Forum Gry Hobby Sprzęt Rozmawiamy Archiwum Regulamin
Forum

Persecuted ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

20.10.2017 13:34
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Bierzcie poprawkę na oryginalne ceny, nie te przeliczone na złotówki. Zapłacić 1200 zł za ekskluzywną edycję gry, przy zarobkach rzędu 2000 zł na rękę, to dla mnie czyste szaleństwo. Cena 300 dolarów przy zarobkach wynoszących 2000 dolarów (i założeniu, że pod względem siły nabywczej 1 dolar = 1 złotówka) nie wygląda już tak strasznie (choć to nadal sporo).

Czy to się w ogóle opłaca? Dla mnie nie, bo nie lubię figurek (ani to ładne, ani poręczne), ale po nieco bogatsze wydania (typu steelbook + jakiś mały gadżet) sięgam dosyć często (a właściwe sięgałem, bo dziś takie edycje są niezwykle rzadkie).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-20 13:35:38
18.10.2017 12:10
2
Persecuted
66

Ehe, zabita przez mikrotransakcje, których część graczy nawet nie zauważyła... Gra zupełnie za darmo dostarczała ci TONY surowców (można je było farmić wręcz w nieskończoność), więc nie wiem jak zdesperowanym trzeba było być, żeby dopłacać za nie realną kasą.

IMO to co najbardziej zaszkodziło grze, to wycięty z singla - na ostatnią chwilę - motyw osoby towarzyszącej. Pierwotnie miało to prawdopodobnie wyglądać tak jak w Resident Evil 5, gdzie Chrisowi zawsze towarzyszyła Sheva, sterowana przez drugiego gracza lub komputer. Fanom się to nie spodobało (i słusznie), więc na ostatnią chwilę wprowadzono dosyć nieudolne zmiany.

Np. były takie cut-scenki, gdzie bohaterowie (Isaac i Carver) rozmawiali, a po ich zakończeniu Carver zwyczajnie rozpływał się w powietrzu. Tylko po to zresztą, żeby pojawić się 10 minut później w kolejnej cut-scence, sugerującej dobitnie, że obaj bohaterowie przez ten cały czas byli razem.

Widać to było także w walkach, które często były uroczo wręcz niezbalansowane, a ilość przeciwników (atakujących z wielu stron jednocześnie) potrafiła na prawdę przytłoczyć. Ja cały czas miałem wrażenie, że to robota ewidentnie dla dwóch osób, bo jak tu ogarnąć 30 wrogów naraz, z bohaterem o responsywności drewnianego kloca (w DS1 i DS2 to była zaleta, ale w DS3 istna katorga)?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-18 12:12:31
17.10.2017 23:44
Persecuted
66

Jak dla kogo. Dla mnie oblężenia są esencją gry, więc bawię się przy nich świetnie :).

17.10.2017 21:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

W sumie dobra rzecz. Obecnie Shadow Wars pozwala na 20 oblężeń i koniec. Kilka achievementów można wbić tylko w czasie oblężeń, więc jeżeli ktoś nie zdążył w kampanii, ten miał pozamiatane. Poza tym na oblężeniach najprościej nabijać poziomy.

Bardziej jednak jestem ciekaw tego nowego plemienia, któremu prawdopodobnie będzie też towarzyszył nowy zestaw legendarny. Oby to nie był zwykły kopiuj / wklej jak w podstawce, gdzie niektóre zestawy powtarzają się wizualnie (jedynie ze zmienionym kolorem tekstury). Jeden skopiowano aż czterokrotnie!

17.10.2017 21:38
Persecuted
66

"Ja wiem, że mam rację... bo tak mówię, ale ty nie masz racji... bo tak mówię!".

Mentalność gimnazjalisty :D.

17.10.2017 16:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

Trochę dziwne zjawisko. Przeczytałem / obejrzałem z 5 recenzji Elexa i wszystkie (co do jednej) stanowiły litanię narzekania i kręcenia nosem na prawie wszystko, a na końcu pojawiała się ocena typu 6-7. Niby niezbyt wysoko, ale jeżeli przez 80% tekstu sączy się krytyka, to bardziej odpowiednią oceną byłoby chyba 5.

Prędzej czy później w Elexa zagram, ale nie wcześniej niż za dwucyfrową cenę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-17 16:51:01
12.10.2017 09:02
Persecuted
66

@Up

Zgadza się. Było The Ripper DLC czyli dodatkowa karoseria i jakieś inne duperele. Dodawano je do pre-orderów oraz Ripper Edition, ale później nie dało się nawet go kupić osobno. Rozszerzeń z nową fabuła czy lokacjami niestety nie było ;(. Jak nie przepadam za DLC, tak w tej grze strasznie byłem rozczarowany ich brakiem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-12 09:03:39
11.10.2017 17:17
1
Persecuted
66

@Dinopo

Nic nie jest wycięte, bo w dzisiejszych czasach DLC planuje się już w pre-produkcji i najczęściej tworzy się je równolegle z podstawką. Ergo - gdyby nie zamierzano sprzedawać jej w formie DLC, to ta zawartość dodatkowa nigdy by nie powstała.

To jak dodatkowe misje czy mapy dla posiadaczy Xboxa One albo PS4. To nie jest tak (choć wiele osób nadal tak myśli), że jakąś zawartość specjalnie dla nich wycina się z gry. Po prostu Sony lub MS finansują produkcję dodatków tylko dla swoich klientów, które w innych warunkach nigdy by nawet nie powstały (więc nikt by ich nie dostał).

Ja tam wolę grę z DLC, których nigdy nie kupię, niż grę bez DLC, a do której takowe bym chętnie kupił (np. Mad Max, który mimo szumnej zakładki w menu "DLC", nigdy się takowych nie doczekał ;/).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-11 17:18:54
10.10.2017 10:49
Persecuted
66

@Up

Nie grałem w Skyrima, więc się na jego temat nie wypowiadam. W takiej grze jak Skyrim są w ogóle roboty? Jeżeli można je rozbijać mieczem, to podejrzewam brak logiki, ale jak pisałem - nie grałem to nie wiem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-10 10:50:30
10.10.2017 06:39
Persecuted
66

@Up

Nie odróżniasz logiki od realizmu i na tym polega problem.

10.10.2017 00:19
1
Persecuted
66

Dorzuć jeszcze lewaków, masonów i cyklistów.

09.10.2017 22:52
Persecuted
66

@Gorn221

A czy ja kiedykolwiek pisałem, że broń biała nie ma w Elexie sensu ani racji bytu? Oczywiście że ma, pod warunkiem jednak, że zostanie dodany do tego odpowiedni kontekst, tak by zachować wewnętrzną logikę świata.

Jeżeli bohater ma prymitywną broń białą (typu miecz czy topór), której używa do walki z potworami i bestiami, to spoko, nie widzę problemu. Jeżeli jednak tej samej broni używa do walki z np. uzbrojonymi w broń palną i rakietową renegatami, albo noszącymi ultranowoczesne zbroje Albami, to coś tu chyba nie pasuje...
Podobnie z resztą jak stawanie przeciwko karabinom i broni energetycznej w pancerzu ze skór i futer zwierząt, albo szycie do robotów i mechów ze zwykłego łuku.

Sami twórcy przyznali (pisał o tym nawet UV w ostatniej zapowiedzi), że broń palna ma być bardzo limitowana (głównie dlatego, że strzelanie z niej jest przyjemne jak skrobanie zębami po betonie), a większość potyczek mamy toczyć przy użyciu broni białej. Także możemy się spodziewać, że to co widzieliśmy na gameplayach (akcje typu dzikus w hełmie z toporem naciera na mecha) będzie regułą, nie wyjątkiem od niej.

Dla mnie powód jest jeden. Co prawda ni w ząb to nie pasuje do logiki świata przedstawionego, ale PB to tak "utalentowani" ludzie, że nie potrafią zaimplementować innego systemu walki, niż proste machanie żelastwem (a i z tym miewają problemy i do dziś pamiętam ten koszmarek w postaci Risena 2 bez patchy).

Chyba najgorsze jest to, że nawet nie chciało im się wymyślić jakiejś sensownej wymówki w świecie gry. Ot tak bo tak, a przecież wszystko zależało tylko od wyobraźni.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 23:01:12
09.10.2017 22:30
Persecuted
66

@12dura

Czyli jak napisałem, dobre gry nie istnieją.

09.10.2017 20:02
2
Persecuted
66

@12dura

Nie można oczywiście stwierdzić obiektywnie, że coś jest dobre czy złe (bo to zawsze jest 100% subiektywne odczucie). W takiej sytuacji warto jednak posiłkować się statystyką, a tak się składa, że Ubisoft sprzedaje swoje gry w milionach egzemplarzy, których oceny rzadko schodzą poniżej 8 (dobijając też do 9 i więcej). Jeżeli to nie wystarczy za argument, to dobre gry po prostu nie istnieją, bo nie ma argumentów, którymi takowe istnienie dałoby się udowodnić.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 20:06:07
09.10.2017 19:49
5
Persecuted
66

Nie ma niczego złego w tym, że tobie taka konwencja nie przeszkadza. Niemniej próba jej obrony - i to jeszcze argumentacją "a u was to murzynów biją!" - jest z góry skazana na porażkę.

Star Wars - miecze świetlne i blastery

A oglądałeś kiedykolwiek, jakiekolwiek Gwiezdne Wojny? Na prawdę muszę ci tłumaczyć jak w tym uniwersum wygląda starcie mistrza miecza świetlnego z przeciwnikami uzbrojonymi w blastery? W skrócie: miecz rządzi, bo potrafi odbijać wiązki z blasterów, czyniąc je absolutnie bezużytecznymi, a mistrzowie miecza (najczęściej posługujący się także mocą), nie mają z tym najmniejszego problemu.

Warhammer 40000 - piły i blastery

Tłumaczyłem ci to ostatnim razem. W tym uniwersum walka w zwarciu jest często po prostu nieunikniona (z uwagi na obecność ras i stworzeń jak okrkowie, tyranidzi czy demony chaosu), więc dobrze jest mieć oręż na takie okazje.

Battlefield - noże i karabiny

No tak, bo żołnierze na współczesnym polu bitwy w ogóle nie używają noży :).

kij baseballowy i karabiny

Jak wyżej. W USA wszyscy mają broń palną i nikt, nigdy, nikogo nie napada przy użyciu pałki, siekiery czy kija baseballowego. To się nie zdarza.

Far Cry - łuk i karabiny

A wiesz, że łuk w przeciwieństwie do broni palnej - choćby nawet wyposażonej w tłumik dźwięku - jest niemal bezgłośny?

Mass Effect - omniostrza i miotacze bomb atomowych

Twórcy sami o to zadbali i wytłumaczyli w jednym z logów. Podobnie jak w Warhammerze 40K istniała prostu potrzeba walki w zwarciu i trzeba było dać żołnierzom broń odpowiednią do takich starć.

Star Trek - klingońska broń biała i karabiny

Ni w ząb nie znam tego uniwersum :).

Jak widać pole walki nie zmienia się aż tak bardzo na przestrzeni dziejów, a broń biała zawsze znajdzie tam swoje zastosowanie. Kiedyś były szable i bagnety, dziś noże, bagnety i toporki, a kiedyś będą omniklucze, piły mechaniczne i miecze świetlne :).

Z Elexlem natomiast jest ten problem, że sami twórcy pytani o ten aspekt przyznają, że to po prostu wydało im się fajne i tylko dlatego wykorzystali taki pomysł.

Jako że nie stoi za tym żadna logika, to być może w samej grze nigdy nie otrzymamy żadnego wyjaśnienia. Wtedy niestety klimat zdechnie.

Facet ma karabin ale spoko, ja mam przecież miecz i zbroję ze skór i futer... która w ogóle przed bronią palną nie chroni. Nie ma się jednak co przejmować, bo przecież... no ale... eeee, noo, tak. Jakoś to będzie!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 19:55:27
09.10.2017 19:00
Persecuted
66

@Dinopo

Bo gram od prawie 20 lat, dużo czytam i obserwuje całą branżę rozrywkowo elektroniczną także uważam, że mogę osobiście już od pierwszej zapowiedzi ustalić sobie który tytuł będzie zwykłym gównem i powiem ci, że zazwyczaj moje przypuszczenia zawsze się sprawdzają.

Spoko, tylko co nas to obchodzi? Bo jasnym jest, że możesz (a nawet powinieneś) mieć swoje zdanie, tylko po co je uzewnętrzniasz na forum w takiej formie? Ludzie tutaj chętnie czytają opinie innych graczy, ale POD WARUNKIEM, że są one w jakiś sposób uargumentowane i wartościowe merytorycznie, dając jednocześnie jakikolwiek asumpt do dyskusji i wymiany zdań.

Sucha opinia w stylu: "X to będzie g**no, bo ja tak mówię" jest - że tak pozostanę w temacie - g**no warta i świadczy co najwyżej o intelektualnych niedostatkach osoby, która ją wygłasza publicznie.

Natomiast Ubisoft zapowiada grę pokazuje ją na targach gdzie jest niby ogrywana na konsoli (Naprawdę jest to prezentacja nagrywana na mocnym PC) po czym wydają grę po dwóch latach która pod względem wizualnym ale też mechaniki nie ma nic wspólnego z tą początkową prezentacją, lubisz być dymany przez korporacje to powodzenia ja podziękuje i nawet z bundla za 1$ nigdy już nie zagram w żaden tytuł tego marnego studia.

Zgadzam się, że nie jest fajnie, kiedy gra na przestrzeni czasu zmienia się na gorsze, ale:

1. To domena nie tylko Ubisoftu, ale... właściwie wszystkich, nie wyłączając kochanego przez ogół graczy CDP RED. Jak sobie porównasz zapowiedzi Wiedźmina 3 z finalnym produktem, to nie uwierzysz, że to ta sama gra. Zabawy w handlarza, zamieci śnieżne, słabe punkty na ciałach potworów itd. Wszystko to miało być, ale do gry nigdy nie trafiło, z różnych powodów.

2. Gra przez cały etap produkcji ewoluuje. Twórczy często pokazują na targach kawałek kodu, jakim na danym etapie produkcji dysponują, a który potem niekoniecznie odpowiada finalnemu produktowi. Sytuacje, gdzie jest to celowo przekłamana ściema, są niezwykle rzadkie (patrz: Colonial Marines). W większości przypadków to po prostu kwestia składania gry w całość i optymalizacji pod różne urządzenia. Myślisz, że Ubisoft celowo pokazał wypasione graficznie Watch Dogs, a potem z roku na rok klecił coraz gorsze buildy, żeby wkurzyć i drażnić graczy? W ramach optymalizacji musieli sporo zejść z jakości i wyszło jak wyszło.

A farmazony o "dymaniu graczy" i "produkcie zupełnie różnym od wcześniejszych zapowiedzi", to już tylko twój bezrozumny hejt, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.

Wiesz czemu dzisiejsze gry tych największych producentów są takie słabe?

A są? A no tak, przecież TY tak mówisz, więc na pewno są...

Nawet jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza to naprawdę nigdy nie zrozumiem, jak po tych latach niespodzianek od Ubisoftu można być tak ciemnym i skakać z radości na ich tytuły.

Może dlatego, że Ubisoft robi po prostu dobre gry, które podobają się masie ludzi?
Nie wspominając również, że Ubi to właściwie jedyne korpo w tej branży, które ma na tyle duże "cohones", żeby inwestować niemałą kasę w różne marki równocześnie i tworzyć kontynuacje niekoniecznie zgodne z oczekiwaniami fanów. Jeszcze ktoś inny tak robi? A mimo hejtu o wtórność, przeciętne 2 gry z serii AC mają więcej różnic, niż przeciętne kontynuacje od innych producentów (typu seria Arkham czy seria Gears of War).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 19:25:24
09.10.2017 16:34
16
odpowiedz
10 odpowiedzi
Persecuted
66

@Up

Tutaj nie ma co się rozpisywać, można kupić za 20 zł dla samej kampanii która na pewno nie będzie tak spaprana jak multiplayer dla dziwolągów.

Czyli nigdy? Nawet dziś starsze CoDy to 25 zł i więcej, o nowszych nie wspominając.

Trzeba być ciemny, żeby kupować gry od Ubisoftu, a już kupowanie ich gier na premierę za 200 zł to totalny kosmos

Jakieś argumenty, czy po prostu kolejny bezmózgi hejt?

Elex Najmniejszy tytuł z całej listy pod względem marketingu i finansów ale stawiam, że to Elex będzie najlepszy z tej listy.

Znowu, jakieś argumenty?

Gra która dużo straci przez to, że jest też robiona pod konsole, ponadto na ostatnim filmiku jaki widziałem z tej gry przeciwnik bez hełmu dostał trzy strzały w głowę z łuku i nadal się trzymał także kaszanka.

A co mają do tego konsole? No ale masz rację, gdyby Bloodborne nie wyszedł na konsole, to pewnie byłby 10x trudniejszy.

Na dłuższą metę w to nikt nie będzie grał.

Bo?

gra dla fanatyków i masochistów, nie wierzę, że ten projekt się uda

Bo?

Vampyr Kolejny tytuł który zapewne dużo straci przez konsole

Tak, bo mamy na pęczki gier, które mogłyby być cudowne, ale niestety wyszły na konsole i zmieniły się w kaszanki :(. Taki pech.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-09 16:36:24
07.10.2017 10:31
1
Persecuted
66

Wczoraj Steam mi zassał patcha do Hitmana ważącego ponad 700 MB i tak się zastanawiałem co to może być. No to już wiem :).

06.10.2017 13:11
7
Persecuted
66

No facet leży na plecach więc jakieś podobieństwo jest, ale żeby aż tak? Nie wykluczone, że projektant tej grafiki faktycznie wzorował się na realnej scenie zbrodni, ale przecież nie ma tu niczego strasznie charakterystycznego, wskazującego właśnie na ten konkretny przypadek.

06.10.2017 12:39
Persecuted
66

Tylko że:

1. Mikrotransakcje NIE są w tej grze inwazyjne. Recenzenci są zgodni, że nie tylko nie umilają zabawy ale wręcz ją rujnują, czyniąc grę mało satysfakcjonującą.

2. Mikrotransakcje stanowią dodatek, który przez niektórych graczy uważany jest za przydatny. Nawet nie wiesz na jakie głupoty ludzie potrafią wydawać pieniądze. Czytałem o gościu, który przez rok nawet nie zalogował się na swoje konto w WoWie, ale płacił regularnie jakiemuś Chińczykowi za nabijanie złota, przedmiotów i poziomów. Zapytany po co, sam do końca nie wiedział. Z jednej strony nie chciało mu się grać, ale z drugiej nie chciał porzucać swojego konta...

Jasne, kiedyś były od tego cheaty i trainery, tylko po co robić darmowe cheaty, skoro można na tym zarobić? Może to i jest cyniczne ale skoro ludzie chcą za to płacić, to czemu z tego nie skorzystać? Dopóki obecność mikrotransakcji nie odbija się negatywnie na doświadczeniu graczy niedopłacających, to nie widzę problemu. O dziwo projektantom - jak do tej pory - w miarę się to udaje. Dead Space 3, Assassin's Creed Unity i Syndicate, Lords of the Fallen, Ghost Recon Wildlands i jeszcze kilka innych. Żadna z tych gier nie była wyczuwalnie gorsza z powodu mikrotransakcji.

05.10.2017 23:38
Persecuted
66

No robił, ale już nie robi. Czyli był - jak piszesz - "przegenialnym studiem", ale już nie jest, bo teraz robi gry inaczej niż lubisz :).

05.10.2017 19:36
Persecuted
66

IGN dało 9.0, więc czemu nie?

05.10.2017 19:35
Persecuted
66

To nie jest gra dla każdego, o czym autor wspomniał zresztą w recenzji :).

05.10.2017 19:34
3
Persecuted
66

@Up

Zauważ, że ta "ocena", to tak na prawdę "oczekiwania" względem tytułu. Ja też mam oczekiwania na 9.0, a co dostanę, to się okaże za kilka dni :).

05.10.2017 19:33
Persecuted
66

Bo robią inne gry niż ty lubisz? A to bydlaki! :D.

05.10.2017 15:38
4
Persecuted
66

Nie całe, tylko filmy Petera Jacksona.

05.10.2017 12:35
Persecuted
66

Niepotrzebne są nam już puste światy pokroju Skyrima czy Wiedźmina, tylko faktycznie światy gdzie jest co robić za każdym krzakiem

Od PB bym tego raczej nie oczekiwał. Ich światy zwykle nie wieją nudą, bo są dosyć skondensowane i małe, toteż nie ma w nich zbyt wiele "pustych przestrzeni". Nie oznacza to jednak, że są dobrze zapełnione i ociekają ciekawą zawartością. Akurat w tym względzie nie odbiegają od standardów swojego gatunku. Tu skrzyneczka ze złotem, tam małe zadanko do wykonania, jeszcze gdzie indziej jakaś jaskinia ze szkieletem i mieszkiem złota. Sympatyczne ale niespecjalnie oryginalne ani pasjonujące.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-05 12:37:04
04.10.2017 22:28
1
odpowiedz
Persecuted
66

Wielka szkoda, SO: The Line to jedna z moich ulubionych gier zeszłej generacji ;/.

03.10.2017 09:47
Persecuted
66

Pięknie było to też widać w Empire: Total War. Twórcy wprowadzili tam po raz pierwszy decentralizację miast, dzięki czemu zamiast szturmować od razu a stolicę regionu, można było uderzyć np. na fabrykę albo farmę, odcinając tym samym wroga od dostaw odpowiednio gotówki lub jedzenia... przynajmniej w teorii. W praktyce było tak, że na SI nie robiło to żadnego wrażenia, bo ono i tak było niezależne od surowców czy posiadanych technologii i budynków. Cała nowa mechanika rozgrywki psu w... zad.

Inna sprawa, że to w ogóle była porażka, bo żeby "deaktywować" taki budynek, wystarczyło go najechać jakimkolwiek oddziałem militarnym (choćby najtańszą piechotą w najmniejszej liczbie). Jednostki można było przemieszczać po mapie bez generałów, z czego SI skwapliwie korzystało, nękając gracza ciągłymi najazdami na młyny, farmy i manufaktury (na zasadzie podpalić i spier*** do lasu). Jedyną opcją obrony, było obsadzanie wszystkich budynków zewnętrznych wojskiem, albo budowa fortów (w obu przypadkach strata kasy i czasu). Strasznie uciążliwe i wredne, bo nawet nie można było się zrewanżować SI podobną taktyką...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-03 09:49:46
02.10.2017 23:22
Persecuted
66

Zatem proszę mi podać przykład gry z otwartym światem, osadzonej na Dzikim Zachodzie z lepszymi teksturami

Czemu akurat na dzikim zachodzie? Co ma piernik do wiatraka? To umieszczenie tekstur dobrej jakości jest trudniejsze w grze o dzikim zachodzie, niż w takiej, która jest osadzona np. w wiktoriańskim Londynie (celowo podaję taki przykład, bo to mniej więcej te same czasy)?

Po drugie, ja tu samego RDR 2 nie krytykuję, bo w niego nie grałem. Zgadzam się jedynie z izbi, że grafika JEST ważna. Baa, jest jednym z NAJWAŻNIEJSZYCH elementów każdej gry, bo stanowi główną płaszczyznę, na której zachodzi całe "konsumowanie" danej produkcji przez gracza.

Po trzecie, twój zarzut jest niczym niepoparty. Krytyka grafiki, to... po prostu krytyka grafiki. Ludzie wiedzą, że na obecnym poziomie rozwoju technologicznego mogą dostać więcej (w końcu za to płacą!), więc dają wyraz swojego niezadowolenia i sygnalizują twórcom swoje oczekiwania. Będąc złośliwym mógłbym odbić piłeczkę, że to raczej z niektórych wyłazi postkomunistyczna, poddańcza mentalność w stylu paść na kolana i dziękować za każdy ochłap, bo przecież kiedyś było jeszcze gorzej, a łaskawy pan się jeszcze zeźli i batogiem prześwięci.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 23:24:18
02.10.2017 18:17
odpowiedz
Persecuted
66

Stawiam na Cień Wojny, bo to po prostu świetnie rozwinięcie koncepcji znanej z pierwowzoru. Zupełnie przypadkowo, na niecały tydzień przed oficjalną zapowiedzią gry, myślałem sobie o potencjalnej kontynuacji Cienia Mordoru, zastanawiając się co warto byłoby zmienić, usprawnić lub twórczo rozwinąć. I wiecie co? Zapowiada się, że Cień Wojny zrealizuje właściwie wszystkie moje zachcianki!

