zobacz na gry-online.pl targi
gamescom 2017
22-26 sierpnia, Kolonia
newsy z gamescom gamescom facebook tvgry.pl na targach
Forum

Persecuted ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.08.2017 23:11
odpowiedz
Persecuted
64
7.0

Czyli jest jakaś nadzieja! Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że mam gust bardzo zbliżony do UVa. Skoro jego przekonuje obecna wersja Elexa, to może i ja się od niej nie odbije :).

Na pre-order nie ma szans, ale będę ją mieć na oku i może coś z tego wyjdzie.

23.08.2017 21:43
1
Persecuted
64

@Zdzichsiu

Więc powtarzam po raz kolejny - po jaki ciul czepili się gatunku, na który ich najzwyczajniej nie stać?

Skoro ich gry mają "wielu zwolenników", to czemu średnia ocen tychże nadal oscyluje wokół 60%, a budżet nie przekracza 2 milionów euro? Tak, to z pewnością spełnienie marzeń i ambicji każdego developera w tej branży ;].

23.08.2017 20:05
Persecuted
64

@Zdzichsiu

Szczerze to mi wisi ich "droga rozwoju". Jak dla mnie mogą swoje gry robić nawet w 3 osoby, za kasę wyżebraną od turystów na centralnym. Patrzę jedynie na efekt końcowy ich wysiłków i cenę, jaką za ten wysiłek każą sobie zapłacić.

Wiedźmina 3 robiło kilkaset osób mając 81 milionów dolarów budżetu i wyszło świetnie. Hellblade robiło 20 osób przy budżecie poniżej 10 milionów dolarów, pokrytym w 90% z prywatnej kasy członków studia (tyle szczegółów podają) i też wyszło świetnie. Observer kosztował mniej niż 2 miliony złotych, również stworzyło go kilkuosobowe studio i znowu wyszło świetnie.

Jak więc widać, są różne drogi i różne metody pracy, ale ważne jest zawsze to samo - efekt. Od 15 lat PB robi gry w małym zespole, za małe pieniądze i to... nie działa*. Skoro tak, to może warto coś zmienić?

=====
(*) Chyba że dla nich sukcesem są oceny na poziomie 5-6/10, wtedy nie ma tematu. Trudno mi w to uwierzyć, ale może oni po prostu lubią ten swój mierny poziom przeciętniactwa?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 20:08:06
23.08.2017 19:00
Persecuted
64

@Up

To może ja napisze najprościej jak się da.

Twoja krytyka miejsca akcji nie ma sensu, bo to element skrajnie subiektywny. Może ci się podobać albo nie, ale robienie z tego zarzutu projektantom gry (jakby to była ich wina że nie trafili w twój gust) jest... mało mądre.

Co innego wyrazić swoje zdanie ("nie podoba mi się"), a co innego robić z tego zarzut i traktować jako coś złego.

23.08.2017 16:36
4
Persecuted
64

liczę, że podzielisz się z nami konkretnymi liczbami, które przecież znasz, bo jakżeby inaczej mógłbyś stwierdzić, że PB są "Januszami tej branży"...?

Proszzz.... :).

Venetica -> Lords of the Fallen -> The Surge
Layers of Fear -> Observer
Wiedźmin I -> Wiedźmin II -> Wiedźmin III
Mars War Logs -> The Technomancer
Enslaved -> DMC -> Hellblade
Of Orcs and Men -> Styx Master of Shadows -> Styx: Shards of Darkness
Dead Island -> Dying Light

itd.

Wiesz co to jest? To się nazywa POSTĘP, ROZWÓJ, PROGRESJA. Uczenie się na własnych błędach i robienie coraz lepszych dzieł, za coraz większy budżet. Jest to coś, czego Piranha nie opanowała nawet w najmniejszym stopniu. Ostatnim kamieniem milowym w ich rozwoju była przesiadka na nowy silnik przy okazji produkcji Gothica 3. Od tego czasu stoją w miejscu, a w pewnych aspektach się wręcz cofają. Żeby daleko nie szukać, Risen 2 miał gorsze względem poprzednika: system walki (bez patchy właściwie niegrywalny), system rozwoju postaci (zniknęła charakterystyczna dla nich mechanika nauczycieli, a dziurawy system umożliwiał stworzenie postaci-boga), system ekwipunku (po co podział na sloty, skoro większość przedmiotów nie miała żadnych statystyk poza podstawową ochroną bez znaczącego przełożenia na rozgrywkę?), system frakcji (były 2, z czego tak na prawdę przyłączyć nie dało się do żadnej), czy konstrukcję otwartego świata (podział na wysepki z ekranami doczytywania, zamiast świata bezszwowego jak w Gothicu 3).

Elex może będzie fajny, a może nie, ale to co pokazali do tej pory nie zwiastuje nagłego wzrostu jakości. Inne studia potrafią rozwinąć się w kilka lat i z poziomu budżetówek wskoczyć do pierwszej ligi, a PB od 15 lat stoi w miejscu. Właśnie dlatego nazywam ich Januszami tej branży. Nie potrafią rozgryźć jak to działa i co trzeba zrobić, żeby wypuszczać coraz lepsze gry.

można pisać o swoich wątpliwościach albo niezadowoleniu nie ujmując drugim szacunku i godności

A wcześniej:

a to by świadczyło o twojej powierzchowności i bezczelności, chamstwie i prostactwu oraz, najzwyczajniej w świecie, głupocie.

Dobre, ubawiłem się :D.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 16:37:36
23.08.2017 16:04
Persecuted
64

Darkowski93m

Jaki z tego wniosek ? Zarzucasz nam że chcemy zmian i że nie potrafimy ich sprecyzować, a gdy to robimy to okazuje się że po prostu Ty tych zmian nie chcesz. My chcemy, Ty nie

Wyciągasz niestety kompletnie chybione wnioski.

1. Przecież napisałem, że w pewnych aspektach się zgadzam (np. fabuła, wątek współczesny, częściowo znajdźki, częściowo postaci).

2. W części twoja krytyka jest kompletnie bezsensowna bo nierealnie roszczeniowa i subiektywna. Wyobraź sobie taką sytuację: Opel ogłasza nowy model samochodu. W ofercie mają dostępne aż 40 kolorów tapicerki. Pod ogłoszeniem pojawia się jednak negatywny komentarz i krytyka, bo wśród dostępnych kolorów nie ma "dojrzewającego w karaibskim słońcu, młodego banana" (nie mam pojęcia jaki to byłby kolor ;d). Podobnie ktoś mógłby narzekać, że samochód jest o 3 centymetry za szeroki i przez to mu się do garażu nie zmieści, albo że ma za grubą kierownicę, bo on ma za małe dłonie i źle mu się będzie trzymać w czasie jazdy...

Czy takie zarzuty mają sens? Pozornie może się wydawać, że tak, bo przecież klient teoretycznie ma prawo wymagać czegokolwiek i krytykować cokolwiek zechce. W praktyce jednak jest to zwyczajnie infantylne i głupie, by wymagać od koncernu realizacji aż tak nieprawdopodobnie subiektywnych i niszowych zachcianek.

Przekładając na naszą dyskusję: bezsensem jest krytyka czegokolwiek tylko dlatego, że "mnie się nie podoba" albo "nie trafia w mój gust". Przecież każdy rozgarnięty człowiek wie, że nie da się jednym produktem zaspokoić wszystkich zachcianek, to po prostu niewykonalne.

Dlatego o ile rozumiem i nawet osobiście popieram krytykę fabuły serii, wątku współczesnego, takich sobie niektórych protagonistów, natłoku znajdziek czy systemu walki, tak kompletnie nie mogę przyznać racji subiektywnym zarzutom, że np. starożytny Egipt jest nudny, albo że za dużo jest w grze biegania po "powierzchniach niedachowych". Oczekiwanie aż takiej personalizacji gry pod własny gust, jest delikatnie mówiąc durnowate.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 16:11:56
23.08.2017 14:51
Persecuted
64

@Darkowski93m

To nie jest walka, to się nazywa dyskusja. Zauważ, że ja nie próbuję go przekonać do swoich racji, tylko raczej zrozumieć jego punkt widzenia. Jeżeli ja coś twierdzę, to mogę mieć rację albo nie, ale zazwyczaj doskonale wiem, dlaczego mam takie a nie inne zdanie (stoi za tym jakiś ciąg logiczny i argumentacja, choćby czysto subiektywna). Tutaj natomiast widzimy pewne twierdzenia, jednak właściwie bez uzasadnienia, stąd moja nieustępliwa ciekawość i drążenie tematu.

Zwłaszcza, że ludzie krytykujący AC, mają dziwną tendencję do unikania konkretów. Niby coś im się nie podoba, niby chcieliby czegoś innego, ale jak się ich dokładnie przepyta, to w sumie nie wiedzą co, jak i dlaczego. Ot ma być tak, żeby było fajnie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:53:37
23.08.2017 14:44
Persecuted
64

@Drakowski93m

Po pierwsze cały setting, starożytny Egipt jest nudny

Nie, nie jest nudny, jest bardzo fajny. Argumenty? Nie rozśmieszaj mnie :).

Niskie budynki (przepraszam, oprócz piramid i sfinksa, które są nudne jak flaki z olejem)

Nie, nie są niskie, widziałeś w ogóle filmiki z tego newsa? Widziałeś Memphis? Nie jest to może zabudowa na miarę Londynu czy Paryża, ale budowle spokojnie dorównują skalą tym z klasycznych odsłon AC. I nie, nie są nudne. Argumenty? Patrz wyżej.

głównie nizinne obszary piaszczyste, jak dla mnie kicha

Jak na razie większość filmików ukazuje gameplay miejski, pochodząc z mniejszych i większych ośrodków miejskich. Pustynię widziałem w nich tylko raz. Dla ciebie kicha, dla mnie nie :).

Po drugie caaaaałą fabularną podstawę gry bym wypieprzył do kosza. Ten cały żenujący konflikt templariusze vs assasyni już się przejadł mniej więcej przy Brotherhoodzie. Jest nudny, nieciekawy, nieangażujący, często tak zamglony że nie wiadomo "po co i na co" się to wszystko dzieje.

Fabuła jest głupa, ale koniec końców to tylko pretekst do kolejnych podróży w czasie i przestrzeni. Origins to fabularny reboot i zobaczymy już niebawem co zaserwują nam tym razem.

Wątek współczesny to porażka, w ani jednej części nie był choć odrobinę ciekawy. Te wszystkie cuda i dziwy, jakieś artefakty, czary mary i cały ten badziew jest do kosza

Wątku współczesnego też nie lubię, dlatego cieszy mnie jego marginalizacja.

Motyw z Animusem xD Po co to wgl jest?

Jak wyżej. Istnieje po to, by kolejne gry mogły sobie dowolnie skakać między epokami, bohaterami i zakątkami geograficznymi, bez główkowania jak to wszystko połączyć i uzasadnić.

Dalej, bohaterowie, w tym nasz protagonista, jak i antagoniści, wszyscy jak leci są beznadziejni (jedynie momentami Ezio się wybijał, głównie w Revelations). W całej serii ubi nie potrafiło wykreować więcej niż jednego ciekawego bohatera, któremu gracz by szczerze kibicował, którego by rozumiał, którego motywacje by podzielał itd.

Nie prawda, świetni byli: Ezio, Edward, Arno i bliźniaki (ten ostatni duet to dla wielu graczy najlepsi bohaterowie z całej serii).

sztuczne przerywniki filmowe, okropnie statyczne, wybijają z immersji bo nie pasują do dynamiki samej rozgrywki

A grałeś w Unity i Syndicate? Widziałeś przerywniki z Origins?

Słaby voice acting

A konkretnie? Mnie ze słabszych kreacji kojarzy się tylko Shay z Rogue, co do reszty nie mam zastrzeżeń.

nie angażujące dialogi to w zasadzie standard w całej serii

Zależy od bohatera. Dialogom z udziałem Edwarda, Arno i Jacoba nie mam nic do zarzucenia.

Kolejna sprawa, arcynudne znajdźki, które prawie nic nie wprowadzają, niczym nie nagradzają. Takich rzeczy wgl nie powinno być. Jeśli jednak już są tego typu elementy to niech to chociaż dadzą nam jakikolwiek profit.

Nie wszystkie znajdźki były takie. W późniejszych odsłonach większość z nich wiązała się z mniej lub bardziej wartościowymi nagrodami (stroje, broń, ulepszenia itd).

W każdym razie punkty wymienione przeze mnie były jednymi z powodów tego że przestałem interesować się serią AC

Twój wybór, nikt nie zmusza.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:57:08
23.08.2017 14:10
Persecuted
64

@Zdzichsiu

Oczywiście że mogą i nikt ich nie może zmusić do zmiany. Tylko niech skończą z tłumaczeniami, że ich gry muszą być "obarczone pewnymi niedoskonałościami", bo mają niski budżet, mało ludzi itd.

Szczerze to nie znam studia, które by zadebiutowało od razu świetną grą (zbierającą najwyższe noty) z gatunku tych najdroższych (np. MMO czy RPG), robiąc swój pierwszy projekt za małe pieniądze, w niewielkim gronie. Większość zaczynała od czegoś gatunkowo mniejszego i stopniowo budowała swoją pozycję w branży.
No ale wolna wola, można być CDP Red, które po 7 latach działalności, stworzyło jedną z najlepszych gier generacji i w ogóle jedną z najlepszych gier w historii elektronicznej rozrywki, ale można być też Piranha Bytes, które od 15 lat pozostaje w stagnacji, klepiąc średniaki, w których widać więcej regresu niż postępu.

Szkoda mi ich, bo pierwsze 2 Gothoci oraz pierwszego Risena bardzo lubię, ale niestety nie potrafią odnaleźć się w obecnej rzeczywistości. Dzisiaj garażową jakością i pasją świata nie zwojują, zwłaszcza oczekując za swój produkt pełnej ceny.

Chciałbym kiedyś zobaczyć co PB zrobiłoby, mając do dyspozycji np. 100 milionów euro. No ale to się pewnie nigdy nie stanie, bo pod względem finansowym, oni są Januszami tej branży i takiej kasy w życiu nie zarobią...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:17:08
23.08.2017 13:56
Persecuted
64

Dalej nie rozumiem... Czyli prawdziwe AC to takie, w którym można biegać po dachach... i tylko po dachach? Rozumiem w pewnym stopniu narzekania na AC III - Rogue, bo tam faktycznie "dachowego" gameplayu było stosunkowo mało. Tyle że w Origins dachów na pewno nie zabraknie. Nawet w udostępnionych fragmentach widać, że zarówno ilość "powierzchni dachowych" jak i architektura staroegipskich miast, powinny zapewnić rozgrywkę zbliżoną do klasycznych odsłon.

Oczywiście Origins ma oferować znacznie więcej niż tylko miasta. Mają być pustynie, lasy, oazy, jaskinie, piramidy, grobowce itd., tylko czy jest w tym coś złego? Dlaczego assassyn miałby być jedynie "istotą miejską"? Kto powiedział, że "miejskość" jest nieodłączną cechą tej serii?

PS. To obrazuje "zabawną" sytuację z oczekiwaniami graczy. Seria ma obowiązkowo wprowadzać nowe rzeczy (bo inaczej będzie hejt że "odgrzewany kotlet" i inne bla bla bla), ale to nie mogą być byle jakie zmiany. To muszą być zmiany, które "mnie jarają" i trafiają w mój gust, bo inaczej dalej będę narzekać :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:19:52
23.08.2017 13:13
Persecuted
64

@Ejim

I co, że setki? Przecież nie trzeba tworzyć osobnych zestawów animacji dla każdego indywidualnego NPC, wystarczy jeden podstawowy dla wszystkich (ewentualnie jeden dla kobiet, jeden dla mężczyzn, jak już bardzo ci zależy na ukazaniu różnic w sposobie poruszania obu płci). Nie chodzi z resztą nawet o robienie mo-capu do wszystkiego (typu kucie na kowadle, zamiatanie, gotowanie itp., bo te czynności wyglądają w ich grach nawet OK), ale o animacje poruszania, mimiki w czasie rozmów i gestykulacji).

@Gerr

Też mnie to dziwi. Lepiej być królem mikro-państewka, czy żebrakiem w wielkim imperium? Piranha powinna się skupić na czymś, co leży w zasięgu ich możliwości - przygodówce, platformówce, symulatorze chodzenia itp. Do tej pory wykonali kilka skoków na głęboką wodę, kilka razy połamali sobie kręgosłup, ale niezmordowanie skaczą dalej...

@kaszanka9

A kto im każe robić cRPG z otwartym światem, skoro nie mają możliwości i talentu, by zrealizować taki projekt na poziomie? Tak, w mniejszym projekcie łatwiej stworzyć iluzje wysokobudżetowości, ale właśnie na tym polega ta branża. Trzeba wiedzieć co i jak robić by osiągnąć najlepsze efekty, a nie klepać cokolwiek w myśl zasady "fani i tak kupią". To chyba taki niemiecki pragmatyzm, wcześniej obserwowalny np. u Uwe Bolla.
A małe gry wcale nie muszą dorównywać AAA pod względem wartości produkcyjnej (bo na to i tak nie mają szans), wystarczy wysoka jakość, co jest jak najbardziej w w ich zasięgu. W końcu liczy się dobra zabawa (i jakość tej zabawy), a nie godziny gry czy wielkość świata w kilometrach kwadratowych.

I daj linka do źródła, wykazującego dokładny budżet Hellblade, bo ja nigdzie nie znalazłem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 13:26:42
23.08.2017 12:57
15
odpowiedz
10 odpowiedzi
Persecuted
64

Piranha zamiast żebrać o kasę na Elex 2, powinna... wyżebrać więcej kasy na "jedynkę" (choćby poprzez crowdfounding) i sprawić, by choć jedna ich gra wyglądała jak przystało na swoje czasy (zwłaszcza animacje, mimika, system walki). Nasz Bloober Team czy Ninja Theory to też branżowe maluchy z mikro budżetem, a jakie cuda potrafią wyczarować (Hellblade i Observer zbierają oceny 8-10, wyglądając jak produkcje AAA z najwyższej półki, kosztując od nich o połowę mniej).

Tak wiem, otwarty świat to nie to samo co liniowe historyjki na max 10 godzin i wymaga znacznie większych nakładów środków, ale co ma otwarty świat do animacji postaci czy mimiki bohaterów? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 12:58:15
23.08.2017 12:46
1
Persecuted
64

A konkretnie czemu? Czego ci w Origins brakuje z "prawdziwego AC" i czym różni się prawdziwy AC od nieprawdziwego?

23.08.2017 12:42
2
Persecuted
64

"Oczekuję cudów na kiju" to każdy umie napisać. A tak konkretnie, to jakich zmian byś chciał? Może wbudowanego symulatora uprawy ryżu w delcie Nilu? Teleportowania się postaci i super mocy niczym w Dishonored? Lotów na inne planety jak w Andromedzie?

Zmienili grę akcji w bezszwowego, ogromnego cRPGa z przebudowanymi systemami walki, rozwoju postaci, zarządzania ekwipunkiem i wspinaczki, a dla ciebie to "za dużo schematów z poprzednich części". Tak, gra jest podobna w wielu aspektach ale zawsze będzie, bo to przecież kontynuacja, nie nowa marka. Nie musi ci się to podobać, ale narzekanie na coś tak oczywistego jest po prostu głupie. To tak jakby płakać, że kształt piłki w Fifie jest zawsze taki sam, albo że w Forzie ciągle trzeba się ścigać samochodami, a nie np. ślizgaczami bagiennymi...

Pytam więc ponownie (całkiem serio), co ty byś zmienił, gdybyś mógł?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 13:01:18
22.08.2017 16:52
1
Persecuted
64

Ten film rodzi się w bólach od kilku lat, a znając tego przyczynę, raczej nie spodziewam się niczego dobrego.

Baron Cohen opowiadał, że jest fanem Mercurego i chciał, aby film ukazał tego legendarnego wokalistę takim jakim był na prawdę, wraz z jego barwnym, hedonistycznym życiem (narkotyki, alkohol, imprezy, przygodny seks, gejowskie balangi itp.).

Na to jednak nie godzą się pozostali członkowie zespołu, którzy chcą zrobić z Freddiego wyidealizowanego idola i wzór do naśladowania. Dodatkowo sam film miałby być tak łagodny w przekazie jak to tylko możliwe, by mogły go oglądać całe rodziny wraz z małymi dziećmi.

Co więcej, według ich wizji śmierć Mercurego miałaby nastąpić... w połowie filmu, tak by drugą część móc poświecić dalszym losom zespołu, z Rodgersem i Lambertem jako wokalistami.

Nie wiem jak inni, ale nie czuję się zachęcony do seansu takiej wydmuszki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 16:55:55
22.08.2017 16:21
Persecuted
64

@Mwa Haha Ha ha

Zacytuj więc proszę kilka przykładów, gdzie bezkrytycznie wychwalam nadchodzące AC i podaj linki do odpowiednich wątków, to chętnie przeczytam. W myśl starej zasady - ciężar dowodu spoczywa na tym kto twierdzi, nie na tym kto przeczy.

Do fanboja mi daleko, bo ja wobec gier Ubisoftu nigdy nie byłem i nie jestem bezkrytyczny. Doskonale znam i nieraz sam krytykuję ich wady (część z nich przeszkadza mi bardziej, część mniej) ale to nie znaczy, że nie potrafię dostrzec w nich również zalet. No ale tego hejter z ograniczonym umysłem, postrzegający
świat w czerni i bieli, nigdy nie zrozumie.

Poza tym "odgrzewany kotlet" to pojęcie względne. Każda kontynuacja jakiejś serii była, jest i w 9/10 przypadków będzie podobna do poprzedniej odsłony. Wszystko rozbija się o to, na ile to podobieństwo jest wadą i w jakim stopniu wpływa na odbiór kontynuacji. Tylko osoba niespełna rozumu będzie oczekiwać, że jakaś produkcja w ramach jednej i tej samej serii, będzie definiowała wszystko na nowo. A tak się składa, że akurat poszczególne odsłony gier Ubisoftu wprowadzają sporo drobnych zmian, tyle że trudniej je dostrzec i docenić na przestrzeni bardzo wielu, bardzo podobnych do siebie produkcji. Patrząc jednak z perspektywy można zauważyć, że od czasu pierwszej odsłony AC, do czasu ostatniej, zmieniło się w tej serii praktycznie WSZYSTKO, a niektóre aspekty więcej niż raz (jak chociażby system walki i w Origins ujrzymy jego 5 już iterację).

