Forum - Wątek

Forum: Czy głupota jest teraz trendy?

Kategoria tematy ogólne - rozmawiamy, opowiadamy i pytamy na tematy ogólne

Lista WątkówOdpowiedz V
03.03.2011
12:07
1

mallekith [ 37 ] - Pretorianin

Czy głupota jest teraz trendy?

Być może powinienem dać temat do kategorii "szkoła", ale wydaje mi się, że to jest problem trochę szerszej natury.

Moja dziewczyna niedawno zaczęła pracę jako nauczyciel w gimnazjum w niewielkiej, ale nie biednej, wiosce. Niedawno przyniosła sprawdziany, które ma poprawić. Często czytałem różne śmieszne teksty ze sprawdzianów w internecie i chciałem to skonfrontować z rzeczywistością. Poza zabawnymi pomyłkami językowymi i błędami ortograficznymi z tych sprawdzianów bije nieogarnięta wręcz głupota, tzn. brak wiedzy. Pytam się więc dziewczyny, jak to z nimi jest, czy na lekcjach też są tacy głupi? Odpowiada, że nie kryją się z tym, że nie czytają, nie rozumieją co się do nich mówi, notorycznie okłamują nauczycieli, a te trochę bystrzejsze dzieciaki, które próbują się uczyć są jakby na marginesie towarzyskim... A najgorsze jest to, że rodzice często wiedzą jak jest, kryją swoje dzieci gdy te wagarują, a od nauczycieli żądają potem przepchnięcia do następnej klasy.

Mam prawie 30 lat, gdy ja chodziłem do tej samej szkoły (tzn. wtedy to była podstawówka) to pamiętam, że słabe oceny nie były powodem do zadowolenia, trochę wstyd było dostać słabą ocenę. Dzisiaj dzieciaki im głupsze, tym, zdaje się, fajniejsze...

Co nas czeka za następne 10-20 lat? Czy ziści się wizja filmu Idiokracja? Wygląda na to, że jesteśmy na dobrej drodze...
http://www.youtube.com/watch?v=BXRjmyJFzrU

03.03.2011
12:09
2

ksips [ 104 ] - Legend

A czego uczy, że się tak zapytam?

03.03.2011
12:09
3

wiedeński kurier [ 2 ] - Generał

cool story bro

03.03.2011
12:10
4

Api15 [ 87 ] - dziwny człowiek...

Teraz głupotą się robi pieniążki, nie wiedzą...

Na GOLu mam jus ponad pienc latek ^^
03.03.2011
12:11
5

mallekith [ 37 ] - Pretorianin

Uczy języka polskiego. Kartkówki, które dostała do sprawdzenia dotyczą tekstu czytanego i omawianego na lekcji. Ale to nie jest istotne - w pokoju nauczycielskim okazuje się, że podobne odczucia ma większość nauczycieli...

03.03.2011
12:13
6

kamehameha [ 49 ] - Konsul

Jasne, że głupota jest modna, kiedyś człowiek świadom swojej głupoty krył się z nią i robił wszystko, żeby nikt się o niej nie dowiedział, a dzisiaj? Nie tylko się jej nie wstydzi, ale wręcz się nią... chwali! Przykład? Ot choćby w jednym z niedawnych wątków jeden z użytkowników z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie rozumie czemu trzeba myć ręce po wyjściu z WC i że tego nie robi. Wątku nie szukajcie - poleciał, ksywę delikwenta z litości pominę, żeby później nie było, że mu ludzie na pikniku nie chcą rąk podawać. ;)

Masz mózg? To go użyj!
03.03.2011
12:14
7

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

przeciez w latach 90-tych bylo tak samo, choc prawde mowiac nie wiem jak teraz wyglada stopien glupoty w szkolach

do dzisiaj pamietam jak w 4 klasie podstawowki na fizyce podczas robienia jakichs bzdurnych zadan z masy jeden typ byl swiecie przekonany ze wazy 2 kg :D

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
03.03.2011
12:15
8

_MyszooR_ [ 13 ] - Legend

Dziwisz sie ? Teraz tylko tibia sie liczy

03.03.2011
12:17
9

S1KoR© [ 81 ] - surf or die !

a czego tu sie dziwic ? spoleczenstwo mlode wychowywane na 'internecie' i innych pierdołach ma sprzyjac rozwojowi ? i paradoksem tu jest fakt ze tak naprawde mamy nieograniczony dostep do wiedzy z wszelkich dziedzin jednak zdaje sie nikt tak naprawde nie korzysta z tago we wlasciwy sposob (mowie tu o mlodych uczniach) bo to po prostu wydaje sie nudne..kiedys internetu nie bylo i nie bylo wyjscia tylko sie nauczyc i co gorsza zrozumiec dany temat..dzis wystarczy zaswiecic oczami i 'jakos to bedzie', takie czasy gdzie komunikacja rzeczywista coraz czesciej zastepowana jest przez ta wirtualna..

