Likfidator:

Profil Gry Komentarze
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

29.09.2016 09:58
odpowiedz
Likfidator
74

Oczywiście, że ma. Skoro jest to podane w oficjalnej specyfikacji. Gdyby ten feature nie działał, to cały internet by o tym krzyczał od dnia premiery.

Miej na uwadze, że działa to tylko w aplikacjach, które pracują w trybie landscape tj. telefon ułożony poziomo. Nie wiadomo czemu, ale tak już Apple zrobiło.

Inna sprawa, że stereo głośniki nie mają najmniejszego sensu. Muzyki z głośników i tak słuchać nie będziesz, co najwyżej w grach, ale i tak większość czasu gra się na słuchawkach.

28.09.2016 21:01
odpowiedz
Likfidator
74

Rockbiter Weapon - tej zmiany nie bardzo rozumiem. Karta była od samego początku gry i nikt nie mówił, że jest OP. Karta była dobrze zbalansowana, bo przecież za 2 many są bezwarunkowe spelle jak np. Frostbolt, quickshot itd. Za 1 many mieliśmy 3 dmg, które mogliśmy zadać bohaterem i był to dobry removal. Warrior za 2 many ma przecież broń z dwoma ładunkami. Karta staje się po prostu słaba, ale jak widać Blizzard nie chce, by darmowe karty były mocne, czy nawet użyteczne. Wolałbym, żeby zmienili Trogga, by miał przeciążenie na 2 many.

Tuskarr Totemic - no i to jest zmiana, której każdy oczekiwał. W końcu koniec z przyzywaniem 3/2 + 3/4 za 3 many. Ta karta potrafiła dać takie value na początku, że przesądzała o pojedynku. Teraz będzie dobra, ale nie na tyle by ustawić pojedynek. Teraz będzie miała większą szansę na +spell damage, które ma synergię z nową bronią. Dobra zmiana.

Call of the Wild - tutaj mam mieszane uczucia. Do 8 tury to można było się nieźle przygotować na tę kartę. Zresztą jest kilka dobrych talii, które bardzo dobrze kontrują huntera. Mając win-ratio +70% przeciw hunterom i dobre szanse z innymi klasami mówi tyle, że nerf zbędny. Teraz Hunter co najwyżej będzie w tier 2, a szkoda. Wolałbym, żeby znerfili Barnesa i dali mu koszt 5 many, bo Barnes to główny powód przegrywania z hunterem, gdy dostanie 1/1 Savannah HIghmane.

Execute - dziwna zmiana. W wolniejszych pojedynkach 2 many na execute to żaden problem, bo warrior w większości tur i tak nie wykorzystuje całej many. Execute kosztujące 1 many dobrze kontrowało Aggro/tempo, usuwając kluczowych stronników wroga np. 7/7 od szamana w 4 turze w kombo z Ghulem. Karta nadal będzie grana, a Warrior silny, ale moim zdaniem niepotrzebna zmiana, szczególnie że zniszczono talie OTK. Ta zmiana tylko osłabia Warriora vs Aggro.

Charge - no właśnie, OTK Warrior się skończył. Kolejny przykład na to, że podstawowe karty mają być słabe, a Blizzard nie lubi OTK. Dobra zmiana.

Abusive Sergeant - pisałem kiedyś, że powinni kartę zmienić na "Okrzyk bojowy: Jeśli stronnik ma min. 3 punkty życia, daj mu +2 do ataku do końca tury". To by znacznie lepiej znerfiło aggro talie, a jednocześnie karta byłaby dobrym 1 dropem, który dobrze wymienia się z 2 dropami. Teraz będzie tech kartą. Przy dobrym rozdaniu Aggro i tak wygra. Moja zmiana podważyłaby cały aggro archetyp i grze by to na dobre wyszło.

Yogg-Saron, Hope's End - Beznadziejny nerf. Fajne w Yoggu było to, że właśnie rzucał tyle zaklęć. Teraz rzuci 3-5 i koniec. Może w 1 na 4 przypadków Yogg przeżywa. Najczęściej kończy jako żaba, albo ginie. Blizzard nerfi świetną, rozrywkową kartę i tylko dlatego, że skopał ostatni dodatek. Powinni znerfić Arcane Gianta, by kosztował 16-20 many i problem od razu by się rozwiązał. Skoro Yogg nie był problemem przez miesiące od premiery, to znaczy że był dobrze zaprojektowany.

Do tych wszystkich zmian dorzuciłbym jedną. W momencie, gdy używana jest mechanika Discover, albo dodawana losowa karta, to obaj gracze powinni zobaczyć co to za karta. W ten sposób wiedziałbyś, że warlock ma dodatkowe Power Overwhelming, Druid 3x Swipe, a mag owieczkę, Flamestrike'a, czy inny nietypowy spell.
Te losowe mechaniki prowadzą tylko do tego, że gra traci najważniejszą cechę karcianek, czyli liczenie prawdopodobieństwa posiadania danej karty przez przeciwnika.

28.09.2016 18:58
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

To akurat nieprawda. Ostatnim takim systemem był WinME. Pod XP, aplikacji dosowskich nie dało się uruchomić. W głównej mierze dlatego powstał DOSBox.

Windows ME był oparty na DOSie jak 9x, tylko miał tego DOSa ukrytego. Windows XP DOSa nie miał, ale Microsoft przygotował maszynę wirtualną z DOSem. Nie działała idealnie, bo miała problemy z timingami. W aplikacjach bez różnicy, ale w grach były problemy z prędkością. Microsoft nawet przygotował prostą emulację Sound Blastera pod XP. W każdym razie ten DOS w XP nie był konieczny, ale się pojawił. Można było zrobić go lepiej, ale poza grami działał tak jak należało. Gdy wyszedł XP trochę DOSowego softu jeszcze było w użyciu, ale to raczej wyspecjalizowanego.
Prawdę mówiąc, gdybym dziś miał pisać jakiś soft do obsługi fabryki czy innych kluczowych urządzeń, to prędzej wybrałbym DOSa niż Windows do którego nie mam zaufania w takich aspektach. Oczywiście skrojony na miarę linux to rozwiązanie idealne, bo można skonfigurować jądro tak, by zawierało tylko komponenty potrzebne do działania softu.

Co do DirectInput vs XInput, to ten drugi "ucywilizował" gamepady

XInput ma swoje zalety, ale jakby nie patrzeć można było rozwiązać to inaczej np. definiując rozszerzenia w postaci dodatkowych osi, przycisków czy innych metod wejścia. Xinput został po prostu skrojony na miarę pada od X360 i nie nadaje się do zaawansowanych kierownic, czy joysticków lotniczych.
Zwykły DirectInput cierpiał na to, że nie definiował roli przycisków, a producenci kontrolerów dowolnie je oznaczali. W każdej grze trzeba było konfigurować kontroler, co też nie zawsze było łatwe, bo np. pad miał dwie gałki, ale osie drugiej były zamienione, a gra nie miała opcji wyboru.
Xinput sprawdził się o tyle, że po prostu bierzesz pada do ręki i grasz, a na ekranie masz te same oznaczenia i kolory co na padzie.
Direct Input nadal jest zaszyty w systemie, ale mocno ukryty np. dostanie się do panelu kalibracji wymaga odpalania go z linii poleceń.

28.09.2016 16:49
3
odpowiedz
Likfidator
74

Majac ps3 czuje się zupelnie odsuniety na boczny tor. Wszedzie promuje się tylko PS4 a za chwile zrozumieja mnie posiadacze tychże konsol jak wyjdą nowe PS neo.

A czego oczekujesz od 10 letniej konsoli? Swoje lata świetności ma za sobą.

Majac kompa nawet z 6-8 lat, można się pobawic w zmiejszanie grafiki czy nawet dokupienie jakiejs jednej częsci by moc dalej cieszyc się najnowszymi premierami.

I przez te 6-8 lat wydasz tyle pieniędzy, że starczyłoby na zakup PS3 i teraz PS4. Czy PS4 na premierę i teraz na wymianę na PS4 Pro. Żaden argument.

I apropo piractwa. Można na PC sciagnac gre z torrków, oczywiście tylko po to by sprawdzic czy gra się podoba i czy warto ją kupić. Na konsole nie ma takiej mozliwosci, nie liczac cieniutkich wersji demo, po których naprawde ciezko ocenic gre.

Piractwo na PS3 i X360 jest bardziej rozwinięte niż na PC. Było to dokładnie widoczne na GOLu, gdy X360 był złamany, a PS3 nie. Posiadaczy konsoli Sony na tym forum można było policzyć na palcach jednej ręki. Potem PS3 zostało złamane tak, że wystarczyło podłączyć pendrive'a z exploitem, by odpalać piraty z HDD, i w ciągu kilku tygodni obrodziło setkami 'wiernych' posiadaczy PS3.

Zresztą cały Twój wywód można podsumować właśnie tym piractwem. Na PC gry sobie piracisz, na konsoli kupowałeś. Tyle w temacie.

Konsole są jakie są. Nikt normalny nie będzie twierdził, że PS3 czy PS4 jest lepsze od PC, bo to jest technicznie niemożliwe, by konsola kosztująca mniej niż dobre GPU oferowała lepszą grafikę, czy płynność.
Konsole są przeznaczone dla graczy okazjonalnych, którzy ogrywają sobie gry od czasu do czasu. Są też promowane jako modne gadżety. Kup iPhone'a, ubierz się w markowe ciuchy, stołuj się w sieciówkach, kup Playstation, oglądaj płatną TV itd.

PC i konsole to różne światy. PC jest tym czym użytkownik chce by był. Na PC masz 99% gier z konsol i do tego tony innych gier, które na konsole nigdy nie trafią. PC wymaga jednak dużo większej uwagi i dla osób nieobeznanych w temacie jest ogromną pułapką. Oczywiście, że za 3500 zł złożysz PC, które wydajnościowo zmiecie konsole, nawet PS4 Pro. Tyle tylko, że idź do sklepu i kup komputer za 3500 zł, nawet taki dla gracza. Dostaniesz w najlepszym wypadku i7 + GF 960, który będzie gorszy od PS4 Pro mimo iż 2x droższy.
A co dopiero mówić o zestawach z tandetnymi 8 rdzeniowymi CPU od AMD i budżetowymi GPU, które mają aż 4 GB z którego, ale i tak nie zrobią z tego użytku. O zasilaczu i jakości płyty głównej z litości lepiej nie mówić.

Konsole są jakie są, ale pójdziesz do sklepu, weźmiesz z półki, podłączysz w domu do TV i grasz. W przyzwoitej jakości i z (w miarę) gwarantowaną płynnością. Tego PC ze sklepu Ci nie zagwarantuje, jak sprzedawca nabije cię w butelkę.

Konsole to wygoda i spójność doświadczeń. PC to niczym nieograniczone możliwości. Obie platformy świetnie się uzupełniają, choć obecnie i tak najlepszym duetem jest PC + Nintendo. Na tej pierwszej masz multiplatformy w najlepszym wydaniu i tysiące gier niezależnych. Na tym drugim świetne typowo konsolowe gry nastawione na lokalny multiplayer przed jednym ekranem.

Poza tym wracając do Twojej recenzji PS3. Praktycznie w ogóle nie ogrywałeś exclusive'ów z tej konsoli, a to przecież jej największa zaleta. NFS: Shifta, GRID 2, czy GTA IV masz na PC i to w lepszych wersjach z lepszą płynnością i wyższą rozdzielczością. Po co grać w to na konsoli?
Trzeba było ograć trylogię Uncharted, Heavy Rain, The Last of Us itd.

Samo sterowanie padem złe nie jest. Jest ciężko celować to fakt, ale w grach, gdzie celowania nie ma, albo jest bardzo mało to gra się bardzo przyjemnie. Ja na padzie przy PC grywam od 1996 roku. Wcześniej zaś miałem taki tradycyjny komputerowy joystick. Pada mam równie dobrze opanowanego jak granie na myszy. W grach takich jak Batman, Assassin's Creed, czy Tomb Raider gram na padzie. Wyścigi też raczej pad, choć klawiatura precyzyjniejsza.

Podobnie z bijatykami. Na padzie udaje mi się grać na średnim lub wysokim poziomie trudności, a na klawiaturze śmigam takie kombosy, że mogę grać o poziom czy dwa wyżej. Kwestia taka, że klawiatura leży na biurku i masz całe 5 palców do dyspozycji.
Klawiatury do salony przed TV nie zabierzesz niestety.

FPSy na padzie są raczej niegrywalne, ale czasem dobrze jest sobie postrzelać padem, nawet dla urozmaicenia. Mafię 2 przeszedłem raz na padzie. Nawet grało mi się lepiej niż na myszy, bo na tej ostatniej była banalnie prosta. Headshot za headshotem, nawet za osłony nie trzeba było wchodzić. Na padzie to była paraolimpiada, ale właśnie to toporne sterowanie było ciekawe.

28.09.2016 15:16
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Zgoda, od Win16 i DOSa masz emulatory, ale nie zapominajmy co zrobiono przy okazji Visty. System ten miał w założeniach storpedować PC gaming.
Wyrzucono z systemu całkowite wsparcie dla akceleracji dźwięku. EAX był od lat standardem na PC i jego najnowsza wersja była rewelacyjna. Co najlepiej słychać w DIRT 1, Bioshock 1 czy Quake'u 4. Tak dobrego pozycjonowania i efektów środowiskowych nie ma w żadnej współczesnej grze. Ilekroć odpalam, którąś z tych gier na SB X-FI to zawsze mnie zaskakuje jak one brzmią.
Próbowano później wprowadzić OpenAL, ale z różnym skutkiem. Świetną implementację tej biblioteki zrobiono w Mass Effect 2, co najlepiej było widać w lokacji z klubem, gdzie im bliżej sali tanecznej tym muzyka mniej wytłumiona i głośniejsza.
W każdym razie dzięki X-FI i OpenAL mój Core2Duo żył dłużej niż powinien. Sprzętowa akceleracja dźwięku była prawie jak darmowy rdzeń CPU, miałem 5-10 FPS więcej w wielu grach w porównaniu do testów z netu.

Drugą rzeczą, było wprowadzenie dodatkowych warstw API i usunięcie rozszerzeń z DirectXa. W efekcie wzrósł narzut na CPU i producenci kart graficznych nie mogli dłużej dodawać rozszerzeń, które omijały zbędne warstwy. DirectX 12 czy Vulkan w dużej mierze po prostu przywracają lekkość API znaną z Windows 9x i XP.

Vista też wywaliła wsparcie dla wielu starszych klas urządzeń. Fakt, że domowego użytkownika mało to obchodzi, ale wielkim echem obiło się porzucenie wsparcia dla starszych tabletów Wacoma. Stare sterowniki nie działały za nic, a nowych nikt nie zrobił. Porzucono całkowicie stare API, a sam Wacom był zachwycony, że podskoczyła mu sprzedaż nowych tabletów na USB. Ja po dziś dzień używam starego tabletu Wacom A3 na porcie COM pod maszyną wirtualną z XP. Po co mam kupować nowy sprzęt, skoro nie ma żadnych usprawnień, a do moich potrzeb w zupełności wystarczy starszy soft pod XP.

Takich przykładów jest więcej jak np. wprowadzenie ograniczonego XInput, który docelowo zastąpił bardziej wszechstronny DirectInput.

Vista to był początek złej drogi Microsoftu i początek okresu, gdy firma ta straciła rynek. Pomyślcie tylko co osiągnął stary dobry XP. Połączył opartą na DOSie linię 9x z linią NT. Oferując stabilniejsze środowisko z nowoczesnym systemem plików. Jednocześnie zachował solidną kompatybilność z DOSem jak również Win16. Jakby tego było mało wspierał w standardzie praktycznie wszystkie PCtowe peryferia począwszy od lat 80.
W większości zbędna rzecz, ale jednak to zrobili.
Pomijając wzrost wymagań sprzętowych XP był w stanie zastąpić w 100% poprzednie systemy Microsoftu, czego o Viście i kolejnych powiedzieć się nie dało.

Każdy kolejny Windows (nie licząc 7, który to ucywilizował Vistę) wiązał się z kompromisami i usuwaniem pożądanych funkcjonalności. Sam Windows 10 to też wiele kontrowersji i niezbyt optymistyczna licencja, która daje Microsoftowi władzę nad naszym PC i nawet blokadę uruchamiania aplikacji Win32 w przyszłości.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że teraz Microsoft nie będąc monopolistą może robić absolutnie wszystko. W momencie, gdy to Android i iOS zdominowały rynek urządzeń domowych, Microsoft może robić co mu się żywnie podoba.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-28 15:18:47
28.09.2016 14:40
-1
odpowiedz
Likfidator
74

Gnoll, wprost przeciwnie, Microsoft bardzo silnie trzyma swoje exclusive'y. Tyle tylko, że oprócz wydawania ich na XO wydaje je również na Windows 10, ale to wpisuje się w jego politykę tworzenia jednej dużej, (niestety) zamkniętej platformy.

Sunset Overdrive nawet jeśli na PC wyjdzie to i tak będzie dostępny tylko w ramach sklepu Microsoftu. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to w zasadzie deal-breaker mimo iż mam Windows 10. Sklepu tego wspierać nie zamierzam, bo prowadzi to tylko do zamknięcia Windowsa. Dziś UWP jest tylko opcją, a za kilka lat Windowsy stracą możliwość uruchamiania aplikacji Win32, tak jak straciły możliwość uruchamiania aplikacji DOSowych i Win16.

Tak na marginesie, mamy teraz ciekawą sytuację na rynku PC. Microsoft wyraźnie zaczyna walkę z Valve. Napięcie między obiema firmami rośnie. Valve doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Windows może się kiedyś zamknąć, dlatego rozwija swoją dystrybucję linuksa.
Microsoft wytoczył też ciężkie działa w postaci PCtowych portów najlepszych Xboxowych marek. Zobaczymy co zrobi Valve. Taka rywalizacja może w efekcie doprowadzić do zapowiedzi i premiery Half-Life 3.
Niby takie tam gdybanie, ale tak naprawdę nie wiadomo jak to wszystko się potoczy. PC i Steam to już nie jest platforma stojąca z boku całej wojny konsolowej. W momencie, gdy gry na Steamie potrafią sprzedać się w takiej samej ilości jak na PS4 czy XO, a także sporo posiadaczy X360 i PS3 zamiast kupić nową konsolę zainwestowało w PCta pod TV, to siłą rzeczy Steam i PC dołączyły do wojny producentów konsol na całego.

Jedyne co jest dobre w tym wszystkim, to fakt że kupując PCta dostaje się najlepsze z obu światów. Praktycznie wszystkie tytuły na wyłączność z XO, a także sporo gier, które na XO nie wyjdą np. No Man's Sky, Street Fighter V, czy tonie japońszczyzny, która co najwyżej wychodzi na zachodzie na PS4, ale też nie w takich ilościach jak ostatnimi czasy na Steam.

28.09.2016 13:14
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Za pół roku będzie w Origin Access za 15 zł... Też mi promocja...

28.09.2016 10:51
odpowiedz
Likfidator
74

Przecież od samego początku było wiadome, że pierwsza generacja VR jest mocno prototypowa. Okulary VR to tak naprawdę jedyne urządzenia, które potrzebują rozdzielczości 4K. Monitory/TV zapełniają tylko 1/4 pola widzenia, VR dąży do 100%. Dlatego przy obecnych rozdzielczościach efekt pikselozy wciąż będzie obecny.

Technologia dojrzeje za ok. 5 lat, ale jest to związane z tym, że potrzebne będą relatywnie tanie GPU, które uciągną 4K w 90 czy 120 Hz.

Teraz to wszystko faza prototypowa, przeznaczona dla early adopters. Twórcy gier i oprogramowania dopiero poznają możliwości tych urządzeń. Sytuacja bardzo przypomina czasy PSXa, gdy twórcy gier dopiero uczyli się jak robić gry w 3D, mimo iż gry w 2D były doskonale oszlifowane od lat. Z tego też powodu gry np. ze SNESa nie postarzały się praktycznie w ogóle przez tyle lat, a na 99% gier z PSXa nawet spojrzeć się nie da.

VR będzie się rozwijać, bo potencjał ma, dziś to jeszcze eksperymentalna technologia ze wszystkimi tego wadami i zaletami.

Żeby było na temat. Jak chcesz sprzedać HTC Vive, to warto napisać na forach dotyczących gamedev'u. Wśród niezależnych deweloperów znajdziesz sporo chętnych na taki sprzęt, bo można na tym zarobić. Z tym, że może być taki problem iż zakup sprzętu bez faktury to niezbyt dobry interes dla twórców gier, bo nie mogą go wrzucić w koszty.

27.09.2016 23:46
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Akurat Another World został idealnie odświeżony. Zachował ten swój niesamowity styl dzięki nietypowej technologii. Fakt, że wiele się nie napracowali, bo gra i tak działała na wektorach, a sam silnik to była maszyna wirtualna, którą banalnie portowało się między platformami. W zasadzie dodano tylko tła i rozszerzono gameplay, ale też na bazie tego co było w wersji SNES.
W każdym razie Another World to przede wszystkim niesamowita technologia i dobrze, że remaster to zachował.

Flashback za to dostał pełny remake z nowymi assetami, ale nawet w połowie nie wygląda tak dobrze jak oryginał. To jednak zasługa stylu, poprawnie wykonany pixel-art jest ponadczasowy, a modele 3D to wciąż rozwijana technologia.

Co do samego zestawienia, jak już sięgamy do zamierzchłych czasów przygodówek Sierry, to nie można pominąć "Super Mario All Stars", które to jest protoplastą wszystkich dzisiejszych remake'ów. Była to kompilacja trzech odsłon Mario z NESa, ale z grafiką i muzyką usprawnioną pod SNESa.

Zresztą Nintendo odświeża swoje gry od lat. Kilka gier z GB doczekało się wznowienia na GBC w wersji kolorowej. Na GBC wyszedł też bezpośredni port Super Mario Bros. 1 z NESa. Na GBA wydano wszystkie odsłony Super Mario ze SNESa i NESa. Rozszerzając je w pewnych aspektach, czy totalnie usprawniając jak np. SMB 2, którego wersja NESowa była zwyczajnie średnia.

Swego czasu bardzo typową praktyką było wydawanie starszych gier na nowe platformy mobilne. Tak jak GBA pozwolił na uruchomienie wszystkich gier z epoki 16-bitów, a NDS poradził sobie bez problemu z grami epoki N64 i PSXa.

Teraz różnice między platformami mobilnymi i stacjonarnymi się powoli zacierają, ale też mamy wznowienia np. starsze odsłony GTA na urządzeniach mobilnych, o których też warto by wspomnieć, bo dostały usprawnioną grafikę w wersji na komórki.

26.09.2016 23:28
1
odpowiedz
Likfidator
74

Wątek nie najgorszy. Soul zapewne wyciągnął z szafy, odkurzył i podłączył do kompa -->
Niestety nie miał potrzeby użyć... a użytkownicy już przygotowani, żeby odświeżać, zapisywać, uploadować. Ech... mogło być ciekawie :)

26.09.2016 22:15
odpowiedz
Likfidator
74

A mi się wygląd Steama podoba. Jedyne co przeszkadza to wrzucanie na stronę główną tego konsolowego badziewia AAA. To, że są tam tony indyków to świetna rzecz, bo można znaleźć tam naprawdę świetne niszowe gry. Steam ma bardzo dobrą wyszukiwarkę po słowach kluczowych i poleca gry podobne do tego w co graliśmy.
Mnie te małe gierki pisane po godzinach w garażach czy piwnicach cieszą bardziej niż duże i głośne gry. Często można znaleźć coś świeżego i z pomysłem, albo nawet wtórną grę, ale inspirowaną klasykiem, o którym mało kto pamięta.

Dobrze, że istnieje taki rynek i nawet niska jakość techniczna i graficzna tych gier nie przeszkadza. Po prostu nie miejmy złudzeń, ultra niszowe gry, które znajdą 500-2000 nabywców nie mogą być robione dłużej niż miesiąc pełnego wymiaru godzin przez jedną osobę, bo zwyczajnie nie byłyby opłacalne.

26.09.2016 17:02
odpowiedz
Likfidator
74

Nowe karty szamana znalazły dla siebie miejsce w taliach. Spirit Claws jak i Maelstorm Portal spowodowały wielki powrót Thalnosa do mety, praktycznie must have do każdego decku Szamana.

Thalnos to praktycznie karta must have w każdej talii z Yoggiem, czy nastawionej na spelle.

A co do tego midrange szamana to testowałem go kilka dni temu i miałem coś 20-30% win ratio, spadłem ze 3 poziomy w rankingu. Za bardzo podatny na RNG jak dla mnie. Chociaż szamanem ogólnie nie lubię grać.
Przegrywałem praktycznie wszystkie potyczki z Aggro szamanami. Jak się rozpędzą nie masz szans, bo mają spory potencjał burst damage.

W najbliższych tygodniach pewnie zobaczymy też więcej Secret Hunterów, archetyp ciągle jest szlifowany, ale już teraz prawie dorównuje silnemu Midrange Hunterowi. Prawdopodobnie wyjdzie z tego jakiś nieco wolniejszy midrange deck.
Secret Hunter nigdy nie będzie tier 1. Masz stronnika za 4 many, który dostje +1/+1 za każdy sekret wroga. W momencie, gdy co drugi gracz będzie grał talią na sekrety ta karta wejdzie do gry. Tak jak jest obecna w Wild.

Nie wiem skąd aż taki wzrost Tempo magów. Powerlevel jest mniej więcej taki sam tylko teraz zmienił się już całkiem w Casino Mage.

Wzrost taki, bo świetnie kontrują druida. Ja gram takim lekko modyfikowanym Yogg Tempo i ze statów mam 100% win ratio przeciw magom i rogue. Z szamanem na dwa razy, talie kontrolne różnie, ale w obecnej mecie miałem win streak z 12 rankingu na 8. Piękny powrót po spadku przez druida.

Nie lubię przeciwko temu grać, kiedyś trzeba było przewidywać zagrania przeciwnika i orientować się mniej więcej co ludzie mają w taliach, w dzisiejszej mecie to nie ma znaczenia, bo karty już dawno przekroczyły barierę zdrowego rng.

Też tego nie cierpię. Jedna, czy dwie karty discover były ok, ale jak teraz całe talie opiera się na dobieraniu losowych kart, to robi się z tego paranoja. Kiedyś grałeś przeciw np. dwóm swipe'om, czy wiedziałeś jakie mag będzie grał sekrety w danym archetypie, albo wiedziałeś, że jak ma owieczkę to co najwyżej jedną. Teraz to po prostu loteria. Grasz bezmyślnie pod value, bo nie ma sensu myśleć o losowych kartach.

Do tego jeszcze Yogg. Takie talie zabierają skill z gry. Z drugiej strony takim magiem się fajnie gra, bo cały czas masz inne win condition. Czasem dochodzą spelle z freeze maga, to zmieniasz styl gry. Czasem dostaniesz 2x Ice block, to jedziesz prosto w twarz, bo masz 2 tury nieśmiertelności.

Ogólnie moim zdaniem obecna meta jest najgorsza ze wszystkich, a Karazhan wprowadził, czy też umocnił najgorzej skonstruowane karty w grze.
Dla kontrastu rank 5 w Wild wbiłem w kilka dni na początku miesiąca, a w standardzie po prostu się męczę. Ba, w wild nigdy nie wbijałem rank 5, to był pierwszy miesiąc, gdy w ogóle się za ten tryb zabrałem. Jest banalny, legendę można wbić pewnie bez wysiłku.
W każdym razie w wild gra się znacznie przyjemniej i jest masa dobrych talii do testowania.

26.09.2016 12:01
odpowiedz
Likfidator
74

- portal maga zadaj 5 przyzwij rng za 5 (genialne kombo z medivem i jego bronią)

Zagraj Medivha w 7 turze, portal dopiero 8. W tym czasie hunter nas rozjedzie swoim kombo. Medivh jest zbyt wolny u maga, bo ta klasa ma zbyt małą żywotność by iść w wolny midrange czy control, a w obecnej mecie Freeze mage nie działa.

- portal dla druta wylecz 6 przyzwij rng za 6
Ta karta to podstawa dla druida, bo daje mu tak potrzebne leczenie. Jednak sam druid w obecnej mecie jest dziwny. Niby tier 1, ale tempo mag go rozjeżdża bez wysiłku.

- portal szamana zadaj 1 obrażenie wrogim stronnikom i przyzwij rng za 1 + dobre combo z totemem do magii lub thalnosem
Dobra karta, ale Szaman ma najsilniejszy early game ze wszystkich klas i ciężko znaleźć miejsce dla tej karty. Szczególnie, że nawet z thalnosem czy totemem to wciąż 2 dmg, a Aggro szaman wystawia miniony z 3 HP od początku gry. Podobnie discard lock, ma potencjał na wystawianie minionów z 3 HP od samego początku.

- portal dla woja dodaj 4 pancerza przyzwij rng za 4
Wojownik ma aż nadmiar dobrych kart. Ciężko znaleźć dla tej karty miejsce w jego taliach.

- smocza agentka 1/3 odkryj smoka jeżeli masz jakiegoś na ręce (głównie pal lub proboszcz)
Ciekawa karta, ale niestety tylko chwilowa, bo smocze talie odejdą w zapomnienie już w przyszłym roku.

- mediv ze swoją bronią 1/3 przwzij rng za koszt czaru (głównie mag)
Jak pisałem, karta zbyt wolna dla maga. U innych klas też niespotykana. Jedyne sensowne value w taliach kontrolnych. Ostatnio pojawił się reno lock z tą kartą. Broń medivha ma świetną synergię z removalami locka, które czyszczą całą planszę. Medivh będzie błyszczał za rok, jak wypadną 3 dodatki ze standardu. Tempo mag straci flamewalkera, szaman straci early game. Meta trochę zwolni, że tury 7-8 będą mogły decydować o zwycięstwie.

- arcane giant - grany we wszystkich yog deckach - gigant z obniżką 1 punkt many za każdy użyty czar

Sprawdza się tylko u druida, ale dla mnie to też karta w stylu win more. Muszą dobrze karty podejść, by rzucić odpowiednią ilość spelli by kontrolować stół i przewijać talię. W turze 7+ value tej karty jest niewielkie. W każdym razie dobrze zaprojektowany olbrzym, ma podobną proporcję wad i zalet jak inne olbrzymy.

- spirit claws - bron shamana 1/3 za 1 lub 3/3 jeśli masz na polu jednostkę z bonusem do obrażeń od czarów
Świetna broń, gdy trafi się dobry totem. Jednak efekt zbyt losowy. Sprawdza się tylko w wolniejszym wariancie szamana, ale moim zdaniem Aggro wciąż działa lepiej.

- straszna babcia 1/1 za 2 agonia przyzwij wilka 3/2 - karta klasowa huntera

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to najmocniejsza karta dodatku. Jak na koszt 2 many wyciąga bardzo duże value. W dodatku sprzyja synergiom huntera, który mając bestie na polu gry może zadawać więcej obrażeń, czy może dać jej +2/+2 i prowo.

- książe malkazar - wtasuj 5 legend - jest czasem grany - ale to głównie niezła karta na arenę
Ta karta będzie błyszczeć w przyszłym roku, jak odejdą stare dodatki. Teraz jest przyzwoita, ale trochę losowa. Jakby nie patrzeć można dostać np. Lorewalker Cho.

Z innych granych kart trzeba wspomnieć o Barnesie. Obecny w bardzo dużej ilości talii m.in. hunter go grywa. Efekt losowy, ale 3/4 + 1/1 Savannah Highmane w czwartej turze to właściwie pewne zwycięstwo dla huntera.
Paladyn może dostać Tiriona, trafiają się też Ragnarosy, czy inne karty z efektem pasywnym, na koniec tury, czy z deathrattle. Przy odpowiednio skonstruowanej talii Barnes daje w 99% dobre value.

26.09.2016 09:48
odpowiedz
Likfidator
74

Jak chcesz kupić i7 i grafę 4 GB do gier to lepiej pieniędzy nie wydawaj. W sumie teraz mnie nie dziwi, że na allegro czy w sklepach są takie zestawy i7 + np. GF 950 4 GB.

http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_wrzesien_2016

Tutaj masz dobrze dobrane zestawy, wybierz coś dla siebie.

Kupując komputer do gier celuj min. w i5 (może być z zablokowanym mnożnikiem) oraz GF 1060 6 GB. Taki sprzęt wystarczy na 3-4 lata komfortowej gry.

25.09.2016 17:17
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Killer Instinct ponad 90 GB
Jesteś pewien? Gra na PC zajmuje 42 GB, więc na XO nie powinna zajmować więcej.

Poza tym, tak z ciekawości, można na XO instalować gry na zewnętrznych HDD? Na Wii U można bez problemu podpiąć dowolny HDD na USB o dowolnej wielkości. Dlatego też ta konsola była sprzedawana w 8 i 32 GB wersjach, żeby gracze mogli samodzielnie rozszerzyć dostępne miejsce.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-25 17:18:13
25.09.2016 13:58
odpowiedz
Likfidator
74

Gry są różne, gusta są różne. Trudno tak coś doradzić.
Jeśli miałbym wymienić grę z XO w którą chciałbym zagrać, a nie mogę na PC to byłby to Sunset Overdrive. Nie wiem czy by mi podeszła, ale z chęcią bym spróbował.
Przypomina trochę Saints Row IV, która to jest u mnie w absolutnym TOP 10 wszech czasów. Tak na marginesie SR IV + Gat out of hell są też na XO i to w lepszej wersji niż na X360 tj. na starej generacji działały tragicznie w 21-24 fps, na nowej to już 30-45 w porywach do 60 fps.

W tym roku świetnie bawiłem się przy nowym Doomie. Co prawda nie chciałbym grać w tę dynamiczną grę na padzie, ale jeśli Ci to nie przeszkadza to śmiało się za ten tytuł zabieraj.

Skoro wybrałeś XO, to zainteresuj się Forzą, Gearsami czy Halo. Mi te gry nie podeszły, ale Forzie szansę bym jeszcze kiedyś dał, ale to pewnie w momencie, gdy w końcu zmotywuję się do zakupu kierownicy.

Kiedyś też pewnie przejdę Quantum Break, ale to jak cena poleci mocno w dół. Pewnie wzorem Alana Wake'a będzie dostępna za 20 zł rok czy półtora po premierze, oczywiście na PC.

Ostatnio ogrywałem też MK X, bardzo dobra bijatyka i sporo usprawnień względem MK9. Jeśli interesuje Cię ten gatunek, to kupuj bez wahania. Wersja XL ma tylko 2 czy 4 dodatkowe postacie, moim zdaniem nie warto, jeśli możesz tanio kupić używaną MK X.

Jeśli grałeś w gry z serii Batman: Arkham, to pomyśl o Arkham Knight. Gra nie jest co prawda tak dobra jak Asylum, ale i tak prezentuje o oczko wyższy poziom od innych gier AAA.

W planach mam ogranie Rise of Tomb Rider, ale tak jak z innymi grami, dopiero jak będzie na solidnej wyprzedaży. Poprzedni Tomb Raider był o tyle wyjątkowy, że w grze było bardzo dużo strzelania, a mimo to przeszedłem go na padzie, choć strzelania na padzie wprost nienawidzę. Tutaj nawet ukończyłem grę od razu na hardzie.

Możesz też zainteresować się mniejszymi grami np. Life is Strange. Gra specyficzna, ale jeśli zainteresują Cię trailery, to śmiało. Podobnie z grami Tell Tale, ale to już wedle uznania.

Myślę, że z tych tytułów coś dla siebie wybierzesz. Do tego mogę polecić Ci wykupienie EA Access przynajmniej na miesiąc. Bardzo dużo gier i chyba najlepszy pakiet startowy dla każdego posiadacza XO.

spoiler start


Co do szarżujących posiadaczy PS4 to ich po prostu olej. To jest po prostu takie pokolenie dzieci playstation. Żadnej innej platformy nie posiadają, co najwyżej jakiegoś złomiastego komunijnego PC i na siłę próbują wmawiać innym jakie to ich PS4 (kupione w ratach 50x0%) jest wspaniałe.

spoiler stop

24.09.2016 21:15
odpowiedz
Likfidator
74

Efekt jest dokładnie ten sam. Na konsoli 30 fps też przycina. Jedyna różnica taka, że telewizor oglądasz z większej odległości, a same gry aplikują blur, który zmniejsza efekt.
Część TV posiada jeszcze funkcje zwiększania płynności. Potrafi to dać niezłą iluzję 60 fps, ale kosztem mocno zwiększonego input laga.

23.09.2016 18:30
odpowiedz
Likfidator
74

Z jednej strony możesz kupić nowy komputer na podstawowych podzespołach i za rok czy dwa modernizować na i5 itd.
Jednak w praktyce będzie to tak, że za te dwa lata będą już nowe CPU, nowe podstawki itd. a procesor jaki kupisz dziś za dwa lata straci sporo na cenie.

Kupując taki starszy zestaw na podstawce i775 wydasz znacznie mniej. W cenie gołego pentium bez GPU możesz mieć Core2Quada + GF 750 Ti. Na takim sprzęcie da się zagrać w każdą nową grę w 30 fps w 1080p. Na pentium bez GPU wiele nowych gier będzie niegrywalne nawet w 800x600.

W starych grach przewaga starszego komputera będzie jeszcze bardziej widoczna, bo mają one bardzo małe wymagania odnośnie CPU, ale w przypadku grafiki będziesz mógł włączyć 1080p czy nawet 4K, albo dać wysoki AA. W przypadku zintegrowanej karty graficznej licz się z wydajnością na poziomie GF 8600, czyli nawet gry z 2008-2009 roku będą miały problem z wysokimi detalami.

Kupując używany PC na podstawce i775 stracisz znacznie mniej niż na nowym sprzęcie, który będziesz później modernizował.

Możesz też rozejrzeć się za Core i5 pierwszej lub drugiej generacji. Przykładowo i5 2400 kupisz za 400 zł, a to wciąż bardzo dobry CPU.

Ogólnie budżet 1400 zł to nie jest budżet na dobry nowy komputer. Kupując używane części będziesz miał sprzęt wydajniejszy i mniej na nim stracisz w perspektywie czasu.

Za 1000 zł masz np: http://allegro.pl/dell-790-tower-core-i5-2400-4g-120ssd-windows-7-i6500211444.html
Cały komputer od razu z Windowsem. Jedyne czego potrzebujesz to GPU do niego. Jakbyś kupował osobno części i sam złożył zestaw wyszłoby nawet taniej.

23.09.2016 18:17
odpowiedz
Likfidator
74

Ale jak to nie ma internetu w komputerze?
1. Jak komputer ma WIFI, to ustaw w telefonie hotspot osobisty, czy udostępnianie internetu po WIFI.
2. Jak nie ma wifi to podłącz telefon po USB i udostępnij w opcjach internet przez USB.

Grę możesz oczywiście zarchiwizować i potem ją instalować na steam z nośnika, jednak do zalogowania się będziesz potrzebował sieci. Steam dużo nie ściągnie, kilka MB, więc to nie problem.

Ewentualnie możesz kupić starter Play internet za parę złotych, zarejestrować go na swoje dane. Dostaniesz za darmo 100 GB na miesiąc czasu. Powinno wystarczyć na jakiś czas.

23.09.2016 17:40
odpowiedz
Likfidator
74

Przecież przygody to najfajniejsza rzecz w HSie. Dla samego jej przejścia warto. Do tego ma bardzo łatwy tryb heroiczny. Nie trzeba szukać wymyślnych talii z netu, tylko można samodzielnie budować talie i pojedynki heroiczne padają jeden za drugim.

Warto też wbijać co miesiąc rank 5. Wbije się w zasadzie z samego robienia daily. W wild znacznie łatwiej niż w standardzie, bo Karazhan bardzo mocno namieszał i standard jest strasznym pogorzeliskiem RNG tj. o pojedynku często decyduje Yogg albo Barnes. Jak hunter dostanie w 4 turze 3/4 + lwa 1/1 z deathrattle co przyzwie 2x 2/2, to właściwie po grze dla większości przeciwników. Czasem też Ragnaros 1/1 z Barnesa potrafi grę załatwić.
Podobnie druid nawybiera tony losowych kart i nie wiesz jak masz grać optymalnie, bo może mieć np. 3 albo 4 swipe'y czy inne spelle.

23.09.2016 10:52
odpowiedz
Likfidator
74

Jak chcesz linuxa do gier, to zainstaluj Steam OSa. Jest to zwykła dystrybucja, ale zoptymalizowana i dostosowana pod gry. Możesz też instalować dowolne inne aplikacje.

Jeśli chcesz typową dystrybucję, to wybierz taką, która instaluje zamknięte sterowniki jak np. Ubuntu. Jednak z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że żaden linux nie działa tak dobrze po gołej instalacji jak Steam OS. Po prostu jest przygotowany przez specjalistów pod komercyjną usługę. W przeciwieństwie do chaotycznego środowiska open-source, które pracuje nad pozostałymi dystrybucjami.

22.09.2016 18:08
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Do takich gier kup sobie coś takiego:
http://allegro.pl/dell-780-sff-e8400-2x3-0-4gb-250-dvd-rw-windows-10-i6455035366.html?bi_s=ads&bi_m=p2,2&bi_c=163884

Dorzuć jeszcze GF 750 na niskim profilu:
http://allegro.pl/karta-msi-geforce-gtx-750ti-2gb-ddr5-low-profile-i6351059027.html

I wszystkie gry wydane do 2012 roku włącznie będą śmigać w 1080p 60 fps.
Jakbyś jeszcze zmienił tego E8400 na quada np. Q6600 to nawet najnowsze gry pójdą na nisko-średnich detalach w 1080p.

W nowy komputer inwestuj tylko wtedy, gdy:
1. Masz pieniądze, by kupić min. i3 + GF 960.
2. Będziesz kupował sprzęt w odstępach tj. najpierw kupisz płytę główną i CPU, a potem dokupisz GPU.

Ogólnie jednak, taki Core2Duo E8400 + GF 750 Ti będzie kilka razy wydajniejszy w grach niż intel ze zintegrowaną kartą.

Na takim używam sprzęcie DELLa stracisz też najmniej. Za pół roku czy rok sprzedasz go w podobnej cenie co go kupiłeś.

21.09.2016 18:26
odpowiedz
Likfidator
74

Żeby vsync działał jak należy GPU musi generować obraz przynajmniej z taką prędkością jak monitor, czyli najczęściej jest to 60 fps.

Jak masz niestabilne 30-60, to będziesz miał albo rwanie bez Vsynca, albo stuttering z Vsynciem włączonym.

Gsync problem rozwiązuje, ale nawet zwykłe monitory 144 Hz też praktycznie pozbywają się tego problemu. Dlaczego? Otóż działa to tak, że przy 60 Hz, opóźniona klatka to 16 ms opóźnienia, co ludzkie oko zauważy bez problemu. Przy 144 Hz to już mniej niż 7 ms. Tym samym efekt mikro przycięć jest ledwie zauważalny.

Zresztą w czasach monitorów CRT, które pracowały z odświeżaniem 85-120 Hz nikt o tym zjawisku nie mówił.

Technologia LCD poza oczywistymi zaletami przyniosła wiele problemów i wad. W zasadzie nie licząc poboru prądu, wymiarów, wagi i braku szkodliwego promieniowania LCD to same wady. Na kineskopach kolory były lepsze, zerowy input lag, wyższy o kilka rzędów wielkości kontrast, brak natywnej rozdzielczości - monitory CRT wyświetlały dobrze każdą rozdzielczość i 100-120 Hz dostępne na każdym modelu, czasem w niskiej rozdzielczości, ale dostępne. Droższe modele miały nawet tryby 200 Hz.

20.09.2016 18:33
1
odpowiedz
Likfidator
74

https://www.system-rescue-cd.org/SystemRescueCd_Homepage

Nagrywasz to na płytę, albo na pamięć USB jak komputer bootuje z USB. Odpalasz i masz tony narzędzi do kopiowania i przenoszenia danych. Z racji tego, że to linux żaden Windowsowy wirus mu krzywdy nie zrobi.

19.09.2016 11:01
odpowiedz
Likfidator
74

Tak przy okazji Electro Body. Gra miała unikatowy sposób zapisu muzyki. Pierwsze wrażenie jest takie, że w grze jest odtwarzany zwykły amigowy moduł, ale nic z tych rzeczy. Gra powstawała od samego początku z myślą o PC z uwzględnieniem wad i zalet tej platformy.
Amigowe moduły muzyczne działały w taki sposób, że odtwarzały sample instrumentów na wszystkich 4 kanałach PCM. PCty nie miały takich możliwości. Sound Blaster czy inne urządzenia dźwiękowe potrafiły odtworzyć tylko jeden kanał PCM (no SB Pro i późniejsze dwa kanały, na lewy i prawy głośnik).
Gry takie jak Jazz Jackrabbit używały modułów i miksowały 4 kanały software'owo na CPU, albo używały zaawansowanych kart dźwiękowych jak Gravis Ultrasound, która mogła sprzętowo odtwarzać 32 kanały PCM, ale niestety karty te nigdy nie zyskały większej popularności z powodu braku sensownej kompatybilności z Sound Blasterem, a także faktu że rynek zalewały tanie klony Sound blastera, bo Creative rozdawał bardzo tanie licencje.

Wracając do ElectroBody. Jak zatem odtwarzano muzykę? W bardzo prosty sposób. Nagrano utwór z użyciem prawdziwym instrumentów, a potem pocięto go na kawałki, z których złożono całość. W efekcie kawałki trwają może z 8-12 sekund, a łącznie tworzą utwór na 3 minuty. Słychać co prawda powtarzanie taktu za taktem, ale sposób odtwarzania muzyki jest unikatowy, a co ważniejsze pozwoliło to na odtwarzanie dźwięku na wszystkich urządzeniach dźwiękowym, w tym popularnym w naszym kraju (bo kosztującym ułamek ceny Sound Blastera) COVOXie.
W samej grze nie ma już muzyki, bo wówczas programista nie znał wydajnej metody software'owego miksowania ścieżek.
W późniejszej grze Hearthlight mamy już dźwięk oraz muzykę w grze.

Tak na marginesie. Taka metoda odtwarzania muzyki była ciekawym pomysłem, który w czasach 4 i 8 MB RAM i gier, które zajmowały już po 10-20 MB mógł zostać rozwinięty. Jakby jednak nie patrzeć został rozwinięty pod postacią używania CD-Audio jako ścieżki dźwiękowej.
Na Amidze też wykorzystywano podobne motywy np. sławny motyw z Cannon Fodder został tak przygotowany, że perkusja + bass są odtwarzane jako jeden duży sample, a na pozostałych kanałach jest wokal i inne instrumenty. W efekcie odtwarzając tylko 4 ścieżki słyszymy 6 czy 7 głosów.

Co do samego laptopa, to jednak nie ma sprzętowej kompatybilności z Sound Blasterem? Jak pisałem wcześniej, może te software'owe sterowniki pomogą.
W każdym razie możesz wypróbować gry Disneya np. Lionking albo Aladdin, one obsługiwały bezpośrednio Windows Sound System. Ewentualnie Descent, tam też w menu jest wybór tego dźwięku.

