem, że więcej graczy tak postąpi. Ot, żeby CoD nie pobił rekordu poprzedniczki i twórcy ruszyli wreszcie ze zmianami ;)

19.11.2012 14:11
odpowiedz
VenomP23
37

kocham Blood Money i wracałem do tego Hitmana wiele razy, ale nie wykluczam, że Absolution przyniesie mi równie wiele frajdy i zabawy (w innej formie, bo w innej). Alan Wake totalnie liniowy prezentował klimatyczną, wciągającą (przynajmniej dla mnie) fabułę i bawiłem się przednio ;) Ja liczę na mnóstwo zabawy

19.11.2012 14:08
odpowiedz
VenomP23
37

Karrade --> z tych gameplayów i recenzji rzeczywiście wynika tak jak mówisz, ale NIE WIESZ jak to się sprawdzi w praktyce, czyli jakie Ty to odbierzesz. Też bywam źle do gier nastawiony, ale czasem zdarza się pozytywny surprise. Jest to nowość, takie podporządkowanie fabule i rzeczywiście nasuwa pewne wątpliwości. Ale jeszcze raz - dopóki nie przejdę gry dopóty nie mogę ostatecznie ocenić

19.11.2012 14:04
odpowiedz
VenomP23
37

Karrade --> rozumiem twoje zdanie, ale nawet TotalBiscuit przyznaje na końcu swojej recenzji, że gra dorasta do miana nowego Hitmana. A więc, TO JEST HITMAN. Tylko inny trochę i nie Blood Money. Przyznaję, ja też mam największą ochotę na powtórzenie modelu BM i eksplorowania zupełnie otwartej lokacji. Twórcy zdecydowali się jednak na coś nowego i dopóki sam nie spróbuję to ostatecznie nie ocenię

19.11.2012 13:46
odpowiedz
VenomP23
37

Andre Linoge --> okej, a co z stwierdzeniem, że gra jest równie "grywalna" i przyjemna jak pozostałe części. Nawet częściowe "obcięcie" wolności kosztem nowej formy rozgrywki nie musi psuć dobrej hitmanowskiej zabawy. Szczególnie, że tak jak np. misja na chińskim markecie prezentuje otwarty poziom i dowolnośc opcji. Just like old hitman

19.11.2012 13:43
odpowiedz
VenomP23
37

Karrade --> TotalBiscuit to nie jest cynik przypadkiem? Owszem, recenzja na GOLu przyznaje, że są takie etapy, ale nic nie mówi, że TYLKO takie są. Wręcz wyraźnie jest napisane, że istnieją obok sanboxowych etapów (wynika, że mniejszych, ale równie efektownych i grywalnych). Przecież były nawet tu na tvgry gameplaye z misji w tej chińskiej dzielnicy i był to obszar otwarty. Tak jak w Krwawej Forsie np.

19.11.2012 13:35
odpowiedz
VenomP23
37

Andre Linoge --> jakiej ocenie? bo teraz to się pogubiłem. Przecież ocena jest 9/10 i pozytywna recenzja. Na GOLu wszystko się zgadza

19.11.2012 13:34
odpowiedz
VenomP23
37

Econochrist --> z reguły wypada słabo. Nie ma paniki, można grać z angielskim głosem i polskimi napisami, więc jest spoko ;) gdyby nie było takiej opcji to nawet nie myślałbym o kupnie gry.

19.11.2012 13:32
odpowiedz
VenomP23
37

Karrade --> jakie to są te twoje wiarygodne informacje?

19.11.2012 13:31
odpowiedz
VenomP23
37

Karrde --> zawsze można pobrać pirata i sprawdzić. Ja grę kupuję bo wierzę tej recenzji, plus zagraniczne recenzje kręcą się koło 8,9 / 10. Ta jedna o której ktoś wspomina, że 5/10 to z gametrailers i od użytkowników. Tam recenzja rzeczywiście była nieprzychylna, ale wyjątek potwierdza regułę. Plus na tym portalu wysoko ocenili nowego CoD'a więc....

19.11.2012 13:28
odpowiedz
VenomP23
37

Andre Linoge --> a przeczytałeś w ogóle tą recenzję? Przeciesz wyraźnie pisze, że to stary dobry Hitman, a nie żadn Splinter Celle. Poświęciłeś chwilę, żeby dodać beznadziejnie głupi komentarz, a nie chciało ci się nawet tekstu do niego przeczytać...