. . . : : : PRZYJACIEL ŻUBRA : : : . . .
03.03.2011
12:30
10

mirencjum [ 66 ] - Legend

Internet mimo wielu zalet i przydatności spowodował masowe ogłupienie. Kiedyś do wiedzy dochodziło się samodzielnie, z książkami, biblioteką. Dzisiaj jest bezrozumne ściąganie gotowych wzorców. Z perspektywy lat widzę doskonale, że moja zawodówka za komuny poziomem zdobytej wiedzy i nauczania przewyższa dzisiejsze LO.

03.03.2011
12:30
11

Tsuna [ 22 ] - Black Nightmare

Cóż, wychodzi na to, że tak - głupota jest modna.
Ostatnio w wiadomościach było powiedziane - Czym człowiek głupsze rzeczy robi, tym bardziej chce się nimi pochwalić.

"Jakby cierpienie uczyło, to Polska byłaby jednym z najmędrszych krajów świata."
— Maria Dąbrowska
03.03.2011
12:35
12

wiktorio [ 16 ] - Centurion

Prawda jest taka ,że masz racje , to jest moda na głupotę .Czym głupszy, tym fajniejszy,najlepiej jak starych nie słucha ,nauczycieli olewa,albo co jeszcze gorszego robi,przykłady różne widać w telewizji.Najgorsze, że po samych studiach ludzie ostatnio nie reprezentują sobą niczego.Są chamowaci, nie mają pojęcia o tym co robią,jednym słowem niedouczeni.Jak zauważyłem przykładowo w swojej firmie/nie trzeba się na niczym znać,tylko znajomości się liczą.Krótko podsumowując, cały ten kraj, już niedługo zaleje fala niedouczonych ,tępych cwaniaków 'z plecami'którzy na domiar złego będą rządzić tym krajem,zresztą paru już takich mamy.biada temu krajowi biada.

03.03.2011
12:37
13

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

Robię takie jakby korepetycje z j. angielskiego dla osoby z rodziny. Nie będę podawał kto to jest dla mnie bo to bez znaczenia. W każdym razie - ostatnia klasa podstawówki.

Jej zeszyty świecą pustkami i z każdego przedmiotu "pani nic nie mówi/nie tłumaczy", ale za to wymaga prac domowych, jakiś ćwiczeń.

Pół godziny tłumaczyłem jak się tworzy Question Tags a jak poprosiłem, żeby się nauczyła 10 podstawowych czasowników wraz z 2 i 3 formą + oczywiście tłumaczenia, to było wielkie oburzenie, że to tak dużo i że ona się tyle nigdy nie uczy :/

I oczywiście każdy przedmiot jest głupi, nauczycielki nic nie tłumaczą, lektury są głupie, historia, matematyka i przyroda też jest głupia, a test gimnazjalny do niczego nie prowadzi.

To chyba skutek tego, że wszystkim się wydaje, że wyjdą ze szkoły, znajdą pracę w której się nic nie robi, kupią sobie dom i samochód i do końca życia taki relaks. A życie nie je bajka.

Bullzeye -> Znałem ludzi którzy na geografii w liceum szukali Brazylii w okolicach Indii. Którzy nie wiedzieli, że Afryka to kontynent. Którzy kłócili się z nauczycielką, że konstytucja 3 Maja została uchwalona 15 kwietnia. Którzy byli zdziwieni, że Szwajcaria ma stolicę. Ale to były wyjątki. Teraz wyjątkami są tacy, którzy to wiedzą.

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
12:37
14

smuggler [ 97 ] - Legend

[10] I tu sie moge zgodzic. Internet uczy bezmyslnosci i sciagania juz gotowych rzeczy. A sredni poziom pikuje okrutnie, niestety. Wlasne nieuctwo staje sie cnota. Teraz jest sie dumnym, ze sie nic nie czyta, nic nie wie itd.

