Saed:

Profil Komentarze
Forum

Saed ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

21.07.2016 13:57
odpowiedz
Saed
97

@Dzienciou
Pod większością twoich zarzutów odnośnie FFX mógłbym się podpisać, a mimo to zapamiętałem ją jako jedną z najlepszych części (grałem we wszystkie Final Fantasy do trzynastki). Za to FFX-2 to dla mnie chyba najbardziej żenujący Final, więc masz szczęście, że się nie skusiłeś ;)

Jakby nie patrzeć każdy Final od zawsze jechał na kliszach, postacie zawsze były trochę płaskie i jednowymiarowe (chociaż potrafiły się rozwinąć wraz z opowieścią), a konstrukcja fabularna nie rzucała na kolana. Magię Final Fantasy od zawsze tworzył niesamowity świat w połączeniu z szybko rozkręcającą się fabułą, wypełnioną potężnym ładunkiem emocjonalnym (ale bez sztucznej pompatyczności). Do tego charakterystyczne wyróżniki serii - statki powietrzne, chocobo, moogle, czy stwory mitologiczne z najróżniejszych części świata (Ifrit, Shiva, Feniks, Lewiatan). Na koniec chyba najważniejszy składnik budowania klimatu - muzyka. FFX była ostatnią częścią, do której soundtrack skomponował Nobuo Uematsu. Po jego odejściu zaczął się upadek serii. Po prostu wyjęto cegiełkę, która utrzymywała cały ten misternie skonstruowany projekt i wszystko runęło. Nie pomogło naprawienie wielu bolączek serii - w FFXII mamy otwarty świat, ciekawy system rozwoju i emocjonujące walki, ale gra zadziwiająco szybko zaczyna przynudzać. FFXIII zrobiła krok wstecz i trafiła w bagno... Części MMORPG (FFXI, FFXIV) poszły swoją drogą nie mającą wiele wspólnego z serią. Zobaczymy co pokaże FFXV, ale nie liczyłbym na cud.

A wracając do FFX - tutaj wszystko zagrało jak należy. Opowieść wciągała na tyle, że można było w ogóle nie zwrócić uwagi na liniowość, czy braki logiczne. Do przodu ciągle pchało poczucie celu i klimat wędrówki po niesamowitych krainach. Świat mocno inspirowany dalekim wschodem w połączeniu z motywami Finalowymi i garścią oryginalnych pomysłów mnie osobiście zachwycił niemal na równi z techno-magicznym uniwersum FFVII. Sama fabuła może i nie oferowała zaskakujących zwrotów akcji, ale była bardzo dobrze skonstruowana, praktycznie nie przypominam sobie słabszych momentów, za to mocne, emocjonalne, czy po prostu niesamowicie klimatyczne sceny rozłożone są idealnie. Chyba przez to tak lubię FFX, mimo jej ewidentnych wad.
Klimat nade wszystko :)

16.03.2016 16:27
odpowiedz
Saed
97

Też czekam na nowego X-Winga (lub jeszcze lepiej Tie Fightera), ale bez specjalnej nadziei. Te gry robiło studio Totally Games we współpracy z LucasArts. Dzisiaj już nie ma ani jednego, ani drugiego, a projektanci space-simów poszli w indie :)

25.01.2016 12:31
Saed
97

A tego, że Top Secret wykluł się z dodatku do "Bajtka", to już chyba nikt nie pamięta... ;)

25.01.2016 12:25
Saed
97

Może dla ciebie to są rzeczy nic nie warte, ale jak widać wielu myśli zupełnie inaczej i nie jest to czysty sentyment. Sam bym dorzucił kilka rzeczy, które zabił internet (np. konieczność samodzielnego rozgryzania zagadek w grach - teraz pokusa poszukania podpowiedzi w necie jest zbyt silna...:)). Czasy się zmieniają, ale zmiany zawsze mają swoje plusy i minusy. Warto wiedzieć co tracimy wybierając "lepsze".

06.10.2015 12:35
odpowiedz
Saed
97

Mody to najlepsza rzecz w serii TES, ale fakt, że niedoświadczony gracz szybko wyląduje z ręką w nocniku i grą crashującą się co kilka sekund. W Obliviona grałem z ponad 80 modami naraz, w tym takie giganty jak OOO, MMM, All Natural, czy Unique Landscapes, nie wspominając o paczkach tekstur, czy pluginach graficznych. Tylko żeby to wszystko chciało razem działać (dłużej niż pół godziny) musiałem poznać TES:CS, Wrye Basha, BOSSa, OBMM, OBSE i TES LodGENa i jeszcze parę dziwnych, ale jak się okazało niezbędnych wynalazków, popracować nad kompatybilnością i bashed patchem, wyedytować parę plików .ini, skonfigurować kilka drobiazgów - jednym słowem kilkanaście godzin zabawy, żeby pograć w miarę bezstresowo, chociaż i tak okazjonalnych crashy nie dało się uniknąć.

W Skyrimie widzę mody, które naprawdę wyglądają zachęcająco, tylko jakbym znowu zaczął zabawę w budowanie swojego idealnego setup-u, to nie wiem czy znalazł bym jeszcze czas na granie.

10.09.2015 09:25
odpowiedz
Saed
97

No Man's Sky ma szansę dokonać przełomu w kwestii proceduralnie generowanych powierzchni planet, fauny i flory, bo jeśli chodzi o generację realistycznej galaktyki to tutaj niepodzielnie rządzi Elite: Dangerous i to się raczej nie zmieni (lata doświadczenia w temacie).

Akurat obeznanym w temacie nie trzeba uświadamiać potęgi PG - jest parę świetnych gier opartych na algorytmach tworzących niekończące się światy (Dwarf Fortress, Minecraft, Elite: Dangerous i parę innych). Najwięcej do zrobienia jest w kwestii zróżnicowania graficznego. Mamy np. takie Dwarf Fortress, które jest w stanie wygenerować cały świat wraz z jego historią od początków stworzenia, powstawania i upadku cywilizacji, kultur, itp. ze śledzeniem najdrobniejszych zdarzeń z życia każdego jego mieszkańca, ale kosztem praktycznie całkowitego pozbawienia grafiki (gra jest w trybie znakowym ASCII, a potrafi zagotować najsilniejsze procesory :)).

Jest trochę barier technologicznych i intelektualnych, które trzeba pokonać, żeby móc tworzyć wielkie, zróżnicowane, świetnie wyglądające światy na bazie PG, ale to tylko kwestia czasu. Po NMS nie spodziewam się cudów, ale mam nadzieję, że dołoży do tego swoją cegiełkę.

10.08.2015 10:36
odpowiedz
Saed
97

@DM Właśnie m.in. o ten widok z kokpitu chodzi. We wszystkich materiałach jest wprost powiedziane, że w Battlefroncie jest to tylko dodatkowy bajer, ale naturalnie o wiele praktyczniejszy jest widok TPP (dużo większe pole widzenia), co już wyklucza jakąkolwiek immersję (nie jesteśmy pilotem, ale gostkiem z kamerą latającym za myśliwcami ;)).

Model symulacji w space-simach ze świata GW to praktycznie walka kołowa jak w myśliwcach z II WŚ + parę kosmicznych abstrakcji typu osłony, czy dystrybucja mocy - zero realizmu, ale genialny gameplay! Dlatego właśnie fani gatunku do dzisiaj męczą 16-letnie X-wing Alliance (ostatnia aktualizacja fanowskiego XWAU była niecałe 2 miesiące temu).

07.08.2015 23:46
odpowiedz
Saed
97

To nawiązanie kończy się na obecności statków kosmicznych w obu grach. TIE Fighter to był pełnoprawny kosmiczny symulator, a Battlefront to czysta strzelanka TPP. Dla mnie znowu wielkie rozczarowanie...

07.08.2015 09:27
odpowiedz
Saed
97

Szczerze mówiąc, to zdecydowanie bardziej wolałbym nowego X-winga/Tie-Fightera, czyli pełnoprawny space-sim, a nie strzelankę, gdzie widok z kokpitu jest tylko mało funkcjonalnym bajerem. Może następnym razem...

18.06.2015 11:47
odpowiedz
Saed
97

Akurat miliardy proceduralnie generowanych planet nie świadczą wcale o tym, że algorytm jest zaawansowany. Za pomocą paru linijek kodu można wygenerować nieskończoną ilość planet, z których nie znajdą się dwie identyczne. Diabeł tkwi w szczegółach, czyli odpowiednim ich zróżnicowaniu przez generator. To od tego zależy, czy w NMS można będzie grać latami, czy będzie się nudził już po kilku godzinach odkrywania. Na razie widać ogromny potencjał, przede wszystkim w eksploracji.

@ElPatriko29
Oby tylko procedury były lepsze niż w Spore, bo tam rzeczywiście planety mało różniły się pomiędzy sobą. Ale to też wina "plastikowości" tego świata i jego strasznej kompresji - galaktyka, planety, cywilizacje - wszystko było skurczone do symbolicznych rozmiarów. No Man's Sky zdaje się też będzie skompresowany, ale nie do tego stopnia. Podróże kosmiczne wyglądają słabo, ale za to eksploracja powierzchni planet - genialnie!

15.06.2015 19:41
odpowiedz
Saed
97

@Meno1986
Najważniejsze, że jest sukces. Teraz jest kryzys środka kampanii - normalka. Zawsze przy każdym dużym projekcie na początku zbiórka szybuje w górę, potem jest stagnacja i na końcu wszyscy zrzucają się jak oszalali. Nie zdziwię się, jak na Bard's Tale IV uda się finalnie zebrać 4 miliony. Masa ludzi obserwuje kampanię i czeka do ostatniej chwili. A ci co już wyłożyli pewnie będą dokładać :)

14.06.2015 19:07
odpowiedz
Saed
97

@zarith
inXile ma prawa do Stonekeep, jeśli Bard's Tale IV okaże się sukcesem to kto wie?

06.05.2015 15:19
odpowiedz
Saed
97

@Irek22
Ależ ja tylko odniosłem się do słów o "błędach Geralta z książek".
A tak w ogóle to wydaje mi się, że właśnie te książki i całe tło fabularne znane fanom Sapkowskiego dają nam tę głębię, bez której byłby to tylko jeden z wielu cRPGów, więc chyba jednak warto ten temat "rozkminiać".

06.05.2015 12:32
odpowiedz
Saed
97

@Alta3ir
To nie był żaden wybór Geralta (błędny lub nie), tylko przeznaczenie. Poczytaj opowiadania.

Yennefer może być zołzą, ale za to fascynującą, intrygującą i na swój sposób uroczą. A Geralt jako jeden z niewielu jest w stanie przejrzeć jej głęboki pancerz chłodu i cynizmu. Ja tam się wcale nie dziwię, że świata poza nią nie widzi. I tak jak ktoś już wyżej napisał - biorąc pod uwagę całokształt czynów obu czarodziejek, to Triss zdecydowanie mocniej "dokopała" wiedźminowi.

@Agrelm
Akurat z tym Arasz trafił kulą w płot. Geralt może i był pasywny w stosunkach z kobietami, ale z całą pewnością nie naiwny - co idealnie pokazał finał z wystawieniem Fringilli Vigo na pośmiewisko (mistrzowska zagrywka).

20.04.2015 12:47
odpowiedz
Saed
97

Uproszczenia w RPG, to wynik tego, że producenci za wszelką cenę chcą zrobić dobrze graczom. Przy okazji zabijając esencję gatunku. Podróże w RPG już praktycznie nie istnieją, jest tylko odblokowywanie kolejnych miejscówek. Wystarczy nie korzystać z szybkiej podróży? Łatwo powiedzieć. Zwykle cała konstrukcja gier budowana jest na bazie skakania z miejsca na miejsce po mapie - urozmaicania podróży "z buta" po tych samych ścieżkach już się nie przewiduje, więc takie sztucznie tworzone wycieczki rzeczywiście stają się bezdennie nudne i powtarzalne. Mamy więc szybką podróż, czyli natychmiastowe teleporty, które zabijają poczucie skali i przestrzeni - wszystko jest obok siebie, a mapa równie dobrze mogłaby być listą, czy tabelką.

20.03.2015 12:01
odpowiedz
Saed
97

@Sir Xan
Neverhood na ScummVM? Dzięki za info. W życiu bym na to nie wpadł. Trochę mi wyleciała z pamięci ta gra, ale kojarzę, że kiedyś byłem nią zachwycony - genialny pomysł z ręcznie stworzonym, plastelinowym światem.

@Matekso
W przygodówki grają... fani przygodówek :) których - jakby nie patrzeć - trochę ocalało, a i nowi czasem doznają objawienia. Dzisiaj trudność przygodówek się trochę zatarła, bo trudno się oprzeć pokusie poszukania pomocy na necie w przypadku zacięcia. Kiedyś trzeba było kombinować samemu, dzisiaj w kilka dni po wyjściu gry mamy już pierwsze opisy przejścia.

10.03.2015 12:15
odpowiedz
Saed
97

Mam w swoich zbiorach 3 tomy prozy wydane u nas w latach 90 (chyba pierwsze polskie wydania): Dagon, Reanimator i W poszukiwaniu nieznanego Kadath. Jeśli ktoś zna twórczość HP Lovecrafta wyłącznie z gier nią inspirowanych, to może doznać szoku zapoznając się z jego dość specyficzną prozą. Ja bym chętnie zobaczył w grach spod znaku Cthulhu więcej obłędu, za to mniej macek.

09.03.2015 12:34
odpowiedz
Saed
97

To tylko kolejny, spektakularny objaw wielowiekowej tradycji anonimowego donosicielstwa. Policja, Urzędy Skarbowe, Nadzory Budowlane, itp. zalane są stosami anonimowych donosów, na które muszą marnotrawić czas swój jak i ofiar takich prywatnych wojenek. Jeśli trafi się na jakąś urzędniczą mendę, to niewinność niewiele pomoże, bo zawsze coś się znajdzie ("Nie ma niewinnych, są tylko źle przesłuchiwani"). A o odszkodowaniach można zapomnieć - wszystko mieści się w zakresie służbowych obowiązków.
Jak to mówią, podłość ludzka nie zna granic :)

04.02.2015 15:29
odpowiedz
Saed
97

@Ragn'or
Tak, są czarne dziury, mgławice, pulsary i gwiazdy uszeregowane wg typów widmowych i klas jasności w rozkładzie takim, jak występują w naszej galaktyce, czyli gwiazdy typu O0 (niebieskie hiperolbrzymy) należą do ekstremalnie rzadkich. Betelgeuse, Rigel i wszystkie nazwane obiekty astronomiczne w Drodze Mlecznej też znajdziesz (te odkrywane mają być dodawane w update'ach). Jeśli chodzi o porównanie wielkości gwiazd, to trzeba przyjąć jakąś referencyjną odległość. Ktoś kiedyś robił porównanie wielkości Słońca, Betelgeuse i VY Canis Majoris z odległości ok. 4750ls (średnia odległość Saturna od Słońca). Słońce jest świecącym punktem, Betelgeza "kulką" a VY Canis Majoris zajmuje cały widok z kokpitu. Jeśli chodzi o to jak blisko gwiazdy da się podlecieć, to zależy to od jej masy (w konsekwencji grawitacji) i temperatury. Np. nie da się za bardzo zbliżyć do białego karła, a gwiazda neutronowa "wyrzuci" nas z supercruise zanim cokolwiek zobaczymy (masa większa od Słońca przy rozmiarze 10-15km ma tu kluczowe znaczenie). Z gwiazd syntezujących wodór i odpowiednio chłodnych można "tankować" montując na statku tzw. Fuel Scoop. Z bliska widać efekty fuzji jądrowej, czasami można zaobserwować niesamowite rozbłyski i wyrzuty materii. Czarne dziury są już mniej efektowne, chociaż fajnie wygląda efekt soczewkowania grawitacyjnego. Mgławice nie wyglądają może jak na odpicowanych zdjęciach typu APOD, ale też potrafią robić wrażenie. Chyba najciekawsze są różne układy z kilkunastoma gwiazdami różnego typu w przedziwnych konfiguracjach grawitacyjnych.

29.01.2015 13:29
odpowiedz
Saed
97

Nie, ale śmiesznie wygląda.

29.01.2015 13:21
odpowiedz
Saed
97

Ten biedak adhan ma już chyba bana na wszystkich możliwych space-simowych forach (m.in. Star Citizena i Elite), ale na swój pokręcony sposób jest nawet zabawny. Od razu widać z kim ma się do czynienia. :)

28.01.2015 16:54
odpowiedz
Saed
97

To są ograniczenia wynikające z multiplayera. We Frontierze było przyspieszenie czasu, tutaj czas jest wspólny dla wszystkich, więc trzeba było jakoś pogodzić możliwość podróżowania w sensownym czasie na kosmiczne odległości i manewrowanie w "normalnych" sytuacjach (dokowanie, walka, mining, itp.). To samo z możliwością rozpędzania się bez ograniczeń - było we Frontierze, a tu nie da rady, bo multiplayer się rozleci. Samo instancjonowanie to już ograniczenie związane czysto z technologią - nie istnieje żaden rasowy symulator, który umożliwiałby jednoczesne granie nieograniczonej liczby graczy w jednej instancji.

28.01.2015 12:12
odpowiedz
Saed
97

@StoogeR
Masz szczęście, że nie widziałeś początków supercruise. Najpierw w ogóle nie miało być trybu "nadświetlnej", tylko jumpy w obrębie systemu. Na szczęście DDF wywalczyło coś takiego jak mamy teraz, ale z początku przejścia pomiędzy trybami wyglądały tragicznie - ekran zamarzał, trząsł się kilka sekund i nagle "popnęła" przed oczami stacja. Także teraz jest 1000 razy lepiej niż na początku. We Freelancerze o ile dobrze pamiętam to w ogóle nie było kosmosu jako takiego (realistyczne odległości, ciała niebieskie, fizyka, itp.) tylko mapa 2D podzielona na sektory i tła udające gwiazdy, planety i mgławice. Ale poza tym całkiem fajna gra.

@Vader
Chyba zgłoszę się do FD po prowizję.... ;)
Witaj w grze i zapraszam na oficjalne polskie forum:
https://forums.frontier.co.uk/forumdisplay.php?f=58

28.01.2015 02:18
odpowiedz
Saed
97

@Kajdorf
Ruch masz w okolicach stacji w dużych systemach (populacja w miliardach). Pomiędzy stacją a planetą masz odległości rzędu setek tysięcy kilometrów, tak że nie oczekiwałbym ruchu jak na Marszałkowskiej...