Bardziej rozbudowany system nemesis, więcej elementów cRPG (broń i pancerze!), własna armia orków, zdobywanie fortec i twierdz, większy świat, więcej "odwiedzalnych" regionów spoza Mordoru, więcej występujących w grze "nieorków" (pojawią się nie tylko Olog-Hai, czyli inteligentne trole, ale także inni ludzie, gobliny, smoki, pająki czy nawet Nazgule i Balrogowie), elementy sieciowe, czy proceduralnie generowana kampania (ma być osadzona w systemie nemesis, inna dla każdego gracza).

Trochę boli brak usprawnień względem pierwowzoru na pewnych płaszczyznach (animacje nadal bywają koślawe i nienaturalne, a detekcja kolizji płata figle) i martwią mikro-transakcje (które mogą być zupełnie niewinne i nieszkodliwe, ale mogą też całą grę zrujnować), czy niezgodność z uniwersum (autorzy gry mieszają w chronologii i logice tolkienowskieg świata), ale jestem dobrej myśli. Poza tym czy jako fan Śródziemia mogę liczyć na jakieś warte uwagi alternatywy? Nie wydaję mi się, przynajmniej nie w najbliższym czasie.

Do zobaczenia w Mordorze :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 18:19:44
02.10.2017 17:59
Persecuted
66

Daj szansę, ja przy Arcanii bawiłem się dużo lepiej niż z Risenem 2 i 3.

02.10.2017 17:53
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Wow, gra wygląda jak z późnego PS3 (ma swój urok, ale on wynika raczej ze stylu graficznego i warstwy artystycznej), a w zalecanych ma GTX 1060. Japończycy bez wątpienia robią dobre gry, ale od strony technicznej mogliby się od imperialistów z zachodu sporo nauczyć, zwłaszcza względem wersji PCtowych :).

02.10.2017 10:28
Persecuted
66

Dokładnie. Zwłaszcza że klimat jest z oprawą audio-wizualną nierozerwalnie powiązany. Nie da się dziś stworzyć klimatycznej produkcji z paskudną i odpychającą oprawą graficzną bez narażana się na krytykę, bo nasze mózgi zwyczajnie na to nie pozwolą. Tak już mamy, że gdy przyzwyczaimy się do wyżej jakości, ta niższa jest dla nas po prostu nie do zaakceptowania. Dlatego gry, które 15 lat temu nazywaliśmy fotorealistycznymi, dziś wydają nam się kanciaste i kiczowate, to naturalna kolej rzeczy. Gdyby było inaczej, do dziś tkwilibyśmy w epoce tekstowych przygodówek, bo po co komu lepsza grafika?

Tak jest ze wszystkim, samochodami, telewizorami, mikserami itd. Po co mieć mniej, gdy można mieć więcej?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-10-02 10:30:37
30.09.2017 22:34
Persecuted
66

@Up

Tu nawet nie chodzi o świadomość, czy jej brak, tylko o to, że internetowi wojownicy najczęściej chcieliby robić rewolucję... ale cudzymi rękami i cudzym kosztem.

Zazwyczaj (choć oczywiście nie zawsze) działa to tak:

1. Wychodzi jakaś gra, która osobnikowi X się nie podoba (z jakichkolwiek powodów) i nie ma on zamiaru jej kupować.
2. Zamiast gry po prostu nie kupić, nakręca w internecie akcję "bojkotu w imię nierównej walki z podłymi korpo praktykami", przekonując wszystkich, że "odpuszczając jedną odsłonę, wymusimy na korporacji stworzenie lepszej kontynuacji i naprawę całej marki!".

Nic to, że dużej grupie ludzi gra się zwyczajnie podoba. Internetowy wojownik ma to w d***, bo przecież jemu gra jest obojętna, więc on sam i tak nic nie straci. Ale niech nadejdzie tylko kolejna odsłona jego ulubionej serii, to zaraz poleci złożyć pre-order (byle tylko wyrwać przedpremierowe bonusy) i nikt go od tego pomysłu nie odwiedzie.

Dlatego ja szczerze mówiąc, mam w głębokim poważaniu te wszystkie "wojny o przyszłość branży". Cokolwiek by ludzie mówili i tak kupię Assassin's Creed Origins, Shadow of War czy The Evil Within 2... bo chcę i mogę. Mnie się te gry podobają i nie mam do nich większych zastrzeżeń. A co myślą inni, mnie kompletnie nie obchodzi.

Jestem świadomy, że zarówno Ubisoft, Warner Bros i Bethesda są typowymi, opresyjnymi korporacjami, wyciskającymi z konsumentów wiadra kasy, ale i tak nie zrezygnuję ze swojej rozrywki (zwłaszcza że jestem dosyć wybredny i interesuje mnie zazwyczaj tylko parę produkcji rocznie). Nie poświęcę się dla "lepszej sprawy", mając jednocześnie świadomość, że na 99.99% moje poświęcenie g*** da i nawet nie zostanie zauważone.

A jak będą jakieś fajnie skórki czy inne duperelki, to też kupię. Bo mogę, bo chcę, bo mnie stać. Deal with it.

Call of Duty przestałem kupować koło Modern Warfare 2. Nawet nie dla jakichś wyższych idei, tylko po prostu straciłem zainteresowanie serią. Co to dało? Z mojej perspektywy nic, bo seria - mimo kilkunastu odsłon jakie wyszły od tamtego czasu - nie została "naprawiona"... cokolwiek by to miało znaczyć.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-30 22:40:11
30.09.2017 19:53
Persecuted
66

@Up

Czyli sam widzisz, że autor ów posta nie ma racji, twierdząc, że argument "nikt nie każe wam kupować" jest pozbawiony sensu. Niekupowanie - jak sam potwierdzasz - jest jedyną metodą i to sami gracze muszą zdecydować czego chcą lub nie chcą. Skoro kupują to chyba chcą i nie ma na to rady.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-30 19:53:50
30.09.2017 17:43
2
Persecuted
66

@Up

No to się pytam po raz n-ty, co - poza narzekaniem w internecie i niekupowaniem produktów, które z jakiegokolwiek powodu nam nie pasują - można twoim zdaniem zrobić?

30.09.2017 15:33
Persecuted
66

@Up

No ale przecież on napisał, że niekupowanie nic nie daje. Pytam więc, skoro nie to, to co?

30.09.2017 15:31
Persecuted
66

Czyli możemy to sprowadzić do prostego: Nie da się zrobić nic. Temat można zamknąć i przestać płakać na forach, bo nic to nie da.

30.09.2017 13:55
Persecuted
66

A w jaki sposób mają "nie pozwalać"?

30.09.2017 13:54
Persecuted
66

Czemu denny? A jaki masz inny sposób na "walkę" z praktykami koncernów, których nie akceptujesz? Weźmiesz widły i pojedziesz pod siedzibę takiego korpo? Porwiesz CEO spod domu i zażądasz zmiany polityki wydawniczej?

Jeżeli nie podoba ci się produkt, to po prostu go nie kupujesz i tyle. A inni gracze? Może im to nie przeszkadza i kupią mimo wszystko... a może nie. Na to też nie masz wpływu, więc czego oczekujesz?

29.09.2017 20:00
1
Persecuted
66

A może komuś to po prostu się podoba?

29.09.2017 18:55
6
Persecuted
66

BF1 nie był realistyczny ale jak większość "gier historycznych" (jak np. Assassin's Creed czy seria Total War) starał się w miarę dobrze oddać ducha rekonstruowanej przez siebie epoki. Może nie w sposób idealnie zgodny z realiami, ale przynajmniej na tyle przemyślany, żeby nie razić odbiorców rzucającymi się w oczy przekłamaniami i odstępstwami od rzeczywistości (czyli dokładnie tak samo jak robi to większość filmów pretendujących do miana historycznych czy osadzonych w dawnych czasach).

No ale nie powiesz mi chyba, że celownik kolimatorowy w CoD WWII można uznać za "drobne odstępstwo"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-29 18:56:59
29.09.2017 14:06
Persecuted
66

To w końcu MMO survival w stylu DayZ (i pochodnych), więc na fabułę bym się nie nastawiał. Ot zbierasz sprzęt, naparzasz do innych graczy i starasz się przetrwać jak najdłużej. Mnie taki model rozgrywki odrzuca, ale koniec końców są różne gusta. W końcu są i tacy, którym nawet grind rodem z najgorszych koreańskich MMO sprawia frajdę, więc nie wnikam :).

27.09.2017 15:05
6
Persecuted
66

@Up

Można zobaczyć jakieś źródło tych statystyk? Bo chyba nie byłbyś tak głupi, żeby wymyślać je samemu, prawda?

27.09.2017 13:25
6
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

Jeżeli kupiłem płytkę z grą (oryginalną, ze sklepu), to co ich obchodzi do czego ją wtykam? Może do PS3, może do PCta, a może do du... żego pudełka na półce - moja sprawa. Gdyby jeszcze wersja emulowana istniała równolegle do oficjalnej, to bym zrozumiał, ale wersji na PC nie na i pewnie jeszcze długo nie będzie (o ile kiedykolwiek powstanie).

Zgaduję, że chodzi o strach przed piractwem, ewentualnie jakieś umowy z Sony, które boi się o utratę... "systemsellera"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-27 13:27:15
26.09.2017 12:11
3
Persecuted
66

@Up

Dokładnie. Zauważyłem, że ludzie są obecnie coraz bardziej egoistyczni, roszczeniowi i przekonani o tym, że cały świat powinien się do nich dostosowywać. Komentarze w stylu: "Łe, gra X ssie, bo zrobili II wojnę światową, a ja bym chciał wojny napoleońskie!" są niestety coraz częstsze.

"Najlepszy" jaki ostatnio czytałem brzmiał mniej więcej tak:

Durny Ubisoft powinien zakończyć serię Assassin's Creed, zamiast robić jakiś nudny Egipt, który nikogo nie interesuje! Japonia to co innego, wtedy mogliby nawet zrobić całą trylogię, jak z Ezio".

Autor był dodatkowo przekonany, że to jest merytoryczna i konstruktywna argumentacja...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-26 12:12:06
26.09.2017 07:57
Persecuted
66

WB dysponuje jedynie licencją filmową (mogą ukazywać w grach to, co było ukazane w filmach). Szerszej licencji mógłby udzielić Tolkien Estate, czyli fundacja strzegąca spuścizny po mistrzu, złożona z jego żyjących krewnych... ale chwilowo obrazili się na gry i nowoczesność ;).

23.09.2017 17:30
Persecuted
66

@Gorn221

Bzdura bzdurę pogania :).

no to Warhammer 40000 to to dopiero musi być nielogiczne gówno. Mają laserowe karabiny a biegają z piłami mechanicznymi

Broń biała ma tam sens i jest całkowicie logiczna z punktu widzenia uniwersum. Zwróć uwagę co się dzieje z marinem w StarCrafcie, gdy Zergi zbliżą się do niego na długość pazurów i kłów. Zgadłeś(?), marine ginie. A teraz zobacz co się dzieje z kosmicznym marine w Warhammerze 40K, gdy zbliżą się do niego Tyranidzi, demony chaosu albo Orkowie z toporami. Tak jest, ponownie zgadłeś(?), kosmiczny marine ma jakieś szanse w tym starciu, bo potrafi korzystać z broni białej i nieobca jest mu walka w zwarciu. Podobnie z resztą można wytłumaczyć piły mechaniczne na karabinach żołnierzy w Gears of War. Wymusza je typ przeciwnika i nie ma w tym żadnego braku logiki.

W GTA możesz latać z bazooką oraz z kijem baseballowym

A co w tym nielogicznego? Przecież oba te narzędzia mają swoje zastosowania i swoją użyteczność w zupełnie różnych sytuacjach, zupełnie jak w życiu.

Że już nie wspomnę o wojennych FPSach, gdzie mimo broni z tłumikiem idioci latają z nożami

A wiesz, że tłumik wcale nie czyni broni bezgłośną? Strzelałeś kiedyś przynajmniej z gazowej repliki ASG? Jeżeli tak, to powinieneś wiedzieć jak głośny towarzyszy temu huk (zwłaszcza w zamkniętym pomieszczeniu). Mniej więcej podobny hałas emituje wytłumiona broń w małym kalibrze (np. .22), a te większe są jeszcze głośniejsze. Wystrzał z czegoś takiego na parterze domu bez problemu zaalarmuje wszystkich mieszkańców. Stąd właśnie noże mają jak najbardziej sens. Poza tym większość gier używa ich tylko okazyjnie (np. w oskryptowanych scenach), a nie jako realną i uniwersalną alternatywę dla broni palnej.

Piraniersi sami przyznali, że w ich uniwersum taka dziwaczna mieszanka nie ma żadnego sensu ani wytłumaczenia, tylko po prostu uznali, że tak będzie fajniej. No cóż, jak dla kogo...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-23 17:35:55
23.09.2017 07:55
2
Persecuted
66

@Up

Od... zawsze? Świat gry nie musi być realistyczny, ale powinien być spójny i logiczny. Niemniej ktoś, kto nawet nie odróżnia obiektywizmu od subiektywizmu i tak tego nie zrozumie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-23 07:56:11
22.09.2017 22:13
Persecuted
66

@Up

Tak, bo gier ze starożytnym Egiptem jako miejscem akcji mamy na pęczki, odgrzewany kotlet normalnie...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 22:13:49
22.09.2017 20:16
2
Persecuted
66

@Gorn221

Gramy facetem. Jakieś 99% mężczyzn jest hetero. To chyba wystarczy.

Za Wikipedią:

"Według badań przeprowadzonych w krajach zachodnich stałe zachowania homoseksualne wykazuje 2–7% ludzi, a orientację homoseksualną deklaruje 1,4% kobiet i 2,8% mężczyzn"

Ile procent homoseksualiści muszą osiągnąć, by - twoim zdaniem - stać się "wartymi zachodu"?

Może odwróćmy pytanie: po co w grze związki homoseksualne? Czy to jest gra BioWare'u?

A po co w grze związki heteroseksualne? Po co w grze jakiekolwiek związki?

W jakim sensie jest to nieobiektywne?

Hmmm, a może w takim, że zdanie AC to odgrzewany kotlet, a Elex to formuła, która się jeszcze nie znudziła jest 100% subiektywne i wynika JEDYNIE z osobistych preferencji a nie faktów? Równie dobrze ja mogę napisać: "Piranha Bytes to developer, który już się skończył. Ich gry są klepane taśmowo wedle jednej formuły (która już się znudziła), a przy tym są słabe, nudne, toporne, brzydkie i infantylne, więc leszy od ich Elexa będzie nawet indyk z Pakistanu". Ile takie zdanie będzie mieć wspólnego z obiektywizmem? Zero, tak samo jak twoje...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 20:21:16
22.09.2017 17:32
4
Persecuted
66

AC to odgrzewany kotlet, a Elex to formuła, która się jeszcze nie znudziła

Nie ma to jak obiektywne spojrzenie :).

Marnowanie budżetu na funkcję z której skorzystają tylko redaktorzy IGNu

Ależ to muszą być wielkie pieniądze. Poza tym skąd wiesz ile osób z tego skorzysta? Gromadzisz jakieś oficjalne statystyki? Podzielisz się? Chętnie rzucę okiem.

22.09.2017 16:40
Persecuted
66

Trafne porównanie. Do tej pory PB częstowało nas typowo niemiecką kaszanką. Mniam ;]. No dobra G1 i G2 to były całkiem smaczne kapuśniaczki :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 16:41:41
22.09.2017 16:36
7
Persecuted
66

Elex na pewno będzie dużo lepszy niż np. nowy Assassin's

Bo? Jakieś argumenty?

Dobrze też, że w główny bohater nie będzie mógł nawiązać zboczonych relacji z płcią męską, a tylko z kobietą

A ktoś ci każe nawiązywać takie relacje? No ale wiadomo, że w grze zawsze warto mieć mniej możliwości niż więcej...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-22 16:38:10
21.09.2017 12:18
2
Persecuted
66

Bo tak na prawdę mało która gra faktycznie warta jest ponownego przechodzenia. W Większości przypadków kilka detali czy inna scenka końcowa, nie stanowią wystarczającej zachęty.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-21 12:19:02
21.09.2017 10:26
2
Persecuted
66

Ta zapowiedź niestety prezentuje się ciekawiej niż sam gameplay. Może z czasem coś się poprawi.

19.09.2017 10:51
5
Persecuted
66

Amerykanie gadający "kreskówkową" polszczyzną, faktycznie powód do dumy...

17.09.2017 08:31
odpowiedz
Persecuted
66

Czyli zagrać można, chociaż raczej nie na premierę.

17.09.2017 08:30
3
Persecuted
66

Mało zróżnicowani NPC = armia klonów (te same twarze i ciuchy).
Niespójny wątek fabularny = nie trzyma się kupy, coś w stylu "zabili go i uciekł". Motywy postaci są bezsensowne i niezrozumiałe, w opowieści nie zachowano ciągu przyczynowo-skutkowego itp.

17.09.2017 08:27
10
Persecuted
66

Rozbudowany? Gdzie? :). Rozbudowany system walki to może mieć Nioh, względnie Bloodborne, ale Gothic?

16.09.2017 20:26
5
Persecuted
66

@Up

Nie gram ;[. Czasem sobie tylko cichutko pochlipuję w kąciku, ale jakimś cudem nadal znajduję siłę, żeby każdego dnia wstawać z łóżka (choć nie ukrywam, że oklejenie sypialni plakatami z gier od Sony i silne leki psychotropowe mogą mieć w tym swój udział) ;].

Kiedyś nosiłem się z zamiarem kupna PS4, ale mi przeszło. Z jednej strony za mało gier z tej platformy mnie interesuje, z drugiej wkurza mnie sterowanie padem. Pożyczyłem kiedyś od brata XOs. Przeszedłem na niej GoW 4 i przez większość czasu to była istna katorga. Mniej więcej od połowy potrafiłem już w coś trafić i nawet obracać kamerę tak, by widzieć świat przede mną, a nie grunt pod moimi stopami, ale nadal rozrywką bym tego nie nazwał :). Przeszedłem też Resident Evil 7 (już było łatwiej i w sumie nie miałem większych problemów), Little Nightmares i Inside, ale stwierdziłem, że to jednak nie dla mnie. Temat powróci, jeżeli RDR2 ominie PCty :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 20:26:55
16.09.2017 20:07
2
Persecuted
66

@Up

1. Wzrost cen gier w Polsce nie ma nic wspólnego z dystrybucją cyfrową. To po prostu próba zwalczania regionalizacji cen. Polska gospodarka okrzepła na tyle, że zaczęto nas traktować jak "państwo zachodu" a nie "kraj trzeciego świata". Nie twierdzę, że to dobrze, ale jest jak jest.

2. Kiedyś był wybór, bo kiedyś dystrybucja cyfrowa nie była jeszcze tak stabilna, pewna, wygodna i szeroko dostępna. Dziś jest, więc wydawanie gier "na dziko" (poza platformami cyfrowymi) się nie opłaca i nie ma większego sensu. Sam lubię pudełka (jestem kolekcjonerem i mam ich w domu setki!), co nie zmienia faktu, że chcąc w coś zagrać wolę wykonać 2 kliknięcia na Steamie czy innym Uplay'u, zamiast ruszyć tyłek po płytkę, mimo że stoi na półce 3 metry ode mnie ;d. Poza tym mój internet jest szybszy niż odczyt w moim napędzie DVD. Ostatnią zainstalowaną przeze mnie grą z płyty był Assassin's Creed: Unity. Trwało to ponad 2 godziny, po czym okazało się, że coś jest nie tak z plikami i instalator musi zassać całość z neta (ok. 50 GB). Zajęło to 20 minut... Cyfryzacja jest wygodna i tyle.

3. Gdyby Polscy gracze nie wspierali Steama... to nic by się nie zmieniło, bo nasz rynek nie ma większego znaczenia w ujęciu globalnym. Innymi słowy, to nie polscy gracze ukształtowali obecną sytuację. Możemy akceptować te zmiany lub nie, ale nasz sprzeciw niewiele znaczy. I tak powinniśmy się cieszyć z ładnych i przystępnych cenowo wydań niektórych gier na terenie naszego kraju (patrz: Techland).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 20:13:49
16.09.2017 18:06
4
Persecuted
66

@planeswalker

No właśnie to jest kwestia mocno teoretyczna ;).

Sony od samego początku reklamowało Pro jako "Mocniejszy model PS4, przeznaczony dla bardziej wymagających graczy"... czyli właściwie co? Czym się różni "zwykły użytkownik PS4" od tego "bardziej wymagającego"? Skoro wszystkie gry mają (teoretycznie) działać tak samo dobrze na obu wersjach (tak obiecywało Sony), to po co - jako potencjalny nabywca - miałbym dopłacać do droższego modelu? Ja jestem bardziej wymagający czy nie? Po czym mam to poznać?

Szybko się okazało, że to po prostu marketingowy bełkot (no kto by się spodziewał ;d), a Sony musiało w jakiś sposób naprawić swój błąd (polegający na wypuszczeniu konsoli z impotencją) i przemycić na rynek ulepszony model swojej flagowej maszynki do grania.Tylko jak to zrobić bez przyznawania się do błędu i oznajmienia wszystkim wprost, że ufając nam i kupując premierowe PS4, popełnili spory błąd? Najlepiej wymyślić slogan o "Pro dla wymagających" i nikt się nawet nie połapie!

Nie jest tajemnicą, że Pro jest teraz podstawowym modelem "PeEsCzwórki" i to pod niego optymalizuje się wychodzące gry. Na zwykłym PS4 mają po prostu działać... jako tako. A że tam gubią klatki i zapewniają (oczywiście nie zawsze) mniejszą płynność i komfort grania? No cóż, Sony zawsze ma wytłumaczenie, że przecież posiadasz starszą wersję PS4, która OCZYWIŚCIE W ŻADNYM RAZIE NIE JEST GORSZA OD PRO, może za wyjątkiem kilku detali, które sprawiają, że... jest gorsza :).

Jasne, do przesiadki nikt nie zmusza, ale świadomość bycia "członkiem rodziny Sony drugiej kategorii", raczej nie stanowi powodu do zadowolenia. Co kto lubi.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 18:08:22
16.09.2017 15:47
6
Persecuted
66

@Up

Też prawda, ale czasem bywa i tak, że gra zostanie na PC spatchowana i działa super, a na konsolach nie udaje się tego zrobić nigdy (patrz Wiedźmin 3, któremu do dziś zdarza się chrupać na PS4).

Poza tym nawet porty potrafią wyglądać dużo lepiej na PC niż konsolach, np. Ghost Recon Wildlands.

16.09.2017 14:56
3
Persecuted
66

@Up

Dokładnie tak, dlatego przekalkulowałem i sam wybrałem taki zestaw. 1080 uznałem za niepotrzebne (wtedy jeszcze ich cena nie był tak zbliżona do 1070), bo to bardziej karta pod rozdzielczości wyższe od 1080p lub VR, czyli zabawa nie dla mnie.

Im dłużej potrwa ta generacja, tym dłużej nie będę musiał niczego ulepszać ;).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 14:57:15
16.09.2017 14:51
26
odpowiedz
16 odpowiedzi
Persecuted
66

Moim zdaniem kilka lat temu wybór byłby trudniejszy. Dzisiaj konsole vs PC to tak na prawdę cena vs jakość. Jeżeli masz mniej kasy i nie zależy ci na najwyższej jakości, warto zainwestować w konsolę. Posłuży kilka lat, ale cudów nie ma co oczekiwać. Gorsza grafika i często niestabilny framerate to realne wady, z którymi trzeba się liczyć (60 FPS to nadal święty gral).

Jeżeli chcesz wypasionej grafiki, płynności i najwyższego komfortu użytkowania, a jednocześnie wysokie koszty ci nie straszne, inwestuj w PC. Zwłaszcza, że PCta łatwo zmienić w konsolę (można podpiąć mu niemal dowolne peryferia - pady, kierownice, sticki itp.), co w drugą stronę to już takie łatwe nie jest.

