Likfidator:

Profil Gry Komentarze
Forum

Likfidator ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

30.06.2016 10:29
odpowiedz
Likfidator
71

Pewnie będzie powtórka z obecnego sezonu, że w pierwszym tygodniu będzie grało z 5 osób, a potem nikt. Bez nowej treści niewielu wróci do Diablo 3.
W obecnym sezonie nawet mi się nie chciało zrobić wszystkich zadań sezonowych. W następny pewnie nawet nie będę grał.

28.06.2016 09:54
1
odpowiedz
Likfidator
71

W pierwszej misji jest taki myk, że bandziory mogą przestrzelić bak pojazdu co spowoduje wyciek paliwa, samochód stanie i nie dojedziemy do celu. To nie było takie oczywiste nawet na premierę gry i można to nazwać nawet złym designem, że gra pozwala nam kontynuować grę mimo iż nie mamy możliwości ukończenia misji.

Z drugiej strony jest to takie wprowadzenie do realiów tej gry. Łatwo nie będzie i często będziemy się zmagać z takimi życiowymi trudnościami. Wówczas był ogromny zachwyt nad tego typu smaczkami np. możliwością przestrzelenia opon w zaparkowanym samochodzie, tak by gość po ucieczce daleko nam nie odjechał. Sprytne podejście ułatwiało grę.

Mafię 1 wspominam bardzo dobrze i gdzieś tak od połowy gry zacząłem nawet narzekać na to, że stała się zbyt łatwa tj. trzymała równy poziom trudności, ale jak już opanowałeś sterowanie i zasady tej gry coraz więcej misji przechodziło się za pierwszym podejściem.
Po niesławnym wyścigu było już łatwo. Sam wyścig zaś to dla mnie najlepsze wyścigowe doświadczenie w grach. Ówczesne gry wyścigowe miały to do siebie, że samochód gracza miał wyraźną przewagę w osiągach i można było popełniać wiele błędów, i nadrobienie kilku pozycji nie było problemem. Na tym tle pojawiła się Mafia, gdzie samo ukończenie całego wyścigu było wyzwaniem, a co dopiero zwycięstwo.
Na wygranie wyścigu straciłem ze dwa dni, ale to była dobra rozrywka. Opanowanie sterowania, poznanie trasy, każdego zakrętu, gdzie przyspieszyć, gdzie zwolnić, aż w końcu się udało. Nie powiem, frustrowało mnie to trochę, ale i tak chciałem grać dalej.
Gdy wróciłem do Mafii po kilku latach wyścig (bez patcha) ukończyłem za drugim podejściem.

To zresztą można powiedzieć o większości, jeśli nie wszystkich misjach, jeśli już wiesz jak je przejść, to będziesz przechodził je bez błędnie kilka razy pod rząd.

Mafia 1 ma ten dobry poziom trudności obecny w serii Dark Souls, czy grach Nintendo. Wymaga od gracza perfekcyjnej gry, ale porażka wynika z błędu gracza, a nie topornego sterowania, wadliwej kamery, czy losowości. Po każdej porażce wiesz, że popełniłeś błąd np. dałeś się podejść przeciwnikowi, którego nie zauważyłeś. W każdej kolejnej próbie uczysz się jak daną lokację ukończyć i w końcu się to udaje.
To nie jest np. COD, gdzie poziom trudności polega na absurdalnej wytrzymałości wrogów, a porażka następuje z powodu zabłąkanej kuli z jakiegoś losowego żołnierza, innymi słowy z porażki nie wyciągniesz żadnej lekcji, bo w następnym podejściu przebieg gry może być zupełnie inny. Takie polowanie na sprzyjający RNG to jest właśnie poziom trudności w najgorszej postaci.

28.06.2016 01:04
odpowiedz
Likfidator
71

Nie oczekuj cudów od tego sprzętu, bo ten laptop jest po prostu słaby. Masz GF 960M, który to wydajnościowo jest na poziomie stacjonarnego GF 750 Ti, czyli taniej karty do wymagań minimalnych.
Chcesz grać na lapku, to trzeba było kupić taki z GF 980M, ale wiedz że nawet ten układ wciąż nie dorównuje stacjonarnemu GF 970 GTX.

Gry na tym laptopie będą działać w nisko-średnich detalach i nic na to nie poradzisz. Ten laptop po prostu nie jest sprzętem dla gracza i tyle.
W podobnej cenie tj. 4 - 4,5 tys. zł mogłeś już szukać czegoś co ma GF 970M. Nie byłoby może najwyższych ustawień, ale przynajmniej dałoby się komfortowo grać na średnio-wysokich, bo 970M prawie dorównuje stacjonarnemu GF 960 GTX.

Źle wydane pieniądze i tyle. Chcesz grać w wysokich detalach na laptopie to kup taki za 7 tys. zł albo droższy. Jak masz 4 tys. zł to kup stacjonarny. Tyle w temacie.

23.06.2016 23:21
odpowiedz
Likfidator
71

http://media2.pl/telekomunikacja/134037-Play-kusi-bonusami-za-rejestracje-numeru-na-karte.html

Tutaj masz opisane. W każdym razie to są wirtualne pieniądze, bo z tego co czytałem w regulaminie znikną po 30 dniach i możesz je wydać tylko na rozmowy (i to chyba tylko krajowe) i pakiety internetowe, na pewno nie na SMSy premium.
Jedyne co jest dobre to przedłużenie ważności konta o 12 miesięcy.

22.06.2016 22:45
odpowiedz
Likfidator
71

Kolejny zepsuty Brawl.
Druid: 2x Innervate, 2x Astral, 2x Nourish i np. jeden duży minion jak Ragnaros.
W pierwszej turze robimy 10 many, w następnej możemy wystawiać cokolwiek portal nam wyrzuci. Jak się trafi później nourish, dobieramy 3 karty.

Potrzeba trochę szczęścia w portalach, ale ogólnie wątpię, by jakiś deck przebił Astrala.

22.06.2016 16:33
1
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
71
10

Zobaczyłem ocenę i nawet nie chce mi się tych wypocin czytać. Dreamfall Chapters to gra 10/10 i tyle. Błędy ma? Pewnie, że ma, ale biorąc pod uwagę mikro-budżet twórcy spisali się na medal. Zakończenie trochę zawodzi, ale jako całość jest to w końcu sequel godny TLJ, która wciąż pozostaje mają TOP1 grą wszech czasów.

gra technologicznie zatrzymała się niemalże na poziomie z 2006 roku

Poważnie? Radzę porównać gry z 2006 roku z tą grą. W Dreamfall Chapters mamy wszystko to co oferuje Unity3D, czyli nowoczesne efekty post-process, czy physically based shading. Do tego styl graficzny, czy design części lokacji jest po prostu śliczny. Graficznie gra daje radę i jest wierna klimatowi serii.

szczątkowy i wymagający mnóstwa biegania z miejsca na miejsce gameplay

Jakie bieganie? Większość rzeczy jest blisko siebie. Jak się nie myśli, to się biega:) bo lokacje są duże. Gameplay mi się bardzo spodobał, bo wymaga od gracza uważnej eksploracji, a nie podążania za znacznikami na automapie, której swoją drogą nie ma. Na początku trochę dziwnie było zatrzymywać się przy drogowskazach, ale ostatecznie należy pochwalić twórców gry za taką decyzję.
W tej serii gameplay jest tylko otoczką, która zwiększa immersję wspaniale opowiedzianej historii. Najgorzej pod tym względem wypadł pierwszy Dreamfall, w którym pojawiły się elementy akcji. Bardzo się ucieszyłem, gdy Chapters wrócił do korzeni z gameplayem pozbawionym sekwencji akcji, czy QTE.

w większości iluzoryczne wybory
No to proszę wskazać grę, gdzie takie wybory miały większe znaczenie. Na samo zakończenie gry nie miały praktycznie wpływu, ale na świat gry już tak. Losy różnych postaci uległy zmianie dzięki decyzjom gracza. Poza tym samo dokonywanie wyboru było w wielu miejscach ciekawe, a to jest główny cel implementacji tej mechaniki w grze.
Nikt chyba nie oczekiwał, że te wybory będą miały większe znaczenie w grze.

optymalizacja leży i kwiczy.

1080p, full detale, najwyższe AA włączone i stałe 60 fps. Czego chcieć więcej? Fakt, że mowa o GF 970 i Core i5, no ale litości, to ledwie przeciętny zestaw dla gracza w dzisiejszych czasach.
Pierwszy rozdział rozegrałem jeszcze na Core2Duo + GF 550 Ti i przy wysokich detalach w 1080p miałem 30 fps bez problemu.
Naprawdę trudno mówić o złej optymalizacji, szczególnie że gra używa wysokich ustawień szczegółowości shaderów.

Ogólnie 6/10 to ocena bardzo krzywdząca dla tej gry, ale w sumie czego oczekiwać od GOLa. Twórcy gry nie wydali nawet złotówki na reklamy w serwisie to i ocena niska. Tutaj promuje się tylko durne AAA.

Poza tym od samego początku było wiadome, że DC będzie grą tworzą tylko i wyłącznie dla fanów poprzednich odsłon. Gra ma mnóstwo nawiązań do poprzednich części, nie tłumaczy praktycznie niczego, nie wprowadza w świat. Po prostu zakłada, że gracz doskonale zna fabułę poprzedniczek. Bez znajomości dwóch poprzednich części nie ma co się za DC zabierać. Gra będzie po prostu chaotyczna i niezrozumiała.
Jeśli jednak jesteście fanami świata Stark i Arkadii, to pewnie już DC dawno ukończyliście i nie mam po co was zachęcać.

Bardzo się cieszę, że wsparłem twórców na KS. Stworzyli oni idealną dla mnie grę. Dziękuję.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-22 16:34:38
22.06.2016 11:50
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
71

Gra może mieć automatyczną regenerację i być piekielnie trudna (Call of Duty albo Spec Ops The Line na wyższych poziomach trudności), albo wręcz przeciwnie, bazować na apteczkach i rozdawać je w takim nadmiarze, że gra staje się mega łatwa (np. Assassin's Creed, Far Cry czy STALKER).

Trudność w grach możemy podzilić na dobrą trudność, gdzie porażki motywują do dalszej gry np. seria Dark Souls, czy gry od Nintendo jak Zelda czy Mario. Jak również jest zła trudność jak seria COD, gdzie porażki wynikają ze zbyt wysokiej wytrzymałości wrogów i zadawanych przez nich zbyt wysokich obrażeń. Połączone jest to też ze zbyt dużą losowością starć tj. giniemy najczęściej od zabłąkanej kuli i taka porażka nie daje nam żadnej lekcji, bo grając następnym razem możemy zginąć w zupełnie innym miejscu i z zupełnie innego powodu. Takie gry są po prostu męczące i w gruncie rzeczy nudne.
W Dark Souls czy grach Nintendo każda porażka wynika z błędu gracza. Kamera, sterowanie, design lokacji, wszystko jest tam zrobione wzorowo. Gracz ginie, bo źle wymierzył skok, nie zrobił uniku, czy użył złego ataku. Gracz uczy się zasad gry i to sprawia największą satysfakcję, a nie samo przechodzenie gry.

Stare apteczki były najczęściej powiązane z quicksave'ami. Największą wadą takiego rozwiązania było to, że nawet po przejściu trudnego fragmentu często przechodziło się go drugi raz, by skończyć mając minimum 50% HP, a nie np. 7%. Z pełnym zdrowiem można było przyjąć całą serię z karabinu na klatę, a mając 10% HP zabijało nas cokolwiek.
To nie był dobry system, a powiedziałbym że to był najgorszy możliwy system w FPSach.

Regeneracja zdrowia rozwiązała te problemy, ale wprowadziła jeden bardzo duży. Najlepszą strategią było okopanie się za osłoną i naprzemienne strzelanie i czekanie za wyleczeniem.

Nowy Doom wprowadził jednak małą rewolucję w tym zakresie. Apteczki niby są, ale dają śmieszne ilości HP, że nawet ich się nie zbiera. W grze jest sprytnie zrealizowana regeneracja zdrowia, ale w formie aktywnej. Praktycznie taka sama metoda co w Diablo 3. Żeby odzyskać HP musimy po prostu zabić demona i zebrać to z niego wypadnie. Wykonując finisher dostaniemy więcej HP.
Wpływa to na znacznie większą dynamikę starć, gdzie gracz musi być w ciągłym ruchu. W połączeniu z wielopoziomowymi arenami czyni to Dooma grą totalnie odmienną od wszystkich innych FPSów na rynku. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że na PC jeszcze nie było tak wertykalnego shootera.

Taki luźny i nierealistyczny setting Dooma pozwolił właśnie na eksperymenty. Bardzo dobrze są też zaprojektowane poziomy trudności. Normal jest bardzo łatwy, można iść od punktu do punktu i przejść grę bez większego wysiłku, gra jest wówczas podobna do innych dzisiejszych shooterów.
Na ultra-violence gra robi się już tak trudna, że chcąc nie chcąc musimy eksplorować dokładnie lokacje w poszukiwaniu wszystkich sekretów, żeby ulepszać bronie i pancerz. Bez tego potwory zrobią z nas miazgę.

Im dłużej gram w Dooma, tym jestem pod coraz większym wrażeniem jak dobra to gra. Jest co prawda wiele słabszych elementów, ale biorąc pod uwagę ile wysiłku włożono w połączenie starego z nowym można na to przymknąć oko.

Dla mnie nowy Wolfenstein to nudny pierd. Staroszkolne były tylko apteczki. Też pełno przerywników, a akcja może się chować przy pierwszym Far Cry'u. Czekam na falę minusów, bo New Order to przecież cudowna gra. Aha przechodziłem ponad miesiąc.

Czemu porównujesz Wolfa do FC1? Przecież to zupełnie inne gry! WOlf był ciekawą grą, ale gdzieś w połowie mnie zanudził. Doom względem Wolfa to ewolucja pod każdym względem. Teraz tylko czekać na zapowiedź Quake'a z trybem dla pojedynczego gracza. Może być tylko lepiej.

Bethesda wydaje coraz lepsze FPSy. Pamiętajmy, że seria Dishonored to też ich dziecko.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-22 11:53:55
21.06.2016 12:15
odpowiedz
Likfidator
71

Dzięki za podpowiedzi, a czym się różni Wii od WiiU i czy są to konsole "ruchowe"?

Wii - od tej konsoli zaczęły się gry ruchowe - kilkanaście świetnych gier jak Wii Sports, Wii Fit, Wii Sports Resort. Kinect i PS Move to podróby Wii, w dodatku nie mają nawet w połowie tak dobrych ruchowych jak Wii.

Wii U - kolejna generacja Nintendo, wstecznie kompatybilna z Wii, czyli uruchomi wszystkie gry z Wii. Wystarczy tylko kupić kontrolery od Wii czyli Wii Remote'y.

Wii U jest konsolą o lepszej specyfikacji sprzętowej niż X360. Większość gier na tej konsoli działa w 60 fps, a wiele działa także w 1080p 60. Podczas gdy X360 to ledwie 720 w 30 fps.

Wii U w standardzie posiada bezprzewodowy pad-tablet z ekranem, czyli może być używana bez TV, np. rodzice oglądają film/serial/mecz, a dzieciaki nadal mogą grać na konsoli przy użyciu samego pada.

Na Wii U jest najwięcej gier dla dzieci, bo konsola jest targetowana pod dzieci 3-12 oraz pod ich rodziców z grami +18. Gier 13-17 jest relatywnie mało, ale to dlatego że PS4 i XO celują głównie w tą kategorię.

Wii U to typowa konsolowa rozrywka. Większość gier posiada tryb coop, który pozwala na wspólną grę do 4 graczy na jednym ekranie.

Super Mario 3D World https://www.youtube.com/watch?v=wLOKVABfrzw to świetna gra coop dla kilku osób.
Super Smash Bros U to najlepsza gra na wspólną kanapową rywalizację do 8 graczy na jednym ekranie i to przy 1080p w 60 fps.

Wii Sports Club - trzecia odsłona serii która dała początek wszystkim grom ruchowym. Zawiera wszystkie mini-gry z poprzednich części.

Mario Kart 8 - najlepsze arcade'owe wyścigi jakie powstały.

Splatoon - czyli pozbawiony przemocy FPS/TPS w stylu CODa, choć według większości ze znacznie ciekawszym gameplayem.

Gier jest wiele, a w kategorii gier przyjaznych młodszym graczom Wii U zdecydowanie przewyższa pozostałe platformy.
Jest też Minecraft i dzięki padowi z wbudowanym tabletem gra się w niego znacznie wygodniej niż na pozostałych konsolach. Są też gry typowo dziewczęce, czyli coś dla każdego.

Dla starszych też się coś znajdzie, szczególnie jeśli lubi się japońskie klimaty. Na Wii U wyszła np. Bayonetta 2 (z pierwszą częścią w zestawie) oraz Xenoblade Chronicles X. Na E3 pokazali też nową Zeldę, która dla mnie jest najlepszym tytułem jaki w tym roku ma wyjść.

Z pozostałych funkcji. Wii U ma bardzo dobrą przeglądarkę internetową, z poprawnie działającą ochroną rodzicielską. Można wygodnie oglądać np. youtube na ekranie TV wybierając kolejne filmy na ekranie tabletu.
Są też najpopularniejsze serwisy VOD jak Netflix, ale polskich serwisów z oczywistych względów brak, choć może działają przez przeglądarkę.

Jest też trochę starszych gier z X360 i PS3 jak np. Tekken Tag tournament 2, jakiś NFS, FIFA, Mass Effect 3, Batman: Arkham City, dwie odsłony Assassin's Creed, Watch Dogs.

Jedyną tak naprawdę wadą Wii U jest to, że w przyszłym roku wychodzi nowa konsola Nintendo NX. Jednak i tak Wii U ma lepsze wsparcie od X360 czy PS3, na które nie wychodzi już nic, a Wii U jeszcze przez rok będzie dostawało nowe gry i teraz ma już bardzo bogatą bibliotekę gier i uruchamia wszystko to co wyszło na Wii.

Pewnym problemem może być dostępność gier na tę platformę. U nas w sklepach raczej nie dostaniesz gier na Wii U, może w Empiku coś będą mieć. Na allegro, czy w internetowych sklepach konsolowych znajdziesz za to wszystko bez problemu.
Starsze gry na Wii można kupić bardzo tanio. Nowe gry na Wii U też są dosyć tanie, wyraźnie tańsze od gier z PS4 i XO.

No i zapomniałbym. Na Wii U masz tryb multiplayer za darmo, na XO i PS4 trzeba co miesiąc płacić abonament za możliwość gry po sieci.

19.06.2016 11:44
odpowiedz
Likfidator
71

Pamiętaj tylko, że cena gry drastycznie spada z każdym brakiem. Masz samą płytę, więc może być problem ze sprzedaniem gry nawet za 10% wartości kompletnego pudełka.

19.06.2016 10:30
1
odpowiedz
Likfidator
71

A czego Ty oczekujesz? Że ktoś zrobi moda za Ciebie?
Jeśli nawet nie potrafisz samodzielnie znaleźć informacji jak zmodować tę grę, to niczego nie stworzyć.

Skoro tu już piszę, to trochę Ci pomogę:
1. Ściągasz jakiś Hex edytor.
2. Przeglądasz pliki gry i szukasz znajomych nagłówków po których rozpoznasz ich format.
3. Jeśli niczego nie odkryjesz, to znaczy, że gra używa własnego formatu, albo używa kompresji. Sporo z tym zabawy, ale też idzie wyciągnąć dane graficzne i muzyczne. W przypadku Gothica I wszystko będzie opisane w necie i ewentualne extractory są już od dawna dostępne.
4. Jak już masz wyciągnięte dane graficzne, czy dźwiękowe możesz przystąpić do zastępowania ich swoimi własnymi tworami.

19.06.2016 09:39
odpowiedz
Likfidator
71

Ja się od Xenoblade totalnie odbiłem. Gra wyglądała nieźle, ale jak zobaczyłem ten durnowaty system walki, to miałem dość. Dlaczego jRPGi porzuciły kapitalny system turowy z wybieraniem akcji dla każdej postaci z osobna na rzecz tego biegania w kółko i umiejętnościami, które same się włączają jak CD minie.
A później się dziwią, że z mainstreamowego konsolowego gatunki jRPGi stały się totalną niszą.

Taki zarzut mam do prawie wszystkich gier z tego gatunku. Co gorsza nawet remake FF 7 będzie miał prawdopodobnie ten durnowaty system walki.

Ale to może kwestia sterowania, nigdy nie przepadałem za kontrolerami od Nintendo.

Większość 'dużych' gier na Wii obsługiwała kontrolery NGC, albo Wii Classic Controller. Jak nie lubiłeś Wii Remote, to trzeba było grać na jednym z tych dwóch.

19.06.2016 00:29
odpowiedz
Likfidator
71

To samo zauważyłem na forum, a konkretnie kiedy ostatnio ktoś pytał o wybór słuchawek. Znaleźli się użytkownicy, którzy pisali "Polecam tan model, sam używam". Skoro nie masz porównania do innych modeli, to niestety Twoja rada jest kompletnie bezużyteczna.

A skąd wiesz, czy nie ma porównania do innych modeli, ani z jakich modeli korzystał w przeszłości. Do tego nawet sama kwestia "mam, używam i na razie nie myślę o nowych, bo obecne mi wystarczają" to wystarczający powód do polecenia produktu.

Nie wiesz też ile czasu taka osoba poświęciła, by wybrać odpowiedni produkt. Może przestudiowała dziesiątki opinii, recenzji, testów itd. by wybrać najlepszy produkt pod własne oczekiwania.

Krukilis, jak zwykle wykazujesz się brakiem spojrzenia na temat z szerszej perspektywy. Jakbyś trochę pomyślał, to byś takiego tematu nie zakładał, bo jak sam widzisz, postawiłeś tezę, którą obala się w dwóch zdaniach.

18.06.2016 21:09
1
odpowiedz
Likfidator
71

Moje pytanie brzmi dlaczego nowsza karta jest gorsza od starszej... potrzebuje waszej pomocy bardzo chcę jeszcze raz zagrać w ten tytuł...

A tak trudno porównać w internecie parametry kart graficznych?

Stary GF 8800 GT vs 730 GT:
Higher memory bandwidth 64.6 GB/s vs 40.1 GB/s
Higher texture rate 39.2 GTexel/s vs 14.4 GTexel/s
More texture mapping units 56 vs 16
Slightly more render output processors 16 vs 8

Jak widzisz GF 8800 GT będzie 50-100% wydajniejszy od GF 730 GT przynajmniej teoretycznie. W starszych tytułach może być jeszcze większa różnica, bo GF 7xx były optymalizowane pod DX11 i gry pod starszy DX9 będą działać gorzej.

Zresztą jakbyś trochę poczytał w internecie wiedziałbyś, że niczego poniżej GF 750 Ti, czy odpowiednio wydajnego Radeona nie warto kupować. Chyba, że używane karty jak np. GF 460, który stanowi dobrą parę do Core2Duo.

Nowy GF 730 kosztuje 270 zł.
Za 200 zł kupiłbyś GF 460, a dorzucając 100 zł miałbyś jeszcze Core2Quada Q6600. Na takim duecie zagrałbyś nawet w większość obecnie wydawanych gier, a wszystko wydane do 2012 roku działałoby płynnie w wysokich detalach.

15.06.2016 16:37
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

A co miał powiedzieć?
Sorry, ale za dwa lata wasze dotychczasowe Xboxy One będą totalnie przestarzałe, ale weźcie kupujcie wersję slim, bo musimy na czymś teraz zarabiać.

Skoro już w tej generacji zarówno Microsoft jak i Sony pozwalają deweloperom na wszystko tj. totalnie zabugowane i nieprzetestowane gry, które może dostaną łaty, a może nie. Do tego bez jakiejkolwiek gwarancji płynności. Zatem myślicie, że Microsoft zakaże wykorzystywać moc ich następnej konsoli w rozdzielczości 1080p?

Zapowiedź Scorpio to otwarte przyznanie się do tego, że Xbox One to porażka na całej linii. Przy całej machinie marketingowej konsola sprzedała się tragicznie, a gry jakie na nią wychodzą to ledwie porty z PS4 tzn. jak uda się uzyskać płynność schodząc do 900p to dobrze, a jak nie to grajcie w 23 fpsach.

Branża w tej chwili przechodzi wielki kryzys. Nikt nie wie jak ma dalej funkcjonować. Konsole są w stanie agonalnym i nie wiadomo jak będą wyglądały kolejne lata, gdy bańka remasterów, rebootów i sequeli w końcu pęknie.

15.06.2016 11:48
odpowiedz
Likfidator
71

Dać pieniądze złodziejowi i jeszcze narzekać, że oszukał. W ogóle zadziwiające jest jakim to trzeba być idiotą, żeby płacić złodziejom za piracki sygnał.

Tym bardziej, że Euro można obejrzeć za darmo i to legalnie: http://satkurier.pl/news/129737/czy-das-erste-i-zdf-z-meczami-euro-2016-zostana-wylaczone.html

14.06.2016 00:16
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Siara000, ale Ty nie jesteś targetem dla Microsoftu. Konsole, czy w zasadzie to co dzisiaj się konsolami nazywa jest przeznaczone dla tych wszystkich, którzy z najróżniejszych powodów nie chcą grać na PC i zmagać się ze wszystkimi trudnościami tej platformy.

Konsolę kupujesz w markecie, podłączasz do TV jak odtwarzacz DVD i ma działać. To jest właśnie idea konsoli. Od przyszłego roku wejdzie nowy model sprzedaży, gdy na rynku będzie więcej niż jedno urządzenie. W ten sposób mniej zamożni, czy mniej zainteresowani grami będą mogli kupić tańszą, aczkolwiek oferującą gorszą grafikę konsolę, a gracz core'owi będą mogli kupić coś co pozwoli im na grę w 60 FPS i lepszej grafice. Jednocześnie zachowując przyjazną konsolową obsługę.

Dla samego Microsoftu to bez różnicy, czy gracz kupi Xboxa, czy PC z Windows 10. Prawdę mówiąc nawet lepszym wyjściem jest gdy kupi PC, bo wówczas zapłaci 100% ceny sprzętu, a kupując Xboxa Scorpio to Microsoft będzie musiał dopłacić do ceny sprzętu.

W obu przypadkach gry będą sprzedawane przez Microsoft i deweloper będzie musiał oddać taki sam % ze sprzedaży Microsoftowi. Do tego na PC nie będzie rynku wtórnego, tylko wszystko podczepiane pod konto Microsoftu.

Z perspektywy biznesowej decyzja o połączeniu Windows 10 i Xboxa nie dziwi, co najwyżej można zadać pytanie dlaczego dopiero teraz?

Niestety dla nas graczy PCtowych niekoniecznie będzie to dobry ruch. Otóż Microsoftu włączy Windows do wielkiej bitwy, to Sony będzie mocniej zabiegać o to, by exclusive'y dla PS omijały PC. Przykładowo SF V jest na wyłączność dla PS4, ale Sony pozwoliło na wersję PC. W przyszłości takie umowy mogą już wykluczać nie tylko Xboxa, ale również PC.
Teraz komputery były takim złotym środkiem dostającym gry z obu światów, z wyjątkiem exclusive'ów z pierwszej linii frontu.

W każdym razie szykuje się sporo zmian w ciągu dwóch najbliższych lat. Mocniejsze konsole w końcu powinny przełamać barierę prymitywnego gameplay'u rodem z poprzedniej generacji. W końcu jakiś powiew świeżości, bo stagnacja jaka jest obecnie w branży przypomina wielką zapaść jaka miała miejsce w latach 80. Wówczas rynek się całkowicie załamał, dziś żyje na remasterach i tasiemcach.

13.06.2016 23:06
odpowiedz
Likfidator
71

optymalizacja gier na konsole i na PC to dwa różne światy. 6G im lekko starczy,

A piszesz to na jakiej podstawie? Po pierwsze różnice optymalizacyjne na PC i konsolach dotyczą tylko i wyłącznie narzutu po stronie CPU. GPU tu i tu pracują zawsze optymalnie. Po drugie jak pisałem, kwestia rozdzielczości skaluje się liniowo z wydajnością GPU. Platforma docelowa nie ma znaczenia.
Jeśli się mylę, to proszę podaj źródło, które twierdzi inaczej.

13.06.2016 22:37
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Szykuje się nam ostra walka konsol kolejnej generacji. Najpierw miało wyjść Nintendo NX, które miało być trochę wydajniejsze od XO i PS4. Jednak Sony i Microsoft nie chciały dopuścić do takiego stanu rzeczy, by Nintendo znów dzierżyło tytuł najsilniejszej platformy. Dlatego zaczęli pracować nad NEO I Scorpio.

Nintendo widząc taki stan rzeczy, odłożyło czas premiery NXa i czeka na ruch konkurencji. Pierwszy wystartował Microsoft i to z grubej rury. Sony zapewne dostało przecieki, że Microsoft zapowie nową konsolę i dali na wstrzymanie. Jeśli prawdą jest, że planowali sprzęt 4,1 TF, to teraz muszą przemyśleć sytuację i pewnie jeszcze trochę zwiększą wydajność.
Tak naprawdę trudno powiedzieć, która konsola będzie najwydajniejsza. Obawiam się, że Sony będzie miało problem gonić wydajnościowo XO i NXa, ze względu na kłopoty finansowe firmy. Microsoft i Nintendo mogą sobie pozwolić naprawdę sporo dopłacać do każdej sprzedanej sztuki, a Sony raczej nie bardzo.

Pytanie czy nowy Xbox wystarczy do 4K? I tak i nie. Podbijanie rozdzielczości bardzo dobrze się skaluje względem wydajności GPU. Zatem jeśli Scorpio ma 4,87x wydajniejsze GPU, to poradzi sobie z 4K w grach, z którymi XO radził sobie w 1080p. Tylko no właśnie, z jakimi grami XO radził sobie w 1080p? Większość działała w 900p, albo niżej. Dopiero na PS4 działały w 1080p, a tutaj już mamy tylko 3.26x wzrost wydajności względem PS4, czyli do pełnego 4K w 30 fps z grafiką identyczną do obecnej generacji mocy Scorpio zabraknie.

Zatem czekają nas rozdzielczości sub4K, pewnie w okolicy 1440p, a nie 2160p. Z drugiej strony w 1080p konsola powinna bez trudu poradzić sobie z 60 fps, pięknymi cieniami, rozszerzonym oświetleniem i porządnym AA.

Żeby konsola gładko przeszła na 4K potrzebuje min. 8 TF, jak pokazuje świat PC, wciąż potrzebne są rozwiązania na dwie karty, żeby myśleć o 4K w 60 fps.

Z drugiej strony jednak, w 4K będą działać tylko mniejsze i starsze gry, które dostaną patcha 4K. Nowe gry będą trzymać 1080p, ewentualnie 1440p pod VR. Szkoda mocy na tak wysoką rozdzielczość, jeśli można w zamian użyć dużo bardziej złożonych shaderów, które będą zdecydowanie lepiej wyglądać niż sam wzrost gęstości pikseli.

13.06.2016 18:32
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Ale gry singlowe - czemu nie mogą mieć wydawanego chociażby dema technologicznego z prostą planszą.

Nie ma dem z prostego powodu. Gry sprzedaje marketing, a nie demo. Można by nawet powiedzieć, że gra to tylko dodatek do całej maszyny marketingowej. Wszystko sprowadza się tylko do wydania pieniędzy, a potem to już wszyscy mają gracza gdzieś.
Dema zniknęły, bo statystyki pokazały, że gry bez dem sprzedawały się lepiej, a przynajmniej gorszej jakości gry można było sprzedać lepiej marketingiem, jeśli dema nie posiadały.

Pojawienie się dema w dzisiejszych czasach świadczy tylko o tym, że twórca gry jest tak pewny swojego produktu, że uważa iż sama jego jakość pomoże go sprzedać.
W moim przypadku ostatnim razem, gdy demo przekonało mnie do zakupu gry był Batman: Arkham Asylum. Byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tej gry, jak do wszystkich innych adaptacji, a tu totalne zaskoczenie. Dzięki wersji demo kupiłem grę kiedy tylko pojawiła się na półkach.

Warto pochwalić też Electronic Arts za ich Origin Access i wersje testowe dają między 3, a 10 godzin zabawy w pełną wersję gry. To jest nawet lepsza rzecz niż wersja demo. Szkoda tylko, że prezentują taki poziom, że trudno mi rozegrać cały okres testowy, a co dopiero mówić o zakupie.

Wracając do DOOMa. Jeśli tylko możecie, to ściągnijcie demo, warto. Gra jest pod wieloma względami inna niż dzisiejsze strzelanki. Za sam fakt, że nie ma w niej systemu osłon warto ją docenić.
Niestety nie jest to gra tak dobra jak DOOM z lat 90 i tak naprawdę ma z tą grą niewiele wspólnego. Nowy DOOM to bardzo brutalny Metroid Prime. Twórcy nawet się nie kryli z nawiązaniami. Prawie identyczna minimapa, podobne sterowanie, umiejętności, podstawowa broń, nacisk na elementy platformowe, czy nawet ujęcie głównego bohatera na ekranie ekwipunku.
Sprytnym zagraniem było to, że sklonowali grę z platform Nintendo i wydali ją na wszystko poza Nintendo. Wyszła bardzo dobra gra, ale no właśnie taka mało DOOMowa.

Miejcie też na uwadze, że pierwsza lokacja jest po prostu kiepska. Niewielka i bez większego pomysłu, ale to taki tutorial wprowadzający w grę. Gra rozkręca się dopiero od 3 cz 4 mapy. W Doomie wbrew pozorom strzelania jest bardzo mało. Mniej niż w starych Doomach. Gdzieś 60% czasu schodzi na eksplorację, 30% stanowią arenowe starcia z potworami (najsłabszy element gry) i 10% walka z potworami, które błąkają się po lokacji (najlepszy element gry!).
W starym DOOMie, strzelania do potworów błąkających się po mapach było 60%, eksploracji 30%, a starć (pseudo) arenowych było 10%.

Jak pisałem wyżej Metroid, a nie Doom:) Miejcie jednak na uwadze, że Metroid Prime to były świetne gry i nie ma nic złego w klonowaniu gameplaya z tych gier. Jak już zaakceptuje się czym DOOM jest, to gra się w niego przyjemnie.

Tak na marginesie, zauważyliście, że każda dekada ma swojego Wolfa, Dooma i Quake'a?

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-13 18:35:22
13.06.2016 10:41
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Wolf jak Wolf, ale nowy Commander Keen to byłaby rewelacja!

11.06.2016 19:14
odpowiedz
Likfidator
71

Apple nie pozwala na jakiekolwiek nakładki. Każdy iPhone czy iPad ma ten sam soft niezależnie gdzie kupiony.

11.06.2016 11:53
odpowiedz
Likfidator
71

Moim zdaniem nie ma sensu kupowania gier na wyprzedażach EA, teraz i tak wszystko trafia do Origin Access. Lepiej wykupić dostęp na miesiąc za 15 zł i ograć.
Battlefront też trafi do OA prędzej czy później, powiedziałbym, że nawet prędzej niż później. Teraz też ulepszyli BF4 do edycji premium w OA.

No i jeszcze można ograć nowe gry przez kilka godzin np. dali 6 godzin Mirror's Edge. Tak na marginesie, raz przyznany okres próbny jest niepowiązany z OA. Jak anulujecie subskrypcję i zostanie wam czas próbny, to możecie dalej z niego skorzystać. Mi tak wisi 8 godzin gry w NFSa.

09.06.2016 19:14
odpowiedz
Likfidator
71

To co, czeka nas remaster WoWa? Patrząc na te wszystkie wydarzenia byłby to dobry pomysł. Treść podstawki + nowy silnik + nowa grafika.
Płacisz abonament raz i możesz grać w starego WoWa z dodatkami oraz w tego nowego z podstawową treścią.
Activision już to robi dodając remaster MW1 do najnowszej odsłony CoDa.

09.06.2016 19:01
odpowiedz
Likfidator
71

Bez przesady, każdy dwurdzeniowiec uciągnie h.264 w 720p w trybie software. Tutaj sytuacja jest nawet lepsza, bo GF 9xxx miały już sprzętowe dekodery dla h.264, więc z poprawnie zainstalowanymi sterownikami ten komputer powinien odtwarzać video z youtube i innych stron z 3-5% obciążeniem.
Problemem może być zasyfiony system, albo inne błędy. Najlepiej postawić na nim czysty Windows 7 albo 10 i powinno to jakoś działać.

Nie oczekuj jednak cudów po Turionie X2. Bardzo słaby CPU który będzie zamulał nawet przy przeglądaniu neta.

09.06.2016 18:37
odpowiedz
Likfidator
71

Komputer możesz kupić już dziś i przez pewien czas korzystać ze zintegrowanej karty graficznej, do netu i prostych gier wystarczy.
Później kupisz GF 1070 jak będzie dostępna. Ewentualnie możesz trochę poczekać i kupić całość od razu.

W zestawie powinna się znaleźć i5 z odblokowanym mnożnikiem, SSD 256 GB na system, HDD 2 TB na magazyn, do tego kup trochę droższą obudowę, która ma sporo miejsca i jest dobrze wentylowana.
Poszukaj takiej, która ma sporo miejsca pod płytą główną, ja mam Zalmana Z12 Plus. Fajne jest to, że wszystkie przewody poprowadziłem pod płytą, nie tylko wygląda to ładnie, ale również usprawnia przepływ powietrza wewnątrz.
Pomyśl też o lepszym chłodzeniu na CPU, komputer będzie cichszy, bo boxowe wentylatory jakie Intel daje do swoich obecnych generacji są beznadziejne.

Takie dodatki podnoszą cenę o 200-300 zł, ale kultura pracy jest dużo wyższa.
Jeśli chodzi o części to jak zawsze warto sugerować się http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_czerwiec_2016

08.06.2016 12:29
odpowiedz
Likfidator
71

Diablo na PSX ciekawe:)
Cały czas byłem przekonany, że graficznie ta wersja jest lepsza od PCtowej, w końcu PSX pracował w 16-bitowym kolorze i miał akcelerator graficzny. A tu niespodzianka gra działa w 320x240, a na PC w 640x480, co przy użyciu tych samych sprite'ów oznacza, że na ekranie jest ledwie 1/4 obszaru co w wersji PC. Na PSXie brakuje też części efektów. Doprawdy dziwne, biorąc pod uwagę, że PSX jest porównywany do Pentium + 3DFX, a nie do Pentium + SVGA. Co prawda 3DFX miał 'trochę' więcej mocy, ale mimo wszystko poprawnie napisana gra powinna na PSXie pokonać wersję na gołe Pentium 60-120 MHz.

Tak na marginesie. PSX posiadał rozdzielczość do 640x480x16bit, ale nie było praktycznie gier pracujących w tym trybie. Co najwyżej menu, albo statyczne wstawki w niektórych grach.
Z drugiej strony mieliśmy Segę Saturn, gdzie flagowy Virtua Fighter 2 działał w 708x480 przy 60 fps!
https://www.youtube.com/watch?v=peGheI2vAmI

Zadziwiające, że najsłabsza wydajnościowo konsola, posiadająca w dodatku najsłabsze gry na wyłączność z całej trójki, wygrała generację. Nigdy nie zrozumiem sukcesu PSXa. Konsola była tania, łatwa w programowaniu i Sony rozdawało licencje praktycznie każdemu. Dużo gier + tania konsola = sukces.
Sony odziedziczyło też wielu deweloperów amigowych, którzy przenieśli się na tę platformę po upadku Commodore.

wszyscy teraz się spuszczają nad 1200 a ceny na aukcjach zaczynają przekraczać 1000 zł. to jest chore.

Amiga 1200 była niewątpliwe dobrym sprzętem, ale wydanym zbyt późno. Jest też najlepszą Amigą jaka wyszła, nie licząc dość niszowej 4000. Jej wysoka cena wynika z tego, że można ją mocno rozbudować, ale to kosztuje spore pieniądze.
Amigę 1200 można wyposażyć w PPC i emulować na tym PowerMaca, który dorównuje wydajnościowo prawdziwym PowerMacom.
Amigowcy długie lata przedłużali żywot swojego sprzętu. Praktycznie do 2000 roku te komputery wyposażone w odpowiednie układy dorównywały nowym Macom czy PC.
Amiga + 3DFX, czy nawet Geforce 3, jest jak najbardziej możliwa.

Swoją drogą najtańszym sposobem na nowoczesną Amigę jest zakup Maca Mini z PPC, teraz są za jakieś grosze i zainstalowanie Amiga OS 4. Starych gier z 68k się nie odpali na tym bez emulacji, ale będzie to 100% amigowe środowisko zdolne uruchomić cały soft pod PPC.

07.06.2016 12:41
odpowiedz
Likfidator
71

Jak mi ktoś da deck, który niszczy to ścierwo to ładnie podziękuję.
Patron Warrior roznosi wszystkie huntery ze standardu.
Gram nim od końcówki ostatniego sezonu. Win ratio 62% (53:32) w tym huntery 7:0. Miałem win ratio 69%, ale teraz na rank 10 trafiłem na stada talii kontrolnych i utknąłem już drugi dzień.

07.06.2016 02:03
odpowiedz
Likfidator
71

Mirror's Edge to nie była średnia gra. To był bardzo dobry tytuł z bardzo dużym powiewem świeżości. Miał trochę błędów i nie każdy element działał jak należy, ale biorąc pod uwagę jego innowacyjny charakter bronił się doskonale.
Grało mi się tak dobrze, że to jedna z nielicznych gier, którą przeszedłem dwa razy pod rząd.

Tegoroczny reboot to niestety gra zupełnie inna. Trudno tutaj mówić w kategoriach lepsza/gorsza. Po prostu inna. Mi wprowadzone zmiany nie odpowiadają i wręcz uważam, że całość jest znacznie gorzej przemyślana niż pierwsza część.
Co gorsza gra sprawia wrażenie jeszcze większego eksperymentu i wszędzie widać brak połysku.
Pierwsza część tylko w nielicznych elementach trochę szwankowała. Tutaj na każdym kroku coś nie do końca pasuje.

Otwarty świat w takiej grze wydaje się dobrym pomysłem, ale wykonanie jest słabiutkie. Pierwszy zarzut to kopiuj/wklej. Miasto zbudowane jest z niewielkiej ilości klocków i cały czas mamy wrażenie deja vu. Drugi zarzut jest taki, że już na samym początku gry dobiegamy na misje i okazuje się, że w misji będziemy biegli tą samą trasą, tylko tym razem będą przeciwnicy rozstawieni.
To są wrażenia po godzinie gry z Origin Access! Dalej będzie jeszcze gorzej zapewne.

Misje fabularne są trochę lepiej zrealizowane, ale design lokacji jest znacznie gorszy niż w pierwszej części. Tam lokacje były super przygotowane pod 'flow', a tutaj co chwila gubimy się, bo nie wiadomo gdzie dalej wskoczyć. Czuć też oskryptowanie akrobacji. W poprzedniej odsłonie przeszkody można było pokonywać na kilka sposobów, tutaj np. często spotyka się ściany po których nie da się zrobić wall runa, bo należy zrobić długi skok z rampy. Często kończy się do wczytaniem checkpointu. W poprzedniej części można było dowolnie pokonywać przeszkody.
Całe sterowanie sprawia wrażenie bardziej topornego i mniej responsywnego, a to spory zarzut w tego typu grze.

