zobacz na gry-online.pl targi
gamescom 2017
22-26 sierpnia, Kolonia
newsy z gamescom gamescom facebook tvgry.pl na targach
Forum

michellino ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

09.01.2017 19:30
michellino
50

Wbrew wszelkim negatywnym opiniom dla mnie filmowy AC to mistrzostwo obrazu, dźwięku i klimatu... i jeszcze raz klimatu. Wizualnie gęste i ciężkie arcydzieło obrazu. Pomimo określonej puli wad jest to jeden z tych filmów, do których wracam i będę wracał latami, właśnie ze względu na owe trzy czynniki, które świadczą o znakomitym kinie pomimo szerokiego frontu zarzutów. Wizualna uczta. W tym kontekście stawiam go obok "Miami Vice" z 2006 r., "Elysium" i ostatniego "Dredda". A o mały włos, naczytawszy się negatywnych opinii, już miałem dać sobie spokój z seansem do czasu premiery na Blu-ray. Byłby to mój największy kinowy błąd w tym roku.

24.11.2015 09:35
odpowiedz
michellino
50
9.0

Gra ma pecha, że wychodzi jako kolejna, kolejna, kolejna z serii i niesie na sobie obciążenie generalnego zmęczenia marką. Moim zdaniem jest to bowiem jedna z najlepszych odsłon serii. Na razie nie mogę się oderwać, choć ostatnie AC, w tym zwłaszcza AC:Unity i AC III, przechodziłem na zasadzie "generalnie lubię to sobie pogram, ale bez szczególnej atencji". Przy AC:S bawię się natomiast, nie przymierzając, jak przy AC IV:BF, lub AC:II.

06.10.2015 08:39
michellino
50

No i nie ukrywajmy... "Władca Pierścieni", "Władca Pierścieni" i jeszcze raz "Władca Pierścieni".

12.09.2015 19:57
odpowiedz
michellino
50

Dziękuję za odpowiedź. Istotnie budżetowo GZ stoi wysoko. Porównanie z "Karbalą" ciekawiło mnie ze względu na "ciasne" prowadzenie zdjęć, zasadniczo kamerą z ręki a co za tym idzie mniej panoram, mniej szerokich planów, w czym jak rozumiem GZ jest zbieżny z "Karbalą".

12.09.2015 14:54
michellino
50

Trudno, choćby z przyczyn finansowych, porównywać "Karbalę" do "Helikoptera w ogniu". Jak jednak "Karbala" wypada w zestawieniu z rewelacyjnym "Greenzone" Paula Greengrassa? Pytam o aspekt czysto filmowy.

02.09.2015 15:42
odpowiedz
michellino
50

Podziw! I to całkiem serio. Gra poniekąd kontynuuje koncepcję i strukturę Shadow of Mordor, przy czym moim zdaniem czyni to o wiele lepiej, piękniej graficznie, z lepszym klimatem i rozmachem oraz co najważniejsze kapitalnym światem. I już choćby z tej przyczyny niskie recenzje jawią nieco tendencyjnie. W SoM wszyscy recenzenci byli niby tak bardzo rozkochani,a tu jakieś minusy ponad stan. Świetny klimat i świat (tak projektowo, jak i plastycznie), a poza tym znakomity model rozgrywki. Czego chcieć więcej? Rozrywka po prostu.

27.07.2015 00:55
michellino
50

Mądrze i trafnie zauważone oraz powiedziane. Przyznam, że eksploracja rzeczonego etapu na tyle mnie za pierwszym razem sfrustrowała, że grę po prostu przerwałem. Dopiero drugie podejście okazało się w pełni skuteczne. Przebiłem się przez niemoc konfiguracji portali i zwieńczyłem rozgrywkę czystym zachwytem. I całe szczęście. Do tej pory DS1 stanowi jedno z moich najdoskonalszych przeżyć gameplay'owych. Podkreślę jeszcze, często pomijane w recenzjach i omówieniach, fantastycznie wyreżyserowanr cut-scenki. Mistrzostwo klimatu.

24.07.2015 18:36
odpowiedz
michellino
50

Skończyłem. Nieco rwało, nieco bugowało, ale miałem ochotę na tego typu grę więc mimo technicznych usterek skończyłem. Uwagi:
1) to najładniejsza gra o batmanie (myślę, że nie trzeba uzasadniać) z niestety absolutnie minimalną ilością lokacji "wewnętrznych", jednocześnie pomimo obiektywnie większego świata względem poprzedniczek, zmiany skali w ogóle w rozgrywce nie czuć;
2) to jedna ze słabszych gameplay'owo, jeżeli nie najsłabsza, z gier o batmanie (około 70% pomysłu na rozgrywkę sprowadzania się do rozwalania bat-czołgiem gromad auto-dronów, frustrujących rajdów po torach przeszkód, lub zwyczajnego grindu);
3) postaci fabularnych poza podstawowym składem około pięciu stałych bohaterów głównej fabuły praktycznie brak. Tzw postaci charakterystyczne typu Pingwin lub Dwie-twarze zostały potraktowane marginalnie i bez najmniejszego zaangażowania, a misje z ich udziałem stanowią cykl powtarzalnych czynność niemalże a'la misje mmo;
4) brak zapadających w pamięć pomysłowych scen walk z bossami (de facto jest tylko jedna, frustrująca i nieefektowna potyczka z tytułowym antagonistą) oraz wymagających planowania cichych akcji, czyli tego wszystkiego czym stały poprzednie tytuły,
5) w końcu fabuła, która bynajmniej nie jest nazbyt wciągająca i oryginalna, zaś szczególny minus należy się za fakt, że aby zobaczyć faktyczny finał gry i wieńczący ją końcowy film dopełniający całości opowieści grę trzeba ukończyć na 100% (w tym około 250 zagadek Riddlera, z konieczności zakończenie obejrzałem więc na YT);
6) gra pozostaje zdecydowanie wybrakowana co do nastroju i klimatu poprzedniczek,
7) na koniec zaś batmobil - znakomity projekt, choć niestety uginający się pod frustrującym modelem jazdy.
Gwoli finalnej refleksji, B:AA oraz B:AC pozostają wg. mnie poza konkurencją. Z zaskoczeniem muszę jednak stwierdzić, że grając w B:AK odniosłem wrażanie, iż zdecydowanie lepiej bawiłem się nawet przy B:AO.

31.05.2015 23:18
odpowiedz
michellino
50

Jedynka przerasta dwójkę w jednej istotnej kwestii - klimatu i reżyserii cutscenek. Wynika to z faktu, że w dwójce deweloper zdecydował się na możliwość doboru szerokiej gamy zbroi i oręża dla bohatera, co z kolei wymusiło cutscenki na silniku gry. W konsekwencji fantastycznie wyreżyserowane przerywniki z DrSd1, zostały zastąpione przez drewniane inscenizacje dialogów a'la Dragon Age. Ogólnie DrSd2 traci dużo z ciężkiego klimatu apokalipsy na rzecz fantasy, zwłaszcza pierwszy zasadniczy etap, gdy spotyka się niby swego stwórcę... ewidentny brak konceptu. Gameplay'owo oraz jako gra DrSd2 jest jednak istotnie lepsza, a pod względem mechaniki zdecydowanie mniej frustrująca. Tak czy owak obie części to mistrzostwo. I tylko żal, że to najprawdopodobniej koniec.

11.04.2015 11:18
odpowiedz
michellino
50

Panowie od gier AAA powinny się uczyć od Vostok Games kreacji map i klimatu. Jako totalny zwolennik BF'a muszę skłonić głowę i przyznać Survarium to absolutne mistrzostwo. Jestem zachwycony tak silną imersją gry w multi. Klimat S.T.A.L.K.E.R.A. jest, świetna grafika jest, niepowtarzalne depresyjne projekty środowiska są, mechanika strzelania świetna. Brawo.

09.04.2015 21:33
odpowiedz
michellino
50

Uważam, że "Prince of Persia" był bardzo udany jako filmowe widowisko z gatunku "Piratów z Karaibów". Aż żal, że przepadł w box officie i nie ma szans na kontynuację. Jako ekranizacji gry brakowało mi jednakże więcej płynnych sekwencji akrobacyjnych (te znajdujące się w filmie były zniweczone zbyt ostrym montażem), w rodzaju np. sceny otwierająca "Casino Royal". Tym niemniej film bardzo dobry, z przepychem, dopieszczony wizualnie i absolutnie w kategorii kina przygodowego dobry aktorsko. Persja pełną piersią.

24.02.2015 11:01
odpowiedz
michellino
50

--->Raiden Ej sekundę. Mój entuzjazm nie jest wypadkową marketingu lecz znakomitości gry. Jako gracz trzymający się z dala od motywów zombie, karkołomną decyzję o zakupie DL podjąłem wyłącznie na podstawie let's play'ów z YT.

23.02.2015 18:36
odpowiedz
michellino
50

Uważam, że DL jest grą całkowicie wyjątkową i po latach będzie wspominana jako arcydzieło nie w pełni docenione w dniach premiery, bohaterka działów "dałbym dychę" etc. Nie znam innej gry z gatunku fpp lub tpp o tak rewelacyjnej mechanice rozgrywki oraz spójności i immersyjności świata. Z DL jest trochę tak jak z filmowym LOTR'em, stanowi mozaikę miliona szczegółów, które na pierwszy rzut oka nie są dostrzegane, ale w całościowym odczuciu tworzą genialną strukturę. Dodam, że gier o zombie nie cierpię. Od DL zaś niemal się uzależniłem. Prorokuję, że poprzez model eksploracji środowiska DL stanie się tym dla fpp, czym onegdaj Gears of War dla tpp'ów - przełomem. Jedyny mankament to ewidentnie powtarzalne modele postaci. Wszyscy wypatrują (w tym i ja) glorii Wiedźmina 3, a tu proszę bardzo, światowy przebój najwyższej próby od Techlandu. Najszczersze gratulacje i podziękowania z ogrom pracy.

29.12.2014 14:23
odpowiedz
michellino
50

Film byłby absolutnie genialny, gdyby P.J. nie wyciął określonych scen batalistycznych obecnych, co ciekawe, w obu zwiastunach. Po raz pierwszy w czasie seansu odniosłem ewidentne wrażenie wyłączenia pewnych fragmentów filmu, co skutkowało po pierwsze nieczytelnością przebiegu bitwy, po drugie bezzasadnością określonych zdarzeń (np. jazda na Thorina na kozicach), po trzecie zaś nieznanymi losami olbrzymiej amii elfów (jest podczas pierwszego ataku orków, a potem bije się już tylko jakiś mały oddział w ruinach Dale). I mógłbym rzec, że to błąd filmowego chaosu, gdyby nie fakt, że owe dodatkowe sceny istnieją i zostały już wcześniej zaprezentowane. Szukając uzasadnienia takiego stanu rzeczy, uznałem, że zabrakło czasu na dopracowanie wyciętych ujęć w ramach struktury całości scen. Czekam więc na EE, gdyż tym razem to nie zdobienia lecz nadanie właściwego meritum całemu filmowi.

21.12.2014 19:52
michellino
50

Zgadzam się na 100% względem "Ewolucji Planety Małp". Jeden z najlepszych filmów tego roku (i zarazem chyba jeden z najbardziej niedocenionych), zaś praca WetaDigital fenomenalna.
Nie zgadzam się w 100% względem "Godzilli", którą uważam za film niezwykle wysmakowany wizualnie (wciąż Weta), w płaszczyźnie kompozycji obrazu i muzyki czasami wręcz poetycki, wykraczający jakością daleko poza schemat letnich blockbusterów.
Nie zgadzam się w 50% względem "Strażników Galaktyki", którzy w kinie na pierwszym seansie jawili się jako kino miłe i bezpretensjonalne, aczkolwiek w tej kategorii ze stajni Marvela zdecydowanie przodują IM1, CA1 oraz Th2. Wraz z drugim seansem "Strażnicy..." stracili na jakości. Za najlepszy kontekstowo tekst filmu uznałbym natomiast: "Znajduję cię debilem" (po ucieczce z więzienia).

22.11.2014 20:06
michellino
50

Gra bardzo relaksująca i w ostatecznym rozrachunku, za te około 70 zł, bardzo pozytywna, oczywiście przy odpowiednim nastawieniu. Na początku całkowicie odrzuciły mnie "klony bez pardonu", tj. wrogowie. Gdy jednak przełknąłem niechęć postaciową, gra z jednej strony okazała się niezwykle relaksującym produktem w skali dobrego letniego hitu kinowego, z drugiej, paradoksalnie, oczywistym lecz zarazem całkiem wciągającym kawałkiem opowieści. W konsekwencji, pomimo wszechobecnej prozy mechanik rozgrywki, po zakończeniu gry żałowałem, że to już, a złożyły się na to dwa argumenty: klimatyczna fabuła i wciągające lokacje. Co się zaś tyczy grafiki, to, owszem, bardzo przyjemnie cieszy oko (grałem na najwyższych ustawieniach), ale np. do "Lords of the Fallen" moim zdaniem nie ma najmniejszego startu. Sumując, w kategorii: "casual za połowę ceny hitu AAA, tj. za 70 zł", gra dostaje ode mnie w pełni zasłużone 8.0.

14.11.2014 20:35
odpowiedz
michellino
50

W pełni zgadzam się z autorem. Filmy zazwyczaj oceniam w zakresie danej kategorii (np. sensacja, dramat etc.). "Interstellar" rozbija jednak podobne schematy stanowiąc arcydzieło nie tylko kina SF, co kinematografii jako takiej. W moim odczuciu Nolan zaserwował bowiem nie tylko znakomite kino gatunkowe lecz nade wszystko obraz stanowiący tryumf humanizmu, którego zanik w kinie nastąpił dawno dawno temu. Dlatego też Interstellar mogę zestawić wyłącznie z takimi osiągnięciami dziesiątej muzy, jak "Łowca androidów" lub "Czas apokalipsy". Jeżeli zaś chodzi o oczywiste skojarzenie, tj. "Odyseję kosmiczną" Kubricka, w moim przekonaniu "Interstellar" wznosi się zdecydowanie ponad jej poziom. Natomiast kompletnym nieporozumieniem jest zestawianie filmu Nolana z "Grawitacją" Cuarona, która przy Interstellar" jawi się wyłącznie jako błyskotliwa wprawka z zakresu technicznych umiejętności operowania kamerą.

14.11.2014 00:45
odpowiedz
michellino
50

Kupiłem. Odpaliłem na i7, gtx970 4GB, 12 GB Ram. Gra działa znakomicie, płynnie, zero istotnych bugów (czasami jedynie jakiś przechodzień na chwilę "mignie"). Przepiękna grafika. Zasadniczo ustawienia bardzo wysokie przy czym tekstury na ultra. Dla mnie nowa jakość percepcji serii oraz nowa jakość gry. O ile przy Watch Dogs'ach nie mogłem uwierzyć w regres graficzny i optymalizacyjny względem przepięknego AC:BF o tyle AC: Unity czyni graficznie wielkie wrażenie. Dodam, że moja konfiguracja nie wymaga portfela krezusa, za kartę graficzną zapłaciłem 1600 zł.

05.11.2014 00:27
odpowiedz
michellino
50

Po przegraniu około 75% singla, moim zdaniem gra jest graficznie antyczna, by nie rzec wprost: zacofana, a co się tyczy emocji w czasie kampanii, niestety okropna nuda. Wielbiłem Cody (w tym całą serię MW, BO1 i nawet Ghosty) za ekscytujące etapy, coś się działo, coś atakowało epickim rozmachem oczy - rollercoaster pełną gębą. A tymczasem w AW rządzi niepodzielnie nie tyle Kevin Spacey co nuda. W szczególności wnerwiają mnie etapy, w których przez pierwsze minuty muszę się powoli włóczyć za jakimś npc'em w ramach "nastrojowej" sekwencji non-action podziwiając jego cholernie dłużący się występ aktorski. Gdyby jeszcze na drugiej szali twórcy położyli pełne pomysłów i emocji sekwencje, ale gdzie tam... każą mi się włóczyć i ostrzeliwać po klatkach schodowych, biurowych korytarzach, placach fabrycznych i ciasnych uliczkach. Zawód jak na razie całkowity. Jakich zarzutów by nie stawiać pod adresem Ghost'ów, tam twórcy chociaż starali się zaimplementować element rozmachu i hollywoodzkiego spektaklu. Ocena singla Cod:AW - 6.0 i to jedynie w porywach. Na tle innych Cod'ów wyjątkowa słabizna. I w tym kontekście kompletnie nie rozumiem tez dziennikarzy, jakoby AW stanowił najlepszy Cod od lat. Gramy w jakąś, nie tyle trochę, co całkowicie inną grę? Na marginesie... Cod:AW stanowi zarazem swoisty amalgamat ewidentnych "inspiracji" ze strony EA: wschodnie środowisko gry (w tym część map multi) - ewidentny BF4; gameplay - ubogi krewny TitanFall. Żyjemy i gramy w czasach podrasowanej formy i wyjałowionego meritum (choć w AW nawet kwestia formy pozostaje dyskusyjna).

03.11.2014 16:26
odpowiedz
michellino
50

Niestety graficznie jest słabo, by nie rzec antycznie, szczególnie jeżeli chodzi o modele, elementy i tekstury środowiska. W moim subiektywnym odczuciu gra prezentuje się gorzej niż Ghosty i co ciekawe gorzej niż MW3. Dodam że gram na max. ustawieniach na gtx970 4GB. Uprzedzając ewentualne zarzuty, że widocznie pogrywam w jakąś wersję z netu, dodam że gram w wersję zakupioną za ciężkie (jak na taką grę) 139 zł z prawem wczesnego dostępu.

29.10.2014 22:04
odpowiedz
michellino
50

Wydali łatkę. Crash odszedł w zapomnienie. Warto było kupić i stresować się jeden dzień brakiem działania. Gra super. Wymagająca lecz nie tak krańcowo wnerwiająca jak DS. Poza tym wielkie brawa za niesamowicie sycącą oprawę graficzną. Przywodzi na myśl najlepsze lata planszowej magii i miecza. Choć gra nie posiada systemu tur zdecydowanie charakteryzuje ją syndrom "jeszcze jednej tury" i nie wiadomo kiedy mija czas. Brawo Szanowni Państwo Autorzy. Takie gry kupuje z przyjemnością.

29.10.2014 11:17
odpowiedz
michellino
50

Niesamowita wtopa z tą grą. Na forum steam aż kipi od pretensji. Gra ma wiele bugów ale jeden deklasuje ją całkowicie jako produkt - gra w ogóle nie działa lub następuje całkowity crash po niedługim okresie gry. Nie jest to więc problem właściwy dla skali błędów innych gier, jak np. BF4, gdzie produkt jako taki był grywalny lecz należało go usprawnić. Ten produkt w ogóle nie pozwala na grę i to na najwyższych konfiguracjach sprzętowych. W moim przypadku obecnie zabawa kończy się w połowie pojedynku z pierwszym strażnikiem, czasami zaś nawet podczas pierwszego pojedynku z pierwszym przeciwnikiem (tylko przy pierwszym podejściu do gry crash nastąpił chwilę po zakończeniu pojedynku). Crash - windows - the end, a cena za zakup gry uiszczona.

28.10.2014 19:29
odpowiedz
michellino
50

No niestety... this is the bug, my only bug. Podczas walki po wyjściu po raz pierwszy na zewnątrz gra wyrzuca do pulpitu. Gram oczywiście na oryginale ze steama. Dodam, że a konto nowego sezonu growego zainwestowałem w gtx970 z 4GB ramu, poza tym gram na i7 oraz 12GB RAM. A tu taki zonk. Skądinąd pierwsze kilkanaście minut gry bardzo przypadło mi do gustu.

22.10.2014 17:20
odpowiedz
michellino
50

Mnie niepokoi jedna konkretna informacja, która wynika z recenzji CDA: "Na świat gry składają się dwie rozległe lokacje - klasztor(...) i świątynia". Czy to oznacza, że gracz pozostanie skazany na dwa zamknięte obszary składające się z x-komnat i y-korytarzy? Oj... oby takie środowisko dało radę, bo z założenia wieje nudą.

10.10.2014 18:32
odpowiedz
michellino
50

Kupiłem. Odpaliłem. Odstawiłem. Do Mordoru wróciłem.

22.09.2014 21:51
odpowiedz
michellino
50

W pełni zgadzam się z Autorem. Film jest kapitalny inscenizacyjnie i w warstwie wszelkiego technicznego rzemiosła. Jest to jednak zarazem film, na którym po raz pierwszy od dawien dawna patrzyłem na zegarek. Zły, nudny scenariusz, który niestety rodzi symptom "oczekiwania na momenty" w rozumieniu ww.inscenizacji wojennych. Co bowiem tkwi pomiędzy rzeczonymi scenami wojennego turpizmu? Niestety x wariacji na temat: "nie opuszczaj mnie, przecież obiecałeś, że mnie nie opuścisz". Największym błędem filmu są jednak postacie. Postacie nade wszystko antypatyczne, słabo zarysowane, które jedynie stanowią fugę mającą jakoś tam wypełnić przestrzeń pomiędzy kolejną brutalną sekwencją wojny. Żadnej z postaci, zwłaszcza pierwszoplanowych, nie sposób polubić, a tym bardziej przejąć się jej losem (czego ponadto nie nie ułatwia blady szkic ich intencji oraz nieuzasadnionych zachowań). W pewnym sensie Miasto 44 konstrukcją przypomina druga część "300", tj. kultywuje schemat: niezła akcja - scena gadu gadu przy ognisku - niezła akcja - scena gadu gadu przy ognisku - ...., z tym że w Mieście 44 ognisko zastąpiła piwnica. Czy jednak w filmie mającym stanowić przede wszystkim fresk określonego zdarzenia, da się ominąć pułapkę papierowych postaci? Owszem. Dowiódł tego R. Scott w "Helikopterze w ogniu", gdzie zdawać by się mogło, że anonimizacja postaci sięgnęła granic. W porównaniu jednak z Miastem 44, "Helikopter..." poza warstwą czystej akcji, zdaje się być głębokim obyczajem.

20.09.2014 12:33
michellino
50

Jeżeli po napisach (czy to w filmie, czy w grze) są tylko easter eggi lub mikro zwiastuny (vide Marvel), to trudno - wyjście z kina, czy zakończenie napisów na kompie zaneguje małą humoreskę i tyle. Za całkowicie jednak nieuczciwe względem widza/gracza, uważam zamieszczanie po napisach scen, które mają kluczowe znaczenie dla całości filmu/gry, a przynajmniej zakończenia. Przykładem takiej godnej najcięższej krytyki zagrywki jest scena po napisach w filmie "Przetrwanie" ("The Grey") z Liamem Neesonem.

03.09.2014 16:37
odpowiedz
michellino
50

Nie zapominajmy o świetnym Far Cry 2, gdzie zwierzęta zaimplementowano po raz pierwszy i chociaż nie pełniły istotnej funkcji w kontekście gameplay'a klimat jaki generowała ich obecność był moim zdaniem o wiele lepszy niż w FC3.

28.08.2014 20:47
odpowiedz
michellino
50

IBM--> Nie powiedziałbym, że użyłem wielu prawniczych słów :) Jeżeli zaś chodzi o Twoje pytanie to nie jest tak istotne "po co?" napisałem to co napisałem lecz "dlaczego?" to napisałem. Otóż U.V. zadał ciekawe pytanie uznałem więc, że ze względu na szacunek oraz uznanie dla rozmówcy odpowiem szerzej aniżeli jednozdaniowym rzutem na taśmę. To się kiedyś nazywało kulturą osobistą.
Co się zaś tyczy kwestii ochrony własności intelektualnej sprawa rzadko bywa "prosta jak kij miotły", vide: kazus praw do Hobbita, tytułu Avatara, czy choćby rozważane onegdaj zagadnienie czy sformułowanie "ciemność widzę ciemność" podlega ochronie prawno-autorskiej.

28.08.2014 19:01
odpowiedz
michellino
50

U.V.Impaler --> "Pytanie jest inne - czy firma CDP mogłaby zablokować wydanie filmu pod nazwą Wiedźmin, skoro zastrzegła taki znak towarowy?" I to jest bardzo dobre pytanie. Choć muszę dodać że orzecznictwo dotyczące rejestracji znaków towarowych jest dosyć liberalne w tej mierze. Ochrona zarejestrowanego znaku jest skuteczna zazwyczaj wtedy jeżeli wykorzystanie innego znaku lecz jedynie minimalnie odmiennego (np. odcieniem kolorów) od znaku zarejestrowanego mogłoby wpłynąć na mylną ocenę osób trzecich co do producenta produktu lub usługi. W odmiennym przypadku znak tej samej treści słownej oraz graficznie podobny będzie podlegał rejestracji oraz ochronie jako znak odrębny. Tym samym zastrzeżenie znaku zwierającego słowo "wiedźmin" czy to w postaci samoistnej czy to w kontekście szerszej frazy niekoniecznie wyklucza możliwość wykorzystania tego słowa przez innego producenta.
Ochrona nazw bohaterów stanowi poza wszystkim temat złożony i warunkowany celem w jakim wykorzystano autorską nazwę postaci lub miejsca. Jeżeli np. napiszę piosenkę o wiedźminie albo Aragornie, to pomimo, że skorzystam z nazwy wymyślonej przez innego autora, mój utwór, jako wyłącznie inspiracja a nie adaptacja utworu pierwotnego, nie będzie podlegał rygorom właściwym dla utworu zależnego, tj. nie będzie wymagał zgody autora na wykorzystanie nazwy i rozpowszechnienie tak powstałego utworu (oczywiście ocena czy dokonano adaptacji czy też jedynie zainspirowano się utworem pierwotnym, stanowi ocenę opartą o nieostre kryteria).
Czy wymyślona nazwa podlega w takim razie być może jednak samoistnej ochronie prawnej na płaszczyźnie prawa autorskiego? Wydaje się, że nie, gdyż ochronie prawno-autorskiej podlegają wyłącznie przejawy ludzkiej działalności stanowiące utwór w rozumieniu ustawy. Ponieważ ustawowa definicja utworu jest dalece nieostra więc uznanie co jest a co nie jest utworem jest również dalece ocenne. Spór ten występuje zarówno w doktrynie jak i orzecznictwie, przy czym często można napotkać stanowisko zgodnie z którym: nazwa/tytułu identyfikuje utwór albo, stanowiąc jego element, podlega tylko ochronie jako niewielki fragment utworu, nie stanowi jednak utworu samoistnego. Jak zatem chronić nazwę? Podstawowe płaszczyzny to wskazana ochrona patentowa nazwy jako elementu znaku towarowego (oczywiście ze wszystkimi ww. zastrzeżeniami), tj. ochrona na gruncie ustawy Prawo własności przemysłowej, oraz płaszczyzna numer dwa: ochrona na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji pod warunkiem, że określone zachowanie stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, tj. stanowi działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.
Na koniec zaś pierwsze lepsze kazuistyczne odniesienie do wykorzystywania autorskich nazw przez innych autorów: "Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian", autorstwa Ziemowita Szczerka. :) Pozdrawiam.

27.08.2014 20:44
odpowiedz
michellino
50

U.V.Impaler --> Zastrzeżenie znaku towarowego jako czynność z zakresu Prawa własności własności przemysłowej nie ma nic wspólnego z nabyciem praw autorskich do utworu, które nie podlegają czynności rejestracji, a jedynie przeniesieniu w drodze umowy. Jest to powszechny problem mylenia płaszczyzny prawa własności przemysłowej z płaszczyzną prawa autorskiego, które to obszary regulacji podlegają odmiennym przepisom i obejmują zakresem przedmiotowym odrębne uprawnienia. Mniemam zatem, że CDP zarejestrował jedynie znak towarowy odnoszący się do potencjalnej produkcji filmowej, co nie znajduje jednak żadnego bezpośredniego przełożenia na płaszczyznę nabycia autorskich praw majątkowych do korzystania i rozporządzania utworem na określonych polach eksploatacji.

27.08.2014 20:36
michellino
50

W pełni zgadzam się z Autorem. SC:BL to jedna z tych gier, które absolutnie niesłusznie oceniane są w sposób zaniżony przez pryzmat sentymentu, gdy tymczasem same w sobie stanowią pozycję znakomite. Podobne przypadki to wspomniany w tekście Max Payne 3, oraz niewspomniany Ghost Recon: Future Soldier. Każda z ww. gier, ze SC:BL włącznie, to w moim przekonaniu pełne 10/10. Ponadto słusznie Autor zauważył istotną zaletę nowego SC:BL - długość fabuły, która czyni obcowanie z tytułem niezwykle sycącym i satysfakcjonującym.

27.08.2014 15:52
odpowiedz
michellino
50

U.V.Impaler --> A może dlatego, że Pan Andrzej Sapkowski jest wyłącznym dysponentem autorskich praw majątkowych do utworu, tj. napisanych książek, zaś adaptacja filmowa, jako utwór zależny, wymaga zgody na korzystanie z niej i jej rozpowszechnianie wyrażonej przez twórcę utworu pierwotnego? :)

27.08.2014 11:59
odpowiedz
michellino
50

Ahaswer--> Wiedźmin to przede wszystkim powieść stojąca charakterystycznymi, pokręconymi postaciami i szczególnym humorem. Do wydobycia wszelkich niuansów i oddania podstawowego rdzenia książki jakim jest ekspozycja kolejnych bohaterów, Smarzowski byłby idealny. Co się zaś tyczy panoram fantastycznego świata, układu i montażu pojedynków, rozwiązań technicznych etc. - od tego jest cała ekipa w tym w szczególności operator, których u nas dostatek, oraz oczywiście mistrz w swoim fachu, tj. właśnie Pan Bagiński.

25.08.2014 13:43
odpowiedz
michellino
50

eJay--> W pełni się z Tobą zgadzam. Ale mówiąc o HBO,w kontekście ekranizacji Wiedźmina mówimy o niemal nieosiągalnym Absolucie. Choć kto wie... może trzecia gra i jej sukces zwrócą uwagę decydentów. Może kierownictwo poleskiego oddziału stacji szepnie dwa słowa sugestii. Być może Absolut okaże się jednak osiągalny?