17.11.2012 10:12
odpowiedz
VenomP23
37

A tak poza tym do bardzo dobry przegląd ;) się Krzysiek z Delem wyrobili przez te wszystkie lata. Krzychu taki mózgu się zrobił, mądrze i zgrabnie gada ;P I like it. Fajnie się słucha.

Co do zwiastunu GTA V to jest absolutnie przedni, ale pojawią się obawy, że zbytnie rozdrobnienie historii i staranie się o jak najwięcej perspektyw tylko zagmatwa całość i upłynni klimat gry. No oby nie. Oczekiwania wobec panów z R* są przeogromne, a zabrali się za coś naprawdę niełatwego.

"na faktach nie oznacza, że prawdziwy" --> to jest akurat bardzo ciekawe stwierdzenie. Egz Emily Rose były na faktach, ale ja też nie uważam, że to film prawdziwy. Filozoficzne podejście dotykające kwestii wiary.. out of discussion in our country.

CoD BO II ? W tym roku nie kupiłem a mam wszystkie poprzednie. Liczyłem, że będzie więcej takich osób i pierwszy raz seria nie przebije swojej poprzedniczki. Nic z tego. Tak jak wspomnieli w PT Krzysiek i Marcin - żal to jest ciągłe narzekanie na CoD'a bo to już się stało passe, niemodne i niefajne. Każdy wie z czym się je Call of Duty i nie ma sensu oczekiwać niewiadomo czego. Choć ja po cichu liczę, że w końcu postawią jakiś krok naprzód, a jak nie to zaoferują nam chociaż tak interesującą fabułę jak w Black Ops (pierwszej części). Fabuła plus Sam Worthington, Ed Harris i bodajże Gary Oldman i był klimat jak się patrzy ;P

17.11.2012 10:02
odpowiedz
VenomP23
37

The Walking Dead ! Serio rewelacja. Spodoba się fanom komiksu i serialu tak samo jak obiektywnnym graczom ;) polecam

14.11.2012 19:13
odpowiedz
VenomP23
37

@CHESTER80 - No ja trzymam kciuki za mocną fabułę. Jestem pewien, że Rockstar nas nie zawiedzie. Z San Andreas kojarzę też misję napadu na kasyno. Jedna z najlepszych. Pamiętasz ten filmik kiedy w jakiejś pakamerze CJ miał wyjaśniać swoim ziomkom na czym będzie polegał plan i w ogólnym zamieszaniu pojawił się jakiś gościu w niebieskim kombinezonie sprzątacza. CJ pyta "And who are you?" A ten: "I live here". Kocham poczucie humoru Rockstara. I te nawiązania do rzeczywistości i popkultury (iFruit i logo misy z owocami przypominające Apple na jednej z grafik) Cudeńko. W Los Santos i z takimi postaciami mają większe pole do popisu ;) Tylko, tak jak pisałem wcześniej, oby szybko potwierdzili, że wyjdzie wersja PC-towa. Szkoda, że nie robią takiej od razu, bo potem z optymalizacją różnie bywa...

14.11.2012 18:46
odpowiedz
VenomP23
37

@dia8el - tak offowo co do "miodności" skojarzył mi się komentarz jednego użytkownika w temacie FIFY 13. Rozkłada mnie na łopatki za każdym razem jak czytam: "Zastanawiałem sie jaki sens ma stwierdzenie "mozna konstruowac MIODNE akcje" skoro ktos moze nieznosic miodu. W takim wypadku stwierdzenie nabiera innego znaczenia.. Ja nie nawidze tego zasranego miodu i mam po nim wysypke wiec dla mnie osobiscie miodna akcja to gowniana akcja i strzał w trybuny albo inne gowno jeszcze..... miodna.....pff"

14.11.2012 18:36
odpowiedz
VenomP23
37

@CHESTER80 - wszystko racja ;) Ja co do misji to tylko mam nadzieję, że takich ze zderzającymi się pociągami będzie raczej mniej niż więcej. Misje z dodatku TBoGT były mocno przesadzone i z lekka głupie przez to. Podoba mi się zapowiedź producenta, że połążą nacisk na misje z bankami. Osobiście ta Three Leaf Clover z GTA IV to moja ulubiona ;) realistyczna, filmowa, efektowna. Oby takich więcej.