Nie wiem czemu też dodano rozwój postaci? Początkowo nie mogłem się w grze odnaleźć, bo Faith nie wykonywała wszystkich ruchów, okazało się, że trzeba je będzie odblokować.
Pojawiły się też przesadzone manewry jak np. podwójny wall run/jump, które będą do odblokowania pod koniec gry.

Tak jak pierwowzór przeszedłem w całości przy jednym podejściu, tak w w przypadku Catalyst ogranie 6 testowych godzin będzie wyzwaniem. Niemniej gra jest na tyle przyzwoita, że kiedyś będę chciał ją przejść, z tym że kupując ją za ułamek obecnej ceny.

Zakupu samej gry nie polecam. Moim zdaniem 200 zł to trochę za dużo jak na taki produkt. 99 zł byłoby ceną w sam raz, by skusić mnie do premierowego zakupu. Warto jednak kupić Origin Access, bo to fajna usługa i jest Fifa 16 w pakiecie. Na Euro jak znalazł:)

06.06.2016 13:20
odpowiedz
Likfidator
71

Ta gra to typowe AAA. Idziesz z A do B i pokonujesz kolejne fale identycznych wrogów. Stylistycznie podobne nawet do Gears of War:)

Od strony technicznej widać, że grę stworzono pod Amigę. Żeby wyciągnąć płynną animację przy kilkudziesięciu postaciach na ekranie, przycięto kolory. Nie wiem, czy użyto po prostu 4-bitowego trybu 16 kolorów, czy trybu podwójnego pola tj. 3 bit + 3 bit, pozwalającego generować dwie niezależne płaszczyzny w 8 kolorach każda.
Pierwsze podejście pozwoliłoby na dowolne użycie 16 kolorów, ale wymagałoby przerysowywania tła w każdej klatce, a drugiej oznaczałoby użycie tylko 8 wybranych kolorów dla tła i 8 dla pierwszego planu. Licząc kolory na oko tło mieści się w limicie 8 kolorów, ale pierwszy plan ma 9 czy 10. Trzeba jednak uwzględnić to, że mogły zostać użyte dodatkowo sprite'y, które omijają te limity.
W każdym razie w grze jest wyraźnie mniej kolorów niż w typowej grze amigowej, ale jest za to zdecydowanie więcej akcji i metody opisane powyżej musiały być użyte, żeby odciążyć CPU.

Na ekranie jest wyświetlanych więcej kolorów, pewnie nawet ponad 100, ale to wynika z jeszcze innej sztuczki jaką dysponowała Amiga. Mianowicie chodzi o Coppera, czyli koprocesor, który potrafił modyfikować parametry układu graficznego co każdą linię obrazu. Jest to sprzętowa implementacja tricku stosowanego w demoscenie na maszynach 8-bitowych. Tam używana tylko do statycznych obrazów, bo synchronizacja CPU z rysowaniem linia po linii zabija wszelką wydajność.
Amiga jednak miała dedykowany koprocesor, który wykonywał swój własny program i mógł takie zmiany dokonywać w czasie rzeczywistym.
Dlatego Amiga miała unikatową funkcjonalność pozwalającą mieć na ekranie dwie różne rozdzielczości np. 320x100 + 640x100 dzielące ekran po połowie. To jednak nie było często używane w grach.

Copper był używany najczęściej do wyświetlania płynnych gradientów tła. Tak jak widać w tej grze płynnie przechodzący błękit nieba i paski temperatury, czy osłony. Każdy z nich używa tylko jednego koloru, który jest zmieniany linia po linii przez Coppera. Te gradienty mogły być tylko pionowe, ze względu na to, że ekran jest odświeżany od góry do dołu.

W grze widać wyraźny podział ekranu na 3 części. Górna, gdzie są paski i gradient. Środkowa, gdzie jest walker oraz dolna, gdzie jest czerwony pasek z informacjami. Każda z tych części jest inaczej traktowana przez Copper i ta dolna ma własną czerwonawą paletę barw.

Jak pisałem, jest to gra od podstaw zaprojektowana pod układy Amigi. Przeportowanie jej na PC byłoby problematyczne, bo grafika jest adekwatna do gier z 286, ale ten CPU nie udźwignąłby takiej dynamiki rozgrywki. Z drugiej strony wymagając 486 ciężko byłoby taką grę na PC sprzedać, bo oczekiwania tej grupy odbiorców były już znacznie wyższe odnośnie oprawy graficznej.

Wracając do Amigi, to chyba najlepszym pokazem możliwości układów graficznych tego komputera jest: https://www.youtube.com/watch?v=BoiHk_3siYg
Setki kolorów na ekranie, mimo iż gra pracuje w trybie 8 + 8 kolorów tylko. Współpraca koprocesorów graficznych robi swoje.

Tak na marginesie, demoscena na amidze nigdy nie osiągnęła takiego poziomu jak na innych platformach. Po prostu nie było w czym się wykazać, bo to czym się szczycono na pozostałych platformach, Amiga robiła sprzętowo jedną linijką kodu.
Układy graficzne i dźwiękowe Amigi wyprzedziły konkurencję o 5 lat. Amiga wyszła w czasach, gdy pozostali szczycili się wyświetlaniem 16 kolorów, podczas gdy Amiga potrafiła wyświetlać zdjęcia w 4096 kolorach!
Gdy Macintoshy zaczęto używać do edycji tekstu, Amigi używano do CGI na potrzeby filmów i telewizji. Układy Amigi pozwalały nakładać obraz z komputera na sygnał telewizyjny. Sprawiając, że Amigi można było używać jako taniego sprzętu do grafiki ekranowej.
Nawet nasz Polsat przez pewien czas używał Amig. Pamiętam jak ok. 1996 roku czasem można było zobaczyć ekran workbencha jak im się coś wywaliło.

Amiga podzieliła los 3DFXa. Świetny, rewolucyjny hardware, który z braku sensownych usprawnień w kolejnych wersjach przegrał z konkurencją.
Zresztą porównajmy Amiga 1200 wyszła 7 lat po pierwszej Amidze, różnice:
- trochę wydajniejszy CPU,
- 2 MB RAM, zamiast 512 KB (ale można było rozszerzyć),
- ten sam układ dźwiękowy,
- układ AGA, czyli stary ECS z możliwością wyświetlania do 256 kolorów, ale tak wolny, że używanie więcej niż 64 kolorowych palet nie miało sensu.

PC w tym czasie:
- 80086 -> 80486 - ogromny skok wydajności,
- EGA -> SVGA - z 16 kolorów na sztywnej palecie do 256 w rozdzielczości 1024x768 lub 32 tys. kolorów w mniejszych rozdzielczościach. Tryb 320x200 w 256 kolorach standardem w grach.
- prosty 3 głosowy generator dźwięku -> SB Pro, czy nawet GUS tj. 32 kanały sprzętowe (amiga tylko 4).

Amiga 1200 vs SNES:
Dźwięk:
- 4 kanały audio vs 8 kanałów audio + DSP,
Grafika:
- 256 kolorów na jednowarstwowym ekranie vs 32 tys. kolorów,
- max 2 warstwy 16 + 16 kolorów vs 2, 3 czy 4 warstwy, limit 16 kolorów na kafelek (100-200 kolorów na warstwę),
- brak efektów półprzezroczystości vs możliwość ustawienia półprzezroczystości jednej warstwy,
- software'owe efekty specjalne vs sławny Mode 7 i najróżniejsze układy wspomagające montowane w kartridżach.

Mówiąc wprost, Amiga 1200 była totalnie przestarzała w momencie swojego debiutu i chyba ostatecznie pogrążyła całą serię. CD32 było gwoździem do trumny. Gdzieś czytałem, że przed bankructwem planowali jeszcze wydać nową Amigę z układem graficznym nowej generacji wspierającym już sprzętowe 3D, ale niestety nie zdążyli.
Szkoda, bo gdyby A1200 dostała porządne GPU, które pozwoliłoby na grafikę rodem z Dooma, to moglibyśmy dzisiaj siedzieć przed Amigami, a nie PC:)

post wyedytowany przez Likfidator 2016-06-06 13:21:33
02.06.2016 10:08
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
71

Ja tylko powiem że swego czasu AMD (wtedy jeszcze ATI) było w odwrotnej sytuacji, gdy wydali Radka 9700/9800 - który pozamiatał na rynku, a NV odpowiedziała strasznie dennymi GF 4 MX. Wtedy wielu sądziło że Nvidia upadnie. Spokojnie, historia lubi zatoczyć koło :)

Nie porównuj budżetowego 4 MX do 9700/9800, to zupełnie inne kategorie cenowe. 9800 były bardzo dobrymi kartami, które wyprzedziły swój czas. Niestety producenci gier je olali.
Był większy nacisk, by wspierać pozbawionego jakichkolwiek shaderów 4 MX, niż implementować shadery 2.0 dla Radeonów, bo GF 4200-4800 miały tylko 1.4.
ATI sprzedawała wówczas bardzo dobre 9550 i 9600 w rozsądnych cenach, a Nvidia wydała później swoją najgorszą serię tj. FXy.

Tyle tylko, że dysponując taką przewagą technologiczną ATI olało wsparcie techniczne graczy i twórców gier. Można powiedzieć, że program "the way it's meant to be played" uratował Nvidię.
Nawet w najgorszym okresie, gdy technologicznie GF odstawały najbardziej od Radeonów, nadal były to dopracowane produkty z idealnymi sterownikami i kompatybilnością.
Ati doczekało się tylko jednej jedynej gry, gdzie pokazało przewagę tj. Half-Life 2. Na Radeonach z serii 95xx i wyższych można było włączyć pełne detale, podczas gdy na FXach już nie, mimo teoretycznego wsparcia dla shader model 2.0.
Niestety dla Ati wyszły w tym czasie GF 6xxx, które posiadały już shader model 3.0. Była to szalenie udana seria Nvidii. Tym razem sytuacja się odwróciła i to GF miały technologiczną przewagę.
ATI się nie poddało i wydało karty x700 i x800, bardzo wydajne, ale technologicznie przestarzałe ze wsparciem tylko dla shader model 2.0.

Tak jak w poprzedniej generacji brak 2.0 nie był problemem, bo gry zadowalały się 1.3 (Geforce 3 i Radeon 92xx), tak teraz 3.0 szybko zagościło w wymaganiach minimalnych, z powodu nowej generacji konsol.
Posiadacze x700 i x800 byli wściekli na Ati. Posiadali bardzo wydajne karty na których nawet nie byli w stanie uruchomić nowych gier m.in. Bioshock 1 był dla nich niedostępny, a w który można było grać na najtańszym GF 6200.

To był kluczowy moment dla Nvidii, gdy zaczęła zdobywać sporą przewagę, a AMD musiało ich gonić. Następnym było wprowadzenie GF 8800 GTX i bardziej mainstreamowego GT.

Całą historię Radeon vs Geforce można podsumować tak: Gdy GF odstawał technologicznie, to twórcy gier o tym pamiętali w wymaganiach, gdy Radeon miał problemy z technologią, to często nie spełnia nawet minimalnych wymagań.
Nvidia zdobyła rynek dzięki współpracy z twórcami gier i dostarczaniu im nowatorskich rozwiązań za darmo. To jest właśnie główna różnica.

Od zawsze mówiło się, że Radeony lepiej wypadają w kategorii cena/wydajność. Jednak jest to okupione gorszym wsparciem. Od zawsze było tak, że lepiej dopłacić 10% do ceny GPU i wziąć GF niż kupić teoretycznie wydajniejszego Radeona i mieć najróżniejsze problemy z wydajnością.

Jeśli AMD chce odzyskać udziały w rynku, powinno się postarać o lepsze wsparcie gier. Mogliby np. otworzyć własny oddział portujący gry AAA z konsol i oferować wydawcom, że zrobią takie porty za darmo, ale pod warunkiem, że tylko pod Radeony? Mogłaby być ciekawa sytuacja, gdyby powstawały dwa różne porty ogólny i dedykowany AMD.
Pomyślcie np. ile AMD by zyskało gdyby np. Batman: Arkham Knight wyszedł w dwóch wersjach i w wersji dedykowanej Radeonom, gra śmigałaby w 60 fps na mid-range'owych kartach. Odzyskaliby w ten sposób sporo % rynku.
W dodatku ich GPU napędzają wszystkie konsole, więc proces portowania powinien być jeszcze prostszy.

Tylko no właśnie AMD powinno wykazać się inicjatywą. Niestety firma od lat sprawia wrażenie, że po prostu wrzuca swoje produkty na rynek i ma gdzieś wsparcie. Widać to nawet po tym, jak szybko przestają wydawać sterowniki. Nvidia wspiera swoje produkty 4-6 lat, prawie 2x dłużej niż AMD.

01.06.2016 14:33
1
odpowiedz
Likfidator
71

GTA V działa bardzo dobrze na Core2Duo z taktowaniem 3GHz i wyższym.
Ja przeszedłem całą grę na C2D 3 GHz, 8 GB DDR3 i GF 550 Ti. W 1080p miałem stałe 30 fps z detalami ustawionymi na mix nisko-średnich-wysokich.

Wyglądało to tak:
- suwaki odległości rysowania, drobnych obiektów i ilości przechodniów na minimum, bo to najbardziej obciąża CPU.
- tekstury na low, bo tylko 1 GB na GPU.
- GPU miało sporo wolnej mocy, więc zwiększyłem post-process, cienie i teselację.

Ogólnie gra wyglądała bardzo dobrze, a w bliskim otoczeniu lepiej niż na PS4, ale to dzięki wyższym ustawieniom shaderów niż na konsoli. Wiadomo, na konsoli zasięg rysowania był trochę wyższy, ale mimo wszystko moje subiektywne odczucie było że wersja na moim PC wyglądała lepiej, ale ja już tak mam, że nic mnie bardziej nie drażni niż kanciaste cienie w grze.

Oczywiście samo ustawienie detali nie wystarczy. Gra będzie ostro przycinać przy większych prędkościach. Potrzebne są dodatkowe kroki. Po pierwsze musisz załączyć limit 30 fps. Wówczas CPU zużywa 60-80% swojej mocy na generowanie obrazu i zostaje mu 20-40% na wątki działające w tle, które odpowiadają za doczytywanie lokacji w locie.

Dodatkowo należy ustawić priorytet wysoki procesowi GTA V w menedżerze zadań, żeby był traktowany priorytetowo.

W ten sposób eliminujesz 99% potencjalnych przycięć i grasz płynnie w 30 fps na CPU poniżej wymagań sprzętowych.

Niestety Twoja GPU jest wyraźnie słabsza od GF 550 Ti. Powinna sobie jednak poradzić z ustawieniami minimalnymi, gdyż według benchmarków odpowiada mniej więcej GF 9800 z wymagań minimalnych.

Według wymagań 4 GB powinny wystarczyć w zupełności. Z tego co pamiętam, proces gry nie przekracza 2-2.5 GB pamięci RAM gdy masz ustawione niskie detale.
Co innego, gdy gra jest odpalona na pełnych detalach, wówczas potrzebuje 4-6 GB pamięci głównej.

W każdym razie, jeśli odpowiednio grę ustawisz, będziesz miał zapewnione stałe 30 fps w trakcie misji i 27-30 fps poza misjami.

Jakbyś chciał wymienić CPU na Core2Quad, to ma to tylko sens, jeśli wymieniłbyś kartę graficzną. Obecna karta graficzna ogranicza nawet Core2Duo, a co dopiero mówić o Quadzie.
Core2Quad robi dobrą parę z GF 960. Pozwalając na grę w 30 fps w 1080p i wysokich detalach. Do 60 fps potrzebujesz i5 2500K po mocnym OC, lub nowszych.

27.05.2016 11:19
odpowiedz
Likfidator
71

Zdecydowanie wolałbym dostać taki retro sprzęt niż np. najnowszego Geforce'a 1080. Świetna sprawa:) Teraz masz mnóstwo materiału na kolejne filmy.

Z płytami do 286 też jest ciekawa sprawa. Wiele z nich miało hardware'owy kontroler EMS tj. można było w BIOSie podzielić pamięć tak, by część od razu była w systemie jako EMS. Co upraszcza zabawę z config.sys i autoexec.bat. Ostatnie gry dla 286 wymagały właśnie takiej pamięci, ewentualnie pamięci XMS, którą dostarczał sterownik himem.sys.
Najlepszym pokazem możliwości 286 są przygodówki Lucas Arts, a dokładniej te z pierwszej połowy lat 90. Późniejsze już wymagały 486 lub Pentium do poprawnego działania.

Największym problemem z 286 jest brak obsługi 32-bitowego kodu, który wprowadzono w 386. Dlatego też 386 SX, który "zegar w zegar" ma porównywalną wydajność daje większe możliwości. Bywa też szybszy, bo 286 taktowano max 25 MHz, a 386 SX występowały w 33 i 40 MHz.
Największy problem z brakiem 32-bitowych instrukcji jest taki, że nowsze (S)VGA miały BIOSy, które zakładały obecność 386 i lepszych. Po włożeniu do 286 komputer nawet nie wystartuje.
Na Vogons.org był wątek o kompatybilności najróżniejszych modeli kart graficznych z 286. Na 386 wszystko co da się włożyć w slot ISA będzie działało.
Dlatego też jak kiedyś pisałem 386 SX/DX to najlepsza platforma do gier DOSowych z lat 87-93 tj. począwszy od gier, które nie były pisane ściśle pod taktowanie XT, do epoki popularyzacja extendera DOS4GW, co zbiega się w czasie z pierwszym DOOMem. 386 jest jeszcze na tyle wolne, że nie powoduje błędu dzielenia przez zero, który pojawiał się w części starszych gier uruchamianych na 486 i szybszych.

26.05.2016 23:13
odpowiedz
Likfidator
71

W końcu wbiłem rank 5 w standardzie. Łatwe to nie było, bo meta jest dziwna. Próbowałem najróżniejszych talii i obijałem się 6-8 od tygodnia. Dziś zrobiłem Patrona i seria 7-2 wbiła mi rank 5.

Po pierwszym miesiącu muszę powiedzieć, że standard niezbyt mi się podoba. Fakt, że meta się jeszcze nie ustabilizowała, ale nie podoba mi się trend papier/nożyce/kamień. Nawet najlepsze talie mają mocne kontry, przez co niezależnie czym grasz jak się trafi seria niekorzystnych przeciwników to będziesz spadał.

26.05.2016 21:25
odpowiedz
Likfidator
71

Ja bym brał Galaxy A5 2016. Jest tylko trochę droższy od S5 Neo, a pod wieloma względami lepszy.
A w czym jest niby lepszy, jak ma takie same podzespoły?
S5 Neo to bardzo dobry telefon. Długo trzyma na baterii, ma dobry aparat, jest wodoszczelny i ma świetny ekran AMOLED. Jedyną wadą S5 Neo jest wyraźnie niższa wydajność w porównaniu do flagowców. S5 Neo jest wyraźnie wolniejszy od zwykłej S5, a w grach wypada bardzo słabo, głównie przez Mali-T720 MP2, które kompletnie nie radzi sobie z rozdzielczością 1920x1080.

Jeśli chodzi o wydajność w grach telefony najlepiej porównywać używając wyników z 3DMarka np. Ice Storm Unlimited.
Galaxy S5 Neo ma ok. 7,7 tys. punktów, a np. iPhone 5S ma aż 15 tys. punktów, czyli prawie 2x tyle. Jeśli dodamy do tego różnicę w rozdzielczości ekranu, gdzie iPhone ma 2x mniej pikseli, to efekt jest łatwy do przewidzenia. Na iPhone 5S gry śmigają w 60 fps, a na S5 Neo albo mają mocno przycięte detale, albo dławią się w 15-20 fps.

Ogólnie unikaj ultra wysokich rozdzielczości. Każdy telefon z 2560x1440 będzie miał problemy z grami. W 1920x1080 tylko flagowce dadzą radę. Jednak nic nie pobije iPhone'a 6S, który ma topowe GPU, a jednocześnie rozdzielczość tylko 1334x750, przez co gry działają na nim najlepiej.

Z telefonów jakie wymieniłeś. Jedynie Note 3 nadaje się do gier, ale tylko pod warunkiem, że jest to wersja pierwotna, a nie "neo", które tak samo jak w przypadku S5 Neo ma ledwie 50% wydajności pierwotnej edycji.
LG G3 w teorii oferuje porównywalną wydajność do Note 3, ale z racji monstrualnej rozdzielczości gry będą działać słabo.

25.05.2016 13:56
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Blizzard bardzo mocno ogranicza dystrybucję na premierę. Podobnie było z Diablo 3, gdzie o ile pamiętam po premierze czekało się ze 2-3 tygodnie na kolejną dystrybucję po premierze, aby chociaż troszkę ograniczyć problemy z serwerami.

Bzdura. Zabrakło pudełek u nas, bo dystrybutor źle oszacował zainteresowanie grą. Kto chciał mógł kupić w dowolnym momencie wersję cyfrową. Gdyby faktycznie była ograniczona dystrybucja to limit dotyczyłby także edycji cyfrowych.

A faktycznie na pudełku napisane, że 30GB. Dziwna sprawa. Plików nigdzie nie ukryło, bo wolne miejsce spadło mi dzisiaj o 6.2GB tylko. No, ale była tylko jedna płyta i pobrało jakieś 2GB tylko Day1 Patch, więc nic dziwnego, że tyle zajmuje.

Napisali 30 GB, bo w perspektywie gra będzie tyle zajmować. Każdy kolejny patch będzie ją powoli tuczył.

Bo płacisz od razu za rozwój i wsparcie gry po premierze. Jakoś nie widzę narzekań na nowego Battlefielda, że kosztuje mniej więcej tyle samo tylko, że jak chce się mieć kompletną grę to trzeba jeszcze season passa dokupić za drugie tyle. No, ale pierwsza wojna, będzie super gra!!!! Szkoda tylko, że EA praktycznie porzuca swoje gry tydzień po premierze.

Rozwój rozwojem, ale Overwatch to na chwilę obecną ledwie wersja Early Access, porządnie zrobiona, ale mimo wszystko jak na 200 zł treści jest bardzo mało. Do tego po grze bardzo widać, że była projektowana jako F2P.
Overwatcha miałem kupować na premierę i tak, bo to w końcu gra Blizzarda, ale beta mnie znudziła po 30 minutach. Ograłem kilka klas i żadna mi nie podeszła, a styl rozgrywki odrzucił. Gdyby jeszcze gra miała jakąś kampanię dla pojedynczego gracza, to bym się pewnie skusił. Za sam niezbyt mi pasujący multi płacić nie będę.
Za rok czy dwa będzie za 10$ w promocji, to się kupi.

W porównaniu do poprzednich gier Blizzarda jest po prostu biednie. Starcraft 2 dostawał porządną i zróżnicowaną kampanię w każdej części. Diablo 3 ma treść na setki godzin gry. Hearthstone to styl życia, praktycznie pyka się w niego codziennie, by zrobić daily.

W zasadzie wypada tylko podziękować Blizzardowi, że udostępnił betę. Gdyby nie ona, to grę bym kupił i bym teraz narzekał, że wydałem 200 zł na coś w co gra mi się źle.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-25 13:57:17
24.05.2016 10:00
odpowiedz
Likfidator
71

A kto w ogóle używa Frapsa czy innego softu do nagrywania?
Nvidia ma Shadowplay, które jest rozwiązaniem sprzętowym, masz zerowy narzut na GPU i minimalny na CPU, bo ledwie dochodzi zgrywanie gotowego streamu na dysk.

Poza tym, jaki jest sens robienia Let's Play z VR? Co pokażesz na ekranie, dwa zdeformowane obrazy? Jak to niby oglądać? Chyba tylko posiadacze hełmów VR zrobiliby z tego użytek, ale oni to sobie samodzielnie będą testować gry.
No i nic odkrywczego tutaj nie wymyśliłeś, w necie jest pełno tego typu filmów, więc czemu Twoje miałyby zyskać na popularności. Pamiętaj, że samo VR jest niszowe i raczej ten stan rzeczy się nie zmieni przez długi czas, jeśli w ogóle.

23.05.2016 17:11
odpowiedz
Likfidator
71

jaro1980, FIFA 15 i 16 są dostępne w Origin Access, które kosztuje 15zł/miesiąc. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie np. zaraz po wpłacie, usługa sama się wyłączy po miesiącu. Podobna usługa EA Access jest na Xbox One.
W ramach Origin Access masz dostępnych kilkanaście gier i z każdym miesiącem dodawane są kolejne.

23.05.2016 17:05
odpowiedz
Likfidator
71

Nie ma sensu przesiadać się na PS4, bo sprzęt ten ma wyraźnie słabszy CPU niż Twój Core2Quad.

Musisz wymienić kartę graficzną, bo obecna prawdę powiedziawszy totalnie ogranicza ten komputer. Kup GF 960 z 4 GB RAM i wrzuć w komputer 8 GB głównej i pograsz w każdą grę w lepszych warunkach niż na PS4.

Ogólnie rok temu miałem podobny dylemat, tylko u mnie wyglądało to Core2Duo + GF 550 Ti vs PS4, gdy zobaczyłem tę konsolę na własne oczy i okazało się, że grafika nie wygląda specjalnie lepiej, a do tego płynność była porównywalna, a w niektórych grach gorsza np. Saints Row IV, to zakup PS4 sobie darowałem.

Plan był taki, by kupić komputer z i5 i tańsze GPU + PS4, ale po zobaczeniu z bliska czym PS4 jest wolałem wydać te pieniądze na GF 970 i z perspektywy czasu była dobra decyzja.
Już nie mówiąc o tym, że setki moich starszych gier teraz śmiga w 60 fps z maksymalnymi detalami, modami, czy nawet w symulowanym 4K dzięki DSR, które daje dodatkowej gładkości w 1080p.

23.05.2016 11:38
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
71

Żeby zrobić porządny remaster potrzeba jednej z dwóch rzeczy: dużo wydajniejszego sprzętu lub sporych funduszy na odnowienie grafiki, by lepiej wykorzystać troszeczkę wydajniejszy sprzęt, ale z kilkukrotnie większą ilością RAMu.

Niestety w tym przypadku nie można mówić o żadnej z tych rzeczy. Twórcy poszli po najmniejszej linii oporu i remaster będzie wyglądał nie lepiej, a jedynie inaczej, by go odróżnić od wciąż definitywnych wersji PC.

Jednak to żadne zaskoczenie, że wersje PC nadal będą wygrywać, ale głównym powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że do maksymalnych detali potrzebują sprzętu wydajniejszego niż dzisiejsze konsole.

Z Arkham Asylum sytuacja jeszcze nie jest taka trudna. Gra ma ledwie dodany PhysX, więc usprawnić ten tytuł łatwo. Pytanie czy remaster dostanie rozszerzone efekty fizyczne. Fajnie by było, bo niektóre sceny wiele zyskiwały dzięki nim m.in. sceny koszmarów z tysiącami odłamków i śmieci.

W przypadku Arkham City wersja konsolowa nie ma szansy dorównać PCtowej, bo ta gra miała gigantyczne wymagania po włączeniu DX11. Sytuacja podobna do remastera Tomb Raidera, gdzie w wersji konsolowej zabrakło m.in. teselacji.

Gdyby jednak wydawca wydał więcej pieniędzy i przerobił wszystkie assety, by robiły jak najlepszy użytek z mocy konsol, to obie gry zostawiłyby daleko w tyle wersje PC, gdyż mimo użycia bardzo wymagającego post-process wciąż bazowały na assetach z X360 i PS3.

Niestety remaster wciąż bazuje na starych assetach, więc trudno mówić o poprawie wyglądu, a jak widać na porównaniu zmiany są dyskusyjne. W oryginalnej grze artyści pracowali nad jak najlepszym wyglądem, tutaj ktoś zmienia wygląd gry na szybko bez większej ingerencji w assety, przez co nawet oryginalne wersje z X360 i PS3 będą wyglądać lepiej w niektórych miejscach.

21.05.2016 09:34
odpowiedz
Likfidator
71

Nie wiem jak oni chcą się zabrać za sequel. Formuła z pierwszej części nie nadaje się do kontynuowania historii. Może zmienią gatunek gry? Byłby to ciekawy pomysł, tym bardziej jeśli zachowają coś na podobieństwo rozmów przez terminale, które dla mnie były najważniejszą częścią gry. Same zagadki wypadały średnio i gdyby nie cała otoczka, gra byłaby ledwie przeciętnym klonem Portala.

20.05.2016 18:51
9
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Persecuted, ich gry są po prostu przyjazne dla wszystkich grup wiekowych, ale tak naprawdę to w gruncie rzeczy ultra trudne, rozbudowane i świetnie zbalansowane gry.

Gdy cała branża myślała nad tym jak tu bardziej ucasualowić mechanikę gier m.in. Elika z Prince of Persia, której zadaniem było usunięcie ekranu Game Over z gry, bo gracze według badań tego nie lubią. Nintendo wydało Super Mario Galaxy, gdzie nie tylko ekran Game Over to rzecz częsta, ale jeszcze Bowser śmieje ci się w twarz... Do tego musisz od nowa przechodzić cały etap.

Nawet casualowe Wii Fit nie jest grą prostą. Na dzień dobry waga powie ci, że jesteś gruby czy otyły, za co były procesy w USA, bo niby Nintendo wprowadziło w kompleksy małe dziewczynki.
Wii Fit ma kilkanaście minigierek. Pierwsze podejście najczęściej kończyło się 1-4 punktami, 0/4 gwiazdek i podsumowaniem, że jesteś do bani. Żadnej taryfy ulgowej. Ubisoft pewnie napisałby, że świetnie ci poszło i dostałbyś 1000 punktów za sam udział.
Te minigierki w Wii Fit miały idealne sterowanie i były tak dobrze zaprojektowane, że wraz z całą rodziną rywalizowaliśmy na ułamki sekund.

To jest właśnie cecha przewodnia Nintendo, mają idealny gameplay i sterowanie. Gry są bardzo trudne, ale trudność wynika z błędów gracza, a nie źle działającej gry. Gdy widzisz Game Over to wiesz, że zrobiłeś jakiś błąd, dlatego grasz raz jeszcze by zrobić to lepiej.
Dark Souls wykorzystuje dokładnie tę samą mechanikę, choć w porównaniu do gier Nintendo jest grą zwyczajnie łatwą.

Nintendo to mistrzowie jeśli chodzi o tworzenie mechanik rozgrywki i tworzenie długich gier, które się nie nudzą. W ich grach żadna mechanika nie jest powtarzana do znudzenia, tylko co kilkanaście minut zmieniają zasady, tak że każda kolejna lokacja daje grze powiew świeżości.

Styl Nintendo jest totalnie odmienny od stylu Sony czy Microsoftu. Nie ma gry na Playstation, która by mnie wciągnęła. Sony tworzy gry oparte na jednym schemacie i powtarza ten schemat do znudzenia.
W gry Nintendo się gra, a nie przechodzi. Szybko stawiają wyzwanie i angażują gracza. W grach na pozostałych konsolach wykonuje się te same czynności przez 10-20 godzin, a można powiedzieć nawet że po 30 minutach gry widziało się już wszystko co ma do zaoferowania.

Nintendo mimo iż jedzie cały czas na tych samych markach, to każda kolejna część wnosi coś nowego. Nowi przeciwnicy, power-upy, nowe lokacje, to wszystko sprawia, że chce się grać w n-tą część Zeldy czy Mario.
Na Playstation przejdziesz jedną grę i możesz powiedzieć, że widziałeś wszystko co ta konsola ma do zaoferowania.

Jeśli chodzi o realistyczne, brutalne gry, to one z pewnym wiekiem po prostu się nudzą. Kategoria +18 pozwala co prawda wprowadzić bardziej poważne tematy, ale gry z reguły wszystko spłycają i +18 jest kojarzona co najwyżej z przesadzoną przemocą i golizną.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-20 18:53:04
20.05.2016 10:36
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Wszyscy polecają Wiza do szybkiej farmy, ale jest on strasznie ślamazarny w porównaniu do Monka. Wiz porusza się tylko standardową prędkością i ma AOE na środku ekranu. Monk zaś ma buff do prędkości w 2 umiejętnościach przez co na start biega jak z pylonem, a do tego AOE jest aktywowane w miejscu kliknięcia tj. w 2 sekundy oczyszczasz 3 ekrany klikając w rogach monitora.
W tym sezonie robiłem wiza i strasznie mi ta postać niepodeszła. Nie jest może tak tragiczny jak crus, ale gra się nim po prostu źle.

W poprzednim sezonie build monka wymagał posiadania przynajmniej 3/4 przedmiotów starożytnych i użycia LoNa. Teraz ten sam build można zrobić w oparciu o Sunwuko co czyni go znacznie tańszym.

Jedyną zaletą Wiza jest możliwość założenia setu co podwaja drop DB, ale to już kwestia tego co kto potrzebuje.

19.05.2016 01:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

No i trafiła mi się legenda za paczkę z bójki. Jak zwykle emocje, że coś się powtórzy, ale tym razem nie. Chyba najlepsza możliwa opcja jaka mogła mi się trafić, biorąc pod uwagę że większość legend z podstawki mam -->

Teraz brakuje mi już tylko Garosza do najbardziej wypasionej wersji Control Warriora, a 2x daily po 5 zwycięstw dla tej klasy zachęca, bym w końcu go ulepił.

17.05.2016 16:58
odpowiedz
Likfidator
71

Shadow of the beast to nie była szczególnie dobra gra. Była ledwie przyzwoita, ale zachwycała oprawą i stroną techniczną jak na rok wydania.
Mniej więcej w tym czasie były wydane Contra czy Super Mario Bros. 3, które co prawda poziomem technicznym nie mogły dorównać (8-bit vs 16/32 bit Amiga), ale jeśli chodzi o sam gameplay miażdżą SotB pod każdym względem, który był ledwie poprawny, a w niektórych miejscach słaby.

Jest jednak taka rzecz, że te pierwsze, nawet słabe gry bawią lepiej niż najlepsze tytuły lata później. Dlatego mamy wciąż sentyment do wielu starych gier. Są co prawda gry, które okazały się ponadczasowe jak np. wiele gier z Nintendo. Na Amidze też jest trochę tytułów m.in. Worms, Super Frog, czy Lemmings, żeby wymienić tylko kilka z nich.

Ten remake trudno ocenić, bo tak naprawdę ciężko jest dostosować gry do dzisiejszych standardów zachowując stary klimat. Bardzo trudno też przenieść piękny pixel-art na grunt grafiki 3D. W tym jednak aspekcie nowe SotB sprawuje się bardzo dobrze. Szczególnie trawiaste polany wyglądają pięknie i bardzo przypominają oryginał.

Z mechaniką gry twórcy musieli coś zrobić, bo pierwotna wersja mocno w tym zakresie kulała. Choć jestem trochę nie sprawiedliwy, bo w tamtych czasach responsywne sterowanie i poprawne kolizje były czymś dużo ponad standard.

Ja do tej gry nie mam sentymentu, grałem w nią chyba tylko raz na początku lat 90, ale mnie nie porwała. Wolałem Lemmings, czy Lotusa.

17.05.2016 11:25
odpowiedz
Likfidator
71

Ogólnie zasada jest taka:
Pentium + GF 750 Ti
i3 + GF 960
i5 + GF 970
i5 z odblokowanym mnożnikiem + GF 980 Ti.

Core i7 to taki dziwny procesor w zasadzie dla osób, które mają nadmiar pieniędzy, albo używają specjalistycznych aplikacji, które zrobią z niego użytek, choć w zasadzie i tak najczęściej opłaca się kupić lepsze GPU z CUDA niż Core i7.

W tej chwili jest jeszcze taki dziwny czas, że na dniach Nvidia wyda nowe karty graficzne i ceny serii 9xx polecą wyraźnie w dół. Jak chcesz możesz kupić komputer teraz, ale bez GPU. Korzystaj ze zintegrowanej, albo włóż starą i jak wyjdą GF 10xx to dopiero kupisz.

PS. Zamierzam streamowac i nagrywać na tym pc (jeżeli to ma znaczenie).
I tak sobie darujesz...

17.05.2016 11:12
odpowiedz
Likfidator
71

Ja też mam wrażenie, że gra za mocno zwolniła. Wydaje mi się też, że ogólnie gra jest teraz płytsza. Brakuje charakterystycznych talii i w zasadzie możesz złożyć cokolwiek, byle były jakieś synergie i karty o wysokim value, by wygrywać.

Coraz bardziej denerwują mnie animacje w grze. Nieraz jak trzeba przeliczyć w pamięci dmg i inne rzeczy, by wybrać najlepszy ruch, to jak płonie lina cieżko się wyrobić, bo animacje minionów wszystko spowalniają. Chciałbym jakąś opcję, by to wszystko przyspieszyć.

Zauważyłem też, że sporo osób gra w Wild. Ja póki co trzymam się standardu, ale niezbyt jestem z tego trybu zadowolony. Blizzard mimo wszystko trochę przesadził z nerfem, ale pewnie jak wejdzie nowa przygoda za kilka miesięcy, to power level trochę wzrośnie.

16.05.2016 20:40
odpowiedz
Likfidator
71

Na 16 letnim komputerze nawet Windows XP by bardzo słabo działał, więc aż tak starego pewnie nie masz.

VR to nie jest tania zabawka. Potrzebujesz komputer za 3500 zł i okulary za drugie tyle, by spełnić wymagania minimalne.
Mobilne VR możesz sobie od razu darować szkoda pieniędzy, gogle samsunga wymagają topowych modeli, a i tak ustępują znacznie stacjonarnemu VR. Jedynie jak masz jakiś w miarę sensowny Smartfon z ekranem o rozdzielczości 1920x1080 to kup za 10 zł Google cardboard z allegro. Nie będzie to w żadnym wypadku dorównywać VR z prawdziwego zdarzenia, ale jakaś demonstracja VR z tego jest.

Możesz też użyć smartfona z ekranem 1280x720, ale nawet nie chcę sobie wyobrażać jak siatka pikseli będzie na tym widoczna, skoro na 1920x1080 wada ta wciąż jest zauważalna.

W skrócie, zbierz min. 2200-2500 zł i kupuj PCta.

14.05.2016 10:28
odpowiedz
Likfidator
71

teraz gdy ten sprzęt się po prostu wyrzuca to przypoluję na jakąś mocną siedemnastkę :)

Lepiej rozejrzyj się za 19". Nawet słabe modele miały możliwości dobrych 17". Chodzi o to, że 19" wspierały 1280x1024 w 85 Hz w najgorszym wypadku, co dawało 1024x768 w 100 Hz i nawet więcej w niższych rozdzielczościach.
Ja mam 19" LG f900p, który obsługuje takie rozdzielczości:
640x480 w 200 Hz,
1024x768 w 120 Hz,
1280x1024 w 100 Hz,
1600x1200 w 85 Hz,
1920x1440 w 72 Hz,
2048x1536 w 60 Hz (według specyfikacji w 69 Hz, ale nigdy takiego trybu nie ustawiałem).
Ogólnie wspiera praktycznie wszystkie rozdzielczości jakie kabel VGA obsługiwał.

Jeszcze kilka lat temu widziałem ten monitory na allegro za jakieś symboliczne kwoty. Z biegiem lat sprzętu CRT na rynku coraz mniej, bo on się zwyczajnie zużywa.

13.05.2016 20:00
1
odpowiedz
Likfidator
71

GTA V - tekstury na niskie (1 GB na GPU!), reszta na wysokie, suwaki na min lub co najwyżej 1/4 i te 30 fps w 1080p będziesz miał.

Wiedźmin 3 i Fallout 4 się uruchomią, ale grać w nie będzie ciężko. GPU jeszcze jakoś da radę, ale CPU jest tak słabe, że gry będą często szarpać, a niektóre lokacje będą totalnie niegrywalne.

Cóż, komputer totalnie nie do nowych gier, a ten CPU to od premiery był po prostu słaby. 1 GB na karcie graficznej będzie bardzo problematyczne w nowych grach. W tej chwili już 4 GB ledwo starcza, a nadchodzące karty będą miały w standardzie 6-8 GB.

12.05.2016 16:12
1
odpowiedz
Likfidator
71

a druga to czy nagrywając za pomocą graberów nie zniknie klimat starego komputera i jego jakości?
To nagrywanie ekranu ma swój urok, ale szkoda że podłączasz te komputery do monitora LCD. Klasyczny CRT fajniej by wyglądał.

Druga sprawa, to nie jest tak, że Pentium czy nawet starsze komputery 386/486 nie obsłużą dysków większych niż 8 GB czy 250 MB (dla 386). Jest specjalny programik, który tworzy odpowiednią partycję rozruchową, że możesz odpalić dysk dowolnej wielkości np. podłączają 20-40 GB HDD do 386. Jedynym minusem jest to, że komputer do działania potrzebuje małego TSRa ładowanego w config.sys, co dla gier pod DOS4GW i dla Win95 nie jest w żadnym wypadku problemem, ale te bardzo stare tytuły, które musiały zadowolić się 640 KB pamięci podstawowej często wymagały startu maszyny bez jakichkolwiek dodatków.

Z tym dodatkowym kontrolerem też chyba łatwo nie będzie. Nie wiem jak to będzie działało w BIOSie, pewnie będzie widoczny jako SCSI albo inny zewnętrzny kontroler.

Alternatywą jest użycie karty CF, które w standardzie mają tryb pracy jako IDE i wystarczy zwykła przejściówka, by podłączyć je do komputera.

12.05.2016 00:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Coldlight Oracle + Naturalize

Nie da się tym wygrać. Wszyscy używają tanich kart, więc zanim ich zmielisz to będą mieć cały stół minionów.

11.05.2016 23:05
odpowiedz
Likfidator
71

Ice Block + Fireball to najlepszy deck. Nie ma na niego sensownej kontry, bo wrzucenie karty na kontrę automatycznie czyni deck słabym na wszystko inne.

Dziś zaliczyłem chyba najszybsze 5x daily na warriora. Bolser + Atrapa. Wygrywa ze wszystkim z wyjątkiem powyższego maga, ale póki co jeszcze na niego nie trafiłem.

10.05.2016 18:48
odpowiedz
Likfidator
71

Po pierwsze, nie ograniczaj się tylko do Polski. U nas rynek gier był bardzo egzotyczny w porównaniu do zachodniego czy japońskiego. Na tamtych rynkach gry reklamowano jak inne produkty tj. reklamy w TV, radio, plakaty, billboardy czy wystawy w sklepach. Może nie na tak szeroką skalę jak obecnie, ale gry były widoczne powszechnie.

Różnie wyglądała promocja w zależności od kalibru gry. Duże gry, dużych wydawców promowano z rozmachem, ale istniał również rynek gier niezależnych. Internetu niby nie było, ale istniały BBSy, a gracze wymieniali się dyskietkami i płytkami. Powstało coś co nazywało się shareware, czyli protoplasta dystrybucji cyfrowej i gier indie. Twórcy niezależni tworzyli duże dema swoich gier, często będące 1/3 całości i udostępniali je za darmo, jednocześnie umieszczając w grze informacje jak zamówić pełną wersję. Rynek shareware w pierwszej połowie lat 90 przyczynił się do rozwoju PC jako platformy gamingowej. Na tym rynku działali Apogee, ID Software czy Epic Mega Games. Gry takie jak Doom, Quake, czy Duke Nukem 3D narodziły się w świecie shareware jako produkcje niezależne.