Sam COVOX był szerzej znany jako Disney Sound Source na zachodzie, ale te proste wersje COVOXa nie były z nim do końca kompatybilne. Pamiętam, że znajomy miał COVOXa i jak odpalaliśmy gry z Disney Sound Source, to dźwięk był totalnie zniekształcony.

19.09.2016 09:57
odpowiedz
Likfidator
74

baksleszek, ale jakie to problemy? Przestawisz kilka opcji w plikach konfiguracyjnych i działa.
Wersja konsolowa Bioshocków też nie jest pozbawiona problemów i co gorsza nic z tym nie zrobisz.
Najgorzej wypada Infinite na konsolach. Nie dość, że gra nawet nie działa w pełnych detalach z wersji PC, to nawet nie trzyma stałych 60 fps. Co samo w sobie doskonale podsumowuje obecną generację, gdy konsole nie są w stanie udźwignąć w pełnych detalach gry, która wyszła przed ich premierą. Wersja PS4 nie ma nawet filtrowania anizotropowego...
Digital Foundry: https://www.youtube.com/watch?v=rfRE4i0xHus

18.09.2016 23:10
odpowiedz
Likfidator
74

Nie mieszaj. Ceny w AppStore są z VAT. Pobierana jest tylko opłata taka jaka widnieje przy zakupie. Nie wiem jak obecnie wyglądają procedury, ale jak lata temu podczepiałem kartę, to dopiero pobrali pieniądze przy zakupie pierwszej aplikacji i to tylko tyle ile powinni.

18.09.2016 22:05
odpowiedz
Likfidator
74

Gdyby różnica w cenie między tymi konsolami wynosiła ponad 1000 zł, to można byłoby się zastanowić. Jednak przy cenie 399 euro za PS4 Pro nawet nie ma co myśleć o starszej wersji. To się zwyczajnie nie opłaca.

Nie ma takiej możliwości, by gry w 1080p nie robiły użytku z mocy PS4 Pro. Na premierę konsoli będą wychodził łata za łatą dodające 60 fps czy wyższe detale graficzne. Nawet gry, które łatek nie dostaną będą działać lepiej, bo praktycznie każda większa gra na PS4 ma jakieś problemy z płynnością. Na PS4 Pro w końcu będą trzymać stałe 30 czy 60 fps, a nie jak na podstawowym PS4 mają problemy z dropami do okolic 25 fps przy targecie 30 lub dropy do 45 fps przy targecie 60.
Wystarczy obejrzeć porównania z Digital Foundry, by zobaczyć, że takie problemy występują w praktycznie każdej grze.

Nawet w przypadku Xbox One S możemy mówić o poprawie działania: https://www.youtube.com/watch?v=Ju5cTcrWy4E
Tylko niewielkie podkręcenie GPU przełożyło się na zauważalne zmniejszenie dropów klatek.

To pomyślmy co w takim razie będzie na PS4 Pro, które ma 2x wydajniejsze GPU jak również solidnie podkręcone CPU.

15.09.2016 23:02
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Nie chodzi o to jakie to sa gry, jestem powien, ze odpale takiego lego batmana na PC i nie pogram wiecej niz kilkanascie minut.

Ale powiedz mi w czym rzecz? Podłączasz pada od X360 czy XO. Na ekranie masz oznaczenia jak na padzie tj. ABXY. Obsługa pada idzie przez Xinput - dokładnie tak jak na konsoli.
Chcesz fajny launcher, odpal Steam Big Picture i komputer działa jak konsola.
Jedyna różnica będzie taka, że na PC będzie płynniej, ładniej i w wyższej rozdzielczości, ale to chyba zawsze jest dobra rzecz, nie?

Mój poprzedni komentarz dostał już dwa minusy. Pewnie dzieci playstation grasują na forum, ale boją się wejść i odpowiedzieć, bo jak zwykle ani jednego sensownego argumentu nie naskrobią. Już nie będę po imieniu wywoływał:)

15.09.2016 22:44
6
odpowiedz
Likfidator
74

Tyle tylko, że wszystkie AC masz na PC, w tym AC: Unity i Rogue, które zostały podzielone między stare i nowe generacje.
Forza i inne exclusive'y od Microsoftu też teraz wychodzą pod Windows 10.
Wszystkie gry z serii Lego też są na PC. Zatem o jakie gry chodzi?

Na PC masz najszerszy przekrój gatunków. Jest wszystko, nawet więcej japońszczyzny jest na Steamie niż na Xboxach. Zatem tak naprawdę nie powinieneś czepiać się PC, ale po prostu grałeś na tej platformie w jakieś wybrane gatunki, których masz na razie dość. Tyle. Mówienie o tym w kategorii PC jest trochę na wyrost.

Zresztą ja mam tak, że potrafię przesiedzieć kilkanaście godzin przy konsolach Nintendo, albo na PC. Uwielbiam stare gry DOSowe, a DOSBox jest pierwszą rzeczą jaką instaluję na każdym urządzeniu.

Z drugiej strony kompletnie mi nie podchodzą exclusive'y od Sony czy Microsoftu. Próbowałem Halo, Gears of War, God Of War, Killzone, czy Little Big Planet. Ani jedna mi nie podeszła. Nawet ostatnia Forza, która jest pod Windows 10 wydała mi się taka, z braku lepszego określenia, niegrywalna.

To wszystko rozbija się o kwestię gustu. Jednak tak jak na PS4 czy XO trudno o pewne gatunki, tak na PC masz dosłownie wszystko. Tysiące starszych gier, tysiące nowych gier. Tytuły innowacyjne, gry robione z duchem klasyki.
Nawet tak niszowy gatunek jak dungeon crawler na siatce odżył, czego przykładem jest Legend of Grimrock i jego sequel.

Mając PCta naprawdę ciężko nawet znaleźć jakiś powód, żeby kupić konsole, tym bardziej że bez trudu podłączysz PC do TV, czy nawet weźmiesz laptopa i odpalisz streaming ze stacjonarki. Do gier pod pada input lag nie jest tak dokuczliwy.

Co innego z konsolami Nintendo, bo tam masz fenomenalny coop, czy tryb VS na kilka osób przed TV, a także nietypowe kontrolery i ultra trudne gry wymagające pokory.

Oczywiście co kto lubi. Ja sam tęsknię za czasami, gdy każda platforma miała swoje własne gry i żyła swoim życiem. Teraz, gdy 99% gier jest wspólna na wszystkich platformach, sens różnych konsol przestaje istnieć. Tylko niepotrzebnie dzieli społeczność multi na 3 części.

Dla mnie w każdym razie sytuacja jest prosta PC i Nintendo = 60 fps. PS4 i XO = 30 fps, więc co tu dyskutować, skoro konsole Sony i Microsoftu nie spełniają minimum technicznego.

15.09.2016 15:37
odpowiedz
Likfidator
74

W SmartHD+ jest teraz sporo kanałów w promocji. W podstawowym pakiecie masz cały multi+ oraz wersje HD AXN, Discovery, TVP Sport itd.

Jak masz TV z DVB-S2 możesz kupić starter SmartHD+ oraz moduł CAM Conax. W sumie wyjdzie to trochę drogo, bo CAMy do Conaxa kosztują 140 zł + starter to wychodzi ok 200 zł i po dwóch miesiącach trzeba dalej płacić.

W Cyfrowym polsacie masz np. pakiet rodzinny za 19 zł i przy umowie na dwa lata moduł CAM jest już za 1 zł. No i przez pół roku masz familijny i nie płacisz, czyli tylko 18 miesięcy płatne.

Piszę o tym dlatego, że choć rodzice będą pewnie głównie oglądać TVP, Polsat czy TVN, to wersje SD tych kanałów trochę się ciężko ogląda. Dlatego warto wziąć jakiś najtańszy pakiet, żeby mieć wersje HD w pakiecie.

SmartHD+ jest najtańszy, bo jest tam tzw. pakiet bez opłat, czyli przez miesiąc możesz oglądać wszystkie podstawowe kanały za darmo, czyli wychodzi 10 zł/miesiąc (20 zł na dwa miesiące). Z tym, że koszt CAMu mocno podnosi cenę.

Zawsze możesz zrobić tak, że na razie ustaw rodzicom DVB-T, może nawet podłącz satelitę na wejściu DVB-S2 i jak tych 40 podstawowych kanałów tj. 24 z naziemnej + kilkanaście z satelity będzie im mało, to pomyślicie o jakimś pakiecie.

Ja mam z rodzicami wzięty Cyfrowy polsat w full pakiecie, ale wzięliśmy 4 dekodery w multiroom. I tak jestem u rodziców prawie codziennie, więc jak im zgaśnie sygnał to biorę ze sobą kartę i im odblokowuję.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-15 15:38:09
15.09.2016 14:16
odpowiedz
Likfidator
74

Procesor aż tak dużego znaczenia w przypadku FPSów nie ma. W silnikach działa to tak, że są przetwarzane dwa rodzaje klatek:
1. Klatki logiczne, przetwarzane ze stałą prędkością w których obliczana jest fizyka i logika gry. Wysoka stabilność i stała prędkość zapewnia poprawne działanie gry. Są one przetwarzane z częstotliwością 20 lub 30 klatek na sekundę - nawet na PC.
2. Klatki graficzne, są obliczane na podstawie klatek logicznych. Wszystkie obiekty dynamiczne w świecie gry są przetwarzane przez silnik fizyczny, a tym samym poza pozycją i rotacją mają również wektory prędkości liniowej i kątowej. Mając te dane można interpolować dowolną ilość klatek graficznych. Nie ma różnicy, czy będziemy celować w stałe 30, 60 czy 90 fps, czy też będzie to wartość zmienna.

Dlatego też narzut na CPU względem liczby klatek nie jest liniowy, ale dużo mniejszy. Każda dodatkowa klatka graficzna w sekundzie to znacznie mniej obliczeń niż jedna dodatkowa klatka fizyczna.
Dlatego też ilość FPS w głównej mierze zależy od mocy samego GPU, o ile CPU jest w stanie bez problemu przetworzyć klatki fizyczne i ma jeszcze trochę zapasu mocy, by interpolować dane do klatek graficznych.
Dlatego też przy pamięci o większej przepustowości oraz zwiększonym taktowaniu 60 fps na PS4 Pro staje się realną opcją.

Tak na marginesie, nawet na bazowym PS4 jest trochę gier, które działają w 30fps w 1080p, ale po zmniejszeniu w ustawieniach konsoli rozdzielczości do 720p wyłączają limit i działają w okolicy 60 fps.

Jak będzie w praktyce trudno przewidzieć, ale moim zdaniem jest wielce prawdopodobne, że 1080p to będzie 60 fps gaming, przynajmniej przez pewien czas. Później twórcy będą podbijać detale i zjeżdżać z rozdzielczością na bazowym PS4. Nie zdziwiłbym się, gdyby za rok wyszły gry, które na podstawowej PS4 działają już w 720p.

Twórcy gier oleją 4K w PS4 Pro bardzo szybko, tj. będą traktować mocno po macoszemu, jako upscale z 1440p. O ile nie masz projektora na 150" to różnicy między 1080p, a 4K nie zobaczysz, szczególnie gdy usiądziesz w odległości 3 metrów od TV.

15.09.2016 14:03
odpowiedz
Likfidator
74

http://lowcy gier.pl/promocje-cyfrowe/bioware-points-za-polowe-ceny-na-originie/

Tak, punkty Bioware po raz pierwszy przecenione.

Co do samej przeceny to nie jest aż tak atrakcyjna jakby się mogło wydawać. Mirror's Egde, czy SW: Battlefront w ciągu kilku miesięcy trafią do Origin Access, więc 50 zł to ponad 3 miesiące opłacania usługi, a przez ten czas można nie jedną, a dwie te gry ograć na wszystkie możliwe sposoby.

15.09.2016 14:00
odpowiedz
Likfidator
74

Dla starszej osoby dobrze jest, gdy TV może obsługiwać jednym pilotem.
Dlatego warto wybrać model, który ma tuner DVB-S2. Wówczas, gdy będzie potrzeba zainstalowania Cyfrowego Polsatu, czy NC+, można wziąć od operatora sam moduł CAM i mieć dodatkowe kanały na głównej liście w TV.

Tuner DVB-S2 przydaje się też, gdy masz samą TV naziemną. Wówczas masz na liście dodatkowe kanały jak 4Fun.TV, ESKA (wkrótce znika z DVB-T), Polonia 1, Tele 5 i kilka innych.

Można też wziąć SmartHD+, gdzie za 15-20 zł/miesiąc masz komplet kanałów podstawowych w wersjach HD oraz wszystkie tematyczne TVNu, Discovery, pakiet multi+ z NC+ (ale kino, planete itd. ) i kilka innych kanałów.

Co do usług Smart, to się nad tym zastanów. Moja mama częściej z tego korzysta niż ja. W tych usługach są te wszystkie telenowele i inne programy, więc nauczyła się oglądać to w wolnym czasie, a nie żeby ustawiać harmonogram dnia według telewizora.

15.09.2016 12:36
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

coz to za fenomen ze w dzisiejszych czasach graficznie gry juz sie nie rozwijaja prawie w ogole natomiast ich wymagania rosna w zastraszajacym tempie

Gry są projektowane pod możliwości PS4. Dlatego też w wymaganiach masz GF 660, który to odpowiada temu co siedzi w tej konsoli. Górnego limitu jednak nie ma, bo to już można ustawić według uznania.
Nvidia po prostu naciska na twórców gier, by detale ultra w 1080p działały w 60 fps tylko na topowej karcie, aktualnie GF 1080.

Jak to się robi? Ano bardzo prosto. Deweloper ustawia parametry złożoności shaderów. Przykładowo takie SSAO i pokrewne algorytmy nie przetwarzają wszystkich pikseli ekranu, tylko jakiś tam wybrany procent 10-20% pikseli + interpolacja wystarczy, by osiągnąć efekt wizualny nieodróżnialny od 100% dokładności.
Ustawienie zwykłego SSAO na 100% dokładności zabije każdą konfigurację GPU, nawet komputery z 3xSLI. Pozwala jednak dobrze dobrać parametry pod benchmarki:
GF 1080 - 60 fps w 1080p z ultra + AA,
GF 1070 - 60 FPS z 1080p z ultra bez AA,
GF 1060 - 60 fps z 1080p w b.wysokich bez AA,
itd.
Może nawet bardziej agresywnie te wymagania się robi. Później wychodzą artykuły z tabelkami i Nvidia ma ładną propagandę, żeby sprzedawać nowe karty.

Jak się o tym wszystkim pamięta i wie jak te efekty są oszukiwane, to nawet GF 970 wystarczy do 'wizualnego ULTRA' w 60 fps. Trzeba po prostu wiedzieć co i gdzie przyciąć.

15.09.2016 12:25
odpowiedz
Likfidator
74

To na ile spadnie cena PS4 zależy od reakcji rynku. Dotychczas konsole trzymały cenę, bo były użyteczne długi czas. Teraz jak zaczną się co roku nowe rewizje, albo co dwa - w sensie, że wychodzi nowa wersja z wydajnością 2x większą, to na rynku wtórnym pojawi się sporo sprzętu, a to zbije ceny.

Trudno tak naprawdę cokolwiek przewidzieć. W każdym razie analogią może być rynek Apple. Tam też sporo osób sprzedaje swoje urządzenia na miesiąc przed premierą nowej generacji, bo wówczas traci najmniej, dokłada niewiele i kupuje nowy model.

nie wiem czy warto kupować pierwszą rewizję i iść na testera

To nie jest pierwsza rewizja. To jest udoskonalone PS4, tylko wykonane w mniejszym procesie technologicznym, co pozwoliło na podbicie taktowania CPU i wrzucenie wydajniejszego GPU.
O problemy z działaniem PS4 Pro bym się nie martwił, będzie na pewno pewniejsza niż pierwsze serie PS4.

Zresztą teraz jest najlepszy czas na zakup PS4. W cyklu każdej konsoli pierwsze serie są testowe, drugie dopracowane, a w kolejnych gdy tnie się koszty ładuje się już gorsze komponenty.

Ja chociażby kupiłem Wii ze środkowej serii. Mam w niej usprawniony napęd DVD, kompatybilność z NGC oraz pełne wyposażenie. Ostatnie wersje Wii miały znacznie uboższą sekcję zasilania przez co były awaryjne.

15.09.2016 10:51
odpowiedz
Likfidator
74

Posiadania XO + PS4 nie ma większego sensu. Gdybym miał PS4 to bym natychmiast ją sprzedał, póki trzyma cenę i kupił PS4 Pro zaraz po premierze. Dla Ciebie też najlepsze wyjście.

W PS4 Pro wcale nie chodzi o 4K czy lepsze detale, ale w 1080p gry będą działać w 60 fps. Tego nikt głośno nie mówi, ale to jest fakt.

Alternatywnie jak chcesz drugą platformę, to pomyśl o PC. Wszystkie exclusive'y z XO i tak trafią na Windows 10. Nie potrzebujesz też drogiego PC. Wystarczy i3 + GF 750 Ti, by grać komfortowo, nawet z lepszą grafiką niż na konsoli. Do tego bezprzewodowy pad od XO, komputer pod TV i grasz jak na konsoli.

Jeśli chodzi o wsteczną kompatybilność, to większość aktualnie dostępnych tytułów jest i tak dostępna na PC. Mają śmiesznie niskie wymagania i nawet na zwykłym nowym laptopie ze zintegrowaną kartą Intela będą działać lepiej niż w trybie wstecznej kompatybilności z XO. Jak będziesz miał komputer z dedykowaną kartą graficzną, nawet budżetową to te gry odpalisz w 1080p i 60 fps bez najmniejszego wysiłku.

Kwestia po prostu preferencji. W każdym razie pomyśl poważnie o zakupie PS4 Pro. Dla Ciebie jest to naprawdę opłacalne, bo zakup tej nowej konsoli zamortyzujesz poprzez sprzedaż PS4.
Jeśli byś na poważne myślał o zakupie XO to radzę trochę pograć na tej konsoli. Różnica w grafice między PS4 jest wyraźna, ale o ile to idzie pominąć, to ogromnych problemów z płynnością XO już nie bardzo.

Już PS4 ma problemy z dropami do 25-27 fps w większości gier, ale w XO takie dropy występują znacznie częściej i nawet do wartości 15-24.
Taka prawda, że Windows 10 to obecnie jedyna sensowna platforma do gier Microsoftu. Z tym plusem, że nie płacisz za multi, ale z taką niedogodnością, że nie masz rynku wtórnego.

15.09.2016 01:49
odpowiedz
Likfidator
74

Ostatnim razem bójka skończyła się na tym, że mag na ice block wygrywał ze wszystkim z wyjątkiem warriora na prowokacje. Ten zaś przegrywał z hunterem na mechy.

Teraz mamy dodatkowo warlocka z discardem oraz mill druida. Co mnie zaskoczyło to fakt, że spalenie karty nie jest równoznaczne odrzuceniu. Karty z ponad 10 sztuk nie aktywują efektu discard. Myślałem, że byłoby inaczej.

Bójka przyjemna. Zrobiłem daily na bójkę, które leżało u mnie z dwa tygodnie no i pograłem jeszcze kilka pojedynków, bo są szybkie i fajnie się gra.

Bójka dość średnia. Były lepsze, ale były i gorsze. Moje ulubione bójki to właśnie te gdzie się buduje własne talie.

13.09.2016 14:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Co do dropów się nie zgodzę, o ile fpsy mogą być niższe, o tyle dropów do 15-25 klatek nie ma. Ba, kiedy procesor nie ogranicza, radeony trzymają stabilniejszy framerate niż geforce.

Może jakieś konkrety. Co do mojej tezy to zobacz porównania np. Digital Foundry różnych gier GF vs Radeon. Ten ostatni ma bardzo niestabilny framerate. Przy okazji Fallouta 4 pokazywali jak bardzo Radeony obciążają CPU.
Z ostatnich gier porównaj np. Dooma, który na Radeonach był praktycznie niegrywalny przed dodaniem Vulkana.

Warto dodać że co druga nadchodząca gra ma DX12, który narzut w większości eliminuje.
Raczej 1 na 10 gier ma wsparcie dla DX12 albo Vulkana. Trudno tutaj o argument, przynajmniej jeszcze nie teraz.

Ogólnie nie jestem przeciwnikiem Radeonów, ale AMD ma bardzo złą politykę dla graczy. Dba jedynie o wyniki w benchmarkach syntetycznych, a reszta ich nie obchodzi. Kupując kartę Nvidii dostajesz w pakiecie wieloletnie wsparcie. Geforce'y 4xx są wciąż wspierane. GF od 6xxx do 2xx dostały jeszcze nowe sterowniki rok temu. W przypadku AMD z tego co pamiętam seria 5xxx już nie ma wsparcia.

Nvidia dba też o wsparcie poszczególnych gier. Twórcy gier mogą się do nich zgłosić i otrzymują za darmo wiele fajnych technologii, a przy bardziej oczekiwanych grach Nvidia nawet oddelegowuje swoich pracowników, by z programistami silnika optymalizowali grę. Co pozwala np. nanieść odpowiednie poprawki w sterowniku.

AMD wsparcia na tak dużą skalę nie udziela. Złośliwi powiedzą, że Nvidia blokuje wsparcie Radeonów, ale prawda jest taka, że AMD nawet nie kiwnie palcem, by dać twórcom gier takie narzędzia i wsparcie jak Nvidia.

Mało osób sobie zdaje sprawę, że to dzięki Nvidii porządna fizyka stała się standardem. Lata temu Havok i inne silniki były poza zasięgiem mniejszych deweloperów. Nvidia udostępniła jednak za darmo PhysX licząc na to, że twórcy będą dodawać dedykowane efekty dla GPU w swoich grach. Wyszło to średnio, ale PhysX został i jest nadal rozwijany.

W tej chwili jest to niekwestionowany standard obecny na wszystkich konsolach, smartfonach czy PC. Wszystko dzięki Nvidii.

Oczywiście można krytykować tę firmę, chociażby za windowanie cen kolejnych generacji GPU, ale prawda jest taka, że firma tyle musi, na ile konkurencja ją zmusi. Skoro jednak AMD zachowuje się tak jak zachowuje, byle tylko naciągnąć na kasę szukających oszczędności konsumentów. To jest jak jest.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-13 14:07:59
13.09.2016 13:01
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Adapter z DVI-D na VGA działać nie będzie, a w nowych kartach DVI-I już nie dają.

Kwestia karty. Ja na swojej mam jeszcze kompletne DVI, co można poznać po złączu. Do DVI-D przejściówki DVI->VGA nawet nie włożysz, ten płaski bolec jest zbyt szeroki, by pasować. Do tego masz 4 dodatkowe piny w DVI z wyjściem analogowym. Seria GF 9xx jeszcze je posiada i to wciąż dobre karty.

Na początku chciałem brać i5 6400 ale dużo się naczytałem, że Radeony mają narzut sterownika na procesor oraz lubią szybkie procki więc wziąłem ten lepszy.

Wiesz jaki jest główny problem z Radeonami? One mają tragiczny narzut na CPU! Nawet jeśli w ogólnych benchmarkach czy testach dorównują Geforce'om z podobnej półki pod względem średniej ilości FPS, tak gra się na tych kartach bardzo niekomfortowo. Na Geforce nie będziesz miał żadnych dropów, jak trzymasz średnią 60 fps, to będziesz miał dropy do 55 w najgorszych chwilach, czy może w 0,01% czasu gry.

W przypadku Radeona przy średniej 60 fps masz co chwila dropy do 50 fps, a często dropy nawet do 15-25 fps, bo CPU nie wyrabia, a karta nie ma co robić.

Nvidia rozwiązała to po prostu w ten sposób, że od serii 9xx w swoich układach umieściła dedykowany CPU w architekturze ARM, który odciąża GPU.
Dlatego mając i5 i GF 970, nigdy nie zobaczysz obciążenia powyżej 80% na wszystkich rdzeniach. Podczas, gdy z Radeonem nawet i5 z solidnym OC dobija do 100% i powoduje dropy klatek.

Dopiero w DX12 czy Vulkanie Radeony jakoś sobie radzą, ale to na razie pieśń przyszłości. W przypadku Nvidii DX11 ma taką samą wydajność jak DX12 czy Vulkan, a przecież 99% gier to wciąż DX11.

Druga sprawa z radeonami jest taka, że ich producent ma w głębokim poważaniu standardy i specyfikacje. Lata temu pisałem program w OpenGL do magisterki. Na Geforce'ach działał idealnie. Na kartach intela działał idealnie. Na Radeonach generował najróżniejsze problemy. Żeby było śmieszniej, co sterownik to inne efekty.
Po prostu nie miał zaimplementowanego OpenGLa według specyfikacji.

W grach było to widoczne dokładnie w ten sposób. Dochodziło do tego, że żeby zagrać w różne gry, trzeba było mieć zestaw różnych sterowników, bo nowe psuły kompatybilność ze starszymi grami.
Teraz niby jest trochę lepiej, ale co wychodzi nowa gra, to jak są jakieś problemy to właśnie na Radeonach.

Szczerze mówiąć wolałbym wziąć GF 1060 3GB + i3 z nowych serii niż Radeona 480 + i5. Ten pierwszy zestaw sobie w grach lepiej poradzi, bo Geforce'y wymagają dużo mniej od CPU.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-13 13:02:31
13.09.2016 11:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Po pierwsze, jeśli decydujesz się na Core i5 to bierz do tego min. GF 970 albo Radeona 480. Słabsze GPU będą mocno ten CPU ograniczać. Nawet 480 czy 970 będą go ograniczać, ale przynajmniej pozwolą na granie w 60 fps.

Druga sprawa, kup kartę co ma wyjście DVI, przecież większość kart je posiada. Wówczas przejściówka DVI->VGA będzie działać.

Jednak tak naprawdę poważnie zastanów się nad zmianą monitora. Absolutnie nie było nigdy dobrego monitora LCD co nie miałby przynajmniej DVI. Z tej przyczyny, że kabel VGA powyżej rozdzielczości 1280x1024 mocno degraduje jakość obrazu. Kilka razy zdarzyło mi się podłączać drugi komputer po VGA do różnych monitorów z DVI, HDMI czy Display Port i obraz był po VGA nieakceptowalny i to mimo używania bardzo porządnego kabla z osłonami.

Co do konkretnych konfiguracji sugeruj się: http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_wrzesien_2016
Tam masz bardzo dobrze wyważone konfiguracje, gdzie podzespoły (raczej) nie ograniczają siebie nawzajem.

Tylko bez "Bierz Nvidie bo Radeon to gówno".

A bierz co chcesz. Nawet lepiej, że weźmiesz radeona, bo dzięki temu AMD nie upadnie i ja będę mógł kupować w spokoju kolejne Geforce'y bo ktoś inny wspiera konkurencję.
Tak na poważne, to wybór Radeona to pakowanie się w tonę problemów. Ja wolałbym dopłacić 100 czy 200 zł za Geforce'a o podobnej wydajności, czy nawet używać starego, słabszego geforce'a niż brać nowego Radeona. Raz się tak na tej karcie sparzyłem, że więcej do ręki tego czegoś nie wezmę.

13.09.2016 11:37
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Na zwykłym kablu HDMI może być problem z 4K na odległość 20 metrów. Nawet jak sygnał będzie, to będzie z błędami. Nie wiem jaki dokładnie algorytm korekcji błędów jest używany, ale z racji tego, że po HDMI leci sygnał bez kompresji, to po prostu będziesz miał przekłamania w bitach tj. będzie coś na wzór analogowego śniegu, czy szumu.Może być też tak, że w ogóle obrazu nie będzie.

Nawet zwykły pasywny kabel z certyfikatem może nie wystarczyć na takie odległości.
Są jednak aktywne kable. Ze wzmacniaczami sygnału wymagającymi dodatkowego zasilania, ale to na większe odległości, oraz aktywne kable, które dodatkowego zasilania nie potrzebują:
https://www.startech.com/Cables/Audio-Video/HDMI/80foot-Active-High-Speed-HDMI-to-HDMI-Cable~HDMIMM80AC
Tutaj masz aktywny kabel 20 metrowy kabel do 4K.

Z tym 4K jest też tak, że wymagania odnośnie jakości sygnału zależą od trybu. 4K 24p i 30p ma o połowę mniejsze zapotrzebowanie na bitrate niż 60p, o 120p nie wspominając.

W najnowszym standardzie jest też zaimplementowany specjalny kodek "wizualnie bezstratny", który daje kompresję 3:1, czyli pozwala wyciągnąć 4K w 60p na bitrate potrzebnym dla 1440p w 60p.

Ogólnie to nie jest sprawa prosta i tania, a w necie zbyt wiele informacji na ten temat nie ma.

13.09.2016 11:23
odpowiedz
Likfidator
74

Ten laptop Toshiby to prawdziwy skarb:)
http://www.toshiba-europe.com/computers/products/notebooks/t4700ct/product.shtm
Według tej specyfikacji jest to bardzo porządny 486 z SVGA na VLB, która posiada BitBlt (zwany w tamtych czasach windowsowym akceleratorem, innymi słowy potrafi bardzo szybko pracować na grafice 2D). Kompatybilna z VESA, pracuje w 256 kolorach w wyższych rozdzielczościach. Ekran to 640x480 aktywny, kolorowy TFT - czyli najlepszy dla DOSa.

Do tego karta dźwiękowa, co jest absolutną rzadkością w laptopach z 486. Według specyfikacji jest to niestety Windows Sound System, a nie SB. Co prawda późniejsze gry z 1993+ posiadały wsparcie dla tej karty dźwiękowej, ale DOS to zawsze tylko i wyłącznie Sound Blaster, jeśli chodzi o 100% kompatybilność.
W każdym razie doczytałem, że WSS miał software'ową kompatybilność z Sound Blasterem. Wystarczyło załadować jakiś sterownik w autoexec.bat. Według specyfikacji ta karta ma chip OPL3 i jakiś chip od PCM, czyli to samo co SB Pro, czy nawet SB 16. W teorii wystarczyłby TSR ładowany do pamięci, który robiłby za wrapper.

Jakbyś miał czas, to przetestuj jak ta karta dźwiękowa działa. Jak działa w grach z natywnym wsparciem WSS (prawie wszystkie tytuły z 1994 roku i późniejsze - miały narzędzie setsound.exe z tuzinami sterowników), oraz jak wygląda kompatybilność z SB.

https://www.youtube.com/watch?v=k2v7k-wAm2E
Tutaj bardzo dobry materiał o tym jak wybierać laptopa do DOSowych gier.

13.09.2016 11:07
18
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
74

Ale co to zmieni? Myślicie, że dla wydawcy mniejszej gry zakup np. 100 kopii gry to jakiś większy wydatek? To raptem 8 tys. zł przy tytułach po 20 euro. Tyle wystarczy, by podbić startowy rating z mieszanego do dobrego.

To jest po prostu zagranie pod publiczkę i takie ukryte działanie ograniczające możliwości korzystania z serwisu dla graczy kupujących gry z innych źródeł!

Dotyczy to nie tylko wyprzedaży w zewnętrznych sklepach, ale również premierowych edycji pudełkowych.

Najwyraźniej Valve'owi nie podoba się fakt, że spora część sprzedaży idzie innymi kanałami, gdzie gry są po prostu tańsze.

12.09.2016 19:18
odpowiedz
Likfidator
74

https://support.xbox.com/pl-PL/xbox-on-windows/accessories/connect-and-troubleshoot-xbox-one-bluetooth-issues-windows-10

Jedno zapytanie w google... Odpowiedź co musisz zrobić jest pod koniec strony:)

11.09.2016 16:34
odpowiedz
Likfidator
74

Laptop dla dziecka to nie jest dobry pomysł. W cenie przeciętnego laptopa kupisz 3DSa + całą kolekcję gier. Na tej konsoli jest najwięcej gier dla najmłodszych, w tym wszystkie LEGO.

09.09.2016 00:18
odpowiedz
Likfidator
74

Jakbyście szukali nowej, porządnej i łatwej do grania talii do standardu to polecam: https://tempostorm.com/hearthstone/decks/tempo-mage-standard-meta-snapshot-august-30-2016

Zrobiłem tylko jedną modyfikację. Nie miałem drugiego tomu kabalisty, więc wrzuciłem jeden ice block. Jak się okazuje była to bardzo dobra zmiana, bo dzięki tej jednej turze więcej wygrałem co najmniej 3 pojedynki. Wrzucenie sekretu pomaga o tyle, że przeciwnik nie gra optymalnie. Jak na razie 11:2. Ta talia to nowy rak z tego co widzę. Zobaczymy co będzie na wyższych poziomach rankingu. Na razie poziom 11 wbity bez problemu.

Za wolny pył ulepiłem Thalnosa. Jak ja mogłem grać magiem bez tej karty... Value z tej karty jest szalone i jest przydatna na każdym etapie pojedynku.

Dzięki Yoggowi ta talia ma w końcu solidny late-game. Yogg przeważnie wyczyści stół i dobierze kilka kart, albo da kilka sekretów. Bardzo dobry mechanizm powrotu jak ma się tylko jedną kartę w 10 turze.

08.09.2016 15:31
-3
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

wbijcie sobie do głowy, że PS4 Pro nie jest w stanie wyświetlać w natywnej rozdzielczości 4k tzw. gier AAA A.D. 2015+.

https://www.youtube.com/watch?v=6y_GEvObFRQ
Nowsze i starsze gry w 4K na GF 970 i trochę lepszych kartach. Jak widzisz przy detalach medium/high (czyli tyle ile jest w podstawowym PS4) gry wyciągają 30 fps.

PS4 Pro będzie mieć wydajność gdzieś między GF 960, a 970, więc 4K z grafiką jak na PS4 jest możliwe. Zresztą podzespoły zostały tak dobrane, by PS4 Pro odpowiadało w 4K zwykłej PS4 w 1080p, by ułatwić twórcom tworzenie gier.

Horizon: Zero Dawn może działać w trochę niższej rozdzielczości, ale to dlatego że twórcy pewnie celują w stałe 30 fps. Gra na zwykłym PS4 może też szarpać do 22-25 fps, trudno powiedzieć.

Teraz nie ma co spekulować. Możliwości grania w 4K są, choć nie jest 4K do jakiego przyzwyczaiły nas PCty z kofiguracjami SLI. Jak to wszystko wyjdzie okaże się po premierze konsoli.
Coś mi mówi, że gracze będą i tak grać w 1080p, a 4K będzie zwykłym chwytem marketingowym.
Ja sam wolę lepszą grafikę i 60 fps w 1080p niż 30 fps przy 4K.

08.09.2016 12:56
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
74

Xbox w tej chwili zwyczajnie leży w kałuży własnej krwi. Microsoft nie ma absolutnie żadnej alternatywy dla PS4 Pro.
Mogliby co prawda wyjść z argumentem, że oni po prostu nie chcą porzucać posiadaczy dotychczasowego XO, ale skoro jakiś czas temu zapowiedzieli Scorpio, ten argument już teraz nie przejdzie.

W tej chwili zakup XO nie ma absolutnie żadnego sensu, szczególnie że PS4 Pro została bardzo atrakcyjnie wyceniona. Co by nie mówić o 4K, to konsola zarządzi w 1080p. Wszystkie dotychczasowe gry, które miały problemy z płynnością na PS4 będą w końcu działać w ultra stabilnych 30 czy 60 fps.

Microsoft wykazując się swoją pazernością po raz kolejny na tym straci. Przecież mógł podkręcić Xbox One S o 30% albo wyżej. Jednak miał to gdzieś, że gry na ich konsole zwyczajnie kuleją z dropami do 20 fps.

Poza tym 4K w PS4 Pro to żaden chwyt marketingowy. Konsola ma mieć GPU dorównujące GF 970, które to jak widać na wielu filmach na youtube bez trudu radzi sobie z 4K przy 30 fps i średnio-wysokich detalach.

Poczekajmy do premiery PS4 Pro. Jak się okaże, że wszystkie dotychczasowe gry dostały patcha 4K, a posiadacze TV 1080p będą mogli skorzystać z wyższych detali czy móc grać 60 FPS, to konsola odniesie ogromny sukces.
Przyczyni się to też do zalewu rynku wtórnego milionami starych PS4, których cena poleci w dół, tym samym pozwalając mniej zamożnym graczom na przejście do nowej generacji. Sony może w ciągu kilku miesięcy osiągnąć bazę 60 mln posiadaczy PS4 + PS4 Pro, albo nawet więcej.

Microsoft po prostu leży i jeśli szybko nie wyjdzie Xbox One Pro, to konsola się już nie podniesie. Xbox One Scorpio to też tylko pieśń przyszłości. Równie dobrze za rok może wyjść PS4 Pro 2.0, które będzie jeszcze wydajniejsze.

PS4 Pro to rewolucja na rynku. Podwojenie wydajności konsoli, przy zachowanej atrakcyjnej cenie. Nawet rynek PC na tym skorzysta, bo wielu graczy poważnie zastanowi się, czy warto kupować kolejną droga kartę od Nvidii, czy może kupić konsolę, która w 1080p zagwarantuje 60 fps.

Wszystko wskazuje na to, że kolejna generacja Nvidii postawi na 4K dla mas, by mieć 60 fps na jednym GPU.

Implementacja 4K to też ciekawa rzecz. Przy tak dużej rozdzielczości można sobie pozwolić na kilka sztuczek m.in. nie wszystkie ramki obrazu używane do Deffered shading i efektów post-process muszą być w 4K. Część można zostawić w 1080p i wizualnie nie będzie to zauważalne.

Sony nawet między słowami powiedziało coś takiego na konferencji. Uzyskali jakość 4K, jednocześnie nie podnosząc 4x wymagań względem GPU. Stosując taki zabieg na PC nawet GF 1070 pozwoliłby na 60 fps w 4K i wysokich ustawieniach graficznych. Jednak po co Nvidia miałaby rozwijać taką technologię, skoro przełożyłoby się to na spadek sprzedaży GPU za 4 tys. zł?

Niby PS4 Pro nie jest jakąś tam rewolucją technologiczną, ale może bardzo wiele namieszać na rynku. Zobaczymy teraz jak społeczność graczy do tego podejdzie.

07.09.2016 22:59
3
odpowiedz
Likfidator
74

Żadnego zaskoczenia. Potwierdziły się plotki. PS4 Pro dostanie podkręcony CPU, według plotek miało to być 2,5 GHz. Czyli w końcu powinni dociągnąć do wydajności w grach na poziomie Core2Quada z OC do 3,5 GHz. Brawo Sony, dogoniliście high-endowe CPU z PC z 2007 roku:)

Układ graficzny ma być trochę ponad 2x wydajniejszy, czyli jeśli weźmiemy do porównania GF 750 Ti, który według samej Nvidii dorównuje PS4, a według testów m.in. Digital Foundry nawet wyciąga tych kilka FPS więcej albo trochę wyższe detale niż "medium" na jakich działają gry na PS4, to możemy wziąć te 4 tys. punktów w 3D Mark FireStrike za moc GPU z konsoli.
Pomnóżmy to razy dwa i dodajmy jeszcze trochę, a wyjdzie coś między 8, a 10 tys. punktów w FireStrike, co wpada gdzieś między GF 960, a 970 GTX. Co daje przyzwoitą wydajność. Tak się składa, że na GF 970 można już od biedy grać w 4K, ale właśnie pod warunkiem, że ustawimy średnie detale i zadowolimy się 30 fps.

O czym pisałem już sporo czasu temu, że 4K na PS4 Neo jest jak najbardziej możliwe, jeśli podbijemy samą rozdzielczość i zachowamy detale z podstawowej wersji PS4.

Lepszym pytaniem jest jak będą gry działać w 1080p? Jak pokazuje GF 970 czy Radeon 480 w tej rozdzielczości 60 fps staje przed graczami otworem, a nawet można pokusić się o dodatkowe efekty jak m.in. przepiękne cienie od Nvidii.
Prawdopodobnie sytuacja będzie wyglądać tak, że PS4 Pro w 4K będzie działać w 30 fps, a w 1080p dostaniemy 60 fps i być może jakieś dodatkowe efekty, albo antyaliasing.

Jak wypadnie nowa konsola trudno powiedzieć. Sony swoje zadanie wykonało bardzo dobrze. Nowa konsola to solidny krok na przód, a cena jest jak najbardziej akceptowalna.
Teraz od twórców gier zależy jaki zrobią z tego użytek i to w jaki sposób podejdą do posiadaczy dotychczasowego modelu.

Pozostaje jeszcze kwestia tego nieszczęsnego HDR. Prawdę powiedziawszy ten cały HDR to jest taka sama ściema jak 500-600 Hz w telewizorach, które przyjmują sygnał max 60 Hz.
W teorii pod terminem HDR kryje się po prostu szersza przestrzeń barw. Tylko co z tego, jak dzisiejsze TV czy monitory nie spełniają nawet starego standardu sRGB?
Termin HDR jest tylko terminem marketingowym i po prostu oznacza zaimplementowanie algorytmów tone mappingu w TV i nadawanie sygnału źródłowego w szerszym zakresie, tak by to TV mógł samodzielnie go przetworzyć.

Z punktu widzenia gier nie jest to nowa technologia. HDR jest dostępne w grach począwszy od shader model 3.0, czyli od premiery X360 i PS3.
W tradycyjnym LDR barwy mogły przyjmować jasność z przedziału [0,1]. W przypadku renderowania HDR górnej granicy nie ma. Pozwoliło to np. ustawić intensywność światła słonecznego na wartość 5, a lampy w domu na 0,3.
Nad całością czuwa algorytm Tone Mappingu, który skaluje poziomy jasności jakie pojawiają się na ekranie.
Przykładowo jeśli jesteśmy na zewnątrz, gdzie światło słońca ma intensywność 5, a światło latarni intensywność 0.5. Wówczas po przeskalowaniu intensywność słońca będzie miała wartość 1, a latarnia 0.1, czyli praktycznie będzie niewidoczna. W nocy zaś, gdy światło księżyca będzie mieć intensywność 0.3, a latarnia 0.5 to światło latarni będzie oświetlało otoczenie. Gdy znajdziemy się z dala od źródeł światła, wówczas światło księżyca zostanie przeskalowane do wyższego poziomu, byśmy wciąż widzieli detale.

To tylko jeden z przykładów. HDR jest wykorzystywane jeszcze do innych efektów post-process m.in. do głębi ostrości, czy odbić od różnych powierzchni wraz z efektem bloom. Dysponując szerszym zakresem tonalnym rozbłyski i flary zostają zachowane i nie giną w trakcie obróbki.

Z tego powodu dodania obsługi HDR do bazowej PS4 nie było żadnym problemem. Po prostu wystarczy zmienić zakres tonalny obrazu przesyłanego przez HDMI.

Przekazanie Tone Mappingu do TV ma jeszcze taką zaletę, że telewizor lepiej panuje nad kontrastem. Wykorzystując m.in. obszarowe podświetlenie led może znacznie lepiej eksponować jaśniejsze i ciemniejsze fragmenty obrazu. Co więcej telewizory będą mieć Tone Mapping dostosowany pod specyfikację posiadanej matrycy, co zawsze da lepsze rezultaty niż ogólny algorytm stosowany przez konsolę.

Wszystko jednak zależy od implementacji technologii. Tanie modele to tanie matryce. Jak w ogóle można mówić o HDR, skoro mnóstwo telewizorów, czy nawet monitorów komputerów nie używa pełnego 8 bitowego RGB, tylko 6-bitowe subpiksele?
W takim aspekcie to nawet użycie 8-bitowych składowych w TV 4K będzie postępem, ale dlaczego nazywać to nową technologią? Marketing... tylko marketing...

EDIT: Pamiętajmy, że Sony to również producent TV. Nic zatem dziwnego w tym, że promowali technologię HDR. W końcu trzeba przekonać konsumentów, by zmienili swoje wciąż porządne TV 1080p na nowe modele. Samo 4K tego nie dokona, bo treści wciąż będzie niewiele. HDR może być zaś dodatkowym motywatorem.
Szkoda tylko, że do tej pory nawet najdroższe TV 4K nie spełniają założeń nowego standardu, a tanie modele z HDR to co najwyżej poziom przyzwoitych standardowych TV sprzed dobrych kilku lat... i to przy bardzo optymistycznych założeniach.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-07 23:07:30
07.09.2016 12:26
odpowiedz
Likfidator
74

Ograłem praktycznie wszystkie platformówki Apogee i ta nowa gra w żaden sposób ich nie przypomina.
Ciekawe gdzie oni widzą inspirację serią Commander Keen? W tej grze strzelania było, ale ilość amunicji była tak ograniczona, że strzelało się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Przechodzenie kolejnych etapów opierało się na znajdowaniu przejścia, zręczności i unikaniu wrogów, a nie rozwalania wszystkiego co się rusza lub nie.

Widać więcej inspiracji z Jazz Jackrabbit oraz Ruff 'n' Tumble. Z czego ten pierwszy był zrobiony przez Epic Megagames, a nie przez Apogee, obie firmy mocno rywalizowały ze sobą w tym czasie. Do tego stopnia, że po wpisaniu kodu 'Apogee' w Jazzie gra przełączała się w ohydne 16 kolorów, by wyśmiać fakt że gry Apogee były wciąż robione pod przestarzałe PCty z 286 i kartą EGA na pokładzie.
Ruff 'n' Tumble w ogóle na PC nie wyszedł, ani nie ma nic wspólnego z Apogee. To Amigowa gra.

Nie wiem czy przy takim podejściu coś zyskają. Gdyby zrobili coś co faktycznie przypomina styl Apogee i ma grafikę 2D, a nie paskudne 3D, to może sypnąłbym grosza, a tak nawet nie ma mowy, żebym wsparł czy nawet później kupił tę ich grę.

06.09.2016 09:40
odpowiedz
Likfidator
74

Ciekawe ile jeszcze będziemy czekać na pojedyńcze karty za cenę mniej niż 2500 zł, które bezproblemowo poradzą sobie z 4k/60 FPS? Dwa czy trzy lata?

4K będzie jeszcze długie lata dla entuzjastów. Za 2-3 lata wciąż będziesz potrzebował 2-3 topowych kart, żeby mieć 60 fps.

Jak wyjdzie PS4 Neo i Scorpio, to wymagania gier polecą drastycznie w górę. Z tego względu, że twórcy gier zaczną stosować techniki, które na obecnej generacji są poza zasięgiem m.in. Global Illumination w czasie rzeczywistym, która co prawda się pojawia w niektórych tytułach, ale tylko w wersji dla statycznej geometrii, gdzie można najcięższe obliczenia wykonać na etapie produkcji gry, a potem tylko korzystać z tablicy danych do generowania oświetlenia.
Nvidia od dłuższego czasu udostępnia technologię, która działa w każdych warunkach, ale ona dzieli FPSy na połowę. Jest też wiele innych nowych efektów, które łącznie pozwalają osiągnąć grafikę w 1080p, która miażdży wszystko to co zobaczymy dziś w 4K. Problem w tym, że nawet GF 1080 nie poradzi sobie ze wszystkim w 1080p, a co dopiero mówić o 4K.