@Darkowski93m

I po co ta agresja? Nigdzie nie skrytykowałeś FC5 - wiem, ale poparłeś krytykujących, stąd mój wniosek, że się z ich krytyką zgadzasz.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 16:39:04
22.08.2017 12:15
Persecuted
64

@Felo74

Akurat moim zdaniem sukces GTA nie drzemie w wielkiej oryginalności, tylko w ogromnej dbałości o detale i wiarygodność świata (co po części wynika z bajecznego budżetu gry; GTA IV miało swego czasu najwyższy budżet w historii gier video, coś w okolicy 300 milionów dolarów), a po części z "głodu" graczy, którzy otrzymują kolejną odsłonę ulubionej serii co kilka lat i wywołanej tym tendencji do wybaczania różnych "grzeszków" (podobnie z resztą było moim zdaniem z Arkham Knightem, który był w sumie jedynie ulepszonym ale i bardzo wtórnym Arkham City, a gracze i tak się nad nim rozpływali, może pomijając kwestie techniczne wersji PCtowej). O ile z ostatnim GTA bawiłem się świetnie, to szczerze mówiąc, według mnie ta formuła osiągnęła już swój kres. Jeżeli za kilka lat znowu zrobią to samo (te same mechaniki, setting itd.), to moim zdaniem seria straci trochę na jakości.

Co do Far Cry'a (a także innych gier Ubi), to według mnie na wielu płaszczyznach można i trzeba je poprawić (uwagi wymaga choćby model jazdy czy sztuczna inteligencja wrogów). Niemniej co innego oczekiwać doszlifowania tego co nie działa zbyt dobrze (to się zawsze przydaje i powinno być obowiązkiem developera), a co innego wymagać cudów na kiju jak niektórzy gracze, którzy wiecznie kręcą nosem "bo to już było". Tylko jak się ich zapyta, co by chcieli zobaczyć nowego, to sami nie wiedzą - po prostu ma być coś nowego i basta! Nie przeszkadza im to oczywiście w zachwycaniu się GTA, które po "czwórce" będącej gameplayowym krokiem wstecz względem poprzedniczki, wróciło w "piątce" do większości mechanik znanych z San Andreas (z nowości dorzucono chyba tylko 3 bohaterów zamiast jednego, co jednak większości graczy niezbyt przypadło do gustu).

Wygląda mi to bardziej na zwykłą psychologię. Upływ czasu sprawia, że gracze zapominają o tym co było i dużo łatwiej wybaczają kopiowanie tych samych rozwiązań.

@Darkowski93m

Wygląda strasznie meh., Ta gra wygląda jak nędzny Early Access posklejany z tanich assetów z Asset Store. Gameplay'owo strasznie biednie. Naprawdę nie sądziłem, że Ubisoft upadło tak nisko. Niech ich lepiej przejmują, bo aż żal patrzeć na to co oni wydają., Ale nedza, w zyciu tego nie kupie, chyba ze za 20zl

Tiaaa, rzeczowa krytyka, nie ma co...

Co innego krytykować z użyciem rzeczowych argumentów (sam mógłbym napisać książkę o wadach gier Ubisoftu, bo jest tego na prawdę sporo), a co innego być żałosnym hejterem, który nienawidzi z automatu bo Ubisoft.

A skoro grasz w Wildlands i ci się podoba, a jednocześnie widzisz potrzebę krytykowania wtórności w Far Cry 5 już teraz (gdy poznaliśmy raptem kilka krótkich wycinków z całości), to chyba coś nie teges. Też grałem i gram w Wildlands, nawet mi się podoba, ale powiedzmy sobie szczerze, ta gra mogłaby się znajdować w dowolnym słowniku pod hasłem "wtórność"! Przecież cała ta gra to 5-6 mechanik na krzyż, skopiowanych kilkaset razy, praktycznie beż żadnych wariacji... Nie wiem jak będzie w FC 5, ale już poprzednie odsłony biją Wildlands na głowę pod względem różnorodności tego, co możemy w nich robić (a FC 5 wydaje się tą pulę jeszcze poszerzać, choćby o wędkowanie).

@Ski_drow

Nie jesteś, więc nie kierowałem swojego posta do ciebie, tylko właśnie do hejterów :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 12:17:31
22.08.2017 08:00
odpowiedz
8 odpowiedzi
Persecuted
64

Czytam komentarze i... nie zawiodłem się :). Czym byłby GOL bez nierozgarniętych i niedojrzałych emocjonalnie hejterów, którzy w ramach odruchu bezwarunkowego, szczekają na wszystko z logiem Ubisoftu?

Ja rozumiem, że nie wszystko się wszystkim musi podobać, ale te "argumenty" przytaczane powyżej są tak durne, że aż zęby bolą.

Owszem, gra jest wtórna, ale to nadal ładny, duży i rozbudowany sandbox, który - o ile nie zawiedzie technicznie - najprawdopodobniej zbierze oceny na poziomie 80% i więcej, tak jak 3 poprzednie odsłony (bo zwyczajnie trafia w gust wielu odbiorców).

Możecie płakać i tupać nóżkami (jak to macie w zwyczaju), ale fakty są takie, że to Ubisoft od lat tworzy trendy w gatunku sandboxów, a inni od niego kopiują. Ich gry w żadnym razie nie są idealne, tylko jak na złość jakoś nikt nie pali się, żeby zrobić to lepiej... Jedno GTA co 5 lat wiosny nie czyni (a V pod względem sandboxowości wcale taka dobra nie była).

21.08.2017 18:34
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Życie mu uratowali, a ten się piekli niewdzięczny :).

20.08.2017 07:40
Persecuted
64

@Gorn221

Solidny - Porządny, taki, na którym można polegać, mocny, trwały, o odpowiednio wysokiej jakości.

Niestety, żadna z tych cech do gier Piranii nie pasuje. No może za wyjątkiem pierwszego Risena, bo on faktycznie był solidny. Każdy jego aspekt wykonano co najmniej poprawnie i grało się bardzo przyjemnie.

Pozostałe ich produkcje obok aspektów całkiem udanych, miały również takie kompletnie spartolone. Muszę ci przypominać, że do Risena 2 wydano popremierowego patcha dodającego przewroty, bo bez nich walka stanowiła chaotyczną i niegrywalną papkę?

"Solidny" Gothic 3 do dzisiaj ma częste spadki płynności animacji i to na kompie, na którym Wiedźmin 3 śmiga na ultra w ponad 60 klatkach.

Gothic I i II były grywalne, ale też daleko im do miana solidnych, choćby za toporność i skopany system walki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-20 07:41:07
20.08.2017 07:30
Persecuted
64

W Falloucie miało to swoje uzasadnienie w fabule i lore świata. W Observerze to po prostu zabieg stylistyczny.

19.08.2017 22:48
Persecuted
64

"Solidny" to ostatnia cecha, jaką nadał bym ich produkcjom :).

19.08.2017 19:49
odpowiedz
Persecuted
64

Tomasz Gop to spoko człowiek, ale pisanie, że jest głównym powodem dla, którego warto czekać na Ancestors? :).

18.08.2017 19:29
Persecuted
64

Ja miałem odwrotnie. Co kto lubi :).

18.08.2017 19:29
Persecuted
64

Fakt. Oczekiwań nie spełniła, ale z całą pewnością nie była aż taka zła, jak ją niektórzy malowali.

18.08.2017 16:18
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
64

Unity na premierę było u mnie dosłownie niegrywalne (20 FPS i wysypka na pulpit co 5 minut). Kilka miesięcy później ograłem na spokojnie, z wielką przyjemnością i nawet uważam Unity za jedną z najlepszych odsłon serii :).

Fallout 4 to - dokładnie jak napisano w artykule - po prostu inna gra ukryta pod starą nazwą. Jako że nie znoszę bethesdowej formuły otwartego świat, ich gier po prostu nie tykam od czasów Morrowinda. Warto sobie to uświadomić, zamiast bezproduktywnie atakować każdą kolejną odsłonę. Stary Fallout umarł i trzeba się z tym pogodzić.

Diablo 3 moim zdaniem słusznie zebrało hejt za swój premierowy stan techniczny, brak balansu, dom aukcyjny i beznadziejny generator lootu. Za to narzekania na oprawę graficzną czy uproszczenia było według mnie grubo przesadzone.

W Andromedę wierzyłem do samego końca. Niestety po ograniu śmiertelnie nudnego triala już wiem, że nie dam jej szansy wcześniej, niż po wyrwaniu jej za 20-30 zł na promocji albo w bundlu. Podobno później wszystko się rozkręca, ale nie mam zamiaru ryzykować by się o tym przekonać.

Watch Dogs dla mnie przepadł nie dlatego, że miał downgrade graficzny, ale przez swoją niegrywalność. Część graczy (w tym ja) miała problemy z obsługą myszy, która z jakiegoś powodu działała strasznie wolno (co uniemożliwiało choćby celowanie). Żadne remedia wyszperane w sieci nie pomogły, więc powiedziałem grze do widzenia. Może dziś tego problemu już nie ma? Nie mam pojęcia, może kiedyś sprawdzę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-18 16:20:43
16.08.2017 13:29
odpowiedz
Persecuted
64

Mam mieszane uczucia w związku z rebootem. Fabuła oryginału była raczej "taka se", więc nowa historia mnie w sumie nie martwi, tylko czy klimat na tym nie ucierpi (bo to jest bez wątpienia największy atut tej serii)? Styl graficzny nastraja raczej pozytywnie.

16.08.2017 13:20
1
Persecuted
64

Moim zdaniem to trochę nie tak. 3D było zwyczajnie chybionym pomysłem i raczej nic nie było w stanie go uratować. VR to z kolei pomysł jak najbardziej udany, który już teraz jest czymś więcej, niż tylko ciekawostką. To technologia, która zapewnia wyjątkowe doznania nieporównywalne właściwie z niczym innym. W przyszłości będzie pewnie tylko lepiej (mocniejsze bebechy w komputerach pozwolą wygenerować większe i ładniejsze gry, przy zachowaniu bardzo wysokiej rozdzielczości i dużej ilości FPSów. Na pewno także wzrośnie precyzja sterowania, a za sprawą miniaturyzacji również wygoda i komfort obsługi).

Dlaczego więc VR nie podbija rynku? Bo jest bardzo drogi (a w przypadku PCtowych VRów nawet kosmicznie drogi, bo wymaga kompa za dobre 10000 zł). Na to nie ma innej rady, niż po prostu czekać. Ceny podzespołów spadną to i koszt VR pójdzie w dół, rynek się powiększy, będzie powstawać więcej gier - także wysokobudżetowych - (wspomniany Resident Evil VII już przetarł szlak) i wszystko się jakoś rozkręci.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-16 13:31:40
16.08.2017 11:17
12
Persecuted
64

Nikt tak dobrze nie pomaga NVIDII w budowaniu monopolu, jak robi to AMD. Brawo dla czerwonych (znowu), oby tak dalej -_-.

16.08.2017 08:44
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Wklejka z zeszłego roku. Poprawcie opis obrazka przy Cywilizacji VI, to nie będzie widać :).

15.08.2017 14:36
Persecuted
64

A czemu nie? Może nie mają nic do ukrycie i nie obawiają się, że pokazanie gry światu przed premierą obniży im sprzedaż? Przecież nikt cię do oglądania na YT nie zmusza.

14.08.2017 21:58
Persecuted
64

A tak przy okazji, zauważyliście, że bohaterowie niezależni większości gier, nigdy nie zmieniają ubrań? To dosyć zabawne, gdy fabularnie mija np. 20 lat, postać dorobiła się siwej brody i zmarszczek, ale nadal paraduje w tych samych ciuchach czy pancerzu, na których nie ma nawet śladu zużycia.

To niby taki detal, ale jednak trochę razi. Czy nie byłoby fajnie, gdyby NPCe używali kilku (choćby losowych) modeli?

14.08.2017 19:48
Persecuted
64

Jeżeli ktoś jeszcze nie ma (mało prawdopodobne ;d) to gorąco polecam. W moim odczuciu to (obok gier od Telltale) najlepsza gra z zombiakami w roli głównej.

14.08.2017 19:43
2
Persecuted
64

No i super, trzymałem kciuki za tę produkcję i jak widać, zadziałało ;]. Warto też dodać, że Observera można wyrwać premierowo w cenie indyka, czyli za ok. 70 zł (to bardzo fair w czasach, w których taki Elex kosztuje tyle co topowy AAA z wyższej półki).

Brawa dla Bloobera, oby tak dalej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-14 19:46:57
13.08.2017 17:23
Persecuted
64

@Up

Tyle że ja wśród narzekających nie widziałem głosów "to źle, że podnieśli poziom trudności, bo ja wolę żeby gra była łatwa", tylko raczej "nie wygląda to zbyt dobrze, bo jest drętwo".

Gdyby to była ich pierwsza próba, można by oczekiwać czegoś dobrego. Niestety Ubisoft już dwukrotnie przeprowadził zabieg odświeżający system walki i w obu przypadkach efektem końcowym było poświęcenie widowiskowości i dynamiki, na rzecz... no właśnie czego? Moim zdaniem niczego, bo ani Unity ani Syndicate (a to o nich była mowa), nie są ani trudniejsze, ani bardziej skomplikowane na płaszczyźnie rozgrywki. Może początkowe etapy wymagają nieco większego "skilla", ale potem jest już z górki i wszystko wraca do normy, albo nawet staje się jeszcze gorsze niż dawniej (tj. protagonista pokonuje z marszu całe zastępy wrogów).

Co lepsze, walka łatwa i widowiskowa, czy łatwa i drętwa? Niestety nie mam podstaw by sądzić, że tutaj będzie lepiej. Całość jest bardzo prosta od strony technicznej (dwa typy ataków - szybki i wolny - łączących się w automatyczne kombosy), a większa część skuteczności bojowej naszego bohatera, będzie zależeć od statystyk broni. Nie byłoby w tym może nic złego (Wiesiek 3 dał radę!), ale Ubisoft niestety nie ma oporów przed tworzeniem gąbek na obrażenia (patrz: The Division, For Honor), których osobiście w grach nienawidzę! Wolę walczyć z armią słabszych przeciwników, niż z jednym bydlakiem, którego muszę rąbać i przebijać mieczem setki razy, zanim padnie (zwłaszcza, jeżeli nie ma to uzasadnienia fabularnego).

No a tutaj widać wyraźnie, że przeciwnicy mają kilometrowe paski zdrowia, a ataki naszego protagonisty ledwie ich smyrają. W otwartym świecie pewnie wystarczy znaleźć odpowiednio przykoksaną broń i problem sam się rozwiąże (tak było w Unity i Syndicate), ale na arenach - wedle zapewnień twórców - broń będzie narzucana odgórnie, co na pewno zagwarantuje nam sporo beznamiętnego łupania.

Obym się mylił.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-13 17:25:38
13.08.2017 16:18
4
Persecuted
64

https://gameplay.pl/news.asp?ID=105104

Jeżeli to prawda, to być może to jest właśnie przyczyna takiego stanu rzeczy. Mając licencję tylko na to co pokazano w filmach (a taką dysponuje WB), raczej trudno byłoby zrobić prawdziwą grę z otwartym światem, osadzoną w Śródziemiu i okolicach. Trzeba chyba poczekać, aż za licencję tolkienowskiego świata będzie odpowiedzialny ktoś bardziej otwarty na nowoczesność i rozumiejący gry.

13.08.2017 11:51
Persecuted
64

Już teraz widać, że ten system walki nie ma nic wspólnego z Ryse, ale co tam, wymyślaj sobie co chcesz :D.

13.08.2017 11:49
Persecuted
64

@Up

Moje odczucia są wręcz odwrotne. Zawsze podobało mi się to, jak ta seria budowała świat przedstawiony, starając się oddać realia i ducha danej epoki.

12.08.2017 14:43
Persecuted
64

Moim zdaniem mogli pójść w stronę serii Arkham czy Shadow of. Tamte systemy też są bardzo proste, szybkie, płynne i efekciarskie, ale jednocześnie mają sporo narzędzi do manipulowania poziomem trudności starć. Wystarczy wprowadzić kilka rodzajów przeciwników, gdzie każdego trzeba pokonać trochę inaczej (jednego można kontrować, innego tylko blokować a jeszcze innego jedynie wyminąć szybkim unikiem) i nauczyć ich atakować równocześnie, w małych odstępach czasu (gdzie gracz na każdy atak musi zareagować indywidualnie i w odpowiednim tempie), a nie w kolejkach - problem rozwiązany. Kto nie wierzy, niech sobie odpali Arkham Knight na wyższym poziomie trudności, bez wskaźników inicjatywy wrogów (trzeba przewidywać ich ataki na podstawie wyglądu i animacji).

Pomysł z gąbkami na obrażenia też niezbyt mi się podoba. Ani to realistyczne, ani potencjalnie zbyt przyjemne (zważywszy, że to nie souls-like ani diablo-like, tylko bardziej prostolinijna gra akcji, gdzie ilość powalonych przeciwników pójdzie pewnie w grube setki).

Z drugiej strony w Wiedźminie 3 jakoś dali radę, znajdując całkiem niezły kompromis między poziomem trudności, a płynnością, otwartością i widowiskowością starć. Do soulsow by się nie nadał (za mało precyzyjny), ale do cRPGa z dużą domieszką gry akcji, jak najbardziej.

Całe szczęście wszystko poza walką wygląda wyśmienicie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-12 14:48:03
12.08.2017 08:21
Persecuted
64

Przygoda może i stanowi wyzwanie, ale jest strasznie nierówna.

Pierwszy boss jest raczej trudny, bo wymaga zrobienia mu OTK (czyli zdjęcia całego HP w jednej turze), co niestety wymaga posiadania konkretnych kart (nie każda klasa jest w stanie to zrobić i nie każdy gracz ma dostęp do odpowiednich kart). Najgorsze jest chyba to, że ma w talii tokeny 0/8, zadające graczowi 15 dmg na początku jego tury, trzeba więc mieć na nie błyskawiczną odpowiedź (i to 4x!). Mnie się udało Priestem budując board i doprowadzając go do fatigue (kradłem mu karty, więc wypstrykał się szybciej ode mnie).

Drugi boss moim zdaniem nie stanowi większego wyzwania. Ma mało życia, a większość zagrywanych przez niego kart, skupia się na przywracaniu mu zdrowia. U mnie wystarczył Paladyn z Tirionem + Hero Card i boss padł przy pierwszej próbie.

Trzeci boss był dla mnie mega ciężki. Najprościej pokonać go Priestem wyposażonym w karty leczenia (te z Wild też działają), tyle że ja nie grywam Priestem i kart leczących nie mam w ogóle... Gdyby ktoś miał podobny problem, polecam zbudować deck na minionach przyzywających inne miniony i na minionach typu sticky (boss używa Hero Power tylko na początku swojej tury, więc minion przyzwany po śmierci poprzednika, zachowa swoje normalne zdrówko!). Trzeba walczyć o board (silence i removale bardzo przydatne) i leczyć smoka. Boss - o ile nie ma taunta - prawie zawsze czyści board, więc warto to wykorzystać. Jeżeli mamy stabilny board, warto też zastanowić się nad wyciszeniem smoka (wtedy jednak trzeba go dobrze chronić, co nie jest aż takie trudne, bo boss nie ma dmg spelli, ani minionów z charge).

To wszystko skłania mnie niestety do konkluzji, że uzyskanie portretu Arthasa będzie w zasięgu garstki wybranych, którzy mają ogromne kolekcje kart dla wszystkich klas (Wild i Standard). Niby nikt nie obiecywał niczego innego, ale czemu znowu nagradzać weteranów grających od bety i ludzi pompujących w HS masę kasy? A no tak, już pamiętam, przecież to Blizzard...

===

A czy Jaina zdominuje? No nie wiem, jest niezła, ale wolna.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-12 08:32:52
10.08.2017 18:44
Persecuted
64

A oprawcami w PRLu byli Polacy czy komuniści? Jasne, w pewnych przypadkach to było jedno i to samo, ale nie zawsze, więc nie stawiałbym tu oczywistego znaku równości i nie formułował zdań w stylu: "Polscy oprawcy brutalnie zamordowali ks. Popiełuszkę", albo "Polacy działali na rzecz szerzenia światowego komunizmu", mimo że technicznie jest to prawda.

Podobnie jest tutaj, nazista =/= Niemiec. I nie chodzi nawet o to, że nie każdy Niemiec był nazistą, tylko o to, żeby nie wybielać wszystkich tych, którzy walczyli z nimi ramię w ramię. Mam na myśli Włochów, Japończyków, Austriaków, Węgrów, Rumunów, Bułgarów, Słowaków czy choćby Finów... Oczywiście ich udział był nieporównywalnie mniejszy, ale czy to znaczy, że "nie było sprawy i możemy wszystko puścić w niepamięć"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-10 18:46:37
10.08.2017 10:00
Persecuted
64

Owszem, obawa zmienia styl gry, ale ryzyko wcale nie musi być realne, żeby taki efekt wywołać, wystarczy iluzja :).

I po co NG+ w liniowej grze fabularnej? Przecież to nie Soulsy czy inny LOTF.

09.08.2017 22:10
Persecuted
64

Ale co w nim fajnego? Że jak zawalisz o jeden raz za dużo, to musisz przechodzić grę od nowa? Nie wiem czy w produkcji tego typu (w której kluczową rolę odgrywa fabuła i narracja) chciałoby mi się przechodzić od nowa np. 4 godziny rozgrywki, oglądając te same scenki i słuchając tych samych głosów.

Te mechanika ma tylko i wyłącznie budować napięcie. Co ważne, wystarczy żeby grający wierzył w karę, a nie jej doświadczył (bo ta byłaby dla wielu zbyt surowa i zniechęcająca). Niestety kiedy to się rozniesie, to nikt już nie uwierzy.

09.08.2017 12:47
Persecuted
64

Ehh, jak tu wymagać od 93 latka docenienia wysiłków ludzi, próbujących skroić coś atrakcyjnego na miarę naszych czasów? Ktoś taki nigdy nie doceni postępu i wszystko będzie mu się wydawało "zbyt młodzieżowe i nowoczesne". Hobbit faktycznie wyszedł średnio, ale trylogia LOTR to przecież majstersztyk, jeden z najlepszych filmów fantasy w historii kina i jedna z najlepszych adaptacji. Nie wyobrażam sobie lepszych filmów, mogących rozbudzić w kimś miłość do pierwowzoru.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-09 12:48:31
09.08.2017 12:04
3
odpowiedz
Persecuted
64

Nie od dziś wiadomo, że napięcie lepiej budować groźbą, niż faktyczną karą, więc przewidywałem takie zagranie :).

Coś podobnego było w Outlast, gdzie pojedyncze trafienie powodowało mocne zaczerwienienie ekranu i agonalne dyszenie u protagonisty, przez co zdawało się, że zaraz nastąpi koniec. W rzeczywistości kolejne trafienie wcale nie było śmiertelne, a jedynie potęgowało wcześniejszy efekt (więcej czerwieni, więcej dyszenia). Dopiero tak na prawdę 3-4 uderzenie wywoływało zgon, a o te było dosyć trudno (Outlast to liniowa i w gruncie rzeczy dosyć łatwa gra).
Sztuczka polegała na tym, że gracz zazwyczaj nie dawał się trafić więcej niż raz, więc każdy taki incydent dawał poczucie, że cudem udało się uniknąć śmierci (mało kto się domyślał, że postać mogła spokojnie przyjąć jeszcze 1-2 ciosy i nie zginać).