Wersje shareware były rozpowszechniane poprzez BBSy, a także można było kupić w kioskach CD z setkami gier. Gry shareware cechowało to, że sprawiały wrażenie kompletnej gry. Commander Keen 1 i 4 są dłuższe niż wiele platformówek z NESa, a są ledwie wstępem do do właściwej gry. Doom miał cały pierwszy epizod, który przechodziło się dłużej niż całą kampanię w nowych CODach. Takie jedno CD z grami shareware zapewniało setki godzin rozrywki.

Początkowo twórcy wydawali te gry samodzielnie, ale później Apogee i Epic urosły do miana dużych wydawców shareware. Z każdą ich grą był dostarczony elektroniczny katalog opisujący oferowane gry. Można było też wydrukować formularz zamówieniowy, czy był podany numer telefonu pod którym można było zamówić grę.
Ciekawostka jest taka, że już wówczas istniało coś na wzór DLC. Przykładowo Wolfenstein 3D był pocięty na 2 części. W podstawowej cenie dostawaliśmy epizody 1-3 z czego pierwszy był darmowy, ale mogliśmy również kupić dodatkowe epizody 4-6 będące prequelem. Jakby tego było mało, Apogee oferowało drukowany poradnik przejścia za dodatkowe kilkanaście $ z tego co pamiętam.

Wersje shareware zachęcały, by kopiować grę znajomym, a wersje pełne tych gier zaznaczały w menu głównym, czy po wyjściu z gry, że jest to pełna wersja, której nie należy rozpowszechniać.

Co lepsze gry shareware trafiały do pudełek i można było kupić je w sklepie. To oczywiście spotkało Dooma, gdzie wersją retail był Ultimate Doom. Druga część gry czyli Doom 2 wyszedł już tylko jako retail, bez wersji shareware, ale z bardzo skromną wersją demo. O dziwo Quake znowu wrócił do modelu Shareware będąc jednocześnie dystrybuowanym w sklepach.

U nas gry shareware można było kupić co najwyżej w pudełkach. Rodzimy XLand miał podpisaną umowę z Epicem na wydanie ich gier u nas w pudełkach, a oni wydali ElectroBody i Heartlight jako shareware w USA. W samych pudełkach z grami były ulotki i katalogi wydawnicze. Właśnie z pudełka z ElectroBody mam ulotkę Xlandu na której reklamują Jazza i Epic Pinball.

Jeśli chodzi o reklamy w naszej TV to wielkim hitem stał się pegasus, czyli piracki klon NESa. To swoją drogą ciekawa historia, jak Nintendo w naszym kraju okradzione przez zaradnych biznesmenów. Aż dziw, że nie skończyło się to żadną rozprawą sądową.
Później Tamagotchi i chyba Pokemony miały swoje 5 minut w naszej TV. Jakieś reklamy gier bardzo okazjonalnie się pojawiały. Coś mi się wydaje, że The Sims mogło być u nas reklamowane, bo seria dobrze się nad Wisłą sprzedawała.
Tak naprawdę dopiero za czasów PS3 i X360 reklamy gier zagościły na dobre w TV.

08.05.2016 10:59
odpowiedz
Likfidator
71

Patrząc na wymagania programu potrzebujesz:
1. Wydajnego CPU, co z pozoru jest dość trudne, bo i3, i5 itd. mają różne serie i oznaczenia, przez co ciężko się połapać, który CPU jest wydajny. Dobrym sposobem jest porównywanie wyników w passmarku np.
http://www.cpubenchmark.net/cpu.php?cpu=Intel+Core+i5-4690+%40+3.50GHz
Na tej stronie masz przetestowane setki, jeśli nie tysiące CPU. Bardzo wydajny laptopowy CPU będzie miał ok. 8 tys. punktów w passmarku. Czyli będzie porównywalny do desktopowego i5.

2. Pinnacle Studio wykorzystuje GPU z naciskiem na CUDA, zatem warto kupić laptopa z Geforcem. Pamiętaj jednak, że np. GF 970M ma wydajność trochę poniżej GF 960 GTX. Ta literka 'M' oznacza jeden lub dwa progi niżej względem desktopowej. To już kwestia zastosowań i nie wiem w jakim stopniu ten program wykorzystuje GPU, a w jakim CPU.

3. RAM, sprawa jest prosta min. 8 GB, ale ja bym trzymał się 16 GB, albo większej ilości. Obecnie posiadam 8 GB, ale w tym roku przesiadam się na 16, albo i więcej. Niby nie czuję potrzeby, ale już teraz 8 GB jest na styk.

4. Dysk. Potrzebujesz SSD, ale wydaje mi się, że taniej jest kupić komputer z HDD i samodzielnie zamontować SSD. Wiele osób robi tak, że montuje SSD o pojemności 256 GB na system i bieżący projekt, a do tego ma zamontowany zwykły HDD 1-2 TB jako magazyn w slocie po napędzie.

Jakiś czas temu znajomy kupował laptopa, ale on potrzebował wydajnego CPU do obliczeń numerycznych i GPU miało znaczenie drugorzędne. Wybrał coś takiego: http://www.komputronik.pl/product/284437/Elektronika/Laptopy_Tablety/ASUS_R510JX_XX151H_480GB_SSD.html
Bardzo wydajny CPU, przyzwoita jak na laptopa karta graficzna i od razu wbudowane 480 SSD. Nie chciało mu się kombinować z wymianą dysku, tylko wolał gotowca.

07.05.2016 17:57
odpowiedz
Likfidator
71

Ma opóźnienie 5 ms na matrycy, liczonej GTG czyli szary od szarego, rzeczywiste opóźnienie czarny-biały jest jeszcze wyższe.
33 ms o których pisałem dotyczą tzw. input laga, który nie jest podawany w specyfikacji, a opisuje opóźnienie wywołane elektroniką.
Input lag jest podawany w specyfikacji tylko droższych modeli gamingowych, bo jak wiadomo w tych tanich nie mają się czym pochwalić.
W Twoim LG Input lag nie będzie niższy niż 30 ms, podobna elektronika we wszystkich modelach z wbudowanym TV.

U góry wrzuciłem Ci link z polecanymi monitorami i wybierz jeden z nich, a nie eksperymentujesz. W dodatku nie zakładaj kilkunastu wątków, tylko pisz w jednym...

post wyedytowany przez Likfidator 2016-05-07 17:57:48
07.05.2016 13:27
odpowiedz
Likfidator
71

Swego czasu miałem trochę wyższy model LG z wbudowanym TV na matrycy IPS. Numerku nie pamiętam, ale ekran 24". Obraz był nawet dobry i matryca przyzwoita. Jako TV działał bardzo dobrze, a menu było responsywne. Wymagał solidnej kalibracji, żeby jakość obrazu była zadowalająca, ale po niej było OK.

Miał tylko jedną bardzo mocną wadę 33 ms Input lag, co w zasadzie uniemożliwiało granie w FPSy i inne gry wymagające szybkiej reakcji.

Ogólnie nie ma sensu kupowania monitora z wbudowanym TV. Lepiej zrobisz kupując zwykły monitor w tej cenie, a do komputera tuner DVB-T na USB. Mając zwykły monitor co ma dwa wyjścia DVI/DisplayPort czy HDMi możesz podłączyć tuner CP, NC+ czy kablówki bez problemu. Funkcja TV w monitorze jest tak naprawdę zbędna.

http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_maj_2016?page=0,25
Zerknij tutaj.

07.05.2016 11:30
odpowiedz
Likfidator
71

Ten CPU jest tragiczny. Wydajność na poziomie Core2Duo E8400 lub nawet E4500 po OC (który kosztował 400 zł w 2007 roku, a teraz można go kupić za 30 zł). Co gorsza według Passmarka jest to jednordzeniowy CPU z ledwie dwoma modułami. Nawet Celeron G1820 go zmiażdży.

Ogólnie bardzo zły komputer i 1600 zł wyrzucone w błoto. Naprawdę poczekaj kilka miesięcy i dozbieraj do Core i3 z serii Skylake, a także zaczekaj na nowe karty od Nvidii, co powinno trochę namieszać na rynku np. w dzisiejszej cenie GF 750 Ti uda się kupić coś o mocy GF 760 albo nawet coś wydajniejszego.

Ogólnie nie ma sensu pakować się w AMD, bo to sprzęt bez przyszłości. Kupując nawet najsłabsze CPU od intela będziesz miał bardzo łatwy upgrade za rok czy dwa. Najsłabszego Celerona wymienisz na Core i5 w dowolnym momencie. Bez reinstalacji systemu, czy jakichkolwiek innych zmian, zyskując tym samym nawet 4x większą wydajność komputera po stronie CPU.

Ogólnie nie opłaca się kupować komputera do gier poniżej 2000 zł, mniej więcej między 1600 - 2300 zł każda dodana stówa zwiększa wydajność o kilkanaście %, dalsze dokładanie nie jest już tak efektywne, a opłacalność kończy się na i5 + GF 970. Wyżej jest już tylko sprzęt dla entuzjastów.

Pamiętaj, że zakup komputera to rzecz na lata. Lepiej wydać teraz 200-300 zł więcej, by mieć przyszłościową podstawkę, a potem tylko robić upgrade'y CPU i GPU, gdy wyjdą gry, które będą działać słabo.

06.05.2016 20:51
-1
odpowiedz
Likfidator
71

kluha666, a co byś chciał za Infinifactory? Mam sporo gier z różnych humble bundle, może znajdę coś co by Cię interesowało.

03.05.2016 12:34
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Zachowanie DICE jest po prostu chamskie. CoD grafiką nie powala, ale niby jak ma powalać? Gra będzie działać w 60 fps na PS4 i XO, więc nic dziwnego, że ma grafikę z 2010 roku. Ba, te konsole mają GPU z 2010, ale CPU to już 2007 rok, a nawet taki C2Q Q6600 po OC to zmiata te netbookowe CPU od AMD z powierzchni ziemi.

To żaden problem zrobić ładną grę pod nowy sprzęt. Jak się celowało w wydajne PC, nadchodzącą PS4K/NEO i Nintendo NX, to można graficznie szaleć. Jeśli wierzyć plotkom, to te nowe konsole będą mieć tyle mocy, że w końcu Global Illumination w czasie rzeczywistym nie będzie dla nich problemem. Tak to i ja mogę zrobić grę, która ma oświetlenie lepsze niż nadchodzący COD, wystarczy wziąć Unreal Engine 4, ba wystarczy wziąć Unity3D i włączyć post-process nowej generacji.

Poczekajmy jak ten ich Battlefield będzie działał na PS4 i XO. Może być powtórka z Crysisa 3, który na PC miażdżył graficznie, ale wersja na X360 i PS3 wyglądała po prostu tragicznie. Nowy COD będzie za to na pewno artystycznie dostosowany pod sprzęt jaki posiadają miliony graczy.

Ultra płynna rozrywka w 60 fps i 1080p na PS4 będzie w CODzie gwarantowana. W przypadku Battlefielda może skończyć się na 720p i 30 fps na zwykłym PS4 i to jeszcze z pociętymi detalami cieni i uproszczonym post-process.

Takie pyskówki są po prostu nie na miejscu. Pokażcie swoją grę, to my ocenimy czy faktycznie jest lepsza. Przez ten jeden wpis na twitterze jestem teraz bardzo negatywnie nastawiony do nadchodzących gier studia DICE.
Można też spojrzeć na to inaczej, po ogłoszeniu remastera MW1 twórcy Battlefielda wpadli w popłoch. Czego by nie zrobili to w tym roku Battlefield będzie w cieniu Call Of Duty. Jednak, żeby posuwać się do takich pyskówek na Twitterze? Brak słów.

02.05.2016 23:16
odpowiedz
Likfidator
71

zoolock slaby? jezus
Zoolock w standardzie jest słaby w porównaniu do wild. Bez Dark Bomb i implosion nie ma w zasadzie sposobu na pozbycie się stronników wroga, a do tego nie gra szarży poza 5/7, która odrzuca 2 karty. Innymi słowy zoolock ma teraz wyraźną słabość, którą można wykorzystać.
Im więcej osób będzie grało tą talię, tym będzie słabsza, bo więcej talii będzie ją kontrować.
Jeśli standard faktycznie będzie zbalansowany na zasadzie kamień/nożyce/papier, to meta będzie ciekawa przez długi czas.

Szaman też nie jest aż taki silny, ma te swoje 7/7 za 4, ale żeby to zagrać w 4 turze nie może użyć kart z przeciążeniem w trzeciej, a to pozwala wystawić silny stół przeciwnikowi.
Jak na razie wszystko w standardzie ma swoje mocne i słabe strony. Nie spotkałem jeszcze niczego tak zepsutego jak np. Shredder 4/3.

02.05.2016 19:43
odpowiedz
Likfidator
71

Ja na razie nic nie craftuje 5700 pyłu czeka na swoją kolej. Najbliżej jestem N'Zotha, to dobra karta dla talii z deathrattle. Daje tym taliom solidny endgame. Testowałbym deathrattle rogue, który teraz powinien radzi sobie znacznie lepiej.
Kusi mnie też Y'shaarj, który na koniec tury wyciąga losowego miniona na stół. Karta idealna do astral druida, który ma same drogie miniony. Idealne rozdanie to coin+innervate + astral w pierwszej turze, Y'shaarj w drugiej, który na koniec wyciąga Yserę i to w zasadzie chwila gdy przeciwnik się poddaje. Talia ta ucierpiała najmniej ze wszystkich talii druida i w dodatku najmniej polegała na kartach z Naxxa i GvG. Tylko, że poza astral druidem Y'shaarj nie ma zastosowania.
Warto też przyjrzeć się kartom z TGT, teraz ich value znacząco się podniosło.

Jak dla mnie BGH jest obowiązkowy w tej talii, a ludzie go jakoś nie grają.
Nie grają, bo jak poszedł nerf, to podświadomie wszyscy uważają go za słabego. Ogólnie jest to słaba karta teraz, z wyjątkiem właśnie druida, który removala nie ma. U innych klas z reguły lepiej zagrać coś klasowego.

02.05.2016 19:11
odpowiedz
Likfidator
71

Jak wam się gra w standardzie?
Na początku mi się nie podobało, bo gra mocno zwolniła i miałem 2x po 5 zwycięstw druidem. Talia na C'thuna początkowo była dobra, a potem męczyłem się długo żeby wygrać ostatni 5 pojedynek.

Teraz bawię się taliami. Zrobiłem maga, żeby przetestować Yogga, powrzucałem tonę spelli i trochę minionów z synergiami na tempo maga i Yogga na finał. W praktyce nie zagrałem Yogga ani razu, bo przeciwnicy się poddawali przed 10 turą.
Dziś miałem daily na warriora i na szybko zrobiłem aggro talię na szarżę z piratami. Efekt? Kilka pojedynków i żadnej przegranej, a talia nawet nie jest przemyślana, po prostu wrzuciłem karty z szarżą, piratów, bronie i spelle. Ba, nawet nie gra się tego jak aggro, tylko jak Zoo tj. budujesz swoją stronę stołu i starasz się utrzymać kontrolę.

Wygląda na to, że skończyły się łatwe talie, gdzie karty same z siebie miały takie value, że grało się bez większego myślenia. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży, ale najpopularniejszy obecnie Zoolock jest zwyczajnie słaby. Bez implosion i dark bomb nie ma tanich narzędzi do kontroli stołu. Można spokojnie wystawić flamewalkera w trzeciej turze na pusty stół i zoolock będzie miał bardzo trudno odzyskać przewagę. Szczególnie gdy mowa o Yogg magu, który ma więcej spelli niż minionów.

Niezły ubaw miałem w pojedynku Warrior vs hunter, gdzie ja leciałem w twarz, a hunter próbował grać kontrolnie.
Teraz jest najlepszy czas na grę w HSa, meta jest totalnie zdestabilizowana i nawet przeciętne, ale nietypowe talie robią spustoszenie. Pokazuje to też ogólny poziom graczy, jak nie mają gotowców z netu i nie podpatrzą strategii od twitchowców to grają bardzo słabo.

02.05.2016 12:59
odpowiedz
Likfidator
71

W tym sezonie wziąłem wizarda, bo tak zakłada mój długoterminowy plan sezonowy. Nie jestem za bardzo zadowolony z tej postaci. Fakt, że mam dopiero startowy set i taki średni build, ale mimo wszystko gra się tym niezbyt przyjemnie.
W poprzednim sezonie DH grało się super i miałem też Monka na speed farmę. Czyścił każdy rift poniżej 2 minut. W poprzednim sezonie po raz pierwszy zrobiłem wszystkie sezonowe zadania.
Teraz nie wiem czy mi się będzie chciało. Zobaczę jeszcze jaki styl gry będzie miał wiz z Tal Rashą i Firebirdem, ale z tego co pamiętam rok temu niezbyt dobrze mi się tym grało, a już na pewno nie tak dobrze jak WD.

Jeśli chodzi o czysty FUN to moim zdaniem wypada to tak:
1. DH.
2. Barb.
3. Szaman.
4. Monk na speed farmę, byłby wyżej ale wymaga starożytnych przedmiotów do buildu.
5. Wiz.
6. Crusader - zrobiłem go raz na sezonie i więcej się do tej klasy nie zbliżam, najgorsza ze wszystkich.

29.04.2016 13:23
odpowiedz
Likfidator
71

FreeDOS nie jest konieczny. Wystarczy dowolny DOS, nawet ten od Windows 95.
Wysłałem maila.

29.04.2016 12:33
odpowiedz
Likfidator
71

W tej chwili po prostu czekaj. Geforce 970 trzyma cenę już półtora roku po premierze. W tym roku będzie premiera nowych kart i powinna wyjść nowa karta o wydajności 970 w cenie dzisiejszej 960. Prawdopodobnie będzie to też karta z pełnymi 4 GB, bo te 3.5 + 0.5 GB w GF 970 potrafi być problematyczne czasami, a będzie jeszcze bardziej bo zapotrzebowanie na VRAM rośnie.

Zobaczymy co też pokaże nowe PS4 i Nintendo NX. Jeśli dostaną GPU o mocy między GF 960, a 970, to Nvidia siła rzeczy będzie musiała w cenie 1500 zł dać odpowiednik GF 980 Ti.

Ja swojego GF 970 kupiłem 7 miesięcy temu i jestem z tej karty bardzo zadowolony. Jednak gdybym dopiero teraz zmieniał komputer, to karty graficznej bym nie kupił, tylko włożył do nowego kompa starego GF 550 Ti i czekał na premierę nowych kart.

29.04.2016 12:12
odpowiedz
Likfidator
71

Najłatwiej mysz testować pod DOSem. Norton Commander w swoich narzędziach ma plik "gmouse.com", który jest uniwersalnym sterownikiem myszy i wszystko wykrywa.
Działanie myszy można sprawdzić nawet w Norton Commander.
Windows potrafił być problematyczny w tym względzie, a im nowsze wersje tym gorsze wsparcie dla myszy szeregowych.
Ewentualnie możesz spróbować Windowsa 3.11 tam się w instalatorze wybierało rodzaj myszy.

Żeby było ciekawiej nawet w ramach myszy szeregowych były dwa standardy! Był standard Microsoftu dla myszy 2 przyciskowej i standard PC (chyba stosowany w OS/2) z myszą 3 przyciskową. Moje myszy mają przełącznik z boku 2/3 którym wybiera się tryb pracy.
Sterownik dosowy gmouse.com wykrywa z automatu tryb pracy myszy, dlatego go polecam.

29.04.2016 12:06
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Gra wygląda zwyczajnie słabo, a gameplay szkoda słów.

Stary Doom 1 i 2 to byłyby uznawane za action RPG w dzisiejszych czasach, a nie FPS.
W tych grach strzelanie schodziło na drugi plan. Głównym aspektem było przetrwanie. Mało amunicji, ograniczone apteczki i stada wrogów. Trzeba było nieźle kombinować i uczyć się kolejnych lokacji, by jak najefektywniej je przechodzić.
Potwory były bardzo zróżnicowane, szczególnie te w Doomie 2. Do tego świetny zestaw uzbrojenia, gdzie każda broń miała swoje wady i zalety. Pojedynczych wrogów zabijało się shotgunem, czerwone latające demony chaingunem. Bazooka była na grupy, plasma gun na najcięższych przeciwników występujących pojedynczo, a BFG na sytuacje skrajne.
Każda lokacja była labiryntem w którym można było się zgubić. Na wyższych poziomach trudności znajdowanie wszystkich sekretów było kluczowe by przetrwać. Bez nich szybko kończyła się amunicja i zostawaliśmy bezbronni.
Czasem zamiast walczyć z wrogami, po prostu biegło się przed siebie, żeby zaoszczędzić amunicję. Innym razem korzystało się z faktu, że różni wrogowie walczyli między sobą. Duże grupy same się wybijały w ten sposób.
To właśnie powodowało, że DOOM 1 i 2 były tak dobrymi grami. Kto chciał czystą rozrywkę, to IDFA i do przodu, bez zmartwień o brak amunicji. A jak już w ogóle chciało się grać bez stresu to dodatkowo IDDQD i potwory krzywdy nam nie zrobiły.

Nawet dziś design lokacji w DOOM 1 robi wrażenie. Mimo tak prostego silnika, który nie pozwalał tworzyć pomieszczenia jednego nad drugim, lokacje były różnorodne zarówno konstrukcyjnie jak i graficznie. Każdy epizod miał swój własny styl i unikatowe lokacje. To był wielki przeskok względem Wolfa 3D, gdzie prostokątne pomieszczenia tworzyły mapy pozbawione charakteru.
Tak na marginesie zobaczcie jak wyglądały lokacje w Quake'u 1 i Quake'u 2, gdzie już można było tworzyć mapy przestrzenne. Tam przeciwnicy atakowali ze wszystkich stron, z góry, z dołu. Konstrukcja lokacji w tych grach totalnie przewyższa to co możemy zobaczyć w dzisiejszych grach tworzonych pod prymitywnego pada.

29.04.2016 11:36
odpowiedz
Likfidator
71

Nie rozumiem tej mody na wersje slim.
Dla klienta to nie ma znaczenia, ale dla producenta to cięcie kosztów. Mniejsze urządzenie, mniej materiałów, łatwiejszy transport do sklepów itd.
Swoją drogą dziwna ta nazwa Xbox One II. Co dalej? Xbox One II 3? Już lepiej by zrobili Xbox Two itd. aż się prosi o taką numerację. Sony się trzyma prostej numeracji i dobrze na tym wychodzi. Od razu wiadomo, która konsola jest nowsza.

29.04.2016 11:29
odpowiedz
Likfidator
71

Mam dwie myszy na port szeregowy. Właśnie je przetestowałem, co było trochę problematyczne. Okazuje się, że Windows 7 nie wykrywa myszy szeregowych podłączonych przez przejściówkę USB->COM. Odpaliłem FreeDOSa z płyty i na starszym komputerze co ma COM jeszcze na płycie myszy działają. Jedna działa OK, ale w drugiej działają tylko przyciski i poruszanie w pionie.

Tą sprawną mysz chciałbym sobie zostawić, ale tą drugą mogę Ci wysłać jakbyś chciał. Nie wiem co z nią jest nie tak. Wiele lat temu się po prostu zepsuła. Może sensor poziomy padł? To idzie naprawić zastępując go z nowej myszki kulkowej, są po kilka zł na allegro, ale tylko w wersjach PS/2.

W necie znalazłem schemat PS/2 -> COM, ale to nie jest prosta sprawa, bo elektronika myszy musi wykrywać tego typu przejściówkę i przełączać tryb pracy. PS/2 i COM różnią się czymś więcej niż tylko złączem.

27.04.2016 10:03
odpowiedz
Likfidator
71

Granie na telefonie nie ma większego sensu, co najwyżej się zniechęcisz do gry, bo interfejs w wersji mobilnej jest po prostu niewygodny. Na telefonie gra się w wolnych chwilach mając już gotowe talie.

Poza tym będzie Ci na początku ciężko. Nie dość, że masz tylko podstawowe karty, to jeszcze nie masz doświadczenia. W efekcie wbicie nawet 20 poziomu będzie trudne, a dalej to już będzie frustracja, bo noob z lepszą talią Cię pokona samym value kart.

Jedyny sensowny sposób na rozpoczęcie gry to areny. http://www.heartharena.com/ ta strona pomoże Ci złożyć dobrą talie na arenie co pozwoli wygrywać min. 4:3, a jak trochę się ogarniesz, to będziesz miał średnią 5.5 zwycięstw, albo nawet więcej, a to już pozwala robić jedną arenę dziennie z daily i daje paczkę kart.

27.04.2016 08:51
odpowiedz
Likfidator
71

70 paczek za złoto i 8 od Blizza. Jeszcze zostało 5 za drugi quest.
Bardzo dużo powtórek 170 białych i 25 niebieskich do przemielenia. Dobrze, że przynajmniej żadna fioletowa się nie powtórzyła.
4 legendy: priesta, paladyna i maga z klasowych, czyli słabo. Do tego Boogeymonster.

Ogólnie jednak prawie wszystkie karty już wpadły. Brakuje legend i kilku epików. 5500 pyłu jest, to będzie można craftować, ale będę kupował paczki aż do kolejnej legendy, bo jestem już ok. 10 paczek od ostatniej i wtedy zrobię resztę kart.

Zrobiłem na szybko C'thun Druida, nawet dobrze się nim gra. Wydaje mi się, że Druid będzie mocny w tym typie talii, a to dlatego, że może wystawić C'thuna w 8 turze. Do 15-20 ataku da się bez problemu zbuffować do 10 tury, a same miniony buffujące mają dobre staty, więc przeciwnik musi nieźle się głowić jak utrzymać kontrolę na stole.

Dziś wieczorem będę bawił się w konstruowanie nowych talii i kusi mnie zrobienie Yogga dla tempo maga. Zobaczymy jak się meta zmieni.

25.04.2016 21:00
odpowiedz
Likfidator
71

Meta oszalała. Ani jednego druida na kilometr. Wróciły choinki, bo paladyn nie dostał żadnego nerfa. Widać też sporo Zoolocków. No i aggro szaman szaleje.

Dobrze, że już lada chwila nowe karty, bo w obecnym stadium gra jest totalnie zepsuta.

25.04.2016 14:09
odpowiedz
Likfidator
71

W zasadzie można mielić wszystkie karty, które dostają nerfy. Nic się na tym nie traci, bo później można je ulepić w tej samej cenie. Co więcej, co tydzień wpada jedna paczka z podstawki, więc im więcej kart nam z tego zestawu brakuje tym większa szansa, że paczka nie pójdzie na pył.

Złota mam na 75 paczek. Co z darmowymi paczkami będzie oznaczać 2 gwarantowane legendy, ale pewnie ze 4 wpadną. Zastanawiam się czy wydać całe złoto na paczki, ale dla samego funu otwierania paczek warto.
Potem zresztą nie będę już tych paczek kupował, co najwyżej craftował brakujące karty.

Po wyjściu dodatku będę zbierał złoto na nową przygodę, a potem na kolejny dodatek.

21.04.2016 22:32
-1
odpowiedz
Likfidator
71

Jakby nożownik był OP, to by dostał bardziej konkretnego nerfa. Był po prostu trochę lepszy niż większość innych minionów za 2 many.

Spośród wszystkich kart na jakie składały się najbardziej agresywne talie Juggler był najmniej zepsuty. Nie dawał efektu sam z siebie, wymagał dodatkowych synergii, a tym samym łatwiej było się na niego przygotować.
Głównym problemem Aggro było to, że zadawali zbyt duży damage zbyt szybko. Wprowadzone zmiany sprawią, że face hunter będzie musiał grać o jedną turę dłużej, żeby zadać lethal, a to ułatwi ustabilizowanie kontroli na stole.
Bardzo ważny jest nerf Lepper Gnome'a. Nie będzie się już dobrze wymieniał z minionami za 2 many. Podobna sytuacja ma miejsce z golemem. Karta teraz jest całkowicie bezużyteczna.

Wracając do nożownika, to ja tę kartę grałem najczęściej jako taunt, bo niezależnie co było na polu gry, to przeciwnik go atakował. Często bez większego sensu. Jak wróg miał wystawione dobre miniony, to nożownik w parze z UTH czy mustard co najwyżej je zranił. Czasem udawało się wygrać dzięki niemu, jak przebił się przez taunty zadając brakujące 1-2 obrażenia w twarz.
Ogólnie jego efekt był dobrze wyważony i wymagał zastanowienia kiedy go zagrać. Teraz jako 2/2 nadal będzie grany, ale już nie jako uniwersalny 2-drop, tylko bardziej jako karta tech.

21.04.2016 11:43
-2
odpowiedz
Likfidator
71

Nożownik nigdy nie był OP. Bardzo trudno było wyciągnąć z tej karty value. Trzeba było zagrać go albo z tauntem, albo w kombo z mustard, UTH czy implostion. Ewentualnie w późniejszych turach w połączeniu z wystawieniem stada minionów.

Jego główną siłą było, że robił za soft taunt, każdy chciał go jak najszybciej usunąć z pola gry często tracąc cenne spelle. Co więcej mając 3 ataku wymieniał się bardzo dobrze z większością minionów za 1 i 2 many. Szczególnie z 1/3 u maga i priesta.

Blizzard nie chciał całkowicie zniszczyć stylu aggro. Zaledwie go osłabił. Wszystkie zmiany w minionach miały na celu wydłużenie gry o min. 1 turę. Ile to pojedynków przegraliście z aggro mając lethal na ręku, ale ginąc turę wcześniej?
Nerfy mocno zmniejszyły ilość direct dmg jaki przypadał na 1 punkt many. Sowa kosztująca 3 to ogromny nerf dla Aggro.

Powinny wrócić do gry midrange'owe talie, szczególnie, że combo druid przestanie istnieć. Grze wyjdzie to na dobre, bo sytuacje, gdy obie strony mają miniony na stole będą częstym widokiem, co zwiększy ilość możliwych zagrań kilkukrotnie. Powrócą do łask karty takie jak Flamestrike, które były zbyt wolne w obecnej mecie.

Zobaczymy też wiele kart z TGT. O ich sile można przekonać się na arenie, gdzie spotyka się karty kompletnie nieobecne w ranked.

Nerf BGH wydaje się zbyt słaby, ale po dłuższym zastanowieniu dobrze, że Blizzard go zostawił. Hearthstone potrzebuje mocno sytuacyjnych kart jak ta nowa karta co niszczy wszystkie sekrety. W zrównoważonej mecie są słabe, ale gdy jakiś typ talii zaczyna dominować, to stają się idealną kontrą.
BGH to wciąż solidny hard removal minionów z wysokim atakiem i jego obecność w grze jest konieczna. W przeciwnym wypadku zobaczylibyśmy talie złożóne z drogich minionów jak np. Astral Druid, który już teraz jest dość mocną talią.

20.04.2016 22:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Poszły na gmaila. Teraz powinny dotrzeć, bo wczoraj testowałem guerillę czy dostarcza pocztę na gmaila i było OK.
Wiarołomca miał maila z o2 i też dotarło.

20.04.2016 21:19
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Poszły na nowy mail.
(przydałaby się funkcja prywatnych wiadomości na tym forum).

20.04.2016 20:49
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Poszły jeszcze raz. Być może onet nie przepuszcza maili z guerilla mail.

20.04.2016 11:30
-1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Puzzle Agenty poszły na maila do mars28.

Z racji, że nikt się nie zgłosił pozostałe klucze:
Sam & Max: Devil's Playhouse

spoiler start


AQEHY-3I4CI-57C9P

spoiler stop


Poker Night at the Inventory

spoiler start


QFZ7J-EI3GV-4PQZX

spoiler stop

19.04.2016 22:47
odpowiedz
3 odpowiedzi
Likfidator
71

Klucze BTTF i TWD poszły na maile. Dajcie znać, czy dotarły. Wysyłałem z guerilla mail, który może być blokowany przez niektóre serwisy pocztowe.

Zostały:
Sam&Max 3
Poker Night At Inventory 1
Puzzle Agent 1 i 2 - to są bardzo fajne gry. Zagadki na podobieństwo Professora Laytona, a klimat jak pierwszy sezon Fargo, no powiedzmy podobna lokacja:)

19.04.2016 22:11
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Mam do rozdania gry z pierwszego progu HB TellTale.
Piszcie jaką grę chcecie i dajcie maila. Jak zostaną wolne klucze, to jutro je wkleję tutaj.

19.04.2016 10:40
1
odpowiedz
5 odpowiedzi
Likfidator
71

Samsona wywiało z wątku. Typowe. Pokrzyczy swoją konsolową mową nienawiści, wrzuci dane których nie rozumie, w końcu wymagać od niego czytania ze zrozumieniem to zbyt wiele, i zniknie.

Da się bez Denuvo. Po prostu jak gra jest dobra to się dobrze sprzeda. Nawet ten system nie pomoże kotletom od EA, Activision i Ubi.
Ja mam zasadę, że gier z Denuvo nie kupuję. Brak tego zabezpieczenia to dodatkowa motywacja np. XCOM 2 kupiłem w pre-orderze tylko dlatego, że nie miał Denuvo i nie wychodził na konsole. Takie inicjatywy trzeba wspierać. W przeciwnym wypadku czekałbym do wyprzedaży.

17.04.2016 22:09
odpowiedz
Likfidator
71

Osiągnięcia to tylko dodatek. Nikt nie każe ich robić, ale mimo wszystko jak mignie ikonka, że coś się zdobyło nawet przypadkiem, to jakaś radocha z tego jest.
Można to też traktować jako dodatkową treść. Gdy ukończyliśmy grę, to ciekawie skonstruowane achievementy wydłużają nam rozrywkę stawiając dodatkowe zadania czy wymagania.

Nie może też zabraknąć klasyka:
http://armorgames.com/play/2893/achievement-unlocked

15.04.2016 13:18
odpowiedz
Likfidator
71

Powyżej średniej nie ma teraz sensu. Trzeba było brać na początku za 6$. Od razu było wiadomo, że cena pójdzie w górę.

Jak nie chcesz którejś gry, albo już masz to zawsze możesz się z kimś wymienić lub odsprzedać. Wejdź do http://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=14001787&N=1 i tam pogadaj.

Ja raczej wezmę za 12$, ale i tak nie mam teraz czasu grać, więc czekam za kolejnymi grami.

15.04.2016 12:09
3
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Nigdzie nie ma informacji o specyfikacji. Jak to ma być coś jak Raspberry Pi z odpalonym emulatorem w obudowie od C64, to ja dziękuję za taki gadżet.

Odnowionego C64 widziałbym raczej jako stary hardware na sterydach tj. CPU wzbogacony o 32-bitowe instrukcje, dodane 4-16 MB RAM, do tego układ graficzny kompatybilny ze starym, ale z dodatkowymi trybami i wsparciem 3D na poziomie PSXa. W kwestii dźwięku 16 kanałów PCM + 16 kanałów SID.

To byłaby fajna rzecz. C64 w pełni kompatybilny ze starym softem, a także więcej mocy dla demosceny i pasjonatów, ale wciąż z retro klimatem.

Kilka lat temu czytałem o projekcie nowej Amigi z CPU na architekturze M68k, ale z taktowaniem 400 MHz. Chyba nie wyszło to poza fazę eksperymentów.

PCty do dziś zachowały wsteczną kompatybilność. Niedawno odpaliłem DOSa z USB i na i5 Hasswell + GF 970 stare gry z lat 80 i 90 nadal działają. Brakuje tylko karty dźwiękowej. Mam co prawda SB Live! PCI który emuluje od biedy starego SB, ale to może na nowej płycie nie działać, bo samo PCI jest w jakiś tam sposób emulowane poprzez PCI-E. Na youtube widziałem film gdzie gość testował różne karty dźwiękowe na podobnym zestawie i któraś nawet znośnie działała. Czyli PC 2014-2015 rok nadal jest w 99.9% kompatybilne z pierwszymi PCtami z lat 80.

15.04.2016 10:09
odpowiedz
Likfidator
71

Sound Blaster X-Fi wersja z 64 MB dedykowanego RAMu, rok 2007.
Od czasu do czasu podłączam SkyStara 2, tuner DVB-S na PCI kupiony w 2003 roku, żeby porządnie wyregulować antenę satelitarną. Nie tylko dokładniej wskazuje poziom sygnału niż zwyczajne dekodery, ale jest taki fajny programik, który czyta na głos procent sygnału. Słuchawki bezprzewodowe na uszy i mogę ustawiać antenę na zewnątrz.

12.04.2016 20:24
odpowiedz
Likfidator
71

Fajny zestaw. Pierwszy raz mi się zdarza, że mam wszystkie gry z 1$ i żadnej z wyższych. Pewnie kupię za 12$, ale zaczekam aż pojawią się dodatkowe gry.

05.04.2016 16:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Nie przesadzajmy. D3 ma długi wątek i bardzo dużo treści dotyczących lore. Jest sporo nawiązań do pierwszej i drugiej części. Mi to się akurat wszystko podobało i nawet przechodzenie kampanii wszystkimi klasami było fajne nawet dla posłuchania tekstów każdej klasy lata temu.
O jakości wątku fabularnego D3 można dyskutować. Nie jest to poziom Diablo 2, ale mimo wszystko gra się w to przyjemnie i miło było usłyszeć powracających aktorów dubbingowych, którzy podłożyli głos w trzeciej części.
Moim zdaniem grę warto przejść nawet dla fabuły, a przecież jest jeszcze cały tryb przygodowy na setki, czy tysiące godzin rozrywki.

Co do język gry. Nie jest czasem tak, że klucze rosyjskie mają blokadę na inne języki? Była swego czasu afera, gdy na premierę część osób kupiła klucze z allegro i po kilku tygodniach straciła dostęp do polskiej wersji. Dubbing rosyjski nie był dostępny na premierę, tylko pojawił się po miesiącu czy jakoś tak. Gra się połatała i straciła możliwość wyboru innego języka niż rosyjski.

05.04.2016 10:51
1
odpowiedz
Likfidator
71

Ostatnio natrafiłem na bardzo fajną rzecz:
https://www.youtube.com/watch?v=hNRO7lno_DM
Rok temu wyszło demo, które na pierwszym PC XT z kartą CGA dokonało niemożliwego. Na powszechnie uznawanej za najgorszy układ graficzny wszech czasów karcie CGA wyświetlono 1024 kolory! Mowa o sprzęcie z 1981 roku, gdzie high-endem było 16 kolorów z limitami odnośnie ich rozmieszczenia na ekranie.

Okazało się, że CGA może bez problemu pracować w 256 kolorach i rozdzielczości 160x200, bez sztuczek, które wymagają synchronizacji CPU do linii ekranu. Dopiero tryb 1024 kolorów wymaga specjalnego udziału CPU w trakcie generowania obrazu, co oznacza że nadaje się tylko do statycznych obrazów.

Jestem ciekaw jakby potoczyła się historia domowych komputerów, gdyby w latach 80 wiedziano o tych możliwościach CGA. Najciekawsze jest to, że wtedy używano zarówno kolorów NTSC jak i tego dziwacznego trybu 160x200 z 16 kolorami. Naprawdę, że nikt na to nie wpadł. Jak zobaczyłem to demo, to praktycznie od razu wpadłem na to, że musieli połączyć te dwie rzeczy, żeby wyciągnąć więcej niż 16 artificial colours z NTSC.

Z drugiej strony pokazuje to dokładnie jak mało osób miało w domach IBM PC, który dopiero od 1993 roku zaczął przejmować rynek domowych komputerów.

Wcześniej głównym powodem, jeśli nie jedynym, posiadania PCta była możliwość pracy w domu. Gry były tylko dodatkiem.

01.04.2016 12:05
1
Likfidator
71

Skoro miliony ludzi płaci za biegania na siłowniach, to i znaleźli by się tacy, co kupiliby RealReality google'a.

31.03.2016 15:09
odpowiedz
Likfidator
71

Cena jest zdecydowanie za wysoka. Za te pieniądze złożysz wydajniejszy komputer z nowych części.

Tak na szybko:
CPU - 700 zł
GPU - 150 zł
RAM - 200 zł
płyta główna - 150 zł
zasilacz - 120 zł
obudowa - 100 zł
HDD - 150 zł
Windows 7 Pro - 110 zł
Czyli w najlepszym wypadku 1700 zł

Do tego pod warunkiem, że kupiłoby się podobne podzespoły. Za 2000 zł można złożyć znacznie wydajniejszy sprzęt na nowszych lub w ogóle nowych podzespołach. Szczególnie jeśli chodzi o kartę graficzną, bo GF 550 Ti była średniakiem już na premierę, a teraz ma wydajność na poziomie zintegrowanych z CPU obecnych generacji.

Powodzenia w sprzedaży, ale mam wrażenie, że po prostu szukasz jelenia, który da się naciąć na bardzo przeciętny i mocno podstarzały komputer.
Za 2000 zł kupi się sprzęt z i5 na Hasswellu czy nawet na Skylake. Z gwarancją, niskim zużyciem prądu, nowszymi zestawami instrukcji, sprzętowym wsparciem dla h.265 i podstawką w której można w przyszłości zamontować i7.

29.03.2016 12:32
-6
odpowiedz
6 odpowiedzi
Likfidator
71

Naprawdę nie rozumiem tego całego bólu dupy konsolowców. Co wam przeszkadza mocniejsza wersja konsoli? Skoro teraz gracie w niskich detalach i szarpiących 21-30 fps, to czemu bronicie innym, by grali w lepszej jakości?

Największą wadą konsol jest właśnie to, że niezależnie czy chcesz wydać 1500 zł czy 10 000 zł na sam sprzęt, to jedyne co możesz kupić to prymitywny low endowy zestaw za jakieś grosze.

To jest główny powód dla którego wiele osób wybiera PC do grania, bo po prostu jak chcesz 60 fps, to nie masz alternatywy.

Mnie nowa wersja konsoli cieszy niezmiernie, bo w końcu będzie postęp w mechanice gier. Jeśli PS4K ma pozwalać na 4K, to będzie posiadać GPU co najmniej dorównujące GF 970. Gdyż dopiero ta karta pozwala grać w 4K przy 30 fps, jeśli ustawimy konsolowe nisko-średnie detale. Co prawda jest to sztuka dla sztuki, bo znacznie lepiej jest grać w 1080p w 60 fps i wysokich detalach na takiej karcie graficznej.

Jednak nie sposób odmówić Sony kreatywnego myślenia. Rozdzielczość najłatwiej spatchować, a nawet wystarczy zrobić to w ramach samego systemu konsoli. Nowe PS4 z odpowiednio wydajnym GPU odpali wszystkie wydane do tej pory gry w 4K.

Sony dobrze myśli. Skoro twórcy gier i tak pracują nad grafiką w różnych detalach, dorzucając efekty graficzne dla GF 970, czy 980 Ti, to wsparcie dla PS4K będzie oznaczało zerowy koszt.

Posiadając PS4K po prostu dostaniemy grafikę z PS4, tylko w rozdzielczości 4K. Jednak ciekawiej będzie, gdy ustawimy 1080p, wówczas dostaniemy 60 fps oraz prawdopodobnie dodatki z PC jak np. [ link zabroniony przez regulamin forum ] S.

Wejście na rynek PS4K to same zalety. Pomyślcie nawet o tym, że wielu dotychczasowych posiadaczy PS4 będzie chciało wymienić swoją konsole i sprzedać starą. W efekcie na rynku wtórnym pojawi się sporo dość nowych konsol i ich cena spadnie poniżej 1000 zł z racji nasycenia rynku.
Kto jeszcze konsoli nie miał, będzie mógł tanio taką nabyć.

Kto nie chce nowej konsoli, będzie dalej grał w nowe gry, przy dotychczasowej grafice. Przecież nic się w tym aspekcie nie zmieni.