Małymi krokami zbliżamy się też do ray tracingu. Już Xbox Scorpio będzie miał dość mocy, by wyciągnąć 720p w 30 fps osiągając grafikę, która zmiażdży wszystko to co można osiągnąć rasteryzacją.
Zresztą już teraz jest wiele hybrydowych efektów post-process, które wykorzystują śledzenie promieni do dodania części efektów.

Największą zaletą ray tracingu jest to, że mamy za darmo wszystkie efekty oświetleniowe i to bez jakichkolwiek artefaktów, a do tego znika wiele limitów, chociażby złożoność geometrii. Promienie nie potrzebują wielokątów, wystarczy im dowolna struktura, która opisze sposób odbijania się światła. Dlatego też najłatwiejszym do wygenerowania obiektem jest idealna sfera. Można też użyć voxeli czy innych struktur.

Z drugiej strony należy pamiętać o tym jak bardzo wszechstronne są dzisiejsze GPU. W przyszłości nie będzie jednej słusznej drogi. Twórcy gier będą stosować różne technologie. Część twórców gier wykorzysta tradycyjne metody, ale w zamian oferując rozdzielczość 4K. Inni zatrzymają się na 1080p, albo zejdą nawet niżej jeśli pozwoli im to osiągnąć wizualny wyższy poziom.

Na odpowiednio drogich PC wyższe rozdzielczości, czy większa ilość FPS będą stały przed graczami otworem. Aczkolwiek nie ma co liczyć na to, że 4K stanie się standardem i będzie dostępne na kartach ze średniej półki.
Choć w zasadzie już jest dostępne. Nawet GF 970 pozwala na grę w 4K, aczkolwiek wiąże się to z limitem do 30 fps oraz średnimi ustawieniami grafiki. Pytanie kto chciałby tak grać, skoro w 1080p ma 60 fps i ustawienia b.wysokie, albo nawet ultra.

03.09.2016 16:41
odpowiedz
Likfidator
74

Mad Max to już był przeceniany wcześniej, ale 20 zł za Arkham Knight to pierwsza taka okazja. Podobnie z MK X.

Jak już mowa o Arkham Knight, to gra jest naprawdę solidnie połatana teraz.
i5, GF 970, 8 GB RAM i Windows 10. Gra śmiga w stałych 60 fps ze wszystkim na full w 1080p, z włączonym AA nawet. Jedyne co musiałem wyłączyć do dym z Nvidia Gameworks. Ten efekt zabija wszystkie GPU. Po jego włączeniu średnia 43-45 fps, ale są dropy nawet do 25 fps w teście. Zdecydowanie wolę wyłączyć ten efekt i mieć stałe 60 fps.
GF 970 jest obciążone 60-80%, czyli na GF 960 też się wyciągnie 60 fps, ale być może będzie trzeba wyłączyć oświetlenie i lepszą fizykę z dodatkowych efektów.
Jak widać jak się chce to można grę porządnie przeportować. Szkoda tylko, że łatka przypięta do gry już pewnie z nią zostanie na zawsze. W każdym razie teraz działa tak jak powinna.

Na GF 980 Ti, 1070 czy 1080 pewnie będzie stałe 60 fps wraz z włączonym dymem.

03.09.2016 13:44
odpowiedz
Likfidator
74

http://cpp.sh/2bk7r

Masz działający program. A jakby link nie działał:

int main()
‹;
bool przecinek = true;
for(int a=1;a<9;a++)‹;
if(a%3==0)‹;
cout<<endl;
›; else ‹;
cout<<a;
if(przecinek) ‹;
cout<<",";
›;
przecinek = !przecinek;
›;
›;
›;

Program działa tak:
1. Pętla for iteruje zmienną a od 1 do 8. Nie ma sensu używać do/while, skoro zwykły for wystarczy. Tym bardziej, że while ma trudniejszy warunek stopu i ogólna zasada jest taka, że jeśli nie ma korzyści wydajności czy sensu, to się tego nie stosuje.
2. Zauważamy, że wypisujemy liczby w parach z pominięciem co trzeciej. Innymi słowy zamiast pisać co trzecią (podzielną przez 3) liczbę wstawiamy znak przejścia do nowej linii. Warunek if(a%3==0 ) znaczy tyle, że jeśli a jest podzielne przez 3 to...

3. Jeśli a nie jest podzielne przez 3 (else) to wypisz liczbę.
4. Co z przecinkiem? Wystarczy zauważyć, że jest wypisywany co drugą liczbę. Czyli najprostszą metodą jest użycie zmiennej BOOL, którą zmienia się na wartość przeciwną w każdej iteracji.

Na koniec zauważyłem, że mój program wypisuje liczby w formacie 1,2 zamiast 1, 2 czyli bez spacji, ale wystarczy dodać jeden znak w kodzie, żeby to poprawić:)

post wyedytowany przez Likfidator 2016-09-03 13:45:47
03.09.2016 00:10
odpowiedz
Likfidator
74
7.0

Jak jest z tym Batmanem? Po takim czasie od premiery jest już grywalny czy sobie odpuścić?

i5 + GF 970 + 8 GB RAM + Windows 10. Wszystkie detale na maxa, nawet AA włączony. Ultra stabilne 60 fps w 1080p, a GPU obciążone w 70-80% max, czyli zapas mocy jest.
Oczywiście jest jeden szczegół, należy wyłączyć dym od Nvidii, który zabija wydajność. Można jednak zostawić inne efekty jak lepsze oświetlenie, czy fizykę.
Z włączonym dymem FPSy trzymają ok. 40 fps średnio, ale bywają też dropy w okolice 25 fps. Moim zdaniem nie warto, tym bardziej że ten cały dym wygląda jak całkowicie oderwany od samej gry i dodany na siłę.
Poza tym gra działa idealnie. Zarówno na piechotę jak i w Batmobilu.

Mam kartę Geforce 840m i procesor i5. Myślałem, że jak nie na wysokich to chociaż na średnich ustawieniach gra pójdzie. Da się coś zrobić, żeby ruszyła?

GF 840m jest słabszy niż 10 letni GF 8800 GTX, zatem czego oczekujesz? To nie jest laptop do grania. Podobnie z i5. W laptopach jest wiele serii tych CPU. Jedynie 'HQ' są coś warte, reszta ma wydajność między Pentium, a i3. Żeby nie powiedzieć iż są gorsze od Pentium, które ma co prawda tylko 2 rdzenie, ale przynajmniej wysoko taktowane.
Ogólnie laptop nie spełnia wymagań minimalnych tej gry, więc sam jesteś sobie winien.
Gra wymaga stacjonarnego GF 660, którego odpowiednikiem w laptopach jest dopiero GF 960M. Tak wiem, myląca numeracja, ale niestety tak już jest.

Tego Batmana nie da się już naprawisz jedynie co się zmieniło to dodali kilka opcji graficznych.

A co naprawiać? Gra działa perfekcyjnie w 60 fps na przeciętnym sprzęcie, a dla posiadaczy high-endowych GPU jest zarezerwowany dodatkowy efekt graficzny. Czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, żeby gra była zrobiona pod graczy, a nie pod konsolowych casuali.

Właśnie tutaj mam główny zarzut do gry. Po 3 godzinach rozgrywki mam mieszane uczucia. Historia jest prowadzona ciekawie, aczkolwiek nie jest to poziom poprzednich dwóch części. Gra stara się angażować gracza urozmaicając grę poprzez zmieniające się style. Na przemian jest jazda samochodem, rozwalanie czołgów wroga, trochę szybowania Batmanem po mieście, walki wręcz czy skradania. Do tego wolniejsze momenty z prowadzeniem śledztwa i dialogami. To niby gra robi dobrze. Problemem jest jednak wykonanie poszczególnych elementów. Walka wręcz jest banalnie prosta. Wystarczy rytmicznie naciskać klawisz X na padzie. Brakuje finezji z poprzednich części, gdzie walczyć trzeba było skutecznie, adaptować ataki do różnych rodzajów przeciwników i wyprowadzać serie kombosów, żeby wygrać co trudniejsze potyczki. Tu jest banalnie.

To samo można powiedzieć o fragmentach skradankowych. Są banalne, a gra zbyt dużo wybacza. W poprzednich częściach wykrycie oznaczało błyskawiczną ucieczkę albo śmierć. W tej części można na spokojnie ogluszyć jednego wroga i przyjąć cały grad pocisków na klatę. Z drugiej strony zachęca to trochę do bardziej dynamicznego rozgrywania tych fragmentów. Nie jest źle, ale niedosyt pozostaje.

Batmobil jest trochę wciśnięty na siłę. Czasem mam wrażenie, że jest go po prostu za dużo w grze i po prostu się unika używania go. Lepiej śmigać po dachach i szybować jeśli jest taka możliwość.

W kwestii grafiki widać duży postęp względem poprzednich części, ale jednocześnie grafika jest mocno nierówna. Otoczenie ma mało detali, ale sporo rzeczy można zniszczyć. Modele postaci zrobione dość dobrze i widać dbałość o tekstury wysokiej rozdzielczości.
Najlepszy jednak motyw graficzny, to użycie drona przez Batmana i przelot nad całym miastem bez żadnego doczytywania. To robi wrażenie.
Ogólnie jednak grafika jest po prostu akceptowalna. Widać przebłyski nowej generacji, ale jest też sporo kanciastych obiektów otoczenia. Ot typowa gra AAA obecnej generacji w kwestii grafiki.

Trudno ocenić grę po 3 godzinach, ale stwierdziłem, że na zachętę dam 7/10. Gra jest po prostu gorsza od dwóch poprzednich Batmanów, co nie znaczy że zła. Tendencja spadkowa się utrzymała, bo Arkham City było wyraźnie gorsze od Asylum, a ta część jest jeszcze słabsza. Origins nawet nie liczę:)

Twórców należy pochwalić za to, że się starali. W grze jest naprawdę wiele nowych elementów, które miały wzbogacić grę o nowe elementy. Niestety wyszło to wszystko słabo, czego Batmobil jest doskonałym przykładem. Jest go za dużo w grze i tylko psuje ogólny odbiór produkcji.

02.09.2016 17:49
odpowiedz
Likfidator
74

Wszystko działa tak jak na makowej. Miejscami się wszystko zgadza.
Tylko jak podłączysz nową klawiaturę do Maka, to może się wyświetlić komunikat, że system będzie potrzebował zidentyfikować klawiaturę i poprosi byś nacisnął np. klawisz znajdujący się po lewej stronie klawisza 'W' tj. żeby sprawdzić czy to QWERTY, QWERTZ, czy AZERTY.

CTRL jako Command, WIN jako Apple, a ALT jako Option. Działają też różne klawisze funkcje jak zmiana głośności itd. to są po prostu jakieś ogólne rozszerzone kody klawiszy obsługiwane przez nowe systemy operacyjne.

02.09.2016 17:22
odpowiedz
Likfidator
74

Pod OS X działa każda klawiatura USB, czy bezprzewodowa. Klawisz z Windowsem działa jak znaczek z logiem jabłka.
Dlatego nie musisz się ograniczać tylko do klawiatur od Apple. Wybierz po prostu taką, która Ci najlepiej odpowiada. Podobnie jeśli chodzi o mysz.

01.09.2016 19:45
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Dzięki za info z tym Castle of illusion. Akurat trochę € zalega w portfelu Steam i w końcu było na co wydać.
Sama gra jest taka sobie, żeby nie powiedzieć słaba. Do Raymanów, czy gier Nintendo dzieli ją przepaść. Pod względem technicznym też wypada słabo. Brakuje niektórych animacji, sterowanie jest prymitywne, system kolizji jest taki sobie. Gdyby nie marka Disneya to gra niczym nie wyróżniałaby się od dziesiątek gier z kosza.

Gra przypomina mi https://www.youtube.com/watch?v=8FOZR9m1lPM
Ja co prawda przechodziłem ten tytuł w wersji na SNESa, ale PSX wydaje się wersją definitywną, w końcu generacja wyżej. Jakby jednak nie patrzeć Mickey Mania to zdecydowanie lepsza gra, ale też bardzo trudna (jak na lata 90 przystało:) ).

01.09.2016 17:19
odpowiedz
Likfidator
74

Szkoda ,ze nikt nie wpadl na pomysl wydac gier 50 klatek lub 45 tylko 30,60...idiotyzm jak dla mnie.

To spuścizna po analogowej TV. W UE prąd ma 50 Hz to TV nadaje z taką częstotliwością, w USA i Japonii 60 Hz, więc i NTSC pracuje w takim formacie.

Europejskie TV HD mogą pracować w 24p, 30p, 50i/p oraz 60i/p. Amerykańskie teoretycznie też powinny tyle wyciągnąć, aczkolwiek gwarantowane mają tylko 24, 30 i 60.

Co ciekawe wiele, jeśli nie większość europejskich TV przyjmie też 40p czy 45p. Chociażby telewizory produkcji LG. Z monitorami bywa różnie, część łatwiej podciągnąć płynnie między 61, a 79 niż dać 45.

Konsole w teorii mogłyby w takich trybach pracować. Szczególnie, że o ile 30p wygląda ohydnie i widać szarpanie, tak już między 40p, a 60p różnica jest minimalna, a 45p to już trudno zauważyć.

Oczywiście przy bardzo dynamicznych grach na ultra dobrej myszy różnicę między 60, a 120 Hz zobaczy prawie każdy, ale przy sterowaniu padem aż tak wiele nie trzeba.

Wracając do konsol, tryb 40p czy 45p jest jak najbardziej osiągalny. Tylko może oznaczać to problemy z kompatybilnością, więc nikt tego ruszać nie chce - dla wygody.

Na PC można się pobawić. Wystarczy tylko w panelu karty graficznej stworzyć odpowiednią rozdzielczość i odświeżanie. Kilka miesięcy temu bawiłem się w coś takiego i dlatego właśnie twierdzę, że już stałe 45p zapewnia dużo wyższy komfort gry niż 30 fps. Nawet 40p to już znacząca poprawa.

Oczywiście mowa o idealnie zsynchronizowanej pracy GPU i wyświetlacza, bo skaczące 40-45 FPS na 60 Hz to rwanie obrazu i mikro przycięcia.

31.08.2016 11:38
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

A tak poza tym, oglądając na yt różne filmiki z frame rate test xbox one często tryma te 30 fps a nawet wiecej, a ps4 spada do 26-23.

Sam nie wiesz co mówisz. Fallout 4 https://www.youtube.com/watch?v=OPZXkdD1RwQ Na XO działa wyraźnie gorzej niż na PS4. Nie mówiąc o tym, że na i3 + GF 750 Ti nigdy poniżej 30 fps nie spadnie.
To się tyczy praktycznie każdej multiplatformowej gry. XO odstaje od PS4 i to jest niezaprzeczalny fakt.

Lordpilot--> https://www.youtube.com/watch?v=6Vy_w_4JCzY Zobacz jakie dropy. Gra miała działać w 60 fps, a nawet 30 nie potrafi utrzymać na obu platformach. Do tego na filmie nawet nie ma pokazanych najbardziej intensywnych momentów, gdzie walczysz z kilkudziesięcioma przeciwnikami i pojazdami. Jest to w dodatku REMASTER, a nie nowa gra...

Koma którego podał nie odpalisz gier w jakości konsolowej (czyli ustawienia wysokie, a nie średnie jak podał).

Gry na konsolach działają w ustawieniach, które można nazwać miksem nisko-średnio-wysokich. W ogólności należy to traktować jako średnie. Oczywiście wiele zależy od gry, bo mają różne wymagania. Przykładowo MK X na konsolach działa na wysokich, ale na PC gra nie obciąża ani GPU ani CPU.
Assassin's Creed Unity na konsolach to low/medium, a i tak płynność spada poniżej 18 fps momentami, na youtubie są filmy, które pokazują np. 5 fps. Na PC gra wygląda jak z kolejnej generacji, jak włączysz efekty Nvidii. Ich zaawansowane cienie wyglądają jak z kolejnej generacji, a na i5 + GF 970 masz stałe 60 fps na ultra w tej grze.

Dobry przykład to też GTA V, które dostało sporo dodatków tylko dla PC. Największym zaskoczeniem są tekstury, które mają wyraźnie wyższą rozdzielczość niż te na PS4. Rzecz w portach PC niespotykana. Chociaż po samej grze widać, że to tylko usprawniona poprzednia generacja, bo brakuje physically based shading. Mając i3 + GF 960 możesz grać w 60 fps w GTA V na grafice konsolowej.

Zresztą kupujcie co chcecie, grajcie w co chcecie. Jednak miejcie świadomość, że kupując PS4 czy XO po prostu jesteście oszukiwani.
Nie dość, że gry drogie, to sprzęt tandetny. Jak wyszedł X360, to miał absolutnie najlepszy hardware dostępny na rynku. Jak wyszedł XO to miał sprzęt spóźniony o 2-3 lata.
Widać to teraz po grach, gdy gry po prostu działają na konsolach źle.

Zresztą wystarczy popatrzeć na zagraniczne fora. PC szturmem wszedł na salony. Gracze co mają całe piwnice konsolowych gier, przerzucili się na PC, bo pozbawione płynności i pełne błędów technicznych gry na konsolach nie są dla nich do zaakceptowania.
Zobaczcie chociażby Cinemassacre.com Strona od zawsze była poświęcona konsolom, ale od tej generacji ogrywają sporo gier na PC, bo raz, że na konsolach nic ciekawego nie wychodzi, a jak wyjdzie to działa tak, że szkoda słów.
Pamiętam jak miał premierę XO i odpalili konsolę, stwierdzili że nie ma w co grać, wyciągnęli Atari 2600 i ogrywali jakieś gry z tej konsoli, bo stwierdzili że oferuje lepszą rozrywkę niż XO, który stał włączony w tle.

W innym filmie rozszyfrowali nazwę "Xbox One". Czemu "One"? Otóż przez całe życie konsola doczeka się jednej przyzwoitej gry, ale na dzień dzisiejszy jest to "Xbox Zero":D

31.08.2016 10:05
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

PC nie kupie, bo nie mam funduszy na sprzęt za 4-5k.

Mit. Za 3500 zł kupisz komputer, który wyciągnie 60 FPS w ultra i 1080p czy nawet 1440p w mniej wymagających grach.

Za 2200 zł kupisz nowy komputer, który zmiecie wydajnościowo PS4:
http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_sierpien_2016?page=0,9
a według przecieków specyfikacji PS4 Neo będzie mieć GPU o mocy między GF 960 a 970. Jeśli zaś chodzi o CPU, to ten Core i3 wręcz miażdży CPU w konsolach i żadne podkręcenie CPU w NEO tego nie zmieni. W końcu konsole mają CPU AMD i to jeszcze z netbookowych serii.

Mówiąc inaczej, na takim PC za 2200 zł zagrasz we wszystko w b.wysokich ustawieniach 1080p i super stabilnych 30 fps. Ewentualnie po ustawieniu konsolowych detali tj. wszystko na średnie będziesz miał grubo ponad 60 fps w 1080p.

Ja rok temu miałem podobny dylemat, z tym że miałem Core2Duo + GF 550 Ti. Myślałem o zakupie nowego PC z Core i5 do pracy i zamiast dobrego GPU wziąć PS4. Jednak jak zobaczyłem na własne oczy jak gry na PS4 przycinają to sobie darowałem. Wręcz nie dowierzałem, że mój staruszek z Core2Duo w niektórych grach lepiej sobie radzi niż PS4 np. Saints Row 4, gdzie na starym kompie na full detalach nigdy dropów poniżej 30 fps nie zaliczył, a PS4 przy większej zadymie ma i 14-19 fps.
Zamiast PS4 wziąłem GF 970 i z perspektywy czasu była to rewelacyjna decyzja. Nie tylko nadal mogę grać w kilkaset gier, które kupiłem na PC, ale wszystkie nowe tytuły działają w b.wysokich detalach i 60 fps.

Xbox One to już w ogóle tragedia. O ile gry na PS4 działają w 1080p i starają się trzymać 30 fps z możliwymi dropami do 25. Tak Xbox One to paskudny upscale z 900p, a do tego mało która multiplatformowa gra trzyma target 30 fps, tylko działa między 20-30 fps. Zobacz na youtubie porównania z Digital Foundry, Xbox One w prawie każdej grze ma problemy z wydajnością.

Konsole warto kupić wtedy, gdy zależy Ci na tytułach na wyłączność. Z tym, że wszystkie gry z XO i tak będą wychodzić na Windows 10. Na PS4 masz trochę więcej exclusive'ów, ale jakościowo są to generyczne AAA tj. wąskie korytarze, osłony i durna blockbusterowa fabuła.

Jedyne dobre exclusive'y ma Wii U, która posiada też wsteczną kompatybilność z Wii, więc jeśli miałbym doradzić konsolę, to coś od Nintendo, gdyż jest to taka tradycyjna konsolowo-kanapowa rozrywka. Większość gier na tę platformę ma tryb coop/vs dla 2-4 graczy przy jednym ekranie i do tego nie ma abonamentu na granie przez sieć.
Super na imprezy i granie przy TV. Do grania samemu PC i tak wygodniejszy niż konsola:)

post wyedytowany przez Likfidator 2016-08-31 10:05:53
29.08.2016 17:40
odpowiedz
Likfidator
74

Kartę masz tragiczną to fakt. Zmieniając na GF 750 Ti zagrałbyś we wszystkie gry wydane do 2012 roku, z obecną nawet tytuły z 2007 roku będą przycinać.
Nie zmienia to jednak faktu, że do gier od 2013 w górę jedynie 4 rdzeniowe CPU z podstawki 775 jako tako sobie radzą.
Fifa 17 na Twoim CPU będzie totalnie niegrywalna tj. będzie płynnie 30-60 fps w zależności od karty graficznej, ale co 5-10 sekund gra się będzie zatrzymywać na 3-5 sekund. To jest przypadłość praktycznie wszystkich nowych gier na Core2Duo czy Pentiumach z podstawki 775. Niezależnie od detali czy rozdzielczości, gry strasznie szarpią co kilka sekund. Po prostu CPU nie wyrabia i cały silnik musi się zatrzymać aż wątki streamujące dane nadgonią pracę. Na 4 rdzeniowcach tego problemu nie ma.

Zresztą Jeśli chodzi o Fifę 17 to wystarczy nawet GF 550 Ti, a 560 pozwoli już na 60 fps.
Zamiast kupować 750 Ti, lepiej weź Core2Quada Q6600 za 130 zł i do tego jakieś GPU do 300 zł np. GF 560 czy nawet 570. Taki zestaw pozwoli zagrać nawet w Mafię III na niskich detalach.

29.08.2016 13:56
odpowiedz
Likfidator
74

Wersja budżetowa:
Wymień CPU na jakiegoś Core2Quada. Jeśli płyta pozwala na OC to bierz Q6600, kosztuje 100-130 zł na allegro. Po podkręceniu do 3-3,5 GHz poradzi sobie z każdą nową grą w 30 FPS.
Jak nie masz możliwości OC na płycie, to musisz kupić Core2Quada co ma bazowe taktowanie 3 GHz. Cena ok. 250-300 zł.
Do tego obowiązkowo 8 GB RAM, bez tego ani rusz. W ostateczności 4 GB, ale gry będą się dusić.
Do takiego komputera możesz z powodzeniem wrzucić GF 960, bo to karta do wysokich detali w 30 fps. Z takim Core2Quadem powinna tworzyć dobry duet.
W ostateczności możesz kupić GF 750 Ti, ale wiedz że będzie ograniczał CPU w większości przypadków.

Jeśli chcesz koniecznie nową platformę, to bierz co najmniej Core i3 ze Skylake, a najlepiej i5 i do tego GF 1060.

Jeśli nie chcesz tyle wydawać, to bierz Core2Quada, bo to najlepsza opcja w kategorii cena/wydajność dla Ciebie. Na pewno nie opłaca się brać budżetowego nowego Pentium, czy Celerona, bo będą gorsze od Core2Quada.

GF 960 + Core2Quad Q6600 to ok. 1000 zł. Na tym zestawie wszystkie nowe gry będą działać lepiej niż na PS4 i XO. Będziesz miał gwarantowane 30 fps w każdej grze przy wysokich detalach w 1080p.

29.08.2016 13:24
odpowiedz
Likfidator
74

http://www.neolemmix.com/

Tutaj macie nowoczesny port na nowe komputery. Jest dostępny zarówno oryginalny zestaw z pierwszej części jak również Oh No More Lemmings.
Do tego są też wydawane co jakiś czas paczki z mapami tworzonymi przez społeczność w postaci Lemmings Plus.

Testowałem różne porty m.in. SuperLemmini, ale Neolemmix jest najlepszy tj. w 100% wierny oryginałowi, a do tego ma dodatki:
- można klikać na lemmingi po włączeniu pauzy czyli wybierać umiejętności z precyzją co do klatki, jak chcemy przesunąć klatkę do przodu to klikamy gdzieś poza lemingami,
- używając strzałek kursora można wybrać leminga który idzie w określoną stronę tj. klikając w zbiorowisko lemingów mając wciśnięty lewy kursor na klawiaturze umiejętność przydzielimy lemingowi, który idzie w lewą stronę,
- klawisz F przesuwa czas o kilka sekund do przodu, akurat o tyle ile wynosi wybudowanie mostu tj. klikamy w leminga, by budował, naciskamy F i mamy moment w którym słychać, że mu się kończą klocki.
- gra ma wbudowane przyspieszenie czasu, tak jak miała druga część "The Tribes",
- gra automatycznie zapisuje powtórki tj. gdy po 5-6 minutowej grze skopiemy poziom, nie trzeba wszystkiego powtarzać od początku, naciskamy ESC i restartuje się plansza, ale dopóki nie zrobimy żadnej akcji jest odtwarzana powtórka ostatniej rozgrywki. W późniejszych poziomach bardzo przydatne.

Dodatkowe zestawy "PLUS" mają nową grafikę i dodatkowe umiejętności, a same plansze są jeszcze trudniejsze.

Jakoś rok temu po raz pierwszy w życiu ukończyłem wszystkie poziomy w pierwszej części. Mayhem było ultra trudne.

Nieoczywiste zagrania:
- jeśli leming idzie po stali w której nie da się kopać, można go zawrócić dając mu most i gdy wybuduje 2 kostki, używamy kilofu, po czym zawraca,
- jeśli mamy 100% do uratowania, a potrzebujemy blokera, to wciąż można go odzyskać poprzez usunięcie mu gruntu pod nogami, popularna metoda to użycie mostu i blokowanie leminga stojącego na 2-3 kafelkach mostu, wówczas inny leming z kilofem go odblokuje,
- zawracanie bez bloku: kopiemy prosto w dół na kilka pikseli i używamy mostu, leming zawraca.
- zatrzymanie stada lemingów bez bloku - kopiemy prostu w dół lemingiem i jak jest już dość głęboko dajemy mu most, żeby przestał kopać. W zależności od głębokości dołu możemy lemingi w nim zatrzymać, a możemy też zablokować im jedną stronę. Jak lemingi idą z prędkością 50% to pierwszy leming kopie, drugi przechodzi, trzeci i reszta się zatrzymują w dole.

Praktycznie wszystkie późniejsze poziomy są oparte na tych sztuczkach, ale też pomagają w początkowych etapach.

Na youtubie są filmy jak przejść każdy poziom, niektóre rozwiązania są po prostu niesamowite:)

28.08.2016 21:51
odpowiedz
Likfidator
74

A po co chcesz zmieniać CPU? Ten Core i5 po OC ma więcej mocy niż najlepsze GPU potrzebuje.
Zresztą pamiętaj, że detale ultra są robione w taki sposób, że po prostu podbija się szczegółowość shaderów, a to nie ma żadnego wpływu na obciążenie CPU. Podobnie z rozdzielczością jak również z AA.
Bierz po prostu nowe GPU, bo ten Radeon, którego używasz to pasuje do Core i3 co najwyżej, a nie do i5 i to jeszcze z serii K.

26.08.2016 10:38
odpowiedz
Likfidator
74

Rak jest wtedy, gdy jakaś klasa ma potężny early game z której później nie da się pozbierać. Jeśli będzie talia, która będzie miała potężne zagranie na 6 turą, to będzie mnóstwo czasu, żeby się na to przygotować.
Zwykły Doomsayer w 5 turze komplikuje życie druidowi, a zawsze jest jeszcze Freeze mage, który może odwalić kombo w 6 turze z zamrożeniem + Doom Sayer.
Albo paladyn z Equality + pyro, albo z consecration.
O tradycyjnym brawlu nie wspominając.

Sytuacja zupełnie inna niż z szamanem, który po prostu spamował minionami od samego początku i jeśli nie miało się idealnej ręki startowej, to mógł zyskać taką przewagę, że późniejsza stabilizacja gry na nic się nie zdała, bo wykończył z burst damage.
Jedyną klasą, którą super mi się kontrowało szamana był Patron Warrior, a to dlatego, że miał dobry early game, a także łatwo było wyprowadzić kombo z armorsmithem i zyskać +5 czy więcej armoru, by oddalić lethal.

25.08.2016 21:14
odpowiedz
Likfidator
74

MK X chyba nigdzie taniej nie było. Muszę zobaczyć jeszcze czym się te dwie wersje różnią, ale chyba wezmę tę droższą.

24.08.2016 10:51
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

No Man's Sky to gra, czy może raczej przełomowe zjawisko. Tylko na bazie tej jednej gry można napisać solidną pracę naukową o kondycji branży.

Zacznijmy od tego, że gdyby nie Sony, to gra ta byłaby jedną z wielu survivalowych gier early access. Widoczność jest po prostu wszystkim. Twórcy mogli pokazać trailer wtedy, gdy wszyscy akurat patrzyli.
Sam trailer też był zmontowany wspaniale z doskonałą muzyką.

Druga rzecz jest taka, że w epoce sequeli, remasterów i małych dobrych gier indie z pikselowatą grafiką każdy tytuł o znamionach AAA, który pokazuje nowy gameplay i nowy świat jest czymś naprawdę pożądanym.
No Man's Sky to właśnie miała być ta nowa, wspaniale wykonana gra o której marzyły miliony graczy. Pokazuje to jak bardzo gracze oczekują świeżości w grach AAA.

Trzecia rzecz, generowanie hype'u. Sami twórcy byli rozmarzeni w tym co chcą osiągnąć i jestem w 100% przekonany, że nigdy celowo nie kłamali. Mieli swoją listę rzeczy, które chcą osiągnąć, ale z biegiem czasu zaczęły kończyć się fundusze i planowane feature'y wylatywały jeden za drugim. Jest to standardowa praktyka przy tworzeniu gier, aczkolwiek z doświadczeniem lepiej się to ogarnia i od razu tworzy się realistyczne design doc'i. To kwestia po prostu doświadczenia, a Hello Games to bardzo młode studio, które porwało się z motyką na słońce.

Czwarta rzecz, premiera. Rozwianie wątpliwości i wielki zawód i płacz tysięcy osób w internecie...

Rzecz piąta, ogromna sprzedaż gry i kompletnie obojętny lub pozytywny stosunek 99% kupujących, którzy kupili grę, bo było o niej głośno. Innymi słowy ta sama grupa i tak kupi No Man's Sky 2 za dwa lata niezależnie od tego czym ta gra by się ukazała.

Po szóste, w tej całej nienawiści chyba wszyscy zapomnieli czym No Man's Sky naprawdę jest. To nie jest zła gra. Moim zdaniem jest po prostu bardzo dobra i unikatowa. Ma uproszczenia, jest toporna i ma różne dziwne cechy, ale to dodaje jej uroku. Tą grę należy traktować jak dzieło sztuki, podziwiać momenty. Wejście w atmosferę nowej planety cieszy za każdym razem. Matematyczna strona tworzenia proceduralnego świata to dzieło sztuki, twórcy osiągnęli w tym aspekcie całkowicie nową jakość. Ba, sama gra jest sprytnie skonstruowana i stara się prowadzić gracza za rękę w tym losowym świecie gdzie wszystko może się wydarzyć.
To właśnie jest siła tych wszystkich proceduralnych gier. Nigdy nie wiesz co cię spotka. No Man's Sky bardzo dobrze balansuje między survivalem, a eksploracją, a planety różnią się nie tylko grafiką, ale również warunkami jakie na nich panują. Niektóre są przyjazne i bogate w potrzebne surowce, można się pobawić w eksplorację. Inne są tylko przyjazne, ale jałowe. Są też takie, gdzie panują trudne warunki, ale warto je eksplorować bo są pełne cennych surowców i ryzyko jest opłacalne. Są też takie, które są niegościnne i wrogie, i kompletnie nie warte uwagi.
Gra jest co prawda pod wieloma względami uproszczone, ale to jest jej chyba największą zaletą. Nie kładzie wielkiego nacisku na craftowanie, czy na grind. To po prostu piękno eksploracji. Nie każdemu się to spodoba, ale dla mnie to coś wspaniałego.
Gra wady ma, to oczywiste. Jednak w zasadzie jedyne do czego mogę się przyczepić to mapa galaktyki, która jest jedną wielką pomyłką. Chciałoby się też zobaczyć porządną prezentację układów planetarnych i żeby warunki na planetach były związane z ich wielkością, odległością od gwiazdy itd.

Spore zrobił to bardzo dobrze, więc dlaczego No Man's Sky z tego zrezygnował? Przecież to było bardzo oczekiwane. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to użycie ich algorytmu do generowania świata, który nie chciał za bardzo współpracować z takim podejściem.

To w zasadzie tyle. Ja większych oczekiwań wobec tej gry nie miałem. Dlatego też zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Dla mnie No Man's Sky jest największym pozytywnym zaskoczeniem tego roku. Jednak w moim przypadku cały ten zawód był skupiony na grze Spore, która mocno mnie rozczarowała, ale jak już zaakceptowałem czym ona jest to spędziłem przy niej dziesiątki godzin.
Mając właśnie na uwadze ograniczenia z jakimi borykał się Spore, nie miałem wobec No Man's Sky wielkich nadziei. Gra jednak jest pod wieloma względami usprawniona, a proceduralne planety to zupełnie nowa jakość. Gdyby jeszcze rośliny i zwierzęta były na poziomie tego ze Spore, ale cóż od 15 osób nie można zbyt wiele wymagać.

No Man's Sky to gra przełomowa i prawdopodobnie wiele zmieni. W ciągu kilku lat doczekamy się tytułu, który na bazie tej gry stworzy coś znacznie bardziej dopracowanego.

23.08.2016 14:52
odpowiedz
Likfidator
74

GTA V działa płynnie nawet na GF 8800, czyli prawie 10 letniej karcie graficznej. GF 840m to właśnie taki odpowiednik 8800 GTX, w pewnych aspektach wydajniejszy, w innych gorszy. 2 GB RAMu i wsparcie DX11 pozwala mu na granie w nowe gry.

Aczkolwiek nie ma mowy, by ta karta pociągnęła GTA V na wysokich ustawieniach, szczególnie z paskami odległości ustawionymi powyżej minimum i to jeszcze z tym CPU.
Grałeś po prostu na niskich i tylko kilka detali dałeś na high, a sam framerate nie powalał. Było 15 fps w porywach do 30. Tak da się grać, ale sorry, nie pisz że komputer radzi sobie z GTA V na wysokich.
Już tak na marginesie powiem, że dla wielu osób wyznacznikiem jest stałe 60 fps, a nie 'prawie' 30.

AC: Syndicate na tym komputerze uruchomisz, ale licz się z tym, że będzie działało nawet gorzej od GTA V. To w zasadzie tyle co można powiedzieć.
Ja kiedyś uruchomiłem AC: Unity na Core2Duo 3 GHz i GF 550 Ti. Gra była totalnie niegrywalna tj. grafika dawała radę, ale CPU już nie. Było 5-10 fps.
Na i5 + GF 970 miałem stałe 60 fps ze wszystkim na full w 1080p.

W każdym razie wysoko taktowany Core2Duo będzie miał porównywalną wydajność do takiego laptopowego i3 z 1,7 GHz. Zatem tak naprawdę trudno cokolwiek powiedzieć.

Twój komputer zwyczajnie nie został zaprojektowany z myślą o grach i tutaj nic nie zrobisz. Co najwyżej nada się do gier z poprzedniej generacji, które wymagały GF 8800 GT.

Nowe gry, szczególnie te, które posiadają Denuvo będą działać źle, bo o ile na minimalnych detalach i bardzo niskiej rozdzielczości GF 840m jeszcze da radę, tak CPU po prostu nie wyrobi.

23.08.2016 10:13
odpowiedz
Likfidator
74

The Lost Vikings, grało się lata temu, grało:)
Pierwsza gra Blizzarda w jaką miałem okazję zagrać i jedna z moich ulubionych platformówek.

Gra wyszła na kilku platformach, ale niestety żadnej wersji nie można nazwać definitywną. Co prawda każda jest bardzo dobra technicznie jak na platformę na której działa, w końcu to Blizzard, ale każda ma trochę inne cechy:

- Amiga - moim zdaniem najgorszy port. Długie wczytywanie z dyskietek, brak teł parallax, tylko czarny ekran, a do tego tylko 32 kolory, przez co brak animacji z efektu palety - wystarczy porównać lokacje na statku, na SNESie czy PC miga mnóstwo światełek, ekranów itd. Jedyny plus to muzyka i efekty PCM grające bardzo czysto, dzięki 44 kHz układom Amigi. No i rozdzielczość 320x240.
- Sega Genesis - podobne wady do amigi. Mało kolorów i mimo iż 2x więcej niż na Amidze tj. 64, to tylko z palety 512 kolorów. Wciąż brak animacji, ale są tła parallax. Główną wadą tej wersji jest udźwiękowienie. Nie wiem jakim cudem wypadło tak słabo mimo faktu, że Genesis ma 4 operatorową syntezę FM.
- SNES - chyba najlepsza wersja. 256 kolorów + efekty przezroczystości w niektórych miejscach. Wszystkie efekty graficzne, tła parallax, a także muzyka i dźwięki PCM. Kanałów 8 (2x tyle co w Amidze), ale tylko 32 kHz, a nie 44 kHz. W efekcie dźwięk jest taki przytłumiony. Główną wadą tej wersji jest rozdzielczość 256x224 względem 320x240 na pozostałych platformach. To niestety się czuje, że obszar gry jest znacznie mniejszy.
- PC DOS - to była wersja w jaką grałem lata temu. Port był przygotowany wzorowo i mało która gra była tak dopieszczona w tamtych czasach na PC. Ultra płynna animacja to było coś unikatowego. W każdym razie 256 kolorów, wszystkie animacje, wysoka rozdzielczość, ale niestety brak teł parallax. Bardzo podobało mi się udźwiękowienie. Bardzo dobre wykorzystanie chipu OPL3 z Sound Blastera. Zaskakujące jest to, że muzyka na PC jest po prostu lepsza niż na Genesis mimo iż tam jest 4 operatorowe FM, a na PC tylko 2 operatorowe. Można też włączyć muzykę MIDI czy MT32, ale moim zdaniem FM brzmi lepiej.
- Gameboy Advance - bardzo zła wersja. Wszystko to co na SNESie, ale jeszcze bardziej zaniżona rozdzielczość czyni tę grę niegrywalną.

Idealna wersja jak dla mnie:
- grafika ze SNESa,
- rozdzielczość z pozostałych platform,
- muzyka z PC,
- efekty dźwiękowe z Amigi/SNESa.

Samą grę można by rozszerzyć np. o coop w 3 osoby. Tego zawsze mi brakowało w tej grze.

23.08.2016 09:44
odpowiedz
Likfidator
74

W skrócie: G-Sync daje najlepsze rezultaty, gdy Twój sprzęt ma problemy z utrzymaniem stałych 60 fps czy tam innej wartości na jakiej pracuje monitor.

Dawno temu, w czasach monitorów kineskopowych obraz musiał być generowany ze stałą prędkością, a sama karta graficzna sterowała działem elektronowym. Monitory czy ogólnie ekrany LCD zostały zaadoptowane do tego ograniczenia, żeby uprościć ich wdrożenie.

Technologia LCD działa jednak inaczej. Tam piksele mogą być odświeżane niezależnie i z różną częstotliwością. G-Sync, czy Freesync, po prostu zdejmują sztuczną barierę wynikającą z ograniczeń starej technologii. Fakt, wymaga to dostosowania elektroniki monitora, ale w większości przypadków wystarczyłby zwykły update firmware'u w większości monitorów.
Tyle teorii. W praktyce wygląda to tak:

Gdy karta graficzna jest w stanie nadążyć za maksymalnym odświeżaniem monitora, to G-Sync nie przyniesie żadnych korzyści. Jednak w momencie, gdy płynność jest niestabilna z wartościami 40-60 fps na zwykłym monitorze pojawi się efekt rwania obrazu gdy niema V-Sync, albo zjawisko mikroprzycięć, gdy będzie włączony V-sync.

W momencie, gdy mamy G-Sync, a karta graficzna nie dostarcza danych graficznych na czas, to monitor po prostu czeka i rozpoczyna generowanie nowej klatki obrazu dopiero jak karta graficzna się wyrobi.
Otrzymujemy dzięki temu zerowe opóźnienia jak bez V-Sync oraz brak rwania obrazu.

Co więcej, dzięki G-Sync obraz jest bardzo płynny, a nawet dropy do 40 fps są niezauważalne. Gry sprawiają wrażenie jakby cały czas działały w 60 fps.
Ba nawet chwilowe dropy do 24-26 fps nie powodują dokuczliwego braku płynności. Dzieje się tak dlatego, że odpada problem synchronizacji danych z karty z częstotliwością monitora.

G-Sync to też jedyny sensowny sposób na używanie monitorów 120-144 Hz. Możesz dzięki temu zrobić pełny użytek z karty, bo w zależności od lokacji i sytuacji na ekranie będzie wyświetlać 40-140 fps. Otrzymując idealnie zsynchronizowany obraz.

22.08.2016 17:21
odpowiedz
Likfidator
74

Wystaw konsolę za 1 zł i daj cenę minimalną na 1000 zł. Jak cena przekroczy 1000 zł to sprzedasz, jak nie przekroczy, to się zastanowisz.
Ewentualnie możesz spróbować sprzedać konsolę i gry z osobna. Z reguły zarobisz na tym więcej, bo nikt Ci nie zapłaci za te gry w zestawie z konsolą tyle ile byłyby one warte sprzedane osobno.
A co do konkretnej wyceny, to po prostu poszukaj na allegro podobnych konsol i policz cenę każdej z gier, które sprzedajesz.

Ogólnie jednak nie nastawiaj się na jakąś szczególną popularność. Ceny starej generacji cały czas lecą na łeb.

Pierwsza z brzegu aukcja: http://allegro.pl/xbox-360-pad-gry-mikrofon-i6413251404.html Cena 500 zł i też kilka gier w zestawie, chyba nawet lepszych niż to co Ty oferujesz. Chyba z 1000 zł przesadziłem chyba, że sam Kinect jest tyle warty.

20.08.2016 12:03
odpowiedz
Likfidator
74

Ghost2P, w tym rzecz, że od premiery PS4 i XO gry są pisane pod architekturę AMD, a mimo to CPU Intela i tak je miażdżą.

W ciągu ostatnich lat i tak jest trend, by pisać silniki wielowątkowo, ale nie zmienia to faktu, że pewne rzeczy i tak lepiej czy nawet trzeba robić w jednym wątku, bo ich sztuczne rozdzielanie na kilka rdzeni oznacza nie tylko niewielki wzrost wydajności (narzut na synchronizację wątków tylko marnuje niepotrzebnie cykle CPU), to również utrudnia programowanie i trudniej jest usuwać błędy. Z tego względu, że przy pracy na wielu wątkach trudno replikować błędy tj. w 99% kod działa poprawnie, a w 1% pojawia się błąd i to np. na zupełnie innej maszynie, która ma inny soft, czy konfigurację systemu.

Cała wielowątkowość większości aplikacji to po prostu zło konieczne. Po prostu nie da się w nieskończoność zwiększać wydajności pojedynczego rdzenia i trzeba iść w ilość. Traci się jednak na tym sekwencyjność wykonywania instrukcji. Jeśli działanie jakiejś funkcji wymaga wyniku obliczeń czegoś innego, to trzeba sprawdzić czy inny wątek już skończył pracę i wtedy dopiero zacząć działanie.
W programowaniu wielowątkowym traci się sporo czasu CPU na zwyczajne sprawdzanie, czy z danego obszaru pamięci można już czytać czy zapisywać.

Wątki sprawdzają się tam, gdzie zadanie można podzielić na wiele niezależnych od siebie pomniejszych zadań np. przy śledzeniu promieni, gdzie każdy piksel obrazu jest obliczany z osobna, a wynik jest zapisany w miejscu do którego żaden inny wątek pisać nie będzie.
Podobnie jest z silnikiem fizycznym, gdzie sprawdza się występujące w danej iteracji kolizje, każda kolizja grupy obiektów może być przetwarzana z osobna.

W przypadku gier najlepiej sprawdzają się po prostu 4 bardzo wydajne rdzenie. Dlatego też od lat i5 wypada najlepiej we wszystkich testach tj. i7 z dodatkowymi rdzeniami/wątkami nie przynosi już korzyści.

20.08.2016 10:48
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

wcogram, no to oczywiste, że Intel się obudzi i ich nowe CPU znów wyjdą na prowadzenie. Jednak tutaj chodzi o to, że AMD w końcu nawiązuje rywalizację. Ich dotychczasowe CPU były po prostu złe, żeby nie powiedzieć iż zatrzymały się na etapie Core2Duo czy Quada, a co najwyżej na pierwszej generacji Core i7.

Jeśli wydajność ZENa w kategorii IPC się potwierdzi w rzeczywistości, to AMD w końcu staną się realną konkurencją dla Intela w komputerach domowych. Ich starsze CPU były dobre do pewnych zastosowań, gdzie liczyła się ogólna wydajność dużej liczby rdzeni. Wówczas można było w cenie i5 kupić CPU o wydajności bliższej i7, ale pod warunkiem, że soft z którego korzystaliśmy bardzo dobrze skalował się na wiele rdzeni.
W ogólnym użytkowaniu komputera tj. przeglądarka, jakiś edytor itd. nawet zwykły Pentium radził sobie lepiej od AMD.
W grach bywało różnie, bo te już się trochę skalują na 4 czy więcej rdzeni, ale i tak CPU AMD wypadały gdzieś między i3, a i5. Lecz w niektórych przypadkach nawet Pentium je wyprzedzał jak np. w nowym DOOMie, gdzie Pentium z OC wygrywał z każdym CPU od AMD.

W przypadku ZENa będzie inaczej, bo w końcu AMD będzie mogło wydać serie CPU, które będą mogły rywalizować z każdym segmentem Intela.
Wystarczy, że wyjdzie 4 rdzeniowy CPU, który będzie porównywalny do wydajnościowo i cenowo do zwykłego i5, ale będzie miał fabrycznie odblokowany zegar. Od razu zdominuje cały segment gamingowy.