Konieczność rozpoczęcia gry od nowa (zwłaszcza liniowej, mocno fabularnej, gdzie kolejne przejście niczego raczej nie wniesie do naszego doświadczenia) byłaby moim zdaniem zbyt zniechęcająca, ale jako straszak sprawdziła się raczej dobrze (choć ktoś mógł równie dobrze z tego powodu gry nie kupić).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-09 12:05:57
08.08.2017 18:25
1
Persecuted
64

Albo spory zarobek...

08.08.2017 17:54
5
Persecuted
64

A przykłada ktoś komuś lufę do głowy i zmusza do kupowania? W Polsce kolekcjonerów gier nie brakuje. Sam się do nich zaliczam (wymieniam, sprzedaję, kupuję) i mogę cię zapewnić, że jest nas całkiem sporo :).

Taka edycja (bardzo ładnie wydana, limitowana i w dobrej cenie) to istna gratka. Nie wspominając o tym, że jak kiedyś mi się znudzi, to mogę ją opchnąć z kilkukrotną przebitką.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-08 17:56:11
08.08.2017 10:31
Persecuted
64

Moim zdaniem Wiedźmin 3 ma kiepską historię, najsłabszą z całej trylogii. Z jakiegoś powodu scenarzyści wpadli na pomysł, że większą część zawiłości fabularnych, które gracz ma rozwikłać, oprą na wątkach dosłownie wyciętych z książek. Stąd też kto czytał pierwowzór, ten raczej nie bawił się najlepiej odkrywając kim jest Ciri, co ją łączy z Geraltem i Yenn, kim jest Dziki Gon i czego chce od naszych bohaterów. Niestety właśnie na tym opierało się ze 2/3 opowieści i mnie po prostu nudziło. Chyba jedyny autorski wątek to wiedźmy z Krzywuchowych Moczarów, który moim zdaniem wypadł bardzo średnio (okazały się po prostu prastarymi, złymi duchami lasu, służącymi Gonowi - tyle).

Narracyjnie też nie było najlepiej, ale to już raczej wynik osadzenia gry w dużym, otwartym świecie. Szczerze to kojarzę tylko jedną grę tego typu z dobrze opowiedzianą fabułą - RDR. W pozostałych obowiązkowe zapychacze (jak chociażby proceduralnie generowane questy czy pytajniki) spowalniają tempo akcji i wybijają z rytmu.

Za to oba dodatki to co innego, bo one były po prostu świetne! Dobrze napisane, odpowiednio skondensowane, ciekawe, zaskakujące, intrygujące, miejscami dowcipne i lekkie, miejscami dramatyczne i poważne.

Dla mnie to kolejny dowód na to, że im większy świat, tym trudniej opowiedzieć w nim sensowną historię w ciekawy sposób. Gdyby tylko podstawka taka była...

08.08.2017 01:02
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
64

Rozgrywka spoko, jeżeli faktycznie tak będą wyglądały wszystkie zadania poboczne, to można mówić o dużym skoku jakościowym względem poprzednich odsłon.

Z aspektów negatywnych, nie podobają mi się te wyskakujące napisy, latający nad interaktywnymi przedmiotami złoty pył, samootwierające się kufry (choć to akurat może wynikać z chęci zaoszczędzenia czasu, bo jestem w stanie wyobrazić sobie spowolnienie rozgrywki, spowodowane koniecznością wyświetlenia animacji otwarcia przez bohatera np. 20 wiklinowych koszy z rzędu) itp. Produkcja tego typu moim zdaniem powinna raczej ograniczać interface do minimum (żeby potęgować immersję), a nie przypominać na każdym kroku "spokojnie, to tylko gra", bo klimat siada ;/.

Niemniej jest dobrze.

08.08.2017 00:53
Persecuted
64

Osobiście lubię (czy to w grze czy w filmie), gdy postaci mówią swoim językiem, bo dodaje to realizmu (vide np. "Bękarty Wojny"), ale w tym wypadku gracze chyba by nie wytrzymali staroegipskiego "gaworzenia" :), toteż jestem w stanie zaakceptować taką decyzję Ubi.

07.08.2017 19:53
Persecuted
64

@Marvin

Uzdolniony? Uzdolniony to może być ktoś, kto przejdzie Soulsy bez jednego trafienia, a tutaj mówmy o Assassin's Creed, czyli serii samograjów dla graczy w praktycznie dowolnym wieku i z dowolnym poziomem umiejętności (poradzi sobie z nimi zarówno hardcore, jak i casual).

Zwróć również uwagę, że praktycznie od początku istnienia tej serii, tak z 80% jej odbiorców narzeka na jej zbyt niski poziom trudności (nie bez racji). Dlaczego więc Ubi miałoby go jeszcze obniżać dla jakiegoś małego ułamka graczy, którym nawet tak niewymagające produkcje stwarzają problemy?
A to, że ktoś może być niepełnosprawny niczego nie zmienia. Współczuję takim ludziom, ale czy ich obecność powinna oznaczać, że cały świat ma się do nich dostosowywać? Że każdy samochód powinien dać się prowadzić przez ludzi bez nóg? Że każdy telefon powinien być projektowany z myślą o niewidomych? Że każdą grę powinno dać się ukończyć jedną ręką (na wypadek, gdyby komuś brakowało jednej kończyny)? Nie sądzisz, że to lekka przesada?

Oczywiście w idealnym świecie każdy powinien dbać o takie rzeczy, ale w naszym nieidealnym świecie, takie rozwiązania generują ogromne koszty, a zapotrzebowanie na nie jest po prostu marginalne. To brutalne ale prawdziwe.

Oczywiście Dark Souls mógłby mieć "easy mode", bo ta gra poza wyzwaniem, oferuje także fajnie zaprojektowany świat, eksplorację i niezłą fabułę, a więc nawet ktoś nie szukający wyzwania, mógłby się dobrze bawić (podejrzewam, że mogłaby to być całkiem spora liczba). Tryb "super easy" w Black Flag byłby natomiast atrakcyjny może dla 0.01% graczy (bo nie sądzę, by jakaś większa liczba osób miała z nim problemy), więc raczej nie miałby sensu.

Z resztą ułatwianie gier ponad miarę, ma też inne konsekwencje. Gdy wszystko przychodzi zbyt łatwo, to nie sprawia satysfakcji i tym samym pogarsza odbiór całości.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 19:57:05
07.08.2017 15:45
Persecuted
64

@Up

GTA satyrą... bywa (IV była raczej poważna), ale czy to jest faktycznie jego esencja? Mnie się zawsze wydawało, że GTA to diabelnie dopracowany i pełen smaczków sandbox, dający poczucie ogromnej swobody, posiadający filmową fabułę, ciekawą narrację, świetnie napisane dialogi i przerywniki filmowe, których nie powstydziłby się telewizyjny serial. Akurat miejsce akcji nigdy nie było dla mnie specjalnie istotne, a wręcz trochę mi ciążyło z uwagi na swoją wtórność. Z resztą moim zdaniem istnienie Vice City potwierdza, że akurat satyra jest tu tylko elementem całości. Ta gra niby też dotyka amerykańskiego społeczeństwa, ale z kompletnie innej epoki i nie sądzę, by te wszystkie rockstarowe przytyki wobec niego, były nadal aktualne i czytelne dla współczesnych, (zwłaszcza młodych) graczy, zwłaszcza spoza USA. Jeżeli już, dopatrywałbym się tu pastiszu kina gangsterskiego lat 80. No i wreszcie trzeba pamiętać, że pod powierzchowną warstwą groteski, w GTA zawsze pojawia się poważniejsza, bardziej refleksyjna historia. Całe to "śmieszkowanie" Rockstara, to moim zdaniem po prostu ich znak rozpoznawczy. Oni nawet poważne historie, lubią okraszać dozą absurdalnego humoru, wyśmiewając się z ludzkich słabości czy stereotypów.

Konkludując, moim zdaniem miejsce akcji nie jest żadnym wyznacznikiem tej serii. Znając kunszt i poczucie humoru Rockstara jestem przekonany, że mogliby osadzić swoją grę wszędzie i w każdym czasie (patrz Bully, RDR czy Max Payne 3). Uważam też, że urozmaicenie zdecydowanie by się przydało. Zwłaszcza, że już "piątka" tak na prawdę była dosyć wtórna. To nadal świetna produkcja, ale IMO wynika to raczej z ogromnego budżetu i ogólnego, wysokiego poziomu dopracowania całości, a nie innowacyjności czy niesamowitego gameplayu.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 15:58:06
07.08.2017 14:15
Persecuted
64

@Up

Więc mi wyjaśnij, człowiek uczy się całe życie.

07.08.2017 13:55
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
64

Wiem, że pewnie jestem w mniejszości, ale szczerze mówiąc, mam już dosyć wałkowania USA w GTA. Grając sobie w Ghost Recon Wildlands cały czas mnie nachodziła myśl, że gdyby tylko ta gra miała model jazdy, fabułę i poziom dbałości o detale jak u Rockstara, to byłby to sandbox wszech czasów. Ubisoftowa Boliwia jest po prostu przecudna (wygląd, klimat), tylko niestety została obudowana średniej jakości rozgrywką.

Gdyby Rockstar zdobył się na odwagę i "strzelił" jakieś GTA np. w Afryce, Europie, Ameryce Południowej czy Azji, to byłaby to moim zdaniem istna fontanna zaje***ci. USA po raz kolejny jest... nudne i wtórne ;/. GTA jest super, ale ile można robić to samo, tylko w oparciu o lepszą technologię?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 13:57:59
07.08.2017 11:59
11
Persecuted
64

Skoro nawet Black Flag wywoływał w tobie uczucie wymuszonego grindu, to może jesteś po prostu zbyt leniwym albo kiepskim graczem i wymagasz od gier mechaniki w stylu "Press X to win"?

Cała seria AC jest niewiarygodnie prosta i większość z odsłon można ukończyć nawet bez ulepszeń, jeżeli więc masz z nimi problemy, to może nie jest wina gier, tylko twoja własna?

PS. Black Flag miał w ogóle jakieś mikro transakcje? Nie przypominam sobie.

06.08.2017 08:59
Persecuted
64

@Up

A może tak jak Imarhil8888 nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Przeczytałeś pierwszy post?

Pamiętamy sprawę Ellen Page, która chciała zaskarżyć Naughty Dog za rzekome podobieństwo Ellie do niej samej?

Imarhil wyczytał z tego, że Page zaskarżyła ND, a co ty wyczytałeś?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-06 09:00:04
06.08.2017 08:55
Persecuted
64

@Up

Zależy jaką. A co ma piernik do wiatraka?

05.08.2017 18:17
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Fakt, coraz mniej w tym taktyki, a więcej RNG. Kiedyś człowiek wiedział, że po drugim poly można grać np. Tiriona, no ale teraz mamy Primordial Glyph, Babling Book, Cabalist Tome, Un'Goro Pack itp. Do tego generatory kart klasowych, discover, złodzieje kart z twojego decku... HS robi się za bardzo losowy i za dużo w nim rozgrywek na zasadzie rzutu monetą. Yogg-Saron sam potrafi kompletnie odwrócić losy meczu i nie ma to nic wspólnego ze skillem. Nie podoba mi się to, ale co poradzić. Szczęście, że nie muszę im płacić za nowe karty, bo od premiery Un'Goro nazbierałem 12K pyłu i 10000 golda :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-05 18:21:26
05.08.2017 18:05
Persecuted
64

A może starcia w Unity były trudne, bo taka właśnie była intencja twórców (zainicjowana zresztą naciskami ze strony niezadowolonych fanów serii) i zarazem cel projektowania systemu walki całkowicie od nowa?

Tak w ogóle, to porażką systemu walki Unity nie był wysoki poziom trudności, tylko jego szybki spadek wraz z rozwojem Arno. Wysoki poziom powinien się utrzymać przez całą grę, ale tak niestety nie było (bez względu na to, czy grało się z mikropłatnościami czy bez nich). Za dużo punktów życia, za wysokie obrażenia, za dużo apteczek, zbyt potężne gadżety... Gdyby to wszystko było ukryte za mikropłatnościami, wtedy tak, byłoby to zwykłe kur***wo. Tyle że dojście do takiego poziomu, zupełnie bez płacenia, nie stanowiło problemu nawet dla casuala, nie wspominając o weteranach serii, czy fanach skradanek.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-05 18:07:22
05.08.2017 17:57
Persecuted
64

To samo ludzie pisali przy okazji Dead Space 3. Pięć lat później nadal to piszą i nadal nic takiego się nie dzieje.

05.08.2017 17:54
Persecuted
64

@Imrahil8888

Ale upiększacze wizualne nie są obowiązkowym elementem gry, więc nie ma mowy o nazywaniu tego "podstawową zawartością, która powinna być dostępna od początku". To coś dodatkowego, opcjonalnego, co nie stanowi integralnej całości z samą grą. Stąd nie mam problemów z płatnymi skórkami do Tomb Raidera, Devil May Cry czy innego Overwatcha. Nikt do kupowania nie zmusza, a niektórzy po prostu to lubią - ich sprawa.

05.08.2017 14:23
Persecuted
64

Ten dodatek wygląda równie interesująco jak poprzedni, oby tylko mechanika rycerzy śmierci nie okazała się tak samo bezużyteczna jak questy z Un''goro.

PS. Paladyn znowu zapowiada się na koksa, huraaaa... -_-.

post wyedytowany przez Admina 2017-08-07 07:42:47
05.08.2017 13:42
Persecuted
64

Moim zdaniem Ellen Page miałaby spore szanse w sądzie. Osobiście byłem przekonany, że Ellie była zupełnie oficjalnie i legalnie wzorowana na Page. W życiu nie uwierzę w przypadkowe, tak uderzające podobieństwo.

05.08.2017 13:24
Persecuted
64

@Up

Jeżeli mikropłatności przypominają mikro DLC (w stylu skórek czy dodatkowych efektów graficznych), to nie widzę problemu. Problemem są tylko takie, które w sposób istotny wpływają na rozgrywkę i są graczowi narzucane.

05.08.2017 13:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Jeżeli będzie to rozwiązane jak w Assassin's Creed Unity, Assassin's Creed Syndicate, czy Dead Space 3, gdzie nigdy nie czuć, żeby twórcy próbowali wymusić na graczu kupowanie płatnych boosterów pod groźbą wielogodzinnego grindu, to nie mam nic przeciwko (albo inaczej: nie przeszkadza mi to aż tak bardzo).

Problem w tym, że za grą stoi Warner Bros, czyli moim zdaniem najbardziej antykonsumenckie korpo jakie mamy obecnie w tej branży i poleganie na ich poczuciu przyzwoitości to droga donikąd.

04.08.2017 21:17
2
odpowiedz
Persecuted
64

Ciekawe czy autor lubi w ogóle JAKIEKOLWIEK gry (poza Wiedźminem 3)? :]. Wnioskując po tym natłoku jego krytycznych materiałów wobec... właściwie wszystkiego, prawdopodobnie nie.

Nie twierdzę, że jego krytyka jest pozbawiona racji (przynajmniej e pewnym stopniu), ale po prostu zauważam, że skoro wszystko w grach mu aż tak bardzo przeszkadza, to prawdopodobnie nie bawi się dobrze z współczesnymi produkcjami. Gier singlowych jest coraz mniej (wszędzie tylko multi, coop itp.), a spośród tych które wychodzą, większość to sandboxy albo wariacje na temat otwartego świata. Czy jestem z tego zadowolony? Niekoniecznie, bo przez to już od lat nie grałem w nic z dobrą fabułą (Wiesiek 3 miał okropną i przewidywalną historię bez większych zwrotów akcji czy interesujących wątków), ale jest jak jest.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 21:22:38
04.08.2017 18:41
Persecuted
64

Super! Jak to mówią, zrobiłeś mi dzień :). Swoją drogą, piękne zwieńczenie tej trylogii, najlepsze jakie kolekcjoner może sobie wyobrazić :d.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 18:42:39
04.08.2017 16:42
odpowiedz
Persecuted
64

Kupione. Dla samego steelbooka watro, bo wygląda po prostu świetnie, a jeszcze ta cena! Mnie (a jestem kolekcjonerem tychże) zdarzało się za samo metalowe pudełeczko płacić więcej ;].

Jeszcze "dwójeczkę" w takim wydaniu poproszę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 16:45:36
04.08.2017 14:10
1
odpowiedz
Persecuted
64

To jest taka gra do popykania w max 2 godzinnych sesjach. Wtedy daje sporo frajdy i nie nudzi.

04.08.2017 14:04
4
odpowiedz
Persecuted
64

Titanfall 2 to świetna gra, tylko niestety:

1. Wydana w złym okresie (choć moim zdaniem tak na prawdę była lepsza od Battlefielda 1 i to ona jemu powinna "podebrać" nabywców).

2. Zamknięta za durnowatą blokadą regionalną (choć tutaj winę ponoszą także polscy lokalizatorzy, bo odwalili niezłą fuszerkę i kompletnie zabili klimat oryginału).

3. Przeceniania jak najgorszy crap (dziś można ją wyrwać w pudełku za 50 zł), choć to przecież prawdziwy hit (zarówno w singlu jak i w multi). Grałem w 3 ostatnie Call of Duty i kompletnie nie przekonał mnie ich system biegania po ścianach (nie był ani zbyt wygodny, ani nie pasował mi zbytnio do rozgrywki). Po 15 minutach spędzonych z Titanfall 2, zastanawiałem się jak ja przez te wszystkie lata mogłem grać w FPSy bez tej mechaniki?! Od razu widać kto od kogo zżynał. Do tego tak fajnej kampanii dla pojedynczego gracza Call of Duty nie miało od czasów pierwszego Modern Warfare (czyli gry twórców Titanfalla...).

Żal mi Respawn'a, bo to utalentowani ludzie z pasją, którzy nieustannie wpadają z deszczu pod rynnę. Najpierw EA, potem Activision, teraz znowu EA... Może powinni - na wzór choćby IO Interactive - spróbować wyrwać się na wolność? Titanfall 3 bez korpobandyckiego EA jazgoczącego nad głową - to by było coś! Trzymam za nich kciuki, bo zasługują jak mało kto.

31.07.2017 17:20
odpowiedz
Persecuted
64

W tym miesiącu "Złoty Otisso" wędruje do... Otisso, cóż za zaskoczenie, gratuluję :].

31.07.2017 15:37
Persecuted
64

Pomijam zgodność z wiedżmińskim lore, ale moim zdaniem Wiedźmin 3 pomieściłby jeszcze masę dodatków. Technologia nie zestarzała się ani trochę (to ciągle jeden z najładniejszych sandboxów jakie istnieją), a CDP potrafi pisać interesujące historie, okraszone fajnymi dialogami i niezłą narracją (zwłaszcza na mniejszą skalę, stąd moim zdaniem dodatki były lepsze od podstawki, bardziej zwarte, skondensowane i intrygujące).

Wiele motywów w Wiedźminie zostało ledwie liźniętych (czy to przez Redów, czy przez samego Sapka) i spokojnie dałoby radę ukręcić na tym niejedną 20-30 godzinną przygodę. Mogliby pokazać choćby Ofir (to chyba coś w rodzaju Półwyspu Arabskiego), Zerikanię (południowa część Afryki), Kovir (bodaj Holandia) czy Nilfgaard. Obstawiam też, że dodatki byłby fajne nawet bez Geralta, czy w ogóle wiedźmina w roli głównej. Niby rozumiem ich chęć odpoczynku od wiedźmińskiego świata, ale pieniądze nie śmierdzą ;]. No a dodatek to nie to samo (w sensie rozmachu produkcyjnego), co duża gra.

No i ciekawe, czy CDP RED może sobie pozwolić na tryb pracy w stylu Blizzarda. Czyli jedna duża gra co kilka lat, a w przerwie zupełna pustka.

26.07.2017 17:28
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Ubisoft i EA jeszcze mogą utrzymywać własne platformy cyfrowe, bo wydają dostatecznie dużo tytułów własnych. Dzięki temu mają wystarczająco dużo "siły", żeby wymusić na graczach swoje klony Steama. GOG natomiast, to dla mnie taki zbędny twór, którego używam tylko do grania w Wiedźmina 3. Jak będzie z platformą Techlandu? Pewnie podobnie jak z GOGiem (i platformą MUVE - pamięta to ktoś jeszcze?) i będę na niej grał tylko w to, do czego zmusi mnie Techland...

Swoją drogą Techland to nie tylko producent, ale też prężny wydawca (IMO ich wydania pudełkowe nie mają sobie równych i to nie tylko w Polsce, ale w skali całego świata. Pudełka w ostatnich latach w ogóle chylą się ku upadkowi, a ich wydania są wyjątkowo estetyczne, eleganckie i dobrze wycenione. Takie wręcz minikolekcjonerki, które miło postawić na półce). Jeżeli jednak Techland zacznie wciskać swoją platformę do wszystkich wydawanych przez siebie gier, to zrobi się nieciekawie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-26 17:31:41
24.07.2017 12:57
Persecuted
64

Wychodzi ponad 3600 zł ceny podstawowej. Doliczmy "frajerne" (zwane podatkiem od nowości) i możemy rozważać polską cenę na poziomie 3800-4000 zł... czyli tyle, ile kosztuje 1080Ti. Na to się chyba mówi "samozaoranie". W cenie do 3000 zł można by mówić o jakiejś konkurencyjności, ale tak...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-24 13:01:00
20.07.2017 20:15
1
odpowiedz
Persecuted
64

Ooo, nie ma Mario? ;].

Ja bym zamiast Novigradu dał Beauclair, bo to jednak bardziej wakacyjna i pocztówkowa miejscówka.

A w te wakacje zwiedzam Boliwię (GR: Wildlands). Nie ma tam żadnego dużego miasta, ale cytując klasyka, też jest zaje***cie :). Ubisoft wspiął się na wyżyny, jeżeli chodzi o kreację świata!

20.07.2017 16:36
1
odpowiedz
Persecuted
64

"Dotyczy to zwłaszcza dewelopera i akademickiego wykładowcy Jessego Schella, który podczas rozmaitych konferencji w 2013 roku przekonywał, że dema nie tylko nie pomagają w nakręcaniu sprzedaży gier, ale… wręcz w tym przeszkadzają. Na dowód przytoczył swoją analizę tytułów wydanych na konsolę Xbox 360. Według jego danych, pozycje, których premierze towarzyszył tylko zwiastun, w ciągu pół roku sprzedawały się przeciętnie w ok. 525 tys. kopii. Z kolei produkcje wypuszczane zarówno z trailerem, jak i z grywalną próbką, w sześć miesięcy osiągały sprzedaż na znacznie niższym średnim poziomie – ok. 250 tys. egzemplarzy."

Niech zatem żyje oszukańczy marketing i kreowanie produktu, który nie istnieje... Co oczywiście nie znaczy, że z praktycznego punktu widzenia nie ma w tym racji. Ja sam muszę potwierdzić, że dema znacznie częściej mnie zniechęcały do zakupu niż zachęcały (choć i tak bywało).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-20 16:38:08
18.07.2017 16:02
3
odpowiedz
Persecuted
64

Paskuda udająca artyzm.

18.07.2017 10:41
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Na tapet, nie tapetę :).