PS4K to jest win-win dla wszystkich. Jedynym poszkodowanym może być Nintendo NX, którego ważnym featurem ma być właśnie większa moc od konkurencji.
Pod koniec roku może być ciekawa sytuacja na rynku konsol:
1. Entry level: XO i PS4.
2. Nintendo NX.
3. PS4K i Xbox One w wersji 4K.

Kto wie, może Nintendo też pójdzie za ciosem i NX zadebiutuje w dwóch wersjach wydajnościowych?

Nie wiem jak wy, ale mnie perspektywa rosnącej rok do roku wydajności konsol cieszy. Nawet niech to będzie okupione koniecznością zakupu co roku GPU do PC za 2000 zł, to przynajmniej będzie jakiś powiew świeżości w grach, a nie tak jak teraz, że poza grami INDIE i Early Access nie ma w co zagrać.

Pamiętajcie, że nowe wersje konsol nie oznaczają tego, że wasze PS4 i XO stracą nagle wsparcie. Dalej będziecie na nich grać jeszcze przez 2-3 lata. Najlepszym wzorem jest tutaj iOS. Posiadacze wiekowego iPhone'a 4S mogą zagrać w 99% gier z AppStore, wszystkie działają płynnie, tylko grafika jest znacznie gorsza. iPhone 5 daje już dostęp do wszystkich pozycji, a najnowsze generacje to 60 fps, AA i inne dodatki graficzne.
iOS ma łatwość obsługi konsoli. Instalujesz, grasz, a sama gra dostosowuje się do parametrów urządzenia. Nawet lepiej niż na PC, gdzie musisz ręcznie wybierać czy wolisz lepsze cienie, czy efekty post-process, gdy sprzęt już nie pozwala na pełne detale.

29.03.2016 11:36
odpowiedz
Likfidator
71

Jak już grać to tylko na sezonie, choćby się miał kończyć i za 3 dni. Jak się kończy sezon, postać staje się po prostu niesezonowa.
Największym plusem sezonu jest to, że po wbiciu 70 poziomu dostaniesz darmowy set, który pozwoli bardzo szybko grać dobrym buildem.

Możesz dołączyć do naszego klanu. W ukrytym poście na górze masz tagi forumowiczów. Napisz do Piotrasq, bo ma uprawnienia do przyjmowania nowych członków. W D3 co prawda nie gra, ale codziennie widuję go w Hearthstone, więc na wiadomość odpisze i do klanu Cię dołączy.

Jakbyś chciał pomoc w levelowaniu to pisz tu. W 30 minut wbijemy 70 poziom, 100 paragonów i jeszcze dostaniesz tonę złota ze skarbca. Taki porządny starter warty ok. 10 godzin gry bez pomocy.

28.03.2016 17:57
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Ping 20-100 ms w zależności od serwera. U mnie LTE od Playa ma znacznie wyraźnie mniejsze opóźnienia niż Neostrada po ADSL2.

Pamiętaj jednak, że wiele zależy od lokacji. Zdarzyło mi się znaleźć nadajnik Play, który miał max 5 Mb/s i pingi 200-300 ms, a to tylko dlatego, że nie miał światłowodu, tylko był podpięty pod starą radiolinię.

Możesz wypróbować internet LTE od T-Mobile. Sieć mają praktycznie pustą, bo nikt z tego nie korzysta i wyciągasz lekko 60 Mb/s.
Jak masz telefon na abonament to w promocji możesz wziąć 100 GB/miesiąc za 20 zł do telefonu i potem lejek 2 Mb/s. Nie ma tej oferty na stronie, trzeba dzwonić do konsultanta.

28.03.2016 02:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Czemu za mało RAMu?
1 GB w zupełności wystarczy. Na iPhone 5S Hearthstone działa ultra płynnie. Na Androidzie z 1 GB musisz tylko zadbać o to, by sporo było wolnego.
Rdzeni też wystarczy. HS ma bardzo niskie wymagania odnośnie CPU. Potrzebuje za to wydajnego GPU i tutaj może być problem, ale przy niskiej rozdzielczości ekranu powinno to jeszcze jakoś działać.

Ściągnij, zaloguj się i zobacz. Gra powinna chodzić OK, tylko w najgorszym wypadku animacja będzie szarpać.

27.03.2016 14:35
odpowiedz
Likfidator
71

Jak dla mnie zdecydowanie najlepszym kontrolerem konsolowym jest Wii Remote + Nunchak. Tradycyjnego pada trzymasz w dwóch rękach przy sobie, a z Wii Remote i Nunchakiem możesz grać w naprawdę wygodnej pozycji.
Do tego sterowanie w FPSach na tym kontrolerze jest idealne. Precyzja prawie jak na myszy, do tego analogowa gałka do poruszania postacią i naturalne gesty. Wii Remote sprawia wrażenie jakbyś trzymał broń, a Nunchuck jak granat. Pchnięcie tego pierwszego to w wielu grach cios wręcz, machnięcie nunchuckiem to rzut granatu.
Jedynie w bijatykach te kontrolery się nie sprawdzają, a tak poza tym gra się nimi super.

Kolejną zaletą tych kontrolerów było to, że nawet w tradycyjnych grach motywowały nawet do odrobiny ruchu. Całego SW: Force Unleashed przeszedłem na stojąco wymachując Wii Remote jak mieczem. Wersja na Wii to najlepsza wersja tej gry, z wyższym poziomem trudności i świetnymi gestami mocy i miecza świetlnego.
Rozumiem, że jak ktoś ma pracę fizyczną i wraca padnięty do domu, to chce położyć się na kanapie i pograć, ale dla mnie gdy siedzę w pracy 4-8 godzin przy komputerze, takie aktywne granie pozwala mi pograć i jednocześnie daje trochę aktywności fizycznej.

Naprawdę szkoda, że kontrolery Wii nie stały się standardem. Sony co prawda zrobiło podobne Move, ale supportu w grach nie miało to praktycznie żadnego. Chyba tylko Killzone z większych gier to wspierał i opinie były bardzo pozytywne.

27.03.2016 14:21
odpowiedz
Likfidator
71

Trylogia Mass Effect jest za 45 zł na wyprzedaży w jakimś sklepie teraz. Na łowcach gier widziałem ostatnio.
Reszta gier była albo za darmo, albo jest w Origin Access za 15 zł miesięcznie.
Pozostaje jeszcze Battlefront, który można było dorwać na promocji za 100 czy 120 zł jakiś czas temu.

Myślę, że 50-70 zł to max ile za to konto weźmiesz, choć ja osobiście wolałbym zaczekać i kupić Battlefronta za 120 zł i podczepić pod własne konto niż kupować konto, którego login poszedł w świat i może dostać bana niebawem. Na tym forum 'życzliwych' nie brakuje i być może już poleciał mail do supportu, że konto sprzedajesz.

Inna sprawa, że Battlefront w ciągu kilku miesięcy trafi do EA Access, jak tylko wyjdzie większy płatny dodatek. Do tej usługi co miesiąc będą wrzucali jakieś gry, żeby ludzie nie rezygnowali. Niebawem będzie Banner Saga, a niedawno dorzucili TitanFalla.

Poza tym nie zrażaj się do postów co niektórych. Tutaj byś wystawił konto nawet nie za darmo, ale z dopłatą to by ktoś napisał, że za mało dopłacasz:) Takie osobniki zawsze się znajdą, ale internet jest taki nie od wczoraj.

27.03.2016 13:48
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

A co ma taktowanie CPU do wydajności? Architektura AMD jest tak przestarzała, że CPU musi pracować z ponad 1 GHz wyższą częstotliwością, by gonić wydajnościowo procesory Intela.
Według Passmarka:
i5 6400: 1811 single, 6499 multi,
i5 4590: 2123 single, 7211 multi,
FX 8350: 1504 single, 8950 multi,
Pentium G4400: 1866 single, 3709 multi,
I3 4170: 2139 single, 5170 multi,

Zauważ, że w tym zestawieniu najgorzej wypada procek od AMD. Jego wysoka wydajność w trybie wielordzeniowym nie ma praktycznie żadnego przełożenia na wydajność w codziennym użytkowaniu. W aplikacjach użytkowych i przeglądaniu netu, będzie gorszy od najtańszego Pentium. W większości gier wygra Core i3, bo gry używają najczęściej 2-4 rdzenie, ale część komponentów silnika wymaga wysokiej wydajności pojedynczego rdzenia, co oznacza że ta cecha AMD będzie stanowić wąskie gardło i mimo iż CPU będzie obciążony w 40-60%, to gra 60 fps nie wyciągnie.

Jest ledwie kilka przykładów jak np. Battlefield 4, który potrafi zrobić użytek z 8 rdzeni. Jednak wówczas AMD FX ledwie dorównuje i5.

No i pamiętajmy, że ten AMD pracuje już na bardzo wyżyłowanych 4 GHz, podczas gdy Intel z taktowaniem 2,7-3,3 GHz go pokonuje.

No i oczywiście ostatnią kwestią jest zerowa możliwość rozbudowy komputera bez zmiany płyty głównej. Kupując FXa nie kupisz już nic lepszego. W przypadku Intela masz Celerony, Pentiumy, i3, i5 oraz i7 na jednej podstawce. Dlatego nawet jak nie chcesz kupować i5, to kupując teraz i3 i za dwa lata zmieniając go na i5 zrobisz lepiej niż kupując teraz AMD.

Piszę to wszystko z żalem, bo jestem wielkim fanem AMD i używałem ich CPU od lat. Niestety od czasu wprowadzenia Core2 Intel niepodzielnie rządzi, a od i5 2xxx AMD nie może nawiązać z nim jakiejkolwiek rywalizacji.

27.03.2016 12:34
odpowiedz
Likfidator
71

Procesorów AMD unikaj jak ognia. Równie dobrze możesz kupić Core i3, będzie nawet lepszy w większości zastosowań.

W cenie ponad 3 tys. zł celuj tylko w Core i5 + GF 970. Poniżej tego nie nie opłaca się nic kupować. Nawet jeśli będzie taka potrzeba, to dołóż 300-500 zł, bo to przedłuży żywot komputera o rok czy dwa.

Między GF 960, a GF 970 jest ogromna różnica, aż 50% wzrost wydajności. Na GF 970 zagrasz na b.wysokich lub ultra w 1080p i 60 fps w każdej grze. Na GF 960 będziesz musiał grać w 30 fps, albo zmniejszać detale do średnich, żeby mieć 60 fps.

Na CPU od AMD 60 fps nawet nie wyciągniesz w wielu grach, te procesory mają tragiczną wydajność pojedynczych rdzeni.

Przykładowy zestaw za 3500 zł: http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_marzec_2016?page=0,14

24.03.2016 12:59
odpowiedz
Likfidator
71

Mi się grało dobrze obiema klasami. W obu przypadkach potrzebujesz trochę szczęścia, ale to jest w zasadzie taka jednorazowa bójka. Balans jest w miarę dobry, ale to było wczoraj, gdy gracze dopiero poznawali talie.
Ja rozegrałem dwie bójki, trafiły mi się obie klasy, oba pojedynki wygrałem. Paczka otworzona 2x epic + niebieska, więc nie mam najmniejszych powodów do narzekania.

EDIT: Nowa karta prowokacja 1/1 za 4 many z okrzykiem bojowym "Skopiuj atak i HP od przyjaznego miniona". Karta słaba, co najwyżej widziałbym ją w taliach Reno, gdzie trzeba brać pojedyncze karty. Największa słabość tej karty to słowo "skopiuj", a nie dodaj. W ten sposób Brann nie daje efektu. Szkoda, bo mogłaby być to mocarna karta kontrolna w synergii z Brannem.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-24 13:03:08
22.03.2016 14:37
odpowiedz
Likfidator
71

Karta ma potencjał, ale nie w typowych taliach locka jakie znamy. Lock co prawda dociąga karty łatwo, ale równie dobrze z tą kartą może używać Finleya, by mieć inny hero power.
Otwiera to nowe możliwości na Reno Locka nastawionego bardziej na fatigue. Finley daje leczenie, czy armor, a Doom może być użyty obok Twisted Nether dając dwa board cleary.
Zresztą wszystkie dotychczas pokazane karty z dodatku są w stylu "najpierw pomyśl, potem zagraj" i to mi się podoba.

Oczywiście pozostaje pytanie czy będziemy chcieli tworzyć talię wokół takiej karty jak Doom, ale jakiś sens ta karta ma i pewnie od czasu do czasu się ją w grze zobaczy.

21.03.2016 16:13
-2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

https://www.youtube.com/watch?v=6y_GEvObFRQ
Nawet Geforce 970 radzi sobie z 4K przy 30 fps i konsolowych detalach graficznych tj. średnio-niskie ustawienia z PC.
Zatem jest całkiem realne, by za 1999 zł Sony sprzedawało PS4.5 z GPU o podobnej wydajności.
4K z grafiką na poziomie PS4, lub 1080p w 60 fps i z wyższymi detalami i lepszymi efektami. Posiadacze starszej edycji będą po prostu grać w niższych rozdzielczościach, z gorszą płynnością i w mniejszych detalach.

Tak naprawdę nie widzę żadnych przeszkód, by konsole odświeżać co roku, tym bardziej że teraz konsole konsole są oparte na sprzęcie typowo PCtowym. Dla AMD to żaden problem wyprodukować APU z wydajniejszym GPU, szczególnie że już to zrobili na potrzeby Nintendo NX.

Nowa, wydajniejsza PS4.5 = ładniejsze gry robiące lepszy użytek z mojego PC. Win-win dla wszystkich, z wyjątkiem cebulaczków, którzy mają PS4 w ratach 50x0% i jeszcze ze 2 lata będą ją spłacać.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-21 16:13:34
21.03.2016 14:40
3
odpowiedz
Likfidator
71

Przecież standard zapowiada się rewelacyjnie! Wygląda na to, że z gry znikną wszystkie karty, które dawały natychmiastowe zwycięstwo, czy też stawiały przeciwnika w mocnej defensywie.
Talie będą słabsze, ale też gra będzie ciekawsza, bo w każdej turze będzie więcej możliwych zagrań, co przełoży się na znacznie przyjemniejszą rozgrywkę.

W HS jest naprawdę dużo świetnych kart, nawet w samym dodatku TGT jest sporo fajnych, ale w obecnej mecie bezużytecznych kart. Najlepiej to widać na arenie, gdzie karty z TGT po prostu błyszczą.

Naxxramas i GvG zostały po prostu źle zaprojektowane. Twórcy chcąc by nowe karty były grane, podnieśli ich moc. Na dłuższą metę to się jednak nie sprawdziło, co pokazały kolejne dodatki, które praktycznie w mecie nie istnieją. Zaledwie kilka kart z BRM, TGT i LoE jest granych i stanowią co najwyżej uzupełnienie talii opartych w pełni na Naxxie, albo GvG.
Znerfienie czy wyrzucenie z gry tych kilkudziesięciu przesadnie mocnych kart sprawi, że dziesiątki innych będą grywalne. Ja już nie mogę się standardu doczekać i teraz gram tylko po to, żeby daily zrobić i do końca miesiąca wbić rank 5 dla złotego fioletu.

21.03.2016 12:11
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
71

Przenikające tekstury broni przez modele wrogów,
Broń jest wciąż elementem dekoracyjnym. Modele fizyczne w grach to wciąż geometria jak z Minecrafta. Konsolowe CPU o wydajności między Core2Duo, a Core2Quad na więcej nie pozwoli.

Brak możliwości zniszczenia źródeł światła,
Niszczenie źródeł światła wymaga dynamicznego oświetlenia, co pociąga za sobą ogromny wzrost wymagań względem GPU. Statyczne oświetlenie i geometria w parze z 8 GB RAM obecnym w konsolach pozwala wypalić w teksturach wszystkie efekty oświetlenia z Global Illumination włącznie. Mamy dzięki temu lepiej wyglądające lokacje kosztem ich statyczności.

Brak AI,
To jest akurat wina samych graczy. Zrobienie sensownego i sprytnego AI to najmniejszy problem. Wystarczy prosta maszyna stanów, która odpowiednio rozstawia przeciwników tj. jeden ostrzeliwuje, pozostali flankują. Problem w tym, że takie AI psuje rozrywkę, szczególnie przy użyciu pada, gdzie nie da się biec i celnie strzelać. Gracz ma być łowcą, a wrogowie mają mieć inteligencję zombiaków i być mięsem armatnim.

Fizyka? - bohater kopie 20-30 kilowe traczki jak piłkę.
Kontrolery postaci nie są oparte na silniku fizycznym, tylko ruch jest liczony na podstawie wejścia z pada. Interakcje z obiektami na silniku fizycznym tworzy się ręcznie tj. w momencie gdy następuje kolizja postaci z obiektem fizycznym, nadaje się temu ostatniemu siłę odpowiadającą wektorowi prędkości postaci. Z tym, że ten wektor nie jest częścią silnika fizycznego, tylko składową algorytmu opisującego poruszanie się postaci. W ten sposób obiekty fizyczne nie wpływają na zachowanie się postaci gracza czy NPC. Innymi słowy fizyka pełni tylko funkcje dekoracyjne.
Stworzenie kontrolerów postaci opartych w pełni na silniku fizycznym tj. nie sterujemy położeniem postaci bezpośrednio, a jedynie poprzez przykładanie siły do postaci jest bardzo trudne. Ciężko stworzyć grywalny kontroler w ten sposób, ale to już wynika z tego, że gracze są przyzwyczajeni do bardzo nierealistycznych zachowań obiektów w grach. Jak chociażby zatrzymywanie się w ułamku sekundy, czy bieg z prędkością 60-100 km/h.

Nie ważne czy dzień czy noc reflektory pojazdów oślepiają.
Patrz punkt ze statycznym oświetleniem:)

Nie tego oczekiwałem po grze Remedy.
A mnie w niczym nie zaskoczyli. To po prostu zwyczajna rzemieślnicza robota. Praktycznie zerowa kreatywność, tylko powtarzane do znudzenia, sprawdzone rozwiązania. Te dodatkowe moce też niczego nie wnoszą tak naprawdę.
Jednak postawcie się w sytuacji Remedy. Firma tej wielkości nie może pozwolić sobie na ryzyko w postaci niesprawdzonych mechanik. Żadna gra AAA nie wprowadza rewolucyjnych zmian, bo z punktu finansowego nie ma to sensu. Gry tego typu sprzedaje marketing, a nie jakość wykonania i innowacyjność. Gracze, którzy oczekują rozwoju gier już dawno przenieśli się na PC, gdzie nowych pomysłów jest cała masa.

21.03.2016 10:18
odpowiedz
Likfidator
71

Legenda priesta niezła, ale wydaje mi się, że zbyt droga. W cenie 6 many nie pozwoli zagrać ani jednej sensownej karty w tej samej turze. Dopiero po Thaurisanie będzie mieć jakiś sens. Jednak mimo wszystko jest to karta "win more", czyli tak naprawdę niczego nie zmienia.
Powinna mieć staty 3/2 i kosztować 4 many. Wówczas byłaby to świetna karta, która pozwoliłaby zagrać w tej samej turze Sylwanę, Thaurisana, czy nawet znaleźć miejsce w midrange'owych taliach priesta, albo nawet powstałaby wersja Aggro.

Tauren też taki sobie. Myślałem, że po śmierci przyzywa 2/2 z prowokacją, ale nie. Przyzywa zwykłego miniona.Co czyni tę kartę przeciętnym, jeśli nie słabym 4 dropem. W tej cenie możemy zagrać prowo 3/5, które będzie znacznie lepszą kartą. No chyba, że minionów z deathrattle będzie więcej i będą miały sensowne synergie.

Blizzard powinien w kwietniu odpalić PTR w Hearthstone i udostępnić go graczom, którzy zdobyli kiedykolwiek legendę. Na PTR każdy dostawałby wszystkie karty jakie będzie można grać w standard i przez miesiąc Blizzard zbalansowałby rozrywkę idealnie. Tak jak ma to miejsce na PTR w Diablo 3. Jak patch idzie na serwery live, to nie ma OP buildów, ani exploitów np. na szybkie wbicie 70 poziomu.

20.03.2016 18:03
odpowiedz
Likfidator
71

Ogólnie nie ma potrzeby instalowania czegokolwiek na PC. Kiedyś wypadało mieć iTunes, bo to był jedyny sposób upgrade'owania iOS, a samo urządzenie trzeba było aktywować podłączając je do komputera. Teraz iUrządzenia są niezależne i nawet nie musisz ich do komputera podłączać ani razu.
Ja iPhone'a i iPada nie podłączałem do PC już z dobre 2 lata. Ogólnie robię to tylko wtedy, gdy wymieniam urządzenie na nowsze. Podłączam stare, robię kopie i potem podłączam nowe, wybierając "odtwórz z kopii" i od razu na nowym jest wszystko dokładnie tak jak na starym.

Podłączając iPhone'a do komputera, który nie ma iTunes, komputer wykryje go jako aparat fotograficzny i pojawi się jako dysk wymienny na którym będą zdjęcia i filmy.

Wgrywanie filmów do odpowiednich aplikacji robi się bezprzewodowo. Aplikacja ustawia serwer HTTP i w komputerze otwierasz przeglądarka i wrzucasz tam pliki wideo, które lecą przez WIFI. Z muzyką było gorzej, bo żeby korzystać z oficjalnego playera trzeba mieć zainstalowane iTunes i odpowiednio zorganizowaną muzykę z tagami na HDD.
Jednak od czasu wejścia Spotify na nasz rynek nie wrzuciłem nawet jednej piosenki na telefon. 20 zł/miesiąc i masz całą muzykę jaką potrzebujesz. Zresztą z filmami i serialami podobnie. Jest Netflix, są VODy, zatem w coraz mniejszym stopniu korzystasz z kopiowania plików. Będąc w domu to już w ogóle można ustawić sobie serwer plików na komputerze czy dedykowanym urządzeniu i całą domową bibliotekę mieć z poziomu sieci domowej.

Najlepiej po prostu zacznij z iOS korzystać. System jest naprawdę świetnie przemyślany i zorganizowany. Tam wszystko jest na swoim miejscu i działa tak jak powinno. Wyraźnie lepiej od Androida, aczkolwiek ten system bardzo się poprawił w ostatnich dwóch latach.

20.03.2016 15:36
odpowiedz
Likfidator
71

Po prostu zakładasz konto u Apple, podajesz mail, wymyślasz hasło i gotowe. Nic więcej Cię nie obchodzi. Wszystkie usługi Apple już masz dostępne i jak zajdzie taka potrzeba to z nich skorzystasz.

Kontakty i inne rzeczy przeniosą się jak zalogujesz się do usług google na iPhonie. Jest też oficjalna appka Apple do przenoszenia danych z Androida na iPhone'a https://support.apple.com/en-us/HT201196

Na iPhonie wszystko działa super, jest dobrze zaprojektowane i nie sprawia problemów. Jedyną wadą tych rozwiązań jest tworzenie zamkniętego ekosystemu. Z usług Apple'a po prostu korzysta się na Maku, iPhonie i iPada i tam działa to super. Jakieś oficjalne narzędzia na Windows są, ale to tylko proteza tego co jest pod Mac OS X.
Najgorzej idzie współpraca Androida z iOS. Na tym pierwszym w ogóle nie da korzystać się z "Where's my iphone", bo przeglądarka wywali błąd, że urządzenie niewspierane. Trzeba albo zmienić to w jaki sposób przeglądarka się przedstawia albo przynajmniej ustawić 'wersję na komputer', by usługi iCloud były dostępne z poziomu Androida.
To tylko jeden z przykładów jak Apple blokuje do czegoś dostęp, bo używasz urządzenia, które nie posiada systemu tej firmy.

Ogólnie jednak iPhone'y to świetne urządzenia, ale od czasu iPhone'a 4 praktycznie się nie zmieniły. Większy ekran, rozdzielczość i 10x albo więcej mocy obliczeniowej. Reszta po staremu.
Z drugiej strony Android od tego czasu naprawdę mocno nadgonił, a AppStore stracił praktycznie wszystkie aplikacje na wyłączność. W zasadzie nie spotkałem się od bardzo długiego czasu z jakąkolwiek aplikacją, która byłaby w AppStore, a nie ma jej na Androidzie.

Ja siłą rzeczy muszę posiadać urządzenia z obu światów do pracy, ale w tym roku pierwszy raz od dwóch lat dałem szansę Androidowi jako osobistemu telefonowi na próbę i wyszło tak, że do iOS wracać nie zamierzam. Tylko trochę iMessage szkoda, bo wysyłał zdjęcia w lepszej jakości niż przez MMSy, ale w sumie są mail'e, Dropboxy itd. więc to nie jest jakaś zauważalna wada.

18.03.2016 10:28
odpowiedz
Likfidator
71

Niektórzy pro twierdzą, że karty za 0 mana psują grę i mieli nadzieje, że blizzard skończy z nimi, a tu proszę jaka niespodzianka.

To nie są karty za 0 many. No mogą być, ale nic wówczas nie dadzą. Dobra, karta priesta przyzwie 0/2 z prowo, czy 1/1.

Mi pomysł na te karty się podoba, ale karta maga jest wyraźnie gorsza od dwóch pozostałych. Priest dostanie świetną kartę, która pomoże zarówno przeciw aggro jak również w late game. Najwięcej value wyciągnie za 8 many, bo można dorwać Raga, Grulla czy Chromagusa. Nawet 7/7 + divine shield będzie niezły. Ogólnie jednak możliwość zagrania losowego miniona za wybrany przez siebie koszt to mocne tempo. Moim zdaniem jest to karta na poziomie mocy Unstable portal. Z drobnymi różnicami tj. siłą Unstable portal była możliwość rozłożenia kosztu miniona na dwie tury (+ zagranie spella bufującego wyrma). Tutaj trzeba to zrobić w jednej turze i nie dostajemy 1 darmowej many. Z drugiej strony mamy kontrolę nad kosztem przyzwanego miniona. Nie będzie sytuacji, że za 2 many dostaniemy miniona o koszcie 1 w 9 turze.
Karta paladyna jest idealna do wolnych talii tej klasy. Żadne aggro nie ma z paladynem teraz szans. Paladyn może na spokojnie kontrować wszystko do 5 tury, a potem +12 HP w następnej, albo +20 HP w 10 turze i późniejszych. Powstanie fatigue paladyna jest bardzo realne z tą kartą.

Na tle powyższych kart, to co dostaje mag wydaje się nieporozumieniem. Nie dość, że wszystkie spelle maga zadają więcej dmg niż kosztują, z wyjątkiem pochodni, która jest 3 za 3, ale ma dodatkowy efekt i pyroblasta. To jeszcze tą kartą nie można celować w bohatera! Gdyby się dało, to karta zastąpiłaby pyro.
Użyteczność tej karty jest praktycznie zerowa. Jedyne sensowne zastosowanie to darmowy spell dla flamewalkera i Antonidasa, ale to marne zastosowanie.

Zobaczymy co jeszcze pokaże Blizzard, ale nie podoba mi się to, że jeśli robią karty oparte o jeden motyw dla wszystkich klas, to nie mogą się postarać, by wszystkie one były użyteczne. Dlaczego paladyn dostaje 2x wartość many, a mag tylko 1x? Skoro karta zadaje dmg tylko minionom, to równie dobrze mogłaby zadawać 2x dmg względem many. Byłaby to świetna kontrolna karta o mocy dorównującej frost bolt i fireball, z tą różnicą, że zadaje więcej dmg minonom, ale nie atakuje bohatera.

18.03.2016 00:53
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Wróciła moja ulubiona bójka. Jak na razie 7:0. Najlepsza talia to mag na mechy + flamewalker + kamień + loatheb. Jeszcze akolita 1/3 i mana wyrm znalazły dla siebie miejsce. Żadnego spella w talii, bo mają ujemne value w tej bójce.

Poprzednim razem wyciągnąłem 22:0 czy jakoś tak, a w całej bójce 45 czy 50 zwycięstw do 3 czy 5 przegranych.
Wtedy była motywacja do gry, bo brakowało złota na zakup kolejnego skrzydła LoE. Teraz mi się nie będzie chciało, ale jak komuś brakuje złota, to jest to najlepszy moment, by dorwać dodatkową stówę dziennie. Lepszej bójki od tej po prostu nie ma.

14.03.2016 11:21
odpowiedz
Likfidator
71

ogólnie robienie aplikacji na iPhone jest naprawdę proste, są gotowe aplikacje które mocno pomagają.

Jakbyś pisał appki na iOS to byś wiedział, że to nie jest proste. Możesz wyklikać appkę w kreatorach, ale zrobienie czegoś więcej niż prostego kalkulatora jest praktycznie niemożliwe. Stworzenie wydajnej aplikacji z dostępem do sprzętu wymaga pisania w czystym C lub w ostateczności C++. Pewnie nawet nie masz pojęcia jak duży narzut na wydajność ma Obj-C. Wszystkie krytyczne funkcje programuje się nadal w czystym C. Co prawda nowe urządzenia mają bardzo wydajne CPU i zysk wydajności przy zejściu do C nie jest tak widoczny jak np. w iPhone 4S. Jednak jeśli ma się na uwadze czas pracy na baterii to i tak trzeba aplikacje optymalizować jak najlepiej.

Drugim problemem jest fakt że jeżeli ma to być oficjalna apka musi przejść przez oficjalny proces akceptacji, to czasami bywa męczące.

Nie musi. Weryfikacja dotyczy tylko publikacji w Appstore. Jeśli tworzysz aplikację na użytek wewnętrzny w firmie, możesz skorzystać z licencji Enterprise i instalować aplikacje na wszystkich firmowych urządzeniach.
Druga rzecz, sam proces weryfikacyjny Apple jest naprawdę wygodny. Jeśli aplikacja zostaje odrzucona, to dostajesz kompletny raport dlaczego została odrzucona. Po drugiej stronie jest człowiek, a nie maszyna i możesz omówić wszystkie niejasności.
Poza tym naprawdę trzeba się postarać, by dostać rejecta. Jak aplikacja się nie zawiesza i nie zawiera niedozwolonych treści jak np. porno, czy możliwość uruchamiania zewnętrznego kodu jak emulatory to zostanie zaakceptowana.

Co do tematu:
https://developer.apple.com/library/ios/documentation/AudioVideo/Conceptual/CameraAndPhotoLib_TopicsForIOS/Articles/TakingPicturesAndMovies.html
W oficjalnej dokumentacji znajdziesz wszystkie potrzebne informacje. Nie wiem tylko, czy oficjalne API daje dostęp do funkcji, których potrzebujesz. W każdym razie możesz korzystać tylko z niego. Aplikacje, które używają exploitów do uzyskania większych praw dostępu nie mają szansy na publikację w sklepie, a nawet jeśli tam trafią, to wylecą gdy tylko zrobi się wokół tego szum.

13.03.2016 21:33
1
odpowiedz
Likfidator
71

Takie karty szalenie destabilizują metę. Rośnie popularność talii z sekretami, wrzuca się tą kartę. Talie sekretowe znikają z mety, wylatuje ta karta itd.

Podoba mi się to, że Blizzard daje kolejną bardzo wyspecjalizowaną kartę, która miażdży pewien typ talii, ale dla innych jest prostu słaba, ale wciąż grywalna.

Karta jest naprawdę dobrze zaprojektowana. Miażdży choinkę paladyna, ale w przypadku Huntera i maga ma efekt na poziomie Kezana tj. silniejszy minion, ale nie przejmuje sekretu. Dla tempo maga i huntera to lepiej, bo przejęty sekret to często była przegrana dla huntera. Tempo mag był postawiony w bardzo trudnej pozycji gdy wróg przejął Mirror Entity.
Teraz Hunter i tempo mag stracą po prostu sekret i dostaną co najwyżej przypakowanego miniona po stronie wroga. Nie będzie oznaczało to automatycznej przegranej.

Najwięcej jednak zamieszania będzie w trybie wild. Całkowicie zdestabilizuje metę. Choinka odpada, Freeze mage odpada, a druid dostanie nerf w kartach. Oby tylko nie skończyło się na dominacji Reno Warlock + cancer shaman w trybie Wild.

11.03.2016 20:07
odpowiedz
Likfidator
71

To są tylko nowe karty. Stare podstawowe karty nie znikną, część z nich tylko dostanie nerfa.

11.03.2016 19:51
1
odpowiedz
Likfidator
71

To taki skrót myślowy. C'thun będzie gratis dla każdego kto się zaloguje w okresie promocyjnym, czyli dla każdego kto dostanie 3 paczki.

Z tą premierą to nie byłoby tak źle, gdyby na początku kwietnia wprowadzili tryb standard + nerf kart z podstawki. Byłoby nawet fajnie, bo w kwietniu byłaby nowa meta, a w maju po premierze dodatku znowu totalne zmiany.

Teraz to aż się grać nie chce, jak widzi się wciąż te same talie i karty:

11.03.2016 19:30
odpowiedz
Likfidator
71

No i po wielkim ogłoszeniu. Myślałem, że trochę więcej będzie informacji. Na razie wiemy tyle, że dodatek będzie dostępny koniec kwietnia, początek maja, a w przyszłym tygodniu wejdzie patch, który pozwoli zamówić paczki w pre-orderze i dostać rewers. Zwiększona zostanie także ilość slotów do 18 na talie. Kiedy ruszy standard nie powiedzieli.

Pokazane karty nie zachwyciły. Będzie przewijał się motyw zmieniania dotychczasowych minionów pod wpływem szeptów bogów. Przykładowy Corrupted Healbot będzie 6/6 za 5 i będzie miał w deathrattle leczenie 8 HP wroga. Odwrotność zwykłego healbota. Dobry do priesta i do tego nowy mech.

Pokazano też C'thuna, który będzie minionem 6/6 z battle cry: "Zadaj obrażenia równe atakowi rozdzielone między wszystkich wrogów". Moc tej karty będą zwiększały miniony, które będą go buffować. Powstanie nowy archetyp talii. C'thun sam w sobie jest przeciętną kartą, ale zbuffowany może zrobić OTK. Żeby był skuteczny będzie potrzebował jednak tych minionów, co dość mocno ograniczy siłę talii. Pokazano druida z tą talią i wygląda na to, że to będzie nowe kombo druida.

Teraz co kilka dni będą ujawniać kilka nowych kart, zobaczymy co się kryje w tym dodatku. Każdy dostanie 3 paczki gratis, a w pierwszej otworzonej paczce jest gwarantowany C'thun.

EDIT: https://www.youtube.com/watch?v=GjxNQf-0nwA polski zwiastun. Wypada jednak dość słabo, angielski tym razem fajniejszy.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-11 19:33:17
11.03.2016 13:47
odpowiedz
Likfidator
71

A skąd mamy wiedzieć jakie talie będą dobre, a jakie złe? Nawet zakładając, że standard ruszy bez dodatku, to nie wiemy jaki nerf czeka podstawowe karty.
Z tego co wcześniej powiedziano największy nerf czeka druida, a dokładniej jego sztandarowego kombosa. Z kart neutralnych m.in. Lepper gnome i Knife juggler mają dostać nerfa.

Jedyne co jest pewne, to znaczne zmniejszenie średniej mocy kart. Skalę problemu najlepiej widać na arenie. W constructed TGT jest słabiutkie, a na arenie, gdzie talie są w większości znacznie słabsze i dominuje mid-range, a nie aggro wymieszane z reno-control, karty z TGT błyszczą i dają ogromne value nie będąc jednocześnie OP.

Największą niewiadomą są karty z deathrattle i mechy. Ta pierwsza mechanika jeszcze się jakoś utrzyma, bo zostanie kilka kart z podstawki i dodatków np. Sylwana, harvest golem. Co jednak z Deathrattle rogue? Nie była to może silna talia, ale nowy archetyp. Bez przynajmniej użytecznych 10 minionów z deathrattle talia ta nie ma sensu.
Z mechami jest gorzej, bo 95% wszystkiego co z nimi związane pochodzi z GvG. Później dodano kilka słabszych kart tego typu. Z jednej strony dobrze, że znika shredder 4/3, ale dodatek powinien dodać kilka prostych mechów jak Spider Tank, czy gnom 2/1, który dawał spare part, żeby mechowe karty, które zostaną miały realne synergie.

09.03.2016 23:10
3
odpowiedz
Likfidator
71
5.5

Pograłem trochę ponad godzinę. Taka sobie ta gra. Nie jest to najgorszy NFS w historii, ale jest po prostu źle zorganizowany. Po każdy upgrade musimy wchodzić do garażu, a to oznacza loading. Dlaczego nie można robić upgrade'ów w menu? Samo wejście do garażu trwa chwilę, ale wyjście z garażu to już ok. 20 sekund wczytywania.
W grze jest naprawdę sporo zbędnych rzeczy np. te poziomy reputacji. To jest w ogóle śmieszna rzecz, że dostaje się punkty np. za czołowe zderzenia z NPC. Albo mówiąc inaczej im gorzej jedziesz i rozbijasz samochód o wszystko co popadnie dostaniesz więcej punktów. Reputacja nie ma co.

Nie mogę kupić części w garażu, bo wymagany jest albo wyższy poziom, albo należy wykonać zadanie z Amy. Zrobiłem jedno takie zadania i chyba nic się nie odblokowało, albo odblokowało się gdzieś gdzie jest wymagany wyższy poziom. No po prostu udziwnienia totalne.

Wygląda na to, że dostaje się też jakieś bonusy za wygląd samochodu, ale nie mam najmniejszej ochoty tuningować wyglądu...

Powiedzmy sobie szczerze, gra jest po prostu na poziomie wyścigówek Free2Play ze smartfonów. Może trochę lepiej wygląda, ale jak na razie kilkuletni nawet Real Racing 3 zmiata tego NFSa pod każdym względem, nawet jeśli chodzi o model jazdy.

Za 15 zł można sobie pograć te kilka godzin. Wydawać 200 zł na coś takiego nie ma najmniejszego sensu. Lepiej poczekać na deszczową noc, kupić pełny bak paliwa i pojeździć sobie po mieście, w lepszym towarzystwie, z lepszą muzyką i nie okaleczonym wiejskim tuningiem samochodem.

09.03.2016 21:45
1
odpowiedz
Likfidator
71

Tworzenie spersonalizowanych żołnierzy to miły dodatek, ale na tym etapie zbędny. Większość osób już grę przeszła i teraz czeka na

spoiler start


remake Terror From The Deep.

spoiler stop

Jak te pozostałe dodatki mają tak wyglądać, że trzeba będzie zaczynać grę od nowa, by przechodzić tych kilka dodatkowych misji, to ja dziękuję. Zamiast tego skupiliby się na trzeciej części, rozszerzając grę w podobny sposób jak dwójka wzbogaciła mechanikę pierwszej części.

Jeśli zrobią dodatek taki jak Enemy Within, to kupię go dopiero na solidnej wyprzedaży.

09.03.2016 21:09
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Dysk Seagate 1TB, SATAIII, 7200RPM, 64MB cache (ST1000DM003)
Bardzo mało miejsca jak na dzisiejsze czasy. Ja mam 128 GB SSD na system i 2 TB Seagate i mam go praktycznie całego zapchanego, samym Steamem, Originem i uPlay. Dysk 1 TB wystarczy, ale będziesz musiał często usuwać gry, szczególnie że teraz zajmują po 30-65 GB jedna.

Płyta główna MSI B85-G43 Sc LGA1150 Intel B85, 4xDDR3, VGA, GbLAN

Bardzo fajna, tania płyta. Sam ją posiadam, ale wybór padł na nią z tego względu, że ma 3 sloty starego PCI. Poza tym jest to bardzo podstawowy model z przyzwoitym OC. Chipset nie ma RAIDa i innych dodatków, ale mało kto z tego korzysta. Jedyna większa wada tej płyty to bardzo słaby kodek audio. Jednak w zasadzie wszystkie zintegrowane karty dźwiękowe to dno, jeśli podłączasz do nich analogowe głośniki. Ja używam starego SB X-FI dźwiękowo dzieli go przepaść od tej integry.

Obudowa Zalman Z11 PLUS HF1 MIDI TOWER (Z OKNEM, USB 3.0, BEZ PSU)
Ja mam Z12, dobra obudowa, choć szyba trochę trzeszczała i musiałem ją wycisz. W Z12 jest sporo miejsca pod płytą główną, co pozwala poprowadzić tam wszystkie kable i zapewnić bardzo dobry przepływ powietrza wewnątrz. Czy Z11 jest równie dobra nie wiem.

Pamięć HyperX FURY DDR3-1866 8GB CL 10 (HX318C10FB/8) 2x
Powyższa płyta główna obsługuje pamięć tylko do 1600 MHz z tego co pamiętam. Zresztą nie ma sensu dopłacać do szybszej pamięci, ma ona marginalny wpływ na wydajność.

Procesor Intel Core i5-4690K, socket LGA1150, 64bit, do 3.9 GHz, 88W, cache
6MB, BOX

Moim zdaniem nie ma sensu dopłacać do wersji K. Sam kupiłem 4590 i ten CPU ma więcej mocy niż potrzebuję, a mam w kompie GF 970 i to karta graficzna jest najsłabszym ogniwem.
Ten procesor z zablokowanym mnożnikiem też można trochę podkręcić tj. ustawić w BIOSie tak, by wszystkie rdzenie wchodziły na 3,7 GHz. Standardowo tylko pierwszy osiąga taką częstotliwość TURBO, a pozostałe 3.5, 3.4 i 3,3 odpowiednio. W przypadku CPU z odblokowanym mnożnikiem musisz kupić dodatkowy wentylator, by w ogóle był sens podkręcania. Jednak tak naprawdę nie ma gier, które tego podkręcania wymagają.

Karta graficzna Gigabyte GeForce GTX 750Ti, 4 GB GDDR5, 128 Bit, 2XHDMI, 2XDVI, BOX

Karta kompletnie nie pasuje do tego zestawu. Miej na uwadze, że dobiera się tak:
Pentium + GF 750,
Core i3 + GF 960,
Core i5 + GF970 lub 980 czy 980 Ti.

Obecnie niczego słabszego od GF 970 zwyczajnie nie opłaca się kupować. Dopiero 970 jest układem, który zapewnia bezkompromisowe 60 fps w wysokich detalach w 1920x1080.

Zresztą zobacz tutaj: http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_marzec_2016?page=0,14
porządny zestaw za trochę więcej niż 3500 zł + obudowa. Podzespoły dobrze dobrane, na najnowszej podstawce i przyszłościowe. Trochę ponad budżet, ale zdecydowanie warto trochę dopłacić. Po te dodatkowe 200-300 zł przedłuży żywot komputera o co najmniej rok. Do tego sprzęt będzie oferował niezłe możliwości rozbudowy tj. dokupienie więcej pamięci, zamontowanie lepszego CPU i wymianę karty graficznej.

09.03.2016 16:17
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Możesz napisać coś więcej o sterowaniu? Coś mi się przypomina, że kiedyś gracze bardzo narzekali na klawiaturę+mysz i w zasadzie gra bez pada mijała się z celem. Poprawiło się coś w tej kwestii?

