Forum

Persecuted ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

23.06.2017 13:03
2
odpowiedz
Persecuted
62

Świat gry jest na prawdę bardzo fajny. Czuć tu trochę Stalkera, trochę Mad Maxa, trochę Fallouta - czyli jest klimat. Niestety mechanika gry nie zachwyca i to się już raczej do premiery nie zmieni :(.

Dam szansę, jak będzie do wyrwania za dwucyfrową kwotę.

PS. Mam wrażenie, że walka bronią białą jest tu tylko po to, żeby w Elexa w ogóle dało się grać. Gdyby w grze dostępna była jedynie broń dystansowa, to przy obecnym poziomie działania związanej z nią mechaniki, chyba nawet najwięksi fani PB by zwątpili...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-23 13:06:33
23.06.2017 12:59
Persecuted
62

To nie ma nic wspólnego z oczekiwaniami. To po prostu mitologia dorabiana przez fanatycznych fanów, do zaistniałego stanu faktycznego, wynikającego z indolencji Piranha Bytes. PB nie potrafi zrobić tego lepiej, więc fani dorobili bajeczkę, że toporność i siermiężność to część ich stylu, znak rozpoznawczy itd. Chyba tylko oni sami w to wierzą...

23.06.2017 12:55
1
Persecuted
62

Nie ważne jak zły będzie Assassyn, i tak swoją jakością przebije Elexa po wielokroć. Choćby dlatego, że zwyczajnie przewyższa go wartością produkcyjną (wynikającą z poczynionych nań nakładów) z 10 albo 20 razy...

Coś jak Diablo 3, które na premierę było w dosyć nieciekawym stanie, ale i tak zjadało z 90% konkurencji. Po prostu przy tylu władowanych środkach, wartość produkcyjną (od której mocno zależy jakość) widać, słychać i czuć.

22.06.2017 12:05
odpowiedz
Persecuted
62

Koncerny ostatnio chyba zauważyły, że w miarę przyzwoity tryb single może im napędzić większą sprzedaż, toteż nawet tytuły promowane jako produkcje multiplayer, dostają (Ghost Recon Wildlands, For Honor) lub mają dostać (Battlefront II, Anthem, Destiny II, Skull and Bones) własne kampanie fabularne.

Problem w tym, że w historii nie było chyba jeszcze gry, która mimo rodowodu w postaci MMO, miałaby też dobry tryb dla pojedynczego gracza. Zobaczymy jak będzie tutaj, ale jestem sceptyczny. Kampanię na miarę Wildlands bym jeszcze ścierpiał, ale takiej jak w For Honor już nie za bardzo.

20.06.2017 23:27
Persecuted
62

Robisz coś źle. Poprawne okno powinno wyglądać tak --->

20.06.2017 22:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Wersję Steam można zainstalować w taki sposób:

1. Odpalić Steam
2. Otworzyć Meneger Zadań
3. Wybrać Plik > Uruchom nowe zadanie (zaznaczyć uprawnienia admina)
4. Wpisać tam: "steam://install/649780"
5. Pobrać demo przy pomocy instalatora

Nie wiem, czy potem uda się normalnie odpalić to demo, ale zainstalować się zainstaluje.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-20 22:50:33
20.06.2017 22:38
1
Persecuted
62

Wygląda jak 'jedynka", czyli bardzo dobrze.

19.06.2017 18:27
Persecuted
62

@Up

Dla mnie to właśnie była największa zaleta tej gry i jeden z aspektów, który czyni Black Flag - w moich oczach - najlepszą odsłoną całej serii. Strasznie podobało mi się to uczucie bezkresu oceanu i towarzyszącej mu niezbadanej pustki. Podobała mi się odległość między poszczególnymi znajdźkami i ich niezbyt geste rozmieszczenie. No ale ja ogólnie wolę takie sandboxy, gdzie trochę wieje pustką (vide Mad Max), niż takie przeładowane znacznikami (jak AC: Unity czy Wiedźmin 3).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 18:27:41
19.06.2017 17:29
Persecuted
62

@Up

Akurat Assassyn jako "zamknięty świat" nie ma racji bytu :).

19.06.2017 17:22
2
Persecuted
62

Tylko jakich tu zmian oczekiwać? Dla mnie jedynym rozczarowaniem jest brak poprawek w stosunku do oczywistych niedoróbek, które ciągną się za serią od początku. Obiektom dalej zdarza się przez siebie przenikać, ragdoll dalej bywa absurdalny, niektóre animacje bywają źle spasowane (np. przeciwnik tnie powietrze, a gra zalicza to jako trafienie) itp.

Natomiast w warstwie merytorycznej (koncepcyjnej) czego więcej można tu oczekiwać? Półotwarty świat zmienili na w pełni otwarty i bezszwowy sandbox. Dodali normalne zadania poboczne z fabułą i cutscenkami (tego od zawsze serii brakowało), dodali iście cRPGowy system lootu i system rozwoju postaci ze specjalizacjami, zmienili system walki na bardziej wymagający (przynajmniej w teorii) i taktyczny, dołożyli kilka rodzajów broni. Poprawili też wspinaczkę i poszerzyli możliwość eksploracji dodając grobowce, jaskinie, podziemia i nurkowanie. Szczerze to nie wiem, co jeszcze (bez zmiany gatunku gry) można by tu zmienić czy dodać.

Wiem, że gra wygląda podobnie do poprzedniczek, ale jak niby ma wyglądać, skoro to kontynuacja, a nie nowa marka. Na rewolucję graficzną / technologiczną też nie ma co liczyć w tej generacji konsol, najwyżej na pewne poprawki (moc obliczeniowa przecież nie bierze się z kosmosu).

Jakieś pomysły? Gdybyś mógł stworzyć własnego Assassyna w starożytnym Egipcie, to co by się w nim znalazło? Ja sam zadawałem sobie to pytanie już kilka tygodni temu i wychodzi na to, że Ubi pomyślało o wszystkim, o czym i ja myślałem. Jedyne czego na pewno się nie doczekam (a chciałbym), to możliwość zostania faraonem :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 17:28:18
19.06.2017 15:21
-3
Persecuted
62

@Up

Czyli plastikowym, paskudnym potworkiem?

19.06.2017 15:20
2
Persecuted
62

@Up

Czyli zwieńczenie growej trylogii, można by poznać "już" po 10 latach? Nieźle! :).

Tylko po co się ograniczać? Ja proponuję 8 lat przerwy. Albo lepiej, niech każdy wydawca wypuszcza jedną grę na dekadę, żeby człowiek mógł się zapoznać z serią w najważniejszych momentach swojego życia. Np. w "jedynkę" zagra 10 latek, w "dwójkę" 20 latek, a koniec historii pozna już 30 letni facet z żoną i dziećmi. Piękne! :D.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 15:29:09
19.06.2017 13:50
Persecuted
62

Tomb Raider - 2013 rok
Rise of the Tomb Raider - 2015 rok
Shadow of the Tomb Raider - pewnie nie wcześniej niż 2018 rok

2-3 lata odstępu to mało?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 13:51:30
19.06.2017 10:01
odpowiedz
Persecuted
62

Niby nic zaskakującego, bo czy ktoś w ogóle miał wątpliwości co do tego, że po sukcesie TR z 2013 i RotTR z 2015 kontynuacja powstanie?

Niemniej grafiki koncepcyjne zdradzają bardzo istotny szczegół - setting nowej gry. W tle widać piramidy, rzeźby i malowidła charakterystyczne dla kultury mezoamerykańskiej (tj. plemion amerykańskich z czasów prekolumbijskich), co sugeruje umiejscowienie gry w Meksyku, Ameryce Środkowej lub Ameryce Południowej.

Jak dla mnie strzał w dziesiątkę (o ile się potwierdzi), bo bardzo lubię te realia. Jak widać gdzie assassyn nie może (seria ponoć kilka razy omsknęła się o taki setting, ale finalnie nigdy nic z tego nie wyszło), tam babę pośle :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 10:05:30
19.06.2017 09:52
odpowiedz
Persecuted
62

Co racja to racja, ale trzeba przyznać, że SC mimo wszystko rośnie w oczach i po prostu widać, że te pieniądze przekładają się na jakość samej gry.

18.06.2017 17:38
Persecuted
62

Że niby te gry zmieniły styl graficzny? Z jakiego na jaki? Przecież one wszystkie trzymają się konsekwentnie jednej stylistyki, a ich wygląd zmienia się po prostu wraz z rozwojem technologicznym.

Faktyczną zmianę stylu graficznego (a nie np. zmianę palety barw), to możemy zaobserwować np. w The Darkness I >>> The Darkness II, Prince of Persia Two Thrones >>> Prince of Persia 2008, Devil May Cry 4 >>> DMC, Doom 3 >>> Doom 2016, czy Diablo 2 >>> Diablo III.

Raz, że to niezwykle rzadkie przypadki (czasem związane z rebootem czy zmianą dewelopera), dwa, że niekoniecznie wychodzą grze na dobre.

18.06.2017 16:09
Persecuted
62

@Up

Pytałem o przykłady "niektórych serii", o których pisałeś. Nadal czekam.

I czemu seria Assassin's Creed miałaby zmieniać na przestrzeni lat swój styl graficzny? Czemu JAKAKOLWIEK seria miałaby to robić? Jaki w tym sens?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 16:10:30
18.06.2017 14:38
Persecuted
62

@Lord .

Widać na pierwszy rzut oka, system walki w serii AC przez te wszystkie lata nie zmienił się praktyczne w ogóle

Pierwsze zdanie i już g**no prawda. Tak się składa, że AC Origins otrzyma już piątą(!) w tej serii, zrobioną całkowicie od nowa, iterację systemu walki. No ale skąd ty to możesz wiedzieć, skoro jesteś tylko zwykłym, pozbawionym jakiejkolwiek wiedzy na temat tej serii hejterem, dla którego ostatnim ogranym Assassynem był pewnie Brotherhood?

animacje, styl graficzny, niektóre serie z odsłony na odsłone zmieniają się nie do poznania

Jakieś przykłady, czy jak zwykle gołosłowne, hejterskie pierdzielenie?

DO tego dochodzi opowiadanie pompatycznych wałkowanych setki razy historii o ratowaniu świata

Fabuła AC nigdy nie była najwyższych lotów, ale to zdecydowanie więcej, niż tylko ratowanie świata (w innych ich grach to już nawet nie wspominam). Tylko skąd hejter ma o tym wiedzieć?

podziała na dobro i zło

Seria już dawno z tego wyrosła (vide AC III i kolejne odsłony), inne ich gry w większości również.

Oni po prostu nie są wa stanie stworzyć sensowną grę

Bo ty tak mówisz? Człowiek, który nie potrafi złożyć po polsku jednego sensownego zdania, nie kalecząc przy tym języka...

w tak krótkim czasie

Czyli 3 lata produkcji, na przestrzeni których przy projekcie udziela się ok. 1000 osób z całego świata, to mało?

Ubi wybrało model zawalania rynku średnimi produktami

Które dostaję oceny 8 i więcej. Średniaki... tia...

taki system na dłuższą metę jest nie opłacalny.

A piszesz to jako? Analityk rynkowy? Profesor ekonomii? A nie, przecież hejterzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 14:50:07
18.06.2017 14:15
6
Persecuted
62

@Up

Właśnie o tym pisałem ;d. Te gry to nie ideały (zwłaszcza strona techniczna kuleje) ale tak się składa, że Ubisoft ostatnimi laty wprowadza najwięcej postępu w tej branży. Równocześnie rozwija kilka dużych marek (a nie jak inni 1-2) , a do tego cały czas tworzy nowe. Raz lepsze raz gorsze, ale próbuje!

18.06.2017 13:30
3
Persecuted
62

Ubisoft nie wprowadza nowości? To proszę o przykłady (z ostatnich 10 lat) nowych, udanych marek AAA od korpo innych niż Ubi. Albo przykłady gier, które w ramach jednej serii zmieniają więcej (albo przynajmniej tyle samo), ile Ubi zmienia w swoich grach.

@Lord .

Mam rozumieć, że to ty decydujesz co - mimo wykorzystania tych samych klocków - jest świeże i fajne, a co jest NIEświeże i NIEfajne?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 13:34:29
18.06.2017 13:14
Persecuted
62

@DanuelX

Gniot bo? Bo ty tak mówisz? Dobre :D.

18.06.2017 13:12
8
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

Hmm, Ubisoft to z pewnością pazerna i antykonsumencka korporacja (takie stwierdzenie to oczywiście zwykły truizm, bo czy istnieją w ogóle w tej branży jakieś inne korporacje? Chyba tylko Sony zachowuje się w miarę po ludzku, przynajmniej wobec konsumentów. Nie zawsze, ale jednak). Niemniej produkuje ona całkiem sporo relatywnie dobrych i udanych produkcji z segmentu AAA (hejterzy mogą się udławić żółcią czytając to, ale takie są fakty).

Moim zdaniem "pożarcie" paskudnej korporacji przez inną paskudną korporację, raczej nie zrobi z niej jeszcze paskudniejszej korporacji (choć co do tego nie jestem pewien, bo te twory mają smykałkę do podnoszenia poprzeczki skur***twa...), natomiast może się odbić negatywnie na ich grach. Szkoda by było, bo jednak Ubisoft produkuje dzieła jedyne w swoim rodzaju i dosłownie bezkonkurencyjne (Assassyn nigdy nie miał ŻADNEJ konkurencji, a Far Cry dorobił się przeciwnika w postaci crapowatego Ghost Warrior 3).

17.06.2017 11:53
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Mogę w to uwierzyć. "Jedynka" może nie była najlepiej zoptymalizowana, ale fakt faktem, że działała na dużej rozpiętości konfiguracji. Na low wyglądała co prawda jak Quake 3, ale śmigała płynnie na mocno leciwym sprzęcie. Za to na ultra na prawdę robiła wrażenie, choć było to okupione straszną sprzętożernością. Z Last Light nie wiem jak było, bo to odpalałem już na dobrej maszynie, a tam wszystko działało wybornie :).

PS. Szkoda że nie ma nowego Stalkera. No ale na bezstalkerowiu i Metro ryba ;].

16.06.2017 20:48
16.06.2017 17:16
Persecuted
62

Mam mieszanie uczucia. Z każdym kolejnym gameplayem mój entuzjazm nieco opada. To znaczy od strony koncepcyjnej nadal zapowiada się świetna gra, ale na prezentacjach zwyczajnie wieje nudą. Trochę biegania, trochę (raczej drętwej) walki, kilka niezbyt efektownych wampirzych zdolności... To raczej nie jest gra, która obroni się samą akcją, ale twórcy jakoś nie chcą pokazać nic konkretniejszego (kojarzy mi się to z marketingiem Andromedy i No Men's Sky, czyli niezbyt optymistycznie). Myślę, że jakiś mały queścik - zaprezentowany od początku do końca - byłby bardzo pomocny (tak promowano Wiedźmina 3 i to się sprawdzało). Zobaczymy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-16 17:18:08
16.06.2017 14:08
odpowiedz
Persecuted
62

"I can nearly feel her red cunt" wymiata ;D.

16.06.2017 13:28
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Normalnie bym napisał: "O co za różnica, skoro na XOX gry i tak wyglądają świetnie - vide AC: Origins czy Anthem - i komu tak na prawdę to 4K jest potrzebne do szczęścia?".

Tym co mnie powstrzymuje, jest cena XOX, za którego - wedle aktualnych informacji - przyjdzie nam zapłacić 499 dolarów, czyli o ok. 100 więcej, niż kosztuje PS4 Pro. Skoro XOX odpala Anthem w szachownicowym 4K i 30 FPS, to mam rozumieć, że PS4 Pro nie osiągnie nawet tego? A jeżeli osiągnie, to na ciul mi droższa konsola i to jeszcze z mniejszą biblioteką gier? MS nie ma chyba nawet żadnego exa na swoją maszynkę.

15.06.2017 16:31
1
Persecuted
62

SzaKaL131

Zgadzam się, że AC III miał najlepszy system walki, bo tam była największa różnorodność broni, a podwójne egzekucje wpadały bardzo często. W Black Flag i Rogue niby system pozostał bez zmian, ale tam usunięto większość broni (czego kompletnie nie rozumiem; że niby pirat nie może walczyć nożem, małym toporkiem czy dwuręcznym marynarskim toporem?). Ograniczono też o jakieś 95% ilość podwójnych egzekucji (w III wykonałem ich przez całą grę może z 700, a w Black Flag i Rogue pewnie z 50). Było to o tyle dziwne, że system walki nie stał się przez to ani trochę trudniejszy, a jedynie wolniejszy i nieco bardziej mozolny.

Unity i Syndicate zmieniły system walki całkowicie (przez co zatracił swoją płynność i efektowność), w zamian za... no właśnie co? Moim zdaniem nic. Początkowo faktycznie było trudniej, ale po paru godzinach gry wszystko wracało do stanu wyjściowego, choć sama walka już nie była taka przyjemna jak dawniej ;/.

Tutaj obawiam się podobnego rezultatu. Po X godzinach gry bohater będzie pewnie takim wymiataczem jak zwykle, a my zostaniemy z drewnianym i mało satysfakcjonującym systemem walki. Obym się mylił.

Co do skradania, to moim zdaniem pierwszy był Black Flag. Bohater sam kleił się do osłon, kucał w krzakach i przede wszystkim miał możliwość wabienia wrogów gwizdaniem. Rogue pozostał bez zmian (dodano tylko więcej narzędzi), Unity był... dziwny. Trochę dodał, trochę odjął (np. możliwość przenoszenia ciał), ale już Syndicate był świetny i na prawdę satysfakcjonujący (momentami czułem się jakbym grał w prawdziwą skradankę ;d).

Bukary

Black Flag dawał pod tym względem radę. Niby rozgrywki na suchym lądzie procentowo nie było wiele, ale całość była skonstruowana tak, że prawie każdy etap dało się ukończyć właśnie w taki sposób. Origins to gra tych samych ludzi, więc nie mam obaw.

14.06.2017 21:50
2
Persecuted
62

@Up

Nie jest to wykluczone, ale raczej mało prawdopodobne (bo moim zdaniem niezbyt logiczne). Brak fizycznego wydania musiałby przecież mieć jakąś sensowną przyczynę. Tylko jaką? Najbardziej oczywistym mogłoby być po prostu odejście od pudełek (co na rynku PCtowym postępuje już od jakiegoś czasu), tylko że przeczy temu właśnie Far Cry 5, który takowe jak najbardziej dostanie.

Gdyby jednak tak się stało to nie ukrywam, że powstrzymałoby mnie to przed pre-orderem czy nawet zakupem na premierę. Jestem kolekcjonerem i zwyczajnie lubię fizyczne dodatki (bodaj zwykły steelbook czy mini artbook). Bez takich bonusów po prostu nie mam powodu do pośpiechu, równie dobrze mogę czekać na przecenę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 21:52:27
14.06.2017 21:43
Persecuted
62

To na dobrą sprawę możesz w ogóle przestać być graczem, bo tak niestety wygląda teraz cała branża. Nowych marek jest stosunkowo niewiele, tylko część z nich jest na prawdę oryginalna (i nie stanowi jedynie zlepku oklepanych rozwiązań), a z tej i tak wąskiej grupy, trzeba wykroić niewielki procent, który faktycznie okazuje się dobry i grywalny.

Ja szczerze mówiąc nie mam z tym specjalnego problemu. Koniec końców większość istniejących dziś gier opiera się na jakichś rozwiązaniach i schematach, które gdzieś już kiedyś były (niektóre nie zmieniają się od dziesiątek lat). Różni je przede wszystkim treść (realia, fabuła, bohaterowie itd.) i oprawa, reszta to kopia kopii, kopii. Zawsze tak było, jest i prawie na pewno będzie w najbliższej przyszłości :).

14.06.2017 18:14
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Rewolucji nie ma, tylko czy to jest wada? Tak w ogóle to w dzisiejszych czasach generalnie jest ciężko o prawdziwe rewolucje w ramach jednej i tej samej serii. Produkcja gier za dużo kosztuje, żeby projektanci mogli sobie poszaleć. Dlatego też większość to takie raczej dobudowywanie nowych "ficzerów" do sprawdzonych rozwiązań, niż faktyczne wymyślanie koła na nowo. Tu dorzucą batmobil, tam tuningowanie pojazdów, jeszcze gdzie indziej otwarty świat i jakoś leci :). Nie mam z tym problemu, o ile nie zrobi się zbyt nudno.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 18:15:53
14.06.2017 18:09
Persecuted
62
9.0

Chwilowym brakiem edycji pudełkowej AC: O bym się nie przejmował. Far Cry 5 w Ubi Shopie też można kupić tylko w wersji cyfrowej, ale polski dystrybutor już otworzył pre-ordery na wydania fizyczne. Moim zdaniem Origins na 100% dostanie pudełko (nie wspominając o kolekcjonerkach), zwłaszcza że u nas Ubisoft wydaje w takiej formie nawet mniejsze tytuły jak Child of Light, AC: Chronicles, czy AC: Liberation. Oni akurat zdają sobie sprawę, że w Polsce pudełka nadal mają się nieźle :).

14.06.2017 17:39
Persecuted
62

@Up

No cóż... stogi z sianem do, których chował się Ezio czy Altair też były głupie. Taki urok tej serii.

Nie wspominając o modnym przed laty w skradankach, chowaniu się w cieniu. Przeciwnik stoi metr ode mnie, ale kompletnie mnie nie widzi, bo smuga światła urywa się akurat pod moimi stopami (a przecież powszechnie wiadomo, że światło nie rozchodzi się w sposób płynny tylko binarny. Czyli tam widać wszystko, a centymetr dalej nie widać już nic, prawda?).