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/na-tapet-czy-na-tapete;15076.html

==========

A Creative Assembly jednym failem zastąpiło inny. Niby fajnie, że chcą uniknąć chamskich zagrywek z wycinaniem zawartości, ale czy muszą jednocześnie przymuszać do posiadania "jedynki"? W ich przypadku ciężko mi uwierzyć, że nie jest to kolejna zagrywka, mająca wyssać kasę z graczy (CA słynie z bezczelnej pazerności).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-18 10:41:58
16.07.2017 13:12
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

@Guru567

Dokładnie, to samo chciałem napisać. Rozumiem, że pierwszy TEW to nie był wielki hit, a raczej dosyć niszowa gra dla fanów gatunku i że pewnie TEW 2 "skończy" podobnie. No ale skoro nawet taki Elex się załapał na listę (a to przecież taki sam średniak dla fanów, a nie uniwersalny hit o szerokim targecie), to TEW2 również powinien tu być.

====

Strasznie mocna - przynajmniej dla mnie - szykuje się tegoroczna, growa jesień / zima (zwłaszcza październik i listopad). Jest na co czekać.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-16 13:15:36
15.07.2017 20:08
Persecuted
64

Ty się śmiejesz, a STEAMowe konta niektórych graczy są warte tyle co mały samochód ;]. Licząc po cenach w dniu zakupu, ja sam przez prawie 10 lat "zainwestowałem" kilka ładnych tysięcy (mam w bibliotece blisko 400 pozycji). Byle błyskotka tego nie przebije ;d.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-15 20:09:34
14.07.2017 13:36
20
odpowiedz
Persecuted
64

Rozumiem klucze do mieszkania, kluczyki do samochodu czy nawet tatuaż... ale żeby hasło do Steama?!

Apel do Otisa i GOLa - nie promujmy tutaj patologii, bo jeszcze ktoś zacznie naśladować i będzie tragedia!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-14 13:36:53
14.07.2017 09:44
5
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

@ste100

Kazdy to mial kupic juz to kupil, kazdy kto mial ograc juz to ogral, niewazne czy ze sklepu czy od skida

Nie, nie każdy. Nie każdy jest krezusem, maniakiem kupującym wszystko na premierę (mimo niezbyt przychylnych recenzji), czy złodziejem ściągającym gry od "skida".

Ja w Andromedę nie grałem, a ten trial to doskonały sposób by to nadrobić.

12.07.2017 11:32
odpowiedz
Persecuted
64

@mareczeklubigry

Już jest od dawna, nazywa się Deluxe Edition. Zawiera podstawkę i season pass, czyli de facto całą zawartość cyfrową (obecną i przyszłą).

=======

Kolejna gra, która uderza w podobne klimaty (wsiowych kultystów rodem z USA). Może będzie fajnie.

08.07.2017 09:54
odpowiedz
Persecuted
64

"Cierpienie się sprzedaje, to jest dobry interes"

Miało na GOLu nie być o religii ;].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-08 09:54:37
07.07.2017 20:59
Persecuted
64

@up

Czyli wyraźnie interesuje cie SF/fantasy. Spoko, sam też lubię, tylko czego w takim razie szukasz w serii, która od początku swojego istnienia mocno stawia na aspekt historyczny i realistyczny? Jeżeli coś takiego cię nie interesuje (a to wynika z twojej wypowiedzi) to szkoda twojego czasu, bo ta seria inna nie będzie.

07.07.2017 17:10
Persecuted
64

Tak z ciekawości, zdefiniuj proszę "ciekawy setting", najlepiej podając jakieś przykłady.

07.07.2017 17:09
1
Persecuted
64

W Black Flagu dało się wyłączyć dosłownie wszystko (włączając w to kontekstowe pojawianie się przycisków, sugerujących co mamy wcisnąć by zainicjować jakąś akcję, np. rozmowę z NPCem), także i tutaj spodziewam się czegoś podobnego (Origins to gra od tych samych ludzi).

07.07.2017 17:06
Persecuted
64

Tym razem Ubisoft nie przesadza, chwaląc się "najlepszą wodą w grach video". Jej wygląd i fizyka to faktycznie nowy poziom ;d.

07.07.2017 16:57
Persecuted
64

Rogue i Warrior się liczą. Shaman i Priest to tylko do zabawy (zwłaszcza Shaman).

I czemu o dziwo? Quest Paladyna jest tak żałośnie kiepski, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zbuduje na tym decku. Trzeba zagrać 6 buffów (z czego większość crapowatych, jeżeli ma się to odbyć w miarę szybko, a nie koło 15 tury), a nagroda za ten wysiłek może zostać usunięta jednym spellem, zanim zdąży cokolwiek zdziałać.

07.07.2017 16:52
Persecuted
64

1. Zgadza się, tylko Rogue i Warek się liczą. Shamanem i Priestem to się można od biedy pobawić w questy, ale nic sensownego się tym nie ugra. Priesta początkowo próbowano budować pod quest + silence, ale wyszło na to, że sam silence działa lepiej (podobnie jak discard lock lepiej działa bez questa).

2. Z tymi bestiami to sam nie wiem. Z jednej strony masz rację, że koszt takiej karty będzie raczej wysoki (jak się wydaje, 4 to minimum, wliczając hero power), a poza tym trzeba się zdać na łaskę RNG. Z drugiej dostrzegam (potencjalnie) mocne strony. Przede wszystkim to coś tworzy bestię, a nie wyciąga z decku, więc teoretycznie masz nieskończony zapas minionów (można więc miejsce w decku poświęcić na spelle), a poza tym masz taki komfort, że zawsze możesz sobie sklecić coś, co akurat jest ci potrzebne (przynajmniej w teorii). Pytanie tylko, czy to nie będzie zbyt wolne. Quest Warlocka też wyglądał na mega potężny, ale szybko okazało się, że nawet zagranie go w 5 turze (co jest praktycznie niemożliwe w większości meczy), jest po prostu zbyt mało znaczące i nie daje rady nadgonić start w postaci masowego opróżniania ręki. Niestety Blizzard się łatwo nie poddaje i prawdopodobnie discard dalej będzie eksploatowany (rozumiem, że każda klasa powinna mieć jakąś tożsamość, ale nie lepiej było postawić na demony?!).

3. Z F2P to zgoda. Hearthstone niestety przypomina pod tym względem podłe, chińskie czy koreańskie wyciągacze pieniędzy z gatunku: "płać gruby hajs, albo grinduj do us***ej śmierci bo drop rate co lepszych rzeczy wynosi 0,00000002".

Ja bym jeszcze był w stanie to przeboleć, gdyby za pieniądze dało się kupować konkretne karty. Niestety jedyna opcja to losowe pakiety, w których może być skarb (ultra rzadko), albo totalna padaka.

07.07.2017 10:20
Persecuted
64

Na papierze zapowiada się całkiem spoko, oby nie powtórzyła się sytuacja z questami (gdzie raptem 2 okazały się dobre, a reszta niegrywalna).

Coś czuję, że po żałosnym (z jego punktu widzenia) Un'Goro, Warlock powróci do grona liczących się klas (bo w tym momencie jest słabszy nawet od "haha Priest'a"). W końcu czarnoksiężnikowi ze śmiercią jest bardzo po drodze :).

05.07.2017 21:23
Persecuted
64

@Up

Nie no, działać będzie, bo to tylko mało istotny detal nie mający wpływu na rozgrywkę. Niemniej trochę to boli, zwłaszcza, że ta seria ma aspiracje do bycia nazywaną serią gier historycznie poprawnych.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-05 21:23:53
05.07.2017 18:02
Persecuted
64

Pytanie tylko jak małych. Jeżeli mielibyśmy zostać świadkami np. jakiejś wojny domowej trwającej 2-3 lata, to jak tu racjonalnie połączyć skalę gry z realizmem? To znaczy, żeby kampania nie kończyła się w piętnaście minut, jedna tura musiałaby odpowiadać... 1 tygodniowi? Wtedy 3 lata dałyby nam około 150 tur, czyli w sam raz. Tylko ile wtedy trwałoby wznoszenie budynków? Albo przemieszczanie wojska? Albo werbunek? Albo badania? Przy mniejszej skali, wszystko musi się dziać proporcjonalnie wolnej, tylko czy gra nie stanie się przez to nudna?

Ja czegoś podobnego doświadczałem już w Attili. Twórcy chcieli wszystko spowolnić, więc rozwój naszego imperium trwał duuuużo dłużej (zwłaszcza na początku). W moim przypadku oznaczało to masę "pustych" tur i po prostu "przeklikiwania" tak długo, aż zakończy się coś, co nie pozwala mi ruszyć dalej (np. niski porządek publiczny, brak wojska, wznoszenie budynku itd).

Ja bym chciał coś na modłę Shoguna II. Skala też była tam niby mniejsza, ale gra była dzięki temu szybsza i bardziej dynamiczna, a nie wolniejsza i bardziej rozlazła. Każdy klan zaczynał grę z równego pułapu (nie było imperiów czy lokalnych hegemonów, każdy miał 1 region i garstkę lichego wojska), odległości między miastami były niewielkie (co pozwalało na krótkie i szybkie wojny rozstrzygane w kilka tur), ekspansja była błyskawiczna (opór przeciw najeźdźcy właściwie nie istniał, wystarczyło zostawić w mieście mały garnizon i już w następnej turze można było robić wymarsz na front), a do tego wszystkie frakcje operowały w 80% tymi samymi jednostkami i budynkami (co ułatwiało rozeznanie się w tym co, jak i na kogo, nie jak w Attili, gdzie sumarycznie jednostek było pewnie ze 200-300).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-05 18:02:47
05.07.2017 17:43
7
Persecuted
64

Od strony merytorycznej też mi się podoba, bo to dobry pomysł, a wspomniany "Zmierzch Samurajów" to bezsprzecznie najlepszy dodatek w historii serii.

Martwi mnie tylko potencjalny miliard DLC wyciętych z podstawki (w tym Creative Assembly jest niestety mistrzem). Dość wspomnieć, że Rome 2, Attila i Warhammer nie dostały edycji kompletnych, więc chcąc zagrać w "pełną wersję" tych gier, trzeba wszystkie dodatki kupić osobno (co sumarycznie, mimo upływu czasu, nadal wymaga wyłożenia dość znacznych pieniędzy). Mało tego, Warhammer pół roku po premierze dostał nową edycję (oczywiście w pełnej, premierowej cenie) składającą się z podstawki i darmowych DLC, które może sobie pobrać każdy posiadacz gry na Steamie.

04.07.2017 15:03
2
Persecuted
64

Brak dostosowania wyglądu bohatera żenada

Przecież tego nigdy w tej serii nie było... Tu nie chodzi o całkowite pozbawienie możliwości wpływania na wygląd Bayeka, bo ubrania (zbroje) jak zwykle można zmieniać (tym razem nawet dołożyli możliwość zdejmowania kaptura). Było to nawet widać na E3, poza tym specjalne edycje gry i pre-ordery mają bonusy w postaci dodatkowych strojów, co tym bardziej potwierdza taką możliwość.

Za to najprawdopodobniej nie będzie możliwości fizycznej zmiany bohatera, tj. jego twarzy, koloru skóry, włosów, zarostu itp.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-04 15:04:26
04.07.2017 10:37
2
Persecuted
64

Śmianie się z polityka = portal o polityce
śmianie się z księdza = portal o religii
śmianie się z piekarza = portal o pieczywie
śmianie się z lekarza = portal o medycynie

Tak to działa???

04.07.2017 10:34
5
Persecuted
64

Papa, nie będziemy tęsknić :).

04.07.2017 10:31
13
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Ludzie, ten komiks wyśmiewa człowieka znanego ze swojego... "ekscentryzmu", dziwnych wypowiedzi, wpadek językowych itp. (w tym kontekście - szaleństwa).

To, że jest on jednocześnie politykiem (i to należącym do konkretnej opcji politycznej), niczego nie zmienia. Skoro akceptujemy w tych komiksach wyśmiewanie się z prawdziwych ludzi (vide często trafiający tu Gabe Newell i Bobby Kotick), to dlaczego mamy robić wyjątki?

03.07.2017 19:09
1
Persecuted
64

Akurat to jest minister wojny :).

30.06.2017 22:55
odpowiedz
Persecuted
64

@Konr@d

To już dawno nieaktualne :). SoW wychodzi w październiku.

30.06.2017 09:11
Persecuted
64

@Up

Bo licencja na PoPa jest zbyt droga w stosunku do zainteresowania graczy, mówili o tym kilka razy.

30.06.2017 09:09
Persecuted
64

Kto ocenia? Co?

29.06.2017 18:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

@Lord .

Dojenie? O kto komu każe kupować? Ja tam odpuszczam większość pomniejszych odsłon tej serii i mi z tym całkiem dobrze. Unity należy do moich ulubionych, więc może na tą platformówkę się skuszę... a może nie.

Nie wspominając o tym, że te mobilne "maluchy" potrafią być na prawdę dobrymi produkcjami, a nie tylko żerowaniem na licencji (vide seria GO od Square Enix, gdzie DeusEx GO dał mi więcej frajdy, niż te duże odsłony). Assassin's Creed Pirates (darmowe!) też było całkiem spoko.

28.06.2017 21:53
2
Persecuted
64

@planeswalker

Ja piję do tego, że Mario w Ameryce otoczony jest nie mniejszym kultem niż w Japonii. Poza tym jest coś takiego, że ludziom w pewnym wieku, nostalgia (albo - jak kto woli - zdziadzienie i tęsknota za młodością) najwyraźniej zaczyna przeżerać mózg.

Jak poszukasz w internecie list w stylu "Top 10 COŚTAM w grach", to na większości z nich, gdzieś koło podium, na pewno będzie jakiś Mario. Pamiętam np. Top 10 poziomów bagiennych z gier. Mario (nawet nie wiem jaki, ale któryś z tych starych) był na 2 albo 3 pozycji, umieszczony tam za etap, który wyglądał jak cała reszta gry (standardowe chmurki, krzaczki i rurki), tylko wszystko zabarwione było na blado żółty / zielonkawy kolor... Co ciekawe, był to ranking z 2016 roku, ale już takie Metro Last Light czy Wiedźmin 3 (bezapelacyjnie posiadające jedne z najbardziej klimatycznych terenów bagiennych w grach ostatnich lat) w ogóle się nawet na tą listę nie załapały (za to jakieś gry z pierwszego PSXa czy NESa to i owszem).

GOL też kiedyś dołożył swoją cegiełkę do tego absurdu, robiąc listę 10 najlepszych protagonistów w grach i umieszczając wąsatego hydraulika na 1 miejscu...

Ja rozumiem, że Mario (jako gra) miał ogromny wpływ na losy całej branży i tym samym wpisał się złotymi zgłoskami w historię gier, ale bez przesady! Niemy ludzik złożony z 8 pikseli (jeden udawał wąsy, bo ówczesna rozdzielczość nie pozwoliła zrobić mu normalnych ust), pozbawiony głosu, historii, charakteru i osobowości jest niby lepszy niż choćby Shepard z ME? Nathan Drake z Uncharted? Joel z TLOU? Lee / Clem z The Walking Dead? Aż dziwne, że GOL nie umieścił na liście długiego klocka z Tetrisa albo belki z PONGa...

@marcing805

Ja nie mam pojęcia... bo ty masz pojęcie? Argument nie do przebicia, pozamiatane.

A może zwróć uwagę, że nie chodziło mi o konkretną grę, tylko o nadmiar Mario na podium, który różnymi tytułami zgarnął kilka nagród? Jeszcze Super Mario Odyssey to rozumiem (bo to całkiem obiecująca produkcja), ale Mario i Króliki? Uproszczony klon XCOMa, stworzony z resztą w kolaboracji z Ubisoftem (tak, tym samym, znienawidzonym Ubisoftem. Jak widać Mario jest lekiem na wszystko, nawet na hejt...)? Dla mnie wpisuje się to właśnie w nurt, który przedstawiłem w tym poście.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-28 22:07:38
28.06.2017 19:26
4
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
64

Amerykanie aż tak kochają Mario? Dla mnie to zupełnie niepojęte. Ciekawe jaka była średnia wieku oceniających... Nie, nie sugeruję, że to "dzieciarnia" tak zadecydowała. Wręcz przeciwnie, sugeruję, że zrobiły to kierujące się nostalgią stare dziady :).

27.06.2017 15:34
2
Persecuted
64

Z tego co kojarzę, Polacy byli tam odpowiedzialni za warstwę koncepcyjno-merytoryczną (czyli pomysł, fabułę, artstyle, balans itp.), natomiast Niemcy obstawili stronę techniczną (dali technologię, napisali kod i wszystko poskładali do kupy).

Taki układ był o tyle spoko, że za projekt LOTF odpowiedzialny był w dużej mierze Tomasz Gop, czyli koleś znający się na swojej robocie, a jego wizja mogła zostać urzeczywistniona bez większych zgrzytów i fuszerek w warstwie technicznej (z czego CIG niestety słynie).

27.06.2017 14:56
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Jeżeli to im pomoże wrócić na właściwe tory, to spoko. Obawiam się jednak o LOTF 2. Już "jedynka" dawała po sobie odczuć ograniczenia budżetowe, a to teoretycznie był tytuł AAA. Czy kontynuacja poradzi sobie w formule AA? Jestem sceptycznie nastawiony (chyba że znowu wezmą Deck13 do współpracy).

27.06.2017 14:48
7
Persecuted
64

O to to :).

To obok LOTF ich najlepsza gra i chętnie zobaczył bym kontynuację.

24.06.2017 20:41
Persecuted
64

A mnie w tych zadaniach pociąga własnie to, że są takie proste i zwyczajne. Niby nie mają w sobie niczego ciekawego i na pewno byłyby męczące, gdyby trwały dłużej albo trafiały się częściej. Na szczęście to są takie dosyć rzadkie pierdółki, które zajmują 2-3 minuty i wymagają raptem kilku prostych czynności, które możemy wykonać niezależnie od poziomu naszej postaci czy własnego skilla jako gracza. Ot poświęcamy im chwilkę, dostajemy coś w zamian, idziemy dalej. Od strony rozgrywki może nie jest to super fascynujące, ale moim zdaniem świetnie się sprawdza jako taka odskocznia, pomagająca w budowaniu klimatu i wiarygodności świata (w którym nasz bohater ma jakieś sensowne miejsce).

Z podobnych powodów niektórzy ludzie grając w różne cRPGI, wymyślają sobie dodatkowe role (niezależnie od tych narzucanych przez grę). Np. latają po lesie z łukiem i polują, albo ganiają po łące i zbierają ziółka na mikstury. Nie dla doświadczenia, nie dla złota, nie dla surowców czy nabijania umiejętności craftingowych. Robią to dlatego, bo chcą zacząć pasować do świata przedstawionego i wczuć się w niego. Przestać być herosem, który wszystko robi w epickim stylu (i wokół którego wszystko się kręci) i zacząć egzystować niczym przeciętny mieszkaniec, który robi przeciętne rzeczy i prowadzi przeciętne życie. Oczywiście nie bez przerwy (bo to by było potwornie nudne), ale od czasu do czasu w ramach odskoczni od "bohaterowania".

Dla jednych to niepojęte, ale innym sprawia ogromną frajdę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-24 20:42:59
24.06.2017 07:24
Persecuted
64

@Up

Inne gry lepsze nie są. Zadania - od strony technicznej - zawsze są oparte o jakieś mechaniki dostępne w grze. Im więcej mechanik, tym (teoretycznie) większa różnorodność zadań. Standardowy cRPG ma tych mechanik raczej niewiele (idź do, pogadaj, pobij / zabij, przynieś, znajdź, wytwórz), toteż wiedźmińskie zmysły jednak coś do tej puli dodają. Problemem było raczej to, że twórcy strasznie tego nadużywali. Z 80% zadań wymagało użycia wiedźmińskich zmysłów, które są jednak bardzo inwazyjne i mało naturalne od strony rozgrywki (inaczej niż choćby rozmowa czy walka).

23.06.2017 20:48
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Moim zdaniem takie małe i z pozoru bzdurne zadania (przynieś rzepę, kup dla mnie miecz, pomóż mi ugotować zupę, pogadaj w moim imieniu z NPC X itp.) są na prawdę fajne i sensowne z punktu widzenia narracji, rozwoju bohatera i realizmu świata. Przecież to nielogiczne, żeby "gołodupcowi" w podartej koszuli i patykiem w charakterze broni, zlecać polowania na smoki i ratowanie świata, prawda? Gdy widzisz kogoś takiego proszącego o pracę, to chyba oczywiste, że dasz mu do roboty coś małego, nieskomplikowanego, łatwego (aczkolwiek niekoniecznie ciekawego czy emocjonującego).

Ktoś zapyta: "Po co w ogóle projektować takie zadania, skoro niczego nie wnoszą?". A no po to, żeby uwiarygodnić świat przedstawiony i nadać trochę wartości naszym osiągnięciom, dzieląc je na małe i duże (a nie duże i wielkie). To zadanie z rzepą w Gothicu 2 pamiętam do dziś, głównie dlatego, że było inne, na swój sposób oryginalne i - mimo zerowego poziomu trudności - ogromnie satysfakcjonujące. Zwłaszcza z perspektywy czasu, gdy biegając w płytowej zbroi paladyna, myślałem sobie: "Kurcze i pomyśleć, że jeszcze 20 godzin temu zbierałem rzepę dla zrzędliwego rolnika, a teraz wszyscy kłaniają mi się w pas, tytułując mnie lordem". Szkoda, że tak niewielu projektantów dostrzega ile immersji dodaje grze możliwość bycia nikim i stania się (własną pracą) kimś ważnym. Gdy od początku zaczynamy z wysokiej nuty (jako heros, który zabija potwory, zażegnuje pokoleniowe konflikty i rozwiązuje starożytne zagadki), to skala szybko wymyka się spod kontroli (i już nie wiadomo, co jeszcze bardziej epickiego możemy zrobić), a budowanie bohatera (pod względem fabularnym) staje się nudne.

Taki Shepard z Mass Effecta od pierwszych chwil ratuje cały wszechświat (robiąc coraz bardziej epickie rzeczy), a przez całą trylogię nawet go nie awansowali i pozostał jedynie komandorem. Bezsensowne i dołujące.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-23 20:56:04
23.06.2017 15:09
Persecuted
64

@Up

Drewno? Akurat NRS robi bardzo dobre animacje z wykorzystaniem mo-capu.

23.06.2017 13:03
4
odpowiedz
Persecuted
64

Świat gry jest na prawdę bardzo fajny. Czuć tu trochę Stalkera, trochę Mad Maxa, trochę Fallouta - czyli jest klimat. Niestety mechanika gry nie zachwyca i to się już raczej do premiery nie zmieni :(.

Dam szansę, jak będzie do wyrwania za dwucyfrową kwotę.