Trudno mi coś powiedzieć, bo do takich gier mam po prostu pada. Z ciekawości spróbowałem grać na M+K i byłoby to bardzo dobre sterowanie, nawet lepsze od pada, gdyby to zaimplementować porządnie. Jednak w DS jest to zrobione bardzo niechlujnie, po prostu klawisze i mysz są zbindowane pod funkcje pada. Do tego stopnia, że mysz porusza się skokowo! Jest jakiś mod, który to naprawia, ale nie interesowałem się tym, skoro i tak grałem na padzie.
Jak już o modach mowa, to potrzebny jest taki do zmiany rozdzielczości. Gra standardowo działa w 1280x720 niezależnie jaką rozdzielczość ustawisz tj. wewnętrznie renderuje do 720p, a potem skaluje do 1080p czy nawet do 800x600 tj. ustawienie niższej rozdzielczości niż 720p i tak nic nie da. Wystarczy ściągnąć mały programik, który pozwala ustawić dowolnie wysoką rozdzielczość, a także dodać efekty takie jak HBAO+ i inny post-process.

czy te kombinacje (odporności + broń = easy win) można jakoś wydedukować samemu w miarę szybko, czy raczej po 1000 zgonów i lepiej posiłkować się na dzień dobry poradami społeczności?

To zależy, ale ogólnie jak giniesz, to musisz się zastanowić dlaczego. Jak już dobrze znasz sterowanie, to możesz grać jednym dobrym ekwipunkiem. Mi najlepiej się grało w najlżejszej zbroi, która dawała najwięcej mobilności, ale też najsłabszą odporność tj. 1 cios zabierał 80-90% HP u rozwiniętej postaci. Nie był to jednak problem, bo 99% ciosów można było wtedy uniknąć. Największą zaletą takiego unikania jest to, że są w grze potwory, które mają zabójczy cios np. bazyliszkowate żaby w katakumbach, jeden cios i śmierć, a do tego jesteś przeklęty i po respawnie masz tylko 1/3 HP i potem trzeba się cofać do lokacji sprzed kilku godzin gry, żeby zostać wyleczonym, ale chyba można było też kupić jakąś miksturę, która z tego leczyła, nie pamiętam już dokładnie.

Jak nie możesz wygrać pojedynku przy pomocy swojej zręczności, to możesz kombinować z uzbrojeniem. Jak widzisz, że wróg atakuje ogniem, to ubierasz ekwipunek co daje np. 80% redukcji obrażeń od ognia. Wówczas stoisz sobie w miejscu i atakujesz, bo wróg zadaje śmiesznie mało obrażeń. Gra jest tak zrobiona, że jeśli dokładnie eksplorujesz lokacje to znajdziesz odpowiednie przedmioty, które pomogą pokonać danego bossa.

Jednym z bardziej wkurzających miejsc są łucznicy z Anor Londo. Musisz przejść wąską kładką, gdzie do Ciebie strzelają łucznicy z różnych lokacji. Oberwanie strzałą może spowodować, że postać się przesunie i spadnie w przepaść. To miejsce jest cholernie trudne do przejścia normalnie, ale jak najbardziej możliwe, gdy opanujesz martwe strefy łuczników. Jest też banalnie prosty sposób, którego nie zdradzę. Wystarczy mieć jedną rzecz zdobytą na wcześniejszym etapie gry.

Co do poradników, to nie trzeba z nich korzystać, ale się przydają. Można z nich korzystać po przejściu każdej lokacji, by zobaczyć czy nie pominęło się ważnego sekretu. Przydają się też, gdy nie wiemy na co jest wrażliwy dany boss. Nie pamiętam, czy w grze jest jakieś info o statystykach bossów, czy trzeba eksperymentalnie to sprawdzać, który typ ataku zabiera bossowi najwięcej HP.

Możesz napisać czy przeszedłeś tą grę bez porad i poradników, czy jednak bez wiedzy z sieci się nie obyło?

Gdzieś połowę gry przeszedłem bez poradników. Potem zaglądałem tylko po to, by zobaczyć czy czegoś ważnego nie pominąłem. Ogólnie szybko łapie się zasady panujące w grze i poradnik nie jest potrzebny. Jednak jest niewielkie prawdopodobieństwo, że odkryjesz iż jest dostępna ukryta lokacja za malowanym obrazem, bo musisz mieć ze sobą jeden dziwny przedmiot z zupełnie innej części świata gry.
Najwięcej problemów miałem na samym początku. Nie mogłem pokonać pierwszego bossa, przez przypadek zabiłem kupca, który się nie odrodził - gra nie tłumaczy kto się po wizycie przy ognisku odradza, a kto nie i ogólnie zacząłem grę po 2 godzinach jeszcze raz, wybierając lepszy przedmiot startowy. Z tym, że dojście do poprzedniego stanu zajęło mi może z 20 minut. Gdy po skończeniu gry zacząłem od początku, to w 2 godziny doszedłem do miejsca, które za pierwszym razem osiągnąłem po 10 czy 15 godzinach gry.
Po prostu jak już znasz mechanikę gry i masz opanowane sterowanie to gra jest łatwa. Za pierwszym razem zginąłem ze 100 razy przez te 15 godzin. Za drugim razem przeszedłem to na jednym życiu.

To jest właśnie świetnie zrobiony poziom trudności. Gdy już wiesz jak przejść dany fragment, to będziesz przechodził go bez błędnie za każdym razem. W całej grze są może 3 czy 5 miejsc, gdzie jest po prostu trudno. Najgorzej wspominam drugiego bossa w grze, który nie jest przesadnie trudny, ale walka toczy się w bardzo małej lokacji, gdzie jest niewiele miejsca na uniki i boss ma jeszcze obstawę z 3 wilków. Potrzeba trochę szczęścia, żeby to przejść, ale dla początkującego gracza to będzie ultra frustrujący moment.
Jednak są to kwestie indywidualne. Dla mnie ten boss był utrapieniem, inni przechodzili to bez problemu, a utknęli w miejscu które mi nie sprawiło żadnego problemu.

09.03.2016 11:03
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Lukdirt--> Origin daje gwarancję zwrotu gry, ale przed zakupem sprawdź czy Ci przysługuje. Oczywiście tylko jeśli chodzi o wersje cyfrowe. Zwrotu pudełek nie ma. Możesz też skorzystać z Origin Access za 15 zł, pozwoli to ściągnąć pełną wersję NFSa i przetestować ją przez 10 godzin. Oferta ważna do premiery gry. Nie oczekuj jednak cudów. Karta graficzna jest mocno przestarzała i ma ledwie 50% mocy PS4. Czyli w 1280x720 na niskich detalach może te 30 fps wyciągnie.

09.03.2016 10:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Dark Souls to nie jest trudna gra. To po prostu gra, która nie prowadzi gracza za rączkę przez cały czas. Choć to też za dużo powiedziane, bo tak naprawdę mimo otwartego świata jest to dość liniowa gra, a sam świat mówi Ci gdzie masz iść tj. ciągle masz kilka dróg do wyboru z czego, ale jeśli potwory zabijają Cię na cios to znaczy, że jeszcze nie pora by tam iść.
Najgorszy jest sam początek i przebrnięcie przez pierwsze 2 godziny. Po dotarciu do Firelink Shrine zaraz na początku gry gracze albo zjeżdżają windą do "new Londo ruins", gdzie duchy zabijają ich na cios, albo idą na cmentarz, gdzie szkielety są praktycznie niewrażliwe na miecze. Trzecia właściwa droga do Undead Burg jest dość ukryta, a tam spotykamy najsłabsze zombiaki.
Tutaj trzeba sprecyzować co znaczy najsłabsze tj. zabiją cię na 2 ciosy, a nie na cios:) Jednak to jest piękne w tej grze, że trzeba podchodzić z respektem do zwykłych wrogów tak samo jak do bossów.

Pierwsi dwaj bossowie są trudni. Nie mówiąc o tym, że gracz może ruszyć na smoka, którego nie będzie w stanie pokonać jeszcze przez dłuższy czas. Jednak na wszystko jest metoda. Pierwszego Bossa można pokonać 2 ciosami, wystarczy tylko użyć jednego przedmiotu, który znajdziemy dokładnie eksplorując ścieżkę do niego prowadzącą.
Smokowi zaś można podstępem obciąć ogon, co samo w sobie jest dziwactwem tej gry, bo za obcinanie ogonów smokom dostaje się super bronie. Potem przy każdym spotkaniu z bossem patrzysz czy można pozbawić go ogona.

Tak jest w zasadzie przez całą grę. Dokładna eksploracja jest sowicie nagradzana. Otwarta struktura gry też zachęca gracza do zwiedzania miejsc w innej kolejności. Można chociażby wybrać się do miejsc późniejszych tylko po to, by zgarnąć najlepsze uzbrojenie w grze. Będzie to bardzo trudne, ale jest możliwe i daje nam super start. Najlepiej to widać na speedrunach, gdzie da się przejść grę sporo poniżej półtorej godziny.

Sama gra tak naprawdę trudna nie jest. Opanowanie sterowania to 75% sukcesu, a pozostałe 25% to logiczne myślenie. Na wszystko jest metoda i trzeba pamiętać, że w grze nie ma czegoś takiego jak najlepsze uzbrojenie. Praktycznie pod każdego późniejszego bossa trzeba się odpowiednio ubrać, bo każdy z nich ma słabość na określony typ ataku i atakuje też jakimś żywiołem. Dlatego odpowiednie odporności + broń = easy win.

Powiedziałbym, że to średni poziom trudności Nintendo tj. trochę trudniejsza od Zeldy: Twilight Princess, a wyraźnie łatwiejsza od New Super Mario Bros. Wii czy Mario Galaxy 1 i 2.

W porównaniu do klasyków z lat 90 też jest łatwa, albo to wręcz gra na cheatach. Wówczas gry miały poziom Dark Souls, ale ledwie kilka żyć i kontynuacji. Tutaj mamy nieskończone respawny przy ogniskach.

08.03.2016 22:50
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Podobne pytanie odnośnie Dreamfall Chapters - wypada najpierw zaliczyć Dreamfall: The Longest Journey?

The Longest Journey, warto przejść dla klimatu i poznania świata. Nie jest to kluczowa gra dla fabuły DC, ale wiele wydarzeń w grze nawiązuje do tej części. Jak dla mnie najlepsza część serii.

Dreamfall - druga część, najsłabsza, ale nadal dobra. Fabularnie tylko w niewielkim stopniu nawiązuje do pierwszej części. Wprowadza wiele nowych postaci i tworzy zupełnie nową historię. Kończy się bardzo mocnym cliffhangerem.

Dreamfall Chapters - zaczyna się tam gdzie skończył się Dreamfall. Jest to bezpośrednia kontynuacja głównego wątku z Dreamfalla, ale tworzy własną historię. Wszystko co musisz wiedzieć z drugiej części jest zawarte w krótkim filmiku "w poprzednim odcinku". Gra jednak zakłada, że znasz główne postacie i ich historię, a bez tego może być trudno zrozumieć motywację części z nich.

Ogólnie jednak nie polecam zaczynania DC bez znajomości poprzednich części. W grze jest bardzo dużo nawiązań. Sceny, postacie, czy miejsca. To wszystko przypomina poprzednie części. Głównie pierwszą część, bo tam poznawaliśmy Arkadię. Teraz tylko po niej przemykamy i widzimy jak ta bajkowa kraina doświadczyła wojny.

DC jako twór samodzielny będzie co najwyżej przeciętną i fabularnie chaotyczną grą. W ogóle nie jest powiedziane czym jest równowaga, jak powstały te dwa światy. Wiele scen wyda się dziwnych i zbędnych, które nie wnoszą nic do fabuły, ale pozwalają dowiedzieć się co wydarzyło się w Arkadii od części pierwszej.

Jest też taka kwestia, że wyszły 4 z 5 ksiąg do tej pory, a szczerze mówiąc lepiej jest przechodzić gry z tej serii jednym ciągiem, bez czekania na kolejne rozdziały. Zatem jest sporo czasu, by przejść TLJ i Dreamfalla zanim wyjdzie ostatnia księga DC. Dwie pierwsze gry koniecznie z polskim dubbingiem. Jest zdecydowanie lepszy od angielskiej wersji.

Tak na marginesie, Najdłuższa Podróż jest cały czas w moim rankingu TOP3 gier wszech czasów. Może nawet TOP1, ale wolę bezpieczniej umieścić ją w TOP3.

07.03.2016 13:01
odpowiedz
Likfidator
71

Tematyka dodatku to rzecz trzeciorzędna tak naprawdę. Mnie interesują dwie rzeczy. Pierwsza to karty, a druga to film promujący dodatek. Dotychczasowe dodatki miały świetne trailery, więc i tym razem Blizzard nie zawiedzie:)

04.03.2016 16:41
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

czyli twierdzisz, ze jakosc netflixa jest lepsza niz Hbo czy C+? Bo w satkurierze testowali i wyszlo inaczej.

A mi wyszło, że jest dokładnie na odwrót. I komu uwierzysz? :)
Satkurier bywa mocno stronniczy i jest po stronie platform i kablówek.

Telewizja satelitarna ma gorzej niż Netflix z kilku powodów:
1. Na satelicie musisz nadawać strumień na żywo, nie masz możliwości enkodowania wieloprzebiegowo. Tylko VBR, ale nie daje to takich efektów. W skrócie VBR polega na tym, by stałą pojemność transpondera dzielić nie po równi, ale w różnym zakresie pomiędzy wszystkie nadawane tam kanały. Trochę to pomaga, bo kanał ze sceną statyczną zadowoli się połową przypisanego mu bitrate'u, a kanał sportowy z dynamiczną akcją w pełni wykorzysta 2x tyle co ma w średniej. Jednak spadki jakości wciąż występują i pikseloza wali po oczach.
Najlepszym porównaniem jest zobaczenie na własne oczy HD polskiego i niemieckiego z platformy SKY. U nas 1080i nadają 3-8 Mb/s (z wyjątkami 12 Mb/s). Tam 16-20 Mb/s to standard. Kiedyś jak mieli otwarte okno obejrzałem fragment meczu - można było spauzować w dowolnej chwili i obraz był tak ostry, że widać było twarze na trybunach. Spróbuj to w naszej TV, a zobaczysz kwadraty o 1cm średnicy.
W przypadku Netflixa jakość jest bardzo wysoka cały czas. Czy sceny statyczne, czy dynamiczne pikseloza nie występuje.

2. Nasza TV nadaje nie tylko z przeplotem, ale również w nienaturalnych 50Hz. Seriale i filmy są kręcone w 24p i Netflix tak nadaje. W telewizji nie tylko przeplot psuje jakość, ale przyspieszenie 24->25 fps powoduje nienaturalną transpozycję dźwięku, kto ma dość dobry słuch muzyczny, słyszy że np. instrumenty grają nieczysto.

3. W SmartTV Netflix ma natywną appkę. Nie tylko pozwala to telewizorowi na wyświetlanie treści w 24p, ale również dekoder TV przetwarza strumień MPEG bezpośrednio. Pozwala to na stosowanie optymalizacji pod konkretną matrycę zainstalowaną w TV, oferując wyraźnie wyższą jakość obrazu. W przypadku platform SAT korzystasz z dekodera (chyba, że masz moduł CI od CP), który wstępnie przetwarza strumień i do TV trafiają już zdekodowane klatki, co nie pozwala na daleko idącą obróbkę obrazu.

4. Pamiętajmy też, że platformy oferują różną jakość obrazu na poszczególnych kanałach. Najgorzej wypadają kanały z transponderów CP jak np. HBO, AXN czy TVP2. Tam bitrate wynosi 2-5 Mb/s. Pamiętam jak kilka lat temu nie oglądałem HBO 1, tylko czekałem na powtórki w HBO 2, które było nadawane z transpondera eNki. HBO 1 miał 3 Mb/s, a HBO 2 chyba ok. 9 Mb/s. Różnica w jakości znaczna.

5. Jakość samego Netflixa też zależy od urządzenia np. przeglądarka Chrome nie obsługuje więcej niż 720p, a także od łącza internetowego. Netflix działa bardzo sprawnie i w locie przełącza między jakościami strumienia, gdy nasze łącze ma problemy z wydajnością.

Ogólnie porównanie obu technologii nie jest proste i dość zależne od warunków testowych. Moje subiektywne odczucie jest takie, że Netflix wygląda zdecydowanie lepiej. Jednak jak pisałem wyżej duży wpływ na to ma natywna aplikacja w TV, gdzie Netflix wykorzystuje pełny potencjał przetwarzania strumienia MPEG bezpośrednio w TV. Oglądając Netflixa zdarzało mi się wielokrotnie pomyśleć "wow jaki ostry obraz". W przypadku naszych platform wielokrotnie denerwowałem się "i jeszcze tyle płacę za taką pikselozę".

Kwestią gustu jest też sama zawartość. Ja nienawidzę lektora, przerw reklamowych, nie mam najmniejszego zamiaru dostosowywać się do harmonogramu TV linearnej, a sportu nie oglądam w ogóle. Do tego w ogóle nie przeszkadza mi brak polskiej wersji językowej. Dlatego z mojego punktu widzenia Netflix wygrywa z NC+ czy CP pod każdym aspektem.
Za CP płaciłem swego czasu 90 zł/miesiąc. Za Netflixa płacę mniej niż połowę tego, a mam znacznie więcej do oglądania. W przypadku CP miałem taką sytuację, że przez 2 miesiące obejrzałem tylko pierwszy sezon True Detective na HBO. Taniej by mnie wyniosło kupić ten serial na BR.

04.03.2016 12:38
-1
odpowiedz
Likfidator
71

Dla narzekających na kiepską ofertę. To może podajcie alternatywną usługę w naszym kraju, która oferuje więcej za podobną cenę, lub tyle samo co Netflix za mniej?

W samym tylko Cyfrowym polsacie musisz zapłacić 40 zł za wątpliwej jakości pakiet familijny, a do tego 20 zł za HBO. Wszystko w nędznej jakości obrazu w porównaniu do netflixa i wszystkimi wadami telewizji linearnej. O ilości reklam na kanałach poza HBO nie wspominając. W dodatku oryginalna ścieżka dźwiękowa to wciąż luksus w naszej TV. Mimo iż technicznie są 2-3 ścieżki na wielu kanałach, to często i tak jest na wszystkich władowany lektor, a to już skreśla cokolwiek - nie obejrzałem niczego z lektorem od dobrych kilkunastu lat.
Albo mówiąc inaczej lektor jest dla mnie taką samą wadą jak brak wersji PL w Netflixie dla co niektórych.

Nawet w obecnej bibliotece Netflix ma sporo starszych filmów i seriali. Samo to daje lepszą ofertę niż podstawowe pakiety tematyczne CP i NC+, a seriale ich własnej produkcji to już najwyższa półka na poziomie HBO, Showtime, czy innych stacji premium z USA.

Zawsze można też skorzystać z opcji na cebulaka i wziąć pakiet za 56 zł na cztery osoby. Wychodzi mniej niż 15 zł/osobę.

Netflix u nas jest ledwie dostępny. Tyle i aż tyle, a mimo to coraz więcej osób z niego korzysta. Po swoich znajomych widzę, że korzystają z niego ludzie, którzy już od lat nie oglądają TV.
Netflix jest też bardzo wygodny. Pamięta co oglądaliśmy, gdzie skończyliśmy itd. Świetna jest opcja oglądania serialu odcinek za odcinkiem, gdzie z automatu pomija napisy, czołówki i "w poprzednim odcinku".
Nie ma też problemów z odpaleniem VPN i obejrzeniem czegoś z biblioteki USA. Konta są ogólnoświatowe, a dostępność treści zależy tylko od regionu IP z jakiego się łączymy.

Plan jest taki, by w ciągu 5 lat wyrównać ofertę na całym świecie. Tyle czasu potrzeba, by stare umowy na wyłączność wygasły, a Netflix podpisał z wytwórniami nowe umowy. To w zasadzie może być koniec NC+, które rok temu zostało ograbione z praw sportowych, a Netflix będzie stopniowo zabierał prawa filmowe i serialowe.

Sytuacja bardzo podobna do rynku gier video, gdzie 15 lat temu działało wiele lokalnych dystrybutorów, a teraz zostało tylko kilka największych, a ich rola ograniczona do wydawania gier mniejszych wydawców lub sprzedaży kluczy Steam w 'polskich' cenach.

02.03.2016 16:18
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Jak dla mnie to Blizzard powinien dawać 3 questy dziennie, a nie 1.
I co jeszcze, paczki za pół ceny? Blizzard ma na HS zarabiać i jest to mimo wszystko gra fremium.
Mikropłatności w tej grze i tak są bardzo łagodne, bo robiąc daily regularnie złota w zupełności wystarcza do zakupu nowych dodatków. Ja w tej chwili mam już ponad 4 tys. złota uzbierane na nowy dodatek. Do kwietnia będzie ponad 5 tys. czyli kupię ponad 50 paczek na start, co powinno dać min. 2 legendy i pyłu na trzecią. Do tego jeszcze mam 1700 pyłu uzbierane.

Gdyby EA robiła HSa, to miałbyś HS Points, albo inną walutę premium, tylko za $$$. Wymiana daily na inny, płać. Rozegrasz 5 pojedynków, postać jest zmęczona - zapłać za miksturkę odnowienia, albo czekaj 2 godziny. Byłyby specjalne premium paczki za 29$ z gwarantowaną legendą, a zwykłe paczki miałyby szansę 1/200 na drop legendy i dawałyby 10x mniej pyłu. Przygody byłyby tylko za $$$.

Naprawdę warto docenić przyjazne podeście Blizzarda. Ta firma to jest jednak inna liga niż EA, czy Ubisoft. Blizzard, Valve, czy Nintendo na pierwszym miejscu stawiają świetne gry, a dopiero na drugim zysk. Chociaż zarówno Blizzard jak i Valve mają swoje kury znoszące złote jajka i to wbrew jakimkolwiek korporacyjnym standardom tj. gry tych firm nie są Pay2Win, a płatności co najwyżej dają dodatki graficzne, albo przyspieszają progres jak w HS czy HoTS.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-02 16:18:33
01.03.2016 18:02
-4
odpowiedz
4 odpowiedzi
Likfidator
71

Darmowa? Przecież trzeba zakupić Windows 10, a na darmowy upgrade z Win7 nie dam się nabrać.

Z drugiej strony jak Microsoft pokaże porządne wsparcie dla PC przez jakiś czas, to już wydam te 499 zł na licencję i postawię ten system na drugim HDD. Jakby zrobili porządne Black&White 3, to wchodzę w Windows 10 i DirectX 12. Na chwilę obecną jednak mocniej kibicuję Steam OS.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-03-01 18:02:58
29.02.2016 22:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

5 poziom rankingu wbity w ostatniej chwili. Dobrze, że łatwo poszło, bo miałem 3 gwiazdki na 6-tym i dziś bez porażki.

Jak sądzicie są jakieś szanse na wprowadzenie nowego trybu teraz w środę? W sumie miałoby to jeszcze sens, sezon standard trwałby 30 dni. Choć pewnie przyjdzie czekać do kwietnia. Jak mają wydawać 3 dodatki rocznie, to cykl kwiecień->sierpień->grudzień byłby najbardziej sensowny.
Chociaż terminować nigdy w parze z Blizzardem nie chodziła:)

26.02.2016 12:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Standardowa procedura:
1. Ściągnij memtest i odpal go z USB, przykładowy download: http://www.memtest86.com/download.htm
2. Jeśli nie ma błędów pamięci, to testuj komputer pod obciążeniem. GPU możesz testować Kombustorem wbudowanym w MSI Afterburner. Do CPU są różne narzędzia, z głowy mi wyleciała nazwa tego, którego używałem na starym komputerze.
3. Na tym etapie powinieneś już otrzymać jakieś rezultaty tj. znaleźć sposób na powtarzalne wywoływanie tych resetów.
4. Jeśli nie, to przetestuj jeszcze HDD jakimś narzędziem np. HD Tune.

Na wady RAMu i HDD rozwiązanie jest jedno -> wymiana sprzętu.
Na problemy z temperaturą -> lepsze chłodzenie, lub sprawdzenie czy obecne się nie poluzowało.

Pozostaje jeszcze problem zasilacza. Zdiagnozować możesz na kilka sposobów. Płyty główne mają wbudowane mierniki, więc w programach do testowania możesz sprawdzać zmiany w napięciu +12,-12,+5,-5 itd. Sprawdzać należy bez obciążenia i pod obciążeniem.
Możesz użyć też miernika uniwersalnego. Napięcia +12 i +5 sprawdzisz w Molexie od HDD.

W tym momencie 99% przypadków uda się rozwiązać. Jeśli nadal jest problem, to pozostaje:
- przetestować GPU na innym komputerze,
- przetestować komputer z innym GPU,
- przeinstalować sterowniki, w ostateczności system,
- jak masz zapasowy HDD, lepiej postawić system na nowo, na próbę. Jak nie chcesz od razu robić reinstalacji.

25.02.2016 12:21
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Google wie gdzie są romy do tego emulatora. Linka nie wrzuciłem, bo to łamie regulamin. W każdym razie ja mogę oficjalnie używać ROMu AMI BIOS + OAK 67, bo kości z nimi posiadam.

PCem jako emulator DOSa, czy Windows 95/98 sprawdza się słabo. DOSBox, czy VirtualBox radzą sobie z tym lepiej. PCem jest właśnie pod emulację różnych DOSowych maszyn, a nie samego środowiska. Może się przydać np. żeby zrobić obraz HDD. Stare komputery nie rozpoznawały HDD z automatu, tylko trzeba było wpisywać cylindry, głowice itd. W tym emulatorze można ustawić geometrię takiego HDD, a potem używając Winimage zgrać gotowy obraz z systemem na HDD.

http://www.vogons.org/ forum o starych PCtach i nie tylko. Jakbyś chciał kiedykolwiek robić filmy z napisami angielskimi, to tam znajdziesz sporo widowni.

25.02.2016 01:41
odpowiedz
Likfidator
71

Znalazłem bardzo fajną stronę: http://www.vgamuseum.info/index.php/benchmarks
Dziesiątki starych i w miarę nowych kart. Przetestowane w DOSowych i Windowsowych warunkach. Naprawdę przydatna rzecz. Ja poluję na SVGA na slocie ISA, żeby reanimować stare 386SX. Dzięki tej stronie wiem czego unikać. Zaskoczyło mnie, że OAK 67 jaką miałem w starym komputerze aż tak tragiczna nie była, chociaż były lepsze karty np. ET4000, który kosztuje teraz sporo, bo to bardzo dobra, jeśli nie najlepsza karta pod ISA.

Kolejna ciekawa rzecz: http://pcem-emulator.co.uk/
Emulator PC, nastawiony na dokładną emulację różnych podzespołów. W przeciwieństwie do innych emulatorów nie poprzestaje na wysokiej kompatybilności, ale emuluje dokładną prędkość różnych procesorów i kart graficznych. Fajna rzecz, można się pobawić i sprawdzić ile potrafi 386DX, a ile np. 486DX4. Do tego bardzo wiele różnych kart graficznych do przetestowania.

24.02.2016 12:34
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Jak komuś nie odpowiada może zagrać w starą wersję, nawet w 4K.
Poza tym wymagania mogą być mocno zawyżone. Po prostu teraz taki standard, że wrzuca się w rekomendowanych i5 + GF970, a detale wysokie ustawia się właśnie pod tą kartę.
Wymagania minimalne to odpowiednik tego co siedzi w XO, co też nie jest wielkim zaskoczeniem. Ponad dwa lata po premierze konsol nikt nie będzie wspierał słabszych od nich PC.

Ja i tak w to nie zagram, mimo iż łapię się do rekomendowanych. Raz, że Windows 10 only, a dwa to nie mam najmniejszej ochoty grania w GoWa (niezależnie czy chodzi o grę z Xboxa czy PSa).
Dla mnie Gears of War stał się takim symbolem całej poprzedniej generacji. Bardzo powtarzalna, prymitywna rozrywka. Osłony, QTE i wąskie korytarze.
Jak zobaczyłem pierwsze zwiastuny Gearsów to wyobrażałem sobie grę, gdzie będzie więcej skradania niż strzelania, otwarty świat, zarządzanie bazą, zbieranie zasobów, elementy RTS. Niestety wyszła z tego prymitywna strzelanka przy której Contra z NESa to niedościgniony wzór.
Dla gracza zaprawionego w bojach na PCtowych shooterach z lat 90 i początku XXI wieku, dzisiejsze, albo biegam albo siedzę za osłoną i strzelam, gry to śmiech na sali. Paraolimpiada dla graczy, ale w sumie pad to taki niepełnosprawny kontroler.

Oby tylko Microsoft potem nie płakał, że na PC słaba sprzedaż. Na Steamie mamy setki świetnych gier, więc po co mielibyśmy płacić za (pseudo) AAA z konsol?

23.02.2016 22:34
odpowiedz
Likfidator
71

Wziąłem za BTA + 2$, a co:)
Najbardziej cieszę się z Retro City Rampage DX na które polowałem od dawna. Pozostałe gry tak sobie, ale warto jest mieć je w kolekcji.

23.02.2016 20:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Mi się DH gra super w tym sezonie. Po porażce jaką był crus w poprzednim sezonie, to każda klasa będzie lepsza. W każdym razie plan mam taki, że w sezonach robię dwie klasy na tym samym main stacie. Poprzednio siła, teraz zręczność, a w następnym inteligencja.

Zrobiłem przed chwilą podbój na 55 gr z użyciem 6 setów. Monk jest beznadziejny. Inna jest jeszcze jako tako użyteczna, ale pozostałe to nawet nie mają gotowych buildów na ten sezon. Wziąłem ulianę i gra się tym koszmarnie. Jedyne co ma dobre w tym sezonie to build na speed farm TX, a ostatnio widziałem nawet lekką modyfikację tego buildu do farmienia gr60+.

Myślałem, że dzisiaj zrobię resztę zadań na ostatni poziom, a tu zobaczyłem 70 poziom w HC. Nawet mi się nie chce za to zabierać jak na razie. W każdym razie zakładka zdobyta, a portret to sobie mogę darować.

22.02.2016 10:19
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

co do grafiki to zostanę przy opcji S3 Virge lub Tseng oraz Voodoo. celem jest konfig na 1999 roku

Pentium 133 MHz + Voodoo 2, to jest co najwyżej 97-98 rok. 1999 to już Riva TNT 2 i Pentium 2 czy nawet 3. Topowy sprzęt z tego okresu to 1 GHz CPU i Geforce 1.

W tym okresie wymagania bardzo szybko poleciały w górę. Związane to było z premierą Dreamcasta i później PS2. Wprowadzenie wymogu sprzętowego T&L już w 2002 roku to bardzo dziwna i nieuzasadniona decyzja. W jednej chwili pozbawiono wsparcia dla TNT2, Voodoo 5 i innych kart, zostawiając tylko Geforce'y i świeżo wydane Radeony.
Żeby było śmieszniej, wystarczyło odpalić mały programik, który symulował sprzętowe T&L na CPU. Gry z tym działały bez problemu, pod warunkiem że procesor był bliżej rekomendowanych niż minimalnych wymagań danej gry.
Sytuacja jest o tyle śmieszna, że kilka lat później, nikt już T&L nie wymagał! Ze względu na coraz to wydajniejsze GPU od Intela, który miały shadery 2.0 i 3.0, ale pozbawione były właśnie T&L.

Wracając do tych Pentiumów, to one dobrze się kręciły. P75 da się podkręcić do 100 czy 120 MHz nawet. Jak masz 133 MHz, to możesz poeksperymentować ze słabszym CPU.

20.02.2016 19:16
odpowiedz
Likfidator
71

Już nie przesadzajcie. Średnie detale w 1920x1080 przy 30 fps to będzie miał w (prawie) każdej grze. Najsłabszym ogniwem jest procesor, żeby nie powiedzieć, że jest bardzo zły.

W GTA V będziesz miał spokojnie 30 fps w full HD i przyzwoitej grafice. Miej na uwadze, że GTA V jest bardzo konfigurowalna i do wszystkiego na full potrzebny jest GF 980 Ti. Na Twoim komputerze będziesz mógł ustawić tekstury na wysokie, post proces na b. wysokie, jakość cieni na b.wysokie, a suwaki odległości dasz na 1/3. Gra będzie wyglądać bardzo dobrze i poniżej 30 fps spadków nie będzie.

Z Fallout 4 i Wiedźminem 3 będzie gorzej, bo te gry bardzo mocno polegają na CPU. W obie da się grać, ale niezależnie od ustawionych detali będziesz miał dropy w różnych lokacjach. CPU nie wyrobi.

4 GB RAMu to też trochę mało. Możesz jednak niskim kosztem mocno przyspieszyć komputer. Używane i5 750 na twój socket to 150 zł, a i7 860 to 290 zł. Taki i7 wydłuży żywot Twojego sprzętu o rok czy dwa.
Wymiana CPU jest najbardziej opłacalną opcją dla Ciebie. No chyba, że będziesz wymieniał na i5 z Hasswella lub Skylake z GF 970 lub lepszą.

20.02.2016 12:12
odpowiedz
Likfidator
71

Wczoraj podłączyłem tę płytę pod zasilacz ATX i zadziałała. PC Speaker daje 10 piknięć tzn. że siadła bateria. Z karty graficznej obrazu brak, tak jak przypuszczałem. Skoro jednak płyta działa, to teraz relatywnie łatwo przywrócić sprzęt do życia.

Ten komputer można odbudować tak, żeby był całkowicie bezgłośny. CPU nie ma nawet radiatora. SVGA z tamtego czasu też nie miały żadnego chłodzenia. Pozostają dwie rzeczy HDD i zasilacz. Ten pierwszy można zastąpić kartą CF, co samo w sobie jest dobrym pomysłem. Płyty do 386 obsługiwały HDD tylko do 512 MB, więc taka karta nada się idealnie i będzie to takie SSD dla starego komputer. Z tego co pamiętam HDD z tego komputera miał prędkość 0.5 MB/s, a czasy dostępu tragiczne. CF pójdzie z pełnym PIO 0, czyli 3 MB/s i czasami dostępu o rząd wielkości lepszymi. Jest to też najwygodniejszy sposób na wymianę danych z takim starym komputerem.

Jeśli chodzi o 1999 rok, to musisz zbudować maszynę pod Windows 98. Do tego celu potrzebujesz:
1. Jak najwydajniejszy 1 rdzeniowy CPU, na podstawce z płytami dobrze działającymi z Windows 98. Dobry jest Pentium III, ale jeszcze lepszym wyborem są Athlony. Ja mam wersję 1,3 GHz, a płyta obsługuje także nowsze Athlony XP. Taki CPU nada się idealnie do gier od 1995-2006 tj. do czasu aż gry zaczęły wymagać SSE (dopiero Athlon XP je posiada).

2. Z kartami graficznymi nie jest tak łatwo:
- Voodoo 5 - zapewnia sprzętowe wsparcie dla GLIDE, a także ma wydajność prawie na poziomie Geforce 2. Brak sprzętowego T&La nie pozwoli uruchomić większości gier wydanych po 2002 roku.
- Geforce'y 2 GTS, 3 lub 4 Ti, w ostateczności 4 MX - są to wydajne karty, a 3 i 4 posiadają już pixel shader 1.3 i 1.4 odpowiednio. Daje im to możliwość odpalania gier do 2005 roku włącznie i części z 2006. Powinny też sobie radzić z grami od 1997 roku w górę, gdyż wtedy Glide zaczął ustępować pola DirectX i OpenGL. Geforce 4 ma taki zapas mocy, że w te wszystkie gry będziesz mógł grać z AA i w rozdzielczości 1280x1024. Obok tych kart możesz mieć zainstalowany VooDoo 2, który będzie idealny dla gier tylko pod Glide.

3. Warto mieć też Sound Blaster Live! dla efektów EAX i sprzętowego wsparcia DirectSound. Praktycznie wszystkie gry od 1998 do 2006 roku używały EAX w standardzie. Ja mam Live w wersji 5.1, ale równie dobrze powinny sprawować się nowsze Audigy. Jednak im nowsze peryferia podłączysz, tym więcej RAMu będzie potrzebne. Windows 98 obsługuje do 512 MB i na ten system jest to zawrotna wielkość.

Ja mam taki komputer:
Athlon 1333 MHz + 512 MB DDR 266 MHz
GF 2 GTS Pro
SB Live! 5.1
40 GB HDD 7200 obr/min.
Działa do tej pory, ale praktycznie go nie używam. Ostatnim razem zainstalowałem na nim Windows 98 wraz z DOSowymi sterownikami SB Live. Emulacja dźwięku w DOSie niby działa, ale pozostawia wiele do życzenia. Przy starcie systemu trzeba ładować sterownik, który wymaga EMM386, co samo w sobie psuje kompatybilność z wieloma starszymi tytułami. W trybie czystego DOSa nie ma emulacji MIDI ani OPL3. Tylko po odpaleniu okienka DOS wewnątrz Windows 98 jest pełna emulacja SB 16, a działanie dosowych programów w takim środowisku pozostawia wiele do życzenia.

Podobno karty Aureal miały lepszą kompatybilność z DOSem, a także wspierały lepszy od EAX system A3D, który niestety się nie przyjął na rynku.

19.02.2016 17:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Przecież poleciał patch 2-3 dni temu. W ustawieniach maksymalnych jest teraz MSAA x4, a nie x8, a sama gra jakby trochę przyspieszyła, bo trochę zmienili ustawienia streamowania tekstur. Co zapewne za mocno obciążało GPU w tle. Mam też wrażenie, że misje wczytują się trochę szybciej.

Co do błędów technicznych, to trudno mi coś powiedzieć, bo ich po prostu nie mam. Raz mi się zdarzyło, że przycisk wyboru umiejętności po awansie nie działał, ale wystarczyło przejść na inny ekran i wrócić, by było OK. Raz mi się trafił lewitujący Chrysalid, który stal na niewidzialnym kafelku nad skałą. Gra mi się też wywaliła jeden raz, ale to w misji, gdzie naprawdę miałem fatalną startową pozycję i pierwszą turę powtarzałem dobrych kilka razy, żeby rozstawić żołnierzy i nie aktywować ufoków.
Innymi słowy jest znacznie lepiej niż w pierwszej części, która była dużo bardziej problematyczna.

snajper grindowany pod broń długą ma o 20-30% większe szanse trafienia przeciwnika z pistoletu, niż karabinu
To jest tak, jak się nie czyta informacji w grze. Snajperki mają karę do celności im przeciwnik stoi bliżej, a skoro strzał z pistoletu był dostępny, to przeciwnik był na wyciągnięcie ręki. Pistolet ze wzroku drużynowego nie działa.

Postać stojąca kwadrat w kwadrat z Sektoidem ma 70% szans na trafienie strzelbą
A czy ten sektoid jest oskrzydlony? Zobacz premie do obrony jakie posiada. Część obcych ma premie klasowe np. te latające odpowiedniki szybowców, bardzo ciężko w nie trafić mimo iż nie używają osłon.

Mutony rzucają granatami przez pełne ściany...
A może przez okna? Działanie granatów w grze póki co jest bardzo poprawne.

19.02.2016 13:29
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Dziwny ten 386. Może to z jakiegoś firmowego PC z dziwnym złączem? Teorii jest sporo, były nawet specjalne sprzętowe emulatory PC dla Amigi, były to zwykłe karty rozszerzeń z CPU, BIOSem i może nawet z VGA.

Moja płyta z 386 SX wygląda tak -->
Procesor wlutowany na płytę, podstawka pod FPU. Zamontowane 4 MB RAMu. W slotach rozszerzeń (S)VGA i specjalna karta z portami. Kiedyś płyty główne nie miały wejść PATA, dyskietek, czy nawet zwykłych portów komunikacyjnych jak COM. Na tej płycie jest tylko złącze DIN do klawiatury.
Sprzęt niestety nie działa. Karta graficzna jest na 100% uwalona, chyba siadły kondensatory ponad 10 lat temu, a reszta też się nie włącza. Zasilacz AT chyba padł, próbowałem zrobić przejściówkę ATX->AT, ale sprzęt nie daje znaku życia, tj. PC Speaker nie piszczy.
Mam do tego komputera jeszcze kartę dźwiękową na ISA, klon SB Pro + 16-bitowe przetworniki w sterownikach do Windows.

Kiedyś chciałbym ten sprzęt zreanimować. Ogólnie to był mój pierwszy komputer, całkiem dobry jak na swoje czasy, ale miał tandetną SVGA tj. OAK 67. Na papierze parametry ok 800x600 w 256 kolorach i 1024x768 w 16, ale wydajnościowo to była tragedia. Mimo 16-bitowego złącza ISA, działała tak jak 8-bitowe karty. Przez co gry z epoki DOS4GW były w większości niegrywalne z 5-10 fps, o zyskujących na popularności grach 3D nie wspominając. Doom był grywalny dopiero w okienku o wielkości 1/3 ekranu, czyli rozdzielczości gdzieś 100x75:)

18.02.2016 16:27
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Przez lata grałem na C2D E4500 @2.93 GHz, na początku z 2 GB RAM, potem z 8 GB. Do tego GF 550 Ti. Wszystko na full i ok. 60 fps w 1080p przy graniu solo i dropy do ok. 30 fps przy sporej zadymie. W coopie dropy nawet do 5 fps.

Obecny komputer tj. i5 + GF 970 oczywiście nie ma najmniejszych problemów z tą grą, ale w coopie nadal dropy do 13 fps jak wszyscy rzucają spelle. Gra po prostu nie ma limitu ilości efektów cząsteczkowych, a te zabiją każdą kartę graficzne. Wyobraźcie sobie, że 3/4 pikseli na ekranie jest rysowane nie raz, a dziesiątki razy w każdej klatce, przy liczeniu półprzezroczystości cząsteczek. Nie wygląda to dobrze, bo takie wielokrotne nałożenie się cząsteczek to biała plama, a do tego zabija każdą kartę graficzną.

Chociaż mam wrażenie, że gra w ostatnim czasie trochę została usprawniona pod tym względem. Wzięli się do roboty po lagach jakie powodował set WD.

Diablo 3 ma także sporo możliwości konfiguracyjnych. Powinno być grywalne nawet na nowych kartach zintegrowanych przy niskich detalach.

18.02.2016 10:49
odpowiedz
Likfidator
71

No jak to co? Sumują się, ale na podstawie zdobytego XP. Czyli jak masz np. 600 poziom tu i tu, to po sezonie będziesz miał łącznie ok. 700 poziom, bo XP jest tak ustawiony, że aby wbić 300->400 potrzeba 2x tyle XP co 200->300, no tak mniej więcej.

XP potrzebne na kolejne poziomy rośnie dość szybko np. żeby wbić 700->701 potrzeba tyle XP co od 0 do 120 paragonu.

16.02.2016 17:12
odpowiedz
Likfidator
71

Z Awatarem jest tak, że musisz mieć cały czas w zapasie jakąś misję, co zmniejszy postęp. Na czarną godzinę najlepiej zachować coś do czego masz dostęp niezależnie od ruchu oporu działającego w regionie. Można dostać w nagrodę za misję informacje o placówce, którą możesz zaatakować zawsze. Ja mam taką jedną i trzymam ją na czarną godzinę.
Jak wszystkie kwadraty się wypełnią, to jeszcze masz 20 dni, możesz ten czas wykorzystać i w ostatniej chwili ruszyć na misję.

Gry jeszcze nie skończyłem, ale gra się fajnie. Jedyne co irytuje, to ukryte przeliczniki i ograniczone AI. Gram na weteranie, bo ten tryb w teorii powinien być uczciwy tj. obie strony powinny mieć takie same szanse. W rzeczywistości jednak gracz ma ok. 90% szansy na trafienie zawsze, z wyjątkiem strzałów z warty - te prawie nigdy nie trafiają, chyba że to warta z ukrycia.
AI też działa tak, by nie zabijać naszych żołnierzy tj. jak mogą strzelać do dwóch różnych, to będą strzelać do tego, który ma więcej HP. Dochodzi do takich absurdów, że można wystawić jednego bez osłony, a będą strzelać do reszty z osłonami.
Po wyczuciu tej mechaniki weteran robi się prymitywnie prosty.
Nie chciałem od samego początku grać na wyższym poziomie, bo w poprzedniej części classic wkurzał dysproporcją premii do trafienia.