@Pan Dzikus
Jest Asimov, Clarke, Lem i wiele innych (z Polaków jest też Hermaszewski Station). Po prostu do Ridleya Scotta akurat miałem blisko :)

28.01.2015 00:19
odpowiedz
Saed
97

@StoogeR
Za 150 tysięcy lat :) Było o tym w ostatnim Newsletterze. Gracze zbadali do tej pory ponad 615 tysięcy nowych systemów, czyli 0.00015% galaktyki, także jeszcze trochę pozostało. Ale jak ktoś zaczyna zabawę z eksploracją, to niech lepiej obskoczy program obowiązkowy - pobliskie olbrzymy (Syriusz, Arcturus, Alioth, Kochab, Aldebaran), z dobrym statkiem i napędem można ruszyć na nadolbrzymy (Polaris, Rigel, Betelgeuse, Deneb), czy mgławice (Oriona, M78, Koński Łeb, Kraba, itd. itp...), a potem szukać samemu, bo to dopiero początek.

Na twoim screenie to oczywiście NPC, ale prawdziwy Chris Roberts naprawdę pogrywa w Elite: Dangerous i oficjalnie gratulował Davidowi Brabenowi świetnej gry (zaraz po premierze). Obaj panowie się przyjaźnią (w przeciwieństwie do wielu fanów, zazwyczaj tych... młodszych) i podczas Kickstartera wspierali wzajemnie swoje projekty.

@Kajdorf
Dzięki :) Minusy jak dla mnie nie są w stanie przesłonić rewelacyjnej całości, ale z tego co wiem, to wielu recenzentów miało z wystawieniem oceny problem. Z jednej strony gra się fantastycznie, a z drugiej widać, że mogłoby być lepiej.

@Hyde911
Mikropłatności jako takich nie ma, ale można w sklepie dokupić dodatkowe malowania do statków.

27.01.2015 20:44
odpowiedz
Saed
97

@Vader
Grę kupisz na stronie producenta:
http://www.elitedangerous.com
Na razie nie ma planów wydania na Steamie.

@Devilyn
Elite to gra zupełnie inna niż Freespace 2, ale jeśli lubisz klimaty kosmiczne w połączeniu z gigantycznym otwartym światem i pełną swobodą, to E: D będzie w sam raz dla ciebie.
Wszystko masz opisane w recenzji :)

27.01.2015 12:25
odpowiedz
Saed
97

Polska wersja pojawiła się niedawno i ma trochę braków, ale poza tym jest całkiem poprawna. Zapraszam do przeczytania recenzji :)

Jeśli chodzi o materiał filmowy, to nie wiem czego oczekiwał autor, ale moim zdaniem ocenił grę potwornie niesprawiedliwie i strasznie pobieżnie. Jak można nie dostrzec usprawnień w stosunku do jedynki? Jak można mówić, że gra jest liniowa? (no w sumie można... wystarczy grać raz i nie próbować różnych alternatywnych opcji dialogowych, ścieżek, itp.) A, że walka jest esencją... czy przypadkiem to nie jest gra z gatunku t-RPG? W Final Fantasy Tactics nie ma praktycznie żadnego gameplaya poza walką i rozwojem postaci, a jest to gra kultowa. Umiejętności i czary są na podstawie "Czarnego Oka" i bardzo dobrze, że autorzy za bardzo nie szaleli z własną inwencją, ale sama mechanika już jest znacznie usprawniona i gra się płynniej. W rozwoju postaci zniknęły statsy, jest bardziej przejrzysty, ale trzeba wiedzieć w co ładować AP, bo można skończyć tak jak autor filmu - z wymoczkami słabszymi od najemników, przez co walki będą drogą przez mękę. Ale z tak negatywnym nastawieniem nie da się zauważyć żadnych pozytywów i nawet do fabuły trzeba się przyczepić...

26.01.2015 10:05
odpowiedz
Saed
97

Jeśli chodzi o tytuł recenzji, to "łajdacy wracają w lepszej formie" brzmiałoby dość idiotycznie :) Sensownego tłumaczenia 'blackguard' na polski brak, a tak wiadomo o co chodzi.

22.01.2015 11:08
odpowiedz
Saed
97

@AIDIDPl
Wersja dostępna teraz dla graczy zawiera Hangar Module i Arena Commander. Akurat te moduły nie są jakoś strasznie niestabilne (co najwyżej niezoptymalizowane), ale bardzo ograniczone. W hangarze można pooglądać swój statek, a AC to bardziej moduł do testowania modelu lotu i walki. Jak ostatni raz sprawdzałem, to prezentowało się to dość biednie - kilka statków i bardzo ograniczone pole walki. Jak będę miał chwilę to sprawdzę co tam nowego ostatnio doszło, ale chyba żadnych rewolucji. Generalnie jak na 2 lata prac z tak dużym budżetem, to trochę mało, dlatego twierdzę, że nie ma szans na pełną wersję w 2016.

22.01.2015 10:24
odpowiedz
Saed
97

Pierwotnie gra miała być ukończona w listopadzie 2014 (wg Kickstartera). Patrząc na obecne stadium (po ponad 2 latach od zakończenia zbiórki) i obietnice, to myślę że przed 2018 pełnej wersji nie zobaczymy. Ale ja tam jestem cierpliwy. W końcu mają dużo kasy do przerobienia :)

21.01.2015 11:55
Saed
97

Warto wrzucić te parę $ już za samo King of Dragon Pass.

12.01.2015 16:37
odpowiedz
Saed
97

Właśnie, pokolenie już się zmieniło, a TVP dalej w średniowieczu.
Chciałoby się zobaczyć kiedyś jakąś merytoryczną rozmowę na temat gier i ich wpływu na człowieka (który - nie ma co kryć - jest całkiem spory), ale taki irracjonalny crap z TV zniechęca do jakichkolwiek dyskusji.

05.01.2015 10:28
odpowiedz
Saed
97

Swego czasu dość intensywnie testowałem inny automat komórkowy - mrówkę Langtona.
Procedura jeszcze prostsza, rezultaty równie zadziwiające.

Tych, którzy będą twierdzić, że przy pomocy generowania proceduralnego nie da się zrobić nic ciekawego będę od tej pory odsyłał do filmiku z końca artykułu :)

04.12.2014 13:04
odpowiedz
Saed
97

Tie Fighter to absolutne mistrzostwo "czystych" space simów. W tej grze wszystko było perfekcyjne. Nigdy nie przepadałem za Imperium, ale przy TF bez wahania przeszedłem na ciemną stronę mocy. A ostatni starwarsowy space-sim - X-Wing Alliance - jest dzięki fanom ciągle wspierany (m.in. projekt XWAUpgrade, totalne konwersje X-Wing i Tie-Fighter)
Do dziś moc jest w nim silna :)

04.12.2014 11:53
odpowiedz
Saed
97

Elite: Dangerous bez dwóch zdań.
Gra ma magię poprzednich części Elite, świetną oprawę, rewelacyjny model symulacji, ogromny świat. Galaktyka odzwierciedla Drogę Mleczną (nie 100 miliardów gwiazd, ale 400 miliardów systemów gwiezdnych - a są systemy, gdzie mamy powyżej 100 ciał niebieskich - gwiazd, planet, księżyców, pasów asteroidów - jest co zwiedzać). Są wszystkie znane gwiazdy, układy, konstelacje. Na razie nie ma żadnej fabuły i informacje o świecie w grze są skąpe (chociaż uniwersum jest świetnie opisane w książkach). Fabuła wraz z całą symulacją wydarzeń w świecie gry ma ruszyć właśnie 16 grudnia w dniu premiery, chociaż obstawiam, że padną serwery ;) Multiplayer jeszcze nie w pełni działa poprawnie no i wciąż jest masa błędów, ale przy tak dużej grze to było do przewidzenia. No i nie ma żadnego sznureczka, za którym można by podążać - trzeba samemu sobie wyznaczać cele, ale w końcu na tym polega magia sandboxów. Jak dla mnie zdecydowanie najciekawsza jest eksploracja - odkrywanie ciekawych systemów gwiezdnych. Walka i handel też potrafią wciągnąć. Można np. postrzelać do piratów atakujących górników w pasie asteroidów, zapolować na gościa z wysoką nagrodą, albo samemu zabawić się w pirata i molestować niewinnych handlarzy. Ważne, że nie trzeba mieć zaraz najlepszego statku (zresztą takiego nie ma - każdy ma swoje zalety i wady), liczą się przede wszystkim umiejętności i preferencje gracza. Jest spory wybór statków, broni, części, wyposażenia, 1-2 razy w miesiącu dochodzi coś nowego, ale to się pewnie zmieni po premierze, gdy wejdzie fabuła, eventy, itp.

Fakt, że raczej nie ma co liczyć na miliony graczy, ale w niektórych kręgach ta gra już stała się legendą i wygląda na to, że będzie można się w niej zadomowić na najbliższe lata.

24.11.2014 11:05
odpowiedz
Saed
97

Bez zagłębiania się w szczegóły podpowiem, że gra, która postawiła nie na grafikę (której praktycznie nie posiada), a na super złożone sandboxowe mechanizmy (wyciskające ostatnie soki z najlepszych procesorów) istnieje - to Dwarf Fortress :)

Jeśli ktoś jest w stanie pokonać barierę trybu tekstowego i przegryźć się przez ultra nieprzystępny interface, to odkryje totalny sandbox w stanie czystym - grę w której można zrobić wszystko. Ale do tego potrzeba zaawansowanych procedur i złożonych algorytmów generowania proceduralnego, czego producenci gier AAA boją się jak ognia, bo ich tworzenie jest czasochłonne, wymaga wielkich zdolności, a rezultat nie daje się do końca przewidzieć (jednym słowem korporacyjny koszmar).

03.11.2014 13:36
odpowiedz
Saed
97

Oho, jaki entuzjazm! Jak dla mnie całkowicie zrozumiały. LoG2 to nie tylko świetna gra sama w sobie, ale też rewelacyjny kreator dungeon crawlerów. W jedynce fani stworzyli masę świetnych modów, w tym odtwarzające wiernie Dungeon Mastera i chyba też pierwsze Eye of Beholder. Teraz czas na "grimrockowy" remake EoB2 i 3. Kocham ten gatunek :)

13.10.2014 16:02
odpowiedz
Saed
97

@ Naczelnyk
Zrozumiał, ale mu nie podeszła :) Tzn. w przypadku 5-6 oddziałów jest jeszcze ok, ale przy większych bitwach jest chaos totalny. Każdy robi co chce (zwykle coś głupiego), oddziały blokują się w terenie, itp. Naprawdę nie potrzebuję suspensu w strategiach turowych. Wolę kontrolę.

@Alacer
Zastanawiałem się czy nie napisać o słabym AI, ale doszedłem do wniosku, że tak naprawdę wcale nie spodziewałem się jakiejś rewolucji, a w tej grze głupota komputera aż tak bardzo nie przeszkadza (chyba że ktoś chce prawdziwych wyzwań - ale od tego jest multi). Jakoś przyzwyczaiłem się, że na solidne AI w momencie premiery nowej strategii nie ma co liczyć. W Endless Legend "Sztuczna Głupota" aż tak nie kole w oczy jak np. w Total Warach (taki Darth Mod naprawił totalnie skopaną E:TW). Po cichu też liczę na jakiś porządny mod AI do Endless Legend.

@trejangry
Na Endless Space Wiki jest to zgrabnie opisane:
http://endlessspace.wikia.com/wiki/Auriga

autor recenzji :)

11.10.2014 11:31
odpowiedz
Saed
97

KozoWSP ma sporo racji. To, w co wg autora artykułu ma stanowić wyznacznik kierunku rozwoju przygodówek, to przecież kompletnie inny gatunek. Klasyczne P&C pozostaną w swojej niszy i nie wiem skąd teza, że ta nisza się kurczy, bo ja akurat mam zupełnie odwrotne wrażenie. Po prostu producenci tacy jak Daedalic zaczęli odczuwać ciężar konkurencji w postaci całej masy twórców niezależnych. To dlatego w niszy zrobiło się nieco przyciasno. A o potrzebie wyeliminowania z gier nielogicznych zagadek to ja już słyszę od dobrych 10 lat.

19.09.2014 11:56
odpowiedz
Saed
97

Kickstarter nie jest ani sklepem, ani inwestycją. To platforma pomocowa, coś jak dawniej mecenat - ludzie wykładają pieniądze dla twórców w nadziei, że ten stworzy coś fajnego, a nie w oczekiwaniu na zarobek z wyłożonej kasy. Takich bezmyślnie rzucających kasą bez realnej oceny możliwości realizacji projektu jest mimo wszystko niewielu. Mimo wszystko każdy, nawet najlepiej zapowiadający się projekt to jednak jakieś tam ryzyko i w przypadku klapy nie ma co płakać nad tymi paroma straconymi $.

19.09.2014 11:06
odpowiedz
Saed
97

@planet killer
@Asmodeusz
Ja bym jeszcze dodał uniwersum Final Fantasy VII (FFV7, FF7 Crisis Core i film Final Fantasy Advent Children) i Final Fantasy IV (FF4, FF4 After Years). Tendencja jest teraz taka, żeby z każdego uniwersum wyciskać przynajmniej po kilka gier.

Generalnie jest tak, że każda główna część (kolejna cyferka w nazwie) to odrębne uniwersum, które z resztą łączy się tylko charakterystycznymi motywami (kryształy, airshipy, chocobo, moogle, motywy muzyczne, itp. jak opisywali koledzy).

Final Fantasy dzisiaj to tylko nazwa, bo najważniejsi twórcy serii (Hironobu Sakaguchi, Nobuo Uematsu, Yasunori Mitsuda i inni) już dawno odeszli z firmy. SE ewidentnie nie ma pomysłu (nawet nie mówię o wizji) na przyszłość Final Fantasy, co nie przeszkadza czerpać ze złotego źródełka wypuszczając masę portów, remake'ów, czy śmieciowych gier F2P z 'Final Fantasy' w tytule...

11.09.2014 10:52
odpowiedz
Saed
97

Atrium Propugnator to oczywiście łacina :). Można przetłumaczyć mniej więcej jako "Dziedziniec Obrońców".

21.08.2014 00:51
odpowiedz
Saed
97

@Likfidator
Spore to akurat wyjątkowo kiepski przykład proceduralnej galaktyki - generator miał bardzo słaby algorytm, w zasadzie nie oparty na żadnych sensownych zasadach.

Jeśli chodzi o to, czy da się stworzyć arcydzieło za pomocą generowania proceduralnego, to przez długi czas twórcy myśleli właśnie tak jak ty, stąd taka stagnacja na tym polu. Wystarczyło jednak paru odważnych geniuszy łączących niesamowite zdolności matematyczne z wizjonerstwem i powoli zaczyna otwierać się przed nami całkowicie nowy świat. I nie mam na myśli tylko gier, bo np. od niedawna generowanie proceduralne na dużą skalę zaczęli stosować animatorzy Disneya (np. w filmach Brave, Frozen).

Trochę mieszasz generowanie proceduralne i losowe, a poza tym to nie komputer ma rozróżniać utwory dobre i złe, tylko twórca algorytmu. Jeżeli w wyniku algorytmu powstają utwory słabe, to znaczy, że jest do bani (algorytm i prawdopodobnie sam twórca ;))

No Man's Sky zapowiada się naprawdę rewolucyjnie, podobnie jak Elite: Dangerous z galaktyką wygenerowaną przez Stellar Forge. To już nie są proste algorytmy różnicujące zawartość w sposób losowy. Tutaj mamy cały zbiór podstawowych zasad, które w połączeniu z warunkami wyjściowymi i symulacją rozwoju dają niesamowite rezultaty. To już było w Dwarf Fortress, Minecrafcie, czy Starbound. Największą rewolucją ma być teraz zastosowanie generowania proceduralnego na dużą skalę w wysokiej jakości grafice i wygląda na to, że te dwie gry właśnie to nam zaprezentują.

@smc77
To o czym piszesz to tzw. background simulation i... też będzie w większości generowane proceduralnie (z uwzględnieniem działań graczy i ręcznie wstawianych eventów).

@Docenci
Trafiłeś w samo sedno :) Nie da się stworzyć wirtualnego wszechświata bez próby zrozumienia jak powstał, jak jest zbudowany i jak działa. A najlepszym sposobem zrozumienia tego jest... próba stworzenia wszechświata :)

@berial6
Akurat w przypadku zawartości generowanej proceduralnie mamy do czynienia z czystym kodem, więc nie ważne czy planet będzie 10, 1000 czy 10000000000 - na dysku będziesz miał tylko dane wyjściowe (algorytmy, materiały bazowe typu tekstury, dźwięki, itp.) i ew. po parę bajtów info przypisanych do planet, które odwiedziłeś.

A w kwestii płynnego przechodzenia pomiędzy lotem kosmicznym a powierzchnią planety to pierwszą grą która umożliwiała taki manewr była właśnie Elite II: Frontier. Potem było długo długo nic, potem pokazało się tech-demo Infinity i wszystkim opadły szczęki, ale projekt chyba upadł, a teraz mamy No Man's Sky i Elite: Dangerous. Niestety w tym drugim tytule początkowo nie będzie lądowania na planetach - przewidziane jest na jakiś rok po premierze, ale patrząc na concept arty to jest na co czekać, oj jest.

20.08.2014 09:47
odpowiedz
Saed
97

@k8vt800
Może zamiast stosować samoróbki trzeba było zainwestować w jakąś profesjonalną podstawkę np. Zalmana? Odpowiednia wentylacja czyni cuda, przynajmniej w moim lapku (Y580).

Ja kupując laptopa szukałem uniwersalnego sprzętu mobilnego - do pracy i rozrywki. Nie przeszkadza mi to traktować go typowo gamingowo - podstawka, monitor, słuchawki i mam praktycznie to samo co "stacjonarni".

18.08.2014 21:55
odpowiedz
Saed
97

Widzę, że ciągle generowanie proceduralne to dla większości czarna magia. Nic dziwnego, bo tak naprawdę do porządnego PG potrzeba geniuszu matematyczno-logiczno-artystycznego, którym obdarzona jest garstka ludzi. No Man's Sky wygląda obłędnie i zapowiada się na spory przełom, ale sam patent z generowaniem proceduralnym całej galaktyki razem z powierzchniami planet, księżyców, itp. zastosowany był już ponad 20 lat temu przez Davida Brabena w Elite II: Frontier. Przez ten czas praktycznie nic znaczącego się nie wydarzyło na tym polu, a teraz mamy prawdziwy renesans - No Man's Sky, Elite: Dangerous - obie gry wznoszą generowanie proceduralne na nieznane dotąd poziomy (szczególnie pod względem wizualnym).