PS. Mam wrażenie, że walka bronią białą jest tu tylko po to, żeby w Elexa w ogóle dało się grać. Gdyby w grze dostępna była jedynie broń dystansowa, to przy obecnym poziomie działania związanej z nią mechaniki, chyba nawet najwięksi fani PB by zwątpili...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-23 13:06:33
23.06.2017 12:59
Persecuted
64

To nie ma nic wspólnego z oczekiwaniami. To po prostu mitologia dorabiana przez fanatycznych fanów, do zaistniałego stanu faktycznego, wynikającego z indolencji Piranha Bytes. PB nie potrafi zrobić tego lepiej, więc fani dorobili bajeczkę, że toporność i siermiężność to część ich stylu, znak rozpoznawczy itd. Chyba tylko oni sami w to wierzą...

23.06.2017 12:55
5
Persecuted
64

Nie ważne jak zły będzie Assassyn, i tak swoją jakością przebije Elexa po wielokroć. Choćby dlatego, że zwyczajnie przewyższa go wartością produkcyjną (wynikającą z poczynionych nań nakładów) z 10 albo 20 razy...

Coś jak Diablo 3, które na premierę było w dosyć nieciekawym stanie, ale i tak zjadało z 90% konkurencji. Po prostu przy tylu władowanych środkach, wartość produkcyjną (od której mocno zależy jakość) widać, słychać i czuć.

22.06.2017 12:05
odpowiedz
Persecuted
64

Koncerny ostatnio chyba zauważyły, że w miarę przyzwoity tryb single może im napędzić większą sprzedaż, toteż nawet tytuły promowane jako produkcje multiplayer, dostają (Ghost Recon Wildlands, For Honor) lub mają dostać (Battlefront II, Anthem, Destiny II, Skull and Bones) własne kampanie fabularne.

Problem w tym, że w historii nie było chyba jeszcze gry, która mimo rodowodu w postaci MMO, miałaby też dobry tryb dla pojedynczego gracza. Zobaczymy jak będzie tutaj, ale jestem sceptyczny. Kampanię na miarę Wildlands bym jeszcze ścierpiał, ale takiej jak w For Honor już nie za bardzo.

20.06.2017 23:27
Persecuted
64

Robisz coś źle. Poprawne okno powinno wyglądać tak --->

20.06.2017 22:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

Wersję Steam można zainstalować w taki sposób:

1. Odpalić Steam
2. Otworzyć Meneger Zadań
3. Wybrać Plik > Uruchom nowe zadanie (zaznaczyć uprawnienia admina)
4. Wpisać tam: "steam://install/649780"
5. Pobrać demo przy pomocy instalatora

Nie wiem, czy potem uda się normalnie odpalić to demo, ale zainstalować się zainstaluje.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-20 22:50:33
20.06.2017 22:38
1
Persecuted
64

Wygląda jak 'jedynka", czyli bardzo dobrze.

19.06.2017 18:27
Persecuted
64

@Up

Dla mnie to właśnie była największa zaleta tej gry i jeden z aspektów, który czyni Black Flag - w moich oczach - najlepszą odsłoną całej serii. Strasznie podobało mi się to uczucie bezkresu oceanu i towarzyszącej mu niezbadanej pustki. Podobała mi się odległość między poszczególnymi znajdźkami i ich niezbyt geste rozmieszczenie. No ale ja ogólnie wolę takie sandboxy, gdzie trochę wieje pustką (vide Mad Max), niż takie przeładowane znacznikami (jak AC: Unity czy Wiedźmin 3).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 18:27:41
19.06.2017 17:29
1
Persecuted
64

@Up

Akurat Assassyn jako "zamknięty świat" nie ma racji bytu :).

19.06.2017 17:22
3
Persecuted
64

Tylko jakich tu zmian oczekiwać? Dla mnie jedynym rozczarowaniem jest brak poprawek w stosunku do oczywistych niedoróbek, które ciągną się za serią od początku. Obiektom dalej zdarza się przez siebie przenikać, ragdoll dalej bywa absurdalny, niektóre animacje bywają źle spasowane (np. przeciwnik tnie powietrze, a gra zalicza to jako trafienie) itp.

Natomiast w warstwie merytorycznej (koncepcyjnej) czego więcej można tu oczekiwać? Półotwarty świat zmienili na w pełni otwarty i bezszwowy sandbox. Dodali normalne zadania poboczne z fabułą i cutscenkami (tego od zawsze serii brakowało), dodali iście cRPGowy system lootu i system rozwoju postaci ze specjalizacjami, zmienili system walki na bardziej wymagający (przynajmniej w teorii) i taktyczny, dołożyli kilka rodzajów broni. Poprawili też wspinaczkę i poszerzyli możliwość eksploracji dodając grobowce, jaskinie, podziemia i nurkowanie. Szczerze to nie wiem, co jeszcze (bez zmiany gatunku gry) można by tu zmienić czy dodać.

Wiem, że gra wygląda podobnie do poprzedniczek, ale jak niby ma wyglądać, skoro to kontynuacja, a nie nowa marka. Na rewolucję graficzną / technologiczną też nie ma co liczyć w tej generacji konsol, najwyżej na pewne poprawki (moc obliczeniowa przecież nie bierze się z kosmosu).

Jakieś pomysły? Gdybyś mógł stworzyć własnego Assassyna w starożytnym Egipcie, to co by się w nim znalazło? Ja sam zadawałem sobie to pytanie już kilka tygodni temu i wychodzi na to, że Ubi pomyślało o wszystkim, o czym i ja myślałem. Jedyne czego na pewno się nie doczekam (a chciałbym), to możliwość zostania faraonem :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 17:28:18
19.06.2017 15:21
Persecuted
64

@Up

Czyli plastikowym, paskudnym potworkiem?

19.06.2017 15:20
1
Persecuted
64

@Up

Czyli zwieńczenie growej trylogii, można by poznać "już" po 10 latach? Nieźle! :).

Tylko po co się ograniczać? Ja proponuję 8 lat przerwy. Albo lepiej, niech każdy wydawca wypuszcza jedną grę na dekadę, żeby człowiek mógł się zapoznać z serią w najważniejszych momentach swojego życia. Np. w "jedynkę" zagra 10 latek, w "dwójkę" 20 latek, a koniec historii pozna już 30 letni facet z żoną i dziećmi. Piękne! :D.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 15:29:09
19.06.2017 13:50
Persecuted
64

Tomb Raider - 2013 rok
Rise of the Tomb Raider - 2015 rok
Shadow of the Tomb Raider - pewnie nie wcześniej niż 2018 rok

2-3 lata odstępu to mało?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 13:51:30
19.06.2017 10:01
odpowiedz
Persecuted
64

Niby nic zaskakującego, bo czy ktoś w ogóle miał wątpliwości co do tego, że po sukcesie TR z 2013 i RotTR z 2015 kontynuacja powstanie?

Niemniej grafiki koncepcyjne zdradzają bardzo istotny szczegół - setting nowej gry. W tle widać piramidy, rzeźby i malowidła charakterystyczne dla kultury mezoamerykańskiej (tj. plemion amerykańskich z czasów prekolumbijskich), co sugeruje umiejscowienie gry w Meksyku, Ameryce Środkowej lub Ameryce Południowej.

Jak dla mnie strzał w dziesiątkę (o ile się potwierdzi), bo bardzo lubię te realia. Jak widać gdzie assassyn nie może (seria ponoć kilka razy omsknęła się o taki setting, ale finalnie nigdy nic z tego nie wyszło), tam babę pośle :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 10:05:30
19.06.2017 09:52
odpowiedz
Persecuted
64

Co racja to racja, ale trzeba przyznać, że SC mimo wszystko rośnie w oczach i po prostu widać, że te pieniądze przekładają się na jakość samej gry.

18.06.2017 17:38
Persecuted
64

Że niby te gry zmieniły styl graficzny? Z jakiego na jaki? Przecież one wszystkie trzymają się konsekwentnie jednej stylistyki, a ich wygląd zmienia się po prostu wraz z rozwojem technologicznym.

Faktyczną zmianę stylu graficznego (a nie np. zmianę palety barw), to możemy zaobserwować np. w The Darkness I >>> The Darkness II, Prince of Persia Two Thrones >>> Prince of Persia 2008, Devil May Cry 4 >>> DMC, Doom 3 >>> Doom 2016, czy Diablo 2 >>> Diablo III.

Raz, że to niezwykle rzadkie przypadki (czasem związane z rebootem czy zmianą dewelopera), dwa, że niekoniecznie wychodzą grze na dobre.

18.06.2017 16:09
Persecuted
64

@Up

Pytałem o przykłady "niektórych serii", o których pisałeś. Nadal czekam.

I czemu seria Assassin's Creed miałaby zmieniać na przestrzeni lat swój styl graficzny? Czemu JAKAKOLWIEK seria miałaby to robić? Jaki w tym sens?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 16:10:30
18.06.2017 14:38
Persecuted
64

@Lord .

Widać na pierwszy rzut oka, system walki w serii AC przez te wszystkie lata nie zmienił się praktyczne w ogóle

Pierwsze zdanie i już g**no prawda. Tak się składa, że AC Origins otrzyma już piątą(!) w tej serii, zrobioną całkowicie od nowa, iterację systemu walki. No ale skąd ty to możesz wiedzieć, skoro jesteś tylko zwykłym, pozbawionym jakiejkolwiek wiedzy na temat tej serii hejterem, dla którego ostatnim ogranym Assassynem był pewnie Brotherhood?

animacje, styl graficzny, niektóre serie z odsłony na odsłone zmieniają się nie do poznania

Jakieś przykłady, czy jak zwykle gołosłowne, hejterskie pierdzielenie?

DO tego dochodzi opowiadanie pompatycznych wałkowanych setki razy historii o ratowaniu świata

Fabuła AC nigdy nie była najwyższych lotów, ale to zdecydowanie więcej, niż tylko ratowanie świata (w innych ich grach to już nawet nie wspominam). Tylko skąd hejter ma o tym wiedzieć?

podziała na dobro i zło

Seria już dawno z tego wyrosła (vide AC III i kolejne odsłony), inne ich gry w większości również.

Oni po prostu nie są wa stanie stworzyć sensowną grę

Bo ty tak mówisz? Człowiek, który nie potrafi złożyć po polsku jednego sensownego zdania, nie kalecząc przy tym języka...

w tak krótkim czasie

Czyli 3 lata produkcji, na przestrzeni których przy projekcie udziela się ok. 1000 osób z całego świata, to mało?

Ubi wybrało model zawalania rynku średnimi produktami

Które dostaję oceny 8 i więcej. Średniaki... tia...

taki system na dłuższą metę jest nie opłacalny.

A piszesz to jako? Analityk rynkowy? Profesor ekonomii? A nie, przecież hejterzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 14:50:07
18.06.2017 14:15
6
Persecuted
64

@Up

Właśnie o tym pisałem ;d. Te gry to nie ideały (zwłaszcza strona techniczna kuleje) ale tak się składa, że Ubisoft ostatnimi laty wprowadza najwięcej postępu w tej branży. Równocześnie rozwija kilka dużych marek (a nie jak inni 1-2) , a do tego cały czas tworzy nowe. Raz lepsze raz gorsze, ale próbuje!

18.06.2017 13:30
3
Persecuted
64

Ubisoft nie wprowadza nowości? To proszę o przykłady (z ostatnich 10 lat) nowych, udanych marek AAA od korpo innych niż Ubi. Albo przykłady gier, które w ramach jednej serii zmieniają więcej (albo przynajmniej tyle samo), ile Ubi zmienia w swoich grach.

@Lord .

Mam rozumieć, że to ty decydujesz co - mimo wykorzystania tych samych klocków - jest świeże i fajne, a co jest NIEświeże i NIEfajne?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 13:34:29
18.06.2017 13:14
Persecuted
64

@DanuelX

Gniot bo? Bo ty tak mówisz? Dobre :D.

18.06.2017 13:12
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Hmm, Ubisoft to z pewnością pazerna i antykonsumencka korporacja (takie stwierdzenie to oczywiście zwykły truizm, bo czy istnieją w ogóle w tej branży jakieś inne korporacje? Chyba tylko Sony zachowuje się w miarę po ludzku, przynajmniej wobec konsumentów. Nie zawsze, ale jednak). Niemniej produkuje ona całkiem sporo relatywnie dobrych i udanych produkcji z segmentu AAA (hejterzy mogą się udławić żółcią czytając to, ale takie są fakty).

Moim zdaniem "pożarcie" paskudnej korporacji przez inną paskudną korporację, raczej nie zrobi z niej jeszcze paskudniejszej korporacji (choć co do tego nie jestem pewien, bo te twory mają smykałkę do podnoszenia poprzeczki skur***twa...), natomiast może się odbić negatywnie na ich grach. Szkoda by było, bo jednak Ubisoft produkuje dzieła jedyne w swoim rodzaju i dosłownie bezkonkurencyjne (Assassyn nigdy nie miał ŻADNEJ konkurencji, a Far Cry dorobił się przeciwnika w postaci crapowatego Ghost Warrior 3).

17.06.2017 11:53
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

Mogę w to uwierzyć. "Jedynka" może nie była najlepiej zoptymalizowana, ale fakt faktem, że działała na dużej rozpiętości konfiguracji. Na low wyglądała co prawda jak Quake 3, ale śmigała płynnie na mocno leciwym sprzęcie. Za to na ultra na prawdę robiła wrażenie, choć było to okupione straszną sprzętożernością. Z Last Light nie wiem jak było, bo to odpalałem już na dobrej maszynie, a tam wszystko działało wybornie :).

PS. Szkoda że nie ma nowego Stalkera. No ale na bezstalkerowiu i Metro ryba ;].

16.06.2017 20:48
16.06.2017 17:16
Persecuted
64

Mam mieszanie uczucia. Z każdym kolejnym gameplayem mój entuzjazm nieco opada. To znaczy od strony koncepcyjnej nadal zapowiada się świetna gra, ale na prezentacjach zwyczajnie wieje nudą. Trochę biegania, trochę (raczej drętwej) walki, kilka niezbyt efektownych wampirzych zdolności... To raczej nie jest gra, która obroni się samą akcją, ale twórcy jakoś nie chcą pokazać nic konkretniejszego (kojarzy mi się to z marketingiem Andromedy i No Men's Sky, czyli niezbyt optymistycznie). Myślę, że jakiś mały queścik - zaprezentowany od początku do końca - byłby bardzo pomocny (tak promowano Wiedźmina 3 i to się sprawdzało). Zobaczymy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-16 17:18:08
16.06.2017 14:08
odpowiedz
Persecuted
64

"I can nearly feel her red cunt" wymiata ;D.

16.06.2017 13:28
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Normalnie bym napisał: "O co za różnica, skoro na XOX gry i tak wyglądają świetnie - vide AC: Origins czy Anthem - i komu tak na prawdę to 4K jest potrzebne do szczęścia?".

Tym co mnie powstrzymuje, jest cena XOX, za którego - wedle aktualnych informacji - przyjdzie nam zapłacić 499 dolarów, czyli o ok. 100 więcej, niż kosztuje PS4 Pro. Skoro XOX odpala Anthem w szachownicowym 4K i 30 FPS, to mam rozumieć, że PS4 Pro nie osiągnie nawet tego? A jeżeli osiągnie, to na ciul mi droższa konsola i to jeszcze z mniejszą biblioteką gier? MS nie ma chyba nawet żadnego exa na swoją maszynkę.

15.06.2017 16:31
1
Persecuted
64

SzaKaL131

Zgadzam się, że AC III miał najlepszy system walki, bo tam była największa różnorodność broni, a podwójne egzekucje wpadały bardzo często. W Black Flag i Rogue niby system pozostał bez zmian, ale tam usunięto większość broni (czego kompletnie nie rozumiem; że niby pirat nie może walczyć nożem, małym toporkiem czy dwuręcznym marynarskim toporem?). Ograniczono też o jakieś 95% ilość podwójnych egzekucji (w III wykonałem ich przez całą grę może z 700, a w Black Flag i Rogue pewnie z 50). Było to o tyle dziwne, że system walki nie stał się przez to ani trochę trudniejszy, a jedynie wolniejszy i nieco bardziej mozolny.

Unity i Syndicate zmieniły system walki całkowicie (przez co zatracił swoją płynność i efektowność), w zamian za... no właśnie co? Moim zdaniem nic. Początkowo faktycznie było trudniej, ale po paru godzinach gry wszystko wracało do stanu wyjściowego, choć sama walka już nie była taka przyjemna jak dawniej ;/.

Tutaj obawiam się podobnego rezultatu. Po X godzinach gry bohater będzie pewnie takim wymiataczem jak zwykle, a my zostaniemy z drewnianym i mało satysfakcjonującym systemem walki. Obym się mylił.

Co do skradania, to moim zdaniem pierwszy był Black Flag. Bohater sam kleił się do osłon, kucał w krzakach i przede wszystkim miał możliwość wabienia wrogów gwizdaniem. Rogue pozostał bez zmian (dodano tylko więcej narzędzi), Unity był... dziwny. Trochę dodał, trochę odjął (np. możliwość przenoszenia ciał), ale już Syndicate był świetny i na prawdę satysfakcjonujący (momentami czułem się jakbym grał w prawdziwą skradankę ;d).

Bukary

Black Flag dawał pod tym względem radę. Niby rozgrywki na suchym lądzie procentowo nie było wiele, ale całość była skonstruowana tak, że prawie każdy etap dało się ukończyć właśnie w taki sposób. Origins to gra tych samych ludzi, więc nie mam obaw.

14.06.2017 21:50
2
Persecuted
64

@Up

Nie jest to wykluczone, ale raczej mało prawdopodobne (bo moim zdaniem niezbyt logiczne). Brak fizycznego wydania musiałby przecież mieć jakąś sensowną przyczynę. Tylko jaką? Najbardziej oczywistym mogłoby być po prostu odejście od pudełek (co na rynku PCtowym postępuje już od jakiegoś czasu), tylko że przeczy temu właśnie Far Cry 5, który takowe jak najbardziej dostanie.

Gdyby jednak tak się stało to nie ukrywam, że powstrzymałoby mnie to przed pre-orderem czy nawet zakupem na premierę. Jestem kolekcjonerem i zwyczajnie lubię fizyczne dodatki (bodaj zwykły steelbook czy mini artbook). Bez takich bonusów po prostu nie mam powodu do pośpiechu, równie dobrze mogę czekać na przecenę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 21:52:27
14.06.2017 21:43
Persecuted
64

To na dobrą sprawę możesz w ogóle przestać być graczem, bo tak niestety wygląda teraz cała branża. Nowych marek jest stosunkowo niewiele, tylko część z nich jest na prawdę oryginalna (i nie stanowi jedynie zlepku oklepanych rozwiązań), a z tej i tak wąskiej grupy, trzeba wykroić niewielki procent, który faktycznie okazuje się dobry i grywalny.

Ja szczerze mówiąc nie mam z tym specjalnego problemu. Koniec końców większość istniejących dziś gier opiera się na jakichś rozwiązaniach i schematach, które gdzieś już kiedyś były (niektóre nie zmieniają się od dziesiątek lat). Różni je przede wszystkim treść (realia, fabuła, bohaterowie itd.) i oprawa, reszta to kopia kopii, kopii. Zawsze tak było, jest i prawie na pewno będzie w najbliższej przyszłości :).

14.06.2017 18:14
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

Rewolucji nie ma, tylko czy to jest wada? Tak w ogóle to w dzisiejszych czasach generalnie jest ciężko o prawdziwe rewolucje w ramach jednej i tej samej serii. Produkcja gier za dużo kosztuje, żeby projektanci mogli sobie poszaleć. Dlatego też większość to takie raczej dobudowywanie nowych "ficzerów" do sprawdzonych rozwiązań, niż faktyczne wymyślanie koła na nowo. Tu dorzucą batmobil, tam tuningowanie pojazdów, jeszcze gdzie indziej otwarty świat i jakoś leci :). Nie mam z tym problemu, o ile nie zrobi się zbyt nudno.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 18:15:53
14.06.2017 18:09
Persecuted
64
9.0

Chwilowym brakiem edycji pudełkowej AC: O bym się nie przejmował. Far Cry 5 w Ubi Shopie też można kupić tylko w wersji cyfrowej, ale polski dystrybutor już otworzył pre-ordery na wydania fizyczne. Moim zdaniem Origins na 100% dostanie pudełko (nie wspominając o kolekcjonerkach), zwłaszcza że u nas Ubisoft wydaje w takiej formie nawet mniejsze tytuły jak Child of Light, AC: Chronicles, czy AC: Liberation. Oni akurat zdają sobie sprawę, że w Polsce pudełka nadal mają się nieźle :).

14.06.2017 17:39
Persecuted
64

@Up

No cóż... stogi z sianem do, których chował się Ezio czy Altair też były głupie. Taki urok tej serii.

Nie wspominając o modnym przed laty w skradankach, chowaniu się w cieniu. Przeciwnik stoi metr ode mnie, ale kompletnie mnie nie widzi, bo smuga światła urywa się akurat pod moimi stopami (a przecież powszechnie wiadomo, że światło nie rozchodzi się w sposób płynny tylko binarny. Czyli tam widać wszystko, a centymetr dalej nie widać już nic, prawda?).

14.06.2017 13:57
Persecuted
64

@Up

nie porownuje tego do ostatnich kilku czesci bo nie widzialem ich

ta gra ma bardzo niewiele wspolnego z AC

Nie grałeś w ostatnie 3-4 części (bo tak rozumiem "kilka") i wypowiadasz się, oceniając Origins na tle całej serii. Tia, to ma sens.

stwierdzilem tylko ze w tym AC a raczej na tym filmiku tvgry nie ma skradania

Czego nie rozumiesz w zdaniu "pooglądaj sobie gameplaye z E3, których jest pełno w internecie"? Obejrzałeś jeden filmik i wypowiadasz się na temat całej gry? To zwykły trolling czy już głupota?

a w tej czesci biegasz po pustyni podchodzisz do np. resztek jakiejs budowli wchodzisz na jakis wyzszy punkt i zabijasz kazdego wokol .. to gdzie tu skradanie?? albo jakies miasteczko z kilkunastu budynkow gdzie biegasz uliczkami bo skakanie po dachach nie jest mozliwe bo zbyt daleko od siebie sa budynki.. to gdzie tu skradanie?? albo idziesz po ulicy i nagle cie atakuja a ty mozesz tylko walczyc bo nei ma nawet gdzie sie schowac czy uciec..

Krótko - zagraj w Black Flag to się dowiesz. Tam struktura rozgrywki była bardzo podobna (za BF odpowiada w końcu to samo studio), a mimo tego ośmielę się stwierdzić, że Black Flag sprawdzało się jako skradanka najlepiej z całej serii. Po raz pierwszy było czuć, że bohater dysponuje wystarczającą ilością narzędzi, by sprawnie i bez kompromisów pokonywać wrogów bez otwartej walki. Nie trzeba było do tego ani wielkich miast, ani wysokich budynków, a jedynie kilka dobrych systemów na płaszczyźnie rozgrywki i odpowiednich projektów lokacji. Splinter Cell to nie był, ale powodów do narzekania też nie było.

granie na sile w skradanie sie w grze w ktorej nie ma praktycznie nic ze skradania jest idiotyczne..