14.06.2017 13:57
Persecuted
62

@Up

nie porownuje tego do ostatnich kilku czesci bo nie widzialem ich

ta gra ma bardzo niewiele wspolnego z AC

Nie grałeś w ostatnie 3-4 części (bo tak rozumiem "kilka") i wypowiadasz się, oceniając Origins na tle całej serii. Tia, to ma sens.

stwierdzilem tylko ze w tym AC a raczej na tym filmiku tvgry nie ma skradania

Czego nie rozumiesz w zdaniu "pooglądaj sobie gameplaye z E3, których jest pełno w internecie"? Obejrzałeś jeden filmik i wypowiadasz się na temat całej gry? To zwykły trolling czy już głupota?

a w tej czesci biegasz po pustyni podchodzisz do np. resztek jakiejs budowli wchodzisz na jakis wyzszy punkt i zabijasz kazdego wokol .. to gdzie tu skradanie?? albo jakies miasteczko z kilkunastu budynkow gdzie biegasz uliczkami bo skakanie po dachach nie jest mozliwe bo zbyt daleko od siebie sa budynki.. to gdzie tu skradanie?? albo idziesz po ulicy i nagle cie atakuja a ty mozesz tylko walczyc bo nei ma nawet gdzie sie schowac czy uciec..

Krótko - zagraj w Black Flag to się dowiesz. Tam struktura rozgrywki była bardzo podobna (za BF odpowiada w końcu to samo studio), a mimo tego ośmielę się stwierdzić, że Black Flag sprawdzało się jako skradanka najlepiej z całej serii. Po raz pierwszy było czuć, że bohater dysponuje wystarczającą ilością narzędzi, by sprawnie i bez kompromisów pokonywać wrogów bez otwartej walki. Nie trzeba było do tego ani wielkich miast, ani wysokich budynków, a jedynie kilka dobrych systemów na płaszczyźnie rozgrywki i odpowiednich projektów lokacji. Splinter Cell to nie był, ale powodów do narzekania też nie było.

granie na sile w skradanie sie w grze w ktorej nie ma praktycznie nic ze skradania jest idiotyczne..

Nie ma nic ze skradania, bo ty tak mówisz? Brzmi sensownie.

ubi pluje na graczy robiac gre w ktorej kucasz w niskiej trawie w dzien i cie nei widac.. a wy sie ludzie podniecacie ta gra i napychacie kieszenie tym ktorzy maja was kompletnie gdzies

Na koniec pokazałeś, że nie tylko nie masz pojęcia o czym piszesz i w ogóle nie znasz tej serii, ale też wylazł z ciebie prymitywny ubi-hejter, także sprawa jest jasna.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-14 14:03:11
13.06.2017 20:23
Persecuted
62

@Voodookacper

Zalecam najpierw pooglądać gameplaye, a potem się wypowiadać ^^. Albo nie, po co? Lepiej krytykować w ciemno, to przecież Ubishit!!!!1111!!11!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 20:24:46
13.06.2017 19:40
1
Persecuted
62

No tak, bo w Black Flag to w ogóle nie było okazji do skradania, tylko ta woda, statki i abordaże :).

13.06.2017 19:38
Persecuted
62

@Up

Wierzę w to co widzę. Na gameplayach widać typowe dla tej serii segmenty skradankowe (wzbogacone o zdejmowanie wrogów przy pomocy łuku), więc nie mam powodów, by w to wątpić. Zresztą czemu miałoby być inaczej? Dlaczego mieliby usunąć z gry ten rodzaj zabawy? To by było kompletnie bez sensu.

13.06.2017 17:24
Persecuted
62

A oglądałeś w ogóle jakieś filmiki z E3? Przecież było mówione (i pokazywane) wiele razy, że w Origins można jak najbardziej grać jak w skradankę, jeżeli odpowiednio rozwinie się postać w tym kierunku.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:24:29
13.06.2017 17:21
Persecuted
62

Tyle że SoM i SoW dosłownie zrzynają system walki z Batmana 1:1 (tak jak i inna gra pod skrzydłami WB, czyli Mad Max). Ubi nie może tego tak po prostu skopiować, musi wymyślić coś własnego. Z resztą o ile sam lubię ten system walki z gier WB, to jednak uważam go za trochę zbyt prosty, a właśnie prostoty Ubi próbuje teraz uniknąć (zbierał za nią baty w poprzednich odsłonach, gdy wszyscy - słusznie - narzekali na zbyt niski poziom trudności potyczek). Czy ten obecny system się sprawdzi? Śmiem wątpić, ale zobaczymy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:22:37
13.06.2017 17:15
-5
Persecuted
62

@str1111

A czego się spodziewasz po hejterach, którzy po prostu nienawidzą Ubi? Nie ważne co Francuzi zrobią i jak bardzo odmienią swoje gry, hejterzy pozostaną na to ślepi i głusi.

AC to seria, która na przestrzeni kolejnych odsłon była zmieniana wielokrotnie chyba pod każdym możliwym względem, ale dla niektórych to nadal nic więcej, jak tylko odgrzewany kotlet. W Origins zaprezentowano już piątą(!) iterację systemu walki (znowu stworzoną całkowicie od podstaw), zapowiedziano usprawnioną wspinaczkę (ponoć możliwe będzie wdrapanie się na każdy element świata gry), dodano pojazdy (z własnymi statystykami), nurkowanie w dowolnym miejscu (z możliwością walki pod wodą), otwarty (bezszwowy) świat, orła zwiadowczego, system lootu rodem z Diablo, cRPGowy rozwój bohatera, nowy system questów głównych i pobocznych (każdy ma mieć mini fabułę, dialogi i cutscenki), crafting oraz powrót grobowców. Tyle wiemy na ten moment, ale to podobno nie koniec niespodzianek.

Mało? Czy jakakolwiek inna seria potrafiła wprowadzić tyle nowych elementów na przestrzeni jednej tylko odsłony? Nie sądzę, ale dla hejterów to nadal "nic nowego". Ich trzeba po prostu ignorować, bo do ich rozumu się przemówić nie da (jakby było do czego...). Niekt nie mówi, że to będą zmiany na lepsze (sam mam co do tego wątpliwości), ale nie można mówić, że zmian nie ma wcale... chyba, że jest się po prostu zaślepionym kretynem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-13 17:16:55
13.06.2017 15:57
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
62
9.0

Bezmyślny hate czas zacząć!

Nie ważne, że Ubisoft przemodelował 2/3 gry i stara się zrobić wszystko inaczej (zobaczymy czy lepiej). Trzeba krytykować, bo to przecież Ubishit i kropka!

12.06.2017 21:33
12.06.2017 18:48
Persecuted
62

Dobre wieści. Scenarzysta gry napisał na Twitterze, że ma ona posiadać fabułę, którą jak najbardziej będzie można ukończyć w pojedynkę.

12.06.2017 15:07
Persecuted
62

@Up

No i byle to miało ręce i nogi. Taki Ghost Recon Wildlands też niby jest nastawiony na co-opa, ale samemu da się w miarę sensownie pobawić.
Z drugiej strony w The Division też można grać solo, ale jest to - moim zdaniem - strasznie nudne i kompletnie bezsensowne.

Mi dają nadzieję 2 aspekty.

1. EA chyba zrozumiał, że single potrafi napędzić sprzedaż, stąd Battlefront II i Titanfall 2 dorobiły się własnych kampanii.
2. EA zapowiada to jako "grę z naciskiem na co-op", a nie "kooperacyją grą wieloosobową". Niby to tylko semantyka, ale moim zdaniem nieprzypadkowa :).

12.06.2017 14:58
Persecuted
62

@Up

A można konkretniej? Bieda to znaczy co? I co powinno się w grze znaleźć, żeby było "na bogato"? Zarządzanie drużyną szczypiorniaka? Minigolf? Tuningowanie statków kosmicznych?

12.06.2017 14:54
-2
Persecuted
62

Pytałem już bezskutecznie trzy osoby, ale co tam, spróbuję po raz czwarty :).

"czekaliśmy na coś świeżego, oryginalnego"

To znaczy na co? Pytam szczerze. Jesteś n-tą osobą, która narzeka w komentarzach, że Origins wygląda jak poprzednie assassyny, a przecież powinien wyglądać... no właśnie jak? Co takiego powinno się Twoim zdaniem znaleźć w grze (i dlaczego)? Pytam, pytam i cisza.

Ja na razie z ewidentnych, powracających niedoróbek dostrzegam tylko słabą sztuczną inteligencję (jednemu kolesiowi podrzyna gardło, a jego kolega 1 metr dalej nic nie słyszy). No ale to już taki "standard" skradanek od dobrych 10 lat, więc zdążyłem przywyknąć.

Zastanawia mnie jednak, co takiego widzą inni. Niestety gdy pytam, wszyscy milczą.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 14:59:30
12.06.2017 13:31
1
Persecuted
62

Ale co takiego złego zaprezentowali, konkretnie?

12.06.2017 13:19
1
Persecuted
62

@Hydro2

"Więcej pułapek"

Jakich pułapek? W tej grze nigdy nie było pułapek, to nie jest Prince of Persia.

"zagadek"

Zagadki są spoko (nie mam nic przeciwko), ale znowu, to nie jest PoP, Tomb Raider ani Uncharted. Z resztą w tej odsłonie (choćby z uwagi na obecność grobowców) pewnie jakieś będą.

"większy nacisk na dynamiczną walkę"

Nawet na tym gameplayu widać, że walka jest szybsza i bardziej dynamiczna.

"rezygnacja z wież posterunowych"

I zrezygnowali.

"bez stopniowego przecheytywania dzielnic"

A co jest złego w tej mechanice?

=======================

@Sttarki

A niech się "spuszczają" nad czym chcą, tylko niech powstrzymają się od absurdalnych twierdzeń, że "gra jest słaba, bo wygląda tak samo jak wcześniej".

A jak niby ma wyglądać?! Origins ma być "soft rebootem" całej serii, ale przecież oś rozgrywki musi pozostać taka sama. Nadal będzie w nim walka bronią białą, wspinaczka, skradanie, otwarty świat. Czego ludzie oczekują? Że gra zmieni się w symulator statku kosmicznego albo turową strategię ekonomiczną?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 13:27:57
12.06.2017 11:38
1
Persecuted
62

Ja po wielu godzinach spędzonych z Shadow of Mordor miałem dosyć warczących na mnie kretynów. Zważywszy na fakt, że w czasie gry usłyszymy takich odzywek pewnie setki (tysiące?), to moim zdaniem wyposażenie orków w bardziej zróżnicowaną osobowość było dobrym pomysłem. Bo ileż można słuchać prostackich i sztampowych pogróżek w stylu: "za chwilę wypruje ci flaki robaku!"? Nadmiaru "mądrali" też się nie obawiam. Obstawiam, że po prostu celowo wybierają takich do pokazów, żeby się wyróżniali i zapadali w pamięć.

12.06.2017 11:31
-2
Persecuted
62

To jak twoim zdaniem powinien wyglądać nowy assassyn? Jakie elementy powinny ulec zmianie?

12.06.2017 10:50
2
odpowiedz
Persecuted
62

E tam, czemu zaraz downgrade? Gra wygląda bardzo ładnie, ale przecież Battlefield 1 czy Battlefront na mocnym PC osiągają podobny poziom wizualny.

Szkoda tylko, że to kolejne kooperacyjne MMO. Niemniej, może wzorem Battlefronta 2, znajdzie się miejsce na kampanię dla pojedynczego gracza? EA zauważyło, że jej brak był błędem w pierwszym BF, więc jest nadzieja :).

12.06.2017 10:41
Persecuted
62

Oby, bo już kilka "przekładek" było. Niemniej raczej warto czekać :).

12.06.2017 10:39
Persecuted
62

Zwłaszcza w przypadku "jedynki", warto od razu spróbować wersji redux. Ma znacznie poprawioną mechaniką rozgrywki i wzbogacono ją o kilka nowych miejscówek.

12.06.2017 10:37
Persecuted
62

Miałem podobne obawy kiedy zapowiadali, że w Last Light będzie więcej akcji na powierzchni. Pamiętając sekwencje tego typu z "jedynki" (które wypadały raczej tak sobie w porównaniu do tych w tunelach), spodziewałem się porażki. No a w rzeczywistości wyszło świetnie. Przyznam szczerze, że te fragmenty na bagnach podobały mi się najbardziej z całej gry.

Widząc projekt i wygląd lokacji zaprezentowanych tutaj, jestem w 100% spokojny. Całość ma być bardziej otwarta, więc może otrzymamy namiastkę S.T.A.L.K.E.R.a?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-12 10:37:37
12.06.2017 10:24
1
Persecuted
62

Każdy kolejny zapis rozgrywki utwierdza mnie w przekonaniu, że to będzie bardzo dobra produkcja.

12.06.2017 10:23
2
odpowiedz
Persecuted
62

"Jedynka" to jedna z piękniejszych (tak fabularnie jak i wizualnie) platformówek jakie istnieją, więc kontynuacja to must have :).

12.06.2017 10:20
odpowiedz
Persecuted
62

Czyli wracamy do STEM. Trzymam kciuki!

12.06.2017 10:07
-2
Persecuted
62

A tak z ciekawości, jakich zmian byś oczekiwał od tej serii? Co twoim zdaniem powinno wyglądać inaczej i dlaczego Pytam serio.

12.06.2017 10:06
Persecuted
62

Podobne odczucia co do systemu walki miałem po pierwszych prezentacjach Unity i Syndicate. Po ich premierze... cóż, potwierdziły się moje obawy, że dawna widowiskowość i dynamika starć zniknęły bezpowrotnie, ale oba systemy (mimo swojego nieco drewnianego wyglądu), na prawdę dawały radę od strony gameplayu (miały wyższy poziom trudności, a więc i satysfakcja ze zwycięstwa była większa).

Co do reszty się zgadzam. Uważam, że ta odsłona ma szansę przebić Black Flag i stać się moją ulubioną ;].

Oby kolekcjonerka nie zawierała figurki, bo za całość zawołają pewnie z 600 zł.

12.06.2017 09:56
-2
Persecuted
62

Słaby troll.

Egipt jest tandetny, bo nie trafia w twój gust? Świetny argument... Walka jak w Syndicate? Mamy tu taktyczne potyczki z użyciem tarczy i uników (które bardziej przywodzą na myśl serię Souls niż któregokolwiek assassyna), a ty dostrzegasz tu podobieństwo do wcześniejszych rozwiązań? Na prawdę?

11.06.2017 21:29
Persecuted
62

@Up

spoiler start

Obejrzałem sobie jeszcze raz zakończenie.

https://youtu.be/KRpU0pRZtCk?t=9m54s

Moją uwagę przyciągnęły pewne detale:

Zauważ, że gdy Sebastian podchodzi do drzwi wejściowych szpitala, zostają one wyważone przez policyjnych komandosów. Oznacza to, że Sebastian jest pierwszą osobą wychodzącą z budynku, jaką ci policjanci napotykają na swojej drodze (wcześniej nikt nie mógł wyjść, bo drzwi były zamknięte). Chwilę później widzimy jednak (albo raczej Sebastian widzi) idącego sobie spokojnie dziedzińcem i ignorowanego przez policję oraz służby ratownicze Lesliego (w którego ciele prawdopodobnie zadomowił się Ruvik). Następnie Sebastian dostaje ataku migreny (dokładnie takiego samego jak wielokrotnie wcześniej), po którym Leslie rozpływa się w powietrzu.

Do tej pory interpretowałem to w ten sposób, że tak na prawdę Lesliego wcale tam w nie ma i że jest to halucynacja Sebastiana wywołana osłabieniem po tych wszystkich przeżyciach wewnątrz STEM.

Teraz jednak dochodzę do wniosku, że... Sebastian najprawdopodobniej nadal jest w maszynie! Do podobnych wniosków skłania mnie też zakończenie DLC The Consequence:

https://youtu.be/AF-WcNIUxuc?t=18m18s

Kidman nadal ma wypalone znamię na dłoni, a na końcu słychać demoniczny głos Administratora. Może Ruvik faktycznie skrył się w mózgu Leslie'go, przez co STEM (który koniec końców został zaprojektowany by symulować nasz świat), wrócił do normy, pozbywając się demonicznego "ducha maszyny" w postaci Ruvika. Teraz więc wszystko wygląda jak świat realny, ale nim nie jest.

Przypuszczam, że w TEW2 będziemy robić to co w "jedynce", czyli próbować uciec ze STEM, który z jakiegoś powodu znowu stanie się nieprzyjemnym miejscem.
Wolałbym jednak, żeby akcja rozgrywała się w jakiejś klaustrofobicznej, zamkniętej lokacji (jak np. za pokręcona rzeźnia z samego początku), a nie znowu w otwartych miejscach jak wioska, las, pole słoneczników (i to jeszcze za dnia), ulice miast itd.

spoiler stop

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-11 21:38:56
11.06.2017 16:34
Persecuted
62

Więcej akcji Oo? Tej samej akcji, która w swoim czasie zarżnęła serię Resident Evil?

11.06.2017 16:33
Persecuted
62

W takim razie spróbuj DLC The Assignment i The Consequence z Juli Kidman w roli głównej. Mam wrażenie, że tam twórcy celnie odpowiedzieli na krytyczne sugestie graczy i recenzentów. Strzelania nie uświadczysz w nich prawie wcale, tak samo jak "otwartych" (w sensie wizualnym) i dobrze oświetlonych lokacji, które moim zdaniem mocno psuły klimat w "jedynce".

Pomijając fakt, że oba te DLC w 80% składają się z raczej kiepsko wykonanego skradania, muszę przyznać, że klimatem miażdżą podstawkę, a poczucie bezbronności "robi" robotę.

11.06.2017 16:25
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

Do tych co grali w "jedynkę":

Jak myślicie, jaki będzie "zaczep" fabularny w nowej odsłonie?

spoiler start

Z pierwowzoru wiemy, że świat w Evil Within jest tak na prawdę zupełnie normalny, a więc pozbawiony jakichkolwiek elementów mistycznych, paranormalnych, magicznych itp. W końcu całość gry (a także DLC) rozgrywała się w STEM, czyli czymś w rodzaju matrixa (na tym polegał główny twist fabularny, ujawniony graczowi na samym końcu). Moim zdaniem - skoro już znamy kluczową tajemnicę - scenarzyści nie mogą nas tak po prostu wpakować ponownie do koszmarnego świata STEM, bo to już nie będzie nawet w połowie tak strasznie (klimat niestety mocno siada, gdy gracz ma świadomość, że wszystkie zagrożenia są tylko wirtualną rzeczywistością).

Tylko czy są jakieś sensowne alternatywy? Skoro wiemy, że świat, w którym rozgrywa się akcja gry jest zupełnie zwyczajny i pozbawiony cech nadnaturalnych, to chyba nie wrzucą nagle na ulice miast demonów, potworów czy innych zombiaków... prawda? Co zatem wymyślą? Macie jakieś koncepcje? A może mobius coś wykombinuje i w jakiś sposób "wydobędzie" świat koszmaru ze STEM?

spoiler stop

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-11 16:27:33
11.06.2017 08:01
odpowiedz
Persecuted
62

Anthem może być spoko.

10.06.2017 15:26
1
Persecuted
62

Jak się umie czytać między wierszami...

Zmiany te mają uprościć kupno gry osobom, które jeszcze nie miały z nią styczności, a dodatkowo podłożą fundamenty pod przyszłe plany dewelopera związane z Hitmanem

10.06.2017 15:19
1
Persecuted
62

Zależy co rozumiesz przez "tym samym co wcześniej". Dla niektórych zmieniony system walki, wspinaczki i ekwipunku, czy inna konstrukcja świata i zadań oraz aktywności pobocznych to i tak "ciągle to samo"... No ale dla takich ludzi ta gra musiałaby chyba zmienić gatunek (np. na space sim), żeby zauważyli różnice :).

Założenia rozgrywki raczej się nie zmienią (ale przecież to ciągle ta sama seria, nie nowa marka, więc to chyba raczej oczywiste...?), ale poszczególne systemy rozgrywki prawdopodobnie ulegną całkowitemu przeobrażeniu. Wiemy już o zupełnie nowym systemie walki (gdzie przeciwnicy nie atakują ustawiając się w kolejce), wiemy o orle zwiadowczym i braku wież widokowych, wiemy o ekwipunku w stylu Diablo czy Shadow of War i możliwości rozwoju umiejętności postaci w różnych kierunkach. To już całkiem sporo nowości, a będzie zapewne więcej. Byle do poniedziałku ;].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-10 15:21:38
09.06.2017 20:52
3
Persecuted
62

Trudność starych Mortali wynikała z tego, że AI czytało inputy z klawiszy, mogąc reagować na wszystko co robisz :).

Niemniej sam wolę MK i Injustice. Nawet nie dlatego, że to gry prostsze do opanowania (choć poziom turniejowy na prawdę wymaga skilla), ale głównie dzięki ich stylistyce (fajne postaci, fajne realia). Reszta to zdominowane przez japońszczyznę groteskowe dziwactwa, które w ogóle do mnie nie trafiają (choć ogrywałem różne, m.in. Guilty Gear, Tekkena, Last Bronx czy Bloody Roar).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-09 20:58:32
08.06.2017 23:36
Persecuted
62

@Up

Ale że jeden kraj i dwie frakcje? Gdzie tu Total War? :).

08.06.2017 23:32
Persecuted
62

@Up

Fajnie, tylko że żaden gameplay z Assassin's Creed Origins nie wyciekł... To co parę dni temu krążyło po necie, to zwykły fake.

Cała ta teoria spiskowa o wyciekach nadal nie ma sensu. Wyobraźmy sobie taką sytuację:

WIADOMOŚĆ OD UBISOFTU:
=======================

"Witamy droga Redakcji GOLa!

Mamy dziś dla was fantastyczne nowe screeny z Assassn's Creed Origins, a także garść informacji o samej grze.

Ubisoft Polska".

ODPOWIEDŹ GOLa(*):
================

"Was tam do reszty poj***ło w tym Ubisofcie? Screeny w wysokiej rozdzielczości i konkretne, w 100% potwierdzone informacje o grze, pochodzące z pewnego źródła? Po ch*j nam takie g*wno? To przecież nikogo nie zainteresuje! Przyślijcie nam niskiej jakości screeny w formie fotografii monitora zrobionej ziemniakiem i trochę nieprecyzyjnych, wzajemnie sprzecznych i wykluczających się informacji, pochodzących od siostry, stryja waszej sprzątaczki z filii w Kamerunie. Takie coś na pewno trafi do naszych czytelników i napędzi wam sprzedaż gry.