25.08.2014 00:49
odpowiedz
michellino
50

Mnie kupli w całości szlakami północnego Atlantyku i klimatem arktycznych wypraw. Więcej mi nowości do szczęścia nie trzeba. Gotowe łodzie - już wszystko jest klar i harpuny w stojakach pokrył śnieg... :)

24.08.2014 17:46
michellino
50

Pytanie pierwsze: kto będzie reżyserem? (idealny byłby Smarzowski),
Pytanie drugie: Kto wykona zdjęcia? (tu akurat jest wielu mistrzów),
Pytanie najważniejsze: kto napisze scenariusz?
Myślę, ze Bagiński postąpiłby rozsądnie ograniczając zaangażowanie do zagadnień z obrębu jego kompetencji, tj. produkcji i aspektów technicznych.

22.08.2014 13:41
odpowiedz
michellino
50

Wybory - Gra znakomita, ale pomysł odrębnych linii fabularnych w III akcie kompletnie nie przypadł mi do gusty. Zdecydowanie wolałbym połączenie ich w jeden spójny i długi wątek w ramach jednolitej, spójnej i dłuższej fabuły. Dzięki temu mógłbym czerpać z całości wartość gry podczas jednego przejścia. A tak, aby nasycić się pełnią produktu muszę zmusić się do kolejnego powtórzenia 3/4 zawartości, tudzież pozbawić się imersji przechodząc III akt klinicznie, tj. po wgraniu stosownego save'a.

28.06.2014 08:35
michellino
50

Dzięki za tekst. Kiedy pierwotnie nabyłem grą zniknęła w masie innych pierwszoligowych tytułów. Ot tyle, że odpaliłem troszkę pograłem i już. Po lekturze Twojego tekstu postanowiłem do gry powrócić już na spokojnie, bez obciążeń nadmiaru konkurencji oraz z założeniem chłonięcia jej całościowo a nie tylko na zasadzie ciekawostek gameplay'owych i walki z wąskim polem operowania kamerą. I jestem absolutnie zachwycony. Dzięki.

15.06.2014 09:06
odpowiedz
michellino
50

xprzemo Błąd logiczny na błędzie logicznym. EA uczciwie i na szeroką skalę prezentuje za darmo betę, do której chyba każdy ma dostęp. Nie ma podstępu, nie ma mamienia fałszywym obrazem (vide WD lub Thief), ne ma naciągania na markę. Jaki jest koń każdy widzi. Tym samym w przypadku BFH nie występuję syndrom pt: "sposób na wyciąganie kasy". Przeciwnie. Robiąc tak szeroką betę EA eliminuje możliwość naciągnięcia klientów na wabik ziemi obiecanej lecz nieznanej.
Każdy ma szansę grę dosyć dobrze poznać przed zakupem, co stanowi raczej niespotykany przypadek w branży. Jakoś sobie nie przypominam, aby inne tytuły z półki AAA (poza BF jako serią) pozwalały na tak szerokie testowanie produktu przed premierą.

14.06.2014 21:03
odpowiedz
michellino
50

WRESZCIE, choć przypadkiem, uzyskałem stabilne 60 fps na wysokich ustawieniach na konfiguracji roz. 1920/1200, gtx 560Ti. Gra dotychczas działała bardzo płynnie ale przy niektórych wymianach ognia fps spadał drastycznie nawet do 10 fps, a np. przy ucieczce samochodem w Berlinie nawet do 6 fps. Czekałem na patch i nic. Zacząłem szperać. Rozwiązanie znalazłem na stronie Crash wiki, gdzie umieszczono link to zmienionego pliku exe. Ot ściągnąłem - zobaczę. I cud! I cholera zarazem. Jeżeli jeden gość zmieniając kilka linijek kodu zdołał totalnie usprawnić grę to gdzie są twórcy. Sytuacja przypomina mi jako żywo kazus z fix'em do Dark Soulsów na PC.

14.06.2014 20:55
odpowiedz
michellino
50

A ja pochwalę i to bardzo.
Po pierwsze strona techniczna. Gram na gtx 560Ti, 12GB RAM, 1920/1200 i gra na ustawieniach średnich śmiga w stabilnych 60 fps, a na wysokich 35 fps. W porównaniu z betą BF4 - mistrzostwo.
Po drugie grywalność i klimat. W tym względzie za grę totalną uznaję BF3 a to z tego tytułu, że jako ostatni tytuł z serii odnosił się do realnego pola walki. BF4 ze swoim udawanym konfliktem i wyssanymi z palca miejscówkami traci zdecydowanie na immersji. Osobiście mam wrażenie, że gdyby zamiast żołnierzy podstawić orków i gobliny nie czyniłoby to różnicy. Gra jest bowiem całkowicie umowna. Myślę, że zakres lokacji do Moh2010 oraz BF3, wyczerpały potencjał kreatywność DICE w dziedzinie realnych pół bitewnych.
Tymczasem BFH w moim odczuciu wprowadza nowy powiew możliwości, tj. lokacji rozwiązań i pomysłów, które w militarnej wersji BF pasowałyby niczym pięść do nosa. Dodam, że gdy odpaliłem betę BF4 po ledwo co ukończonych meczach w znakomitych filmowo-irańsko-irackich klimatach BF3 i jego realnym kontekście, to Oblężenie Szanghaju wydało mi się totalną nudą wyzutą z dozy jakiegokolwiek klimatu, ot sztuczny umowny teren, ot po prostu mapa do multika. Klimat dodatkowo dezawuowały pastelowe kolory zaproponowane w miejsce spranej estetyki wojennego reportażu. Tymczasem przy BFH bawię się wciąż znakomicie. Gra stawia oczywiście na zupełnie inny kontekst i inną dynamikę. O ile BF3 był grą dla, powiedzmy, wielbicieli Helikoptera w Ogniu, Królestwa lub Green Zone, o tyle BFH jest dedykowane zdecydowanie zwolennikom policyjnej sensacji w tonacji strzelaniny z finału Miami Vice. Super. Należy ponadto wziąć pod uwagę, że mapa z bety zazwyczaj stanowi ową najmniej atrakcyjną z lokacji. Służy jedynie ocenie funkcjonalności rozwiązań, przy jednoczesnej konieczności nie odkrywania wszystkich kart, w tym najlepszych. Liczę więc na mapy np. z jakiegoś pogranicza oraz widzę kolosalny potencjał dla trybu, który w BF militarnym byłby kompletnie bez sensu, tu zaś jest jak znalazł - pościgu, konwoju etc. Moim zdaniem negatywne odczucia gry biorą się z przyzwyczajenia do militarnego stylu BF'a i jego konsekwencji. Tymczasem BFH to gra, choć czerpiąca garściami z graficznych rozwiązań BF4, to jednak zupełnie inna. Na koniec powiem, że to nie tyle BFH czerpie z BF4 co BF4 poprzez umiastowienie lokacji stał się grą bardziej policyjno-SWAT'owską niźli wojenną, co sprawiło że BF4 dając 100% zabawy posiada może 30% immersji względem BF3. BFH odnajduje się w natomiast założeniach miejskich znakomicie i całkowicie wiarygodnie.

11.06.2014 23:08
odpowiedz
michellino
50

PATCH. Czy ktoś z was może kojarzy datę wydania zapowiadanego patcha. Przeżywam swoisty dylemat. Gra bardzo mi się podoba a nie chcę jej zmarnować wizualnie przechodząc na średnich teksturach skoro za chwilę ruszę na wysokich. Tylko właśnie... jak długa będzie ta chwila?

11.06.2014 22:54
odpowiedz
michellino
50

Sethlan - A właśnie, że nie głupoty a przynajmniej nie do końca. Autora tekstu proszę jednak o wybaczenia za zdecydowanie zbyt opryskliwy a nieumyślny wydźwięk użytej przeze mnie frazy, a wytkniętej przez Sethlana. Tego co teraz napiszę nie odnoszę bynajmniej do Autora tekstu lecz jest to uwaga natury całkowicie ogólnej. Dyskusja typu: Po co następny AC? Po co następny CoD? Po co następny BF? to są zagadnienia bezprzedmiotowe, a odpowiedź prosta: dla tych co lubią. Gdyby poza tasiemcami nie było innych gier, lub wyłącznie kraina indyków, owszem byłby to problem i powód do narzekań. Tak jednak nie jest. Na dzień dzisiejszy jesteśmy wszyscy szczęsnymi ofiarami klęski urodzaju. Inna tendencyjna netowa postawa to postawa typu: kiedyś to były dobre gry. Bzdura. Z zastrzeżeniem kilku szczególnych tytułów, gracze sprzed powiedzmy 15 lub 10 lat dali by się pokroić, aby móc zagrać w gry "naszej" epoki.

11.06.2014 21:29
michellino
50

Bla, bla, bla. Nie chcesz, nie kupuj. Ja kupię i zagram z przyjemnością. Twój wybór, mój wybór. Na czym zaś polega zasługa EA? Na tym, że ten wybór istnieje.
Gwoli odwrotnego przykładu: w życiu bym się nie pisał na zakup Titanfall'a. W moim odczuciu gra jest absolutnie przereklamowana i nie posiadająca żadnego aspektu, który czyniłby w moich oczach jej zakup sensownym. Czy jednak pomstuję na EA z tego tytułu, że TF'a wydało? Bynajmniej. Tysiące ludzi grę uwielbiają i czerpią z niej radość. I chwała EA, że w imię ich gustów TF ujrzał światło dzienne - bo mamy wybór. Odpowiadając zaś na tytułowe pytanie: czy BFH będzie zakrawał na żart? Tylko jeżeli nie spełni obietnic zawartych w ofercie. Jeżeli natomiast będzie nawet wtórny i podobny do BF4, to jednak żartem nie będzie, lecz uczciwym produktem. Wprawdzie o charakterze moda do BF4, wprawdzie w wysokiej cenie, lecz powtórzę raz jeszcze - uczciwym. I kto zechce, ten świadomie BFH nabędzie.
Żartem zaś jest piractwo. I w tym kontekście największy dowcip roku prorokuję w związku z jesienną premierą GTA V na PC (dodam, że też gram na PC, a więc nie jest to hejt, lecz obiektywnie smutna konstatacja). Ot kazus: Gracze PC w końcu wybłagali produkt Rockstara na swoją platformę. Jak wielu z nich dojrzale odwdzięczy się deweloperowi ściągając grę z sieci, by następnie lamentować, że np. RDR2 nie ujrzy Pecetowego słońca? Założę się, że masa.

03.06.2014 18:35
odpowiedz
michellino
50

To i ja dodam informację. Na i7, 16GB Ram, gtx 560Ti 1GB, w rozdzielczości 1920/1200, na średnich teksturach i z większością ustawień na b.wysokich i wysokich za wyjątkiem wyłączonego ssamplingu, gra działa w stabilnych ok 30fps, z pojedynczymi lecz tymczasowymi spadkami do 25.

22.05.2014 07:51
odpowiedz
michellino
50

--> Jad80
Tak, tak i jeszcze raz tak. i7 16GB Ram, 560 Ti. Full Detale, z wyłączeniem teselacji, i średnimi cieniami, ale za to 1900/1200, przy której to rozdziałce AA większy niż x4 jest kompletnie zbyteczny. I przykro mi że twój monster za tysiące biegnie w tej samej stawce co mój zdechlak za kilka stów. Pełna płynność. Nie ekscytuj się. Szukałem merytorycznej odpowiedzi i porady, a nie dyskusji pod tezę. Dodam, że karat z WNO na full opcjach też nie ma żadnych problemów poza pojedynczymi fragmentami, ale za to paraliżującymi rozgrywkę.

21.05.2014 22:18
odpowiedz
michellino
50

--> Jad80 Nie przesadzajmy. Karta nie jest pierwszej młodości, ale wszystkie tuzy obciążeń i pokazu możliwości graficznych serwuje na najwyższych opcjach ustawień bez problemu np. BF4, Crysis3, Metro Last Light, Wiedźmin 2. Tymczasem WNO jest graficznie o lata świetlne od ww. tytułów (oceniam po fragmentach, które działały w 60 fps) a okazuje się jednak niegrywalny.
Mam nadzieję, że problem rozwiążą nowe sterowniki.

21.05.2014 19:13
odpowiedz
michellino
50

Problem z płynnością. Czy ktoś może zetknął się i być może rozwiązał problem z płynnością gry. Generalnie śmiga w wysokiej liczbie klatek a tu nagle bach! spadek uniemożliwiający granie w ogóle. Gram na Gforce 560Ti na najnowszych sterownikach - tj. 335.23. Dodam od razu, że wgranie wersji beta 337.50 lub 337.81 uniemożliwiało w ogóle odpalenie gry.
Gra okazała się zatem w moim przypadku od pewnego momentu (jeszcze w I etapie rozgrywki) technicznie niestety niegrywalna. Zmiana ustawień graficznych niczego nie zmienia.
Z góry dzięki za ewentualną poradę.

20.05.2014 21:02
odpowiedz
michellino
50

Gram na najwyższych ustawieniach graficznych.
Gra jest przede wszystkim jak na dzisiejsze czasy niesamowicie szpetna. Rage na idtech5 dawał radę, WNO tymczasem wygląda jak CoD2. Pech chciał, że tuż przed premierą odpaliłem sobie Crysisa3 który na pełnych ustawieniach graficznych działa mega płynnie i daje w porównaniu z WNO mega fun. Ale co tam C3, każdy z ostatnich fps'ów AAA bije WNO o lata świetlne. WNO to ponadto drewniane strzelanie w sensie mechaniki. Na płaszczyźnie shooterów totalny regres. Gra na miarę CIGames, choć mniemam, że Enemy Front będzie lepsze. Brawo za świetny marketing. Wzięliście moje 104 zł. Daję najwyżej 5/10.

17.05.2014 19:43
odpowiedz
michellino
50

Film w swojej kategorii - MISTRZOSTWO!
Od tego typu filmów oczekuję atmosfery, napięcia, rozmachu. Wszystko było. Dodatkowo jednak twórcy zafundowali coś czego ze świecą szukać w amerykańskich wysokobudżetowych produkcjach - obraz niezwykle wysmakowany i nieoczywisty w płaszczyźnie plastyki i aranżacji scen. W tym sensie Godzillę stawiam, tak jak przedmówca, na na piedestale osiągnięć typu Tron 2.0 oraz Dredd 3D, Snowpiercer i Project Monster
Godzillę trudno natomiast w ogóle porównywać do filmów typu Pacific Rim, Transformers, Battleship, czy całej stajni Marvela, które stanowiąc uczciwą ofertę w tym sensie, że owszem co oferują - to zapewnią, bazują jednak na formule dziecinnej eksplozji "wodotrysków" kreowanych w ramach określonego, powszechnego standardu pomysłów i aranżacji. Tymczasem plastycznemu stylowi Godzilli zdecydowanie bliżej do kina artystycznego.

10.04.2014 16:35
odpowiedz
michellino
50

Jest kilka filmów, które są dla mnie absolutnym 10/10, lecz pośród nich są cztery, które ponadto mogę oglądać dzień za dniem. Hipnotyzujący kolaż obrazu, muzyki i nastroju. I są to w kolejności przypadkowej:

1. Dredd 3D
2. Miami Vice (wersja kinowa)
3. Apollo 13
3. Królestwo Niebieskie (wersja reżyserska).

Poza wszystkim w kontekście Dredda zwraca uwagę autor zdjęć Anthony Dod Mantle. Pierwszy "zdjęciowiec", który stanowi dla mnie istotniejszy argument do sięgnięcia po dany tytuł niż osoba reżysera, obsada, ba - nawet niż fabuła.

02.04.2014 20:15
michellino
50

Brawo! Bardzo dobry tekst. Osobiście Ubi uważam za najlepszego wydawcę. Przede wszystkim świetne portfolio gier, chyba najbardziej zróżnicowane w branży. Patrząc porównawczo i szeroko (nie tylko w obrębie AC) - jedne z najbardziej dopracowanych tytułów w dacie premier. Spore spektrum ip. w tym PoP, AC, FrCr, SpCl, GhRc, R6, Anno, Brothers in Arms, teraz WG, Div, I nie zapominajmy kto ostatecznie wydał SP: Kijek prawdy.

17.03.2014 16:04
odpowiedz
michellino
50

Wada, na czymkolwiek polegała, została przez EA usunięta. BF znowu działa.

17.03.2014 15:26
odpowiedz
michellino
50

Zgred --> Mógłbym poprzeć Twoją tezę, gdyby nie fakt, że na jednym z komputerów na których odpaliłem Battleloga, G-Data również wykrył infekcję, choć ostatnia aktualizacja sygnatur wirusów akurat na tym komputerze miała miejsce w 2013 r. Jest to moim zdaniem dowód, że problem nie leży po stronie aktualizacji G-Daty lecz Battleloga i Origina. Dodam, że przed chwilą odpaliłem Battleloga i origin. G-Data przestał raportować infekcję. Nie mogę się natomiast połączyć z żadnym serwerem. Zakładam, że reperują system.

16.03.2014 20:10
odpowiedz
michellino
50

Zgred--> Wszystkie komputery, które testowałem miały G Datę. Program raportuje uruchomienie przez BF4 pliku activationui.exe, który stanowi złośliwe oprogramowanie z adresu o nazwie "ladus exelator". Szukałem na stornie EA Answer i okazuje się, że problem bynajmniej nie jest jednostkowy. Klientom goście z EA zalecili wyłączenie antywira :). Podniósł się raban, że skoro oprogramowanie EA jest rozpoznawane jako złośliwe to może nie klient powinien wyłączać oprogramowanie lecz wydawca powinien zmienić program. Zagrożono informacją do prasy na co goście z EA nieco się spłoszyli i powiedzieli, że sprawę przekażą wyżej.
Mam więc problem. Niby czemu mam bowiem założyć, że G Data jest "przewrażliwiony". Co jeżeli Battllelog faktycznie infekuje system złośliwym oprogramowaniem, a G Data w przeciwieństwie do np. Kasperskiego, oprogramowanie to wykrywa? Będzie bomba jak się okaże że aktualizacje Battleloga uczyniły zeń narzędzie szpiegujące i to w sposób tak bezpardonalny, że antywir blokuje wyświetlenie strony. Dodam, ze problem pojawił się dopiero dziś. W BF4 bezproblemowo grałem do przedwczoraj. Od dzisiaj nie ryzykuję, co oznacza, że nie mogę korzystać z zakupionego produktu i to w wersji z premium oraz innych gier powiązanych z Originem.

16.03.2014 14:35
odpowiedz
michellino
50

Problemy z Battlelogiem i Originem. Uruchomienie Origina lub Battleloga skutkuje komunikatem o wykryciu wirusa i
próby wyłudzenia informacji. Sprawdziłem na kilku komputerach, w tym u osób nie posiadających BF, a więc nie instalujących żadnych łatek do Battleloga i otwarcie strony Battlleloga w przeglądarce wywoływało ten sam skutek, tj. komunikat o wirusie i odmowę dostępu do strony. Czy ktoś wie, czy BF padł znowu ofiarą jakiegoś ataku hakerskiego?

05.03.2014 13:59
michellino
50

Oczekiwałem nade wszystko wizualnego odjazdu. Widzę, że się ziści. Bene. Dzięki za recenzję.

01.03.2014 21:04
odpowiedz
michellino
50

UP. Strzel w sarkofag wypadnie mumia i przytrzyma pierwszy przycisk. Wielka szumna próbka ze steam'a zawiera tylko jeden etap więc gry w całości nie przejdziesz. Zresztą trudno się dziwić takiej decyzji skoro sama gra zabiera 4-5 h.

22.02.2014 13:28
odpowiedz
michellino
50

Tylko MoH 2010. W sensie immersji, sensowności fabuły, realizmu zdarzeń i po prosu rozrywkowej grywalności tj. bez hardcorowych comebacków do apteczek - kampania idealna. Tyle że za krótka. Recepta jest więc prosta: utrzymać bieżące rozwiązania, fabularnie bazować na prawdziwych zdarzeniach przy jednoczesnej zmianie nazw. I nade wszystko ograniczyć dialogi w cutscenkach, które zasadniczo (poza MoHem 2010) są tragiczne i bardziej tragiczne, czego szczytowym przykładem jest postać Irish'a z BF4.

20.02.2014 18:30
odpowiedz
michellino
50

Zdecydowanie na tak. Nie dalej jak wczoraj dumałem sobie, że tęsknię za okresem, gdy oprócz projektów liczonych na lata i rozwój marki, robionych poniekąd na serio, z olbrzymim budżetem i wojną nerwów działów PR, pojawiały się również ot po prostu grywalne oraz skończone koncepcyjnie singlowe shootery typu: Time Shift, Syndicate, Singularity, Bulletstorm, Darkness2. Gry, choć być może nie mające ambicji na modłę BF lub Cod, aby rządzić i dzielić to jednak pisane po prostu dla kampanijnego fanu. Tak dumałem i dumałem i proszę bardzo. Oto jest! Boom boom boom boom.

19.02.2014 15:43
odpowiedz
michellino
50

Zgodzę się z przedmówcami. Biorąc pod uwagę, że SA to kontent z BF3, co więcej kontent okrojony, tyle że na nowym silniku, wypuszczenie go na zasadzie gratisu na modłę map do BFBC2 byłoby akuratnym marketingowym aktem ze strony EA. Dodam, że jestem zwolennikiem opłat za mapy do BF pod warunkiem, że stanowią mapy nowe. Zakupu Premium nie żałuję, ale z żalem konotuję, że twórcom kończą się pomysły na nowe, dobre lokacje (jak już pisałem wcześniej BF3 stanowił swoiste apogeum koncepcji). Liczyłem, że SA mimo, iż zawiera mapy znane, będzie stanowił dla BF4 odpowiednik Back to Karkand z BF3, czyli niby znana zawartość a jednak podana zupełnie inaczej. Tymczasem jedyna nowość polega na tym, że zawartość względem oryginału została okrojona (vide - Metro).

19.02.2014 12:35
odpowiedz
michellino
50

Gram porównawczo: seria meczów na SA w BF4 i seria na tych samych mapach w BF3. Pierwsze uwaga subiektywna - te same mapy w BF3 są graficznie ładniejsze. Może to kwestia filtrów lub innych zabiegów, ale mapy te wyglądają realistycznie i filmowo, podczas, gdy kolorystyczna konwencja map SA niebezpiecznie zbliża BF4 do CoD'a i ograbia z wrażenia filmowej symulacji realnego pola bitwy. Ale może taki był zamiar twórców?
Po drugie czy ktoś może mi przynajmniej zakreślić ogólnie temat, co takiego uległo drastycznej zmianie w technikaliach BF4, że na tych samych mapach w BF3 gra się ultra płynnie na wysokich ustawieniach graficznych podczas gdy celem osiągnięcia tego samego efektu w BF4 jakość trzeba zmniejszyć o jeden stopień. Czy to wyłącznie kwestia patchy?
Po trzecie mapy w SA są zdecydowanie drastycznie obcięte obszarowo, czy jak kto woli zsyntetyzowane.
Mam wrażenie, że BF3 Dice osiągnęło apogeum możliwości i BF4 z konieczność musi być gorszy. Żałuję w szczególności środowiska gry. BF3 i MoH2010 brały co do zasady na tapetę faktyczne środowiska wojenne i dążyły do wizualnego urealnienia. Tymczasem BF4 grawituje w kierunku zabawowej umowności - takie soldier toys for boys. Szkoda.

13.02.2014 17:44
michellino
50

W ogóle mnie ta gra nie przekonuje. Myślę, że podobnie jak Evolve jest to tytuł jednego pomysłu, który po kilku miesiącach po prostu się wypali. Zdecydowane minusy to przede wszystkim mini-mapy (co szczególnie uwydatnia perspektywa z Titana) i chaotyczna męcząca rozgrywka dla sprinterów w mikro grupach graczy. Mam wrażenie, że mecz za meczem będą identyczne i w konsekwencji nudne w dalszej i wcale nie tak długiej perspektywie grania. Dodatki fabularne typu wstęp do meczu niby wstęp do misji będą cieszyć raz, być może dwa, by potem wyłącznie irytować. Istotnie fajny patent to motyw z ewakuacją z pola bitwy tyle, że przy tak minimalnej liczbie graczy motyw ten moim zdaniem spali na panewce, bo albo natychmiast wszyscy się ewakuują albo natychmiast nie - na emocje czasu tak czy owak zabraknie co zresztą udowadnia jeden z ostatnich filmików z gry. Rach ciach rozpoczyna się ewakuacja, kilka sekund później - już po wszystkim.
Myślę, że Titanfall, stanowiąc de facto tytuł mały i nic nie wnoszący płynie przede wszystkim na fali emocji związanych ze sporem Autorzy TF a Activision. Nie wypada więc oficjalnie powiedzieć, że Titanfall nie ma wiele do zaoferowania. Szczerze powiedziawszy - oglądając filmiki z TF - przyszły mi na myśl misje coopowe do rebootu Syndicate, które z jednej strony absolutnie nie udawały, że są czymś więcej niźli były, z drugiej zaś strony miały o wiele więcej do zaoferowania niż gonitwa z mechami po ciasnym podwórku, a przecież na Syndicate nikt suchej nitki nie zostawił.

05.02.2014 09:58
odpowiedz
michellino
50

Czuję się jak za czasów "graczowej" młodości. Od dawna nie czułem już bowiem takiej ekscytacji względem zapowiedzianego tytułu, chyba... chyba od pięknych czasów podstawówki, gdy każda gra to była totalna emocja.

27.11.2013 10:40
odpowiedz
michellino
50

Zgadzam się w 100% z Autorem. Bardzo trafne spostrzeżenia tak co do całości jak i w kwestii pytania czy AC4:BF musiał być AC4. Gra to A R C Y D Z I E Ł O! Jako człowiek wychowany na gitarze, ognisku, żaglach i szantach powiem, że na taką grę czekałem od zawsze. AC1 mnie zaciekawiło, AC2 zachwyciło i wbrew powszechnym opiniom dot. dodatków każdy z nich jedynie ów zachwyt potęgował. AC3 było niczym przerwa na reklamę, w trakcie której można odejść od ekranu coś zakąsić oraz narobić zapasów. Zapasów koniecznych, aby od AC4 nie wstać już nigdy. Pal sześć kolejne epoki. Pal sześć Japonię czy Francję (choć z dwojga propozycji zdecydowanie wybieram Francję). Błagam natomiast o tony samodzielnych dodatków na miarę części drugiej.

24.11.2013 06:57
odpowiedz
michellino
50

Kozinho777 - U mnie na 560Ti stabilny wysoki fps. Dodam że skorzystałem ze sztuczki, o której już była mowa na forum. Po rozpoczęciu gry (tj. grania już postacią) wciskasz CTRL+ALT+DEL po czym ESC wracasz do AC4 i... ta dam! Nie wiem czemu to działa ale działa:)

23.11.2013 09:25
michellino
50

Z przykładami trafiłeś idealnie. Od siebie dodałbym jeszcze The Saboteur.

22.11.2013 23:40
odpowiedz
michellino
50

Powiem krótko, bo rozwodzić się nie ma sensu - A R C Y D Z I E Ł O!
Jestem człowiekiem wychowanym na ognisku, gitarze, szancie i żaglach. AC4 jest niczym spełnienie moich dziecinnych zauroczń i wydawałoby się niespełnialnych marzeń. A jednak! Dzięki Ci Ubisoft!

20.11.2013 19:20
odpowiedz
michellino
50

Czy ktoś z Was też może odnotował po ostatniej łatce spadek płynnościbez względu na ustawienia grafiki?

19.11.2013 13:34
odpowiedz
michellino
50

Patryhinio -> Gram na 560Ti jeżeli Ci to coś pomoże. Gra działa płynnie w singlu na wysokim ustawieniu. W multi zrobiłem własny mix-konfig elementów "ultra-wysokie-kilka średnich". Działa pięknie (póki nie wywali do pulpitu). dodam jednak że mam 12 GB RAM oraz i7.
Czy ktoś natomiast kojarzy czy serowniki do kart 560Ti wreszcie będą działać. Mówię o sterownikach nr 320 i nowszych. Ostatnia bezawaryjna seria, która nie traci sterowności to 314. O ile w BF4 dużej różnicy skutkiem podmiany sterowników nie zanotowałem to np. w takim CoD: Ghost różnica graficzna między 314 a najnowszą serią 331 jest kolosalna.

13.11.2013 10:17
odpowiedz
michellino
50

Zgadzam się - tragedia w pełnej rozciągłości. Film fatalny nie tylko w kontekście kinowej stajni Marvela, lecz jako film w ogóle. Fatalny scenariusz, słabe aktorstwo, kiepskie zdjęcia, kompletny brak pomysłu na reżyserię scen i nuda, nuda, nuda. O ile w IM3 (również totalnej słabiźnie, wokół której powszechny hype jest dla mnie kompletnie niezrozumiały) można się jeszcze dopatrzyć pewnych pozytywów o tyle Wolverine to słabość nad słabościami. Tak powszechnie i tendencyjnie krytykowana Geneza zdaje się lśnić przy rzeczonym tytule wielkim blaskiem kina zrobionego z sensem.

12.11.2013 18:23
michellino
50

Zgadzam się. Co więcej dodam, że (w ramach porównania ostatnich części każdego z odrębnych wątków) o ile IM3 w ogóle się nie udał o tyle Thor 2 udał się bardzo zarówno względem Thora1 jak również pozostałych filmów uniwersum.

06.11.2013 22:35
odpowiedz
michellino
50

DM - Lotnisko w MOH, tak jest. Ktoś tu widzę czuje i rozumie jakość. Ale żeby tylko lotnisko. W czasach BF:BC2 oraz Moh'a 2010 chłopaki z Dice projektowali jak natchnieni przez skandynawskich bogów. Nie powiem BF3 również bronił się znakomicie (szczególnie w dodatkach), czuć jednak było zadyszkę. W BF4 póki co hołd oddaję dwóm projektom Fabryce 311 oraz Kurortowi Hajnan (zwłaszcza w trybie szturm). Resztę map jakby nie do końca jeszcze czuję (taki eufemizm w miejsce stwierdzenia, że cała reszta jest bez polotu), ale to dopiero początek przygody. Trzeba przeżuć, przetrawić, dojrzeć i wtedy się wypowiem.