No i dochodzi jeszcze jeden argument. Może to nieco absurdalne, ale dziś PC jest bardziej stabilnym sprzętem i to prawdopodobnie on stanowi lepszą, długofalową inwestycję. Kupno konsoli już niestety nie gwarantuje "spokoju na lata", bo nigdy nie wiesz, kiedy Sony czy MS zechce wypuścić kolejne Pro, Neo, Omega, SuperX czy inne łubu-dubu. Najpierw mówią, że to nie nastąpi nigdy, a tydzień później ogłaszają datę premiery... Gadanie o braku różnicy między nowym a starym sprzętem też można włożyć między bajki, bo gry na tych nowszych działają po prostu lepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-16 15:00:10
16.09.2017 14:39
7
Persecuted
66

Ehe, tylko że wymagania sprzętowe gier PCtowych są sprzężone z możliwościami konsol (to one wyznaczają poziom graficzny). Obecna generacja konsol jest bardzo słaba, więc kombo GTX 1070 + i7 7700K (które owszem, swoje kosztuje), powinno pozwolić na odpalenie wszystkiego na full detalach, w 60 klatkach i 1080p przez co najmniej 2-3 lata.

10.09.2017 09:45
1
odpowiedz
Persecuted
66

Coś w podobnym stylu było zastosowane w Hitmanie Absolution. W niektórych misjach twórcy posługiwali się skryptami (pozornie niewidocznymi dla gracza), którymi sterowali rutyną poszczególnych NPCów.

Kto grał w Blood Money ten pewnie pamięta, że tam wszystkie kluczowe postaci miały swoje - zapętlone lub nie - schematy zachowań, przez co realne oczekiwanie na "ten właściwy" moment, potrafiło trwać nawet 10 minut i więcej, w czasie których nie działo się KOMPLETNIE NIC.

W Absolution - wałkując wielokrotnie moją ulubioną misję, czyli Blackwater Park - odkryłem całkiem przypadkowo, że cel Layla Stockton wcale nie podąża cały czas tą samą ścieżką, ale przy każdej mojej próbie zachowuje się nieco inaczej. Szukając przyczyny (i jakiegoś wzoru) zauważyłem, że mocno reaguje ona na lokalizację gracza na mapie względem jej własnej.

Przykłady? Na samym początku poziomu Layla wchodzi do małego holu na parterze apartamentu, przechodząc koło nieruchomego strażnika. Jeżeli w tym momencie gracz jest odpowiednio daleko od niej, Layla pójdzie prosto, tam gdzie wyeksponowane są samurajskie miecze i zbroje. Jeżeli się zbliży, Layla wymieni najpierw kilka zdań ze wspomnianym strażnikiem i skręci w lewo (do pomieszczenia z gablotami, wielkim szkieletem i makietą miasta).
Oczywiście jej dalsza ścieżka będzie zależała od obranej tutaj drogi.

W jednym z pokoi na pietrze ukryty jest karabin sniperski, oparty o ścianę koło otwartego okna z widokiem na taras. Layla w swojej rutynie wychodzi na ów taras tylko wtedy, gdy znajdziemy się właśnie w tym pomieszczeniu (w innym wypadku tego nie robi). Co więcej, w tym pokoju znajduje się punkt zapisu. Jeżeli z niego skorzystamy i wczytamy grę w tym samym miejscu, skrypt odpali się tak, byśmy na wyjście Layli na taras nie musieli czekać zbyt długo ("uczciwie" mogłoby to zając nawet kilka minut, w zależności od tego gdzie się znajdowała gdy dotarliśmy do pokoju z oknem; po wczytaniu zawsze jest ona w pobliżu i nie musimy czekać dłużej niż 2 minuty).

Kolejny skrypt (tym razem działający raczej na niekorzyść gracza) pojawia się wtedy, gdy w głównym salonie apartamentu zatrujemy jedzenie. W swojej rutynie Layla zazwyczaj jedzenie omija (w ogóle go tyka). Żeby stało się inaczej, musimy spełnić 2 warunki: zatruć je i być w pobliżu (dosłownie w zasięgu wzroku). Jakież było moje zdziwienie, gdy po zatruciu jedzenia ukryłem się na tarasie przyległym do salonu (a więc bardzo blisko), a Layla w moją pułapkę jakimś cudem nie wpadła (poszła dalej jak gdyby nigdy nic). Okazało się, że skrypt nie zaskoczy, jeżeli nie mamy z nią kontaktu wzrokowego! Dosłownie gracz MUSI WIDZIEĆ jak one je truciznę, inaczej nici ze sprytnego zabójstwa. Jest to o tyle niefortunne, że Layla przemieszcza się po apartamencie w asyście kilkunastu strażników, którzy momentalnie obstawiają wszystkie wyjścia z pomieszczenia, w którym ona się aktualnie znajduje. Gdy wyciągnie kopyta, oni zostają na swoich miejscach... już na zawsze. Przez to już po zabójstwie nie mogłem się wydostać z salonu (tkwiłem ukryty gdzieś za stołem) i musiałem zacząć misję od początku. Gdy pomyślałem o ucieczce wcześniej i ukryłem się na tarasie (tam strażników nie ma), skrypt wystrychnął mnie na dudka - nie widziałem jak je, więc nie zjadła...

Ostatni skrypt jaki pamiętam jest najbardziej inwazyjny, bo teleportuje Laylę w określone miejsca apartamentu, zupełnie poza jej normalną rutyną. Następuje to wtedy, gdy gracz znajdzie się w określonym momencie, w określonej lokacji (gra przewiduje co gracz chce zrobić i nie chce w ten sposób zmuszać go do zbyt długiego oczekiwania w bezczynności). W jednym miejscu skrypt totalnie się wykłada, bo teleportuje jedynie Laylę, a jej ochroniarzy już nie :). Wystarczy więc do niej podejść, zlikwidować ją bez świadków i zupełnie dowolną metodą, ukryć ciało i zakończyć poziom. Żeby zapobiec temu bugowi, wystarczy w jednym miejscu się zbytnio nie spieszyć i odczekać jakieś 5-7 sekund przed przystąpieniem do kolejnej czynności. Wtedy teleportacja też nastąpi, ale tym razem już z ochroniarzami.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-10 09:52:04
09.09.2017 21:31
Persecuted
66

Ja bym uprościł - źródłem problemu jest ludzka głupota, a religia to tylko jeden z jej przejawów :).

09.09.2017 18:12
Persecuted
66

@Up

Co kto lubi.

Ja akurat sandboxów w stylu Rockstara nie lubię, bo się w nich potwornie nudzę, z uwagi na relatywnie pusty świat i bardzo mało rzeczy do roboty poza wątkiem głównym.

Z otwartych światów od Piranii podobały mi się wszystkie z serii Gothic (z naciskiem na "trójkę"), względne pierwszy Risen, ale R2 i R3 były w mojej ocenie kiepskie (chociaż to wynikało chyba nie tyle ze świata gry, co z ogólnie bardzo słabego wykonania całości).

09.09.2017 15:28
6
odpowiedz
4 odpowiedzi
Persecuted
66

Ehh, średniowiecze ;/. To w sumie dosyć zaskakujące, bo w grze nie ma Allaha czy Mahometa, a Malezja to w głównie kraj muzułmański. "Zatroszczyli się" o wrogie religie? Nie do wiary.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-09 15:30:25
09.09.2017 12:54
1
Persecuted
66

A czego się spodziewasz? Tak wygląda współczesna szkoła otwartych światów. Najpierw walną przestrzeń na 500 km2 (bo przecież musimy mieć świat 43 razy większy o Skyrima i 27 razy większy od Wiedźmina 3) a potem będą się zastanawiać, jak ten gigantyczny świat wypełnić ciekawą zawartością. Wymyślą pewnie ledwie kilka różnych aktywności pobocznych (co nie powinno dziwić, w końcu cóż takiego interesującego może robić Indianin?), a potem skopiują to 100-150 razy, dorzucając kilkaset śmieci do znalezienia (skrzynek, piórek, figurek itp.).

Niemniej o ile świat będzie fajny (ładny, dobrze zaprojektowany, klimatyczny), a rozgrywka w miarę dobra, to powtarzalność będzie do zniesienia (przynajmniej ja tak mam we współczesnych sandboxach).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-09 12:56:12
08.09.2017 22:28
Persecuted
66

@Up

A ty zerknij na stronę REDów i zakładkę praca :).

08.09.2017 22:27
Persecuted
66

Nie prawda. Szukają też ludzi na stanowiska w stylu "Lead Gemaplay Designer", gdzie wymagają - między innymi - 7 (i więcej) lat doświadczenia na podobnym stanowisku, więc to raczej "grubsza sprawa".

08.09.2017 09:48
odpowiedz
Persecuted
66

W Wildlands jest jeszcze broń startowa, karabinek P416, wzorowany na amerykańskim Para Ordnance Factory 416.

Podoba mi się jego kompaktowy wygląd (jest znacznie krótszy od M4A1 i trochę krótszy od R5 RGP), ale niestety to broń początkowa i w związku z tym ma dosyć słabe statystyki (co jest o tyle dziwne, że POF P416 to w rzeczywistości ponoć jedna z lepszych, nowocześniejszych i bardziej zaawansowanych konstrukcji na platformie AR-15 i w testach bije na głowę podstawowe M4A1). W zwykłej rozgrywce jego przeciętne statystyki nie mają zbyt wielkiego znaczenia, ale na niższych poziomach Tier One (a moim zdaniem tylko z nimi warto grać, bo wtedy zabawa jest 10x lepsza) już tak.

Warto też chyba wspomnieć, że ten sam karabinek występuje w poprzednim Ghost Recon Future Soldier pod nazwą Goblin. Tam też stanowi broń startową, ale na szczęście dużo lepszą niż w Wildlands i spokojnie może nam służyć do końca gry. Jako Goblin jest też znana z Watch Dogs 1 i 2 oraz Splinter Cell Black List, a w Far Cry'u pojawiła się - tak samo jak w Wildlands - pod nazwą P416.

Ubisoft najwyraźniej lubi tą broń ;).

http://www.imfdb.org/wiki/File:P416.jpg

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-08 09:49:51
06.09.2017 20:20
1
Persecuted
66

@Dragoonov

jeżeli w grze naprawdę znajduje się np. dźganie dzieci nożem, to możesz być pewien, że nie zostało tam wsadzone ze względów czysto fabularnych, a żeby wzbudzić kontrowersje i napędzić tym sprzedaż

To jest tylko twoja własna interpretacja, wynikająca wyłącznie ze złej woli i niechęci (zawiści?) wobec serii AC lub całego Ubisoftu.

W kinie, literaturze czy grach, od dawna stosuje się zabiegi tego typu. To znaczy jakaś postać (którą twórca chce postawić w złym świetle) dopuszcza się czegoś okropnego, z gruntu złego, podłego i niegodziwego, np. brutalnie bije kogoś na śmierć, krzywdzi seksualnie kobietę, znęca się nad dzieckiem, torturuje itp. Ma to wywołać w odbiorcy silne, negatywne emocje i zantagonizować go przeciwko tej postaci (taki motyw zastosowano choćby w filmie Mystic River, paru odcinkach serialu Black Mirror czy komiksie / serialu The Walking Dead i postaci Negana).

Może tak jest i tutaj? Może właśnie to chcieli osiągnąć twórcy, umieszczając takie sceny? Eee tam, to na pewno tani chwyt marketingowy (którego nawet nigdzie nie rozgłaszają), nic więcej!

Assassin's Creed to nie jest marka, która ma ambicje na cokolwiek. No, może pierwsze części miały. Ale teraz jest to wyłącznie dojarka pieniędzy dla Ubisoftu.

Bo ty tak mówisz? Argument nie do obalenia, poddaję się :(.

AC najmroczniejsze w serii? No i kogo to obchodzi?

Może nikogo? Może wszystkich poza tobą? Skąd możesz wiedzieć? A tak swoją drogą, zawsze czytasz i komentujesz newsy, które cię nie obchodzą?

w kwestii "mroku", w tej branży to jest głównie łapka na gimbusów

Łapka, której nikt nie zastawił? Jakoś nie widziałem, żeby Ubisoft gdziekolwiek się tym chwalił. No ale w sumie nie musi, wystarczy, że opłaca ESRB, które odwala robotę za nich :).

należałoby się zastanowić, kto jest targetem takich tekstów

Być może - choć to tylko spekulacja - GOLowi wychodzi ze statystyk, że newsy dotyczące AC Origins mają wysoką "klikalność" (która przecież jest motorem napędowym takich serwisów) i warto po prostu produkować kolejne. Inna możliwość (moim osobistym zdaniem dużo bardziej prawdopodobna) może mieć związek z tym, że ostatnio cała redakcja GOLa jeździ nowymi Citroenami...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 20:28:23
06.09.2017 17:24
1
Persecuted
66

Dlatego jak ktos reklamuje ze jego gra bedzie mroczna, to od razu wlacza sie lampka ostrzegawcza, to raczej jest minus a nie plus, bo wiekszosc tych mrocznych gier ma infantylne fabuly na poziomie wypocin gimbusow.

A kto tu cokolwiek reklamuje? Przeczytałeś w ogóle newsa?

"opis znajdujący się na stronie ESRB sugeruje, że możemy mieć do czynienia z najmroczniejszą częścią serii."

Pewnie tego nie wiesz, ale ESRB to nie agencja reklamowa działająca na zlecenie Francuzów, tylko organizacja zajmująca się klasyfikowaniem wytworów kultury i nadawaniu im kategorii wiekowych, ze względu na zawartą w nich treść.

PS. Skoro ja - jako osoba krytykująca za różne aspekty zarówno Origins jak i całą serię AC - jestem rzekomo fanbojem, to dla dla ciebie jest nim prawdopodobnie każdy, kto nie napluje na niego jakimś debilnym komentarzem przynajmniej 3-4 razy w tygodniu, zgadza się? A ty wyrobiłeś już normę? Jeżeli nie to spiesz się, bo już środa :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 17:29:01
06.09.2017 14:55
6
Persecuted
66

Wszyscy i tak wiemy, że cokolwiek zrobi (albo czego nie zrobi) Ubi, to i tak będzie źle. Za jasno, za ciemno, za wesoło, za mrocznie, za mało, za dużo itp...

Gdyby nie istniał Ubisoft i CDP RED, to nie miałbyś o czym pisać komentarzy na GOLu. Wesołe jest życie hejtera :].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-06 14:55:23
05.09.2017 17:35
Persecuted
66

@Up

Słowo "Content" w wyrażeniu "Downloadable Content" rozumie się jako "zawartość dodatkową", a nie każdy i dowolny rodzaj zawartości cyfrowej. Innymi słowy DLC to coś ponadprogramowego, co rozszerza "zawartość podstawową", przy czym bez znaczenia jest wielkość tej nowej zawartości (decyduje cyfrowa forma dystrybucji).

DLC owszem, kiedyś były małe (stąd wiele osób nadal rozumie DLC jako mikro dodatki), ale to wynikało głównie z ograniczeń technologicznych. Dziś, kiedy gry ważą po 50-60 GB, przez internet można dystrybuować już właściwie wszystko.

Jasne, można dalej stosować jakieś sztuczne rozróżnienia, tylko po co?

05.09.2017 13:58
1
Persecuted
66

A to swoją drogą. Prymitywni ludzie mają swoje fiksacje i potrafią coś kochać albo nienawidzić, tylko za nazwę, markę czy wydawcę. U nas prawie wszyscy kochają CDP RED, Sony czy Nintendo, a nienawidzą Ubisoftu, EA, Activision czy Warner Bros. Nie pomogło nawet to, że WB było swego czasu wydawcą polskiego Dying Light :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-05 14:03:33
05.09.2017 13:55
4
Persecuted
66

Zależy gdzie, grałeś w GR: Wildlands? Przeciętny pakiet z ciuchami i wyposażeniem (w którym znajdziemy na przykład kurtkę + maskę + skórkę na broń + naszywkę na plecak) kosztuje 1500-2100 kredytów (kredyty to waluta wewnątrz gry). Najtańsza paczka zawierająca 800 takich kredytów, kosztuje bagatela 20 zł. 1600 kredytów to już 40 zł, 3200 kredytów to 80 zł i tak dalej, aż do 300 zł za najdroższą paczkę kredytów.

Nawet chciałem sobie kupić jedną kurtkę dla mojego ducha, ale jak mi wyszło, że muszę wydać na nią ok. 60 zł, to mi szybko przeszło. Wolałem za mniej kupić prawdziwą kurtkę, dla siebie ;].

Zwyczajowe 5$ za takie bzdurne DLC pewnie bym dał, ale 15$? W życiu!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-05 14:04:47
05.09.2017 11:01
Persecuted
66

Wygląda zdecydowanie lepiej niż na filmikach sprzed kilku miesięcy, więc jest nadzieja :).

05.09.2017 11:00
1
Persecuted
66

Ja nie kojarzę złej gry, która się dobrze sprzedała. Pamiętam co najwyżej takie, które albo nie spełniły oczekiwań (acz nadal były dobre), albo wyszły raczej średnio (ale nie całkiem źle). Takich zupełnie kiepskich to nie pamiętam.

05.09.2017 09:52
10
Persecuted
66

Czyli Ubi musi podrożeć (zyskać na wartości), żeby zniechęcić Vivendi. Aby to zrobić, musi wydawać dobre (a przynajmniej dobrze się sprzedające) gry, więc kto wie, może i my konsumenci zyskamy na tych przepychankach? :).

05.09.2017 08:22
Persecuted
66

DLC to skrót do "Downloadable Content", który wskazuje jedynie na metodę dystrybucji, a nie rozmiar rozprowadzanej w taki sposób zawartości. Nie ważne więc jak duży (lub jak mały) jest dodatek, ważna jest forma w jakiej udostępnia się go odbiorcom. Jeżeli można pobrać zawartość z sieci, to jest DLC.

Dodatki do Wieśka jak najbardziej są dodatkami DLC, bo nawet w wersji pudełkowej były rozprowadzane jedynie jako kod do GOG. Fizycznego nośnika nie było.

04.09.2017 16:55
1
Persecuted
66

Przede wszystkim same dodatkowe wątki, które zostały z gry wycięte. Brak wielu postaci z poprzednich części i wyjaśnienia co się z nimi stało

Ale to nie jest naprawianie tego co popsute, tylko dodawanie nowej zawartości, bo ktoś (w tym wypadku ty) sobie tego życzy (a to już nie jest obowiązkiem żadnego developera).

Scalowanie się przeciwników jest słabe

A w trzecim Wiedźminie jest skalowanie? Rękę bym sobie dał uciąć, że przeciwnicy mają poziom przypisany na stałe (przynajmniej ja sobie nie przypominam żadnego skalowania, wręcz przeciwnie, pamiętam wrogów "siwych", nie dających doświadczenia, jak i super mocarne "czerwone czaszki").

Błędy i bugi są nadal częste, zwłaszcza na konsoli.

Grałem w wersję PCtową od premiery, a poważniejszy bug miałem jeden (zadanie mi nie wskoczyło na dalszy etap i mimo wykonania odpowiednich czynności, nie mogłem go ukończyć). Była też pomniejsza drobnica, ale bardziej mnie śmieszyła niż irytowała. Niemniej zgadzam się, jeżeli w grze są bugi to powinni je naprawiać.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-04 16:55:52
04.09.2017 13:47
Persecuted
66

EE do "trójki"? A co konkretnie jest w niej "popsute"?

04.09.2017 13:44
1
Persecuted
66

Wiedźmin (jako seria gier) nigdy nie był bliski ideału. Wręcz przeciwnie, "trójkę" nazwałbym nawet (pod pewnymi względami) krokiem wstecz w rozwoju serii, a także jednym z gorszych cRPGów w jakie grałem. Jednocześnie określiłbym go jednak jedną z najlepszych gier, w jakie grałem w swoim życiu. Nie powaliła mnie może mechanika rozgrywki (zwłaszcza dziwaczne pomysły rodem z MMO), czy fabuła wątku głównego, ale świat, dialogi, zadania poboczne, klimat - pod tym względem moim zdaniem niewiele gier może się z Wieśkiem równać (jeżeli już, szukałbym konkurencji wśród klasyków pokroju Fallouta 1 i 2 czy KOTORa).

Moim zdaniem wolno i warto krytykować WSZYSTKO (Wiedźmina także), ale konstruktywnie. Wylewanie wiadra pomyj nie zdobędzie ci poklasku.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-04 13:45:19
04.09.2017 12:52
1
Persecuted
66

@Lord

Oczywiście jak pisałem niżej są inne ugrupowania ludzi, które z tego powodu będą niezadowolone po co więc brać udział w tej durnej wojence?

Ale zaraz, jakiej wojence? Przecież z jednej strony nie da się zrobić gry (ani książki czy filmu fabularnego) neutralnej światopoglądowo, a z drugiej tak na prawdę wszystko może powodować niezadowolenie u pewnych grup czy osób.
Wyznanie, kolor skóry, profesja, poglądy polityczne, płeć, orientacja seksualna, pochodzenie, gust muzyczny, wygląd, ubiór, stosunek do broni palnej, narkotyków, demokracji itd. Chcąc uniknąć wszelkich kontrowersji, trzeba by takie elementy po prostu pomijać. Tylko co wtedy zostanie? Świat rodem z Teletubisiów, pełen Gordonów Freemanów, czyli postaci bez głosu, twarzy osobowości. To przecież jakaś paranoja!

A przypominam ci, że sukces wiedźminskiego świata wynika między innymi z faktu, że jest on pod wieloma względami bardzo podobny do naszego (ze wszystkimi pozytywami i negatywami wynikającymi z tego faktu). To nie mocno wyidealizowany i kolorowy Mass Effect czy Heroic Fantasy Dragon Age, a świat pełen brudów, niegodziwości i dwuznaczności. Jeżeli twórcy założą sobie kaganiec (tego o czym mogą lub nie mogą mówić w swoich grach), to będzie prawdziwy początek ich końca.

Jakieś konkrety? nic sobie nie przypominam...

Cała fabuła w Wiedźminie II, to jedna wielka intryga polityczna.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-09-04 13:31:43
04.09.2017 10:57
Persecuted
66

Na swoim panelu na PAX z okazji rocznicy powiedzieli, że będą wspierać środowiska lgbt, czyżby to był początek końca i będą jak bioware, które zaczęło wypuszczać same gnioty.

To między tym jest jakiś związek?

04.09.2017 10:31
15
odpowiedz
Persecuted
66

Kurde coś w tym jest. Niby to tylko wytwór fikcyjny, ale Geralt faktycznie jest trochę jak taki kumpel i dobrze wiedzieć, że u niego wszystko spoko :). To tylko świadczy o tym, jak dobrze napisana jest ta postać (zasługa oczywiście w dużej mierze Sapka, ale REDÓW również). W końcu jak często można powiedzieć, że zżyło się z kawałkiem kodu? To nawet trochę straszne ;].

02.09.2017 18:31
1
odpowiedz
Persecuted
66

Z tymi mikrotransakcjami w grach AAA zawsze były, są i będą kontrowersje (chyba że przestaną się pojawiać, ale na to są raczej małe szanse). Do tej pory szczęśliwie nigdy nie spotkałem się z czymś takim, by gra za 60 dolców zmuszała mnie jeszcze do kolejnych wydatków. Zawsze jednak ta obiecywana przez twórców opcjonalność była zachowana i nigdy nie czułem się gorszy tylko dlatego, że nie dopłacam (np. Assassin's Creed Unity, Dead Space 3 czy Lords of the Fallen).

Mam nadzieję, że i tutaj będzie podobnie. Z drugiej strony jeżeli jakiś wydawca ma przekroczyć tą umowną granicę biznesowego kure***a w tej branży, to w tym momencie chyba nie ma lepszego kandydata od Warner Bros.

PS. Shadow of Mordor też miał pewną formę mikrotransakcji (można było z poziomu Steama kupować specjalne runy wzmacniające postać) niemniej jestem pewien, że część osób nawet tego nie zauważyła :). Także można to zrobić nieinwazyjnie, tylko trzeba chcieć.

01.09.2017 10:14
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

@Cziczaki

Wiedźmin bez wiedźmina... Wiedźmin.

30.08.2017 18:38
Persecuted
66

@Camelson

Jeśli zakładamy domniemanie realizmu, to nie czepiamy się chyba w Dark Souls, że demony itp. nie mają po uderzeniach na ciało ran? Albo, że maszkara jest w stanie ileś tam ciosów przyjąć?