AMD zdecydowanie wyprzedza Intela w kategorii układów graficznych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wyposażyli swoje CPU w integry o wydajności dorównującej PS4. Mogą też umożliwić współpracę dedykowanego Radeona z tym zintegrowanym w jakimś zakresie np. przyspieszając o 5-10% ogólną wydajność GPU.

Możliwości jest sporo i AMD ma ten atut, że jednocześnie produkuje wydajne CPU jak i dobre GPU. Mogą np. pokusić się o technologię unifikację pamięci w PC, na wzór tej z PS4 i XO. W przypadku Nvidii i Intela nie jest to takie proste rozwiązanie, choć Nvidia myśli o NVlink.

W każdym razie coś się w końcu dzieje i na tej rywalizacji zyskamy wydajniejsze i tańsze produkty. Obecna sytuacja, gdy stary i5 2500K po solidnym OC wciąż dorównuje nowym CPU jest po prostu śmieszna.

20.08.2016 09:11
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

Prezentacja AMD wcale nie miała udowodnić, że ich CPU przebija ten model i7. Wystarczyło uważnie słuchać, by dowiedzieć się, że i7 i tak jest znacznie wydajniejszy.

Im chodziło o zupełnie inną rzecz. Ich CPU będący w fazie testów jest taktowany 3 GHz i chcieli pokazać jak wygląda porównanie ich CPU z i7, któremu zmniejszyli taktowanie do 3 GHz.
Wszystko po to, by pokazać, że AMD w końcu może nawiązać rywalizację z Intelem w kategorii ilości instrukcji na cykl zegara (IPC), a nawet go nieznacznie wyprzedzić.
I to jest właśnie wielka rewolucja, bo AMD dotychczas podchodziło do sprawy siłowo tj. więcej rdzeni, czy bardzo wysokie fabryczne taktowanie, a i tak budżetowy Pentium po OC w wielu zastosowaniach wygrywał z najdroższym 8 rdzeniowym CPU od AMD.
W codziennym użyciu, a także w grach IPC jest bardzo ważne, bo decyduje o responsywności systemu jak również pozwala wydajnie wykonywać złożone zadania w grach, które są z natury jednowątkowe.

Sam fakt, że AMD w końcu nie będzie odstawało od Intela to już rewolucja. W dodatku ich nowa architektura została opracowana tak, że bardzo dobrze się skaluje, czyli mogą namieszać w każdym segmencie rynku.
Jest też nadzieja, że trzecia iteracja konsol obecnej generacji tj. Xbox Scorpio i np. PS Neo2 będą wyposażone w CPU ZEN i tym samym przepaść jaka dzieli konsole od PCtów zniknie.

Ja trzymam kciuki za AMD. Miałem kilka CPU tej firmy i były to świetne konstrukcje, lepsze od Intela w swoich czasach. Niestety przykre to jest, że nawet w momencie, gdy Athlony miały totalną przewagę w wydajności i zużyciu energii, to badziewne Pentium 4 wciąż sprzedawały się lepiej.
Czego by AMD nie zrobiło, to i tak będzie na drugiej pozycji.

W każdym razie realna konkurencja to lepsze ceny dla klienta. Intel na pewno nie pozostanie z tyłu i po prostu wdroży trochę szybciej kolejną generację. Zamiast wzrostu 5-10% wydajności w kolejnych CPU, będziemy mieć wzrost 10-20%, byle tylko odjechać AMD o jakiś sensowny margines.

Ja w każdym razie, jeśli będę zmieniał platformę i AMD będzie miało sensownie wycenionego konkurenta dla i5, to biorę AMD.

18.08.2016 14:08
odpowiedz
Likfidator
74

A mi się te szachy nie podobają. Chociaż muszę powiedzieć, że w trybie heroicznym są znacznie ciekawsze i o dziwo prostsze!
Sam pomysł jest ciekawy, ale sprowadzenie na grunt HSa dość nijakie.
Pokonanie pierwszego skrzydła w trybie heroicznym proste.
1. Walka Medivha w trybie heroicznym nieciekawa. Trzeba restartować ją do momentu wylosowania dobrej ręki startowej tj. mamy spell co daje +5 many, miniona kopiującego i spell co daje darmowe zaklęcia do końca tury. Wówczas możemy przejąć kontrolę gry i z każdą kolejną turą dysproporcja posiadanej many jest coraz niższa i robi się z tego normal.
2. Sztućce były banalne do pokonania. Patron Warrior i to ze standardu dał radę za pierwszym razem.
3. Szachy podobnie, nawet łatwiejsze (i ciekawsze) niż w normalu.
4. Jedyny problem był z lusterkiem, ale podejrzana w necie talia Mill Rogue poradziła sobie bez problemu. Trzeba było mieć tylko w ręce startowej murloka do przewijania talii.

Niska trudność trybu heroicznego nie dziwi. W końcu musi być on do przejścia tylko na kartach ze standardu. Dysponując zestawem kart z Naxxa i GvG wszystkie przygody będą banalne.

Brawl ciekawy, ale tylko na jeden raz. Coop w tej grze ma potencjał, ale jeszcze daleka droga, by to był dobry tryb. Blizzard jak zwykle w sprytny sposób zablokował możliwość farmienia złota na brawlu. Nie dość, że zwycięstwo nie jest gwarantowane, bo współpracownik może być nieogarnięty, to sam pojedynek trwa bardzo długo.

No cóż, jutro kolejne skrzydełko!

17.08.2016 00:41
odpowiedz
Likfidator
74

Jak się już robi wpis, to wypadałoby zrobić choć mały research w google. Otóż Pokestopy i Gymy to nic innego jak portale z Ingressa. W zasadzie ta baza danych setek tysięcy portali była zapewne powodem dla którego wykonanie Pokemon Go powierzono właśnie Niantic.

Sam Ingress zaś to świetne narzędzie pomocnicze dla Pokemon GO. W Ingressie mamy pokazane najbliższe portale w promieniu kilku km. Dla osób mieszkających poza miastami to jedyny sposób, by poznać lokację Pokestopów. Podobnie rzecz ma się z występowaniem Pokemonów, otóż największa szansa na ich pojawienie się jest tam, gdzie są skupiska XM w Ingressie, żeby nie powiedzieć iż poza tymi skupiskami Pokemona żadnego nie złapiemy.
W promieniu 300 metrów od mojego domu nie złapałem ani jednego Pokemona, bo nie ma ani jednego skupiska XM w Ingressie.
Za to np. w szkołach, parkingach itd. Pokemony występują hurtowo, tak jak są to miejsca gdzie pełno XM.

Same portale w Ingressie, zostały dodane przez społeczność. Jeszcze jakiś czas temu była opcja dodawania portalu poprzez samą aplikację. Robiło się zdjęcie i dodawało opis, wówczas ktoś z moderatorów zatwierdzał, albo odrzucał. Teraz ta opcja jest zablokowana, szkoda, bo chciałem dodać kilka figurek religijnych u mnie w okolicy, żeby dzieciaki miały Pokestopy w pobliżu, ale niestety jest to obecnie niemożliwe.

I to jest w zasadzie główny problem w Pokemonach. Jak byłem na urlopie na półwyspie helskim, to Pokestopów i portali zatrzęsienie. W hotelu miałem za oknem stopa, a niedaleko był gym. Widać, że Ingressowcy tam bywali.
Sam Ingress to też świetna rzecz dla turysty. Odwiedzając wszystkie portale pozna najciekawsze miejsca turystyczne. Można w ten sposób trafić na punkty widokowe i inne atrakcje.
Wydaje mi się, że Ingress jest nawet ciekawszy pod tym turystycznym względem niż Pokemony, bo w Ingresie liczą się tylko portale, a nie bieganie za stworkami.

16.08.2016 22:56
odpowiedz
Likfidator
74

Amiga to ewenement. Do dziś trudno uwierzyć, że Commodore zbankrutowało mając tak oddaną społeczność. Amiga rozwijała się przy rozszerzeniach firm trzecich aż do okolic 2000 roku. Siłą rzeczy przeszli na PPC i zaczęli wdrażać hardware PCtowy jak karty graficzne Geforce czy Radeon. Jednak mimo wszystko Amiga żyła i żył Amiga OS, który później można było uruchomić nawet na Maku PPC, a same Maki mini PPC stały się najwygodniejszymi reinkarnacjami Amigi.

Przez lata było wiele prób wskrzeszenia Amigi. Począwszy od typowego skoku na kasę tj. miały wyjść zwykłe PCty z logiem Amigi, ale o beznadziejnych parametrach. Na takich ambitnych projektach, jak stworzenie CPU kompatybilnego z Motorolkami 68k, ale z taktowaniem min. 400 MHz, żeby taki komputer dał radę z typowymi zadaniami m.in. jako odtwarzacz filmów AVI, bo było to w czasach, gdy o h.264 mało kto słyszał.

Jak widać Amiga wciąż żyje, jak również żyją 8-bitowce i 16-bitowce, czy to komputery czy konsole.

Tak prawdę mówiąc moja pierwsza platforma tj. PC wygrała tę całą wojnę, ale nigdy to nie cieszyło. Wolałbym, żeby Amiga, Atari i inne platformy nadal istniały. Bogactwo komputerów z lat 80 i pierwszej połowy lat 90 czyniło rynek komputerów znacznie ciekawszym niż obecnie. Teraz tylko jeszcze Maki zostały, ale komputery Apple'a od zawsze były takie mało nerdowskie, więc to się nie liczy:)

16.08.2016 22:19
odpowiedz
Likfidator
74

1 GB RAMu i dwurdzeniowy CPU -> Android 5 będzie działał!
Jedyny problem może być taki, że jest to tak niszowy model, że nikt nie zadał sobie trudu, by go porządnie zrootować, czy przygotować build Androida 5. W każdym razie HTC One S, który jest starszym modelem, ma możliwość zainstalowania Androida 5, bo jest wersja cyanogenmod przygotowana przez społeczność.
SV ma troszeczkę gorsze parametry, ale też powinno dać radę, ale no niestety społeczność tego modelu jest mało aktywna.

Tak na marginesie to jest też powód dla którego warto kupować popularne modele Samsunga, LG czy Sony. Nawet podstarzałe flagowce. Duża ilość użytkowników = duże wsparcie społeczności moderskiej. Posiadacze np. Galaxy S2 mogą bez problemu używać Androida 6, jak również będą mogli zainstalować 7 i wyższe o ile wciąż ten system zadziała na 1 GB RAM.

16.08.2016 21:38
odpowiedz
Likfidator
74

Po pierwsze, Pokemonów GO nigdy na 4.2.2 nie będzie, bo skoro ich tam teraz nie ma, to znaczy, że ta wersja Androida nie wspiera jakiegoś API, które jest w grze wykorzystywane.
Po drugie, co to za telefon? Na większości, jeśli nie wszystkich możesz zrobić ROOTa i samodzielnie wgrać custom ROM i Androida 5 czy nawet 6, o ile spełnia wymagania, ale skoro jest Android 4.2.2 to i 5 powinien działać.

16.08.2016 16:26
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Amiga... My DOSowcy częściej coś dostajemy: http://www.retrocityrampage.com/msdos_retail.php

Poza tym, stare dobre wojny komputerów. Jeden miał Amigę, drugi PC, inny C64, kolejny Atari małe czy duże. Stare dobre czasy, a komputery na tyle różne, że nawet porty tych samych gier potrafiły być kompletnie odmienne i na jednej platformie bardzo grywalne, a na drugie beznadziejne.

16.08.2016 15:57
odpowiedz
Likfidator
74

Akurat na Amidze, NESie, SNESie, czy Genesis wyciągniecie 60 FPS to był najmniejszy problem. Układy graficzne po prostu tak pracowały, że to po prostu było gwarantowane, ale pod warunkiem, że postępowało się według ścisłego zestawu ograniczeń.
Amiga była bardzo specyficzną maszyną, dość odmienną od Genesis, SNESa, czy PC. Była wyposażona w wiele wyspecjalizowanych chipów, które łącznie potrafiły osiągnąć niesamowitą grafikę jak na swoje czasy, ale wymagała projektowania gier specjalnie z myślą o niej.
Jeden z przykładów co można było wyciągnąć na Amidze 500
https://www.youtube.com/watch?v=BoiHk_3siYg
Czyli hardware z 1987 roku, a robi efekty, które nawet na SNESie z 1992 roku były trudne do osiągnięcia, no i gra działa w wyraźnie wyższej rozdzielczości niż gry ze SNESa.

W każdym razie ta gra jest taka trochę mało amigowa. Jedyny plus, że nie ma parallax scrollingu, bo to zawsze było dla Amigi trudne i wymagało specjalnego trybu pracy, który mocno ograniczał wszystko inne, nawet ilość dostępnych kolorów na ekranie.

Nie wiem jak oni z tego wybrną. Wersja amigowa na pewno nie będzie wyglądała tak jak na trailerze, to jest technicznie po prostu niemożliwe. Ba, Amiga nawet screenshotów nie byłaby w stanie wyświetlić w pełnej krasie. W końcu limit tylko 256 kolorów w układzie AGA, a tryb HAM8 nie nadaje się do pixel-artu, generuje artefakty.

Jeśli zaś wydanie gry na Amigę oznacza, że będzie to wersja na min. kilkuset MHz PPC z dedykowaną, w miarę nowoczesną kartą graficzną jak Geforce 3, to raczej trudno tutaj mówić o czymś więcej niż o zwykłym marketingu.

Liczę, że moja A600 z ACA620 - 16 MHz i 15 MB zapewni mi stałe 100 fps ;)
Wątpię, by w ogóle poszli w Amigi bez AGA, chyba że gra naprawdę będzie miała przyciętą grafikę. Nie chcę mi się analizować trailera i wrzucać screenów do photoshopa, by przeliczył kolory i sprawdził czy jest to paleta 32 czy 64 kolorowa. Będzie to nawet trudne, bo w grze jest użyte oświetlenie vertexowe, albo nawet shaderowe, które łagodnymi gradientami generuje tysiące kolorów samo z siebie. Tak na marginesie, coś takiego jest niemożliwe na żadnej bazowej Amidze, bez PCtowych kart z drugiej połowy lat 90 i późniejszych.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-08-16 16:04:12
15.08.2016 12:40
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Od półtora roku używam Della P2414H. Bardzo dobry monitor w swojej cenie:
1. Matryca IPS z bardzo dobrymi kątami. Jak się pracuje przy komputerze, to się to docenia, bo nie zawsze patrzysz na monitor na wprost.
2. Monitor ma bardzo dobrą elektronikę. Input Lag tylko 8 ms, co jest wartością bardzo dobrą jak na LCD i zdecydowanie ważniejszą niż HZ monitora.
3. Standardowo pracuje w 60 Hz, ale po podłączeniu przez Display Port pozwala na pracę w 80 Hz, tj. musisz ustawić ręcznie ustawić odpowiednie parametry w sterowniku karty graficznej, w internecie są opisy z obrazkami.
4. Ma bardzo dobry skaler obrazu, obraz 720p, czy nawet 480p wygląda na nim bardzo dobrze.
5. Podświetlenie LED jest pozbawione migotania, tj. diody są zasilane prądem stałym, a jasność jest regulowana wartością napięcia, a nie częstotliwością migotania.
6. Bardzo popularny monitorek, są w necie do ściągnięcia skalibrowane profile systemowe, które wyraźnie poprawiają jakość generowanego obrazu.

Ja wciąż jestem z tego monitora zadowolony. Do grania super, bo niski Input Lag, można grać w 80 Hz jak masz taką potrzebę, a do tego można siedzieć cały dzień przy pracy i nie bolą oczy.

Kiedyś w przyszłości pewnie zmienię, ale to już na coś z G-Sync i raczej jak będę robił przesiadkę na 4K, czyli za 2-3 lata, gdy w końcu wyjdzie karta graficzna, która wyciągnie taką rozdzielczość w 60 fps bez pracy w trybie SLI.

13.08.2016 16:04
odpowiedz
Likfidator
74

Zdecydowanie bierz 8 GB RAM + nową kartę graficzną. Najlepiej coś od Nvidii np. GF 960, albo 1060.
Twój procesor wystarczy do grania w 30 fps, ale z np. z 1060 będziesz mógł włączyć wysoką rozdzielczość, albo wysokie ustawienia AA, bo te cechy zależą tylko od mocy karty graficznej.

W każdym razie Twój komputer z odpowiednią kartą graficzną będzie znacznie wydajniejszy od XO czy PS4.

12.08.2016 20:33
odpowiedz
Likfidator
74

W zjawisku globalnego ocieplenia należy podkreślić znaczenie słowa globalne. Średnia roczna temperatura na planecie rośnie, ale w poszczególnych regionach może być niższa.
Ironią losu jest to, że jednym ze zjawisk globalnego ocieplenia jest to, że w niektórych regionach może klimat się oziębić. Różne są tego przyczyny m.in. prądy oceaniczne i inne zjawiska, które sprzyjają wymianie ciepła na planecie.

Tegoroczne lato jest takie typowo polskie, aczkolwiek wciąż jest zbyt suche jak na nasze warunki. Ostatnie lata były bardzo słoneczne i ciepłe, ale te 15-20 lat temu standardem były pochmurne i bardzo mokre lata, dość ciepłe tj. 20-25 stopni, ale ogólnie mokre.

U mnie poziom wody obniżył się o ponad metr. Mój staw jest w opłakanym stanie. W tym roku woda podniosła się o ok. 20 cm, ale wciąż brakuje ponad metr do normalnego stanu.

12.08.2016 10:11
odpowiedz
Likfidator
74

Pierwsza walka Medivhem świetna!
Pierwsze skrzydło też ciekawe, ale proste. Tylko szachy słabe i dziwne.
Natomiast wyzwania klasowe to porażka. Idiotycznie dobrane karty. Talia priesta beznadziejna. Po co dawać miniona co ma synergię ze spellami, jak prawie nie ma spelli w talii? Zresztą w ręce karty za 4-7 many, a wróg wystawia stada 1/1. Cudem wygrałem ten pojedynek.
Z podstawowych kart by się lepszą talię u priesta zrobiło.

Talia szamana też idiotyczna. Jakby tego w ogóle nie testowali! "Wycisz stronnika i zadaj mu 1 punkt obrażeń" - przecież to istna głupota, bo kopie 1/1 po wyciszeniu odzyskują zdrowie i atak, nie da się ich zabić tą kartą! W ręku masz bezużyteczne karty!
Pierwsze podejście przegrałem, bo po prostu nie było czym zagrywać. Za drugim razem poszło od razu, bo trafiły się miniony buffujące atak.

Doprawdy beznadziejnie zaprojektowane talie. Nie wiem, mam wrażenie że Blizzard w ogóle żyje we własnym świecie i swoim wyobrażeniu o Hearthstonie.
To były najgorsze wyzwania klasowe spośród wszystkich dotychczasowych przygód. Szkoda, bo sami przeciwnicy dość ciekawi.

Mam wrażenie, że to będzie najłatwiejsza przygoda do przejścia w trybie heroicznym, gdyż musiał być zbalansowany pod karty ze standardu, a tryb wild ma znacznie wyższy power level.

11.08.2016 14:56
odpowiedz
Likfidator
74

pudini, jak na Steamie gra nie chce działać, to kliknij prawym przyciskiem na niej, wejdź w ustawienia i wybierz napraw. Często jest tak, że jakieś pliki się zepsują, szczególnie że Steam ma taki DRM (oprócz Denuvo), że przypisuje pliki EXE dla konkretnego komputera, czasem to się psuje i gra nie działa.

A co do DOOMa to naprawdę ciekawie zaprojektowana gra. Z jednej strony design gry jest mocno wzorowany stylistycznie na starej grze, ale mechanika gry jest taka jak w latach 2000-2003. Czyli dość liniowa rozrywka, ale stawiająca na eksplorację. Bardzo mocno wzorowano się na Metroid Prime, co jest też zaletą.

Co by jednak o nowym Doomie nie mówić, to stary DOOM 1 i tak jest lepszy, i mówię to z perspektywy przejścia pierwszego Dooma po przejściu DOOMa z tego roku. Jednak pierwszy DOOM to legenda i takie gry można policzyć na palcach jednej ręki jak np. X-COM, Zelda: Ocarina of Time, Mario 64 i kilka innych tytułów. Kamienie milowe świata gier.

09.08.2016 19:33
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

"U" jest to suma zbiorów. https://pl.wikipedia.org/wiki/Suma_zbiorów
Całą potrzebną wiedzę znajdziesz w "Wstęp do Matematyki współczesnej" Heleny Rasiowej. Nie jest to można najprzystępniejsza książka, ale tylko to mam pod ręką, a tytułu drugiej (lepszej) książki z której korzystaliśmy na studiach niestety już nie pamiętam.

Tą formułę można przeczytać tak:

x należy do dopełnienia sumy zbiorów Ay, gdzie y należy do Y, wtedy i tylko wtedy gdy, nieprawda, że X należy do symy zbiorów Ay, gdzie Y należy do Y,
Wtedy i tylko wtedy, gdy Nieprawda, że istnieje y należący do Y, taki że x należy do Ay
Wtedy i tylko wtedy, gdy dla każdego y należącego do Y, x nie należy do Ay,
Wtedy i tylko wtedy, gdy dla każdego y należącego do Y, x należy do dopełniania Ay,
Wtedy i tylko wtedy, gdy x należy do iloczynu dopełnień zbiorów Ay, gdzie y należy do Y.

Mniej więcej tak to się czyta, a całe zdanie logiczne to taka uogólniona wersja twierdzenia, że jeśli element należy do dopełnienia zbioru, to nie należy do samego zbioru.

Mogłem gdzieś się pomylić, zrobić literówkę, czy ogólnie zrobić jakiś błąd. Mam nadzieję jednak, że naprowadziłem na dobry trop.

09.08.2016 10:18
06.08.2016 10:18
odpowiedz
Likfidator
74

Patrząc tylko na samą specyfikację to nie jest dobry telefon.
1.5 GB RAMu to zdecydowanie za mało. W tej chwili 2 GB jest tak na styk, a i tak na sensowny multitasking to nie starcza.

CPU i GPU dużo poniżej oczekiwań. 4000 tys. punktów w 3D Mark Icestorm Unlimited oznacza, że nawet proste gry będą miały problemy z płynnością. 27 tys. punktów w Antutu też nie powala, a niskie taktowanie CPU tylko 1,1 GHz może oznaczać niską responsywność urządzenia.

Telefonu będziesz używał przez długie miesiące czy lata, a wymagania samego systemu i aplikacji cały czas rosną. Ten telefon byłby dobry 2 lata temu, a dziś już by się prosił o wymianę.

05.08.2016 22:40
odpowiedz
Likfidator
74

Kojarzą mi się dwie gry, ale żadna nie pasuje w pełni do opisu.
Pierwsza to Gish: https://en.wikipedia.org/wiki/Gish_(video_game)
Druga to Fury of The Furries: https://www.youtube.com/watch?v=6vD80v5PZ-A

05.08.2016 10:15
odpowiedz
Likfidator
74

No to wybór padł na Szamana. Też był moim faworytem, bo grałem nim tylko jeden sezon, a Barba już tak półtora sezonu tj. raz główna klasa, raz drugorzędna.

Jak mi nic nie wypadnie, to będę od 17. Możemy jakąś ekipę zmontować na wbijanie 70 jak co sezon.

EDIT: Akurat to, że WD będzie najsłabszy w multi to dla mnie dobra wiadomość, mniejszy ścisk na ladderze solo.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-08-05 10:16:39
05.08.2016 09:53
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

I jak tam nastrój przed nowym sezonem?
Ja cały czas się zastanawiam, czy w ogóle warto się za niego zabierać, a jeśli już to jaką klasą?
Wizard, Crusader i Monk odpadają, totalnie nie lubię tych klas. Monk daje radę tylko jako szybka farma na T10.

Moim ulubieńcem jest DH, ale ograne dwa sezony tą klasą to chyba za dużo.
Pozostaje Barb i Szaman. Tutaj nie mam faworyta. Szamanem lubiłem grać na fetysze i strzałkę, ale Barb był fajny ze względu na jego mobilność. Żadna z tych klas nie była jednak tak przyjemna w grze jak DH.

Ogólnie, która z tych klas najlepiej radzi sobie solo tj. ma szybki build do farmienia riftów i jest na tyle silna, że można zrobić nią wszystkie sezonowe zadania. W multi i tak grać nie będę, wiec to bez różnicy.

04.08.2016 12:16
odpowiedz
Likfidator
74

Żeby zrobić daily w brawlu, nie można się poddać, tylko trzeba rozegrać cały. Musisz zrobić talię, która pozwoli Ci szybciej przegrać np. buffując miniony wroga, dając mu wind fury, czy dając mu kryształy many. Jest też ta broń, która powoduje, że dostajesz 2x więcej obrażeń i hero power locka, które zadaje mu obrażenia.

03.08.2016 23:24
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

W tym Brawlu nie da się przegrać. Jest to taka rywalizacja, kto zada więcej obrażeń. Na Hearthpwn są już screeny ludzi co zadali ponad 4000 obrażeń. Mi przy drugim podejściu priestem udało się zadać 200 obrażeń. Miałem już tak ustabilizowaną grę, że mógłbym w nieskończoność grać, ale fatigue zadziałało.

W sumie dobra okazja, by przez tydzień wbić po 100 sztuk darmowego złota każdego dnia. Robi się talie, która pozwala jaka najszybciej przegrać i gotowe. Można nabijać szybko daily, czy levelować bohaterów.

Brawl ciekawy na jeden raz, ale ogólnie wolę takie w których jest rywalizacja.

03.08.2016 23:19
odpowiedz
Likfidator
74

Na tym samym na jakim tworzy się gry na Playstation, czyli na Windows:)

W sumie niezły paradoks, cała konkurencja Xboxa została zaprojektowana i oprogramowana na systemie Microsoftu i przy wykorzystaniu niektórych narzędzi Microsoftu.
SDK od Sony, czy Nintendo działają pod Windowsem.

03.08.2016 12:45
1
odpowiedz
Likfidator
74

Sytuacja jest bardzo prosta. Jak ma jakieś problemy, to niech idzie na drogę sądową. Gość po prostu próbuje zastraszyć dziewczynę, a jak będzie ją nachodził to niech sama pójdzie na policję z tym, że ją nachodzi. Tyle w temacie.

03.08.2016 00:41
odpowiedz
Likfidator
74

Na stronach sklepów piszą, że ten model ma to złącze. Najłatwiej sprawdzić to samemu, patrząc na tył TV, powinno być 5 cinchy tj. 2x audio + 3x video. Te ostatnie podpisane Y, Pb, Pr.

03.08.2016 00:25
odpowiedz
Likfidator
74

A jakiego rodzaju kabla do podłączenia konsoli do TV używasz? Jeśli Composite czy nawet Scart (RGB) to obraz będzie wyglądał źle. PS2 posiada również wyjście RCA Component, które daje najlepszy obraz i choć jest to standard analogowy, to potrafi wyciągnąć nawet rozdzielczość 1080p.
Na PS2 było nawet kilka gier, które działały w 720p czy nawet 1080p. Jakieś proste gry 2D, ale z tego co pamiętam Gran Turismo 4 działał w 720p czy nawet 1080p, ale tylko menu i grafika ekranowa były w tej rozdziałce, a gameplay był upscale'owany.
Na kablu Component zyska każda gra, bo obraz będzie ostrzejszy, a kolory wyraźne.

Nie wiem jak to jest na PS2, ale w przypadku Wii użycie kabla tego typu daje możliwość pracy w trybie progresywnym, czyli pełne 60 fps, a nie 60 z przeplotem jak ma to miejsce w kablu Composite i RGB.

EDIT: Kabel żółto, biało, czerwony to niestety Composite, czyli żółtym idzie Video, a dwa pozostałe to audio w stereo. Kabel Component to 5 kabli, 3 od video i 2 od audio.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-08-03 00:26:52
02.08.2016 23:42
odpowiedz
Likfidator
74

Gram takim Patronem. Jest to deck z Hearthpwn sprzed kilku miesięcy. Początkowo był świetny, potem meta poszła w control warriora i był beznadziejny, a teraz znowu błyszczy, bo nikt tym nie gra.
Najgorzej radzi sobie z magami, ale tych praktycznie w mecie nie widać.
Ma też ogromny problem z control/fatigue wojownikami, ale tych w mecie nie ma. C'thuna zaś pokonuje bez większych problemów, chyba że karty dojdą wyjątkowo złe.

Na otwarcie chcesz mieć:
- Broń 3/2,
- Ghoula,
- ArmorSmitha.

Blood to Ichor, Inner Rage i Whirlwind zostawiasz na późniejszą grę, ale jak trafią się na starcie, to możesz ich użyć jeśli grasz przeciwko typowemu aggro.

Frothling Berserker działa w tej talii bardziej jako soft taunt niż win condition. Używasz go, żeby wymusić jakiś removal, albo nawet żeby się wymieniał z minionami.

Z Finnley bierz maga, warlocka, druida, priesta. W tej kolejności. Moc maga daje ping w każdej turze, a moc warlocka przydaje się w kontrolnych starciach, gdzie przyspieszasz grę i możesz trzymać tempo.

Talia jest bardzo elastyczna, może być szybka, ma potencjał wystawiania sporej ilości minionów, a może być kontrolna.
W talii jest sporo synergii, a ArmorSmith to główne źródło leczenia.

Talia jest dość łatwa do gry, ale potrzeba trochę czasu, żeby załapać jak wyciągać wysokie value z kart. Ma też swoje wady, dobrzy gracze od razu będą wiedzieć, że nie grasz brawla w tym archetypie, a także masz tylko 2x Execute i nic więcej. Dlatego dobry przeciwnik będzie trudny do pokonania.

W każdym razie do wbijania 5 rankingu w zupełności wystarcza.

02.08.2016 15:33
odpowiedz
Likfidator
74

Dragon Tempo Warrior nie gra brawli, wykorzystaj to:)

Bardzo dobrą kontrą jest Patron Warrior. Early game to kontrola stołu i czekasz aż odpalisz kombo. Jak wystawisz ze 4 patronów, to nie ma jak wrócić do gry. Dobry jest frothling berserker jako soft taunt. W wariancie patrona jaki gram jest to tak poboczny win condition, że można go wystawić w early game, byle tylko wziął na siebie trochę obrażeń.

02.08.2016 13:07
odpowiedz
Likfidator
74

Gra nudna jak cholera, podchodziłem 2 razy i za każdym razem odstawiłem po godzinie gry.

Moim zdaniem:
Saints Row IV > GTA IV > GTA SA > Mafia II > GTA V > Watch_Dogs > Sleping Dogs.

Ale każdy ma swój gust. Mnie ten azjatycki klimat totalnie odrzucił, a misje i sam gameplay w niczym się nie wyróżniał.

01.08.2016 00:31
odpowiedz
Likfidator
74

https://www.youtube.com/watch?v=yIXTLKKNafc
Tyle w temacie. Moroes jest 1/1, bo w wersji gdy miał więcej HP był zapewne OP w wewnętrznych testach.

Ja po prostu nie przekreślam tej karty, bo będzie ona w standardzie 2 lata i ostatni rok będzie bez Firewalkera.

nikt nie bedzie rzucal aoe na jakiegos 1/1 ktory przyzywa inne 1/1, po prostu moroes zostanie zmieciony w pozniejszej turze przy okazji

Tylko pytanie, czy Moroes nie stanie się częścią jakiegoś kombo i zostawienie go może być ryzykowne.
Po prostu nie oceniajmy tej karty póki co. Może być słaba, może być średnia, może być mocna. Tego się nie da przewidzieć.

31.07.2016 23:20
odpowiedz
Likfidator
74

adrem, Moroes kosztuje 3 many. I wprowadza ciekawą mechanikę. Cześć klas będzie miała spory problem zdjąć tą kartę z pola.
Zresztą w pojedynkach kontrolnych liczy się głównie value jakie wyciągasz z kart. Moroes biorąc na siebie AOE w takiej czy innej formie, będzie użyteczny.

Z drugiej strony masz tempo maga z Flamewalkerem, który idealnie kontruje Moroesa, ale za rok Flamewalker wypada ze standardu.

Zobaczmy po prostu resztę kart. Zresztą pomyśl, gdyby ta karta miała 2/2 czy nawet 1/3 to byłaby OP w kilku taliach.

31.07.2016 22:50
odpowiedz
Likfidator
74

Moroes to generator tokenów u klas, które nie mają takiej możliwości. U priesta możesz go zagrać w 4 turze i dać mu 2 HP. Będzie odporny na większość AOE i będzie sobie generował 1/1 co turę.
Poza tym, żeby go zdjąć trzeba użyć Ghoula, czy innego efektu AOE, a to już może dać przewagę. Ghoul to często aktywator dla execute.
W pewnych kwestiach lepszy, w innych gorszy do Imp Mastera. W każdym razie ma potencjał na to, że go ujrzymy.

Należy przecież pamiętać, że tegoroczne karty będą obecne jeszcze w przyszłym roku jak BRM, TGT i LOE wylecą ze standardu.

Dlatego nawet jeśli teraz jakaś karta wydaje się słaba, to w przyszłym roku może być grywalna, szczególnie że co roku ma się zmieniać styl rozgrywki w HSie.

31.07.2016 22:04
odpowiedz
Likfidator
74

GTA IV to najlepsza część serii. Miasto jest zrealizowane wspaniale i tętni życiem. Fabuła jest naprawdę dobra, ciekawe postacie, a same misje interesujące. Gra jest mroczna, szara i poważna, ale ma ten typowy humor R*, choć ogólnie jest przygnębiająca.
Mnie ta formuła zachwyciła. GTA IV to takie wymieszanie formuły GTA z Mafią 1. No i jeszcze świetny model jazdy.

GTA V poszła w zupełnie innym kierunku i mi kompletnie nie podeszła. Co prawda V ukończyłem, ale byłem tą grą totalnie zniesmaczony.

Problem z GTA IV może być taki, że to nie jest właściwie GTA. To właśnie taki duchowy następca pierwszej mafii, gdzie pierwszą rolę grają postacie i fabułę, a sama gra jest tylko wypełniaczem.

31.07.2016 12:30
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Określenie jedna osoba jest dość nieprecyzyjne. W dzisiejszych czasach każdy może używać najlepszych silników praktycznie za darmo, a te silniki są rozwijane przez zespoły liczące setki osób.
Oprócz tego rozwinął się też szeroki rynek assetów jak np. https://www.assetstore.unity3d.com/
Za kilkaset dolców można kupić assety z których zrobi się całą grę, która będzie wyglądała jak AAA sprzed kilku lat.

Zatem tak naprawdę na te jednoosobowe gry, pracują setki osób.

30.07.2016 17:48
odpowiedz
Likfidator
74

Kiepska grafika
Odpowiednik GF 660 lub GF 750 - czyli spełnia wymagania wszystkich nowych gier. GF 960m jak na laptopa to bardzo dobra karta. Wydajniejsze układy podnoszą drastycznie cenę komputera.

2.3 ghz na procku
A co ma wspólnego zegar z wydajnością? Jest to CPU z serii HQ i ma prawie 6 tys. punktów w passmarku, czyli jak na laptopa jest to bardzo dobry CPU. W kategorii komputerów stacjonarnych jest średni, ale spokojnie dorównuje stacjonarnym i3, a w części zastosowań będzie nawet wydajniejszy, bo ma pełne 4 rdzenie.

To jest bardzo dobry laptop i wypada bardzo dobrze w kategorii cena/wydajność. Jasne, że możesz mieć i7 HQ oraz GF 970m czy 980m, ale wzrost wydajności nie jest warty różnicy w cenie.

Na tym laptopie zagra się w każdą grę, w najgorszym wypadku na nisko-średnich detalach i 30 fps. Oczywiście zakładając, że będzie miał min. 8 GB RAM.

Natomiast porównanie do komputera stacjonarnego mija się z celem, bo w cenie takiego laptopa można mieć ok. 3x wydajniejszy komputer stacjonarny.

30.07.2016 15:49
odpowiedz
Likfidator
74

Karta dla maga taka sobie, ale w Yogg-Reno talii znajdzie miejsce. Ogólnie mag ma bardzo dobre 1 i 2 dropy. Samo 1/1 za 1 many w obecnej mecie jest beznadziejne, szczególnie że mag nie ma możliwości zbuffowania tej karty. Jednak skoro księga kabalisty jest grywana, to i ta karta znajdzie jakieś zastosowanie. Jej niski koszt pozwoli użyć ją razem z Brannem dość wcześnie.

Karta dla locka nietypowa. Blizzard chce wytworzyć nowy archetyp talii dla tej klasy, ale potrzebne będą jeszcze jakieś dodatkowe karty co mają efekt odrzucenia kart. W Zoo ta karta jest słaba i do tego sloty na 1 dropy są mocno obstawione w tym archetypie.

Blizzard mógłby dać legendę lockowi np. 3/4 za 7 many, które ma okrzyk bojowy "włóż do talii kopię wszystkich odrzuconych kart". Wówczas discard lock stałby się faktem.

30.07.2016 09:42
odpowiedz
Likfidator
74

Jak na laptopa nie jest wcale zły. CPU jest dość wydajny jak na laptopa, a karta graficzna wydajnościowo całkiem akceptowalna tj. prawie poziom Geforce 660. Gdyby jeszcze w tym kompie było 8 GB RAM, to na średnich detalach w 1080p każda gra byłaby grywalna.

Innymi słowy GPU jest na poziomie wydajności tego z PS4, a CPU jest ok. 2-3x wydajniejsze niż CPU z konsol. Dlatego też żadna gra nie powinna sprawić problemów, tylko RAMu mało.

GTA V powinno dobrze działać, ale co najwyżej na średnich detalach. Pamiętaj, że choć GTA V bardzo dobrze się skaluje, to do pełnych detali wymaga bardzo wydajnego stacjonarnego PC.

Żeby dało się grać przy 4 GB RAM, musisz niestety zjechać z suwakami odległości praktycznie na minimum. Możesz podbić sobie post-process i shadery w zamian. GTA V na niskich detalach zadowoli się 2,5 GB pamięci głównej, co jest wartością na styk przy łącznej ilości 4 GB.
Na wysokich detalach GTA V zjada 6-7 GB pamięci głównej.

Pamiętaj też, żeby nie przekraczać wartości VRAM. Gra co prawda będzie działać, ale GPU będzie musiała wymieniać dane z pamięcią główną przez przestarzałą i powolną szynę PCI-E, prowadząc do mocnych spowolnień.

29.07.2016 10:52
odpowiedz
Likfidator
74

2.800 golda to 140 kart więc wolę to dać na pakiety lub zachomikować na dodatek.

Raczej 1120 pyłu, a nie 140 kart:) Co prawda cena dodatku nie jest wygórowana, ale po co wydawać pieniądze, skoro w grze wypada więcej złota niż potrzeba. Ja mam już prawie 6000 złota uzbierane, więc do listopada, gdy będzie premiera kolejnego dodatku będę miał na ponad 100 paczek. Zresztą i tak nie kupię więcej niż 100 paczek, bo się po prostu nie opłaca.

W 100 paczkach dostaje się jakieś 95% kart i tonę pyłu, więc tych kilka brakujących epików i legend się ulepi.

Co do nowych kart:
- Ivory Knight - raczej słaba, ale może znajdzie zastosowanie w Yogg paladynie. Powinna kosztować 5 many, albo być 4/6, albo przynajmniej 4/4 z prowokacją.
- Kindly Grandmother - hunter ma znacznie lepsze karty za 2 many. U Warlocka byłaby dobra, ale hunter raczej nie będzie miał zbyt dobrych synergii dla niej. Chyba, że aggro szaman przejdzie do historii, wówczas 1/1 za 2 many z dobrą agonią będzie grane.
- Barnes - karta umiarkowanie dobra. Może dać dobre efekty w taliach z agonią, ewentualnie z minionami, które mają efekt pasywny, albo na koniec tury np. Ragnaros.
- Curator - podoba mi sie pomysł na tę kartę. Łączenie różnych rodzajów minionów w talii. Jakby meta zwolniła, to karta będzie dobra.
- Ethereal Peddler - Blizzard chce zrobić nowy archetyp łotra. Złodziejaszek może będzie faktycznie grywalny. Staty jak na 5 many bardzo dobre, a efekt może mieć dobre synergie.
- Enchanted Raven - wydaje mi się, że Living roots są lepsze, ale ta karta zapewne będzie w przyszłości solidnym 1 mana dropem, gdy TGT wyleci ze standardu.
- Firelands Portal - Świetna karta w wolnej mecie. Mocarna na arenie. Z tym, że powinna mieć status epika, bo przy zwykłej rzadkości, będą na arenie talie co mają po 3-4 takie karty i znowu będzie płacz, że mag OP na arenie.

Ogólnie trudno ocenić siłę tych nowych kart, szczególnie że nie znamy reszty. Być może te słabe będą miały fajne synergie z innymi kartami. Poza tym widać, że część tych kart to takie zamienniki kart z LoE i TGT, które w przyszłym roku wypadają ze standardu.

28.07.2016 17:09
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Czy tak trudno zrozumieć, że nie kupuje się kart takich jak 710? Wszystkie karty Nvidii z końcówkami od x10 do x40 są badziewne i jest to nabijanie konsumenta w butelkę, bo zintegrowane GPU w CPU jest na podobnym poziomie wydajności.

Dopiero 750 oznacza sensowny wzrost mocy względem integry, żeby taką kartę kupić.

Nie masz pieniędzy na nową kartę, to poszukaj używanych 650 Ti, albo 560 Ti. Nawet GF 460 będzie lepszy niż 710 czy nawet 740. Do tego używanego GF 460 kupisz w cenie 710.

Poza tym, kup jakiś porządny zasilacz 550 W za ok. 200 zł, wystarczy na 5-10 lat.
Z PCtem jest tak, że jak rozsądnie kupujesz podzespoły, to starczają na bardzo długo i średni roczny koszt amortyzacji PCta to mniej niż 1000 zł i to zakładając, że cały czas będziesz chciał grać na bardzo wysokich detalach. Jak zadowolisz się średnimi detalami w 30 fps, albo będziesz grał w ponad roczne gry co samo w sobie jest oszczędnością, bo możesz je kupić na wyprzedażach za 20-30 zł, to amortyzacja PC spadnie w okolice 500 zł rocznie.

Po prostu trzeba trochę myśleć, albo przynajmniej zapytać się na forach.

22.07.2016 00:04
odpowiedz
Likfidator
74

Starsze osoby mają ciężko korzystać z małych ekranów, ze względu na konieczność używania okularów do czytania.
Stacjonarny PC i ekran 24" na którym ustawisz powiększenie czcionki sprawdza się najlepiej.
W 1000 zł kupisz np. Poleasingowego Della Core2Duo e8400 z dyskiem ssd i windows 7 ktory zaaktualizujesz do 10 i jeszcze starczy na monitor 24".
Do internetu w zupełności wystarczy.

19.07.2016 16:52
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Tu sama grafika nie wystarczy. Co to za Core2Duo? 2.2 GHz miał E4500, który rewelacyjnie się podkręcałem. Używałem tego CPU przez lata od dnia zakupu podkręconego do 3 GHz. Nadal działa, ale od kiedy mam komputer z i5 praktycznie nie używam tego starego.

2 GB RAM to też trochę mało tj. dla samej gry by wystarczyło, ale jeszcze system trochę potrzebuje. Wypadałoby mieć 4 GB.

Do tego CPU szukaj karty Nvidii, Radeony mają duży narzut na CPU i gry będą działać źle. Do Core2Duo dobrą parą jest GF 460, 550 lub nawet 650 Ti. Jakbyś bardzo chciał możesz kupić nawet 750 Ti. Wtedy pograsz w najwyższych ustawieniach w 60 fps w tę grę.

Na Twoim miejscu wymieniłbym CPU na Core2Quada, możesz kupić nawet za 90 zł jakąś wersję bez OC. Najsłabszy Core2Quad > najlepiej podkręcony Core2Duo.
Do tego dodatkowy RAM, byś łącznie miał 4 GB, ale lepiej wydać trochę więcej i mieć 8 GB - komputer będzie działał zdecydowanie szybciej i uzyska nowe życie. Windows mając 8 GB bardzo wiele rzeczy cache'uje i jak komputer usypiasz zamiast wyłączać po kilku dniach wszystkie często używane aplikacje otwierają się błyskawicznie.
W swoim Core2Duo miałem 8 GB ostatnie dwa lata i jak rok temu zmieniałem komputer, to wziąłem te 8 GB do nowego, bo były to DDR3 1600 MHz, a do starego włożyłem stare 2 GB DDR2, z komputera, który był bardzo responsywny zmienił się w zamulonego żółwia.

Do tego jakąś sensowną kartę grafiki nawet GF 550 Ti będzie dla Ciebie kolosalnym przyspieszeniem. Tak naprawdę GF 9500 GT to słabiutka karta, która w największym stopniu ogranicza Twój komputer.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-07-19 16:53:04
19.07.2016 10:34
odpowiedz
Likfidator
74

Jest jedna właściwa kość BIOSu, a druga to kość obsługująca klawiaturę. To już były czasy gdy było złącze PS/1 i PS/2, ale to drugie było bardzo niszowe. W ten sposób oddzielając obsługę klawiatury z głównego BIOSu mogli wytwarzać jeden BIOS dla wszystkich urządzeń. Tyle mojej teorii. Może były jeszcze inne interfejsy dla klawiatur, nie wiem.

18.07.2016 12:11
odpowiedz
Likfidator
74

VR jako monitor ma sens, ale jeszcze nie teraz. Technologia musi dojrzeć i zwiększyć rozdzielczość. VR potrzebuje 4K bardziej niż jakakolwiek inna technologia, bo obraz wyświetlany przez VR zapełnia całe pole widzenia.

Używając VR można stworzyć wirtualny setup z 3 czy nawet większej liczby monitorów. Odpowiednio zorganizowany interfejs użytkownika może okazać się bardzo ergonomiczny. Tak samo jak VR ogólnie mniej męczy wzrok niż monitor. Soczewki w VR są tak dobrane, by punkt ostrości oka był ustawiony w odległości kilku metrów, a nie kilkudziesięciu cm jak ma to miejsce przy monitorze i powoduje nienaturalne naprężenie mięśni oka.

Tradycyjne monitory ustąpią miejsca VR na stanowiskach pracy programistów, czy innych specjalistów IT. Zostaną tylko tam, gdzie praca wymaga większego kontaktu z rzeczywistością np. w urzędach, u księgowych itd. Ogólnie można powiedzieć tak, że jeśli potrzebujesz setup wielo monitorowy, to w przyszłości będziesz używał VR zamiast monitorów. W między czasie doczekamy się jeszcze kilku iteracji VR i rozwoju technologii VR/AR, która to pozwoli poruszać się w rzeczywistym świecie z nałożoną na niego wirtualną rzeczywistością.

Na chwilę obecną jednak VR to technologia dla early adopters nic więcej. Można się fajnie pobawić, ale póki co jest to ledwie sprzętowy fundament do budowania porządnych rozwiązań software'owych.