06.11.2013 22:01
odpowiedz
michellino
50

OsK[ar] - Odpowiadam z przyjemnością. MoH 2010 został strasznie skrytykowany. Wg. mnie jest to jednak bardzo krzywdząca tendencja. Przede wszystkim jest to singiel charakteryzujący się jednością miejsca i czasu. Akcja obejmuje bowiem jedną operację na jednym obszarze, w której misje realizują różne jednostki. Misje te zazębiają się co czyni grę spójną i logiczną a przy tym niezwykle wciągającą. Jest to zarazem ostatnia moim zdaniem gra (nie liczę specyficznej serii Arma), w której starano się potraktować realia wojenne na serio i oddać, na ile to w grach możliwe, autentyczną atmosferę i taktykę walk. Gra broni się również grafiką i muzyką. Co się tyczy multi - młodszy brat BF. Mapy na mniejszą skalę i bardzo ograniczona liczba odblokowywanych osiągnięć. Multika będę jednak bronił całym swoim jestestwem ze względu na klimat lokacji. Mapy może i były skondensowane ale ich projekty to REWELACJA (zresztą singla robiło Danger Close a multika mistrzowie z Dice). Życzę sobie (na zasadzie ściętej głowy) aby Dice wydało dodatek do BF4 - MoH2010 Maps. Owszem, w dacie wydania gra wydawała się krótka, jednak patrząc z dzisiejszego pułapu argument ten upada. Uczulam jednak na techniczne bugi, choć znam je zasadniczo z pośrednich relacji. Osobiście doświadczyłem jedynie jednokrotnego zacięcia się skryptu przy jakiś drzwiach i tyle.
Kwestia nr dwa - ranking ostatnich shooterów. 1) Spec Ops: The Line - proporcjonalnie tak mistrzowski jak niedoceniony (i co najgorsze nie nabyty na szeroką skalę), 2) Metro:Last Light - nikt nie czekał, każdy oniemiał. Gra czyniąca milowy krok względem poprzedniczki. Jakość, skala, dopracowanie, klimat - pozycja więcej niż obowiązkowa. 3) Ghost Recon: Future Soldier - w moim przekonaniu Ubi jest w ogóle czarnym koniem shooterów, bo tworzy single jakością, gameplayem i fabułą przewyższające konkurencję o kilka długości, a jednak cały czas jest traktowane jako gracz drugiej kategorii. Co do GR:FS, gra moim zdaniem jest fenomenalna, przy czym trzeba mieć świadomość, że element taktyczny wciąż istnieje aczkolwiek zredukowany względem poprzedniczek (co akurat uważam za okej - hardkorem nie jestem). Kampanii GR:FS daleko jednak to typowego bezmyślnego shootera (vide BF, lub CoD). 4) CoJ:Gunslinger coś z zupełnie z innej beczki - dla wielbicieli przerysowanych klimatów nie na serio, jednak jako gra nastawiona na czystą akcję najnowszy CoJ to ekstrakt rozrywki 5) Crysis3 - ciągle nieźle, zdecydowanie lepiej niż cz. 2, jednak w dalekim tyle za moim zdaniem niedościgłą cz. 1 (God save the King!) 6) dodam jeszcze oczywistość tj. FC3 aczkolwiek zarzuty mam dwa. Po pierwsze miałem wrażenie, ze poza kapitalną linią fabularną wrogów jest jak na lekarstwo (żartowałem onegdaj, że pewnie pojawią się w dlc Enemy Pack). Po drugie zaś na teren gry składają się dwie wyspy. Pierwsza piękna i dopracowana. Druga łysa pusta i bez polotu jakby nakreślona w edytorze przez fana, któremu było spieszno.
Mógłbym ponadto wskazać Borderlands 2 (które bardzo cenię) ale jest to raczej sandbox o pretekstowej fabule, a więc inna kategorii (gra jednak sama w sobie znakomita). Jeżeli natomiast miałbym wskazać moje tytuły top ever to byłaby to seria S.T.A.L.K.E.R., Crysis1, MoH2010, wzmiankowany w ramach rankingu Spec Ops: The line, oraz - uwaga - zapewne będę w mym uwielbieniu osamotniony - Far Cry 2. Gra może i wymuszała powtarzalność czynności (likwidacja "odradzalnych" posterunków), może wymuszała odległe podróże (z czego akurat czerpałem radość i przyjemność), może gdzieś zabrakło pomysłu na fabułę, może, może..., ale gra kupiła mnie całego osadzeniem fabuły (oczywiście w ramach właściwego dla gier uproszczenia) w realnej lokacji, stawiając realne problemy i realne okoliczności właściwe dla krajów Afryki. I jeszcze to zapierające dech piękno rozległych lokacji skąpanych w muzyce czarnego kontynentu! FC2 to gra w którą pograć można, a kontemplować trzeba. Wyrazem mego uznania dla tego tytułu niechaj będzie zaś fakt, że singla ukończyłem. Ciekawe ilu jest takich na świecie :)
Powodzenia.

06.11.2013 20:19
odpowiedz
michellino
50

Zasadnicze kryterium przy singlu Cod'a jest dla mnie jedno, czy miałem FUN i czy zaliczyłem Rollercoaster akcji. W Ghostach dostałem wszystko czego oczekiwałem (a nie zawsze w Cod'zie tak bywa - vide arcynudne i szpetne BO2). Jeżeli więc kampanię Cod:Ghosts oceniasz tak nisko spróbuj się z singlem BF4. To doświadczenie uszlachetnia każde dotychczasowe zdawałoby się największe gówno. Wystarczy bowiem kampania BF4 i wszystko inne staje się jakby lepsze. Dodam, że piszę to jako fan, który zdecydowanie przedkłada BF'a nad Cod'y.
I tylko żal, że gdy wychodziły tytuły o tak znakomitym poziomie kampanii jak Spec Ops, czy MoH 2010 spotykały się one z chłodem i raczej powszechną krytyką . Dopiero czas i stopniowa degeneracja standardów konkurencji sprawiły, że krytycy pojęli swój błąd (kazus Spec Ops'a nie odmiennie kojarzy mi się z Blade Runnerem Scotta). Na koniec wspomnę jeszcze o Crysis1, któremu imputowano, że w ogóle nie ma fabuły i stanowi jedynie techniczne demo. Patrząc na Crysis1 w kontekście dzisiejszych produkcji jest nie do uwierzenia, że ktoś mógł postawić taki zarzut!

05.11.2013 21:25
odpowiedz
michellino
50
10

Odkryłem właśnie niby oczywistość - sterownik nvidia 331.65 i CoD się zmienił. Z problematycznego technicznie, a co za tym idzie również dyskusyjnego wizualnie, produktu stał się płynną oraz niewiarygodnie przepiękną grą. Czas zatem oddać Ghostom co Ghostom się należy. Jako wielki fan BF muszę rzec BRAWO Cod:Ghosts! Tak się powinno robić Kampanię!!! Dawno a to dawno nie grałem w równie intensywnego i genialnie zaaranżowanego singla. Ostatni raz tego typu entuzjazm przeżywałem przy MW1. Innymi słowy wielki powrót CoD'a do formy nawet na własnym podwórku. Singiel Ghosta stawiam na podium najlepszych części zaraz obok MW1 oraz CoD2. Mistrzostwo!
Co się zaś tyczy oprawy - nowy sterownik zdziałał cuda. Grafika nie dość, że bije na głowę jakikolwiek tytuł serii to jest również klasą samą dla siebie. Kapitalne miejscówki misje i nade wszystko tempo. Z taką treścią i akcją singiel BF4 trudno w ogóle zestawiać i porównywać. Ghost to prawdziwa profesjonalna, wielka produkcja natomiast Kampania BF4 to, poza grafiką, jakiś kompromitujący wygłup (a pisze to - powtórzę - jako wielki fan BF). Ponieważ jednak w multi nie wyjdę poza sidła BF'a pytanie czy było warto wydać 119 zł na singiel Ghosta. Oj warto, każdą złotówkę. Singiel bezwzględnie oceniam 10/10.

05.11.2013 10:44
odpowiedz
michellino
50

Uwagi wstępne (po trzeciej misji). Gra jest koszmarnie zoptymalizowana. Przy i7, GTX560Ti 1GB, oraz 12 GB RAM gwoli płynnego grania trzeba większość ustawień przełączyć na normal (w tym jakość obrazu), zaś cienie wyłączyć. Nie odpuściłem jedynie jakości tekstur które włączyłem jako Ekstra, albowiem gdy zobaczyłem jakość innych opcji, miałem wrażenie cofnięcia się do pradawnej epoki grafiki. Dodam, ze nawet "ekstra tekstury" mają w większości przypadków niską rozdzielczość (tekstury powierzchni środowiska). Pomimo tak kompromisowych ustawień gra przy większych akacjach tak ścina, że łoooo... Sam koncept graficzny wymaga przyzwyczajenia. Twórcy postawili na prześwietloną, burą, niemal wypraną z kolorów paletę barw (vide Dark Souls). Pomysł ten kupuję choć nie ukrywam, że koncepcja ta może skutkować opinią, że gra jest brzydka, bo taka jest, tyle że z założenia. Cieszą natomiast projekty postaci, lokacji i przestrzeni. Ponad wszystko cieszy zaś, że kampania ma dobry sznyt i chce się grać. Jestem ledwo po ukończeniu koszmaru zwanego singlem BF4, w którym musiałem śledzić pozbawione logiki i w zasadzie jakiejkolwiek treści losy bandy chimerycznych idiotów z niejakim histerycznym uberidiotą Irishem na czele (a dodam, że jestem fanem BF), którego to scenarzysta mam wrażenie zwolnił się po zaprojektowaniu drugiej misji. Cod pozwala o ww. traumie zapomnieć. Kampania równa do najlepszych w serii typu MN, BO1, WW. Tym samym Ghosty moje oczekiwania spełniły poza sferą techniczną. Mam nadzieję na łatkę. bo inaczej będę zmuszony grać w produkt ograbiony z zasadniczej dozy wizualnej atrakcyjności, za którą zapłaciłem ciężkie pieniądze (jest to o tyle dziwne, że graficznie CoD:G prezentuje podobnym poziom co MW3, który na max ustawieniach śmigał aż miło).

04.11.2013 23:50
odpowiedz
michellino
50

Gry MMO obchodzę z daleka. Tę grę pokochałem jednak dawno temu. Tak, tak i jeszcze raz tak. Producencki lincz na serii S.t.a.l.k.e.r., grze w gatunku fps bezkonkurencyjnej, pozostanie dla mnie dniem głębokiej żałoby.

04.11.2013 08:40
odpowiedz
michellino
50

Poza sporami nt. meritum gry, ciekaw jestem mechaniki generowania buga. Skąd wynika np. fakt, że ten sam produkt generuje u jednej osoby wadę w postaci zamkniętych drzwi, zaniku fabuły etc., a u drugiej osoby nic takiego nie ma miejsca. Od razu zastrzegę, że nie piszę tego z przekąsem, lecz autentycznie ciekawi mnie techniczna strona genezy tego typu losowych usterek.

03.11.2013 21:09
odpowiedz
michellino
50

Kompletnie się nie zgadzam. Grę właśnie skończyłem, a że na gorąco dopiero co dokonałem wpisu na gry-online, tu pozwolę sobie moją opinię po prostu wkopiować. Oto ona.
Gra - REWELACYJNA. Uczta zajęła 22h. Zacznę od technikaliów, bo bug-hejt na B:AO jest niesamowity. Buga miałem słownie jednego, tj. zablokowaną jedną z wież Enigmy, który to problem został zlikwidowany ostatnią łatką. Tyle. Teraz meritum. Grę powszechnie obrzucono zarzutem wtórności. Tak, ale ostrożnie - każdy element uległ owszem ewolucji ale mnożąc wartość samego produktu nie zaś deprecjonując. B:AO rozwija mechanikę i pomysły poprzedniczek, zaś rozwiązania doskonałe po prostu wdraża. Gdyby jednak zapomnieć, że to gra numer trzy i zestawić B:AO na jednej płaszczyźnie z pozostałymi częściami B:AO stanowi tytułu absolutnie najlepszy z całej trylogii. Kosmiczne plusy to: 1) fabuła wątku głównego, 2) opcjonalne acz dopracowane wątki pobocznych postaci, 3) zmieniony główny bohater, który jest esencją wszystkiego co najlepsze w postaci batmana (tak projektowo jak i charakterologicznie), 4) rewelacyjne i zróżnicowane oraz niesamowicie filmowe walki z bossami (wielka pomysłowość, wielka satysfakcja oraz świetna choreografia starć), 5) a jeżeli już przy bossach jesteśmy to dodam jeszcze - znakomite dialogi (ogrmony deficyt we współczesnych grach) oraz renderowane i kapitalnie wyreżyserowane cutscenki, płynnie wkomponowane w akcję, 6) świetna grafika oraz dopracowana w moim przekonaniu sfera kodu w zakresie płynności poruszania się po mieście (zero przycięć - co przy silniku Unreal w ogóle jest sztuką samą w sobie). Teraz plusy oczekiwane: 1) dopracowane, piękne, pełne detali lokacje, 2) ponure industrialne Gotham z nutą art deco, uśpione w w cudownie animowanej śnieżnej zamieci i zimowej mgle, 3) nastrój, nastój i jeszcze raz nastrój 4) muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Czy czegoś mógłbym jeszcze sobie jeszcze zażyczyć? Może tylko jednego - misji w batmobilu. Misja ta mogłaby być nawet misją tunelową, tj. opartą o mechanikę ścigałki a nie sandboxa. No i sam batmobil, a w zasadzie jego projekty i fragmenty konstrukcji znajdujące się w jaskini Batmana - brawo! Nowi Twórcy zdecydowanie wiedzą o co chodzi w tym uniwersum i co w nim najlepsze. Pełne 10.

03.11.2013 20:54
odpowiedz
michellino
50

Gra - REWELACYJNA. Uczta zajęła 22h. Zacznę od technikaliów, bo bug-hejt na B:AO jest niesamowity. Buga miałem słownie jednego, tj. zablokowaną jedną z wież Enigmy, który to problem został zlikwidowany ostatnią łatką. Tyle. Teraz meritum. Grę powszechnie obrzucono zarzutem wtórności. Tak, ale ostrożnie - każdy element uległ owszem ewolucji ale mnożąc wartość samego produktu nie zaś deprecjonując. B:AO rozwija mechanikę i pomysły poprzedniczek, zaś rozwiązania doskonałe po prostu wdraża. Gdyby jednak zapomnieć, że to gra numer trzy i zestawić B:AO na jednej płaszczyźnie z pozostałymi częściami B:AO stanowi tytułu absolutnie najlepszy z całej trylogii. Kosmiczne plusy to: 1) fabuła wątku głównego, 2) opcjonalne acz dopracowane wątki pobocznych postaci, 3) zmieniony główny bohater, który jest esencją wszystkiego co najlepsze w postaci batmana (tak projektowo jak i charakterologicznie), 4) rewelacyjne i zróżnicowane oraz niesamowicie filmowe walki z bossami (wielka pomysłowość, wielka satysfakcja oraz świetna choreografia starć), 5) a jeżeli już przy bossach jesteśmy to dodam jeszcze - znakomite dialogi (ogrmony deficyt we współczesnych grach) oraz renderowane i kapitalnie wyreżyserowane cutscenki, płynnie wkomponowane w akcję, 6) świetna grafika oraz dopracowana w moim przekonaniu sfera kodu w zakresie płynności poruszania się po mieście (zero przycięć - co przy silniku Unreal w ogóle jest sztuką samą w sobie). Teraz plusy oczekiwane: 1) dopracowane, piękne, pełne detali lokacje, 2) ponure industrialne Gotham z nutą art deco, uśpione w w cudownie animowanej śnieżnej zamieci i zimowej mgle, 3) nastrój, nastój i jeszcze raz nastrój 4) muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka. Czy czegoś mógłbym jeszcze sobie jeszcze zażyczyć? Może tylko jednego - misji w batmobilu. Misja ta mogłaby być nawet misją tunelową, tj. opartą o mechanikę ścigałki a nie sandboxa. No i sam batmobil, a w zasadzie jego projekty i fragmenty konstrukcji znajdujące się w jaskini Batmana - brawo! Nowi Twórcy zdecydowanie wiedzą o co chodzi w tym uniwersum i co w nim najlepsze. Pełne 10.

02.11.2013 23:30
odpowiedz
michellino
50

Jak oceniacie mapy? Moim zdaniem dwie są naprawdę dobre. Reszta kompletnie bez wyrazu. Dwoje faworytów to Fabryka 311 oraz Operacja blokada - są bezapelacyjnie znakomite. Dodam, że jestem fanem BF. Porównując komplet BF4 z BF3, BF:BC2 oraz MoH2010 odnoszę wrażenie, że Dice wyczerpała pomysły na lokacje jednocześnie grywalne i klimatyczne. Bo powiedzmy sobie szczerze jakiś tam Kurort czy dwie generalnie identyczne klimatem mapy miejskie to projekt godny gracza amatora próbującego swoich sił w edytorze. Słabo. Czekam na dodatki. Wielka jest wiara fana.

02.11.2013 15:44
odpowiedz
michellino
50

SINGIEL skończony. Grafika 100%. Dźwięk 100%. Fabuła - brak skali beznadziei. Dialogi - podobnie. Postaci - poniżej poziomu i fabuły i dialogów (czy i wy nie mieliście od pewnego momentu ochoty odstrzelić Irisha?). Logika - brak ale brak tak zupełny, że BF4 przegrywa na tym polu z jakimkolwiek znanym mi najbardziej miernym produktem growym. I jest to dramat tak ogromny, że nie można skutecznie postawić argumentu: to tylko shooter czego oczekujesz? Oczekuję niewiele, naprawdę niewiele. Aczkolwiek przez pierwsze dwie misje wydawało się, że będzie znakomicie. Niestety od misji nr 3 następuje wręcz katastrofalny zjazd, finał zaś trudno zakwalifikować jako coś innego niż twórczość nieudolnego fana w edytorze misji (gdyby takowy istniał a fanowi się spieszyło). Suma powyższych wad powinna stawiać singla BF4 znacznie poniżej singla BF3, który przynajmniej próbował udawać, że jest zrobiony serio i z szacunkiem. Tym niemniej jedna zaleta wydobywa kampanię BF4 z mułu dna. Zasadniczo dzieje się, a nuda nie zagraża. W singlu BF3 podpierałem oczy zapałkami. Niech więc im będzie. Zaliczone - czas na Fabrykę 311:)

29.10.2013 20:20
odpowiedz
michellino
50

THIS IS THE END. CoD miał rację bytu jako shooter w czasach takich a nie innych realiów wojennych. W kontekście emocji był tym dla gier czym Kompania Braci lub Helikopter w Ogniu dla kina. Może był wtórny (oczywiście tu nie ma żadnej analogii, powołane tytuły filmowe są arcydziełami w każdym calu), może był słaby graficznie ale zawsze warto było powrócić dla atmosfery takiej czy innej historii wojskowej (za wyjątkiem CoD:BO2 - pierwszy CoD, którego odinstalowałem z powodu całkowitej nudy singla). Natomiast odejście w kierunku jakiś alienów to absolutne rozmycie tożsamości marki. O ile zombiaki można było traktować w kategorii żartu, o tyle "extinction" to typowe sf i basta. A tu konkurencja gęsta i świetna. W takiej formule CoD po prostu jest śmieszny i nie ma startu do chociażby Crysisa. Przy tym rozumiem, że singiel niby pozostaje poważny. Nie sposób jednak nie zauważyć, że i ten element staje się coraz bardziej wydumany i niebezpiecznie skręca w obszar gdzie znakomicie króluje z dawna udoskonalona formuła ze stajni Ubisoftu i Toma Clancy'ego.

29.10.2013 10:00
michellino
50

Moim zdaniem progres pomiędzy M2033 a M:LL jest kolosalny. Każdy element, od technikaliów, poprzez grafikę i projekty a na skali lokacji, akcji i fabuły kończąc bije M2033 na głowę. W M2033 grało mi się przyjemnie tym niemniej uważałem, że atmosferę książek Gluchowskiego zdecydowanie lepiej oddają etapy podziemne w Stalkerze. Gra była niezła i tyle. M:LL tymczasem to jedna z najlepszych gier roku. Olbrzymi postęp, wielkie brawa dla twórców. Na część drugą nie czekałem w ogóle. Na część trzecią doczekać się nie mogę. (Dodam jednak in fine, że zgon serii Stalker to jedno z najsmutniejszych zdarzań w moim życiu jako gracza).

27.10.2013 09:08
odpowiedz
michellino
50
9.0

10 h na liczniku, 12% fabuły, zero bugów i problemów technicznych. Czysta przyjemność rozgrywki. Gra w moim odczuciu znakomita. Szczególny pean za kapitalną optymalizację, która przy maksymalnych ustawieniach graficznych włącznie z physix daje stałe 60 fps (dodam że dysponuję jedynie GTX 560Ti). W tym zakresie poprzednie części pozostają daleko w tyle. Co się tyczy zaś meritum: zdecydowaną zaletą gry jest po pierwsze sam Batman, który zarówno nową koncepcją graficzną jak i sznytem postaci zdecydowanie przebija poprzednie wcielenia. Kolejny plus to rewelacyjnie poprowadzony wątek fabularny jak również questy poboczne dotyczące schwytania postaci spoza głównej linii fabularnej. Z kolei lokacje to wysoki standard poprzedniczek, z tym że miasto jest wreszcie dobrze kodowane w tym sensie, że podróże z jednego końca na drugi nie ulegają czkawce doczytywania czegokolwiek. Jako jedyny quasi minus mógłbym wskazać nieco opustoszałe ulice. Z drugiej jednak strony pytanie czym je zapełnić? Więcej gangów i bandytów? - Nie. To w końcu nie więzienie z AA lub bandyckie getto z AC. To może przechodniami? - i też nie. Gra stałaby się karkołomną parodią - miasto, po ulicach którego wśród przechodniów drepcze człowiek w stroju nietoperza. Co udaje się i tworzy klimat w filmie nie ma szansy w grze. W imię tajemniczości mrocznego rycerza Gracz nie będzie przecież siedział (jak w filmie) cały czas na dachu. Zejście zeń musiałoby natomiast skutkować albo paniczną ucieczką przechodniów albo odzierającą z nastroju paradą gościa w pelerynie wśród matek pchających wózki i facetów śpieszących się na taxi - idiotyzm. Wydaje się zatem, że struktura zaludnienia jest warunkowana przyjętą koncepcją fabularną i jako taka pozostaje uzasadniona.

25.10.2013 15:23
michellino
50

Film odrzuciłem z założenia. Na Piratach wiłem się im dalej tym mocniej w koszmarze wymuszonych żartów idiotycznych scen, humoru opartego o zasadę: mega-słaby żart a potem długie i złożone spojrzenia i grymasy bohaterów podkreślające, że żart ten padł a teraz czas na śmiech. Przy trylogii trzymały mnie tylko żaglowce.
W końcu jednak na "Jeźdźca..." się udałem.
Szok. Film rewelacyjny. Humor zdecydowanie znakomity i w swej abstrakcji grawitujący bardziej w kierunku Monty Pythona niźli pirackich sucharów. Sceny akcji świetne, zdjęcia kapitalne. Zarzut kalki fabularnej okazał się zaś fałszywy. Tonto to bynajmniej nie Sparrow i na szczęście tytułowy Jeździec to nie Will Tuner. Aktorsko film stoi kilometr ponad Piratami (w tym również Depp ponad Deppem - Sparrow był pierwszy i świat dawno wpisał do kanonu kina. Już z samej ten przyczyny Tonto nie ma szans na równy poklask. Obiektywnie jest on jednak postacią o wiele ciekawszą i lepiej zagraną). Konkludując: mimo, że "Jeździec..." nie był największym wydarzeniem letnich blockbusterów (za takie uznaję Człowieka ze stali oraz Star Trek W ciemność), okazał się w swojej klasie filmem bezbłędnym a z pewnością największym objawieniem w kategorii "niespodzianka". Żeby docenić "Jeźdźca..." trzeba jednak spełnić wcale nie tak oczywisty jeden podstawowy warunek - trzeba kochać western. I w tym sensie film można uznać za utwór do pewnego stopnia hermetyczny.

13.10.2013 19:49
odpowiedz
michellino
50

Film bardzo dobry. Stronę techniczną, jako powszechnie wychwalaną, pominę. Dodam natomiast, że doceniam zwłaszcza podejście do tematu na serio (kino kosmicznego realizmu), a więc dla dorosłego widza. Cieszy jedność miejsca i czasu. Ocena - 9/10. Punkt odejmuję za - wydaje mi się - naciągany motyw samej "metody" wychodzenia z opresji.
Natomiast co do ogólnego tendencyjnego entuzjazmu - uwag pięć. 1. "Ludzkie dzieci" jako kino dla odmiany społecznego realizmu były dziełem o wiele lepszym. 2. Kosmiczny realizm w "Apollu 13" nadal nie do pobicia. 3. Zakusy porównawcze do "Odysei 2001" jako kina poezji kosmosu zdecydowanie wygrywa "W stronę słońca" D. Boyla. 4. Aktorzy nie do końca mają co grać, przez co po wyjściu z kina pozostaje wrażenie znakomicie nakręconej technicznej etiudy nt. awaryjnej procedury ewakuacyjnej z orbity ziemskiej. 5. Argumenty o człowieczeństwie i metafizycznej sferze fabuły mają się nijak do prawdy ekranu, czego przyczyną jest moim zdaniem pierwotne założenie koncepcyjne stojące u podstaw całości tego skądinąd znakomitego widowiska

05.10.2013 19:45
odpowiedz
michellino
50

Dell - Oglądaj swoje filmiki, bo zaczynasz sobie sam w nich przeczyć co deklasuje wiarygodność. W filmiku z bety BF4 twierdziłeś, że w BF3 praktycznie nie grałeś, gdyż Ci nie podszedł, natomiast w onym materiale twierdzisz, że w BF3 grałeś dużo. Opanuj zeznania. My Cię jednak słuchamy.

05.10.2013 17:22
odpowiedz
michellino
50

Gra się świetnie. Nie mam żadnych problemów technicznych. Fps oscyluje pomiędzy 30 a 40. Gram na ustawieniach wysokich z wyłączeniem AA. Nie ma ścinania nie ma lagów. Jedna rzecz nie przypadła mi do gustu. Owo levolution. Zdecydowanie bardziej bym wolał, aby drapacz chmur pozostał na mapie. Gdyby jeszcze ten efekt miał istotne znacznie strategiczne, ale w tym momencie rozgrywka wygląda w ten sposób: 1) zaczynamy mecz, 2) okey - poczekajmy aż rozwalą ten wieżowiec, 3) no a teraz można się wreszcie skupić na grze.
Czy wydam 300 zł na podstawkę plus premimum? Oczywiście i to bez namysłu. BF to gra na lata i w ten sposób postrzegana wartość produktu dalece przewyższa jego cenę. Za kombajn rozrywki jakim jest dla mnie BF3 zapłaciłem łącznie około 250 zł, a jaką zawartością dysponuję, ile godzin zabawy stało się moim udziałem! Żaden tytułu nie jest dla mnie w stanie przebić oferty BF. Uważam, że BF jest to tytuł, który po wielokroć amortyzuje cenę nawet jeżeli na początku jest zabugowany.

03.10.2013 10:33
odpowiedz
michellino
50

Gry mi przede wszystkim żal, aczkolwiek muszę ją zasadniczo pochwalić. Model strzelania, grafika efekty. Wszystko to sprawia, że jako w luzacki produkt w AR gra się bardzo dobrze. Autorzy jednak zmarnowali ten całkiem zgrabny tytułu w sposób tak prosty, że biorąc pod uwagę wszystko co się udało gry po prostu szkoda. LOKACJE - a właściwie ich brak. Przy takim tytule wydaje się, że stworzenie lokacji to praca na kilka dni przy edytorze. I nie chodzi mi o ich otwartość, czy taktyczną złożoność, lecz po porostu odmienność. Niech gra pozostanie "tunelowa" ale czemu gra toczy się ciągle w tej samej "piwnicy". Jak pisałem AR mi żal. Bo gdyby nie głupie koncepcyjne założenie co do lokacji gra przy kapitalnym potencjale w innych obszarach byłaby świetnym shooterem, a tak niestety pozostaje "piwnica-crawler".

01.10.2013 23:02
odpowiedz
michellino
50

Dodam jedynie, że gwoli porównania odpaliłem sobie na szybko BF3. Ech. Pod względem grafiki, koncepcji, "życia" map, efektów cząsteczkowych i ogólnie klimatu BF4 na ten czas może się schować. W oba tytuły gram na wysokich ustawieniach.

01.10.2013 21:57
odpowiedz
michellino
50

W sensie gameplay'owym jest po prostu dobrze, może nawet bardzo dobrze. Czysty BF. Niestety niepokoi mnie jedna kwestia. Dla mnie BF poza gameplay'em stał zawsze niesamowitym klimatem wynikającym z środowiska map udających w genialnie filmowy sposób "prawdziwe" pola walki, tj. arabskie bazary miasta, prowincje. Tymczasem mapa w becie jest w istocie pozbawiona jakiegokolwiek klimatu. Ot jakieś bloki, most etc. Wierzę, że DICE trzyma właściwe karty na danie główne. Tym niemniej boję się, czy przypadkiem najlepsze patenty co do współczesnego środowiska walki nie zostały przez DICE wyeksploatowane w BF3 i MoH'u z 2010 (bo mały to był multik ale zacny i mega klimatyczny). BF4 zostałby tym samym skazany na wydumane lokacje determinowane funkcją grywalności z wyłączeniem niestety jakże ważnej w kontekście BF'a nuty "autentyzmu". Oby nie. Konkluzja: gameplay i pracę autorów doceniam, grę kupię. Póki co jednak radochy z miejscówki równej ofercie BF3 nie odczuwam.