Nie ma nic ze skradania, bo ty tak mówisz? Brzmi sensownie.

ubi pluje na graczy robiac gre w ktorej kucasz w niskiej trawie w dzien i cie nei widac.. a wy sie ludzie podniecacie ta gra i napychacie kieszenie tym ktorzy maja was kompletnie gdzies

Na koniec pokazałeś, że nie tylko nie masz pojęcia o czym piszesz i w ogóle nie znasz tej serii, ale też wylazł z ciebie prymitywny ubi-hejter, także sprawa jest jasna.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 14:03:11
13.06.2017 20:23
Persecuted
64

@Voodookacper

Zalecam najpierw pooglądać gameplaye, a potem się wypowiadać ^^. Albo nie, po co? Lepiej krytykować w ciemno, to przecież Ubishit!!!!1111!!11!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 20:24:46
13.06.2017 19:40
1
Persecuted
64

No tak, bo w Black Flag to w ogóle nie było okazji do skradania, tylko ta woda, statki i abordaże :).

13.06.2017 19:38
Persecuted
64

@Up

Wierzę w to co widzę. Na gameplayach widać typowe dla tej serii segmenty skradankowe (wzbogacone o zdejmowanie wrogów przy pomocy łuku), więc nie mam powodów, by w to wątpić. Zresztą czemu miałoby być inaczej? Dlaczego mieliby usunąć z gry ten rodzaj zabawy? To by było kompletnie bez sensu.

13.06.2017 17:24
Persecuted
64

A oglądałeś w ogóle jakieś filmiki z E3? Przecież było mówione (i pokazywane) wiele razy, że w Origins można jak najbardziej grać jak w skradankę, jeżeli odpowiednio rozwinie się postać w tym kierunku.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:24:29
13.06.2017 17:21
Persecuted
64

Tyle że SoM i SoW dosłownie zrzynają system walki z Batmana 1:1 (tak jak i inna gra pod skrzydłami WB, czyli Mad Max). Ubi nie może tego tak po prostu skopiować, musi wymyślić coś własnego. Z resztą o ile sam lubię ten system walki z gier WB, to jednak uważam go za trochę zbyt prosty, a właśnie prostoty Ubi próbuje teraz uniknąć (zbierał za nią baty w poprzednich odsłonach, gdy wszyscy - słusznie - narzekali na zbyt niski poziom trudności potyczek). Czy ten obecny system się sprawdzi? Śmiem wątpić, ale zobaczymy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:22:37
13.06.2017 17:15
Persecuted
64

@str1111

A czego się spodziewasz po hejterach, którzy po prostu nienawidzą Ubi? Nie ważne co Francuzi zrobią i jak bardzo odmienią swoje gry, hejterzy pozostaną na to ślepi i głusi.

AC to seria, która na przestrzeni kolejnych odsłon była zmieniana wielokrotnie chyba pod każdym możliwym względem, ale dla niektórych to nadal nic więcej, jak tylko odgrzewany kotlet. W Origins zaprezentowano już piątą(!) iterację systemu walki (znowu stworzoną całkowicie od podstaw), zapowiedziano usprawnioną wspinaczkę (ponoć możliwe będzie wdrapanie się na każdy element świata gry), dodano pojazdy (z własnymi statystykami), nurkowanie w dowolnym miejscu (z możliwością walki pod wodą), otwarty (bezszwowy) świat, orła zwiadowczego, system lootu rodem z Diablo, cRPGowy rozwój bohatera, nowy system questów głównych i pobocznych (każdy ma mieć mini fabułę, dialogi i cutscenki), crafting oraz powrót grobowców. Tyle wiemy na ten moment, ale to podobno nie koniec niespodzianek.

Mało? Czy jakakolwiek inna seria potrafiła wprowadzić tyle nowych elementów na przestrzeni jednej tylko odsłony? Nie sądzę, ale dla hejterów to nadal "nic nowego". Ich trzeba po prostu ignorować, bo do ich rozumu się przemówić nie da (jakby było do czego...). Niekt nie mówi, że to będą zmiany na lepsze (sam mam co do tego wątpliwości), ale nie można mówić, że zmian nie ma wcale... chyba, że jest się po prostu zaślepionym kretynem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:16:55
13.06.2017 15:57
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
64
9.0

Bezmyślny hate czas zacząć!

Nie ważne, że Ubisoft przemodelował 2/3 gry i stara się zrobić wszystko inaczej (zobaczymy czy lepiej). Trzeba krytykować, bo to przecież Ubishit i kropka!

12.06.2017 21:33
12.06.2017 18:48
Persecuted
64

Dobre wieści. Scenarzysta gry napisał na Twitterze, że ma ona posiadać fabułę, którą jak najbardziej będzie można ukończyć w pojedynkę.

12.06.2017 15:07
Persecuted
64

@Up

No i byle to miało ręce i nogi. Taki Ghost Recon Wildlands też niby jest nastawiony na co-opa, ale samemu da się w miarę sensownie pobawić.
Z drugiej strony w The Division też można grać solo, ale jest to - moim zdaniem - strasznie nudne i kompletnie bezsensowne.

Mi dają nadzieję 2 aspekty.

1. EA chyba zrozumiał, że single potrafi napędzić sprzedaż, stąd Battlefront II i Titanfall 2 dorobiły się własnych kampanii.
2. EA zapowiada to jako "grę z naciskiem na co-op", a nie "kooperacyją grą wieloosobową". Niby to tylko semantyka, ale moim zdaniem nieprzypadkowa :).

12.06.2017 14:58
Persecuted
64

@Up

A można konkretniej? Bieda to znaczy co? I co powinno się w grze znaleźć, żeby było "na bogato"? Zarządzanie drużyną szczypiorniaka? Minigolf? Tuningowanie statków kosmicznych?

12.06.2017 14:54
Persecuted
64

Pytałem już bezskutecznie trzy osoby, ale co tam, spróbuję po raz czwarty :).

"czekaliśmy na coś świeżego, oryginalnego"

To znaczy na co? Pytam szczerze. Jesteś n-tą osobą, która narzeka w komentarzach, że Origins wygląda jak poprzednie assassyny, a przecież powinien wyglądać... no właśnie jak? Co takiego powinno się Twoim zdaniem znaleźć w grze (i dlaczego)? Pytam, pytam i cisza.

Ja na razie z ewidentnych, powracających niedoróbek dostrzegam tylko słabą sztuczną inteligencję (jednemu kolesiowi podrzyna gardło, a jego kolega 1 metr dalej nic nie słyszy). No ale to już taki "standard" skradanek od dobrych 10 lat, więc zdążyłem przywyknąć.

Zastanawia mnie jednak, co takiego widzą inni. Niestety gdy pytam, wszyscy milczą.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 14:59:30
12.06.2017 13:31
1
Persecuted
64

Ale co takiego złego zaprezentowali, konkretnie?

12.06.2017 13:19
1
Persecuted
64

@Hydro2

"Więcej pułapek"

Jakich pułapek? W tej grze nigdy nie było pułapek, to nie jest Prince of Persia.

"zagadek"

Zagadki są spoko (nie mam nic przeciwko), ale znowu, to nie jest PoP, Tomb Raider ani Uncharted. Z resztą w tej odsłonie (choćby z uwagi na obecność grobowców) pewnie jakieś będą.

"większy nacisk na dynamiczną walkę"

Nawet na tym gameplayu widać, że walka jest szybsza i bardziej dynamiczna.

"rezygnacja z wież posterunowych"

I zrezygnowali.

"bez stopniowego przecheytywania dzielnic"

A co jest złego w tej mechanice?

=======================

@Sttarki

A niech się "spuszczają" nad czym chcą, tylko niech powstrzymają się od absurdalnych twierdzeń, że "gra jest słaba, bo wygląda tak samo jak wcześniej".

A jak niby ma wyglądać?! Origins ma być "soft rebootem" całej serii, ale przecież oś rozgrywki musi pozostać taka sama. Nadal będzie w nim walka bronią białą, wspinaczka, skradanie, otwarty świat. Czego ludzie oczekują? Że gra zmieni się w symulator statku kosmicznego albo turową strategię ekonomiczną?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 13:27:57
12.06.2017 11:38
1
Persecuted
64

Ja po wielu godzinach spędzonych z Shadow of Mordor miałem dosyć warczących na mnie kretynów. Zważywszy na fakt, że w czasie gry usłyszymy takich odzywek pewnie setki (tysiące?), to moim zdaniem wyposażenie orków w bardziej zróżnicowaną osobowość było dobrym pomysłem. Bo ileż można słuchać prostackich i sztampowych pogróżek w stylu: "za chwilę wypruje ci flaki robaku!"? Nadmiaru "mądrali" też się nie obawiam. Obstawiam, że po prostu celowo wybierają takich do pokazów, żeby się wyróżniali i zapadali w pamięć.

12.06.2017 11:31
Persecuted
64

To jak twoim zdaniem powinien wyglądać nowy assassyn? Jakie elementy powinny ulec zmianie?

12.06.2017 10:50
2
odpowiedz
Persecuted
64

E tam, czemu zaraz downgrade? Gra wygląda bardzo ładnie, ale przecież Battlefield 1 czy Battlefront na mocnym PC osiągają podobny poziom wizualny.

Szkoda tylko, że to kolejne kooperacyjne MMO. Niemniej, może wzorem Battlefronta 2, znajdzie się miejsce na kampanię dla pojedynczego gracza? EA zauważyło, że jej brak był błędem w pierwszym BF, więc jest nadzieja :).

12.06.2017 10:41
Persecuted
64

Oby, bo już kilka "przekładek" było. Niemniej raczej warto czekać :).

12.06.2017 10:39
Persecuted
64

Zwłaszcza w przypadku "jedynki", warto od razu spróbować wersji redux. Ma znacznie poprawioną mechaniką rozgrywki i wzbogacono ją o kilka nowych miejscówek.

12.06.2017 10:37
Persecuted
64

Miałem podobne obawy kiedy zapowiadali, że w Last Light będzie więcej akcji na powierzchni. Pamiętając sekwencje tego typu z "jedynki" (które wypadały raczej tak sobie w porównaniu do tych w tunelach), spodziewałem się porażki. No a w rzeczywistości wyszło świetnie. Przyznam szczerze, że te fragmenty na bagnach podobały mi się najbardziej z całej gry.

Widząc projekt i wygląd lokacji zaprezentowanych tutaj, jestem w 100% spokojny. Całość ma być bardziej otwarta, więc może otrzymamy namiastkę S.T.A.L.K.E.R.a?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 10:37:37
12.06.2017 10:24
1
Persecuted
64

Każdy kolejny zapis rozgrywki utwierdza mnie w przekonaniu, że to będzie bardzo dobra produkcja.

12.06.2017 10:23
2
odpowiedz
Persecuted
64

"Jedynka" to jedna z piękniejszych (tak fabularnie jak i wizualnie) platformówek jakie istnieją, więc kontynuacja to must have :).

12.06.2017 10:20
odpowiedz
Persecuted
64

Czyli wracamy do STEM. Trzymam kciuki!

12.06.2017 10:07
Persecuted
64

A tak z ciekawości, jakich zmian byś oczekiwał od tej serii? Co twoim zdaniem powinno wyglądać inaczej i dlaczego Pytam serio.

12.06.2017 10:06
Persecuted
64

Podobne odczucia co do systemu walki miałem po pierwszych prezentacjach Unity i Syndicate. Po ich premierze... cóż, potwierdziły się moje obawy, że dawna widowiskowość i dynamika starć zniknęły bezpowrotnie, ale oba systemy (mimo swojego nieco drewnianego wyglądu), na prawdę dawały radę od strony gameplayu (miały wyższy poziom trudności, a więc i satysfakcja ze zwycięstwa była większa).

Co do reszty się zgadzam. Uważam, że ta odsłona ma szansę przebić Black Flag i stać się moją ulubioną ;].

Oby kolekcjonerka nie zawierała figurki, bo za całość zawołają pewnie z 600 zł.

12.06.2017 09:56
Persecuted
64

Słaby troll.

Egipt jest tandetny, bo nie trafia w twój gust? Świetny argument... Walka jak w Syndicate? Mamy tu taktyczne potyczki z użyciem tarczy i uników (które bardziej przywodzą na myśl serię Souls niż któregokolwiek assassyna), a ty dostrzegasz tu podobieństwo do wcześniejszych rozwiązań? Na prawdę?

11.06.2017 21:29
Persecuted
64

@Up

spoiler start

Obejrzałem sobie jeszcze raz zakończenie.

https://youtu.be/KRpU0pRZtCk?t=9m54s

Moją uwagę przyciągnęły pewne detale:

Zauważ, że gdy Sebastian podchodzi do drzwi wejściowych szpitala, zostają one wyważone przez policyjnych komandosów. Oznacza to, że Sebastian jest pierwszą osobą wychodzącą z budynku, jaką ci policjanci napotykają na swojej drodze (wcześniej nikt nie mógł wyjść, bo drzwi były zamknięte). Chwilę później widzimy jednak (albo raczej Sebastian widzi) idącego sobie spokojnie dziedzińcem i ignorowanego przez policję oraz służby ratownicze Lesliego (w którego ciele prawdopodobnie zadomowił się Ruvik). Następnie Sebastian dostaje ataku migreny (dokładnie takiego samego jak wielokrotnie wcześniej), po którym Leslie rozpływa się w powietrzu.

Do tej pory interpretowałem to w ten sposób, że tak na prawdę Lesliego wcale tam w nie ma i że jest to halucynacja Sebastiana wywołana osłabieniem po tych wszystkich przeżyciach wewnątrz STEM.

Teraz jednak dochodzę do wniosku, że... Sebastian najprawdopodobniej nadal jest w maszynie! Do podobnych wniosków skłania mnie też zakończenie DLC The Consequence:

https://youtu.be/AF-WcNIUxuc?t=18m18s

Kidman nadal ma wypalone znamię na dłoni, a na końcu słychać demoniczny głos Administratora. Może Ruvik faktycznie skrył się w mózgu Leslie'go, przez co STEM (który koniec końców został zaprojektowany by symulować nasz świat), wrócił do normy, pozbywając się demonicznego "ducha maszyny" w postaci Ruvika. Teraz więc wszystko wygląda jak świat realny, ale nim nie jest.

Przypuszczam, że w TEW2 będziemy robić to co w "jedynce", czyli próbować uciec ze STEM, który z jakiegoś powodu znowu stanie się nieprzyjemnym miejscem.
Wolałbym jednak, żeby akcja rozgrywała się w jakiejś klaustrofobicznej, zamkniętej lokacji (jak np. za pokręcona rzeźnia z samego początku), a nie znowu w otwartych miejscach jak wioska, las, pole słoneczników (i to jeszcze za dnia), ulice miast itd.

spoiler stop

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-11 21:38:56
11.06.2017 16:34
Persecuted
64

Więcej akcji Oo? Tej samej akcji, która w swoim czasie zarżnęła serię Resident Evil?

11.06.2017 16:33
Persecuted
64

W takim razie spróbuj DLC The Assignment i The Consequence z Juli Kidman w roli głównej. Mam wrażenie, że tam twórcy celnie odpowiedzieli na krytyczne sugestie graczy i recenzentów. Strzelania nie uświadczysz w nich prawie wcale, tak samo jak "otwartych" (w sensie wizualnym) i dobrze oświetlonych lokacji, które moim zdaniem mocno psuły klimat w "jedynce".

Pomijając fakt, że oba te DLC w 80% składają się z raczej kiepsko wykonanego skradania, muszę przyznać, że klimatem miażdżą podstawkę, a poczucie bezbronności "robi" robotę.

11.06.2017 16:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
64

Do tych co grali w "jedynkę":

Jak myślicie, jaki będzie "zaczep" fabularny w nowej odsłonie?

spoiler start

Z pierwowzoru wiemy, że świat w Evil Within jest tak na prawdę zupełnie normalny, a więc pozbawiony jakichkolwiek elementów mistycznych, paranormalnych, magicznych itp. W końcu całość gry (a także DLC) rozgrywała się w STEM, czyli czymś w rodzaju matrixa (na tym polegał główny twist fabularny, ujawniony graczowi na samym końcu). Moim zdaniem - skoro już znamy kluczową tajemnicę - scenarzyści nie mogą nas tak po prostu wpakować ponownie do koszmarnego świata STEM, bo to już nie będzie nawet w połowie tak strasznie (klimat niestety mocno siada, gdy gracz ma świadomość, że wszystkie zagrożenia są tylko wirtualną rzeczywistością).

Tylko czy są jakieś sensowne alternatywy? Skoro wiemy, że świat, w którym rozgrywa się akcja gry jest zupełnie zwyczajny i pozbawiony cech nadnaturalnych, to chyba nie wrzucą nagle na ulice miast demonów, potworów czy innych zombiaków... prawda? Co zatem wymyślą? Macie jakieś koncepcje? A może mobius coś wykombinuje i w jakiś sposób "wydobędzie" świat koszmaru ze STEM?

spoiler stop

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-11 16:27:33
11.06.2017 08:01
odpowiedz
Persecuted
64

Anthem może być spoko.

10.06.2017 15:26
1
Persecuted
64

Jak się umie czytać między wierszami...

Zmiany te mają uprościć kupno gry osobom, które jeszcze nie miały z nią styczności, a dodatkowo podłożą fundamenty pod przyszłe plany dewelopera związane z Hitmanem

10.06.2017 15:19
1
Persecuted
64

Zależy co rozumiesz przez "tym samym co wcześniej". Dla niektórych zmieniony system walki, wspinaczki i ekwipunku, czy inna konstrukcja świata i zadań oraz aktywności pobocznych to i tak "ciągle to samo"... No ale dla takich ludzi ta gra musiałaby chyba zmienić gatunek (np. na space sim), żeby zauważyli różnice :).

Założenia rozgrywki raczej się nie zmienią (ale przecież to ciągle ta sama seria, nie nowa marka, więc to chyba raczej oczywiste...?), ale poszczególne systemy rozgrywki prawdopodobnie ulegną całkowitemu przeobrażeniu. Wiemy już o zupełnie nowym systemie walki (gdzie przeciwnicy nie atakują ustawiając się w kolejce), wiemy o orle zwiadowczym i braku wież widokowych, wiemy o ekwipunku w stylu Diablo czy Shadow of War i możliwości rozwoju umiejętności postaci w różnych kierunkach. To już całkiem sporo nowości, a będzie zapewne więcej. Byle do poniedziałku ;].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-10 15:21:38
09.06.2017 20:52
3
Persecuted
64

Trudność starych Mortali wynikała z tego, że AI czytało inputy z klawiszy, mogąc reagować na wszystko co robisz :).

Niemniej sam wolę MK i Injustice. Nawet nie dlatego, że to gry prostsze do opanowania (choć poziom turniejowy na prawdę wymaga skilla), ale głównie dzięki ich stylistyce (fajne postaci, fajne realia). Reszta to zdominowane przez japońszczyznę groteskowe dziwactwa, które w ogóle do mnie nie trafiają (choć ogrywałem różne, m.in. Guilty Gear, Tekkena, Last Bronx czy Bloody Roar).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-09 20:58:32
08.06.2017 23:36
Persecuted
64

@Up

Ale że jeden kraj i dwie frakcje? Gdzie tu Total War? :).

08.06.2017 23:32
Persecuted
64

@Up

Fajnie, tylko że żaden gameplay z Assassin's Creed Origins nie wyciekł... To co parę dni temu krążyło po necie, to zwykły fake.

Cała ta teoria spiskowa o wyciekach nadal nie ma sensu. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

WIADOMOŚĆ OD UBISOFTU:
=======================

"Witamy droga Redakcji GOLa!

Mamy dziś dla was fantastyczne nowe screeny z Assassn's Creed Origins, a także garść informacji o samej grze.

Ubisoft Polska".

ODPOWIEDŹ GOLa(*):
================

"Was tam do reszty poj***ło w tym Ubisofcie? Screeny w wysokiej rozdzielczości i konkretne, w 100% potwierdzone informacje o grze, pochodzące z pewnego źródła? Po ch*j nam takie g*wno? To przecież nikogo nie zainteresuje! Przyślijcie nam niskiej jakości screeny w formie fotografii monitora zrobionej ziemniakiem i trochę nieprecyzyjnych, wzajemnie sprzecznych i wykluczających się informacji, pochodzących od siostry, stryja waszej sprzątaczki z filii w Kamerunie. Takie coś na pewno trafi do naszych czytelników i napędzi wam sprzedaż gry.

Redakcja GOL"

---------------
*Tak sobie wyobrażam codzienne kontakty GOLa z wydawcami ;].

Właśnie tak to wygląda, prawda? Ubisoft nie jest przecież tak głupi, żeby udostępnić mediom profesjonalne materiały prasowe wysokiej jakości. To dobre co najwyżej dla takich mięczaków jak Warner Bros czy Nordic Games, którzy często podrzucają coś na wyłączność IGNowi (filmiki, screeny itd). Ubi natomiast wie doskonale, że nic tak nie zwiększa ilości pre-orderów, jak kapanina niskiej jakości obrazków i wyrwanych z kontekstu szczątkowych informacji (równie dobrze mogących być oszustwem), zakamuflowanych jako wycieki. Bardzo sensowne. Tia...

08.06.2017 19:15
Persecuted
64

@Up

A to "klient masowy" śledzi wycieki na forach internetowych? Przecież sam napisałeś, że klient masowy kupuje, bo widzi efektowną reklamę w TV, więc na niego wycieki nie działają. W takim razie po co wycieki?

I czemu te wycieki dotyczą TYLKO tegorocznego Assassina? Dlaczego nic nie wyciekło (przed oficjalną zapowiedzią) o wcześniejszym For Honor, Watch Dogs, The Division, Steep albo Ghost Recon Wildlands? Dlaczego nie było wycieków o Watch Dogs 2? Dlaczego Ubisoft "wycieka" informacje akurat o swojej największej i znanej wszystkim marace (a już np. o Far Cry 5 milczą jak grób)? Dlaczego robi to 5 minut przed E3, w które zainwestował pewnie górę pieniędzy? Czemu te wycieki wyglądają tak amatorsko? Przecież skoro wszystko to kontroluje Ubi, równie dobrze mogliby podrzucić screeny w wysokiej jakości (najlepiej retuszowane - skoro oszukiwać ludzi, to na maxa!). Że niby się ktoś domyśli? A kogo to obchodzi, przecież "sprytni" łowcy teorii spiskowych i tropiciele korpozagrywek marketingowych i tak nie dali się nabrać na amatorskie obrazki wysmażone przez Ubi, więc co za różnica?

08.06.2017 18:10
Persecuted
64

Z newsa wynika, że robią dwie gry historyczne (jedną jako powrót starej marki, a drugą jako coś zupełnie nowego). Obstawiam więc, że spełnią się twoje pragnienia, tzn. zobaczymy właśnie Medievala III jako powrót na stare śmieci i renesans (czyli XVI w) jako nowe realia.

Z drugiej strony te gry mogą być trochę zbyt podobne (w końcu jedna zaczynałaby się zaraz po drugiej), więc może powracającą serią będzie Empire? Na Rome'a i Shoguna raczej za wcześnie.

08.06.2017 18:04
Persecuted
64

I wojnę by jakoś od biedy wcisnęli, ale II? Bez szans, wtedy TW musiałoby przypominać Company of Heroes.