03.03.2011
12:44
15

Lutz [ 119 ] - Legend

Wy sie pacany na zyciu nie znacie, zycie wyglada tak:
http://www.mtv.co.uk/shows/my-super-sweet-16/episode

dobrze wam tak...
03.03.2011
12:47
16

Faolan [ 118 ] - Człowiek Wilk

Web 2.0, user content creation i programy w stylu Big Brother zapoczątkowały modę na głupotę. Okazało się, że są inni mniej sprytni na świecie, ba nawet przeważają, więc i ja mogę się pokazać. A potem zaczął się efekt kuli śniegowej. Jeszcze 10 lat temu nie wyobrażałem sobie, że ktoś taki jak Jola Rutowicz lub Doda zrobi karierę.
Nie chcąc wchodzić w teorie spiskowe, ale głupim ludem łatwiej się steruje (vide wątki poli na GOL'u ;))i łatwiej mu coś wcisnąć.

Zawsze uśmiechnięty, zawsze pozytywny :)))
"Na stu ludzi umiejacych czytac, jeden zaledwie umie myslec." (John Ruskin) Kocham Pearl Jam!!!
03.03.2011
12:48
17

General E'qunix [ 90 ] - Arena Master

Skoro rodzice byli tacy oświeceni, to czemu wychowują dzieci na idiotów? Poza tym, generalizujecie i wytykacie niewiedzę, ignorując masę inteligentnych młodych ludzi, którzy odnoszą sukcesy na światowym poziomie, na przykład w informatyce. Zamiast wciąż marudzić i i krytykować, docencie tych którzy swoją ciężką pracą (często poza szkołą) powygrywali międzynarodowe konkursy, czy chociażby intensywnie rozwijają swoje pasje.

Cutting off your legs isn't exactly "bad". You would lose weight.
03.03.2011
12:54
18

smuggler [ 97 ] - Legend

General E'qunix [ gry online level: 61 - Arena Master ]

Skoro rodzice byli tacy oświeceni, to czemu wychowują dzieci na idiotów?

<<<Jak mowi australijskie przyslowie "mozesz zaciagnac krowe nad strumien, ale nie mozesz zmusic by sie z niego napila". Co z tego, ze podtykasz ksiazki jak "to nudne, to dluuuuuuuuuugie (bo ma wiecej niz 3 strony...)" a w TV widac gebe baby, ktora do dzis nie doliczyla do 5 na palcach ale jest slawna i ma kase, wiec jest wzorcem jak sie teraz robi kariere. A nie jakis tam Werter, czy inny buszujacy w zbozu.

Poza tym, generalizujecie i wytykacie niewiedzę, ignorując masę inteligentnych młodych ludzi, którzy odnoszą sukcesy na światowym poziomie, na przykład w informatyce.

>>>Ja nie mowilem, ze WSZYSCY. Ale z wlasnej dzialki podam ci przyklad - kiedys w AR nabijalem sie z ludzi robiacych bledy w tekstach.
Dzis powinienem nabijac sie z tych, co NIE robia, bo to oni odstaja od reszty.

Zamiast wciąż marudzić i i krytykować, docencie tych którzy swoją ciężką pracą (często poza szkołą) powygrywali międzynarodowe konkursy, czy chociażby intensywnie rozwijają swoje pasje.

<<<Krotko mowiac - mamy Malysza, wiec niewazne ze polska pilka nozna lezy i kwiczy? :)

03.03.2011
13:06
19

bartek [ 9 ] - Legend

Co to, jakiś festiwal starych zgorzkniałych ludzi?

Obowiązek szkolny mam od ładnych paru lat za sobą, także uczniem już nie jestem, ale pragnę zauważyć, że pieprzycie głupoty i nawet o tym nie wiecie.

Pamiętam jak bardzo irytowały mnie kretyńskie newsy dot. patologii w gimnazjach, kiedy sam byłem uczniem jednego i widziałem, że 99% tego crapu nie ma najmniejszego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ale ludzie to łykali, bo szczególnie my, Polacy, mamy dziwną potrzebę zaprzątania sobie mózgów takim gównem. A potem pół Polski powtarza kretynizmy o "zabawie w słoneczko" czy seksie w szkolnych toaletach (1 przypadek na 10 tysięcy).