Sam jestem ciekaw jak duże będzie zróżnicowanie np. fauny i flory. Wszystko zależy od tego na jakim poziomie odbywać się będzie generowanie proceduralne. W końcu całe życie na Ziemi też jest wygenerowane proceduralnie na poziomie molekularnym, a jakoś nikt nie narzeka na brak zróżnicowania. To oczywiście na razie nieosiągalne w grze, ale już np. tworzenie gatunków z określonego zestawu parametrów startowych i zmiennych, wg praw ewolucji - to już jest jak najbardziej w zasięgu. Tak jak np. Stellar Forge w Elite: Dangerous wygenerowało galaktykę na podstawie symulacji procesów ruchu, zachowania i skupiania materii oraz tworzenia się ciał niebieskich (mocno upraszczając).

18.08.2014 11:34
odpowiedz
Saed
97

@Absolem [33]
Za oryginalnym uniwersum M&M tęskni naprawdę wielu, ale ono skończyło się razem z NWC (czy tam 3DO) i nie ma co liczyć na powrót. A szkoda, bo to było jedno z najciekawszych uniwersów w historii gier (szczególnie światy Xeen i Antagarich) świetnie łączące rasowe high fantasy z elementami SF.

23.07.2014 16:39
odpowiedz
Saed
97

@dwrob
Jest dokładnie tak jak piszesz. David Braben powiedział to wprost (oczywiście nie w takiej formie) - chcemy ograniczyć dostęp do faz Alpha i Beta tylko do najbardziej zaangażowanych fanów, stąd taka wysoka cena. Na zarabianie jeszcze będzie czas.

19.06.2014 14:29
odpowiedz
Saed
97

Sloma i SzaryWilk wyjaśnili wątpliwości. Ja tylko dodam, że można będzie też grać online z wyłączoną lub ograniczoną interakcją między graczami, dzięki czemu możemy mieć praktycznie grę single player lub multi coop z ewoluującym światem. PvP będzie w zasadzie opcjonalne, chyba że narozrabiamy w grze.

Gra ma wyjść pod koniec roku, na razie można dołączyć do beta testów, ale trzeba się liczyć z tym, że zawartości jest ciągle niewiele, a galaktyka "zamknięta" - gracze ograniczeni są do niewielkiego obszaru, na którym trwają testy podstawowych mechanizmów gry. Nadchodzący update ma ten obszar zmienić, ale niekoniecznie na większy. Po prostu będzie to inny region. Nie ma też co się łudzić, że do końca roku uda się spełnić wszystkie zapowiedzi, ale kolejne rzeczy mają być dodawane w aktualizacjach i dużych dodatkach. W planach jest m.in. pełna swoboda w zwiedzaniu statków i stacji kosmicznych, czy najbardziej wyczekiwane - lądowanie na planetach, księżycach i eksploracja ich powierzchni.

13.06.2014 01:12
odpowiedz
Saed
97

Już w kilku serwisach czytałem o Wiedźminie 3 jako o murowanym kandydacie na "Best of E3". Są już nawet tego typu rozważania:
http://www.gamespot.com/articles/e3-2014-could-the-witcher-3-be-one-of-the-best-rpgs-ever-made/1100-6420354/
Także chyba naprawdę doczekaliśmy chwili, gdy uwaga całego growego świata skupiła się na polskiej grze :)

09.06.2014 18:00
odpowiedz
Saed
97

Niezła analiza! Taka mała uwaga - Ciri ma "genetycznie" popielate włosy i zielone oczy - tak jak jej matka (Pavetta) i babka (Calanthe), tak że wszystko się zgadza. Górska kraina kojarzy mi się najbardziej z przeprawą drużyny Geralta z Toussaint do fortecy Vilgefortza (Stygga) i zamiecią śnieżną na przełęczy Malheur. Może to być też gdzieś w górach Amell, które też były wspominane w sadze jako obszary śnieżne. Oczywiście równie dobrze może to być Mahakam, albo jakiekolwiek inne wspominane w sadze góry. Opcji jest dużo, a wskazówek niewiele :)

17.05.2014 10:28
odpowiedz
Saed
97

Elite: Frontier to coś znacznie więcej niż zwykły space-sim. To największy sandbox w historii gier. Cała realistycznie wymodelowana Droga Mleczna (ponad 100 miliardów systemów gwiezdnych) stworzona dzięki dostępnej wiedzy astronomicznej oraz algorytmów generowania proceduralnego. Wszystko to zajmowało jedną dyskietkę (1.44MB) i zostało napisane w całości w assemblerze przez jednego człowieka (David Braben). A rzesze graczy zagrywają się we Frontiera (oraz Frontier: First Encounters - nie do końca udany sequel) do dzisiaj. Po prostu nie ma innej gry, która mimo prostej mechaniki (a może właśnie dzięki temu) dawałaby graczowi poczucie nieograniczonej swobody, bycia "pyłkiem" w nieskończonym wszechświecie, ale przynajmniej "pyłkiem" mogącym w kilka sekund podróżować pomiędzy systemami oddalonymi o lata świetlne.

Ewenement, który nie znalazł jak do tej pory żadnego następcy.
Na szczęście Elite: Dangerous jest już w drodze.

16.05.2014 14:04
odpowiedz
Saed
97

Praktycznie cała seria X-wing/Tie-Fighter to czołówka mojego prywatnego rankingu gier. Przy nich spędziłem setki, jeśli nie tysiące godzin. X-Wing Alliance instaluję raz na parę lat, przechodzę wszystkie kampanie oryginalne i z modów, które ukazują się w międzyczasie. Mimo że gra ma 15 lat to dzięki fanom, moderom i projektom takim jak XWA Upgrade żyje do dziś i trzyma się całkiem nieźle.

11.05.2014 15:35
odpowiedz
Saed
97

Akurat w TES-ach i w ogóle w większości RPGów z otwartym światem teren gry jest ogromnie "skompresowany". Na obszarze kilku kilometrów kwadratowych najczęściej znajduje się kilka krain z miastami, wioskami i setką różnego rodzaju "dungeonów". Same miasta to najczęściej kilka sklepów, gospoda, jakaś świątynia i garść NPCów. Nie wspominając już o skali samych budynków, drzew, itp. Świat w KC: D ma być skompresowany jedynie w minimalnym stopniu (na tyle, aby podróże nie były uciążliwe). Ale już sam teren i wszystkie obiekty - budynki, przedmioty, drzewa, itp. - mają być w skali 1:1. Właśnie takie szczególiki sprawiają, że to może być naprawdę wyjątkowa gra.

05.05.2014 13:31
odpowiedz
Saed
97

Mimo że nie czuję się specjalnie wielkim patriotą to w obu Medievalach podbijałem Polską cały wschód i południe mapy - Europa środkowa i wschodnia, Azja Mniejsza, Północna Afryka - wszystko w granicach Królestwa Polskiego. Miło było popatrzeć na zastępy polskich rycerzy dzielnie broniące Jerozolimy przed mongolską inwazją, albo na sudańskich najemników z dzidami powiewających polskimi chorągwiami :)

A z mniej znanych akcentów to do głowy mi przychodzi np. Front Mission IV i misja w Rawiczu, w której bronimy największej bazy surowców w Unii Europejskiej (sic). Polacy ponoszą w niej klasyczną heroiczną porażkę, ale sam akcent jest całkiem miły.

29.04.2014 00:09
odpowiedz
Saed
97

Mam dość podobne oczekiwania co Łosiu. Najbardziej liczę na Elite: Dangerous, które z każdą fazą alfy wygląda coraz bardziej interesująco, a niedługo zaczyna się premium beta (już nie tak absurdalnie droga, ale wciąż tylko dla wybranych). Ja wchodzę od standard bety, czyli pewnie za jakiś miesiąc, dwa.

07.04.2014 22:23
odpowiedz
Saed
97

Jakoś nigdy nie miałem poczucia, że gra mnie przerasta. Może dlatego, że uwielbiam skomplikowane i trudne gry. Im ciężej na początku się przegryźć, tym dla mnie większa motywacja do grania. Kocham gry, które są jak skomplikowane zagadki, gdzie podstawowe mechanizmy rozgrywki trzeba odkrywać samodzielnie, co najwyżej z pomocą subtelnych wskazówek. Inna sprawa, że wiele takich gier - przy standardowym combo dom/praca/żona/dzieci - zmuszony jestem odkładać na bliżej nieokreśloną przyszłość, szczególnie że podobnie jak Łosiu i wiele innych cierpię na syndrom perfekcyjnego przechodzenia gier (chociaż ostatnio trochę odpuszczam).
W ogóle przerasta mnie raczej to, że lista gier do zaliczenia tylko się wydłuża, a wolnego czasu coraz mniej...

07.04.2014 12:03
odpowiedz
Saed
97

Akurat skala wyłudzeń na Kickstarterze jest szokująco mała jak na potencjalne możliwości tej platformy (przynajmniej w oczach Polaków :)) Widać też, że większość ludzi stara się wybadać komu sypnąć groszem, chociaż ryzyko oszustwa zawsze istnieje - jak wszędzie.

02.04.2014 15:37
odpowiedz
Saed
97

W Bioshock Infinite iluzja pryska właśnie w momencie, gdy zaczyna się jatka, albo właśnie momenty typu masa walającego się żarcia obok głodujących (chociaż na filmiku w kuble jest akurat zgniła pomarańcza, co ma sens :)). Ta gra moim zdaniem bardzo by zyskała, gdyby wywalić z niej 90% strzelania i znajdziek, bo sam potencjał immersyjny ma ogromny, co czuć na samym początku, zanim cała Columbia obraca się przeciwko DeWitt'owi.

21.03.2014 20:32
odpowiedz
Saed
97

Dadzą to wszystko i o wiele więcej.
To jest Elite, a nie jakaś space opera, czy inna kosmiczna fantasy. Na filmikach, czy w testach alfa na razie tego nie widać, ale wystarczy poczytać ustalenia na forum DDF i już wiadomo, że nie ma mowy o żadnych kompromisach typu "skompresowanie" galaktyki, czy kosmiczne autostrady z bramkami a'la X. Pomysły, które w najmniejszym stopniu mogłyby wywołać wrażenie "zamkniętych pokojów z korytarzami" - jak np. skoki nadprzestrzenne w obrębie jednego systemu planetarnego - są z miejsca torpedowane przez społeczność. Wiarygodność świata i niczym nieskrępowana swoboda podróżowania to jest to, czego oczekuje chyba każdy fan Elite/Frontiera.

21.03.2014 01:14
odpowiedz
Saed
97

Wiadomo już, że terenem gry będzie czeskie miasteczko Rataje nad Sazavou z rozległymi okolicami tak że szanse na jakieś wycieczki na ziemie polskie są nikłe. Chociaż idę o zakład, że finałowo i tak skończymy pod Grunwaldem. Czasowo i terytorialnie zbyt blisko, żeby przepuścić okazję na uczestnictwo w jednej z największych bitew średniowiecza. A może jakaś grupa moderska pokusi się na odtworzenie w grze Malborka, Torunia czy Gdańska...? Dobra, nie ma co się rozpędzać. I tak będzie epicko.

26.02.2014 09:16
odpowiedz
Saed
97

@Luyten
Chyba nie ma co porównywać Banished do obłędnie rozbudowanego Dwarf Fortress. Sam mam niewiele doświadczenia w DF, ale czytałem i widziałem co można zrobić w tej grze, np:
http://dwarffortresswiki.org/index.php/DF2012:Megaprojects

02.02.2014 22:05
odpowiedz
Saed
97

"Realia - jak w Mount & Blade" - niezupełnie. M&B to mocno wzorowane na średniowieczu, ale jednak fantasy, (chociaż są dostępne mody historyczne, jak np. genialne "Anno Domini 1257"). Tutaj będziemy mieli odwzorowany kawałek północnych Czech z 1403 roku z wiernym odtworzeniem realiów, historycznych wydarzeń, czy nawet budowli. Widać, że autorzy mocno przyłożyli się do tematu.
Już teraz całe rzesze graczy "historyków" czekają na tę grę z wywieszonymi jęzorami.
A jak jeszcze ktoś czytał trylogię husycką ASa...

23.01.2014 17:07
odpowiedz
Saed
97

No i zagadka rozwiązana - miejsce akcji: Czechy. Wystarczyło zapytać autorów :)

23.01.2014 14:15
odpowiedz
Saed
97

Historycznie realistyczna, złożona, piękna, z otwartym światem i w dodatku w moim ulubionym okresie historycznym - czego chcieć więcej? Może tylko, żeby wszystko poszło zgodnie z planem i sprawdziły się zapowiedzi.

Bardzo jestem ciekaw dokładnego czasu i miejsca akcji - poza datą startową 1403 i wskazaniem na Europę jest jeszcze kilka wskazówek w filmiku - przede wszystkim heraldyka - czeskie lwy, śląskie orzełki, no i Krzyżacy. Także można brać pod uwagę Czechy, Śląsk, Polskę i Krzyżaków. Najbardziej jestem ciekaw, czy akcja obejmie wielką wojnę polsko-krzyżacką 1409-1411. Jak na razie zero konkretów na ten temat. Wszyscy skupiają się na gameplayu.

21.01.2014 11:45
odpowiedz
Saed
97

Bazyliszki z Dark Souls :) Te perfidne "żabki" oprócz natychmiastowego zabijania przez skamienienie aplikują klątwę, która ogranicza życie o połowę do czasu odczarowania. I nie pomoże żadne magiczne Load Game. Dzięki nim (i przymusowym wycieczkom po kamyki zdejmujące klątwę) znienawidziłem lokacje Depths i Great Hollow.

21.01.2014 09:41
odpowiedz
Saed
97

@Ptosio
Właśnie przez tą teatralność i bajkowe przerysowanie dialogów do dziś nie mogę przetrawić polskich dubbingów gier. Pamiętam jak w Baldur's Gate PL postacie mówiące po polsku zamieniały się w misiów Uszatków, rozbójników Rumcajsów, itp., co jak dla mnie niszczyło klimat gry.

Jeśli chodzi o sam gameplay, to zawsze ciężko mi przychodzi przetrawienie absurdalnej skali rozwoju bohatera (szczególnie w RPGach), który przykładowo na początku gry pada trupem od ugryzienia szczura, a pod koniec bez problemu przyjmuje na klatę ciosy gigantów czy zionięcia smoków. Jak powinien wyglądać sensowny i satysfakcjonujący system rozwoju bohatera pokazało Dark Souls - duża swoboda rozwoju postaci, czujemy że stajemy się coraz silniejsi, ale nigdy nie dochodzi do sytuacji że można olać przeciwnika, bo nie będzie nam w stanie nic zrobić.
Typowy rozwój "od zera do bohatera" powoduje, że najczęściej pod koniec gry walki stają się nudne bo nie stanowią żadnego wyzwania. Puste pokazy zajebistości zupełnie mnie nie kręcą.

10.01.2014 11:09
odpowiedz
Saed
97

Wszystko ładnie, pięknie, tylko za dwa miesiące wychodzi Elite: Dangerous, które docelowo będzie miało m.in. wszystko to co tu opisane (świat hard SF, eksploracja w większości proceduralnie wygenerowanej galaktyki - miliardy systemów gwiezdnych z planetami, księżycami i innymi ciałami niebieskimi, możliwość szybkich podróży międzygwiezdnych, złożona symulacja kosmosu). A poza tym cały ręcznie dopieszczony "rdzień" galaktyki - kilkaset systemów skupionych wokół głównych frakcji, gdzie praktycznie zawsze będzie wrzeć od wydarzeń, potyczek, katastrof, wojen, itp. (w części generowanych proceduralnie) tak że nudy raczej nikt nie uświadczy. Co prawda gra początkowo będzie przede wszystkim space-simem, ale już teraz jest planowane wypuszczenie dodatku wprowadzającego lądowanie na powierzchniach planet i wszystko co się z tym wiąże (szczegółowo wymodelowany teren, fauna, flora, cywilizacja).
No i jakby nie patrzeć budżet i wykonanie w innej skali...

W tej sytuacji chyba jednak jest to trochę porywanie się z motyką na słońce, bo oczy fanów kosmicznej eksploracji akurat zwracają się ku Elite: Dangerous, szczególnie od czasu rozpoczęcia testów alfa.

07.01.2014 11:12
odpowiedz
Saed
97

Interesujący artykuł. Widzę, że parę ciekawych tytułów mnie ominęło, m.in. Moirai, która w tym tekście jest nazywana Moira, przez co chwilę zajęło mi jej znalezienie.

Dla ciekawych link do gry na stronie autora:
http://cjohnson.id.au/ludography/full-games/moirai/

Niech ktoś zdecyduje o moim losie :)

28.12.2013 17:51
odpowiedz
Saed
97

@kartofelek007
Prawda, prawda. To info głównie z dzienników developerskich, newsletterów i oficjalnego forum. Jak ktoś się przyjrzy, to dostrzeże jak mocno wrze przy produkcji tej gry. Szczerze mówiąc nie wierzyłem, że wyrobią się z alfą i absolutnie nie spodziewałem się, że będzie na tak wysokim poziomie (chociaż to tylko 'moduł bojowy', czyli malutki wycinek gry).

Zgadzam się, że jedną z najważniejszych (i najfajniejszych) aktywności w grze będzie eksploracja. Już we Frontierze była to mega atrakcja, a w E:D zapowiada się po prostu genialnie. SzaryWilk trochę nieprecyzyjnie napisał, że na starcie będzie dostępna tylko część galaktyki - raczej chodzi o to, że poza układami z tzw. core systems gracz nie będzie miał danych dot. systemów gwiezdnych, co nie znaczy, że nie może po prostu tam polecieć i zabawić się w odkrywcę samodzielnie zbierając dane różnego typu (w zależności od posiadanego wyposażenia - skanerów i sond) i zachować je dla siebie lub podzielić się z innymi za odpowiednią opłatą. Mają być też tzw. "ciemne systemy" - niewykrywalne bez użycia wyspecjalizowanych skanerów i część systemów kompletnie niedostępnych - zarezerwowanych dla późniejszych wydarzeń w grze. Ale to tylko ułamek procenta z ponad 100 000 000 000 systemów gwiezdnych dostępnych praktycznie od pierwszego dnia wydania gry. Także odkrywcy będą mieli co robić. Szczególnie, że każdy będzie budował swoją bazę danych o galaktyce praktycznie samodzielnie. A jak dodać do tego system generowanych proceduralnie eventów... galaktyka w E:D ma tętnić życiem (nie tylko w sensie biologicznym)...