03.09.2013 15:13
odpowiedz
michellino
50

Mass Effect - Ośrodek szkoleniowy biotyków. I jeżeli mnie pamięć nie myli - akademia Asari.
Fall Out 3 - Szkoła w Krypcie oraz zdewastowana szkoła w początkowym obszarze po wyjściu z Krypty.

02.09.2013 10:16
odpowiedz
michellino
50

Może trochę obok rdzenia tematu, bo kwestia dotyczy co prawda filmu dla dzieci lecz aktorskiego, ale trauma niemal do dziś :)
Akademia Pana Kleksa i MARSZ WILKOŁAKÓW. Oh my God! Te pochodnie i ta muzyka, totalna dewastacja dziecięcego układu kardiologicznego.

29.08.2013 07:26
michellino
50

Fantastyczna książka - zupełnie inny reportaż podróży niż wszystkie. Autor opisuje wędrówkę do bólu prawdziwie czyniąc tym samym książkę przede wszystkim fascynującym dziennikiem własnych przeżyć i obserwacji.
Za autorem wpisu również polecam wpierw przeczytanie książki a potem video na YouTubie. Jest to o tyle właściwa kolejność doświadczeń, że w książce Autor opowiada o tym jak właśnie kręci ów film. Kapitalnie jest więc móc skonfrontować własne wyobrażenia z lektury z obrazem.
W ramach oferty polskiego wydawnictwa, które wydało ww. tytuł, warto co najmniej również przeczytać "Ucieka tylko jedzenie" - Petera Allisona oraz "Uwięzieni w Raju" - Jennifer Barrie.

27.08.2013 16:57
odpowiedz
michellino
50

Nie SPARTANIN, lecz SPARTIATA. Niech żyje amerykanizacja współczesnej edukacji...

27.08.2013 11:31
odpowiedz
michellino
50

kęsik --> oj tam oj tam.
Sethlan --> Co racja to racja. Zaintrygowanie przewyższyło frustrację. co w ostateczności dało długi proces eksperymentowania z czułością myszy. Obecnie jest znaczenie lepiej, co nie oznacza, że nie mogłoby być jeszcze lepiej, jak np. w idealnym w tym względzie wzmiankowanym powyżej Hitmanie lub w Conviction , w którym w ogóle nie miałem tego rodzaju problemów.

26.08.2013 22:58
odpowiedz
michellino
50

Fatalne sterowanie na klaw. + mysz. Niedawno zakończyłem z opóźnieniem przygodę z HITMANEM: ROZGRZESZENIE - grę w poruszonym kontekście znakomitą. Tymczasem najnowszy SP jest zasadniczo niegrywalny na PC w wersji klaw. i mysz. Ruchy postaci są nieprecyzyjne i z wykonywane z opóźnieniem (owa ślamazarność postaci stanowi największe utrapienie gdyż de facto eliminuje możliwość precyzyjnego sterowania). Udane akcje klawiszowe typu przyduszenie wroga to w dużej mierze kwestia szczęścia. Koszmar. Szybkie precyzyjne celowanie poza trybem eliminacji praktycznie niemożliwe. Ponieważ nie gram na padzie, SP okazał się w z nieoczekiwanej przyczyny dla mnie niegrywalny, a co najmniej frustrujący w stopniu skrajnie negującym jakikolwiek fun. Dodam, że technicznie gra działa szybko i płynnie więc nie jest to kwestia technikaliów lecz idiotycznego algorytmu sterowania dedykowanego wyłącznie pod pad.

25.06.2013 00:37
odpowiedz
michellino
50

Zgadzam się w 100%. Dziś byłem w kinie pierwszy raz na MoS. W środę idę raz drugi. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem (a jestem dozgonnym wyznawcą Jackson'owego LOTR'a i wielbicielem J.J.Abrams'owego Star Treka). Ewidentnie WB i DC wypracowali własny styl adaptacji komiksów, przy którym Marvel to poziom Cartoon Network. MISTRZOSTWO! MoS z pewnością żadnej mega nagrody Akademii nie otrzyma (taki los filmów genialnego rzemiosła przekraczającego umiejętnością większość członków Akademii). Lecz z taką samą pewnością MoS zapisze się w panteonie arcydzieł kinematografii (Zobaczycie za lat 10 jakimi epitetami kina kultowego będzie charakteryzowany obraz Snydera. Zobaczycie.). Im dalej jestem od seansu tym bardziej nie mogę doczekać się kolejnej wizyty w kinie.
P.S. Do cholery - kompletnie sobie nie wyobrażam jak się robi od strony technicznej taki film. Czysta magia.

10.06.2013 10:36
odpowiedz
michellino
50

Zastanawiam się czy poniewczasie K. Gonciarz nie pluje sobie w brodę. Chłopaki jeżdżą po świecie, uczestniczą w topowych zdarzeniach branży. Krzysiek zaś kręci natomiast jakieś kretyńskie sponsorowane filmy z szukania internetu w Radomiu. Degradacja na własne życzenie - cóż, ja bym żałował. Całej ekipie TVGry życzę natomiast dużo sił - czekam na więcej, oglądam wszystko.

09.06.2013 11:00
odpowiedz
michellino
50

Grając w FC3 bardzo żałowałem, że etapy przygodowe w jaskiniach i grobowcach są tak wątłe i krótkie. Aż się prosiło zrobić grę w takim klimacie. I proszę bardzo! Dla mnie bezspornie obowiązkowa pozycja.

02.06.2013 11:36
odpowiedz
michellino
50

eJay--> Pytasz konkretnie więc już bez rozniecania płomieni konkretnie się odniosę. Kapitalności scenariusza nie upatruję w jakiś twistach lecz w jakości historii. Powracając do uprzednich porównań, czy Indiana Jones (w kontekście trylogii) miał jakieś twisty fabularne? Jeżeli tak, to szyte grubą nicią. Nie o zaskoczenie wszak zawsze chodzi. Ważna jest dynamika i pomysłowość zdarzeń, ich generalna logika i spójność następstw oraz wkomponowanie w to wszystko wyrazistych bohaterów, którzy nie potrzebują odrębnej sceny czysto dialogowej, aby wyrazić swoje postawy. W tym miesiącu wybrałem się na trzy filmy. Pierwszy IM3 - rzetelny lecz w mojej opinii najsłabszy z trylogii Marvela, co wynika właśnie z mielizn scenariusza na poziomie postaci (za wyjątkiem kapitalnej komediowej sceny z Mandarynem) oraz porzuconej dynamiki zdarzeń na rzecz wojaży Tony'ego Starka. Nr 2 to Wielki Gatsby - bardzo dobre kino, zdecydowanie ponad przeciętność, lecz myślę że tu akurat film rozwinie swój główny atut (formę i wizualizację) dopiero na BR. W końcu ST:ID zdecydowania rewelacja. Wg. mnie przykład geniuszu rzemiosła filmowego. Tak się powinno robić współczesne kino. I takie też filmy powinny doznawać gloryfikacji, a nie jakieś kolejne offowo-artystowskie wynurzenia na temat bezrękiego albinosa geja, który miał matkę lesbijkę i mieszkał nad samotnym jeziorem, po którym fale rozchodziły się z wolna. Na koniec dodam, że o ile w kontekście ST:ID stoję względem Ciebie w opozycji, o tyle w kontekście Dredda całkowicie się zgadzam. 9/10 jak nic. Jakby nie było Dredd to produkcja europejska i mimo komiksowego tematu sznyt europejskiego stylu widać w tym filmie na każdym poziomie od scenariusza (np. postacie nie komentują tego co robią nawet kosztem rozeznania amerykańskiego widza) na wizualizacji skończywszy. To że film przepadł w box-officie jest dla mnie wielką stratą z punktu widzenia tamy na kontynuację.

01.06.2013 21:46
odpowiedz
michellino
50

RECENZJA 1/10. Film 10/10. Przez tego typu zblazowane hejty ludzie rezygnują z wizyty w kinie i piratują gównianą kopię z netu a później marudzą, że film istotnie poniżej oczekiwań. Chłopie ogarnij się! ST:ID w 100% spełnia pokładane w nim tak nadzieje jak i oczekiwania. Miało być rewelacyjne przygodowe kino SF - JEST! Miała być znakomita jazda bez trzymanki - JEST! Miały być rewelacyjne sceny - SĄ! Miał być kapitalny scenariusz i szczypta humoru - JEST! Napełniłeś mnie człowieku takim gniewem w kontekście swojego bezrozumnego, zmarudzonego krytycyzmu, który prezentujesz, że aż mi ręka drży żeby zalać Cię falą kontrargumentów. Podam jednak tylko jeden i myślę, że on załatwi sprawę - szczęście mieli "Poszukiwacze Zaginionej Arki", że powstali przed erą netu i Twoich wynurzeń. Jeżeli bowiem ze ST:ID zostawiłeś taką kupkę gruzu to co powiesz na scenę rejsu Indiany Jonesa na mostku łodzi podwodnej w zanurzeniu, jak również na elementarne założenia filmu o słynnym archeologu. Gdyby filmy o Jonesie powstały dzisiaj to dzięki Tobie podobnym "znawcom" nigdy nie stałyby się klasyką gatunku lecz obśmianym kinem klasy B i gwoździem do trumien karier aktorskich i reżyserskich. Osobiście uważam, że ST:ID to szczytowe osiągnięcie J.J. Abramsa, którego (poza LOST'ami) jestem wielkim fanem. Jest to zarazem pełnoprawna legitymizacja J.J.'a jako nowego reżysera Wojen Gwiezdnych.

29.05.2013 10:29
odpowiedz
michellino
50

Z amerykańskich dodałbym jeszcze: "Zohan - nie zadzieraj z fryzjerem".
Niedawno obejrzałem jednak obraz - europejski więc poza klasyfikacją - który miażdży wszelkie powyższe tytuły. Panie i panowie: "New Kids Turbo". Dla koneserów absurdalnych komedii (do granic jakichkolwiek możliwości i tabu) pozycja obowiązkowa. Film jest w normalnej dystrybucji (ale, uwaga, w kategorii - kino konesera:) ) do kupienia w Empikach lub sklepach a'la Saturn. Polecam lecz odpowiedzialności nie biorę.

23.05.2013 19:13
odpowiedz
michellino
50

@Kursorr Dzięki z wskazówki. Problem rozwiązałem w ten sposób, że napisałem maila do działu zamówień i po chwili odpowiedzieli przesyłając klucz. Coś musi być na rzeczy z tym "wiosnobraniem".

23.05.2013 16:25
odpowiedz
michellino
50

Wczoraj dokonałem na muve.pl zakupu wersji cyfrowej. Do tego momentu nie otrzymałem klucza do gry, zaś tytułu ma cały czas status "zamówienie potwierdzone". Czy ktoś się orientuje jaki oni mają zwyczajowy czas realizacji zamówień? Byłem przekonany, że w przypadku dystrybucji cyfrowej jest on natychmiastowy (data premiery w muve była oznaczona na dzisiaj - 23.05.2013). Oczywiście zaksięgowanie na koncie nastąpiło natychmiast.

21.05.2013 08:35
odpowiedz
michellino
50

Jako esencję poruszanej tematyki proponuję zwiastun Kindom Under Fire III.

18.05.2013 16:57
michellino
50

Zgadzam się w pełni z recenzją. Gatsby to świetne kino. Jako wielbiciel styku muzyki z roztańczonymi sekwencjami byłbym nawet jeszcze bardziej kontent, gdyby sceny imprez miały charakter mocniej odleciany w kierunku MR! Film jest wybitny wizualnie oraz aktorsko, poza rzecz jasna Toby Maguaierem, który na szczęście pełni rolę pasywnego obserwatora i rola kluchowatego słupa wychodzi mu dobrze, gdyż wiele poza ciapowatym uśmiechem nie wymaga. Uważam natomiast, że skrzydła film rozwinie dopiero na Blu-reyu. Byłem w Cinema city. Kolory były wypłowiałe ich tonacja wyniebieszczona - nijak mająca się do bogactwa i intensywności barw z internetowych zwiastunów - a co więcej miałem wrażenie (choć nie wiem czy jest to możliwe), że film nie był puszczany z kopii cyfrowej (wrażenie prześwietlenia obrazu oraz pewnej niewyraźności charakterystycznej dla kopii tradycyjnych). Innymi słowy kino zadało filmowi cios w jego najważniejszy atutu. Problem ten spotykam zresztą coraz częściej. Poza genialnymi kopiami tytułów takich jak Hobbit, wersja kinowa zazwyczaj z kretesem przegrywa z Blu-reyem. Film jako taki jednak jest znakomity.

08.04.2013 14:32
odpowiedz
michellino
50

Kompletnie nie rozumiem decyzji biznesowych SONY. Jestem zatwardziałym PCtowcem. Dlaczego? Lubię bowiem obcować z najwyższą jakością produktu. Skoro jednak PS4 miałoby się zrównać z bieżąca konfiguracją średnio prężnego PC, to przy założeniu zaangażowania deweloperów w wyciskanie siódmych potów z nowego sprzętu, byłbym zdecydowanie skłonny rozważyć zakup pierwszej konsoli w moim życiu, ale... z jednoczesną gratyfikacją zagrania w gry z PS3 (vide GoW lub RDR). A tak nici z biznesu. W gry z PS4 zagram z przyjemnością na PC w niestety ciągle lepszej jakości i niższej cenie, zaś dla tych kilku exclusivów dedykowanych PS4, konsoli nie będę kupował.
Myślę, że wielu graczy PC którzy nie widzą potrzeby kupna konsol właśnie ze względu na jakościowe różnice względem blaszaka wyda podobny sąd. Głupie to SONY oj głupie.

15.03.2013 20:25
odpowiedz
michellino
50

kęsik -> dzięki
Mitsukai - > Świetne :)))

15.03.2013 19:06
odpowiedz
michellino
50

Ciekawi mnie czy na wstępie pojawia się sławetne "Achived with Cryengine 3" czy też Crytek dał szlaban na czarny PR :)

08.03.2013 22:23
odpowiedz
michellino
50
10

Ukończyłem w 12 h na 71% całości znajdziek. Arcydzieło, absolutne arcydzieło! Gram wiele ale w tak znakomitą przygodę... nie pamiętam. Zaryzykuję tezę, że TR jest najlepszą grą w jaką grałem w ogóle. Nie pamiętam bowiem innej gry, przy której zapomniałem tak dalece, że to gra właśnie lecz chłonąłem uczestnictwo w niesamowitej przygodzie (nawet Skyrim blednie). Co się na to złożyło? Wiele. Przede wszystkim jednak to co stanęło u podstaw wielkość m.in. LOTR'a - niesamowita dbałość o detal i artyzm koncepcji tak postaci jak i środowiska. Świetna fabuła, genialne pomysły, jedność miejsca akcji czyniące grę spójną oraz niezwykle imersywną.
TR dopiero ukończyłem a już nie mogę się doczekać się kolejnej części. Boję się tylko, że autorzy nie chcąc popaść w pułapkę wtórności zrezygnują z jedności miejsca i czasu, a zaproponują wojaż po kontynentach. Oby im się udało. Autorom jestem głęboko wdzięczny za olbrzymią pracę i wysiłek.
Na koniec dodam zaś, że TR to gra, przy której dokonałem czegoś, czego mniemałem, że nigdy nie uczynię. Grę zainstalowałem domyślnie z płyty nr 1 więc po polsku. Pograłem. Potem zmieniłem opcję na j. angielski... i czym prędzej wróciłem do polskiej lokalizacji. Bynajmniej nie dlatego, że angielska lokalizacja była słaba, lecz dlatego że polska wersja jest świetna. Dodam, że jestem ortodoksyjnym zwolennikiem lokalizacji kinowej. Tymczasem WINSZUJĘ POLSKIEJ EKIPIE PRACY NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE. I za to do ostatecznej oceny dodaję 1 pkt, czyli łącznie powinno być pkt 11. Niestety nie ma takiej oceny, tym samym 10! 10! 10!

03.03.2013 17:54
odpowiedz
michellino
50

Wierzę w Ubisoft. Dodam, że mam w miarę mocnego kompa więc temat problemów technicznych gier Ubisoftu szczęśliwie mnie omija. Rzeknę więc, że wg. mnie jest to obecnie najlepszy z wydawców. Na żadnej z gier się nie zawiodłem włącznie z uwspółcześnionym GRFS i SC:Conviction. Jasne, są gry nieco gorsze takie jak ostatni PoP:FS, ale to mniejszość. Ponadto in plus zaliczam, że firma promuje różne tytuły różnych gatunków. Co istotne ich gry charakteryzuje piękna i dopracowana koncepcyjnie grafika (mimo że temat ten dziwnie i bezpodstawnie zanika na rzecz osiągnięć konkurencji) a co najważniejsze niemal każda z ich gier, w tym nawet strzelanki, stanowi tytuł rozbudowany i wciągający. Przykładowo ostatni GRFS moim zdaniem przerasta singlowo zarówno CoDy jak i BF3 (dystansuje go być może jedynie SpecOps The Line). Konkludując - wierzę w Ubi.

03.03.2013 09:24
odpowiedz
michellino
50

U.V.Impaler - > Zdecydowanie popieram. Mnie również zwiastun bardzo zachęcił, a jest to o tyle szczególna zasługa, że AC3 po około 5h nie jestem w stanie kontynuować - tak mnie wynudził. Na marginesie dodam, że jestem wielkim entuzjastą AC2 wraz ze wszystkimi dodatkami i mam nadzieję że AC4 będzie kontynuować ducha wielkiej przygody. Tak po prawdzie jest to pierwsza gra w klimatach pirackich, na którą czekam. Silnik, gameplay i ogólnie cała koncepcja AC wydaje się być stworzona dla realiów mrocznych Karaibów z rozmachem w tle. Czekam.

22.02.2013 18:10
odpowiedz
michellino
50

Gamerx - Może doprecyzuję. Dałem literówkę przy karcie. Moja specyfikacja to GTX560Ti 1GB, i7, 12 GB RAM. Gra działa bardzo płynnie na opcjach B.Wys., za wyjątkiem post.proc,oraz cieni na Wys. Pytasz jakim cudem? Nie wiem. Stwierdzam jedynie status quo. Powtórzę, że mam oryginał. Gram tylko na oryginałach, piratów z szacunku dla twórców oraz przepisów prawa nigdy się nie tykam

22.02.2013 12:14
odpowiedz
michellino
50

Jestem szczęśliwym posiadaczem GTX 550Ti. Gram na roz. 1920/1200. Ustawienia bardzo wysokie za wyjątkiem postpoc., i cieni, które mam na poziomie wysokim. I Gra działa absolutnie fenomenalnie nie wspominając o opadoszczęce pod wpływem grafiki. ABSOLUT. I żeby nie było gram na kopii oryginalnej bez żadnych cracków i podrasowywaczy etc. Co do samej kampanii - jestem w połowie i biorąc pod uwagę, że nie pędzę jak wariat lecz delektuję się środowiskiem i możliwościami gameplaya, gra zjadła mi już kilka godzin. Widmo ukończenia jej w 5 godzin zatem mi mam nadzieję nie grozi. I tylko te polskie głosy... Konkludując: wielce satysfakcjonujący produkt.

05.02.2013 21:50
odpowiedz
michellino
50

Jestem zafascynowany, zachwycony i trzymam, oj trzymam kciuki. Szczerze wielbiąc CDPR każdą z części Wiedźmina zakupiłem x2, tj. ekstatycznie wersje premierowe oraz celem powolnej delektacji wersje rozszerzone. Jedyne z czym nie tyle się nawet nie zgadzam, co po prostu nie ma dla mnie znaczenia, to kwestia W3 jako finału trylogii. W1 i W2 były dla mnie na tyle całkowicie odmiennymi grami, nie tylko technikalnie lecz również fabularnie, że kompletnie nie "czuję" ich jako komplementarnej całości (w przeciwieństwie np. do ME). Prawdę powiedziawszy ostatnie momenty W1 tj. motyw z Gonem były dla mnie nieco poza kontekstem całości i jakby z innej bajki i trudno mi de facto uprzytomnić sobie jak się skończył W1. Do końca również nie potrafię sobie przypomnieć o co chodziło (w kontekście politycznych machinacji) w finale W2 :) Nie szkodzi. Przeżyłem wspaniałą przygodę. W3 jawi się jako arcydzieło i spełnienie wszelkich marzeń gracza i wielbiciela sagi Sapkowskiego. Panie i Panowie z CDPR poprzeczkę zawiesiliście niebotycznie wysoko... teraz trenujcie zawodnika. Wierzę w Was!

20.01.2013 21:34
odpowiedz
michellino
50

Kompletnie nie rozumiem fenomenu Tarantino. Przecież oprócz sprawnych Wściekłych Psów oraz błyskotliwego Pulp Fiction facet kręci złe, nudne filmy udające żart i cyniczną inteligencję, której nie mają ani odrobiny. Mam wrażenie że wszyscy się egzaltują faktem że Tarantino im się podoba a podoba się gdyż mogą się tym egzaltować.
Natomiast moim zdaniem i powiem to głośno: król jest nagi! Gdyby Django lub Bękarty wojny, nie mówiąc o Jackie Brown, nie były firmowane bezpodstawnie niekrytykowalnym Tarantino nikt by nie napomknął na temat ich wielkości, uznając rozsądnie tzw. "zalety" za oczywiste wady i nieudacznictwo zarówno reżyserii jak i posuchy źródła pomysłów. Mówiąc wprost - filmy Tarantino są zwyczajnie słabe. Eksplozja koncepcji zawarta w Pulp Fiction zdała się wyczerpać pokłady kreatywności reżysera, który od dawna jedzie na oparach benzyny i bezkrytycznej akceptacji będącej wynikiem społecznego snobizmu.

09.01.2013 15:37
odpowiedz
michellino
50

Bulletstorm - Zdecydowanie tak! Zdecydowanie niedoceniony! Osobiście uważam się jednak za dalece bardziej szczęśliwszego gracza od Autora. Cieszy mnie bowiem o wiele większa ilość tytułów typu shooter (mowa o singlu).

Najmilsze mi ostatnio to (kolejność przypadkowa): 1. Spec Ops; The Line, 2. GRFS, 3. Far Cry 3, 4. Borderlands 1,2.
Świetne lecz dawniejsze: 1. Bulletstorm, 2. Crysis 1 3. Każdy STALKER, 4. BF: BC2, 5. COJ oraz 6. CoD do 3 włącznie.
Dalej - dla mnie świetne choć powszechnie dyskusyjne, krytykowane lub niedocenione: 1. FC2, 2. Syndicate, 3. Singularity 4. MoH2010. 5. Crysis 2.
A teraz DZIADY (nadal tylko mowa o singlu): 1. Nade wszystko 1. CoD: BO2, 2. BF3, 3. Snajper (od CI), MoH:WF (Choć względem MoH:WF mam dalece schizofreniczne odczucia. Po pierwszym przejściu byłem dalece kontent, lecz drugie podejście uwypukliło wszelkie minusy i ostatecznie odechciało mi się grać.).

27.12.2012 21:20
odpowiedz
michellino
50

Egoleech -> Pragnę podziękować, za miłą, merytoryczną, naganę człowieka którego zdolność czytania ze zrozumieniem 14 linii tekstu wymusza konieczność zastosowania akapitów. Tekstu, który... nie jest wypowiedzią literacką, nie jest tekstem determinowanym standardami sztuki dziennikarskiej, lecz jest UWAGA, niemożliwe! - postem na forum. Specjalnie zatem dla kolegi...

Enter.

27.12.2012 20:30
odpowiedz
michellino
50

Widziałem obie wersję - porównanie.
Wprzódy jednak stwierdzam uroczyście, że Jacksonowi znowu się udało to co zrobił około 10 lat temu -tj. ponownie stworzył arcydzieło otwierające kolejną epokę filmu (i nie chodzi mi bynajmniej o technikalia lecz o film jako taki). Hobbit bije Lotra tak pod względem wizji, projektów pietyzmu i rozmachu jak i znakomitej gry aktorskiej. To dzieło w każdym aspekcie. I jeszcze jedno - wszyscy którzy twierdzą że film w pierwszej połowie to nuda a tylko druga połowa jest ok (vide opinie branżowych krytyków), to albo idioci albo skończeni, zblazowani pozerzy, czyli... idioci. W historii kina przygodowego nie powstał jeszcze film, który byłby tak wierny strukturze kąpieli w fali morskiej: zasysa, poniewiera, a na koniec uśmiech nie schodzi z twarzy. Ponadto nie powstał film tak doskonale przemyślany w fabule, projektach, pięknie zdjęć i muzyki, immersji i co dużo mówić... tak jak w Lotrze wizjonerskie sceny zapierały dech w piersiach (nomen do dziś dnia) tak Hobbit traktuje poziom Lotra jako wyjściowy i buduje w górę! A teraz kwestia 24 / 48. W 24 3D film wygląda wyśmienicie, wyraziście z oczywistym bo typowym dla 24 fps lekkim rozmyciem przy szybkich ruchach kamery. W 48 fps 3D film serwuje opad szczeny, ekran znika. Pozostaje widz i... no właśnie - scena teatralna. Wrażenie jest niesamowite w szczególności względem postaci komputerowych. Gollum niby nie istnieje, ale to niby jest coraz bardziej wątpliwe. Z drugiej jednak strony 48 powoduje moim zdaniem istotny minus. Wyrazistość obrazu zamienia bowiem film w teatr i odczucie to towarzyszy przy większości scen. Miałem wrażenie, że nie oglądam epickiego dzieła filmowego (które to odczucie towarzyszyło mi przy 24 fps) lecz wybitną aranżacyjnie inscenizację teatralną. Podsumowując. Gwoli świadomości technologicznej 48 fps warto zaliczyć, ale raczej jako ciekawostkę. Natomiast miłośnikom kina, którzy wolą się rozkochać raczej w filmie niźli w technicznych możliwościach dzisiejszego sprzętu, polecam zdecydowanie 24 fps.

22.12.2012 00:50
odpowiedz
michellino
50

oki19 -> Karaluch.

16.12.2012 00:43
odpowiedz
michellino
50

W pewnych sytuacjach to być może świadomy wybór koncepcyjny twórców. Wydaje mi się, że jednak w sporej części ten skądinąd beznadziejnie wyeksploatowany gatunek przeciwników jest aplikowany ze względu na 1) brak cenzury, 2) prostotę modelu (w porównaniu np. z jakimiś kosmitami etc.). Otóż tworzony jest ot upstrzony podstawowy model człowiek aplikuje się średnią AI (kolejna oszczędność), usprawiedliwiając, że to przecież zombie, a co najważniejsze gra nie uzyskuje zawyżonego Pegi lub koniecznośćc implementacji zielonej krwi, bo... przecież to nie człowiek, to zombie. Tak najprościej.

14.12.2012 20:56
odpowiedz
michellino
50

Bezwzględnie Crysis 1 - moment wyjścia z jaskini - statku obcych, i jak obuchem cios w postaci zamarzniętej wyspy i fizyki oraz jakości śniegu, jak również samego projektu zimowych lokacji, to był jeden z tych momentów w grach a'la bomba atomowa w MW. Żądam bezwzględnie dopisania do listy! :)

12.12.2012 17:46
odpowiedz
michellino
50

Muszę przyznać że DICE to morowe chłopaki. Back to Karkand - znakomite. Armored Killed - świetne choć nie dla mnie, gdyż zwykłem grać szturmowcem, Close Quarters - rewelacja i że tak sobie świadomie zafanbojuję BF, CQ to dodatek, który pokazuje czym mógłby być CoD, gdyby był światową ligą jakości a nie tylko berkiem z granatem w dupie wśród papierowych kartonów, psikających karabinów i plastikowych manekinów. No i w końcu Aftermath - dodatek o tyle rewelacyjny, że wygrywa nie tylko odmiennością nowych trybów co kapitalnymi mapami w których przoduje przecudowny bazar. Ostatecznie na dzień dzisiejszy (a więc po patchach etc.) BF jako produkt całościowy stanowi towar prima sort. AM absolutnie polecam, w szczególności ze względu na mapy. Ach marzyłby mi się remake, lub lepiej - sequel, niedawnego Wietnamu z BC2 tyle że na możliwościach Frostbite'a 2. Wiem że w epoce hejtu to nie jest modne zachowanie i być może dostanę za moment gromem, ale Panowie z DICE, przed wami czapki z głów. BC2 całościowo genialny, BF3 całościowo (tj. nawet po uwzględnieniu mega-minusów singla) genialny, rozbiegane ME - genialne. Jakość - oby tak dalej.

10.12.2012 11:37
odpowiedz
michellino
50

Bardzo brzydko ściągać od Gości z Grasz24 (vide recenzja FC3). Co gorsza tak tu jak i tam tego rodzaju formuła recenzji woła o pomstę i jawi się jako wyłącznie autopodjarka recenzenta. Tragiczne. Poniechaj.