Na tej samej zasadzie PSX rozpoczął erę gier 3D, ale dopiero X360 i PS3 zaoferowały dojrzałą grafikę i mechanikę w tego typu grach. Dziś gry ze SNESa wyglądają o niebo lepiej niż te z PSXa, a to dlatego że SNES był konsolą pod dobrze opanowany wówczas pixel-art, a od ery PSXa ruszyła epoka 3D.

To samo można powiedzieć o VR. Póki co są tam same popierdółki, ale kwestią 3-4 lat jest wyjście czegoś naprawdę genialnego, które zmieni oblicze tej technologii i przyciągnie zwykłego konsumenta.

18.07.2016 10:07
odpowiedz
Likfidator
74

Bios to takie dwie kostki: http://allegro.pl/retro-bios-ami-bios-386dx-i6343062843.html#imglayer z tym, że u mnie to 386SX, a nie DX.

Też myślałem nad wymianą kondensatorów, ale najpierw muszę kupić odpowiedni miernik. Będę działał jak znajdę wolny czas.

17.07.2016 16:07
odpowiedz
Likfidator
74

Jasne, bierze najniższą wartość, ale jest wielce nieprawdopodobne, by w tym komputerze coś poza kartą go zaniżało.

17.07.2016 14:33
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Indeks wydajności 3,3 punktu oznacza bardzo słabą, wręcz tragiczną kartę graficzną.
Zresztą sam procesor to wydajność na poziomie 2006-2007 roku. Nawet z lepszą kartą graficzną Overwatch nie zadziała.

Zresztą pomyśl, jak chcesz uruchomić grę wartą 170 zł na sprzęcie wartym z 70 zł, a przynajmniej jak się postarasz to za 70 zł kupisz komputer o podobnej wydajności.

16.07.2016 17:13
odpowiedz
Likfidator
74

Miałem dzisiaj trochę wolnego czasu, więc powalczyłem ze swoim starym 386SX. Usunąłem starą baterię 3,6 V, która już miała lekki wyciek. Na szczęście płyty nie uszkodziła. Korozja zjadła jedną ścieżkę, ale sprawdziłem i przejście prądu jest.
Przerobiłem stary zasilacz ATX dodając mu wtyczkę AT, co było proste, bo kolory przewodów w AT i ATX są identyczne. Teraz mam zasilacz z wyjściem na ATX i AT:)
Zamiast baterii podłączyłem 3 stare akumulatorki AA, które powinny dać radę przy napięciu 3,6-4,5 V. W każdym razie rozwiązanie tymczasowe.

Tyle dobrego. Płyta daje oznaki życia, ale tylko wydaje 10 sygnałów na PC Speaker. Google powiedziało "CMOS shutdown register read/write error- The shutdown for the CMOS has failed", co nie jest dobrym znakiem. Szukając dalej dowiedziałem się, że to oznacza iż płyta nie przechodzi podstawowej instrukcji, gdzie BIOS odpala tryb protected, potem wraca na real i zapisuje stan do CMOS, by po ponownych resecie od razu przejść do kolejnego kroku.
Prawdę mówiąc nie mam pojęcia co jest nie tak. W teorii może być to kostka BIOSu, bo jak się ją wyjmie to płyta w ogóle nie startuje. Jednak trudno cokolwiek powiedzieć.
Oczywiście testowałem samą płytę bez jakichkolwiek podzespołów i kombinowałem ze zworkami.
http://stason.org/TULARC/pc/motherboards/C/CHAINTECH-COMPUTER-COMPANY-LTD-486-325AX-333AX-325.html
Tutaj schemat mojej płyty. Na płycie mam podane, że to 333AX.
Prawdę mówiąc nie mam kompletnie pojęcia co zrobić dalej. Może jakieś kondensatory padły? Może wymiana BIOSu pomoże, a może to CPU nie działa? Brak jakichkolwiek informacji w google na temat tego błędu.
Poza "uszkodzona płyta główna, taniej będzie kupić nową".

Wyczerpały mi się pomysły co z tym dalej zrobić...

post wyedytowany przez Likfidator 2016-07-16 17:14:21
15.07.2016 22:19
odpowiedz
Likfidator
74

Serio, ja nie wiem jakim cudem oni potrafia napisac sterownikow pod dx11 niwelujacych narzut.
Nie znam sie na programowaniu, ale skoro Nvidia to zrobila to chyba jednak jest to wykonalne

Nvidia od Maxwella instaluje procesor ARM w swoich GPU, który przejmuje część zadań głównego CPU, jednocześnie działając bezpośrednio na pamięci karty graficznej, omijając tym samym narzut systemu operacyjnego, a także ograniczenia przestarzałej PCI-E.

To jest właśnie główny powód dla którego AMD się boryka z problemami. Ich GPU po prostu wymagają zbyt dużo od CPU. W segmencie high-end nie mogą nawiązać rywalizacji na wydajność i kompatybilność, a segment średni i niski cechuje się konfiguracjami ze słabszymi CPU, które dodatkowo ograniczają wydajność GPU.

Rozwiązanie Nvidii usprawniło powszechnie używany DirectX 11, a AMD postawiło na DX12 i Vulkana, które dopiero będą w grach wdrażane.

Nvidia jest cwana, bo obliczenia asynchroniczne zaimplementuje dopiero w układach 11xx, czyli w momencie, gdy rynek będzie ich potrzebował, efektywnie zachęcając posiadaczy 9xx i 10xx do przesiadki. Co z tego, że AMD wspiera to już dziś, skoro nie ma gdzie tego wykorzystać. W dodatku znając politykę AMD, to pierwsze serie z GCN, które potrafią wykorzystać DX12 i Vulkana zostaną przez tę firmę porzucone zanim w ogóle użytkownicy będą mieli okazję z tego skorzystać.

Zresztą nowa generacja kart Nvidii i AMD pokazuje tylko, że posiadacze 970 nie mają sensu zmieniać karty, chyba że chcą iść w 4K, ale to już bardzo droga zabawa.

15.07.2016 21:16
Likfidator
74

Jedyny plus to możliwość podpięcia oryginalnych padów.

No właśnie nie podepniesz oryginalnych padów. Będą nowe pady stylizowane na te oryginalne, ale ze złączem na wzór tego z Wii Remote, gdzie podłączasz Nunchuk, czy Classic Controller, ten ostatni zresztą ma też działać z konsolką.

I dlatego trudno znaleźć cokolwiek pozytywnego odnośnie samej konsolki, poza tym że będzie wyprodukowana przez Nintendo. Na filmie dołączonym wyżej jest pokazana m.in. Sega Genesis z oryginalnym hardwarem, w której można zamontować slot na kartridż. Podobnie sytuacja wygląda z tym C64, też oparty na elektronice wiernej oryginałowi i nawet ma odpowiednie piny wyprowadzone na płycie głównej, by podłączyć klawiaturę i inne peryferia z C64.

Fajnie by było, gdyby Mini NES miał oryginalny hardware, szczególnie że jest coś takiego jak NOAC, czyli cały hardware NESa w jednym chipie. Do tego mały układzik, który pobiera dane z PPU (układu graficznego konsolki) i generuje sygnał HDMI.
Rozmiarowo mogłoby być to wielkości klasycznego NESa, a slot na kartridże doceniliby wszyscy retro fani.

Konsola osiągnęłaby ogromny sukces, bo każdy kto ma w domu jakieś gry na tę konsolę, chciałby kupić taką nową wersję z HDMI.

15.07.2016 10:30
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

Coś nie doczytałeś. Możesz do tego wsadzić kartridż i będzie działać. Obskakiwanie tych gier jest na 99,99% w pełni hardłerowe, bo jest po prostu lepiej i taniej, to, że to prawdopodobnie jedna kość to już inna bajka.

Gdzie info, że możesz wsadzić kartridż? Sama konsolka jest mniejsza niż nośniki z grami na NESa. W konsolce będzie 30 gier, a jak odniesie sukces, to wyjdzie kolejna wersja z kolejnymi grami. Takie konsolki wychodzą od dawna z różnym skutkiem. https://www.youtube.com/watch?v=esQNEvcHVuM Tu masz recenzję różnych tego typu urządzeń.

Mini NES będzie oferował zapisywanie stanu gry i inne dodatki jakie oferuje Virtual Console. Tego nie da się osiągnąć na hardwarze NESa, zresztą wyprodukowanie NESa z kontrolerem HDMI będzie droższe niż wzięcie gotowych low-endowych komponentów smartfonowych, które są produkowane masowi i przez to bardzo tanie.

Ta konsola to będzie zwyczajny emulator na systemie wbudowanym. Fajny gadżet, kiedyś kolekcjonerski, ale Wii czy Wii U są po prostu lepsze do tego celu.
Tak na marginesie, na Wii jest mnóstwo emulatorów homebrew, a sama konsola ma analogowe wyjścia wideo. Co pozwala tym emulatorom idealnie emulować stare konsole np. tryb 240p z nieodłącznymi scanlines.

14.07.2016 20:11
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Gdyby to był prawdziwy NES z modem, który ma układ generujący obraz na wyjściu HDMI bezpośrednio z układu graficznego konsoli, bez analogowej konwersji, to byłby to ciekawy sprzęt.
Niestety wszystko wskazuje na to, że będzie to zwykły sprzętowy emulator. Gdyby jeszcze urządzenie miało sloty na kartridże, to jeszcze byłby jakiś sens zakupu.

A tak dostajemy sprzętowy emulator, który ma ograniczoną listę gier. Lepiej za te pieniądze kupić używane Wii na którym można legalnie grać w gry z NESa, SNESa, N64, konsol Segi itd. dzięki Virtual Console.

Ja osobiście wolałbym wydać te 240 zł na zakup dodatkowych gier z VC i grać na starym Wii. Przynajmniej mam kontrolery bezprzewodowe.

14.07.2016 13:59
5
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

Przecież złamanie Denuvo nie jest trudne. Wystarczy np. 15 zł, żeby złamać Dragon Age na miesiąc czasu, a i Fifę 16 oraz BF: Hardline dostaniemy gratis.
Ja złamałem Dooma za 179 zł, teraz można go złamać nawet za 99 zł.
W ten sposób można złamać każdą grę z Denuvo. Jedyne co nam potrzebne to taki 12 czy 16 znakowy kodzik, który wklepuje się w Steam, Uplay czy Origin i gra działa, a nawet dostajemy w pakiecie możliwość jej ściągnięcia.

Prawdziwym problemem związanym z Denuvo jest całkowita blokada sceny moderskiej. Jak na razie nie zanosi się, żeby nowy Doom doczekał się modów społeczności, a z chęcią zobaczyłbym rekreację pierwszej odsłony na tym silniku. Pozostaje jedynie Snapmap, który jest niestety ubogą namiastką modowania gry.

Dlatego też ja głosuję portfelem i gier z Denuvo nie kupuję. Stwierdziłem, że dam szansę Doomowi i choć jest to bardzo dobra gra, to Denuvo zniszczyło cały moderski potencjał, przez co o tej odsłonie nikt nie będzie pamiętał za rok czy dwa. Przykre, biorąc pod uwagę, że Doom 1, 2 i nawet 3 wciąż żyją dzięki modom.
Szukając modów do Doom 2016 napotkałem tylko mody do starego Dooma, które dodają m.in. uzbrojenie z nowej wersji.

Inna sprawa, że XCOM 2 kupiłem w pre-orderze tylko dlatego, że nie miała Denuvo. Miałem na spokojnie czekać za przeceną, ale postanowiłem docenić to, że wydawca gra fair wobec społeczności graczy, jak również udostępnia narzędzia moderskie.
Drugim motywem do zakupu tej gry było wydanie jej na wyłączność na PC - takie inicjatywy należy wspierać.

13.07.2016 23:44
odpowiedz
Likfidator
74

Świetna bójka i mimo totalnego RNG więcej w niej strategii niż w obecnej mecie trybu standard:)

13.07.2016 17:44
odpowiedz
Likfidator
74

Okropne są te angielskie głosy. Dla mnie gry Blizzarda to jedyny istniejący przypadek, gdzie wolę polski dubbing od oryginału.
Jeśli już chciałbym mieć wersję łączoną to wybrałbym polskie teksty, polskie głosy i tylko nazwy kart po angielsku, bo i tak głównie kojarzę angielskie nazwy.

12.07.2016 11:22
-4
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

I co z tego, że dzisiejsze gry zajmują po 25-60 GB, jeśli pod względem treści są po prostu ubogie. Pierwszy Doom zajmował 15 MB, a miał kampanię na 15-20 godzin.
Chrono Trigger na SNESie zajmował 4 MB, a to dla wielu wciąż najlepszy jRPG wszech czasów. Kilkadziesiąt godzin gry i jeszcze kilkanaście różnych zakończeń.
Przykładów można podawać wiele, a nawet można wysnuć hipotezę, że w momencie, gdy gry przegroczyły 7 GB objętości poziom ich treści drastycznie zmalał - mowa oczywiście o generacji X360 i PS3, która dla mnie jest najgorszą generacją konsol. Co prawda PS4 i XO to już dno totalne, ale ja ich nawet konsolami nie nazywam to takie Philipsy CD-I nowej ery, multimedialne odtwarzacze interaktywnego oprogramowania, bo konsolą to można nazwać co najwyżej Wii U.

Wracając do No Man's Sky. Objętość 6 GB jeszcze o niczym nie świadczy. Powiedziałbym, że to nawet bardzo dużo na grę tego typu. Proceduralne treści zajmują bardzo mało, bo jest to szereg algorytmów, które na podstawie wartości początkowej wszystko generują.

Pytanie tylko ile będzie gry w grze? Nasz gatunek jest wybitny w odkrywaniu wzorów i kojarzeniu faktów. Bardzo szybko odkrywamy powtarzalność proceduralnych światów. Już na filmach prezentujących tę grę widać powtarzalność. Niewątpliwą zaletą proceduralnie tworzonej zawartości jest możliwość jej dowolnej modyfikacji przez gracza. Najlepszym przykładem jest Minecraft, gdzie proceduralny świat schodzi na drugi plan, a kreatywność gracza gra pierwsze skrzypce.

No Man's Sky miałby sens, ale jako gra MMO, gdzie graczom oddano by wirtualny wszechświat w ich władanie tj. nie tylko eksploracja, ale zakładanie własnych baz, państw, czy całych imperiów na odwiedzanych planetach.
Takie EVE nowej generacji, gdzie wszystko jest w rękach graczy. Zasiedlono by całe planety, a gracze sami pisaliby historię świata. Perspektywa gry MMO w której można by niszczyć całe państwa jest naprawdę intrygująca. Tak samo jak przekazanie wszystkiego w ręce graczy. Budowę, zarządzanie ekonomią, obronę, szkolenie nowych członków itd.
W takim aspekcie proceduralna galaktyka miałaby sens, może zrobiona na mniejszą skalę, by cała społeczność wchodziła ze sobą w interakcję.
Kiedyś pewnie doczekamy się takiej gry, a No Man's Sky nie będzie ani rewolucją, ani zbyt udaną grą, ale będzie krokiem milowym przybliżającym nas do takiej gry.

11.07.2016 10:48
odpowiedz
Likfidator
74

W przypadku Wii wystarczy ustawić kraj na UK, Irlandię czy Niemcy, żeby można było korzystać ze sklepu. Nintendo po IP nie sprawdza. Chodzi tylko i wyłącznie o regulamin. Ustawienie Polski blokuje dostęp do sklepu, ale wszystkie inne usługi sieciowe jak np. granie po sieci działały, w przypadku Wii działały, bo Nintendo wyłączyło serwery do gier na tej konsoli.

Myślę, że z Wii U jest tak samo.

10.07.2016 17:53
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Doom ma w minimalnych GF 670, a Ty masz 960M, który wydajnościowo odpowiada GF 660, czyli nie spełniasz nawet wymagań minimalnych.
Cóż, pozostaje Ci grać na niskich detalach w 1920x1080, albo w średnich na 720p jeśli chcesz mieć stałe 60 fps.

Laptopy mają bardzo słabe karty graficzne, a numeracja jest myląca. GF 960M to ledwie 50% mocy desktopowego GF 960 GTX.

Ogólnie na tym laptopie da się grać, ale właśnie w niskich detalach i często przy zmniejszonej rozdzielczości. Pamiętaj też, że Doom ma wyraźnie niższe wymagania niż reszta gier, bo działa w 60 fps na konsolach. Inne gry będą działać jeszcze gorzej.

robiłem już wszystko i dawałem nawet na najnisze i nic to nie daje chyba że jakiś sterownik jest potrzebny?

Doom potrzebuje nowych sterowników, ale będzie krzyczał o tym przy próbie uruchomienia. Nowe sterowniki dają wsparcie dla OpenGL 4.5, którego gra wymaga.
Poza tym uruchamiasz grę na dedykowanej karcie? Niska wydajność niezależnie od detali wygląda jakby gra uruchamiała się na zintegrowanym GPU Intela.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-07-10 17:55:58
08.07.2016 19:18
1
odpowiedz
Likfidator
74

Z Podkręcenia 2.6 GHz do 2.8 GHz niewiele zyskasz, tym bardziej że limitem jest mizerna wydajność karty graficznej.
Pamiętaj, zasada jest prosta nie kupuje się kart Nvidii z serii, gdzie końcówka jest niższa od "50" tj. unikaj kart takich jak:
430, 440, 540, 630, 640, 740 itd.
Karty takie jak GF 650, czy 750 były czy są ledwie akceptowalne.
W cenie nowego GF 630 kupiłbyś używane GF 460 czy nawet 550, obie te karty były lekko 2x wydajniejsze.

Cały Twój zestaw wygląda jak ze sklepu osiedlowego, czy z allegro. Złożony z tanich i słabych części, byle tylko naciągnąć klienta. Sam zasilacz to tykająca bomba, która może usmażyć cały komputer.

Chcesz poprawić osiągi tego komputera, to poszukaj używanego GF 660, albo 750 Ti. W grach będziesz miał nawet 4x wzrost płynności. Lepszych kart do tego CPU, czy ogólnie całej platformy nie warto instalować. Trzeba już by myśleć o zmianie płyty głównej, CPU, a pewnie i RAM na DDR4, więc cały nowy komputer.

Wariant oszczędny, to wymiana zasilacza i karty graficznej. Procesor nawet bez OC powinien poradzić sobie z większością nowych gier na nisko-średnich detalach.

08.07.2016 19:08
-1
odpowiedz
Likfidator
74

Ciekawą kwestię poruszyłeś w ostatnim filmie. Chodzi o to jak powinniśmy traktować retro sprzęty, czy pozostawić je tak jak w oryginale, czy w rozsądny sposób rozszerzać ich możliwości do współczesnych czasów.

Ja sam jestem zwolennikiem tego ostatniego, a same retro sprzęty nie traktuję jako coś muzealnego, tylko jako narzędzia, które dają możliwość uruchomienia starych gier czy aplikacji w sposób w jaki powinno się z nich korzystać, co w przypadku emulacji nie jest zawsze możliwe.

Amiga jest tu sztandarowym przykładem jak społeczność rozwijała swoje komputery aż do poprzedniej dekady. Z 16-bitowych komputerów z końca lat 89 zrobili sprzęty, które obsługiwały najnowsze technologie dostępne w 2000-2003 roku.

Dziś głównym zastosowaniem takich modów jest ułatwienie transferu danych między współczesnymi komputerami. W komputerach ze stacjami dyskietek, wystarczy zamontować kieszeń z wejściem USB, które czyta obrazy dyskietek z pendrive'a. Do starych komputerów z kasetami wystarczy zwykły kabel jack i można programy wrzucać bezpośrednio ze smartfona. C64 wymaga jeszcze małego układu DAC, bo przyjmuje dane w formacie cyfrowym, gdyż magnetofon miał specjalny układ konwertujący dane analogowe na cyfrowe.
W przypadku ZX Spectrum czy Amstrad wystarczy sam kabelek.

Ciekawym projektem jest SuperCPU do C64: https://www.youtube.com/watch?v=IKqyOHNdU5w
Czyli jakby działał C64, gdyby dać mu 20 MHz CPU. Okazuje się, że oprócz współczesnej demosceny, także część starych gier robi użytek z dodatkowej wydajności, w szczególności gry 3D, które na C64 działały w 3-7 fps, a z tym CPU wyciągają 30+ fps.

Takie eksperymenty prowadzą do kolejnych dywagacji na temat hipotetycznego rozwoju starych komputerów.
Przykładowo co by było, gdyby C65 https://en.wikipedia.org/wiki/Commodore_65 wszedł do seryjnej produkcji i zyskał popularność? Bardzo unikatowy komputer swoją drogą. Kompatybilny z C64 o możliwościach dorównujących Amidze 500 w pewnych aspektach, czy wręcz ją wyprzedzających np. 640x200 w 256 kolorach.

Mam wrażenie, że czasy 8 i 16-bitowych komputerów skończyły się zbyt wcześnie. Te platformy nie pokazały wszystkiego zanim 32-bitowe PCty je wykończyły. Jakkolwiek Pentium PC + 3DFX było rewolucją samą w sobie, to była to już bezduszna maszyna złożona z przypadkowych części, a nie wspaniale zaprojektowane i kompletne urządzenie.

08.07.2016 10:07
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Jest podstawowa zasada składania komputera do gier:
Pentium + GF 750 Ti lub 950.
i3 + GF 960
i5 + 970, 980, 1070 itd. - ten CPU nie będzie ograniczał żadnej karty graficznej,
i7 - nie ma sensu kupować tego CPU do gier.

http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_lipiec_2016?page=0,16
Tutaj masz zestaw za 4100 zł, który będzie dokładnie 2x wydajniejszy niż to co posiadasz. GF 960 to dokładnie połowa wydajności GF 980.

Co do Windowsa 10, to możesz kupić na allegro klucz do Windows 7 za kilkadziesiąt złotych i jeszcze do 29 lipca zainstalować legalnie Windows 10 przy jego pomocy.

Tak na przyszłość, zanim kupisz komputer, telefon, telewizor czy cokolwiek, poszukaj, czy zapytaj w internecie.

07.07.2016 15:12
-1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

Tylko gry Microsoftu będą wymagać DX 12. Reszta będzie działać na DX11, a w przyszłości na Vulkanie, który mógłby działać nawet na Windows XP, gdyby wydać nowe sterowniki na ten system.

Pierwszą komercyjną grą dającą przedsmak możliwości nowych API jest DOOM, który co prawda używa OpenGL, ale w jego najnowszej wersji 4.5, czyli z feature level na poziomie DX12.
Widać to po wymaganiach gry, nawet CPU z rodziny Pentium (po OC) są w stanie wykorzystać pełną moc GF 980 Ti.
Doom w przyszłości dostanie też patcha dodającego obsługę Vulkana.

Rywalizacja między Vulkan vs DX12 wygląda tak:
DX12 - Windows 10, Xbox One, Windows Phone - czyli same niszowe kategorie,
Vulkan - Windows Vista i nowsze, Linux, OS X, wszelkie inne *nixy, Android, PS4, Nintendo NX i wszystkie przyszłe platformy.

Mówiąc inaczej, Vulkan stanie się standardem, bo będzie dostępny wszędzie, z wyjątkiem Xbox One, ale być może Microsoft ulegnie presji i też go zaimplementuje tam.

DirectX 12 będąc na wyłączność w Windows 10 jest martwą technologią, tak jak niegdyś DX10. Microsoft skopał po raz kolejny swoją szansę, bo DX12 uzyskał dojrzałość długie miesiące przed Vulkanem. Gdyby był dostępny w Windows 7 i 8, to DX11 byłby już przeszłością.
Zresztą, gdyby nie szpiegowska licencja Windows 10, system ten by się przyjął lepiej.

Microsoft po raz kolejny podjął złe decyzje i teraz ma tego efekty.

07.07.2016 12:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

RX 480 warto by kupić, gdyby kosztowała na poziomie GF 960. W innym wypadku jest po prostu nieopłacalna.
Wydajnościowo wypada gorzej od GF 970, a w praktyce będą gry, gdzie będzie działać gorzej of GF 960 - bo to po prostu Radeon.
Nvidia od serii 9xx montuje w swoich kartach procesory ARM, które przejmują część obowiązków głównego CPU i obchodzą ograniczenia przestarzałej szyny PCI-E. Widać to na porównaniach wydajności, Geforce'y trzymają stabilny framerate, a Radeony zaliczają spore dropy i częste są sytuacje, że to CPU nie wyrabia i karta ma 50-70% obciążania.
Gorsze sterowniki, gorsza optymalizacja i słabe wsparcie twórców gier.
Karty Nvidii kosztują więcej, ale ten dodatkowy koszt to po prostu lepsze wsparcie produktu.

Radeony jako takie nie są złe, co najlepiej widać po konsolach, gdzie po prostu wszystko działa jak należy. Szkoda tylko, że firma nie przykłada się do rynku PC i stosuje podejście wypuszczania produktów tańszych o kilka % od Nvidii, ale poza syntetycznymi benchmarkami wypadają słabo.
Zobacz nawet na to jak długo wspierane są karty Nvidii. Geforce'y 6xxx i nowsze dostały sterowniki jeszcze rok temu. seria 2xx w tym roku jeszcze dostała. Wszystkie ze wsparciem shader model 5.0 będą jeszcze wspierane.
W przypadku Radeonów nawet HD 5xxx, 6xxx i 7xxx (niższe od 7600) straciły wsparcie, co jest o tyle istotne, że tak jak w przypadku Nvidii możesz używać 3-5 letniego sterownika do nowych gier i jedynym problemem będzie 5-10% gorsza wydajność, tak w przypadku AMD brak nowego sterownika = niegrywalna gra. Artefakty, błędy i brak stabilności.

Taki RX 480 pewnie za 2-3 lata straci wsparcie, a mający 2 lata GF 970 będzie użyteczny jeszcze przez 5 lat.

Naprawdę trudno polecić cokolwiek od AMD, a o RX 480 można powiedzieć jedynie, że jest nie gorszy wydajnościowo od GF 960. Dla każdej lepszej karty Nvidii znajdzie się gra, gdzie ten Radeon przegra.

07.07.2016 10:52
odpowiedz
Likfidator
74

W Diablo 3 był i chyba nadal jest taki mechanizm, że w danej grze jest tylko skończona liczba rodzajów legend jaka może wypaść. Loot table bodajże. Zatem wydawanie setek shardów u kadali nie ma sensu, jeśli po 4-5 legendach nie wypadła ta, której szukamy. Ja robię tak, że jednorazowo wydaję max 500-600 shardów na jeden typ przedmiotu, a potem zakładam nową grę. W ten sposób podnosi się skuteczność znajdowania odpowiednich przedmiotów.
Tak samo jak wypadnie w grze Unity, wówczas mamy pewność, że ten pierścień jest w puli legend i w 2-3 godziny powinien nam dropnąć drugi.

05.07.2016 23:17
odpowiedz
Likfidator
74

Szkoda, że nie ma jakiegoś systemu powtórek i zapisywania meczy jak w Heroes of the Storm.

Jak masz kartę Nvidii z serii 6xx lub nowszą, to możesz używać ShadowPlay, gdzie możesz ustawić, by nagrywało np. ostatnie 30 minut gry. Działa to w tle i w ogóle nie obciąża komputera, bo GPU mają sprzętowe kodeki video. Radeony chyba też mają coś podobnego.
Nie jest to rozwiązanie idealne, ale lepsze to niż nic. Sam ShadowPlay działa po prostu idealnie, bo to rozwiązanie sprzętowe, możesz nagrywać gry, pulpit, cokolwiek.

04.07.2016 12:22
1
odpowiedz
Likfidator
74

Około 15 minut. Ściągnąłem, bo jest w Origin Access. Odpaliłem, ale nawet jednego meczu nie mogłem rozegrać do końca, nuda totalna jak cała piłka nożna.

04.07.2016 10:26
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

CPU i5-2520m -> Wydajność na poziomie nisko taktowanego Core2Quada, trochę poniżej oczekiwań.
HD 3000 -> Wydajność na poziomie gdzieś w okolicy GF 8500. dużo poniżej oczekiwań.

Jeśli chodzi o wymagania gier:
Wszystko wydane do 2005 roku włącznie będzie działać płynnie na pełnych w 1280x720.
Gry 2006-2008 powinny być grywalne na nisko-średnich detalach.
Gry 2009-2012 będą problematyczne, część będzie grywalna na bardzo niskich detalach i w zaniżonej rozdzielczości do 640x480.
Gry od 2013 w większości nie uruchomią się w ogóle.

Na tym sprzęcie da się zagrać w GTA IV, ale cudów nie oczekuj. Grafika będzie mocno ograniczać wydajność. GTA V się uruchomi, ale będzie mieć z 8-12 FPS, ale na upartego da się grę przejść, choć to czysty masochizm.

Ogólnie nie kupowałbym tego laptopa. Poza tym, poważnie się zastanów, jeśli sprzęt ma stać w jednym miejscu cały czas, to kupuj stacjonarny. Laptop to proteza komputera, a nie komputer.

04.07.2016 10:04
odpowiedz
Likfidator
74

Wrzucamy do jednego wora wszystkie strzelaniny, mordobicia, sandboksy, skradanki, które pozwalają iść na żywioł itd. Perspektywa nie ma znaczenia.

Takie kryterium jest totalnie bezsensu. Pasują tutaj zarówno tytuły arcade jak Galaga, a również gry eksploracyjno-survivalowe jak stary Doom. Jak dla mnie zbyt szerokie kryterium, by tworzyć jakieś TOP5.

Zresztą wygra Uncharted 4, Gears of War czy jakiś inny współczesny crap ze sztucznie nakręconym hypem u gimbazy, a na drugim miejscu będzie jakiś sentymentalny tytuł pokroju Half-Life'a, Gothica czy HoMM III wyklikany przez starszych graczy.

Chcecie zrobić ciekawe zestawienie, to dajcie konkretne zasady, które zawężą ostro gatunek. Takie zestawienia, gdzie nie dominują popularne gry są ciekawe, bo pozwalają zabrać się za mało znany gatunek dla wielu graczy.

Jasne można iść po najmniejszej linii oporu i w krótkim tekście wrzucić jak najwięcej popularnych tytułów, żeby trafić na górę pozycjonowania google, ale mimo wszystko powinniście się trochę wysilić.

01.07.2016 23:34
odpowiedz
Likfidator
74

W którymś patchu zmieniono zasady. Teraz zwykłe szczeliny są bez kluczy. Jedynie zostały klucze do głębokich szczelin. Żeby je zdobyć musisz mieć postać na 70 poziomie i ukończyć zwykłą szczelinę na poziomie min. Udręka I. Wówczas masz (chyba) 25% szans na to, że strażnik wyrzuci klucz. Im wyższa udręka, tym szansa na drop klucza większa, na VI masz 100%, a wyżej masz dodatkową szansę na wypadnięcie drugiego klucza.

01.07.2016 18:33
odpowiedz
Likfidator
74

Na GMG znów losowa gra za 0.2 funta. Mi się trafiło:
STEELSTORM&DLC: XNH8H-I5GW7-DTEQN
Ale mam już na Steam.

30.06.2016 10:29
odpowiedz
Likfidator
74

Pewnie będzie powtórka z obecnego sezonu, że w pierwszym tygodniu będzie grało z 5 osób, a potem nikt. Bez nowej treści niewielu wróci do Diablo 3.
W obecnym sezonie nawet mi się nie chciało zrobić wszystkich zadań sezonowych. W następny pewnie nawet nie będę grał.

28.06.2016 09:54
1
odpowiedz
Likfidator
74

W pierwszej misji jest taki myk, że bandziory mogą przestrzelić bak pojazdu co spowoduje wyciek paliwa, samochód stanie i nie dojedziemy do celu. To nie było takie oczywiste nawet na premierę gry i można to nazwać nawet złym designem, że gra pozwala nam kontynuować grę mimo iż nie mamy możliwości ukończenia misji.

Z drugiej strony jest to takie wprowadzenie do realiów tej gry. Łatwo nie będzie i często będziemy się zmagać z takimi życiowymi trudnościami. Wówczas był ogromny zachwyt nad tego typu smaczkami np. możliwością przestrzelenia opon w zaparkowanym samochodzie, tak by gość po ucieczce daleko nam nie odjechał. Sprytne podejście ułatwiało grę.

Mafię 1 wspominam bardzo dobrze i gdzieś tak od połowy gry zacząłem nawet narzekać na to, że stała się zbyt łatwa tj. trzymała równy poziom trudności, ale jak już opanowałeś sterowanie i zasady tej gry coraz więcej misji przechodziło się za pierwszym podejściem.
Po niesławnym wyścigu było już łatwo. Sam wyścig zaś to dla mnie najlepsze wyścigowe doświadczenie w grach. Ówczesne gry wyścigowe miały to do siebie, że samochód gracza miał wyraźną przewagę w osiągach i można było popełniać wiele błędów, i nadrobienie kilku pozycji nie było problemem. Na tym tle pojawiła się Mafia, gdzie samo ukończenie całego wyścigu było wyzwaniem, a co dopiero zwycięstwo.
Na wygranie wyścigu straciłem ze dwa dni, ale to była dobra rozrywka. Opanowanie sterowania, poznanie trasy, każdego zakrętu, gdzie przyspieszyć, gdzie zwolnić, aż w końcu się udało. Nie powiem, frustrowało mnie to trochę, ale i tak chciałem grać dalej.
Gdy wróciłem do Mafii po kilku latach wyścig (bez patcha) ukończyłem za drugim podejściem.

To zresztą można powiedzieć o większości, jeśli nie wszystkich misjach, jeśli już wiesz jak je przejść, to będziesz przechodził je bez błędnie kilka razy pod rząd.

Mafia 1 ma ten dobry poziom trudności obecny w serii Dark Souls, czy grach Nintendo. Wymaga od gracza perfekcyjnej gry, ale porażka wynika z błędu gracza, a nie topornego sterowania, wadliwej kamery, czy losowości. Po każdej porażce wiesz, że popełniłeś błąd np. dałeś się podejść przeciwnikowi, którego nie zauważyłeś. W każdej kolejnej próbie uczysz się jak daną lokację ukończyć i w końcu się to udaje.
To nie jest np. COD, gdzie poziom trudności polega na absurdalnej wytrzymałości wrogów, a porażka następuje z powodu zabłąkanej kuli z jakiegoś losowego żołnierza, innymi słowy z porażki nie wyciągniesz żadnej lekcji, bo w następnym podejściu przebieg gry może być zupełnie inny. Takie polowanie na sprzyjający RNG to jest właśnie poziom trudności w najgorszej postaci.

28.06.2016 01:04
odpowiedz
Likfidator
74

Nie oczekuj cudów od tego sprzętu, bo ten laptop jest po prostu słaby. Masz GF 960M, który to wydajnościowo jest na poziomie stacjonarnego GF 750 Ti, czyli taniej karty do wymagań minimalnych.
Chcesz grać na lapku, to trzeba było kupić taki z GF 980M, ale wiedz że nawet ten układ wciąż nie dorównuje stacjonarnemu GF 970 GTX.

Gry na tym laptopie będą działać w nisko-średnich detalach i nic na to nie poradzisz. Ten laptop po prostu nie jest sprzętem dla gracza i tyle.
W podobnej cenie tj. 4 - 4,5 tys. zł mogłeś już szukać czegoś co ma GF 970M. Nie byłoby może najwyższych ustawień, ale przynajmniej dałoby się komfortowo grać na średnio-wysokich, bo 970M prawie dorównuje stacjonarnemu GF 960 GTX.

Źle wydane pieniądze i tyle. Chcesz grać w wysokich detalach na laptopie to kup taki za 7 tys. zł albo droższy. Jak masz 4 tys. zł to kup stacjonarny. Tyle w temacie.

23.06.2016 23:21
odpowiedz
Likfidator
74

http://media2.pl/telekomunikacja/134037-Play-kusi-bonusami-za-rejestracje-numeru-na-karte.html

Tutaj masz opisane. W każdym razie to są wirtualne pieniądze, bo z tego co czytałem w regulaminie znikną po 30 dniach i możesz je wydać tylko na rozmowy (i to chyba tylko krajowe) i pakiety internetowe, na pewno nie na SMSy premium.
Jedyne co jest dobre to przedłużenie ważności konta o 12 miesięcy.

22.06.2016 22:45
odpowiedz
Likfidator
74

Kolejny zepsuty Brawl.
Druid: 2x Innervate, 2x Astral, 2x Nourish i np. jeden duży minion jak Ragnaros.
W pierwszej turze robimy 10 many, w następnej możemy wystawiać cokolwiek portal nam wyrzuci. Jak się trafi później nourish, dobieramy 3 karty.

Potrzeba trochę szczęścia w portalach, ale ogólnie wątpię, by jakiś deck przebił Astrala.

22.06.2016 16:33
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74
10

Zobaczyłem ocenę i nawet nie chce mi się tych wypocin czytać. Dreamfall Chapters to gra 10/10 i tyle. Błędy ma? Pewnie, że ma, ale biorąc pod uwagę mikro-budżet twórcy spisali się na medal. Zakończenie trochę zawodzi, ale jako całość jest to w końcu sequel godny TLJ, która wciąż pozostaje mają TOP1 grą wszech czasów.

gra technologicznie zatrzymała się niemalże na poziomie z 2006 roku

Poważnie? Radzę porównać gry z 2006 roku z tą grą. W Dreamfall Chapters mamy wszystko to co oferuje Unity3D, czyli nowoczesne efekty post-process, czy physically based shading. Do tego styl graficzny, czy design części lokacji jest po prostu śliczny. Graficznie gra daje radę i jest wierna klimatowi serii.

szczątkowy i wymagający mnóstwa biegania z miejsca na miejsce gameplay

Jakie bieganie? Większość rzeczy jest blisko siebie. Jak się nie myśli, to się biega:) bo lokacje są duże. Gameplay mi się bardzo spodobał, bo wymaga od gracza uważnej eksploracji, a nie podążania za znacznikami na automapie, której swoją drogą nie ma. Na początku trochę dziwnie było zatrzymywać się przy drogowskazach, ale ostatecznie należy pochwalić twórców gry za taką decyzję.
W tej serii gameplay jest tylko otoczką, która zwiększa immersję wspaniale opowiedzianej historii. Najgorzej pod tym względem wypadł pierwszy Dreamfall, w którym pojawiły się elementy akcji. Bardzo się ucieszyłem, gdy Chapters wrócił do korzeni z gameplayem pozbawionym sekwencji akcji, czy QTE.

w większości iluzoryczne wybory
No to proszę wskazać grę, gdzie takie wybory miały większe znaczenie. Na samo zakończenie gry nie miały praktycznie wpływu, ale na świat gry już tak. Losy różnych postaci uległy zmianie dzięki decyzjom gracza. Poza tym samo dokonywanie wyboru było w wielu miejscach ciekawe, a to jest główny cel implementacji tej mechaniki w grze.
Nikt chyba nie oczekiwał, że te wybory będą miały większe znaczenie w grze.

optymalizacja leży i kwiczy.

1080p, full detale, najwyższe AA włączone i stałe 60 fps. Czego chcieć więcej? Fakt, że mowa o GF 970 i Core i5, no ale litości, to ledwie przeciętny zestaw dla gracza w dzisiejszych czasach.
Pierwszy rozdział rozegrałem jeszcze na Core2Duo + GF 550 Ti i przy wysokich detalach w 1080p miałem 30 fps bez problemu.
Naprawdę trudno mówić o złej optymalizacji, szczególnie że gra używa wysokich ustawień szczegółowości shaderów.

Ogólnie 6/10 to ocena bardzo krzywdząca dla tej gry, ale w sumie czego oczekiwać od GOLa. Twórcy gry nie wydali nawet złotówki na reklamy w serwisie to i ocena niska. Tutaj promuje się tylko durne AAA.

Poza tym od samego początku było wiadome, że DC będzie grą tworzą tylko i wyłącznie dla fanów poprzednich odsłon. Gra ma mnóstwo nawiązań do poprzednich części, nie tłumaczy praktycznie niczego, nie wprowadza w świat. Po prostu zakłada, że gracz doskonale zna fabułę poprzedniczek. Bez znajomości dwóch poprzednich części nie ma co się za DC zabierać. Gra będzie po prostu chaotyczna i niezrozumiała.
Jeśli jednak jesteście fanami świata Stark i Arkadii, to pewnie już DC dawno ukończyliście i nie mam po co was zachęcać.

Bardzo się cieszę, że wsparłem twórców na KS. Stworzyli oni idealną dla mnie grę. Dziękuję.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-22 16:34:38
22.06.2016 11:50
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

Gra może mieć automatyczną regenerację i być piekielnie trudna (Call of Duty albo Spec Ops The Line na wyższych poziomach trudności), albo wręcz przeciwnie, bazować na apteczkach i rozdawać je w takim nadmiarze, że gra staje się mega łatwa (np. Assassin's Creed, Far Cry czy STALKER).

Trudność w grach możemy podzilić na dobrą trudność, gdzie porażki motywują do dalszej gry np. seria Dark Souls, czy gry od Nintendo jak Zelda czy Mario. Jak również jest zła trudność jak seria COD, gdzie porażki wynikają ze zbyt wysokiej wytrzymałości wrogów i zadawanych przez nich zbyt wysokich obrażeń. Połączone jest to też ze zbyt dużą losowością starć tj. giniemy najczęściej od zabłąkanej kuli i taka porażka nie daje nam żadnej lekcji, bo grając następnym razem możemy zginąć w zupełnie innym miejscu i z zupełnie innego powodu. Takie gry są po prostu męczące i w gruncie rzeczy nudne.
W Dark Souls czy grach Nintendo każda porażka wynika z błędu gracza. Kamera, sterowanie, design lokacji, wszystko jest tam zrobione wzorowo. Gracz ginie, bo źle wymierzył skok, nie zrobił uniku, czy użył złego ataku. Gracz uczy się zasad gry i to sprawia największą satysfakcję, a nie samo przechodzenie gry.

Stare apteczki były najczęściej powiązane z quicksave'ami. Największą wadą takiego rozwiązania było to, że nawet po przejściu trudnego fragmentu często przechodziło się go drugi raz, by skończyć mając minimum 50% HP, a nie np. 7%. Z pełnym zdrowiem można było przyjąć całą serię z karabinu na klatę, a mając 10% HP zabijało nas cokolwiek.
To nie był dobry system, a powiedziałbym że to był najgorszy możliwy system w FPSach.

Regeneracja zdrowia rozwiązała te problemy, ale wprowadziła jeden bardzo duży. Najlepszą strategią było okopanie się za osłoną i naprzemienne strzelanie i czekanie za wyleczeniem.

Nowy Doom wprowadził jednak małą rewolucję w tym zakresie. Apteczki niby są, ale dają śmieszne ilości HP, że nawet ich się nie zbiera. W grze jest sprytnie zrealizowana regeneracja zdrowia, ale w formie aktywnej. Praktycznie taka sama metoda co w Diablo 3. Żeby odzyskać HP musimy po prostu zabić demona i zebrać to z niego wypadnie. Wykonując finisher dostaniemy więcej HP.
Wpływa to na znacznie większą dynamikę starć, gdzie gracz musi być w ciągłym ruchu. W połączeniu z wielopoziomowymi arenami czyni to Dooma grą totalnie odmienną od wszystkich innych FPSów na rynku. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że na PC jeszcze nie było tak wertykalnego shootera.

Taki luźny i nierealistyczny setting Dooma pozwolił właśnie na eksperymenty. Bardzo dobrze są też zaprojektowane poziomy trudności. Normal jest bardzo łatwy, można iść od punktu do punktu i przejść grę bez większego wysiłku, gra jest wówczas podobna do innych dzisiejszych shooterów.
Na ultra-violence gra robi się już tak trudna, że chcąc nie chcąc musimy eksplorować dokładnie lokacje w poszukiwaniu wszystkich sekretów, żeby ulepszać bronie i pancerz. Bez tego potwory zrobią z nas miazgę.

Im dłużej gram w Dooma, tym jestem pod coraz większym wrażeniem jak dobra to gra. Jest co prawda wiele słabszych elementów, ale biorąc pod uwagę ile wysiłku włożono w połączenie starego z nowym można na to przymknąć oko.

Dla mnie nowy Wolfenstein to nudny pierd. Staroszkolne były tylko apteczki. Też pełno przerywników, a akcja może się chować przy pierwszym Far Cry'u. Czekam na falę minusów, bo New Order to przecież cudowna gra. Aha przechodziłem ponad miesiąc.

Czemu porównujesz Wolfa do FC1? Przecież to zupełnie inne gry! WOlf był ciekawą grą, ale gdzieś w połowie mnie zanudził. Doom względem Wolfa to ewolucja pod każdym względem. Teraz tylko czekać na zapowiedź Quake'a z trybem dla pojedynczego gracza. Może być tylko lepiej.

Bethesda wydaje coraz lepsze FPSy. Pamiętajmy, że seria Dishonored to też ich dziecko.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-22 11:53:55
21.06.2016 12:15
odpowiedz
Likfidator
74

Dzięki za podpowiedzi, a czym się różni Wii od WiiU i czy są to konsole "ruchowe"?

Wii - od tej konsoli zaczęły się gry ruchowe - kilkanaście świetnych gier jak Wii Sports, Wii Fit, Wii Sports Resort. Kinect i PS Move to podróby Wii, w dodatku nie mają nawet w połowie tak dobrych ruchowych jak Wii.

Wii U - kolejna generacja Nintendo, wstecznie kompatybilna z Wii, czyli uruchomi wszystkie gry z Wii. Wystarczy tylko kupić kontrolery od Wii czyli Wii Remote'y.

Wii U jest konsolą o lepszej specyfikacji sprzętowej niż X360. Większość gier na tej konsoli działa w 60 fps, a wiele działa także w 1080p 60. Podczas gdy X360 to ledwie 720 w 30 fps.

Wii U w standardzie posiada bezprzewodowy pad-tablet z ekranem, czyli może być używana bez TV, np. rodzice oglądają film/serial/mecz, a dzieciaki nadal mogą grać na konsoli przy użyciu samego pada.

Na Wii U jest najwięcej gier dla dzieci, bo konsola jest targetowana pod dzieci 3-12 oraz pod ich rodziców z grami +18. Gier 13-17 jest relatywnie mało, ale to dlatego że PS4 i XO celują głównie w tą kategorię.

Wii U to typowa konsolowa rozrywka. Większość gier posiada tryb coop, który pozwala na wspólną grę do 4 graczy na jednym ekranie.

Super Mario 3D World https://www.youtube.com/watch?v=wLOKVABfrzw to świetna gra coop dla kilku osób.
Super Smash Bros U to najlepsza gra na wspólną kanapową rywalizację do 8 graczy na jednym ekranie i to przy 1080p w 60 fps.

Wii Sports Club - trzecia odsłona serii która dała początek wszystkim grom ruchowym. Zawiera wszystkie mini-gry z poprzednich części.

Mario Kart 8 - najlepsze arcade'owe wyścigi jakie powstały.

Splatoon - czyli pozbawiony przemocy FPS/TPS w stylu CODa, choć według większości ze znacznie ciekawszym gameplayem.