Dla mnie Elite: Dangerous jest faworytem jeszcze z jednego powodu - to jedna z niewielu gier w stylu twardej SF (z umiejętnie wyważonymi proporcjami "science" i "fiction"). Jakoś wizje futurystyczne w grach całkowicie opanowała Space Opera i kolejne fale inwazji kosmitów rodem z kreskówek. Uniwersum Elite/Frontier (skąpo choć sugestywnie naszkicowane w poprzednich grach, a potem rozwinięte przez fanów i współpracujących pisarzy) urzeka swoim brutalnym realizmem. Tutaj nie potrzeba żadnych kosmitów, bo ludzkość sama skutecznie wyniszcza się w kolejnych konfliktach (o kasę/władzę/ziemię/prestiż czy ze zwykłej ludzkiej nienawiści). Główne frakcje w trzecim tysiącleciu to skorumpowana Federacja utrzymująca pozory wolności i demokracji, oraz totalitarne, ksenofobiczne Imperium z gospodarką opartą na niewolnictwie. W FFE pojawiło się Przymierze próbujące w świecie, gdzie handel niewolnikami czy zabójstwa na zlecenie są na porządku dziennym, wskrzesić idee demokracji i praw człowieka, ale jakoś do zbawienia wszechświata nie doszło. Ale i tak 99% populacji galaktyki ma pecha znajdować się poza głównymi frakcjami, które mimo wszystko gwarantują jakiś tam porządek i bezpieczeństwo. Totalitarne dyktatury, planety urządzone na wzór feudalnej europy, korporacyjne kolonie, gdzie wyrażenie "tania siła robocza" nabiera nowego znaczenia, religijne autokracje utrzymujące całe planety w izolacji, czy setki systemów anarchistycznych, gdzie każdy dzień oznacza walkę o przetrwanie. Galaktyka Elite jest niezwykle pojemna jeśli chodzi o wizje przyszłości i garściami czerpie z klasyki SF. I przede wszystkim w E:D ma być o wiele dokładniej nakreślona - poszczególne frakcje, charakterystyczne systemy, planety będą miały swoje własne rozpoznawalne style, symbolikę, technologię. I wreszcie ten cały świat zacznie żyć, zmieniać się z dnia na dzień, dzięki systemowi generowanych proceduralnie eventów (chociaż najważniejsze wydarzenia będą stale dodawane przez autorów w uzgodnieniu z grupą decyzyjną graczy). Światy nawiedzają katastrofy, epidemie, wojny domowe, fale protestów, upadają i tworzą się nowe władze, a we wszystkim uczestniczą gracze, często mając realny wpływ na przebieg wydarzeń i kierunek zmian.
Właśnie to zapowiada się na największą - obok eksploracji - atrakcję Elite: Dangerous.

BTW w zapowiedzi jest sporo błędów typu daty, zebrana suma na Kickstarterze, konstrukcja gry, zasady multiplayera, plany dot. przyszłych DLC, itp.

19.11.2013 01:25
odpowiedz
Saed
97

Nie mam pod ręką linków więc tak pokrótce. W ostatnich wywiadach wspominał jak za każdym razem gdy z jakimś dużym wydawcą rozmawiał na temat Elite to spotykał się z jedną z kilku reakcji typu: 1) na tego typu gry nie ma już popytu. 2) produkcja takiej gry jest długa, czasochłonna i ryzykowna (nie gwarantuje sukcesu). 3) "ale o co w ogóle chodzi?". Już w początkach crowdfundingu Braben widział szansę dla Elite 4 (mówił o tym na jednym z paneli dyskusyjnych na którychś targach), ale dopiero po otwarciu Kickstartera dla projektów z UK mogła ruszyć kampania z Elite: Dangerous (Kickstarter rozszerzył działalność na UK od 1.11.2012, a projekt E:D ruszył pięć dni później).

Jedno trzeba przyznać - charyzmy i pomysłowości w wyciąganiu od ludzi pieniędzy to on - w przeciwieństwie do Chrisa Robertsa - nie posiada zbyt wiele. Gdyby nie fani (głównie moje pokolenie i starsi pamiętający pierwsze Elite) oraz ogromny kredyt zaufania, to projekt zakończyłby się porażką. Pomogło też wsparcie BBC i kilku autorów SF (pamiętam jak odkrywano pierwsze planety spoza układu słonecznego, to BBC podawało, że David Braben "przewidział" ich istnienie i położenie we Frontierze). Dobra, zaczynam się rozkręcać, a trzeba iść spać. Dobranoc :)

18.11.2013 23:55
odpowiedz
Saed
97

@Lutz
Nie mam zamiaru licytować się na staż w grach z cyklu Elite, ale założę się, że nie śledziłeś zbytnio aktywności Brabena w kwestii szukania wydawców i sposobów finansowania dla Elite 4...

Ale żeby się za bardzo nie spinać to dla wszystkich starych fanów hejtujących Brabena za lata "olewania" Elite 4 świetny komiks:
http://forums.frontier.co.uk/showthread.php?t=2248
i kontynuacja:
http://forums.frontier.co.uk/showthread.php?t=2748

18.11.2013 10:59
odpowiedz
Saed
97

@Lutz
Nic nie wiesz o Elite: Dangerous i działaniach Davida Brabena, więc po co wypisujesz bzdury?

16.11.2013 22:02
odpowiedz
Saed
97

SC nie będzie ani żadnym przełomem, ani porażką. Patrząc na rozwój gry mniej więcej wiadomo czego można się spodziewać - rozbudowanego, atrakcyjnego wizualnie i bardzo dopracowanego space sima. Jeśli ktoś nie gustuje w tym gatunku to gra mu zwyczajnie nie podejdzie.

Elite: Dangerous to inna para kaloszy, bo tutaj może nie mamy takiej spektakularnej oprawy graficznej, ale jest za to dużo większa skala (będzie w miarę wiernie odwzorowana cała nasza galaktyka, czyli kilkaset MILIARDÓW systemów gwiezdnych), nacisk na realizm tworzonego świata (w większości wygenerowanego proceduralnie) i ogrom treści. Wystarczy zajrzeć na forum gry, żeby sobie uświadomić jak gigantyczne są oczekiwania wobec tej gry. Autorzy hamują niektóre zapędy - rozwój gry już dzisiaj zaplanowany jest na lata, ale wszystko zależeć będzie od tego co będzie w wersji startowej (a już wiadomo na pewno, że nie będzie lądowania na planetach - dopiero po roku zostanie dodane, ale będzie na co czekać...) i czy spełni przynajmniej część oczekiwań fanów.

Ja jakoś jestem dziwnie pewny co do obu tych gier - będzie dobrze.

13.11.2013 16:15
odpowiedz
Saed
97

Ten 4GB patch to dodatkowe wersje językowe tak więc jeśli ktoś marzył o zagraniu w XCOMa z rosyjskim dubbingiem to teraz może to marzenie spełnić ;)

Jakoś nie mogłem się zmusić do zagrania w XCOMa po jednokrotnym przejściu, nawet po odblokowaniu Second Wave. Największa wada to malutkie, powtarzalne mapy misji, tak że po 10h gry wszystkie zna się na pamięć. Mam nadzieję, że dodatek to zmieni, bo potencjał ta gra ma jednak duży.

13.11.2013 12:49
odpowiedz
Saed
97

To ja z zupełnie innej beczki...
Wczesne lata 90 ubiegłego wieku. Na ówczesnym cudzie techniki zwanym Amiga 500 katowałem niezbyt popularną, ale szalenie wciągającą, rozbudowaną grę RPG - Amberstar. Gra nie odstawała trudnością od podobnych w tym czasie RPGów z otwartym światem - turowe walki wymagające odpowiednio wylevelowanych postaci, skąpe wskazówki co do tego co należy zrobić w danych miejscach, dużo kombinowania metodą prób i błędów i moje ulubione - tekstowe zagadki w stylu Hobbita (żeby otworzyć przejście należało wpisać odpowiedź) - norma.

Mniej więcej w połowie gry natrafiłem na nieco inną zagadkę napisaną runami w wymyślonym języku, która zawierała dość jednoznaczną wskazówkę - "słownik runiczny znajdziesz w instrukcji dołączonej do gry".
Przypominam, że był to początek lat 90, kiedy to o internecie niewiele kto słyszał, podobnie jak o oryginałach. Pytanie o oryginalną instrukcję mojego "dystrybutora" z giełdy mijało się z celem. Żadnych poradników do tej gry także nie udało mi się namierzyć. Ja jednak byłem na tyle wchłonięty i zdeterminowany, że postanowiłem przechytrzyć autorów. Przez kilka dni chodziłem po wiosce elfów i spisywałem wszystkie tabliczki we wspomnianym języku runicznym z moimi przypuszczeniami co mogą oznaczać. Tym sposobem - krok po kroku - zacząłem rozszyfrowywać kolejne znaki aż opracowałem pełny alfabet runiczny. Rozwiązanie zagadki było już wtedy czystą formalnością.
Można powiedzieć, że zcrackowałem DRM gry używając wyłącznie mózgu, ołówka i notatnika.

07.10.2013 17:08
odpowiedz
Saed
97

@claudespeed
Na oko wygląda wręcz jak kalka arcade'owej wersji Dungeon's and Dragons. Jedna z moich ulubionych gier na automaty.

04.10.2013 11:24
odpowiedz
Saed
97

@Kazioo
Dokładnie. Mój 4-letni syn ostatnio namiętnie pochłania Reksia, Smerfy, a nawet starocie, których ja nie pamiętam - na równi z nowoczesnymi super 3D animacjami. Historia zatacza koło, czy raczej kółeczko :) Niby wszystko jest inaczej, a jednak pewne rzeczy się nie zmieniły.

27.08.2013 23:36
odpowiedz
Saed
97

Od dzisiaj jest dostępna pełna wersja na Steamie. Ja już po demie się zakochałem w tej grze. Obłędny klimat, rewelacyjne lokacje, niesamowicie przyjemne siekanie wrogów...
Optymalizacja rzeczywiście doskonała, a gra wygląda naprawdę imponująco.
I tak zostałem fanem Castlevanii :)

22.08.2013 14:46
odpowiedz
Saed
97

Mam słabość do slasherów, a Castlevania: Lords of Shadow to chyba najlepszy slasher w jaki grałem, tak że dwójka jak dla mnie to pozycja obowiązkowa.

19.04.2013 14:20
odpowiedz
Saed
97

Styl rozgrywki w Age of Wonders bliższy jest raczej temu ze starego Master of Magic niż z HoM&M. Nie tworzymy gigantycznych armii tylko grupujemy pojedyncze jednostki + bohaterowie rozwijani jak w RPGach. Ja zagrywałem się zarówno w Herosów (do czwórki) jak i AoW (wszystkie), ale chyba jednak bardziej odpowiada mi styl AoW.
Apetyt na nową część mam ogromny!

18.04.2013 04:30
odpowiedz
Saed
97

Wygląda jak Age of Wonders podrasowane koncepcjami z Master of Magic i z bardzo miłą dla oka grafiką. Jak dla mnie rewelacja.

27.03.2013 18:03
odpowiedz
Saed
97

Zapowiada się świetnie! Przy poprzednich częściach AoW spędziłem troszkę czasu... ale jeszcze więcej przy Master of Magic. I chyba właśnie zapowiada się godny następca.

19.03.2013 17:43
odpowiedz
Saed
97

Jak dotąd nie ma planów wydania E:D na konsole. Ma być początkowo tylko na PC i po 3 miesiącach wersja na Mac-a. Mówi się też o wersji Linuxowej, ale bez żadnych konkretów.

01.02.2013 17:24
odpowiedz
Saed
97

Kocham takie koktajle.
W Shadowruna niestety nie miałem okazji zagrać, ale zawsze interesował mnie ten system.
W ogóle to co raz więcej powodów do zadowolenia dla fanów cyberpunkowych klimatów (którzy jakoś się uchowali mimo posuchy na rynku).

25.01.2013 19:32
odpowiedz
Saed
97

@ Pan Dzikus
Coś dla ciebie:
http://forums.frontier.co.uk/showthread.php?t=4221
Zagłosuj, wypowiedz się, przekonaj sceptyków, a może zobaczysz w grze opcję "realistic sound".

23.01.2013 10:31
odpowiedz
Saed
97

Z opisu wynika jakby dało się grać jedynie w Hanzie, a przecież do wyboru jest też Genua, Piza, Gotlandia i przede wszystkim Republika Wenecka (od której pochodzi tytuł dodatku).

19.01.2013 19:55
odpowiedz
Saed
97

@ Pan Dzikus
O fizyce newtonowskiej pisałem w nawiązaniu do symulacji lotu. Dźwięk w kosmosie to powszechnie akceptowalne "kłamstwo", nikt nie oczekuje akurat realizmu w tym względzie. Podobnie z przeciążeniami przy ogromnych prędkościach, skokami w nadprzestrzeń, itp. Dobry świat SF musi być wiarygodny, ale nie koniecznie w pełni realistyczny.

18.01.2013 15:49
odpowiedz
Saed
97

Kilka uwag na szybko:
Galaktyka w Elite: Dangerous, tak jak w poprzednikach będzie generowana proceduralnie, a nie losowo. To ogromna różnica. Właściwie będzie tylko jedna gra - galaktyka wygenerowana na centralnym serwerze producenta, więc nie ma mowy o generowaniu za każdym razem innej, losowej galaktyki. Chodzi o to, że poza systemami centralnymi (core systems), które będą dopieszczone ręcznie, wszystkie pozostałe systemy planetarne będą tworzone na podstawie zaawansowanych algorytmów, które uwzględniają masę różnych parametrów, praw, zasad, możliwości. To od jakości tych algorytmów zależeć będzie atrakcyjność tych 100 miliardów wygenerowanych systemów. A David Braben nie raz pokazał, że jest mistrzem generowania proceduralnego. Tym razem oczekiwania są tak ogromne, że z góry zapowiedział, że content startowy gry będzie tylko ułamkiem tego, co zamierza do niej dodać w dalszych miesiącach i latach.

W zapowiedzi zabrakło chyba najistotniejszej informacji, że esencją E: D ma być dynamiczny wszechświat "przechowywany" na serwerach FD, kreowany w dużej części przez tysiące graczy, przez co gra staje się swego rodzaju instancjonowanym MMO (na razie jest zapowiadane max 32 graczy w jednej instancji, pewnie z czasem ta liczba będzie się zwiększać). Jednocześnie będą osobne tryby single player online lub offline (lokalny wszechświat).

Na oficjalnym forum autorzy zbierają pomysły i oczekiwania graczy. Spora część została już potwierdzona, ale wciąż jest bardzo wiele niewiadomych. Gra pozostanie przede wszystkim space-simem z naciskiem na symulację, która ma być oparta na fizyce newtonowskiej z elementami fly-by-wire. Walka ma być dużo bardziej efektowna niż we Frontierze i oparta przede wszystkim na umiejętnościach gracza. Będzie też dużo więcej możliwości uzbrojenia, ekwipunku, konfigurowania i personalizowania statków.
Pozostanie charakterystyczny dla marki sposób szybkiego podróżowania pomiędzy systemami poprzez skoki w nadprzestrzeń, dzięki któremu podróż nawet pomiędzy bardzo odległymi systemami nie będzie udręką (praktycznie jedynym ograniczeniem będzie zasięg napędu oraz paliwo). Gra ma też zachować intuicyjność rozgrywki poprzedników, tak więc raczej nie obawiałbym się setek ekranów informacyjnych, tabelek i statystyk rodem z serii X.
Sama galaktyka ma być, tak jak we Frontierze, bazowana na Drodze Mlecznej, z uwzględnieniem ostatnich odkryć. Będzie spory nacisk na wiarygodność kosmosu (nie będzie to "kosmiczne fantasy" jak większość space-simów). Będą charakterystyczne ciała niebieskie - gwiazdy i planety różnych typów, księżyce, komety, asteroidy, itp. Całość mająca swoje szczegółowe fizyczne modele, tak więc jeśli na ekranie widzimy jasny punkcik opisany jako Ziemia, to możemy tam polecieć, zrobić rundkę wkoło równika, a w przyszłości (planowane rozszerzenie) wylądować w kosmicznym porcie w jednej z ziemskich metropolii. Nacisk na oddanie skali kosmosu ma być bardzo duży.

Więcej szczegółów na oficjalnym forum:
http://forums.frontier.co.uk/forumdisplay.php?f=32

W lutym 2014 będę uczestniczył w 2 turze zamkniętych beta-testów to będę mógł napisać jakieś konkrety.

07.01.2013 20:23
odpowiedz
Saed
97

@Kazioo
Byłem pewny, że Infinity jest martwym projektem, bo od czasu słynnego tech dema (naprawdę rewelacyjne) twórcy nie pokazali nic nowego. Ale Kickstarter rzeczywiście może dać tej grze porządnego kopa. Jeśli tylko się pojawi to na pewno dorzucę parę $.

05.01.2013 23:27
odpowiedz
Saed
97

Pełny sukces!
Projekt zakończył się na Kickstarterze sumą 1,578,316 funtów, czyli prawie 350 000 więcej niż suma wymagana. Dzięki temu są od razu zadeklarowane 2 dodatkowe bonusy - wersja na Macintosha i dodatkowe 10 statków w dniu premiery. Oprócz tego autorzy zaczęli w końcu - wzorem twórców Star Citizena - stałą zbiórkę we własnym serwisie, tak więc będą dalsze progi umożliwiające dodawanie do gry kolejnych rzeczy - a plany są ogromne.

David Braben ma w końcu wydawcę w osobie tłumu fanów, którzy sfinansowali produkcję. Przez te wszystkie lata FD robiło Elite: Dangerous 'po godzinach' - jako dodatkowa robota pomiędzy produkcjami finansowanymi przez dużych wydawców. Ważne, że jest już w 100% gotowy autorski silnik stworzony na potrzeby gry, jest koncepcja i jak najbardziej realny plan produkcji. Co prawda Braben ostudził trochę zapał niektórych mówiąc wprost, że na marzec 2014 nie da się zrobić wszystkiego - m.in zabraknie lądowania na planetach (dla wielu duże rozczarowanie) - ale oczekiwane rozszerzenia gameplay-a będą wychodzić okresowo w dodatkach (lądowanie, chodzenie po stacjach orbitalnych, portach kosmicznych, abordaże statków, itp.)

Na razie jest ogromna pozytywna energia wokół projektu, jarają się starzy i nowi fani, media (głównie angielskie BBC), pracownicy FD, którzy nie mogą się doczekać pracy nad Elite. Oby udało się utrzymać tę atmosferę i oby wszelkie trolle, hejterzy i inny pomiot chaosu omijał tę produkcję szerokim łukiem :)

29.12.2012 14:46
odpowiedz
Saed
97

Na Kickstarterze pojawił się nowy dziennik developera:
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous/posts/376335
Mam nadzieję, że GOL już szykuje wersję pl.
Do końca 6 dni i uzbierane jest już ponad 1050 000...
Jest dobrze!