03.12.2012 11:31
odpowiedz
michellino
50

NUDA czyli shooter BEZ PRZECIWNIKÓW! Podpisuję się pod wszystkimi uprzednimi postami dotyczącymi podstawowej bolączki gry. Ubisoft stworzył piękny plener, dał w łapę giwerę i... zapomniał o przeciwnikach (może wyjdą w patchu lub w dlc FC3: Enemies). Jednocześnie w ogóle nie zgadzam się z tym co mówił YUEN nt. misji fabularnych, że niby rozmach epickość itp. Na razie zaliczyłem z marszu cztery na czternaście, i każdą z nich przeszedłem w sekundę, po prostu pstryk i po misji. W świetle powyższego jestem sam zmuszony wyznaczać sobie wyzwania i np. staram się wszystkich kasować nożem w drodze eliminacji. Ale Panie i Panowie! Nie o to chodziło. Cholera by te nowe shootery MoH, CoD, a teraz FC3. Daj Boże natchnienie ludziom z Cryteka. A przecież można robić tak kapitalne sandboxowe shootery jak Stalkery, Crysis 1, czy chociażby FC2. Zaprawdę powiadam wam zatęsknimy już niedługo za fps typu nawet Singularity czy Syndicate, które w dacie swych premier zdawały się niczym nie wyróżniającym tłem dla prawdziwych gromów i ognia. Tymczasem czekam na wzmiankowane dlc :)

01.12.2012 00:38
odpowiedz
michellino
50

Dzięki Krzyśku. Najzabawniejsze jest, że ani Ty ani reszta ekipy nie zdajecie sobie sprawy jak ważnymi osobami staliście się w metryce dnia codziennego waszych widzów, w tym mnie. Od 5 lat codziennie śledzę waszą pracę i co dzień oglądam efekt waszych starań. Dziękuję Ci Krzyśku oczywiście za materiały, zaangażowanie i... no właśnie, dzięki Krzyśku za rzeczy z których zapewne nie zdajesz sobie sprawy, a więc: dziękuję za wypoczynek po męczącym dniu, dziękuję za uśmiech w chmurny poranek, dziękuję za pasję i dziękuję, że w tej pasji i codzienności jednostronnego kontaktu, byłeś współhobbystą, graczem, dyskutantem, i w konsekwencji tego wszystkiego PRZYJACIELEM w przygodzie. Dzięki. Łza kręci się oku. Cholera... rozumiem, że być może Cię to zaskoczy (jeżeli w ogóle to czytasz), ale z mojego punktu widzenia to jest tak jak gdybym stracił wspaniałego kolegę. Trzymaj się dzielnie!

30.11.2012 22:48
odpowiedz
michellino
50

MIESZANE UCZUCIA. Odcinam się od dyskusji technologicznej. FC 3 działa mi bowiem na opcjach: bardzo wysokie / ultra płynnie i bez zarzutu. Tym samym pozwolę sobie na dwa słowa w temacie samej gry. Z jednej strony arcydzieło: swoboda, skala, grafika, projekt wysypy oraz genialne misje fabularne jak również reżyseria dialogów i scenek. Niestety na drugiej szali tkwią zarzuty pt.: 1) jeżeli kogoś nie kręcą sandboxowe zapchaj dziury w FC 3 zasadniczo nie ma co robić. Piratów eliminuje się od ręki. Po przejęciu masztu i placówki na danym terenie przeciwnicy de facto nie istnieją a jeżeli występują to w ilościach minimalnych. Porównują FC 3 względem FC 2, dwójka to gra gigantyczna. Masa przeciwników (nie odnosząc się do nieszczęśliwych respawnów na posterunkach). Tymczasem FC 3 to piękny, turystyczny spacer po równie pięknej wyspie, niestety przede wszystkim spacer. 2) Najlepsze misje oczywiście skrywa fabuła, tyle że zgodnie ze statystykami gry jest ich 14, przy czym dwie pierwsze wykonałem tak szybko, że boję się dotykać pozostałych, by gra się zaraz nie zakończyła (obym się mylił). Faktem jest - czuć klimat wysp Pacyfiku (fantastyczny, duży plus) ale czuć też ich ograniczenie. Tym samym należy zapomnieć o gęstej geograficznie i nafaszerowanej wrogami Afryce. Teren gry to piękne i zasadniczo puste połacie - oczywiście puste dla osoby oczekującej przerostu shootera nad znajdźkami, pokerem, wyścigami itp. FC 2 był ganiony, lecz moim zdaniem jest to (podobnie jak i Crysis 1) jeden z najbardziej niedocenionych tytułów ever. FC3 jawi się jako jego młodszy i uproszczony brat. W FC 2 dało się poczuć tak rozmach jak i intensywność treści. W FC 3 dominuje uczucie "Niebiańskiej plaży" Boyla z przewagą niestety klimatu Ibizy (z innej beczki, śmiać mi się chce na wspomnienie jak eksplodowały organizacje praw zwierząt na widok zabijanego szczura w BF3. Mniemam, że FC3 po prostu nie zdołały ogarnąć :)).
To co powinno stanowić esencję fps pozostaje zatem daleko w tle. Jedyna nadzieja, że pozostałe misje fabularne zapewnią satysfakcjonującą dozę i długość rozgrywki. Bo potencjał w istocie gra ma ogromny.

23.11.2012 19:34
odpowiedz
michellino
50

Kam9111 - Nie deklarowałem, że pomogę. Pozwoliłem sobie jedynie na komentarz. Faktem jest bowiem, że GRFS padł ofiarą komentarzy, że gra źle zoptymalizowana - u mnie miód. Teraz A3 - to samo. Cóż jeżeli należę do wybrańców Ubisoftu to Bogu dzięki. Wracając na ziemię... moja specyfikacja sprzętu jest słabsza od niejednego utyskiwacza. Zanim zaś zaczniesz odmawiać wiedzy nt. komputera... a zresztą, skoro takiś mądry... powodzenia.

23.11.2012 17:15
odpowiedz
michellino
50

Kam9111 - Oto ja, szczęsny posiadacz i7, GTX560Ti, tyle że ostatnio dokupiłem pamięć do 12 GB Ram (lecz pamięć jest bardzo tania, żaden więc zamach stanu na kasę). I gra działa jak marzenie na maksymalnych ustawieniach. Powiem tak, z mojego doświadczenia, obserwacji moich kolegów, ich kolegów, etc. wynika, że problemy techniczne z programami wynikają najczęściej z zaśmiecenia przez użytkownika systemu przez chaotyczne i bajzlowe instalowanie tysiąca kłócących się ze sobą lub obciążających aplikacji. Skoro żyją na śmietnisku tedy brną przez śmietnisko. Bo niestety posiadać Peceta trzeba umieć. Z konsoli nijak nie uczynisz kloaki a pecet to po prostu własna, wolna, użytkownikowi tylko poddana domena.

23.11.2012 09:11
michellino
50

Teza publikacji moim zdaniem nieco nie w deseń. Przede wszystkim jestem zdecydowanym przeciwnikiem krytykowania i piętnowania z tytułu podejmowania takiego a nie innego sortu gier. Faktem jest jednak że wszelkie symulatory Farm etc. rodzą olbrzymi znak zapytania pt. co właściwie niby ten produkt oferuje, gdyż nie oferuje de facto nic, a więc drugie pytanie: po co w to grać? Z fanów tego typu produkcji się nie naśmiewam lecz pozostaję głęboko zdumiony. Natomiast ETS2 to jednak zupełnie inna liga. Gra jest fantastycznie dopracowana, tak graficznie (na najwyższych detalach) jak i koncepcyjnie oraz gameplayowo. Tym samym zdumienie może przybrać inny charakter i nie polega na pytaniu "ożesz ale knot po co w to grać?" lecz "gra świetna tylko co jest fajnego w jechaniu ciężarówką?" Innymi słowy pytanie nie dotyczy jakości produktu lecz meritum gry. (Pytanie to wybrzmiewa jeszcze mocniej przy symulatorach pociągów). Ja jestem oczarowany - subiektywnie (choć prawda że w serii symulatorów ciężarówki to od lat pierwsza gra wydobywająca się z niemocy uproszczeń i dalece budżetowego dziadostwa). Obiektywnie, zaś pragnę jeszcze raz podkreślić, że ETS2 to zupełnie inna liga niż tzw. symulatory wszystkiego. To solidna gra z wyższej pułki tyle że na offowy temat.

13.11.2012 20:31
odpowiedz
michellino
50

CHCIELIŚCIE ZMIAN TO MACIE! Oceniam tylko singla i tylko na tle porównawczym innych CoDów. Męczony jękami malkontentów Treyarch postawił na pewne odstępstwa od standardu i wyszło szydło z worka. Filmowy nastrój CoD'a to delikatna konstrukcja, której każde przeinaczenie czyni grę dalece średnią. Innymi słowy "ciasnota gameplaya" i tsunami innych minusów i uproszczeń da się "zapić" jedynie porządną sztormową falą filmowego miodu. Gmeranie w tym zakresie uczyniło fałszywe nuty głównym składnikiem utworu. Po pierwsze: Treyarch ma tendencję do przynudzania w cut scenkach oraz interaktywnych fragmentach pt. postać się podnosi - klęka - podnosi - szumi jej w głowie - pada - wstaje - obraz się kiwa - ktoś na nią macha itp. Zawsze było tego dużo, tu jest lawina. Po drugie Strike Force: misje stanowią zapchaj dziury na zasadzie walka na arenach z botami, a więc lekka żenada pt. kampanii starczy na kilka godzin więc sztucznie ją wydłużmy. Po trzecie próby quasi misji otwartych (vide Afganistan) - widać inspirację pustynną misją z BFBC2, lecz takie rzeczy trzeba umieć robić. W BO2 to chaotyczna zabawa w berka na koniach. Wszyscy ganiają nic z tego nie wynika, klimat siada głupota goni głupotę. Po czwarte: wydaje się, że Treyarchowi brakuje pomysłów. Jednocześnie myślę że popełnili błąd stawiając na rozwiązania jedynie pozornie atrakcyjne. Akademicki przykład tego rodzaju wpadki to Desmond w AC (czemu nie mogła być to gra tylko historyczna o walkach assasynów z Templariuszami? Tego chyba nawet deweloper nie wie i pluje sobie w brodę.) W BO2 błąd polega na połączeniu przeszłości z przyszłością. Wiadomym jest powszechnie, że Cod zawsze plusował filmową wariacją ale na tematy autentyczne lub wariacje współczesne lecz możliwe. Przyszłość natomiast to rządy Crysisa, HL, i wielu innych produkcji w swej kategorii nie do pobicia (ba nawet najnowszy Syndicate może mieć satysfakcję). Błąd Treyarch, błąd. Kończąc należy podsumować, że BO2 to gra strasznie bezpłciowa. Posłuch malkontentów sprawił, że ręka sama sięga w kierunku deinstalacji i powrotu do MW3, którego singiel był klasyczny, dynamiczny, świetny. Bo powiedzmy szczerze... multi to zawsze kwestia gustu. To co zaś bezspornie było atutem CoDów to raz lepsze raz gorsze single lecz niezmiennie trzymające wysoki poziomi rozmachu i emocji. To jak rollercoster, gdzie każda jazda daje to samo odczucie ale nie szkodzi dopóki jazda jest każdorazowo faktem. Tymczasem BO2 ot sobie popykuje bez adrenaliny, co gorsza - niemalże przynudzając. Wielki krok wstecz. Do tego trzeba dodać jeszcze jedną niespodziankę in minus. Projektowo i graficznie BO2 wygląda zdecydowanie biedniej i gorzej niż MW2, BO, oraz MW3. WHY? Podejrzewam, że kasa. Po raz pierwszy na PC wyszedł po prostu port konsoli 1:1. I chyba proroczo wieszczyło TVGRY upadek CoD'a. Dla mnie była to singlowo marka zawsze mocna. Od teraz stała się jedną z ofert multiplayera, za którego specyfiką ja akurat nie przepadam. Tym samym dla mnie CoD is dead. Przynajmniej od Treayarcha (a żal bo WAW ceniłem bardzo wysoko). Szkoda, lubiłem.
P.S. W pełni popieram post Soulmana [344]. Absolutnie niedoceniony Ghost Reacon Future Soldier roznosi w tym roku singlowo konkurencję na atomy.

03.11.2012 09:30
odpowiedz
michellino
50

Gratuluję nowemu prowadzącemu. Wreszcie człowiek, który płynnie i stylowo potrafi budować improwizowaną wypowiedź dobrym, erudycyjnym językiem oraz prawidłową składnią zdania. I w tym faktycznie jest podobny do Krzyśka. Bardzo dobrze. Te cechy powinny charakteryzować każdego redaktora portalu video. Niestety to zdecydowana rzadkość. Gratuluję raz jeszcze.

31.10.2012 15:22
michellino
50

Zdecydowanie J.J. Abrams. Po pierwsze to znakomity rzemieślnik z polotem do technikaliów, efektów i rozmachu przy jednoczesnej smykałce do znakomicie skrojonych przygodowych scenariuszy. Po drugie zapalony wielbiciel SW, co deklarował dalece ryzykownie reżyserując Star Trek. Po trzecie produkcją marki zajmuje się K. Kennedy, która jak wiadomo jest producentką chyba wszystkich filmów Spielberga od Poszukiwaczy zaginionej Arki, gdzie zaś Spielberg tam i Lukas, zaś J.J. Abram to nijako ich współczesny wychowanek Czemu ani Mistrz S. ani padawan A. nie zaprzeczają lecz raczej podkreślają. Jedyne pytanie to czy fakt związania J.J. Abramsa z marką Star Trek nie zamknie mu paradoksalnie grodzi do SW. Producenci mogą się obawiać tendencyjnego spojrzenia prasy, że Abrams to taki wyrobnik od reanimacji kina SF, a ponadto być może będą chcieli odciąć się wydatnie od serii Star Trek a wtedy sukces Abramsa stanie się paradoksalnie kulą nogi. Oby nie. Facet byłby zdecydowanie najodpowiedniejszym człowiekiem na fotelu reżysera sagi.

29.10.2012 23:30
odpowiedz
michellino
50

Lukas172 - Ktoś kto nie wychodzi poza trójcę CoD, MoH, BF istotnie tkwi w zapętleniu i się smuci a dni jego szare a pies moczy mu się w łóżko. Ja natomiast nie bez kozery wskazałem na Crysis1, wsze Stalkery oraz Far Cry 2 jako tytuły absolutnie odmienne, tj. z syndromem Coda nie mające nic wspólnego. Dyskusje na temat FPS z niewiadomych przyczyn redukuje się tylko do komparatystyki Cod - MoH - BF. To spojrzenie słuszne... gdy jest się księgowym. Gdy jednak jest się graczem, zakres ww. tytułów to jedynie promil w morzu opcji i alternatyw (w singlu). Co więcej Crysis1, FC3, czy STALKERY to bynajmniej nie przeszłość. Borderlands 2 już jest a Far Cry3 na horyzoncie, za nim zaś w kolejce Crysis 3 (miejmy nadzieję powracający w koncepcyjne ramy cz. 1). W między czasie jest też GRFS (choć to tps). Gdybym chciał dalej wymieniać gry z innej ligi lecz niezmiennie tchnące zdrojem czystej przyjemności to wymieniłbym z pewnością Bullet Storm czy Singularity. I mógłbym tak dalej i dalej. Zapytam jednak: czy to mało? Jeżeli tak to współczuję bo omija Cię kawał znakomitej rozgrywki, zaś zamiast endorfin płynących z kapitalnej zabawy Twa wanna zaprasza do kąpieli we wrzącej goryczy permanentnego niedosytu, zgorzknienia oraz krytykanctwa. Prawda zaś jest tak, ze gdyby graczom, z tzw. "złotej epoki, gdy gry miały polot" pokazać dzisiejszy asortyment oniemieliby z zachwytu.

29.10.2012 17:30
odpowiedz
michellino
50

Mówiąc niezmiennie o singlu... MoH 1 był świetny, MoHWF jest bardzo dobry (brak spektakularności typu waląca się wieża, wybuchające bomby atomowe zaliczam na plus jako element konwencji opowieści na serio). CoDy1,2, MW1, WAW, BO1 oraz MW3 znakomite. BF Bad Company 2 - znakomite również. Tylko MW2 oraz BF3 kuleją - MW2 przez kompletny brak logiki oraz rozbuchane "ego", BF3 przez brak czegokolwiek poza dobrą grafią. Wychodząc jednak poza klisze porównawcze BF a CoD a MoH pozwolę sobie westchnąć w następujące sposób... ale CRYSIS 1 to była gra! Ale każdy ze STALKERów, to były gry! Ale FAR CRY 2 (tak tak wiem respawny na posterunkach itp. niemniej jednak) to był genialny shooter! Ale BORDERLANDS 1 i 2 to dopiero tytuły. Po co o tym wspominam? Po pierwsze w moim mniemaniu każdy z ww. tytuł deklasuje o kilka długości przenajświętszą trójcę, po drugie tak naprawdę żyjemy w szczęśliwych czasach. MoHWF wcale nie jest zły. To raczej gracze cierpią na klęskę urodzaju. Zamiast więc kląć, pluć i hejtować (choć w przypadku MoHWF mój pierwszy wpis był dramatyczny, sprawiedliwość oddałem dopiero postem kolejnym) wolę cieszyć się w duchu, że mam taki wybór i grać grać grać. Bo ledwo ostygło iście znakomite GRFS, a już za rogiem czyha FC3. Po prostu ZŁOTY WIEK!

28.10.2012 09:51
odpowiedz
michellino
50

Dla mnie 18 wheel of steel (które pokochałem miłością absolutną za klimat i odpływ przy muzyce country) zakończyło się na etapie Pedal to the Metal właśnie. Z niewyjaśnionych przyczyn wszystkie pozostałe części to równia pochyła zarówno w sferze rozrywki (vide mechanika jazdy oraz całkowicie zredukowany do minimum element prowadzenia firmy) oraz grafiki. Ta druga miała dla mnie znaczenie KOLOSALNE, gdyż jak wspomniałem !8 wheel to przede wszystkim niesamowity klimat rozrywki zaś element symulacyjny ma znaczenie o tyle, że ten klimat pomaga budować. Klimat zaś to jednak w tym przypadku również GRAFIKA. Nie rozumiem co powodowało twórcami że we wszystkich kolejnych częściach odeszli w kierunku plastikowo-świecidełkowym. I tak to trwało do czasu... Euortrack Simulator 2. Na razie puściłem demo i... ze wzruszenia aż siadłem: znowu ciekawy rozwój firmy, znowu długie trasy, a nade wszystko znowu widzę że jestem w kapitalnie oddanej ciężarówce, która mknie przez wreszcie WSPANIALE WYGLĄDAJĄCE trasy. The best of Kenny Rogers zagościło w radiu. Jadę... A po pierwszym Jadę po sklepu po pełną wersję. Rezurekcja stała się faktem.

26.10.2012 21:04
odpowiedz
michellino
50

Odwołuję poprzedni post! Problem rozwiązałem. Po wygenerowaniu nowego klucza, nie wolno gry instalować poprzez uruchomienie instalacji z płytki i następnie aktywację produktu, lecz wpierw należy aktywować nowy klucz w steamie. U mnie w każdym razie zadziałało.

26.10.2012 20:51
odpowiedz
michellino
50

UWAGA!!! Gra kupiona w pudełku ma zły klucz steam (o ile wiem to nie tylko mój przypadek). Na stronie CDP.pl istnieje możliwość wygenerowania nowego kodu o prawidłowej liczbie znaków po dokonaniu uprzedniej rejestracji gry, tyle że... kod ten też nie działa. Czy ktoś wie jak problem rozwiązać. Na stronie CDP są tylko telefony do pomocy technicznej a ta jest czynna od poniedziałku. YEAH!

26.10.2012 15:05
odpowiedz
michellino
50

Cóż, kilka postów wyżej nawarczałem na MoH'a, że zły, że koszmarny. Czas przyznać się do pomyłki, czas powiedzieć "przepraszam", i oddać Cesarzowi co cesarzowe. Skończyłem singla... wpierw żal... Danger Close, do jasnej cholery dlaczego na początek daliście tak marne misje, skoro pierwsze wrażenie jest tak ważne?! Fakt jest bowiem taki, że do filipińskiej sekwencji z ostrzeliwaniem się na pontonie włącznie gra robi ot takie sobie wrażenie. Potem jednak zmienia oblicze diametralnie na każdym polu: 1) lokacje są zrobione z rozmachem i dbałością o szczegóły, 2) grafika pokazuje zęby zmiatając BF3 za wydmę, 3) kończą się męczące tunelowe skrypty a zaczyna mięsisty shooter na jakiego liczyłem, na jakiego czekałem i jaki w końcu był mi dany, 4) fabuła staje się jednoznaczna, emocjonująca, wyrazista i logiczna... i ta kula śniegu rozpędza się już tylko coraz bardziej. Dodatkowy acz olbrzymi plus za sekwencje jeżdżone, gdyż po pierwsze nie jest to ot jakaś tam wstawka a'la samoloty w BF3 lub apache w MoH 2010 lecz pełnokrwista ścigałka (zwłaszcza Dubaj), po drugie DC nie poszli na skróty wrzucając byle jaka mechanikę jazdy tylko sięgnęli po tytana w postaci NFS Shift (ruch kamery, efekty zderzeń, mechanika jazdy) - MISTRZOSTWO! Ponadto filmiki między misjami bardzo sycące. Co więcej, bez kretyńskich łapatologizacji. Ktoś mógłby rzecz, że znowu amerykański patos, ja rzekłbym, że patosu uniknięto a treść filmików nie dość, że jest spójna i dopełniająca całości gry w sposób doskonały, to ponadto unika typowego patosu, prezentują jego elegancką odmianę zaproponowaną ze smakiem. Cóż się będę rozpisywał... Pomimo wstępnego jęku wyrażonego na progu pierwszych misji w singlu MoH WF nie zawodzi absolutnie i w ostatecznym rozrachunku staje się grą w moim odczuciu wybijającą się ponad CoD'y, ponad oczywiście BF3 i stający dumnie ramię w ramię obok MoH'a 2010 (którego jestem wielkim fanem). Pozostaje mi jedynie postulować: DAJCIE SZANSĘ SINGLOWI! PRZEJDZIECIE FILIPINY! W przeciwnym razie utracicie jeden z najlepszych shooterów na rynku - oczywiście wszystkie peany i zachęty kieruję pod adresem singla. To co ma miejsce w multi nadal pozostaje dla mnie wielką zagadką.

25.10.2012 08:38
odpowiedz
michellino
50

eJay - Mistrzu! Zaprawdę rozróżniam cutscenkę od gameplaya. Po prostu miałeś to szczęście, że np w momencie gdy kompan rzecze coś w stylu "zabij go nie widzi nas" to zareagowałeś tak jak przewidzieli autorzy czyli strzeliłeś z odpowiedniej odległości prosto w gościa. Ja natomiast chciałem przejść bokiem i strzelić nieco z oddalenia. I... na bok nie mogłem nawet się za bardzo rozejrzeć więc pozostał strzał z odległości... jeden,... drugi,... trzeci... myślę człowiek z żelaza? Podejdę przywitam się. Podszedłem prościutko na magiczną odległość i w końcu osiągnąłem satysfakcję (zauważ, że skoro mogłem się poruszać to nie była mroczna cutscenka). Oczywiście, że w grze da się rozglądać w czasie akcji. Nie chodziło mi o ogólny brak swobody a jedynie o proporcje między stanami swobody a ubezwłasnowolnienia.

25.10.2012 01:13
odpowiedz
michellino
50

Szok!... ale po kolei... W sumie muszę za kilka godzin wstać do pracy jednak czekałem na 00:01 i godzinkę pograłem. I skoro tak się poświęciłem muszę to powiedzieć: BOŻE ALE KOSZMAR!!! W singlu jeszcze jako tako wygląda, tyle że singiel CoDa przy singlu w MoH'u WF to niemal sandobox. W MoHu nie tylko idę tunelowo ale również tunelowo kręcę myszką - TAK! Rozglądać można się tylko w momentach przewidzianych przez dewelopera. Multi zaś to jakiś koszmar estety, skąd oni wzięli tę grafikę toż to wygląda 1000x gorzej niż jakikolwiek CoD z jakiejkolwiek epoki, zaś po przesiadce z BF3 można dostać zawału i wrażenia, że gra się w jakieś free to play. Serio zapomniany, lecz grywalny onegdaj BF w wersji free to play prezentował się lepiej. Płaczę. Tak płaczę. MoHa 2010 uwielbiałem. Kampanię uważam za jedną z najlepszych w FPS'ach, zaś w multi wymaksowałem każdą klasę - bo miało klimat i pozwalało na silną immersję. Tymczasem MoH WF to koszmar nie tylko fana części poprzedniej lecz fana FPS w ogóle (i to takiego co wiele potrafi znieść i nie hejtuje EA na każdym kroku). Skąd taka masakra? Wydaję mi się że efektywny frostbite jest po prostu trudnym narzędziem, i o ile DICE śmiga na nim niczym baletnica, to śmigać tak potrafi tylko DICE. Wspomnijmy że w MoHu 2010 singiel był robiony na autorskim silniku Danger Close (albo był to UE3 - nie pamiętam) i efekt był 1000x lepszy, zaś w niektórych sekwencjach zdumiewająco znakomity. Multi zaś robiło DICE. Teraz w imię unifikacji narzędzi DC miało pracować na obcym lecz jedynie słusznym silniku i jest! Panie Panowie oto ON! PŁACZ I ZGRZYTANIE ZĘBÓW!!! Dzięki Bogu za dodatki do BF3!

23.10.2012 18:26
odpowiedz
michellino
50

Sarkazm odnośnie patcha w dniu premiery uważam za bezmyślne utyskiwanie. Z trojga opcji: 1) premiera później z patchem zintegrowanym, 2) premiera obecnie bez patcha, 3) premiera obecnie z patchem - opcja nr 3 jest zdecydowanie najkorzystniejsza dla kogoś kto nie tyle jest fanem wyimaginowanych principiów typu "skandal, że gra ma błędy które developer niezwłocznie naprawia", co po prostu wreszcie chce zagrać. Ponadto tego rodzaju komentarz świadczy o niewiedzy Autora nt. procesu wydawniczego lub, co gorsza o tendencyjności poglądów, ignorujących rzeczoną wiedzę.

18.10.2012 00:38
odpowiedz
michellino
50

Dodam tylko że wreszcie zagrałem i ukończyłem GR Future Soldier. Niezwykle ubolewam nad faktem, że Ubi tyle napsuło marketingowo koło tego tytułu (vide obietnice funkcjonalności XP) Kampania GRFS moim zdaniem zjada na śniadanie na obiad i kolację każdego CoD'a, BFBC2 o BF3 nie wspominając. Bardzo żałuję, bo grę okrasił zapach kwasu niedochowanych obietnic co jak sądzę zaważyło na sprzedaży i co za tym idzie na ewentualnej kontynuacji której nie będzie a jeżeli będzie to zapewne nie w takiej postaci jaką gra prezentuje obecnie. Wielka szkoda bo dawno nie grałem w tak fascynujący i genialny gameplay'owo tytuł. Polecam z całego serca.

17.10.2012 16:25
michellino
50

Świetny zwiastun. Do nowego CoD'a podchodziłem na zasadzie: pewnie kupię ale, ech, czy to konieczne musi dziać się w przyszłości?. Lecz teraz kupię z największą przyjemnością dla samej dynamiki singla. Co być może istotne zainstalowałem wreszcie Win7 i rzecz jasna na dzień dobry BF3. JEZU! Co za nuuuuda! (aczkolwiek przed multikiem niezmiennie dla Dice chylę czoła). Po takiej rozgrywce CoD jest niczym rześki spacer po wyjściu z zatęchłej ospałej sali. Wracając jednak do CoD'a mam wrażenie że Treyarch mężnieje. Zresztą osobiście CoD WAW jest wg. mnie trzecią po MW1 i CoD2 grą w rankingu serii.

10.10.2012 20:15
odpowiedz
michellino
50

Błagam nie zaśmiejcajcie fajnej stronki blogowej byle nomen omen gównem. Koncept "dowcipu" mega antyczny do tego stopnia, że stworzono na ten temat nawet animację. Filmik pt. Teza.
http://www.youtube.com/watch?v=sdS1QjnujE0

05.10.2012 22:13
odpowiedz
michellino
50

Del... The ring must be destroyed!

29.09.2012 00:07
odpowiedz
michellino
50

Absolutnie i całkowicie zgadzam się z recenzją. 9/10 jak nic. NAJWIĘKSZE ZASKOCZNIE ROKU IN PLUS. Wychodząc z kina miałem wrażenie że byłem na kinie europejskim (w pozytywnym słowa tego znaczeniu) a tu proszę informacja że film jest brytyjski... i wszystko jasne! Film stanowi olbrzymie zaskocznie. Wiele na plus a w szczególności niesamowite zdjęcia i koncepcje scen nie mające nic wspólnego z hollywoodem a raczej z grą dymów i świateł Łowcy Androidów (R.Scott to wszak brytyjska szkoła). Świetne dialogi w tym sensie, że są minimalistyczne. Postacie nie opowiadają co robią tylko po prostu to robią. Przypomina mi się styl Miami Vice Michela Manna i wrzucenie widza na zasadzie reporterskiej obserwacji w niemalże dokumentalną obserwację akcji. Dialog ucięty do minimum - bravo absolutnie niespotykane w dzisiejszym durnym kinie rozrywkowym. Ostrzegam jedynie przed burtalnością która dalece odbiega od hollywoodzkich produkcji i ma wydźwięk zdecydowanie właściwy dla kina starego kontynetu. Sumując - polecam. W szczególności dla tych, którzy lubują się w estetycznym mariażu obrazu i muzyki.

24.09.2012 18:02
odpowiedz
michellino
50

davis - > Instaluje sie pod Steam'em więc chyba musi. Nie znam sie na tyle czy istnieje mozliwości instalacji poza steamem, ale na 99,99% nie istnieje.

23.09.2012 19:35
odpowiedz
michellino
50

MarcusFenix - > Pudełko nabyłem w Empiku w Galerii Krakowskiej - cena 139 zł. Fakt, że ani w Saturnie ani w MM nie widziałem. Być może Empik ma jakąś wyłączność. Protoype 2 obecnie też można już nabyć tylko w Empiku.