Czyli jednak nie zrozumiałeś - skądinąd słusznego - wykładu cichego. Wspomniane "domniemanie realizmu" stosuje się w taki sposób, że zawsze trzeba wychodzić od pewnego punktu odniesienia. Oznacza to mniej więcej tyle, że jako odbiorcy mamy inne oczekiwania względem świata przypominającego nasz własny, a inne od takiego, który posiada elementy fantastyczne czy sci-fi.

Świat z gruntu nierealny nie musi nawet pewnych rzeczy tłumaczyć i uzasadniać, bo nasza wyobraźnia i logika same sobie dopowiedzą i zinterpretują ewentualne luki.
Czy w grze osadzonej w dalekiej przyszłości dziwi cię widok człowieka, któremu z głowy wystają kable? A może twój mózg (choćby nie otrzymał żadnego kontekstu) po prostu sam sobie dopowiada, że to kolejny technologiczny standard świata przedstawionego, w którym toczy się gra?

Na podobnej zasadzie działa choćby Wiedźmin, który też nie musi tłumaczyć dlaczego np. upiór czy inny duch, jest w stanie wytrzymać kilkanaście ciosów srebrnym mieczem. Wystarczy nam przecież świadomość, że jest to ezoteryczna istota z innego świata, a cały świat przedstawiony pełny jest magii i dziwnych stworów. Gra nie musi nam nawet mówić tego wprost, my przecież i tak sami to "wiemy".

Świat nierealny można sobie luźno interpretować, świat realny musi być 100% spójny.

A braki ran po cieciach czy dziur po kulach, to z kolei zwykłe uproszczenia, po części wynikające z lenistwa twórców, po części z kwestii technicznych. Co innego jednak czegoś nie pokazać (czyli de facto pozostawić to wyobraźni odbiorcy), a co innego pokazać coś, co ewidentnie burzy realizm i logikę świata przedstawionego.

Origins to gra, która zgodnie z dorobkiem serii powinna być osadzona w świecie 100% realnym, odpowiadającym naszemu i zgodnemu z posiadaną przez nas wiedzą historyczną. Oczywiście zawsze w AC były od tego pewne odstępstwa (jak choćby w pewnym stopniu walka, skakanie do stogów siana, wspinaczka, akrobacje itp.), ale zawsze trzymało się to przynajmniej standardu "realizmu filmowego", który może nie ma wiele wspólnego z tym faktycznym realizmem, ale przynajmniej nigdy nie raził i nie wywoływał uczucia dyskomfortu poznawczego.

Strasznie nie lubię takich zabiegów, jaki zastosowano tutaj. Przez coś takiego boleśnie odbiłem się od serii Just Cause. Tam też główny bohater notorycznie łamał prawa fizyki i wyczyniał rzeczy wręcz niestworzone, robiąc to za sprawą... no właśnie nie wiadomo czego, bo twórcy ani myśleli to wytłumaczyć czy uzasadnić. Przez to seria - choć ładna i dynamiczna - dla mnie zawsze była niegrywalna, bo 100% wyprana z klimatu i wywołująca dysonans.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-30 18:49:23
30.08.2017 00:40
5
Persecuted
66

@Up

Na początek proponuję nauczyć się rozróżniać pewne rzeczy. Realizm, realność i logika świata przedstawionego to nie jest jedno i to samo.

Dowolne uniwersum może być wręcz naszpikowane elementami, które z naszego punktu widzenia są nierealne i niezgodne z rzeczywistością. Nie będzie to jednak rażące, o ile wszystko będzie trzymało się jakiejś wewnętrznej logiki świata przedstawionego, czyli innymi słowy będzie miało JAKIEŚ sensowne wytłumaczenie.

Przykład? Superman potrafi latać, jest bardzo silny i szybki, strzela laserem z oczu, zamraża oddechem itd. Czy to jest zgodne z naszą rzeczywistością i realistyczne? Oczywiście że nie, ale nadal jest to logiczne z punktu widzenia uniwersum, w którym opowieść o Supermanie się toczy. Zostało to wyjaśnione w taki sposób, że Superman jest przybyszem z innej planet, któremu to oddziaływanie naszego słońca daje taką moc.

Mądre? Głupie? Wszystko jedno, ważne, że ma sens.

A teraz pytanie, jak to co widzimy na filmiku zostało wyjaśnione w Origins? Czym twórcy usprawiedliwią taki stan rzeczy? Prawdopodobnie niczym, tylko po prostu przejdą nad tym do porządku dziennego.

Zgadzam się, że ta seria zawsze TROCHĘ naginała rzeczywistość (choćby w aspekcie walki, wspinaczki czy zdolności akrobatycznych naszych bohaterów), ale raz, że to nieuniknione w grach komputerowych (rozgrywka rządzi się wszak swoimi prawami), a dwa, że nigdy nie zaszło to tak daleko, by nie wystarczyło zwykłe: "On potrafi takie rzeczy bo jest dobrze wytrenowany, a poza tym ma odpowiednie, assassyńskie geny".

Natomiast wszystkie elementy sci-fi zostały wyjaśnione w taki sposób, że ich źródłem jest dawno upadła i zapomniana cywilizacja, która istniała długo przed naszym pojawieniem się i osiągnęła znacznie wyższy poziom rozwoju technologicznego niż my, a do naszych czasów dotrwały niektóre z ich "cudów" (np. jabłka edenu). Zgodne z rzeczywistością? Ni w ząb. Logiczne? Jak najbardziej!

Czy na podobnej zasadzie można wyjaśnić fakt, że grecki żołnierz zostaje przebity na wylot piką, po czym podnosi się i walczy dalej? Tak, podobne rzeczy już miewały miejsce (patrz: np. janczarzy w Revelations), ale nigdy na taką skalę! O ile kiedyś potrafiłem przymknąć na to oko (jak już pisałem, jest to nieuniknione w grach komputerowych; znajdź mi np. strzelankę, w której przeciwnik w 100% poprawnie reaguje na postrzał), ale teraz mnie to zwyczajnie razi.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-30 00:45:09
29.08.2017 19:38
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

https://www.youtube.com/watch?v=TYy_ZbbKTeE

System walki w pełnej krasie (wymaksowana postać, legendarny sprzęt). Uczucia mam raczej mieszane. W ujęciu Wiedźminiwo - DarkSoulsowym jest jak najbardziej OK, tylko że ta seria zawsze celowała jednak coś innego, aspirując do miana "gry historycznej", w miarę dobrze udającej rzeczywistość. Oczywiście system walki nigdy nie miał wiele wspólnego z "realizmem rzeczywistym", ale przynajmniej posiadał coś w rodzaju "realizmu filmowego", dzięki któremu można było uwierzyć w tworzoną przez niego iluzję (na podobnej zasadzie Call of Duty tworzyło kiedyś przekonujący obraz wojny).

W Origins mamy natomiast typową poetykę gry fantasy. Przeciwnik zostaje dźgnięty kilkadziesiąt razy, co skutkuje utratą 2 kostek z paska zdrowia. Do tego mamy łuk prujący jak karabin maszynowy, płonąca broń, spowalnianie czasu. W każdej innej grze nie miałbym z tym problemu, ale tutaj? Może wytłumaczą to jakoś animusem czy coś, ale jestem dosyć sceptyczny.

29.08.2017 19:10
Persecuted
66

Rune miało nordycki klimat, zanim to stało się modne ;). Jakby nie było, ta seria powstała 17 lat temu.

29.08.2017 16:08
Persecuted
66

@Up

Może to kwestia nostalgii? Albo głosowali ludzie, którzy grali np. w "jedynkę", "dwójkę", potem mieli kilka lat przerwy, wpadli popykać w "Trójkę", potem znowu przerwa i zakończyli przygodę z serią, grając chwilę w Unity w okolicach premiery. Wtedy faktycznie mogli dojść do przekonania, że "dwójka" była najlepsza.

A może mamy po prostu wypaczony - względem większości - gust? :).

29.08.2017 15:58
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
66

Jestem fanem tej serii, ale nigdy nie rozumiałem i chyba już nie zrozumiem zachwytów nad "dwójką". Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko skok jakościowy to tak, AC II z całą pewnością jest najbardziej spektakularnym Assassin's Creedem w historii, w którym swego czasu bawiłem się na prawdę nieźle (wtedy też stałem się fanem). Niemniej z perspektywy lat na prawdę nie widzę w AC II niczego specjalnego. Albo inaczej, sam lubię go sobie powspominać właśnie za ten ogromny skok jakościowy i wkład w rozwój całej serii, ale żeby od razu wynosić go na piedestał. Co to to nie! Za bardzo brakuje mi w nim tych wszystkich usprawnień, które dodano do serii już później (przede wszystkim w zakresie skradania). Dodatkowo ze wszystkich czasów i zakątków geograficznych, jakie było nam dane odwiedzić do tej pory w AC, renesansowe Włochy uważam za najsłabszy epizod (choć to czysto subiektywne odczucie).

Trochę paradoksalne, bo dla mnie najsłabszą odsłoną serii jest ta, którą większość uważa za najlepszą :).

Osobiście czekam już tylko na AC w Mezoameryce i mogę umierać ;].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-29 16:00:53
29.08.2017 07:25
Persecuted
66

Właśnie wymieniłeś 3 cechy, które u PB nigdy nie były dobre :).

28.08.2017 16:11
Persecuted
66

The Assignment i The Consequence. Moim zdaniem nawet lepsze od podstawki, bo z dużym naciskiem na skradanie.

The Evil Within: The Executioner to pierwszoosobowy slasher, zupełnie inna formuła rozgrywki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-28 16:11:06
28.08.2017 16:08
Persecuted
66

Czemu?

28.08.2017 12:48
Persecuted
66

Tego właśnie oczekuję od kontynuacji tej gry, jestem na tak :).

28.08.2017 09:58
odpowiedz
Persecuted
66

Cudów nie ma, ale już nie wali po oczach topornością i niskim budżetem. Animacje walki nadal wzbudzają lekki uśmiech politowania, ale i tak muszę przyznać, że całość nawet daje radę (wzbudzając we mnie nawet delikatną chęć zagrania).

27.08.2017 15:29
odpowiedz
Persecuted
66

Wygląda jak Darksiders, widać rękę Joe Mad :).

27.08.2017 08:53
1
Persecuted
66

Też kiedyś próbowałem znaleźć w GTA V taki punkt na pustyni, żeby obracając kamerę, z żadnej strony nie było widać oznak cywilizacji. Nie dało się :).

Moim zdaniem najlepszą pustynię w grach, znajdziemy w Mad Maxie od Avalanche, ale Origins ma szansę powalczyć o ten tytuł.

27.08.2017 08:50
Persecuted
66

Nie czas gry się liczy, a dobra zabawa. Chociaż oba tytuły są świetne, ja trochę lepiej wspominam pierwszy sezon The Walking Dead od Telltale, niż GTA V.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-27 08:51:13
26.08.2017 19:41
Persecuted
66

@Up

No cóż, trochę w tym racji jest. Czytając w dzisiejszych czasach zapowiedź np. "Sandboxowej gry cRPG akcji", sam nie wiem, czy mam się spodziewać czegoś pokroju Arkham Knighta, Shadow of War, Wiedźmina 3, Dark Souls czy Gothica. Z drugiej strony nie jest to aż taki problem. Wystarczy przeczytać pełną zapowiedź, a nie tylko sam nagłówek :).

26.08.2017 18:25
2
Persecuted
66

Skoro ci się nie podoba, to po jaką cholerę marnujesz czas i energię na odwiedzanie takich wątków jak ten i pozostawianie pod nimi swoich bezwartościowych komentarzy? Ja np. nie lubię gier sportowych, ale nie widzę potrzeby pisania o tym pod każdym tematem związanym z Fifą czy PESem...

26.08.2017 15:09
Persecuted
66

Zgadzam się, że Wiesiek jest świetną grą, ale dosyć słabym RPGiem. Nie chodzi bynajmniej o elementy akcji (to według mnie jest wręcz zaleta), czy uproszczony rozwój postaci, a o brak swobody w kreowaniu naszego protagonisty, a co za tym idzie odgrywaniu roli.

W Wiedźminie nie dość, że mamy narzuconą klasę postaci (możemy więc zapomnieć o budowaniu maga, łotrzyka czy choćby wojownika z tarczą albo toporem), profesję (przez którą nie zostaniemy najemnikiem, płatnym zabójcą czy kupcem), to jeszcze wciśnięto nas w buty konkretnego człowieka, z własnym imieniem, osobowością, przeszłością i powiązaniami ze światem. Nie wiem jak wy, ale ja nie czułem, że odgrywam w Wiedźminie jakąś rolę, a jedynie "odkrywam" (jako bierny widz) historię Geralta, która już została zapisana bez mojego udziału.

Jasne, czasem można było zrobić coś pokojowo albo wręcz przeciwnie (lub w ogóle czegoś nie robić), ale Geralt to Geralt, nie było więc mowy, żeby kogoś niewinnego okraść albo zabić (bo tak było łatwiej czy szybciej). Często na różne propozycje mieliśmy 3-4 linie dialogowe... ale wszystkie odmowne (w stylu: "nie jestem najemnym zbirem", albo "to nie jest robota dla wiedźmina"). Dla mnie to zdecydowanie mało RPGowe rozwiązanie, choć zrozumiałe z punktu widzenia koncepcji gry.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-26 15:13:06
26.08.2017 14:51
1
Persecuted
66

A po co tak w ogóle przejmować się ramami gatunkowymi? Czy to ważne, jak zaklasyfikujemy daną produkcję? Czy nazwiemy ją cRPG, jRPG, RPG, aRPG czy może grą akcji z elementami RPG? Gatunki gier to przecież tylko sztuczne, umowne i dosyć luźne twory, którym daleko do klasyfikacji obowiązujących w nauce (np. biologii czy chemii), a ich kurczowe trzymanie się nie ma żadnego celu.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-26 15:14:22
26.08.2017 14:10
4
odpowiedz
Persecuted
66
9.5

A dialogi? Cóż, rezygnacja z „gadających głów” wciąż będących znakiem rozpoznawczym większości RPG (w mniej lub bardziej wyraźnej formie) mogłaby wyjść wszystkim na dobre/

Z tym się nie zgodzę. O ile wszelkie talenty, umiejętności czy ekwipunek pozwalają rozwijać bohatera na płaszczyźnie mechaniki (staje się coraz potężniejszy), tak dialogi (oraz wybory) pozwalają nam kształtować jego osobowość. Jasne, w 9/10 przypadków jest to iluzoryczne i niczego nie wnosi, ale dla mnie ma kolosalne znaczenie. Robi mi różnicę czy powiem NPCowi: "Oczywiście, z chęcią przystanę na twoją propozycję", czy "Gardzę tobą dwulicowy bydlaku, ale niech będzie!". Efekt w obu przypadkach jest identyczny (wyrażam zgodę, a skrypt doczytuje mi następny etap questa), ale mój stosunek psychiczny do zadania i stan emocjonalny jest w obu przypadkach zdecydowanie inny. Choć wiem, że nic to w praktyce nie zmieni, mogę przynajmniej poczuć się dobrze, przygadując komuś zgodnie z własnym przekonaniem i sumieniem, okazując mu co o nim myślę.

Wydaje mi się, że brak tego elementu (a także brak nieliniowości), raczej nie pozwolą Origins być pełnoprawnym cRPGiem (ciężko odgrywać rolę nie mając na nic wpływu), ale czy to ważne? Ramy gatunkowe mają marginalne znaczenie, byle sama gra była dobra :). O stronę merytoryczną się nie martwię, byle tylko Ubisoft nie spaprał strony technicznej (zwłaszcza na PC).

PS. Wiesiek 3 miał ekran statystyk. Na ekranie ekwipunku trzeba było wcisnąć bodaj klawisz C i wyświetlała się tabelka z obrażeniami, szansą na cios krytyczny, obrażeniami od danego znaku, odpornościami itd. Nie było charyzmy czy zręczności (bo takich statystyk w ogóle w grze nie było), ale reszta jak najbardziej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-26 14:54:48
25.08.2017 17:42
odpowiedz
Persecuted
66
8.5

"Jedynka" mi się podobała, to i więc tego samego chętnie przytulę :).

25.08.2017 15:17
1
Persecuted
66

Czyli w sumie zgodnie z przewidywaniem i oczekiwaniem. Monolith jest - poza Shadow of Mordor - znany głównie z Alien vs Predator 2 i serii Fear, która niegdyś również zachwycała głównie stroną techniczną (spowalnianie czasu, AI wrogów), niekoniecznie zaś fabułą. To rzemieślnicy potrafiący sklecić całkiem przyjemny gameplay, ale niezbyt utalentowani w pisaniu historii.

Z drugiej strony mając w pamięci ograniczenia wynikające z licencji (WB może produkować gry oparte na filmach, nie książkach), raczej trudno oczekiwać świetnej, oryginalnej historii. Podobnie z resztą z tymi super mocami. Zwykły strażnik w Mordorze raczej nie dawał by zbyt wielu możliwości na płaszczyźnie rozgrywki (no chyba, że celowali by w 100% skradankę, a nie grę akcji).

24.08.2017 12:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Ja osobiście nie dałem rady przebrnąć przez nudny początek gry, ale przynajmniej dałem jej szansę, spróbowałem!

Niestety Andromeda padła ofiarą "rozgarniętych inaczej", którzy - niczym małpy - najwyraźniej nie czują się dobrze, jeżeli przynajmniej raz dziennie nie obrzucą kogoś lub czegoś g***. Nierzadko gry nawet na oczy nie widzieli (jeden przyznał, że nie chciało mu się choćby obejrzeć filmików na YT!) ale w krytyce byli pierwsi i tylko prześcigali się w podśmiechujkach i złośliwościach. Jasne, do pewnego stopnia Andromeda sobie zasłużyła, bo nie była i nadal nie jest wolna od wad. Niemniej co innego wyrobić sobie własne zdanie grając (a w tym wypadku można to było zrobić za darmo), a co innego wylewać pomyje na fali panującej mody i poczucia chorej wspólnoty...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-24 12:28:17
24.08.2017 10:44
6
odpowiedz
Persecuted
66

Jakieś takie średnie. Ani specjalnie ładne, ani ciekawe pod względem gameplayu. No ale to tylko pierwsze wrażenie, zobaczymy później.

23.08.2017 23:11
1
odpowiedz
Persecuted
66
7.0

Czyli jest jakaś nadzieja! Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że mam gust bardzo zbliżony do UVa. Skoro jego przekonuje obecna wersja Elexa, to może i ja się od niej nie odbije :).

Na pre-order nie ma szans, ale będę ją mieć na oku i może coś z tego wyjdzie.

23.08.2017 21:43
1
Persecuted
66

@Zdzichsiu

Więc powtarzam po raz kolejny - po jaki ciul czepili się gatunku, na który ich najzwyczajniej nie stać?

Skoro ich gry mają "wielu zwolenników", to czemu średnia ocen tychże nadal oscyluje wokół 60%, a budżet nie przekracza 2 milionów euro? Tak, to z pewnością spełnienie marzeń i ambicji każdego developera w tej branży ;].

23.08.2017 20:05
Persecuted
66

@Zdzichsiu

Szczerze to mi wisi ich "droga rozwoju". Jak dla mnie mogą swoje gry robić nawet w 3 osoby, za kasę wyżebraną od turystów na centralnym. Patrzę jedynie na efekt końcowy ich wysiłków i cenę, jaką za ten wysiłek każą sobie zapłacić.

Wiedźmina 3 robiło kilkaset osób mając 81 milionów dolarów budżetu i wyszło świetnie. Hellblade robiło 20 osób przy budżecie poniżej 10 milionów dolarów, pokrytym w 90% z prywatnej kasy członków studia (tyle szczegółów podają) i też wyszło świetnie. Observer kosztował mniej niż 2 miliony złotych, również stworzyło go kilkuosobowe studio i znowu wyszło świetnie.

Jak więc widać, są różne drogi i różne metody pracy, ale ważne jest zawsze to samo - efekt. Od 15 lat PB robi gry w małym zespole, za małe pieniądze i to... nie działa*. Skoro tak, to może warto coś zmienić?

=====
(*) Chyba że dla nich sukcesem są oceny na poziomie 5-6/10, wtedy nie ma tematu. Trudno mi w to uwierzyć, ale może oni po prostu lubią ten swój mierny poziom przeciętniactwa?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 20:08:06
23.08.2017 19:00
Persecuted
66

@Up

To może ja napisze najprościej jak się da.

Twoja krytyka miejsca akcji nie ma sensu, bo to element skrajnie subiektywny. Może ci się podobać albo nie, ale robienie z tego zarzutu projektantom gry (jakby to była ich wina że nie trafili w twój gust) jest... mało mądre.

Co innego wyrazić swoje zdanie ("nie podoba mi się"), a co innego robić z tego zarzut i traktować jako coś złego.

23.08.2017 16:36
3
Persecuted
66

liczę, że podzielisz się z nami konkretnymi liczbami, które przecież znasz, bo jakżeby inaczej mógłbyś stwierdzić, że PB są "Januszami tej branży"...?

Proszzz.... :).

Venetica -> Lords of the Fallen -> The Surge
Layers of Fear -> Observer
Wiedźmin I -> Wiedźmin II -> Wiedźmin III
Mars War Logs -> The Technomancer
Enslaved -> DMC -> Hellblade
Of Orcs and Men -> Styx Master of Shadows -> Styx: Shards of Darkness
Dead Island -> Dying Light

itd.

Wiesz co to jest? To się nazywa POSTĘP, ROZWÓJ, PROGRESJA. Uczenie się na własnych błędach i robienie coraz lepszych dzieł, za coraz większy budżet. Jest to coś, czego Piranha nie opanowała nawet w najmniejszym stopniu. Ostatnim kamieniem milowym w ich rozwoju była przesiadka na nowy silnik przy okazji produkcji Gothica 3. Od tego czasu stoją w miejscu, a w pewnych aspektach się wręcz cofają. Żeby daleko nie szukać, Risen 2 miał gorsze względem poprzednika: system walki (bez patchy właściwie niegrywalny), system rozwoju postaci (zniknęła charakterystyczna dla nich mechanika nauczycieli, a dziurawy system umożliwiał stworzenie postaci-boga), system ekwipunku (po co podział na sloty, skoro większość przedmiotów nie miała żadnych statystyk poza podstawową ochroną bez znaczącego przełożenia na rozgrywkę?), system frakcji (były 2, z czego tak na prawdę przyłączyć nie dało się do żadnej), czy konstrukcję otwartego świata (podział na wysepki z ekranami doczytywania, zamiast świata bezszwowego jak w Gothicu 3).

Elex może będzie fajny, a może nie, ale to co pokazali do tej pory nie zwiastuje nagłego wzrostu jakości. Inne studia potrafią rozwinąć się w kilka lat i z poziomu budżetówek wskoczyć do pierwszej ligi, a PB od 15 lat stoi w miejscu. Właśnie dlatego nazywam ich Januszami tej branży. Nie potrafią rozgryźć jak to działa i co trzeba zrobić, żeby wypuszczać coraz lepsze gry.

można pisać o swoich wątpliwościach albo niezadowoleniu nie ujmując drugim szacunku i godności

A wcześniej:

a to by świadczyło o twojej powierzchowności i bezczelności, chamstwie i prostactwu oraz, najzwyczajniej w świecie, głupocie.

Dobre, ubawiłem się :D.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 16:37:36
23.08.2017 16:04
Persecuted
66

Darkowski93m

Jaki z tego wniosek ? Zarzucasz nam że chcemy zmian i że nie potrafimy ich sprecyzować, a gdy to robimy to okazuje się że po prostu Ty tych zmian nie chcesz. My chcemy, Ty nie

Wyciągasz niestety kompletnie chybione wnioski.

1. Przecież napisałem, że w pewnych aspektach się zgadzam (np. fabuła, wątek współczesny, częściowo znajdźki, częściowo postaci).

2. W części twoja krytyka jest kompletnie bezsensowna bo nierealnie roszczeniowa i subiektywna. Wyobraź sobie taką sytuację: Opel ogłasza nowy model samochodu. W ofercie mają dostępne aż 40 kolorów tapicerki. Pod ogłoszeniem pojawia się jednak negatywny komentarz i krytyka, bo wśród dostępnych kolorów nie ma "dojrzewającego w karaibskim słońcu, młodego banana" (nie mam pojęcia jaki to byłby kolor ;d). Podobnie ktoś mógłby narzekać, że samochód jest o 3 centymetry za szeroki i przez to mu się do garażu nie zmieści, albo że ma za grubą kierownicę, bo on ma za małe dłonie i źle mu się będzie trzymać w czasie jazdy...