14.11.2012 18:32
odpowiedz
VenomP23
37

wg mnie grafika wygląda super. Modele postaci rodem z GTA, bez rewolucji (ekhm... L.A. Noire? To samo studio? Heloł?)

14.11.2012 18:24
odpowiedz
VenomP23
37

@AverGOL - "Let's bounce" to frejzal i znaczy "spadajmy", "zawijajmy". Sprawdzam jeszcze czy let's bounce może mieć inne znaczenie i nigdzie nie znalazłem. Samo słowo bounce i owszem tak jak piszesz (wariant 7...). W tym kontekście to "zwijajmy się" na przykład. I Michael nie mówi "joł" pod koniec swojej wypowiedzi. Jestem na 99% pewien, że mam rację ;) bez spiny i czepiania się. Kulturalnie poznajemy tajniki slangu amerykańskiego

14.11.2012 18:15
odpowiedz
VenomP23
37

"syn jakiego zawsze chciałbym mieć" też jest nie po polsku napisane ;) ale tyle w temacie czepiania się nieudolnych tłumaczeń ;P zwiastun kapitalny, ja mam ochotę na więcej i już nie mogę się doczekać. Żeby tylko wersja na PC wyszła na święta. ROK czekania... łobożena...

14.11.2012 18:11
odpowiedz
VenomP23
37

"let's bounce" też nie znaczy "chodźmy na laski" tylko "spadajmy" "zawijajmy" "zmywajmy się"

11.10.2012 15:16
odpowiedz
VenomP23
37

@Niezmordowany - rzeczywiście ciężko porównać gry sportowe, ale skoro już zapytałeś to dobrze trafiłeś. Swojego czasu NBA 2k9 dawało najwięcej frajdy spośród wszystkich gier sportowych. NBA od 2K zbliża się do ideału i to nie tylko moja opinia bo już na GryOnline pojawiały się artukyły z zapytaniem retorycznym czy NBA 2K to najlepsza sportówka!

Spróbuj i sam zobacz, tylko nie zraź się na początku bo to jednak trochę trzeba poświęcić czasu żeby opanować sprawnie sterowanie.

Dwie najlepsze gry sportowe w jakie grałem (i jakie mnie sprawiały mi maxymalną frajdę) to właśnie NBA 2k9 i PES 6 (teraz gram w Fife) !

09.10.2012 13:03
odpowiedz
VenomP23
37

działa na XP !!! właśnie odpaliłem i śmiga aż miło !!!

09.10.2012 13:02
odpowiedz
VenomP23
37

z brakiem XP w wymaganiach to też ściema. Gra działa na moim XPeku. Własnie odpaliłem i śmiga!

08.10.2012 12:41
odpowiedz
VenomP23
37

Czy gra odpali na XP-ekach i czy skradankowy tryb rozgrywki sprawia tyle frajdy co w Hitman Blood Money? Jak w rozgrywce sprawdza się korzystanie z przypadkowych przedmiotów w celu zabijania? Działa to płynnie, interaktywnie czy jest raczej wymuszone?

I jaki jest sens robienia pełnego spolszczenia? Czy głos Pawła Małaszyńskiego (do którego nic nie mam) nie będzie brzmiał po prostu sztucznie?

04.10.2012 17:31
odpowiedz
VenomP23
37

@toronek - w Krakowie w Tesco jest normalnie za 70 zł. Grałeś w ogóle w ta gre?