Redakcja GOL"

---------------
*Tak sobie wyobrażam codzienne kontakty GOLa z wydawcami ;].

Właśnie tak to wygląda, prawda? Ubisoft nie jest przecież tak głupi, żeby udostępnić mediom profesjonalne materiały prasowe wysokiej jakości. To dobre co najwyżej dla takich mięczaków jak Warner Bros czy Nordic Games, którzy często podrzucają coś na wyłączność IGNowi (filmiki, screeny itd). Ubi natomiast wie doskonale, że nic tak nie zwiększa ilości pre-orderów, jak kapanina niskiej jakości obrazków i wyrwanych z kontekstu szczątkowych informacji (równie dobrze mogących być oszustwem), zakamuflowanych jako wycieki. Bardzo sensowne. Tia...

08.06.2017 19:15
Persecuted
62

@Up

A to "klient masowy" śledzi wycieki na forach internetowych? Przecież sam napisałeś, że klient masowy kupuje, bo widzi efektowną reklamę w TV, więc na niego wycieki nie działają. W takim razie po co wycieki?

I czemu te wycieki dotyczą TYLKO tegorocznego Assassina? Dlaczego nic nie wyciekło (przed oficjalną zapowiedzią) o wcześniejszym For Honor, Watch Dogs, The Division, Steep albo Ghost Recon Wildlands? Dlaczego nie było wycieków o Watch Dogs 2? Dlaczego Ubisoft "wycieka" informacje akurat o swojej największej i znanej wszystkim marace (a już np. o Far Cry 5 milczą jak grób)? Dlaczego robi to 5 minut przed E3, w które zainwestował pewnie górę pieniędzy? Czemu te wycieki wyglądają tak amatorsko? Przecież skoro wszystko to kontroluje Ubi, równie dobrze mogliby podrzucić screeny w wysokiej jakości (najlepiej retuszowane - skoro oszukiwać ludzi, to na maxa!). Że niby się ktoś domyśli? A kogo to obchodzi, przecież "sprytni" łowcy teorii spiskowych i tropiciele korpozagrywek marketingowych i tak nie dali się nabrać na amatorskie obrazki wysmażone przez Ubi, więc co za różnica?

08.06.2017 18:10
Persecuted
62

Z newsa wynika, że robią dwie gry historyczne (jedną jako powrót starej marki, a drugą jako coś zupełnie nowego). Obstawiam więc, że spełnią się twoje pragnienia, tzn. zobaczymy właśnie Medievala III jako powrót na stare śmieci i renesans (czyli XVI w) jako nowe realia.

Z drugiej strony te gry mogą być trochę zbyt podobne (w końcu jedna zaczynałaby się zaraz po drugiej), więc może powracającą serią będzie Empire? Na Rome'a i Shoguna raczej za wcześnie.

08.06.2017 18:04
Persecuted
62

I wojnę by jakoś od biedy wcisnęli, ale II? Bez szans, wtedy TW musiałoby przypominać Company of Heroes.

08.06.2017 15:54
-1
Persecuted
62

@geohound

Przeciek tego typu nie ma nic wspólnego z teaserem. Teaser tylko podsuwa pomysł, że coś tam, gdzieś tam powstaje, ale nie wiadomo co i gdzie. Przykłady: grafika z lodem i licznik, który był teaserem Diablo 3 lub obrazek z prehistorycznymi malowidłami skalnymi i licznik, które zapowiadały Far Cry Primal.
Grafiki prezentujące bohatera (z konkretnej gry o znanym tytule i marce) czy precyzyjne informacje odnośnie fabuły, mechaniki i konstrukcji świata gry, to NIE JEST teaser.

Mam nadzieję, że pomogłem.

@Novameh

To rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o grze i późniejsze ewentualne rozczarowanie rzeszy nabywców jest czymś pozytywnym, na czym zależy wydawcy i marketingowcom? Jak dla mnie to kompletnie nielogiczny absurd. Jasne, firma ręce ma czyste (bo przecież to oficjalnie nie wyszło od nich, tylko "wyciekło"), ale rozczarowany gracz, to nadal rozczarowany gracz, nie ważne czy został nabity w butelkę oficjalnie czy nie.

Rozumiem koncepcję kontrolowanego wycieku i kilka razy się z tym spotkałem. Niemniej zawsze wyglądało to w ten sposób, że na reddita czy inną platformę wymiany informacji "wyciekały" informacje o czymś nowym, przy czym były to bardzo konkretne materiały wysokiej jakości (podejrzanie dobrze zredagowane, wyselekcjonowane i obrobione w programach graficznych) z odpowiednim kontekstem i PRowym komentarzem. Niedługo później - dziwnym trafem - startowała duża, oficjalna kampania marketingowa. Zupełny przypadek, tiaaa...

Natomiast takie przecieki jak tu, czyli niskiej jakości obrazki, anonimowi pracownicy Ubi na reddicie podający sprzeczne informacje, koszulki, zapowiedzi złotej edycji itp., moim zdaniem wyrządzają grze więcej szkody niż pożytku. Przecież za chwilę mamy święto graczy w postaci E3, a skoro Ubi konsekwentnie milczy, to znaczy, że chce właśnie tam skoncentrować swoje główne uderzenie (może nawet zgarnąć wyróżnienie za najlepszy pokaz?). Po co mieliby rozładowywać napięcie kilka dni przed wielkim, kosztownym i starannie zaplanowanym eventem? Dla mnie to byłby strzał w stopę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-08 15:57:03
08.06.2017 13:15
-4
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
62

@SuperZabójca

A po co robić pseudo-amatorski wyciek, zamiast normalnej, oficjalnej zapowiedzi, opatrzonej grafikami wysokiej jakości i kontrolowanym przez wydawcę przekazem o starannie zredagowanej treści?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-08 13:16:12
06.06.2017 07:46
1
odpowiedz
Persecuted
62

The Evil Within 2

03.06.2017 12:14
Persecuted
62

Nie przesadzaj. W swoich czasach Gothic "robił" światem i klimatem, bo wtedy nie było zbyt wielu przedstawicieli mroczniejszego podejścia do fantasy, stawiającego na moralną szarość itd. Cala reszta gry była... no cóż, letnia. Taka sobie fabuła, sztampowe postacie, nijakie questy poboczne (główne były całkiem OK), dialogi, które zawsze przeklikiwałem (bo nudne). Niektóre pomysły na mechanikę gry też były spoko (np. system nauczycieli czy frakcji), ale PB je z begiem lat zepsuła lub porzuciła (vide Gothic 3 czy Risen 2-3).

Świat (fajnie zaprojektowany i przedstawiony) bez wątpienia był i jest tym elementem, który zapewniał i nadal zapewnia Gothicowi miejsce wśród kultowych cRPGów. Reszta niekoniecznie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-03 12:15:02
02.06.2017 07:42
Persecuted
62

@Up

Pragnę zauważyć, że dużo zależy od samego developera i tego, jak się umówi z wydawcą.

Shadow of Mordor było zoptymalizowane całkiem nieźle i nie sprawiało większych problemów technicznych. Podobnie z resztą jak Dying Light czy Mad Max (jakieś tam zgrzyty się pojawiły, ale niewykraczające ponad "normę").

01.06.2017 14:55
-4
odpowiedz
Persecuted
62

Zapowiada się hit! Idę zamówić kolekcjonerkę... albo dwie!

01.06.2017 14:37
1
Persecuted
62

@Jeyhard

Dokładnie. A poza tym - choć hejterzy są na to ślepi - Ubi wprowadza więcej zmian w kolejnych odsłonach swoich marek, niż wielu innych developerów. Wystarczy porównać serie Gears of War, Uncharted, Batman Arkham, GTA czy Dark Souls do chociażby serii Assassin's Creed i zobaczyć, czy faktycznie tylko Francuzi "odcinają kupony"...

No ale co tam, dla hejterów nawet system walki czy wspinaczki zrobiony całkowicie od zera, to nie jest duża i znacząca zmiana. Za to np. takie GTA V będące pod względem mechaniki rozgrywki powrotem do wcześniejszych rozwiązań (jak ulepszanie wozów czy zakup nieruchomości), po uwsteczniającym (względem San Andreas) GTA IV - nooo, to jest dopiero przełom!

GTA V jest oczywiście genialne (z łatwością łapie się do mojego top 10 gier ever), ale bądźmy uczciwi... Jak Ubisoft coś zmaluje, to oczywiście trzeba ich napiętnować. Mikrotransakcje, wadliwe serwery, zbyt wiele edycji specjalnych, stan techniczny w dniu premiery, zbyt wiele niskiej jakości, drogich DLC - chociażby za to trzeba ich gromić. No ale też bez przesady. Ubi ma swoje za uszami - jak KAŻDE większe korpo - ale poza tym, produkuje na prawdę świetne gry i co by nie mówić, jest bodaj jedynym gigantem, który stara się wprowadzać JAKIEKOLWIEK innowacje. Raz lepiej raz gorzej, ale próbują.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-01 14:38:39
31.05.2017 19:39
1
Persecuted
62

Aha, czyli jak ktoś jest dobrym pisarzem (czy w ogóle twórcą), to może też bezkarnie być burakiem? Żelazna logika...

31.05.2017 18:41
odpowiedz
Persecuted
62

Swoją drogą, strasznie słaba ta recenzja (4x4). Kiedyś GOL miał taki poziom? :).

31.05.2017 17:07
Persecuted
62

@sebogothic

"Może gdybyś był chory na raka to żarty Jimmy'ego Carr'a już by cię nie śmieszyły? Tak samo jak nie śmieszy cię poczucie humoru Sapka, bo dotyka cię bezpośrednio, gdyż jesteś graczem?"

Pudło. Umiem i lubię się śmiać z siebie. Kiedyś (w czasach szkolnych) byłem gruby, a i tak lubiłem dowcipy o grubasach :). Nigdy też nie przeszkadzały mi żarty z metali, ateistów, prawników, nerdów, geeków, graczy (zaliczam się do wszystkich tych grup ;d) itd. Gdyby więc Sapek dowalił graczom - ale w jakiś bardziej inteligentny i zabawny sposób - to by wręcz zyskał w moich oczach.

Na pytanie o gry, odpowiedział coś w stylu (piszę z pamięci):

"Nie znam zbyt wielu graczy, bo ja generalnie obracam się w gronie ludzi inteligentnych".

Czyli upraszczając jego słowa: "gracze są głupi (mało inteligentni)". Czemu? Bo tak. I to jest niby zabawne? Śmieszne byłoby wtedy, gdyby np. uderzało w jakiś stereotyp dotyczący graczy albo miało fajny kontekst kulturowy. Luźno rzucone "grupa x jest głupia... bo... w sumie nie wiadomo czemu", jest co najwyżej żałosne.

Moim zdaniem wypadłoby to znacznie lepiej, gdyby wymiana zdań wyglądała mniej więcej w ten sposób:

- Gra pan w gry komputerowe?
- Nigdy nie było takiej potrzeby, bo nigdy nie miałem pryszczy, ani też problemów ze znalezieniem przyjaciół i dziewczyny.

Jak na mój gust byłoby dużo zabawniejsze (acz równie kąśliwe, więc w stylu, który Sapek lubi), ze względu na nawiązanie do popularnego stereotypu gracza, jako pryszczatego i nieatrakcyjnego odludka, który nie ma znajomych, dziewczyny itd. Za coś takiego chętnie bym mu uścisnął dłoń.

Niestety jego poczucie humoru jest mocno buraczane, siermiężne i po prostu nieśmieszne.

"AS nie jest zawodowym komikiem, jego zadaniem nie jest rozbawianie publiczności"

Dokładnie. Tyle że wszystko co mówi publicznie, podlega ocenie i wywołuje różne reakcje. Skoro nie potrafi być zabawny (a większość osób jest zdania, że nie potrafi), to niech się powstrzyma od swoich "dowcipasów". No chyba że lubi, gdy lecą na niego gromy - jego wola.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-31 17:21:56
31.05.2017 14:24
Persecuted
62

"Andrzej jest postacią barwną, obdarzoną ogromnym poczuciem humoru. Dorastał w czasach, kiedy ironia nie wymagała dopisywania emotek i trzeba jego wypowiedzi brać z nieco większym dystansem"

To zdanie jest typową bzdurą, używaną zazwyczaj w obronie tych, którzy mają siermiężne i niezrozumiałe dla większości poczucie humoru. A niezrozumiałe nie dlatego, że takie wysublimowane i wyszukane, tylko po prostu ciężkie, toporne i mało lotne.

Nawet nie chodzi o to, że poczucie humoru Sapka oscyluje wokół obrażania różnych grup społecznych (bo to samo w sobie nie jest specjalnie szokujące i wile osób - w tym zawodowych komików - to robi). To co mówi AS jest słabe, bo w większości nieśmieszne. Coś w stylu "akcji", gdzie jeden koleś podbiega do drugiego i oblewa mu twarz moczem, a gdy ofiara chce mu przywalić w ryj, to ten zaczyna krzyczeć "it's a prank dude!". Mnie potrafią bawić nawet dowcipy z chorych na raka (vide Jimmy Carr), ale to musi być po prostu zabawne, a nie tylko kontrowersyjne (kontrowersje potrafi wzbudzić każdy, ale to jeszcze nie świadczy o poczuciu humoru).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-31 14:26:43
31.05.2017 07:08
Persecuted
62

Kupować tego osobno się raczej nie opłaca, ale posiadacze Season Passa nie mają co narzekać.

Ja miałem to szczęście, że pracownicy pewnego sklepu internetowego chyba za mocno zabalowali i przez ok. tydzień w ich ofercie była pudełkowa PCtowa Mafia 3 w wersji Deluxe (a więc razem z przepustką sezonową), za... 99 złotych (a nawet obecnie rynkowa cena wynosi ok. 260 PLN) :]. Za zwykłą edycję wołali wtedy 69 zł.

30.05.2017 19:31
-3
Persecuted
62

No trzeba przyznać, że wygląda zachęcająco.

30.05.2017 18:41
Persecuted
62

Czyli jednak mobilność? :).

Bo że wydajny laptop przydaje się w pracy, to ja sam doskonale wiem (też używam). No ale lapek gamingowy, a lapek roboczy, to dwie różne rzeczy.

Dla ludzi jak wy - czyli prowadzących mobilny tryb życia - to chyba faktycznie niezłe rozwiązanie (choć osobiście nie wiem, czy nie lepszy byłby gamingowy mikrokomputerek na ITX, w ostatnich czasach ten segment bardzo się wzmocnił). Reszta (bardziej osiadła ;d) powinna raczej brać desktop i to najlepiej na ATX. Sam myślałem nad zbudowaniem jakiejś gustownej skrzyneczki na mATX... tylko po co? Mniejsze to o kilkadziesiąt centymetrów, lżejsze ze 2 kg, ale słabsze i dużo bardziej hałasuje. Nie warto ;].

Takie coś mi chodziło po głowie:

http://pclab.pl/zdjecia/artykuly/lambo/2015/08/Styx.jpg

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 18:42:03
30.05.2017 18:29
Persecuted
62

@Up

A jak z kulturą pracy? Wadą wszystkich "maluchów" jest zazwyczaj dosyć głośna praca układu chłodzenia pod obciążeniem i słaba wentylacja. Ja całe życie miałem głośnie PCty ale tym razem stwierdziłem, że nie będę się dłużej męczyć :). Dopłaciłem kilka stówek za cichy zasilacz, dobre chłodzenie CPU i wyciszoną obudowę lepszej klasy (z dobrych materiałów), ale dzięki temu Wiesiek 3 śmiga w Full HD na max detalach (może bez Nvidia Hair) i w 60 klatkach, a głośność PCta ledwie wybija się z tła otoczenia. Nawet mój laptop jest głośniejszy ;]. Gdybym go docisnął do 4K, to pewnie by trochę hałasował, ale na szczęście nie muszę :>.

30.05.2017 14:52
Persecuted
62

@Up

Też brałem pod uwagę TOMAHAWK, ale M3 lepiej wypada w testach.

30.05.2017 14:50
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
62

Gamingowy laptop to moim zdaniem w ogóle kuriozum. Komfort grania, wydajność i kultura pracy zazwyczaj niższe niż w przypadku zwyczajnego desktopu, a cena wyższa. Kto się na coś takiego decyduje? Przychodzą mi do głowy ludzie, którzy są w ciągłych rozjazdach, ewentualnie tacy z baaaardzo małym metrażem (w stylu tokijskim, gdzie stolik 1x1 m to wielki luksus). Tylko ile jest takich osób? Z 1% wszystkich graczy? Opłaca im się to dla nich produkować? :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 14:51:22
30.05.2017 14:40
Persecuted
62

@Up

MSI Z270 GAMING M3

Całkiem dobra płytka za te pieniądze, a poza tym złapałem się na promocję Cashback, dzięki której dostałem 300 zł zwrotu za płytkę i GPU (1070 GTX Gaming X od MSI) ;d.

30.05.2017 13:06
Persecuted
62

Ja 2 tygodnie temu za swój desktop zbudowany na GTX 1070 i i7 7700K dałem 7500 zł (starając się ciąć koszty jak to tylko możliwe bez utraty jakości), więc moim zdaniem cena tego lapka spokojnie dobije do 10000 zł (wliczając opłaty "frajerne" za markę, podatek od nowości, opłatę od miniaturyzacji itd).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-30 13:07:02
29.05.2017 13:22
Persecuted
62
8.0

Może być fajne :).

27.05.2017 20:40
odpowiedz
Persecuted
62

Dla wielu to herezja, ale ja przez długi czas (aż do premiery Hitmana 2016) za najlepszą odsłonę uważałem... Absolution :). Nasze wspólne początki były trudne. Dość powiedzieć, że w 2012 roku we wszystkich możliwych plebiscytach typowałem Absolution jako największe rozczarowanie roku, a pierwszy raz udało mi się go ukończyć w całości, dopiero około dwa lata po premierze.

Przełom nastąpił właściwie przypadkiem. Postanowiłem dać grze kolejną szansę, ale tym razem z nastawieniem, że będę ogrywał po prostu kolejną współczesną skradankę w stylu Splinter Cell Conviction (stawiającą na ukrywanie się za osłonami i liniowe etapy), a nie grę z serii Hitman. Zaliczyłem ze dwie pierwsze misje (maksując wszystko co się dało - wyzwania, znajdźki, achievementy) i "pyknęło" ;]. Okazało się, że Absolution - wzorem Blood Money - dużo zyskuje wtedy, gdy gra się w niego niestandardowo. Muszę szczerze przyznać, że mnie początkowo Krwawa Forsa średnio przypadła do gustu (głównie za sprawą dosyć niskiego poziomu trudności, wymagającego właściwie tylko dobrej znajomości poziomów). O wiele lepiej zacząłem się z nim bawić dopiero wtedy, gdy odkryłem wymyślone przez fanów "Suit Only", czyli przechodzenie gry z dodatkowym rygorem, zgodnie z którym gracz musi uzyskać rangę "Silent Assassin" nie używając przebrań. Miejscami to był straszny hardcore, ale zabawa była przednia.

Z Absolution miałem podobnie. Tam było coś takiego jak wyzwania, a wśród nich:

- Evidence Collector (zebranie wszystkich dowodów w obrębie misji),
- Suit Only (ukończenie misji bez przebieranek),
- Infiltrator (ukończenie misji bez wykrycia).

Twórcy projektując je nie przewidzieli, że ktoś będzie próbował zdobyć je równocześnie (za jednym podejściem), a ja właśnie w taki sposób grałem. Gra była przez to miejscami piekielnie trudna (Blood Money się chowa!) ale też dziko satysfakcjonująca. I choć nadal uważałem Blood Money za grę lepiej zaprojektowaną i z fajniejszym pomysłem na siebie (otwarte poziomy, przebrania), to przy Absolution bawiłem się po prostu lepiej (głównie za sprawą większego wyzwania, wynikającego z mniejszych i bardziej najeżonych wrogami etapów, czy też nowemu mechanizmowi odwracania uwagi).

Hitman 2016 pozamiatał, bo połączył oba te style. Świetny projekt rozgrywki rodem z Blood Money i wyzwanie (spowodowane choćby "nerfem" przebrań) z Absolution. Właśnie dlatego - tak jak Kacper - jestem wdzięczny IO za Absolution, bo bez niego nie byłoby Hitmana 2016 w takim kształcie, w jakim jest obecnie,

27.05.2017 13:44
-2
Persecuted
62

Czemu lewackie? Oo

26.05.2017 20:42
-1
Persecuted
62

A jakiej ewolucji (pytam bez złośliwości) byś oczekiwał po serii Far Cry? Jakie zmiany powinny się twoim zdaniem pojawić?

26.05.2017 20:32
-3
Persecuted
62

Kompletnie by to nie pasowało do serii Far Cry. Bo niby gdzie tu umieścić miejsce akcji? Na pustyni? Kim miałby być gracz i co miałby tam robić?

I nie, samo strzelanie do terrorystów nie wystarczy. To byłby temat dobry co najwyżej na strzelankę militarną pokroju CoDa MoHa czy BFa, a nie obszernego sandboxa z pojazdami, ulepszeniami, craftingiem, aktywnościami pobocznymi, polowaniem, znajdźkami, eksploracją itd. Bliski wschód i klimaty islamskiego terroryzmu w ogóle by się tu nie sprawdziły.

Nie ma też sensu doszukiwać się w pomyśle Ubisoftu ataków na religię. Ot wykorzystują zakorzeniony w popkulturze motyw zwichrowanej sekty religijnej, zwiastującej koniec świata (w islamie są w ogóle takie?). Znając ich wcześniejszą twórczość jestem przekonany, że odbędzie się bez kontrowersji (Francuzi zawsze o to dbali, choćby w serii Assassin's Creed).