19.12.2012 20:51
Saed
97

W związku z powoli zmierzającą ku końcowi zbiórką na Kickstarterze pojawił się teaser Elite: Dangerous
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous/posts/372234

W chwili kiedy to piszę zebrano 2/3 sumy - 813k z 1250k funtów. FD ślamazarnie zaczęło cały projekt, ale powoli wytacza ciężkie działa i w tej chwili jest już całkiem sporo materiałów biorąc pod uwagę, że premiera gry jest przewidziana na marzec 2014.

Co ciekawe do wspierania E:D zachęta także Chris Roberts, który jest świeżo po zakończeniu zbiórki na własnego space-sima (Star Citizen):
http://www.kickstarter.com/projects/cig/star-citizen/posts/371767

Zapowiada się emocjonująca końcówka...

14.12.2012 20:23
odpowiedz
Saed
97

Witam wszystkich!
Kickstarter Elite:Dangerous rozwija się obiecująco. Jest już sporo update'ów 3 dzienniki developera, społeczność jest nakręcona na maksa (ponad 42 tysiące komentarzy na kickstarterze!). Większość deklaruje, że w ostatnich dniach (do 5 stycznia) znacznie zwiększy swoje "składki". David i Michael z Frontier Development są w stałym kontakcie ze społecznością. Wiadomo już, że jeśli kickstarter się nie uda to gra nie powstanie, bo po prostu żaden wydawca nie jest zainteresowany wyłożeniem na nią kasy (potencjalne ryzyko tak gigantycznie złożonego i rozbudowanego projektu). Tak więc apeluję: WESPRZYJCIE ELITE:DANGEROUS, bo zmarnujecie prawdopodobnie jedyną szansę na stworzenie największej gry w historii.

Link do Kickstartera:
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous

Dzienniki developera z polskimi napisami:
http://www.gry-online.pl/gol_video.asp?ID=22665
http://www.gry-online.pl/gol_video.asp?ID=22663
http://www.gry-online.pl/gol_video.asp?ID=22755

14.12.2012 10:35
Saed
97

Jak dotąd chyba najlepszy Dev diary z Elite:Dangerous. Jest gameplay, jest akcja, widać pobliskie planety, David opowiada o możliwych aktywnościach. Jak ktoś nigdy nie miał styczności z serią Elite to ma namiastkę tego jak może przebiegać rozgrywka. Wiele lat temu jakiś recenzent nazwał GTA Elite w mieście. Teraz pewnie można by mówić o Elite:Dangerous jako o GTA w kosmosie, tyle że z niemal nieskończonym światem i nieskrępowaną swobodą.

11.12.2012 17:24
odpowiedz
Saed
97

@Piotr44
Chodziło mi o przedstawienie planet jako skolonizowanych ciał niebieskich, z detalami astrofizycznymi itp ale whatever... od tego mamy Elite:Dangerous z jedynym w swoim rodzaju modelem galaktyki:
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous

A SC też wsparłem. Jak wyjdzie dobrze, to będzie następca dla Freespace'a 2.

11.12.2012 01:11
odpowiedz
Saed
97

Dla mnie SC szykuje się na grę, która zastąpi mi wysłużonego Freespace'a 2. Do pełni szczęścia brakuje już tylko udanego sfinansowania Elite:Dangerous - następcy legendarnej Elite i chyba najambitniejszy projekt w branży gier (w skrócie: symulacja całej galaktyki).
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous

10.12.2012 18:42
Saed
97

Świetnie, że tłumaczycie i publikujecie materiały z Elite:Dangerous. Kickstarter narazie przechodzi "kryzys wieku średniego" i jest mało nowych uczestników, a do zebrania jeszcze ponad 550k funtów (na chwilę kiedy to piszę). Wszyscy liczą na to, że jak w przypadku innych projektów największy napływ będzie w ostatnich 2-3 dniach. Jak na razie Frontier Development oszczędnie dozuje materiały z gry, ale najprawdopodobniej na ostatnie dni przygotują to na co wszyscy czekają (a czego nie ma w żadnym innym space-simie) - lądowanie na planetach z odwzorowaniem atmosfery i zjawisk atmosferycznych charakterystycznych dla typu planety, generowaniem różnych rodzajów terenu, kolonii, miast, itp. Oczekiwania są ogromne, a fani są maksymalnie nakręceni, ale w końcu po tylu latach nie ma co się dziwić...

20.11.2012 12:04
odpowiedz
Saed
97

Jest masa sposobów na wyłudzanie pieniędzy jak ktoś uważa się za uber-cwaniaka. Ale prędzej czy później nawet "frajerzy" potrafią się spiąć, poszukać pomocy prawnej i puścić cwaniaka w skarpetkach.

KS jest o tyle transparentny, że nie wpłacasz pieniędzy na prywatne konta na Kajmanach, ale zarejestrowane i zweryfikowane w serwisie konta w USA/UK. Odpowiedzialność za wydatkowanie zebranej kasy ponosi właściciel konta.

20.11.2012 00:45
odpowiedz
Saed
97

Pięknie! Moje 30$ też tam jest :) Jeszcze, żeby tak się udało zebrać na Elite: Dangerous
http://www.kickstarter.com/projects/1461411552/elite-dangerous
i zapowiada się space-simowy raj...

07.11.2012 00:52
odpowiedz
Saed
97

Oczywiście planet, czy księżyców w grze nie będzie..? (takich na serio, z krajobrazami, koloniami, możliwością lądowania)

06.11.2012 20:15
odpowiedz
Saed
97

OK, dorzucam trochę $$$ do projektu, chociaż o Elite IV słyszymy już od dobrych 15 lat. Space simów trochę od tego czasu wyszło, ale Elite/Frontier pozostało unikalne (i dla wielu najlepsze). Realistyczna fizyka, świetny model symulacji, dokładnie i wiarygodnie odwzorowany kosmos, układy gwiezdne, ciała niebieskie (grawitacja, orbity, powierzchnie planet i księżyców!). Frontier jest jedyną znaną mi grą, w której praktycznie każde widziane ciało niebieskie jest prawdziwym symulowanym obiektem, a nie tylko elementem tła. Tego chyba większość oczekuje od nowej gry Brabena, bo to jest coś, czego nie ma żaden inny space sim. Do tego oczywiście odpowiednia liczba dostępnych "aktywności" handlowych i militarnych (a może jeszcze coś w rodzaju przygodowo-naukowych - odkrywanie innych planet, cywilizacji, obcych gatunków), porządny model ekonomiczny, polityczny, dopracowany system zdarzeń losowych i mamy idealną kontynuację legendarnej serii...

14.10.2012 18:03
odpowiedz
Saed
97

Wreszcie trochę dłużej pograłem i muszę przyznać, że gra jest wciągająca, klimatyczna, itp. ale mam wrażenie, że gram w coś w rodzaju UFO:EU 2012 Lite. Fajnie jest popatrzeć na ładną graficzkę, animacje i filmiki, ale na każdym kroku wkurzają ograniczenia - liniowe, krótkie misje, mały oddział, małe mapy, okrojony ekwipunek, ograniczone możliwości taktyczne, oskryptowani wrogowie (przewidywalni jak jasna cholera), jedna baza, okrojony geoscape, itp...
Nie powiem, takie wykastrowane UFO też ma swój urok, ale mimo wszystko wolałbym coś bardziej rozbudowanego, co ma potencjał przyciągnięcia na dłużej niż 2 tygodnie. Prawdopodobnie za pół roku nikt o tej grze nie będzie już pamiętał. Takie moje wrażenie na gorąco.

12.10.2012 04:27
odpowiedz
Saed
97

Premiera nadeszła, a tu ciule cichaczem wrzucili w update blokadę regionalną na STEAM i wielu, którym jeszcze chwilę temu gra pięknie działała teraz może się co najwyżej pogapić na komunikat, że nie znajduje się w tej chwili w odpowiednim miejscu na Ziemi... Trudno o lepszą reklamę... piractwa.

01.10.2012 21:04
odpowiedz
Saed
97

Fajne wspominki!
Ja już nie pamiętam skąd miałem swój pierwszy egzemplarz UFO:EU, ale to była wersja na Amigę na zdaje się pięciu dyskietkach. Bez HDka co chwilę trzeba było wachlować dyskietkami, a w czasie wczytywania misji zwykle jadłem obiad, odrabiałem lekcje, albo czytałem książkę "W kręgu astronomii" (S. Brzostkiewicz, s.271). Pod koniec książki doszedłem do misji na Marsie. Ale i tak grałem kiedy tylko mogłem i to były moje najlepsze chwile z UFO. Później na PC grałem jeszcze dużo, dużo więcej, ale wiadomo, pierwszy raz jest niezapomniany.

21.09.2012 17:39
odpowiedz
Saed
97

Czyli ogólnie dużo lepiej niż można się było spodziewać po poprzedniej zapowiedzi. Rozróżnianie na misje główne i poboczne dobre jest w tRPG, gdzie idziemy od misji do misji w międzyczasie podpakowując sobie drużynę na losowych bitwach. Ja mam nadzieję, że nowe UFO pozostanie jednak grą strategiczną i rozgrywka poza misjami nie będzie się ograniczać do kosmetycznych wyborów i oglądania ładnych animacji w bazie...

20.09.2012 18:28
odpowiedz
Saed
97

Z każdej strony sprzeczne informacje - już miało być tak, że zamiast strategicznej rozgrywki będzie ciąg predefiniowanych misji, a tu znów mowa o zróżnicowanym przebiegu, decyzjach, losowych mapach, itp. jak w starym UFO. Jak to w końcu będzie? W końcu chodzi o kluczowe elementy gry.

14.07.2012 01:35
odpowiedz
Saed
97

Kampania składająca się z ciągu predefiniowanych scenariuszy? UFO T-RPGiem? Teraz już mogę z czystym sumieniem olać tę grę.

09.07.2012 16:12
odpowiedz
Saed
97

Z serii Wizardry dla mnie najlepsza była część siódma. Mistrzowsko zaprojektowany świat, niesamowity klimat, świetny system walki (potem w ósemce okrutnie znerfowali ninje i samuraja), klimatyczna grafika 2D (bijąca na głowę kanciaste potwory z W8..). Do dziś w moim osobistym top10 gier.

25.06.2012 01:20
odpowiedz
Saed
97

Małe uściślenie - większość muzyki do CT napisał Yasunori Mitsuda - była to jego pierwsza poważna robota w branży i spisał się tak genialnie, że później Square powierzyło mu samodzielne skomponowanie soundtracków do m in. Xenogears, Chrono Cross czy Xenosagi. Polecam też rewelacyjną płytkę - Chrono Trigger: Brink of Time - z jazzującymi aranżacjami kawałków z CT w wykonaniu zespołu Mitsudy.
BTW Też mi się ciepło robi na wspomnienie tej gry.

24.06.2012 18:31
odpowiedz
Saed
97

5,99EU za Deus Ex: HR to naprawdę świetna cena jak za całkiem świeżą grę. Square-Enix podbija sobie wyniki sprzedaży :)

06.06.2012 23:22
odpowiedz
Saed
97

Fakt, tak emocjonalnie realistycznej brutalności w grze jeszcze nie widziałem. Widać, że Joel to twardziel, ale nie papierowy tylko z krwi i kości. Już go lubię :) Z drugiej strony... mała Ellie przyglądająca się bezlitosnej naparzance czekając na dobry moment do wsparcia - tu już mam mieszane uczucia...

24.05.2012 20:25
odpowiedz
Saed
97

Problem w tym, że fabuła w SotC była szczątkowa i nawet to, co jest opisane w wiadomości, to już jakaś interpretacja, bo w grze widzimy tylko pojedyncze scenki z dwoma czy trzema dialogami przez całą grę. Siłą gry był klimat, świat i oprawa. No i oczywiście pojedynki z kolosami, ale nie wyobrażam sobie, że w kinie przez 2h będziemy obserwować mordowanie kolosów... Zadanie niełatwe, ale może się udać.

08.05.2012 12:50
odpowiedz
Saed
97

Tajemniczy czarny monolit powraca.

09.04.2012 21:56
odpowiedz
Saed
97

Igranie z emocjami w SotC polegało na tym, że czasami ciężko było się zmusić do mordowania tych fantastycznych istot. Kolosy budziły podziw, ale nie strach, niektóre wręcz wydawały się sympatyczne (takie monstrualne misiaki). A Wędrowiec z każdym ubitym kolosem stawał się coraz bardziej "wypalony" i gracz powoli zaczynał rozumieć, że to się nie może dobrze skończyć... Rewelacyjnie poprowadzona historia, prawie pozbawiona dialogów, a mimo to tak pełna treści.

06.04.2012 12:20
odpowiedz
Saed
97

Poradnik z 20 marca a ciągle jest informacja, że "niedługo pojawi się na serwisie informacyjnym i będzie dostępny
bezpłatnie przez 14 dni dla wszystkich czytelników". Może by tak w końcu udostępnić, to ktoś by przynajmniej skorzystał...?

21.03.2012 19:04
odpowiedz
Saed
97

Ha! Ale w komiksie jest dyskietka 3 1/2 cala :)

12.03.2012 23:05
odpowiedz
Saed
97

Temat na czasie i zbieżność z premierą ME3 pewnie nieprzypadkowa :)
Magia tytułu, czy marki działa absolutnie na każdego, choć w różnym stopniu. To jest te parę gwarantowanych "punktów", które gra łapie na starcie, a zasadą ekonomiki korporacyjnej jest minimalizacja ryzyka. Pół biedy jak na tę "ślepą miłość" łapią się fani (chociaż tysiące darmowych przedstawicieli handlowych, którym nie trzeba odpalać prowizji to też miły prezent dla wydawcy), ale jeśli w tę pułapkę wpadają recenzenci, to chyba świadczy o tym, że profesjonalizm i rzetelność dziennikarska przegrywa w starciu ze sprawnym marketingiem. A przehypowane tytuły można wymieniać w nieskończoność, ale po co? (i tak swoją kasę już zrobiły). Producenci wciąż testują na ile sobie mogą pozwolić w kwestii dymania klientów i "ślepo zakochani" raczej nie przysługują się tutaj interesom graczy.

Sam oczywiście mam na sumieniu parę takich wpadek, ale serio - dzisiejsi korporacyjni marketingowcy są naprawdę dobrzy i potrafią zrobić świetny użytek z tych milionów $ które przeznacza się na promocję.
Chociaż z drugiej strony - nawet jeśli świadomy wybór, czy obiektywna recenzja to fikcja, to myślę, że przynajmniej warto się trochę wysilić. Fun'u przez to nie ubędzie.

12.03.2012 15:56
odpowiedz
Saed
97

A kogo obchodzi opinia graczy? Ważne, że ciemny lud kupuje... ;)

26.02.2012 01:10
odpowiedz
Saed
97

Jak dla mnie CK2 to gra wymarzona, chociaż z początku rzeczywiście może przytłoczyć złożonością. Chyba nie ma żadnej innej gry, która by tak dokładnie nie przedstawiała skomplikowane zależności feudalne średniowiecznej Europy. Spokojnie można by ją stosować jako pomoc naukową w nauczaniu historii :)

Jeśli chodzi o casus belli to jest jeszcze jedna świetna metoda zdobycia - otwieramy listę Claimants-ów na interesującym nas terytorium i szukamy tych, których da się ściągnąć na nasz dwór. Czasami trzeba nad delikwentem popracować (prezenty, dyplomacja), ale jak już przejdzie do nas to zyskujemy stały (i nie sfałszowany) claim, który można wykorzystać jako casus belli.

Mam nadzieję, że pojawi się na GOLu poradnik, to można będzie zweryfikować swój styl gry :)

01.02.2012 00:24
odpowiedz
Saed
97

Pierwszy MGS, wersja PSX na emulatorze (ePSXe), przy odpowiednich ustawieniach wygląda naprawdę nieźle (dużo lepiej niż wersja PC). I nie wyobrażam sobie pominąć tę część, bo to ona stanowi odniesienie (także fabularne) dla kolejnych. No i tworzy legendę Solid Snake'a :)

To fakt, że MGS2 pod koniec wywija fabularne precelki, ale ma to swój urok.
Ja byłem zachwycony :)

26.01.2012 13:17
odpowiedz
Saed
97

Rozumiem. To tak jak z piwem bezalkoholowym ;)

26.01.2012 12:55
odpowiedz
Saed
97

Otis - ale przecież nie zdobyłeś zgody właściciela praw autorskich do Star Warsów na wykorzystanie wizerunków bohaterów w swoich pracach, nie mówiąc już o upublicznianiu tak więc w oczach prawa JESTEŚ przestępcą :]

Tak naprawdę to prawa nie łamią tylko bierni użytkownicy internetu. Gdyby teraz zacząć ostro ścigać wszystkie przypadki łamania prawa autorskiego to trzebaby wypieprzyć 99% zasobów internetowych.

Krótko mówiąc: takie prawo jest do bani i trzeba je zmienić!

26.01.2012 04:07
odpowiedz
Saed
97

Ja maszerowałem w Koszalinie - było nas koło dwóch tysięcy - na 100-tysięczne miasteczko.
http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20120125%2FKOSZALIN%2F562186924
Podnosi na duchu :)

26.01.2012 03:42
odpowiedz
Saed
97

Ludzie, a we mnie ostatnie wydarzenia tchnęły wreszcie odrobinę NADZIEI, bo jak dotąd biznes i estabilishment robili z nami co chcieli i nikt nie kiwnął nawet palcem (organizacje pozarządowe nie miały odpowiedniego wsparcia). Wreszcie ktoś głośno powiedział, że ciągłe zaostrzanie przepisów o ochronie praw autorskich to obłęd! Wykorzystajmy tę chwilę otrzęsienia z marazmu i zacznijmy traktować władzę i prawo jak coś, co ma nam służyć, a nie pilnować. W razie czego zawsze jedno i drugie można zmienić.

25.01.2012 23:34
odpowiedz
Saed
97

Euforia trochę opadła.
Jeśli chodzi o zmiany - rozwój agentów ok, jedna baza przedstawiona "z boku" - może być, reszta - nie wróży nic dobrego.

Czterech agentów na start to naprawdę fatalny pomysł. W oryginalnym UFO na wyższych poziomach trudności, na początku gry agenci padali jak muchy i gracz cieszył się, jak udało się ukończyć misję z jednym, dwoma, trzymającymi się na nogach. Dopiero z czasem dorabialiśmy się kozaków, których wysyłało się jako pewniaków na najtrudniejsze misje. M.in dlatego ta gra była wyjątkowa. System ruch-strzał wzięty z japońskich taktycznych RPGów wywraca rozgrywkę do góry nogami. Można zapomnieć o czajeniu się za rogiem, żeby wyskoczyć, oddać serię i schować się z powrotem. W ogóle taki system nie nadaje się do gry, gdzie jest dużo czajenia, przeszukiwania zakamarków (jeśli w ogóle w nowym UFO tak będą wyglądać starcia).