Gier jest wiele, a w kategorii gier przyjaznych młodszym graczom Wii U zdecydowanie przewyższa pozostałe platformy.
Jest też Minecraft i dzięki padowi z wbudowanym tabletem gra się w niego znacznie wygodniej niż na pozostałych konsolach. Są też gry typowo dziewczęce, czyli coś dla każdego.

Dla starszych też się coś znajdzie, szczególnie jeśli lubi się japońskie klimaty. Na Wii U wyszła np. Bayonetta 2 (z pierwszą częścią w zestawie) oraz Xenoblade Chronicles X. Na E3 pokazali też nową Zeldę, która dla mnie jest najlepszym tytułem jaki w tym roku ma wyjść.

Z pozostałych funkcji. Wii U ma bardzo dobrą przeglądarkę internetową, z poprawnie działającą ochroną rodzicielską. Można wygodnie oglądać np. youtube na ekranie TV wybierając kolejne filmy na ekranie tabletu.
Są też najpopularniejsze serwisy VOD jak Netflix, ale polskich serwisów z oczywistych względów brak, choć może działają przez przeglądarkę.

Jest też trochę starszych gier z X360 i PS3 jak np. Tekken Tag tournament 2, jakiś NFS, FIFA, Mass Effect 3, Batman: Arkham City, dwie odsłony Assassin's Creed, Watch Dogs.

Jedyną tak naprawdę wadą Wii U jest to, że w przyszłym roku wychodzi nowa konsola Nintendo NX. Jednak i tak Wii U ma lepsze wsparcie od X360 czy PS3, na które nie wychodzi już nic, a Wii U jeszcze przez rok będzie dostawało nowe gry i teraz ma już bardzo bogatą bibliotekę gier i uruchamia wszystko to co wyszło na Wii.

Pewnym problemem może być dostępność gier na tę platformę. U nas w sklepach raczej nie dostaniesz gier na Wii U, może w Empiku coś będą mieć. Na allegro, czy w internetowych sklepach konsolowych znajdziesz za to wszystko bez problemu.
Starsze gry na Wii można kupić bardzo tanio. Nowe gry na Wii U też są dosyć tanie, wyraźnie tańsze od gier z PS4 i XO.

No i zapomniałbym. Na Wii U masz tryb multiplayer za darmo, na XO i PS4 trzeba co miesiąc płacić abonament za możliwość gry po sieci.

19.06.2016 11:44
odpowiedz
Likfidator
74

Pamiętaj tylko, że cena gry drastycznie spada z każdym brakiem. Masz samą płytę, więc może być problem ze sprzedaniem gry nawet za 10% wartości kompletnego pudełka.

19.06.2016 10:30
1
odpowiedz
Likfidator
74

A czego Ty oczekujesz? Że ktoś zrobi moda za Ciebie?
Jeśli nawet nie potrafisz samodzielnie znaleźć informacji jak zmodować tę grę, to niczego nie stworzyć.

Skoro tu już piszę, to trochę Ci pomogę:
1. Ściągasz jakiś Hex edytor.
2. Przeglądasz pliki gry i szukasz znajomych nagłówków po których rozpoznasz ich format.
3. Jeśli niczego nie odkryjesz, to znaczy, że gra używa własnego formatu, albo używa kompresji. Sporo z tym zabawy, ale też idzie wyciągnąć dane graficzne i muzyczne. W przypadku Gothica I wszystko będzie opisane w necie i ewentualne extractory są już od dawna dostępne.
4. Jak już masz wyciągnięte dane graficzne, czy dźwiękowe możesz przystąpić do zastępowania ich swoimi własnymi tworami.

19.06.2016 09:39
odpowiedz
Likfidator
74

Ja się od Xenoblade totalnie odbiłem. Gra wyglądała nieźle, ale jak zobaczyłem ten durnowaty system walki, to miałem dość. Dlaczego jRPGi porzuciły kapitalny system turowy z wybieraniem akcji dla każdej postaci z osobna na rzecz tego biegania w kółko i umiejętnościami, które same się włączają jak CD minie.
A później się dziwią, że z mainstreamowego konsolowego gatunki jRPGi stały się totalną niszą.

Taki zarzut mam do prawie wszystkich gier z tego gatunku. Co gorsza nawet remake FF 7 będzie miał prawdopodobnie ten durnowaty system walki.

Ale to może kwestia sterowania, nigdy nie przepadałem za kontrolerami od Nintendo.

Większość 'dużych' gier na Wii obsługiwała kontrolery NGC, albo Wii Classic Controller. Jak nie lubiłeś Wii Remote, to trzeba było grać na jednym z tych dwóch.

19.06.2016 00:29
odpowiedz
Likfidator
74

To samo zauważyłem na forum, a konkretnie kiedy ostatnio ktoś pytał o wybór słuchawek. Znaleźli się użytkownicy, którzy pisali "Polecam tan model, sam używam". Skoro nie masz porównania do innych modeli, to niestety Twoja rada jest kompletnie bezużyteczna.

A skąd wiesz, czy nie ma porównania do innych modeli, ani z jakich modeli korzystał w przeszłości. Do tego nawet sama kwestia "mam, używam i na razie nie myślę o nowych, bo obecne mi wystarczają" to wystarczający powód do polecenia produktu.

Nie wiesz też ile czasu taka osoba poświęciła, by wybrać odpowiedni produkt. Może przestudiowała dziesiątki opinii, recenzji, testów itd. by wybrać najlepszy produkt pod własne oczekiwania.

Krukilis, jak zwykle wykazujesz się brakiem spojrzenia na temat z szerszej perspektywy. Jakbyś trochę pomyślał, to byś takiego tematu nie zakładał, bo jak sam widzisz, postawiłeś tezę, którą obala się w dwóch zdaniach.

18.06.2016 21:09
1
odpowiedz
Likfidator
74

Moje pytanie brzmi dlaczego nowsza karta jest gorsza od starszej... potrzebuje waszej pomocy bardzo chcę jeszcze raz zagrać w ten tytuł...

A tak trudno porównać w internecie parametry kart graficznych?

Stary GF 8800 GT vs 730 GT:
Higher memory bandwidth 64.6 GB/s vs 40.1 GB/s
Higher texture rate 39.2 GTexel/s vs 14.4 GTexel/s
More texture mapping units 56 vs 16
Slightly more render output processors 16 vs 8

Jak widzisz GF 8800 GT będzie 50-100% wydajniejszy od GF 730 GT przynajmniej teoretycznie. W starszych tytułach może być jeszcze większa różnica, bo GF 7xx były optymalizowane pod DX11 i gry pod starszy DX9 będą działać gorzej.

Zresztą jakbyś trochę poczytał w internecie wiedziałbyś, że niczego poniżej GF 750 Ti, czy odpowiednio wydajnego Radeona nie warto kupować. Chyba, że używane karty jak np. GF 460, który stanowi dobrą parę do Core2Duo.

Nowy GF 730 kosztuje 270 zł.
Za 200 zł kupiłbyś GF 460, a dorzucając 100 zł miałbyś jeszcze Core2Quada Q6600. Na takim duecie zagrałbyś nawet w większość obecnie wydawanych gier, a wszystko wydane do 2012 roku działałoby płynnie w wysokich detalach.

15.06.2016 16:37
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

A co miał powiedzieć?
Sorry, ale za dwa lata wasze dotychczasowe Xboxy One będą totalnie przestarzałe, ale weźcie kupujcie wersję slim, bo musimy na czymś teraz zarabiać.

Skoro już w tej generacji zarówno Microsoft jak i Sony pozwalają deweloperom na wszystko tj. totalnie zabugowane i nieprzetestowane gry, które może dostaną łaty, a może nie. Do tego bez jakiejkolwiek gwarancji płynności. Zatem myślicie, że Microsoft zakaże wykorzystywać moc ich następnej konsoli w rozdzielczości 1080p?

Zapowiedź Scorpio to otwarte przyznanie się do tego, że Xbox One to porażka na całej linii. Przy całej machinie marketingowej konsola sprzedała się tragicznie, a gry jakie na nią wychodzą to ledwie porty z PS4 tzn. jak uda się uzyskać płynność schodząc do 900p to dobrze, a jak nie to grajcie w 23 fpsach.

Branża w tej chwili przechodzi wielki kryzys. Nikt nie wie jak ma dalej funkcjonować. Konsole są w stanie agonalnym i nie wiadomo jak będą wyglądały kolejne lata, gdy bańka remasterów, rebootów i sequeli w końcu pęknie.

15.06.2016 11:48
odpowiedz
Likfidator
74

Dać pieniądze złodziejowi i jeszcze narzekać, że oszukał. W ogóle zadziwiające jest jakim to trzeba być idiotą, żeby płacić złodziejom za piracki sygnał.

Tym bardziej, że Euro można obejrzeć za darmo i to legalnie: http://satkurier.pl/news/129737/czy-das-erste-i-zdf-z-meczami-euro-2016-zostana-wylaczone.html

14.06.2016 00:16
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Siara000, ale Ty nie jesteś targetem dla Microsoftu. Konsole, czy w zasadzie to co dzisiaj się konsolami nazywa jest przeznaczone dla tych wszystkich, którzy z najróżniejszych powodów nie chcą grać na PC i zmagać się ze wszystkimi trudnościami tej platformy.

Konsolę kupujesz w markecie, podłączasz do TV jak odtwarzacz DVD i ma działać. To jest właśnie idea konsoli. Od przyszłego roku wejdzie nowy model sprzedaży, gdy na rynku będzie więcej niż jedno urządzenie. W ten sposób mniej zamożni, czy mniej zainteresowani grami będą mogli kupić tańszą, aczkolwiek oferującą gorszą grafikę konsolę, a gracz core'owi będą mogli kupić coś co pozwoli im na grę w 60 FPS i lepszej grafice. Jednocześnie zachowując przyjazną konsolową obsługę.

Dla samego Microsoftu to bez różnicy, czy gracz kupi Xboxa, czy PC z Windows 10. Prawdę mówiąc nawet lepszym wyjściem jest gdy kupi PC, bo wówczas zapłaci 100% ceny sprzętu, a kupując Xboxa Scorpio to Microsoft będzie musiał dopłacić do ceny sprzętu.

W obu przypadkach gry będą sprzedawane przez Microsoft i deweloper będzie musiał oddać taki sam % ze sprzedaży Microsoftowi. Do tego na PC nie będzie rynku wtórnego, tylko wszystko podczepiane pod konto Microsoftu.

Z perspektywy biznesowej decyzja o połączeniu Windows 10 i Xboxa nie dziwi, co najwyżej można zadać pytanie dlaczego dopiero teraz?

Niestety dla nas graczy PCtowych niekoniecznie będzie to dobry ruch. Otóż Microsoftu włączy Windows do wielkiej bitwy, to Sony będzie mocniej zabiegać o to, by exclusive'y dla PS omijały PC. Przykładowo SF V jest na wyłączność dla PS4, ale Sony pozwoliło na wersję PC. W przyszłości takie umowy mogą już wykluczać nie tylko Xboxa, ale również PC.
Teraz komputery były takim złotym środkiem dostającym gry z obu światów, z wyjątkiem exclusive'ów z pierwszej linii frontu.

W każdym razie szykuje się sporo zmian w ciągu dwóch najbliższych lat. Mocniejsze konsole w końcu powinny przełamać barierę prymitywnego gameplay'u rodem z poprzedniej generacji. W końcu jakiś powiew świeżości, bo stagnacja jaka jest obecnie w branży przypomina wielką zapaść jaka miała miejsce w latach 80. Wówczas rynek się całkowicie załamał, dziś żyje na remasterach i tasiemcach.

13.06.2016 23:06
odpowiedz
Likfidator
74

optymalizacja gier na konsole i na PC to dwa różne światy. 6G im lekko starczy,

A piszesz to na jakiej podstawie? Po pierwsze różnice optymalizacyjne na PC i konsolach dotyczą tylko i wyłącznie narzutu po stronie CPU. GPU tu i tu pracują zawsze optymalnie. Po drugie jak pisałem, kwestia rozdzielczości skaluje się liniowo z wydajnością GPU. Platforma docelowa nie ma znaczenia.
Jeśli się mylę, to proszę podaj źródło, które twierdzi inaczej.

13.06.2016 22:37
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Szykuje się nam ostra walka konsol kolejnej generacji. Najpierw miało wyjść Nintendo NX, które miało być trochę wydajniejsze od XO i PS4. Jednak Sony i Microsoft nie chciały dopuścić do takiego stanu rzeczy, by Nintendo znów dzierżyło tytuł najsilniejszej platformy. Dlatego zaczęli pracować nad NEO I Scorpio.

Nintendo widząc taki stan rzeczy, odłożyło czas premiery NXa i czeka na ruch konkurencji. Pierwszy wystartował Microsoft i to z grubej rury. Sony zapewne dostało przecieki, że Microsoft zapowie nową konsolę i dali na wstrzymanie. Jeśli prawdą jest, że planowali sprzęt 4,1 TF, to teraz muszą przemyśleć sytuację i pewnie jeszcze trochę zwiększą wydajność.
Tak naprawdę trudno powiedzieć, która konsola będzie najwydajniejsza. Obawiam się, że Sony będzie miało problem gonić wydajnościowo XO i NXa, ze względu na kłopoty finansowe firmy. Microsoft i Nintendo mogą sobie pozwolić naprawdę sporo dopłacać do każdej sprzedanej sztuki, a Sony raczej nie bardzo.

Pytanie czy nowy Xbox wystarczy do 4K? I tak i nie. Podbijanie rozdzielczości bardzo dobrze się skaluje względem wydajności GPU. Zatem jeśli Scorpio ma 4,87x wydajniejsze GPU, to poradzi sobie z 4K w grach, z którymi XO radził sobie w 1080p. Tylko no właśnie, z jakimi grami XO radził sobie w 1080p? Większość działała w 900p, albo niżej. Dopiero na PS4 działały w 1080p, a tutaj już mamy tylko 3.26x wzrost wydajności względem PS4, czyli do pełnego 4K w 30 fps z grafiką identyczną do obecnej generacji mocy Scorpio zabraknie.

Zatem czekają nas rozdzielczości sub4K, pewnie w okolicy 1440p, a nie 2160p. Z drugiej strony w 1080p konsola powinna bez trudu poradzić sobie z 60 fps, pięknymi cieniami, rozszerzonym oświetleniem i porządnym AA.

Żeby konsola gładko przeszła na 4K potrzebuje min. 8 TF, jak pokazuje świat PC, wciąż potrzebne są rozwiązania na dwie karty, żeby myśleć o 4K w 60 fps.

Z drugiej strony jednak, w 4K będą działać tylko mniejsze i starsze gry, które dostaną patcha 4K. Nowe gry będą trzymać 1080p, ewentualnie 1440p pod VR. Szkoda mocy na tak wysoką rozdzielczość, jeśli można w zamian użyć dużo bardziej złożonych shaderów, które będą zdecydowanie lepiej wyglądać niż sam wzrost gęstości pikseli.

13.06.2016 18:32
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Ale gry singlowe - czemu nie mogą mieć wydawanego chociażby dema technologicznego z prostą planszą.

Nie ma dem z prostego powodu. Gry sprzedaje marketing, a nie demo. Można by nawet powiedzieć, że gra to tylko dodatek do całej maszyny marketingowej. Wszystko sprowadza się tylko do wydania pieniędzy, a potem to już wszyscy mają gracza gdzieś.
Dema zniknęły, bo statystyki pokazały, że gry bez dem sprzedawały się lepiej, a przynajmniej gorszej jakości gry można było sprzedać lepiej marketingiem, jeśli dema nie posiadały.

Pojawienie się dema w dzisiejszych czasach świadczy tylko o tym, że twórca gry jest tak pewny swojego produktu, że uważa iż sama jego jakość pomoże go sprzedać.
W moim przypadku ostatnim razem, gdy demo przekonało mnie do zakupu gry był Batman: Arkham Asylum. Byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tej gry, jak do wszystkich innych adaptacji, a tu totalne zaskoczenie. Dzięki wersji demo kupiłem grę kiedy tylko pojawiła się na półkach.

Warto pochwalić też Electronic Arts za ich Origin Access i wersje testowe dają między 3, a 10 godzin zabawy w pełną wersję gry. To jest nawet lepsza rzecz niż wersja demo. Szkoda tylko, że prezentują taki poziom, że trudno mi rozegrać cały okres testowy, a co dopiero mówić o zakupie.

Wracając do DOOMa. Jeśli tylko możecie, to ściągnijcie demo, warto. Gra jest pod wieloma względami inna niż dzisiejsze strzelanki. Za sam fakt, że nie ma w niej systemu osłon warto ją docenić.
Niestety nie jest to gra tak dobra jak DOOM z lat 90 i tak naprawdę ma z tą grą niewiele wspólnego. Nowy DOOM to bardzo brutalny Metroid Prime. Twórcy nawet się nie kryli z nawiązaniami. Prawie identyczna minimapa, podobne sterowanie, umiejętności, podstawowa broń, nacisk na elementy platformowe, czy nawet ujęcie głównego bohatera na ekranie ekwipunku.
Sprytnym zagraniem było to, że sklonowali grę z platform Nintendo i wydali ją na wszystko poza Nintendo. Wyszła bardzo dobra gra, ale no właśnie taka mało DOOMowa.

Miejcie też na uwadze, że pierwsza lokacja jest po prostu kiepska. Niewielka i bez większego pomysłu, ale to taki tutorial wprowadzający w grę. Gra rozkręca się dopiero od 3 cz 4 mapy. W Doomie wbrew pozorom strzelania jest bardzo mało. Mniej niż w starych Doomach. Gdzieś 60% czasu schodzi na eksplorację, 30% stanowią arenowe starcia z potworami (najsłabszy element gry) i 10% walka z potworami, które błąkają się po lokacji (najlepszy element gry!).
W starym DOOMie, strzelania do potworów błąkających się po mapach było 60%, eksploracji 30%, a starć (pseudo) arenowych było 10%.

Jak pisałem wyżej Metroid, a nie Doom:) Miejcie jednak na uwadze, że Metroid Prime to były świetne gry i nie ma nic złego w klonowaniu gameplaya z tych gier. Jak już zaakceptuje się czym DOOM jest, to gra się w niego przyjemnie.

Tak na marginesie, zauważyliście, że każda dekada ma swojego Wolfa, Dooma i Quake'a?

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-13 18:35:22
13.06.2016 10:41
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Wolf jak Wolf, ale nowy Commander Keen to byłaby rewelacja!

11.06.2016 19:14
odpowiedz
Likfidator
74

Apple nie pozwala na jakiekolwiek nakładki. Każdy iPhone czy iPad ma ten sam soft niezależnie gdzie kupiony.

11.06.2016 11:53
odpowiedz
Likfidator
74

Moim zdaniem nie ma sensu kupowania gier na wyprzedażach EA, teraz i tak wszystko trafia do Origin Access. Lepiej wykupić dostęp na miesiąc za 15 zł i ograć.
Battlefront też trafi do OA prędzej czy później, powiedziałbym, że nawet prędzej niż później. Teraz też ulepszyli BF4 do edycji premium w OA.

No i jeszcze można ograć nowe gry przez kilka godzin np. dali 6 godzin Mirror's Edge. Tak na marginesie, raz przyznany okres próbny jest niepowiązany z OA. Jak anulujecie subskrypcję i zostanie wam czas próbny, to możecie dalej z niego skorzystać. Mi tak wisi 8 godzin gry w NFSa.

09.06.2016 19:14
odpowiedz
Likfidator
74

To co, czeka nas remaster WoWa? Patrząc na te wszystkie wydarzenia byłby to dobry pomysł. Treść podstawki + nowy silnik + nowa grafika.
Płacisz abonament raz i możesz grać w starego WoWa z dodatkami oraz w tego nowego z podstawową treścią.
Activision już to robi dodając remaster MW1 do najnowszej odsłony CoDa.

09.06.2016 19:01
odpowiedz
Likfidator
74

Bez przesady, każdy dwurdzeniowiec uciągnie h.264 w 720p w trybie software. Tutaj sytuacja jest nawet lepsza, bo GF 9xxx miały już sprzętowe dekodery dla h.264, więc z poprawnie zainstalowanymi sterownikami ten komputer powinien odtwarzać video z youtube i innych stron z 3-5% obciążeniem.
Problemem może być zasyfiony system, albo inne błędy. Najlepiej postawić na nim czysty Windows 7 albo 10 i powinno to jakoś działać.

Nie oczekuj jednak cudów po Turionie X2. Bardzo słaby CPU który będzie zamulał nawet przy przeglądaniu neta.

09.06.2016 18:37
odpowiedz
Likfidator
74

Komputer możesz kupić już dziś i przez pewien czas korzystać ze zintegrowanej karty graficznej, do netu i prostych gier wystarczy.
Później kupisz GF 1070 jak będzie dostępna. Ewentualnie możesz trochę poczekać i kupić całość od razu.

W zestawie powinna się znaleźć i5 z odblokowanym mnożnikiem, SSD 256 GB na system, HDD 2 TB na magazyn, do tego kup trochę droższą obudowę, która ma sporo miejsca i jest dobrze wentylowana.
Poszukaj takiej, która ma sporo miejsca pod płytą główną, ja mam Zalmana Z12 Plus. Fajne jest to, że wszystkie przewody poprowadziłem pod płytą, nie tylko wygląda to ładnie, ale również usprawnia przepływ powietrza wewnątrz.
Pomyśl też o lepszym chłodzeniu na CPU, komputer będzie cichszy, bo boxowe wentylatory jakie Intel daje do swoich obecnych generacji są beznadziejne.

Takie dodatki podnoszą cenę o 200-300 zł, ale kultura pracy jest dużo wyższa.
Jeśli chodzi o części to jak zawsze warto sugerować się http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_czerwiec_2016

08.06.2016 12:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Diablo na PSX ciekawe:)
Cały czas byłem przekonany, że graficznie ta wersja jest lepsza od PCtowej, w końcu PSX pracował w 16-bitowym kolorze i miał akcelerator graficzny. A tu niespodzianka gra działa w 320x240, a na PC w 640x480, co przy użyciu tych samych sprite'ów oznacza, że na ekranie jest ledwie 1/4 obszaru co w wersji PC. Na PSXie brakuje też części efektów. Doprawdy dziwne, biorąc pod uwagę, że PSX jest porównywany do Pentium + 3DFX, a nie do Pentium + SVGA. Co prawda 3DFX miał 'trochę' więcej mocy, ale mimo wszystko poprawnie napisana gra powinna na PSXie pokonać wersję na gołe Pentium 60-120 MHz.

Tak na marginesie. PSX posiadał rozdzielczość do 640x480x16bit, ale nie było praktycznie gier pracujących w tym trybie. Co najwyżej menu, albo statyczne wstawki w niektórych grach.
Z drugiej strony mieliśmy Segę Saturn, gdzie flagowy Virtua Fighter 2 działał w 708x480 przy 60 fps!
https://www.youtube.com/watch?v=peGheI2vAmI

Zadziwiające, że najsłabsza wydajnościowo konsola, posiadająca w dodatku najsłabsze gry na wyłączność z całej trójki, wygrała generację. Nigdy nie zrozumiem sukcesu PSXa. Konsola była tania, łatwa w programowaniu i Sony rozdawało licencje praktycznie każdemu. Dużo gier + tania konsola = sukces.
Sony odziedziczyło też wielu deweloperów amigowych, którzy przenieśli się na tę platformę po upadku Commodore.

wszyscy teraz się spuszczają nad 1200 a ceny na aukcjach zaczynają przekraczać 1000 zł. to jest chore.

Amiga 1200 była niewątpliwe dobrym sprzętem, ale wydanym zbyt późno. Jest też najlepszą Amigą jaka wyszła, nie licząc dość niszowej 4000. Jej wysoka cena wynika z tego, że można ją mocno rozbudować, ale to kosztuje spore pieniądze.
Amigę 1200 można wyposażyć w PPC i emulować na tym PowerMaca, który dorównuje wydajnościowo prawdziwym PowerMacom.
Amigowcy długie lata przedłużali żywot swojego sprzętu. Praktycznie do 2000 roku te komputery wyposażone w odpowiednie układy dorównywały nowym Macom czy PC.
Amiga + 3DFX, czy nawet Geforce 3, jest jak najbardziej możliwa.

Swoją drogą najtańszym sposobem na nowoczesną Amigę jest zakup Maca Mini z PPC, teraz są za jakieś grosze i zainstalowanie Amiga OS 4. Starych gier z 68k się nie odpali na tym bez emulacji, ale będzie to 100% amigowe środowisko zdolne uruchomić cały soft pod PPC.

07.06.2016 12:41
odpowiedz
Likfidator
74

Jak mi ktoś da deck, który niszczy to ścierwo to ładnie podziękuję.
Patron Warrior roznosi wszystkie huntery ze standardu.
Gram nim od końcówki ostatniego sezonu. Win ratio 62% (53:32) w tym huntery 7:0. Miałem win ratio 69%, ale teraz na rank 10 trafiłem na stada talii kontrolnych i utknąłem już drugi dzień.

07.06.2016 02:03
odpowiedz
Likfidator
74

Mirror's Edge to nie była średnia gra. To był bardzo dobry tytuł z bardzo dużym powiewem świeżości. Miał trochę błędów i nie każdy element działał jak należy, ale biorąc pod uwagę jego innowacyjny charakter bronił się doskonale.
Grało mi się tak dobrze, że to jedna z nielicznych gier, którą przeszedłem dwa razy pod rząd.

Tegoroczny reboot to niestety gra zupełnie inna. Trudno tutaj mówić w kategoriach lepsza/gorsza. Po prostu inna. Mi wprowadzone zmiany nie odpowiadają i wręcz uważam, że całość jest znacznie gorzej przemyślana niż pierwsza część.
Co gorsza gra sprawia wrażenie jeszcze większego eksperymentu i wszędzie widać brak połysku.
Pierwsza część tylko w nielicznych elementach trochę szwankowała. Tutaj na każdym kroku coś nie do końca pasuje.

Otwarty świat w takiej grze wydaje się dobrym pomysłem, ale wykonanie jest słabiutkie. Pierwszy zarzut to kopiuj/wklej. Miasto zbudowane jest z niewielkiej ilości klocków i cały czas mamy wrażenie deja vu. Drugi zarzut jest taki, że już na samym początku gry dobiegamy na misje i okazuje się, że w misji będziemy biegli tą samą trasą, tylko tym razem będą przeciwnicy rozstawieni.
To są wrażenia po godzinie gry z Origin Access! Dalej będzie jeszcze gorzej zapewne.

Misje fabularne są trochę lepiej zrealizowane, ale design lokacji jest znacznie gorszy niż w pierwszej części. Tam lokacje były super przygotowane pod 'flow', a tutaj co chwila gubimy się, bo nie wiadomo gdzie dalej wskoczyć. Czuć też oskryptowanie akrobacji. W poprzedniej odsłonie przeszkody można było pokonywać na kilka sposobów, tutaj np. często spotyka się ściany po których nie da się zrobić wall runa, bo należy zrobić długi skok z rampy. Często kończy się do wczytaniem checkpointu. W poprzedniej części można było dowolnie pokonywać przeszkody.
Całe sterowanie sprawia wrażenie bardziej topornego i mniej responsywnego, a to spory zarzut w tego typu grze.

Nie wiem czemu też dodano rozwój postaci? Początkowo nie mogłem się w grze odnaleźć, bo Faith nie wykonywała wszystkich ruchów, okazało się, że trzeba je będzie odblokować.
Pojawiły się też przesadzone manewry jak np. podwójny wall run/jump, które będą do odblokowania pod koniec gry.

Tak jak pierwowzór przeszedłem w całości przy jednym podejściu, tak w w przypadku Catalyst ogranie 6 testowych godzin będzie wyzwaniem. Niemniej gra jest na tyle przyzwoita, że kiedyś będę chciał ją przejść, z tym że kupując ją za ułamek obecnej ceny.

Zakupu samej gry nie polecam. Moim zdaniem 200 zł to trochę za dużo jak na taki produkt. 99 zł byłoby ceną w sam raz, by skusić mnie do premierowego zakupu. Warto jednak kupić Origin Access, bo to fajna usługa i jest Fifa 16 w pakiecie. Na Euro jak znalazł:)

06.06.2016 13:20
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Ta gra to typowe AAA. Idziesz z A do B i pokonujesz kolejne fale identycznych wrogów. Stylistycznie podobne nawet do Gears of War:)

Od strony technicznej widać, że grę stworzono pod Amigę. Żeby wyciągnąć płynną animację przy kilkudziesięciu postaciach na ekranie, przycięto kolory. Nie wiem, czy użyto po prostu 4-bitowego trybu 16 kolorów, czy trybu podwójnego pola tj. 3 bit + 3 bit, pozwalającego generować dwie niezależne płaszczyzny w 8 kolorach każda.
Pierwsze podejście pozwoliłoby na dowolne użycie 16 kolorów, ale wymagałoby przerysowywania tła w każdej klatce, a drugiej oznaczałoby użycie tylko 8 wybranych kolorów dla tła i 8 dla pierwszego planu. Licząc kolory na oko tło mieści się w limicie 8 kolorów, ale pierwszy plan ma 9 czy 10. Trzeba jednak uwzględnić to, że mogły zostać użyte dodatkowo sprite'y, które omijają te limity.
W każdym razie w grze jest wyraźnie mniej kolorów niż w typowej grze amigowej, ale jest za to zdecydowanie więcej akcji i metody opisane powyżej musiały być użyte, żeby odciążyć CPU.

Na ekranie jest wyświetlanych więcej kolorów, pewnie nawet ponad 100, ale to wynika z jeszcze innej sztuczki jaką dysponowała Amiga. Mianowicie chodzi o Coppera, czyli koprocesor, który potrafił modyfikować parametry układu graficznego co każdą linię obrazu. Jest to sprzętowa implementacja tricku stosowanego w demoscenie na maszynach 8-bitowych. Tam używana tylko do statycznych obrazów, bo synchronizacja CPU z rysowaniem linia po linii zabija wszelką wydajność.
Amiga jednak miała dedykowany koprocesor, który wykonywał swój własny program i mógł takie zmiany dokonywać w czasie rzeczywistym.
Dlatego Amiga miała unikatową funkcjonalność pozwalającą mieć na ekranie dwie różne rozdzielczości np. 320x100 + 640x100 dzielące ekran po połowie. To jednak nie było często używane w grach.

Copper był używany najczęściej do wyświetlania płynnych gradientów tła. Tak jak widać w tej grze płynnie przechodzący błękit nieba i paski temperatury, czy osłony. Każdy z nich używa tylko jednego koloru, który jest zmieniany linia po linii przez Coppera. Te gradienty mogły być tylko pionowe, ze względu na to, że ekran jest odświeżany od góry do dołu.

W grze widać wyraźny podział ekranu na 3 części. Górna, gdzie są paski i gradient. Środkowa, gdzie jest walker oraz dolna, gdzie jest czerwony pasek z informacjami. Każda z tych części jest inaczej traktowana przez Copper i ta dolna ma własną czerwonawą paletę barw.

Jak pisałem, jest to gra od podstaw zaprojektowana pod układy Amigi. Przeportowanie jej na PC byłoby problematyczne, bo grafika jest adekwatna do gier z 286, ale ten CPU nie udźwignąłby takiej dynamiki rozgrywki. Z drugiej strony wymagając 486 ciężko byłoby taką grę na PC sprzedać, bo oczekiwania tej grupy odbiorców były już znacznie wyższe odnośnie oprawy graficznej.

Wracając do Amigi, to chyba najlepszym pokazem możliwości układów graficznych tego komputera jest: https://www.youtube.com/watch?v=BoiHk_3siYg
Setki kolorów na ekranie, mimo iż gra pracuje w trybie 8 + 8 kolorów tylko. Współpraca koprocesorów graficznych robi swoje.

Tak na marginesie, demoscena na amidze nigdy nie osiągnęła takiego poziomu jak na innych platformach. Po prostu nie było w czym się wykazać, bo to czym się szczycono na pozostałych platformach, Amiga robiła sprzętowo jedną linijką kodu.
Układy graficzne i dźwiękowe Amigi wyprzedziły konkurencję o 5 lat. Amiga wyszła w czasach, gdy pozostali szczycili się wyświetlaniem 16 kolorów, podczas gdy Amiga potrafiła wyświetlać zdjęcia w 4096 kolorach!
Gdy Macintoshy zaczęto używać do edycji tekstu, Amigi używano do CGI na potrzeby filmów i telewizji. Układy Amigi pozwalały nakładać obraz z komputera na sygnał telewizyjny. Sprawiając, że Amigi można było używać jako taniego sprzętu do grafiki ekranowej.
Nawet nasz Polsat przez pewien czas używał Amig. Pamiętam jak ok. 1996 roku czasem można było zobaczyć ekran workbencha jak im się coś wywaliło.

Amiga podzieliła los 3DFXa. Świetny, rewolucyjny hardware, który z braku sensownych usprawnień w kolejnych wersjach przegrał z konkurencją.
Zresztą porównajmy Amiga 1200 wyszła 7 lat po pierwszej Amidze, różnice:
- trochę wydajniejszy CPU,
- 2 MB RAM, zamiast 512 KB (ale można było rozszerzyć),
- ten sam układ dźwiękowy,
- układ AGA, czyli stary ECS z możliwością wyświetlania do 256 kolorów, ale tak wolny, że używanie więcej niż 64 kolorowych palet nie miało sensu.

PC w tym czasie:
- 80086 -> 80486 - ogromny skok wydajności,
- EGA -> SVGA - z 16 kolorów na sztywnej palecie do 256 w rozdzielczości 1024x768 lub 32 tys. kolorów w mniejszych rozdzielczościach. Tryb 320x200 w 256 kolorach standardem w grach.
- prosty 3 głosowy generator dźwięku -> SB Pro, czy nawet GUS tj. 32 kanały sprzętowe (amiga tylko 4).

Amiga 1200 vs SNES:
Dźwięk:
- 4 kanały audio vs 8 kanałów audio + DSP,
Grafika:
- 256 kolorów na jednowarstwowym ekranie vs 32 tys. kolorów,
- max 2 warstwy 16 + 16 kolorów vs 2, 3 czy 4 warstwy, limit 16 kolorów na kafelek (100-200 kolorów na warstwę),
- brak efektów półprzezroczystości vs możliwość ustawienia półprzezroczystości jednej warstwy,
- software'owe efekty specjalne vs sławny Mode 7 i najróżniejsze układy wspomagające montowane w kartridżach.

Mówiąc wprost, Amiga 1200 była totalnie przestarzała w momencie swojego debiutu i chyba ostatecznie pogrążyła całą serię. CD32 było gwoździem do trumny. Gdzieś czytałem, że przed bankructwem planowali jeszcze wydać nową Amigę z układem graficznym nowej generacji wspierającym już sprzętowe 3D, ale niestety nie zdążyli.
Szkoda, bo gdyby A1200 dostała porządne GPU, które pozwoliłoby na grafikę rodem z Dooma, to moglibyśmy dzisiaj siedzieć przed Amigami, a nie PC:)

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-06 13:21:33
02.06.2016 10:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

Ja tylko powiem że swego czasu AMD (wtedy jeszcze ATI) było w odwrotnej sytuacji, gdy wydali Radka 9700/9800 - który pozamiatał na rynku, a NV odpowiedziała strasznie dennymi GF 4 MX. Wtedy wielu sądziło że Nvidia upadnie. Spokojnie, historia lubi zatoczyć koło :)

Nie porównuj budżetowego 4 MX do 9700/9800, to zupełnie inne kategorie cenowe. 9800 były bardzo dobrymi kartami, które wyprzedziły swój czas. Niestety producenci gier je olali.
Był większy nacisk, by wspierać pozbawionego jakichkolwiek shaderów 4 MX, niż implementować shadery 2.0 dla Radeonów, bo GF 4200-4800 miały tylko 1.4.
ATI sprzedawała wówczas bardzo dobre 9550 i 9600 w rozsądnych cenach, a Nvidia wydała później swoją najgorszą serię tj. FXy.

Tyle tylko, że dysponując taką przewagą technologiczną ATI olało wsparcie techniczne graczy i twórców gier. Można powiedzieć, że program "the way it's meant to be played" uratował Nvidię.
Nawet w najgorszym okresie, gdy technologicznie GF odstawały najbardziej od Radeonów, nadal były to dopracowane produkty z idealnymi sterownikami i kompatybilnością.
Ati doczekało się tylko jednej jedynej gry, gdzie pokazało przewagę tj. Half-Life 2. Na Radeonach z serii 95xx i wyższych można było włączyć pełne detale, podczas gdy na FXach już nie, mimo teoretycznego wsparcia dla shader model 2.0.
Niestety dla Ati wyszły w tym czasie GF 6xxx, które posiadały już shader model 3.0. Była to szalenie udana seria Nvidii. Tym razem sytuacja się odwróciła i to GF miały technologiczną przewagę.
ATI się nie poddało i wydało karty x700 i x800, bardzo wydajne, ale technologicznie przestarzałe ze wsparciem tylko dla shader model 2.0.

Tak jak w poprzedniej generacji brak 2.0 nie był problemem, bo gry zadowalały się 1.3 (Geforce 3 i Radeon 92xx), tak teraz 3.0 szybko zagościło w wymaganiach minimalnych, z powodu nowej generacji konsol.
Posiadacze x700 i x800 byli wściekli na Ati. Posiadali bardzo wydajne karty na których nawet nie byli w stanie uruchomić nowych gier m.in. Bioshock 1 był dla nich niedostępny, a w który można było grać na najtańszym GF 6200.

To był kluczowy moment dla Nvidii, gdy zaczęła zdobywać sporą przewagę, a AMD musiało ich gonić. Następnym było wprowadzenie GF 8800 GTX i bardziej mainstreamowego GT.

Całą historię Radeon vs Geforce można podsumować tak: Gdy GF odstawał technologicznie, to twórcy gier o tym pamiętali w wymaganiach, gdy Radeon miał problemy z technologią, to często nie spełnia nawet minimalnych wymagań.
Nvidia zdobyła rynek dzięki współpracy z twórcami gier i dostarczaniu im nowatorskich rozwiązań za darmo. To jest właśnie główna różnica.

Od zawsze mówiło się, że Radeony lepiej wypadają w kategorii cena/wydajność. Jednak jest to okupione gorszym wsparciem. Od zawsze było tak, że lepiej dopłacić 10% do ceny GPU i wziąć GF niż kupić teoretycznie wydajniejszego Radeona i mieć najróżniejsze problemy z wydajnością.

Jeśli AMD chce odzyskać udziały w rynku, powinno się postarać o lepsze wsparcie gier. Mogliby np. otworzyć własny oddział portujący gry AAA z konsol i oferować wydawcom, że zrobią takie porty za darmo, ale pod warunkiem, że tylko pod Radeony? Mogłaby być ciekawa sytuacja, gdyby powstawały dwa różne porty ogólny i dedykowany AMD.
Pomyślcie np. ile AMD by zyskało gdyby np. Batman: Arkham Knight wyszedł w dwóch wersjach i w wersji dedykowanej Radeonom, gra śmigałaby w 60 fps na mid-range'owych kartach. Odzyskaliby w ten sposób sporo % rynku.
W dodatku ich GPU napędzają wszystkie konsole, więc proces portowania powinien być jeszcze prostszy.

Tylko no właśnie AMD powinno wykazać się inicjatywą. Niestety firma od lat sprawia wrażenie, że po prostu wrzuca swoje produkty na rynek i ma gdzieś wsparcie. Widać to nawet po tym, jak szybko przestają wydawać sterowniki. Nvidia wspiera swoje produkty 4-6 lat, prawie 2x dłużej niż AMD.

01.06.2016 14:33
1
odpowiedz
Likfidator
74

GTA V działa bardzo dobrze na Core2Duo z taktowaniem 3GHz i wyższym.
Ja przeszedłem całą grę na C2D 3 GHz, 8 GB DDR3 i GF 550 Ti. W 1080p miałem stałe 30 fps z detalami ustawionymi na mix nisko-średnich-wysokich.

Wyglądało to tak:
- suwaki odległości rysowania, drobnych obiektów i ilości przechodniów na minimum, bo to najbardziej obciąża CPU.
- tekstury na low, bo tylko 1 GB na GPU.
- GPU miało sporo wolnej mocy, więc zwiększyłem post-process, cienie i teselację.

Ogólnie gra wyglądała bardzo dobrze, a w bliskim otoczeniu lepiej niż na PS4, ale to dzięki wyższym ustawieniom shaderów niż na konsoli. Wiadomo, na konsoli zasięg rysowania był trochę wyższy, ale mimo wszystko moje subiektywne odczucie było że wersja na moim PC wyglądała lepiej, ale ja już tak mam, że nic mnie bardziej nie drażni niż kanciaste cienie w grze.

Oczywiście samo ustawienie detali nie wystarczy. Gra będzie ostro przycinać przy większych prędkościach. Potrzebne są dodatkowe kroki. Po pierwsze musisz załączyć limit 30 fps. Wówczas CPU zużywa 60-80% swojej mocy na generowanie obrazu i zostaje mu 20-40% na wątki działające w tle, które odpowiadają za doczytywanie lokacji w locie.

Dodatkowo należy ustawić priorytet wysoki procesowi GTA V w menedżerze zadań, żeby był traktowany priorytetowo.

W ten sposób eliminujesz 99% potencjalnych przycięć i grasz płynnie w 30 fps na CPU poniżej wymagań sprzętowych.

Niestety Twoja GPU jest wyraźnie słabsza od GF 550 Ti. Powinna sobie jednak poradzić z ustawieniami minimalnymi, gdyż według benchmarków odpowiada mniej więcej GF 9800 z wymagań minimalnych.

Według wymagań 4 GB powinny wystarczyć w zupełności. Z tego co pamiętam, proces gry nie przekracza 2-2.5 GB pamięci RAM gdy masz ustawione niskie detale.
Co innego, gdy gra jest odpalona na pełnych detalach, wówczas potrzebuje 4-6 GB pamięci głównej.

W każdym razie, jeśli odpowiednio grę ustawisz, będziesz miał zapewnione stałe 30 fps w trakcie misji i 27-30 fps poza misjami.

Jakbyś chciał wymienić CPU na Core2Quad, to ma to tylko sens, jeśli wymieniłbyś kartę graficzną. Obecna karta graficzna ogranicza nawet Core2Duo, a co dopiero mówić o Quadzie.
Core2Quad robi dobrą parę z GF 960. Pozwalając na grę w 30 fps w 1080p i wysokich detalach. Do 60 fps potrzebujesz i5 2500K po mocnym OC, lub nowszych.

27.05.2016 11:19
odpowiedz
Likfidator
74

Zdecydowanie wolałbym dostać taki retro sprzęt niż np. najnowszego Geforce'a 1080. Świetna sprawa:) Teraz masz mnóstwo materiału na kolejne filmy.

Z płytami do 286 też jest ciekawa sprawa. Wiele z nich miało hardware'owy kontroler EMS tj. można było w BIOSie podzielić pamięć tak, by część od razu była w systemie jako EMS. Co upraszcza zabawę z config.sys i autoexec.bat. Ostatnie gry dla 286 wymagały właśnie takiej pamięci, ewentualnie pamięci XMS, którą dostarczał sterownik himem.sys.
Najlepszym pokazem możliwości 286 są przygodówki Lucas Arts, a dokładniej te z pierwszej połowy lat 90. Późniejsze już wymagały 486 lub Pentium do poprawnego działania.

Największym problemem z 286 jest brak obsługi 32-bitowego kodu, który wprowadzono w 386. Dlatego też 386 SX, który "zegar w zegar" ma porównywalną wydajność daje większe możliwości. Bywa też szybszy, bo 286 taktowano max 25 MHz, a 386 SX występowały w 33 i 40 MHz.
Największy problem z brakiem 32-bitowych instrukcji jest taki, że nowsze (S)VGA miały BIOSy, które zakładały obecność 386 i lepszych. Po włożeniu do 286 komputer nawet nie wystartuje.
Na Vogons.org był wątek o kompatybilności najróżniejszych modeli kart graficznych z 286. Na 386 wszystko co da się włożyć w slot ISA będzie działało.
Dlatego też jak kiedyś pisałem 386 SX/DX to najlepsza platforma do gier DOSowych z lat 87-93 tj. począwszy od gier, które nie były pisane ściśle pod taktowanie XT, do epoki popularyzacja extendera DOS4GW, co zbiega się w czasie z pierwszym DOOMem. 386 jest jeszcze na tyle wolne, że nie powoduje błędu dzielenia przez zero, który pojawiał się w części starszych gier uruchamianych na 486 i szybszych.

26.05.2016 23:13
odpowiedz
Likfidator
74

W końcu wbiłem rank 5 w standardzie. Łatwe to nie było, bo meta jest dziwna. Próbowałem najróżniejszych talii i obijałem się 6-8 od tygodnia. Dziś zrobiłem Patrona i seria 7-2 wbiła mi rank 5.

Po pierwszym miesiącu muszę powiedzieć, że standard niezbyt mi się podoba. Fakt, że meta się jeszcze nie ustabilizowała, ale nie podoba mi się trend papier/nożyce/kamień. Nawet najlepsze talie mają mocne kontry, przez co niezależnie czym grasz jak się trafi seria niekorzystnych przeciwników to będziesz spadał.

26.05.2016 21:25
odpowiedz
Likfidator
74

Ja bym brał Galaxy A5 2016. Jest tylko trochę droższy od S5 Neo, a pod wieloma względami lepszy.
A w czym jest niby lepszy, jak ma takie same podzespoły?
S5 Neo to bardzo dobry telefon. Długo trzyma na baterii, ma dobry aparat, jest wodoszczelny i ma świetny ekran AMOLED. Jedyną wadą S5 Neo jest wyraźnie niższa wydajność w porównaniu do flagowców. S5 Neo jest wyraźnie wolniejszy od zwykłej S5, a w grach wypada bardzo słabo, głównie przez Mali-T720 MP2, które kompletnie nie radzi sobie z rozdzielczością 1920x1080.

Jeśli chodzi o wydajność w grach telefony najlepiej porównywać używając wyników z 3DMarka np. Ice Storm Unlimited.
Galaxy S5 Neo ma ok. 7,7 tys. punktów, a np. iPhone 5S ma aż 15 tys. punktów, czyli prawie 2x tyle. Jeśli dodamy do tego różnicę w rozdzielczości ekranu, gdzie iPhone ma 2x mniej pikseli, to efekt jest łatwy do przewidzenia. Na iPhone 5S gry śmigają w 60 fps, a na S5 Neo albo mają mocno przycięte detale, albo dławią się w 15-20 fps.

Ogólnie unikaj ultra wysokich rozdzielczości. Każdy telefon z 2560x1440 będzie miał problemy z grami. W 1920x1080 tylko flagowce dadzą radę. Jednak nic nie pobije iPhone'a 6S, który ma topowe GPU, a jednocześnie rozdzielczość tylko 1334x750, przez co gry działają na nim najlepiej.