@Lord

Medal of Honor (2008), Modern Warfare 1, IS Defense, Splinter Cell Blacklist - tyle pamiętam.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 20:36:59
26.05.2017 20:15
-2
Persecuted
62

A była w ogóle jakaś gra z tematem "złych krzyżowców"? Że krucjaty były przedstawiane w grach to wiem (vide Crusader Stronghold, First Templar czy The Cursed Crusade), ale tam raczej nikt nie stawiał żadnej ze stron w lepszym czy gorszym świetle.

26.05.2017 20:13
4
Persecuted
62

@Camelson

Logika i realizm to są dwie różne rzeczy. Realizmu nie musi być wcale, ale logika powinna być zawsze, bo inaczej siada klimat i cała immersja świata przedstawionego.

Nikt nie czepia się np. o to, że Superman jest kuloodporny, lata, ma wielką siłę, strzela laserem z oczu itd. Nikomu to nie przeszkadza, bo przyczyna takiego stanu rzeczy została fabularnie wyjaśniona (facet pochodzi z obcej planety). Realizmu nie ma w tym ani krzty, ale logika (spójność) została zachowana i wszystko trzyma się kupy.

Tutaj powinno być podobnie. Przecież nie może być tak, że uzbrojona sekta świrów morduje mieszkańców na terenie jakiegoś stanu, a rząd kompletnie nie reaguje. Jeżeli twórcy nie wymyślą na to jakiegoś w miarę sensownego wytłumaczenia, to będę bardzo zawiedziony.

26.05.2017 17:04
-4
Persecuted
62

Serio? To już nie wolno zrobić gry, w której czarny jest dobry, a biały zły (jak by to miało jakiekolwiek znaczenie)? To jakaś obsesja? Zapaść umysłowa?

26.05.2017 17:01
Persecuted
62

"Gra będzie pewnie tym samym co 3 i 4, tylko w innym settingu i z lekko zmienioną mechaniką."

A czym ma być, skoro to kontynuacja serii? To chyba dosyć oczywiste, że nie zrobią z gry RTSa czy turowego cRPGa.

"Graficznie jest ok, gra może tak wyglądać, nie spodziewam się downgreadu".

Też mam taką nadzieję. Screeny przypominają poziomem detali Far Cry 4, więc raczej nie ma obaw, że to bullshoty.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 17:02:26
26.05.2017 16:58
Persecuted
62

Odświeżyć formułę to chyba nie za bardzo da radę (bo co tu odświeżać?). Na pewno jednak da się pewne rzeczy rozbudować i napisać jakąś sensowną historię (na co liczę).

26.05.2017 16:56
2
Persecuted
62

Niech się każdy jara czym chce. Ja na przykład się twojego My Little Pony nie czepiam...

26.05.2017 14:42
1
Persecuted
62

System walki przypomniał mi najczarniejsze chwile z Gothica 3 i RIsena 2 ;/. Klimat gry spoko (jak zwykle), ale jeżeli rozgrywka będzie drogą przez mękę na miarę R2 (a wszystko na to wskazuje), to ja czekam na przecenę 50% (czyli pewnie ze 3 tygodnie od premiery...).

26.05.2017 14:38
-1
Persecuted
62

Zgadzam się.
Kto kiedykolwiek interesował się choć odrobinkę figurkami ten wie, że takie lepsze zaczynają się od kilkuset złotych (a kończą na dziesiątkach tysięcy). Figurka za 100-150 zł to dla mnie totalny absurd i strata pieniędzy. Cholernie winduje cenę zestawu, a w 9/10 przypadków jest po prostu paskudna, słabo wykonana i niewarta eksponowania.
Jedyny wyjątek (od czasu do czasu) stanowią figurki statyczne (nie "action figure"), wykonane z ceramiki. Nie są może zbyt trwałe, ale (o ile są dobrze pomalowane) po prostu całkiem ładnie się prezentują.
Tutaj mamy prawdopodobnie kiepskie action figure niskiej jakości, wykonane z PCV. Dobra figurka tej wielkości, kosztowałaby tyle, co cały ten zestaw (około 500 zł).

26.05.2017 14:32
odpowiedz
Persecuted
62

Drogo i do tego ta figurka... Ehh, moim zdaniem nie tędy droga. Techland robi całkiem fajnie wydania pudełkowe - eleganckie i bez niepotrzebnych "zawyżaczy" ceny, które mimo wszystko dają poczucie przedmiotu kolekcjonerskiego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-26 14:40:09
24.05.2017 22:43
Persecuted
62

Dobra, ale co innego atak terrorystyczny, a co innego zbrojne przejęcie kontroli nad jakimś terytorium.

24.05.2017 22:11
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Mnie najbardziej zastanawiają realia tej gry. Tym razem to nie wyspa narkotykowych piratów, ani państewko z trzeciego świata, zarządzane przez watażków i dyktatorów. To Montana, stan USA, czyli jednego z najbardziej cywilizacyjnie rozwiniętych państw świata. No a kto grał w FC3 i FC4, ten pewnie zna typową konstrukcję świata przedstawionego w Far Cry'u. "Ci źli" w pełni kontrolują całe terytorium (przynajmniej na początku), wszędzie pełno jest posterunków, obozów i patroli wroga, który bez ostrzeżenia otwiera ogień w stronę naszego protagonisty czy jego popleczników.

Mam uwierzyć, że rząd USA pozwolił na coś takiego? Albo że w ramach akcji ratunkowej wysłał jedynie naszego bohatera, a nie np. oddziały specjalne policji albo gwardię narodową?

Wyjścia widzę dwa:
- Twórcy po prostu oleją ten absurd i zostawią wszystko jak jest, bez względu na brak logiki.
- Wszystko zostanie jakoś wyjaśnione. Może np. rząd nie reaguje... bo go nie ma? Choćby dlatego, że akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości (albo alternatywnej rzeczywistości), gdzie na skutek jakiegoś zdarzenia władza upadła, a w kraju zapanowała anarchia?

Liczę na opcję nr 2. Nie chciałbym historii spod znaku tak bo tak i już. Jestem jednak o tyle spokojny, że Ubi raczej zawsze dbało o takie elementy. Byle do piątku :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-24 22:14:45
24.05.2017 13:02
1
odpowiedz
Persecuted
62

Oby Agony wypadło lepiej.

24.05.2017 06:56
Persecuted
62

Akurat po 11 września to zmieniano wiele rzeczy. Usuwano sceny z filmów, odrzucano całe odcinki seriali, zespoły muzyczne usuwały utwory, zmieniały okładki i tytuły swoich albumów, czasem opóźniając ich premierę itp.

23.05.2017 20:24
Persecuted
62

Czekam na argumenty, w którym miejscu nie mam racji.

23.05.2017 20:17
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Lekkie zmiany? Chyba nie ma elementu w tej serii, który przynajmniej raz nie byłby zbudowany całkowicie na nowo, zupełnie od zera (a niektóre aspekty są zmieniane i ulepszane właściwie w każdej odsłonie). Wspinaczka, system walki, skradanie, otwarty świat, ekonomia, rozwój postaci itd. Po drodze mieliśmy też statki, grobowce, zarządzanie bractwem czy flotą, renowacje, obronę kryjówek, co-opa i różne inne (mniej lub bardziej udane) elementy, które do gier z tej serii na zmianę trafiały lub z niej znikały. No ale kto by tam zwrócił uwagę na takie małe "detale". To cały czas to samo i basta.

Wielu narzekających nigdy tego nie przyzna, ale między przeciętnymi, następującymi po sobie odsłonami tej serii, można by znaleźć więcej różnic, niż np. w kolejnych odsłonach Batmana czy Gears of War. Różnica jest taka, że AC wychodził - do tej pory - co ok. 12 miesięcy, a tamte co kilka lat, przez co pamieć graczy się trochę stępiała...

Jednego nie mogę zrozumieć. Skoro autor ma taki problem z tą serią, to po co tworzy kolejne, pełne narzekania i żalu filmiki? To nie jest seria dla każdego i nie każdy będzie się z nią dobrze bawił (podpowiedź: chodzi o aspekt "symulacyjno-historyczny", a nie samą rozgrywkę). Jeżeli komuś nie pasuje, to po co się męczyć?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 20:25:15
23.05.2017 20:08
-1
Persecuted
62

Piłeś? Nie pisz.

23.05.2017 20:06
1
Persecuted
62

Dark Souls? Lords of the Fallen? The Surge? Nioh? Bloodborne?

Nie ma za co :).

23.05.2017 20:02
Persecuted
62

@Up

Podejrzewam, że niekoniecznie ;).

Z resztą zabawmy się. Co twoim zdaniem można by zmienić w Shadow of War (zachowując oczywiście podstawową koncepcję gry, czyli walkę z orkami w ramach systemu nemezis), by bardziej kojarzyła się ze światem Tolkiena?

Warunek: Nie wolno ci używać tolkienowskiego lore, a więc imion, nazw, wydarzeń itp. (zwłaszcza, że i tak byłoby to kompletnie irrelewantne z punktu widzenia rozgrywki. Samo wplecenie w historię Taliona trochę lore z pierwowzoru kompletnie niczego by nie zmieniło). Możesz korzystać jedynie z motywów wynikających bezpośrednio z założeń i konstrukcji tolkienowskiego świata (takich jak np. akt stworzenia poprzez pieśń).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 20:04:24
23.05.2017 11:38
Persecuted
62

@Up

Nie chodziło mi o to, że dzieło Tolkiena jest nieciekawe. Ono po prostu jest mało charakterystyczne (a właściwie takie się stało z biegiem lat) i trudno - bez sięgania do bezpośrednich odniesień - wywołać u odbiorców jednoznacznie wskazujące na niego skojarzenia.

Wyobraźcie sobie to w ten sposób, że ktoś próbuje np. stworzyć podróbkę Wiedźmina i pisze książkę fantasy, w której głównym bohaterem jest Anzelm, wędrowny zabójca dzikich bestii, który jako dziecko został zabrany rodzicom, a potem wyszkolony i zmodyfikowany przy użyciu magii w specjalnej szkole. Choćby całkowicie zmienić tło fabularne postaci czy wygląd świata przedstawionego, oczywiste skojarzenia będą nieuniknione, prawda? Podobnie z resztą byłoby w przypadku takiego Futu.re Głuchowskiego. Ten świat jest tak unikatowy i charakterystyczny, że nawet całkowicie zmieniając miejsce akcji, bohatera, czas akcji itd., nadal będzie się jednoznacznie kojarzyć z pierwowzorem.

No a świat Tolkiena? Czy z nim będzie tak samo? Moim zdaniem - wyłączając motyw pierścienia władzy - nie ma w nim obecnie niczego, co kojarzyło by się bezpośrednio z nim i tylko z nim (bez odwołań do nazw, postaci, miejsc, wydarzeń itd). Teoretycznie prawie każdy element współczesnego fantasy powinien nam się kojarzyć ze Śródziemiem, ale to wszystko było kopiowane tyle razy, że mało kto obecnie pamięta ich rodowód. Np. tacy orkowie. Dziś są typowi dla kanonu fantasy i na nikim nie robią specjalnego wrażenia, ale to przecież Tolkienowi zawdzięczamy ich istnienie w takiej postaci.

Zróbcie grę z akcją rozgrywającą się w królestwie zamieszkałym przez bogów, którzy wcześniej brali udział w stworzeniu świata. Ile osób waszym zdaniem skojarzy to z Valinorem? Osobiście podejrzewam, że niewielu (nawet jeżeli dobrze znają mitologię Tolkien's Universe). To po prostu zbyt ogólny i raczej typowy dla kanonu fantasy motyw, by wywołał u odbiorców jednoznaczne skojarzenia.

Dlatego uważam zarzut, jakoby Shadow of Mordor mógł się rozgrywać w dowolnym uniwersum, za trochę nietrafiony. To znaczy samo stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe, niemniej moim zdaniem nie powinno się z tego robić zarzutu. Po prostu chcąc zrobić własną historię w tym świecie (a więc bez bezpośredniego odwoływania się do nazw, miejsc, postaci czy wydarzeń) tak na prawdę traci się jakikolwiek zauważalny związek z pierwowzorem.

Mamy Taliona, który jest ludzkim strażnikiem, stacjonującym w garnizonie położonym na granicy z państwem orków. Brzmi jednoznacznie? No nie bardzo, bo coś takiego mogłoby się rozgrywać w dowolnym świecie fantasy. Tyle tylko, że to nie wina twórców. Po prostu bez sięgania po motyw pierścienia czy określenia pochodzące bezpośrednio z pierwowzoru, właściwie nie ma szans na wywołanie odpowiednich skojarzeń.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-23 11:47:09
23.05.2017 00:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Wystraszyli się Far Cry'a 5 ;].

22.05.2017 22:28
Persecuted
62

Może i dziura, ale to nadal miasto i zarazem największa "aglomeracja", jaką ta seria kiedykolwiek (być może) otrzymała.

22.05.2017 20:30
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Liczyłem na tę drugą Amerykę, ale jest dobrze :).

Mam tylko nadzieję, że - z uwagi na bardziej cywilizowane miejsce akcji - gra nie stanie się sandboxem w stylu GTA z typowo miejskim krajobrazem, ruchem ulicznym itd. Taki urok tej serii, że przez większość czasu siedzimy w dziczy.

Z drugiej strony brak miasta byłby dosyć dziwny. Montana to dosyć "dziki" stan, ale to mimo wszystko nie Etiopia czy Honduras.

Niektórzy spekulują, że gra może się rozgrywać w postapokaliptycznej, niedalekiej przyszłości. Dla mnie to byłby strzał w dziesiątkę!

Trzymam kciuki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-22 20:42:09
22.05.2017 19:55
Persecuted
62

@Up

Z tym uniwersum to prawda, ale to moim zdaniem wynika raczej z pewnej generyczności tolkienowskiego świata, czy też raczej z jego ogromnego wpływu na współczesną fantastykę, do dziś czerpiącą z niego garściami. Efekt jest taki, że z dzisiejszej perspektywy świat Tolkiena nie wydaje się jakoś specjalnie unikatowy czy oryginalny (choć nadal ciekawy). Ludzie, elfy, krasnoludy, orkowie, trolle, magiczne artefakty, czarodzieje, pseudośredniowiecze, zły koleś pragnący władzy nad światem - ile razy już to widzieliśmy?

Zmierzam do tego, że w sumie ciężko jest zrobić grę osadzoną w tym uniwersum, która z jednej strony będzie się wyraźnie kojarzyła właśnie z nim, a z drugiej nie będzie po raz kolejny opowiadała historii drużyny pierścienia. Bo czy jest w tym uniwersum jakiś element - poza słynną błyskotką - który od razu przywodzi na myśl właśnie ten świat, nie żaden inny? Moim zdaniem niespecjalnie.

Niemniej to jest przypadłość wielu uniwersów fantasy. Moim zdaniem CDP byłby w stanie zrobić doskonałą grę "w typie Wiedźmina" nawet bez wykorzystania sapkowej licencji. Bo czy Sapkowski - poza profesją głównego bohatera - na prawdę umieścił w tym świecie coś na tyle niesamowitego i autorskiego, że bez tego gracze powiedzieliby "Eeee, to już nie to samo!"? Nie wydaje mi się. Siła wieśka leży raczej w moralnej szarości i słowiańszczyźnie, nie zaś w kreacjach ASa (choć za sam motyw zabójcy potworów oczywiście należą mu się laury).

22.05.2017 18:16
Persecuted
62

To akurat wiadomo od dawna - będzie otwarty świat.

22.05.2017 18:14
1
Persecuted
62

@Up

Twórcy dodali masę nowych mechanik i rozwiązań, więc już teraz można ostrożnie założyć, że gra będzie przynajmniej o "oczko" lepsza od poprzedniczki. No a jedynka przecież zła nie była (takie 7/10, zwłaszcza z DLC).

Też bym wolał pełnokrwiste RPG, ale co poradzić? Trzeba brać co jest, a fajny sandbox też da radę. Co by nie mówić, Shadow of War będzie prawdopodobnie najlepszą grą w historii, osadzoną w tym uniwersum (co po części wynika z absolutnie zerowej konkurencji).

22.05.2017 16:31
3
Persecuted
62

Argumenty?

22.05.2017 15:49
2
Persecuted
62

Autorzy podchodzą do lore bardzo swobodnie (patrz Minas Ithil) więc kto wie, może będzie nam dane zaciukać Saurona? :). Z resztą taka "alternatywna historia" byłaby fajna. Np. Talion - przy pomocy upiora i własnego pierścienia władzy - staje się nowym mrocznym władcą i przejmuje władzę w Śródziemiu.

21.05.2017 12:21
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62
3.0

Okrutnie kiepski film, Prometeusz był znacznie lepszy. Nie było to może dzieło wybitne, ale przynajmniej - przy całym swoim braku logiki i fabularnych dziurach - dodawało coś świeżego do uniwersum Obcego. Stawiało ciekawe pytania, poszerzało naszą wiedzę o tamtym wszechświecie, o konstruktorach, o początku ludzkości itd. Większość tych pytań co prawda nie doczekała się odpowiedzi w samym Prometeuszu, ale przynajmniej był to jakiś grunt pod następne filmy.

Jako po prostu fantastyczno-naukowy film akcji, Prometeusz też dawał radę. Miał niezłą narrację, fajne tempo, nieźle zarysowanych bohaterów (nadal pamiętam Elizabeth Shaw, Davida czy kapitana Janka, mimo że Prometeusza oglądałem ostatnio ze 2 lata temu. Imienia kogokolwiek z Przymierza - poza Davidem - nie byłem w stanie sobie przypomnieć zaraz po wyjściu z kina). W Filmie było trochę tajemnicy, trochę eksploracji obcej planety, trochę poznawania fascynującej technologii obcych - taka niby klasyka SF, ale całkiem przyjemna.

Końcówka Prometeusza sugerowała, że w kontynuacji poznamy wszystkie odpowiedzi. Kim są konstruktorzy, dlaczego nas stworzyli, czy są do nas wrogo nastawieni, po co stworzyli maź itd. W Przymierzu nic takiego niestety nie ma miejsca. Konstruktorom poświęcono może 15 sekund w pojedynczym flashbacku (na którym widzimy, że niezwykle zaawansowana rasa obcych istot dała się zabić jednemu androidowi, nie stawiając żadnego oporu), a reszta filmu jest o... niczym?

Mamy androida Davida, który z jakiegoś powodu nie lubi ludzi (czy w ogóle istot żywych) i pragnie ich zagłady. Coś przeoczyłem, jestem taki durny, czy jego motywy faktycznie nie zostały w żaden sposób wyjaśnione, a David jest tylko typowo komiksowym łotrem w stylu Jokera, któremu odwaliło i po prostu lubi patrzeć jak świat płonie? Cały czas zadaje pytania o sens swojego istnienia i wygłasza filozoficzne komentarze np. o tym, że przeżyje swojego twórcę, który prawdopodobnie nigdy nie pozna swojego. Słysząc to, za każdym razem mówiłem do siebie w myślach "No ok i co w związku z tym? Do czego to niby prowadzi? Ma mnie to jakoś poruszyć?" Czy Scott chciał w ten sposób dodać swojemu filmowi łechcącej ego zblazowanych krytyków głębi? Problematyka "robociego człowieczeństwa" była już w kinie SF poruszana dziesiątki razy i to z dużo lepszym skutkiem (chociażby i w Łowcy Androidów...). Wszelkie próby tego typu w Przymierzu są płytkie, pretensjonalne i w sumie niepotrzebne.

Cały ten film to naparzanka z kosmicznymi robalami (niespecjalnie straszna, więcej tu gore niż napięcia i emocji) i nudnawa historia sfiksowanego androida nielubiącego ludzi. Ani to odkrywcze, ani ciekawe, ot produkcja, której mogłoby (powinno?) nie być, bo do uniwersum Obcego nie wnosi nic (może poza kolejnymi dziurami fabularnymi. To David jest "konstruktorem" obcego, który ganiał za Ripley?). Szczerze, to wolałbym normalnego Prometeusza 2. Nawet i W OGÓLE BEZ OBCEGO, skupiającego się na budowaniu lore.

Wywiady ze Scottem rzucają na sprawę trochę światła. Wynika z nich, że Przymierze powstało pod dyktando wytwórni, która nakazała filmowcom, by umieścili w nim JAK NAJMNIEJ nawiązań do Prometeusza, a jak najwięcej do Obcego (taka logika biznesowa - Prometeusz się nie podobała a Obcy tak, więc damy ludziom czego chcą). Ponoć o wszystkie sceny odnoszące się do poprzedniego filmu, Scott musiał się ostro wykłócać z włodarzami, rzucając nawet groźby odejścia z projektu... Może więc to nie jemu należą się gromy?

18.05.2017 17:59
Persecuted
62

Z drugiej strony jeden dobry aktor potrafi sam pociągnąć całe widowisko. Np. Taboo bez Hardy'ego nie byłoby tak dobre.

17.05.2017 17:32
1
Persecuted
62

@Up

Nie napisałem niczego o motywach, stojących za taką a nie inną polityką wydawniczą tych koncernów. Stwierdzam jedynie fakt, że w tym momencie chyba tylko Ubisoft i Sony stać na jakieś większe "szaleństwa". Reszta siedzi na swoich "złotych" markach i eksploatuje je na przemian do granic możliwości. Nie żeby tworzone w ten sposób gry były złe (np. GTA czy RD są świetne), ale jest jak jest.

17.05.2017 13:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

To taki paradoks Ubi. Z jednej strony ich gry lubią "pożyczać" od siebie różne elementy (co może wywoływać uczucie - większej niż w rzeczywistości - wtórności). Z drugiej, ile podmiotów w tej branży rozwija tyle wysokobudżetowych marek AAA równocześnie? Niczego nikomu nie ujmując, warto zauważyć, że Rockstar, Blizzard, Activision, EA Games czy Bethesda, w ostatnich latach jadą ciągle na tym samym. Ubi to jeden z niewielu koncernów, który ma odwagę inwestować w coś nowego (np. Watch_Dogs, For Honor, The Division, Steep), albo odświeżać starsze marki, dając im nowe życie (np. Splinter Cell czy Ghost Recon).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-17 13:40:34
16.05.2017 20:01
Persecuted
62

I zobaczysz ;].