Może jest jeszcze szansa, że Firaxis zrezygnuje z tych lipnych pomysłów?

15.01.2012 23:03
odpowiedz
Saed
97

I właśnie na ponowne przeżywanie historii w rodzaju "wyruszyło dwunastu, wróciło dwóch" mam nadzieję w tej grze. Sama mechanika to sprawa drugorzędna.

06.01.2012 00:01
odpowiedz
Saed
97

Marzenia się spełniają :)

25.11.2011 10:01
odpowiedz
Saed
97

Ta gra może mieć świetną fabułę i super elementy singlowe, ale jak nie będzie miała rozbudowanego, wciągającego i dobrze zbalansowanego endgame-u to długo jako MMO nie pociągnie. Ale jeszcze wszystko przed nami...

14.11.2011 15:15
odpowiedz
Saed
97

Skyrim nie jest podobne do DS. O skali wyzwań na poziomie DS możesz zapomnieć (przynajmniej bez modów). Świat jest dokładniej opisany, dookoła masz mnóstwo przyjaznych NPCów chętnych do pogaduszek na każdy temat, walka stanowi tylko jeden z wielu elementów gry (chociaż jest jej dość dużo). Nie znajdziesz tu klimatu tajemnicy, wrogości i osaczenia, charakterystycznego z DS. Skyrim jest zdecydowanie bardziej "lajtową" produkcją, najwięcej satysfakcji przynosi tu sama eksploracja, zwiedzanie miast, ruin, odkrywanie ciekawych miejsc. Podążanie za główną fabułą jest właściwie opcjonalne, chociaż i tu jest nieźle.

Skyrim jest grą bardzo rozbudowaną, ale sama mechanika rozgrywki jest bardzo prosta i nie sądzę, żeby jej opanowanie zajęło komuś dłużej niż pół godziny. System walki jest o tyle podobny do tego z DS, że jest mocno zręcznościowy, ale na tym podobieństwa się kończą. Można grać z widoku trzeciej osoby, chociaż tradycyjnie w TES’ach widokiem podstawowym był FPP.

Dla mnie osobiście największą zaletą i siłą każdej kolejnej części serii TES były mody, które potrafiły niesamowicie wzbogacić rozgrywkę i dostosować ją pod nasz gust. Nie wiem tylko jak w tej kwestii wygląda sytuacja na PS3.

Krótko mówiąc – kupując Skyrim musisz liczyć się z tym, że ta gra dostarczy ci zupełnie innych wrażeń niż masochistyczno-magnetyczne Dark Souls. Co wcale nie znaczy, że jest gorsza. Po prostu przemierzając Skyrim możemy zrobić sobie przerwę na drinka bez strachu, że ktoś nam pośle kosę w plecy.

20.10.2011 12:03
odpowiedz
Saed
97

Wizardry było już przerabiane na sushi ;) - Wizardry: Tale of the Forsaken Land na PS2 i kilka innych mało znanych u nas tytułów. Stary system wzorowany na W7 ale mocno uproszczony i przystosowany do konsoli. Za to sama gra była dość trudna i całkiem klimatyczna. Pewnie podobnie będzie z tym MMO. Ale z tą perma-śmiercią to trochę chyba przegięli...

13.10.2011 10:23
odpowiedz
Saed
97

@Raistand
Za to duża część "sceny fanowskiej" powstała w okolicach 2006r. , więc nie ma co się czepiać.

13.10.2011 09:56
odpowiedz
Saed
97

Wiedźmin 2 nie miał na GOL-u swojego komiksu :)
A poza tym wiadomo - największy polski produkt eksportowy trzeba wspomagać.

13.10.2011 09:43
odpowiedz
Saed
97

"Za oprawę muzyczną jak zawsze odpowiada Paul Anthony Romero"
Nie wiem w jaki sposób "odpowiada", bo w podanym linku widać, że większość kompozycji stworzyli Rob King i Jason Graves. Ale muzyka jest świetna. Prawie tak dobra jak w trójce. W przeciwieństwie niestety do całej reszty.
Poza tym to nie pamiętam, żeby jakakolwiek gra była tak silnie promowana na GOL-u... :)

11.10.2011 19:58
odpowiedz
Saed
97

To zdaje się będzie remake remake'a, bo pierwszy Larry przechodził już raz lifting :)

11.10.2011 17:10
odpowiedz
Saed
97

No to będzie kolejne cudo od "Muchomorków". Trzymam na celowniku :)

11.10.2011 03:25
odpowiedz
Saed
97

Grałem w HoM&M dopóki seria czerpała z uniwersum M&M, czyli do czwórki. Każda część była wyjątkowa, chociaż nie da się ukryć, że trójka najbardziej zbliżyła się do ideału. Później próbowałem grać w piątkę, ale nie trafił do mnie nowy świat, klimat i historia sklecona z ogranych motywów. W każdym razie sentyment do Heroes... mam ogromny i od kiedy usłyszałem znajome motywy w najnowszej części to naszła mnie ochota na mały powrót...

05.10.2011 00:34
odpowiedz
Saed
97

arcydzieło okiem profana? ;)

05.10.2011 00:16
odpowiedz
Saed
97

Ja tam zakochałem się w SotC od pierwszego zagrania i jakoś te wspominane "wady" gdzieś mi umknęły (a grałem na PS2). Podobnie z ICO. To jest specyficzny rodzaj gier, który przeciętnemu zjadaczowi CoDów raczej nie przypadnie do gustu. Ale ma swoich wiernych fanów.

06.09.2011 22:54
odpowiedz
Saed
97

Dla tych, co szukają space-sima z prawdziwym kosmosem jest jeszcze jedna nadzieja - Infinity:
http://www.infinity-universe.com/

Projekt wygląda obiecująco, chociaż nie wiem czy grupa poradzi sobie z tak dużym tematem, bo plany i ambicje mają gigantyczne.

06.09.2011 13:14
odpowiedz
Saed
97

@Trzyem - dobrze to ująłeś :) (latanie po tapetach Windowsa). Ale zauważ, że np. we Freelancerze też nie masz odwzorowanych ciał niebieskich, tylko bitmapy, a samo lądowanie polega na wejściu w pierścień dokujący umieszczony na tle planety. No i oczywiście wymyślony, trochę płaski wszechświat. Ale na bezrybiu...

06.09.2011 12:57
odpowiedz
Saed
97

Ja chyba jednak zaczekam na Elite IV... X-y są fajne, skomplikowane, głębokie i kolorowe, ale nijak się mają do rzeczywistego kosmosu. A mnie kręci możliwość skoczenia z Tau Ceti do Układu Słonecznego i wylądowanie w porcie na Marsie. Do tego spora porcja realistycznej fizyki i nagle kosmos przestaje być taki sztuczny i wydumany.

26.07.2011 10:59
odpowiedz
Saed
97

Tak, tak. Słyszymy to już od 15 lat.

01.07.2011 00:27
odpowiedz
Saed
97

Motywy muzyczne z HoMM2 i 3 - bajer!

17.06.2011 01:19
odpowiedz
Saed
97

Jedno można już teraz powiedzieć - terenów do zwiedzania i krajobrazów do podziwiania w tej grze nie zabraknie. Jak to w TES.

12.06.2011 14:02
odpowiedz
Saed
97

@MrFutrzak
Chodzi o to, że Final Fantasy XIII-2 jest sequelem Final Fantasy XIII. Do tej pory tylko raz się zdarzyło, żeby jakaś gra z głównej serii FF dorobiła się pełnoprawnego sequela (Final Fantasy X), reszta to gry, które poza tytułem i pewnymi charakterystycznymi motywami nie mają ze sobą nic wspólnego.
Tak w ogóle to mam wrażenie, że seria FF zabrnęła w ślepy zaułek...

02.06.2011 01:00
odpowiedz
Saed
97

Większość z tych co teraz krzyczą "walić PEGI!" zmieni zdanie o 180 stopni jak dorobi się własnego potomstwa. A ci którzy nie zmienią dalej będą "walić PEGI"... hodując przyszłych żuli i operatorów łopaty. PEGI idealne nie jest, ale chociażby pomaga zorientować się czym zapychają główki nasze pociechy w okresie, kiedy umysł chłonie wszystko jak gąbka. I tym podobne.

24.05.2011 01:32
odpowiedz
Saed
97

@James_007
Z tego co wiem, to Jacek Komuda jedynie uczestniczył w pracach nad zarysem fabuły pierwszego "Wiedźmina", a już na pewno nie był głównym autorem scenariusza. W dwójce jak widać już się nie pojawił, ale fabuła specjalnie na tym nie ucierpiała. Powiedziałbym nawet, że pod względem fabularnym jest lepiej niż w jedynce, chociaż wiadomo - do poziomu sagi "trochę" jednak brakuje ;) Ale nie ma co porównywać gier do książek.

Za to muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się system walki. Nie jest tak "slasherowaty" jak to z początku się wydaje. Ważniejsze od zręczności i refleksu jest wyczucie przeciwników, pilnowanie pleców i umiejętne wykorzystanie eliksirów, znaków, pułapek i petard. I przede wszystkim wreszcie poziom Trudny stanowi wyzwanie i zmusza do kombinowania. Wszystkie elementy wydają się nieźle zbalansowanie - nie znalazłem przepakowanych eliksirów (jak jaskółka w W1) czy znaków (Aard prawie w ogóle nie działa na przeciwników z pełnym zdrowiem). W trudniejszych walkach bardzo przydaje się "pauza" pod CTRL, żeby na spokojnie rozeznać się w sytuacji. Jeszcze ciekawiej robi się po rozwinięciu paru umiejętności, zdobyciu nowych broni, eliksirów, petard... Jak dla mnie walka w W2 to jeden z najmocniejszych elementów.

19.05.2011 16:17
odpowiedz
Saed
97

@Uajkoniak
Ja sobie dałem na razie spokój z padem (mam podobną sytuację). CDPR powinien wypuścić patcha, który doda obsługę kontrolerów Windowsowych. Emulacja pada X360 to żadne rozwiązanie.

19.05.2011 12:49
odpowiedz
Saed
97

Co do importu save z jedynki - gra sprawdza pliki w katalogu [moje dokumenty]\The Witcher\saves i można zaimportować dowolny save (te ostatnie są w Zakonie Płonącej Róży). Rzeczywiście importują się Zbroja Kruka, Gwalhir i Aerondight, ale są bardzo mocno znerfione, tak żeby za bardzo nie odstawały od wyposażenia początkowego (ale i tak są sporo lepsze). Nie importuje się za to Sihil (pewnie znowu będzie najlepszym mieczem w grze). Jak na razie (I akt) miałem parę dialogów nawiązujących do moich wyborów w jedynce, ale szału nie ma. Ot taki miły dodatek.

18.05.2011 00:18
odpowiedz
Saed
97

No i w końcu mogłem trochę pograć.
Tak na gorąco:
- optymalizacja zaskakująco dobra, chyba że akurat mam szczęście i gra lubi mój sprzęt ;)
- ogromny postęp w stosunku do jedynki jeśli chodzi o narrację i prowadzenie fabuły (widać wpływ ostatnich hitów Bioware), ogólnie jest dużo bardziej filmowo,
- walka bardzo zręcznościowa i trudna, ale nie wymaga jakiejś kosmicznej zręczności (przynajmniej na 'trudnym'),
- całkiem spójna, wiarygodna i cholernie wciągająca historia,
- wiedźmak już nie jest chutliwy ponad wszelką miarę - co nie znaczy, że zabrakło cycków ;)

16.05.2011 11:16
odpowiedz
Saed
97

Heh, przynajmniej gra nie pojawiła się przed premierą tak jak to było w przypadku jedynki.
Może następnym razem (Wiedźmin 3?) w końcu obejdzie się bez takich zgrzytów.

16.05.2011 11:07
odpowiedz
Saed
97

Oby to stało się standardem dla wszystkich gier wydawanych przez CDP a zostanę ich stałym klientem :)

13.05.2011 09:43
odpowiedz
Saed
97

I znowu nie będzie Yennefer... :(
Tak na gorąco znalazłem parę błędów - królowa Lyrii nazywa się Meve a nie Meva, chociaż skojarzenia z ptaszkiem same sie cisną do głowy. No i przede wszystkim opowiadanie "Coś się kończy, coś się zaczyna" jest tylko historyjką 'na motywach' i jak sam AS napisał w książkowym wydaniu nie należy jej łączyć z historią wiedźmina. Czyli ślubu nie było - była masakra w Rivii.

27.04.2011 14:13
odpowiedz
Saed
97

Prawie jak Shrek ;)

18.04.2011 22:52
odpowiedz
Saed
97

Heh, łezka się w oku zakręciła... MK2 katowałem na Amidze lata temu nieraz wyobrażając sobie, że przeciwnik, któremu akurat "prostowałem kręgosłup" to któryś z wkurzających nauczycieli. "Come here!"
Brutalność w MK jest tak karykaturalnie przegięta, że aż śmieszna.

BTW Mileena bez maski wygląda przeuroczo ;)

13.04.2011 17:45
odpowiedz
Saed
97

@Ymirr
Akcja gry toczy się po wydarzeniach z sagi. W pierwszym Wiedźminie Geralt 'wraca z zaświatów', traci pamięć i wszystko oraz wszystkich poznaje od nowa (tania sztuczka, ale dzięki temu ci co nie czytali sagi mogą się połapać o co chodzi). Zresztą... zagraj w jedynkę bo warto.

BTW. Może wreszcie w dwójce pojawi się Yennefer...

13.04.2011 12:22
odpowiedz
Saed
97

@Kazioo Widać zalety są na tyle duże, że w pierwszym kontakcie przysłaniają takie drobne braki.

Zresztą takie mechanizmy są ważne przede wszystkim w RPGach o otwartej konstrukcji, z otwartym światem i dowolnością eksploracji, a W2 na taki typ się nie zanosi (podział na akty, niezbyt rozbudowane lokacje). Widać, że będzie jak w jedynce - podążamy jedną ścieżką fabularną po drodze mniej lub bardziej wpływając na jej kształt przez dokonane wybory. W sumie taki sposób narracji był największą zaletą Wiedźmina i mam nadzieję, że podobnie będzie w dwójce. Tylko ta walka... ale co tam, pożyjemy, zobaczymy.

11.04.2011 22:46
odpowiedz
Saed
97

Nie wiem jak tym 'wszystkim', ale mi akurat walka w Gothicu czy TES niezbyt się podobała, chociaż przynajmniej nie wymagała jakichś akrobatycznych zdolności. Co innego klimat czy otwartość świata i dowolność eksploracji. Mój ideał systemu walki w RPG przestał być popularny ładnych parę lat temu i teraz wystarczy mi, jeśli gra nie wymaga wykręcania ewolucji na padzie/klawiaturze, a jeśli do tego jest w niej jako tako rozwinięty element taktyczny jak w DA:O to już jest naprawdę nieźle. O fabule, klimacie, dialogach nie wspominam, bo i tak niewiele na razie wiadomo.
Atmosfera przed premierą W2 jak widać nieźle rozgrzana. No no no...

11.04.2011 21:49
odpowiedz
Saed
97

maciell > kto wyrasta ten wyrasta, a poza tym ty piszesz o pryszczatych gówniarzach, zalewanych przez fale testosteronu, a ja o zawodowych hejterach, którzy z wbijania w glebę i walcowania przeciwników urządzili sobie sport narodowy. Naprawdę nie widzisz różnicy?

11.04.2011 17:50
odpowiedz
Saed
97

Temat wiecznie żywy.
Do powodów takiego stężenia nienawiści i zwykłego chamstwa można dorzucić jeszcze jeden - zero konsekwencji. Ludzie wciąż czują się w internecie zupełnie anonimowi i przez to bezkarni. Za zgnojenie "wroga" pani nie postawi do kąta, nauczycielka nie postawi pały, sąsiad nie wezwie policji. Coś co jest niedopuszczalne w realu w internecie uchodzi nam zupełnie na sucho. Przecież nikt normalny nie zaczyna bluzgać obcego człowieka, który akurat powiedział coś, co niezbyt nam się spodobało. Ale to już zupełnie inny temat na kilometrowe dyskusje.

Tylko dlaczego akurat Polacy?
Tego nie wiem, ale nie ma nic prostszego niż poszczuć jednego Polaka przeciwko drugiemu. To widać przecież nie tylko w internecie, ale chociażby w polityce. Jakimś cudem stężenie frustracji, niedowartościowania i innych katalizatorów złości i zbydlęcenia jest u nas wyjątkowo duże. I nie wierzę, że jedynym powodem jest to, że ktoś tam ma lepszą konsolę/samochód/żonę niż my, bo w tym akurat niczym się nie różnimy od innych. Jedyny pomysł jaki mi przychodzi do głowy to NARODOWA TRADYCJA (tradycja właśnie, żadna cecha czy mentalność) malkontenctwa i chorej zawiści.

11.04.2011 15:14
odpowiedz
Saed
97

Wszystko pięknie, ładnie, ale ta slasherowa walka jakoś do mnie nie przemawia. Czy dobrze zrozumiałem z artykułu, że sterowanie jest zrobione pod pada? Będą w ogóle jakieś elementy mechaniki RPGowej w walce? To, że jest widowiskowa nie da się ukryć, ale niezbyt mi się uśmiecha łamanie palców na wykręcaniu kombosów, piruetów i innych fikołków. Przyznać się jak to z tą walką jest.

16.03.2011 12:09
odpowiedz
Saed
97

Prawdę mówiąc nie śledziłem dokładnie procesu powstawania DA2, ale nie mogę zrozumieć po co do cholery umasseffectowiają tę serię, skoro DA:O miała lepsze wyniki sprzedaży od ME2. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że taka uproszczona gra wychodzi taniej w produkcji, co widać po czasie powstawania. Widocznie Bioware (czy raczej EA) liczą, że ostatecznie zarobią na tym więcej. Ale marka na tym straci - to już widać, mimo pochlebnych recenzji w serwisach i prasie.

Inna kwestia to to, że seria DA z początku miała aspirować do spadkobiercy klasycznych cRPG i o ile w DA:O rzeczywiście można było to jeszcze odczuć, to teraz cały ten wysiłek został spuszczony w klozecie, tak jakby twórcy stwierdzili nagle, że to jednak był głupi pomysł i trzeba iść naprzód.

Wydaje się, że BioWare ostatecznie rezygnuje z gatunku klasycznego cRPG i przechodzi w kierunku gier typu Mass Effect. OK ich sprawa, niech sobie budują od nowa bazę fanów z młodszych pokoleń graczy. Ale ich miejsce powinien ktoś zająć, bo jakby nie patrzeć ciągle jest spore zapotrzebowanie na tradycyjne cRPG. Chyba, że zrobi się z tego gatunek niszowy z grami typu Drakensang - z niezbyt dużym budżetem, bez wodotrysków, ale nasyconymi esencją cRPG. Ja tam nie będę płakał.