Widać, że twórcy cały czas mają problemy z balansem tej gry i muszą ją tak udziwniać. Ja bym chciał poziom trudności, gdzie żadna strona nie jest faworyzowana po stronie RNG, a cała trudność polega na sprytnych działaniach AI i liczbie przeciwników.

to że GPU obciążone jest np. w 72% nie ma nic wspólnego z wydajnością, że pracuje nie na 100% to znaczy że ma lock po stronie CPU. Nie traktujcie obciążenia GPU jako wyznacznik dobrej optymalizacji/złej optymalizacji, czy też porównania do innych GPU. Wydajność gry to zawsze kombinacja CPU/GPU. U mnie gra trzyma 100% na GPU, bo ma 4K i MSAAx8 - jak wstawisz takie MSAA to też GPU będzie bardziej ciążyć dla gry niż CPU.

Alex, mylisz się. Jeśli używasz Vsync to detale trzeba tak ustawić, by nigdy do 100% nie dobijało. Najlepiej gdyby sprzęt pracował pod obciążeniem 90-99%. Wówczas podzespoły są dobrze wykorzystane, a Vsync działa idealnie, nie ma szarpiania. Ty zapewne masz monitor z Gsync, więc u Ciebie sprawa wygląda zupełnie inaczej. Dlatego możesz wykorzystywać sprzęt w pełni, a FPS skaczący 40-120 fps będzie nawet płynniejszy niż stałe 60 fps z VSync.
Tak na marginesie, konsole projektuje się w taki sposób, by sprzęt pracował pod 80-90% obciążenia przez większość czasu, a te 10% było na bardziej intensywne momenty. Gry z lockiem na 30 fps spokojnie działałyby w 34-40 średnich FPS na konsolach, ale tearing byłby okropny, a sam sprzęt pracowałby głośno, bo wentylatory by szalały.

13.02.2016 15:55
odpowiedz
Likfidator
71

maly_17a--> Nie rozdrabniaj się na dwie postacie. Jak już robisz grifty 50+ barbem, to brakujące przedmioty szybko wpadną. Mi w tym sezonie gra się super. DH zrobiłem gr 69 z zapasem 2 minut jak na razie, z tym że leciałem od 65 w górę i wchodził każdy. Wyżej póki co mi się nie chce, teraz nabijam poziomy na gemach, by 60tki w ancienty craftować dla bonusowej zręczności. Póki co głównym limitem jest 610 poziom paragonu jeśli chodzi o brnięcie wyżej w griftach. Dobrze, że jeszcze w miarę szybko te poziomy się wbijają. Szczególnie, że gr60 soli robi się błyskawicznie i bez jakiegokolwiek stresu.

Bardzo fajny jest build dla monka na LoN do farmienia TX. Potrzeba całego gearu ancient, ale już przy 2/3 przedmiotów starożytnych można czyścić szybko TX. Nie mogę dostać tego paska co daje wytrzymałość za złoto. Miałem zwykły to go zmieliłem, a teraz nawet zwykłego Kalada wyrzucić nie chce. Gdybym miał zwykły, to bym go w kostce na ancienta próbował przerobić. W połączeniu z gemem na złoto daje nieśmiertelność na TX, a to jest ważne, bo ten monk ma bardzo niską wytrzymałość.

10.02.2016 15:56
4
odpowiedz
Likfidator
71

To jest bardzo dziwny procesor. Utknął pomiędzy generacjami. W teorii dobry do DOSa, ale i tak nie do wszystkich gier. Pod Windows 95 będzie się dusił, bo jak gry przeszły na ten system to wymagania szybko skoczyły na Pentium 133 MHz i to mowa o minimalnych. 3DFX będzie z nim działał, ale karta będzie się dusić.

Jeśli chodzi o epokę DOSa, to masz trzy kategorie:
1. Najstarsze gry pod PC XT. Pisane całkowicie pod 80086 4,77 MHz. Gameloop tych gier był tworzony pod ten konkretny CPU i na nowszych PC działają zdecydowanie zbyt szybko. Dobrze mieć Tandy PC, który jest popularnym klonem IBM PCJr. Paradoksalnie to klon stał się standardem i w grach nigdzie nie ma PCJr, tylko Tandy jako opcja grafiki/dźwięku. Te komputery to usprawniona wersja PC XT z lepszym układem graficznym i dźwiękowym na domowe potrzeby. EGA/VGA nie miały wstecznej kompatybilności z tym komputerem.

2. 16-bitowa era DOSa. Tutaj dobrym wyborem jest 386 DX lub SX z 33 MHz i trybem 16 MHz. Procesor ten ma już tryb 32-bitowy, a do tego ma sprzętową emulację EMS z pamięci extended. W parze z kartą (S)VGA i SB Pro poradzi sobie z każdą grą wydaną do czasu Dooma, który też działał, ale bardzo słabo. Główny powód posiadania takiej maszyny to gry jak Test Drive 3, który był optymalizowany pod 386 i na 486 czy Pentium działa kilka razy za szybko. Drugi powód to gry, które na szybszych CPU wywalają błąd "dzielenie przez zero". Jakaś tam biblioteka była źle napisana i zbyt szybki CPU powodował zaokrąglenie jakiejś wartości do 0.

3. Dowolnie szybki komputer, który ma sloty ISA, gdzie można zainstalować SB 16 i GUSa. Późniejsze, 32-bitowe gry DOSowe nie miały problemu z różnymi prędkościami CPU. Zresztą zakres wymagań był ogromny, w domach gracze posiadali od 386 do Pentium 133 MHz. Dlatego na tych pierwszych gry działały w 5-10 fps w małym okienku bez tekstur, na 486DX2 66 MHz w 320x200 z połową detali włączonych, a na wydajnych Pentium ze wszystkim w 640x480 i ok. 20 fps.

Ten Pentium 75 MHz łapie się do tej ostatniej kategorii, ale równie dobrze możesz użyć też Athlona 1 GHz na płycie, która ma sloty ISA do karty dźwiękowej. Wówczas będziesz miał 60 fps w 640x480 czy 800x600 albo nawet 1024x768 w tych ostatnich grach DOSowych.
Karty graficznej nie zmieniaj. Nie ma sensu. Możesz co najwyżej 3DFXa dorzucić. Odpalisz Tomb Raidera, czy inne DOSowe gry ze wsparciem dla tego akceleratora.

Do takich starszych komputerów można kupić używane dyski SSD na PATA. Pojemność 16-32 GB to aż za dużo na ten komputer, a wzrost prędkości działania ogromny.

10.02.2016 13:59
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

"Minimum of Directx 10.1 Required"

10.02.2016 11:30
odpowiedz
Likfidator
71

nie ma studia z wiekszymi tradycjami na rynku ktore trzyma fason lepiej od Blizzarda.
A co z Nintendo, czy Valve? Znajdzie się też sporo mniejszych studiów, które od lat spełniają oczekiwania fanów.

diablo 2 -> diablo 3 w diablo 2 trzeba było poświecić czas mieć jakaś wizje kreowania postaci, walki były wymagające by się "ubrać" potrzebna była masa czasu i szczęścia co przyciągało do gry. Diablo 3 ehhhh muszę to pisać no niech stracę ubrać postać można w 1-2 DNI o zgrozo i to w przedmioty starożytne 0 wyzwania gra bardzo bardzo mierna pisze to posiadacz 2 wersji kolekcjonerskich d3 i RoS.

Poważnie? Diablo 3 jest pod praktycznie każdym względem lepsze od dwójki. Co sezon ta gra jest coraz lepsza, a obecnie wyeliminowano praktycznie wszystkie irytujące rzeczy.
Chyba zapomniałeś jaka była trzecia część na starcie. Inferno było szalenie trudne, a płacz na forach nieziemski. Z biegiem lat usprawniono tonę rzeczy i gra jest teraz mega grywalna, a do tego przystępna dla początkujących.
Największym sukcesem Blizzarda jest to, że botowanie praktycznie nie ma sensu. Bardzo dobry jest też balans griftów. Współpraca między graczami jest kluczowa, a także podział ról: DPS, healer, support.
Każda klasa ma tonę buildów. W tym patchu powróciły nawet buildy bezsetowe dzięki pierścieniom LoN.
Jest sporo aktywności. Podziemia setowe to wiele godzin dobrej, singlowej rozrywki. Od premiery RoSa Blizzard dodał za darmo do gry więcej treści niż cały płatny ROS.

Jak wyglądała gra w D2? Baal runy, meph runy i handel z botującymi graczami. Gra w drużynie wyglądała tak, że każdy walił tam jakieś spelle i nie było tak naprawdę większego wyzwania na pewnym etapie, tylko bezmyślne farmienie.
D2 największą siłę miał przy wspólnej, lanowej grze. Wówczas tworzyło się specjalne drużynowe buildy. Sam Battle.net był jednak na dłuższą metę nudny, a szalejące boty wszystko psuły.

08.02.2016 20:15
odpowiedz
Likfidator
71

Zakup GF 980 mija się z celem. Albo kupujemy 970, albo dokładamy do GF 980 Ti. Wzrost mocy 970 -> 980 nie uzasadnia różnicy w cenie. Prawdę mówiąc wszystko powyżej GF 970 wypada bardzo źle w kategorii cena/wydajność, ale GF 980 Ti przynajmniej ma tyle mocy, że można grać na ultra w 1080p w 60 fps i z MSAA. Na GF 970 musisz zadowolić się FXAA, a GF 980 też nie utrzyma 60 fps z filtrowaniami. Do tego 980 Ti ma 6 GB VRAM.
Dodatkowo jeśli zamierzasz pracować z Oculusem, to wydajność GPU ma podstawowe znaczenie.

Przykładowy zestaw: http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_luty_2016?page=0,18
Masz kartę graficzną z wydajnym chłodzeniem, dobry CPU z potencjał OC, dobry wentylator w cenie i wszystkie inne komponenty na poziomie.
Przydałoby się dopłacić do 16 GB RAMu, ale to mała kwota.

Ogólnie jednak dysponując 6 tys. zł na PC poniżej GF 980 Ti nie schodź. Lepiej zaoszczędzić na CPU niż na GPU. Nawet zwykłe i5 z zablokowanym mnożnikiem daje radę takiemu GPU. Po prostu w obecnych czasach większość wymagających efektów graficznych jest liczona na shaderach z pominięciem CPU w ogóle.

08.02.2016 16:11
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Nie ma się co martwić na wyrost. Oceniamy usunięcie konkretnych kart względem dzisiejszej mety. To nie jest przecież tak, że tylko Warrior traci Death's Bite. Każda klasa straci kilka dobrych kart.
Nie oszukujmy się, Naxx i GvG to były OP dodatki. BRM, TGT i LoE są mocno stonowane względem tych dwóch pierwszych. GvG wprowadził mnóstwo mocnych kart. Nawet nie chodzi o Dr Booma, ale shreddery 4/3 to najlepszy 4 drop w grze. Każda karta za 4 many jaką dajemy do talii musi przejść test, czy da nam więcej value niż Shredder, a także czy będzie dobrze kontrować shreddera.

Ja bym bardzo chciał, żeby główny nacisk położono na talie midrange'owe. Aggro i control są nudne do grania samemu jak również jako przeciwnicy. Do tego pojedynki z taliami kontrolnymi trwają zdecydowanie zbyt długo. Niech jeszcze ten pojedynek ciągnie się po 15 tur, ale grając z kontrolem, przeciwnik prawie każdą turę ciągnie pod sznurek.

Blizzard powinien iść do głowy i zrobić PTR w Hearthstonie udostępniając wszystkie dostępne w standard karty. Warunek dostępu do PTR to min. wbicie choć raz 5 rangi, albo jeszcze lepiej legendy. Przez 2-3 tygodnie Blizzard dostałby tony statystyk, a także mógłby wprowadzać bardzo szybkie zmiany w kartach na PTR.
Tak jak to robią z Diablo 3. Od kiedy patche są porządnie testowane na PTR, nie ma problemu, że patch idzie live i dwa dni później lista wyników zapełniona wynikami na exploitach.

08.02.2016 13:41
odpowiedz
Likfidator
71

Za ok. 90 zł kupisz radio samochodowe, które ma wejście USB, czy nawet na karty pamięci, wejście JACK i nawet bluetooth.
Transmitery FM działają, ale jakość dźwięku pozostawia wiele do życzenia.

08.02.2016 13:38
odpowiedz
Likfidator
71

Możesz w każdej chwili zwiększyć, czy zmniejszyć. Jak grasz na normalu to nawet w menu gry po naciśnięciu ESC masz opcję zwiększ na "wysoki". Jak grasz na wyższych to zawsze możesz w trakcie pauzy zmniejszać aż na sam dół.

08.02.2016 13:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

To zmień sobie poziom trudności. Ustaw master i pierwsza elita Cię załatwi. Etap 1-70 najlepiej przechodzić na poziomie "wysoki". Gra jest nadal łatwa, ale da się zginąć, potwory padają dość szybko i masz 75% więcej EXP za zabicie potwora. Najgorszy jest "ekspert", bo daje 100% dodatkowego EXP, ale nie jest to warte, bo potwory są zbyt wytrzymałe.
"Mistrz" czy też w angielskim master to dobry poziom, ale trudno na nim grać po raz pierwszy.

Diablo 3 jest tak zorganizowane, że może być zarówno bardzo łatwe, jak i bardzo trudne. Cały endgame jest zorganizowany wokół głębokich szczelin (greater rifts). Tam limitu poziomu trudności nie ma, nawet z najlepszym ekwipunkiem będzie szczelina, gdzie będziesz padał na cios.

08.02.2016 12:11
1
odpowiedz
Likfidator
71

pershingg, jeśli robiłeś te próby poprzez wczytanie save'a, to nie dziw się że rezultat jest taki sam. W pierwszej części też była taka sytuacja, że stan RNG był zapisywany w save'ie i po każdym wczytaniu stanu rezultat był identyczny.

Procenty w tej grze działają w miarę dobrze, choć system strzelania to największa wada obecnych XCOMów. Dwójka przynajmniej poprawiła część ekonomiczną, teraz przynajmniej jest spore pole manewru i czuć, że to pełnoprawny element gry, a nie praktycznie nic nie wnoszący dodatek jak w XCOM 1.

Część taktyczna pozostawia nadal wiele do życzenia. Jest sporo usprawnień i dodatków, które maskują braki w fundamencie gry. Grając na normalu nie czuje się prostactwa mechanizmu strzelania.
Zresztą sam normal jest zrealizowany super. Wyraźnie trudniejszy od odpowiednika z poprzedniej części, to tryb classic, gdzie żołnierze i obcy mają takie same szanse na trafienie.

X-COMy z lat 90tych, to jednak niedościgniony wzór. Tam sytuacja wyglądała tak:
- wychodzisz zza murku, oddajesz strzał, wracasz za mur,
- wrogowie nie są w stanie cię trafić, bo gra liczy prawdziwe trajektorie strzałów, po drodze pocisk musi pokonać kilka ścian, więc fizycznie nie ma szansy trafić,
- procentowe szanse były liczone jako możliwe odchylenie od idealnej trajektorii, zatem jeśli 3 ufoków stało obok siebie, to celując w środkowego były spore szanse, że pocisk w ostateczności trafi w tych obok,
- każdy pocisk gdzieś trafiał, można było niszczyć otoczenie, robić sobie wejście do budynku czy UFO, a także liczyć się z friendly fire,

System taktyczny z tamtych części był znacznie ciekawszy. Główną jego wadą była mgła wojny. Przeszukiwanie kilkupiętrowych budynków w poszukiwaniu ufoka potrafiło trwać całą wieczność. Ogólnie im więcej było budynków na mapach, tym gorzej się grało, nuda po prostu.
Pamiętam jak robiłem jedną misję w TFTD. Była tam rafa koralowa, która tworzyła labirynt na wzór pacmana. Z dwie godziny szukałem wszystkich ufoków i jak wszystkich zabiłem, misja się nie skończyła, któryś z początkowych ufoków potraktowany bombą zamrażającą, która pozwalała zabrać ufoki żywcem, obudził się i zaczął biegać po planszy. Co gorsza zabrałem mu wcześniej broń, więc był bezbronny i nawet nie mógł strzelać, by zdradzić swoją pozycję. Nie chciało mi się przeszukiwać wszystkiego po raz kolejny. Spakowałem cały oddział do statku i lecimy.

Właściwie dlaczego w tych grach jest stosowana mgła wojny? Bez niej starcia byłyby dużo bardziej dynamiczne, a ufoki nacierałyby cały czas na nasze pozycje.

06.02.2016 14:53
-1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Jak w ogóle można wystawić grze 1/10 tylko z tego powodu, że ma się złomiasty PC? Naprawdę nie rozumiem całego hate'u na XCOM 2.
Gra jest odczuwalnie lepiej dopracowana technicznie niż pierwsza część. Poprzednim razem gra okazjonalnie wywalała się do pulpitu, a także zdarzały się niekończące się tury obcych.
Tym razem wszystko jest jak należy. Przez 7 godzin grania jakie naliczył mi Steam nie trafił mi się jeszcze żaden błąd. Jedyne do czego można się przyczepić, to celowanie granatami, ale to praktycznie niezauważalny szczegół, który pojawia się w momencie gdy próbujemy objąć kilku przeciwników. Jest to jeszcze o tyle nieproblematyczne, że teraz widzimy dokładnie na ilu polach będzie eksplozja i od razu widać, czy obejmiemy wszystkich czy nie. Zatem całe to obracanie kamery, by mysz złapała dobry raycast jest naprawdę zminimalizowane.

Co do wymagań, to nie ma się do czego przyczepić. Ta gra jest o pół generacji dalej niż PS4 i XO, a za wzrost wymagań odpowiada nowoczesny system dynamicznego oświetlenia. Można to wszystko wyłączyć i grać płynnie nawet na słabszym sprzęcie.

Na GF 970 gra działa w 1080p przy 45-60 fps ze wszystkim na MAX tylko bez MSAA. Jeśli dodatkowo wyłączymy SSAO, mamy 60 fps przez cały czas, a GPU pracuje pod 72% obciążenia - czyli GF 960 4 GB też powinien dać radę te 60 fps wyciągnąć.

Pamiętajmy też, że świat gry jest w pełni proceduralny i tworzony z podlegających pełnej destrukcji klocków. Tego nie da się nawet porównać do gier z dużym światem jak GTA V. W takich grach cała geometria jest w pełni statyczna, co pozwala na wiele optymalizacji, które w XCOM 2 nie są możliwe.

Przed premierą obawiałem się, że XCOM 2 nie zrobi użytku z mojego sprzętu, a gra mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Grafika jest bardzo dobra, a niektóre sceny wyglądają rewelacyjnie. Tego nie da się porównać do portów gier AAA, gdzie na PC zwiększa się tylko szczegółowość post-process. Tutaj sami graficy tworzyli swoją grafikę z myślą o oświetleniu nowej generacji i to po prostu widać. Tony świateł, generowane w czasie rzeczywistym odbicia. To wygląda po prostu świetnie.

Zresztą poczekajmy, za kilka dni pojawią się zmodyfikowane pliki INI, które obniżą szczegółowość części efektów. Twórcy gry tutaj trochę skopali sprawę, dając tylko ON/OFF. SSAO, czy Screen Space Reflections to efekty, które dobrze się skalują kosztem jakości. Zmniejszając ich szczegółowość nadal można cieszyć się z usprawnionego oświetlenia, a jednocześnie uzyskać grywalną płynność na tańszych czy starszych kartach.

Poczytałem opinie na metacritic. Aż żal patrzeć. Z jednej strony narzekają, że gra działa źle na wysokich detalach na kilkuletnim sprzęcie. Z drugiej strony narzekają, że gra jest za trudna.

Właśnie to, że XCOM 2 nie prowadzi gracza za rączkę i cały czas walczymy z czasem, dokonując trudnych wyborów. To właśnie najlepsza cecha tej gry. Tryb taktyczny też jest znacznie lepszy. Większość misji daje limit czasu, co mocno podkręca tempo gry i utrudnia rozgrywkę. Już nie ma wyciągania fal ufoków pojedynczo. Musimy cały czas przeć do przodu.

Cała gra ma genialnie zrealizowany motyw prowadzenia wojny po stronie ruchu oporu.

XCOM 2 to po prostu gra, która łamie bezpieczne, korporacyjne standardy. Oferując solidny powiew świeżości zarówno od strony gameplay'owej jak i technicznej.

Wisienką na torcie jest powiązanie fabularne z pierwszą częścią. Teoria indoktrynacji z Mass Effect normalnie. Taki niewielki spoiler, dowiadujemy się tego po wykonaniu pierwszej misji tutorialowej:

spoiler start


Ufoki szybko uporały się z XCOMem w 2015 roku i pojmały dowódcę. Umieściły go w czymś w rodzaju wirtualnej symulacji, gdzie nadal zarządzał XCOMem i wygrał wojnę z obcymi. Szkopuł jest jednak taki, że ta symulacja była stworzona tak, że myśląc iż walczy z obcymi tak naprawdę pomagał obcym w przejęciu kontroli nad Ziemią.

spoiler stop

05.02.2016 11:59
3
odpowiedz
Likfidator
71

Co prawda gra nadal ma ten dziwaczny system szansy na trafienie i dalej jest wierna założeniom reboot'a. Jednak trzeba przyjąć do świadomości, że Fireaxis ma po prostu swoją wizję na XCOM.
Do poziomu pierwszych dwóch XCOMów cały czas daleko.

Jednak z perspektywy kontynuacji, jest po prostu świetnie. Bardzo dużo drobnych zmian, które wzbogaciły grę. Twórcy dobrze wykorzystali dany im czas i XCOM 2 jest pod każdym względem lepszy od poprzedniczki.
Misje taktyczne są znacznie ciekawsze. Już na samym początku obcy stanowią zagrożenie z którym trzeba się liczyć i czuć, że gra się po stronie ruchu oporu. Normalny poziom trudności jest znacznie trudniejszy niż w poprzedniej części. Jest bliżej poziomu classic, z tą różnicą że nasi żołnierze nie dostają pozbawionych sensu kar do celności.
Sektoidy są sporym zagrożeniem. Bardzo żywotne i używają zdolności psionicznych już na starcie. Do tego potrafią wskrzeszać poległych ufoków.
Część ekonomiczna też jest trochę lepiej zorganizowana i przemyślana. W zasadzie same plusy jak na razie.

Największym zaskoczeniem jest grafika. Gra wygląda po prostu świetnie, a dynamiczne oświetlenie to nextgen względem PS4 i XO. Niby szczegół, ale Screen Space Reflections dodają grze sporo głębi.
Ma to odbicie w wymaganiach, ale GF970 w 1080p daje radę bez problemu. Jak chcemy stałe 60 fps, to wyłączamy SSAO na rzecz prostszej wersji. Jeśli zostawimy SSAO, to mamy okazjonalne dropy do 45-50 fps.

Podobają mi się też cutscenki. Po grze widać, że jest to pełnokrwiste AAA.

Po dwóch godzinach gry, w kategorii dzisiejszych gier 10/10. W porównaniu do starych X-COMów 7.5/10.

04.02.2016 22:09
odpowiedz
Likfidator
71

http://www.pcgamer.com/heres-when-xcom-2-will-unlock-for-you/?ns_campaign=article-feed&ns_mchannel=ref&ns_source=steam&ns_linkname=0&ns_fee=0

Według powyższego ruszy za 2 godziny. Na reddicie pisali, że można grać od 19, wystarczyło użyć VPN na Australię.
U mnie gra pobrana rano, wieczorem jeszcze 300 MB patcha dociągnęła i czekam na odblokowanie. Szkoda, że tak późno, pewnie pogram do 1-2 i pójdę spać.

EDIT: W Australii gra już odblokowana i są pierwsze recenzje użytkowników Steama. 33 pozytywne, 3 negatywne. Są jakieś drobne problemy z wydajnością i drobne błędy, ale to pewnie zostanie szybko załatane.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-02-04 22:14:45
04.02.2016 16:15
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71
02.02.2016 23:11
1
odpowiedz
Likfidator
71

Dziwna decyzja i to bardzo. Zamiast znerfić te najbardziej psujące balans gry karty, wywalają połowę gry do kosza.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Taka zmiana + więcej dodatków, utrudni zakup wszystkiego za złoto. Do tego stare silne karty znikną, a z nimi wiele mocnych talii, które przetrwały bez większych zmian kolejne dodatki. Co jeszcze bardziej wymusi $$$ na starych graczach.

Pomoże to trochę nowym, bo nie będą musieli kupować wszystkich dodatków, wystarczy, że ograniczą się do 2-4.

Blizzard będzie miał też ułatwione zadanie w tworzeniu kolejnych dodatków. W nowym dodatku pojawią się karty, które zastąpią część kart z Naxxa i GvG. Na pewno będzie sporo mechów i minionów z deathrattle. Hearthstone wiele by stracił, gdyby pozbawić go tych mechanik.

Tryb wild jest dodawany tylko z obowiązku. Balansu nie będzie tam żadnego. Pytanie co z areną? W tym trybie im więcej dodatków tym lepiej. Mniejsze szanse na losowanie 5xFlamestrike.

Zobaczymy co z tego wyjdzie. Może gra będzie lepsza? Jednak znając życie i tak spieprzą dodatek i powstanie kolejna rakowa talia.

01.02.2016 19:40
odpowiedz
Likfidator
71

Nic nie musisz, dysk będzie działał jak zwykły HDD. Windows 7 powinien wykryć, że to SSD i załączyć odpowiednie ustawienia, żeby ograniczyć ilość odczytów/zapisów.
Poszukaj w necie artykułów jak sprawdzić, czy system korzysta z TRIM i innych rzeczy.

Jeśli będziesz instalował system na nowo, to na czas instalacji odłącz pozostałe HDD. Ja miałem tak, że instalacja Win 7 zatrzymywała mi się pod koniec. Dopiero odłączenie 2 TB HDD i zostawienie samego SSD pomogło. Po instalacji podłączyłem dysk, system go wykrył i od tej pory wszystko działa jak należy.

01.02.2016 14:40
4
odpowiedz
Likfidator
71

XCOM 2 w niczym nie zaskakuje. Jest to typowa kontynuacja i nawet jeśli bliżej jej do expansion packa niż pełnoprawnej kontynuacji, to myślę, że wciąż warto zagrać.

Oczywiście pomijając typowe dla poprzedniej części zarzuty, gdzie spłycono część ekonomiczną i taktyczną względem pierwowzoru, zepsuto mechanikę strzelanie dając prymitywne procentowe szanse zamiast liczyć trajektorie jak w pierwowzorze i udziwniono zasady zarządzania bazą. XCOM 2 może być dobrą grą, ale wybitną jak X-COMy z lat 90 nie.

Gdyby po premierze X-COMa ktoś spytał mnie, czy ponownie kupię grę w pre-orderze, powiedziałbym, że w żadnym wypadku. Jednak czasy się zmieniły. XCOM 2 nie wychodzi na konsole, oraz nie posiada DENUVO. To są wystarczające argumenty, żeby zagłosować portfelem i powiedzieć twórcom, że słusznie postąpili. Nawet jeśli mam zarzuty co do wizji samej gry, to o rynek wysokobudżetowych PCtowych gier trzeba dbać.

29.01.2016 13:53
odpowiedz
Likfidator
71

Pomyśl też na Wii U.
1. Jest tańsze niż XO i PS4. Możesz też spojrzeć na to z tej strony, że w cenie gołej PS4 kupisz Wii U, dodatkowy kontroler oraz kilka gier dla 12 latka. Są też zestawy PS4 i XO z grami, ale to są zestawy z grami od 16-18 lat.

2. Wii U ma tablet na którym można grać bez włączonego TV. Odpada więc problem rywalizacji o TV z rodzicami.

3. Wii U ma świetne gry dla 12 latków, z których większość ma opcję gry w kilka osób przed jednym ekranem. Do tego ma wsteczną kompatybilność z Wii oraz Virtual Console, gdzie za kilkanaście złotych można kupować klasyki z NESa, SNESa, konsol Segi itd.

4. Kontrolery ruchowe od Nintendo są zdecydowanie lepsze niż Move i Kinect. Największa zasługa świetnych gier od Nintendo, które mają bardzo responsywne sterowanie. To był główny powód dla którego Wii zyskało taką popularność. Nie sam sprzęt, ale dobry gry, które zrobiły z tego użytek. Mimo iż Move i Kinect były technologicznie bardziej zaawansowane niż WiiRemote, to brak dobrych gier je pogrążył.

5. Na Wii U jest Splatoon, bardzo dobrze przyjęta strzelanka przeznaczona dla młodszych graczy.

4. Jest też trochę gier z X360 i PS3. Jest np. Fifa 15, NFS: Most Wanted. Wyszedł też AC III i IV, oraz Watch_Dogs. Jest też jakiś COD.

5. Nie trzeba dodatkowo płacić za tryb multiplayer.

27.01.2016 22:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Tylko zobacz co oferuje konkurencja. W Play masz przynajmniej jasne zasady. 100 GB z pełną prędkością, w praktyce 150 GB, poniżej tego nie przycinają. Potem masz gwarantowane 1 czy 2 Mb/s w zależności od posiadanej umowy. Stare umowy miały 2 Mb/s.
U konkurencji masz tylko zapis, że mogą przyciąć prędkość do 32 kb/s (!!!) w dowolnym momencie, gdy stwierdzą, że zbyt mocno obciążasz łącze.

27.01.2016 14:48
odpowiedz
Likfidator
71

Jak będzie Vader, to może i Jar Jar wróci? Jakby dali scenę w której Vader zabija Binksa, to byłoby murowane 10/10 w oczach ortodoksyjnych fanów SW.

26.01.2016 21:32
odpowiedz
Likfidator
71

Cena bardzo atrakcyjna, a zestaw gier ciekawy. Co prawda z połowa z nich była w Humble EA bundle, ale dla samego DA:I warto kupić na miesiąc.
Pytanie tylko jak będzie się ta oferta rozwijać. Gdyby dorzucali coś każdego miesiąca, to byłoby dobrze. Jednak patrząc na bliźniaczą ofertę z XO, to w zasadzie nic się nie zmieniła od miesięcy. Jest nawet gorsza od PCtowej, bo sporo tam powtarzających się gier sportowych. Kto będzie grał w FIFĘ 14, jak ma też 15?

Kiedyś na pewno wykupię. Teraz póki co nie. The Witness i XCOM 2 wystarczą mi na długie godziny.

26.01.2016 21:26
odpowiedz
Likfidator
71

XCOM trzeba koniecznie przejść bez dodatku. Gra jest po prostu lepsza w ten sposób. Podstawka jest bardzo dobrze wyważona, a poziom trudności rośnie stopniowo. Odblokowujesz nowe technologie i pojawiają się kolejne rodzaje ufoków.
Enemy Within zakłada, że znasz już całą grę i od samego początku rzuca sporo nowych technologii. Z jednej strony wzbogaca to grę, bo masz kilka dróg rozwoju od samego początku, a z drugiej psuje klimat gry i wprowadza chaos.

Przejdź XCOM bez dodatku, a dopiero potem zabierz się za dodatek. Tak będzie najlepiej.

W przypadku Civilization V radziłbym podobnie, a przynajmniej rozegranie jednej całej gry w podstawowej wersji. Tak po prostu łatwiej poznać mechanikę gry, dodatki wprowadziły sporo nowości, które wzbogacają grę, ale dla początkującego mogą za bardzo utrudnić rozrywkę. Po prostu dzieje się zbyt dużo.

Mi się podstawowa wersja Civ V podobała, aczkolwiek czuć było sporo uproszczeń względem poprzednich części. Z biegiem czasu kupiłem dodatki i gra faktycznie na nich zyskała.

Drugi stopień bundla jest dobrze wyceniony dla kogoś, kto nie ma tych gier. Szkoda, że dodali tylko jeden dodatek do Civ V. Będziesz musiał kupić jeszcze drugi, ale to dopiero kiedyś tam, gdy się wciągniesz w grę.

Beyond Earth to zwyczajny mod do Civ V. W ogóle nie czuć klimatu kolonizacji kosmosu. Ja się w tym aspekcie bardzo zawiodłem, bo myślałem, że gra będzie mniej skupiona na rozwoju technologii, tylko na aspekcie przeżycia w obcym świecie. Niestety wszystko w niej działa jak w zwykłej Civ, tylko zamiast barbarzyńców masz obce zwierzaki.

26.01.2016 12:22
odpowiedz
Likfidator
71

Karta ma 512 MB. DXdiag pokazuje tylko łączną pamięć z jakiej może korzystać karta graficzna tj. pamięć własna + pamięć główna. Jednak pamięć główna jest kilkanaście razy wolniejsza od pamięci graficznej, nie mówiąc o prymitywnym łączu PCI-E, którego przepustowość jest jeszcze niższa. Zatem teoretycznie karta ma do dyspozycji ponad 2 GB, ale w praktyce po przekroczeniu własnych 512 MB będziesz miał dropy do 1-2 fps.

Sam GF 440 to bardzo, ale to bardzo słaba karta. Wydajnościowo poniżej 8 letniego GF 8800 GT. Przez co bardzo ogranicza Twój komputer. Wymień ją na GF 750 albo nawet coś lepszego, a wszystkie gry będą działać znacznie lepiej.

26.01.2016 10:21
odpowiedz
Likfidator
71

To be clear, only 1 person can clear a set dungeon at a time, but the other members of the party can join in the set dungeon.

Wygląda na to, że można tylko pomóc, a set i tak trzeba zebrać samodzielnie.

23.01.2016 17:01
odpowiedz
Likfidator
71

Nie mam siły pisać Ci całego rozwiązania. Podpowiem tylko tyle, że '-5', czy '-3' to nie jeden znak, a dwa znaki. O czym mówi komunikat błędu.
Druga sprawa, dlaczego funkcja konwertuj przyjmuje tablicę 5 znaków? To nie ma większego sensu. Chodzi o 5 ocen?

"3 4 5 2 3" - tablica 5 ocen - 9 znaków.
"-3 -4 -5 -4 -3" - tablica 5 ocen - 14 znaków.

Podobnie pętla FOR w tej funkcji. Wykona się tylko dla i=0, bo masz bezwarunkowy return w switch (tj. w każdym warunku + default).

Ogólnie mam wrażenie, że gubisz się już na podstawach i napisanie takiego programu to ponad Twoje siły niestety. Wróć do podstaw. Funkcje, tablice, proste algorytmy. Jak już to opanujesz bierz się za przetwarzanie plików, które samo w sobie nie jest łatwe, a nie rozumiejąc podstawowych konstrukcji programowania tylko się zamotasz.

22.01.2016 20:22
odpowiedz
Likfidator
71

Jak masz boxowe chłodzenie, to OC tego CPU nie ma większego sensu. Core2Duo świetnie się kręciły, ale najlepsze, a raczej najbardziej opłacalne rezultaty dawały wcześniejsze serie. Ja miałem E4500, które z 2.2 GHz szło na 3.2 GHz na boxowym chłodzeniu. Na co dzień używałem jednak 2,93 GHz tj. FSB 200->266 MHz.

Zamiast zmieniać chłodzenie, zmień CPU. Core2Quad np. Q6600 po lekkim OC do 3 GHz będzie miał więcej mocy niż najlepiej wykręcony E8500.
Q6600 kupisz za 130 zł teraz.

Na takim CPU pójdzie każda nowa gra w 30 fps i jest to dobry CPU do pary z GF 750.

21.01.2016 12:04
odpowiedz
Likfidator
71

Kolejny głupi brawl...
Przegrałem z paladynem, bo 3x losował pod rząd stronnika 5/6 co leczy.
Teraz przegrałem z magiem idiotą. Poleciał Rhonin, w następnej turze dobrał Antonidasa. Zrobił sobie 2x Fireball. Miałem 13 HP, a on mi stronników zdejmował fireballami. Już bym wygrał, ale co dostał? Majordomo.

A ja przez całą grę ani jednej legendy. Ba, żadnego dużego stronnika! 10 many, a w discover karty 1-4 many.

Tylko pogratulować Blizzardowi kolejnego udanego brawla. Powinni ustalić, że w n-tej turze karty mają +/- 1 koszt. Do tego limit 2x tych samych kart. Byłoby ciekawej i mniej RNG.

EDIT: No i mam daily na 5 zwycięstw w brawlach...

post wyedytowany przez Likfidator 2016-01-21 12:05:17
20.01.2016 11:17
odpowiedz
Likfidator
71

Tutaj była dyskusja niedawno:
http://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=13893226#post0-13894254

Masz tam zwolenników laserówek i atramentówek. Ja mam dwa atramentowe urządzenia Brothera i oba działają rewelacyjnie i są bardzo tanie w eksploatacji. Więcej w tym wątku.

20.01.2016 10:48
Likfidator
71

Autor źle opisał zadanie. Na screenie wyraźnie widać, że to komiwojażer. Zobaczcie tylko parametry funkcji Salesman, tylko zbiór punktów i wyjściowa trasa. Nie ma mowy o punkcie wejścia i wyjścia.

19.01.2016 13:14
odpowiedz
Likfidator
71

Bierz Play o ile masz tylko zasięg LTE.

1. Doładowania, 100 dni za 50 zł. W cenie kilka GB, nawet nie wiem ile.
2. Brak limitów w LTE jak i 3G.
3. Wiele pakietów dodatkowych:
- 4 zł dzień bez limitu,
- 10 zł wszystkie weekendy bez limitu,
- 5 zł/miesiąc - WWW bez limitu,
- 45 zł/miesiąc - wszystko bez limitu.

Pakiety miesięczne można aktywować cyklicznie, tj. same pobierają kasę z konta i się wznawiają.

Przy zamawianiu startera przez internet za 50 zł masz 12 miesięcy ważności konta + 12 GB do wykorzystania. Te 50 zł możesz użyć do aktywacji wspomnianych wyżej pakietów.

18.01.2016 21:02
odpowiedz
Likfidator
71

Początkowo podejrzewałem moje łącze, ale inne gry sieciowe działają normalnie. Dziwne.

18.01.2016 20:44
odpowiedz
Likfidator
71

Też macie lagi w grze? D3 jest totalnie niegrywalna. ping skacze 80-500 albo nawet wyżej. Już o oczekiwaniu na założenie gry nie wspominając. Serwery live działają gorzej niż PTR. Tam się sporo czekało, ale jak już się weszło to gra śmigała.

Przez te lagi kompletnie się grać odechciewa.

18.01.2016 20:41
odpowiedz
Likfidator
71

Jak się nie da jak da?
Jedyne czego potrzebujesz to monitor z wejściem HDMI, albo przynajmniej DVI. W tym drugim przypadku potrzebny jest specjalny kabel HDMI <-> DVI. Dekodery Polsatu albo z automatu wykrywają tryb DVI, albo trzeba je przełączyć jakąś kombinacją przycisków dokładnie nie pamiętam. W każdym razie działa.

W kwestii audio, to część monitorów z HDMI przyjmuje audio przez HDMI i albo ma własne głośniki, albo wyjście jack.

Zawsze jednak pozostaje wyjście awaryjne tj. pobrać audio z euro złącza. Potrzebujesz przejściówki EURO - video out (na chinchach). Wówczas żółty to video (zbędny), a biały i czerwony to lewy/prawy audio.

18.01.2016 16:01
odpowiedz
Likfidator
71

Nawet nie włożysz lvl 1 gema. W bronie min. 30 lvl, 40 w biżuterię i 50 w resztę.
Zresztą poniżej 60 poziomu to nawet nie warto wrzucać gemów, albo nawet poniżej 70. Dla zwykłego gracza to sztuka dla sztuki, przydatne gdy chce się bić o laddery.

18.01.2016 13:28
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Rok temu było 125 mln aktywnych użytkowników. Co daje ponad 6 mln posiadaczy samej GF 970. Do tego 3-4% posiadaczy GF 980, 780, czy odpowiednich Radeonów, co da ok. 10 mln graczy o sprzęcie wyprzedzającym konsole o całą generację.
Jeśli policzymy wszystkie karty graficzne, które są choć trochę lepsze niż układy zamontowane w konsolach dobijemy do 26-28% całej bazy użytkowników tj. 35 mln użytkowników.

Cały czas mówimy o danych sprzed roku! Nowszych danych póki co brak.
Dodajmy do tego też przekłamania wynikające z posiadania wielu komputerów. Ja ma GF 970 w jednym kompie, ale mam też drugi z GF 550 Ti, który robi za konsolę pod TV. Ankieta trafiła mi się na starym komputerze i poszło GF 550 Ti, a nie GF 970.

18.01.2016 12:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Nic nadzwyczajnego. Jest to po prostu najbardziej opłacalna karta jaką można w tej chwili kupić. Jest to też podstawowy model do komfortowego grania w 60 fps w wysokich detalach.
Tak duża popularność karty przełoży się na wieloletnie wsparcie. Tak jak swego czasu było z GF 8800 GT.
Zresztą to już reguła. Wychodzą konsole, wymagania szybko rosną. Rok po nich wychodzi mainstreamowa karta, która ma 4-6 razy więcej mocy niż konsole, którą wszyscy kupują i mają spokój do kolejnej generacji.
Albo mówiąc inaczej GF 970 jest GF 8800 tej generacji.

14.01.2016 10:52
odpowiedz
Likfidator
71

Ta wersja bójki jest zdecydowanie łatwiejsza. Dużo lepsze karty w talii, a wróg praktycznie bezbronny. Można wystawić na stole bez problemu +4 spell damage, a dzięki Cho przekazywać fireball z ręki do ręki. Nie trwa to długo, bo wróg niszczy Cho, ale przynajmniej nie robi nic innego w tej turze.

Poszła za pierwszym razem. Jako mag rzuciłem Animated Armor i mogłem leczyć drugiego gracza. Skończyliśmy mając ponad 20 HP każdy.

Trafił mi się co prawda ogarnięty gracz, ale ogólnie było łatwo. Poprzednim razem wygrałem dopiero za 5 czy 7 razem.

13.01.2016 21:01
odpowiedz
Likfidator
71

Piotrasq, jak nie grasz sezonów, to D3 nie będzie miało wiele do zaoferowania.

Dla mnie jest to najlepszy patch od dawna tylko z jednego powodu. W końcu granie solo nie będzie mocno odstawało od grania w grupie. Ilość XP za grifty poszła drastycznie w górę i można wyższe grifty robić solo.

13.01.2016 12:25
odpowiedz
Likfidator
71

Na pewno będzie kilkanaście osób dostępnych i jakieś party się zbierze.
Jeśli nic mi nie wypadnie, to będę chciał wbić 70 pierwszego dnia i z chęcią się do jakiegoś party dołączę.

13.01.2016 11:50
odpowiedz
Likfidator
71

Z tego co zauważyłem grifty solo dają teraz tony XP. Coś mi mówi, że pierwszego dnia będą ludzie co będą robić gr 60 nawet. Tym bardziej, że pierwszy set jest za darmo.

Mam też wrażenie, że drop legend jest lepszy. Jeden rift TX i 6 legend poleciało.