16.05.2017 15:47
2
Persecuted
62

Jeżeli jesteś np. animatorem, zajmującym się, dajmy na to, ruchem beretu na wietrze, to niekoniecznie musisz znać fabułę czy realia historyczne gry :). Zwłaszcza, że Ubi zleca różne prace wszystkim swoim zespołom z całego świata (a ma ich ze 30).

16.05.2017 14:43
1
Persecuted
62

Akurat ostatnim assassynem "pociętym na DLC" była - dla wielu kultowa i najlepsza w serii - "dwójka", z której wycięto 4 sekwencje (żeby było śmieszniej, z samego środka fabuły) i sprzedawano jako dodatki.

Potem DLC owszem też były, ale już faktycznie pełniły funkcję rozszerzeń, nie sprawiając wrażenia chamsko wyciętych z podstawki. Nierzadko wprowadzały nowego bohatera, fabułę i obszar gry do zwiedzenia, więc ciężko je nazwać zwykłym skokiem na kasę. Moim zdaniem - nie licząc ceny - odsłony od "trójki" aż po Syndicate, miały DLC, które można by innym studiom stawiać za wzór tego typu rozszerzeń.

16.05.2017 14:17
3
Persecuted
62

Moim zdaniem z Japonią w grach, jest trochę jak z zombie w grach - panuje powszechne przekonanie, że rynek jest tym przepełniony i nie ma sensu dokładać swojej cegiełki (bo się nie opłaca).

Z pozoru ma to sens, ale wchodząc głębiej można zauważyć, że ilość wcale nie równa się jakości. Gier o zombie jest multum, ale ile jest wśród nich produkcji na prawdę dobrych? Ile jest takich, w których mamy ciężki i mroczny klimat, otwarty świat, eksplorację, walkę o przetrwanie (survival)? Hmmm... ani jednej?

Podobnie z grami osadzonymi w feudalnej Japonii. Nie licząc klasyków z ery PS i PS2, co mamy w tym temacie? Najnowszy jest Nioh, ale on tak ma się do feudalnej Japonii, jak Wiedźmin do historii Polski... Poza nim do głowy przychodzi mi jeszcze Shadow Tactics: Blades of the Shogun, Aragami i trochę starszy Total War: Shogun 2. Wszystkie są spoko, ale czy to na prawdę wyczerpuje temat? Jak dla mnie z japońskiego tortu ledwie zdrapano lukier i najeść się nim mogłoby jeszcze wiele różnych studiów i wydawców.

Z drugiej strony wydaje mi się, że to może być ze strony Ubi tylko taka wymówka. Oni znani są z tego, że lubią kilka razy wykorzystywać te same assety (co jest jak najbardziej OK, bo ich wytworzenie kosztuje ciężkie pieniądze i szkoda je wyrzucać do kosza po jednym użyciu). Nie dziwi mnie więc plan osadzenia w starożytności całej trylogii, bo przecież to co wytworzono na potrzeby Egiptu, z powodzeniem może trafić do Grecji, Rzymu czy Persji.
Z Japonią nie ma tak łatwo, bo jej assety trudno wykorzystać gdziekolwiek poza Azją i może właśnie to ich odstrasza? No ale ktoś by się obraził na azjatycką trylogię, np. Japonia - Chiny - Indie? Ja na pewno nie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-16 14:18:00
16.05.2017 11:32
11
Persecuted
62

O ile to wszystko prawda (a brzmi to sensownie), to jest na co czekać!

15.05.2017 19:51
-2
odpowiedz
Persecuted
62

Ostrożnie trzymam kciuki, ale w sukces nie wierzę. Jest szansa, jeżeli nie wyskoczą z ceną na poziomie typowego AAA. Gracze zachodni są nawet bardziej niż my, wyczuleni na taki scam. I to pomimo faktu, że dla nich wydanie tych 60 dolców to nie taka tragedia jak u nas.

15.05.2017 00:47
odpowiedz
Persecuted
62

"Nietrudno" piszemy łącznie.

11.05.2017 13:29
Persecuted
62

A po co reklama w takiej formie? Nie lepiej oficjalnie wypuścić profesjonalnie przygotowane materiały marketingowe wysokiej jakości? Po co biedny screen cyknięty ukradkiem z monitora, zamiast np. całej galerii w 4K? Gdzie tu logika?

11.05.2017 11:11
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Mam nadzieję, że prawa do marki Hitman są "w pakiecie". Jeżeli SE wierzy, że jakieś inne studio odwali mu kiedyś kontynuację tej serii, którą kupią miliony, to się raczej przejedzie.
IMO pewnych marek nie powinno się oddzielać od rodziców, jak np. Uncharted od Naughty Dog, Wiedźmina od CDP Red, Dark Souls od From Software, czy Gothic od Piranha Bytes. To już po prostu nie będzie to samo.

Chociaż z drugiej strony pamiętam przypadki, gdzie gra (z)robiona przez inne studio, podobała mi się bardziej niż wcześniej. Tak było w przypadku Dead Island 2 od Yager, DMC od Ninja Theory, Far Cry (2 i kolejne) od Ubisoftu czy Batman Arkham Origins od Warner Bros Montreal.

Trzymam kciuki za IO. Chciałbym jeszcze kiedyś zagrać w nowego Hitmana i Kane & Lynach.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-11 11:15:11
11.05.2017 10:51
-1
Persecuted
62

Niby dlaczego? Przecież po "śmierci" Mass Effecta, KOTOR'a i Dead Space'a (a także braku kontynuacji Alien Isolation na horyzoncie), właściwie nie mieliśmy żadnej sensownej i klimatycznej gry / serii osadzonej w kosmosie. Bioware ma duże doświadczenie w tym temacie, więc czemu nie mieliby próbować szczęścia ponownie?

Mogli co prawda nazwać grę inaczej i stworzyć zupełnie nowe IP... tylko po co? Marka i marketing kosztują, a przecież Andromeda to w gruncie rzeczy zupełnie nowa opowieść, pośrednio tylko czerpiąca z dorobku poprzedniczek. A kilkadziesiąt milionów dolarów zostało w portfelu.

Finalnie wyszło jak wyszło, ale akurat nazwa marki nie ma nic do tego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-11 10:52:15
10.05.2017 22:06
-1
Persecuted
62

Tylko po co w taki sposób? Po co się z tym tak "czaić"? Nie lepiej po prostu zrobić oficjalną zapowiedź?

10.05.2017 15:11
Persecuted
62

@Up

Ale za wcześnie to też niedobrze. Monolith (albo Warner Bros) wymyślił sobie coś takiego, że od pierwszej zapowiedzi SoW, w każdy piątek organizuje trwający ok. 1,5 godziny stream na Twitchu, w którym stara się uchylać kolejnego rąbka tajemnicy na temat gry. Problem w tym, że momentami zwyczajnie nie mają o czym gadać. Wyraźnie widać, że rozpisali sobie co i kiedy mogą ujawnić, a na skutek zbyt wcześnie rozpoczętej kampanii marketingowej, całość strasznie się rozwodniła. Zamiast więc ujawnić np. 10 informacji co tydzień w przeciągu 3 miesięcy, my poznamy 5 informacji co tydzień, w przeciągu 6 miesięcy. Jest to momentami o tyle śmieszne, że na zadane pytanie w jednym streamie potrafią powiedzieć "we can't talk about this yet", ale już tydzień później nie stanowi to dla nich większego problemu. Tak jakby tydzień prac nad grą więcej, miał cokolwiek zmienić...

Marketing kosztuje. Prowadzenie go zbyt długo się nie opłaca.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-10 15:13:40
10.05.2017 15:00
Persecuted
62

Kilkanaście miesięcy temu pewien koleś na reddicie (podający się za byłego pracownika Ubisoftu) pisał, że nowy PoP nie powstał i nie powstanie w najbliższym czasie, bo licencja jest zbyt droga w stosunku do zainteresowania graczy i potencjalnego zysku, więc to się po prostu nie opłaca. Jasne można powiedzieć, że to ściema, ale ten sam koleś pisał też wtedy o nowym Assassynie umieszczonym w starożytnym Egipcie, co jednak dodaje mu pewnej wiarygodności :).

Wiara w siłę konkretnej marki to bardzo częsty błąd myślowy. "Hardkorowi" gracze (a to oni stanowią trzon wszystkich graczy zabierających w internecie głos na temat gier) stanowią jedynie pewien procent całości. Natomiast największa grupa graczy jest po prostu "niema". To znaczy gry kupuje, ale nie udziela się w internecie, nie śledzi forów, nie nagrywa filmików na YT, nie ogląda relacji z targów itp. To są raczej konsumenci mniej świadomi, w stylu: "wchodzę do sklepu, widzę fajne obrazki i kupuję".

To wiec, że w PoPa chcielibyśmy zagrać ja, ty albo twoi znajomi, zwyczajnie nic nie znaczy. My stanowimy jedynie kroplę w morzu. Liczby mówią więcej, niż paru fanów z internetowego forum.

10.05.2017 12:13
1
Persecuted
62

Nie każdy wyciek jest faktycznie wyciekiem, ale duża część na pewno. Jestem przekonany, że Shadow of War miał być ujawniony światu zdecydowanie później, ale mleko się już rozlało i trzeba się było dostosować. Z Darksiders III prawdopodobnie też tak było.

10.05.2017 12:08
Persecuted
62

"Kogo bym nie spytał"

Nie no, argument nie do obalenia, analitycy Ubisoftu mogą się schować. Ale co ja tam wiem, zwykły dzieciak jestem... ;].

W PoPa sam bym zagrał (ale to nierealne, bo Ubisoftowi nie opłaca się go produkować). Raymana jest mi obojętny, bo nigdy go nie lubiłem.

Assassina natomiast uwielbiam (jedna z moich ulubionych serii) i bardzo mnie cieszy nadchodząca kontynuacja. Starożytny setting (zwłaszcza egipski) to coś, na co czekałem od samego początku. Jeszcze tylko imperium Azteków (lub ogólnie Mezoameryka) oraz Japonia w epoce edo i mogę umierać :).

10.05.2017 11:59
Persecuted
62

@Imrahil8888

Dokładnie to odległości i w takim kontekście ich użyłem :).

10.05.2017 00:03
-1
Persecuted
62

Skąd taki wniosek? Zatrudnij się jako analityk Ubisoftu, skoro wiesz lepiej ;).

09.05.2017 22:27
-2
odpowiedz
Persecuted
62

Czyli mamy 100% potwierdzone. Super, byle do E3 ^^.

09.05.2017 13:27
7
Persecuted
62

Mnie boli tylko ludzka głupota, nie cudzy gust.

Jest masa gier, które wielu graczy otacza kultem i wychwala pod niebiosa, a dla mnie są to najwyżej przeciętniaki (np. Dark Souls, Torment czy Half Life 2). Niemniej daleki jestem od nazywania ich gniotami, badziewiem, syfem itp. Ja sam ich co prawda nie lubię, ale potrafię docenić ich jakość produkcyjną (pomysł, projekt, nakład pracy, design, warstwę artystyczną, fabułę itd.) oraz kunszt i "serce" z jakimi zostały wykonane. Wspomnianego Half Life'a 2 uważam za jedną z najgorszych strzelanek FPP, w jaką miałem (nie)przyjemność zagrać w swoim życiu. Nigdy jednak nie nazwałbym go gniotem, bo to obiektywnie po prostu zbyt dopracowany i wartościowy produkt (nie trzeba być jego fanem, by to dostrzec).

Jeżeli ktoś rózróżnia na skali ocen tylko dwa skrajne bieguny (nic pośrodku) i nie potrafi dostrzec obiektywnej jakości (wynikającej choćby z ilości zainwestowanych środków i nakładów), to jednak świadczy to o jego jałowości intelektualnej lub braku jakiegokolwiek pojęcia o tematyce, z którą się zmaga.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-09 13:28:11
09.05.2017 12:24
2
Persecuted
62

A komu (i w czym) tak na prawdę przeszkadzała skopiowana mapa? Gra miała całkiem sporo innych, poważniejszych mankamentów (jak np. biedny system walki bronią białą) i lepiej na tym się skupić.

Moim zdaniem jak już się czepiać, to przynajmniej czegoś faktycznie znaczącego i mającego wpływ na odbiór gry. Ta internetowa burza z mapą była według mnie nakręcona zupełnie bez sensu. Zanim to nagłośniono (i wirusowo rozniesiono po sieci), gracze nawet tego nie zauważyli. Czyli de facto problem nawet nie zaistniał, póki go nie stworzono.

09.05.2017 12:15
7
Persecuted
62

Nie ma to jak zrównoważona, konstruktywna i racjonalna opinia... Ja rozumiem, że coś się może komuś nie podobać (różne gusta - spoko). Ale żeby zaraz wyskakiwać z takimi skrajnymi (i skrajnie głupimi zarazem) opiniami? "Średniak" czy "przeciętniak" bym jeszcze zrozumiał, ale gniot (wskazujący na coś totalnie złego, pozbawionego jakichkolwiek zalet i jakiejkolwiek wartości)? Na prawdę? To jak w takim razie nazwać - nomen omen - kaszankę, która ląduje w marketowym koszu za 9.99 zł? Przecież te gry (czysto obiektywnie) oddzielają jakościowe lata świetlne (jakby nie patrzeć, Primal jest przecież reprezentantem kategorii AAA z dużym budżetem, wyprodukowanym nakładem pracy setek osób). Jakie określenie jest zatem lata świetlne gorsze od "gniot"?

Nie wiem ile masz lat kaszanka, jakie wykształcenie czy poziom IQ, jednak niezależnie od tego, wypadałoby wyrobić sobie jakąś sensowną skalę emocjonalną i znaleźć coś pomiędzy "hit" a "kit", akceptowalnym co najwyżej u gimnazjalistów...

08.05.2017 08:16
Persecuted
62

A moim zdaniem "dwójka" dobrze się wpisywała w założenia tej serii. Dużo zombie, trochę absurdalnego humoru i przesadnie sielankowa stylistyka, wynikająca z połączenia urokliwej lokalizacji (California) i przesadnie przesyconej palety barw. Oby nowe studio nie odrzuciło tej koncepcji.

08.05.2017 08:12
1
Persecuted
62

Ale zdajesz sobie sprawę, że developer nie ma nic do tego? Dead Island od początku było własnością Deep Silver (wydawca) i to on zarządza losami tej marki. Techland (developer) wyprodukował dla nich pierwszą część gry oraz samodzielny dodatek Reptide, a potem ich drogi się rozeszły. Nad "dwójką" przez jakiś czas nad grą pracowało studio Yager (developer), ale potem zostali odsunięci od projektu na rzecz Sumo Digital (developer).

05.05.2017 10:32
-2
Persecuted
62

Ostrożnie trzymam kciuki, nadal jednak przewidując średnią ocen na poziomie 50-60% na świecie i w okolicy 70-80% nad Wisłą.

Świat wygląda fajnie, cała reszta niekoniecznie.

03.05.2017 09:33
odpowiedz
Persecuted
62

To, że odpowiedź na Scorpio być musi, jest raczej jasne. Spierać się możemy jedynie co do daty premiery. Końcówka 2018 wydaje mi się całkiem sensowna.

02.05.2017 17:37
1
Persecuted
62

@zychomir

Co kto lubi. Mnie styl gameplayowy Half-Life'a 2 po prostu odpycha. Tak nudnego i bezpłciowego strzelania nie pamiętam z żadnej innej gry segmentu AAA. I nawet nie chodzi o to, że jest to obecnie produkcja dosyć stara. Z Doom'em czy Quake'iem zupełnie nie mam problemów i współcześnie potrafię się bawić przy nich całkiem dobrze (mimo że nie działa na mnie nostalgia, bo ograłem je po raz pierwszy dopiero niedawno). No ale Half-Life 2 jest dla mnie jakiś taki... nijaki, poza fizyką nic mi się w nim nie podoba.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-02 17:39:35
02.05.2017 15:16
Persecuted
62
post wyedytowany przez Persecuted 2017-05-02 15:17:19
02.05.2017 12:37
3
Persecuted
62

Świetna wiadomość, czyli seria jednak żyje! :). Po screenach wnioskuję, że - na szczęście -
Joe Mad nadal odpowiada za stronę artystyczną gry.

30.04.2017 12:20
2
Persecuted
62
7.0

Warto zacząć od początku :).

https://www.youtube.com/watch?v=znOieSu_PRI

29.04.2017 08:07
Persecuted
62

U mnie Game Studio Tycoon 2 nadal kosztuje 14,99.

28.04.2017 21:16
Persecuted
62

Mam przeczucie, że gra od strony rozgrywki będzie najwyżej średnia, ale akurat artystycznie nie ma się do czego przyczepić. Ich wizja piekła jest chyba najlepszą jaką stworzono na potrzeby gry czy filmu (do tej pory przyznawałem ten tytuł Constantinowi z Keanu Reevsem) i już choćby z tego powodu warto dać jej szansę.

28.04.2017 13:50
odpowiedz
Persecuted
62

Dobrze, że Sapek nie ma pojęcia o grach. Wtedy miałby jeszcze większy ból d**py i powody do zazdrości, uświadomiwszy sobie, że REDZi pod wieloma względami byli w stanie mu dorównać, tworząc elementy wiedźmińskiego świata w niczym nieodbiegające od oryginału. Widać to głównie na płaszczyźnie dialogów, potworów i autorskich postaci jak np. Roche, Kalkstein, Letho czy Iorweth (tak ten ostatni się u Sapka pojawia, ale tylko z imienia). Foltesta czy Henselta z kart książek w ogóle nawet nie pamiętam (może tyle, że Foltest był przystojny) i to właśnie CDP nadał im osobowość i charakter. To co w książkach było tylko nazwą czy imieniem, w grze nierzadko zyskało własny wygląd i podmiotowość.

AS pewnie o tym nawet nie wie. Może to i lepiej.

26.04.2017 13:42
Persecuted
62

Nie liczyłbym na to. Singlowe gry AAA ogólnie są w odwrocie (zbyt wysokie koszty produkcji i marketingu), a praktycznie ostatnią ostoją tego segmentu, są właśnie sandboxy. Zapewniają relatywnie sporo dobrej zabawy, a ich tworzenie jest znacznie łatwiejsze od "normalnej" gry, bo sporo opiera się na powtarzaniu tego samego, po wielokroć skopiowanego. Nie jest to może sytuacja idealna, ale ja mimo wszystko wolę takie sandboxy niż sieciówki na modłę For Honor, Battlefront czy The Division.

Jedyna nadzieja jest chyba w odrodzeniu gier AA, które pod wieloma względami przypominają AAA, ale jednak czuć w nich pewne cięcia budżetowe i większą umowność pewnych elementów (np. Nioh, Vampyr, Greedfall czy The Surge).

Może Ubi pójdzie tą drogą?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-26 13:44:34
26.04.2017 13:33
Persecuted
62

Zgadzam się z elathir. Akurat ataki DDos do szczególnie zaawansowanych nie należą. Owszem trzeba wiedzieć co się robi, ale nie jest to specjalnie skomplikowane.

Kiedyś napisałem podobny, choć bardzo prymitywny programik (brat chciał wytestować napisane przez siebie zabezpieczenie serwera przed DDoSami), a nie jestem nawet programistą, tylko samoukiem i amatorem.

26.04.2017 13:25
2
Persecuted
62

@Damian1539

No i? Przecież za nią zapłacił i miał do tego prawo.

Zwłaszcza że w tym wypadku ataki nie były niczym uzasadnione i uderzyły przede wszystkim w uczciwych użytkowników.

A w dzisiejszych czasach znalezienie wolnego czasu na swoje pasje nie jest zbyt łatwe, więc tym bardziej te komplikacje były bolesne.

26.04.2017 11:32
7
Persecuted
62

Dokładnie. Nie wygra i nie powinien wygrać. Nie dlatego, że po drugiej stronie jest korporacja, ale dlatego, że jest zwykłym szkodnikiem.

26.04.2017 11:30
2
odpowiedz
Persecuted
62

Skoro krawaciarze z Vivendi byli w stanie zmienić na gorsze nawet takiego Blizzarda, to i z Francuzami sobie niestety poradzą ;(.

23.04.2017 10:21
12
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Dziwne zachowanie. Gdyby chcieli przekonwertować całą grę, wtedy bym ich ruch zrozumiał, ale samą mapę? Wytłumaczenia widzę dwa:

1. Rockstar sam szykuje wersje PCtową (mało prawdopodobne).
2. Jak zwykle do głosu doszła banda korpo-skur***li, która we wszystkim widzi zagrożenie dla swoich interesów. Bo na pewno jakiś gracz zrezygnuje z zakupu RDR czy RDR 2 dlatego, że pograł sobie w moda udostępniającego mapę z jedynki. To taki sam poziom absurdu jak w przypadku Nintendo, które banuje na YT filmiki prezentujące ich gry. Nawet, jeżeli są to filmiki ociekające pochwałami i zachwytami (jak choćby ostatnia Zelda). No chyba, że youtuber podzieli się z nimi zyskiem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-23 10:24:23
22.04.2017 10:29
Persecuted
62

To własnie trochę zabawne, ale w moim przypadku częściej się zdarza, że nie mogę pograć w starszy tytuł niewymagający żadnej platformy cyfrowej, niż w nowsze tytuły ze Steam czy Origin. Raz skaszaniła mi się płyta (była stara i porysowana), innym razem na drodze stanął brak kompatybilności ze współczesnymi systemami (Kozacy 2), jeszcze innym miałem problemy z Games for Windows Live...

Steam, Origin czy Uplay też mogą zostać wyłączone właściwie w każdej chwili, więc jakieś ryzyko istnieje. Niemniej moim zdaniem jest to tak samo prawdopodobne jak fakt, że terroryści wysadzą wszystkie elektrownie i zabraknie prądu (co też pozbawi mnie dostępu do moich gier), albo Amerykanie zdetonują nad Polską bombę EMP i cała elektronika sczeźnie. Ich zaleta jest natomiast taka, że wszystko - przynajmniej teoretycznie - ma działać. Ma być spatchowane i kompatybilne z nowymi komputerami (bez szukania nieoficjalnych łatek czy modów).