Czy takie zarzuty mają sens? Pozornie może się wydawać, że tak, bo przecież klient teoretycznie ma prawo wymagać czegokolwiek i krytykować cokolwiek zechce. W praktyce jednak jest to zwyczajnie infantylne i głupie, by wymagać od koncernu realizacji aż tak nieprawdopodobnie subiektywnych i niszowych zachcianek.

Przekładając na naszą dyskusję: bezsensem jest krytyka czegokolwiek tylko dlatego, że "mnie się nie podoba" albo "nie trafia w mój gust". Przecież każdy rozgarnięty człowiek wie, że nie da się jednym produktem zaspokoić wszystkich zachcianek, to po prostu niewykonalne.

Dlatego o ile rozumiem i nawet osobiście popieram krytykę fabuły serii, wątku współczesnego, takich sobie niektórych protagonistów, natłoku znajdziek czy systemu walki, tak kompletnie nie mogę przyznać racji subiektywnym zarzutom, że np. starożytny Egipt jest nudny, albo że za dużo jest w grze biegania po "powierzchniach niedachowych". Oczekiwanie aż takiej personalizacji gry pod własny gust, jest delikatnie mówiąc durnowate.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 16:11:56
23.08.2017 14:51
Persecuted
66

@Darkowski93m

To nie jest walka, to się nazywa dyskusja. Zauważ, że ja nie próbuję go przekonać do swoich racji, tylko raczej zrozumieć jego punkt widzenia. Jeżeli ja coś twierdzę, to mogę mieć rację albo nie, ale zazwyczaj doskonale wiem, dlaczego mam takie a nie inne zdanie (stoi za tym jakiś ciąg logiczny i argumentacja, choćby czysto subiektywna). Tutaj natomiast widzimy pewne twierdzenia, jednak właściwie bez uzasadnienia, stąd moja nieustępliwa ciekawość i drążenie tematu.

Zwłaszcza, że ludzie krytykujący AC, mają dziwną tendencję do unikania konkretów. Niby coś im się nie podoba, niby chcieliby czegoś innego, ale jak się ich dokładnie przepyta, to w sumie nie wiedzą co, jak i dlaczego. Ot ma być tak, żeby było fajnie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:53:37
23.08.2017 14:44
1
Persecuted
66

@Drakowski93m

Po pierwsze cały setting, starożytny Egipt jest nudny

Nie, nie jest nudny, jest bardzo fajny. Argumenty? Nie rozśmieszaj mnie :).

Niskie budynki (przepraszam, oprócz piramid i sfinksa, które są nudne jak flaki z olejem)

Nie, nie są niskie, widziałeś w ogóle filmiki z tego newsa? Widziałeś Memphis? Nie jest to może zabudowa na miarę Londynu czy Paryża, ale budowle spokojnie dorównują skalą tym z klasycznych odsłon AC. I nie, nie są nudne. Argumenty? Patrz wyżej.

głównie nizinne obszary piaszczyste, jak dla mnie kicha

Jak na razie większość filmików ukazuje gameplay miejski, pochodząc z mniejszych i większych ośrodków miejskich. Pustynię widziałem w nich tylko raz. Dla ciebie kicha, dla mnie nie :).

Po drugie caaaaałą fabularną podstawę gry bym wypieprzył do kosza. Ten cały żenujący konflikt templariusze vs assasyni już się przejadł mniej więcej przy Brotherhoodzie. Jest nudny, nieciekawy, nieangażujący, często tak zamglony że nie wiadomo "po co i na co" się to wszystko dzieje.

Fabuła jest głupa, ale koniec końców to tylko pretekst do kolejnych podróży w czasie i przestrzeni. Origins to fabularny reboot i zobaczymy już niebawem co zaserwują nam tym razem.

Wątek współczesny to porażka, w ani jednej części nie był choć odrobinę ciekawy. Te wszystkie cuda i dziwy, jakieś artefakty, czary mary i cały ten badziew jest do kosza

Wątku współczesnego też nie lubię, dlatego cieszy mnie jego marginalizacja.

Motyw z Animusem xD Po co to wgl jest?

Jak wyżej. Istnieje po to, by kolejne gry mogły sobie dowolnie skakać między epokami, bohaterami i zakątkami geograficznymi, bez główkowania jak to wszystko połączyć i uzasadnić.

Dalej, bohaterowie, w tym nasz protagonista, jak i antagoniści, wszyscy jak leci są beznadziejni (jedynie momentami Ezio się wybijał, głównie w Revelations). W całej serii ubi nie potrafiło wykreować więcej niż jednego ciekawego bohatera, któremu gracz by szczerze kibicował, którego by rozumiał, którego motywacje by podzielał itd.

Nie prawda, świetni byli: Ezio, Edward, Arno i bliźniaki (ten ostatni duet to dla wielu graczy najlepsi bohaterowie z całej serii).

sztuczne przerywniki filmowe, okropnie statyczne, wybijają z immersji bo nie pasują do dynamiki samej rozgrywki

A grałeś w Unity i Syndicate? Widziałeś przerywniki z Origins?

Słaby voice acting

A konkretnie? Mnie ze słabszych kreacji kojarzy się tylko Shay z Rogue, co do reszty nie mam zastrzeżeń.

nie angażujące dialogi to w zasadzie standard w całej serii

Zależy od bohatera. Dialogom z udziałem Edwarda, Arno i Jacoba nie mam nic do zarzucenia.

Kolejna sprawa, arcynudne znajdźki, które prawie nic nie wprowadzają, niczym nie nagradzają. Takich rzeczy wgl nie powinno być. Jeśli jednak już są tego typu elementy to niech to chociaż dadzą nam jakikolwiek profit.

Nie wszystkie znajdźki były takie. W późniejszych odsłonach większość z nich wiązała się z mniej lub bardziej wartościowymi nagrodami (stroje, broń, ulepszenia itd).

W każdym razie punkty wymienione przeze mnie były jednymi z powodów tego że przestałem interesować się serią AC

Twój wybór, nikt nie zmusza.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:57:08
23.08.2017 14:10
Persecuted
66

@Zdzichsiu

Oczywiście że mogą i nikt ich nie może zmusić do zmiany. Tylko niech skończą z tłumaczeniami, że ich gry muszą być "obarczone pewnymi niedoskonałościami", bo mają niski budżet, mało ludzi itd.

Szczerze to nie znam studia, które by zadebiutowało od razu świetną grą (zbierającą najwyższe noty) z gatunku tych najdroższych (np. MMO czy RPG), robiąc swój pierwszy projekt za małe pieniądze, w niewielkim gronie. Większość zaczynała od czegoś gatunkowo mniejszego i stopniowo budowała swoją pozycję w branży.
No ale wolna wola, można być CDP Red, które po 7 latach działalności, stworzyło jedną z najlepszych gier generacji i w ogóle jedną z najlepszych gier w historii elektronicznej rozrywki, ale można być też Piranha Bytes, które od 15 lat pozostaje w stagnacji, klepiąc średniaki, w których widać więcej regresu niż postępu.

Szkoda mi ich, bo pierwsze 2 Gothoci oraz pierwszego Risena bardzo lubię, ale niestety nie potrafią odnaleźć się w obecnej rzeczywistości. Dzisiaj garażową jakością i pasją świata nie zwojują, zwłaszcza oczekując za swój produkt pełnej ceny.

Chciałbym kiedyś zobaczyć co PB zrobiłoby, mając do dyspozycji np. 100 milionów euro. No ale to się pewnie nigdy nie stanie, bo pod względem finansowym, oni są Januszami tej branży i takiej kasy w życiu nie zarobią...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:17:08
23.08.2017 13:56
1
Persecuted
66

Dalej nie rozumiem... Czyli prawdziwe AC to takie, w którym można biegać po dachach... i tylko po dachach? Rozumiem w pewnym stopniu narzekania na AC III - Rogue, bo tam faktycznie "dachowego" gameplayu było stosunkowo mało. Tyle że w Origins dachów na pewno nie zabraknie. Nawet w udostępnionych fragmentach widać, że zarówno ilość "powierzchni dachowych" jak i architektura staroegipskich miast, powinny zapewnić rozgrywkę zbliżoną do klasycznych odsłon.

Oczywiście Origins ma oferować znacznie więcej niż tylko miasta. Mają być pustynie, lasy, oazy, jaskinie, piramidy, grobowce itd., tylko czy jest w tym coś złego? Dlaczego assassyn miałby być jedynie "istotą miejską"? Kto powiedział, że "miejskość" jest nieodłączną cechą tej serii?

PS. To obrazuje "zabawną" sytuację z oczekiwaniami graczy. Seria ma obowiązkowo wprowadzać nowe rzeczy (bo inaczej będzie hejt że "odgrzewany kotlet" i inne bla bla bla), ale to nie mogą być byle jakie zmiany. To muszą być zmiany, które "mnie jarają" i trafiają w mój gust, bo inaczej dalej będę narzekać :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 14:19:52
23.08.2017 13:13
Persecuted
66

@Ejim

I co, że setki? Przecież nie trzeba tworzyć osobnych zestawów animacji dla każdego indywidualnego NPC, wystarczy jeden podstawowy dla wszystkich (ewentualnie jeden dla kobiet, jeden dla mężczyzn, jak już bardzo ci zależy na ukazaniu różnic w sposobie poruszania obu płci). Nie chodzi z resztą nawet o robienie mo-capu do wszystkiego (typu kucie na kowadle, zamiatanie, gotowanie itp., bo te czynności wyglądają w ich grach nawet OK), ale o animacje poruszania, mimiki w czasie rozmów i gestykulacji).

@Gerr

Też mnie to dziwi. Lepiej być królem mikro-państewka, czy żebrakiem w wielkim imperium? Piranha powinna się skupić na czymś, co leży w zasięgu ich możliwości - przygodówce, platformówce, symulatorze chodzenia itp. Do tej pory wykonali kilka skoków na głęboką wodę, kilka razy połamali sobie kręgosłup, ale niezmordowanie skaczą dalej...

@kaszanka9

A kto im każe robić cRPG z otwartym światem, skoro nie mają możliwości i talentu, by zrealizować taki projekt na poziomie? Tak, w mniejszym projekcie łatwiej stworzyć iluzje wysokobudżetowości, ale właśnie na tym polega ta branża. Trzeba wiedzieć co i jak robić by osiągnąć najlepsze efekty, a nie klepać cokolwiek w myśl zasady "fani i tak kupią". To chyba taki niemiecki pragmatyzm, wcześniej obserwowalny np. u Uwe Bolla.
A małe gry wcale nie muszą dorównywać AAA pod względem wartości produkcyjnej (bo na to i tak nie mają szans), wystarczy wysoka jakość, co jest jak najbardziej w w ich zasięgu. W końcu liczy się dobra zabawa (i jakość tej zabawy), a nie godziny gry czy wielkość świata w kilometrach kwadratowych.

I daj linka do źródła, wykazującego dokładny budżet Hellblade, bo ja nigdzie nie znalazłem.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 13:26:42
23.08.2017 12:57
16
odpowiedz
12 odpowiedzi
Persecuted
66

Piranha zamiast żebrać o kasę na Elex 2, powinna... wyżebrać więcej kasy na "jedynkę" (choćby poprzez crowdfounding) i sprawić, by choć jedna ich gra wyglądała jak przystało na swoje czasy (zwłaszcza animacje, mimika, system walki). Nasz Bloober Team czy Ninja Theory to też branżowe maluchy z mikro budżetem, a jakie cuda potrafią wyczarować (Hellblade i Observer zbierają oceny 8-10, wyglądając jak produkcje AAA z najwyższej półki, kosztując od nich o połowę mniej).

Tak wiem, otwarty świat to nie to samo co liniowe historyjki na max 10 godzin i wymaga znacznie większych nakładów środków, ale co ma otwarty świat do animacji postaci czy mimiki bohaterów? Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 12:58:15
23.08.2017 12:46
2
Persecuted
66

A konkretnie czemu? Czego ci w Origins brakuje z "prawdziwego AC" i czym różni się prawdziwy AC od nieprawdziwego?

23.08.2017 12:42
3
Persecuted
66

"Oczekuję cudów na kiju" to każdy umie napisać. A tak konkretnie, to jakich zmian byś chciał? Może wbudowanego symulatora uprawy ryżu w delcie Nilu? Teleportowania się postaci i super mocy niczym w Dishonored? Lotów na inne planety jak w Andromedzie?

Zmienili grę akcji w bezszwowego, ogromnego cRPGa z przebudowanymi systemami walki, rozwoju postaci, zarządzania ekwipunkiem i wspinaczki, a dla ciebie to "za dużo schematów z poprzednich części". Tak, gra jest podobna w wielu aspektach ale zawsze będzie, bo to przecież kontynuacja, nie nowa marka. Nie musi ci się to podobać, ale narzekanie na coś tak oczywistego jest po prostu głupie. To tak jakby płakać, że kształt piłki w Fifie jest zawsze taki sam, albo że w Forzie ciągle trzeba się ścigać samochodami, a nie np. ślizgaczami bagiennymi...

Pytam więc ponownie (całkiem serio), co ty byś zmienił, gdybyś mógł?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-23 13:01:18
22.08.2017 16:52
1
Persecuted
66

Ten film rodzi się w bólach od kilku lat, a znając tego przyczynę, raczej nie spodziewam się niczego dobrego.

Baron Cohen opowiadał, że jest fanem Mercurego i chciał, aby film ukazał tego legendarnego wokalistę takim jakim był na prawdę, wraz z jego barwnym, hedonistycznym życiem (narkotyki, alkohol, imprezy, przygodny seks, gejowskie balangi itp.).

Na to jednak nie godzą się pozostali członkowie zespołu, którzy chcą zrobić z Freddiego wyidealizowanego idola i wzór do naśladowania. Dodatkowo sam film miałby być tak łagodny w przekazie jak to tylko możliwe, by mogły go oglądać całe rodziny wraz z małymi dziećmi.

Co więcej, według ich wizji śmierć Mercurego miałaby nastąpić... w połowie filmu, tak by drugą część móc poświecić dalszym losom zespołu, z Rodgersem i Lambertem jako wokalistami.

Nie wiem jak inni, ale nie czuję się zachęcony do seansu takiej wydmuszki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 16:55:55
22.08.2017 16:21
Persecuted
66

@Mwa Haha Ha ha

Zacytuj więc proszę kilka przykładów, gdzie bezkrytycznie wychwalam nadchodzące AC i podaj linki do odpowiednich wątków, to chętnie przeczytam. W myśl starej zasady - ciężar dowodu spoczywa na tym kto twierdzi, nie na tym kto przeczy.

Do fanboja mi daleko, bo ja wobec gier Ubisoftu nigdy nie byłem i nie jestem bezkrytyczny. Doskonale znam i nieraz sam krytykuję ich wady (część z nich przeszkadza mi bardziej, część mniej) ale to nie znaczy, że nie potrafię dostrzec w nich również zalet. No ale tego hejter z ograniczonym umysłem, postrzegający
świat w czerni i bieli, nigdy nie zrozumie.

Poza tym "odgrzewany kotlet" to pojęcie względne. Każda kontynuacja jakiejś serii była, jest i w 9/10 przypadków będzie podobna do poprzedniej odsłony. Wszystko rozbija się o to, na ile to podobieństwo jest wadą i w jakim stopniu wpływa na odbiór kontynuacji. Tylko osoba niespełna rozumu będzie oczekiwać, że jakaś produkcja w ramach jednej i tej samej serii, będzie definiowała wszystko na nowo. A tak się składa, że akurat poszczególne odsłony gier Ubisoftu wprowadzają sporo drobnych zmian, tyle że trudniej je dostrzec i docenić na przestrzeni bardzo wielu, bardzo podobnych do siebie produkcji. Patrząc jednak z perspektywy można zauważyć, że od czasu pierwszej odsłony AC, do czasu ostatniej, zmieniło się w tej serii praktycznie WSZYSTKO, a niektóre aspekty więcej niż raz (jak chociażby system walki i w Origins ujrzymy jego 5 już iterację).

@Darkowski93m

I po co ta agresja? Nigdzie nie skrytykowałeś FC5 - wiem, ale poparłeś krytykujących, stąd mój wniosek, że się z ich krytyką zgadzasz.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 16:39:04
22.08.2017 12:15
Persecuted
66

@Felo74

Akurat moim zdaniem sukces GTA nie drzemie w wielkiej oryginalności, tylko w ogromnej dbałości o detale i wiarygodność świata (co po części wynika z bajecznego budżetu gry; GTA IV miało swego czasu najwyższy budżet w historii gier video, coś w okolicy 300 milionów dolarów), a po części z "głodu" graczy, którzy otrzymują kolejną odsłonę ulubionej serii co kilka lat i wywołanej tym tendencji do wybaczania różnych "grzeszków" (podobnie z resztą było moim zdaniem z Arkham Knightem, który był w sumie jedynie ulepszonym ale i bardzo wtórnym Arkham City, a gracze i tak się nad nim rozpływali, może pomijając kwestie techniczne wersji PCtowej). O ile z ostatnim GTA bawiłem się świetnie, to szczerze mówiąc, według mnie ta formuła osiągnęła już swój kres. Jeżeli za kilka lat znowu zrobią to samo (te same mechaniki, setting itd.), to moim zdaniem seria straci trochę na jakości.

Co do Far Cry'a (a także innych gier Ubi), to według mnie na wielu płaszczyznach można i trzeba je poprawić (uwagi wymaga choćby model jazdy czy sztuczna inteligencja wrogów). Niemniej co innego oczekiwać doszlifowania tego co nie działa zbyt dobrze (to się zawsze przydaje i powinno być obowiązkiem developera), a co innego wymagać cudów na kiju jak niektórzy gracze, którzy wiecznie kręcą nosem "bo to już było". Tylko jak się ich zapyta, co by chcieli zobaczyć nowego, to sami nie wiedzą - po prostu ma być coś nowego i basta! Nie przeszkadza im to oczywiście w zachwycaniu się GTA, które po "czwórce" będącej gameplayowym krokiem wstecz względem poprzedniczki, wróciło w "piątce" do większości mechanik znanych z San Andreas (z nowości dorzucono chyba tylko 3 bohaterów zamiast jednego, co jednak większości graczy niezbyt przypadło do gustu).

Wygląda mi to bardziej na zwykłą psychologię. Upływ czasu sprawia, że gracze zapominają o tym co było i dużo łatwiej wybaczają kopiowanie tych samych rozwiązań.

@Darkowski93m

Wygląda strasznie meh., Ta gra wygląda jak nędzny Early Access posklejany z tanich assetów z Asset Store. Gameplay'owo strasznie biednie. Naprawdę nie sądziłem, że Ubisoft upadło tak nisko. Niech ich lepiej przejmują, bo aż żal patrzeć na to co oni wydają., Ale nedza, w zyciu tego nie kupie, chyba ze za 20zl

Tiaaa, rzeczowa krytyka, nie ma co...

Co innego krytykować z użyciem rzeczowych argumentów (sam mógłbym napisać książkę o wadach gier Ubisoftu, bo jest tego na prawdę sporo), a co innego być żałosnym hejterem, który nienawidzi z automatu bo Ubisoft.

A skoro grasz w Wildlands i ci się podoba, a jednocześnie widzisz potrzebę krytykowania wtórności w Far Cry 5 już teraz (gdy poznaliśmy raptem kilka krótkich wycinków z całości), to chyba coś nie teges. Też grałem i gram w Wildlands, nawet mi się podoba, ale powiedzmy sobie szczerze, ta gra mogłaby się znajdować w dowolnym słowniku pod hasłem "wtórność"! Przecież cała ta gra to 5-6 mechanik na krzyż, skopiowanych kilkaset razy, praktycznie beż żadnych wariacji... Nie wiem jak będzie w FC 5, ale już poprzednie odsłony biją Wildlands na głowę pod względem różnorodności tego, co możemy w nich robić (a FC 5 wydaje się tą pulę jeszcze poszerzać, choćby o wędkowanie).

@Ski_drow

Nie jesteś, więc nie kierowałem swojego posta do ciebie, tylko właśnie do hejterów :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 12:17:31
22.08.2017 08:00
odpowiedz
8 odpowiedzi
Persecuted
66

Czytam komentarze i... nie zawiodłem się :). Czym byłby GOL bez nierozgarniętych i niedojrzałych emocjonalnie hejterów, którzy w ramach odruchu bezwarunkowego, szczekają na wszystko z logiem Ubisoftu?

Ja rozumiem, że nie wszystko się wszystkim musi podobać, ale te "argumenty" przytaczane powyżej są tak durne, że aż zęby bolą.

Owszem, gra jest wtórna, ale to nadal ładny, duży i rozbudowany sandbox, który - o ile nie zawiedzie technicznie - najprawdopodobniej zbierze oceny na poziomie 80% i więcej, tak jak 3 poprzednie odsłony (bo zwyczajnie trafia w gust wielu odbiorców).

Możecie płakać i tupać nóżkami (jak to macie w zwyczaju), ale fakty są takie, że to Ubisoft od lat tworzy trendy w gatunku sandboxów, a inni od niego kopiują. Ich gry w żadnym razie nie są idealne, tylko jak na złość jakoś nikt nie pali się, żeby zrobić to lepiej... Jedno GTA co 5 lat wiosny nie czyni (a V pod względem sandboxowości wcale taka dobra nie była).

21.08.2017 18:34
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Życie mu uratowali, a ten się piekli niewdzięczny :).

20.08.2017 07:40
Persecuted
66

@Gorn221

Solidny - Porządny, taki, na którym można polegać, mocny, trwały, o odpowiednio wysokiej jakości.

Niestety, żadna z tych cech do gier Piranii nie pasuje. No może za wyjątkiem pierwszego Risena, bo on faktycznie był solidny. Każdy jego aspekt wykonano co najmniej poprawnie i grało się bardzo przyjemnie.

Pozostałe ich produkcje obok aspektów całkiem udanych, miały również takie kompletnie spartolone. Muszę ci przypominać, że do Risena 2 wydano popremierowego patcha dodającego przewroty, bo bez nich walka stanowiła chaotyczną i niegrywalną papkę?

"Solidny" Gothic 3 do dzisiaj ma częste spadki płynności animacji i to na kompie, na którym Wiedźmin 3 śmiga na ultra w ponad 60 klatkach.

Gothic I i II były grywalne, ale też daleko im do miana solidnych, choćby za toporność i skopany system walki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-20 07:41:07
20.08.2017 07:30
Persecuted
66

W Falloucie miało to swoje uzasadnienie w fabule i lore świata. W Observerze to po prostu zabieg stylistyczny.

19.08.2017 22:48
Persecuted
66

"Solidny" to ostatnia cecha, jaką nadał bym ich produkcjom :).

19.08.2017 19:49
odpowiedz
Persecuted
66

Tomasz Gop to spoko człowiek, ale pisanie, że jest głównym powodem dla, którego warto czekać na Ancestors? :).

18.08.2017 19:29
Persecuted
66

Ja miałem odwrotnie. Co kto lubi :).

18.08.2017 19:29
Persecuted
66

Fakt. Oczekiwań nie spełniła, ale z całą pewnością nie była aż taka zła, jak ją niektórzy malowali.

18.08.2017 16:18
odpowiedz
5 odpowiedzi
Persecuted
66

Unity na premierę było u mnie dosłownie niegrywalne (20 FPS i wysypka na pulpit co 5 minut). Kilka miesięcy później ograłem na spokojnie, z wielką przyjemnością i nawet uważam Unity za jedną z najlepszych odsłon serii :).

Fallout 4 to - dokładnie jak napisano w artykule - po prostu inna gra ukryta pod starą nazwą. Jako że nie znoszę bethesdowej formuły otwartego świat, ich gier po prostu nie tykam od czasów Morrowinda. Warto sobie to uświadomić, zamiast bezproduktywnie atakować każdą kolejną odsłonę. Stary Fallout umarł i trzeba się z tym pogodzić.

Diablo 3 moim zdaniem słusznie zebrało hejt za swój premierowy stan techniczny, brak balansu, dom aukcyjny i beznadziejny generator lootu. Za to narzekania na oprawę graficzną czy uproszczenia było według mnie grubo przesadzone.