22.09.2012 13:41
odpowiedz
michellino
50

Lokatyyy -> Stwórz na pulpicie skrót steama (jako odrębną ikonę od ikony steam) kliknij na tej ikonce "własciwości" i w polu element docelowy wpisz F:\Steam\Steam.exe -install N: Przy czym oczywiście F:\Steam\Steam.exe to jest moja ścieżka do pliku steama więc ty musisz wpisać własną lokację natomast N: to jest moje oznacznie napędu DVD i tu też musisz wpisać własne ozaczenie. Następni wkładasz płytę. Jeżeli gra zacznie się z automatu instalować to wyłączasz instalację. Klikasz na nową ikonę steama i steam zaczyna szybką instalację z napędu. Powodzenia

07.09.2012 10:59
odpowiedz
michellino
50

Schiffer -> Dużo straciłeś porzucając zadania poboczne tym bardziej że nawigacja istnieje. W menu zadań (tab w menu mapy) trzeba wybrać zadanie które cię interesuje i enter. Zadania poboczne na mapie pozostają oznaczone niebieskim punktem (nie mylić z fioletowym znacznikiem kruka).
Grę ukończyłem w stylu "delektuję nie pędzę" w 30h. i daję jej zdecydowane 9/10. entuzjazmem na temat tego co mnie zachwyciło zająłbym całego posta więc przewrotnie o trzech kwestiach tamujących 10/10. Po pierwsze: loot a więc i wdziankowo-orężna personalizacja bohatera wymusiły cutscenki na silniku gry, a te zawsze pozostają dalece ograniczone względem odrębnych animacji (zazwyczaj: ujęcie na jednego / ujęcie na drugiego). W cz. 1 pojawienie się jakikolwiek postaci fabularnej stawiło absolutne mistrzostwo reżyserii, klimatu, kadru, MEGA! Cz. 2 jest z konieczności tego atrybutu pozbawiona. Osobiście żałuję, z przyjemnością wymieniłbym 200 dane mi kos na tak fantastyczne filmiki jakie były w części pierwszej. Po drugie: Stworzyciele. W cz. 1 byli wspominani jako coś przedwiecznego pradawnego, eony eonów przed radą spopielonych etc. Oczekiwałem czegoś niemniej adekwatnego projektowo i skalą. Tymczasem zaimplementowano szkockie krasnoludy w zielonej krainie. Ech. Przetrawienie akurat tej umowności zajęło trochę czasu. W końcu po trzecie: finał. Nie wiem co jest z tymi deweloperami, ale co gra to finał okazuje się nieadekwatny skalą i jakością do całości (wyjątek Spec Ops the Line). W przypadku DS2 finał nie jest zły ale tak krótki i łatwe że pytanie WHY? samo rwie się na usta. Tym bardziej, że nie trzeba było gwoli reparacji wymyślać i dorabiać cudów jak w ME3 (któremu zaduszenia teorii indoktrynacji nie wybaczę), lecz wystarczyło rozbudować finał na miarę części 1. No i oczywisty a wskazany uprzednio brak klimatycznych filmików wieńczących dzieło. Jeżeli trzecia część będzie łączyła koncepty cz. 1 i 2 drugiej dostaniemy arcydzieło na miarę 11/10. Swoją drogą mam nadzieję że tak będzie. Na finał krytyki chcę sprawę bowiem postawić jasno DS2 to jedna z najlepszych gier w jakie grałem w tym roku . Żeby nie było wątpliwości – REWELACJA!

30.06.2012 00:16
odpowiedz
michellino
50

... minęło kilka godzin... Przyznaję autorewizyjnie - trochę odleciałem poprzednim postem, zwłaszcza względem Wiedźmina i ME, ale poza tym doprawdy wszystko się zgadza. W przestrzeni shooterów SPOP: TL nie ma, moim zdaniem, sobie równych. Przepych tej gry daje o sobie znać wzrostowo wraz z każdym przebytym etapem. Wciąga, oj wciąga.

30.06.2012 00:13
odpowiedz
michellino
50

xxx821- to super! Wierze Ci i trzymam kciuki. W końcu gierkę kupiłem im więc lepsza tym więc lepiej i dla mnie :)
lubie_grac - "Dewastację" odniosłem właśnie do technikaliów, ale skoro mówisz, że Ghost się sprawdza to po pierwsze cieszę się, że się dobrze bawisz, bo po drugie rodzi to nadzieję, że wszyscy inni którzy w grę nie grali (w tym ja) bawić się będą równie dobrze. Oby do patcha XP. W każdym razie pozdrawiam i dzięki za odpowiedź oraz uwagi. A Spec Ops niezmiennie polecam :) Ale subiektywnie, subiektywnie...

29.06.2012 21:47
odpowiedz
michellino
50

lubie_grac: W pełni szanując Twój pogląd, nie zgadzam się. Spec Ops uważam za krytykowane tendencyjnie. Wpis był absolutnie autentyczny, aczkolwiek w pełni subiektywny. Obiektywne zaś jest jedno - Ghost zostal formalnie zdewastowany na całej długości, podczas gdy SPOP:TL działa perfekcyjnie (w singlu).. i gra mi się w niego z olbrzymią przyjmnością. A co wszak jest fantastyczniejszego niż przyjemność czerpana z zabawy. Cieszę się więc i polecam. Polecam szczerza ale oczywiście subiektywnie.

29.06.2012 20:25
odpowiedz
michellino
50

roach18 - Będzie when it's done. Niestety. Mam ten sam zgryz. Kupiłem grę, mam XP i czekam. Tyle że kupiłem świadomie, tj. poczytałem na forach że ubi wypuści łatkę w terminie "few weeks". Klikam sobie więc co jakiś czas na ikonę gry, ale aktualizacji brak. Gdy łatka się pojawi aktualizacja będzie automatyczna. Pozostaje zatem czakać... z miesiąc? Póki co polecam Ci - jeżeli zostały Ci jeszcze fundusze - Spec Ops: The line. Nabyłem go jako swoisty substytut Ghosta a tymczasem objawił się jednym z lepszych tytułów tego roku. Gram,, myszka płonie i zasadniczo jestem szczęśliwy i bawię się lepiej niż przy Maxie Payn'e 3. dodam, że Wcale nie jestem przekonany czy Ghost w ogóle doskoczy do poprzeczki satysfakcji, którą w moim osobistym rankingu ustawił Spec Ops.

29.06.2012 19:36
odpowiedz
michellino
50

Wpierw teza - GRA REWELACYJNA! Teraz uzasadnienie. Czytałem słuchałem, ogłądałem, że SPOP:TL to przeciętniak i w ogóle. Co więcej ściągnąłem demko i generalnie moje odczucia nie różniły się od przytoczonego poglądu. ... Jakże się myliłem. Gry jescze nie ukończyłem, ale póki co jest to jedna z najlepszych produkcji w jakie kiedykolwiek grałem. Co mnie zachwyciło: 1) przede wszystkim fabuła. Wiedźmin czy ME2 oraz 3 niestety zostały wyzwane na pojedynek przez shooter'a - kto by pomyślał? Jest w tej grze scena, która przebija wszystko co do tej pory w grach emocjonalnie było mi dane odczuć, tj. scena zrzucenia fosforu oraz przejście szlakiem ofiar. Poza wszystkim SPOP:TL to od dawna nie pomny wyjątek, że gra nie jest adresowana do dzieciaków lecz ma moc dorosłej brautalnej fabuły, przy czym nie chodzi o brutalność typu: "wypruję Ci jelita piłą oraz dobiję pęcherz granatem" lecz brutalność emocjonalną; 2) projekty i lokacje - uważam, że projekty lokacji czynią grę niepowtarzalną oczywiście: "de gustibus.." ale jestem zdecydowanie na tak; 3) oprawa graficzna - dla mnie mega. Co prawda gram na roz. 1920/1200 co powoduje że wszystko jest jak żyleta, ale absolutnie nie zgadzam się, że to kategoria przeciętniaka (np. rewelacyjne efekty cząsteczkowe). SPOP:TL to absolutny top AAA typu Gearsy, czy Alan Wake. Mała polemiczna dygresja: moim zdaniem graficznie i projektowo gra bije Maxa Payna na głowę; 4) Gameplay - perfekcyjnie prawidłowy co w połączeniu z ww. zaletami czyni całościowo grę kapitalną. I w końcu: 5) postaci - dla mnie bomba w tym sensie, że twórcy udźwignęli obowiązek stworzenia postaci autentycznych. Finalizując, żaden tam sezon ogórkowy, po prostu HIT.

26.06.2012 18:37
odpowiedz
michellino
50

Limbo92 - Nie podba Ci się praca Krzyśka i Marcina lub całego GOL'a to nie wchodź na stronę. Ale jak już tu jesteś to przede wszystkim na kolana dzieciaku i dziękuj chłopakom że chce im sie prowadzić kapitalny portal, dzięki czemu mamy możliwość darmowego wglądu do różnych kapitalnych materiałów (vide E3). Jeżeli natomiat gdzieś popełniają błąd, oczywiście warto zwrócić uwagę... ALE KULTURALNIE! Więc póki co dzieciaku na kolana i zanim zaczniesz dziękować za dobrobyt, to na początek przepraszaj za chamstwo!

23.06.2012 19:08
odpowiedz
michellino
50

Ha Ha! Marcin: "Dlaczego ja gram jako Robin a Ty jako Batman?", Krzysiek z mrocznym uśmiechem: "Zastanów się..." :)))

23.06.2012 18:58
odpowiedz
michellino
50

Ależ Marudy! Facet się przejęzyczył a wy niemalże niczym biblijny tłum wznosicie okrzyki a'la "ukrzyżuj go! ukrzyżuj go!". Albo jesteście megafrustratami albo megazadrośniakami. Gdybyż jeszcze korzystanie z zasobów GOLa była obowiązkowo płatne, ale płatności są opcjonalne. Mariusz kleci bardzo dobre filmiki, ale i tak trzeba go omusztrować. Bo Wy Wielkie Wetereny a no marny kot. Co za typowo polski "spiryt"... Proponuję następnym razem śledzić, czy Mariusz na pewno dobrze stawia akcenty w słowach.

21.06.2012 20:49
odpowiedz
michellino
50

ALE JESTEŚCIE MARUDY! Nie podoba się UE3, nie podoba się brak Marcusa, nie podoba się Chmielarz... żaden to powód głoszenia haseł "po co robią tę grę?". Po to żeby Ci co zamiast marudzić potrafią się bawić mogli się bawić. Nie podba się, proszę bardzo - nie kupujcie. Ale czemu negować fakt powstania gry? Że powstaje to świetnie. Świetnie dla tych co nie stękają na byle co lecz po prostu się zagrywają. Pozostałym pozostaje depresja i zółć na żołądku. Na zdrowie.

12.06.2012 15:38
odpowiedz
michellino
50

TYLKO NIE KONIEC! Zupełnie nie rozumieim dlaczego wszystkim tak koniecznie zależy na finale przygód Desmonda. Powiem wprost Desmond mnie w ogóle nie obchodzi. I staram się szerokim łukiem omijać to co w AC współczesne. Natomiast reszta... bajka. Jeżeli AC3 będzie finałem całości to tym samym będzie to gamingowy dramat. Jest jeszcze tyle epok i miejsc, w których chciałbym poprzebywać np. Francja Wielkiej Rewolucji, Rosja Rasputina, Anglia Tudorów, Meksyk Corteza. Ubisoft posiada zaś niesmowity dar detalicznego malowania historycznych światów. Poza tym tego rodzaju gier po prostu brak. W konsekwencji - mimo pewnej powtarzalności gamplaya - każda z gier jest cudowna i niepowtarzalna jako podróż przez epokę i historię. Tak więc końcowi serii mówię zdecydowane NIE. Bo co potem, milion strzelanek, milion postapokalips, milion wojen z zombii? Mistorzwie z Ubiosoftu tym razem proszę i błagam - dójcie mój portfel!

26.05.2012 20:14
odpowiedz
michellino
50

Grałem onegdaj. Gierka przede wszystkim stoi niesamowitym klimatem. Oczywiście toporność wynikjąca z silnika oraz charakteru indy ma znaczenie aczkolwiek twórcy kapitalnie przekuwają minusy na plusy dzięki projektom graficznym.
Powiem tak... filozofia gry przypomina mi gry typu X3 Reunion lub X3TC w tym sensie, że ma niesamowity klimat i możliwości ale trzeba czasu na naukę i obycie z systemem by wsiąknąć.

16.05.2012 06:43
odpowiedz
michellino
50

I jakie tak na prawdę jest to diablo (gry jeszcze nie kupiłem i nie wiem czy jest sens). Gdy opadła już kurzawa hype'u. Czy przypadkiem nie jest tak, że marka zaogniła apetyty bo onegdaj diablo było grą jedyną w swojej kategorii a obecnie to ot po prostu jeden z wielu h'n's? Pytam bo oglądając filmiki z rogrywek kompletenie nie rozumiem haseł typu "nadchodzi król" itp. Moim zdaniem Diablo 3 w niczym nie przewyższa innych gier tego typu np. Titan Quest. Bardzo bym prosił o jakieś konkretne argumentygameplaye bowiem na nic niesamowitego nie wskazują a cena robi swoje.

02.05.2012 09:33
odpowiedz
michellino
50

Na plus zdecydowanie... konie i Meksyk chyba:)
Poza tym bądźmy uczciwi. Gdyby ten sam filmik dotyczył gry pod innym tytułem wszyscy byliby poztywnie zaskoczeni. W pełni się jednak zgadzam Yabollem. Aż dziw, ze deweloperzy tak boją się odejść od utartych szlaków. Jest przecież tyle kapitalnych historycznych konfliktów, które mogłyby stanowić podstawę rozgrywki. A przecież AC dowodzi że warto.

25.03.2012 23:21
odpowiedz
michellino
50

TEORIA NIEJASNEGO ZAKOŃCZENIA
Bez względu na hejterske peany większości graczy ME3 twórcom kłaniam się głęboko w pas. Odważyli się bowiem na ruch, który jest zbyt obecnie niespotykany jako ryzykowny zarówno dla twórców filmowych jak i niekiedy dla twórców literatury (o twórcach gier nie pomnąc) - mistrzowie Bioware stworzyli zakończenie trudne intelektualnie, celem zrozumienia wymagające szczegółowej i wnikliwej analizy szerokiej gamy zdarzeń. Postrzgane wprost jawi się trywialnie. Rozpatrywane dedukcyjnie (przez pryzamt szczegółów) przewija pieluchy Incepcji i Memento.
W tym miejscu dodam, że jestem absolutnym zwolennikiem youtubowej koncepcji teorii indoktrynacji, która spaja wszystko w ramy logicznej wykładni. Jednocześnie jednak teoria ta czyni koniec ME3 nie tyle końcem co genialnym cliffhangerem.
Co więcej - osobiście uważam że film na youtubie jest niczym innym jak szeptanym marketingiem. Jego treść i montaż wymaga bowiem zbyt szczegółowej rejestracji różnych sekwencji z różnych konfiguracji poszczególnych sekwencji ME1 ME2 oraz ME3, by w tak krótkim odcinku czasu i tak profesjonalnie mógł tego dokonać zwykły użytkownik.
Innymi słowy moim zdaniem Bioware świadomie rozpaliło ognisko emocjonalnej dysputy wlewem benzyny, by ... w ciągu następnego miesiąca dokonać gigantycznego marketingowego gambitu wydając finał ME3
w formie patcha
- DARMOWO!

22.02.2012 09:16
odpowiedz
michellino
50

Forest1992 -> Niestety kwestia rzeczonego "Zadupia" jest w kontekście rynkowym polemiczna. Skoro bowiem wydawca mając świadomość, że brak polonizacji może obniżyć atrakcjność produktu decyduje się jednak na jej brak oznacza to tyle, że stosunkowo niższy dochód jest opłacalniejszy aniżeli inwestycja w lokalizację (innymi słowy egzemplarze gry są kupowane w tak małej ilości, że dodatkowe dzialanie zdeterminowane wyłącznie na polski rynek jest niekonomiczne). Całkiem serio napisałem o skrytej radości, że określone tytuły w ogóle wychodzą w naszym regionie. Ryzyko całokowiego wyłączenia rynkowego z zakresu okreśłonych tytułów wcale nie wydaje mi się bowiem nie realne. Proszę bardzo... niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego np. w Polsce nigdy nie ukazał się i to na zwykłym DVD Nixon Oliviera Stona. A film jest znakomity.

21.02.2012 08:52
odpowiedz
michellino
50

Szanowni obrażalscy, jak chcecie strzelać focha, że nie ma lokalizacji to strzelajcie.
Wasza strata. Produkt jest jaki jest chcecie kupować kupujcie nie chcecie nie kupujcie. Przestańcie tylko pisać głupoty w stylu nadęto-nacjonalistycznym pt. "ja Polak - mnie się należy". Widoczenie się nie należy bo się zwyczajnie nie opłaca. W takim przypadku dobrze, że w ogóle produkt się pojawia a nie jest regionalnie blokowany jak np. niektóre dodatki do ME2 lub (mój największy ból) Ostatni Mohikanin Michaela Manna w wersji Blu-rey. Niestey należy się pogodzić z faktem, ze choć macie fajny portal nt. gier mieszkacie w światowym zaścianku rynku gier komputerowych.

16.02.2012 21:19
odpowiedz
michellino
50

Gra znakomita! Gameplayowo świetna, graficznie i koncepcyjnie - rewelacja fabularnie - wzór dla fps (a więc jednak da się ciągle zrobić fps z kapitalną fabułą). Długość podstawowej kampani jest dla mnie ok, tyle że to mylne poczucie o tyle, że na kampani kampania wcale się nie kończy. Polecam powiązane z głównym wątkiem "vendetas" To tak jak gdyby producenci w głównym produkcie zawarli od razu dlc. Kapitalne i niespotykane. Gwoli zachęcenia powiem że szkotowi z latającą siekierą nawet główny bohater powinien zejść z drogi. Osobiście życzyłbym sobie jakiś spin off właśnie z tą postacią. Finalizując - produkt wart ceny i czasu.

28.01.2012 19:22
odpowiedz
michellino
50

Dajcie spokój.
Nie ma sensu konkurować z portalami filmowymi.
Co jednak ważniejsze nie wolno i nie ma sensu deprecjonować wartości najlepszego polskiego portalu o grach nawigując w kierunku szwarcu mydła i powidła.
Np. gwoli odwrotnego lecz jednak analogicznego przykładu Filmweb lekko śmieszy pisząc o grach i tym samym gdzieś tam sam sobie markę ucina.
Jak mówi klasyk: nie idźcie tą drogą.
Rozumiem blog Gameplay.pl jako blog ogólnokulturowy. Na gry-online wchodzę jednak w celu informacji o grach a nie po to by przesiewać informacje z innej branży (tym bardziej, że z informacjami branżowych portali z istoty swej niekonkurencyjne).

28.12.2011 00:26
odpowiedz
michellino
50

causal/hardcore - Wejdź do katalogu gry poprzez \WB Games\Batman Arkham City\Binaries\Win32\BmLauncher.exe. I uruchom grę przez plik bmlauncher.exe a będziesz miał dostęp do ustawień przez jej uruchomieniem.
Gwoli ułatwienia sobie życia dałem skrót do ww. pliku na pulpit i z niego odpalam grę.

25.12.2011 12:44
odpowiedz
michellino
50

Całej redkacji życzę najbardziej deficytowego towaru tj. po prostu świętego spokoju
oraz wiele inwencji i energii.
Myślę, że absolutnie nie zdajecie sobie sprawy jak wiele jest osób, które co prawda niezbyt uaktywniają się na forum, lecz dla których Wasza praca stała się ważną integralną cześcią każdego dnia.
Dziękuję za cały wkład i zaangażowanie w stowrzenie tak fantastycznego serwisu.
Trzymajcie się!

13.12.2011 17:30
odpowiedz
michellino
50

neXus --> Kto powiedział, że CDP działa nielegalnie? Podstawy prawne istnieją. Zupełenie inną kwestią jest natomiast czy w oparciu o istniejący stan prawny uda im sie skutecznie zrealizować dochodzone roszczenia.

Gwoli urealnienia dyskusji kilka podstaw prawnych (oczywiście prawa polskiego - nie wnikam w uregulowania międzynarodowe). Przede wszystkim podstawy prawne udostępnienia danych usługobiorcy usług sieciowych - ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną:

Art. 18.
1. Usługodawca może przetwarzać następujące dane osobowe usługobiorcy niezbędne do nawiązania, ukształtowania treści, zmiany lub rozwiązania stosunku prawnego między nimi:
1) nazwisko i imiona usługobiorcy,
2) numer ewidencyjny PESEL lub - gdy ten numer nie został nadany - numer
paszportu, dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego toż-
samość,
3) adres zameldowania na pobyt stały,
4) adres do korespondencji, jeżeli jest inny niż adres, o którym mowa w pkt 3,
5) dane służące do weryfikacji podpisu elektronicznego usługobiorcy,
6) adresy elektroniczne usługobiorcy.
2. W celu realizacji umów lub dokonania innej czynności prawnej z usługobiorcą, usługodawca może przetwarzać inne dane niezbędne ze względu na właściwość świadczonej usługi lub sposób jej rozliczenia.
3. Usługodawca wyróżnia i oznacza te spośród danych, o których mowa w ust. 2, jako dane, których podanie jest niezbędne do świadczenia usługi drogą elektroniczną zgodnie z art. 22 ust. 1.
4. Usługodawca może przetwarzać, za zgodą usługobiorcy i dla celów określonych w art. 19 ust. 2 pkt 2, inne dane dotyczące usługobiorcy, które nie są niezbędne do świadczenia usługi drogą elektroniczną.
5. Usługodawca może przetwarzać następujące dane charakteryzujące sposób korzystania przez usługobiorcę z usługi świadczonej drogą elektroniczną (dane eksploatacyjne):
1) oznaczenia identyfikujące usługobiorcę nadawane na podstawie danych, o których mowa w ust. 1,
2) oznaczenia identyfikujące zakończenie sieci telekomunikacyjnej lub system teleinformatyczny, z którego korzystał usługobiorca,
3) informacje o rozpoczęciu, zakończeniu oraz zakresie każdorazowego korzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną,
4) informacje o skorzystaniu przez usługobiorcę z usług świadczonych drogą elektroniczną.
6. Usługodawca udziela informacji o danych, o których mowa w ust. 1-5, organom
państwa na potrzeby prowadzonych przez nie postępowań.

Następnie przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zakres dozwolonego użytku:

Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

ALE UWAGA...

Art. 77.
Do programów komputerowych nie stosuje się przepisów art. 16 pkt 3–5, art. 20, art.
23 (...)

No i w końcu przepis regulujący odpowiedzialność cywilną:

Art. 79.
1. Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa:
1) zaniechania naruszania;
2) usunięcia skutków naruszenia;
3) naprawienia wyrządzonej szkody:
a) na zasadach ogólnych albo
b) poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie
z utworu;
4) wydania uzyskanych korzyści.
(...)

I teraz możemy dyskutować.

13.12.2011 16:04
odpowiedz
michellino
50

Dodam jedno spostrzeżenie, bo mam wrażenie że ów istotny szczegół w komentarzach ucieka. Rzeczone wezwanie stanowi wezwanie przedsądowe, tym samym nie powoduje wszczęcia procesu sądowego a jedynie dobrowolne zrealizowanie obowiązku, choć oczywiście niesie ze sobą wizję wytoczenia powództwa. Innymi słowy CDP nic nie ryzykuje. Koszt minimalny (pozwu zawsze mogą nie wnieść). A może nie każdy winny będzie chciał ryzykować batalię sądową lecz będziw wolał zapłacić co jest dłużny.

13.12.2011 15:51
odpowiedz
michellino
50

I BARDZO DOBRZE!
Nawet jeżeli pozyskają opłaty jedynie, od tych którzy się po prostu przestraszą wezwania to i tak będzie to istotny zwrot finansowy. Każda kradzież powinna być ścigana prawnie. A tak na marginesie ilu z ww. mędrkujących jest specjalistami z zakresu chociażby ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną lub regulacji ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych. Mówię oczywiście o wiedzy nie tylko normatywnej lecz bazującej na orzecznictwie tak krajowym jak i europejskim? Skąd ta nagła pewność co do braku odpowiedzialności i skuteczności ścigania? Błogostan wynika tylko z jednego - nikt tak naprawdę (wśród medialnych tj. znanych polskich podmiotów) wcześniej nie afiszował się z tego rodzaju praktykami, a więc wydwało się że nie istnieją lub są nieskuteczne. Tak jednak nie jest. I oby nikt z was nigdy nie obudził się z ręką w nocniku... będącym na wyposażeniu celi w areszcie. CDP - POWODZENIA!

12.12.2011 13:20
odpowiedz
michellino
50

Żegluga i odkrywanie nowych ziem archipelagów wysp północnych :)

08.12.2011 09:02
odpowiedz
michellino
50

Gram na systemie XP a patch mimo to zainstalowałem. I muszę powiedzieć, że pomógł mi w zasadniczej kwestii. Problem typu "run out of video memory" przestal mnie prześladować, zaś gra nie zalicza wycieczki do pulpitu. Gram na max ustawieniach plus włączony physx.

06.12.2011 19:58
odpowiedz
michellino
50

sociopath777, zrobię jak radzisz. Faktem jest bowiem że gram z physx na normal. Z drugiej strony żal i żółć zalewa na myśl o utracie tych wszsytkich efektów tym bardziej jak się człowiek zaopatrzy w maszynę, która spokojnie powinna wszystko pociągnąć. Dzięki w każdym razie... napiszę jak powiódł się eksperyment.

06.12.2011 11:20
odpowiedz
michellino
50

Czy spotkał się może ktoś z problemem tej natury: po pewnym czasie (u mnie 1 - 1,5 h) grania gra zawiesza się i wskazuje błąd "run out of video memory" dodam, że gram na ustawieniach domyślnych oraz na konfiguracji i7, GTX 570Ti 1GB, 3GB RAM, DX9, Windows XP. Wszystkie sterowniki aktualne. Czy ktoś może się orientuje, czy problem ten można rozwiązać jakoś systemowo tj. inaczej niż przez obniżenie ustawień gry (przy czym podczas grania gra działa całkowicie płynnie)? Czy też raczej trzeba czekać na patch?

11.11.2011 13:56
odpowiedz
michellino
50

Gram jak każdy krótko i dopiero co, więc gwoli jedynie wstępnych wrażeń.
Mimo pewnych minusów o których poniżej gra póki co znakomita. Plusy wstępnie dostrzeżone to:
1. znakomity nordycki klimat,
2. piękna muzyka,
3. projekty lokacji (nie mylić z oteksturowaniem)
4. gdzie niegdzie fantastyczne widoki i plastyczność, szczególnie w lokacjach wysokogórkich osnutych śniegiem.
5. optymalizacja
6. całkiem dobrze wykonany widok z trzeciej osoby (generlanie bije wiele gire będących natywnie ttp)
7. dobre projekty i tekstury postaci
8. cudowny horyzont i panorama widokowa
9. skala i możliwości - otym jednak chyba wspominać nie muszę

In minus:
1. w pozostałych lokacjach teksturowo gierka nieco szpetna w szczególności wnętrza budowli (choć nadrabia dekoracją), choć na szczęście nie jest to koszmarny poziom FO Las Vegas
2. niestety wieje konsolowatością nie tylko (co bynajmniej nie boli) interfejsu, lecz projektów np. gęstości roślin i zalesienia (nawet biorąc pod uwagę że to północna kraina) jak również stosunkowo skąpych opcji graficznych
3. taka sobie walka, ot walenie bez składu i ładu plus sporadyczna kontra lub odskok do Wiedźmina nie ma startu.
4. brakuje lepzej głębi ostrości

Generalnie - jest świetenie - boski ten listopad:)

09.11.2011 12:46
odpowiedz
michellino
50

Cod - GRA UCZCIWA, BF3 - JEDEN WIELKI PRZEKRĘT
Absolutnie Cod - bo popieram uczciwość. Uzasadnienie:
- zapowiedź pokrywa się z produktem, otrzymałem dokładnie to co mogłem zobaczyć w reklamach i zapowiedziach (komu zatem oferta nie pasowała mógł gry po prostu nie nabywać),
- deweloper nie spoczął bynajmniej na laurach lecz stworzyl najlepszą grę serii, brawo za fantastyczne miejca akcji,
- kompletnie nierozumiałe są zarzuty pod kątem strony technicznej gry, uczciwie powiem że dawno nie widziałem tak kapitalnie zaprojektowanych poziomów, efektów specjalnych, oświetlenia itp., powiem więcej dawno nie widziałem gry tak dalece fotorealistycznej (oczywiście mówie o wrażeniu gracza nie zaś badacza tekstur)
- singiel nie do przebicia, argument że Cod determinuje charakter kampani w grach fps jest prawdziwy, lecz CoD zabiera mnie w mistrzowską hollywoodzką podróż podczas gdy inni istotnie powinni zaprzestać marnych kopii,
- multi jak kto lubi, ja osobiście jestem olbrzymim fanem multi w MoH tudzież BC2, ale i tu jest pełna uczciwość - charakter multi CoD'a znany jest od lat i nikt nikogo nie oszukuje, któ lubi ten sięga.

BF3 zaś to jedne wielkie oszustwo i EA powinno być w jakiś sensie napiętnowane, bo marketing marketingiem ale chamstwo i kłamstwo chamstwem i kłamstwem (a że chamstwo w BF3 stało się lewarem marketingu wynika choćby z chełpienia się przez twórców BF3 że kazali ludziom z IW czekać w długiej kolejce na pokaz gry "szlachetnie" ściemniając, że w kolejce każdy jest równy podczas gdy powszechną praktyką jest wprowadzanie do kolejki np. dziennikarzy), uzasadnienie:
- produkt nie pokrywa się w żadnym razie z zapowiedzią (i bynajmniej nie chodzi o stronę techniczną lecz o zawartość)
- technicznie gra robi wrażenie jedynie w singlu, który jest jednym wielkim pośmiewiskiem z gracza. Wydaje mi się że geneza BF3 miała następującą postać 1. słuchajcie zróbmy nowe mapy do multi w BC2, ale tak żeby musieli za nie zapłacić 2. ponieważ współczesne mapy do BC2 są bezpłatne nazwijmy nowy pack BF3 3. przykryjmy to kupą liści czyli singlem i coopem ale robimy to najmniejszym kosztem jak się da ot żeby się nazywało, że są 4. dodajmy do tego battlelog ot że niby coś nowego 4. ściemnijmy, że celem jest wytycznie nowych dróg technologicznych w oparciu o standardy PC dlatego przejdziemy po trupie XP szumnie punktując że docelowo robimy grę dla DX11 5. i jest okej! teraz nikt się nie kapnie że to tylko mapy do BC2, a że posiadacze XP nie pograją... a co tam przecież i tak nie robimy gry na rynek PC lecz de facto pod konsole a PC dostanie port do czego się przyznamy po fakcie.
- poza tym gdy poczytałem atrykuły dot. sporu Activision vs. panowie z IW oraz pograłem w BF3 oraz CoD to muszę przyznać że staję powoli i ostrożnie ale po stronie Activision. Zagrywki w singlu BF3 są bowiem zbyt jednoznczanie podbne do CoD, a że cały singiel BF3 to żałość nad żałościami i nędzne popłuczyny CoD'a, pachnie na kliometr nielegalnym dostępem do projektów CoD'a.
- co do multi, stanowi on istotny krok wstecz wobec optimum BC2, a że w rozdzielczości 1920/1200 BC2 jawi się znakomicie i tutaj BF 3 się nie wybija...
- niech to wrzeszcie wybrzmi... król jest nagi!