Że uczniowie są głupi? Serio? A moherowe szeregi to są mądrzejsze? A zastępy 50-letnich ludzi, którzy przelewy bankowe robią w okienku na Poczcie i wykupują po 100 kg cukru, bo w TVN powiedzieli, że będzie po 5 zł? Znam starsze (60-70 lat) osoby, które nie są w stanie ogarnąć jak zapiąć pasy w samochodzie. O obsłużeniu telefonu komórkowego nie wspominam! Przypominam, że dla WIELU ludzi urodzonych w latach 30-40 skończenie kilku klas podstawówki to było wszystko...

Kiedyś to ludzie nie przeklinali? Jak bawiła się młodzież w PRL-u? Kto wysadzał studzienki kanalizacyjne? Co się robiło z zestawami młodego chemika? W gimnazjum palą? Mój wujek pali od 6 roku życia, dziadek o 7. Znajdźcie mi teraz takie dzieci.

To, że gnojki siedzą teraz w Internecie zamiast zapieprzać po polach zbierając stonkę nie znaczy, że są głupsze, w zasadzie na lepsze im to wyjdzie. Bo może kilku z nich skończy na milionach jak założyciel Facebooka a nie pod budką z piwem, jak ci wszyscy obrotni badylarze urodzeni 40 lat temu.

A kretynów i idiotów w żadnej grupie wiekowej nie brakuje, jak chodziłem do szkoły i 10 lat temu, to się na takich nagapiłem a i wśród ludzi w średnim wieku znam ich dziesiątki.

03.03.2011
13:10
20

Faolan [ 118 ] - Człowiek Wilk

bartek ---> Ale kiedyś nie było środków masowego przekazu, a jak były to i tak inny poziom sobą reprezentowały. Nie twierdzę, że kiedyś głupota nie istniała a istnieje od ostatnich 10 lat. Ale kiedyś się jej nie upubliczniało, nie epatowało i nie promowało, a teraz tak jest.

Jeszcze 15-16 lat temu, ktoś taki jak Gracjan Roztocki byłby nikim, jakimś dziwakiem co macha penisem na świeżym powietrzu i co najwyżej jakiś lokalny tubylec by o nim wiedział a nie pół Polski.

Zawsze uśmiechnięty, zawsze pozytywny :)))
"Na stu ludzi umiejacych czytac, jeden zaledwie umie myslec." (John Ruskin) Kocham Pearl Jam!!!
03.03.2011
13:12
21

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

bartek - ale kiedys dziewictwo to sie tracilo w wieku 30 lat, a teraz juz 18tki sie puszczajom

Ale kiedyś się jej nie upubliczniało, nie epatowało i nie promowało, a teraz tak jest.

z tym to sie akurat zgodze, ale ja z drugiej strony nie znam osoby, ktora by podziwiala takie wybryki natury jak gwiazdy my sweet 16, a nie sie z nich smiala

zreszta, nie wiem o co te grandy, na forum dalej udziela sie dorosly facet, ktory zlamal sobie nogi siedzac na klopie :D

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
03.03.2011
13:13
22

Kyahn [ 151 ] - Rossonero

Phi ja miałem kumpla, który jakoś pod koniec podstawówki (tej ośmioklasowej) twierdził, że Gutenberg wynalazł krzesła i samochody. Inny z kolei był święcie przekonany, że Moskwa to państwo. W liceum natomiast nasza szanowna pani od geografii jednym tchem potrafiła wymienić dwa państwa z Afryki: Burkinię i Faso.

03.03.2011
13:15
23

yo dawg [ 22 ] - Generał

Rzeczywiście jest pewna tendencja spadkowa informacji teoretycznych, ale istnieje też duży progres informacji praktycznych, który ściśle spowodowany jest rozwojem przepływu informacji. I zaliczam to wbrew pozorom na plus.

03.03.2011
13:19
24

bartek [ 9 ] - Legend

Faolan, i tu jest pies pogrzebany, ludzie nie są głupsi, ludzie po prostu zaczynają to dostrzegać ;)

Bullzeye_NEO, ba, znam jedną kobietę urodzoną jakoś pod koniec 60-tych, która nadal jest dziewicą! Już takich nie robią! ]:->

PS. Jeszcze 4 lata temu w technikum jak ktoś dostawał lacza za laczem, to był uznawany za idiotę i wszyscy mieli z niego niezły ubaw. Także nie wiem w jakich szkołach kretynizm jest faworyzowany, ale chyba w zintegrowanych (nie obrażając nikogo :P).