Sam lubię edycje pudełkowe, jednak kupuję je bardziej jako kolekcjoner. Dlatego też cieszy mnie, że w środku poza płytką, czeka na mnie także kod do platformy cyfrowej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-22 10:35:21
18.04.2017 21:16
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Fabuła w tej serii nigdy najwyższych lotów nie była, ale jednak jakieś tam znaczenie miała. Jej jeszcze większe uszczuplenie przywodzi na myśl Ghost Recon Wildlands, Far Cry 4 czy Mafię 3, co niestety jest dosyć niepokojące.

Teoretycznie dobra rozgrywka jest w stanie - przynajmniej dla mnie - zamaskować fabularne braki (tak było u mnie chociażby w przypadku Mad Maxa czy serii Arkham) ale tutaj mamy do czynienia z grą Ubisoftu, czyli może być bardzo różnie. Francuzi raz na jakiś czas mają przebłyski i potrafią wręcz wytyczać nowe standardy (nie da się przecież zanegować faktu, że elementy Assassyna znajdziemy dziś chyba w każdym liczącym się sandboxie). Niestety ostatni Wildlands nie odzwierciedla zapewnień Ubisoftu o zupełnie nowym podejściu do projektowania otwartego świata.

Nadzieja w tym, że Wildlands zaczęto tworzyć jeszcze przed nowym Assassynem (a więc może jeszcze nie załapał się na "nową politykę"), oraz w fakcie, że za Empire odpowiada studio, które wcześniej stworzyło najlepszą odsłonę w całej serii - Black Flag.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-18 21:17:40
18.04.2017 18:06
1
odpowiedz
Persecuted
62

@alchemiakr

Bo nic nie smakuje tak dobrze, jak zostanie paladynem w lśniącej zbroi, który kilka godzin wcześniej zbierał rzepę na polu (Gothic 2) albo gotował gulasz dla ubogich (Risen). We współczesnych cRPGach trochę brakuje mi właśnie tej przyziemności. Przychodzi taki gołodupiec (nasz protagonista) do pierwszej lepszej wioski i na twarz dostaje zadania w stylu: uratuj naszą wioskę przed bandytami, zabij smoka, ocal króla itp. Moim zdaniem powinno się zaczynać od błahostek (nawet z pozoru nudnych), bo to dobrze wpisuje się w rozwój postaci i budowanie własnej legendy.
Fajnie zostać kimś, gdy zaczynało się od bycia nikim. Ten moment pod koniec gry, kiedy wyciągało się miecz w Starym Obozie, a wcześniej zarozumiali i agresywni strażnicy traktujący Bezimiennego jak śmiecia, z trwogą w głosie prosili go, by schował oręż i nie robił im krzywdy - bezcenny.

17.04.2017 15:37
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Czy drożenie gier jest podyktowane tylko i wyłączne wyrównywaniem cen? Mam wrażenie, że niekoniecznie.

Zauważcie, że w wielu przypadkach ceny gier w dolarach, euro i funtach są identyczne i dla tytułów AAA wynoszą zazwyczaj 60. Ma to sens o tyle, że nawet pomimo różnicy w realnej sile tych walut, możemy uznać, że ich siła nabywcza jest mniej więcej porównywalna. Innymi słowy, wydać dla Niemca 1 euro, to jak dla Brytyjczyka wydać 1 funt, a dla Amerykanina 1 dolara (widać to chociażby po cenach podstawowych produktów jak chleb, mleko, masło czy bilet komunikacji miejskiej).

Niestety wyrównywanie do tych modelowych 60 ma miejsce tylko wtedy, gdy równanie następuje w górę i wydawca może zgarnąć więcej. W drugą stronę to niestety nie działa. Przecież siła nabywcza złotówki nie różni się specjalnie od siły nabywczej walut wymienionych powyżej, więc zgodnie z tą logiką, gry powinny u nas kosztować 60 złotych. My jednak płacimy 5x więcej.

Czyli kiedy wydawca może na tym zyskać, równa ceny w górę do 60, przyjmując parytet siły nabywczej. Gdyby jednak miał na tym stracić, automatycznie przeskakuje na przelicznik zgodny z kursem dolara. Sprytne.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-17 15:40:19
17.04.2017 15:16
-2
Persecuted
62

Okradać? Bo twórca nie ma prawa zażądać za swoje dzieło tyle ile zechce?

12.04.2017 11:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

@CyberTron

Akurat w tym wypadku pre-order niczego nie zmieni. Zamówienie przedpremierowe jest o tyle złe, że kupuje się kota w worku i nie wiadomo na jakim poziomie będzie stała gra. Tutaj wiadomo właściwie wszystko. Wiadomo, że całość będzie w dniu premiery mocno okrojona, wiadomo, że połowa zawartości będzie sprzedawana w DLC (za które przyjdzie zapłacić kolejne 60 dolarów) itd. Niemniej, jeżeli ktoś jest tego świadomy i mu to nie przeszkadza, to czemu miałby nie zamówić pre-ordera? Przecież to wygląda tak samo od lat, a sprzedaż Battlefieldów i Battlefrontów wcale tragiczna nie jest.

No i pamiętaj o fanach single'a. Oni też spokojnie mogą kupić, bo ich żadne DLC nie interesują (co chyba, że fabularne, ale DICE takich nie robi).

10.04.2017 13:27
Persecuted
62

@Anomandaris

Nikt REDom nie każe robić "oklepanego fantasy". Mogą wrócić do słowiańszczyzny (tym razem na własną rękę, bez wiedźmińskich ograniczeń), albo wykreować coś własnego, czerpiąc z różnych źródeł (jak chociażby prawie kompletnie nieznanej w zachodnim kręgu kulturowym, mitologii Bliskiego i Dalekiego Wschodu, Indii czy Afryki).

@Grave

Moim zdaniem jednak kilka razy się noga twórcom Wiedźmina powinęła... Mniejsze gafy można wybaczyć, ale słabo zbalansowany otwarty świat (mam na myśli loot, rozmieszczenie przeciwników i zadań) czy kompletnie zepsuty system zdobywania doświadczenia (na modłę MMO), już nie bardzo.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-10 13:29:42
09.04.2017 15:34
odpowiedz
Persecuted
62
10

Dla mnie to gra kwietnia, która dziwnym trafem nawet nie trafiła na GOLową listę najciekawszych premier tego miesiąca...

Polecam edycję kolekcjonerską, bo to fajny zestaw w dobrej cenie.

09.04.2017 15:26
2
odpowiedz
Persecuted
62
9.0

Ja już zamówiłem pre-order. Będzie jak znalazł dla wnuka na 18 urodziny :).

09.04.2017 11:19
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

Tylko po co komu kolejny "Wiedźmin" bez Geralta, Ciri, Triss itd? Pomysł na wiedźmiński świat jest oczywiście fajny (dark fantasy mocno czerpiące głównie z mitologii słowiańskiej, ale też po trochu z celtyckiej czy nordyckiej), tylko czy aby na pewno coś takiego musi się pojawić pod szyldem Wiedźmina? Przecież równie dobrze REDZi mogliby wykreować własny świat fantasy, bez opierania się na pomyśle Sapkowskiego. Bo i po co?

Przecież AS nie ma monopolu ani na słowiańszczyznę, ani na dark fantasy, ani na nic innego, co developerzy mogliby wykorzystać w swojej grze. Sapek ma oczywiście postaci, ma też historie, nazwy własne, miejscówki itd., no ale skoro kolejna odsłona raczej na pewno będzie się od tego odcinać, to w takim razie po co w ogóle korzystać z wiedźmińskiej licencji?

Oczywiście rozumiem argument, że "brand jest silny i zainwestowano w niego masę pieniędzy", tylko czy to nie będzie zbytnie ograniczanie własnej wizji twórczej? Bo przecież nawet bez Geralta i reszty, twórcy będą musieli utrzymać zgodność między innymi z sytuacją geopolityczną wiedźmińskiego świata, jego historią, zależnościami pomiędzy rasami itd. A to wszystko w zamian za... no właśnie co? Rozpoznawalność marki jest chyba jedynym atutem.

Biznesowo Wiedźmin 4 ma ogromny sens, tylko czy wyjdzie z tego dobra gra?

Z drugiej strony miło byłoby ponownie wcielić się w łowcę potworów, ale tym razem wykreowanego przez nas samych. Bohatera, który - inaczej niż Geralt - jest jedynie pustą skorupką, a gracz sam może ją wypełnić, podejmując decyzje zgodnie z własnym sumieniem i uznaniem (bez kagańca w postaci "niby dajemy ci wybór, ale cokolwiek zrobisz, musi to być zgodne z charakterem książkowego Geralta, więc zapomnij np. o zabijaniu kogo popadnie czy wykonywaniu zleceń płatnego mordercy"). Zostać renegatem - to by było coś ;].

09.04.2017 10:57
-1
Persecuted
62

Świat GTA V ciekawy? Piękny, dopracowany, pełen detali, żyjący, wiarygodny, zróżnicowany - tak, ale ciekawy? Nigdy w życiu (a już na pewno nie ciekawszy od tego z Wiedźmina).

W GTA V oczywiście widać ogromny budżet, a wykreowany na jego potrzeby świat gry - mimo swoich rozmiarów - aż kipi od smaczków i szczególików, których próżno szukać w wielu innych, nawet wielokrotnie mniejszych produkcjach. Niemniej trzeba uczciwie zaznaczyć, że jest to świat ze swej natury dosyć nudny, bo celujący w zwyczajność, typowość i realistyczne odwzorowanie znanej nam rzeczywistości. Nawet po wielokroć słabsze Watch Dogs wypada pod tym względem lepiej, bo wprowadza od siebie jakieś oryginalne, interesujące elementy.

Chciałbym kiedyś zobaczyć świat fantasy (albo SF) wykreowany przez magików z Rockstara. Z ich umiejętnościami i budżetem to byłaby pewnie bomba.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-09 11:00:20
06.04.2017 22:08
Persecuted
62

@Aro PL

Moim zdaniem "zieloni" i "niebiescy" wyciągną lekcję z tej generacji, tylko sam nie wiem jaką...

Być może następna generacja postara się sprostać oczekiwaniom i będzie mocniejsza technologicznie (choćby miała kosztować więcej niż zazwyczaj). A może wręcz przeciwnie. Może sytuacja, w której cykl życia jednego urządzenia wynosi 2-3 lata (a potem trzeba wypuścić jego dopakowaną wersję) jest im zupełnie na rękę i od teraz tak będzie działać konsolowy rynek? Zamiast jednej platformy raz na 6-7 lat, przesiadka co 2-3, a na w sumie to samo tylko trochę lepsze?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-06 22:10:09
06.04.2017 19:45
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

A mnie się zdaje, że taka karta - poza oczywistym skierowaniem do zaawansowanych użytkowników i zamożnych entuzjastów - jest trochę jak taki telefon flagowy od znanego producenta. Pakuje się tam wszystko co najlepsze (przy obecnym poziomie technologicznym), nie zważając na cenę, popularność wśród nabywców czy opłacalność. Po prostu trzeba naprężyć muskuły i pokazać kto dzieli i rządzi na rynku. Jak dla mnie ma to sens.

06.04.2017 18:20
Persecuted
62

Na ten moment zapowiada się nieźle. Nie widać po niej typowo "indyczej" toporności i siermiężności, co dobrze wróży.

05.04.2017 14:32
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Wszystko moim zdaniem rozbije się o gry. Będzie fajnie, jeżeli konsola okaże się mocna i wydajna (a przy tym niezbyt droga), ale jeżeli line-up gier będzie porównywalny do Xone, to nie wróżę sukcesu. I nie, "mamy to samo co PS4 tylko w 60 klatkach i bez przycinek" nie załatwi sprawy. To muszą być wymuskane exy na miarę Uncharted, God of War czy Horizona. Bez tego MS znowu odpadnie w przedbiegach. Czy są na tyle kumaci, by to zrozumieć? Wątpię (oceniając przez pryzmat dotychczasowej polityki względem Xone i obietnic co do rynku PCtowego) choć trzymam kciuki.

Poza tym czy bebechy są tak na prawdę najważniejsze? Nintendo pokazało, że niekoniecznie...

05.04.2017 14:08
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

Heh. Niby wszyscy toniemy w zalewie kontynuacji, co wszystkim już powoli wychodzi bokiem, ale akurat te kontynuacje, na które wiele osób czeka (np. Stalker, Gothic, Half Life, Beyond Good and Evil) jakoś nie mogą powstać... Trochę słabe czasy w gamingu nastały.

05.04.2017 07:41
Persecuted
62

@Camelson

Nethrerealm się może z nimi równać :). Ich kod sieciowy na początku też zwykle nie działa...

03.04.2017 22:10
1
Persecuted
62
9.0

Ta gra na GOLu jakoś niespecjalnie cieszy się popularnością ;/.

03.04.2017 17:34
Persecuted
62

Wiedzę, że w redakcji nikt nie czeka na Little Nightmares ;(.

01.04.2017 23:08
1
Persecuted
62

@Up

Chyba tylko tyle, że Risen 3 na premierę kosztował więcej niż Wiedźmin 3, a Elex zapewne poniżej Andromedy też cenowo nie zejdzie...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-01 23:08:54
01.04.2017 20:19
-2
Persecuted
62

@kęsik

Risen 2 było tak tandetne, że nie dałem rady skończyć. Nic tam nie grało - durna fabuła (jakieś bzdury, nawet nie bardzo pamiętam), dziecinny klimat (piraci rodem z Disney'a tylko z rynsztokowym językiem), niedziałający system walki (przed dodaniem uników to był po prostu koszmar, po patchu zrobiło się tylko trochę lepiej), nudny projekt lokacji (jednakowe tunelowe dżungle), system rozwoju postaci (chwała zamiast punktów nauki), bezsensowny ekwipunek (sprzęt zatracił większość właściwości, zamiast tego zostały jakieś bonusy typu "złotousty"), itd.

Risen 3 było lepsze od poprzednika pod właściwie każdym względem, ale w moim odczuciu nadal słabsze od "jedynki", która - jak już pisałem - była w porywach solidnym średniakiem. Grać się dało, tylko po co? Za dużo jest gier i za mało czasu, żeby marnować go na coś takiego. Po ok. 10 godzinach przymuszania się stwierdziłem, że nie po to płacę za produkt, żeby sobie zatruwać wolny czas. Wolałbym przejść Gothica 15 raz, niż męczyć się z Risenem 2 i 3.

To właśnie pozwala mi sądzić, że PB to banda partaczy, która przez prawie 20 lat w branży, nie nauczyła się ABSOLUTNIE NICZEGO. Cyanide, Spiders, Telltale czy DONTNOD jakoś potrafią robić postępy. Nasze polskie CDP RED i Techland też, a Piranha nie może?

Brak talentu? Brak umiejętności? Partactwo? Nie wiem i w sumie mnie to nie obchodzi. Ja na nich postawiłem krzyżyk i obstawiam, że porażka Elexa zakończy ich działalność (przynajmniej w takim składzie, może ktoś nowy będzie potrafił coś zmienić). Starzy fani PB się wykruszają (jak ja chociażby), a nowych im jakoś nie przybywa. Elex też serc nie podbije. Stara (i zatwardziała) gwardia kupi, reszta poczeka na 80% zniżki na Steamie albo w ogóle oleje.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-01 20:24:11
01.04.2017 13:45
-1
Persecuted
62

Bo PB nie umie robić gier, po prostu. Raz im się udało trafić w gusta odbiorców fajnym (jak na tamte czasy) klimatem i światem gry, przez co szybko dorobili się miana "kultowego developera". Niestety (dla nich) świat poszedł do przodu i garażowa jakość nie jest już akceptowalna w game devie (zwłaszcza, jeżeli wydawca woła za nią cenę gry AAA i to takiej z wyższej półki...). Gdyby jeszcze nowe gry PB miały w sobie coś, co pozwoliłoby przymknąć oko na niedoróbki (tak jak kiedyś Gothic robił to klimatem), to można by kilka rzeczy wybaczyć. Niestety o ile Risen był solidny (ni mniej ni więcej), to już "dwójka" i "trójka" ssały. Elex zapowiada się odrobinkę lepiej, ale trudno mi jest poczuć magię świata, który wygląda jak z czasów wczesnego PS2.

Oprawa wizualna - wbrew temu co mówią - JEST JEDNYM Z NAJWAŻNIEJSZYCH ELEMENTÓW KAŻDEJ GRY (obok warstwy audio). To ona stanowi główną płaszczyznę, na której odbywa się cała komunikacja na linii gracz - gra. To dzięki niej możemy wczuć się w świat gry i jego klimat, poczuć pewne sytuacje, zrozumieć je itd. Gdyby warstwa wizualna nie miała znaczenia, do dziś gralibyśmy w tekstówki...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-04-01 13:47:20
27.03.2017 15:11
Persecuted
62

Miałem na myśli nostalgię właśnie po stronie społeczności. Bo "to już nie to samo" nie brzmi jak sensowny argument skłaniający do wybrania SC zamiast SC2...

27.03.2017 11:55
-1
Persecuted
62

Czyli zwykła nostalgia?

26.03.2017 20:17
Persecuted
62

@TRX

Bo? Masz jakieś argumenty, czy tylko dziedziczną głupotę?

Gorn221

Nie widzę związku. ME siłą rzeczy musi rozgrywać się w kosmosie, a CoD nie jest przypięty do jednych realiów. Ja się z powrotu do WWII bardzo cieszę, tylko trochę obawiam się korporacyjnej natury Activision. Jak wyszło pierwsze Modern Warfare to wszyscy też piali z zachwytu nad nowym, odświeżającym kierunkiem tej serii (i słusznie). Przy Black Ops 3 czy Advanced Warfare (stworzonym w oparciu o te same pryncypia) już niekoniecznie. Chciałbym po prostu, żeby tym razem nie popełnili tego błędu i nie doprowadzili do przesytu. Inaczej historia znowu zatoczy koło.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-26 20:26:07
26.03.2017 20:15
odpowiedz
Persecuted
62

SC2 to przecież taka jedynka na "sterydach", prawda? Ulepszona grafika, interface, mechanika, więcej klatek na sekundę, więcej jednostek itd. W związku z tym, czemu ktoś chciałby grać w odnowioną "jedynkę", zamiast po prostu w "dwójkę"? Czy oprócz nostalgii jest coś jeszcze? Serio pytam.

26.03.2017 20:06
Persecuted
62

Nie zapominajcie, że murzynom nie wolno być nigdzie w kulturze masowej. Nawet w roli kosmicznego, niezbyt rozgarniętego robotnika.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-26 20:08:57
25.03.2017 13:26
Persecuted
62

Zaraz, a gdzie ja napisałem, że mi się to nie podoba? Po prostu wyraziłem swoje obawy związane z typowym rozumowaniem wielkich korpo, pokroju właśnie Activision. Jak Modern Warfare rozpoczął boom na współczesne strzelanki to wszyscy męczyli nas tym aż do porzygu. Potem w FPSach zagościł futuryzm i wyszło to samo - powtarzanie w kółko aż do przesytu.

Powrót CoDa na drugowojenne tory to świetna wiadomość (najlepsza z możliwych), ale obawiam się, że na jednej grze się nie skończy. O ile za pierwszym razem będzie pewnie fajnie, to już ogrywając Call of Duty: Historic Warfate 4 niekoniecznie...

Gdyby Acti miało trochę zdrowego rozsądku, prowadziliby wszystkie serie równocześnie. Trochę historii, trochę futuryzmu, trochę teraźniejszości.

Zobaczymy jak będzie.

25.03.2017 08:25
Persecuted
62

Akurat mnie w Shogunie pociągają nie tyle bitwy czy nawet klimat feudalnej Japonii (który mimo wszystko lubię), ale - moim zdaniem - najlepszy w całej serii balans gry i różnorodność rozgrywki.

Trochę to paradoksalne, bo w Shogunie dużo elementów powstało metodą kopiuj/wklej (większość jednostek i budynków jest wspólna dla wszystkich frakcji), ale wszystko rozbija się o detale. Wystarczy, że dasz jednemu klanowi takie początkowe cechy jak chrześcijaństwo i szybki dostęp do prochu oraz broni palnej, a przebieg kampanii będzie zupełnie inny i wyjątkowy (nawet pomimo faktu, że poza tymi różnicami pozostała część gry zostaje prawie niezmienna).

Nie bez znaczenia jest też dosyć niewielki teren działań (wszystko jest o rzut beretem od siebie), łatwość w przyswajaniu nowych prowincji (nie ma barier kulturowych i religijnych, przez co miejscowi szybko godzą się z okupacją), czy równy start dla wszystkich frakcji (wszyscy zaczynają od zera, nie ma lokalnych potęg i hegemonów, nie licząc może Kyoto).

No i wreszcie duże dodatki FotS i RotS są doskonałe. Wprowadzają do gry zupełnie nowe mechaniki (typu artyleria morska, kolej żelazna, karabiny maszynowe) i balans, sprawiając jednocześnie, że ma się wrażenie obcowania z (niemal) nową produkcją (zwłaszcza FotS).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-25 08:29:38
25.03.2017 08:09
Persecuted
62

@Warrir

Dokładnie. To jeden z tych momentów gdzie człowiek uświadamia sobie, że coś ważnego stało się właściwie przez rzut monetą.

Gdyby wtedy Sapkowski zastrzegł sobie możliwość wpływania na kształt gry, może trylogia w ogóle by nie powstała? Może jedynka sprzedałaby się tak słabo, że na nim skończyłaby się przygoda Redów z gamedevem? Jak brak Dzikiego Gonu wpłynąłby na całą branżę gier (bo przecież wielu twórców przyznaje się do inspiracji nim)?

Taki trochę efekt motyla :). Jedna pozornie niewielka zmiana, a możliwe konsekwencje nieskończone.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-25 08:10:33
25.03.2017 07:50
-2
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
62

Fajnie, chociaż teraz pewnie seria zakotwiczy w realiach WWII na kolejne 3-4 lata i będzie nas karmić tylko tym :). Z drugiej strony nie miałbym nic przeciwko systematyce 1 gra = 1 front, z uwzględnieniem wszystkich ważniejszych operacji, bitew i potyczek.