08.06.2017 15:54
Persecuted
64

@geohound

Przeciek tego typu nie ma nic wspólnego z teaserem. Teaser tylko podsuwa pomysł, że coś tam, gdzieś tam powstaje, ale nie wiadomo co i gdzie. Przykłady: grafika z lodem i licznik, który był teaserem Diablo 3 lub obrazek z prehistorycznymi malowidłami skalnymi i licznik, które zapowiadały Far Cry Primal.
Grafiki prezentujące bohatera (z konkretnej gry o znanym tytule i marce) czy precyzyjne informacje odnośnie fabuły, mechaniki i konstrukcji świata gry, to NIE JEST teaser.

Mam nadzieję, że pomogłem.

@Novameh

To rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o grze i późniejsze ewentualne rozczarowanie rzeszy nabywców jest czymś pozytywnym, na czym zależy wydawcy i marketingowcom? Jak dla mnie to kompletnie nielogiczny absurd. Jasne, firma ręce ma czyste (bo przecież to oficjalnie nie wyszło od nich, tylko "wyciekło"), ale rozczarowany gracz, to nadal rozczarowany gracz, nie ważne czy został nabity w butelkę oficjalnie czy nie.

Rozumiem koncepcję kontrolowanego wycieku i kilka razy się z tym spotkałem. Niemniej zawsze wyglądało to w ten sposób, że na reddita czy inną platformę wymiany informacji "wyciekały" informacje o czymś nowym, przy czym były to bardzo konkretne materiały wysokiej jakości (podejrzanie dobrze zredagowane, wyselekcjonowane i obrobione w programach graficznych) z odpowiednim kontekstem i PRowym komentarzem. Niedługo później - dziwnym trafem - startowała duża, oficjalna kampania marketingowa. Zupełny przypadek, tiaaa...

Natomiast takie przecieki jak tu, czyli niskiej jakości obrazki, anonimowi pracownicy Ubi na reddicie podający sprzeczne informacje, koszulki, zapowiedzi złotej edycji itp., moim zdaniem wyrządzają grze więcej szkody niż pożytku. Przecież za chwilę mamy święto graczy w postaci E3, a skoro Ubi konsekwentnie milczy, to znaczy, że chce właśnie tam skoncentrować swoje główne uderzenie (może nawet zgarnąć wyróżnienie za najlepszy pokaz?). Po co mieliby rozładowywać napięcie kilka dni przed wielkim, kosztownym i starannie zaplanowanym eventem? Dla mnie to byłby strzał w stopę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-08 15:57:03
08.06.2017 13:15
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
64

@SuperZabójca

A po co robić pseudo-amatorski wyciek, zamiast normalnej, oficjalnej zapowiedzi, opatrzonej grafikami wysokiej jakości i kontrolowanym przez wydawcę przekazem o starannie zredagowanej treści?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-08 13:16:12
06.06.2017 07:46
1
odpowiedz
Persecuted
64

The Evil Within 2

03.06.2017 12:14
Persecuted
64

Nie przesadzaj. W swoich czasach Gothic "robił" światem i klimatem, bo wtedy nie było zbyt wielu przedstawicieli mroczniejszego podejścia do fantasy, stawiającego na moralną szarość itd. Cala reszta gry była... no cóż, letnia. Taka sobie fabuła, sztampowe postacie, nijakie questy poboczne (główne były całkiem OK), dialogi, które zawsze przeklikiwałem (bo nudne). Niektóre pomysły na mechanikę gry też były spoko (np. system nauczycieli czy frakcji), ale PB je z begiem lat zepsuła lub porzuciła (vide Gothic 3 czy Risen 2-3).

Świat (fajnie zaprojektowany i przedstawiony) bez wątpienia był i jest tym elementem, który zapewniał i nadal zapewnia Gothicowi miejsce wśród kultowych cRPGów. Reszta niekoniecznie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-03 12:15:02
02.06.2017 07:42
Persecuted
64

@Up

Pragnę zauważyć, że dużo zależy od samego developera i tego, jak się umówi z wydawcą.

Shadow of Mordor było zoptymalizowane całkiem nieźle i nie sprawiało większych problemów technicznych. Podobnie z resztą jak Dying Light czy Mad Max (jakieś tam zgrzyty się pojawiły, ale niewykraczające ponad "normę").

01.06.2017 14:55
odpowiedz
Persecuted
64

Zapowiada się hit! Idę zamówić kolekcjonerkę... albo dwie!

01.06.2017 14:37
1
Persecuted
64

@Jeyhard

Dokładnie. A poza tym - choć hejterzy są na to ślepi - Ubi wprowadza więcej zmian w kolejnych odsłonach swoich marek, niż wielu innych developerów. Wystarczy porównać serie Gears of War, Uncharted, Batman Arkham, GTA czy Dark Souls do chociażby serii Assassin's Creed i zobaczyć, czy faktycznie tylko Francuzi "odcinają kupony"...

No ale co tam, dla hejterów nawet system walki czy wspinaczki zrobiony całkowicie od zera, to nie jest duża i znacząca zmiana. Za to np. takie GTA V będące pod względem mechaniki rozgrywki powrotem do wcześniejszych rozwiązań (jak ulepszanie wozów czy zakup nieruchomości), po uwsteczniającym (względem San Andreas) GTA IV - nooo, to jest dopiero przełom!

GTA V jest oczywiście genialne (z łatwością łapie się do mojego top 10 gier ever), ale bądźmy uczciwi... Jak Ubisoft coś zmaluje, to oczywiście trzeba ich napiętnować. Mikrotransakcje, wadliwe serwery, zbyt wiele edycji specjalnych, stan techniczny w dniu premiery, zbyt wiele niskiej jakości, drogich DLC - chociażby za to trzeba ich gromić. No ale też bez przesady. Ubi ma swoje za uszami - jak KAŻDE większe korpo - ale poza tym, produkuje na prawdę świetne gry i co by nie mówić, jest bodaj jedynym gigantem, który stara się wprowadzać JAKIEKOLWIEK innowacje. Raz lepiej raz gorzej, ale próbują.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-01 14:38:39
31.05.2017 19:39
1
Persecuted
64

Aha, czyli jak ktoś jest dobrym pisarzem (czy w ogóle twórcą), to może też bezkarnie być burakiem? Żelazna logika...

31.05.2017 18:41
odpowiedz
Persecuted
64

Swoją drogą, strasznie słaba ta recenzja (4x4). Kiedyś GOL miał taki poziom? :).

31.05.2017 17:07
Persecuted
64

@sebogothic

"Może gdybyś był chory na raka to żarty Jimmy'ego Carr'a już by cię nie śmieszyły? Tak samo jak nie śmieszy cię poczucie humoru Sapka, bo dotyka cię bezpośrednio, gdyż jesteś graczem?"

Pudło. Umiem i lubię się śmiać z siebie. Kiedyś (w czasach szkolnych) byłem gruby, a i tak lubiłem dowcipy o grubasach :). Nigdy też nie przeszkadzały mi żarty z metali, ateistów, prawników, nerdów, geeków, graczy (zaliczam się do wszystkich tych grup ;d) itd. Gdyby więc Sapek dowalił graczom - ale w jakiś bardziej inteligentny i zabawny sposób - to by wręcz zyskał w moich oczach.

Na pytanie o gry, odpowiedział coś w stylu (piszę z pamięci):

"Nie znam zbyt wielu graczy, bo ja generalnie obracam się w gronie ludzi inteligentnych".

Czyli upraszczając jego słowa: "gracze są głupi (mało inteligentni)". Czemu? Bo tak. I to jest niby zabawne? Śmieszne byłoby wtedy, gdyby np. uderzało w jakiś stereotyp dotyczący graczy albo miało fajny kontekst kulturowy. Luźno rzucone "grupa x jest głupia... bo... w sumie nie wiadomo czemu", jest co najwyżej żałosne.

Moim zdaniem wypadłoby to znacznie lepiej, gdyby wymiana zdań wyglądała mniej więcej w ten sposób:

- Gra pan w gry komputerowe?
- Nigdy nie było takiej potrzeby, bo nigdy nie miałem pryszczy, ani też problemów ze znalezieniem przyjaciół i dziewczyny.

Jak na mój gust byłoby dużo zabawniejsze (acz równie kąśliwe, więc w stylu, który Sapek lubi), ze względu na nawiązanie do popularnego stereotypu gracza, jako pryszczatego i nieatrakcyjnego odludka, który nie ma znajomych, dziewczyny itd. Za coś takiego chętnie bym mu uścisnął dłoń.

Niestety jego poczucie humoru jest mocno buraczane, siermiężne i po prostu nieśmieszne.

"AS nie jest zawodowym komikiem, jego zadaniem nie jest rozbawianie publiczności"

Dokładnie. Tyle że wszystko co mówi publicznie, podlega ocenie i wywołuje różne reakcje. Skoro nie potrafi być zabawny (a większość osób jest zdania, że nie potrafi), to niech się powstrzyma od swoich "dowcipasów". No chyba że lubi, gdy lecą na niego gromy - jego wola.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-31 17:21:56
31.05.2017 14:24
Persecuted
64

"Andrzej jest postacią barwną, obdarzoną ogromnym poczuciem humoru. Dorastał w czasach, kiedy ironia nie wymagała dopisywania emotek i trzeba jego wypowiedzi brać z nieco większym dystansem"

To zdanie jest typową bzdurą, używaną zazwyczaj w obronie tych, którzy mają siermiężne i niezrozumiałe dla większości poczucie humoru. A niezrozumiałe nie dlatego, że takie wysublimowane i wyszukane, tylko po prostu ciężkie, toporne i mało lotne.

Nawet nie chodzi o to, że poczucie humoru Sapka oscyluje wokół obrażania różnych grup społecznych (bo to samo w sobie nie jest specjalnie szokujące i wile osób - w tym zawodowych komików - to robi). To co mówi AS jest słabe, bo w większości nieśmieszne. Coś w stylu "akcji", gdzie jeden koleś podbiega do drugiego i oblewa mu twarz moczem, a gdy ofiara chce mu przywalić w ryj, to ten zaczyna krzyczeć "it's a prank dude!". Mnie potrafią bawić nawet dowcipy z chorych na raka (vide Jimmy Carr), ale to musi być po prostu zabawne, a nie tylko kontrowersyjne (kontrowersje potrafi wzbudzić każdy, ale to jeszcze nie świadczy o poczuciu humoru).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-31 14:26:43
31.05.2017 07:08
Persecuted
64

Kupować tego osobno się raczej nie opłaca, ale posiadacze Season Passa nie mają co narzekać.

Ja miałem to szczęście, że pracownicy pewnego sklepu internetowego chyba za mocno zabalowali i przez ok. tydzień w ich ofercie była pudełkowa PCtowa Mafia 3 w wersji Deluxe (a więc razem z przepustką sezonową), za... 99 złotych (a nawet obecnie rynkowa cena wynosi ok. 260 PLN) :]. Za zwykłą edycję wołali wtedy 69 zł.

30.05.2017 19:31
Persecuted
64

No trzeba przyznać, że wygląda zachęcająco.

30.05.2017 18:41
Persecuted
64

Czyli jednak mobilność? :).

Bo że wydajny laptop przydaje się w pracy, to ja sam doskonale wiem (też używam). No ale lapek gamingowy, a lapek roboczy, to dwie różne rzeczy.

Dla ludzi jak wy - czyli prowadzących mobilny tryb życia - to chyba faktycznie niezłe rozwiązanie (choć osobiście nie wiem, czy nie lepszy byłby gamingowy mikrokomputerek na ITX, w ostatnich czasach ten segment bardzo się wzmocnił). Reszta (bardziej osiadła ;d) powinna raczej brać desktop i to najlepiej na ATX. Sam myślałem nad zbudowaniem jakiejś gustownej skrzyneczki na mATX... tylko po co? Mniejsze to o kilkadziesiąt centymetrów, lżejsze ze 2 kg, ale słabsze i dużo bardziej hałasuje. Nie warto ;].

Takie coś mi chodziło po głowie:

http://pclab.pl/zdjecia/artykuly/lambo/2015/08/Styx.jpg

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 18:42:03
30.05.2017 18:29
Persecuted
64

@Up

A jak z kulturą pracy? Wadą wszystkich "maluchów" jest zazwyczaj dosyć głośna praca układu chłodzenia pod obciążeniem i słaba wentylacja. Ja całe życie miałem głośnie PCty ale tym razem stwierdziłem, że nie będę się dłużej męczyć :). Dopłaciłem kilka stówek za cichy zasilacz, dobre chłodzenie CPU i wyciszoną obudowę lepszej klasy (z dobrych materiałów), ale dzięki temu Wiesiek 3 śmiga w Full HD na max detalach (może bez Nvidia Hair) i w 60 klatkach, a głośność PCta ledwie wybija się z tła otoczenia. Nawet mój laptop jest głośniejszy ;]. Gdybym go docisnął do 4K, to pewnie by trochę hałasował, ale na szczęście nie muszę :>.

30.05.2017 14:52
Persecuted
64

@Up

Też brałem pod uwagę TOMAHAWK, ale M3 lepiej wypada w testach.

30.05.2017 14:50
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
64

Gamingowy laptop to moim zdaniem w ogóle kuriozum. Komfort grania, wydajność i kultura pracy zazwyczaj niższe niż w przypadku zwyczajnego desktopu, a cena wyższa. Kto się na coś takiego decyduje? Przychodzą mi do głowy ludzie, którzy są w ciągłych rozjazdach, ewentualnie tacy z baaaardzo małym metrażem (w stylu tokijskim, gdzie stolik 1x1 m to wielki luksus). Tylko ile jest takich osób? Z 1% wszystkich graczy? Opłaca im się to dla nich produkować? :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 14:51:22
30.05.2017 14:40
Persecuted
64

@Up

MSI Z270 GAMING M3

Całkiem dobra płytka za te pieniądze, a poza tym złapałem się na promocję Cashback, dzięki której dostałem 300 zł zwrotu za płytkę i GPU (1070 GTX Gaming X od MSI) ;d.

30.05.2017 13:06
Persecuted
64

Ja 2 tygodnie temu za swój desktop zbudowany na GTX 1070 i i7 7700K dałem 7500 zł (starając się ciąć koszty jak to tylko możliwe bez utraty jakości), więc moim zdaniem cena tego lapka spokojnie dobije do 10000 zł (wliczając opłaty "frajerne" za markę, podatek od nowości, opłatę od miniaturyzacji itd).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 13:07:02
29.05.2017 13:22
Persecuted
64
8.0

Może być fajne :).

27.05.2017 20:40
odpowiedz
Persecuted
64

Dla wielu to herezja, ale ja przez długi czas (aż do premiery Hitmana 2016) za najlepszą odsłonę uważałem... Absolution :). Nasze wspólne początki były trudne. Dość powiedzieć, że w 2012 roku we wszystkich możliwych plebiscytach typowałem Absolution jako największe rozczarowanie roku, a pierwszy raz udało mi się go ukończyć w całości, dopiero około dwa lata po premierze.

Przełom nastąpił właściwie przypadkiem. Postanowiłem dać grze kolejną szansę, ale tym razem z nastawieniem, że będę ogrywał po prostu kolejną współczesną skradankę w stylu Splinter Cell Conviction (stawiającą na ukrywanie się za osłonami i liniowe etapy), a nie grę z serii Hitman. Zaliczyłem ze dwie pierwsze misje (maksując wszystko co się dało - wyzwania, znajdźki, achievementy) i "pyknęło" ;]. Okazało się, że Absolution - wzorem Blood Money - dużo zyskuje wtedy, gdy gra się w niego niestandardowo. Muszę szczerze przyznać, że mnie początkowo Krwawa Forsa średnio przypadła do gustu (głównie za sprawą dosyć niskiego poziomu trudności, wymagającego właściwie tylko dobrej znajomości poziomów). O wiele lepiej zacząłem się z nim bawić dopiero wtedy, gdy odkryłem wymyślone przez fanów "Suit Only", czyli przechodzenie gry z dodatkowym rygorem, zgodnie z którym gracz musi uzyskać rangę "Silent Assassin" nie używając przebrań. Miejscami to był straszny hardcore, ale zabawa była przednia.

Z Absolution miałem podobnie. Tam było coś takiego jak wyzwania, a wśród nich:

- Evidence Collector (zebranie wszystkich dowodów w obrębie misji),
- Suit Only (ukończenie misji bez przebieranek),
- Infiltrator (ukończenie misji bez wykrycia).

Twórcy projektując je nie przewidzieli, że ktoś będzie próbował zdobyć je równocześnie (za jednym podejściem), a ja właśnie w taki sposób grałem. Gra była przez to miejscami piekielnie trudna (Blood Money się chowa!) ale też dziko satysfakcjonująca. I choć nadal uważałem Blood Money za grę lepiej zaprojektowaną i z fajniejszym pomysłem na siebie (otwarte poziomy, przebrania), to przy Absolution bawiłem się po prostu lepiej (głównie za sprawą większego wyzwania, wynikającego z mniejszych i bardziej najeżonych wrogami etapów, czy też nowemu mechanizmowi odwracania uwagi).

Hitman 2016 pozamiatał, bo połączył oba te style. Świetny projekt rozgrywki rodem z Blood Money i wyzwanie (spowodowane choćby "nerfem" przebrań) z Absolution. Właśnie dlatego - tak jak Kacper - jestem wdzięczny IO za Absolution, bo bez niego nie byłoby Hitmana 2016 w takim kształcie, w jakim jest obecnie,

27.05.2017 13:44
Persecuted
64

Czemu lewackie? Oo

26.05.2017 20:42
Persecuted
64

A jakiej ewolucji (pytam bez złośliwości) byś oczekiwał po serii Far Cry? Jakie zmiany powinny się twoim zdaniem pojawić?

26.05.2017 20:32
Persecuted
64

Kompletnie by to nie pasowało do serii Far Cry. Bo niby gdzie tu umieścić miejsce akcji? Na pustyni? Kim miałby być gracz i co miałby tam robić?

I nie, samo strzelanie do terrorystów nie wystarczy. To byłby temat dobry co najwyżej na strzelankę militarną pokroju CoDa MoHa czy BFa, a nie obszernego sandboxa z pojazdami, ulepszeniami, craftingiem, aktywnościami pobocznymi, polowaniem, znajdźkami, eksploracją itd. Bliski wschód i klimaty islamskiego terroryzmu w ogóle by się tu nie sprawdziły.

Nie ma też sensu doszukiwać się w pomyśle Ubisoftu ataków na religię. Ot wykorzystują zakorzeniony w popkulturze motyw zwichrowanej sekty religijnej, zwiastującej koniec świata (w islamie są w ogóle takie?). Znając ich wcześniejszą twórczość jestem przekonany, że odbędzie się bez kontrowersji (Francuzi zawsze o to dbali, choćby w serii Assassin's Creed).

@Lord

Medal of Honor (2008), Modern Warfare 1, IS Defense, Splinter Cell Blacklist - tyle pamiętam.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 20:36:59
26.05.2017 20:15
Persecuted
64

A była w ogóle jakaś gra z tematem "złych krzyżowców"? Że krucjaty były przedstawiane w grach to wiem (vide Crusader Stronghold, First Templar czy The Cursed Crusade), ale tam raczej nikt nie stawiał żadnej ze stron w lepszym czy gorszym świetle.

26.05.2017 20:13
4
Persecuted
64

@Camelson

Logika i realizm to są dwie różne rzeczy. Realizmu nie musi być wcale, ale logika powinna być zawsze, bo inaczej siada klimat i cała immersja świata przedstawionego.

Nikt nie czepia się np. o to, że Superman jest kuloodporny, lata, ma wielką siłę, strzela laserem z oczu itd. Nikomu to nie przeszkadza, bo przyczyna takiego stanu rzeczy została fabularnie wyjaśniona (facet pochodzi z obcej planety). Realizmu nie ma w tym ani krzty, ale logika (spójność) została zachowana i wszystko trzyma się kupy.

Tutaj powinno być podobnie. Przecież nie może być tak, że uzbrojona sekta świrów morduje mieszkańców na terenie jakiegoś stanu, a rząd kompletnie nie reaguje. Jeżeli twórcy nie wymyślą na to jakiegoś w miarę sensownego wytłumaczenia, to będę bardzo zawiedziony.

26.05.2017 17:04
Persecuted
64

Serio? To już nie wolno zrobić gry, w której czarny jest dobry, a biały zły (jak by to miało jakiekolwiek znaczenie)? To jakaś obsesja? Zapaść umysłowa?

26.05.2017 17:01
Persecuted
64

"Gra będzie pewnie tym samym co 3 i 4, tylko w innym settingu i z lekko zmienioną mechaniką."

A czym ma być, skoro to kontynuacja serii? To chyba dosyć oczywiste, że nie zrobią z gry RTSa czy turowego cRPGa.

"Graficznie jest ok, gra może tak wyglądać, nie spodziewam się downgreadu".

Też mam taką nadzieję. Screeny przypominają poziomem detali Far Cry 4, więc raczej nie ma obaw, że to bullshoty.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 17:02:26
26.05.2017 16:58
Persecuted
64

Odświeżyć formułę to chyba nie za bardzo da radę (bo co tu odświeżać?). Na pewno jednak da się pewne rzeczy rozbudować i napisać jakąś sensowną historię (na co liczę).

26.05.2017 16:56
2
Persecuted
64

Niech się każdy jara czym chce. Ja na przykład się twojego My Little Pony nie czepiam...

26.05.2017 14:42
1
Persecuted
64

System walki przypomniał mi najczarniejsze chwile z Gothica 3 i RIsena 2 ;/. Klimat gry spoko (jak zwykle), ale jeżeli rozgrywka będzie drogą przez mękę na miarę R2 (a wszystko na to wskazuje), to ja czekam na przecenę 50% (czyli pewnie ze 3 tygodnie od premiery...).

26.05.2017 14:38
Persecuted
64

Zgadzam się.
Kto kiedykolwiek interesował się choć odrobinkę figurkami ten wie, że takie lepsze zaczynają się od kilkuset złotych (a kończą na dziesiątkach tysięcy). Figurka za 100-150 zł to dla mnie totalny absurd i strata pieniędzy. Cholernie winduje cenę zestawu, a w 9/10 przypadków jest po prostu paskudna, słabo wykonana i niewarta eksponowania.
Jedyny wyjątek (od czasu do czasu) stanowią figurki statyczne (nie "action figure"), wykonane z ceramiki. Nie są może zbyt trwałe, ale (o ile są dobrze pomalowane) po prostu całkiem ładnie się prezentują.
Tutaj mamy prawdopodobnie kiepskie action figure niskiej jakości, wykonane z PCV. Dobra figurka tej wielkości, kosztowałaby tyle, co cały ten zestaw (około 500 zł).

26.05.2017 14:32
odpowiedz
Persecuted
64

Drogo i do tego ta figurka... Ehh, moim zdaniem nie tędy droga. Techland robi całkiem fajnie wydania pudełkowe - eleganckie i bez niepotrzebnych "zawyżaczy" ceny, które mimo wszystko dają poczucie przedmiotu kolekcjonerskiego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 14:40:09
24.05.2017 22:43
Persecuted
64

Dobra, ale co innego atak terrorystyczny, a co innego zbrojne przejęcie kontroli nad jakimś terytorium.

