gameplay.pl Prosto z piekła. Recenzja I części 7. sezonu Walking Dead

20.12.2016 18:30
1
Persecuted
62
Generał

Do postaci Negana mam takie zastrzeżenie, że z jednej strony to niesamowicie łebski psychopata, który zbudował imponującą strukturę opartą na strachu i posłuszeństwie, ale z drugiej zachowuje się bardzo nieracjonalnie, wybaczając Rickowi i jego ludziom kolejne "grzeszki".

Rick wymordował mu cały posterunek - spoko. Carl chciał go zabić - spoko. Rosita chciała go zabić - spoko... Na co on jeszcze czeka? Grupa Ricka stwarza mu MASĘ problemów, a ten się z nimi cacka jak z jajkiem. W imię czego? Przecież ma pod sobą setki ludzi, na cholerę mu krnąbrny Rick i jego zgraja? Rozumiem, że to sadystyczny psychopata, któremu takie "gierki" sprawiają frajdę, ale bez przesady...

Tak poza tym, na prawdę mi się ten sezon podoba. Wszystkie poprzednie (może za wyjątkiem pierwszego) miały taki problem, że dobrze się zaczynały i nie najgorzej kończyły, ale pogrążał je nijaki "środek" i miałem poważne obawy, że tutaj będzie podobnie. Na szczęście tak się nie stało!

Otwarcie sezonu było bardzo mocne i stanowiło jasny sygnał, że Negan to sadysta i psychopata, którego widz ma od pierwszego wejrzenia znienawidzić i życzyć mu bolesnej, powolnej śmierci. W związku z tym finału można się łatwo domyśleć (Negan zapewne dostanie za swoje), więc i tam emocji z pewnością nie zabraknie. No ale co pomiędzy? Jaka treść będzie na tyle absorbująca, by pozwolić widzowi zapomnieć (choćby na chwilę) o pragnieniu odwetu na upiornym antagoniście?

Scenarzyści TWD zawsze mieli problem z tymi historyjkami pobocznymi, które zazwyczaj fajnie się zaczynały, ale z czasem traciły impet i stawały się nudne, albo kończyły się w mało satysfakcjonujący sposób (np. grupa ze szpitala i Beth, czy wilki). W najnowszym sezonie nieźle z tego wybrnęli, stawiając na... ilość. Zaserwowali nam kilka mini historyjek , które zdążyły się skończyć, zanim zaczęły nudzić.

W drugim odcinku - z pomocą Carol i Morgana - poznajemy Ezekiela i jego królestwo. W kolejnym trafiamy do bazy zbawców. W następnym do obozu na wzgórzu. W kolejnym do Alexandrii. Potem do grupy znad oceanu. Następnie znowu do zbawców itd. Każdy odcinek pokazywał coś nowego i na swój sposób ciekawego. Gdyby scenarzyści próbowali te wątki jakoś rozwijać i pogłębiać, to pewnie wyszłoby jak zwykle. Zamiast tego mieliśmy krótkie, jednoodcinkowe opowiastki, w jakiś tam sposób szykujące grunt pod finał. Na prawdę dobra robota. Nie genialna, ale dużo lepsza niż wcześniej.

post wyedytowany przez Persecuted 2016-12-20 18:35:10
21.12.2016 22:11
2
odpowiedz
SebastianP
4
Junior

@Persecuted

Mi z kolei taka gra w kotka i myszkę wydaje się świadoma. Negan po pierwsze patrzy na korzyści jakie zdominowani przez niego oponenci mogą mu dostarczyć, a po drugie szanuje osoby, które są w stanie przezwyciężyć strach i mimo wszystko mu się przeciwstawić. Zresztą niemal wprost o tym mówi. W ogóle wydaje mi się, że Negan wyznaje zasadę "Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam", bo dzięki czemu stale musi być czujny. Oczywiście, znając format serialu, taka postawa pewnie w końcu go zgubi i z nawiązką dostanie za swoje.

Co do poziomu 7 sezonu to przyznam, że mnie zaskoczył, bo przez powtarzalność patentów miałem już na całym serialu postawić kreskę. Duża w tym zasługa Negana, ale i scenarzystów, którzy jakby łyknęli świeżego powietrza i zyskali na inwencji.

22.12.2016 19:27
3
odpowiedz
Cobrasss
115
Senator

Wobec NRGeeka serial się stacza i zaprzestał jego oglądania, Troszkę z tym lekko mogę zgodzić bo jakoś w serialu gdzie mają być zombiaki to są sprzeczki między ludźmi.

22.12.2016 22:50
4
odpowiedz
Longwinter
45
Senator

Nie podoba mi sie 7 sezon

gameplay.pl Prosto z piekła. Recenzja I części 7. sezonu Walking Dead