14.03.2011 21:57
odpowiedz
Saed
97

Trochę mnie ostudziły te screeny i w ogóle ostatnie info o Secret World. Nie da się ukryć, że z oryginalnością i atmosferą narazie wygrywają stereotypy i trochę kiczu.
ALE
I tak nie ma żadnej dużej gry w tej tematyce i w tych klimatach. To ciągle może być super świeży wiaterek (z piekielnych wymiarów). A już na pewno jedno z najoryginalniejszych MMO.

14.01.2011 00:36
odpowiedz
Saed
97

Brawa za ciekawy i oryginalny artykuł!
Co prawda temat trochę mylący, bo - jak wielu innych - spodziewałem się raczej wytykania przekłamań wydarzeń historycznych, czy chronologii w grach, ale poruszony temat realizmu też jest interesujący. Jedna mała uwaga - można by trochę skondensować formę bez uszczerbku dla treści. Niektóre fragmenty są trochę zbyt rozwlekłe i wałkują w kółko tę samą tezę. Mniej wytrwali mogą nie dotrzeć do zaskakujących i śmiałych wniosków.

Osobiście nauczyłem się przymykać oko na uproszczenia, czy zwykłe idiotyzmy w większości strategii i czerpać radochę z bycia nieśmiertelnym panem i władcą krain i umysłów. Gry strategiczne wyrobiły sobie pewien kanon, który albo przyjmuje się z dobrodziejstwem inwentarza, albo omija szerokim łukiem. Nie da się zapomnieć, że u podstaw każdej z nich leży Wielka Pramatka Wszelkich Gier Strategicznych - czyli szachy. Reszta to już mniej lub bardziej rozbudowany sztafaż. Ten kto perfekcyjnie opanuje mechanikę gry staje się mistrzem i w sumie w tym leży cały sekret zabawy, chociaż nie powiem - na szarżującą ciężką jazdę w pełnych płytówkach i z powiewającymi proporcami (oczywiście nie heraldycznymi, ale mniejsza o to) też miło popatrzeć. Olewanie realiów historycznych nigdy mnie specjalnie nie ruszało (poza naprawdę ekstremalnymi wypadkami), bo tak jak wielu tutaj piszących myślałem, że inaczej się nie da. Trzeba było grupy zapaleńców, którzy o tym nie wiedzieli, zlekceważyli konwencje, wymieszali kilka gatunków i bach! Wyszło Mount & Blade. Gra, która dla mnie była jak objawienie - zobaczyłem i uwierzyłem. Gra, która sięgnęła do realizmu historycznego i wybrała najsmaczniejsze kąski, pokazała środkowy palec standardowym rozwiązaniom i kuszącym uproszczeniom, zapełniła gigantyczną dziurę, o istnieniu której nie mieliśmy zielonego pojęcia. Ale do tego trzeba było prawdziwych entuzjastów, fanów, moderów, a nie wielkich koncernów... Oczywiście nie jest to gra idealna, ale przełomowa, rewolucyjna - na pewno.

Nie ma się też co oszukiwać - stanowimy mniejszość. Zdecydowaną większość graczy takie rozwiązania nie ruszają. Wolą standardowe rozwiązania serwowane przez pilnie śledzące statystyki koncerny. Historyczność, czy też realizm gier był gorąco rozważany jeszcze jakieś 15 lat temu, kiedy gracze stanowili ściśle zamkniętą, "elitarną" grupę. Z czasem temat cichł coraz bardziej - widocznie większość uznała, że realizm jest za mało cool i doszło do tego, że w świadomości przeciętnego gracza realistyczny = niegrywalny. Osobiście mam nadzieję, że dzięki takim grom jak właśnie Mount & Blade takie dinozaury jak ja znajdą swoją cichą, przytulną niszę, gdzie od czasu do czasu będą mogli puścić z dymem wioskę wrogiego rycerza.

28.11.2010 02:36
odpowiedz
Saed
97

Jeśli chodzi o związki GK3 i Kodu Leonarda to obie pozycje zerżnęły teorię Graala z pseudohistorycznej książki "Święty Graal, Święta Krew", przy czym gra była oczywiście pierwsza. O ile sama teoria jest mocno naciągana, to Jane potrafiła przerobić ją na świetną opowieść (w dodatku całkiem wiernie trzymając się książkowych "faktów"), dodając od siebie jedynie nieco horrorowych wątków i oczywiście wplatając w wydarzenia Gabriela i Grace. Ale prawdziwe mistrzostwo to złożona zagadka Le Serpent Rouge i samodzielne odkrywanie kawałek po kawałku wielkiej Tajemnicy - rewelacja! Poza tym gra jest trochę nierówna (na początku jest niemrawo, ale im dalej tym ciekawiej), ale i tak moim zdaniem lepsza od zbyt naciąganej dwójki (wilkołaki i Wagner mnie nie przekonały).
Chociaż prawdę mówiąc po latach posuchy tego specyficznego dojrzałego i najeżonego diabłami tkwiącymi w szczegółach stylu to zadowoliłbym się chociażby i kawałkiem wilkołaka w sosie własnym :)

26.11.2010 01:41
odpowiedz
Saed
97

Gabriel Knight to prawdziwy rozbłysk przygodówkowego geniuszu (jedynka oczywiście - dalsze są niezłe, ale głęboko w cieniu). Grałem w nią jakieś 15 lat temu, a do dzisiaj dokładnie pamiętam niektóre mistrzowskie pomysły i wątki. To gra o której się myślało w dzień i w nocy. I na długo po ukończeniu. Jak przy czytaniu dobrej powieści. Czuć było, że Jane władowała w tę grę wszystko, co miała w głowie najlepszego. Potem trochę przygasła (nic dziwnego), ale już GK3 wyszedł całkiem nieźle. A teraz po latach Gray Matter zapowiada się ciekawie...

13.10.2010 09:07
odpowiedz
Saed
97

Wanzery z Front Mission są w pewnych kręgach kultowe i to w każdym szczególiku, a zmiana choćby długości "ręki" w jakimś modelu mogłaby wywołać falę protestów fanów :)

24.09.2010 00:24
odpowiedz
Saed
97

Jeśli będzie to coś w stylu starego Gunship-a 2000 (tam też był model lotu do wyboru: uproszczony lub realistyczny) to trzeba będzie zacząć czyścić Hellfire'y :)

17.09.2010 14:58
odpowiedz
Saed
97

ICO pomimo niskiej rozdzielczości i technologii z wczesnej fazy rozwoju PS2 jest jedną z najładniejszych gier w jakie grałem. Aż strach pomyśleć jak będzie wyglądać podrasowane na PS3...

30.08.2010 17:07
odpowiedz
Saed
97

Czy ktoś się orientuje jaka może być zawartość "cukru w cukrze"? :) Tzn. ile Sapkowskiego znajdzie się w nowym Wiedźminie? Jedynka była naszpikowana cytatami, często dosłownymi (może nie zawsze dobrze wpasowanymi w kontekst, ale miło było odkrywać takie smaczki).
A poza tym jakie postacie z sagi lub opowiadań pojawią się w dwójce?

30.08.2010 17:00
odpowiedz
Saed
97

Zmiany obiecujące (może poza uproszczeniami). Szczególnie określona osobowość (i głos) głównego bohatera. To już chyba będzie standard. A swoją drogą kto by pomyślał, że rodzimy Wiedźmin będzie rywalizował z takim gigantem (przynajmniej finansowym) jak Dragon Age... Jak dla mnie obie gry mają swój indywidualny klimat, swoje zalety i wady. Pierwszym Wiedźminem byłem troszkę zawiedziony (ale też jako fan sagi oczekiwania miałem ogromne), za to trochę lekceważone przeze mnie Dragon Age okazało się całkiem smacznym kąskiem.
W każdym razie jeśli chodzi o dwójki - kupuję obie! :)

30.08.2010 16:28
odpowiedz
Saed
97

ConRed [ gry online level: 10 - Legionista ]

"Ta VI-tka wygląda jak kopia V-tki, mam nadzieję że Black Hole nie pójdzie drogą Ubisoft i nie spartoli fabuły w jakimś wymyślonym Ashan-sraszan bo fabuła w V była nudna że można się pochlastać, wracajcie do świata Antagarich do Sandro,Crag Hacka, Yoga czy Gelu!"

Miło, że ktoś jeszcze tęskni za tym światem i tym oryginalnie "hirołsowym" klimatem. Niestety realnie patrząc na powrót nie ma wielkich szans po tym jak sami twórcy (NWC) spalili za sobą mosty w HoM&M IV. Ale Antagarich to był zdecydowanie najlepszy i najbardziej emocjonujący kawałek historii M&M.

18.08.2010 00:16
odpowiedz
Saed
97

Niestety miałem rację (choć jakaś iskierka nadziei na wskrzeszenie M&M była...)

13.08.2010 00:14
odpowiedz
Saed
97

Hirołsi 6 na bank. A poza tym o jakim uniwersum M&M mowa, bo się po drodze zrobiło ich kilka?

06.08.2010 17:33
odpowiedz
Saed
97

Wszystko pięknie, ale nie jestem pewien, czy wprowadzenie manewrów taktycznych do gry czysto strategicznej, gdzie jedno pole odpowiada obszarowi kilku tysięcy km2 (na oko), jest dobrym pomysłem. Jak to miałoby wyglądać? Angielscy łucznicy ostrzeliwujący przez kanał La Manche opalających się na plażach Normandii Francuzów? Albo tysiące kilometrów "skradania się", żeby uderzyć na wroga z flanki?
Cywilizacja przyzwyczaiła mnie do wielu absurdów, które łykam już bez większego kręcenia nosem, ale dokładanie do tego nowych to chyba nie jest najlepsza droga. No ale może nie będzie tak źle.

Reszta zmian wydaje się naprawdę dobra, szczególnie te "social policies" zamiast religii. Wreszcie można będzie ukształtować swoje państwo światopoglądowo. I to bez obrażania uczuć religijnych :)

06.08.2010 16:30
odpowiedz
Saed
97

Niektóre zmiany szykują się naprawdę rewolucyjnie. Swoją drogą ciekawe, że akurat przy okazji części najbardziej "kameralnej" jeśli chodzi teatr działań wojennych, tak bardzo podnoszą limit jednostek. Ale to dobrze, 56000 jednostek to już właściwie skala 1:1 (chociaż były i większe bitwy).

06.08.2010 15:17
odpowiedz
Saed
97

To z pewnością wielki krok w jakości polskich lokalizacji. Szkoda tylko, że w tył...

30.07.2010 16:01
odpowiedz
Saed
97

Jedna uwaga - Raszagal nie może być patriarchą, chyba że zmieniła płeć ;) http://www.sjp.pl/co/patriarcha
Angielskie "matriarch" można co najwyżej przełożyć na królową (nie ma żeńskiego odpowiednika patriarchy w jęz. polskim).

24.07.2010 01:30
odpowiedz
Saed
97

Widać, że zmiany idą w dobrym kierunku. Ale stworzyć charakterystyczny, rozpoznawalny styl graficzny to nie w kij dmuchał. Mało który producent ma takie ambicje, a po screenach widać, że daleko do tego. Pożyjemy zobaczymy...

18.07.2010 23:47
odpowiedz
Saed
97

Spryciarze! :) Ale taki styl marketingu jest godny samych pochwał.

24.06.2010 21:24
odpowiedz
Saed
97

A gdzie Final Fantasy XIV?

17.06.2010 00:38
odpowiedz
Saed
97

Ale narobili apetytu...

14.06.2010 12:31
odpowiedz
Saed
97

Kolejny 'must-have' do kolekcji. I znów siedzenie po nocach :)

14.06.2010 12:26
odpowiedz
Saed
97

CD Projekt przy okazji GOG pokazał, że szanuje graczy i nie traktuje ich z góry jak złodziei. Jak widać ktoś jeszcze zachowuje zdrowe podejście w szaleństwie coraz bardziej upierdliwych DRM, które są po prostu kpiną z klientów.

14.06.2010 01:34
odpowiedz
Saed
97

Swego czasu zagrywałem się w UW2: New Horizons - absolutna rewelacja! Od pojawienia się pierwszych newsów o UW Online śledziłem wszystkie informacje i materiały. Ta gra miała wyjść na Zachodzie już 5 lat temu! Chyba wszyscy co na nią czekali już dawno ją sobie odpuścili. No ale lepiej późno niż wcale, chociaż po tych pięciu latach perspektywa ładowania się w MMO wydaje się dla mnie mało realistyczna... :) (ale te żaglowce...).
Czy info o braku abonamentu jest potwierdzone?

08.06.2010 01:46
odpowiedz
Saed
97

[9] <- chyba się cyferki rzymskie pomieszały... albo fakty.
http://en.wikipedia.org/wiki/Firearms_of_Japan
W XVI wieku w Japonii procentowy udział w armii oddziałów z bronią palną był większy niż w tym czasie w Europie. Dopiero w XVII w. Japończycy wypięli się na broń palną na ponad 200 lat.

11.05.2010 00:51
odpowiedz
Saed
97

Wykorzystanie licencji legendarnego tytułu jako zabieg czysto marketingowy i niezobowiązujący do żadnych nawiązań? To powoli staje się normą...

17.04.2010 11:34
odpowiedz
Saed
97

X-COM FPS-em? To ja podziękuję...

02.04.2010 11:26
odpowiedz
Saed
97

No panowie! Dla takich smaczków warto odwiedzać wasz serwis! Chociaż rozumiem, że młodsi widzowie mogą czuć się nieco zdezorientowani. W każdym razie z mojej strony gromkie 'clap, clap, clap'.

02.04.2010 08:39
odpowiedz
Saed
97

O grze jest głośno, ale tylko w środowisku fanów gier a to w dzisiejszych czasach trochę za mało, żeby dobrze sprzedać tytuł.

01.04.2010 09:16
odpowiedz
Saed
97

@Xittam > To, czy ktoś jest lub nie jest casualem nie musi wcale zależeć od wieku. To raczej kwestia zainteresowań. Jeśli od ponad 15 lat zagrywałem się w skomplikowane RPGi i strategie, to nie przerzucę się nagle w wieku 30 lat na proste i krótkie FPSy tylko dlatego, że "muszę myśleć jak utrzymać rodzinę". Fakt, że czas się kurczy drastycznie, ale to żadna przeszkoda żeby np. w takie Dragon Age grać po parę godzin w tygodniu. Żona nie narzeka (a przynajmniej nigdy na brak pieniędzy). Znam niestety trzydziestolatków, których zainteresowania sprowadziły się do oglądania TV i narzekania na polityków...

A w Chrono Triggera zamierzam pograć (po raz kolejny) w wersji na NDS-a. Chyba najlepszy obecnie remake tej kultowej gry.

25.03.2010 19:20
odpowiedz
Saed
97

Nowy Wiedźmin wygląda naprawdę nieźle! Po cichu liczę na jeszcze lepsze dialogi (w jedynce były dobre, ale gdyby tak zaangażowali do pisania Sapka to byłby ideał...). W każdym razie jest na co czekać.

24.03.2010 22:29
odpowiedz
Saed
97

Jeśli ktoś zaczynał "karierę" gracza 20 lat temu, to raczej marne szanse, że będzie z niego casual i brak czasu, czy priorytety nie mają tu nic do rzeczy (przecież dzieci też mają ważniejsze rzeczy niż gry). Gry proste i nie stanowiące wyzwania nie są dla kogoś takiego żadną atrakcją. To, że mam w życiu milion ważniejszych spraw niż gry nie przeszkadza mi od czasu do czasu wsiąknąć w jakiś mniej lub bardziej hardcorowy tytuł. Odpada tylko zarywanie nocek, bo to źle wpływa na życie małżeńskie... :)

22.03.2010 13:41
odpowiedz
Saed
97

Oj podpadł Fulko naśmiewając się z Final Fantasy VII, na dodatek używając argumentów godnych pryszczatego nastolatka w okresie burzy hormonów, podkreślonych przez "Fulko zawsze był inny" (biedny Fulko...) Ale w sumie to nic dziwnego. Jak każda gra autentycznie kultowa, tak i FF7 ma całkiem spore grono antyfanów (haterów?), napędzanych przez pogardę dla "głupków, którzy tak się jarają tym syfem" (cytat autentyczny, źródła nie pamiętam). To też w jakimś sensie świadczy o kultowości gry.

Bez przynudzania moje własne Top Ten gier kultowych:
1. Final Fantasy VII - bez komentarza
2. Pirates! (na C64 ze stacją dysków!) - mam słabość do żaglowców
3. Warcraft II - wiadomo
4. UFO: Unknown Enemy - zabójczy klimat
5. Final Fantasy VI - rewelacyjni bohaterowie
6. Amberstar - moja pierwsza "duża" gra cRPG (otwarty świat żyjący własnym życiem)
7. Elite II: Frontier - 1.44MB wypełnione galaktyką miodu (do dziś nie ma godnego następcy)
8. Civilization / Master of Magic - zarywanie nocek i syndrom "jeszcze jednej tury"
9. Betrayal at Krondor - ideał połączenia gry z książką - nie ma drugiej takiej gry
10. Secret of Monkey Island - przygodówkowa miłość od pierwszego zagrania

A za rogiem ze 20 innych tytułów wściekłych, że nie zaliczyłem ich do pierwszej dziesiątki, a przecież były tak blisko.

24.02.2010 23:07
odpowiedz
Saed
97

Gra nie tyle ma najlepszą grafikę w swojej kategorii, co jest jedną z najładniejszych gier w ogóle. Na kolejne sceny można się gapić godzinami, co nie zdarzyło mi się przy żadnej grze z superwypasioną grafiką 3D.

24.02.2010 22:54
odpowiedz
Saed
97

No proszę, heksy w Civilization! 20 lat trzeba było na to czekać! :)

23.02.2010 22:40
odpowiedz
Saed
97

Ja się zakochałem od pierwszego wejrzenia w grafice Whispered World. Ta gra wygląda obłędnie! Muszę zagrać choćby tylko dla samego pogapienia się na scenerie. Cudo!

19.02.2010 12:28
odpowiedz
Saed
97

Dla mnie Dragon Age jest grą roku 2009 przede wszystkim za zaskakująco poważne i dojrzałe wątki odświeżające oklepane schematy fantasy. A przy tym gra jest wciągająca, ma ciekawy system rozwoju postaci i ma pewien niezbędny w RPG element swobody w rozwoju wydarzeń. Z opisywanych wad najbardziej przeszkadzał mi niemy główny bohater, chociaż i tak mniej nijaki niż poprzedni "bohaterowie z generatora" w grach BioWare (głównie dzięki historii początkowej). Reszta to drobiazgi. W każdym razie dla mnie gra roku.