Z telefonów jakie wymieniłeś. Jedynie Note 3 nadaje się do gier, ale tylko pod warunkiem, że jest to wersja pierwotna, a nie "neo", które tak samo jak w przypadku S5 Neo ma ledwie 50% wydajności pierwotnej edycji.
LG G3 w teorii oferuje porównywalną wydajność do Note 3, ale z racji monstrualnej rozdzielczości gry będą działać słabo.

25.05.2016 13:56
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Blizzard bardzo mocno ogranicza dystrybucję na premierę. Podobnie było z Diablo 3, gdzie o ile pamiętam po premierze czekało się ze 2-3 tygodnie na kolejną dystrybucję po premierze, aby chociaż troszkę ograniczyć problemy z serwerami.

Bzdura. Zabrakło pudełek u nas, bo dystrybutor źle oszacował zainteresowanie grą. Kto chciał mógł kupić w dowolnym momencie wersję cyfrową. Gdyby faktycznie była ograniczona dystrybucja to limit dotyczyłby także edycji cyfrowych.

A faktycznie na pudełku napisane, że 30GB. Dziwna sprawa. Plików nigdzie nie ukryło, bo wolne miejsce spadło mi dzisiaj o 6.2GB tylko. No, ale była tylko jedna płyta i pobrało jakieś 2GB tylko Day1 Patch, więc nic dziwnego, że tyle zajmuje.

Napisali 30 GB, bo w perspektywie gra będzie tyle zajmować. Każdy kolejny patch będzie ją powoli tuczył.

Bo płacisz od razu za rozwój i wsparcie gry po premierze. Jakoś nie widzę narzekań na nowego Battlefielda, że kosztuje mniej więcej tyle samo tylko, że jak chce się mieć kompletną grę to trzeba jeszcze season passa dokupić za drugie tyle. No, ale pierwsza wojna, będzie super gra!!!! Szkoda tylko, że EA praktycznie porzuca swoje gry tydzień po premierze.

Rozwój rozwojem, ale Overwatch to na chwilę obecną ledwie wersja Early Access, porządnie zrobiona, ale mimo wszystko jak na 200 zł treści jest bardzo mało. Do tego po grze bardzo widać, że była projektowana jako F2P.
Overwatcha miałem kupować na premierę i tak, bo to w końcu gra Blizzarda, ale beta mnie znudziła po 30 minutach. Ograłem kilka klas i żadna mi nie podeszła, a styl rozgrywki odrzucił. Gdyby jeszcze gra miała jakąś kampanię dla pojedynczego gracza, to bym się pewnie skusił. Za sam niezbyt mi pasujący multi płacić nie będę.
Za rok czy dwa będzie za 10$ w promocji, to się kupi.

W porównaniu do poprzednich gier Blizzarda jest po prostu biednie. Starcraft 2 dostawał porządną i zróżnicowaną kampanię w każdej części. Diablo 3 ma treść na setki godzin gry. Hearthstone to styl życia, praktycznie pyka się w niego codziennie, by zrobić daily.

W zasadzie wypada tylko podziękować Blizzardowi, że udostępnił betę. Gdyby nie ona, to grę bym kupił i bym teraz narzekał, że wydałem 200 zł na coś w co gra mi się źle.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-25 13:57:17
24.05.2016 10:00
odpowiedz
Likfidator
74

A kto w ogóle używa Frapsa czy innego softu do nagrywania?
Nvidia ma Shadowplay, które jest rozwiązaniem sprzętowym, masz zerowy narzut na GPU i minimalny na CPU, bo ledwie dochodzi zgrywanie gotowego streamu na dysk.

Poza tym, jaki jest sens robienia Let's Play z VR? Co pokażesz na ekranie, dwa zdeformowane obrazy? Jak to niby oglądać? Chyba tylko posiadacze hełmów VR zrobiliby z tego użytek, ale oni to sobie samodzielnie będą testować gry.
No i nic odkrywczego tutaj nie wymyśliłeś, w necie jest pełno tego typu filmów, więc czemu Twoje miałyby zyskać na popularności. Pamiętaj, że samo VR jest niszowe i raczej ten stan rzeczy się nie zmieni przez długi czas, jeśli w ogóle.

23.05.2016 17:11
odpowiedz
Likfidator
74

jaro1980, FIFA 15 i 16 są dostępne w Origin Access, które kosztuje 15zł/miesiąc. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie np. zaraz po wpłacie, usługa sama się wyłączy po miesiącu. Podobna usługa EA Access jest na Xbox One.
W ramach Origin Access masz dostępnych kilkanaście gier i z każdym miesiącem dodawane są kolejne.

23.05.2016 17:05
odpowiedz
Likfidator
74

Nie ma sensu przesiadać się na PS4, bo sprzęt ten ma wyraźnie słabszy CPU niż Twój Core2Quad.

Musisz wymienić kartę graficzną, bo obecna prawdę powiedziawszy totalnie ogranicza ten komputer. Kup GF 960 z 4 GB RAM i wrzuć w komputer 8 GB głównej i pograsz w każdą grę w lepszych warunkach niż na PS4.

Ogólnie rok temu miałem podobny dylemat, tylko u mnie wyglądało to Core2Duo + GF 550 Ti vs PS4, gdy zobaczyłem tę konsolę na własne oczy i okazało się, że grafika nie wygląda specjalnie lepiej, a do tego płynność była porównywalna, a w niektórych grach gorsza np. Saints Row IV, to zakup PS4 sobie darowałem.

Plan był taki, by kupić komputer z i5 i tańsze GPU + PS4, ale po zobaczeniu z bliska czym PS4 jest wolałem wydać te pieniądze na GF 970 i z perspektywy czasu była dobra decyzja.
Już nie mówiąc o tym, że setki moich starszych gier teraz śmiga w 60 fps z maksymalnymi detalami, modami, czy nawet w symulowanym 4K dzięki DSR, które daje dodatkowej gładkości w 1080p.

23.05.2016 11:38
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

Żeby zrobić porządny remaster potrzeba jednej z dwóch rzeczy: dużo wydajniejszego sprzętu lub sporych funduszy na odnowienie grafiki, by lepiej wykorzystać troszeczkę wydajniejszy sprzęt, ale z kilkukrotnie większą ilością RAMu.

Niestety w tym przypadku nie można mówić o żadnej z tych rzeczy. Twórcy poszli po najmniejszej linii oporu i remaster będzie wyglądał nie lepiej, a jedynie inaczej, by go odróżnić od wciąż definitywnych wersji PC.

Jednak to żadne zaskoczenie, że wersje PC nadal będą wygrywać, ale głównym powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że do maksymalnych detali potrzebują sprzętu wydajniejszego niż dzisiejsze konsole.

Z Arkham Asylum sytuacja jeszcze nie jest taka trudna. Gra ma ledwie dodany PhysX, więc usprawnić ten tytuł łatwo. Pytanie czy remaster dostanie rozszerzone efekty fizyczne. Fajnie by było, bo niektóre sceny wiele zyskiwały dzięki nim m.in. sceny koszmarów z tysiącami odłamków i śmieci.

W przypadku Arkham City wersja konsolowa nie ma szansy dorównać PCtowej, bo ta gra miała gigantyczne wymagania po włączeniu DX11. Sytuacja podobna do remastera Tomb Raidera, gdzie w wersji konsolowej zabrakło m.in. teselacji.

Gdyby jednak wydawca wydał więcej pieniędzy i przerobił wszystkie assety, by robiły jak najlepszy użytek z mocy konsol, to obie gry zostawiłyby daleko w tyle wersje PC, gdyż mimo użycia bardzo wymagającego post-process wciąż bazowały na assetach z X360 i PS3.

Niestety remaster wciąż bazuje na starych assetach, więc trudno mówić o poprawie wyglądu, a jak widać na porównaniu zmiany są dyskusyjne. W oryginalnej grze artyści pracowali nad jak najlepszym wyglądem, tutaj ktoś zmienia wygląd gry na szybko bez większej ingerencji w assety, przez co nawet oryginalne wersje z X360 i PS3 będą wyglądać lepiej w niektórych miejscach.

21.05.2016 09:34
odpowiedz
Likfidator
74

Nie wiem jak oni chcą się zabrać za sequel. Formuła z pierwszej części nie nadaje się do kontynuowania historii. Może zmienią gatunek gry? Byłby to ciekawy pomysł, tym bardziej jeśli zachowają coś na podobieństwo rozmów przez terminale, które dla mnie były najważniejszą częścią gry. Same zagadki wypadały średnio i gdyby nie cała otoczka, gra byłaby ledwie przeciętnym klonem Portala.

20.05.2016 18:51
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Persecuted, ich gry są po prostu przyjazne dla wszystkich grup wiekowych, ale tak naprawdę to w gruncie rzeczy ultra trudne, rozbudowane i świetnie zbalansowane gry.

Gdy cała branża myślała nad tym jak tu bardziej ucasualowić mechanikę gier m.in. Elika z Prince of Persia, której zadaniem było usunięcie ekranu Game Over z gry, bo gracze według badań tego nie lubią. Nintendo wydało Super Mario Galaxy, gdzie nie tylko ekran Game Over to rzecz częsta, ale jeszcze Bowser śmieje ci się w twarz... Do tego musisz od nowa przechodzić cały etap.

Nawet casualowe Wii Fit nie jest grą prostą. Na dzień dobry waga powie ci, że jesteś gruby czy otyły, za co były procesy w USA, bo niby Nintendo wprowadziło w kompleksy małe dziewczynki.
Wii Fit ma kilkanaście minigierek. Pierwsze podejście najczęściej kończyło się 1-4 punktami, 0/4 gwiazdek i podsumowaniem, że jesteś do bani. Żadnej taryfy ulgowej. Ubisoft pewnie napisałby, że świetnie ci poszło i dostałbyś 1000 punktów za sam udział.
Te minigierki w Wii Fit miały idealne sterowanie i były tak dobrze zaprojektowane, że wraz z całą rodziną rywalizowaliśmy na ułamki sekund.

To jest właśnie cecha przewodnia Nintendo, mają idealny gameplay i sterowanie. Gry są bardzo trudne, ale trudność wynika z błędów gracza, a nie źle działającej gry. Gdy widzisz Game Over to wiesz, że zrobiłeś jakiś błąd, dlatego grasz raz jeszcze by zrobić to lepiej.
Dark Souls wykorzystuje dokładnie tę samą mechanikę, choć w porównaniu do gier Nintendo jest grą zwyczajnie łatwą.

Nintendo to mistrzowie jeśli chodzi o tworzenie mechanik rozgrywki i tworzenie długich gier, które się nie nudzą. W ich grach żadna mechanika nie jest powtarzana do znudzenia, tylko co kilkanaście minut zmieniają zasady, tak że każda kolejna lokacja daje grze powiew świeżości.

Styl Nintendo jest totalnie odmienny od stylu Sony czy Microsoftu. Nie ma gry na Playstation, która by mnie wciągnęła. Sony tworzy gry oparte na jednym schemacie i powtarza ten schemat do znudzenia.
W gry Nintendo się gra, a nie przechodzi. Szybko stawiają wyzwanie i angażują gracza. W grach na pozostałych konsolach wykonuje się te same czynności przez 10-20 godzin, a można powiedzieć nawet że po 30 minutach gry widziało się już wszystko co ma do zaoferowania.

Nintendo mimo iż jedzie cały czas na tych samych markach, to każda kolejna część wnosi coś nowego. Nowi przeciwnicy, power-upy, nowe lokacje, to wszystko sprawia, że chce się grać w n-tą część Zeldy czy Mario.
Na Playstation przejdziesz jedną grę i możesz powiedzieć, że widziałeś wszystko co ta konsola ma do zaoferowania.

Jeśli chodzi o realistyczne, brutalne gry, to one z pewnym wiekiem po prostu się nudzą. Kategoria +18 pozwala co prawda wprowadzić bardziej poważne tematy, ale gry z reguły wszystko spłycają i +18 jest kojarzona co najwyżej z przesadzoną przemocą i golizną.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-20 18:53:04
20.05.2016 10:36
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Wszyscy polecają Wiza do szybkiej farmy, ale jest on strasznie ślamazarny w porównaniu do Monka. Wiz porusza się tylko standardową prędkością i ma AOE na środku ekranu. Monk zaś ma buff do prędkości w 2 umiejętnościach przez co na start biega jak z pylonem, a do tego AOE jest aktywowane w miejscu kliknięcia tj. w 2 sekundy oczyszczasz 3 ekrany klikając w rogach monitora.
W tym sezonie robiłem wiza i strasznie mi ta postać niepodeszła. Nie jest może tak tragiczny jak crus, ale gra się nim po prostu źle.

W poprzednim sezonie build monka wymagał posiadania przynajmniej 3/4 przedmiotów starożytnych i użycia LoNa. Teraz ten sam build można zrobić w oparciu o Sunwuko co czyni go znacznie tańszym.

Jedyną zaletą Wiza jest możliwość założenia setu co podwaja drop DB, ale to już kwestia tego co kto potrzebuje.

19.05.2016 01:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

No i trafiła mi się legenda za paczkę z bójki. Jak zwykle emocje, że coś się powtórzy, ale tym razem nie. Chyba najlepsza możliwa opcja jaka mogła mi się trafić, biorąc pod uwagę że większość legend z podstawki mam -->

Teraz brakuje mi już tylko Garosza do najbardziej wypasionej wersji Control Warriora, a 2x daily po 5 zwycięstw dla tej klasy zachęca, bym w końcu go ulepił.

17.05.2016 16:58
odpowiedz
Likfidator
74

Shadow of the beast to nie była szczególnie dobra gra. Była ledwie przyzwoita, ale zachwycała oprawą i stroną techniczną jak na rok wydania.
Mniej więcej w tym czasie były wydane Contra czy Super Mario Bros. 3, które co prawda poziomem technicznym nie mogły dorównać (8-bit vs 16/32 bit Amiga), ale jeśli chodzi o sam gameplay miażdżą SotB pod każdym względem, który był ledwie poprawny, a w niektórych miejscach słaby.

Jest jednak taka rzecz, że te pierwsze, nawet słabe gry bawią lepiej niż najlepsze tytuły lata później. Dlatego mamy wciąż sentyment do wielu starych gier. Są co prawda gry, które okazały się ponadczasowe jak np. wiele gier z Nintendo. Na Amidze też jest trochę tytułów m.in. Worms, Super Frog, czy Lemmings, żeby wymienić tylko kilka z nich.

Ten remake trudno ocenić, bo tak naprawdę ciężko jest dostosować gry do dzisiejszych standardów zachowując stary klimat. Bardzo trudno też przenieść piękny pixel-art na grunt grafiki 3D. W tym jednak aspekcie nowe SotB sprawuje się bardzo dobrze. Szczególnie trawiaste polany wyglądają pięknie i bardzo przypominają oryginał.

Z mechaniką gry twórcy musieli coś zrobić, bo pierwotna wersja mocno w tym zakresie kulała. Choć jestem trochę nie sprawiedliwy, bo w tamtych czasach responsywne sterowanie i poprawne kolizje były czymś dużo ponad standard.

Ja do tej gry nie mam sentymentu, grałem w nią chyba tylko raz na początku lat 90, ale mnie nie porwała. Wolałem Lemmings, czy Lotusa.

17.05.2016 11:25
odpowiedz
Likfidator
74

Ogólnie zasada jest taka:
Pentium + GF 750 Ti
i3 + GF 960
i5 + GF 970
i5 z odblokowanym mnożnikiem + GF 980 Ti.

Core i7 to taki dziwny procesor w zasadzie dla osób, które mają nadmiar pieniędzy, albo używają specjalistycznych aplikacji, które zrobią z niego użytek, choć w zasadzie i tak najczęściej opłaca się kupić lepsze GPU z CUDA niż Core i7.

W tej chwili jest jeszcze taki dziwny czas, że na dniach Nvidia wyda nowe karty graficzne i ceny serii 9xx polecą wyraźnie w dół. Jak chcesz możesz kupić komputer teraz, ale bez GPU. Korzystaj ze zintegrowanej, albo włóż starą i jak wyjdą GF 10xx to dopiero kupisz.

PS. Zamierzam streamowac i nagrywać na tym pc (jeżeli to ma znaczenie).
I tak sobie darujesz...

17.05.2016 11:12
odpowiedz
Likfidator
74

Ja też mam wrażenie, że gra za mocno zwolniła. Wydaje mi się też, że ogólnie gra jest teraz płytsza. Brakuje charakterystycznych talii i w zasadzie możesz złożyć cokolwiek, byle były jakieś synergie i karty o wysokim value, by wygrywać.

Coraz bardziej denerwują mnie animacje w grze. Nieraz jak trzeba przeliczyć w pamięci dmg i inne rzeczy, by wybrać najlepszy ruch, to jak płonie lina cieżko się wyrobić, bo animacje minionów wszystko spowalniają. Chciałbym jakąś opcję, by to wszystko przyspieszyć.

Zauważyłem też, że sporo osób gra w Wild. Ja póki co trzymam się standardu, ale niezbyt jestem z tego trybu zadowolony. Blizzard mimo wszystko trochę przesadził z nerfem, ale pewnie jak wejdzie nowa przygoda za kilka miesięcy, to power level trochę wzrośnie.

16.05.2016 20:40
odpowiedz
Likfidator
74

Na 16 letnim komputerze nawet Windows XP by bardzo słabo działał, więc aż tak starego pewnie nie masz.

VR to nie jest tania zabawka. Potrzebujesz komputer za 3500 zł i okulary za drugie tyle, by spełnić wymagania minimalne.
Mobilne VR możesz sobie od razu darować szkoda pieniędzy, gogle samsunga wymagają topowych modeli, a i tak ustępują znacznie stacjonarnemu VR. Jedynie jak masz jakiś w miarę sensowny Smartfon z ekranem o rozdzielczości 1920x1080 to kup za 10 zł Google cardboard z allegro. Nie będzie to w żadnym wypadku dorównywać VR z prawdziwego zdarzenia, ale jakaś demonstracja VR z tego jest.

Możesz też użyć smartfona z ekranem 1280x720, ale nawet nie chcę sobie wyobrażać jak siatka pikseli będzie na tym widoczna, skoro na 1920x1080 wada ta wciąż jest zauważalna.

W skrócie, zbierz min. 2200-2500 zł i kupuj PCta.

14.05.2016 10:28
odpowiedz
Likfidator
74

teraz gdy ten sprzęt się po prostu wyrzuca to przypoluję na jakąś mocną siedemnastkę :)

Lepiej rozejrzyj się za 19". Nawet słabe modele miały możliwości dobrych 17". Chodzi o to, że 19" wspierały 1280x1024 w 85 Hz w najgorszym wypadku, co dawało 1024x768 w 100 Hz i nawet więcej w niższych rozdzielczościach.
Ja mam 19" LG f900p, który obsługuje takie rozdzielczości:
640x480 w 200 Hz,
1024x768 w 120 Hz,
1280x1024 w 100 Hz,
1600x1200 w 85 Hz,
1920x1440 w 72 Hz,
2048x1536 w 60 Hz (według specyfikacji w 69 Hz, ale nigdy takiego trybu nie ustawiałem).
Ogólnie wspiera praktycznie wszystkie rozdzielczości jakie kabel VGA obsługiwał.

Jeszcze kilka lat temu widziałem ten monitory na allegro za jakieś symboliczne kwoty. Z biegiem lat sprzętu CRT na rynku coraz mniej, bo on się zwyczajnie zużywa.

13.05.2016 20:00
1
odpowiedz
Likfidator
74

GTA V - tekstury na niskie (1 GB na GPU!), reszta na wysokie, suwaki na min lub co najwyżej 1/4 i te 30 fps w 1080p będziesz miał.

Wiedźmin 3 i Fallout 4 się uruchomią, ale grać w nie będzie ciężko. GPU jeszcze jakoś da radę, ale CPU jest tak słabe, że gry będą często szarpać, a niektóre lokacje będą totalnie niegrywalne.

Cóż, komputer totalnie nie do nowych gier, a ten CPU to od premiery był po prostu słaby. 1 GB na karcie graficznej będzie bardzo problematyczne w nowych grach. W tej chwili już 4 GB ledwo starcza, a nadchodzące karty będą miały w standardzie 6-8 GB.

12.05.2016 16:12
1
odpowiedz
Likfidator
74

a druga to czy nagrywając za pomocą graberów nie zniknie klimat starego komputera i jego jakości?
To nagrywanie ekranu ma swój urok, ale szkoda że podłączasz te komputery do monitora LCD. Klasyczny CRT fajniej by wyglądał.

Druga sprawa, to nie jest tak, że Pentium czy nawet starsze komputery 386/486 nie obsłużą dysków większych niż 8 GB czy 250 MB (dla 386). Jest specjalny programik, który tworzy odpowiednią partycję rozruchową, że możesz odpalić dysk dowolnej wielkości np. podłączają 20-40 GB HDD do 386. Jedynym minusem jest to, że komputer do działania potrzebuje małego TSRa ładowanego w config.sys, co dla gier pod DOS4GW i dla Win95 nie jest w żadnym wypadku problemem, ale te bardzo stare tytuły, które musiały zadowolić się 640 KB pamięci podstawowej często wymagały startu maszyny bez jakichkolwiek dodatków.

Z tym dodatkowym kontrolerem też chyba łatwo nie będzie. Nie wiem jak to będzie działało w BIOSie, pewnie będzie widoczny jako SCSI albo inny zewnętrzny kontroler.

Alternatywą jest użycie karty CF, które w standardzie mają tryb pracy jako IDE i wystarczy zwykła przejściówka, by podłączyć je do komputera.

12.05.2016 00:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Coldlight Oracle + Naturalize

Nie da się tym wygrać. Wszyscy używają tanich kart, więc zanim ich zmielisz to będą mieć cały stół minionów.

11.05.2016 23:05
odpowiedz
Likfidator
74

Ice Block + Fireball to najlepszy deck. Nie ma na niego sensownej kontry, bo wrzucenie karty na kontrę automatycznie czyni deck słabym na wszystko inne.

Dziś zaliczyłem chyba najszybsze 5x daily na warriora. Bolser + Atrapa. Wygrywa ze wszystkim z wyjątkiem powyższego maga, ale póki co jeszcze na niego nie trafiłem.

10.05.2016 18:48
odpowiedz
Likfidator
74

Po pierwsze, nie ograniczaj się tylko do Polski. U nas rynek gier był bardzo egzotyczny w porównaniu do zachodniego czy japońskiego. Na tamtych rynkach gry reklamowano jak inne produkty tj. reklamy w TV, radio, plakaty, billboardy czy wystawy w sklepach. Może nie na tak szeroką skalę jak obecnie, ale gry były widoczne powszechnie.

Różnie wyglądała promocja w zależności od kalibru gry. Duże gry, dużych wydawców promowano z rozmachem, ale istniał również rynek gier niezależnych. Internetu niby nie było, ale istniały BBSy, a gracze wymieniali się dyskietkami i płytkami. Powstało coś co nazywało się shareware, czyli protoplasta dystrybucji cyfrowej i gier indie. Twórcy niezależni tworzyli duże dema swoich gier, często będące 1/3 całości i udostępniali je za darmo, jednocześnie umieszczając w grze informacje jak zamówić pełną wersję. Rynek shareware w pierwszej połowie lat 90 przyczynił się do rozwoju PC jako platformy gamingowej. Na tym rynku działali Apogee, ID Software czy Epic Mega Games. Gry takie jak Doom, Quake, czy Duke Nukem 3D narodziły się w świecie shareware jako produkcje niezależne.

Wersje shareware były rozpowszechniane poprzez BBSy, a także można było kupić w kioskach CD z setkami gier. Gry shareware cechowało to, że sprawiały wrażenie kompletnej gry. Commander Keen 1 i 4 są dłuższe niż wiele platformówek z NESa, a są ledwie wstępem do do właściwej gry. Doom miał cały pierwszy epizod, który przechodziło się dłużej niż całą kampanię w nowych CODach. Takie jedno CD z grami shareware zapewniało setki godzin rozrywki.

Początkowo twórcy wydawali te gry samodzielnie, ale później Apogee i Epic urosły do miana dużych wydawców shareware. Z każdą ich grą był dostarczony elektroniczny katalog opisujący oferowane gry. Można było też wydrukować formularz zamówieniowy, czy był podany numer telefonu pod którym można było zamówić grę.
Ciekawostka jest taka, że już wówczas istniało coś na wzór DLC. Przykładowo Wolfenstein 3D był pocięty na 2 części. W podstawowej cenie dostawaliśmy epizody 1-3 z czego pierwszy był darmowy, ale mogliśmy również kupić dodatkowe epizody 4-6 będące prequelem. Jakby tego było mało, Apogee oferowało drukowany poradnik przejścia za dodatkowe kilkanaście $ z tego co pamiętam.

Wersje shareware zachęcały, by kopiować grę znajomym, a wersje pełne tych gier zaznaczały w menu głównym, czy po wyjściu z gry, że jest to pełna wersja, której nie należy rozpowszechniać.

Co lepsze gry shareware trafiały do pudełek i można było kupić je w sklepie. To oczywiście spotkało Dooma, gdzie wersją retail był Ultimate Doom. Druga część gry czyli Doom 2 wyszedł już tylko jako retail, bez wersji shareware, ale z bardzo skromną wersją demo. O dziwo Quake znowu wrócił do modelu Shareware będąc jednocześnie dystrybuowanym w sklepach.

U nas gry shareware można było kupić co najwyżej w pudełkach. Rodzimy XLand miał podpisaną umowę z Epicem na wydanie ich gier u nas w pudełkach, a oni wydali ElectroBody i Heartlight jako shareware w USA. W samych pudełkach z grami były ulotki i katalogi wydawnicze. Właśnie z pudełka z ElectroBody mam ulotkę Xlandu na której reklamują Jazza i Epic Pinball.

Jeśli chodzi o reklamy w naszej TV to wielkim hitem stał się pegasus, czyli piracki klon NESa. To swoją drogą ciekawa historia, jak Nintendo w naszym kraju okradzione przez zaradnych biznesmenów. Aż dziw, że nie skończyło się to żadną rozprawą sądową.
Później Tamagotchi i chyba Pokemony miały swoje 5 minut w naszej TV. Jakieś reklamy gier bardzo okazjonalnie się pojawiały. Coś mi się wydaje, że The Sims mogło być u nas reklamowane, bo seria dobrze się nad Wisłą sprzedawała.
Tak naprawdę dopiero za czasów PS3 i X360 reklamy gier zagościły na dobre w TV.

08.05.2016 10:59
odpowiedz
Likfidator
74

Patrząc na wymagania programu potrzebujesz:
1. Wydajnego CPU, co z pozoru jest dość trudne, bo i3, i5 itd. mają różne serie i oznaczenia, przez co ciężko się połapać, który CPU jest wydajny. Dobrym sposobem jest porównywanie wyników w passmarku np.
http://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Core+i5-4690+%40+3.50GHz
Na tej stronie masz przetestowane setki, jeśli nie tysiące CPU. Bardzo wydajny laptopowy CPU będzie miał ok. 8 tys. punktów w passmarku. Czyli będzie porównywalny do desktopowego i5.

2. Pinnacle Studio wykorzystuje GPU z naciskiem na CUDA, zatem warto kupić laptopa z Geforcem. Pamiętaj jednak, że np. GF 970M ma wydajność trochę poniżej GF 960 GTX. Ta literka 'M' oznacza jeden lub dwa progi niżej względem desktopowej. To już kwestia zastosowań i nie wiem w jakim stopniu ten program wykorzystuje GPU, a w jakim CPU.

3. RAM, sprawa jest prosta min. 8 GB, ale ja bym trzymał się 16 GB, albo większej ilości. Obecnie posiadam 8 GB, ale w tym roku przesiadam się na 16, albo i więcej. Niby nie czuję potrzeby, ale już teraz 8 GB jest na styk.

4. Dysk. Potrzebujesz SSD, ale wydaje mi się, że taniej jest kupić komputer z HDD i samodzielnie zamontować SSD. Wiele osób robi tak, że montuje SSD o pojemności 256 GB na system i bieżący projekt, a do tego ma zamontowany zwykły HDD 1-2 TB jako magazyn w slocie po napędzie.

Jakiś czas temu znajomy kupował laptopa, ale on potrzebował wydajnego CPU do obliczeń numerycznych i GPU miało znaczenie drugorzędne. Wybrał coś takiego: http://www.komputronik.pl/product/284437/Elektronika/Laptopy_Tablety/ASUS_R510JX_XX151H_480GB_SSD.html
Bardzo wydajny CPU, przyzwoita jak na laptopa karta graficzna i od razu wbudowane 480 SSD. Nie chciało mu się kombinować z wymianą dysku, tylko wolał gotowca.

07.05.2016 17:57
odpowiedz
Likfidator
74

Ma opóźnienie 5 ms na matrycy, liczonej GTG czyli szary od szarego, rzeczywiste opóźnienie czarny-biały jest jeszcze wyższe.
33 ms o których pisałem dotyczą tzw. input laga, który nie jest podawany w specyfikacji, a opisuje opóźnienie wywołane elektroniką.
Input lag jest podawany w specyfikacji tylko droższych modeli gamingowych, bo jak wiadomo w tych tanich nie mają się czym pochwalić.
W Twoim LG Input lag nie będzie niższy niż 30 ms, podobna elektronika we wszystkich modelach z wbudowanym TV.

U góry wrzuciłem Ci link z polecanymi monitorami i wybierz jeden z nich, a nie eksperymentujesz. W dodatku nie zakładaj kilkunastu wątków, tylko pisz w jednym...

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-07 17:57:48
07.05.2016 13:27
odpowiedz
Likfidator
74

Swego czasu miałem trochę wyższy model LG z wbudowanym TV na matrycy IPS. Numerku nie pamiętam, ale ekran 24". Obraz był nawet dobry i matryca przyzwoita. Jako TV działał bardzo dobrze, a menu było responsywne. Wymagał solidnej kalibracji, żeby jakość obrazu była zadowalająca, ale po niej było OK.

Miał tylko jedną bardzo mocną wadę 33 ms Input lag, co w zasadzie uniemożliwiało granie w FPSy i inne gry wymagające szybkiej reakcji.

Ogólnie nie ma sensu kupowania monitora z wbudowanym TV. Lepiej zrobisz kupując zwykły monitor w tej cenie, a do komputera tuner DVB-T na USB. Mając zwykły monitor co ma dwa wyjścia DVI/DisplayPort czy HDMi możesz podłączyć tuner CP, NC+ czy kablówki bez problemu. Funkcja TV w monitorze jest tak naprawdę zbędna.

http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_maj_2016?page=0,25
Zerknij tutaj.

07.05.2016 11:30
odpowiedz
Likfidator
74

Ten CPU jest tragiczny. Wydajność na poziomie Core2Duo E8400 lub nawet E4500 po OC (który kosztował 400 zł w 2007 roku, a teraz można go kupić za 30 zł). Co gorsza według Passmarka jest to jednordzeniowy CPU z ledwie dwoma modułami. Nawet Celeron G1820 go zmiażdży.

Ogólnie bardzo zły komputer i 1600 zł wyrzucone w błoto. Naprawdę poczekaj kilka miesięcy i dozbieraj do Core i3 z serii Skylake, a także zaczekaj na nowe karty od Nvidii, co powinno trochę namieszać na rynku np. w dzisiejszej cenie GF 750 Ti uda się kupić coś o mocy GF 760 albo nawet coś wydajniejszego.

Ogólnie nie ma sensu pakować się w AMD, bo to sprzęt bez przyszłości. Kupując nawet najsłabsze CPU od intela będziesz miał bardzo łatwy upgrade za rok czy dwa. Najsłabszego Celerona wymienisz na Core i5 w dowolnym momencie. Bez reinstalacji systemu, czy jakichkolwiek innych zmian, zyskując tym samym nawet 4x większą wydajność komputera po stronie CPU.

Ogólnie nie opłaca się kupować komputera do gier poniżej 2000 zł, mniej więcej między 1600 - 2300 zł każda dodana stówa zwiększa wydajność o kilkanaście %, dalsze dokładanie nie jest już tak efektywne, a opłacalność kończy się na i5 + GF 970. Wyżej jest już tylko sprzęt dla entuzjastów.

Pamiętaj, że zakup komputera to rzecz na lata. Lepiej wydać teraz 200-300 zł więcej, by mieć przyszłościową podstawkę, a potem tylko robić upgrade'y CPU i GPU, gdy wyjdą gry, które będą działać słabo.

06.05.2016 20:51
-1
odpowiedz
Likfidator
74

kluha666, a co byś chciał za Infinifactory? Mam sporo gier z różnych humble bundle, może znajdę coś co by Cię interesowało.

03.05.2016 12:34
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Zachowanie DICE jest po prostu chamskie. CoD grafiką nie powala, ale niby jak ma powalać? Gra będzie działać w 60 fps na PS4 i XO, więc nic dziwnego, że ma grafikę z 2010 roku. Ba, te konsole mają GPU z 2010, ale CPU to już 2007 rok, a nawet taki C2Q Q6600 po OC to zmiata te netbookowe CPU od AMD z powierzchni ziemi.

To żaden problem zrobić ładną grę pod nowy sprzęt. Jak się celowało w wydajne PC, nadchodzącą PS4K/NEO i Nintendo NX, to można graficznie szaleć. Jeśli wierzyć plotkom, to te nowe konsole będą mieć tyle mocy, że w końcu Global Illumination w czasie rzeczywistym nie będzie dla nich problemem. Tak to i ja mogę zrobić grę, która ma oświetlenie lepsze niż nadchodzący COD, wystarczy wziąć Unreal Engine 4, ba wystarczy wziąć Unity3D i włączyć post-process nowej generacji.

Poczekajmy jak ten ich Battlefield będzie działał na PS4 i XO. Może być powtórka z Crysisa 3, który na PC miażdżył graficznie, ale wersja na X360 i PS3 wyglądała po prostu tragicznie. Nowy COD będzie za to na pewno artystycznie dostosowany pod sprzęt jaki posiadają miliony graczy.

Ultra płynna rozrywka w 60 fps i 1080p na PS4 będzie w CODzie gwarantowana. W przypadku Battlefielda może skończyć się na 720p i 30 fps na zwykłym PS4 i to jeszcze z pociętymi detalami cieni i uproszczonym post-process.

Takie pyskówki są po prostu nie na miejscu. Pokażcie swoją grę, to my ocenimy czy faktycznie jest lepsza. Przez ten jeden wpis na twitterze jestem teraz bardzo negatywnie nastawiony do nadchodzących gier studia DICE.
Można też spojrzeć na to inaczej, po ogłoszeniu remastera MW1 twórcy Battlefielda wpadli w popłoch. Czego by nie zrobili to w tym roku Battlefield będzie w cieniu Call Of Duty. Jednak, żeby posuwać się do takich pyskówek na Twitterze? Brak słów.

02.05.2016 23:16
odpowiedz
Likfidator
74

zoolock slaby? jezus
Zoolock w standardzie jest słaby w porównaniu do wild. Bez Dark Bomb i implosion nie ma w zasadzie sposobu na pozbycie się stronników wroga, a do tego nie gra szarży poza 5/7, która odrzuca 2 karty. Innymi słowy zoolock ma teraz wyraźną słabość, którą można wykorzystać.
Im więcej osób będzie grało tą talię, tym będzie słabsza, bo więcej talii będzie ją kontrować.
Jeśli standard faktycznie będzie zbalansowany na zasadzie kamień/nożyce/papier, to meta będzie ciekawa przez długi czas.

Szaman też nie jest aż taki silny, ma te swoje 7/7 za 4, ale żeby to zagrać w 4 turze nie może użyć kart z przeciążeniem w trzeciej, a to pozwala wystawić silny stół przeciwnikowi.
Jak na razie wszystko w standardzie ma swoje mocne i słabe strony. Nie spotkałem jeszcze niczego tak zepsutego jak np. Shredder 4/3.

02.05.2016 19:43
odpowiedz
Likfidator
74

Ja na razie nic nie craftuje 5700 pyłu czeka na swoją kolej. Najbliżej jestem N'Zotha, to dobra karta dla talii z deathrattle. Daje tym taliom solidny endgame. Testowałbym deathrattle rogue, który teraz powinien radzi sobie znacznie lepiej.
Kusi mnie też Y'shaarj, który na koniec tury wyciąga losowego miniona na stół. Karta idealna do astral druida, który ma same drogie miniony. Idealne rozdanie to coin+innervate + astral w pierwszej turze, Y'shaarj w drugiej, który na koniec wyciąga Yserę i to w zasadzie chwila gdy przeciwnik się poddaje. Talia ta ucierpiała najmniej ze wszystkich talii druida i w dodatku najmniej polegała na kartach z Naxxa i GvG. Tylko, że poza astral druidem Y'shaarj nie ma zastosowania.
Warto też przyjrzeć się kartom z TGT, teraz ich value znacząco się podniosło.

Jak dla mnie BGH jest obowiązkowy w tej talii, a ludzie go jakoś nie grają.
Nie grają, bo jak poszedł nerf, to podświadomie wszyscy uważają go za słabego. Ogólnie jest to słaba karta teraz, z wyjątkiem właśnie druida, który removala nie ma. U innych klas z reguły lepiej zagrać coś klasowego.

02.05.2016 19:11
odpowiedz
Likfidator
74

Jak wam się gra w standardzie?
Na początku mi się nie podobało, bo gra mocno zwolniła i miałem 2x po 5 zwycięstw druidem. Talia na C'thuna początkowo była dobra, a potem męczyłem się długo żeby wygrać ostatni 5 pojedynek.

Teraz bawię się taliami. Zrobiłem maga, żeby przetestować Yogga, powrzucałem tonę spelli i trochę minionów z synergiami na tempo maga i Yogga na finał. W praktyce nie zagrałem Yogga ani razu, bo przeciwnicy się poddawali przed 10 turą.
Dziś miałem daily na warriora i na szybko zrobiłem aggro talię na szarżę z piratami. Efekt? Kilka pojedynków i żadnej przegranej, a talia nawet nie jest przemyślana, po prostu wrzuciłem karty z szarżą, piratów, bronie i spelle. Ba, nawet nie gra się tego jak aggro, tylko jak Zoo tj. budujesz swoją stronę stołu i starasz się utrzymać kontrolę.

Wygląda na to, że skończyły się łatwe talie, gdzie karty same z siebie miały takie value, że grało się bez większego myślenia. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży, ale najpopularniejszy obecnie Zoolock jest zwyczajnie słaby. Bez implosion i dark bomb nie ma tanich narzędzi do kontroli stołu. Można spokojnie wystawić flamewalkera w trzeciej turze na pusty stół i zoolock będzie miał bardzo trudno odzyskać przewagę. Szczególnie gdy mowa o Yogg magu, który ma więcej spelli niż minionów.

Niezły ubaw miałem w pojedynku Warrior vs hunter, gdzie ja leciałem w twarz, a hunter próbował grać kontrolnie.
Teraz jest najlepszy czas na grę w HSa, meta jest totalnie zdestabilizowana i nawet przeciętne, ale nietypowe talie robią spustoszenie. Pokazuje to też ogólny poziom graczy, jak nie mają gotowców z netu i nie podpatrzą strategii od twitchowców to grają bardzo słabo.

02.05.2016 12:59
odpowiedz
Likfidator
74

W tym sezonie wziąłem wizarda, bo tak zakłada mój długoterminowy plan sezonowy. Nie jestem za bardzo zadowolony z tej postaci. Fakt, że mam dopiero startowy set i taki średni build, ale mimo wszystko gra się tym niezbyt przyjemnie.
W poprzednim sezonie DH grało się super i miałem też Monka na speed farmę. Czyścił każdy rift poniżej 2 minut. W poprzednim sezonie po raz pierwszy zrobiłem wszystkie sezonowe zadania.
Teraz nie wiem czy mi się będzie chciało. Zobaczę jeszcze jaki styl gry będzie miał wiz z Tal Rashą i Firebirdem, ale z tego co pamiętam rok temu niezbyt dobrze mi się tym grało, a już na pewno nie tak dobrze jak WD.

Jeśli chodzi o czysty FUN to moim zdaniem wypada to tak:
1. DH.
2. Barb.
3. Szaman.
4. Monk na speed farmę, byłby wyżej ale wymaga starożytnych przedmiotów do buildu.
5. Wiz.
6. Crusader - zrobiłem go raz na sezonie i więcej się do tej klasy nie zbliżam, najgorsza ze wszystkich.

29.04.2016 13:23
odpowiedz
Likfidator
74

FreeDOS nie jest konieczny. Wystarczy dowolny DOS, nawet ten od Windows 95.
Wysłałem maila.

29.04.2016 12:33
odpowiedz
Likfidator
74

W tej chwili po prostu czekaj. Geforce 970 trzyma cenę już półtora roku po premierze. W tym roku będzie premiera nowych kart i powinna wyjść nowa karta o wydajności 970 w cenie dzisiejszej 960. Prawdopodobnie będzie to też karta z pełnymi 4 GB, bo te 3.5 + 0.5 GB w GF 970 potrafi być problematyczne czasami, a będzie jeszcze bardziej bo zapotrzebowanie na VRAM rośnie.

Zobaczymy co też pokaże nowe PS4 i Nintendo NX. Jeśli dostaną GPU o mocy między GF 960, a 970, to Nvidia siła rzeczy będzie musiała w cenie 1500 zł dać odpowiednik GF 980 Ti.

Ja swojego GF 970 kupiłem 7 miesięcy temu i jestem z tej karty bardzo zadowolony. Jednak gdybym dopiero teraz zmieniał komputer, to karty graficznej bym nie kupił, tylko włożył do nowego kompa starego GF 550 Ti i czekał na premierę nowych kart.

29.04.2016 12:12
odpowiedz
Likfidator
74

Najłatwiej mysz testować pod DOSem. Norton Commander w swoich narzędziach ma plik "gmouse.com", który jest uniwersalnym sterownikiem myszy i wszystko wykrywa.
Działanie myszy można sprawdzić nawet w Norton Commander.
Windows potrafił być problematyczny w tym względzie, a im nowsze wersje tym gorsze wsparcie dla myszy szeregowych.
Ewentualnie możesz spróbować Windowsa 3.11 tam się w instalatorze wybierało rodzaj myszy.

Żeby było ciekawiej nawet w ramach myszy szeregowych były dwa standardy! Był standard Microsoftu dla myszy 2 przyciskowej i standard PC (chyba stosowany w OS/2) z myszą 3 przyciskową. Moje myszy mają przełącznik z boku 2/3 którym wybiera się tryb pracy.
Sterownik dosowy gmouse.com wykrywa z automatu tryb pracy myszy, dlatego go polecam.

29.04.2016 12:06
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Gra wygląda zwyczajnie słabo, a gameplay szkoda słów.

Stary Doom 1 i 2 to byłyby uznawane za action RPG w dzisiejszych czasach, a nie FPS.
W tych grach strzelanie schodziło na drugi plan. Głównym aspektem było przetrwanie. Mało amunicji, ograniczone apteczki i stada wrogów. Trzeba było nieźle kombinować i uczyć się kolejnych lokacji, by jak najefektywniej je przechodzić.
Potwory były bardzo zróżnicowane, szczególnie te w Doomie 2. Do tego świetny zestaw uzbrojenia, gdzie każda broń miała swoje wady i zalety. Pojedynczych wrogów zabijało się shotgunem, czerwone latające demony chaingunem. Bazooka była na grupy, plasma gun na najcięższych przeciwników występujących pojedynczo, a BFG na sytuacje skrajne.
Każda lokacja była labiryntem w którym można było się zgubić. Na wyższych poziomach trudności znajdowanie wszystkich sekretów było kluczowe by przetrwać. Bez nich szybko kończyła się amunicja i zostawaliśmy bezbronni.
Czasem zamiast walczyć z wrogami, po prostu biegło się przed siebie, żeby zaoszczędzić amunicję. Innym razem korzystało się z faktu, że różni wrogowie walczyli między sobą. Duże grupy same się wybijały w ten sposób.
To właśnie powodowało, że DOOM 1 i 2 były tak dobrymi grami. Kto chciał czystą rozrywkę, to IDFA i do przodu, bez zmartwień o brak amunicji. A jak już w ogóle chciało się grać bez stresu to dodatkowo IDDQD i potwory krzywdy nam nie zrobiły.

Nawet dziś design lokacji w DOOM 1 robi wrażenie. Mimo tak prostego silnika, który nie pozwalał tworzyć pomieszczenia jednego nad drugim, lokacje były różnorodne zarówno konstrukcyjnie jak i graficznie. Każdy epizod miał swój własny styl i unikatowe lokacje. To był wielki przeskok względem Wolfa 3D, gdzie prostokątne pomieszczenia tworzyły mapy pozbawione charakteru.
Tak na marginesie zobaczcie jak wyglądały lokacje w Quake'u 1 i Quake'u 2, gdzie już można było tworzyć mapy przestrzenne. Tam przeciwnicy atakowali ze wszystkich stron, z góry, z dołu. Konstrukcja lokacji w tych grach totalnie przewyższa to co możemy zobaczyć w dzisiejszych grach tworzonych pod prymitywnego pada.

29.04.2016 11:36
odpowiedz
Likfidator
74

Nie rozumiem tej mody na wersje slim.
Dla klienta to nie ma znaczenia, ale dla producenta to cięcie kosztów. Mniejsze urządzenie, mniej materiałów, łatwiejszy transport do sklepów itd.
Swoją drogą dziwna ta nazwa Xbox One II. Co dalej? Xbox One II 3? Już lepiej by zrobili Xbox Two itd. aż się prosi o taką numerację. Sony się trzyma prostej numeracji i dobrze na tym wychodzi. Od razu wiadomo, która konsola jest nowsza.

29.04.2016 11:29
odpowiedz
Likfidator
74

Mam dwie myszy na port szeregowy. Właśnie je przetestowałem, co było trochę problematyczne. Okazuje się, że Windows 7 nie wykrywa myszy szeregowych podłączonych przez przejściówkę USB->COM. Odpaliłem FreeDOSa z płyty i na starszym komputerze co ma COM jeszcze na płycie myszy działają. Jedna działa OK, ale w drugiej działają tylko przyciski i poruszanie w pionie.

Tą sprawną mysz chciałbym sobie zostawić, ale tą drugą mogę Ci wysłać jakbyś chciał. Nie wiem co z nią jest nie tak. Wiele lat temu się po prostu zepsuła. Może sensor poziomy padł? To idzie naprawić zastępując go z nowej myszki kulkowej, są po kilka zł na allegro, ale tylko w wersjach PS/2.

W necie znalazłem schemat PS/2 -> COM, ale to nie jest prosta sprawa, bo elektronika myszy musi wykrywać tego typu przejściówkę i przełączać tryb pracy. PS/2 i COM różnią się czymś więcej niż tylko złączem.

27.04.2016 10:03
odpowiedz
Likfidator
74

Granie na telefonie nie ma większego sensu, co najwyżej się zniechęcisz do gry, bo interfejs w wersji mobilnej jest po prostu niewygodny. Na telefonie gra się w wolnych chwilach mając już gotowe talie.