W Andromedę wierzyłem do samego końca. Niestety po ograniu śmiertelnie nudnego triala już wiem, że nie dam jej szansy wcześniej, niż po wyrwaniu jej za 20-30 zł na promocji albo w bundlu. Podobno później wszystko się rozkręca, ale nie mam zamiaru ryzykować by się o tym przekonać.

Watch Dogs dla mnie przepadł nie dlatego, że miał downgrade graficzny, ale przez swoją niegrywalność. Część graczy (w tym ja) miała problemy z obsługą myszy, która z jakiegoś powodu działała strasznie wolno (co uniemożliwiało choćby celowanie). Żadne remedia wyszperane w sieci nie pomogły, więc powiedziałem grze do widzenia. Może dziś tego problemu już nie ma? Nie mam pojęcia, może kiedyś sprawdzę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-18 16:20:43
16.08.2017 13:29
odpowiedz
Persecuted
66

Mam mieszane uczucia w związku z rebootem. Fabuła oryginału była raczej "taka se", więc nowa historia mnie w sumie nie martwi, tylko czy klimat na tym nie ucierpi (bo to jest bez wątpienia największy atut tej serii)? Styl graficzny nastraja raczej pozytywnie.

16.08.2017 13:20
1
Persecuted
66

Moim zdaniem to trochę nie tak. 3D było zwyczajnie chybionym pomysłem i raczej nic nie było w stanie go uratować. VR to z kolei pomysł jak najbardziej udany, który już teraz jest czymś więcej, niż tylko ciekawostką. To technologia, która zapewnia wyjątkowe doznania nieporównywalne właściwie z niczym innym. W przyszłości będzie pewnie tylko lepiej (mocniejsze bebechy w komputerach pozwolą wygenerować większe i ładniejsze gry, przy zachowaniu bardzo wysokiej rozdzielczości i dużej ilości FPSów. Na pewno także wzrośnie precyzja sterowania, a za sprawą miniaturyzacji również wygoda i komfort obsługi).

Dlaczego więc VR nie podbija rynku? Bo jest bardzo drogi (a w przypadku PCtowych VRów nawet kosmicznie drogi, bo wymaga kompa za dobre 10000 zł). Na to nie ma innej rady, niż po prostu czekać. Ceny podzespołów spadną to i koszt VR pójdzie w dół, rynek się powiększy, będzie powstawać więcej gier - także wysokobudżetowych - (wspomniany Resident Evil VII już przetarł szlak) i wszystko się jakoś rozkręci.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-16 13:31:40
16.08.2017 11:17
12
Persecuted
66

Nikt tak dobrze nie pomaga NVIDII w budowaniu monopolu, jak robi to AMD. Brawo dla czerwonych (znowu), oby tak dalej -_-.

16.08.2017 08:44
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Wklejka z zeszłego roku. Poprawcie opis obrazka przy Cywilizacji VI, to nie będzie widać :).

15.08.2017 14:36
Persecuted
66

A czemu nie? Może nie mają nic do ukrycie i nie obawiają się, że pokazanie gry światu przed premierą obniży im sprzedaż? Przecież nikt cię do oglądania na YT nie zmusza.

14.08.2017 21:58
Persecuted
66

A tak przy okazji, zauważyliście, że bohaterowie niezależni większości gier, nigdy nie zmieniają ubrań? To dosyć zabawne, gdy fabularnie mija np. 20 lat, postać dorobiła się siwej brody i zmarszczek, ale nadal paraduje w tych samych ciuchach czy pancerzu, na których nie ma nawet śladu zużycia.

To niby taki detal, ale jednak trochę razi. Czy nie byłoby fajnie, gdyby NPCe używali kilku (choćby losowych) modeli?

14.08.2017 19:48
Persecuted
66

Jeżeli ktoś jeszcze nie ma (mało prawdopodobne ;d) to gorąco polecam. W moim odczuciu to (obok gier od Telltale) najlepsza gra z zombiakami w roli głównej.

14.08.2017 19:43
2
Persecuted
66

No i super, trzymałem kciuki za tę produkcję i jak widać, zadziałało ;]. Warto też dodać, że Observera można wyrwać premierowo w cenie indyka, czyli za ok. 70 zł (to bardzo fair w czasach, w których taki Elex kosztuje tyle co topowy AAA z wyższej półki).

Brawa dla Bloobera, oby tak dalej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-14 19:46:57
13.08.2017 17:23
Persecuted
66

@Up

Tyle że ja wśród narzekających nie widziałem głosów "to źle, że podnieśli poziom trudności, bo ja wolę żeby gra była łatwa", tylko raczej "nie wygląda to zbyt dobrze, bo jest drętwo".

Gdyby to była ich pierwsza próba, można by oczekiwać czegoś dobrego. Niestety Ubisoft już dwukrotnie przeprowadził zabieg odświeżający system walki i w obu przypadkach efektem końcowym było poświęcenie widowiskowości i dynamiki, na rzecz... no właśnie czego? Moim zdaniem niczego, bo ani Unity ani Syndicate (a to o nich była mowa), nie są ani trudniejsze, ani bardziej skomplikowane na płaszczyźnie rozgrywki. Może początkowe etapy wymagają nieco większego "skilla", ale potem jest już z górki i wszystko wraca do normy, albo nawet staje się jeszcze gorsze niż dawniej (tj. protagonista pokonuje z marszu całe zastępy wrogów).

Co lepsze, walka łatwa i widowiskowa, czy łatwa i drętwa? Niestety nie mam podstaw by sądzić, że tutaj będzie lepiej. Całość jest bardzo prosta od strony technicznej (dwa typy ataków - szybki i wolny - łączących się w automatyczne kombosy), a większa część skuteczności bojowej naszego bohatera, będzie zależeć od statystyk broni. Nie byłoby w tym może nic złego (Wiesiek 3 dał radę!), ale Ubisoft niestety nie ma oporów przed tworzeniem gąbek na obrażenia (patrz: The Division, For Honor), których osobiście w grach nienawidzę! Wolę walczyć z armią słabszych przeciwników, niż z jednym bydlakiem, którego muszę rąbać i przebijać mieczem setki razy, zanim padnie (zwłaszcza, jeżeli nie ma to uzasadnienia fabularnego).

No a tutaj widać wyraźnie, że przeciwnicy mają kilometrowe paski zdrowia, a ataki naszego protagonisty ledwie ich smyrają. W otwartym świecie pewnie wystarczy znaleźć odpowiednio przykoksaną broń i problem sam się rozwiąże (tak było w Unity i Syndicate), ale na arenach - wedle zapewnień twórców - broń będzie narzucana odgórnie, co na pewno zagwarantuje nam sporo beznamiętnego łupania.

Obym się mylił.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-13 17:25:38
13.08.2017 16:18
4
Persecuted
66

https://gameplay.pl/news.asp?ID=105104

Jeżeli to prawda, to być może to jest właśnie przyczyna takiego stanu rzeczy. Mając licencję tylko na to co pokazano w filmach (a taką dysponuje WB), raczej trudno byłoby zrobić prawdziwą grę z otwartym światem, osadzoną w Śródziemiu i okolicach. Trzeba chyba poczekać, aż za licencję tolkienowskiego świata będzie odpowiedzialny ktoś bardziej otwarty na nowoczesność i rozumiejący gry.

13.08.2017 11:51
Persecuted
66

Już teraz widać, że ten system walki nie ma nic wspólnego z Ryse, ale co tam, wymyślaj sobie co chcesz :D.

13.08.2017 11:49
Persecuted
66

@Up

Moje odczucia są wręcz odwrotne. Zawsze podobało mi się to, jak ta seria budowała świat przedstawiony, starając się oddać realia i ducha danej epoki.

12.08.2017 14:43
Persecuted
66

Moim zdaniem mogli pójść w stronę serii Arkham czy Shadow of. Tamte systemy też są bardzo proste, szybkie, płynne i efekciarskie, ale jednocześnie mają sporo narzędzi do manipulowania poziomem trudności starć. Wystarczy wprowadzić kilka rodzajów przeciwników, gdzie każdego trzeba pokonać trochę inaczej (jednego można kontrować, innego tylko blokować a jeszcze innego jedynie wyminąć szybkim unikiem) i nauczyć ich atakować równocześnie, w małych odstępach czasu (gdzie gracz na każdy atak musi zareagować indywidualnie i w odpowiednim tempie), a nie w kolejkach - problem rozwiązany. Kto nie wierzy, niech sobie odpali Arkham Knight na wyższym poziomie trudności, bez wskaźników inicjatywy wrogów (trzeba przewidywać ich ataki na podstawie wyglądu i animacji).

Pomysł z gąbkami na obrażenia też niezbyt mi się podoba. Ani to realistyczne, ani potencjalnie zbyt przyjemne (zważywszy, że to nie souls-like ani diablo-like, tylko bardziej prostolinijna gra akcji, gdzie ilość powalonych przeciwników pójdzie pewnie w grube setki).

Z drugiej strony w Wiedźminie 3 jakoś dali radę, znajdując całkiem niezły kompromis między poziomem trudności, a płynnością, otwartością i widowiskowością starć. Do soulsow by się nie nadał (za mało precyzyjny), ale do cRPGa z dużą domieszką gry akcji, jak najbardziej.

Całe szczęście wszystko poza walką wygląda wyśmienicie :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-12 14:48:03
12.08.2017 08:21
Persecuted
66

Przygoda może i stanowi wyzwanie, ale jest strasznie nierówna.

Pierwszy boss jest raczej trudny, bo wymaga zrobienia mu OTK (czyli zdjęcia całego HP w jednej turze), co niestety wymaga posiadania konkretnych kart (nie każda klasa jest w stanie to zrobić i nie każdy gracz ma dostęp do odpowiednich kart). Najgorsze jest chyba to, że ma w talii tokeny 0/8, zadające graczowi 15 dmg na początku jego tury, trzeba więc mieć na nie błyskawiczną odpowiedź (i to 4x!). Mnie się udało Priestem budując board i doprowadzając go do fatigue (kradłem mu karty, więc wypstrykał się szybciej ode mnie).

Drugi boss moim zdaniem nie stanowi większego wyzwania. Ma mało życia, a większość zagrywanych przez niego kart, skupia się na przywracaniu mu zdrowia. U mnie wystarczył Paladyn z Tirionem + Hero Card i boss padł przy pierwszej próbie.

Trzeci boss był dla mnie mega ciężki. Najprościej pokonać go Priestem wyposażonym w karty leczenia (te z Wild też działają), tyle że ja nie grywam Priestem i kart leczących nie mam w ogóle... Gdyby ktoś miał podobny problem, polecam zbudować deck na minionach przyzywających inne miniony i na minionach typu sticky (boss używa Hero Power tylko na początku swojej tury, więc minion przyzwany po śmierci poprzednika, zachowa swoje normalne zdrówko!). Trzeba walczyć o board (silence i removale bardzo przydatne) i leczyć smoka. Boss - o ile nie ma taunta - prawie zawsze czyści board, więc warto to wykorzystać. Jeżeli mamy stabilny board, warto też zastanowić się nad wyciszeniem smoka (wtedy jednak trzeba go dobrze chronić, co nie jest aż takie trudne, bo boss nie ma dmg spelli, ani minionów z charge).

To wszystko skłania mnie niestety do konkluzji, że uzyskanie portretu Arthasa będzie w zasięgu garstki wybranych, którzy mają ogromne kolekcje kart dla wszystkich klas (Wild i Standard). Niby nikt nie obiecywał niczego innego, ale czemu znowu nagradzać weteranów grających od bety i ludzi pompujących w HS masę kasy? A no tak, już pamiętam, przecież to Blizzard...

===

A czy Jaina zdominuje? No nie wiem, jest niezła, ale wolna.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-12 08:32:52
10.08.2017 18:44
Persecuted
66

A oprawcami w PRLu byli Polacy czy komuniści? Jasne, w pewnych przypadkach to było jedno i to samo, ale nie zawsze, więc nie stawiałbym tu oczywistego znaku równości i nie formułował zdań w stylu: "Polscy oprawcy brutalnie zamordowali ks. Popiełuszkę", albo "Polacy działali na rzecz szerzenia światowego komunizmu", mimo że technicznie jest to prawda.

Podobnie jest tutaj, nazista =/= Niemiec. I nie chodzi nawet o to, że nie każdy Niemiec był nazistą, tylko o to, żeby nie wybielać wszystkich tych, którzy walczyli z nimi ramię w ramię. Mam na myśli Włochów, Japończyków, Austriaków, Węgrów, Rumunów, Bułgarów, Słowaków czy choćby Finów... Oczywiście ich udział był nieporównywalnie mniejszy, ale czy to znaczy, że "nie było sprawy i możemy wszystko puścić w niepamięć"?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-10 18:46:37
10.08.2017 10:00
Persecuted
66

Owszem, obawa zmienia styl gry, ale ryzyko wcale nie musi być realne, żeby taki efekt wywołać, wystarczy iluzja :).

I po co NG+ w liniowej grze fabularnej? Przecież to nie Soulsy czy inny LOTF.

09.08.2017 22:10
Persecuted
66

Ale co w nim fajnego? Że jak zawalisz o jeden raz za dużo, to musisz przechodzić grę od nowa? Nie wiem czy w produkcji tego typu (w której kluczową rolę odgrywa fabuła i narracja) chciałoby mi się przechodzić od nowa np. 4 godziny rozgrywki, oglądając te same scenki i słuchając tych samych głosów.

Te mechanika ma tylko i wyłącznie budować napięcie. Co ważne, wystarczy żeby grający wierzył w karę, a nie jej doświadczył (bo ta byłaby dla wielu zbyt surowa i zniechęcająca). Niestety kiedy to się rozniesie, to nikt już nie uwierzy.

09.08.2017 12:47
Persecuted
66

Ehh, jak tu wymagać od 93 latka docenienia wysiłków ludzi, próbujących skroić coś atrakcyjnego na miarę naszych czasów? Ktoś taki nigdy nie doceni postępu i wszystko będzie mu się wydawało "zbyt młodzieżowe i nowoczesne". Hobbit faktycznie wyszedł średnio, ale trylogia LOTR to przecież majstersztyk, jeden z najlepszych filmów fantasy w historii kina i jedna z najlepszych adaptacji. Nie wyobrażam sobie lepszych filmów, mogących rozbudzić w kimś miłość do pierwowzoru.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-09 12:48:31
09.08.2017 12:04
3
odpowiedz
Persecuted
66

Nie od dziś wiadomo, że napięcie lepiej budować groźbą, niż faktyczną karą, więc przewidywałem takie zagranie :).

Coś podobnego było w Outlast, gdzie pojedyncze trafienie powodowało mocne zaczerwienienie ekranu i agonalne dyszenie u protagonisty, przez co zdawało się, że zaraz nastąpi koniec. W rzeczywistości kolejne trafienie wcale nie było śmiertelne, a jedynie potęgowało wcześniejszy efekt (więcej czerwieni, więcej dyszenia). Dopiero tak na prawdę 3-4 uderzenie wywoływało zgon, a o te było dosyć trudno (Outlast to liniowa i w gruncie rzeczy dosyć łatwa gra).
Sztuczka polegała na tym, że gracz zazwyczaj nie dawał się trafić więcej niż raz, więc każdy taki incydent dawał poczucie, że cudem udało się uniknąć śmierci (mało kto się domyślał, że postać mogła spokojnie przyjąć jeszcze 1-2 ciosy i nie zginać).

Konieczność rozpoczęcia gry od nowa (zwłaszcza liniowej, mocno fabularnej, gdzie kolejne przejście niczego raczej nie wniesie do naszego doświadczenia) byłaby moim zdaniem zbyt zniechęcająca, ale jako straszak sprawdziła się raczej dobrze (choć ktoś mógł równie dobrze z tego powodu gry nie kupić).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-09 12:05:57
08.08.2017 18:25
1
Persecuted
66

Albo spory zarobek...

08.08.2017 17:54
5
Persecuted
66

A przykłada ktoś komuś lufę do głowy i zmusza do kupowania? W Polsce kolekcjonerów gier nie brakuje. Sam się do nich zaliczam (wymieniam, sprzedaję, kupuję) i mogę cię zapewnić, że jest nas całkiem sporo :).

Taka edycja (bardzo ładnie wydana, limitowana i w dobrej cenie) to istna gratka. Nie wspominając o tym, że jak kiedyś mi się znudzi, to mogę ją opchnąć z kilkukrotną przebitką.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-08 17:56:11
08.08.2017 10:31
Persecuted
66

Moim zdaniem Wiedźmin 3 ma kiepską historię, najsłabszą z całej trylogii. Z jakiegoś powodu scenarzyści wpadli na pomysł, że większą część zawiłości fabularnych, które gracz ma rozwikłać, oprą na wątkach dosłownie wyciętych z książek. Stąd też kto czytał pierwowzór, ten raczej nie bawił się najlepiej odkrywając kim jest Ciri, co ją łączy z Geraltem i Yenn, kim jest Dziki Gon i czego chce od naszych bohaterów. Niestety właśnie na tym opierało się ze 2/3 opowieści i mnie po prostu nudziło. Chyba jedyny autorski wątek to wiedźmy z Krzywuchowych Moczarów, który moim zdaniem wypadł bardzo średnio (okazały się po prostu prastarymi, złymi duchami lasu, służącymi Gonowi - tyle).

Narracyjnie też nie było najlepiej, ale to już raczej wynik osadzenia gry w dużym, otwartym świecie. Szczerze to kojarzę tylko jedną grę tego typu z dobrze opowiedzianą fabułą - RDR. W pozostałych obowiązkowe zapychacze (jak chociażby proceduralnie generowane questy czy pytajniki) spowalniają tempo akcji i wybijają z rytmu.

Za to oba dodatki to co innego, bo one były po prostu świetne! Dobrze napisane, odpowiednio skondensowane, ciekawe, zaskakujące, intrygujące, miejscami dowcipne i lekkie, miejscami dramatyczne i poważne.

Dla mnie to kolejny dowód na to, że im większy świat, tym trudniej opowiedzieć w nim sensowną historię w ciekawy sposób. Gdyby tylko podstawka taka była...

08.08.2017 01:02
odpowiedz
6 odpowiedzi
Persecuted
66

Rozgrywka spoko, jeżeli faktycznie tak będą wyglądały wszystkie zadania poboczne, to można mówić o dużym skoku jakościowym względem poprzednich odsłon.

Z aspektów negatywnych, nie podobają mi się te wyskakujące napisy, latający nad interaktywnymi przedmiotami złoty pył, samootwierające się kufry (choć to akurat może wynikać z chęci zaoszczędzenia czasu, bo jestem w stanie wyobrazić sobie spowolnienie rozgrywki, spowodowane koniecznością wyświetlenia animacji otwarcia przez bohatera np. 20 wiklinowych koszy z rzędu) itp. Produkcja tego typu moim zdaniem powinna raczej ograniczać interface do minimum (żeby potęgować immersję), a nie przypominać na każdym kroku "spokojnie, to tylko gra", bo klimat siada ;/.

Niemniej jest dobrze.

08.08.2017 00:53
Persecuted
66

Osobiście lubię (czy to w grze czy w filmie), gdy postaci mówią swoim językiem, bo dodaje to realizmu (vide np. "Bękarty Wojny"), ale w tym wypadku gracze chyba by nie wytrzymali staroegipskiego "gaworzenia" :), toteż jestem w stanie zaakceptować taką decyzję Ubi.

07.08.2017 19:53
Persecuted
66

@Marvin

Uzdolniony? Uzdolniony to może być ktoś, kto przejdzie Soulsy bez jednego trafienia, a tutaj mówmy o Assassin's Creed, czyli serii samograjów dla graczy w praktycznie dowolnym wieku i z dowolnym poziomem umiejętności (poradzi sobie z nimi zarówno hardcore, jak i casual).

Zwróć również uwagę, że praktycznie od początku istnienia tej serii, tak z 80% jej odbiorców narzeka na jej zbyt niski poziom trudności (nie bez racji). Dlaczego więc Ubi miałoby go jeszcze obniżać dla jakiegoś małego ułamka graczy, którym nawet tak niewymagające produkcje stwarzają problemy?
A to, że ktoś może być niepełnosprawny niczego nie zmienia. Współczuję takim ludziom, ale czy ich obecność powinna oznaczać, że cały świat ma się do nich dostosowywać? Że każdy samochód powinien dać się prowadzić przez ludzi bez nóg? Że każdy telefon powinien być projektowany z myślą o niewidomych? Że każdą grę powinno dać się ukończyć jedną ręką (na wypadek, gdyby komuś brakowało jednej kończyny)? Nie sądzisz, że to lekka przesada?

Oczywiście w idealnym świecie każdy powinien dbać o takie rzeczy, ale w naszym nieidealnym świecie, takie rozwiązania generują ogromne koszty, a zapotrzebowanie na nie jest po prostu marginalne. To brutalne ale prawdziwe.

Oczywiście Dark Souls mógłby mieć "easy mode", bo ta gra poza wyzwaniem, oferuje także fajnie zaprojektowany świat, eksplorację i niezłą fabułę, a więc nawet ktoś nie szukający wyzwania, mógłby się dobrze bawić (podejrzewam, że mogłaby to być całkiem spora liczba). Tryb "super easy" w Black Flag byłby natomiast atrakcyjny może dla 0.01% graczy (bo nie sądzę, by jakaś większa liczba osób miała z nim problemy), więc raczej nie miałby sensu.

Z resztą ułatwianie gier ponad miarę, ma też inne konsekwencje. Gdy wszystko przychodzi zbyt łatwo, to nie sprawia satysfakcji i tym samym pogarsza odbiór całości.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 19:57:05
07.08.2017 15:45
Persecuted
66

@Up

GTA satyrą... bywa (IV była raczej poważna), ale czy to jest faktycznie jego esencja? Mnie się zawsze wydawało, że GTA to diabelnie dopracowany i pełen smaczków sandbox, dający poczucie ogromnej swobody, posiadający filmową fabułę, ciekawą narrację, świetnie napisane dialogi i przerywniki filmowe, których nie powstydziłby się telewizyjny serial. Akurat miejsce akcji nigdy nie było dla mnie specjalnie istotne, a wręcz trochę mi ciążyło z uwagi na swoją wtórność. Z resztą moim zdaniem istnienie Vice City potwierdza, że akurat satyra jest tu tylko elementem całości. Ta gra niby też dotyka amerykańskiego społeczeństwa, ale z kompletnie innej epoki i nie sądzę, by te wszystkie rockstarowe przytyki wobec niego, były nadal aktualne i czytelne dla współczesnych, (zwłaszcza młodych) graczy, zwłaszcza spoza USA. Jeżeli już, dopatrywałbym się tu pastiszu kina gangsterskiego lat 80. No i wreszcie trzeba pamiętać, że pod powierzchowną warstwą groteski, w GTA zawsze pojawia się poważniejsza, bardziej refleksyjna historia. Całe to "śmieszkowanie" Rockstara, to moim zdaniem po prostu ich znak rozpoznawczy. Oni nawet poważne historie, lubią okraszać dozą absurdalnego humoru, wyśmiewając się z ludzkich słabości czy stereotypów.

Konkludując, moim zdaniem miejsce akcji nie jest żadnym wyznacznikiem tej serii. Znając kunszt i poczucie humoru Rockstara jestem przekonany, że mogliby osadzić swoją grę wszędzie i w każdym czasie (patrz Bully, RDR czy Max Payne 3). Uważam też, że urozmaicenie zdecydowanie by się przydało. Zwłaszcza, że już "piątka" tak na prawdę była dosyć wtórna. To nadal świetna produkcja, ale IMO wynika to raczej z ogromnego budżetu i ogólnego, wysokiego poziomu dopracowania całości, a nie innowacyjności czy niesamowitego gameplayu.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 15:58:06
07.08.2017 14:15
Persecuted
66

@Up

Więc mi wyjaśnij, człowiek uczy się całe życie.

07.08.2017 13:55
odpowiedz
7 odpowiedzi
Persecuted
66

Wiem, że pewnie jestem w mniejszości, ale szczerze mówiąc, mam już dosyć wałkowania USA w GTA. Grając sobie w Ghost Recon Wildlands cały czas mnie nachodziła myśl, że gdyby tylko ta gra miała model jazdy, fabułę i poziom dbałości o detale jak u Rockstara, to byłby to sandbox wszech czasów. Ubisoftowa Boliwia jest po prostu przecudna (wygląd, klimat), tylko niestety została obudowana średniej jakości rozgrywką.