01.02.2010 23:55
odpowiedz
Saed
97

Gadanie o lepszej grafice bez pokazywania screenów to jak obietnice przedwyborcze. Gdzie konkrety?

01.02.2010 15:58
odpowiedz
Saed
97

Korzystanie ze słowników (choćby tych najlepszych) przy tłumaczeniu nazw z konwencji fantasy jest wielkim nieporozumieniem (chyba, że ktoś uważa, że elfy powinny być kapryśnymi skrzatami ze skrzydełkami). Istnieje coś takiego jak kanon nazewnictwa, dzięki czemu wiemy, że dwarf to krasnolud (a nie karzeł), witch jest czarownicą (ew. wiedźmą), a wizard to... no właśnie, czarodziej (tak jak sorcerer), ewentualnie czarnoksiężnik (ale to zalatuje krainą Oz). Poza tym czarnoksiężnik nie ma formy żeńskiej (czarnoksiężniczka?). Ja bym był jednak za powtórzeniem czarodzieja/czarodziejki (gracze i tak będą mówić wizard).

30.01.2010 00:05
odpowiedz
Saed
97

"Co jest dla Ciebie tak naprawdę ważne: fabuła czy cyferki?"

Na tak postawione pytanie mogę odpowiedzieć tylko w jeden sposób:
Ważne jest dla mnie umiejętne połączenie oryginalnej, porywającej fabuły z w miarę otwartym, wiarygodnym, żyjącym światem, bohaterami z krwi i kości, oraz ciekawym systemem ROZWOJU POSTACI, który dawałby frajdę ze zdobywanych poziomów/statystyk/wyposażenia, a przede wszystkim możliwość taktycznego zastosowania ich w praktyce (głównie walka, ale nie tylko).
Być może jestem dinozaurem i takie podejście do RPG nikogo już dziś nie kręci, ale mimo wszystko nie wydaje mi się, żeby to była przyszłość gatunku. Takie staroświeckie i jak ktoś napisał "spleśniałe" Dragon Age odniosło przecież ogromny sukces i zdobyło masę fanów - mniejsza o to, czy wśród młodych, czy wśród weteranów. A samych miłośników cyferek wcale tak mało nie ma, skoro tyle emocji wywołują te 98 w ocenie gry. Ja na razie ME2 sobie daruję, bo aktualnie zajęć mam aż za dużo, ale pewnie za jakiś rok, dwa kupię i "zaliczę", bo jedynka była całkiem przyjemną gierką.

No to w końcu jak: fabuła czy cyferki?
Oczywiście że fabuła, dlatego od czasu do czasu warto oderwać się od gier i... przeczytać dobrą książkę! :)

29.01.2010 18:02
odpowiedz
Saed
97

Oczywiście. Najlepszym wyjściem zawsze jest siedzieć na dupie i bluzgać na wszystkich i wszystko. Powód zawsze się znajdzie.

26.01.2010 01:29
odpowiedz
Saed
97

A ja jestem ciekaw jak te "wzniosłe i szlachetne" kampanie przełożą się na... ceny gier na X360.
Stawiam na stopniowy wzrost cen przez najbliższe kilka miesięcy.

21.01.2010 17:22
odpowiedz
Saed
97

A ja dalej nie mogę uwierzyć, że Napoleon ma być osobną grą z serii, a nie dodatkiem do Empire TW. To tak jakby jedną z kampanii z Kingdoms (DODATKU do M2TW) wydać jako osobną grę. Wydawca się na tym przejedzie jak nic...

21.01.2010 13:24
odpowiedz
Saed
97

Dokładnie. Dla wydawców obieg wtórny to zmora większa niż piractwo, bo w tym przypadku prawo stroi po stronie konsumenta (chociaż są już próby, żeby to zmienić). Wydawcy i dystrybutorzy są gotowi zrobić wszystko, żeby ograniczyć odsprzedaż/wymianę gier. Jednorazowe rejestracje przypisane do konta to już prawie standard.

08.01.2010 13:46
odpowiedz
Saed
97

Wygląda nieźle, ale takie rzeczy to tylko w realu :)

08.01.2010 13:35
odpowiedz
Saed
97

Ciekawe co może oznaczać zerwanie z tradycyjnymi rozwiązaniami w Final Fantasy, skoro każda gra z serii jest zupełnie inna. Czyżby odejście od gatunku J-RPG? (chociaż to też już było w FFXI)

19.12.2009 12:27
odpowiedz
Saed
97

Ja dla odmiany odniosę się do treści newsa, zamiast dawać wyraz swoim fobiom.
Wreszcie jakiś ruch w dobrym kierunku! Być może pojęcie swobód obywatelskich nie stało się jeszcze tylko pustym sloganem. I niech teraz ktoś powie, że nie warto wyrażać swojego sprzeciwu (oczywiście nie mówię o miotających się, rzucających bluzgami nastolatkach, czy innych niezrównoważonych emocjonalnie osobnikach).
Demokracja wciąż żyje :)

17.12.2009 22:30
odpowiedz
Saed
97

Z tego co na razie wiadomo gra mogłaby spokojnie nazywać się Final Fantasy XI-2. Podobny świat, podobne rasy, podobne profesje, za to wszystko ze zmienionymi nazwami. Mam nadzieję, że autorzy poprawią te rzeczy, które najbardziej denerwowały w jedenastce...

07.12.2009 23:16
odpowiedz
Saed
97

annihiluzz > najwyraźniej gracze Dragon Age lubią sobie pogadać :)

07.12.2009 23:13
odpowiedz
Saed
97

Co jak co, ale budowanie wizerunku konsoli to chyba działka producenta, a nie dziennikarzy, czy graczy (chociaż jak widać i oni świetnie się w tej roli sprawdzają). Jeśli Nintendo i jej przedstawicielstwa olewają Polskę, to jest to tylko i wyłącznie ich problem i nie ma co płakać, że ludzie czasem brzydko mówią o cudnej Wii.

07.12.2009 23:00
odpowiedz
Saed
97

I dobrze. Windy to ZŁO! ;)

02.12.2009 23:57
odpowiedz
Saed
97

A mnie się marzy gra osadzona w okupowanej Polsce w okresie IIWŚ. Jesteśmy jednym z "cichociemnych" Najpierw zrzut w kraju i pierwsze starcia ze szkopami, potem dołączenie do AK, a dalej... konspiracja, sabotaż, dywersja, egzekucje, odbijanie więźniów, wysadzanie pociągów, napady na konwoje, może jakiś wątek osobisty... Nawet nie trzeba za bardzo zmyślać, historia sama pisze najlepsze scenariusze.

02.12.2009 20:23
odpowiedz
Saed
97

Co jak co, ale Final Fantasy nigdy nie można było zarzucić ilości i jakości czystego gameplaya.

02.12.2009 20:13
odpowiedz
Saed
97

Może być nieźle, ale z modem Tul-a raczej szanse mają marne... :)

02.12.2009 20:03
odpowiedz
Saed
97

Oby im wyszło z tym realizmem. Po MW2 widać jak łatwo ulec pokusie stworzenia bajki a'la James Bond.

30.11.2009 23:47
odpowiedz
Saed
97

Dołączam do marzących o nowym Tie Fighterze / X-Wingu :)
X-Wing Alliance odświeżam sobie regularnie co 2-3 lata - z zainstalowanymi statkami z XWA Upgrade wygląda naprawdę świetnie. Być może rzeczywiście fanów serii nie jest zbyt wiele, ale jesteśmy wciąż aktywni. Ile to już lat dopominamy się o kontynuację? (w międzyczasie tworząc setki modów, misji i kampanii). Wiem, rynek ponad wszystko, ale nie wierzę, że można olać taki potencjał na praktycznie murowany hit.

30.11.2009 17:48
odpowiedz
Saed
97

Ja tego nie kupuję...

30.11.2009 17:21
odpowiedz
Saed
97

Dokładnie, w dodatku same pierdółki. A takich naprawdę ciekawych już kilka jest.

24.11.2009 13:04
odpowiedz
Saed
97

Tak, już za 10 lat...

24.11.2009 12:59
odpowiedz
Saed
97

Jakoś nie mogłem znaleźć tej świetnej fabuły w HoMM V. Historia rodem z telenoweli wenezuelskiej mnie nie przekonała...

24.11.2009 12:54
odpowiedz
Saed
97

Nie bardzo rozumiem jaki był cel tych badań. Jeśli ukazanie jak bzdurne i wydumane są gry, które uchodzą za realistyczne, to można uznać, że się udało (jakby ktoś wcześniej tego nie zauważył...)

24.11.2009 00:23
odpowiedz
Saed
97

Niech jeszcze wprowadzą ważność kluczy na - dajmy na to - miesiąc czasu. Po co kasować ludzi za grę jeden raz jak można to robić bez końca...

24.11.2009 00:12
odpowiedz
Saed
97

Parę tytułów z mojego osobistego TOP TEN się tu znalazło - oczywiście na dalszych pozycjach :)

22.11.2009 00:25
odpowiedz
Saed
97

Przede wszystkim za sprawą Koreańczyków... :)

22.11.2009 00:01
odpowiedz
Saed
97

Gorsza gra pobiła lepszą.
Ciekawe...

21.11.2009 23:52
odpowiedz
Saed
97

Niedawno skończyłem kampanię w MW2 i mogę z czystym sumieniem napisać, że kontrowersje wokół misji No Russian zostały sztucznie rozdmuchane - najprawdopodobniej przez marketingowców z Activision. Po pierwsze nie gramy terrorystą, tylko zakonspirowanym agentem CIA i naszym celem nie jest strzelanie do ludzi tylko... no właśnie nie wiadomo za bardzo co. W każdym razie z CoD-a nie zrobiło się nagle GTA. Po drugie cała historia jest tak absurdalna, że nie odczuwamy już takich emocji jak przy pierwszym Modern Warfare. Rosjanie dają się podpuścić, że to niby Amerykanie dokonali rzezi na lotnisku, przez co z pianą na ustach rzucają się na największą potęgę militarną świata... Litości! Autorzy poszli na efektowność dając sobie spokój z wiarygodnością i odniesieniami do rzeczywistych współczesnych konfliktów. Do tego cała seria efektownych, ale dość bzdurnych motywów. Jak dla mnie - krok wstecz.

18.11.2009 15:47
odpowiedz
Saed
97

Ameryki nie odkrył.
Ale ja widzę jeszcze jedną zależność - im więcej $$$ firma przeznacza na marketing dla danej gry, tym lepsze dostaje ona recenzje. Zastanawiające...

18.11.2009 15:34
odpowiedz
Saed
97

Mnie zastanawia jak łatwo nam przychodzi żonglerka argumentami typu "to tylko gra". Z jednej strony chcemy, żeby tych, dla których granie jest nie tylko niedzielną rozrywką, traktować poważnie, a z drugiej przy okazji jakichkolwiek kontrowersji rzucamy "czego się czepiacie, przecież to tylko gra".

Czy nam się to podoba czy nie gry, tak jak każde inne medium w jakiś sposób wpływają na nasze postrzeganie świata. Szczególnie gry takie jak CoD, które z zamierzenia mają być wiarygodne (w odróżnieniu np. od karykaturalnego GTA, gdzie rozjeżdżanie przechodniów jest na porządku dziennym). Z wiarygodnością absurdalnego motywu wojny USA z Rosją już jest gorzej, ale i tak większość graczy "łyka" to bezkrytycznie. Nie wiem co miałoby zmienić usunięcie jednej misji (fakt, że najbardziej drastycznej), bo przecież w dalszych misjach Ruscy to pozbawieni skrupułów narodowi fanatycy i taki obraz utrwala się w mózgu przeciętnego zjadacza hamburgerów. Mi to nie przeszkadza, ale nie ma się co dziwić, że Rosjanie nie są zachwyceni.

18.11.2009 14:54
odpowiedz
Saed
97

Cieszmy się, że nie zablokowali prawego przycisku myszy... ;)

16.11.2009 00:49
odpowiedz
Saed
97

Miodny trailer. Nieco infantylny design postaci nie wyklucza wcale głębokiej i poważnej fabuły, co akurat w Finalach często idzie ze sobą w parze. Jeśli kwadratowi uraczą nas epicką historią na miarę przynajmniej FFX (czy tylko ja widzę podobieństwa?) to jestem gotów przełknąć nawet "demoniczne cebule" (chyba chodzi o mandragory).

16.11.2009 00:08
odpowiedz
Saed
97

"Gra roku" - to może od razu GRA WSZECHCZASÓW? :]

15.11.2009 13:55
odpowiedz
Saed
97

Nijak ma się do tego wszystkiego działalność modderów, którzy w takiej koncepcji świata wydają się jakimiś szaleńcami (względnie - bogami), którzy nie dość, że niczego nie robią pod przymusem, to jeszcze robią to za darmo dla wszystkich, a na dodatek ich dzieła często wielokrotnie przewyższają jakością płatne dodatki (o zgrozo!).

10.11.2009 17:26
odpowiedz
Saed
97

Dokładnie. Niby dlaczego branża elektronicznej rozrywki miałaby być wyjątkiem? Jeśli producent przeznacza 25 000 000 $ na samą promocję gry (Left 4 Dead 2) to co za problem przeznaczyć parę milionów na "kontakty z prasą"? Niestety ludzie mają dziwną skłonność do zapominania o etyce na widok liczb z dużą liczbą zer :)

09.11.2009 19:21
odpowiedz
Saed
97

A jednak się skusiłem i muszę przyznać, że... jest dobrze!
Nieszablonowy, wiarygodny świat, niebanalna, wciągająca historia, pełnokrwiści bohaterowie i świetnie poprowadzona narracja - to tak na początek i mam nadzieję, że dalej będzie podobnie.

09.11.2009 17:38
odpowiedz
Saed
97

Mount & Blade z fabułą? Zobaczymy co z tego wyniknie.

09.11.2009 17:27
odpowiedz
Saed
97

Ja dla odmiany nie napiszę hymnu na cześć Baldursów, może dlatego, że w momencie ukazania się BG odczuwałem już przesyt klasycznym heroic fantasy, a szczególnie tym ze świata Forgotten Realms. Chociaż i tak spędziłem przy tej grze dobre 100 godzin (ale bez wypieków na twarzy). Fabuła nawet niezła (mimo nijakości głównego bohatera), choć typowa dla FR naiwność i schematyczność bije po oczach. Od razu wiadomo kto jest dobry, kto zły, a kto chaotyczny neutralny :)

A jeśli już mowa o Dragon Age, to bardzo przyjemnie się zaskoczyłem (skusiłem się jednak). Dobrze, że zrezygnowano ze skostniałego AD&D i stworzono oryginalny system i całkiem wiarygodny świat Dark Fantasy (wcale nie taki klasyczny - kto wcześniej widział elfy w roli "podludzi"?). Bardzo spodobał mi się nowoczesny i poważny sposób prowadzenia narracji (to samo ale na dużo mniejszą skalę było w Wiedźminie). Historia naprawdę wciąga i nie ma się wrażenia, że gra się taką średnio zakamuflowaną bajeczkę o smokach i elfach.

Wbrew pozorom dawniej gry nie były bardziej złożone fabularnie (co nie przeszkadzało konstruować świetne, proste historie - chociażby seria Wizardry czy starsze części Might and Magic), ale posiadały dużo bardziej złożoną mechanikę i wyższy poziom trudności.

08.11.2009 00:31
odpowiedz
Saed
97

Ciekawa klasa. Być może gra nie zostanie zalana falą Jedi ;)

08.11.2009 00:22
odpowiedz
Saed
97

Polska ciągle jeszcze jest w miarę wolnym krajem, chociaż widać zapędy co niektórych do ograniczania swobód obywatelskich. Ostatnio z wielkim hukiem padł w mojej głowie mit Szwajcarii jako kraju nieskrępowanej wolności. Tak ścisły policyjny nadzór i rygorystyczne przestrzeganie prawa przypomina czasy PRL-u. Ciekawe kiedy u nas historia zatoczy koło... (mam nadzieję, że tego nie dożyję)

06.11.2009 22:04
odpowiedz
Saed
97

Czy ja dobrze widzę? 25 milionów $ na samą promocję??

06.11.2009 21:52
odpowiedz
Saed
97

To było do przewidzenia. Taki jest kierunek zmian na świecie. Przynajmniej będziemy mogli opowiadać naszym dzieciom o czasach, kiedy w internecie można było znaleźć wszystko.

06.11.2009 21:32
odpowiedz
Saed
97

Tak naprawdę nikt nic nie wyjaśnił. Wtopa niesamowita i trzeba było jakieś oświadczenie puścić na uspokojenie.

06.11.2009 17:24
odpowiedz
Saed
97

Ja dziękuję, na razie postoję (czyt. kupię za jakiś czas).

06.11.2009 17:13
odpowiedz
Saed
97

Apetyt rośnie :)

06.11.2009 14:36
odpowiedz
Saed
97

I chaos zapanował na ziemi... ;)

05.11.2009 19:36
odpowiedz
Saed
97
05.11.2009 19:23
odpowiedz
Saed
97

Czy ktoś się jeszcze w tym łapie? Najpierw przedstawiciel BioWare ogłasza oficjalnie opóźnienie, teraz w newsie czytam o "niepotwierdzonych plotkach", a w komentarzach o jakichś błędach na płycie... Ktoś musiał porządnie narozrabiać.

02.11.2009 23:58
odpowiedz
Saed
97

Sphere Grid w nowym wydaniu?
Jak dla mnie może być. Byleby fabuła była godna tytułu.

02.11.2009 17:31
odpowiedz
Saed
97

Moim zdaniem pomysł z różnymi startowymi scenariuszami w zależności od wyboru postaci jest rewelacyjny. Jeśli początkowa historia zostanie pociągnięta w dalszej części gry, to może wreszcie główny bohater przestanie być tak płaski i bezosobowy jak w innych grach, w których sami tworzymy postać. Mam nadzieję, że rasa i pochodzenie bohatera ma duży wpływ na interakcje i opcje dialogowe.

01.11.2009 23:10
odpowiedz
Saed
97

Ja też trochę czasu spędziłem przy VCO ze względu na tematykę (w oczekiwaniu na wymarzone Uncharted Waters Online, które chyba jednak nie zostanie wydane na zachodzie). Gra z początku wydawała się bardzo obiecująca, ale szybko zaczęła dopadać nuda i grind, grind...

Jeśli chodzi o PvP to niby jest otwarte, ale prawdę mówiąc nigdy się nie spotkałem z PK gnębiącymi słabszych. Może dlatego, że atakując innego gracza automatycznie zostaje się uznanym za przestępcę. Ogólnie gra raczej zniechęca do otwartego PvP.