Poza tym będzie Ci na początku ciężko. Nie dość, że masz tylko podstawowe karty, to jeszcze nie masz doświadczenia. W efekcie wbicie nawet 20 poziomu będzie trudne, a dalej to już będzie frustracja, bo noob z lepszą talią Cię pokona samym value kart.

Jedyny sensowny sposób na rozpoczęcie gry to areny. http://www.heartharena.com/ ta strona pomoże Ci złożyć dobrą talie na arenie co pozwoli wygrywać min. 4:3, a jak trochę się ogarniesz, to będziesz miał średnią 5.5 zwycięstw, albo nawet więcej, a to już pozwala robić jedną arenę dziennie z daily i daje paczkę kart.

27.04.2016 08:51
odpowiedz
Likfidator
74

70 paczek za złoto i 8 od Blizza. Jeszcze zostało 5 za drugi quest.
Bardzo dużo powtórek 170 białych i 25 niebieskich do przemielenia. Dobrze, że przynajmniej żadna fioletowa się nie powtórzyła.
4 legendy: priesta, paladyna i maga z klasowych, czyli słabo. Do tego Boogeymonster.

Ogólnie jednak prawie wszystkie karty już wpadły. Brakuje legend i kilku epików. 5500 pyłu jest, to będzie można craftować, ale będę kupował paczki aż do kolejnej legendy, bo jestem już ok. 10 paczek od ostatniej i wtedy zrobię resztę kart.

Zrobiłem na szybko C'thun Druida, nawet dobrze się nim gra. Wydaje mi się, że Druid będzie mocny w tym typie talii, a to dlatego, że może wystawić C'thuna w 8 turze. Do 15-20 ataku da się bez problemu zbuffować do 10 tury, a same miniony buffujące mają dobre staty, więc przeciwnik musi nieźle się głowić jak utrzymać kontrolę na stole.

Dziś wieczorem będę bawił się w konstruowanie nowych talii i kusi mnie zrobienie Yogga dla tempo maga. Zobaczymy jak się meta zmieni.

25.04.2016 21:00
odpowiedz
Likfidator
74

Meta oszalała. Ani jednego druida na kilometr. Wróciły choinki, bo paladyn nie dostał żadnego nerfa. Widać też sporo Zoolocków. No i aggro szaman szaleje.

Dobrze, że już lada chwila nowe karty, bo w obecnym stadium gra jest totalnie zepsuta.

25.04.2016 14:09
odpowiedz
Likfidator
74

W zasadzie można mielić wszystkie karty, które dostają nerfy. Nic się na tym nie traci, bo później można je ulepić w tej samej cenie. Co więcej, co tydzień wpada jedna paczka z podstawki, więc im więcej kart nam z tego zestawu brakuje tym większa szansa, że paczka nie pójdzie na pył.

Złota mam na 75 paczek. Co z darmowymi paczkami będzie oznaczać 2 gwarantowane legendy, ale pewnie ze 4 wpadną. Zastanawiam się czy wydać całe złoto na paczki, ale dla samego funu otwierania paczek warto.
Potem zresztą nie będę już tych paczek kupował, co najwyżej craftował brakujące karty.

Po wyjściu dodatku będę zbierał złoto na nową przygodę, a potem na kolejny dodatek.

21.04.2016 22:32
-1
odpowiedz
Likfidator
74

Jakby nożownik był OP, to by dostał bardziej konkretnego nerfa. Był po prostu trochę lepszy niż większość innych minionów za 2 many.

Spośród wszystkich kart na jakie składały się najbardziej agresywne talie Juggler był najmniej zepsuty. Nie dawał efektu sam z siebie, wymagał dodatkowych synergii, a tym samym łatwiej było się na niego przygotować.
Głównym problemem Aggro było to, że zadawali zbyt duży damage zbyt szybko. Wprowadzone zmiany sprawią, że face hunter będzie musiał grać o jedną turę dłużej, żeby zadać lethal, a to ułatwi ustabilizowanie kontroli na stole.
Bardzo ważny jest nerf Lepper Gnome'a. Nie będzie się już dobrze wymieniał z minionami za 2 many. Podobna sytuacja ma miejsce z golemem. Karta teraz jest całkowicie bezużyteczna.

Wracając do nożownika, to ja tę kartę grałem najczęściej jako taunt, bo niezależnie co było na polu gry, to przeciwnik go atakował. Często bez większego sensu. Jak wróg miał wystawione dobre miniony, to nożownik w parze z UTH czy mustard co najwyżej je zranił. Czasem udawało się wygrać dzięki niemu, jak przebił się przez taunty zadając brakujące 1-2 obrażenia w twarz.
Ogólnie jego efekt był dobrze wyważony i wymagał zastanowienia kiedy go zagrać. Teraz jako 2/2 nadal będzie grany, ale już nie jako uniwersalny 2-drop, tylko bardziej jako karta tech.

21.04.2016 11:43
-2
odpowiedz
Likfidator
74

Nożownik nigdy nie był OP. Bardzo trudno było wyciągnąć z tej karty value. Trzeba było zagrać go albo z tauntem, albo w kombo z mustard, UTH czy implostion. Ewentualnie w późniejszych turach w połączeniu z wystawieniem stada minionów.

Jego główną siłą było, że robił za soft taunt, każdy chciał go jak najszybciej usunąć z pola gry często tracąc cenne spelle. Co więcej mając 3 ataku wymieniał się bardzo dobrze z większością minionów za 1 i 2 many. Szczególnie z 1/3 u maga i priesta.

Blizzard nie chciał całkowicie zniszczyć stylu aggro. Zaledwie go osłabił. Wszystkie zmiany w minionach miały na celu wydłużenie gry o min. 1 turę. Ile to pojedynków przegraliście z aggro mając lethal na ręku, ale ginąc turę wcześniej?
Nerfy mocno zmniejszyły ilość direct dmg jaki przypadał na 1 punkt many. Sowa kosztująca 3 to ogromny nerf dla Aggro.

Powinny wrócić do gry midrange'owe talie, szczególnie, że combo druid przestanie istnieć. Grze wyjdzie to na dobre, bo sytuacje, gdy obie strony mają miniony na stole będą częstym widokiem, co zwiększy ilość możliwych zagrań kilkukrotnie. Powrócą do łask karty takie jak Flamestrike, które były zbyt wolne w obecnej mecie.

Zobaczymy też wiele kart z TGT. O ich sile można przekonać się na arenie, gdzie spotyka się karty kompletnie nieobecne w ranked.

Nerf BGH wydaje się zbyt słaby, ale po dłuższym zastanowieniu dobrze, że Blizzard go zostawił. Hearthstone potrzebuje mocno sytuacyjnych kart jak ta nowa karta co niszczy wszystkie sekrety. W zrównoważonej mecie są słabe, ale gdy jakiś typ talii zaczyna dominować, to stają się idealną kontrą.
BGH to wciąż solidny hard removal minionów z wysokim atakiem i jego obecność w grze jest konieczna. W przeciwnym wypadku zobaczylibyśmy talie złożóne z drogich minionów jak np. Astral Druid, który już teraz jest dość mocną talią.

20.04.2016 22:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Poszły na gmaila. Teraz powinny dotrzeć, bo wczoraj testowałem guerillę czy dostarcza pocztę na gmaila i było OK.
Wiarołomca miał maila z o2 i też dotarło.

20.04.2016 21:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Poszły na nowy mail.
(przydałaby się funkcja prywatnych wiadomości na tym forum).

20.04.2016 20:49
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Poszły jeszcze raz. Być może onet nie przepuszcza maili z guerilla mail.

20.04.2016 11:30
-1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Puzzle Agenty poszły na maila do mars28.

Z racji, że nikt się nie zgłosił pozostałe klucze:
Sam & Max: Devil's Playhouse

spoiler start


AQEHY-3I4CI-57C9P

spoiler stop


Poker Night at the Inventory

spoiler start


QFZ7J-EI3GV-4PQZX

spoiler stop

19.04.2016 22:47
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
74

Klucze BTTF i TWD poszły na maile. Dajcie znać, czy dotarły. Wysyłałem z guerilla mail, który może być blokowany przez niektóre serwisy pocztowe.

Zostały:
Sam&Max 3
Poker Night At Inventory 1
Puzzle Agent 1 i 2 - to są bardzo fajne gry. Zagadki na podobieństwo Professora Laytona, a klimat jak pierwszy sezon Fargo, no powiedzmy podobna lokacja:)

19.04.2016 22:11
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

Mam do rozdania gry z pierwszego progu HB TellTale.
Piszcie jaką grę chcecie i dajcie maila. Jak zostaną wolne klucze, to jutro je wkleję tutaj.

19.04.2016 10:40
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
74

Samsona wywiało z wątku. Typowe. Pokrzyczy swoją konsolową mową nienawiści, wrzuci dane których nie rozumie, w końcu wymagać od niego czytania ze zrozumieniem to zbyt wiele, i zniknie.

Da się bez Denuvo. Po prostu jak gra jest dobra to się dobrze sprzeda. Nawet ten system nie pomoże kotletom od EA, Activision i Ubi.
Ja mam zasadę, że gier z Denuvo nie kupuję. Brak tego zabezpieczenia to dodatkowa motywacja np. XCOM 2 kupiłem w pre-orderze tylko dlatego, że nie miał Denuvo i nie wychodził na konsole. Takie inicjatywy trzeba wspierać. W przeciwnym wypadku czekałbym do wyprzedaży.

17.04.2016 22:09
odpowiedz
Likfidator
74

Osiągnięcia to tylko dodatek. Nikt nie każe ich robić, ale mimo wszystko jak mignie ikonka, że coś się zdobyło nawet przypadkiem, to jakaś radocha z tego jest.
Można to też traktować jako dodatkową treść. Gdy ukończyliśmy grę, to ciekawie skonstruowane achievementy wydłużają nam rozrywkę stawiając dodatkowe zadania czy wymagania.

Nie może też zabraknąć klasyka:
http://armorgames.com/play/2893/achievement-unlocked

15.04.2016 13:18
odpowiedz
Likfidator
74

Powyżej średniej nie ma teraz sensu. Trzeba było brać na początku za 6$. Od razu było wiadomo, że cena pójdzie w górę.

Jak nie chcesz którejś gry, albo już masz to zawsze możesz się z kimś wymienić lub odsprzedać. Wejdź do http://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=14001787&N=1 i tam pogadaj.

Ja raczej wezmę za 12$, ale i tak nie mam teraz czasu grać, więc czekam za kolejnymi grami.

15.04.2016 12:09
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Nigdzie nie ma informacji o specyfikacji. Jak to ma być coś jak Raspberry Pi z odpalonym emulatorem w obudowie od C64, to ja dziękuję za taki gadżet.

Odnowionego C64 widziałbym raczej jako stary hardware na sterydach tj. CPU wzbogacony o 32-bitowe instrukcje, dodane 4-16 MB RAM, do tego układ graficzny kompatybilny ze starym, ale z dodatkowymi trybami i wsparciem 3D na poziomie PSXa. W kwestii dźwięku 16 kanałów PCM + 16 kanałów SID.

To byłaby fajna rzecz. C64 w pełni kompatybilny ze starym softem, a także więcej mocy dla demosceny i pasjonatów, ale wciąż z retro klimatem.

Kilka lat temu czytałem o projekcie nowej Amigi z CPU na architekturze M68k, ale z taktowaniem 400 MHz. Chyba nie wyszło to poza fazę eksperymentów.

PCty do dziś zachowały wsteczną kompatybilność. Niedawno odpaliłem DOSa z USB i na i5 Hasswell + GF 970 stare gry z lat 80 i 90 nadal działają. Brakuje tylko karty dźwiękowej. Mam co prawda SB Live! PCI który emuluje od biedy starego SB, ale to może na nowej płycie nie działać, bo samo PCI jest w jakiś tam sposób emulowane poprzez PCI-E. Na youtube widziałem film gdzie gość testował różne karty dźwiękowe na podobnym zestawie i któraś nawet znośnie działała. Czyli PC 2014-2015 rok nadal jest w 99.9% kompatybilne z pierwszymi PCtami z lat 80.

15.04.2016 10:09
odpowiedz
Likfidator
74

Sound Blaster X-Fi wersja z 64 MB dedykowanego RAMu, rok 2007.
Od czasu do czasu podłączam SkyStara 2, tuner DVB-S na PCI kupiony w 2003 roku, żeby porządnie wyregulować antenę satelitarną. Nie tylko dokładniej wskazuje poziom sygnału niż zwyczajne dekodery, ale jest taki fajny programik, który czyta na głos procent sygnału. Słuchawki bezprzewodowe na uszy i mogę ustawiać antenę na zewnątrz.

12.04.2016 20:24
odpowiedz
Likfidator
74

Fajny zestaw. Pierwszy raz mi się zdarza, że mam wszystkie gry z 1$ i żadnej z wyższych. Pewnie kupię za 12$, ale zaczekam aż pojawią się dodatkowe gry.

05.04.2016 16:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Nie przesadzajmy. D3 ma długi wątek i bardzo dużo treści dotyczących lore. Jest sporo nawiązań do pierwszej i drugiej części. Mi to się akurat wszystko podobało i nawet przechodzenie kampanii wszystkimi klasami było fajne nawet dla posłuchania tekstów każdej klasy lata temu.
O jakości wątku fabularnego D3 można dyskutować. Nie jest to poziom Diablo 2, ale mimo wszystko gra się w to przyjemnie i miło było usłyszeć powracających aktorów dubbingowych, którzy podłożyli głos w trzeciej części.
Moim zdaniem grę warto przejść nawet dla fabuły, a przecież jest jeszcze cały tryb przygodowy na setki, czy tysiące godzin rozrywki.

Co do język gry. Nie jest czasem tak, że klucze rosyjskie mają blokadę na inne języki? Była swego czasu afera, gdy na premierę część osób kupiła klucze z allegro i po kilku tygodniach straciła dostęp do polskiej wersji. Dubbing rosyjski nie był dostępny na premierę, tylko pojawił się po miesiącu czy jakoś tak. Gra się połatała i straciła możliwość wyboru innego języka niż rosyjski.

05.04.2016 10:51
1
odpowiedz
Likfidator
74

Ostatnio natrafiłem na bardzo fajną rzecz:
https://www.youtube.com/watch?v=hNRO7lno_DM
Rok temu wyszło demo, które na pierwszym PC XT z kartą CGA dokonało niemożliwego. Na powszechnie uznawanej za najgorszy układ graficzny wszech czasów karcie CGA wyświetlono 1024 kolory! Mowa o sprzęcie z 1981 roku, gdzie high-endem było 16 kolorów z limitami odnośnie ich rozmieszczenia na ekranie.

Okazało się, że CGA może bez problemu pracować w 256 kolorach i rozdzielczości 160x200, bez sztuczek, które wymagają synchronizacji CPU do linii ekranu. Dopiero tryb 1024 kolorów wymaga specjalnego udziału CPU w trakcie generowania obrazu, co oznacza że nadaje się tylko do statycznych obrazów.

Jestem ciekaw jakby potoczyła się historia domowych komputerów, gdyby w latach 80 wiedziano o tych możliwościach CGA. Najciekawsze jest to, że wtedy używano zarówno kolorów NTSC jak i tego dziwacznego trybu 160x200 z 16 kolorami. Naprawdę, że nikt na to nie wpadł. Jak zobaczyłem to demo, to praktycznie od razu wpadłem na to, że musieli połączyć te dwie rzeczy, żeby wyciągnąć więcej niż 16 artificial colours z NTSC.

Z drugiej strony pokazuje to dokładnie jak mało osób miało w domach IBM PC, który dopiero od 1993 roku zaczął przejmować rynek domowych komputerów.

Wcześniej głównym powodem, jeśli nie jedynym, posiadania PCta była możliwość pracy w domu. Gry były tylko dodatkiem.

01.04.2016 12:05
1
Likfidator
74

Skoro miliony ludzi płaci za biegania na siłowniach, to i znaleźli by się tacy, co kupiliby RealReality google'a.

31.03.2016 15:09
odpowiedz
Likfidator
74

Cena jest zdecydowanie za wysoka. Za te pieniądze złożysz wydajniejszy komputer z nowych części.

Tak na szybko:
CPU - 700 zł
GPU - 150 zł
RAM - 200 zł
płyta główna - 150 zł
zasilacz - 120 zł
obudowa - 100 zł
HDD - 150 zł
Windows 7 Pro - 110 zł
Czyli w najlepszym wypadku 1700 zł

Do tego pod warunkiem, że kupiłoby się podobne podzespoły. Za 2000 zł można złożyć znacznie wydajniejszy sprzęt na nowszych lub w ogóle nowych podzespołach. Szczególnie jeśli chodzi o kartę graficzną, bo GF 550 Ti była średniakiem już na premierę, a teraz ma wydajność na poziomie zintegrowanych z CPU obecnych generacji.

Powodzenia w sprzedaży, ale mam wrażenie, że po prostu szukasz jelenia, który da się naciąć na bardzo przeciętny i mocno podstarzały komputer.
Za 2000 zł kupi się sprzęt z i5 na Hasswellu czy nawet na Skylake. Z gwarancją, niskim zużyciem prądu, nowszymi zestawami instrukcji, sprzętowym wsparciem dla h.265 i podstawką w której można w przyszłości zamontować i7.

29.03.2016 12:32
-6
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
74

Naprawdę nie rozumiem tego całego bólu dupy konsolowców. Co wam przeszkadza mocniejsza wersja konsoli? Skoro teraz gracie w niskich detalach i szarpiących 21-30 fps, to czemu bronicie innym, by grali w lepszej jakości?

Największą wadą konsol jest właśnie to, że niezależnie czy chcesz wydać 1500 zł czy 10 000 zł na sam sprzęt, to jedyne co możesz kupić to prymitywny low endowy zestaw za jakieś grosze.

To jest główny powód dla którego wiele osób wybiera PC do grania, bo po prostu jak chcesz 60 fps, to nie masz alternatywy.

Mnie nowa wersja konsoli cieszy niezmiernie, bo w końcu będzie postęp w mechanice gier. Jeśli PS4K ma pozwalać na 4K, to będzie posiadać GPU co najmniej dorównujące GF 970. Gdyż dopiero ta karta pozwala grać w 4K przy 30 fps, jeśli ustawimy konsolowe nisko-średnie detale. Co prawda jest to sztuka dla sztuki, bo znacznie lepiej jest grać w 1080p w 60 fps i wysokich detalach na takiej karcie graficznej.

Jednak nie sposób odmówić Sony kreatywnego myślenia. Rozdzielczość najłatwiej spatchować, a nawet wystarczy zrobić to w ramach samego systemu konsoli. Nowe PS4 z odpowiednio wydajnym GPU odpali wszystkie wydane do tej pory gry w 4K.

Sony dobrze myśli. Skoro twórcy gier i tak pracują nad grafiką w różnych detalach, dorzucając efekty graficzne dla GF 970, czy 980 Ti, to wsparcie dla PS4K będzie oznaczało zerowy koszt.

Posiadając PS4K po prostu dostaniemy grafikę z PS4, tylko w rozdzielczości 4K. Jednak ciekawiej będzie, gdy ustawimy 1080p, wówczas dostaniemy 60 fps oraz prawdopodobnie dodatki z PC jak np. [ link zabroniony przez regulamin forum ] S.

Wejście na rynek PS4K to same zalety. Pomyślcie nawet o tym, że wielu dotychczasowych posiadaczy PS4 będzie chciało wymienić swoją konsole i sprzedać starą. W efekcie na rynku wtórnym pojawi się sporo dość nowych konsol i ich cena spadnie poniżej 1000 zł z racji nasycenia rynku.
Kto jeszcze konsoli nie miał, będzie mógł tanio taką nabyć.

Kto nie chce nowej konsoli, będzie dalej grał w nowe gry, przy dotychczasowej grafice. Przecież nic się w tym aspekcie nie zmieni.

PS4K to jest win-win dla wszystkich. Jedynym poszkodowanym może być Nintendo NX, którego ważnym featurem ma być właśnie większa moc od konkurencji.
Pod koniec roku może być ciekawa sytuacja na rynku konsol:
1. Entry level: XO i PS4.
2. Nintendo NX.
3. PS4K i Xbox One w wersji 4K.

Kto wie, może Nintendo też pójdzie za ciosem i NX zadebiutuje w dwóch wersjach wydajnościowych?

Nie wiem jak wy, ale mnie perspektywa rosnącej rok do roku wydajności konsol cieszy. Nawet niech to będzie okupione koniecznością zakupu co roku GPU do PC za 2000 zł, to przynajmniej będzie jakiś powiew świeżości w grach, a nie tak jak teraz, że poza grami INDIE i Early Access nie ma w co zagrać.

Pamiętajcie, że nowe wersje konsol nie oznaczają tego, że wasze PS4 i XO stracą nagle wsparcie. Dalej będziecie na nich grać jeszcze przez 2-3 lata. Najlepszym wzorem jest tutaj iOS. Posiadacze wiekowego iPhone'a 4S mogą zagrać w 99% gier z AppStore, wszystkie działają płynnie, tylko grafika jest znacznie gorsza. iPhone 5 daje już dostęp do wszystkich pozycji, a najnowsze generacje to 60 fps, AA i inne dodatki graficzne.
iOS ma łatwość obsługi konsoli. Instalujesz, grasz, a sama gra dostosowuje się do parametrów urządzenia. Nawet lepiej niż na PC, gdzie musisz ręcznie wybierać czy wolisz lepsze cienie, czy efekty post-process, gdy sprzęt już nie pozwala na pełne detale.

29.03.2016 11:36
odpowiedz
Likfidator
74

Jak już grać to tylko na sezonie, choćby się miał kończyć i za 3 dni. Jak się kończy sezon, postać staje się po prostu niesezonowa.
Największym plusem sezonu jest to, że po wbiciu 70 poziomu dostaniesz darmowy set, który pozwoli bardzo szybko grać dobrym buildem.

Możesz dołączyć do naszego klanu. W ukrytym poście na górze masz tagi forumowiczów. Napisz do Piotrasq, bo ma uprawnienia do przyjmowania nowych członków. W D3 co prawda nie gra, ale codziennie widuję go w Hearthstone, więc na wiadomość odpisze i do klanu Cię dołączy.

Jakbyś chciał pomoc w levelowaniu to pisz tu. W 30 minut wbijemy 70 poziom, 100 paragonów i jeszcze dostaniesz tonę złota ze skarbca. Taki porządny starter warty ok. 10 godzin gry bez pomocy.

28.03.2016 17:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Ping 20-100 ms w zależności od serwera. U mnie LTE od Playa ma znacznie wyraźnie mniejsze opóźnienia niż Neostrada po ADSL2.

Pamiętaj jednak, że wiele zależy od lokacji. Zdarzyło mi się znaleźć nadajnik Play, który miał max 5 Mb/s i pingi 200-300 ms, a to tylko dlatego, że nie miał światłowodu, tylko był podpięty pod starą radiolinię.

Możesz wypróbować internet LTE od T-Mobile. Sieć mają praktycznie pustą, bo nikt z tego nie korzysta i wyciągasz lekko 60 Mb/s.
Jak masz telefon na abonament to w promocji możesz wziąć 100 GB/miesiąc za 20 zł do telefonu i potem lejek 2 Mb/s. Nie ma tej oferty na stronie, trzeba dzwonić do konsultanta.

28.03.2016 02:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

Czemu za mało RAMu?
1 GB w zupełności wystarczy. Na iPhone 5S Hearthstone działa ultra płynnie. Na Androidzie z 1 GB musisz tylko zadbać o to, by sporo było wolnego.
Rdzeni też wystarczy. HS ma bardzo niskie wymagania odnośnie CPU. Potrzebuje za to wydajnego GPU i tutaj może być problem, ale przy niskiej rozdzielczości ekranu powinno to jeszcze jakoś działać.

Ściągnij, zaloguj się i zobacz. Gra powinna chodzić OK, tylko w najgorszym wypadku animacja będzie szarpać.

27.03.2016 14:35
odpowiedz
Likfidator
74

Jak dla mnie zdecydowanie najlepszym kontrolerem konsolowym jest Wii Remote + Nunchak. Tradycyjnego pada trzymasz w dwóch rękach przy sobie, a z Wii Remote i Nunchakiem możesz grać w naprawdę wygodnej pozycji.
Do tego sterowanie w FPSach na tym kontrolerze jest idealne. Precyzja prawie jak na myszy, do tego analogowa gałka do poruszania postacią i naturalne gesty. Wii Remote sprawia wrażenie jakbyś trzymał broń, a Nunchuck jak granat. Pchnięcie tego pierwszego to w wielu grach cios wręcz, machnięcie nunchuckiem to rzut granatu.
Jedynie w bijatykach te kontrolery się nie sprawdzają, a tak poza tym gra się nimi super.

Kolejną zaletą tych kontrolerów było to, że nawet w tradycyjnych grach motywowały nawet do odrobiny ruchu. Całego SW: Force Unleashed przeszedłem na stojąco wymachując Wii Remote jak mieczem. Wersja na Wii to najlepsza wersja tej gry, z wyższym poziomem trudności i świetnymi gestami mocy i miecza świetlnego.
Rozumiem, że jak ktoś ma pracę fizyczną i wraca padnięty do domu, to chce położyć się na kanapie i pograć, ale dla mnie gdy siedzę w pracy 4-8 godzin przy komputerze, takie aktywne granie pozwala mi pograć i jednocześnie daje trochę aktywności fizycznej.

Naprawdę szkoda, że kontrolery Wii nie stały się standardem. Sony co prawda zrobiło podobne Move, ale supportu w grach nie miało to praktycznie żadnego. Chyba tylko Killzone z większych gier to wspierał i opinie były bardzo pozytywne.

27.03.2016 14:21
odpowiedz
Likfidator
74

Trylogia Mass Effect jest za 45 zł na wyprzedaży w jakimś sklepie teraz. Na łowcach gier widziałem ostatnio.
Reszta gier była albo za darmo, albo jest w Origin Access za 15 zł miesięcznie.
Pozostaje jeszcze Battlefront, który można było dorwać na promocji za 100 czy 120 zł jakiś czas temu.

Myślę, że 50-70 zł to max ile za to konto weźmiesz, choć ja osobiście wolałbym zaczekać i kupić Battlefronta za 120 zł i podczepić pod własne konto niż kupować konto, którego login poszedł w świat i może dostać bana niebawem. Na tym forum 'życzliwych' nie brakuje i być może już poleciał mail do supportu, że konto sprzedajesz.

Inna sprawa, że Battlefront w ciągu kilku miesięcy trafi do EA Access, jak tylko wyjdzie większy płatny dodatek. Do tej usługi co miesiąc będą wrzucali jakieś gry, żeby ludzie nie rezygnowali. Niebawem będzie Banner Saga, a niedawno dorzucili TitanFalla.

Poza tym nie zrażaj się do postów co niektórych. Tutaj byś wystawił konto nawet nie za darmo, ale z dopłatą to by ktoś napisał, że za mało dopłacasz:) Takie osobniki zawsze się znajdą, ale internet jest taki nie od wczoraj.

27.03.2016 13:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
74

A co ma taktowanie CPU do wydajności? Architektura AMD jest tak przestarzała, że CPU musi pracować z ponad 1 GHz wyższą częstotliwością, by gonić wydajnościowo procesory Intela.
Według Passmarka:
i5 6400: 1811 single, 6499 multi,
i5 4590: 2123 single, 7211 multi,
FX 8350: 1504 single, 8950 multi,
Pentium G4400: 1866 single, 3709 multi,
I3 4170: 2139 single, 5170 multi,

Zauważ, że w tym zestawieniu najgorzej wypada procek od AMD. Jego wysoka wydajność w trybie wielordzeniowym nie ma praktycznie żadnego przełożenia na wydajność w codziennym użytkowaniu. W aplikacjach użytkowych i przeglądaniu netu, będzie gorszy od najtańszego Pentium. W większości gier wygra Core i3, bo gry używają najczęściej 2-4 rdzenie, ale część komponentów silnika wymaga wysokiej wydajności pojedynczego rdzenia, co oznacza że ta cecha AMD będzie stanowić wąskie gardło i mimo iż CPU będzie obciążony w 40-60%, to gra 60 fps nie wyciągnie.

Jest ledwie kilka przykładów jak np. Battlefield 4, który potrafi zrobić użytek z 8 rdzeni. Jednak wówczas AMD FX ledwie dorównuje i5.

No i pamiętajmy, że ten AMD pracuje już na bardzo wyżyłowanych 4 GHz, podczas gdy Intel z taktowaniem 2,7-3,3 GHz go pokonuje.

No i oczywiście ostatnią kwestią jest zerowa możliwość rozbudowy komputera bez zmiany płyty głównej. Kupując FXa nie kupisz już nic lepszego. W przypadku Intela masz Celerony, Pentiumy, i3, i5 oraz i7 na jednej podstawce. Dlatego nawet jak nie chcesz kupować i5, to kupując teraz i3 i za dwa lata zmieniając go na i5 zrobisz lepiej niż kupując teraz AMD.

Piszę to wszystko z żalem, bo jestem wielkim fanem AMD i używałem ich CPU od lat. Niestety od czasu wprowadzenia Core2 Intel niepodzielnie rządzi, a od i5 2xxx AMD nie może nawiązać z nim jakiejkolwiek rywalizacji.

27.03.2016 12:34
odpowiedz
Likfidator
74

Procesorów AMD unikaj jak ognia. Równie dobrze możesz kupić Core i3, będzie nawet lepszy w większości zastosowań.

W cenie ponad 3 tys. zł celuj tylko w Core i5 + GF 970. Poniżej tego nie nie opłaca się nic kupować. Nawet jeśli będzie taka potrzeba, to dołóż 300-500 zł, bo to przedłuży żywot komputera o rok czy dwa.

Między GF 960, a GF 970 jest ogromna różnica, aż 50% wzrost wydajności. Na GF 970 zagrasz na b.wysokich lub ultra w 1080p i 60 fps w każdej grze. Na GF 960 będziesz musiał grać w 30 fps, albo zmniejszać detale do średnich, żeby mieć 60 fps.

Na CPU od AMD 60 fps nawet nie wyciągniesz w wielu grach, te procesory mają tragiczną wydajność pojedynczych rdzeni.

Przykładowy zestaw za 3500 zł: http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_marzec_2016?page=0,14

24.03.2016 12:59
odpowiedz
Likfidator
74

Mi się grało dobrze obiema klasami. W obu przypadkach potrzebujesz trochę szczęścia, ale to jest w zasadzie taka jednorazowa bójka. Balans jest w miarę dobry, ale to było wczoraj, gdy gracze dopiero poznawali talie.
Ja rozegrałem dwie bójki, trafiły mi się obie klasy, oba pojedynki wygrałem. Paczka otworzona 2x epic + niebieska, więc nie mam najmniejszych powodów do narzekania.

EDIT: Nowa karta prowokacja 1/1 za 4 many z okrzykiem bojowym "Skopiuj atak i HP od przyjaznego miniona". Karta słaba, co najwyżej widziałbym ją w taliach Reno, gdzie trzeba brać pojedyncze karty. Największa słabość tej karty to słowo "skopiuj", a nie dodaj. W ten sposób Brann nie daje efektu. Szkoda, bo mogłaby być to mocarna karta kontrolna w synergii z Brannem.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-24 13:03:08
22.03.2016 14:37
odpowiedz
Likfidator
74

Karta ma potencjał, ale nie w typowych taliach locka jakie znamy. Lock co prawda dociąga karty łatwo, ale równie dobrze z tą kartą może używać Finleya, by mieć inny hero power.
Otwiera to nowe możliwości na Reno Locka nastawionego bardziej na fatigue. Finley daje leczenie, czy armor, a Doom może być użyty obok Twisted Nether dając dwa board cleary.
Zresztą wszystkie dotychczas pokazane karty z dodatku są w stylu "najpierw pomyśl, potem zagraj" i to mi się podoba.

Oczywiście pozostaje pytanie czy będziemy chcieli tworzyć talię wokół takiej karty jak Doom, ale jakiś sens ta karta ma i pewnie od czasu do czasu się ją w grze zobaczy.

21.03.2016 16:13
-2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
74

https://www.youtube.com/watch?v=6y_GEvObFRQ
Nawet Geforce 970 radzi sobie z 4K przy 30 fps i konsolowych detalach graficznych tj. średnio-niskie ustawienia z PC.
Zatem jest całkiem realne, by za 1999 zł Sony sprzedawało PS4.5 z GPU o podobnej wydajności.
4K z grafiką na poziomie PS4, lub 1080p w 60 fps i z wyższymi detalami i lepszymi efektami. Posiadacze starszej edycji będą po prostu grać w niższych rozdzielczościach, z gorszą płynnością i w mniejszych detalach.

Tak naprawdę nie widzę żadnych przeszkód, by konsole odświeżać co roku, tym bardziej że teraz konsole konsole są oparte na sprzęcie typowo PCtowym. Dla AMD to żaden problem wyprodukować APU z wydajniejszym GPU, szczególnie że już to zrobili na potrzeby Nintendo NX.

Nowa, wydajniejsza PS4.5 = ładniejsze gry robiące lepszy użytek z mojego PC. Win-win dla wszystkich, z wyjątkiem cebulaczków, którzy mają PS4 w ratach 50x0% i jeszcze ze 2 lata będą ją spłacać.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-21 16:13:34
21.03.2016 14:40
3
odpowiedz
Likfidator
74

Przecież standard zapowiada się rewelacyjnie! Wygląda na to, że z gry znikną wszystkie karty, które dawały natychmiastowe zwycięstwo, czy też stawiały przeciwnika w mocnej defensywie.
Talie będą słabsze, ale też gra będzie ciekawsza, bo w każdej turze będzie więcej możliwych zagrań, co przełoży się na znacznie przyjemniejszą rozgrywkę.

W HS jest naprawdę dużo świetnych kart, nawet w samym dodatku TGT jest sporo fajnych, ale w obecnej mecie bezużytecznych kart. Najlepiej to widać na arenie, gdzie karty z TGT po prostu błyszczą.

Naxxramas i GvG zostały po prostu źle zaprojektowane. Twórcy chcąc by nowe karty były grane, podnieśli ich moc. Na dłuższą metę to się jednak nie sprawdziło, co pokazały kolejne dodatki, które praktycznie w mecie nie istnieją. Zaledwie kilka kart z BRM, TGT i LoE jest granych i stanowią co najwyżej uzupełnienie talii opartych w pełni na Naxxie, albo GvG.
Znerfienie czy wyrzucenie z gry tych kilkudziesięciu przesadnie mocnych kart sprawi, że dziesiątki innych będą grywalne. Ja już nie mogę się standardu doczekać i teraz gram tylko po to, żeby daily zrobić i do końca miesiąca wbić rank 5 dla złotego fioletu.

21.03.2016 12:11
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
74

Przenikające tekstury broni przez modele wrogów,
Broń jest wciąż elementem dekoracyjnym. Modele fizyczne w grach to wciąż geometria jak z Minecrafta. Konsolowe CPU o wydajności między Core2Duo, a Core2Quad na więcej nie pozwoli.

Brak możliwości zniszczenia źródeł światła,
Niszczenie źródeł światła wymaga dynamicznego oświetlenia, co pociąga za sobą ogromny wzrost wymagań względem GPU. Statyczne oświetlenie i geometria w parze z 8 GB RAM obecnym w konsolach pozwala wypalić w teksturach wszystkie efekty oświetlenia z Global Illumination włącznie. Mamy dzięki temu lepiej wyglądające lokacje kosztem ich statyczności.

Brak AI,
To jest akurat wina samych graczy. Zrobienie sensownego i sprytnego AI to najmniejszy problem. Wystarczy prosta maszyna stanów, która odpowiednio rozstawia przeciwników tj. jeden ostrzeliwuje, pozostali flankują. Problem w tym, że takie AI psuje rozrywkę, szczególnie przy użyciu pada, gdzie nie da się biec i celnie strzelać. Gracz ma być łowcą, a wrogowie mają mieć inteligencję zombiaków i być mięsem armatnim.

Fizyka? - bohater kopie 20-30 kilowe traczki jak piłkę.
Kontrolery postaci nie są oparte na silniku fizycznym, tylko ruch jest liczony na podstawie wejścia z pada. Interakcje z obiektami na silniku fizycznym tworzy się ręcznie tj. w momencie gdy następuje kolizja postaci z obiektem fizycznym, nadaje się temu ostatniemu siłę odpowiadającą wektorowi prędkości postaci. Z tym, że ten wektor nie jest częścią silnika fizycznego, tylko składową algorytmu opisującego poruszanie się postaci. W ten sposób obiekty fizyczne nie wpływają na zachowanie się postaci gracza czy NPC. Innymi słowy fizyka pełni tylko funkcje dekoracyjne.
Stworzenie kontrolerów postaci opartych w pełni na silniku fizycznym tj. nie sterujemy położeniem postaci bezpośrednio, a jedynie poprzez przykładanie siły do postaci jest bardzo trudne. Ciężko stworzyć grywalny kontroler w ten sposób, ale to już wynika z tego, że gracze są przyzwyczajeni do bardzo nierealistycznych zachowań obiektów w grach. Jak chociażby zatrzymywanie się w ułamku sekundy, czy bieg z prędkością 60-100 km/h.

Nie ważne czy dzień czy noc reflektory pojazdów oślepiają.
Patrz punkt ze statycznym oświetleniem:)

Nie tego oczekiwałem po grze Remedy.
A mnie w niczym nie zaskoczyli. To po prostu zwyczajna rzemieślnicza robota. Praktycznie zerowa kreatywność, tylko powtarzane do znudzenia, sprawdzone rozwiązania. Te dodatkowe moce też niczego nie wnoszą tak naprawdę.
Jednak postawcie się w sytuacji Remedy. Firma tej wielkości nie może pozwolić sobie na ryzyko w postaci niesprawdzonych mechanik. Żadna gra AAA nie wprowadza rewolucyjnych zmian, bo z punktu finansowego nie ma to sensu. Gry tego typu sprzedaje marketing, a nie jakość wykonania i innowacyjność. Gracze, którzy oczekują rozwoju gier już dawno przenieśli się na PC, gdzie nowych pomysłów jest cała masa.

21.03.2016 10:18
odpowiedz
Likfidator
74

Legenda priesta niezła, ale wydaje mi się, że zbyt droga. W cenie 6 many nie pozwoli zagrać ani jednej sensownej karty w tej samej turze. Dopiero po Thaurisanie będzie mieć jakiś sens. Jednak mimo wszystko jest to karta "win more", czyli tak naprawdę niczego nie zmienia.
Powinna mieć staty 3/2 i kosztować 4 many. Wówczas byłaby to świetna karta, która pozwoliłaby zagrać w tej samej turze Sylwanę, Thaurisana, czy nawet znaleźć miejsce w midrange'owych taliach priesta, albo nawet powstałaby wersja Aggro.

Tauren też taki sobie. Myślałem, że po śmierci przyzywa 2/2 z prowokacją, ale nie. Przyzywa zwykłego miniona.Co czyni tę kartę przeciętnym, jeśli nie słabym 4 dropem. W tej cenie możemy zagrać prowo 3/5, które będzie znacznie lepszą kartą. No chyba, że minionów z deathrattle będzie więcej i będą miały sensowne synergie.

Blizzard powinien w kwietniu odpalić PTR w Hearthstone i udostępnić go graczom, którzy zdobyli kiedykolwiek legendę. Na PTR każdy dostawałby wszystkie karty jakie będzie można grać w standard i przez miesiąc Blizzard zbalansowałby rozrywkę idealnie. Tak jak ma to miejsce na PTR w Diablo 3. Jak patch idzie na serwery live, to nie ma OP buildów, ani exploitów np. na szybkie wbicie 70 poziomu.

20.03.2016 18:03
odpowiedz
Likfidator
74

Ogólnie nie ma potrzeby instalowania czegokolwiek na PC. Kiedyś wypadało mieć iTunes, bo to był jedyny sposób upgrade'owania iOS, a samo urządzenie trzeba było aktywować podłączając je do komputera. Teraz iUrządzenia są niezależne i nawet nie musisz ich do komputera podłączać ani razu.
Ja iPhone'a i iPada nie podłączałem do PC już z dobre 2 lata. Ogólnie robię to tylko wtedy, gdy wymieniam urządzenie na nowsze. Podłączam stare, robię kopie i potem podłączam nowe, wybierając "odtwórz z kopii" i od razu na nowym jest wszystko dokładnie tak jak na starym.

Podłączając iPhone'a do komputera, który nie ma iTunes, komputer wykryje go jako aparat fotograficzny i pojawi się jako dysk wymienny na którym będą zdjęcia i filmy.

Wgrywanie filmów do odpowiednich aplikacji robi się bezprzewodowo. Aplikacja ustawia serwer HTTP i w komputerze otwierasz przeglądarka i wrzucasz tam pliki wideo, które lecą przez WIFI. Z muzyką było gorzej, bo żeby korzystać z oficjalnego playera trzeba mieć zainstalowane iTunes i odpowiednio zorganizowaną muzykę z tagami na HDD.
Jednak od czasu wejścia Spotify na nasz rynek nie wrzuciłem nawet jednej piosenki na telefon. 20 zł/miesiąc i masz całą muzykę jaką potrzebujesz. Zresztą z filmami i serialami podobnie. Jest Netflix, są VODy, zatem w coraz mniejszym stopniu korzystasz z kopiowania plików. Będąc w domu to już w ogóle można ustawić sobie serwer plików na komputerze czy dedykowanym urządzeniu i całą domową bibliotekę mieć z poziomu sieci domowej.

Najlepiej po prostu zacznij z iOS korzystać. System jest naprawdę świetnie przemyślany i zorganizowany. Tam wszystko jest na swoim miejscu i działa tak jak powinno. Wyraźnie lepiej od Androida, aczkolwiek ten system bardzo się poprawił w ostatnich dwóch latach.

20.03.2016 15:36
odpowiedz
Likfidator
74

Po prostu zakładasz konto u Apple, podajesz mail, wymyślasz hasło i gotowe. Nic więcej Cię nie obchodzi. Wszystkie usługi Apple już masz dostępne i jak zajdzie taka potrzeba to z nich skorzystasz.

Kontakty i inne rzeczy przeniosą się jak zalogujesz się do usług google na iPhonie. Jest też oficjalna appka Apple do przenoszenia danych z Androida na iPhone'a https://support.apple.com/en-us/HT201196

Na iPhonie wszystko działa super, jest dobrze zaprojektowane i nie sprawia problemów. Jedyną wadą tych rozwiązań jest tworzenie zamkniętego ekosystemu. Z usług Apple'a po prostu korzysta się na Maku, iPhonie i iPada i tam działa to super. Jakieś oficjalne narzędzia na Windows są, ale to tylko proteza tego co jest pod Mac OS X.
Najgorzej idzie współpraca Androida z iOS. Na tym pierwszym w ogóle nie da korzystać się z "Where's my iphone", bo przeglądarka wywali błąd, że urządzenie niewspierane. Trzeba albo zmienić to w jaki sposób przeglądarka się przedstawia albo przynajmniej ustawić 'wersję na komputer', by usługi iCloud były dostępne z poziomu Androida.
To tylko jeden z przykładów jak Apple blokuje do czegoś dostęp, bo używasz urządzenia, które nie posiada systemu tej firmy.

Ogólnie jednak iPhone'y to świetne urządzenia, ale od czasu iPhone'a 4 praktycznie się nie zmieniły. Większy ekran, rozdzielczość i 10x albo więcej mocy obliczeniowej. Reszta po staremu.
Z drugiej strony Android od tego czasu naprawdę mocno nadgonił, a AppStore stracił praktycznie wszystkie aplikacje na wyłączność. W zasadzie nie spotkałem się od bardzo długiego czasu z jakąkolwiek aplikacją, która byłaby w AppStore, a nie ma jej na Androidzie.

Ja siłą rzeczy muszę posiadać urządzenia z obu światów do pracy, ale w tym roku pierwszy raz od dwóch lat dałem szansę Androidowi jako osobistemu telefonowi na próbę i wyszło tak, że do iOS wracać nie zamierzam. Tylko trochę iMessage szkoda, bo wysyłał zdjęcia w lepszej jakości niż przez MMSy, ale w sumie są mail'e, Dropboxy itd. więc to nie jest jakaś zauważalna wada.

18.03.2016 10:28
odpowiedz
Likfidator
74

Niektórzy pro twierdzą, że karty za 0 mana psują grę i mieli nadzieje, że blizzard skończy z nimi, a tu proszę jaka niespodzianka.

To nie są karty za 0 many. No mogą być, ale nic wówczas nie dadzą. Dobra, karta priesta przyzwie 0/2 z prowo, czy 1/1.

Mi pomysł na te karty się podoba, ale karta maga jest wyraźnie gorsza od dwóch pozostałych. Priest dostanie świetną kartę, która pomoże zarówno przeciw aggro jak również w late game. Najwięcej value wyciągnie za 8 many, bo można dorwać Raga, Grulla czy Chromagusa. Nawet 7/7 + divine shield będzie niezły. Ogólnie jednak możliwość zagrania losowego miniona za wybrany przez siebie koszt to mocne tempo. Moim zdaniem jest to karta na poziomie mocy Unstable portal. Z drobnymi różnicami tj. siłą Unstable portal była możliwość rozłożenia kosztu miniona na dwie tury (+ zagranie spella bufującego wyrma). Tutaj trzeba to zrobić w jednej turze i nie dostajemy 1 darmowej many. Z drugiej strony mamy kontrolę nad kosztem przyzwanego miniona. Nie będzie sytuacji, że za 2 many dostaniemy miniona o koszcie 1 w 9 turze.
Karta paladyna jest idealna do wolnych talii tej klasy. Żadne aggro nie ma z paladynem teraz szans. Paladyn może na spokojnie kontrować wszystko do 5 tury, a potem +12 HP w następnej, albo +20 HP w 10 turze i późniejszych. Powstanie fatigue paladyna jest bardzo realne z tą kartą.

Na tle powyższych kart, to co dostaje mag wydaje się nieporozumieniem. Nie dość, że wszystkie spelle maga zadają więcej dmg niż kosztują, z wyjątkiem pochodni, która jest 3 za 3, ale ma dodatkowy efekt i pyroblasta. To jeszcze tą kartą nie można celować w bohatera! Gdyby się dało, to karta zastąpiłaby pyro.
Użyteczność tej karty jest praktycznie zerowa. Jedyne sensowne zastosowanie to darmowy spell dla flamewalkera i Antonidasa, ale to marne zastosowanie.

Zobaczymy co jeszcze pokaże Blizzard, ale nie podoba mi się to, że jeśli robią karty oparte o jeden motyw dla wszystkich klas, to nie mogą się postarać, by wszystkie one były użyteczne. Dlaczego paladyn dostaje 2x wartość many, a mag tylko 1x? Skoro karta zadaje dmg tylko minionom, to równie dobrze mogłaby zadawać 2x dmg względem many. Byłaby to świetna kontrolna karta o mocy dorównującej frost bolt i fireball, z tą różnicą, że zadaje więcej dmg minonom, ale nie atakuje bohatera.