13.01.2016 10:36
odpowiedz
Likfidator
71

mikros, trzeba było sprzedawać jak je dostawałeś. Ja uzbierałem w ten sposób 10 zł w portfelu Steam. Jednak i tak nic nie kupiłem, bo obiecałem sobie, że najpierw muszę przejść te gry, które kupiłem przez ostatnie lata.

12.01.2016 23:34
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Wiarołomca, to co mają zablokować dostęp u nas, bo ktoś nie zna angielskiego i nie będzie korzystał?

Netflix nie wszedł do Polski, został dopiero odblokowany. Na tej samej zasadzie jak możesz u nas kupić konsole Nintendo i korzystać z uslug on-line. Możesz, ale nie ma wsparcia dla naszego kraju.

Co do samej zawartości, to takie są prawa rynkowe. Netflix z tym nic nie zrobi, jak NC+ czy poszczególne kanały mają wykupione prawa na wyłączność do filmów czy seriali. Z biegiem czasu jak te umowy będą wygasać, treści w Netflixie będzie więcej.

UE od kilku lat planuje ujednolicić rynek praw na całą UE. Wówczas Netflix i inne serwisy miałyby ułatwione zadanie, a ilość treści mogłaby dorównać USA, bo w każdym kraju UE treści jest mniej.

Takie ujednolicenie praw pozwoliłoby Sky stworzyć jedną dużą platformę dla całej Europy. Zobaczcie zresztą oferty np. Sky niemieckiego kanałów połowę co u nas, ale same dobre, żadnych śmieci. Do tego HD z bitratem, który u nas w 4K nawet się nie pojawi. Niemcy mają HD na satelicie w jakości bluray. Kiedyś był odkodowany SkySports przez krótki czas. Mecz piłki nożnej wyglądał niesamowicie. Na stopklatce było widać twarze ludzi na trybunach. Zrób stopklatkę na naszym HD, a zobaczysz artefakty kompresji, a nie HD.

Zobaczcie tylko jak wygląda rynek gier. Nie ma takiego podziału regionalnego. Tylko EU, US i JAP na konsolach. Na PC jeśli są jakieś blokady regionalne, to dotyczą tylko regionalnych promocji np. GTA V w cenie 50 zł w nuuvem dla Brazylii.

12.01.2016 17:52
odpowiedz
Likfidator
71

Kyahn, powrót druida i huntera to dobra wiadomość. Odkurzę tempo maga, który robi z tych klas sieczkę.

Piotrasq, paladyn z anyfin ma murloki tylko z nazwy. Jest to kompletne przeciwieństwo wszystkich murlokowych talii jakie były do tej pory grane. Murloka 2/1 używasz jako spell do zdejmowania stronników, 3/3 i 2/4 jako body.

Tak na marginesie paladyn to jedna z ostatnich klas, którymi nie wbiłem nawet 60 poziomu. Po ostatnim graniu mam coś ok. 40. Z czego większość i tak nabita na arenie.

12.01.2016 15:23
odpowiedz
Likfidator
71

Paladyn jest teraz bardzo popularny i gracze doskonale znają jego karty i wiedzą jak kontrować najpopularniejsze talie.
Piotrasq, spróbuj tej tali z Anyfin, z tego co pamiętam pisałeś że lubisz wolniejsze, kontrolne talie, więc ta powinna Ci się spodobać. W każdej turze masz wiele różnych zagrań do wyboru i trzeba myśleć o kilka tur do przodu, żeby wygrywać.
Tak jak napisał Kyahn, gracze na 13-9 poziomie nie znają tej talii i nie bardzo wiedzą jak ją kontrolować.

Secret paladyn to nie jest przyjemna talia do grania. Siłą tej talii jest tempo i value z kart. Jedyną strategią jest zagrywanie konkretnych kart w konkretnych turach. To czy wygrasz zależy od tego co zrobi przeciwnik. Jak bezmyślnie uaktywni sekrety, przegra. Jeśli zrobi to z głową wygra. Największą wadą tej talii jest jej przewidywalność. Przykładowo Big Game Hunter potrafi wygrać grę mimo iż w tej talii nie ma żadnego miniona +7 ataku. Wystarczy aktywować sekrety tak, by dr 6 dostał buffa. Ile to ja pojedynków wygrałem w ten sposób;)

Tak samo jak zostawia się mu 1 miniona 1/1 na stole, który aktywuje sekret i staje się 2/2.

Oczywiście z idealnym rozdaniem choinki trudno wygrać, ale każde inne daje już jakieś szanse na wygraną. Szczególnie, że meta wykształciła przeciwciała i prawie każdy popularny deck w grze dobrze radzi sobie z tą talią.

Dobre są też mid-range'owe warianty paladyna, które są z reguły wolniejsze niż mid-range pozostałych klas. Paladyn skupia się wtedy na przetrwaniu 4-5 tur i potem ustabilizowaniu stołu. Ma sporo kart na dotrzymanie kroku w late game. Tirion, Justicar, czy lay on hands pozwalają na silną grę w późnych turach.

Paladyn jest zresztą najlepiej skonstruowaną klasą w grze. Ma tak dobre i uniwersalne karty, że przechodzenie między aggro-midrange-control jest bardzo płynne. Poza choinką nie ma nawet konkretnych archetypów talii. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiesz co w następnej turze zrobi. Tak jak w przypadku np. Freeze maga już w 3-4 turze wiesz co to za talia, tak paladyn bywa zagadką kilka tur dłużej. To właśnie ta uniwersalność i elastyczność czyni tę klasę tak dobrą.

11.01.2016 20:22
odpowiedz
Likfidator
71

Jak aggro zignoruje dooma to lepiej dla Ciebie. Straci cały stół i wytraci tempo. Nie licząc naprawdę źle dobranych kart możesz się skutecznie bronić przeciw aggro.
Jestem teraz na 12 poziomie i ten palik idzie jak burza.
Screen z ostatniej walki vs hunter. Jak widzisz zużyłem całą talię, a doomsayer'y pozwoliły mi spokojnie przeżyć do 8 tury i wytraciły całe tempo. Potem już tylko leczenie, zagranie brakujących murloków i finał.

Prawdziwą siłę talii zobaczę pewnie dopiero ok. 5 poziomu rankingu. Dopiero tam zaczyna się prawdziwa gra. Tylko, że teraz nie chce mi się w HSa grać, bo wciągnąłem się w "Town of Salem".

11.01.2016 17:27
odpowiedz
Likfidator
71

Hetrix22, masz rację mafia na żywo jest świetna, ale ta komputerowa wersja broni się bogatszą mechaniką. Masz znacznie więcej ról i ciekawe interakcje np. jailer, które w wersji na żywo byłyby niemożliwe do rozegrania. Do tego dochodzi losowość osób, nicków itd. daje to większą anonimowość w każdej rozgrywce.
Brak widoku twarzy w niczym nie przeszkadza, a uważna obserwacja zachowań graczy, kiedy odpisują, jak szybko odpisują, czy jak głosują wiele zdradza. Jedynym problemem jest ogarnięcie wszystkiego. Brak możliwości przewijania listy dialogów nawet dla klas, które w nocy nic nie mogą zrobić jest błędem.

Najwięcej zamieszania robią postacie niezależne jester i executioner. Próbując osiągnąć własne cele mocno wspomagają mafię, ale mogą też wspomóc miasto, gdy im na tym zależy. Jester może np. posłuchać duchów i zabić tego kogo uważają za mafię.

Miałem dziś fajną grę, gdzie mafia zgadała się, żeby pisali fałszywe testamenty. Po oskarżeniu jednego z mafiozów wkleił testament szeryfa i się tym wybronił. Mocno namieszali w grze i koniec końców wygrali.

Czasem zdarzają się też gracze nieogarnięci. Sytuacja 3 graczy, 2 miasto + godfather. Byłem medium i piszę, że musimy kogoś oskarżyć, bo inaczej wygra mafia. Wybrałem nawet dobrą osobę, ale trzeci gracz nie zrobił nic.

Jedyną poważną wadą gry jest rotacja ról. Raz, że scrolle psują grę, to nawet bez nich gra powinna mieć jakiś ukryty mechanizm, który dba o rotację. Jeszcze nigdy nie trafiło mi się być SK.

11.01.2016 17:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Ogólnie mechanika Discover świetnie sprawdza się na arenie. Tak samo jak miniony z TGT, których praktycznie w constructed się nie widuje, a na arenie jest ich sporo, bo dają sporo value.

11.01.2016 17:05
odpowiedz
Likfidator
71

To jest wina USB, a dokładniej standardu HID. Jest sztywny limit 6 klawiszy, a czasem nawet kombinacje dwóch klawiszy będą problematyczne.

Dlatego też najlepiej działają klawiatury na złącze PS/2, te stare okrągłe, bo ten standard nie tylko rozpoznaje stan wszystkich klawiszy z osobna, ale również ma zerowy input lag.

USB próbkuje stan klawiatury czy myszy w stałych odstępach czasu, a PS/2 po prostu oczekuje na kolejne eventy opisujące zmiany stanu klawiatury czy myszy.

To jest nawet śmieszne, że wiekowy i prymitywny technologicznie standard jest lepszy niż nowoczesne USB. Wynika to poniekąd z uniwersalności samego USB. Tylko czemu przy tylu rewizjach standardu tego nie naprawiono? Cóż najwyraźniej graczy ma się w głębokim poważaniu. Dobrze, że przynajmniej płyty główne posiadają nadal złącza PS/2.

11.01.2016 02:07
1
odpowiedz
Likfidator
71

Idzie mi coraz lepiej. Najlepszą grę miałem jako śledczy, gdzie wytypowałem większość złych i neutralnych. Pomógł ogarnięty doktor, który leczył mnie 2-3 tury.

Najlepszy wynik miałem w grze w której zginąłem w 2 turze, ale grając jako doktor uleczyłem osobę, którą zaatakowała mafia. Ekipa była tak ogarnięta, że na cmentarzu wylądowali sami źli i neutralni, a na koniec jeszcze mnie wskrzesili.

Ostatnią grę wygrałem jako mafiozo co było sporym zaskoczeniem, bo było 5:1. Pomógł jednak Jester, który ściągnął na siebie uwagę miastowych. Byłem poza podejrzeniami, bo w głosowaniu przeciw pozostałym członkom mafii byłem jednym z pierwszych, którzy oddali głos. Byłem poza podejrzeniami do samego końca.
Przeciwko jesterowi głosowałem, ale wstrzymałem się przed głosowaniem o jego winie. Tak samo jak wstrzymał się doktor, czyli wiedziałem kogo mam zabić. Jester zabił szeryfa, a mi została ostatnia miastowa 1 na 1. Trzeba było zaczekać do nocy.

Co do samej gry, to interfejs trochę wkurza. Dlaczego nie ma widocznej cały czas listy pozostałych graczy? Dlaczego, nie ma tool tip'ów, ułatwiłoby to sporo grę, gdyby można podejrzeć podpowiedź dotyczącą uczestniczących klas.
Tak samo jak nie widać na cmentarzu kto kogo zabił, a to ważna informacja.
Innym problemem jest dysproporcja klas. Niektóre są kluczowe, inne bezużyteczne np. burmistrz. Dla niektórych klas czas płynie szybko, inne nie mają co robić większość czasu.

Ogólnie jednak fajna gra, a z ogarniętymi graczami to już w ogóle świetna. To co mnie zaskoczyło, to brak jakiegokolwiek hate'u czy flame'u.

10.01.2016 20:55
odpowiedz
Likfidator
71

Drugi raz trafiła mi się rola Jailera. Jak na razie nie lubię tej roli, wolałbym coś prostszego, żeby poznać grę. Jailer ma zbyt dużą odpowiedzialność. W ogóle minęły ze dwie noce zanim znalazłem ikonkę do zamykania ludzi.

No nic, gramy dalej.

10.01.2016 20:02
odpowiedz
Likfidator
71

To ja:)

Właśnie rozegrałem pierwszą grę. Trafiło mi się być framerem. Praktycznie nic nie mówiłem całą grę, tylko raz napisałem, że ktoś mnie uwięził, żeby zaprzeczyć innej osobie. Wygraliśmy:) Dwóch ostatnich członków mafii było AFK przez 3/4 gry i nikt nawet nas nie podejrzewał. Miasto kłóciło się między sobą kto jest z mafii.

Świetna gra, ale sporo do nauki, na razie tryb classic, a i tak przytłacza ilość informacji. Jak na razie trochę za szybkie tempo gry i mało czasu, ale już dalsze tury szło lepiej.

Jakby co podwieszam wątek, może zrobi się z tego karczma. Fajnie jakby się z 10 osób zebrało, to byśmy grali po polsku.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-01-10 20:02:58
10.01.2016 12:31
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

To tylko pokazuje jak ten deck jest zepsuty. OTK, które może wygrać bez OTK. Hunter ma zbyt mało możliwości kontroli, by się nim przejmować. Możesz wystawiać miniony i jedyne co może zrobić to UTH, ale to nie jest wielki problem dla tej talii.

Zresztą jakoś ten deck trzeba nazwać, a OTK Control dobrze oddaje styl gry tej talii.

Druga sprawa, jest jakaś użyteczna talia co go dobrze kontruje? Jedyne co mi przychodzi na myśl to mill rogue, ma największe szanse na unieszkodliwienie murloków, a do tego zagrywa swoje słabe murloki. Jak ten deck paladyna będzie ultra popularny, to mill rogue wróci do mety.

10.01.2016 12:00
odpowiedz
Likfidator
71

A już bez żartów to Druid bardzo często zjeżdża przeciwnika z podobnej ilości hp co ten anyfin, ale nikt go OTK nie nazywa.

Jak nie? Mało to wątków, gdzie narzekają na druida? Nawet nie tyle na siłę tej klasy, bo jest to ledwie przeciętna klasa, ale na styl gry.
Porównaj teraz druida z tym paladynem:
- dobieranie kart - możesz dobrać 4-8 kart maksymalnie, z czego każda z tych metod nie jest gwarantowana,
- leczenie - wybieraj 5 HP czy 2 dodatkowe karty, healbota nikt nie gra, bo za bardzo osłabi talię,
- kontrola - masz wyciszenia, 2 słabe AOE, wystarczy mieć miniony min. 2 HP i druid nie ma jak wrócić do gry. Hard removala nie używa, bo nikt nie gra tych co ma dostępne.

Jak to jest u paladyna?
- dobieranie kart - masz akolitów, dwie karty co dobierają po dwie i lay on hands. Gwarantowany dobór 12 kart, no z wyjątkami gdy ktoś rzuci silence na akolitę, ale to sytuacja win-win.
- leczenie - +32 hp w talii, healboty na midrange i aggro, lay on hands na control i late game.
- kontrola - tutaj tony zagrań. Począwszy od szarżujących murloków w początkowej grze, czym skontrujesz aggro, poprzez najróżniejsze kombinacje piromanty, equality i konsekracji, na belcherze, aldorze, uldamanie i broni skończywszy. Druid musi zadać 16 dmg przed rozegraniem combo, paladyn nie musi, 2x anyfin wystarczy.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-01-10 12:02:08
09.01.2016 20:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Dla mnie OTK to kombinacja kart zagrania w jednej turze, której nie może powstrzymać przeciwnik.
Tak jak był stary unleash hunter, stary partron warrior, stary charge giant warrior itp

Taka definicja jest bez sensu, bo gra zawsze kończy się "kombinacją kart, której nie może powstrzymać przeciwnik". Tak samo jak nazwa OTK jest po prostu nieprecyzyjna, bo 99% meczy kończy się OTK. Pozostały 1% dotyczy sytuacji, gdy przeciwnikowi zostaje kilka HP i zostaje wykończony w swojej turze przez fatigue.

Terminem OTK oznaczane są talie, które zagrane bezbłędnie prowadzą do sytuacji w której przeciwnik nie ma szansy się wybronić. W szczególności prowadzi to do zadania bardzo dużego burst damage z pustego stołu. W teorii przeciwnik nie powinien być móc zadać w jednej turze 20+ dmg z pustego stołu. W praktyce mag czy szaman mogą to zrobić przy użyciu spelli, ale jednocześnie osłabią swoje talie na tyle, że nie dotrwają do momentu gdy będą mogli to zrobić.

Ten deck paladyna jednak ma taką siłę, gdyż nie tylko posiada mocarny burst damage, ale również tonę kart kontrolnych.

Z anyfin teoretycznie wystarczyłoby, żeby ktoś grał inne gówniane murloci, mag/shaman zrobił poly itp itd i leżysz.

Tylko kto będzie grał gówniane murloki? Wówczas inne klasy go rozjadą. Z magiem i szamanem sytuacja jest taka, że po prostu trzeba grać tak, żeby nie mogli użyć poly i hexa. Jest to o tyle łatwe, że szybkie talie nie grają tych kart, więc paladyn może grać zachowawczo. Jak się kontruje te karty? Bardzo prosto, wystawiasz War leadera, pyro + równość, co nie jest trudne biorąc pod uwagę potencjał dobierania kart w tej talii.
Pisałem wyżej, ten paladyn nie jest tak łatwy jak choinka, gdzie wystarczy wystawiać odpowiednie miniony w odpowiednich turach.

Poza tym, żeby mieć win condition nie tyle, że musisz trafić odpowiednie karty, co jeszcze musisz je zagrać we wcześniejszych turach, czyli kombinacja kart, która prowadzi do kombinacji kart :)

Zamiast teoretyzować zagraj tą talią. Nie ma absolutnie żadnego problemu z zagraniem wszystkich kart potrzebnych do kombo. Jeśli dłużej na nie czekasz, to dostajesz karty z AOE i innymi efektami. Możesz spokojnie przeciągnąć grę o dobrych kilka tur i przeciwnik nic nie będzie w stanie zrobić.

Mocnych decków otk nie ma i nie będzie, a jak się pojawią to je od razu znerfią, bo gra przeciwko nim jest totalnie not fun.
Jest i to ten o którym rozmawiamy. Gra przeciwko niemu nie jest przyjemna, a grając tą talią po prostu czuć dysproporcję w value obu graczy. Mówiąc innymi słowy, możesz skontrować wszystkie zagrania przeciwnika, a na koniec masz dwie karty, z których pierwsza daje 22 burst damage i zostawia miniony na polu, a druga daje nawet ponad 30.

Złożyłem sobie ten deck od Kolento i musze powiedziec, że o ile świetnie sie sprawdza przeciwko deckom kontrolnym to już z aggro deckami o wiele słabiej.
Wyrzuciłem jednego Dooma na rzecz sekretów. Testuje poświęcenie i duch rywalizacji.

Prawdopodobnie źle nim grasz. Aggro musi mieć naprawdę świetne rozdanie, a ty słabe, żeby mieć jakieś szanse na wygraną. W talii jest tona AOE i masz +32 hp do uleczenia. W 6-7 turze aggro już nie ma kart, a ty masz całą rękę. Leci healbot, potem lay on hands i masz +20 HP, aggro się w tym momencie poddaje.

Doomsayer to kluczowa karta w tej talii. Nie wyobrażam sobie zmiany na inną. Rzucasz go w 2-3 turze, gdy przeciwnik ma 2 miniony na stole. W tym momencie kupiłeś sobie kontrolę, albo 7 HP, albo użycie spella, czy silence. Pisałem wyżej o synergii z Solemn Vigil. Jak masz 7-9 kart na ręku vs aggro to właściwie nie mają szansy wygrać niezależnie co by zrobili. Do tego jest to najlepsza kontra na tempo maga i sekret Mirror Entity.

Gdybym miał pozbyć się jakiejś karty, to wybór padły na Dr Booma. Praktycznie nigdy nie ratuje sytuacji, a często jest kłopotliwy do użycia ze względu na entomb, czy inne karty. Z reguły to martwa karta, ale value swoje ma. W tej talii funkcjonuje bardziej jako zabezpieczenie awaryjne niż główne zagrożenie.

Zamiast teoretyzować zagrajcie tą talią, nie pożałujecie.

09.01.2016 01:35
odpowiedz
Likfidator
71

http://www.hearthpwn.com/decks/411596-kolento-paladin-otk

OTK Paladyn, którym grał Kolento. Pograłem tym kilka meczy i jest to bardzo mocna talia. Styl gry to Patron + Freeze mage. Kontrujesz wszystko, masz +32 HP w kartach i kilka solidnych AOE. Strategia jest na przewijanie talii jak w patronie, by zagrać wszystkie murloki. Pierwszy, pełny Anyfin daje 22 burst damage, a łącznie 32 dmg trafia na stół w minionach.

Jest ciekawa synergia między Doomsayerem, a Solemn Vigil. Ten pierwszy czyści stół na początku Twojej tury, czyli zmniejsza koszt tej drugiej karty.
Jak na razie jest to świeża talia, gracze nie potrafią jej kontrować.

Sama talia jest trudniejsza do gry niż choinka, ale jest prostsza niż Patron czy Freeze mage. Jedyne co trzeba zrobić, to kontrować wszystko, leczyć się i zadbać o to, by wszystkie murloki nam padły po drodze.

post wyedytowany przez Likfidator 2016-01-09 01:36:07
08.01.2016 20:52
1
odpowiedz
Likfidator
71

Po pierwsze w cenę laptopa masz wliczoną baterię, wyświetlacz, klawiaturę itd.
Po drugie, laptopy muszą być energooszczędne i muszą zadowolić się ledwie 1/10 tego co może zużyć zwykły stacjonarny PC, o potworach z 3x GPU nie mówiąc.
Po trzecie, w laptopie nie masz miejsca na wydajne układy chłodzenia, więc nie mogą generować tyle ciepła, nie mówiąc o tym, że z racji kiepskiego chłodzenia będą zarówno gorętsze jak i głośniejsze od odpowiadającego im wydajnością komputera stacjonarnego.

Dlatego zasada jest taka. W domu używa się komputera stacjonarnego, a gdy potrzeba mobilnego sprzętu, to kupuje się laptopa, który jest lekki, cichy i długo pracuje na baterii. Wydajność w laptopie to sprawa wręcz trzeciorzędna.

05.01.2016 22:41
odpowiedz
Likfidator
71

Nerf nie, ale pozostałe klasy dostały nowe buildy. DH jest dobry do farmy TX, dlatego taka popularność.

W tym sezonie będę grał klasami na zręczność i planowałem zacząć od Monka, którym nie grałem od 2 sezonu. Patrząc na tę ankietę wybiorę jednak DH na start.

05.01.2016 14:14
1
odpowiedz
Likfidator
71

Z całej listy jedynie The Witness jest w miarę interesujące, reszta totalnie nie dla mnie.
Jednak jakby nie patrzeć te gry prezentują ten typowy styl playstation. Ja go nienawidzę, ale jak widać są miliony graczy, którym on odpowiada. W sumie jest wybór. Dla mnie 2016 będzie rokiem Nintendo i PC, zresztą tak jak każdy inny rok:)

04.01.2016 18:09
odpowiedz
Likfidator
71

W takim przypadku to przegram na pewno:) Element zaskoczenia też jest istotny. Zresztą stwierdzenie "radzi sobie ze wszystkim" oznacza dla mnie "wyciąga więcej niż 50% wygranych". W poprzednim sezonie miałem szczęście wyciągając taki win streak 9->6. W tym sezonie było już 1:2 (=45 minut gry!) i zmieniłem klasę.

Jednak jeśli ktoś potrzebuje jakiejś talii dla warriora np. żeby zrobić daily, to jest ona OK. Jest też przyjemna do grania. Pojedynki długie, ale ciekawe. Na pewno gra się tym lepiej niż choinką, gdzie gra jest w 99% mechaniczna, bo rzucasz z góry określone karty w określonych turach.

04.01.2016 16:41
odpowiedz
Likfidator
71

adrem--> To nie jest prosta talia do gry. Musisz skontrować wszystkie 30 kart wroga i jeszcze być 1-2 karty do przodu na fatigue. W większości pojedynków nawet nie atakujesz przeciwnika w twarz ani razu.

Talie takie jak secret paladyn są łatwe, bo wystarczy rzucać konkretne karty w swoich turach, samo to daje szalone value. W przypadku tego warriora w każdej turze masz kilka możliwych zagrań, w tym bardzo ważne zagranie: samo hero power.
Szczęście też się przydaje. Mnie totalnie zaskoczyło awansowanie 9->6 bez przegranej tą talią. Jednak to było już po 20-stym, więc kto miał siedzieć w legendzie już tam był.
W tym sezonie zagrałem tym deckiem 3 pojedynki i skończyło się na 1:2. Potem wziąłem mid-range paladyna i dostałem 3:0. Potem zmieniłem na tempo maga i seria zwycięstw na kilka poziomów w górę.

Meta w grze zmienia się bardzo. Tak jak w poprzednim miesiącu tempo mag dostawał baty od wszystkich, tak obecnie pnie się w górę bez problemów.

Fatigue warriorami mało kto gra, bo pojedynki trwają po 15 minut. W tym czasie można rozegrać 3 szybkie mecze.

04.01.2016 15:08
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Ja gram takim wojownikiem. Gdzieś go z netu wziąłem i już nie pamiętam, czy robiłem jakieś modyfikacje czy nie. W ostatnim sezonie bez przegranej awansowałem 9->6, potem miałem daily na paladyna, którym awansowałem do 4 poziomu.

Ogólnie bardzo przyjemny deck do grania, ale niezbyt łatwy. Jedyny sposób na zwycięstwo, to zamęczenie przeciwnika brakiem kart. Cała trudność polega na odpowiednim użyciu brawli. Wrogowie najczęściej robią tak, że wystawiają 3 miniony i walą w twarz, jak nie poleci brawl, to wystawiają całą planszę. Wówczas rzucasz brawl i jesteś na prowadzeniu w kartach.

Trzeba też grać z deck trackerem, który pokazuje jakie karty siedzą jeszcze w talii. Jest to ważne, bo sporo par, a Reno się nie podświetla kiedy ma aktywne battle cry.

Jedyna wada, to bardzo długie gry min. 15 minut. Radzi sobie ze wszystkimi taliami. Jedynym problemem są paladyni, którzy wiedzą że to fatigue warrior i spamują hero power. W takim wypadku trzeba po prostu używać hero power i liczyć na to, że prędzej czy później będą mieć 10 kart na ręku i będą musieli coś zagrać.
Ogólnie jednak trzeba mieć bardzo, ale to bardzo złe karty na starcie żeby tym przegrać.

A satysfakcja, gdy masz 30 HP i 20 armoru, wróg zrobi combo, zjedzie do 3-5 HP. Rzucasz potem Reno, następnie Brana + shieldmaiden i 2-3 tury później znów masz 30 HP i 20 armoru. To jest jeden z najlepszym momentów w grze:)

04.01.2016 10:30
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Kilka razy mi się coś takiego zdarzyło i za każdym razem winne były automatyczne aktualizacje Windowsa. Najlepiej jest je po prostu wyłączyć i samodzielnie sprawdzać dostępność aktualizacji raz na jakiś czas.

http://www.howtogeek.com/80082/svchost-viewer-shows-exactly-what-each-svchost-exe-instance-is-doing/
Tutaj masz opisane jak sprawdzić, które usługi systemowe są podczepione pod ten konkretny svhost.

03.01.2016 21:25
odpowiedz
Likfidator
71

To się przynajmniej wyjaśniło. Masz windowsa pod wirtualną maszyną i do grania coś takiego się nie nada.

Musisz zainstalować Windows natywnie. Proces jest prosty i zautomatyzowany: https://support.apple.com/pl-pl/HT201258

Musisz mieć tylko płytkę z Windowsem, lub nawet ISO i ok. 20 GB wolnego miejsca na HDD. Resztą zajmie się kreator w OS X tj. utworzy nową partycję dla Windowsa i wykona instalacje od razu wszystko instalując.

Przy uruchamianiu maszyny trzymasz wciśnięty ALT (option) i pojawi się boot menu w którym będziesz mógł wybrać jaki system uruchomisz.

Po takiej instalacji warto zainstalować nowe sterowniki do grafiki, bo te co instaluje OS X potrafią być dość wiekowe.

03.01.2016 20:39
odpowiedz
Likfidator
71

A nowe sterowniki od Nvidii zainstalowałeś?
Co prawda OS X ma wbudowany instalator Windowsa, który z automatu wszystko ustawia i instaluje sterowniki pod sprzęt, ale z moich doświadczeń działa to różnie.

SW: Kotor to o tyle nietypowa gra, że działa w OpenGL, a nie DirectX. Taki efekt z shaderami, że 1 klatka generowała się 5 minut w tej grze widziałem. W dawnych czasach, gdy miałem Geforce 2 GTS. Karta ta shaderów nie posiadała, ale w ustawieniach Open GL można było ustawić emulację shaderów. Działać, działało, ale no właśnie 1 klatka na 5 minut.

Ogólnie moja rada jest taka. Ściągnij sterowniki ze strony Nvidii i powinno pomóc. Ja już nie pamiętam jak to dokładnie wyglądało, bo choć maka mam, to odpalam go raz na 3 miesiące, gdy już jestem absolutnie zmuszony wykonać kilka rzeczy w xCode. Ogólnie tak jak lubię iOS, tak nienawidzę OS Xa:)

03.01.2016 18:59
2
odpowiedz
Likfidator
71

Jak tylko do pracy a nie do gier to oczywiście TYLKO LAPTOP

Nie do pracy, a do prezesowania co najwyżej:) Nie znam nikogo, kto faktycznie pracuje na komputerze, by był zadowolony z laptopa. Ekran 22" to minimum, a pełnowymiarowa klawiatura to podstawa.
W ciągu ostatnich kilku lat pomagałem w wyborze komputera stacjonarnego kilku znajomym, bo po epoce szału na laptopy z lat 2006-2010 mieli serdecznie dosyć tej protezy komputera.

VANREN7--> Zestaw OK, ale mimo wszystko lepiej, żebyś tam miał SSD 128 GB niż HDD 500 GB. Cena podobna. Dla zwykłego użytkownika będzie to kolosalna różnica w użytkowaniu komputera. Włączasz, logo windows nawet się całe nie zdąży pojawić i już masz pulpit. Nie musisz się martwić o fragmentację dysku, a sam komputer będzie znacznie cichszy.

Zasilacz w zupełności wystarczy, nawet mniej wymagającą kartę graficzną uciągnie. Nowe procesory są bardzo energooszczędne.

03.01.2016 18:48
odpowiedz
Likfidator
71

Wydaje mi się, że dawno temu widziałem premierowego DVD boxa tej gry w Empiku, ale sama gra zbyt popularna nie była, a szkoda. Ja kupiłem tę grę w taniej serii i miło wspominam, choć pudełko pożyczone nigdy już do mnie nie wróciło i nawet nie pamiętam komu ostatniemu go pożyczyłem.

Jakby co to za jakieś grosze jest wersja Steam teraz dostępna. Sprawdziłem, 0.49 euro. Niestety tylko angielska.

03.01.2016 17:56
odpowiedz
Likfidator
71

U mnie tylko 3252 zwycięstw, ale w arenach 157:)

W ogóle bardzo sprawnie idzie teraz awansowanie w rankingu. Tempo mag leje sekret paladynów aż miło. Reno locków również, z tym że oni nawet nie wiedzą kiedy się ich zabiło. Flamewalker potrafi dać taki dmg z zaskoczenia, że nie dożyją do tury na healbota czy Reno.

03.01.2016 17:48
1
odpowiedz
Likfidator
71

Jak ma być na lata, to jednak mimo wszystko warto złożyć coś z nowych części. Wyjdzie 100-300 zł drożej niż te poleasingowce, a sprzęt pewniejszy i wspierający nowe standardy.

Tak się składa, że teraz jesteśmy na progu kolejnej wielkiej zmiany w standardzie kodeków video. Powszechnie używany h.264 powoli będzie zastępowany m.in. nowszym HEVC. Tylko Haswelle i nowsze mają sprzętowe wsparcie dla tych kodeków, a youtube i inne serwisy prędzej czy później zaczną tych kodeków używać, chociażby z tego powodu, że już 0.5 Mb/s wystarczy do znośnego obrazu w 1080p, co jest swego rodzaju rewolucją.

Nawet coś takiego:
http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_styczen_2016?page=0,1

Tylko zamiast HDD, weź SSD 128 GB.
800 zł komputer + 100 zł obudowa + 120 zł licencja na Windows 7 z allegro z naklejką.
Razem zmieścisz się w 1100 zł. Sprzęt będzie nowy, wszystko na 2 letniej gwarancji. Porządny zasilacz.
A użycie SSD zamiast HDD znacznie przyspieszy działanie komputera. Będzie uruchamiał się w 20 sekund od naciśnięcia przycisku POWER.

Sprzęt będzie też przyszłościowy, za kilka lat będzie można zamontować i5, czy w dowolnym momencie dać dedykowaną kartę graficzną.
Nawet jeśli nikt nie będzie tego komputera rozbudowywał, to po kilku latach będzie można go sprzedać w dobrej cenie, podczas gdy dzisiejsze leasingowce za kilka lat będą warte 50 zł.

03.01.2016 11:55
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

To nie jest zły sprzęt. Za 150 zł kupisz Core2Quad Q6600, który bardzo dobrze się podkręca. Q6600 na 3.6 GHz poradzi sobie z każdą nową grą w 30 fps. Jak płyta główna nie pozwala na OC, to musisz wydać ok. 200 zł na C2Q, który fabrycznie ma min. 3 GHz.
Do tego GF 960 i do premiery PS5 zagrasz we wszystko:)

Jeśli chcesz modernizować cały komputer, to tylko na i5. Na słabsze procesory pokroju i3 czy wynalazki AMD szkoda pieniędzy. Różnica w wydajności między C2Q, a i3 nie jest warta różnicy w cenie.
https://www.youtube.com/user/Sssagaman/videos
Tutaj jest sporo filmów z nowych gier na C2D i w miarę nowych kart graficznych np. GF 750, czy nawet GF 970.

Jak widać nawet wysoko taktowany Core2Duo wciąż daje radę w 30 fps w większości gier o ile GPU go nie ogranicza.

W skrócie. Najbardziej opłacalnym wyjściem jest wymiana CPU na C2Q, podkręcenie go i zakup GF 750 lub nawet 960. Geforce'y z układami Maxwell mają wbudowane własne CPU na architekturze ARM, które odciążają główny procesor. Widać to było m.in. przy okazji premiery Fallout 4, gdzie Geforce'y bez trudu wyciągały 60 fps ze zużyciem 60-70% po stronie CPU, a przy porównywalnych wydajnościowo Radeonach ten sam procesor cały czas szedł na 100% i pomimo tego nie był w stanie wyciągnąć 60 fps i GPU nie było w pełni wykorzystane.

02.01.2016 20:31
1
odpowiedz
Likfidator
71

Jakiś czas temu widziałem "Avengers", ponoć jeden z lepszych, zresztą nie tylko w kategorii "komiks", ale wśród filmów w ogóle (swego czasu w TOP30 IMDb, ponad Obcym, Szeregowcem Ryanem, Powrotem Jedi, Łowcą Androidów...(sic!)).

No i zrobiłeś bardzo źle, że zacząłeś od Avengers. Filmy Marvela trzeba oglądać w kolejności, bo tworzą spójną całość i wątki przeplatają się między filmami.

Fabuła Avengers to bezpośrednia kontynuacja Thora, ale nawiązań do poprzednich filmów mnóstwo. Wrażenia z Avengers będą bardzo słabe, a sam film chaotyczny, bez znajomości tego co wydarzyło się wcześniej w MCU.
Avengers po prostu nie musi wprowadzać nam każdego bohatera z osobna, bo już to zrobiono wcześniej. Znamy postacie, wiemy czym jest shield i także znamy tło dla wszystkich wydarzeń.

Dzięki temu wszystkiemu Avengers miało sens, bo nie sposób w jednym filmie wprowadzić tylu ważnych postaci. Mimo to każdy dostaje swoje 5 minut, a w fabułę są wplecione sceny walki pomiędzy tymi dobrymi ku uciesze fanów.

Ogólnie całe MCU osiągnęło coś naprawdę wielkiego. Potrafiło zbudować wielkie blockbusterowe uniwersum, które cały czas się rozwija. Co więcej, to nie jest kino jednego gatunku i wiele z tych filmów nie jest przepakowane akcją. Pierwszy Kapitan Ameryka rozgrywa się w czasach WWII, druga część to thriller polityczny, Hulk to monster movie, a Ant-Man to heist film itd.

Do tego jeszcze mamy seriale, które przeplatają się fabularnie z filmami. Do tego stopnia, że np. co kilka odcinków Agents of Shield trzeba obejrzeć kolejny film. Nie mówiąc o tym, że Winter Soldier wywrócił fabularnie cały serial, a w kolejnym sezonie wprowadzono wątek, który był wprowadzeniem do fabuły Avengers 2.

MCU jest po prostu tworzone dla rozrywki i bardzo udanie przenosi świat komiksu na wielki ekran, no pomijając pewne rozbieżności względem materiału źródłowego, ale ogólnie fani są z MCU zadowoleni.
Jednak jak pisałem wyżej, nikt wcześniej nie stworzył tak spójnego kinowego uniwersum i choć inni poszli teraz w ślady Marvela, to właśnie MCU był pierwszy.

31.12.2015 12:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Likfidator
71

Blizzard pobił kolejny rekord. Tak zepsutego brawla jeszcze nie było. Oczywiście jak w większości brawli druid jest OP, ale teraz to już przegięcie. Astral communion może być zagrane w 1-4 turze i daje od razu 10 many = 5 hero power w tej samej turze.

Pomysł na losowe hero power fajny, ale dlaczego można używać ich tyle razy na ile mana wystarczy.

Paczka zdobyta, do następnego brawla.

30.12.2015 12:28
odpowiedz
Likfidator
71

bQmex, nawet w 2011 roku mogłeś mieć lepszy komputer za 1000 zł. Ten Athlon II jest mniej wydajny niż Core2Duo z 2007 roku, a GF 430 to ledwie połowa wydajności GF 8800 GT.
Ten komputer był słaby w 2011 roku, a teraz to złom. Nowe gry się uruchomią, ale wątpię, by 10 fps w 640x480 wyciągnęły na najniższych detalach.

A co do tematu:
http://www.purepc.pl/zestawy_komputerowe/jaki_komputer_kupic_zestawy_komputerowe_na_grudzien_2015?page=0,6
Takie minimum, żeby pograć w miarę komfortowo przez najbliższe 4-5 lat. Chociaż lepszym wyjściem jest kupić coś za ok. 2500 zł, żeby mieć i5 i jakąś trochę lepszą kartę graficzną np. GF 960.

29.12.2015 20:05
odpowiedz
Likfidator
71

Dodano nowe gry do obecnego Humble Bundle: trylogię Tomb Raidera z poprzedniej generacji tj. Legend, Anniversary i Underworld.
Jak dla mnie to najlepsze co mogli dać, bo na te części TRa polowałem od dawna.

29.12.2015 16:29
1
Likfidator
71

Na razie nie myśl o tym. Ciesz się grą. Przejdziesz całą fabułę, to odblokujesz tryb przygodowy, gdzie dobijesz brakujące poziomy do 70.

W trybie przygodowym masz:
- bounty tj. 5 zadań na akt. Za wykonanie kompletu zadań z danego aktu dostaniesz skrzynkę lub dwie od Tyraela, gdy wykonasz bonusowy akt. W skrzynkach są dostępne tylko tam materiały do craftu i unikatowe dla skrzynek legendy, z których najwięcej warty jest pierścień królewskiej wspaniałości, który zmniejsza o 1 wymagania odnośnie przedmiotów setowych.
- w każdym akcie jest obelisk, gdzie możesz otwierać szczeliny(rifty). Są to losowe lokacje, gdzie musisz zabić określoną ilość wrogów, a potem strażnika. W riftach jest 100% więcej szansy na zdobycie legendy niż w normalnej grze.
- Głębokie szczeliny (grifty) otwierane są przy użyciu kluczy, które wypadają ze strażników. Są podobne do zwykłych riftów, ale masz 15 minut czasu na ich zaliczenie by dostać dodatkową nagrodę. Mają poziom niezależny od reszty i nie jest on ograniczony - na listach wyników toczy się rywalizacja, kto zrobi najwyższy poziom.
- z głębokich szczelin wypadają legendarne klejnoty, które możesz włożyć do biżuterii. Za ukończenie riftu w limicie czasu dostajesz w nagrodę możliwość ulepszenia tych klejnotów.

- paragony to po prostu dalsze wbijanie poziomów, tylko już nie odblokowujesz dodatkowych umiejętności, a jedynie zdobywasz punkty, które możesz rozdzielać między różne statystyki.

To w takim skrócie. Na razie nie myśl o tym, bo jak zaczniesz tryb przygodowy, to gra sama zacznie to stopniowo wprowadzać.

29.12.2015 15:01
2
odpowiedz
Likfidator
71

W nowej wersji forum można ignorować użytkowników. Fajna sprawa, wszystkie posty ogx'a ukryte z automatu:)

26.12.2015 10:06
odpowiedz
Likfidator
71

Radeon 7670M jest 7x wolniejszy od HD 7870 według 3DMark FireStrike, który jest najlepszym testem porównawczym dla obecnych gier.
Zatem jeśli HD 7870 na minimalnych wyciągnie 60 fps, to Twoja karta nawet nie dobije do 10 fps.

Ogólnie 7670M to mniej niż 8 letni GF 8800, ale przynajmniej wspiera DX11.

Komputer stosunkowo nowy, ale wszystko idzie tak do przodu, że co poradzić

Wręcz przeciwnie, wzrost wymagań tak spowolnił, że komputer da się zmieniać raz na 5-7 lat. Twój sprzęt po prostu nie jest do wymagających gier. Karta grafiki jest ledwie 30-50% wydajniejsza od zintegrowane Intela, więc czego oczekujesz? Sprzęt dobry, żeby zagrać w mniej wymagające gry niezależne, albo gry z epoki X360 i PS3 i to też nie na pełnych detalach.

Minimalne wymagania gier są zawsze równoznaczne temu co siedzi w konsolach. Tak na dobrą sprawę potrzebujesz GPU co ma min. 4000-5000 punktów w Firestrike, oraz CPU, które ma min. 4000 punktów w Passmarku, żeby komfortowo grać w nowe gry. To nie są duże wymagania, gdyż kilkuletnie karty graficzne i znacznie starsze CPU dają radę.

25.12.2015 21:51
odpowiedz
Likfidator
71

Wygląda na to, że wszyscy widzą tych 2 użytkowników. Też ich mam u siebie. W przypadku kart płatniczych widoczna jest tylko końcówka numeru. Dobre chociaż to.
Z tego co pamiętam, numer CVV nie jest przechowywany na serwerach Steama, bo jest użyty tylko do pierwszego zakupu. Potem bank autoryzuje każdą płatność ze Steama przy użyciu samego numeru karty i danych posiadacza.

EDIT: Miałem swoje konto przez chwilę, teraz znów jakiś inny user wyskoczył...

25.12.2015 21:26
odpowiedz
1 odpowiedź
Likfidator
71

Fajnie, że umieściliście TIS-100, ale lepiej byłoby, gdyby na listę trafiło Infinifactory tego samego studia.