03.11.2011 08:46
odpowiedz
michellino
50

Poczuli wiatr w żagle. Od razu "...world" przecież powinien być jeszcze "Dead Continent".

09.10.2011 09:07
odpowiedz
michellino
50

Recenzja bardzo wyważona ale sprawę trzeba postawić jasno.
Gwoli wstępu szczęśliwie nie mam żadnych technicznych problemów z grą a więc poniższe uwagi nie są przesiane przez pryzmat niedoróbek.
Po pierwsze - lokacja: cały świat gry szacuję na pierwszą (wyjściową) krainę z Borderlands. Innymi słowy całkowite pokpienie sprawy.
Po drugie - gameplay: wbrew powszechnym tendencjom do wyłącznie subtelnego punktowania wad gry, powiem wprost - porażka. Może i strzela się przyjemnie, ale i cóż z tego skoro wyjątkowo krótko. Najdłuższe wydawałoby się misje zajmują dosłownie chwilę włącznie z obszukiwaniem każdego kąta. Ponadto przeciwnicy nie stanowią zasadniczo żadnego wyzwania, ot miło się toczą, bach już się nie toczą. Bossowie są zgodni z najbardziej prymitywną sztampą dwóch świecących punktów na ciele. Błędne są sugestie co do tego, że to przypisna id forma oldschool'u. Żaden oldschool, po prostu nudna słabizna (przykładem prawdziwie kapitalnie wykonanego oldschoolu był ostatnio Hard Reset, który w temacie frajdy strzelania zjada Rage'a na śniadanie). Co najgorsze jednak zasadniczy czas gry spędza się nie z giwerą lecz za kółkiem -i tu kolejna fuszerka. Jazdy są w tę i nazad, monotonne, przeciwnicy żadni, do absurdu należy jednak brak możliwość obracania kamery oraz celowania za pomocą myszki nawet góra/dół. Mechanizm celowania sprowadza się tym samym do reguły: zderzak mym celownikiem.
Wykonanie: pierwsze wrażenie jest istotnie miłe (w szczególności ukłon dla projektantów). Potem jednak okazuje się, że 25 GB megatekstury poszło w minimalny de facto nieciekawy, z bliska zaś rozmyty krajobraz. Dyplomaci mówią o eksperymencie graficznym - ja powiem wtopa. Po co mi gwarancja niepowtarzalności pyłków na drodze skoro faktu tego nie rejestruje się w żaden sposób w ramach gry. Tym bardziej że w Rage cierpi na niedosyt wszystkiego co jest standardem współczesnej grafiki, np. system oświetlenia NIE ISTNIEJE zastępują go maźgi poczynione tu i tam przez plastyków. Na plus należy zdecydowanie natomiast zaliczyć modele postaci oraz obiektów.
Po trzecie - klimat: Del mówił że Rage ma klimat, owszem... chyba simów po apokalipsie. Gra jest tak minimalistyczna co do skali świata i społeczności, że przy dodatkowym odarciu rozgrywki z jakiejkowliek treściwszej dozy gameplaya klimat jest iście... niedzielny. Należy zapomnieć o immersji i gęstej atmosferze rodem z Fall Outa 3. Należy zapomnieć o zakręconym olbrzymim wciągającym świecie z Borderlands. Należy zaś otworzyć rubryczkę z hasłem gra przeglądarkowa. Rage stanowi bowiem ot przyjemne, uproszczone do granic możliwości, lekkie doświadczenie na zasadzie gierki niemalże flashowej choć i te bywają znacznie bardziej absorbujące.
Wyrok: Jakie słowo najlepiej opisuje Rage'a - LIGHT. Wszystko w tej grze jest bowiem takie właśnie LEDWO CO. Ledwo co dający radę tak technicznie jak i względem atrakcyjnści obrazu silnik graficzny. Ledwo co dający radę system strzelania i jazdy. Ledwo co rozwinięty świat i postaci. I co najgorsze ledwo co jest w tej grze robić i ledwo co owe zadania absorbują.

03.10.2011 20:27
odpowiedz
michellino
50

Że tak się Panom włączę krótko do dialogu... Abstrahując od samego arykułu, miast tego oceniając rpgowość W2, o którą toczycie polemikę, powiedzmy uczciwie: ostatnią grą RPG był Fall Out 3. Czy to ME1,2, czy DA1,2 czy w końcu Wiedźmin 1 i 2, stanowią przede wszystkim gry fabularne - tj. kapitalnie opowiedziane historie, gdzie rozwój bohatera walka etc. stanowią wyłącznie rolę służebną. Nie służą bowiem stworzeniu własnego bohatera i obrania własnych dróg (choć DA1 jeszcze ten zamiar - co do indywidualizacji bohatera - poniekąd kultywował)lecz immersji w odgórnie zaprogramowaną historię. W tej lidze moim zdaniem W2 jest pierwszorzędny i staje spokojnie na równi z ME (który jako grę fabularną - nie rpg - notuję jako wybitną), jeśli go nie detronizuje (cały czas się waham, gdyż korzennie uwielbiam SF w klimatach mocno science, vide literura Jacka McDevitta). Tak. Wiedźmin 2 spełnił moje oczekiwania. Powiem więcej, jego nierówność fabularna między prologiem a epilogiem była zaskakująca lecz przewrotnie zaskoczyła pozytywnie: walka ze smokiem choć znakomicie zmontowana nie dorówna oczywiście atakowi na cytadelę z ME, lecz to co mnie absolutnie przekonało to to że miast toczyć finalną walkę z kolegą po fachu mogę posnuć rozmowy przy gorzałce i odwrócić się na pięcie. Chyba żaden deweloper nie wykonał tak offowego antyzakończenia gry:)

03.10.2011 14:44
odpowiedz
michellino
50

Tekst absolutnie na NIE. Przypomina mi niektóre odrealnione krytyki z Gamecornera. Innymi słowy syndrom szukania dziury w całym, bo coś skrytykować trzeba. W W2 grało mi się znakomicie bez samouczka. Czego nie kojarzyłem odczytałem w instrukcji pisemnej (jeszcze Boże uchowaj debilem nie jestem i tekst na papierze ze zrozumieniem czytać potrafię). CDPR dorzuciło jednak samouczek - w mojej opinii bazujący na kapitalnym pomyśle odrębnej mikroprzygody. Autrowi też źle - bo czemu nie maks przygoda. Przypomina mi to zarzuty w jednym z magazynów, gdzie jakiś pseudo redaktor jako minus BC2-Vietnam zarzucił... że nie ma singla!:) Na tej zasadzie W2 można by zarzucić że nie jest np. ścigałką, albo rtsem, bo w sumie mógłby być. Artykuł nie kluczy, aż tak ekstremalną granią absurdu ale zbliża się. Uważajcie Panowie z GOL'a byście nie popadli w śmieszność.

10.09.2011 20:18
odpowiedz
michellino
50

Jestem absolutnie zachwycony. Wspaniała grafika, wspaniała akcja, wspaniałe efekty, wspaniała dynamika, kapitalne projekty (detale!). Mam tylko nadzieję żę przeciwnicy i lokacje będą różnorodne, ochoć oczywiście w klimacie dema.
Słowo na temat samej lokacji tj. cyber-miasta. Czemu debitująca fima potrafi stworzyć wrażenie cyber metropolii zaś twórcy Deus ex'a rozkładają ręce. Tak powinno wyglądać miasto w Deusie.
Biorąc pod uwagę osiągnięcia techniczne CDPRed oraz Flying Wild Hog uważam że zachodni deweloperzy powinny abolutnie licencjonować polskie silniki gier.

28.08.2011 01:10
odpowiedz
michellino
50

Udało mi się w końcu odpalić i... grało sie świetnie. atmosfera i dialogi kapitalne, szczególnie brawa za postać bohatera z głosem a'la Clint Eastwood. Niestey uczucie immersji znika, gdy trzeba wyjść na ulice miasta. Totalne, a co więcej kompletnie niezrozumiałe, badziewie. Zkompresowany umowny świat (kilku ulic na krzyż) gdzie jedni siedzą na drugich, brak jakiejkolwiek koncepcji projektów (futurystyczne lokacje ME zmiatają DE z powierzchni). Miasto nie ma najmniejszego startu do HL2, nawet E.Y.E. przebija DE zewnętrzynymi lokacjami. Ba wydaje mi się, że lokacyjnie Deusa bije również Kane & Lynch. Jest to o tyle niemiłe zakocznie, że efekt mógł być naprawdę oszałamiający stounkowo niedużymi nakładami wysiłku (skoro strasze produkcje, w tym tego samego dewelopera, pokazują że można). Wielka wielka szkoda, bo fantastycznbie wygenreowana atmosfera nagle pryska jak bańka mydlana. Skoro nie starczyło zasobów powinni byłi spacerowanie ulicami odpuścić na rzecz przerywnikowych scenek na miarę scen z Blade Runnera (lub trailerów do gry). Wrażenie byłoby 1000x lepsze jak również wsiąknięcie w atmosferę niepodważalne. Tymczasem - wbrew powszechnym a tendencyjnym piewcom wiwatów - twierdzę, że to nie technolgia graficzna jest największą piętą achillesową DE lecz paradoksalnie słabość projektów. Przynajmniej Adam "Clint" Jensen daje radę :)

26.08.2011 22:48
odpowiedz
michellino
50

PROBELM Z KLUCZEM STEAM
Przepraszam Was ale czy ktoś miał (a tym bardziej zna rozwiązanie) problem z kluczem steam? Po wpisaniu klucza pojawia się informacja, że klucz już został przypisany do innego konta. Z początku myślałem, że poszatkuję obsługę EMPIKu (za niecne wykorzystanie klucza i ponowne zafoliowanie egzemplarza gry) ale potem poczytałem na angielskich forach, że problem jest powszechny, tyle że powinien był zostać rozwiązany w dacie europejskiej premiery... a jednak do cholery NIE!
Przez takie syfy, jak mi legalizm miły, zostanę piratem!!!!
Dodam że nie zgadze się liczba kodowa. Kod powinien wyglądać tak 1111-22222-3333.
Tymczasem mó j wygląda tak 11111-22222-33333. Dwa razy o jeden znak za dużo!

12.06.2011 22:17
odpowiedz
michellino
50

Do Krzyśka GONCIARZA - Przepraszam. Po niewczasie przeczytałem swój poprzedni post. Niestety po terminie edycji. Przepraszam za literówkę w nazwisku. No ale tak to jest, jak się chce uchylić czapki komuś kogo się podziwia to akurat wtedy trzeba się pośliznąć na skórce od banana.

12.06.2011 11:38
odpowiedz
michellino
50

Grę właśnie ukończyłem decydując się na ścieżkę Vernona Roch'a. Opinię postanowiłem zamieścić wkurzony hipokryzją tak graczy jak i niektórych serwisów growych.
Wpierw wizualia - czyli to co jest bezspornie fantastyczne - Uważam że CDPR zrobił rewolucję, stworzył silnik, który o lata świetlne wyprzedza konkurencję. Moim zdaniem skok jakościowy jest większy niż ten, który w fps'ach nastąpił wraz z premierą Cyrsisa. Biorąc pod uwagę że immersja w świat gry to bezspornie olbrzymia zasługa wyglądu, fizyki, "zachowania" świata, uważam, że każdy rozsądny deweloper powinien po pierwsze wykupić licencję na RedEngine, po drugie zlecić podwykonawstwo w zakresie projektów lokacji Państwu z CDPR. Inaczej nie ma szans. Wiedźmin 2 dokonał bowiem radykalnej redefinicji tego co znaczy piękna i mistrzowsko zaprojektowana gra.
Projekty lokacji - dalej bezspornie choć już zblazowane głosy się wznoszą tu i uwdzie - Blaza środkowiskowa lejąca się z forów twierdzi, że Flotsam i las okalajacy jeszcze są na TAK, a potem to już w o ogóle gra blednie. Byłem więc gotowy na spadek formy, co więcej wybrałem ścieżkę Roch'a, która w opiniach była generalnie punktowana jako krótka i "z rzyci". Moje wrażenie... ludzie czy wyście oszaleli? Moim zdaniem lokacja II aktu (fort i okolice) jest tak zachwycająco piękna, w szczególności dla osoby uwielbiającej Tatry, Norwegię i ogólnie górskie klimaty i ten typ przyrody. Po górach w akcie 2 co prawda generalanie nie chadzamy (choć koło Vergern zdarza się) ale widoki roślinność, skał, ukształtowanie jarów i wąwozów, przestrzenność projektów, strumienie i wodospady po stronie Vergen (i po stokroć tekstury!) - PROJEKTOWE CUDO! Akt II potęguje jedynie zachwyt generowany przez akt I. Szwendałem się niejedonkrotnie spokojenie po całej tej przestrzeni po to tylko by się po niej szwendać i patrzeć i to wielokroć i wciąż i wciąż. To nie jest doznanie gameplayowe, to jest doznanie, z którym estetycznie może konkurować wyłącznie prawdziwy wyjazd w góry. Poza tym szanowni malkontenci zatrzymajcie się na chwilę doceńcie kolorystykę i fotograficzną plastykę kolejnych planów widokowych i ich projekt. Nawet chmury to niejednokrotnie nie są po prostu chmury tylko stylizacje w konkwencji sztuki malarskiej. Trochę mi żal CDPR. Czytając różne fora mam wrażenie, że przeciętny gracz absolutnie nie docenia artystycznego ogromu tej produkcji. Wiedźmin 2 jako jedyna moim zdaniem gra może funkcjonować nie tylko w ramach dzieła gamingowego lecz również dzieła plastycznego, którego elementy powinny być prezentowane na wystawach i analizowane na kierunku malarstwo na ASP.
Fabuła - czyli walka z hipokryzją. Po pierwsze (wbrew ostrzeżeniom na forach) ścieża Roch'a okazała się tak wyrazista, spójna, intensywna i wpisująca się cieżką atmosferę polityki i wojny, że martwię się czy powtórne przejście gry ścieżką Iorwetha będzie w stanie sprostać tak sycącej satysfakcji. Po drugie, nie ma gry o lepszej fabule i lepszym zakończeniu. Wszyscy kręcą nosem, że zakończenie słabe. Więc spokojnie na nie czekałem. Doczekałem się. I niby który RPG ma - jak piszą również zawiedzeni w tym względzie Panowie z CDA - lepsze finałowe "katharsis". Że niby DA2, gdzie na koniec trzeba było ubić jakieś dwa robaki z problemami gastrycznymi? DA1 i wielki finał polegający na wyrzynce kilku grupek pomiotów, jakiegoś tam smoka i uścisku królowej? ME2, gdzie klimat finał owszem miał dopóki nie zaczęliśmy faktycznej walki liniowej i prościutkiej a jedyny problem to jaką konfigurację drużyny zaprogramowali twórcy, aby nikt nie zginął? FO3 - pominę milczeniem. I jedynie ME 1 broni się kapitalną bitwą o Cytadelę. Jak można twierdzić, że akt III i epilog są nudne? Są to fragmenty tak intensywne fabularne i dramaturgiczne, że nawet ME1 blednie. Jeżeli chodzi o "katharsis", to powalczcie ze smokiem na wysokim poziomie trudności (swoją drogą projekt finałowej walki ze smokiem w W2 czyni z walk w DA coś na kształ Cartoon Network) Poza wszystkim kapitalne jest to że cały czas mam wybór. Smoka ostatecznie nie muszę zabić. A z głównym przeciwnikiem ostatecznie bić się też nie muszę tylko miast walki napić się wódki i "już, tak po prostu, bez żadnych życiowych mądrości". Odnoszę wrażenie, że Krzysiek Ganciarz walcząc o nobilitację kultury gier, walczy z wiatrakami. Sami się deprecjonujemy. Gdy ktoś stworzy produkt poważny wychodzący poza skostaniałe ramy krzyczymy "a gdzie frytki!". Gdy ktoś stworzy wbrew głównemu nurtowi grę nieco trudniejszę i wymagajacą czasami - O mój Boże! - sięgnięcia do papierowej instrukcji, podnosimy krzyk nieprzewiniętego bachora, że samouczek nie spełnia swej funkcji.
Finalizując, dwa zdania. Nie ma lepszej gry niż Wiedźmin 2 - i już (być może trywialnie lecz szczerze). Krzysiek - bitwy nie wygrasz, bo wybuchające beczki to MY. Obyś wygrał wojnę.

03.06.2011 08:29
odpowiedz
michellino
50

Dodatkowo, żeby nie było że jestem jakimś malkontentem. Proszę bardzo oto przykład współczesnej kapitalnej animacji do gry - najnowszy Tomb Rider. Zwiastun w linku poniżej.

http://uk.ign.com/videos/2011/06/02/tomb-raider-trailer?objectid=2511

03.06.2011 08:15
odpowiedz
michellino
50

Kazioo - Krótka zajawka Bagińskiego do Wiedźmina 2 już jest. Możemy zatem podyskutować w czasie teraźniejszym. Szczerze, tak z ręką na sercu... czy nie drażni gumowatym antykiem chociażby ujęcie wiedźmina i trola (czy cokolwiek to jest ) w jaskini. Na filmiku bardzo ładnie prezentują się krajobrazy. Ale postaci już cieńko. Porównajmy chociażby ich animację do animacji zajawki-pojedynku w filmiku do DA2. Odnoszę wrażnie (patrząc również na animacje zamieszczone na stronie firmy PI), że dyponują znakomitą techniką ale do realizaji animacji typu "UP" czy "9", gdzie nie muszą kierwać się realizmem tylko umowną bajkową kreską.
Ponadto skoro motion capture tak znakomicie poprawia jakość ruchów to czemu nie zastosują tej techniki? Po co robić coś co z jednej strony jest trudniejsze i bardziej czasochłonne z drugiej zaś strony daje mizerniejszy efekt?
Dodać niestety muszę, że moim zdaniem najładniejsze ujęcia w filmiku zapowiadającym W2 na Xbox to ujęcia nie animowane przez PI lecz tworzone na silniku gry pochodzące z samej rozgrywki. Nie jest to żadna moja złośliwość czy konskwencja. Są to po prostu sekwencje zarówno lepiej kadrowane jak i lepiej wyreżyserowane.

02.06.2011 16:31
odpowiedz
michellino
50

LooZ - Parafrazaując Theodena
LET HIM COME!

02.06.2011 16:09
odpowiedz
michellino
50

TobiAlex - Nie kwestionuję jakości nominowanej do oscara Katedry. Nie kwestionuję również jakości filmiku z Wiedźmina 1 jako takiej. Twierdzę jedynie - choć z pewnością to sprawa gustu - że filmiki z Wiedźmina 2 są dalece lepsze, jak podobnie dalece lepsze były filmiki zapowiadające np. DA1, czy ME. Jednocześnie nie ma dla mnie znaczenia na czym w istocie polega technika stojąca za jednym czy drugim konsturktem filmów. Liczy się efekt. I jeżeli pozwolę sobie porównać maestrię reżyseriii i wykonania chociażby sceny zamachu na Foltesta z intrem z Wiedźmina 1 twierdzę jedynie, że fim z W2 jest lepszy o całą klasę. Podobne odczucia mam co do znanej chociażby ze zwiastunów sceny rozmowy Iorwetha z zabójcą królow. Pod wzgledem jakości wykonania (tekstur światła itp) ale również techniki reżyserii, w tym przede wszystkim kompozycji i montażu. Intro Bagińskiego nie ma startu. Zwróć uwagę, że wypunktowałem aspekty któe zależą przede wszystkim od zmysłu twórczego nie zaś od postępu technologii (może za wyjątkiem kwestii światła). Dla mnie filmik Bagińskiego był tylko fajny nie zaś rewelacyjny nie dlatego że był gorszy technicznie (choć "gumiasty" i drewniany deczko był) lecz reżysersko.

02.06.2011 13:50
odpowiedz
michellino
50

TobiAlex - Być może pikuś w sensie trudności... lecz tym gorzej dla filmów animowanych. Jakie bowiem świadectwo twórcom filmu animowanego daje fakt, że animacja na silniku gry bije ich animację na głowę? Oczywiście cały czas zatrzegam jedną sprawę, nie znam bieżących osiągnięć Platige Image. Porównuję jedynie filmik z W1 z filmikami W2 oraz filmik z W1 ze standardem filmików z tamtego okresu. Moim zdaniem intro do Wiedźmina 1 było fajne i to jest chyba właściwe słowo. Niestety każdy filmik do jakiejkolwiek równoległej gry AAA (chociażby filmy do DA1 - nie mówię tu o cut-scenkach na silniku gry tylko np. o zwiastunach) był co najmniej o klasę lepszy.
Poza wszystkim jeżeli jest tak jak piszesz i faktycznie wszystkie filmiki w W2 są na silniku gry (np. scena zabójstwa w prologu) to winszuję chłopakom z CDPR. Stworzyli mechanizm dzięki któremu potrafią rozłożyć na łopatki klasycznych animatorów.

02.06.2011 12:49
odpowiedz
michellino
50

Nie wiem na jakim obecnie poziomie stoi animacja Platige Image, ale grając w W2 cieszyłem się że nie podjęli się pracy przy scenach przerywnikowych. Zespół odpowiedzialny za filimiki w W2 zdecydowanie przebił pod każdym względm tak koncepcyjnym, technicznym, artystycznym jak i umiejętności oddania dramatyzmu zachowań postaci przeraklamowane gumowate intro Wiedźmina 1, które nawet w dacie premiery odstawało zdecydwowanie od innych tego typu filmików w grach komputerowych.

18.05.2011 20:17
odpowiedz
michellino
50

Dym14 - Zgadzam się. Mój wpis być może miałby charakter hurra-optymistyczny (na pewno nie wazeliniarski - raczej dziękczynny), gdyby nie fakt, że jest prawdziwy.
Gwoli wpisania się w nurt temperatury dyskusji dodam, że mnie też kilka razy wywaliło do pulpitu.
Co się tyczy płynności przede wszystkim pomogły setrowniki do nvidii 275 beta.
Też bym sobie życzył patch optymalizujący usuwający bugi itp. Mam oczywiście to szczęcie że gra chodzi i to pomimo ww. wad chodzi przpepięknie. Tym samym mój wpis ma na celu nie drażnienie osób, które nie mogą ruszyć z kodem lecz jest adresowany względme osób, którym gra chodzi i chcieliby podzielić się wrażeniami.

18.05.2011 18:04
odpowiedz
michellino
50

WYBITNY ARTYZM! Czytam różne posty na różnych forach. Rozumiem rozgoryczenie związane z wypadkiem premierowym. Niedopuszczalne jest jednak zdominowanie dyskusji tylko względami technicznymi tym bardziej, że obecnie gra działa i jest WYBITNA!!! Dzięki CDPRED! Gra zamiata każdą kategorię gier (w tym oczywiście każdego rpg'a) jaką znam. Wizualnie arcydzieło. Moim zdaniem zachwyt zdecydowanie większy niż przy Crysise i nie chodzi tylko o technologię i możliwości graficzne silnika ale o ARTYZM. Przez grę przechodzi się jak przez studium najpiękniejszej fotografii lub malarstwa. ARTYZM określa również nastrojowość budowaną muzyką począwszy od filmiku otwierającego (ponadto motyw kiedy bohaterowie lądują koło Flotsam idą drogą i nagle spośród gałęzi dobywa się delikatna muzyka elfickiego fletu... ech cudo). Panowie Z CDPR powiem otwrcie wielu próbowało ale dopiero Wy wprowadzliść realnie gry w dziedzinę Wybitnego Dzieła Sztuki, samoistnej pełnoprawnej dziedziny kultury. Skala ARTYZMU (a słowo to będę odmieniał po wielokroć) kojarzy mi się co najmniej z historycznym kinem Ridleya Scotta typu "Królestwo Niebieskie" (magiczne kombo światła, detalu, malarstwa i dźwięku). A wszystkie te echy i ochy dotyczą zaledwie, grafik, projektów, świata muzyki. Okrzpenięcie w zachwycie nad estetyką jest tylko tymczasowe, bo jednocześnie uderza taran powieści wybitnej (mój osobisty dotychczasowy faworyt tj. ME został właśnie odprowadzony do przedszkola). Pozostawię bez oczywistego komentarza formę dialogów i gamplaya jako takiego... bo wiadomo - mistrzostwo. Po prostu... gram we wszystko i nie grałem jeszcze w taką grę. Technikaliami miażdży konkurencję, lecz co ważniejsze owa technologia trafiła w ręce nie tyle programistów deweloperów etc. lecz wybitnych artystów. I dlatego moim zdaniem Wiedźmin 2 ustanowił nową kategorię. Zupełnie nową. Sapkowski powinien być dumny i powinien wreszcie zagrać. Rękami Panów z CDPR jego fabuła kreuje nową jakość. W skali światowego gamingu Wiedźmina 2 oceniam jako wydarzenie historyczne. Idę grać, by skończyć Wiedźmina 2... po raz pierwszy.

14.05.2011 19:44
odpowiedz
michellino
50

KOTLECIOR! Na teaserze MW 3, uwaga... Rosjanie atakują Amerykę! Przy takim założeniu BOps zdaje się dziełem wybitnym i niepowtarzalnym.
Teaser na Gametrailers.

22.04.2011 12:36
michellino
50

Dla mnie news miesiąca. Skala, design oraz muzyka X3 reunion i XTC powoduje, że to gry na zawsze. Jeżeli jeszcze dodać extended mod, to jest to soft bliski absolutu.

11.03.2011 23:33
odpowiedz
michellino
50

Teksutry HD.
Wbrew ogólnym informacjom paczka tekstur HD instaluje się i działa po XP DX9.0.
DX11 jest wymagany jedynie celem podwyższenia szczegółów i efektów takich jak zaawansowana głębia etc.

26.02.2011 22:03
odpowiedz
michellino
50

Absolutnie nie zgadzam się z krytyką!
Primo - jeżeli ktoś ma problemy z wyświetlaniem grafiki to fakt - PC ma blaski i cienie. Cienie = takie rzeczy się zdarzają. Blaski = można im raz dwa zaradzić. Polecam w tym względzie dedykowany wątek na formum Epic Games, gdzie znajduje się dokładna recepta co zrobić by gra pędziła na 100% jakości. Podaję link: http://forums.epicgames.com/showthread.php?t=764775 Problem można zlikiwdować w 5 min.
Secundo - gra jest fantastyczna w konwencji w jakiej fantastyczne jest kino Baya i Emmericha. Mega jazda, superodmóżdżacz. Typowy Blockbuster. I tak jak w kinie jest miejsce na tego rodzaju obrazy tak wreszcie na PC wyszła gra, która jest odpowiednikiem ich funkcji. Gierkę przechodzę obecnie drugi raz z uśmiechem od ucha do ucha. Jedyna obawa że wytrzeszcz sprowokowany rewelacyjnym designem i ogólną akcją przekształci mi twarz w coś na kształt Golluma:) Powiem jedno - z pewnością jest to numer jeden do chwalenia się spektakularnością gamplaya i eskalacją wizualizacji przed kumplami. Poza wszystkim Szanowni krytycy z ręką na sercu... wskażcie mi grę która skalą tempa, zdarzeń na ekranie i ogólną dynamiką (przy jednoczesnej spójności fabuły) przyćmiewa BS - BRAK! Tuż przed BS grałem sobie powtórkowo w HL2 i super, wcześniej w Stalkera (też powtórkowo na modzie Complete) i super etc etc, ale ile CoD'ów MoH'ów Crysisów bym tu nie wymeinił wszystko to poważne, ponure czasem smutne (No może poza BC2 ale tu błyszczy przede wszystkim MP). Jedynie Borderlands wybiło się ostatnio ze sztampy ale sandboxowa formuła nie pozwałała nadać grze aż takiego tempa i wyrazu, postacie zaś de facto (jak i fabuła) były rachityczne. Gra stała zdecywdowanie stylem graficznym. Tymczasem BS to po prostu bezczelny kawał dobrego kina (tak jest - w pewnym momencie akcja jawi się niczym rewelacyjny film), kina z jajem i wykopem. Po prostu zabawa na najwyższym poziomie! Jestem kontent! WIĘCEJ:)

25.02.2011 18:41
odpowiedz
michellino
50

U mnie też zero problemów. grafika 1920/1200 full osiągi a komp: i7, 9800 GT 1 GB, 3 GB RAM.

25.02.2011 18:32
odpowiedz
michellino
50

STOPNIOWY ACZ SKUTECZNY I CAŁKOWITY OPAD SZCZENY!
Na początku - tj. po pierwszej godzinie grania - miałem napisać, ze to BS to takie prześmiewcze kolorowe lekko cyrkowe Gearsy. Ale im dalej w las tym podziw i zachłyst eskalował. Przy tym muszę zastrzec że innowacja w postaci skillshotów to tylko jakieś 15% całości elementów wpływających na tytułowy opad szczęki. To co jest niesamowite to: tempo, lokacje i olbrzymie oryginalne wbijające w fotel sekwencje jakich jeszcze w grach po prostu nie widzałem (sekwencja ostrzału dachów walących się wieżowców helikopterem lawirującycmm między obrzymim jaszczurem wielkości drapacza chmur to Godzilla, 2012 i ProjeKt Monster w jednym). To wszystko jednak rozwija się w czasie. Trzeba więc grać. Pierwotnie mruczałem sobie pod nosem "fajnie, po protsu fajnieje... i tyle" z etapu na etap BS wyrósł w singlu na shooter roku i w mojej opinii byłby nim również bez bajeranckich skilli. Po prostu TOP!