Gdyby Rockstar zdobył się na odwagę i "strzelił" jakieś GTA np. w Afryce, Europie, Ameryce Południowej czy Azji, to byłaby to moim zdaniem istna fontanna zaje***ci. USA po raz kolejny jest... nudne i wtórne ;/. GTA jest super, ale ile można robić to samo, tylko w oparciu o lepszą technologię?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-07 13:57:59
07.08.2017 11:59
11
Persecuted
66

Skoro nawet Black Flag wywoływał w tobie uczucie wymuszonego grindu, to może jesteś po prostu zbyt leniwym albo kiepskim graczem i wymagasz od gier mechaniki w stylu "Press X to win"?

Cała seria AC jest niewiarygodnie prosta i większość z odsłon można ukończyć nawet bez ulepszeń, jeżeli więc masz z nimi problemy, to może nie jest wina gier, tylko twoja własna?

PS. Black Flag miał w ogóle jakieś mikro transakcje? Nie przypominam sobie.

06.08.2017 08:59
Persecuted
66

@Up

A może tak jak Imarhil8888 nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Przeczytałeś pierwszy post?

Pamiętamy sprawę Ellen Page, która chciała zaskarżyć Naughty Dog za rzekome podobieństwo Ellie do niej samej?

Imarhil wyczytał z tego, że Page zaskarżyła ND, a co ty wyczytałeś?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-06 09:00:04
06.08.2017 08:55
Persecuted
66

@Up

Zależy jaką. A co ma piernik do wiatraka?

05.08.2017 18:17
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Fakt, coraz mniej w tym taktyki, a więcej RNG. Kiedyś człowiek wiedział, że po drugim poly można grać np. Tiriona, no ale teraz mamy Primordial Glyph, Babling Book, Cabalist Tome, Un'Goro Pack itp. Do tego generatory kart klasowych, discover, złodzieje kart z twojego decku... HS robi się za bardzo losowy i za dużo w nim rozgrywek na zasadzie rzutu monetą. Yogg-Saron sam potrafi kompletnie odwrócić losy meczu i nie ma to nic wspólnego ze skillem. Nie podoba mi się to, ale co poradzić. Szczęście, że nie muszę im płacić za nowe karty, bo od premiery Un'Goro nazbierałem 12K pyłu i 10000 golda :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-05 18:21:26
05.08.2017 18:05
Persecuted
66

A może starcia w Unity były trudne, bo taka właśnie była intencja twórców (zainicjowana zresztą naciskami ze strony niezadowolonych fanów serii) i zarazem cel projektowania systemu walki całkowicie od nowa?

Tak w ogóle, to porażką systemu walki Unity nie był wysoki poziom trudności, tylko jego szybki spadek wraz z rozwojem Arno. Wysoki poziom powinien się utrzymać przez całą grę, ale tak niestety nie było (bez względu na to, czy grało się z mikropłatnościami czy bez nich). Za dużo punktów życia, za wysokie obrażenia, za dużo apteczek, zbyt potężne gadżety... Gdyby to wszystko było ukryte za mikropłatnościami, wtedy tak, byłoby to zwykłe kur***wo. Tyle że dojście do takiego poziomu, zupełnie bez płacenia, nie stanowiło problemu nawet dla casuala, nie wspominając o weteranach serii, czy fanach skradanek.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-05 18:07:22
05.08.2017 17:57
Persecuted
66

To samo ludzie pisali przy okazji Dead Space 3. Pięć lat później nadal to piszą i nadal nic takiego się nie dzieje.

05.08.2017 17:54
Persecuted
66

@Imrahil8888

Ale upiększacze wizualne nie są obowiązkowym elementem gry, więc nie ma mowy o nazywaniu tego "podstawową zawartością, która powinna być dostępna od początku". To coś dodatkowego, opcjonalnego, co nie stanowi integralnej całości z samą grą. Stąd nie mam problemów z płatnymi skórkami do Tomb Raidera, Devil May Cry czy innego Overwatcha. Nikt do kupowania nie zmusza, a niektórzy po prostu to lubią - ich sprawa.

05.08.2017 14:23
Persecuted
66

Ten dodatek wygląda równie interesująco jak poprzedni, oby tylko mechanika rycerzy śmierci nie okazała się tak samo bezużyteczna jak questy z Un''goro.

PS. Paladyn znowu zapowiada się na koksa, huraaaa... -_-.

post wyedytowany przez Admina 2017-08-07 07:42:47
05.08.2017 13:42
Persecuted
66

Moim zdaniem Ellen Page miałaby spore szanse w sądzie. Osobiście byłem przekonany, że Ellie była zupełnie oficjalnie i legalnie wzorowana na Page. W życiu nie uwierzę w przypadkowe, tak uderzające podobieństwo.

05.08.2017 13:24
Persecuted
66

@Up

Jeżeli mikropłatności przypominają mikro DLC (w stylu skórek czy dodatkowych efektów graficznych), to nie widzę problemu. Problemem są tylko takie, które w sposób istotny wpływają na rozgrywkę i są graczowi narzucane.

05.08.2017 13:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Jeżeli będzie to rozwiązane jak w Assassin's Creed Unity, Assassin's Creed Syndicate, czy Dead Space 3, gdzie nigdy nie czuć, żeby twórcy próbowali wymusić na graczu kupowanie płatnych boosterów pod groźbą wielogodzinnego grindu, to nie mam nic przeciwko (albo inaczej: nie przeszkadza mi to aż tak bardzo).

Problem w tym, że za grą stoi Warner Bros, czyli moim zdaniem najbardziej antykonsumenckie korpo jakie mamy obecnie w tej branży i poleganie na ich poczuciu przyzwoitości to droga donikąd.

04.08.2017 21:17
2
odpowiedz
Persecuted
66

Ciekawe czy autor lubi w ogóle JAKIEKOLWIEK gry (poza Wiedźminem 3)? :]. Wnioskując po tym natłoku jego krytycznych materiałów wobec... właściwie wszystkiego, prawdopodobnie nie.

Nie twierdzę, że jego krytyka jest pozbawiona racji (przynajmniej e pewnym stopniu), ale po prostu zauważam, że skoro wszystko w grach mu aż tak bardzo przeszkadza, to prawdopodobnie nie bawi się dobrze z współczesnymi produkcjami. Gier singlowych jest coraz mniej (wszędzie tylko multi, coop itp.), a spośród tych które wychodzą, większość to sandboxy albo wariacje na temat otwartego świata. Czy jestem z tego zadowolony? Niekoniecznie, bo przez to już od lat nie grałem w nic z dobrą fabułą (Wiesiek 3 miał okropną i przewidywalną historię bez większych zwrotów akcji czy interesujących wątków), ale jest jak jest.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 21:22:38
04.08.2017 18:41
Persecuted
66

Super! Jak to mówią, zrobiłeś mi dzień :). Swoją drogą, piękne zwieńczenie tej trylogii, najlepsze jakie kolekcjoner może sobie wyobrazić :d.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 18:42:39
04.08.2017 16:42
odpowiedz
Persecuted
66

Kupione. Dla samego steelbooka watro, bo wygląda po prostu świetnie, a jeszcze ta cena! Mnie (a jestem kolekcjonerem tychże) zdarzało się za samo metalowe pudełeczko płacić więcej ;].

Jeszcze "dwójeczkę" w takim wydaniu poproszę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-04 16:45:36
04.08.2017 14:10
1
odpowiedz
Persecuted
66

To jest taka gra do popykania w max 2 godzinnych sesjach. Wtedy daje sporo frajdy i nie nudzi.

04.08.2017 14:04
4
odpowiedz
Persecuted
66

Titanfall 2 to świetna gra, tylko niestety:

1. Wydana w złym okresie (choć moim zdaniem tak na prawdę była lepsza od Battlefielda 1 i to ona jemu powinna "podebrać" nabywców).

2. Zamknięta za durnowatą blokadą regionalną (choć tutaj winę ponoszą także polscy lokalizatorzy, bo odwalili niezłą fuszerkę i kompletnie zabili klimat oryginału).

3. Przeceniania jak najgorszy crap (dziś można ją wyrwać w pudełku za 50 zł), choć to przecież prawdziwy hit (zarówno w singlu jak i w multi). Grałem w 3 ostatnie Call of Duty i kompletnie nie przekonał mnie ich system biegania po ścianach (nie był ani zbyt wygodny, ani nie pasował mi zbytnio do rozgrywki). Po 15 minutach spędzonych z Titanfall 2, zastanawiałem się jak ja przez te wszystkie lata mogłem grać w FPSy bez tej mechaniki?! Od razu widać kto od kogo zżynał. Do tego tak fajnej kampanii dla pojedynczego gracza Call of Duty nie miało od czasów pierwszego Modern Warfare (czyli gry twórców Titanfalla...).

Żal mi Respawn'a, bo to utalentowani ludzie z pasją, którzy nieustannie wpadają z deszczu pod rynnę. Najpierw EA, potem Activision, teraz znowu EA... Może powinni - na wzór choćby IO Interactive - spróbować wyrwać się na wolność? Titanfall 3 bez korpobandyckiego EA jazgoczącego nad głową - to by było coś! Trzymam za nich kciuki, bo zasługują jak mało kto.

31.07.2017 17:20
odpowiedz
Persecuted
66

W tym miesiącu "Złoty Otisso" wędruje do... Otisso, cóż za zaskoczenie, gratuluję :].

31.07.2017 15:37
Persecuted
66

Pomijam zgodność z wiedżmińskim lore, ale moim zdaniem Wiedźmin 3 pomieściłby jeszcze masę dodatków. Technologia nie zestarzała się ani trochę (to ciągle jeden z najładniejszych sandboxów jakie istnieją), a CDP potrafi pisać interesujące historie, okraszone fajnymi dialogami i niezłą narracją (zwłaszcza na mniejszą skalę, stąd moim zdaniem dodatki były lepsze od podstawki, bardziej zwarte, skondensowane i intrygujące).

Wiele motywów w Wiedźminie zostało ledwie liźniętych (czy to przez Redów, czy przez samego Sapka) i spokojnie dałoby radę ukręcić na tym niejedną 20-30 godzinną przygodę. Mogliby pokazać choćby Ofir (to chyba coś w rodzaju Półwyspu Arabskiego), Zerikanię (południowa część Afryki), Kovir (bodaj Holandia) czy Nilfgaard. Obstawiam też, że dodatki byłby fajne nawet bez Geralta, czy w ogóle wiedźmina w roli głównej. Niby rozumiem ich chęć odpoczynku od wiedźmińskiego świata, ale pieniądze nie śmierdzą ;]. No a dodatek to nie to samo (w sensie rozmachu produkcyjnego), co duża gra.

No i ciekawe, czy CDP RED może sobie pozwolić na tryb pracy w stylu Blizzarda. Czyli jedna duża gra co kilka lat, a w przerwie zupełna pustka.

26.07.2017 17:28
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
66

Ubisoft i EA jeszcze mogą utrzymywać własne platformy cyfrowe, bo wydają dostatecznie dużo tytułów własnych. Dzięki temu mają wystarczająco dużo "siły", żeby wymusić na graczach swoje klony Steama. GOG natomiast, to dla mnie taki zbędny twór, którego używam tylko do grania w Wiedźmina 3. Jak będzie z platformą Techlandu? Pewnie podobnie jak z GOGiem (i platformą MUVE - pamięta to ktoś jeszcze?) i będę na niej grał tylko w to, do czego zmusi mnie Techland...

Swoją drogą Techland to nie tylko producent, ale też prężny wydawca (IMO ich wydania pudełkowe nie mają sobie równych i to nie tylko w Polsce, ale w skali całego świata. Pudełka w ostatnich latach w ogóle chylą się ku upadkowi, a ich wydania są wyjątkowo estetyczne, eleganckie i dobrze wycenione. Takie wręcz minikolekcjonerki, które miło postawić na półce). Jeżeli jednak Techland zacznie wciskać swoją platformę do wszystkich wydawanych przez siebie gier, to zrobi się nieciekawie.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-26 17:31:41
24.07.2017 12:57
Persecuted
66

Wychodzi ponad 3600 zł ceny podstawowej. Doliczmy "frajerne" (zwane podatkiem od nowości) i możemy rozważać polską cenę na poziomie 3800-4000 zł... czyli tyle, ile kosztuje 1080Ti. Na to się chyba mówi "samozaoranie". W cenie do 3000 zł można by mówić o jakiejś konkurencyjności, ale tak...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-24 13:01:00
20.07.2017 20:15
1
odpowiedz
Persecuted
66

Ooo, nie ma Mario? ;].

Ja bym zamiast Novigradu dał Beauclair, bo to jednak bardziej wakacyjna i pocztówkowa miejscówka.

A w te wakacje zwiedzam Boliwię (GR: Wildlands). Nie ma tam żadnego dużego miasta, ale cytując klasyka, też jest zaje***cie :). Ubisoft wspiął się na wyżyny, jeżeli chodzi o kreację świata!

20.07.2017 16:36
1
odpowiedz
Persecuted
66

"Dotyczy to zwłaszcza dewelopera i akademickiego wykładowcy Jessego Schella, który podczas rozmaitych konferencji w 2013 roku przekonywał, że dema nie tylko nie pomagają w nakręcaniu sprzedaży gier, ale… wręcz w tym przeszkadzają. Na dowód przytoczył swoją analizę tytułów wydanych na konsolę Xbox 360. Według jego danych, pozycje, których premierze towarzyszył tylko zwiastun, w ciągu pół roku sprzedawały się przeciętnie w ok. 525 tys. kopii. Z kolei produkcje wypuszczane zarówno z trailerem, jak i z grywalną próbką, w sześć miesięcy osiągały sprzedaż na znacznie niższym średnim poziomie – ok. 250 tys. egzemplarzy."

Niech zatem żyje oszukańczy marketing i kreowanie produktu, który nie istnieje... Co oczywiście nie znaczy, że z praktycznego punktu widzenia nie ma w tym racji. Ja sam muszę potwierdzić, że dema znacznie częściej mnie zniechęcały do zakupu niż zachęcały (choć i tak bywało).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-20 16:38:08
18.07.2017 16:02
3
odpowiedz
Persecuted
66

Paskuda udająca artyzm.

18.07.2017 10:41
4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
66

Na tapet, nie tapetę :).

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/na-tapet-czy-na-tapete;15076.html

==========

A Creative Assembly jednym failem zastąpiło inny. Niby fajnie, że chcą uniknąć chamskich zagrywek z wycinaniem zawartości, ale czy muszą jednocześnie przymuszać do posiadania "jedynki"? W ich przypadku ciężko mi uwierzyć, że nie jest to kolejna zagrywka, mająca wyssać kasę z graczy (CA słynie z bezczelnej pazerności).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-18 10:41:58
16.07.2017 13:12
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

@Guru567

Dokładnie, to samo chciałem napisać. Rozumiem, że pierwszy TEW to nie był wielki hit, a raczej dosyć niszowa gra dla fanów gatunku i że pewnie TEW 2 "skończy" podobnie. No ale skoro nawet taki Elex się załapał na listę (a to przecież taki sam średniak dla fanów, a nie uniwersalny hit o szerokim targecie), to TEW2 również powinien tu być.

====

Strasznie mocna - przynajmniej dla mnie - szykuje się tegoroczna, growa jesień / zima (zwłaszcza październik i listopad). Jest na co czekać.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-16 13:15:36
15.07.2017 20:08
Persecuted
66

Ty się śmiejesz, a STEAMowe konta niektórych graczy są warte tyle co mały samochód ;]. Licząc po cenach w dniu zakupu, ja sam przez prawie 10 lat "zainwestowałem" kilka ładnych tysięcy (mam w bibliotece blisko 400 pozycji). Byle błyskotka tego nie przebije ;d.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-15 20:09:34
14.07.2017 13:36
20
odpowiedz
Persecuted
66

Rozumiem klucze do mieszkania, kluczyki do samochodu czy nawet tatuaż... ale żeby hasło do Steama?!

Apel do Otisa i GOLa - nie promujmy tutaj patologii, bo jeszcze ktoś zacznie naśladować i będzie tragedia!

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-14 13:36:53
14.07.2017 09:44
5
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
66

@ste100

Kazdy to mial kupic juz to kupil, kazdy kto mial ograc juz to ogral, niewazne czy ze sklepu czy od skida

Nie, nie każdy. Nie każdy jest krezusem, maniakiem kupującym wszystko na premierę (mimo niezbyt przychylnych recenzji), czy złodziejem ściągającym gry od "skida".

Ja w Andromedę nie grałem, a ten trial to doskonały sposób by to nadrobić.

12.07.2017 11:32
odpowiedz
Persecuted
66

@mareczeklubigry

Już jest od dawna, nazywa się Deluxe Edition. Zawiera podstawkę i season pass, czyli de facto całą zawartość cyfrową (obecną i przyszłą).

=======

Kolejna gra, która uderza w podobne klimaty (wsiowych kultystów rodem z USA). Może będzie fajnie.

08.07.2017 09:54
odpowiedz
Persecuted
66

"Cierpienie się sprzedaje, to jest dobry interes"

Miało na GOLu nie być o religii ;].

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-08 09:54:37
07.07.2017 20:59
Persecuted
66

@up

Czyli wyraźnie interesuje cie SF/fantasy. Spoko, sam też lubię, tylko czego w takim razie szukasz w serii, która od początku swojego istnienia mocno stawia na aspekt historyczny i realistyczny? Jeżeli coś takiego cię nie interesuje (a to wynika z twojej wypowiedzi) to szkoda twojego czasu, bo ta seria inna nie będzie.

07.07.2017 17:10
Persecuted
66

Tak z ciekawości, zdefiniuj proszę "ciekawy setting", najlepiej podając jakieś przykłady.

07.07.2017 17:09
1
Persecuted
66

W Black Flagu dało się wyłączyć dosłownie wszystko (włączając w to kontekstowe pojawianie się przycisków, sugerujących co mamy wcisnąć by zainicjować jakąś akcję, np. rozmowę z NPCem), także i tutaj spodziewam się czegoś podobnego (Origins to gra od tych samych ludzi).

07.07.2017 17:06
Persecuted
66

Tym razem Ubisoft nie przesadza, chwaląc się "najlepszą wodą w grach video". Jej wygląd i fizyka to faktycznie nowy poziom ;d.

07.07.2017 16:57
Persecuted
66

Rogue i Warrior się liczą. Shaman i Priest to tylko do zabawy (zwłaszcza Shaman).

I czemu o dziwo? Quest Paladyna jest tak żałośnie kiepski, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zbuduje na tym decku. Trzeba zagrać 6 buffów (z czego większość crapowatych, jeżeli ma się to odbyć w miarę szybko, a nie koło 15 tury), a nagroda za ten wysiłek może zostać usunięta jednym spellem, zanim zdąży cokolwiek zdziałać.

07.07.2017 16:52
Persecuted
66

1. Zgadza się, tylko Rogue i Warek się liczą. Shamanem i Priestem to się można od biedy pobawić w questy, ale nic sensownego się tym nie ugra. Priesta początkowo próbowano budować pod quest + silence, ale wyszło na to, że sam silence działa lepiej (podobnie jak discard lock lepiej działa bez questa).

2. Z tymi bestiami to sam nie wiem. Z jednej strony masz rację, że koszt takiej karty będzie raczej wysoki (jak się wydaje, 4 to minimum, wliczając hero power), a poza tym trzeba się zdać na łaskę RNG. Z drugiej dostrzegam (potencjalnie) mocne strony. Przede wszystkim to coś tworzy bestię, a nie wyciąga z decku, więc teoretycznie masz nieskończony zapas minionów (można więc miejsce w decku poświęcić na spelle), a poza tym masz taki komfort, że zawsze możesz sobie sklecić coś, co akurat jest ci potrzebne (przynajmniej w teorii). Pytanie tylko, czy to nie będzie zbyt wolne. Quest Warlocka też wyglądał na mega potężny, ale szybko okazało się, że nawet zagranie go w 5 turze (co jest praktycznie niemożliwe w większości meczy), jest po prostu zbyt mało znaczące i nie daje rady nadgonić start w postaci masowego opróżniania ręki. Niestety Blizzard się łatwo nie poddaje i prawdopodobnie discard dalej będzie eksploatowany (rozumiem, że każda klasa powinna mieć jakąś tożsamość, ale nie lepiej było postawić na demony?!).

3. Z F2P to zgoda. Hearthstone niestety przypomina pod tym względem podłe, chińskie czy koreańskie wyciągacze pieniędzy z gatunku: "płać gruby hajs, albo grinduj do us***ej śmierci bo drop rate co lepszych rzeczy wynosi 0,00000002".

Ja bym jeszcze był w stanie to przeboleć, gdyby za pieniądze dało się kupować konkretne karty. Niestety jedyna opcja to losowe pakiety, w których może być skarb (ultra rzadko), albo totalna padaka.

07.07.2017 10:20
Persecuted
66

Na papierze zapowiada się całkiem spoko, oby nie powtórzyła się sytuacja z questami (gdzie raptem 2 okazały się dobre, a reszta niegrywalna).

Coś czuję, że po żałosnym (z jego punktu widzenia) Un'Goro, Warlock powróci do grona liczących się klas (bo w tym momencie jest słabszy nawet od "haha Priest'a"). W końcu czarnoksiężnikowi ze śmiercią jest bardzo po drodze :).

05.07.2017 21:23
Persecuted
66

@Up

Nie no, działać będzie, bo to tylko mało istotny detal nie mający wpływu na rozgrywkę. Niemniej trochę to boli, zwłaszcza, że ta seria ma aspiracje do bycia nazywaną serią gier historycznie poprawnych.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-05 21:23:53
05.07.2017 18:02
Persecuted
66

Pytanie tylko jak małych. Jeżeli mielibyśmy zostać świadkami np. jakiejś wojny domowej trwającej 2-3 lata, to jak tu racjonalnie połączyć skalę gry z realizmem? To znaczy, żeby kampania nie kończyła się w piętnaście minut, jedna tura musiałaby odpowiadać... 1 tygodniowi? Wtedy 3 lata dałyby nam około 150 tur, czyli w sam raz. Tylko ile wtedy trwałoby wznoszenie budynków? Albo przemieszczanie wojska? Albo werbunek? Albo badania? Przy mniejszej skali, wszystko musi się dziać proporcjonalnie wolnej, tylko czy gra nie stanie się przez to nudna?

Ja czegoś podobnego doświadczałem już w Attili. Twórcy chcieli wszystko spowolnić, więc rozwój naszego imperium trwał duuuużo dłużej (zwłaszcza na początku). W moim przypadku oznaczało to masę "pustych" tur i po prostu "przeklikiwania" tak długo, aż zakończy się coś, co nie pozwala mi ruszyć dalej (np. niski porządek publiczny, brak wojska, wznoszenie budynku itd).

Ja bym chciał coś na modłę Shoguna II. Skala też była tam niby mniejsza, ale gra była dzięki temu szybsza i bardziej dynamiczna, a nie wolniejsza i bardziej rozlazła. Każdy klan zaczynał grę z równego pułapu (nie było imperiów czy lokalnych hegemonów, każdy miał 1 region i garstkę lichego wojska), odległości między miastami były niewielkie (co pozwalało na krótkie i szybkie wojny rozstrzygane w kilka tur), ekspansja była błyskawiczna (opór przeciw najeźdźcy właściwie nie istniał, wystarczyło zostawić w mieście mały garnizon i już w następnej turze można było robić wymarsz na front), a do tego wszystkie frakcje operowały w 80% tymi samymi jednostkami i budynkami (co ułatwiało rozeznanie się w tym co, jak i na kogo, nie jak w Attili, gdzie sumarycznie jednostek było pewnie ze 200-300).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-05 18:02:47
05.07.2017 17:43
7
Persecuted
66

Od strony merytorycznej też mi się podoba, bo to dobry pomysł, a wspomniany "Zmierzch Samurajów" to bezsprzecznie najlepszy dodatek w historii serii.

Martwi mnie tylko potencjalny miliard DLC wyciętych z podstawki (w tym Creative Assembly jest niestety mistrzem). Dość wspomnieć, że Rome 2, Attila i Warhammer nie dostały edycji kompletnych, więc chcąc zagrać w "pełną wersję" tych gier, trzeba wszystkie dodatki kupić osobno (co sumarycznie, mimo upływu czasu, nadal wymaga wyłożenia dość znacznych pieniędzy). Mało tego, Warhammer pół roku po premierze dostał nową edycję (oczywiście w pełnej, premierowej cenie) składającą się z podstawki i darmowych DLC, które może sobie pobrać każdy posiadacz gry na Steamie.