TIS-100 to nie jest jedyna gra o programowaniu. To jest trzecia gra Zachtronics podejmująca to wyzwanie:
- Space Chem - co tu dużo mówić 10/10. Gra doskonale uczy czym programowanie jest, a jednocześnie nie ma pisania linijek kody, czy nauki składni. Nasze 'programy' są bardzo czytelne i na każdym kroku widzimy dlaczego coś nie działa, czy działa zbyt wolno. Jedyny zarzut to zbyt szybko rosnący poziom trudności. Nie ma miejsca na zabawę, każde kolejne zadanie wymaga od nas coraz więcej. W każdym razie ukończenie ostatnich zadań to rzecz bardzo wymagająca nawet dla programistów z wieloletnim doświadczeniem. Szczególnie, że obecnie programista nie ma problemów z brakiem zasobów. W Spacechem trudność dalszych etapów polega na optymalizacji i wykorzystaniu efektywnie tego co mamy do dyspozycji. Gra ma ogromne replay value. Kampanię można przechodzić wielokrotnie, gdyż każde zadanie można rozwiązać na tysiące sposobów. Do tego są zadania tworzone przez graczy, jak również sami możemy tworzyć wyzwania. Steam naliczył mi 90 godzin w tej grze i pewnie jeszcze nie raz do niej wrócę.

- Infinifactory - Gra jest nazywana Space Chem w 3D. Jednak to nie oddaje czym jest. Najbliżej tej grze do budowania mechanizmów z redstone'a w Minecrafcie. Jednak moim zdaniem Infinifactory jest zrobione i zaprojektowane zdecydowanie lepiej. Należy jednak pamiętać, że SpaceChem jest czytelniejszy i bardziej przystępny. Infinifactory zaczyna się łatwo, ale szybko będziemy tworzyć coraz bardziej złożone fabryki. Ogólnie można by tę grę nazwać "Jak to jest zrobione: The Game" - kto lubi oglądać ten program na Discovery, Infinifactory jest dla niego. Ostatnich kilkanaście zadań wygląda tak: "Jak ja mam to do cholery zrobić? [mijają 3 godziny] O w końcu działa!"

- TIS-100 - gra bardzo niszowa, wręcz eksperymentalna. Jak ktoś nie miał kontaktu z programowaniem, to lepiej żeby się za nią nie zabierał. W zasadzie ta gra bardziej przypomina kolokwium czy egzamin ze studiów niż grę. Dostajemy po prostu listę programów do napisania i musimy je zrobić tak, by zaliczyły wartości testowe.
Całą trudnością/rozrywką jest to, że musimy używać assemblera, na bardzo prymitywnej i ograniczonej maszynie. Przykładowe zadanie:
"Wczytaj liczby z wejścia A i B, pomnóż je i wyślij na wyjście C". Dzisiejszy programista napisałby:
int Dodaj(int a, int b)‹
return a*b;

TIS-100 jest jednak tak ograniczony, że nie ma mnożenia, tylko dodawanie i odejmowanie. Jak się mnoży? Trzeba do A dodać A przez B-1 razy. Dodajmy do tego, że TIS-100 to 16 niezależnych maszyn, z których każda może operować tylko na 1 zmiennej (ACC) i ewentualnie przechowywać jedną zapasową (BAK), którą niestety można odczytywać tylko przez ACC.
Ogólnie można powiedzieć, że TIS-100 jest tym dla współczesnego programisty, czym Space-Chem dla osoby, która chce zacząć programować. TIS to najlepsze wprowadzenie do assemblera i programowania na najniższym poziomie jakie widziałem. Największą wartość edukacyjną jest to, że dokładnie widzimy jak nasz program jest wykonywany.
Przy TIS-100 spędziłem dobrych kilkanaście godzin. Przy jednym zadaniu miałem tak, że siedziałem do 2 w nocy i nie udało mi się go zrobić. Położyłem się do łóżka i nie mogłem zasnąć. Ok. godziny 4 znalazłem rozwiązanie, ale już mi się nie chciało kompa odpalać. Następnego dnia rano, odpaliłem grę, poprawiłem tych kilka linijek i kolejne zadanie rozwiązane. Ogólnie przy Infinifactory, Space Chem i TIS-100 dobrą zasadą jest nie zaczynać nowych zadań później niż 2-3 godziny przed snem. Grozi to zarwaniem nocy:)

Jest jeszcze czwarta gra "Human Resource Factory", od innego autora, twórcy World of Goo. W zasadzie HRF to dokładnie to samo co TIS-100, praktycznie te same zadania i też w obu przypadkach niskopoziomowy język programowania. HRF jest jednak o tyle prostszy, że programy mogą mieć nieskończoną ilość rozkazów i możemy operować na sporej ilości zmiennych. Przyjemna oprawa graficzna i polska wersja językowa to atuty dla których HRF można polecić nawet początkującym, aczkolwiek dalsze zadania nie będą łatwe.

23.12.2015 10:25
odpowiedz
Likfidator
71

marcin00--> Akurat możliwość pojawienia się Thiefa w dodatkowych grach to jeden z argumentów dla których wziąłem BTA:)

22.12.2015 23:02
odpowiedz
Likfidator
71

Zmniejszyli trzeci próg, bo nikt go nie kupuje, a tym samym BTA jest zbyt niska. Ja się załapałem na równe 4$. Wcześniej była jeszcze niżej, ale byłem poza domem i nie chciało mi się kupować z telefonu.

To jest pierwszy bundle od bardzo dawna, gdzie próg za 1$ ma lepsze gry niż BTA. Ja wziąłem drugi, bo nie miałem jeszcze JC. Ciekawe co dadzą w dodatkowych grach, ale na nic dobrego nie liczę. Pewnie wrzucą Deus EXa, którego już mam.

Lopot--> Jak przejrzysz 3x kolejkę gier, to dostaniesz 3 karty. Mi udało się sprzedać każdą z nich za 0.12 €, czyli na czysto 0.3 € dostałem. Ceny będą spadać z dnia na dzień, ale pewnie do 1.5 € łącznie za wszystkie dni się dostanie, czyli na jakąś mocno przecenioną grę starczy.

http://store.steampowered.com/app/6200/?l=polish
Ghost Master jest za 0.49€. Kto nie grał, polecam. Świetna gra logiczno-strategiczna. Szkoda tylko, że nie ma polskiej wersji językowej, dubbing był zarąbisty. Sam się zastanawiam czy kupić, bo mój oryginał na płycie pożyczony lata temu nigdy do mnie nie wrócił.

21.12.2015 19:29
odpowiedz
Likfidator
71

Co byście powiedzieli na polski dodatek do HSa?
10 kart, 9 klasowych, jedna neutralna:

- wojownik: "Husaria", stronnik 9/3 za 6 many: "Prowokacja. Wszystkie Twoje prowokacje mają Furę wichru".

- kapłan: "Przewodnik Procesji", stronnik 1/4 za 3 many: "Inspiracja: przywołuje Moherowy Beret." Moherowy beret: 1/2 za 1 many, prowokacja.

- Rogue: "Kibol", stronnik 0/4 za 2 many: "Gdy odniesie obrażenia po raz pierwszy przyzwij kolejnego Kibola. Posiada dodatkowy punkt ataku za każdego kibola na polu gry".

- Szaman: "Marzanna", stronnik 0/7 za 3 many: "Na początku Twojej tury zamroź wszystkich stronników i przeciąż twój 1 kryształ many [totem]".

- Warlock: "Bazyliszek", stronnik 2/8 za 4 many: "Zabija stronnika, który go zaatakował. Na początku Twojej tury traci prowokację o ile ją posiadał."

- Hunter: "Bigos i gorzałka", zaklęcie za 5 many: "Przywróć 5 punktów zdrowia bohaterowi. Nowa umiejętność specjalna: zadaj 2 punkty obrażeń dwóm losowym wrogom".

- Mag: "Smok Wawelski" stronnik 6/7 za 4 many: "Może atakować bohatera tylko wtedy, gdy nie ma stronników. Ginie od efektu wybuchowej owcy [smok]".

- Druid: "Noc Kupały", zaklęcie za 10 many: "Daj furię wichru stronnikom posiadającym ukrycie".

- Paladyn: "Prawo i Sprawiedliwość", zaklęcie za 20 many: "Zapełnij pole trybunałem. Kosztuje 1 mniej za każdego stronnika, który zginął w tej grze". Stronnik "Błogosławiony Sędzia Trybunału" 3/3 za 3: "Ukrycie".

- neutralna: "Jan Kowalski", stronnik 1/2 za 3 many: "Dostaje +5/+5 za każdym razem gdy zagrasz polską klasową kartę".

21.12.2015 11:37
odpowiedz
Likfidator
71

Wygląda na to, że złapałeś jakiegoś wirusa. Pomagasz przestępcom zakładać fikcyjne konta mailowe, spamować, czy wykonywać inne rzeczy.

Gdyby to dotyczyło jednego komputera, czy nawet wszystkich urządzeń na jednym systemie operacyjnym, to podejrzany byłby standardowy wirus. Jeśli jednak dotyczy to wszystkich urządzeń, to być może włamali Ci się na router i np. zmienili DNSy.

20.12.2015 13:25
odpowiedz
Likfidator
71

Kiedyś gry faktycznie były lepsze. Teraz to króluje tandeta pod postacią Xboxa i Playstation.

Jednak jeśli wyjdziemy poza ramy gier AAA to mamy setki świetnych i zróżnicowanych gier, gdzie nawet znudzony schematami gracz znajdzie coś dla siebie.

Ja ostatnie dwa miesiące zagrywam się w gry programistyczne. Przeszedłem po raz trzeci Space Chem - gra do której warto wracać, bo każde przejście jest inne i za każdym razem znajduję coraz bardziej optymalne rozwiązania. Potem zabrałem się za Infinifactory https://www.youtube.com/watch?v=gDxFz1eHT1c przy którym zarwałem dwie noce. Następnie przyszła kolej na TIS-100, najbardziej hardcore'ową grę tego typu, gdzie programuje się w assemblerze. Ogólnie świetne gry i uczą programowania lepiej niż metody szkolne. Ukończenie TIS-100 to poziom licencjatu z informatyki na dobrej uczelni.

Takich niszowych, ale dobrych gier jest mnóstwo, a Steam posiada dobry mechanizm polecania gier podobnych do tego w co gramy. W ten sposób odkryłem Human Resource Machine. Gra dobra, aczkolwiek o oczko niżej od produkcji Zachtronics.

Jakiś czas temu GOG rozdawał Giants: Citizen Kabuto. Mam oryginał z wersją PL, ale nie mam napędu w nowym komputerze, więc zainstalowałem wersję z GOG. Gra jest równie dobra co te 15 lat temu. Świetne sterowanie, ogromne lokacje, dość interesujące AI - może nie aż takie złożone, ale wrogowie przemieszczają się, ukrywają za drzewami co tworzy ciekawą dynamikę, gdy toczy się walkę z 15-30 wrogami. Nasi kompanie też dobrze wykonują nasze rozkazy.
W grze jest sporo swobody, bo cele wielu misji zakładają dotarcie do jakiegoś punktu na mapie, czy wysadzenie budynku, a to jak to osiągniemy zależy od gracza. Skradanie, eliminowanie wrogów taktycznie z większej odległości, czy frontalny atak, który prawie zawsze kończy się źle, jeśli nie zdejmiemy wcześniej snajperów czy nie rozwalimy wieżyczek rakietowych.

Nadal można cieszyć się z gier, ale trzeba odpuścić sobie praktycznie cały rynek AAA. Tam nic ciekawego nie ma. Na podobnej zasadzie osoby zainteresowane filmami praktycznie w ogóle nie oglądają blockbusterów.

Ogólnie ja na brak dobrych gier nie narzekam. Cały czas znajduję interesujące pozycje. Wystarczy trzymać się PC i Nintendo, i szerokim łukiem omijać tandetę od Sony i Microsoftu, a powodów do narzekania nie będzie:)

20.12.2015 10:50
odpowiedz
Likfidator
71

Pamiętaj, żeby monitor miał wbudowane głośniki, albo przynajmniej wyjście jack pod które podłączysz głośniki lub słuchawki.

PS4 podaje dźwięk tylko przez HDMI i jak podłączysz ją do zwykłego monitora, to nie będziesz miał dźwięku. Co więcej, sporo starszych monitorów z głośnikami i tak nie miało wbudowanego dekodera dźwięku z HDMI, a jedynie analogowe wejście z PC.

Może zamiast monitora poszukaj zwykłego małego TV LCD. Może być nawet 720p, zresztą gry na PS4 i tak częściej działają w 900p niż 1080p, a przy ekranie 720p będziesz przynajmniej miał natywną rozdzielczość, która będzie wyglądać lepiej niż 900p z upscalem do 1080p.

Tak na marginesie, powinieneś zdać sobie sprawę z tego, że konsola tania w eksploatacji nie jest. Zakup konsoli to dopiero początek. Ograsz gry z zestawu i co dalej, konsola będzie kurz zbierać, bo skoro chcesz podłączyć ją do monitora za 300 zł, to raczej będziesz miał problem z zakupem gier za 200 zł każda.

20.12.2015 10:39
odpowiedz
Likfidator
71

GHz niewiele mówią. Przykładowo Pentium 4 3GHz jest znacznie wolniejszy niż Core2Duo 2 GHz, nie mówiąc o nowszych procesorach.

To samo można powiedzieć o nowych procesorach AMD, gdzie 4 GHz od AMD to mniej niż 3 GHz od Intela.

Dobry sposób porównywania swojego CPU z tym z minimalnych to np. passmark. Jak masz 4000 punktów (odpowiednik szybkiego Core2Quada albo przeciętnego i3) to wszystkie nowe gry będą działać. Do pełnych detali potrzeba 6500-8000 punktów tj. odpowiednik i5.

18.12.2015 18:29
odpowiedz
Likfidator
71

Gdybym wiedział, że będą takie gry w paczce Square to bym kupił, ale stawiałem na pełną wersję Life is Strange, którą już posiadam.
Jakby ktoś miał niepotrzebne FF XIII to mogę się na coś wymienić, albo odkupić.

17.12.2015 22:21
odpowiedz
Likfidator
71

http://allegro.pl/akcesoria-12v-24v-gniazda-zapalniczki-przetwornice-napiecia-253526

Do Twoich potrzeb w zupełności wystarczy zwykła przetwornica. Ja od kilku lat mam taką na akumulator 12v o mocy wyjściowej do 600W. Działa jak UPS, podłączasz do gniazda, a z drugiej strony komputer + monitor i nawet nie zauważysz, że prąd wyłączyli.

Możesz podłączyć do niej zwykły akumulator samochodowy. Polecam takie tradycyjne z kwasem np. od traktora, tira, czy innych maszyn. Byle nie żelowy, bo podobno szybko się zużywają. Nawet nie musisz kupować nowego. Stary akumulator, na którym już TIR silnika nie odpali ma jeszcze tyle mocy, że stacjonarny PC + monitor może działać min. 6 godzin. Przynajmniej tyle u mnie to pracowało, bo kilka lat temu remontowali u mnie linie i przez ok. 3 tygodnie nie miałem prądu w godzinach 9-15, a musiałem przecież jakoś na komputerze pracować. Szczerze mówiąc nawet nie wiem ile godzin by komputer mógł pracować zanim akumulator by się rozładował.

Ogólnie jest to sprzęt, który u mnie obecnie pracuje jako awaryjne zasilanie dla kotła CO, ale zawsze można tam naładować telefon, czy podłączyć jakiekolwiek inne urządzenie, gdy dłuższy czas nie ma prądu.

Ogólnie teraz kupiłbym taką co ma 3000W, żeby nawet z lodówką czy zamrażarką sobie poradziła. Cenowo nie wypadają źle. Tylko należy pamiętać, by kupić taką z funkcją ładowania, czyli podłączasz między gniazdkiem, a komputerem i działa jak UPS - tylko taki co trzyma długie godziny.

17.12.2015 15:53
odpowiedz
Likfidator
71

Czyli w cenie ok. 30 zł dostajemy grę, która:
- ma tekstury HD,
- usprawnioną grafikę, cienie i oświetlenie,
- rozdzielczość full HD,
- działa w 60 fps na nowszych iUrządzeniach,
- wspiera fizyczne kontrolery jak również ekran dotykowy.

Teraz porównajmy to do szumnie wprowadzonej wstecznej kompatybilności z PS2 na PS4:
- grafika niezmieniona,
- niska rozdzielczość, brzydki upscale,
- płynność gorsza niż na PS2, wyraźne dropy w animacji,
- GTA III, VC i SA kosztują po ok. 60 zł każda.

I jeszcze Sony ma czelność promować PS4 hasłem "4theplayers"...

16.12.2015 13:09
odpowiedz
Likfidator
71

Ja ponad rok temu kupowałem 42" LG za ok. 1800 zł modelu już nie pamiętam. W każdym razie:
- funkcje smart: przeglądarka Chrome, która odtwarza filmy z netu, IPLA, TVN, HBO GO, netflix itd.
- odtwarza wszystkie filmy z USB,
- kontrola zdalna aplikacją na telefonie,
- zdalne streamowanie obrazu z Androida i PC,
- wszystkie nowe technologie w tym DVB-T2 i HEVC,
- wbudowany tuner DVB-S2 (+HEVC), czyli kupujesz cyfrowy polsat z modułem CAM i masz wszystkie kanały z satelity na jednym pilocie bez dodatkowych pudełek,
- funkcje PVR na pamięć USB. Bez problemu radzi sobie z NTFSem.
- pasywne 3D, obejrzałem na tym kilka filmów, działa super. Jednak prawdziwym pokazem możliwości 3D są gry na PC. Najlepsze wrażenie zrobiły na mnie Portale.
- dobrze zaimplementowane hbb.tv,

Ogólnie ten TV miał w sobie wszystko czego tylko potrzebujesz, a w takie cenie nic lepszego nie było. Nie licząc braku 4K jest to bardzo przyszłościowy model.

16.12.2015 12:22
odpowiedz
Likfidator
71

Nagród jest więcej za wykonywanie zadań. Portrety, zwierzak i jakieś inne rzeczy.

Mi zostało jeszcze jedno zadanie z przedostatniego progu i kilka z ostatniego. Ciężko teraz zrobić, bo nie ma z kim... a solo się praktycznie nie da niektórych np. speedrunu w rifcie. Co samo w sobie jest głupie, bo nalicza czas aż do kliknięcia w NPCa. Powinno być tak jak grifty w momencie zabicia guardiana czas stop.

Mam za to postać HC na sezonie, co robi T4 na luzie. Jakby ktoś potrzebował wbić 70 na HC to mogę pomóc.

Trochę liczyłem na to, że nowy sezon zacznie się na koniec pod koniec grudnia. Akurat będę miał trochę wolnego, to by się pograło.

14.12.2015 10:54
odpowiedz
Likfidator
71

Moje wakacje bynajmniej będą udane ;]

Otóż to! Czyli nawet Ty odradzasz korzystanie z Rzemyk Travel.

spoiler start


Taka mała pomoc, bo wątpię byś była na tyle bystra, by zrozumieć o co chodzi:)
http://sjp.pwn.pl/slowniki/bynajmniej.html

spoiler stop

13.12.2015 15:02
odpowiedz
Likfidator
71

Jest jakiś film, który był częściej puszczany w polskiej tv?
- Sami Swoi,
- U Pana Boga w ogródku.

Te dwa na pewno, bo nie dość, że w każde święta lecą czy to w grudniu czy na Wielkanoc, to jeszcze ze 2 razy w ciągu roku się trafią.

Co do Kevina, to Apple rozdawał rok czy dwa lata temu darmową kopię każdemu kto miał konto w iTunes. Można sobie oglądać do woli w HD i z oryginalną ścieżką dźwiękową.

13.12.2015 02:01
odpowiedz
Likfidator
71

krukilis--> Podaj tą swoją 'lepszą' integrę. GF 520m ma ok. 5,5 tys. punktów w 3DMark06, co mniej więcej odpowiada GF 8600.
Ewentualnie jest to ok. 590 punktów w FireStrike, czyli około 1/3 tego co GF 460.

Na tej karcie GTA V jest grywalne - na youtube są filmiki.

Co więcej, UT3 będzie śmigał na full w 1280x720. Wymagań UT3 wielkich nie miał, a do tego dobrze się skalował na starsze shadery. Naprawdę musisz mieć wiekową integrę, by były problemy w tej grze.

12.12.2015 23:21
odpowiedz
Likfidator
71

Każda gra do 2012 roku Ci się uruchomi. Dobrze powinny działać gry wydane do 2007 roku włącznie, potem to loteria. Od 2010 roku GF 8800 był już w minimalnych każdej gry, a ten Twój GF 520m to nawet GF 8600 nie dorówna, ale przynajmniej wspiera DX11.
Sprawę komplikuje mało RAMu i niezbyt wydajny CPU.

Z nowych gier MGS V powinien działać dobrze na niskich. Gdybyś miał min. 6 GB mógłbyś spróbować odpalić GTA V. W 1280x720 i wszystkim co się da na low powinno być w miarę płynnie, ale będzie rwało animację przy większej akcji.
Za to Life is Strange powinno działać bardzo dobrze.

12.12.2015 22:02
odpowiedz
Likfidator
71

Jak macie problemy z Control Priestem, to Deathrattle Rogue działa na niego bardzo dobrze. Miniony są odporne na AOE, a entomb zbyt wolne, by dało efekt, a do tego wyciągnie średnie value, bo co najwyżej Booma może zabrać, a boomboty zostają. Ewentualnie Shreddera.
Rogue ma później zbyt silny board, żeby priest się wybronił, szczególnie, że wiele z nich ma więcej HP niż ataku, a także deathrattle.

11.12.2015 21:30
odpowiedz
Likfidator
71

Tylko ostatnie kinowe Star Treki były zrobione pod widza, który fanem serii nie był. Fani czekają na nowy serial, bo formuła Star Treka słabo sprawdza się na dużym ekranie.
Star Trek to nie czysta akcja, ale często odcinki skupione na rozmowach. Star Trek eksplorował najróżniejsze scenariusze i to jak zachowamy się w najdziwniejszych sytuacjach. Star Wars nawet nie próbuje poruszać zagadnień, które są tematem powszednim w Star Treku. Samo otwarcie TNG dzisiaj by w TV nie przeszło. Dyskusja o tym czy gatunek ludzki dorósł do tego, by eksplorować galaktykę. Jest rozmowa o przeszłości, o religiach itd.
W Star Treku XX i XXI wiek jest postrzegany jako mroczne czasy, gdzie dominowały nasze najgorsze cechy.

Nie ma też podziału na dobrych i złych. Nawet Borg, który niszczy całe cywilizacje ma po prostu własną wizję świata. Był odcinek, w którym załoga Enterprise odkryła sposób na zniszczenie wszystkich Borgów, ale eksterminacja całej rasy, nawet tak groźnej jak Borg, była całkowitym zaprzeczeniem istoty Federacji.

Star Trek i Star Wars to zupełnie inne gatunki. Pierwszy to Sci-Fi, a drugi to fantasy w kosmosie.
Porównywanie ich po prostu nie ma sensu.
W ogóle dlaczego to jest SW vs ST? Nie można cieszyć się jednym i drugim? Ja za SW co prawda nie przepadam, ale pierwsza trylogia nawet dzisiaj prezentuje się zacnie.
Oba uniwersa na zawsze wpisały się w dorobek ludzkości, ale przyszłość obu jest niepewna.
Komercjalizacja jest zagrożeniem dla każdej z nich, ale póki co Star Trek cierpi na tym bardziej.

Zresztą sama idea Star Treka jest całkowitym przeciwieństwem dzisiejszego korporacyjnego świata. Coraz trudniej o miejsce w main streamowych mediach, a jedyne co jest robione wokół ST to proste kinówki, które w ogóle nie poruszają tematów, które były motywem przewodnim minionych seriali.

10.12.2015 23:05
odpowiedz
Likfidator
71

pepek148--> Sprzedałbyś GF 750 i zamiast konsoli starczyłoby na GF 970 + porządny pad i na jakąś grę by zostało. GF 750 to bardzo budżetowy model, który mocno ogranicza Twoją i5.
Oczywiście zakup PS4 miał sens, jeśli chcesz grać w Uncharted, GoW i inne gry na wyłączność. Tego na PC mieć nie będziesz. Tak jak na konsoli nie będziesz miał gier typowo PCtowych. Dwa różne światy.

Samson1889 --> PS4 ma bardzo wybrakowany dostęp do gier niezależnych. Wiele z takich gier jak np. Infinifactory, nad którym ostatnio spędziłem kilkadziesiąt godzin na PS4 nie wyjdzie nigdy. Z gier AAA to remake'i, sequele i remastery. W zasadzie to już nawet wkurzanie was konsolowych fanboy'ów nie daje satysfakcji. PS4 i XO są tak beznadziejne, że nawet nie macie ani jednego argumentu do dyskusji:)
Nintendo i PC FTW!

10.12.2015 22:24
odpowiedz
Likfidator
71

Wysiak --> Sam wkleiłeś https://www.youtube.com/watch?v=nGOd9T4xEgY między 30-40 sekundą masz dropy do 20-21 na PS4. Na XO trochę lepiej, ale solidne dropy są w innych miejscach także.

Zresztą drodzy konsolowcy, co wy próbujecie udowodnić? Macie tani sprzęt, to i graficznie będzie niedomagał. A to, że Sony i Microsoft nie dbają o to, by twórcy gier optymalizowali swoje produkcje to już nie nasza PCtowców wina.

Zresztą jak zapowiadali PS4 i XO, to nagle wszyscy konsolowcy zachwycali się jak dobra grafika jest ważna. Miało być 1080p i 60 fps, a teraz co? Do 30 fps wam daleko.

PC ma grafikę, płynność i świetne gry niezależne. Wii U ma genialne konsolowe tytuły dla kilku osób przed TV z gwarantowanymi 60 fps, a PS4 i XO co ma? Chyba tylko odtwarzacz Bluray:)

Zresztą śmieszne jest to, że nawet nie chcecie dopuścić możliwości porównywania grafiki z modami do wersji konsolowej? Dlaczego? My na PC możemy to modujemy. Tak samo dlaczego w ogóle pada kryterium ceny? Przy takim argumencie to Wii U wygrywa z PS4 i XO, bo kosztuje prawie połowę mniej.

Cały ten wątek tylko pokazuje, że posiadaczy PS4 i XO wewnętrznie gryzie, że grają w wybrakowane i niedomagające wersje. Co gorsza jak pokazują testy porównywalnie wyceniony do konsol PC tj. i3 + GF 750 radzi sobie co najmniej tak dobrze jak PS4, a w wielu grach nawet znacznie lepiej m.in. w Fallout 4.

pepek148--> Ale ten AC brzydki na tej konsoli. W tłumie ludzie nawet cieni nie rzucają. Tekstury są faktycznie tak rozmyte, czy to efekt upscale'u z 900p do 1080p? W każdym razie wygląda paskudnie.

10.12.2015 11:23
odpowiedz
Likfidator
71

Podobny fragment pokazywali już kilka miesięcy temu.
To co rzuca się w oczy to paskudna wersja na PS4. Rozdzielczość cieni rozjeżdża się 3 metry przed postacią, a do tego okazjonalnie wyskakują obiekty w bliskim polu widzenia.
Gameplay z wersji PC https://www.youtube.com/watch?v=_5lyHZIzW8A
takich problemów nie ma.

09.12.2015 22:28
odpowiedz
Likfidator
71

Zamiennik kosztował około 130zł i starczał na kilka tysięcy stron w trybie ekonomicznym. Dla porównania atramentowa, którą mam w domu jakieś trzydzieści razy stron mniej , a zestaw oryginalnego tuszu (czarny plus kolory) kosztuje jakieś 120zł.

Porównaj 130 zł vs 1,75 zł za zamiennik do atramentówki. http://allegro.pl/10-tusz-brother-lc985-dcp-j125-dcp-j315w-dcp-j515w-i5726429492.html pierwsza z brzegu aukcja. Ze dwa lata temu kupiłem taki zestaw i nawet połowy tuszy nie zużyłem, a wydrukowałem ok. 800 stron dokumentów z grafiką i kilkadziesiąt zdjęć A4. Nigdy nie używałem trybu ekonomicznego, a do zdjęć tryb najlepszy.

Nie próbuję udowodnić, że laserówki są gorsze, bo to oczywiście najlepsza technologia dla drukarek domowych czy biurowych. Jednak z punktu widzenia cena/jakość wypadają po prostu słabo. W cenie zwykłej laserówki monochromatycznej masz urządzenie wielofunkcyjne, które drukuje w kolorze, skanuje i kseruje. Do tego zakup tuszy to wydatek 20 zł, a nie 130 zł.

Brother j315w mnie po prostu totalnie zaskoczył pod każdym względem. Jak pisałem wyżej nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, a dostałem urządzenie, które ma wszystko co jest mi potrzebne w domowych warunkach w bardzo niskiej cenie. Kupowałem go ładnych kilka lat temu i za te 250 zł nawet bym nie kupił zwykłej laserówki z WIFI, co najwyżej zwykłą drukarkę USB/LAN.

Rok temu potrzebowałem drugiej drukarki do drugiego lokalu i nawet się nie zastanawiałem, tylko wziąłem najtańszy model Brothera jaki był. Akurat już nie był dostępny ten, którego używam, ale kupiłem j152w. Model równie dobry, nie ma czytnika kart SD do bezpośredniego drukowania zdjęć, ale ogólnie jest równie dobry. Z małym minusem, że tusze mają chipy i zamienniki kosztują już 3 zł, a nie 1,7 zł. Jednak to nie jest wielki problem.

09.12.2015 19:38
odpowiedz
Likfidator
71

2. NIE MA ludzi, którzy mieli problemy z laserem
- cena, zwykła monochromatyczna drukarka kosztuje tyle co urządzenie wielofunkcyjne z kolorem. Teraz przynajmniej można kupić laser z WIFI, kiedyś to był luksus za który dopłacało się 200-300 zł.
- tonery mają chipy z licznikami stron -> druk wychodzi drogo,
- zamienniki nie są wcale tanie,
- można uzupełniać tonery samodzielnie, ale powodzenia. Znajomy kiedyś się w to bawił jak miał jeszcze drukarkę bez licznika, ale nie było to przyjemne zajęcie.

Ogólnie ja kupiłem Brothera j315w zanim w ogóle stały się popularne. To był swego rodzaju eksperyment, bo wszyscy polecali wówczas laserówki. Stwierdziłem, że w najgorszym wypadku zostanie mi sam skaner. Urządzenie to jednak przekroczyło wszystkie moje oczekiwania. Jest po prostu idealne.

Miałem wcześniej atramentówkę HP, urządzenie z piekła rodem. Drogie w eksploatacji, kolorowy tusz w jednym pojemniku, ciągłe problemy z papierem na podajniku, mógłbym wymieniać w nieskończoność.
Właśnie takie urządzenia odpowiadały za złą sławę atramentówek.

Teraz jest zupełnie inna generacja. Nie znam absolutnie żadnej osoby, która by była niezadowolona z atramentówki Brothera, a są tacy co mieli wcześniej laserówki.
Jedyną wadą atramentówek jest wolny druk w porównaniu do lasera, ale o ile nie drukujesz setek stron dziennie, to nie będzie problem.

Co do plujek, wszystko zależy od tego jak utrzymujesz drukarkę. Jak mieszkałem z rodzicami, miałem wielofunkcyjną plujkę Brothera. Zamienniki śmiesznie tanie, 3 zł za sztukę. Ale o drukarkę dbałem. Raz na jakiś czas test kolorów i czyszczenie dysz. Po wyprowadzce drukarka przeszła w ręce ojca. Dalej da się na niej drukować, ale ojciec zapomina o regularnym druku. Jak potrzebuje coś druknąć, to czyszczenie dysz zajmuje sporo czasu.

Nie trzeba dbać, wystarczy, by była 24/7 włączona do prądu. Wówczas sama dba o czyszczenie i nie zasychanie tuszu. Moja drukarka miała kilkumiesięczne przerwy i nie było żadnych problemów. Tylko jak jej nie używasz długi okres to raz na 2-3 tygodnie załącza czyszczenie, które słychać w całym domu. Normalnie raz na 2-3 dni trochę popracuje głowicami, żeby dysze nie zaschły.

09.12.2015 18:43
odpowiedz
Likfidator
71

Nie lubię brawli z losowymi kartami. Wygrana to czyste szczęście. 2 pojedynki przegrane, bo wróg miał idealne karty, trzeci pojedynek wygrałem, bo dostałem super legendy. Onyxia + sekret co daje 1/1, następnie legenda paladyna co dostaje buffa do dmg za każdego zabitego przyjaznego miniona (tymi 2/2 wyczyściłem board) i 10/7 ląduje na stole, a wróg nie ma już kart.
Paczka zdobyta, do zobaczenia za tydzień.

09.12.2015 18:06
odpowiedz
Likfidator
71

Powiem Ci tak, laserówki nie są ani lepsze, ani tańsze w domowej eksploatacji. Ja na wydrukowanie ok. 1500 stron w ostatnich latach wydałem może z 20 zł na tusze z przesyłką. Zamienniki do Brothera są po 1-3 zł za pojemnik w zależności od modelu.

Możliwość kserowania w domu też przydatna, np. trzeba iść do urzędu z jakimiś dokumentami, to od razu w domu robisz ich ksero - kolorowe, bo nawet nie używasz trybu czarno-białego.
Moja drukarka ma przerwy nawet 2-3 miesiące i nie ma absolutnie żadnych problemów z zasychaniem tuszu. Sprzęt po prostu sam o to dba i raz na kilka dni się automatycznie czyści.
Druk w kolorze to bardzo przydatna rzecz. Ja drukuję różne rzeczy na potrzeby swoich projektów np. rozwieszam na ścianie w pracowni kolorowe wydruki concept-artów dla projektu nad którym pracuję.
Ogólnie po prostu drukujesz i nie myślisz czy kolor czy nie. Kończy się jakiś kartridż to go wymieniasz, a reszta się normalnie zużywa.
Uwzględniając ceny zamienników wątpię, by jakakolwiek domowa drukarka laserowa była tańsza w eksploatacji niż urządzenia Brothera.

Zresztą widać ich popularność, j315w kupiłem lata temu za mniej niż 250 zł. Teraz najtańsze urządzenia są za ponad 400 zł. Dlatego, że wszyscy je polecają.

09.12.2015 09:59
odpowiedz
Likfidator
71

Kolejny patch zbliża się wielkimi krokami, a społeczność po raz kolejny wkurza się na Blizzarda. O co tym razem?
Otóż Blizz postanowił, że legendarne przedmioty będą teraz miały stały affix dający % damage do z góry określonych przedmiotów. Społeczność jest oburzona, bo to kompletnie ogranicza różnorodność buildów. Chcesz używać umiejętność X, to musisz mieć założony przedmiot Y, który daje % do tej umiejętności. W wielu przypadkach jeden konkretny przedmiot przekłada się na konkretne przedmioty w reszcie slotów, bo wymusza użycie RoRGa i 5 konkretnych slotów na set uniemożliwiając np. używanie amuletu Hellfire w buildzie z Sunwuko.

Co na to Blizzard? Oczywiście wie lepiej i zmiany wchodzą w życie z nowym patchem.
W ogóle jest to irytujące, gdy społeczność Diablo, czy HS ma naprawdę fajne pomysły jak rozwijać te gry, a deweloperzy mają to gdzieś i wiedzą lepiej.

08.12.2015 22:04
odpowiedz
Likfidator
71

Drukujesz 500 stron dziennie -> laser.
W innym przypadku tylko atrament.

Urzadzenia wielofunkcyjne Brothera są tanie, a zamienniki kosztują grosze. Jedyna wada to mniejsza prędkość drukowania, ale odczuwalna tylko przy drukowaniu ponad 100 stron dziennie.
Do tego pięknie drukują zdjęcia na papierze fotograficznym. Nie ma problemów z zasychaniem tuszu, można drukować raz na kilka miesięcy drukarka sama dba o to by tusz nie zasechł.
Użytkuję j315w od 4 lat i działa wyśmienicie. Od roku mam też j152 i działa równie dobrze, a drukuje trochę szybciej niż 315.
Laser w domu jest drogi w eksploatacji. Tonery mają liczniki stron i tak łatwo i tanio zamienników nie zdobędziesz.

08.12.2015 19:16
odpowiedz
Likfidator
71

Lutz metod jest rzeczywiście więcej, ale z tymi trzema spotykam się najczęściej. Głównie dlatego, że 3D w grach jest najczęściej osiągane przez zewnętrzne aplikacje jak 3DVision, czy Tridef. Wsparcia 3D w ramach samych gier jest dość rzadko spotykane, ale jeśli VR zyska na popularności ta sytuacja ulegnie zmianie.

Ogólnie sporo nowych technologii się pojawia w game devie, ale większość nie ma szansy na zaistnienie ze względu na moc konsol. Ciekawe są też prace nad silnikami dla serwisów streamujących. Wówczas jedna maszyna przelicza całą logikę gry i wysyła 16-64 obrazy dla graczy. Fizyka jest liczona raz i może być na niespotykaną wcześniej skalę (odpada problem synchronizacji). Podobnie efekty graficzne, czy nawet dźwiękowe. Przy takiej liczbie graczy symulowanie całego środowiska ma większy sens niż każdej kamery z osobna.

08.12.2015 12:22
odpowiedz
Likfidator
71

Kazgen, ale ton Twojej wypowiedzi jest dokładnie taki jak podsumował to [38]. W całym tym temacie tak dobierasz argumenty, żeby to XO było tą najfajniejszą platformą. O bzdurach odnośnie PC jakie wypisałeś w [36] to już nawet nie ma co dyskutować. Sam fakt, że podajesz, że na PC słabo się gra na TV, bo kiepsko grało się w LoLa, to śmiech na sali.

Wybrałeś XO, jesteś z niego zadowolony to dobrze dla Ciebie. Jednak nie krytykuj innych, że wybrali inaczej. Ja sam zastanawiałem się nad wyborem konsoli kilka miesięcy temu, ale jak zobaczyłem jak gry wyglądają i działają na PS4 (o tragicznym braku płynności na XO już nie wspomnę) to stwierdziłem, że PC to jedyna opcja. Fakt, zapłaciłem więcej, ale mam spokój na lata i stałe 60 fps w każdej grze przy 1080p gwarantowane.

Do tego całe bogactwo gier. Przy Human Resource Factory, TIS-100 i Infinifactory spędziłem ostatnio kilkadziesiąt godzin, a nawet zarwałem dwie noce. Takich gier na konsolach nie ma. Wczoraj skończyłem czwartą księgę Dreamfall Chapters - jak dla mnie gra roku zostawiająca Life is Strange daleko w tyle. DC kiedyś tam ma wyjść na PS4, ale pewnie będzie to przycięta graficznie wersja w 30 fps i w jakiejś wysokiej cenie. Ja swoją wersję mam jeszcze ze wsparcia na KSa. Na święta zagram sobie najprawdopodobniej w Undertale, ale mam jeszcze kilkadziesiąt gier zakupionych w bundlach, które czekają na ogranie.

Gdybym kupił PS4 czy XO to zbierałyby tylko kurz, bo nie ma tam praktycznie w co grać. Gry AAA odrzucają mnie kompletnie swoją prymitywnością gameplay'ową. Po modernizacji kompa kupiłem AC: Unity - działa w 60 fps w 1080p i full detalach, podczas gdy wersja konsolowa jest praktycznie niegrywalna. Szkoda, że sama gra nudzi się kompletnie po 4-5 godzinach.
Ostatnio kupiłem też Wolfenstein: New Order. Dobrze się grało 8 godzin, ale po tym czasie już gra wpada cały czas w te same schematy i ciężko grać dalej. Nawet stary RTCW trzymał wyższy poziom, a gra miała znacznie ciekawej zrealizowane misje.

PC po prostu oferuje więcej. Wychodzi mnóstwo gier niezależnych dla graczy, którzy już wszystko widzieli i ograli. Dla mnie każda innowacja w grach jest na wagę złota. PS4 i XO to konsole dla casuali, którzy grają okazjonalnie i nie będzie im przeszkadzać, że n-ta część jakiegoś tasiemca AAA niczym się nie różni od poprzednich części, bo po prostu w te poprzednie części nie grali.

Po drugiej stronie mamy Nintendo, które doskonale zdaje sobie sprawę, że ich głównym targetem są osoby wychowane na 8 i 16 bitowych konsolach. Gracze, którzy gardzą AAA. Dlatego też każda kolejna odsłona ich wielkich marek pełna jest innowacji gameplay'owych, a same gry konstruowane w taki sposób, żeby cały czas odkrywać coś nowego.
O grach z PS4 i XO można powiedzieć tyle, że jak grałeś 15 minut to widziałeś całą grę. Dalej zmieniają się tylko lokacje, grafiką, a wciąż są to te same wąskie korytarze, osłony, bronie, przeciwnicy i QTE.

W zasadzie XO i PS4 to nawet nie są konsole, to odtwarzacze bluray z funkcją uruchamiania interaktywnych prezentacji multimedialnych - sorry, ale nawet nazywanie AAA grami uwłacza godności kamieniom milowym komputerowej rozrywki.
Tylko Wii U zasługuje na miano konsoli, bo wkładasz płytę do napędu i grasz. Nie łatasz, nie masz glitch'y, nie ma problemów z płynnością, tylko świetnie zrealizowana rozrywka w 60 fps - czyli to o co w konsolach od zawsze chodziło.

08.12.2015 10:37
odpowiedz
Likfidator
71

Lutz, technik generowania obrazu 3D w grach jest wiele. Im więcej skrótów, tym efekt 3D gorszy:
- najprostszą metodę zastosowano w Crysis 2, gdzie 3D niby jest na każdej platformie, a w praktyce żaden z tego efekt 3D. Po prostu scena gry jest renderowana raz, a tylko HUD i broń są jako dwie dodatkowe warstwy. Wygląda to naprawdę sztucznie, jak najsłabsze filmy z dorabianym 3D.

- druga metoda jest bardziej wyrafinowana, polega na robieniu wycinanki tj. obraz jest renderowany raz, ale w post-process generuje się dwie klatki przesuwając obiekty na podstawie informacji zawartych w buforze głębi. Efekt jest o dziwo dobry, bo w przeciwieństwie do filmów z dorabianym 3D, tutaj mamy pełną informację o głębi. Jedyne wady tej metody to artefakty obrazu, gdyż brak informacji co powinno znajdować się w miejscu gdzie przesunięto obiekt. Druga wada, to brak głębi na shaderach materiałów, bo one są liczone tylko raz.

- trzecia metoda to po prostu renderowanie wszystkiego dwa razy. Efekt jest oczywiście najlepszy, ale i wymagania rosną najbardziej. O jakieś 30% względem wersji 2D. Jednak głównie dotyczy to wzrostu wymagań po stronie CPU, bo drawcalle rosną 2x.

Dodatkową kwestią jest to, że dzisiejsza technologia VR bardzo wiele przerzuca na komputer. Okulary to tylko smartfonowy ekran LCD i specjalna soczewka. Chyba każdy z nas widział jak dziwnie wygląda obraz pod oculusa na zwykłym ekranie. Dodatkowy shader musi specjalnie zdeformować obraz pod tą nietypową soczewkę, co w zasadzie sprawia, że tylko ostatnia metoda generowania 3D ma sens.

Drugą rzeczą jest to, że DirectX 12 i Vulcan będą bardzo pomocne dla 3D. Zmniejszają narzut API, a tym samym pozwalają wyciągnąć więcej drawcalls na sekundę. Przy 2x wzroście względem 2D będzie to bardzo istotne.

Ostatnia rzecz jest taka, że efekty graficzne kolejnej generacji m.in. Global illumination w czasie rzeczywistym, są cechą świata, a nie kąta kamery i tym samym wystarczy przeliczyć je raz. W efekcie ogólny ich koszt będzie niższy na tle renderowania całości.