24.03.2017 17:30
16
Persecuted
62

A ja myślę, że dobrze się stało. Z całym szacunkiem, ale AS się na grach nie zna i aż boję się myśleć co by było, gdyby zechciał w znacznym stopniu ingerować w proces produkcyjny. Komuś, kto nie rozumie świata gier, trudno jest wytłumaczyć techniczne ograniczenia i zawiłości z tym związane.

post wyedytowany przez Admina 2017-03-24 19:01:49
24.03.2017 16:11
2
Persecuted
62

Jest. Do Shoguna II ;].

23.03.2017 12:10
-1
Persecuted
62

@elathir

Jeżeli już musisz przenosić AC na grunt polityczno-światopoglądowy, to najprościej ujmując, assassyni będą liberałami (może trochę lewicującymi ;d), a templariusze prawicowymi konserwatystami.

Nawet jeżeli serial pójdzie po linii najmniejszego oporu i przedstawi świat na czarno-biało (assassyni = dobrzy, templariusze = źli), to faktycznie wyjdzie z tego taka tragedia? Przecież nie byłby to pierwszy serial wtykający szpilę konserwatystom (republikanom).

Poza tym templariusze i assasyni nie są aż tacy zerojedynkowi. Obie strony w sumie walczą o to samo (realizację wizji lepszej przyszłości), tylko trochę innymi metodami i w innym celu. Templariusze chcą odebrać ludziom wolną wolę w zamian za spokój i bezpieczeństwo, co w sumie aż tak złym pomysłem nie jest. Assassyni natomiast ślepo walczą o wolność i równość dla wszystkich, nie zauważając, że nie zawsze przynosi to pozytywne skutki.

Generalnie to templariusze zawsze odgrywają rolę tych gorszych, głównie za sprawą stosowanych metod (brutalność, bezwzględność, bezkompromisowość i parcie po trupach do celu), a assassyni tych lepszych (są szlachetni, bezinteresowni, niezłomni, uczciwi itp.).

Ciężko winić za to Ubisoft, bo moim zdaniem oni celowo i z rozmysłem tak to polaryzują. Skoro bowiem nie mamy możliwości wyboru stronnictwa, to jednak powinniśmy czuć, że trzymamy z tą właściwą stroną. Inaczej gra mogłaby być po prostu mało przyjemna i satysfakcjonująca.

Serial ma szansę dużo w tej kwestii namieszać, za co trzymam kciuki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-23 12:13:43
23.03.2017 07:05
Persecuted
62

Wiem, że budżetówka, ale wyjątkowo dobra jak na swoją klasę.

22.03.2017 23:03
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

@Bryt_RZ

Już weszli. Lords of the Fallen nie było wolne od wad, ale to z całą pewnością gra z segmentu AAA. Moim zdaniem "otarli" się też o taki poziom przy okazji Alien Rage.

22.03.2017 21:45
1
Persecuted
62

@Krieg

Nie rozumiesz niestety podstawowej kwestii - bojkot to nie jest żadna metoda walki z nieprawidłowymi praktykami rynkowymi. Zmiany muszą iść od góry (w sferze regulacji prawnych i ochrony konsumentów), a nie od dołu.

Gdybym faktycznie chciał bojkotować każdego wydawcę, producenta lub developera, który wypuszcza lub kiedykolwiek w przeszłości wypuścił wadliwy lub okrojony produkt... to już dawno w ogóle przestałbym być graczem. Czemu? Bo nie mógłbym kupić ABSOLUTNIE NICZEGO (z gier które mnie interesują) od ABSOLUTNIE NIKOGO.

Rise of Tomb Raider? Nie, bo przecież złowieszcze Square Enix nie dość, że zdecydowało o pocięciu Hitmana (2016) na kawałki, to jeszcze swego czasu chciało uzależnić ilość zawartości w Deus Ex: HR od ilości pre-orderów. Paskudna praktyka - bojkotujemy!

To może Prey? Po tym co 2K Games zrobiło z Mafią 3?! W życiu!

Shadow of War? Nie, bo przecież Mortal Kombat X (PC), Arkham Knight (PC) i brak PCtowej wersji Injustice 2.

Dying Light? Jak wyżej (mimo że to świetna gra, a PCtowy port był przygotowany przez sam Techland i działał bez zarzutu).

Mass Effect Andromeda? Nie, bo trzeba "ukarać" EA za ich znane od lat antykonsumenckie postawy (typu podstawka okrojona z zawartości i Season Pass kosztujący drugie tyle co sama gra).

Może chociaż nowy Assassin's Creed? No błagam, przecież to UBISHIT!!!111111

Tak jest, najlepiej bojkotować wszystko i przestać być graczem. Ale skoro i tak miałbym przestać nim być, to czemu miałbym w ogóle przejmować się rynkiem, który przestał mnie dotyczyć (jako "nie-gracza")? Dla następnych pokoleń? Dobre sobie. Ja męczennikiem zostawać nie zamierzam.

Gra mi nie pasuje to jej nie kupuję. Nie mam jednak zamiaru obrażać się na całego wydawcę czy producenta, bo to zwyczajnie durne i nieskuteczne, a w dłużej perspektywie bezcelowe. Jeszcze chyba nigdy, żaden bojkot nie przyniósł oczekiwanego rezultatu.

PS. Jak reżyser nakręci słabszy film, to od tego momentu bojkotujesz całą jego twórczość?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-22 21:58:55
22.03.2017 17:28
-5
Persecuted
62

A co ma jedno z drugim wspólnego? Myślisz że jak nie kupię Shadow of War, to Warner Bros zrozumie, że to "kara" za (czasowe) porzucenie Mortal Kombat X na PC? Bardzo wątpię. "Zyskam" na tym tyle, że nie zagram w grę, która mi się podoba, a WB co najwyżej postawi krzyżyk na rynku PC, uważając go za nierentowny...

Warto bojkotować to co nam się nie podoba i kupować to co akceptujemy, by demonstrować nasze (konsumentów) oczekiwania. Bojkot całego wydawcy / producenta jest głupi.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-22 17:32:02
22.03.2017 16:47
-4
Persecuted
62

A to niby czemu? To już człowiek nie ma prawa dobrze się bawić z Assassin's Creed'em, Far Cry'em, Ghost Recon'em czy Watch Dogs'em?

20.03.2017 22:09
Persecuted
62

A co w niej takiego biednego było? Ja grałem na niejajmłodszym PCcie i problemów nie miałem żadnych.

20.03.2017 20:59
Persecuted
62

Pierwsza część zaczęła się dobrze, ale potem trochę siadło. Za dużo było "otwartych" przestrzeni (nie w sensie designu, bo to wciąż były tylko proste tunele, ale były tam miejsca ze swej natury otwarte, jak miasto, wioska, farma, pole, las itd.) i za dużo scen rozgrywało się w dzień, co popsuło klimat. Potem doszła jeszcze niezbyt porywająca fabuła spod znaku "nic nie dzieje się na prawdę" i niezbyt udane rozwiązania gameplayowe (niedorobione skradanie, kusza z magicznymi pociskami, pułapki itp.).

Dla kontrastu z DLC wycięta została cała akcja (walki nie było wcale), a 100% gry odbywało się w ciasnych, zamkniętych i ciemnych lokacjach (wykorzystano też motyw z np. Obcego Izolacji, z nieśmiertelnym, krążącym po okolicy superpotworem).

Efekt? + 1000000 do klimatu! Gdyby tylko cała gra taka była ;].

Tak czy inaczej TEW wspominam bardzo ciepło i uważam go za najlepszą (nieformalną) odsłonę Resident Evil od czasów "czwórki"... do czasu "siódemki" :).

Kontynuację przyjmę z otwartymi ramionami.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-20 21:00:00
20.03.2017 09:15
odpowiedz
Persecuted
62

Czyli mamy bardzo solidne otwarcie nowej serii Mass Effect! No i super, można śmiało wyruszać w kosmos ;).

18.03.2017 13:40
26
odpowiedz
Persecuted
62

@.:DarkPassenger:.

Kretyński troll prowokator za 3, 2, 1... A nie, już tu jesteś.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-18 13:41:03
18.03.2017 13:11
Persecuted
62

Srogie przeceny w tym tygodniu :).

16.03.2017 22:20
odpowiedz
Persecuted
62

Arasz, jaka - twoim zdaniem - jest różnica między mikrotransakcjami, a DLC?

Moim zdaniem żadna. No może taka, że DLC kupuje się zazwyczaj z poziomu platformy do grania / sklepu (np. Steam, Origin czy Uplay), a mikrotransakcje są najczęściej wbudowane w samą grę (in-game shop). Osobiście nie mam z tym żadnego problemu, o ile takie mikrotransakcje nie wpływają w sposób inwazyjny na rozgrywkę (np. stawiając alternatywę: zapłać albo gnij w nudnym i bezsensownym grindzie).

Skórki do Tomb Raidera (2013) można kupić w formie DLC (na PC robi się to z poziomu Steama) i jakoś ludzie nie mają z tym problemu (mimo że jest to singlowy AAA za 60 dolarów). Ale niech tylko jakaś gra oferuje podobne, kosmetyczne skórki poprzez wbudowany w grę sklepik, to zaraz podnosi się larum. Gdzie tu logika?

Zwłaszcza, że wiele osób (w tym ja) przykłada sporą wagę do kosmetyki, lubi personalizować swojego avatara i jest w stanie wydać na to pieniądze. A czy będzie to w formie mikrotransakcji czy też DLC - co za różnica?
Lords of the Follen sprzedaje runy w formie DLC dostępnych z poziomu Steama (i nie jest to jednorazowy zakup, bo można je kupować w nieskończoność). Nie przypomina to mikrotransakcji? Ktoś w ogóle zwrócił na to uwagę?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-16 22:31:19
16.03.2017 14:54
5
odpowiedz
Persecuted
62

Jeżeli symulator będzie miał realistycznie odwzorowaną i aktualizowaną na bieżąco bazę podzespołów (z uwzględnieniem wymiarów, zapotrzebowania na energię, generowanego ciepła i hałasu - również po podkręcaniu), to może z tego wyjść na prawdę świetne i przydatne narzędzie.

Jeżeli natomiast będzie to tylko poglądowy i abstrakcyjny symulatorek, pokazujący co gdzie włożyć i jakim kablem podpiąć, to raczej sukcesu nie wróżę. Ani to przesadnie pouczające (po pierwszym razie człowiek już załapie o co chodzi), ani na dłuższą metę atrakcyjne jako rozrywka.

16.03.2017 14:36
Persecuted
62

@Sir Xan

Dla mnie jest to dosyć "płynna" kwestia i dużo zależy od konkretnej gry. AC: Black Flag moim zdaniem miał optymalną (idealną wręcz) ilość śmieci do zebrania - ani za dużo, ani za mało. Natomiast już AC: Unity jak dla mnie mocno pod tym względem przesadził i nawet jako nałogowy zbieracz nie dałem rady wszystkiego opędzlować (poddałem się w okolicy 70%). A znowu taki Mad Max od Avalanche, moim zdaniem mógłby mieć nawet więcej bzdet do zebrania. Jakoś tak fajnie mi się szukało tego wszystkiego (może to kwestia faktu, że znajdźki nie były dokładnie zaznaczone na mapie i trzeba było trochę samemu się wysilić?) ;].

16.03.2017 11:42
2
odpowiedz
Persecuted
62

Skoro najlepszym elementem gry jest walka, a najgorszym "writing" (da się to jakoś zgrabnie przełożyć na polski? Pisarstwo?), to zapowiada się spektakularna porażka. Zwłaszcza słowa dziennikarza GameSpotu są znamiennie. Coś w stylu:

"Możemy mówić tylko o pierwszych 2 godzinach gry, bo obowiązuje nas embargo. Ja pograłem już dłużej, dużo dłużej (kopia recenzencka) i cóż... chciałbym za kilka godzin - już po ukończeniu gry - powiedzieć, że bawiłem się dobrze".

Dla mnie oznacza to tyle, że późniejsze godziny gry wcale nie są dużo lepsze, ale recenzent ma nadzieję, że gra jako całość jednak pozostawi po sobie pozytywne wrażenie. Nie napawa to optymizmem.

16.03.2017 11:11
4
Persecuted
62

Sensowność zbieractwa to osobna kwestia. Niektórzy po prostu to lubią ;).

15.03.2017 13:04
-1
Persecuted
62

@zychomir

Jak wspomniałem, problemem - przynajmniej moim zdaniem - jest miarodajność takiej oceny dla potencjalnych nabywców. Wysoka nota dla takiej gry jak Uncharted czy Mass Effect, może być całkiem niezłym drogowskazem, bo są to produkcje o raczej szerokim "targecie". Jasne, nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, gdzie ktoś zaufa recenzji a potem się rozczaruje (bo np. Mass Effect Andromeda wcale nie jest podobny do Wiedźmina 3, mimo że w recenzji autor tak zasugerował), ale ryzyko wpadki jest jednak mniejsze.

Z Zeldą jest chyba inaczej. Wydaje mi się ona być grą dosyć specyficzną i skierowaną raczej do wąskiego grona graczy (choć nie wykluczam, że mogę się mylić). Chętnie przeczytałbym recenzję kogoś, kto np. za esencję dobrego sandboxa uważa gry z serii Far Cry albo Assassin's Creed i czy komuś takiemu Zelda również jawi się produkcją na 10. Jeżeli nie, to miałbym jasny sygnał, żeby sobie nową grą od Nintendo nie zawracać głowy.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 13:08:34
15.03.2017 11:04
5
Persecuted
62

@planeswalker

Nie prawda :). Dark Souls to reprezentant dosyć niszowego podgatunku i z całą pewnością nie trafi do każdego. Przy takich grach jest taki problem, że zazwyczaj recenzują je ludzie o ukierunkowanym guście i to niestety ma wpływ na ich ocenę. Bardziej krytyczne głosy w stronę DS też płynęły, ale raczej od zwykłych graczy. Profesjonalne redakcje mówiły stanowczo jednym głosem. Głosem zachwytu. Przypadek?

Nie, bo gdy do growej redakcji trafi dajmy na to japońska gra z gatunku visual novel, to prawie na pewno nie zrecenzuje jej pierwszy lepszy redakcyjny spec od Call of Duty czy StarCrafta, tylko fan tego gatunku albo przynajmniej miłośnik japońszczyzny (w przypadku GOLa to pewnie byłby Jordan ;d). Być może gra okaże się świetna (w swojej niszy), a recenzent wystawi jej 9+ z adnotacją, że to prawdopodobnie najlepsza visual novela jaka istnieje. Inni recenzenci z innych redakcji (o podobnych upodobaniach) prawdopodobnie zrobią to samo. Tylko na ile taka ocena będzie miarodajna dla - nazwijmy to - zwyczajnego odbiorcy? Czy visual novela wyceniona na 9+ jest lepsza od chociażby Uncharted 4 z oceną 9?

To ogólnie dotyka odwiecznego problemu wymierności i porównywalności ocen gier, ale jest to zdecydowanie bardziej widoczne właśnie w takich "specyficznych" i niszowych produkcjach, które często (choć nie twierdzę, że tak jest i tutaj) zostają wyniesione na piedestały przez grupkę zapaleńców. Nikt inny (na poziomie profesjonalnych recenzji) z reguły takich gry nie tyka, wychodząc z założenia, że lepiej powierzyć oficjalną ocenę komuś, kto lepiej "czuje" daną specyfikę. Istnieje więc taka możliwość, że wysokie oceny nowej Zeldy napływają właśnie od fanów Nintendo, którym po prostu pasuje sposób, w jaki ten koncern projektuje swoje gry.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 11:22:06
15.03.2017 10:04
3
odpowiedz
Persecuted
62

@alchemiakr

A co jest złego w tym nekromanice?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 10:04:59
15.03.2017 09:25
1
Persecuted
62

@Up

Jak we wszystko. Tylko że gry wybitne (a o takiej możemy mówić, jeżeli dajemy jej 10/10) zazwyczaj potrafią "sprzedać" swoją wyjątkowość także w formie filmików czy tekstów. Czytając recenzję takiego arcydzieła, człowiek ma ochotę z miejsca się ubrać i polecieć do sklepu, żeby samodzielnie zasmakować tych niesamowitości.

No a tutaj czytam, oglądam i jakoś nie robi to na mnie wrażenia. Żadnego. Dlatego też przyczyn upatruje w dwóch możliwościach:

1. Nowa Zelda zarezerwowana jest tylko dla pewnej grupy graczy o specyficznym guście i tylko oni zdołają docenić jej wartość.
2. Gra nie objawi swojego potencjału, dopóki samodzielnie się w nią nie zagra.

Na pewno nie kupię konsoli, by sprawdzić opcję nr 2 :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 09:26:23
15.03.2017 09:24
-2
odpowiedz
Persecuted
62

[ERROR]

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 09:25:22
15.03.2017 09:07
2
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
62

Gra wygląda bardzo sympatycznie, ale oglądając filmiki i czytając recenzje, na prawdę nie dostrzegam tu produkcji na 10. Może to jedna z tych gier, w które trzeba po prostu zagrać? A może trafia ona wyjątkowo dobrze w gusta "specyficznych odbiorców" (zakładam, że ktoś kto w ogóle kupuje konsole od Nintendo, z definicji jest "specyficznym odbiorcą", oczekującym od gier nieco mniej standardowych doświadczeń)? Czyli każdy kto w ogóle ją ograł (i zrecenzował) jest specyficzny i może stąd te zachwyty?

Podobnie było chociażby z Dark Souls. Grę recenzowali tylko i wyłącznie ludzie, którzy lubią taki rodzaj doświadczeń, stąd głosów krytycznych było bardzo niewiele.

Gdyby Zelda wyszła na "normalne" platformy, to pewnie dałbym jej szansę :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-15 09:10:23
13.03.2017 13:59
6
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
62

Znalazłem kilka nieścisłości ;].

1. Talion NIE dostanie nowych broni. Jego zestaw zostaje ten sam - miecz oraz sztylet i nie ma mowy o wspomnianej w tekście maczudze. Celebrimbor zostanie natomiast dozbrojony o włócznie (widać ją w kilku miejscach na gameplayu) oraz młotek (również widoczny na filmiku). Oba narzędzia mają znaleźć różne zastosowania (np. włócznia ma być teraz główną bronią używaną w czasie ujeżdżania Karagora, a młotek ma służyć jako podstawowa bron naszego upiora, gdy "opuszcza" on ciało Taliona, np. w czasie podwójnych egzekucji).

2. Obecny wygląd Taliona to jedna z eksperymentalnych iteracji, ale ta finalna ma bardziej przypominać pierwotną (broda powróci :D).

3. Smoki mają być dostępne w całym świecie gry, nie tylko w bitwach. Ponadto jedna z późniejszych umiejętności Taliona ma mu pozwalać na przyzwanie takowych w dowolnym momencie.

4. Edycje kolekcjonerskie gry NIE zawierają Season Pasa (który na ten moment w ogóle oficjalnie nie istnieje). Zauważcie, że Złota Edycja ma zawierać 4 wymienione z nazwy rozszerzenia (2 rywalizacyjne i 2 fabularne) i na tym koniec. A przecież są jeszcze chociażby bonusy przedpremierowe, które... zgadliście, będą dołączane tylko do pre-orderów. Osoba, która kupi nawet i mithrilową edycję - ale po premierze - tych dodatków nie dostanie. No i nie wiemy czy na tym się zakończy. Może Monolith ma w planach kolejne rozszerzenia?

5. Systemy skradania i walki zdecydowanie bardziej przypominają te z Batmana niż Assassin's Creed, bo... zostały z niego skopiowane 1:1, tylko z innym zestawem animacji.

===================================================================

Dorzuciłbym też kilka ciekawostek, które się w tekście nie znalazły:

+ Twórcy - w trosce o to, by tym razem Talion nie stał się zbyt potężny na wczesnym etapie gry - zablokowali możliwość "przejmowania" orków dużo silniejszych od Taliona. Takowym osobnikom można jedynie namieszać w głowie, przez co ich ranga zostanie odpowiednio obniżona. Skutkiem ubocznym może być popadnięcie orka w obłęd.

+ Świat ma być podzielony na regiony z hubami (w tej role właśnie fortece), coś w stylu Wiedźmina 3.

+ Możliwy do zwiedzenia teren gry, raczej na pewno będzie wykraczał poza Mordor i jego najbliższe okolice. Twórca wspomniał o lasach, strumieniach i bujnej roślinności, a takowych (chyba, bo specem od Śródziemia nie jestem) w Mordorze nie było.

+ Orkowie mają się teraz dzielić na klasy i klany. Cechy te mają wpływać na ich umiejętności, charakter i ścieżkę awansu. Dodatkowo system lootu ma być związany z klanami. Przedmioty zostały bowiem podzielone na zestawy (6 częściowe: zbroja, miecz, sztylet, łuk, płaszcz / kaptur i runa do zamontowania w pierścieniu), a "drop" każdego z nich, ma być przypisany właśnie do poszczególnych klanów.

+ Ork może nas zdradzić, np. jeżeli o niego nie zadbamy (przykładowo porzucając go na pastwę losu w trudnej sytuacji)... albo po prostu ma taki zdradliwy charakter.

+ Twórca opowiadając o Cieniu Mordoru, nazywa go grą akcji z elementami RPG, natomiast Cień Wojny to dla niego już Action RPG, co sugerowałoby mocniejszy nacisk na elementy tego gatunku. Moim zdaniem to trochę przesadzone (bo np. na system dialogów raczej nie mamy co liczyć), ale kto wie :].

+ W grze mają być co najmniej 3 poziomy trudności.

+ Raz zdobyte twierdze mogą zostać odbite z rąk gracza. Jednak twórcy jeszcze nie zdecydowali jak często (i czy w ogóle) będzie to możliwe w czasie kampanii fabularnej (by zbytnio nie odrywać graczy od historii). Natomiast po ukończeniu opowieści (w tak zwanym "Elder Game"), ma być to stały element mechaniki gry.