24.05.2017 22:11
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Mnie najbardziej zastanawiają realia tej gry. Tym razem to nie wyspa narkotykowych piratów, ani państewko z trzeciego świata, zarządzane przez watażków i dyktatorów. To Montana, stan USA, czyli jednego z najbardziej cywilizacyjnie rozwiniętych państw świata. No a kto grał w FC3 i FC4, ten pewnie zna typową konstrukcję świata przedstawionego w Far Cry'u. "Ci źli" w pełni kontrolują całe terytorium (przynajmniej na początku), wszędzie pełno jest posterunków, obozów i patroli wroga, który bez ostrzeżenia otwiera ogień w stronę naszego protagonisty czy jego popleczników.

Mam uwierzyć, że rząd USA pozwolił na coś takiego? Albo że w ramach akcji ratunkowej wysłał jedynie naszego bohatera, a nie np. oddziały specjalne policji albo gwardię narodową?

Wyjścia widzę dwa:
- Twórcy po prostu oleją ten absurd i zostawią wszystko jak jest, bez względu na brak logiki.
- Wszystko zostanie jakoś wyjaśnione. Może np. rząd nie reaguje... bo go nie ma? Choćby dlatego, że akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości (albo alternatywnej rzeczywistości), gdzie na skutek jakiegoś zdarzenia władza upadła, a w kraju zapanowała anarchia?

Liczę na opcję nr 2. Nie chciałbym historii spod znaku tak bo tak i już. Jestem jednak o tyle spokojny, że Ubi raczej zawsze dbało o takie elementy. Byle do piątku :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-24 22:14:45
24.05.2017 13:02
1
odpowiedz
Persecuted
64

Oby Agony wypadło lepiej.

24.05.2017 06:56
Persecuted
64

Akurat po 11 września to zmieniano wiele rzeczy. Usuwano sceny z filmów, odrzucano całe odcinki seriali, zespoły muzyczne usuwały utwory, zmieniały okładki i tytuły swoich albumów, czasem opóźniając ich premierę itp.

23.05.2017 20:24
Persecuted
64

Czekam na argumenty, w którym miejscu nie mam racji.

23.05.2017 20:17
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

Lekkie zmiany? Chyba nie ma elementu w tej serii, który przynajmniej raz nie byłby zbudowany całkowicie na nowo, zupełnie od zera (a niektóre aspekty są zmieniane i ulepszane właściwie w każdej odsłonie). Wspinaczka, system walki, skradanie, otwarty świat, ekonomia, rozwój postaci itd. Po drodze mieliśmy też statki, grobowce, zarządzanie bractwem czy flotą, renowacje, obronę kryjówek, co-opa i różne inne (mniej lub bardziej udane) elementy, które do gier z tej serii na zmianę trafiały lub z niej znikały. No ale kto by tam zwrócił uwagę na takie małe "detale". To cały czas to samo i basta.

Wielu narzekających nigdy tego nie przyzna, ale między przeciętnymi, następującymi po sobie odsłonami tej serii, można by znaleźć więcej różnic, niż np. w kolejnych odsłonach Batmana czy Gears of War. Różnica jest taka, że AC wychodził - do tej pory - co ok. 12 miesięcy, a tamte co kilka lat, przez co pamieć graczy się trochę stępiała...

Jednego nie mogę zrozumieć. Skoro autor ma taki problem z tą serią, to po co tworzy kolejne, pełne narzekania i żalu filmiki? To nie jest seria dla każdego i nie każdy będzie się z nią dobrze bawił (podpowiedź: chodzi o aspekt "symulacyjno-historyczny", a nie samą rozgrywkę). Jeżeli komuś nie pasuje, to po co się męczyć?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 20:25:15
23.05.2017 20:08
Persecuted
64

Piłeś? Nie pisz.

23.05.2017 20:06
1
Persecuted
64

Dark Souls? Lords of the Fallen? The Surge? Nioh? Bloodborne?

Nie ma za co :).

23.05.2017 20:02
Persecuted
64

@Up

Podejrzewam, że niekoniecznie ;).

Z resztą zabawmy się. Co twoim zdaniem można by zmienić w Shadow of War (zachowując oczywiście podstawową koncepcję gry, czyli walkę z orkami w ramach systemu nemezis), by bardziej kojarzyła się ze światem Tolkiena?

Warunek: Nie wolno ci używać tolkienowskiego lore, a więc imion, nazw, wydarzeń itp. (zwłaszcza, że i tak byłoby to kompletnie irrelewantne z punktu widzenia rozgrywki. Samo wplecenie w historię Taliona trochę lore z pierwowzoru kompletnie niczego by nie zmieniło). Możesz korzystać jedynie z motywów wynikających bezpośrednio z założeń i konstrukcji tolkienowskiego świata (takich jak np. akt stworzenia poprzez pieśń).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 20:04:24
23.05.2017 11:38
Persecuted
64

@Up

Nie chodziło mi o to, że dzieło Tolkiena jest nieciekawe. Ono po prostu jest mało charakterystyczne (a właściwie takie się stało z biegiem lat) i trudno - bez sięgania do bezpośrednich odniesień - wywołać u odbiorców jednoznacznie wskazujące na niego skojarzenia.

Wyobraźcie sobie to w ten sposób, że ktoś próbuje np. stworzyć podróbkę Wiedźmina i pisze książkę fantasy, w której głównym bohaterem jest Anzelm, wędrowny zabójca dzikich bestii, który jako dziecko został zabrany rodzicom, a potem wyszkolony i zmodyfikowany przy użyciu magii w specjalnej szkole. Choćby całkowicie zmienić tło fabularne postaci czy wygląd świata przedstawionego, oczywiste skojarzenia będą nieuniknione, prawda? Podobnie z resztą byłoby w przypadku takiego Futu.re Głuchowskiego. Ten świat jest tak unikatowy i charakterystyczny, że nawet całkowicie zmieniając miejsce akcji, bohatera, czas akcji itd., nadal będzie się jednoznacznie kojarzyć z pierwowzorem.

No a świat Tolkiena? Czy z nim będzie tak samo? Moim zdaniem - wyłączając motyw pierścienia władzy - nie ma w nim obecnie niczego, co kojarzyło by się bezpośrednio z nim i tylko z nim (bez odwołań do nazw, postaci, miejsc, wydarzeń itd). Teoretycznie prawie każdy element współczesnego fantasy powinien nam się kojarzyć ze Śródziemiem, ale to wszystko było kopiowane tyle razy, że mało kto obecnie pamięta ich rodowód. Np. tacy orkowie. Dziś są typowi dla kanonu fantasy i na nikim nie robią specjalnego wrażenia, ale to przecież Tolkienowi zawdzięczamy ich istnienie w takiej postaci.

Zróbcie grę z akcją rozgrywającą się w królestwie zamieszkałym przez bogów, którzy wcześniej brali udział w stworzeniu świata. Ile osób waszym zdaniem skojarzy to z Valinorem? Osobiście podejrzewam, że niewielu (nawet jeżeli dobrze znają mitologię Tolkien's Universe). To po prostu zbyt ogólny i raczej typowy dla kanonu fantasy motyw, by wywołał u odbiorców jednoznaczne skojarzenia.

Dlatego uważam zarzut, jakoby Shadow of Mordor mógł się rozgrywać w dowolnym uniwersum, za trochę nietrafiony. To znaczy samo stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe, niemniej moim zdaniem nie powinno się z tego robić zarzutu. Po prostu chcąc zrobić własną historię w tym świecie (a więc bez bezpośredniego odwoływania się do nazw, miejsc, postaci czy wydarzeń) tak na prawdę traci się jakikolwiek zauważalny związek z pierwowzorem.

Mamy Taliona, który jest ludzkim strażnikiem, stacjonującym w garnizonie położonym na granicy z państwem orków. Brzmi jednoznacznie? No nie bardzo, bo coś takiego mogłoby się rozgrywać w dowolnym świecie fantasy. Tyle tylko, że to nie wina twórców. Po prostu bez sięgania po motyw pierścienia czy określenia pochodzące bezpośrednio z pierwowzoru, właściwie nie ma szans na wywołanie odpowiednich skojarzeń.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 11:47:09
23.05.2017 00:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Wystraszyli się Far Cry'a 5 ;].

22.05.2017 22:28
Persecuted
64

Może i dziura, ale to nadal miasto i zarazem największa "aglomeracja", jaką ta seria kiedykolwiek (być może) otrzymała.

22.05.2017 20:30
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

Liczyłem na tę drugą Amerykę, ale jest dobrze :).

Mam tylko nadzieję, że - z uwagi na bardziej cywilizowane miejsce akcji - gra nie stanie się sandboxem w stylu GTA z typowo miejskim krajobrazem, ruchem ulicznym itd. Taki urok tej serii, że przez większość czasu siedzimy w dziczy.

Z drugiej strony brak miasta byłby dosyć dziwny. Montana to dosyć "dziki" stan, ale to mimo wszystko nie Etiopia czy Honduras.

Niektórzy spekulują, że gra może się rozgrywać w postapokaliptycznej, niedalekiej przyszłości. Dla mnie to byłby strzał w dziesiątkę!

Trzymam kciuki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-22 20:42:09
22.05.2017 19:55
Persecuted
64

@Up

Z tym uniwersum to prawda, ale to moim zdaniem wynika raczej z pewnej generyczności tolkienowskiego świata, czy też raczej z jego ogromnego wpływu na współczesną fantastykę, do dziś czerpiącą z niego garściami. Efekt jest taki, że z dzisiejszej perspektywy świat Tolkiena nie wydaje się jakoś specjalnie unikatowy czy oryginalny (choć nadal ciekawy). Ludzie, elfy, krasnoludy, orkowie, trolle, magiczne artefakty, czarodzieje, pseudośredniowiecze, zły koleś pragnący władzy nad światem - ile razy już to widzieliśmy?

Zmierzam do tego, że w sumie ciężko jest zrobić grę osadzoną w tym uniwersum, która z jednej strony będzie się wyraźnie kojarzyła właśnie z nim, a z drugiej nie będzie po raz kolejny opowiadała historii drużyny pierścienia. Bo czy jest w tym uniwersum jakiś element - poza słynną błyskotką - który od razu przywodzi na myśl właśnie ten świat, nie żaden inny? Moim zdaniem niespecjalnie.

Niemniej to jest przypadłość wielu uniwersów fantasy. Moim zdaniem CDP byłby w stanie zrobić doskonałą grę "w typie Wiedźmina" nawet bez wykorzystania sapkowej licencji. Bo czy Sapkowski - poza profesją głównego bohatera - na prawdę umieścił w tym świecie coś na tyle niesamowitego i autorskiego, że bez tego gracze powiedzieliby "Eeee, to już nie to samo!"? Nie wydaje mi się. Siła wieśka leży raczej w moralnej szarości i słowiańszczyźnie, nie zaś w kreacjach ASa (choć za sam motyw zabójcy potworów oczywiście należą mu się laury).

22.05.2017 18:16
Persecuted
64

To akurat wiadomo od dawna - będzie otwarty świat.

22.05.2017 18:14
1
Persecuted
64

@Up

Twórcy dodali masę nowych mechanik i rozwiązań, więc już teraz można ostrożnie założyć, że gra będzie przynajmniej o "oczko" lepsza od poprzedniczki. No a jedynka przecież zła nie była (takie 7/10, zwłaszcza z DLC).

Też bym wolał pełnokrwiste RPG, ale co poradzić? Trzeba brać co jest, a fajny sandbox też da radę. Co by nie mówić, Shadow of War będzie prawdopodobnie najlepszą grą w historii, osadzoną w tym uniwersum (co po części wynika z absolutnie zerowej konkurencji).

22.05.2017 16:31
3
Persecuted
64

Argumenty?

22.05.2017 15:49
2
Persecuted
64

Autorzy podchodzą do lore bardzo swobodnie (patrz Minas Ithil) więc kto wie, może będzie nam dane zaciukać Saurona? :). Z resztą taka "alternatywna historia" byłaby fajna. Np. Talion - przy pomocy upiora i własnego pierścienia władzy - staje się nowym mrocznym władcą i przejmuje władzę w Śródziemiu.

21.05.2017 12:21
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64
3.0

Okrutnie kiepski film, Prometeusz był znacznie lepszy. Nie było to może dzieło wybitne, ale przynajmniej - przy całym swoim braku logiki i fabularnych dziurach - dodawało coś świeżego do uniwersum Obcego. Stawiało ciekawe pytania, poszerzało naszą wiedzę o tamtym wszechświecie, o konstruktorach, o początku ludzkości itd. Większość tych pytań co prawda nie doczekała się odpowiedzi w samym Prometeuszu, ale przynajmniej był to jakiś grunt pod następne filmy.

Jako po prostu fantastyczno-naukowy film akcji, Prometeusz też dawał radę. Miał niezłą narrację, fajne tempo, nieźle zarysowanych bohaterów (nadal pamiętam Elizabeth Shaw, Davida czy kapitana Janka, mimo że Prometeusza oglądałem ostatnio ze 2 lata temu. Imienia kogokolwiek z Przymierza - poza Davidem - nie byłem w stanie sobie przypomnieć zaraz po wyjściu z kina). W Filmie było trochę tajemnicy, trochę eksploracji obcej planety, trochę poznawania fascynującej technologii obcych - taka niby klasyka SF, ale całkiem przyjemna.

Końcówka Prometeusza sugerowała, że w kontynuacji poznamy wszystkie odpowiedzi. Kim są konstruktorzy, dlaczego nas stworzyli, czy są do nas wrogo nastawieni, po co stworzyli maź itd. W Przymierzu nic takiego niestety nie ma miejsca. Konstruktorom poświęcono może 15 sekund w pojedynczym flashbacku (na którym widzimy, że niezwykle zaawansowana rasa obcych istot dała się zabić jednemu androidowi, nie stawiając żadnego oporu), a reszta filmu jest o... niczym?

Mamy androida Davida, który z jakiegoś powodu nie lubi ludzi (czy w ogóle istot żywych) i pragnie ich zagłady. Coś przeoczyłem, jestem taki durny, czy jego motywy faktycznie nie zostały w żaden sposób wyjaśnione, a David jest tylko typowo komiksowym łotrem w stylu Jokera, któremu odwaliło i po prostu lubi patrzeć jak świat płonie? Cały czas zadaje pytania o sens swojego istnienia i wygłasza filozoficzne komentarze np. o tym, że przeżyje swojego twórcę, który prawdopodobnie nigdy nie pozna swojego. Słysząc to, za każdym razem mówiłem do siebie w myślach "No ok i co w związku z tym? Do czego to niby prowadzi? Ma mnie to jakoś poruszyć?" Czy Scott chciał w ten sposób dodać swojemu filmowi łechcącej ego zblazowanych krytyków głębi? Problematyka "robociego człowieczeństwa" była już w kinie SF poruszana dziesiątki razy i to z dużo lepszym skutkiem (chociażby i w Łowcy Androidów...). Wszelkie próby tego typu w Przymierzu są płytkie, pretensjonalne i w sumie niepotrzebne.

Cały ten film to naparzanka z kosmicznymi robalami (niespecjalnie straszna, więcej tu gore niż napięcia i emocji) i nudnawa historia sfiksowanego androida nielubiącego ludzi. Ani to odkrywcze, ani ciekawe, ot produkcja, której mogłoby (powinno?) nie być, bo do uniwersum Obcego nie wnosi nic (może poza kolejnymi dziurami fabularnymi. To David jest "konstruktorem" obcego, który ganiał za Ripley?). Szczerze, to wolałbym normalnego Prometeusza 2. Nawet i W OGÓLE BEZ OBCEGO, skupiającego się na budowaniu lore.

Wywiady ze Scottem rzucają na sprawę trochę światła. Wynika z nich, że Przymierze powstało pod dyktando wytwórni, która nakazała filmowcom, by umieścili w nim JAK NAJMNIEJ nawiązań do Prometeusza, a jak najwięcej do Obcego (taka logika biznesowa - Prometeusz się nie podobała a Obcy tak, więc damy ludziom czego chcą). Ponoć o wszystkie sceny odnoszące się do poprzedniego filmu, Scott musiał się ostro wykłócać z włodarzami, rzucając nawet groźby odejścia z projektu... Może więc to nie jemu należą się gromy?

18.05.2017 17:59
Persecuted
64

Z drugiej strony jeden dobry aktor potrafi sam pociągnąć całe widowisko. Np. Taboo bez Hardy'ego nie byłoby tak dobre.

17.05.2017 17:32
1
Persecuted
64

@Up

Nie napisałem niczego o motywach, stojących za taką a nie inną polityką wydawniczą tych koncernów. Stwierdzam jedynie fakt, że w tym momencie chyba tylko Ubisoft i Sony stać na jakieś większe "szaleństwa". Reszta siedzi na swoich "złotych" markach i eksploatuje je na przemian do granic możliwości. Nie żeby tworzone w ten sposób gry były złe (np. GTA czy RD są świetne), ale jest jak jest.

17.05.2017 13:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
64

To taki paradoks Ubi. Z jednej strony ich gry lubią "pożyczać" od siebie różne elementy (co może wywoływać uczucie - większej niż w rzeczywistości - wtórności). Z drugiej, ile podmiotów w tej branży rozwija tyle wysokobudżetowych marek AAA równocześnie? Niczego nikomu nie ujmując, warto zauważyć, że Rockstar, Blizzard, Activision, EA Games czy Bethesda, w ostatnich latach jadą ciągle na tym samym. Ubi to jeden z niewielu koncernów, który ma odwagę inwestować w coś nowego (np. Watch_Dogs, For Honor, The Division, Steep), albo odświeżać starsze marki, dając im nowe życie (np. Splinter Cell czy Ghost Recon).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-17 13:40:34
16.05.2017 20:01
Persecuted
64

I zobaczysz ;].

16.05.2017 15:47
2
Persecuted
64

Jeżeli jesteś np. animatorem, zajmującym się, dajmy na to, ruchem beretu na wietrze, to niekoniecznie musisz znać fabułę czy realia historyczne gry :). Zwłaszcza, że Ubi zleca różne prace wszystkim swoim zespołom z całego świata (a ma ich ze 30).

16.05.2017 14:43
1
Persecuted
64

Akurat ostatnim assassynem "pociętym na DLC" była - dla wielu kultowa i najlepsza w serii - "dwójka", z której wycięto 4 sekwencje (żeby było śmieszniej, z samego środka fabuły) i sprzedawano jako dodatki.

Potem DLC owszem też były, ale już faktycznie pełniły funkcję rozszerzeń, nie sprawiając wrażenia chamsko wyciętych z podstawki. Nierzadko wprowadzały nowego bohatera, fabułę i obszar gry do zwiedzenia, więc ciężko je nazwać zwykłym skokiem na kasę. Moim zdaniem - nie licząc ceny - odsłony od "trójki" aż po Syndicate, miały DLC, które można by innym studiom stawiać za wzór tego typu rozszerzeń.

16.05.2017 14:17
3
Persecuted
64

Moim zdaniem z Japonią w grach, jest trochę jak z zombie w grach - panuje powszechne przekonanie, że rynek jest tym przepełniony i nie ma sensu dokładać swojej cegiełki (bo się nie opłaca).

Z pozoru ma to sens, ale wchodząc głębiej można zauważyć, że ilość wcale nie równa się jakości. Gier o zombie jest multum, ale ile jest wśród nich produkcji na prawdę dobrych? Ile jest takich, w których mamy ciężki i mroczny klimat, otwarty świat, eksplorację, walkę o przetrwanie (survival)? Hmmm... ani jednej?

Podobnie z grami osadzonymi w feudalnej Japonii. Nie licząc klasyków z ery PS i PS2, co mamy w tym temacie? Najnowszy jest Nioh, ale on tak ma się do feudalnej Japonii, jak Wiedźmin do historii Polski... Poza nim do głowy przychodzi mi jeszcze Shadow Tactics: Blades of the Shogun, Aragami i trochę starszy Total War: Shogun 2. Wszystkie są spoko, ale czy to na prawdę wyczerpuje temat? Jak dla mnie z japońskiego tortu ledwie zdrapano lukier i najeść się nim mogłoby jeszcze wiele różnych studiów i wydawców.

Z drugiej strony wydaje mi się, że to może być ze strony Ubi tylko taka wymówka. Oni znani są z tego, że lubią kilka razy wykorzystywać te same assety (co jest jak najbardziej OK, bo ich wytworzenie kosztuje ciężkie pieniądze i szkoda je wyrzucać do kosza po jednym użyciu). Nie dziwi mnie więc plan osadzenia w starożytności całej trylogii, bo przecież to co wytworzono na potrzeby Egiptu, z powodzeniem może trafić do Grecji, Rzymu czy Persji.
Z Japonią nie ma tak łatwo, bo jej assety trudno wykorzystać gdziekolwiek poza Azją i może właśnie to ich odstrasza? No ale ktoś by się obraził na azjatycką trylogię, np. Japonia - Chiny - Indie? Ja na pewno nie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-16 14:18:00
16.05.2017 11:32
11
Persecuted
64

O ile to wszystko prawda (a brzmi to sensownie), to jest na co czekać!

15.05.2017 19:51
odpowiedz
Persecuted
64

Ostrożnie trzymam kciuki, ale w sukces nie wierzę. Jest szansa, jeżeli nie wyskoczą z ceną na poziomie typowego AAA. Gracze zachodni są nawet bardziej niż my, wyczuleni na taki scam. I to pomimo faktu, że dla nich wydanie tych 60 dolców to nie taka tragedia jak u nas.

15.05.2017 00:47
odpowiedz
Persecuted
64

"Nietrudno" piszemy łącznie.

11.05.2017 13:29
Persecuted
64

A po co reklama w takiej formie? Nie lepiej oficjalnie wypuścić profesjonalnie przygotowane materiały marketingowe wysokiej jakości? Po co biedny screen cyknięty ukradkiem z monitora, zamiast np. całej galerii w 4K? Gdzie tu logika?

11.05.2017 11:11
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
64

Mam nadzieję, że prawa do marki Hitman są "w pakiecie". Jeżeli SE wierzy, że jakieś inne studio odwali mu kiedyś kontynuację tej serii, którą kupią miliony, to się raczej przejedzie.
IMO pewnych marek nie powinno się oddzielać od rodziców, jak np. Uncharted od Naughty Dog, Wiedźmina od CDP Red, Dark Souls od From Software, czy Gothic od Piranha Bytes. To już po prostu nie będzie to samo.

Chociaż z drugiej strony pamiętam przypadki, gdzie gra (z)robiona przez inne studio, podobała mi się bardziej niż wcześniej. Tak było w przypadku Dead Island 2 od Yager, DMC od Ninja Theory, Far Cry (2 i kolejne) od Ubisoftu czy Batman Arkham Origins od Warner Bros Montreal.

Trzymam kciuki za IO. Chciałbym jeszcze kiedyś zagrać w nowego Hitmana i Kane & Lynach.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-11 11:15:11