16.02.2011 22:41
odpowiedz
michellino
50

Po prostu CUDO! Dawno nie widziałem tak przejmujacego trailera... w ogóle takiego nie widziałem! Kto wie może Techland obierze wreszcie ścieżkę która jest dla gier absolutnie przyszłościwa tj. emocjonalnej wzruszającej prawdziwej opowieści a nie tylko efektownego gameplaya. Nie cierpię motywu zombie. Ale tę grę kupię z pewnością.
I - tak - czekam na CoJ Cartel! Bardzo proszę w końcu odstosunkować się od znakomitych ludzi z Techlandu!

09.02.2011 17:31
odpowiedz
michellino
50

Piękne lokacje / Fatalne animacje. I coś jakby Zero klimatu Wiedźmina.
Niestety szczęka opadła i to nie dlatego że produkt jest przereklamowany, tylko dlatego że ostatnio sentymentalnie pogrywałem sobie w Wiedźmina 1, który prezentuje się o wiele lepiej. Przede wszystkim w filmiku brak klimatu Wiedźmina - ot takie Two Worlds 2, czy też raczej coś a'la TW2 bo w swojej konwencji i założeniach TW2 było po prostu bardzo dobre (i de facto o wiele lepsze od prezentowanego materiału z Wiedźmina 2), tymczasem Wiedźmin 2 na dzieńdobry kojarzy mi się w kontekście fatalnego motion capture i równie fatalnej walki jak połącznie gothica 3 (animacja) z AC1 (walka) i jeszcze jakieś fanaberie magiczne. Jestem o tyle zaskoczony że właśnie kończę Divinity 2, grę nieco starszą, do której prezentowany fragment Wiedźmina w ogóle nie ma startu. Cóż, Wiedźmina oczywiście i tak kupię i zagram, ale entuzjazm spadł nieoczekiwanie dalece poniżej DA 2 i Skyrim. Tak, chyba obecnie najbardziej czekam na nowe Elder Scrolls.
Co się tyczy polskich premier powiem tak: 1. CoJ Cartel (bo albo mega spartolą albo zrobią mega oryginalną, znakomitą strzelaninę, dośc już mam tych wojen i kosmitów), 2) Wiedźmin 2 3) ewentualnie Bulletstorm, chociaż w zasadzie nie - ile można kosić jakieś kosmiczne tudzież mutantowe maszkary (BS, Duke, Crysis 2, a jeszcze nie tak dawno Singularity i wiele wiele innych)... Bulletstorm - boooring!

08.02.2011 09:52
odpowiedz
michellino
50

Przepraszam - literówka - w poście napisłem DRD, a chodziło mi rzecz jasna o RDR czyli Red Dead Redemption. No ale tak jest jak się w gierkę zasadniczo nie grało :) Wydadzą mi to cudo na PC - nie będzie pomyłek.

08.02.2011 09:48
odpowiedz
michellino
50

BARDZO SŁUSZNA DECYZJA! Klimat dzikiego zachodu świetny ale...
1. obawiam się że w zakresie fps w tej tematyce Techlanad po prostu wyeksploatował wszystkie najlepsze pomysły i kolejna gra mogłaby być wtórna
2. nawet jeżeli nie wszystkie pomysły wyeksplowatował Techland - to i tak całość pozamiatał DRD (choc PC-towcy nie doznali łaski - tak, mam wciąż płochą nadzieję że kiedyś się ta łaska objawi i pogram do syta), a z nim trudno się równać. W temacie Call of Juarez, a więc "bandyckiego" wetsernu, naprawdę już nic więcej nie widzę jako oryginalnego treściowo czy formalnie. Dziki zachód daje - owszem - olbrzymie pole do popisu ale należałoby w tym względzie przenieść akcję w lata wcześniejsze i bohaterem najlepiej uczynić jakiego trapera który przemierza lasy na pograniczu (taki Crockett lub Sokole Oko) a więc odejście w kierunku westernu indiańskiego (tylko co tu robić przez 8 h gameplaya - torpić bobry?).
3. co jednak najważniejsze !!! - gry osadzonej gdzieś na pograniczu meksyku, zakotwiczonej w "uniwersum" takich filmów jak "Desperado", "Domino" (Tony'ego Scotta - jakby ktoś nie kojarzył), czy ewentulanie "Człowieka w ogniu", nikt jeszcze nie zrobił. Moim zdaniem absolutny strzał w 10. Z jednak strony klimat dzikego zachodu (tego a'la Sam Peckinpah) gdzieś cały czas wisi w powietrzu, z drugiej strony potęga możlwości i inspiracji kulturowych fabulatnych, plastycznych ogromna! Trzymam kciuku, bo decyzja jest bardzo odważna, ale jeżeli zaczerpną ze źródła tak jak zaczerpnąć potencjalnie mogą, zrobią kapitalny, jednen z najbardziej oryginalnych FPS'ów.

07.02.2011 14:40
odpowiedz
michellino
50

Ejże Panowie z CDP Red więcej pokory. To że gra będzie z pewnością fantastyczna to jedno. Nie róbcie się jednak na Kolumbów fantasy. Jeżeli ktokolwiek może się uznać za przełomowego architekta świata Fantasy to nawet nie Tolkien lecz ludzie, którzy Tolkiena ekranizowali lub - inaczej - projektowali - czyli firma WETA. Obejrzyjcie dodatki do reżyserskiej wersji Lotr'a a zrozumiecie co to znaczy koncepcyjne, spójne logiczne,uwarunkowane cywilizacyjnie, kulturowo i funkcjonalnie projektowanie kultur i ras. Niestety - nic nie przebije ani podejścia ani skali ani ostatecznego efeku tego co zrobili ludzie z WETY na czele z Richardem Taylorem. (Zrozumieli to nawet projektanci z Bioware'u czerpiąc garściami zapożyczeń w ramach projektów w DA). Aczkolwiek... trzymam mocno kciuki za to abym to ja się mylił Wy zaś abyście mieli rację.

06.02.2011 10:08
odpowiedz
michellino
50

Gra Kapitalna. Dodam, ze onegdaj zakupiłem podstawkę, lecz jakoś tak poniechałem. Teraz wróciłem skuszony silnikiem i poprawkami do nowego pakietu. Dla mnie osobiście jest to najlepsze cRpg od... no właśnie. O wiele lepsze od DA i niestety o wiele lepsze od Wiedźmina. Skalą i pomyłsami, światem, grafiką i muzyką (przepiękną muzyką) rozkłada obie produkcje na łopatki a humorem dialogów stan ten pogłębia. Jedyne czym zdecydowanie DA przebiaja się na powierzchnię to taktyczny system walki - tu niestety baaaardzo uproszczony do poziomu zręcznoścowego. Oceniając jednak, całościowo Divinity II zachwyca.

18.01.2011 22:11
odpowiedz
michellino
50

No właśnie nie - Third Age podmienia niestety nie wszystko. Jakoś mega idiotycznie się czułem atakując elfami średniowieczną wioskę (i to średniowieczną w rozumieniu europejskim). Faktycznie mod wprowadza klimat walk fantasy na równinach gdy nie znać medieval-elemetów. Tam mamy do czynienia po prostu z total war lord of the rings. Poza tym jednak rodzi swoisty uśmiech. Choć nie ukrywam zakres prac budzi absolutny respekt.

18.01.2011 12:41
odpowiedz
michellino
50

No chwila, a co z najbardziej epickim w skali ostatnich modów Xtended do X3 Terran Conflict. Przecież to gigant w skali modyfikacji. A że gra tylko dla hardcorowców :)))
W każdym razie polecam - kolosalne ubogacenie. Mod jest w formacie .exe. Do ściągniecia za darmo chociażby ze strony www.moddb.com. Dzięki takim inicjatywom fani kosmicznych SF wciąż moga przeżywać sny na jawie - że tak pompatycznie zakończę, ale jakie wrażenie takie podsumowanie.

12.01.2011 09:18
odpowiedz
michellino
50

Koniecznie, kto jeszcze nie zagrał w Stalkera, niech przechodzi go na modach Complete. Obecenie trwają prace nad modem do CoP. CS i SoC są od dawna dostępne. Moim zdaniem Stalker na tych modach to najlepszy i najpiękniejszy fps w ogóle. Pamiętam, że kiedy odpaliłem Clear Sky z Complete to pierwsze wrażenie było następujące - Crysis zdetronizowany. Tylko Complete! To jest po prostu doznanie zupełne skończone i ostateczne.
Jest tylko jeden mod, który pod względem skali i rewolucji wytrzymuje porównaniez Complete - X-tended do gier X3 Reunion i Terran Conflict (nawiasem polecam Xtended do X3 Terran Conflict, który właśnie miał premierę - Cudo!)

30.12.2010 00:44
odpowiedz
michellino
50

Wgryzłem się głębiej w rozgrywkę i teza niestety się potwierdziła. Po pierwsze - gwoli pozytywów - gra jest Super w kontekście klimatu plastyki itp. Niestety ma jedną dla mnie istotną wadę (choć może jest to zabieg umyślny Twórców) - zlewających się z tłem wrogów, których praktycznie nie widać aż do ostatniego momentu, chyba że jako odległe piksele na horyzoncie. Celem porównania odświeżyłem sobie podstawową BC2 i tam wszystko gra aż miło. Tym czasem BC2 V to Wietnam nie tylko tematycznie lecz również gameplayowo. Jest w tym jednak pewien przewrotny plus. Gra jest o wiele trudniejsza a tym samym na dłużej. W każdym razie polecem całym sercem. Warto bowiem zachwycić się samymi miejscówkami nawet kosztem permanentnych zgonów. W kontekście powyższych uwag w ogóle nie rozumiem argumentów że w przeciwieństwie do podstawiki BC2, BC2 V skręca w kierunku uproszczenia rozgrywki typu CoD. Jakie uproszczenie??? W podstawce BC2 gnam trafiam i zasadniczo wygrywam. W BC 2 V truptam trwam i niezasadniczo czasami uda mi się przeżyć. I to jest Okey:)

26.12.2010 16:54
odpowiedz
michellino
50

Asasyn363 - Kto wie jak EA DM ma się funkcjonalnie do uruchomienia BC2V? Ja nie wiem. Wiem jednak, że gra odmawiała mi akceptacji kodu. (próby podejmowałem wielokrotnie i w różnych odstępach czasu - więc raczej to nie była kwestia niedostęopności serwera). Tymczasem po zainstalowaniu najnowszej wersji EA DM (na zasadzie - zobaczymy co to da), kod został od razu zaakceptowany. Tyle mojej wielkiej mądrości:)

26.12.2010 16:49
odpowiedz
michellino
50

A teraz o grze. Powiem że mam swoisty problem z oceną. Gra jest piękna, klimat nieziemski - tylko że jej nie ogarniam. W MoH gra mi się znakomicie również w BC2. Natomiast BC2 V jest w moim odczuciu stworzone wyłącznie dla zgranych zespołów. Innymi słowy ktoś kto chce sobie po prostu pograć może co najwyżej siedzieć w krzakach i czekać że ktoś do niego przyjdzie. A nie cierpię camperstwa. Co z tego gdy większość akcji kończy sie natychmiastowytm zgonem. A wierzcie mi noobem nie jestem. Myślę że ww. problem wynika w szczególności ze zlewania się postaci z otoczeniem. Gram na 1920/1200 i serio wroga najczęściej dostrzegam, gdy kula leci w moją stronę. Trochę to wkurza i niszczy przyjemnośc z gry.
Nie wiem może, gram za mało, może to po prostu kwestia przyzwyczajenia. A może samotny gracz faktycznie w BC2 V nie ma czego szukać. Cóż... ja przynajmniej znalazłem niesamowity klimat - i tego się będę trzymał!

26.12.2010 16:41
odpowiedz
michellino
50

barteb - Powtórzę jeszcze raz. Zainstaluj nowego EA DM. Dla pewności otwórz sobie maila, którego do stałeś o d EA wraz z kodem do gry, a następnie wejdź przez link podany w pouczeniu.
Po instalacji uruchom EA DM i grę a potem wpisz kod w grze.
Miałem dokładnie taka samą sytuację i pomogło.

25.12.2010 17:00
odpowiedz
michellino
50

Ghost 15 - Ściągnij ze strony EA nowego EA Download Managera. Zainstaluj, a potem uruchom BC2 Vietnam i wpisz kod. Powinno pomóc, każdym razie mnie pomogło.

29.11.2010 01:01
odpowiedz
michellino
50

Moim zdaniem gra b. udana. W kwestii SP jako do starszego gracza gra przemawia do mnie daleko bardziej niż nawet najnowsze CoD. Najnowszy CoD w SP jest według mnie arcydziełem, ale w konwencji... filmowej. Tu istotnie pozamiatał i Treyarch należą się należne brawa. Dla mnie jednak kampania w MoH, idąc w kierunku realizmu opowieści, tj. w kierunku quasidokumentalnym jest tysiąc razy intensywniejsza pod względem absorpcji a i plastycznie wielokroć bardziej sycąca, pomimo gamy fajerwerków w CoD. Tyle że... no właśnie... ledwo doszedłem do połowy kampania skończyła się. I ten minus przeważa na stronę CoD pomimo że meritum i forma i w ogóle wszystko inne skłania się w kierunku MoH. Co do MP wątpliwości nie mam. MoH jest rewalacyjny. Odpaliłem Coda i szybko wyłączyłem. MP nie dla mnie. Rozgrywka ma model umowny - ot trzaskanie punktów na zasadzie berka i zakofeinowanego wiewióra ze "Skoku przez płot", zero atmosfery, ot bicie wyników i jedna wielka gonitwa. Poza tym CoD jest po prostu brzydki graficznie, mapy pokurczone - sio. Tymczasem MoH ach - poezja - całkowicie mnie uwodzi ogromem map i silnikiem graficznym. Grając np. team DM na bazarze Kandahar to jest jak być w samym środku produkcji filmowej spod batuty Ridleya Scotta. Czysty zachwyt. Do tego zrównnoważnie elementu taktycznego ze zręcznościowym naprawdę mnie połyka. Owszem uważam, że pod względem skali i możliwości taktycznych BC2 jest lepsza, tyle, że dla mnie niezmiennie istotne znaczenie ma imersja na drodze plastyki świata i tu zdecydowanie MoH rozkłada BC2 na łopatki. Cóż magiczna maszynka Frostbite po prostu się rozwija a Dice wiedzą co robią. Moim skromnym zdaniem ci goście powinni w ogóle mieć wyłączność na robienie wojennych fps. Czekam na BC2 Wietnam. Ale nawet wtedy MoH pozostanie moim faworytem (odnoszę bowiem dziwne wrażenie po zwiastunach, że Wietnam pracuje na starym Frostbicie). Byleby gracze pozostali na serwerach.

28.11.2010 10:57
odpowiedz
michellino
50

NUDA i DZIADOSTWO. Pierwszy wpis uczyniłem emocjonlanie, bo gra na wstępie zabiła mnie gameplayową budżetowością, następny - bardziej wyważony cenzorował wpis pierwszy dostrzegając zalety plastyczne. Niniejsszy wpis jednak gierkę zmiażdży już na chłodno i bez pierwotnych emocji.
Co do plastyczności zdania nie zmienię jest ładnie. Co prawda w słuchawkach słychać deszcz a deszczu nie widać (ma nadejść w patchu), ale obawiam się że został on świadomie usunięty, gdyż ciął rozgrywkę. Po za grafiką jednak - gra nie ma nic do zaoferowania, a i widoczki się szybko nudzą bo jest ich mało (a i wieje konsolowatością - tj. uproszczonymi teksturami że hej!). Gierka ponoć miała być zręcznościowa. W takim razie powinna stanowić jakiekolwiek zręcznościowe wyzwanie, nie stanowi zaś żadnego. Kiedy czytam argumentację nt. autologa - Wow! że można przejechać trasę raz a potem próbować przejechać ją szybciej... większego idtiotyzmu nie czytałem i trudno go komentować! Jeżeli to ma być zasadniczcy argument twórców, to wystarczy jako autokomentarz. Modele samochodów ani nie wygladają ani nie jeżdżą. Trudno bowiem zaserwowane widoki uznać za przedstawiające cokolwiek , chyba ża ktoś jest na tyle zręczny że w trakcie jazdy obraca sobie kamerę - zdecydowanie brak powtórek, które fundował nawet x-lat temu FlatOut 2. No i właśnie co się tyczy wspomnianiego FO2 - to to jest ścigałaka zrecznościowa. Wymagania, emocje, a nie tzw. wyzwania, w któych chyba trzeba jechać w przeciwną stronę aby ich nie zrealizować. Ponadto kazdy samochód jedzie tak samo. Gra oferuje zatem 60 fur, których odmenność sprowadza się tylko do widoku kupra bo napewno nie mechniki jazdy. Na koniec jednak moi faworyci - loadingi niczym spam. Załózmy że podjemuję wyzwanie dogonienia pirata. Doganiam go po minucie i po zabawie. Krótka była to zabawa a więc chcę od razu grać dalej ale... nie mogę bo muszę się najpierw na oglądać czego to nie wygrałem czego mi nie naliczono, jakie możliwości się nie otwarły, a wysyp tego szajsu trwa i trwa i nie można go przwinąć. Konkludują - absolutne dziadostwo a nie zręcznościowa ścigałka i gdyby nie te 119 zł po prostu bym dawno zapomniał a tak zapomnieć nie mogę.

26.11.2010 09:28
odpowiedz
michellino
50

Po kilku godzinach jazdy (motywowanych założeniem że aż tylu graczy nie może sie mylić) łagodzę nieco ostrze krytyki. Lesiste trasy, jazda nocą i efekty pogodowe na prawdę robią wrażenie. Nie zmienia to niestety faktu, że NFS HP to taka przhype'owana wydmuszka. Paradoksalnie najbardziej irytuje mnie model jazdy - bo do quasi-symulacyjnego Shifta rzecz jasna ma się nijak niestety również ma się nijak do zręcznościwo-przyjemnych gonitw w np. FlatOucie 2 (model jazdy jest jest zbyt ciężki i nieintuicyjny - auto jakoś tak pływa poza kontrolą, a i poczucie prędkości też wcale nie jest większe niż we wskazanym FO2). Irytujący jest zwłaszcza fatk że np. lekkie dotknięcie barierki generuje od razu karę 2 sek. pomimo, że nie miało żadnego wpływu na obniżenie relanego tempa i czasu jazdy. Poza tym - no nie wiem może jeżdżę za krótko - ale jak dotąd trasy są, no właśnie... krótkie. Mógłbym zaryzykować twierdzenie że więcej loadingu niż jeżdżenia.

25.11.2010 23:56
odpowiedz
michellino
50

Jak mawia tzw. lider psychopatycznej partii "ABSMAK!"
Powiem wprost. grę kupiłem namówiony recenzjami branży (np. CDA "gra roku"). WTF!??. Gra ścigałkowa winna rozsmarować mnie na ścianie efektownością. Tym czasem NFS HP to efetkowność a'la podrasowany antyczny outrun. KOSZMAR!!! GNIOT ROKU!! Tylko przez szmatę i to na odległość! Tak budżetowej gry za niebudżetowe pieniądze dawno nie śniłem nie widziałem nie grałem. Z przyjemnoscią odsprzedam, bo niestety przepisy K.c. nie dają podstawy do zwrotu towaru. RZYG!!. P.S. CDA non ci vediamo! Nigdy więcej ufności w teksty prasy sponsorowanej. Gwoli kropki nadi "i": każdy pościg w najnowszym 007 jest 1000x bardziej zachłystujacy niż rzeczony need for shit. W Shiftcie 2 jedyna nadzieja.

16.11.2010 14:47
odpowiedz
michellino
50

sorry - literówka - oczywiście chodziło mi o "epick mickey". Od razu widać czym człowiek napiętnowany za młodu.

16.11.2010 14:23
odpowiedz
michellino
50

Wasylkg - okej okej "epic" użyłem w kontekście "epic monkey". Gra i tak świetna :))

16.11.2010 11:28
odpowiedz
michellino
50

No właśnie. Abstrahując od tego ża grą jestem zachwycony, jako zupełnie obiektywną i co najmniej zastanawiającą okoliczniość muszę odnotować fakt, że na temat TW2 milczą wszystkie polskie serwisy - Dziwne :( Co by nie psioczyć jest to największy i najbardziej dopracowany polski tytuł jaki powstał (tak tak - przyznajmy bowiem że jest to tytuł o o wiele większej skali i jakości dopracowania niż Widźmin 1). Odchodząc od dyskusji na temat motywu LOST - tj. nieistniejącej wyspy - gra broni się doskonale na każdym polu. Dysponując genialnym polskim epick adventure na gol'u tymczasem pojawia się jakieś video z epick Mickey! Co ciekawe milczy równiez prasa papierowa. Opisują np. tonami Afterfall, który jawi się póki co jako megakaszana z ambicami ponad możliwości. Czyżby jakieś umowy, tudzież inne branżowe układy polityczne - ale żeby aż tak??? Centralnie sterowana totalna ignorancja ??? :)

15.11.2010 22:39
odpowiedz
michellino
50

WIELKIE HALO NA PODSTAWIE BEZPODSTAYNCH ZARZUTÓW
Gra paradoksalnie wcale nie jest krótka. Przeciwnie - gra zawiera dwie fabuły w jednym produkcie. Jedną z nich można przejśc w trybie single - drugą w trybie multi-coop (tryb adventure) co ważne można ten tryb przejść również w pojedynkę! Tym samym kończymy singiel i jeżeli chcemy możemy zagrać de facto drugi singiel. Producent nie kłamie - to są naprawdę Dwa Światy :)) Totalną bzudrą jest zatem zarzut że 70% mapy jest niedostepne dla graczy - ależ jest dostępny tylko dedykowany odrębnej fabule uruchamianej z pułapu multi lecz rozgrywanej równie dobrze pojedynczo. Jeżeli dodtakowo zsumujemy wszystkie opcje w trybie multi łącznie z kapitalnym budowaniem strategicznym i zarządzenim wioską, to sorry - ale w kontekście gier fantasy gra jest NAJLEPSZYM i najbardziej wyczeprującym i dopracowanym produktem w tej sferze jaki powstał od lat.
Reality Pump - znakomita robota warta każdej złotówki! Jakość produktu moim zdaniem jest rzadkością w skali światowej. Nawet my hero tj. Bioware nie potrafił do tego stopnia dopracować DA, chociażby w zakresie lokacji, które były po prostu umowne. Tymczasem TW 2 pod względme plastycznym to totalna immersja.

15.11.2010 00:04
odpowiedz
michellino
50

DO TYCH CO NARZEKAJĄ! Psioczycie bez sensu i sprawiedliwości! Prawda jest taka że goście z Krakowa zrobili jeden z najlepszych rpg ostatnich lat. Gra ma wszystko o czym sobie można tylko zamarzyć, kapitalne możliwści rozwoju i craftingu o jakich np. DA może tylko marzyć, dorpacowany system walki, mega dopracowaną stronę techniczną wizualną i w ogólnie czapki z głów. Szanowani Państwo pokażcie mi jakikolwiek drugi rpg z tak zrealizowanymi dialogami i animacjami (nie wspominam o ME bo to nie rpg). Gości z Reality Pump spisali się na 100% również jeżeli chodzi o - pradoksalnie - rozległość świata. Bo w ile kończy się przygodę w DA - 30h ? W FO3 - 60 h?, FO:NV - 60 h? Wiedźnim - 40 h? ME - 30 h ?. Tymczasem wielkie larum i rozdarte bachorze paszcze że nie ma 100 h (co więcej większość szlochmanów gry póki co gry nie ukończyła i co będzie jak się okaże że jednak owe 100 h licznik nabił). Zamiast gratulować znakomitego produktu to puszczycie się bojkotem (brakuje tylko hasła "solidarność" i krzyża). Co się zaś tyczy zupełnie niepoważnych kometarzy typu: będę piracił - szajsu nie kupię, powiem tyle... zróbcie przysługę światu a społeczności graczy w szczególności, zapakujcie szczoteczkę i zgłoście się z łaski swojej sami do prokuratury, a nie zaśmiecajcie forum.

10.11.2010 00:24
odpowiedz
michellino
50

ARCYDZIEŁO! I już :)
Okey, rzadko to mówię ale na usta ciśnie się tylko jedno słowo... ARCYDZIEŁO!
Co się tyczy długości kampanii porównałbym ją do singla w Cod WaW. A więc w sam raz. Co do intensywności spójności i pomysłów - porównania nie znajduję. W mojej opinii najlepsza strzelanka w historii.
Gwoli finiszu powtórzę ARCYDZIEŁO!
Tylko zacietrzewiały krytyk Activision - tj. krytyk niedbały na fakty - powie że zmiany i wywalenie szefów IW czynią Activision potworem rynkowym. Głupota. W ciągu dwóch dni miały miejsce premiery dwóch gier firmy: Arcydzieło Cod BO oraz kapitalna zręcznosciówka OO7 Blood Stone.
Ja ze swojej strony mówię Activision : Dziękuję. Najlepiej wydane growo pieniądze w ciągu powiedzmy... od początku lata licząc (no może jeszcze Darksiders:) )
Inne tytuły komparatystycznie zakupione i ukończone to: Mafia 2 (ładna muzyka, ładna grafika i tona gameplayowej nudy - blueee), Kane Lynch 2 (kapitalna konwencja graficzna - nuda w środku - fajny finał ale... zbyt mało atutów jak na 4,5 h) MoH (in plus quasi realizm, in minus jakś taka toporności i... Jezu 4,5 g. fps'a ???), Darksiders (o YEAH!!!! W pełni i bez zastrzeżeń 10/10), Gothic 4 (i tu niespodzianka - początkowo dno tak że grę w ogóle odłożyłem, lecz z czasem... kraina przepiękna, walka przemyślana i dynamiczna - jako fanowi Gothiców nie przeszkadzałby mi nawet USA'owe uproszczenia... tylko te niezmiennie drętwe dialogii i cut scenki, ale per saldo.. aż sam się dziwię sumarycznie całkiem udana gra niesłusznie zjechana wszem i wobec). Na co czeka? Bezwzględnie Two Worlds 2. I chyba tyle - reszta w przyszłym roku.

09.11.2010 17:42
odpowiedz
michellino
50

OPINIA: GRAM! Jestem w Wietnamie. I jedyne co mogę powiedzieć, to to że Treyarch udało się niemożliwe. Granicę filmowość, spektakularności i szoku gameplayowego przesunęli tak daleko, że Panowie z IW mogą się od nich uczyć (i nie tylko oni - praktycznie wszyscy developerzy). Jeżeli komuś się wydawało że CoD MW (1) zrywało czapki z głów, to się wydawało słusznie do premiery BO. Jeżeli w pierwszym MW były momenty i lokacje zapadające w pamięć to tu w pamięć zapada cała gra totalnie! (przynajmniej do etapu gdzie gram). Jedncześnie koniec z fabularnymi kretynizmami - lata zimnej wojny to fabularna mekka narazie wykorzystana 10/10 (przyznam że np. CoD MW2 od pewnego momentu kończyłem jedynie dla zasady). Nie sądziłem, że to napiszę bo przehype'ownie marki dawno mnie wyjałowiło z entuzjazmu (gdy chociażby BC2 zdecydowanie biło MW 2 na głowę) ale CoD BO to jest zupelnie nowa liga - całkowicie póki co sama dla siebie. Dla mnie ta gra to kwintesencja dynamizmu akcji - po prostu żywe kino! POLECAM OBOWIĄZKOWO. Przy tym w rozdzielczości 1920/1200 działa płynnie na wysokich detalach (silnik podrasowany to mistrzostwo obrazu i efektów). Świetne efekty dźwiękowe. Dodać jeszcze muszę bo czasami umyka to ocenie, że silnik silnikiem i grafika grafiką, ale gdy ma się narzędzia potrzebny jest jeszcze zmysł plastyczny (by nie rzec artystyczny), czego IW zdecydowanie brakowało. Lokalizacje MW były świetne - jednak tutaj (zarówno w serii ale i w ogóle w kategorii gier zręcznościowych a fps'ów w szczególnośći) lokalizacje plastycznie stanowią coś na granicy sztuki (vide. Bajkonur, tudzież początek misji w Wietnamie)
Jedyne pytanie jakie wciąż potrzebuje odpowiedzi to pytanie o długość singla. Jeżeli jednak poziom jakości utrzyma się całą grę wybaczę nawet 5h. Powem więcej, za te 5 h będę wdzięczny :) Tak sie powinno robić gry!

08.11.2010 18:02
odpowiedz
michellino
50

Absolutnie się z ostateczną oceną w recenzji NIE ZGADZAM!
Gdy w Empiku płaciłem 129 zł z wersję PC ręka mi drżała i... nie żałuję żadnej złotówki.
Gra dynamiczna z pomysłem świetną fabułą. Zero dłużyzny. Intensywnością wznieca wspomnienia pierwszego CoD:MW. Oczywiście żadna to skradanka, ale kto takowej oczekiwał? Rowziązywania logicznych zagadaek osobiście mam już dość, praktycznie wypełniają każdy tytuł np. Darksiders - szacuję że 70% to zagdaki (naiwasem gra znakomita. Gra stanowi więc kaptalną dynamiczną zręcznosciówkę ze znakomitą grafiką (a tego się szczegołnie bałem) - której raczej niweiele tytułuów zręcznosciowych może dorównać (roz. 1920/1200). W swojej kategorii zdecydowane 8 lub nawet 8.5 / 10