+ Powalenie / pokonanie naszego sługi (orka cz trolla) nie musi być ostateczne. W grze ma się pojawić możliwość reanimowania (postawienia na nogi) takiego osobnika. Twórca jako przykład wskazał, że trolla z gameplayu (który został oblany olejem i spalony przez smoka) normalnie można było jeszcze odratować, ale w demku opcja ta celowo została wyłączona.

+ Gra będzie zawierała mikrotransakcje w jakiejś formie (sugeruje to karta produktu na Steamie).

Informacje te pochodzą głównie z trwającego prawie 2 godziny streamu, w którym udział wziął jeden z twórców gry.

Link: https://www.twitch.tv/videos/127773772

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-13 14:47:07
13.03.2017 13:10
Persecuted
62

Muve na pewno jest bezpieczne i raczej niezawodne, ale też dosyć drogie (kiedyś przynajmniej oferowali darmową dostawę, teraz już nie). Moim zdaniem nie warto, bo jest po prostu sporo innych, a przy tym bardzo solidnych sklepów, oferujących lepsze ceny (np. 3kropki albo konsoleigry). Sam korzystam z ich usług od lat i złego słowa nie mogę napisać (nie jest to reklama, tylko bezinteresowna i szczera opinia).

A co do tych DLC, zaryzykuję że będzie to możliwe. Może nawet - jak w przypadku "jedynki" - wyjdzie wersja GOTY. Season Pass pewnie też nie jest wykluczony.

13.03.2017 12:54
Persecuted
62

Zapowiada się nieźle. Gier o feudalnej Japonii nigdy za wiele :).

11.03.2017 18:24
Persecuted
62

No przecież są :].

Chociażby u samego wydawcy (Muve), ale też w kilku innych sklepach. Cena niestety zaporowa - od 1200 zł w górę (i może ulec zmianie, bo zależy od kursu dolara).

Ta figurka jest super (piszę to jako osoba, która generalnie figurek w edycjach kolekcjonerskich nie znosi), ale nie w takiej cenie. Przecież za mniej można kupić PS4 lub XONE!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-11 18:25:10
10.03.2017 22:23
Persecuted
62

@Up

Nie wiem, po prostu piszę o tym co widzę.

10.03.2017 18:03
-1
odpowiedz
Persecuted
62

Za parę lat kampania marketingowa i PRowa Andromedy będzie opisywana w podręcznikach akademickich pod hasłem "Antymarketing".

Jak już zrobili w miarę sensowny zlepek scen (bez ciągłego piu-piu laserkiem), to przy okazji dowalili muzykę tak pasującą do klimatu, że klękajcie narody.

Ich dział marketingu powinien zatrudnić kogoś bardziej kompetentnego. Jakiegoś stażystę z Ubisoftu czy coś...

10.03.2017 09:38
1
Persecuted
62

@kotonikk

Akurat ja sam jestem jednym z tych, którzy "pieją z zachwytu" nad Cieniem Wojny. Nie dlatego, że owa gra jest taka doskonała, ale dlatego, że jestem po prostu fanem Śródziemia i staram się doceniać każdy przejaw związanej z nim twórczości (o ile trzyma jakiś poziom). Próbuję nie myśleć w kategoriach, że znowu nie dostałem tego czego oczekiwałem (czyli rozbudowanego cRPG z otwartym światem) i cieszyć się po prostu tym co jest.

Tak jak z resztą wspomniałem, tolkienowskie uniwersum nigdy nie miało zbytniego farta do gier, więc każda produkcja wybijająca się ponad przeciętność, w mojej opinii zasługuje na pewną taryfę ulgową. Te w miarę dobre można policzyć na palcach jednej ręki - Shadow of Mordor, War in the North, Battle For The Middle Earth, od biedy Return of the King The Game i LOTR Online - więc nie można być za bardzo wybrednym.

Komiksowe adaptacje też długo czekały na swojego mesjasza, aż w końcu nadszedł i zwał się Batman: Arkham Asylum. Rocksteady pokazało wtedy, że można to zrobić dobrze, pod warunkiem jednak, że nie działa się z zamiarem stworzenia prostej gierki odcinającej kupony od znanego uniwersum, tylko pełnoprawnej i przemyślanej produkcji twórczo wykorzystującej materiał źródłowy, a nie bezwstydnie na nim żerującej.
To chyba jednak bardziej zależy od tych mitycznych "panów w garniturach" wykładających kasę na produkcję. Oni niestety najczęściej wychodzą z założenia, że nie trzeba się za bardzo wysilać i wydawać zbyt dużo, bo przecież uniwersum zrobi robotę.

Obawiam się, że niestety na takiego mesjasza Śródziemia sobie jeszcze poczekamy... Póki co, spieszmy się kochać orków, bo tak szybko odchodzą (w serii "Shadow" to nawet setkami) :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-10 09:47:19
09.03.2017 21:57
2
Persecuted
62

Sam tego nie rozumiem. Tolkien stworzył jeden z bardziej kompleksowych i rozbudowanych światów fantasy (z całkiem złożoną historią, mitologią i geografią), a (chyba) jedyną próbą osadzenia w tym uniwersum gry z otwartym światem, był LOTR Online (niezły, ale jednak to MMO).

Mało tego, nie można zapomnieć, że Peter Jackson w bardzo udany sposób zdefiniował to uniwersum od strony wizualnej. Nikt dziś nie musi się zastanawiać jak powinny wyglądać tolkienowskie elfy, orkowie, ludzie, krasnoludy czy hobbici. Jak powinny prezentować się ich pancerze, broń, ubiór, architektura itd. Wszystko jest, wystarczy czerpać z materiałów źródłowych (twórcy Alien Isolation tak zrobili i wyszło świetnie).

Moim zdaniem cRPG na modłę Wiedźmina 3 byłby cudny. Sama możliwość zwiedzenia tych wszystkich niesamowitych zakątków Śródziemia stanowiłoby wartość samą w sobie, a gdyby dołożyć do tego jeszcze sensowną fabułę, dobrze napisane dialogi i ciekawe zadania... Rozmarzyłem się ;/.

Jakoś tak jest, że im większe i bardziej znane uniwersum, tym ma większego pecha do gier. Władca Pierścieni, Obcy, Gwiezdne Wojny, Warhammer (ten klasyczny, bo 40K radzi sobie nieźle), Star Trek.

09.03.2017 21:39
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
62

Wygląda jak Total War: Attila, czyli... tak sobie (od strony graficznej).

08.03.2017 19:35
Persecuted
62

Fakt, wystarczy przecież wybrać najbardziej soczysty fragment gry (choćby nawet nie był zbyt reprezentatywny dla całości) i pokazać go światu od możliwie najlepszej strony. EA - nie wiedzieć czemu - ma z tym jakieś dziwne problemy i dosłownie potyka się o własne nogi (w przypadku ME, bo z Battlefieldem 1, Battlefrontem czy Catalyst'em było OK). Chcę wierzyć, że problemem nie jest kompletny brak fajnych rzeczy do pokazania (to by była katastrofa dla takiej gry jak Andromeda, w której ten efekt "wow" po prostu być musi), tylko jakiś stażysta w dziale marketingu ;].

08.03.2017 18:41
odpowiedz
Persecuted
62

Zbieram szczękę z podłogi!

Wiem, wiem, gra wygląda jak podrasowana "jedynka", ale co poradzę, że jestem fanem Śródziemia i w poprzedniej odsłonie bawiłem się doskonale? :).

Dwójka zapowiada się na więcej tego samego, tylko lepiej i mocniej - dla mnie bomba. Oby tylko Warner Bros nie skopał optymalizacji (głównie PC) i nie przegiął pały z wyciskaniem kasy z graczy (mikrotransakcje to raczej pewnik, co sugeruje obecność srebrnych, złotych i mithrilowych skrzyń).

04.03.2017 17:37
Persecuted
62

No czy ja wiem... Dla mnie las nawet z Ryse Son of Rome wygląda lepiej:

https://www.youtube.com/watch?v=7LpHRWWjxag

Ten z Uncharted jest dosyć rzadki i też niespecjalnie ładny (taki Far Cry 3 na średnich). To dosyć zaskakujące, bo niektóre lokacje z U4 były dużo ładniejsze i bardziej szczegółowe.

https://www.youtube.com/watch?v=H1HO4c0W73Q

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-04 17:38:47
03.03.2017 21:33
4
odpowiedz
Persecuted
62

I co, to było takie trudne panowie z EA?

Może nie jest to jeszcze mega hype na niewyobrażalną skalę, niemniej ten filmik o eksploracji na prawdę mnie "ruszył". To pierwszy raz odkąd EA zaczęło promować Andromedę! Jeszcze ze 2-3 takie i może nawet bym złożył pre-order ;].

Nie można było tak od razu, zamiast katować nas piu piu laserkami i wybuchami?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-03 21:37:42
01.03.2017 15:58
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Jeżeli zwykła 1080 pójdzie w dół, to "niebezpiecznie" zbliży się do 1070. Wtedy również 1070 będzie musiał stanieć, bo kto inaczej go kupi? A jak on stanieje, to i 1060 będzie musiał.

BTW. Obawiam się, że AMD ze swoją Vegą jednak nie zdoła namieszać na rynku na tyle, żeby NVidia poczuła jego oddech na karku. Zieloni w zanadrzu mają Pascal Refresh, a potem jeszcze Voltę.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-03-01 16:03:37
01.03.2017 15:56
Persecuted
62

A wykręcisz na pojedynczym GTX 1080, rozdziałkę 4K i 60 FPS? W większości przypadków nie i dopiero SLI na to pomoże :). W Wieśku 3 to bodaj dopiero SLI z dwóch Titanów dało odpowiednią ilość mocy.

28.02.2017 23:04
odpowiedz
Persecuted
62

Pierwsze podejście Ubisoftu do Avatara, moim zdaniem było całkiem udane. Gra nie była jakaś genialna, ale na pewno wypadła całkiem przyzwoicie (zwłaszcza jak na tanią, skleconą na premierę filmu grę na licencji). Niezły system walki, pojazdy (także latające i pływające), zadania poboczne, system doświadczenia i ulepszeń, dwie frakcje (a więc i dwie kampanie) do ogrania. Taki trochę Far Cry TPP na innej planecie :).

Trzymam kciuki za "dwójkę" (film i grę).

28.02.2017 22:07
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
62

Wygląda jak bardzo ładna ale przeciętna gameplayowo strzelanka TPP. Tragedii nie ma, ale czy aby na pewno o to chodziło?

27.02.2017 22:53
-3
Persecuted
62

@Up

Niestety nie, bo hejt pojawił się już na etapie prezentacji postaci, gdy widzowie poznali odtwórcę postaci Finna i 90% zarzutów dotyczyła jego koloru skóry. Żałosne ale prawdziwe.

A co do Shadow of War to zobaczymy. Oczywiście nie wykluczam sytuacji, że kolor skóry tej postaci jest jedynie efektem cynicznej kalkulacji, mającej na celu zwiększenie sprzedaży gry. Takie sytuacje niestety się zdarzają i w żadnym razie nie udaję, że tego nie widzę. Niemniej czepianie się czarnoskórego już na starcie (właściwie za samo pojawienie się), to przykład współczesnego rasizmu.
Rasizm w XXI wieku to już nie ludzie w śmiesznych kapturach czy skinhedzi wykrzykujący nienawistne hasła. "Nowoczesny rasizm" to właśnie działania jakie tutaj obserwujemy - z pozoru niewinne i racjonalne. Polegają przede wszystkim na przekonywaniu, że pojawianie się - w przestrzeni publicznej czy kulturowej - posiadaczy innych kolorów skóry (głównie czarnych), to coś nienormalnego, złego, wymuszonego i zmanipulowanego. To obrzydzanie, krytykowanie i dorabianie teorii spiskowych. To przekonywanie, że dla kolorowych nie ma tam miejsca (bo nie i już!).

Jasne, czasem jest to uzasadnione (np. w Wiedźminie, gdzie zgodnie z wizją autora czarnych faktycznie nie było, a czepianie się za to gry przez jednego z recenzentów było po prostu głupie), ale większości przypadków podyktowane jest po prostu uprzedzeniem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-27 22:56:06
27.02.2017 21:46
2
Persecuted
62

I katolik!

27.02.2017 21:40
-2
Persecuted
62

@Up

Ale własnie o to chodzi, że TYM ludziom TO przeszkadza. Jak pojawiły się pierwsze trailery Przebudzenia Mocy, to na GOLu też były płacze, że Finn nie powinien być czarny... bo nie. A jak trafiały się już jakieś argumenty, to raczej w stylu:

"Seria Star Wars skierowana jest do białego odbiorcy i nie powinna schlebiać czarnym gustom". Serio, autentyk.

Co do gry, to skąd wiadomo, że to rodowity Gondorczyk? Przecież nie znamy jego historii i nie wiemy skąd pochodzi i co tam robi. A z Gondoru do Haradu rzut beretem ;d.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-27 21:43:47
27.02.2017 20:06
-1
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
62

Wiedziałem, że płacz rasistów (zakamuflowanych jako walczących z mityczną "poprawnością polityczną") jest tylko kwestią czasu. Dziwne, że ów szlachetnym bojownikom jakoś nie przeszkadzają występujący w dziełach kultury Azjaci, Indusi czy Latynosi, za to pojawienie się czarnego to dla nich zbrodnia.

Każdy przecież wie, że czarnych nigdy, nigdzie nie było i nie ma prawa być. Każde pojawienie się ich w grze, filmie, komiksie czy książce jest wywołane tylko i wyłącznie poprawnością polityczną, dyskryminacją białych, żydowskim spiskiem czy co tam jeszcze.

27.02.2017 15:50
26.02.2017 13:26
1
Persecuted
62

Na mnie brak możliwości walki z przeciwnikami w grach tego typu, działa raczej... uspokajająco. Głównie dlatego, że taki stan rzeczy wymusza na developerach specyficzny design gry, który ja nazywam "opiekuńczym".

Gracz niby nie może się bronić, ale przecież musi mieć JAKIEŚ możliwości walki o przetrwanie i posuwania historii naprzód. Najczęściej oznacza to tyle, że gracz cały czas jest pilnowany i wyjścia z trudnych sytuacji "pojawiają się" same. Trzeba się chować? Rozejrzyj się wokół siebie, a na pewno znajdziesz jakąś kryjówkę. Trzeba uciekać? Żaden problem, na pewno jest tu gdzieś odpowiednio przygotowana trasa, dzięki której nie zostaniesz schwytany.

Bardzo dobrze widać to zwłaszcza w grach, w których - co do zasady - możemy się bronić, ale czasowo tracimy taką możliwość (np. Alan Wake czy Dead Space). Niby czujemy się bezbronni, ale czy aby na pewno?
Gdy jako nieuzbrojony Alan przemierzałem mroczny las, doszedłem do przekonania, że:

a) Nie zostaję zaatakowany w ogóle, bo przecież wtedy najpewniej zginę i gra nie będzie mogła toczyć się dalej.
b) Zostanę zaatakowany, ale twórcy przygotują dla mnie jakąś trasę ucieczki albo źródło światła.

Nie pomyliłem się. Większość etapu polegała na straszeniu odgłosami (bez przeciwników), końcówka sprowadzała się do oskryptowanego biegu w stronę latarni, z maszkarami za plecami.

Gry z możliwością obrony robią o tyle lepszą robotę, że zrzucają na gracza część odpowiedzialności za jego własny los. Gracz musi sam zdecydować kiedy stanąć do walki (i czy w ogóle to robić, może ucieczka jest lepszym wyjściem?), a potem musi ją jeszcze wygrać. Do tego oczywiście potrzebuje broni i zapasów, a te same się przecież nie znajdą.

Myślę jednak, że to można zmienić. Twórcy muszą zacząć projektować "bezbronne" gry w bardziej zróżnicowany i nieliniowy sposób. Tak, by z jednej sytuacji dało się wybrnąć różnymi metodami i by gracz musiał ponosić odpowiedzialność za swoje wybory. Tylko nie tak jak w Obcym, gdzie jedynym wyborem było: schować się pod stołem czy w szafce pod ścianą, a potem mieć nadzieję, że paskuda nas nie znajdzie. To żadne napięcie i żadna odpowiedzialność, tylko zwykły rzut monetą...

25.02.2017 19:32
2
odpowiedz
Persecuted
62

Heh, już myślałem, że to ja jestem dziwny ;].

Też tak miewam, że wsiąkam w jakąś grę nie z uwagi na gameplay czy fabułę, ale właśnie z uwagi na fantastycznie wykreowany świat. TheHunter tylko potwierdza to co zauważyłem przy okazji Mad Maxa. Avalanche ma niesamowicie utalentowanych artystów i projektantów poziomów. Skoro nawet kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych jałowej pustyni potrafili wypełnić różnorodnymi i na prawdę ciekawymi miejscówkami, to co to dla nich naskrobać w edytorze kawałek lasu? :). Patrząc na niektóre sceny, od razu zamarzyło mi się coś w rodzaju nowego Stalkera czy singlowego DayZ.

A co do lasu, to moim zdaniem dzieło Cryteka pobiło już dawno... inne dzieło Cryteka, czyli Rise: Son of Rome.

https://www.youtube.com/watch?v=7LpHRWWjxag

Nie ta skala, wiadomo. Niemniej oceniając sam efekt wizualny, moim zdaniem odwalili kawał dobrej roboty.

Mimo wszystko moim ulubionym lasem nadal pozostanie ten z okolic Flotsam w Wiedźminie 2

https://www.youtube.com/watch?v=igJFh5nK0C8

Moim zdaniem Wiedźmin 3 - przy całym swoim graficznym bogactwie - niestety takiego poziomu lasu nie osiągnął (choć było kilka fajnych, zwłaszcza na Skellige). Zapewne przy takiej skali świata nie starczyło mu mocy obliczeniowej, na wyrenderowanie odpowiednio bujnej i "żywej" roślinności. Za to tereny bagniste (np. Krzywuchowe Moczary) wyglądały bajecznie.

Z tak zwanych "honorable mentions" dorzuciłbym:

- Rise of the Tomb Raider za najlepszy zimowy las
- Far Cry Primal za klimatyczny, prehistoryczny las pełny gigantycznych drzew.
- Battlefield 1 i Battlefront (bo to ta sama technologia) za las, który z modami wygląda jak sceny z filmu :).

Macie jakieś własne typy?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-25 19:33:35
22.02.2017 21:18
Persecuted
62

Dzięki, dobrze wiedzieć z tym mATX.

Oglądałem po prostu podsumowanie konferencji w San Feancisco i youtuber, który je przygotował, stwierdził, że mATX mają być "later this year" ale nie "with Ryzen release".

W takim razie czekam na oficjalne wyniki bench i kto wie :).

@Legion 13

Nie wiem czy był. Tak po prostu podają różne serwisy sprzętowe.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-22 21:20:34
22.02.2017 21:00
-1
Persecuted
62

Przecież te procki od AMD mają działać na sockecie AM4, który jeszcze oficjalnie nie wyszedł. Oficjalne zapowiedziano 5 modeli, wszystkie w formacie ATX.

Co do wydajności to nie wiem, ale wszędzie zestawiają 1700 (bez X) z I7-7700K, czyli najbardziej zaawansowanym procem z rodziny Kaby Lake, kosztującym na ten moment około 1660 zł.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-22 21:14:41
22.02.2017 20:21
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
62

O ile Ryzen 1700 jest tylko nieco tańszy od swojego konkurenta I7-7700K (niecałe 100 zł), tak 1800X może faktycznie pozamiatać. Prawie o 50% niższa cena, przy zbliżonej, na prawdę monstrualnej wydajności?! Po prostu wow! O ile jego moc się potwierdzi w samych grach, to jest na co czekać. Nawet jeżeli ktoś nie chce kupić Ryzena, to na pewno będzie można liczyć na jakieś przetasowania cenowe ze strony Intela.

W sumie sam jestem teraz na etapie składania nowej puszki do grania. Budżet mam dosyć spory (ok. 6000 zł), ale chyba spasuję z AMD. Między innymi dlatego, że na start nie zaplanowali żadnych płyt w formacie micro ATX, a w taki właśnie rozmiar celuję (spokojnie idzie do niego upchać 1060 - 1070 GTX i niezłe chłodzenie).

BTW. Dziś (zbieg okoliczności?) trafił do sprzedaży zapowiedziany jeszcze w styczniu ROG GR8 II, czyli minikomputerek od Asusa. Przyznam szczerze, że spodziewałem się czegoś lepszego (to znaczy stosunku cena / jakość).

http://www.komputronik.pl/search/pl/run/showProducts/1/hide_boxes/1/searchString/Uk9HIEdSOA==/category/1?gclid=CPes-uizpNICFVFeGQodQagBTw&gclsrc=aw.ds&query=GR8

Gdyby droższa wersja kosztowała tyle co tańsza, to byłby hit. No ale tak...

Na szczęście zapowiedziano też inny zestaw (kolejny zbieg okoliczności? ;d), tym razem od intela, co się nazywa NTT Game W250G. Kosztuje "trochę" więcej (bo 5200 zł), ale zestaw ma znacznie więcej sensu, choć nadal customowy zestaw moim zdaniem sprawdzi się lepiej (w tej cenie).

http://sklep.ntt.pl/komputery-ntt-game/5616-ntt-game-w-250g-i5-7600k-b250-16gb-240gb-ssd-1tb-dvd-rw-gtx1060-6gb-450w-w10.html?search_query=W250&results=1

post wyedytowany przez Persecuted 2017-02-22 20:28:52
22.02.2017 08:10
Persecuted
62

O to to :).

Mimo że lubię produkty Intela, to (tak jak chyba każdy w tym momencie) trzymam kciuki z konkurencję. Monopol służy Intelowi, ale nie konsumentom. Niemniej mam obawy, czy AMD zdoła cokolwiek zdziałać. Trzeba czekać na oficjalne testy w grach i ceny nowych podzespołów. Nawet nie muszą pobijać tych high-endowych porcków od Intela, wystarczy że im dorównają i będą kosztować mniej.