04.10.2012 15:51
odpowiedz
VenomP23
37

@toronek - w jeden dzień skończyłeś ? I gdzie w tesco za 45 zeta kupiłeś? E empiku Sherlock chodzi po 80 a w saturnie po 70. Najtaniej widziałem na necie za 55 chyba

03.10.2012 18:45
odpowiedz
VenomP23
37

właśnie, mógłby ktoś potwierdzić te 45 zł w TESCO? Jak to true to też lece

28.09.2012 09:26
odpowiedz
VenomP23
37

Tak jak kilka osób wcześniej pisało - błędy sędziowskie są w Fifie wkurzające, ale jeszcze bardziej irytujące są te z rzeczywistości. Kto ogląda ten wie. Np. ostatnio mecz Liverpool- Man Utd wypaczony przez sędziego. Niesłuszna czerwona kartka, niesłuszny rzut karny - 2:1 dla Utd. Tak samo się dzieje w Fifie. Skoro nie umiemy w realu pozbyć się błędów i zastosować np analizę wideo jak w NBA, to po co w FIFA je usuwać? Powiem więcej, wg mnie liniowi powinni się czasem mylić co do spalonych, a nie wyłapywać nawet takie "o sznurówkę".

Co do polskiego komentarza to ja nie stosuję. Będę grał po angielsku tak jak w 12. Angielski komentarz jest okey, plus w polskiej wersji nie ma reklam bukmacherów, przez co koszulki np. Realu Madryt wyglądają śmiesznie. Kij z polskim komentarzem, tak jak kij z polskim dubbingiem.

OFF: Agent 47 mówiący głosem Pawła Małaszyńskiego? Kpina. Nic nie mam do aktora, ale po co w ógłe wsadzać dubbing do takiej gry. Polskie napisy i gites

27.09.2012 09:52
odpowiedz
VenomP23
37

Bardzo dużo ludzi używa jeszcze xp. Ja między innymi. nie każdy ma kase na nowy sprzęt co 3 lata. A Hitman na XP rzeczywiście nie będzie działał. Już sniper challenge nie działało

20.09.2012 12:21
odpowiedz
VenomP23
37

Ludzie! Przecież ten PES to jest dno. Pobrałem sprawdzić jak się prezentuje i ani do pięt FIFA 13 nie dorasta. Tragiczna grafika (choć twarze ładne), okropny gameplay, zero przyjemność. Modele poruszają się tak nienaturalnie, że to koszmar jest. Braki licencyjne (nie ma ligi angielskiej). Mało zespołów. Co to za Liga Mistrzów bez Arsenalu i Dortmundu. Koszmar. Nie rozumiem kto woli takie gówno od Fify. Sam grałem w PES'a od 6tki do 10. Od 2011 przesiadłem się na Fifa 11. Lata świetlne lepsza. Grałem w 12, teraz będę grał w 13. PES to dno ludziska. Ta gra piłki nożnej nie przypomina. Nie ma wstydu przejść na stronę fify.

11.09.2012 12:14
odpowiedz
VenomP23
37

@Ogarniacz - możesz kupować nawet co 5 lat jak dla mnie. Jak ktoś lubi mieć nowych zawodników, aktualne stroje itd to może kupować co roku. Zmiany w samej mechanice też czuć ewidentnie. Już Euro 2012 (choć zjechane) to przyniosło zmiany.

11.09.2012 12:13
odpowiedz
VenomP23
37

oczywiście, że Fifa zmienia się z roku na rok. Kiedyś to był główny zarzut, że w kółko było to samo. Od 11 jest systematycznie usprawniana. Dla januszy? Sam, żeś koleś jest janusz. Nikt ci nie karze kupować. Idź pograć w Tibię, albo coś.

11.09.2012 12:11
odpowiedz
VenomP23
37

piszcie czy działa na XP. Co do zmian to pamiętajcie że to tylko demo jest. Demo 12 było takie sobie a pełna wersja świetna

10.09.2012 18:05
odpowiedz
VenomP23
37

gdzie ktoś znalazł, że nie odpali na XP ? Podrzućcie linka ? Tu na gry online pisze że będzie na xp-kach działaś.

07.09.2012 13:27
odpowiedz
VenomP23
37

nie mogę się doczekać ;)

07.09.2012 13:26
odpowiedz
VenomP23
37

btw. zna ktoś stronę internetową albo książkę gdzie można by poczytać o historii USA w czasie własnie Dzikiego Zachodu, Jessego Jamesa, budowy linii kolejowych itd?

07.09.2012 13:24
odpowiedz
VenomP23
37

przecież fajnie by się spinał Gunslinger z 1dynką gdyby to był Billy. Ja byłbym za takim rozwiązaniem. A sam powrót na Dziki Zachód - świetna decyzja. Jaram się i już nie mogę się doczekać.