04.07.2017 15:03
2
Persecuted
66

Brak dostosowania wyglądu bohatera żenada

Przecież tego nigdy w tej serii nie było... Tu nie chodzi o całkowite pozbawienie możliwości wpływania na wygląd Bayeka, bo ubrania (zbroje) jak zwykle można zmieniać (tym razem nawet dołożyli możliwość zdejmowania kaptura). Było to nawet widać na E3, poza tym specjalne edycje gry i pre-ordery mają bonusy w postaci dodatkowych strojów, co tym bardziej potwierdza taką możliwość.

Za to najprawdopodobniej nie będzie możliwości fizycznej zmiany bohatera, tj. jego twarzy, koloru skóry, włosów, zarostu itp.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-07-04 15:04:26
04.07.2017 10:37
2
Persecuted
66

Śmianie się z polityka = portal o polityce
śmianie się z księdza = portal o religii
śmianie się z piekarza = portal o pieczywie
śmianie się z lekarza = portal o medycynie

Tak to działa???

04.07.2017 10:34
5
Persecuted
66

Papa, nie będziemy tęsknić :).

04.07.2017 10:31
13
odpowiedz
1 odpowiedź
Persecuted
66

Ludzie, ten komiks wyśmiewa człowieka znanego ze swojego... "ekscentryzmu", dziwnych wypowiedzi, wpadek językowych itp. (w tym kontekście - szaleństwa).

To, że jest on jednocześnie politykiem (i to należącym do konkretnej opcji politycznej), niczego nie zmienia. Skoro akceptujemy w tych komiksach wyśmiewanie się z prawdziwych ludzi (vide często trafiający tu Gabe Newell i Bobby Kotick), to dlaczego mamy robić wyjątki?

03.07.2017 19:09
1
Persecuted
66

Akurat to jest minister wojny :).

30.06.2017 22:55
odpowiedz
Persecuted
66

@Konr@d

To już dawno nieaktualne :). SoW wychodzi w październiku.

30.06.2017 09:11
Persecuted
66

@Up

Bo licencja na PoPa jest zbyt droga w stosunku do zainteresowania graczy, mówili o tym kilka razy.

30.06.2017 09:09
Persecuted
66

Kto ocenia? Co?

29.06.2017 18:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

@Lord .

Dojenie? O kto komu każe kupować? Ja tam odpuszczam większość pomniejszych odsłon tej serii i mi z tym całkiem dobrze. Unity należy do moich ulubionych, więc może na tą platformówkę się skuszę... a może nie.

Nie wspominając o tym, że te mobilne "maluchy" potrafią być na prawdę dobrymi produkcjami, a nie tylko żerowaniem na licencji (vide seria GO od Square Enix, gdzie DeusEx GO dał mi więcej frajdy, niż te duże odsłony). Assassin's Creed Pirates (darmowe!) też było całkiem spoko.

28.06.2017 21:53
2
Persecuted
66

@planeswalker

Ja piję do tego, że Mario w Ameryce otoczony jest nie mniejszym kultem niż w Japonii. Poza tym jest coś takiego, że ludziom w pewnym wieku, nostalgia (albo - jak kto woli - zdziadzienie i tęsknota za młodością) najwyraźniej zaczyna przeżerać mózg.

Jak poszukasz w internecie list w stylu "Top 10 COŚTAM w grach", to na większości z nich, gdzieś koło podium, na pewno będzie jakiś Mario. Pamiętam np. Top 10 poziomów bagiennych z gier. Mario (nawet nie wiem jaki, ale któryś z tych starych) był na 2 albo 3 pozycji, umieszczony tam za etap, który wyglądał jak cała reszta gry (standardowe chmurki, krzaczki i rurki), tylko wszystko zabarwione było na blado żółty / zielonkawy kolor... Co ciekawe, był to ranking z 2016 roku, ale już takie Metro Last Light czy Wiedźmin 3 (bezapelacyjnie posiadające jedne z najbardziej klimatycznych terenów bagiennych w grach ostatnich lat) w ogóle się nawet na tą listę nie załapały (za to jakieś gry z pierwszego PSXa czy NESa to i owszem).

GOL też kiedyś dołożył swoją cegiełkę do tego absurdu, robiąc listę 10 najlepszych protagonistów w grach i umieszczając wąsatego hydraulika na 1 miejscu...

Ja rozumiem, że Mario (jako gra) miał ogromny wpływ na losy całej branży i tym samym wpisał się złotymi zgłoskami w historię gier, ale bez przesady! Niemy ludzik złożony z 8 pikseli (jeden udawał wąsy, bo ówczesna rozdzielczość nie pozwoliła zrobić mu normalnych ust), pozbawiony głosu, historii, charakteru i osobowości jest niby lepszy niż choćby Shepard z ME? Nathan Drake z Uncharted? Joel z TLOU? Lee / Clem z The Walking Dead? Aż dziwne, że GOL nie umieścił na liście długiego klocka z Tetrisa albo belki z PONGa...

@marcing805

Ja nie mam pojęcia... bo ty masz pojęcie? Argument nie do przebicia, pozamiatane.

A może zwróć uwagę, że nie chodziło mi o konkretną grę, tylko o nadmiar Mario na podium, który różnymi tytułami zgarnął kilka nagród? Jeszcze Super Mario Odyssey to rozumiem (bo to całkiem obiecująca produkcja), ale Mario i Króliki? Uproszczony klon XCOMa, stworzony z resztą w kolaboracji z Ubisoftem (tak, tym samym, znienawidzonym Ubisoftem. Jak widać Mario jest lekiem na wszystko, nawet na hejt...)? Dla mnie wpisuje się to właśnie w nurt, który przedstawiłem w tym poście.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-28 22:07:38
28.06.2017 19:26
4
odpowiedz
9 odpowiedzi
Persecuted
66

Amerykanie aż tak kochają Mario? Dla mnie to zupełnie niepojęte. Ciekawe jaka była średnia wieku oceniających... Nie, nie sugeruję, że to "dzieciarnia" tak zadecydowała. Wręcz przeciwnie, sugeruję, że zrobiły to kierujące się nostalgią stare dziady :).

27.06.2017 15:34
2
Persecuted
66

Z tego co kojarzę, Polacy byli tam odpowiedzialni za warstwę koncepcyjno-merytoryczną (czyli pomysł, fabułę, artstyle, balans itp.), natomiast Niemcy obstawili stronę techniczną (dali technologię, napisali kod i wszystko poskładali do kupy).

Taki układ był o tyle spoko, że za projekt LOTF odpowiedzialny był w dużej mierze Tomasz Gop, czyli koleś znający się na swojej robocie, a jego wizja mogła zostać urzeczywistniona bez większych zgrzytów i fuszerek w warstwie technicznej (z czego CIG niestety słynie).

27.06.2017 14:56
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
66

Jeżeli to im pomoże wrócić na właściwe tory, to spoko. Obawiam się jednak o LOTF 2. Już "jedynka" dawała po sobie odczuć ograniczenia budżetowe, a to teoretycznie był tytuł AAA. Czy kontynuacja poradzi sobie w formule AA? Jestem sceptycznie nastawiony (chyba że znowu wezmą Deck13 do współpracy).

27.06.2017 14:48
7
Persecuted
66

O to to :).

To obok LOTF ich najlepsza gra i chętnie zobaczył bym kontynuację.

24.06.2017 20:41
Persecuted
66

A mnie w tych zadaniach pociąga własnie to, że są takie proste i zwyczajne. Niby nie mają w sobie niczego ciekawego i na pewno byłyby męczące, gdyby trwały dłużej albo trafiały się częściej. Na szczęście to są takie dosyć rzadkie pierdółki, które zajmują 2-3 minuty i wymagają raptem kilku prostych czynności, które możemy wykonać niezależnie od poziomu naszej postaci czy własnego skilla jako gracza. Ot poświęcamy im chwilkę, dostajemy coś w zamian, idziemy dalej. Od strony rozgrywki może nie jest to super fascynujące, ale moim zdaniem świetnie się sprawdza jako taka odskocznia, pomagająca w budowaniu klimatu i wiarygodności świata (w którym nasz bohater ma jakieś sensowne miejsce).

Z podobnych powodów niektórzy ludzie grając w różne cRPGI, wymyślają sobie dodatkowe role (niezależnie od tych narzucanych przez grę). Np. latają po lesie z łukiem i polują, albo ganiają po łące i zbierają ziółka na mikstury. Nie dla doświadczenia, nie dla złota, nie dla surowców czy nabijania umiejętności craftingowych. Robią to dlatego, bo chcą zacząć pasować do świata przedstawionego i wczuć się w niego. Przestać być herosem, który wszystko robi w epickim stylu (i wokół którego wszystko się kręci) i zacząć egzystować niczym przeciętny mieszkaniec, który robi przeciętne rzeczy i prowadzi przeciętne życie. Oczywiście nie bez przerwy (bo to by było potwornie nudne), ale od czasu do czasu w ramach odskoczni od "bohaterowania".

Dla jednych to niepojęte, ale innym sprawia ogromną frajdę :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-24 20:42:59
24.06.2017 07:24
Persecuted
66

@Up

Inne gry lepsze nie są. Zadania - od strony technicznej - zawsze są oparte o jakieś mechaniki dostępne w grze. Im więcej mechanik, tym (teoretycznie) większa różnorodność zadań. Standardowy cRPG ma tych mechanik raczej niewiele (idź do, pogadaj, pobij / zabij, przynieś, znajdź, wytwórz), toteż wiedźmińskie zmysły jednak coś do tej puli dodają. Problemem było raczej to, że twórcy strasznie tego nadużywali. Z 80% zadań wymagało użycia wiedźmińskich zmysłów, które są jednak bardzo inwazyjne i mało naturalne od strony rozgrywki (inaczej niż choćby rozmowa czy walka).

23.06.2017 20:48
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Persecuted
66

Moim zdaniem takie małe i z pozoru bzdurne zadania (przynieś rzepę, kup dla mnie miecz, pomóż mi ugotować zupę, pogadaj w moim imieniu z NPC X itp.) są na prawdę fajne i sensowne z punktu widzenia narracji, rozwoju bohatera i realizmu świata. Przecież to nielogiczne, żeby "gołodupcowi" w podartej koszuli i patykiem w charakterze broni, zlecać polowania na smoki i ratowanie świata, prawda? Gdy widzisz kogoś takiego proszącego o pracę, to chyba oczywiste, że dasz mu do roboty coś małego, nieskomplikowanego, łatwego (aczkolwiek niekoniecznie ciekawego czy emocjonującego).

Ktoś zapyta: "Po co w ogóle projektować takie zadania, skoro niczego nie wnoszą?". A no po to, żeby uwiarygodnić świat przedstawiony i nadać trochę wartości naszym osiągnięciom, dzieląc je na małe i duże (a nie duże i wielkie). To zadanie z rzepą w Gothicu 2 pamiętam do dziś, głównie dlatego, że było inne, na swój sposób oryginalne i - mimo zerowego poziomu trudności - ogromnie satysfakcjonujące. Zwłaszcza z perspektywy czasu, gdy biegając w płytowej zbroi paladyna, myślałem sobie: "Kurcze i pomyśleć, że jeszcze 20 godzin temu zbierałem rzepę dla zrzędliwego rolnika, a teraz wszyscy kłaniają mi się w pas, tytułując mnie lordem". Szkoda, że tak niewielu projektantów dostrzega ile immersji dodaje grze możliwość bycia nikim i stania się (własną pracą) kimś ważnym. Gdy od początku zaczynamy z wysokiej nuty (jako heros, który zabija potwory, zażegnuje pokoleniowe konflikty i rozwiązuje starożytne zagadki), to skala szybko wymyka się spod kontroli (i już nie wiadomo, co jeszcze bardziej epickiego możemy zrobić), a budowanie bohatera (pod względem fabularnym) staje się nudne.

Taki Shepard z Mass Effecta od pierwszych chwil ratuje cały wszechświat (robiąc coraz bardziej epickie rzeczy), a przez całą trylogię nawet go nie awansowali i pozostał jedynie komandorem. Bezsensowne i dołujące.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-23 20:56:04
23.06.2017 15:09
Persecuted
66

@Up

Drewno? Akurat NRS robi bardzo dobre animacje z wykorzystaniem mo-capu.

23.06.2017 13:03
4
odpowiedz
Persecuted
66

Świat gry jest na prawdę bardzo fajny. Czuć tu trochę Stalkera, trochę Mad Maxa, trochę Fallouta - czyli jest klimat. Niestety mechanika gry nie zachwyca i to się już raczej do premiery nie zmieni :(.

Dam szansę, jak będzie do wyrwania za dwucyfrową kwotę.

PS. Mam wrażenie, że walka bronią białą jest tu tylko po to, żeby w Elexa w ogóle dało się grać. Gdyby w grze dostępna była jedynie broń dystansowa, to przy obecnym poziomie działania związanej z nią mechaniki, chyba nawet najwięksi fani PB by zwątpili...

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-23 13:06:33
23.06.2017 12:59
Persecuted
66

To nie ma nic wspólnego z oczekiwaniami. To po prostu mitologia dorabiana przez fanatycznych fanów, do zaistniałego stanu faktycznego, wynikającego z indolencji Piranha Bytes. PB nie potrafi zrobić tego lepiej, więc fani dorobili bajeczkę, że toporność i siermiężność to część ich stylu, znak rozpoznawczy itd. Chyba tylko oni sami w to wierzą...

23.06.2017 12:55
5
Persecuted
66

Nie ważne jak zły będzie Assassyn, i tak swoją jakością przebije Elexa po wielokroć. Choćby dlatego, że zwyczajnie przewyższa go wartością produkcyjną (wynikającą z poczynionych nań nakładów) z 10 albo 20 razy...

Coś jak Diablo 3, które na premierę było w dosyć nieciekawym stanie, ale i tak zjadało z 90% konkurencji. Po prostu przy tylu władowanych środkach, wartość produkcyjną (od której mocno zależy jakość) widać, słychać i czuć.

22.06.2017 12:05
odpowiedz
Persecuted
66

Koncerny ostatnio chyba zauważyły, że w miarę przyzwoity tryb single może im napędzić większą sprzedaż, toteż nawet tytuły promowane jako produkcje multiplayer, dostają (Ghost Recon Wildlands, For Honor) lub mają dostać (Battlefront II, Anthem, Destiny II, Skull and Bones) własne kampanie fabularne.

Problem w tym, że w historii nie było chyba jeszcze gry, która mimo rodowodu w postaci MMO, miałaby też dobry tryb dla pojedynczego gracza. Zobaczymy jak będzie tutaj, ale jestem sceptyczny. Kampanię na miarę Wildlands bym jeszcze ścierpiał, ale takiej jak w For Honor już nie za bardzo.

20.06.2017 23:27
Persecuted
66

Robisz coś źle. Poprawne okno powinno wyglądać tak --->

20.06.2017 22:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
Persecuted
66

Wersję Steam można zainstalować w taki sposób:

1. Odpalić Steam
2. Otworzyć Meneger Zadań
3. Wybrać Plik > Uruchom nowe zadanie (zaznaczyć uprawnienia admina)
4. Wpisać tam: "steam://install/649780"
5. Pobrać demo przy pomocy instalatora

Nie wiem, czy potem uda się normalnie odpalić to demo, ale zainstalować się zainstaluje.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-20 22:50:33
20.06.2017 22:38
1
Persecuted
66

Wygląda jak 'jedynka", czyli bardzo dobrze.

19.06.2017 18:27
Persecuted
66

@Up

Dla mnie to właśnie była największa zaleta tej gry i jeden z aspektów, który czyni Black Flag - w moich oczach - najlepszą odsłoną całej serii. Strasznie podobało mi się to uczucie bezkresu oceanu i towarzyszącej mu niezbadanej pustki. Podobała mi się odległość między poszczególnymi znajdźkami i ich niezbyt geste rozmieszczenie. No ale ja ogólnie wolę takie sandboxy, gdzie trochę wieje pustką (vide Mad Max), niż takie przeładowane znacznikami (jak AC: Unity czy Wiedźmin 3).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 18:27:41
19.06.2017 17:29
1
Persecuted
66

@Up

Akurat Assassyn jako "zamknięty świat" nie ma racji bytu :).

19.06.2017 17:22
3
Persecuted
66

Tylko jakich tu zmian oczekiwać? Dla mnie jedynym rozczarowaniem jest brak poprawek w stosunku do oczywistych niedoróbek, które ciągną się za serią od początku. Obiektom dalej zdarza się przez siebie przenikać, ragdoll dalej bywa absurdalny, niektóre animacje bywają źle spasowane (np. przeciwnik tnie powietrze, a gra zalicza to jako trafienie) itp.

Natomiast w warstwie merytorycznej (koncepcyjnej) czego więcej można tu oczekiwać? Półotwarty świat zmienili na w pełni otwarty i bezszwowy sandbox. Dodali normalne zadania poboczne z fabułą i cutscenkami (tego od zawsze serii brakowało), dodali iście cRPGowy system lootu i system rozwoju postaci ze specjalizacjami, zmienili system walki na bardziej wymagający (przynajmniej w teorii) i taktyczny, dołożyli kilka rodzajów broni. Poprawili też wspinaczkę i poszerzyli możliwość eksploracji dodając grobowce, jaskinie, podziemia i nurkowanie. Szczerze to nie wiem, co jeszcze (bez zmiany gatunku gry) można by tu zmienić czy dodać.

Wiem, że gra wygląda podobnie do poprzedniczek, ale jak niby ma wyglądać, skoro to kontynuacja, a nie nowa marka. Na rewolucję graficzną / technologiczną też nie ma co liczyć w tej generacji konsol, najwyżej na pewne poprawki (moc obliczeniowa przecież nie bierze się z kosmosu).

Jakieś pomysły? Gdybyś mógł stworzyć własnego Assassyna w starożytnym Egipcie, to co by się w nim znalazło? Ja sam zadawałem sobie to pytanie już kilka tygodni temu i wychodzi na to, że Ubi pomyślało o wszystkim, o czym i ja myślałem. Jedyne czego na pewno się nie doczekam (a chciałbym), to możliwość zostania faraonem :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 17:28:18
19.06.2017 15:21
Persecuted
66

@Up

Czyli plastikowym, paskudnym potworkiem?

19.06.2017 15:20
1
Persecuted
66

@Up

Czyli zwieńczenie growej trylogii, można by poznać "już" po 10 latach? Nieźle! :).

Tylko po co się ograniczać? Ja proponuję 8 lat przerwy. Albo lepiej, niech każdy wydawca wypuszcza jedną grę na dekadę, żeby człowiek mógł się zapoznać z serią w najważniejszych momentach swojego życia. Np. w "jedynkę" zagra 10 latek, w "dwójkę" 20 latek, a koniec historii pozna już 30 letni facet z żoną i dziećmi. Piękne! :D.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 15:29:09
19.06.2017 13:50
Persecuted
66

Tomb Raider - 2013 rok
Rise of the Tomb Raider - 2015 rok
Shadow of the Tomb Raider - pewnie nie wcześniej niż 2018 rok

2-3 lata odstępu to mało?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 13:51:30
19.06.2017 10:01
odpowiedz
Persecuted
66

Niby nic zaskakującego, bo czy ktoś w ogóle miał wątpliwości co do tego, że po sukcesie TR z 2013 i RotTR z 2015 kontynuacja powstanie?

Niemniej grafiki koncepcyjne zdradzają bardzo istotny szczegół - setting nowej gry. W tle widać piramidy, rzeźby i malowidła charakterystyczne dla kultury mezoamerykańskiej (tj. plemion amerykańskich z czasów prekolumbijskich), co sugeruje umiejscowienie gry w Meksyku, Ameryce Środkowej lub Ameryce Południowej.

Jak dla mnie strzał w dziesiątkę (o ile się potwierdzi), bo bardzo lubię te realia. Jak widać gdzie assassyn nie może (seria ponoć kilka razy omsknęła się o taki setting, ale finalnie nigdy nic z tego nie wyszło), tam babę pośle :).

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-19 10:05:30
19.06.2017 09:52
odpowiedz
Persecuted
66

Co racja to racja, ale trzeba przyznać, że SC mimo wszystko rośnie w oczach i po prostu widać, że te pieniądze przekładają się na jakość samej gry.

18.06.2017 17:38
Persecuted
66

Że niby te gry zmieniły styl graficzny? Z jakiego na jaki? Przecież one wszystkie trzymają się konsekwentnie jednej stylistyki, a ich wygląd zmienia się po prostu wraz z rozwojem technologicznym.

Faktyczną zmianę stylu graficznego (a nie np. zmianę palety barw), to możemy zaobserwować np. w The Darkness I >>> The Darkness II, Prince of Persia Two Thrones >>> Prince of Persia 2008, Devil May Cry 4 >>> DMC, Doom 3 >>> Doom 2016, czy Diablo 2 >>> Diablo III.

Raz, że to niezwykle rzadkie przypadki (czasem związane z rebootem czy zmianą dewelopera), dwa, że niekoniecznie wychodzą grze na dobre.

18.06.2017 16:09
Persecuted
66

@Up

Pytałem o przykłady "niektórych serii", o których pisałeś. Nadal czekam.

I czemu seria Assassin's Creed miałaby zmieniać na przestrzeni lat swój styl graficzny? Czemu JAKAKOLWIEK seria miałaby to robić? Jaki w tym sens?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 16:10:30
18.06.2017 14:38
Persecuted
66

@Lord .

Widać na pierwszy rzut oka, system walki w serii AC przez te wszystkie lata nie zmienił się praktyczne w ogóle

Pierwsze zdanie i już g**no prawda. Tak się składa, że AC Origins otrzyma już piątą(!) w tej serii, zrobioną całkowicie od nowa, iterację systemu walki. No ale skąd ty to możesz wiedzieć, skoro jesteś tylko zwykłym, pozbawionym jakiejkolwiek wiedzy na temat tej serii hejterem, dla którego ostatnim ogranym Assassynem był pewnie Brotherhood?

animacje, styl graficzny, niektóre serie z odsłony na odsłone zmieniają się nie do poznania

Jakieś przykłady, czy jak zwykle gołosłowne, hejterskie pierdzielenie?

DO tego dochodzi opowiadanie pompatycznych wałkowanych setki razy historii o ratowaniu świata

Fabuła AC nigdy nie była najwyższych lotów, ale to zdecydowanie więcej, niż tylko ratowanie świata (w innych ich grach to już nawet nie wspominam). Tylko skąd hejter ma o tym wiedzieć?

podziała na dobro i zło

Seria już dawno z tego wyrosła (vide AC III i kolejne odsłony), inne ich gry w większości również.

Oni po prostu nie są wa stanie stworzyć sensowną grę

Bo ty tak mówisz? Człowiek, który nie potrafi złożyć po polsku jednego sensownego zdania, nie kalecząc przy tym języka...

w tak krótkim czasie

Czyli 3 lata produkcji, na przestrzeni których przy projekcie udziela się ok. 1000 osób z całego świata, to mało?

Ubi wybrało model zawalania rynku średnimi produktami

Które dostaję oceny 8 i więcej. Średniaki... tia...

taki system na dłuższą metę jest nie opłacalny.

A piszesz to jako? Analityk rynkowy? Profesor ekonomii? A nie, przecież hejterzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 14:50:07
18.06.2017 14:15
6
Persecuted
66

@Up

Właśnie o tym pisałem ;d. Te gry to nie ideały (zwłaszcza strona techniczna kuleje) ale tak się składa, że Ubisoft ostatnimi laty wprowadza najwięcej postępu w tej branży. Równocześnie rozwija kilka dużych marek (a nie jak inni 1-2) , a do tego cały czas tworzy nowe. Raz lepsze raz gorsze, ale próbuje!

18.06.2017 13:30
3
Persecuted
66

Ubisoft nie wprowadza nowości? To proszę o przykłady (z ostatnich 10 lat) nowych, udanych marek AAA od korpo innych niż Ubi. Albo przykłady gier, które w ramach jednej serii zmieniają więcej (albo przynajmniej tyle samo), ile Ubi zmienia w swoich grach.

@Lord .

Mam rozumieć, że to ty decydujesz co - mimo wykorzystania tych samych klocków - jest świeże i fajne, a co jest NIEświeże i NIEfajne?

post wyedytowany przez Persecuted 2017-06-18 13:34:29