Jednak NIE ukrywam, że poziom nauczania wyraźnie spadł - nawet pod koniec technikum (telekomunikacja) mieliśmy OGROMNE problemy z rozwiązywaniem zadań dla klas 7-8 SP z czasów PRL. Tyle tylko, że to dla mnie niewiele znaczy, bo nawet po taki radykalnych cięciach uczy się całej masy bezużytecznych, teoretycznych bzdur. Poznawanie 150 drzew po kształcie liścia czy znajomość wszystkich elektrowni wodnych w Polsce z nazwy? Na pamięć? Buehehe.

03.03.2011
13:28
25

smuggler [ 97 ] - Legend

bartek [ gry online level: 0 - Legend ]

Co to, jakiś festiwal starych zgorzkniałych ludzi? Obowiązek szkolny mam od ładnych paru lat za sobą, także uczniem już nie jestem, ale pragnę zauważyć, że pieprzycie głupoty i nawet o tym nie wiecie.

>>>A ty pieprzysz i o tym wiesz. :)

Pamiętam jak bardzo irytowały mnie kretyńskie newsy dot. patologii w gimnazjach, kiedy sam byłem uczniem jednego i widziałem, że 99% tego crapu nie ma najmniejszego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ale ludzie to łykali, bo szczególnie my, Polacy, mamy dziwną potrzebę zaprzątania sobie mózgów takim gównem. A potem pół Polski powtarza kretynizmy o "zabawie w słoneczko" czy seksie w szkolnych toaletach (1 przypadek na 10 tysięcy).

>>>Nie mowimy o patologiach a zwyklym pospolitym kretynstwie, jakbys nie zauwazyl.

Że uczniowie są głupi? Serio? A moherowe szeregi to są mądrzejsze? A zastępy 50-letnich ludzi, którzy przelewy bankowe robią w okienku na Poczcie i wykupują po 100 kg cukru, bo w TVN powiedzieli, że będzie po 5 zł?

>>>Zamiast kupic na allegro, bo na tym polega madrosc? Zbierz 3 15-18 latkow i 3 powiedzmy 40-latkow. Zadaj im po 10 pytan prosto z "1 z 10", typu "z kim walczyli Polacy pod Chocimiem", czy "ile ksiezycow ma Mars" itd. (Wczesniej odbierz malolatom smarfony i netbooki).
Bardzo jestem ciekaw wynikow. Obstawiam zgredow :)

Znam starsze (60-70 lat) osoby, które nie są w stanie ogarnąć jak zapiąć pasy w samochodzie. O obsłużeniu telefonu komórkowego nie wspominam!

>>>No wlasnie, bo jak wiadomo inteligencja to wylacznie bieglosc w obslugiwaniu wspolczesnych gadzetow. Szczegolnie gdy sie ma stare oczy, pokrecone reumatyzmem palce i przez 9/10 swego zycia nigdy z komorki nie korzystalo. I zaraz glupota z takiego 90-letniego emerytowanego profesora wylazi - nie umie, debil, MMSa wyslac...

Przypominam, że dla WIELU ludzi urodzonych w latach 30-40 skończenie kilku klas podstawówki to było wszystko...

>>>A w XIII wieku to nawet krol nie potrafil pisac czesto.

Kiedyś to ludzie nie przeklinali?

>>>Kiedys powiedzmy bylo wstydem publicznie uzyc slowa "kurwa" jako przecinka, gdyz klasyfikowalo osobnika jako buraka i meta towarzyskiego. Czlek na poziomie wyrazal sie bez 3 wulgaryzmow w jednym zdaniu.

Jak bawiła się młodzież w PRL-u?

>>>Studenci na przyklad nie tylko pili, a nawet pijac wznosili toasty cytujac np. Hlaske itd.

To, że gnojki siedzą teraz w Internecie zamiast zapieprzać po polach zbierając stonkę nie znaczy, że są głupsze, w zasadzie na lepsze im to wyjdzie.

>>>Zamknij goscia w pokoju bez internetu, daj encyklopedie i kaz napisac referat. Oraz przeczytac i strescic ksiazke. :)

Bo może kilku z nich skończy na milionach jak założyciel Facebooka a nie pod budką z piwem, jak ci wszyscy obrotni badylarze urodzeni 40 lat temu.

<<<Jola Rutowicz moze miec miliony, nie jak jakis tam "fizolof grecki", co tyra na chudym etaciku i nie dojada, bo stale "ksiunzki" kupuje. Kto jest mundrzejszy?

A kretynów i idiotów w żadnej grupie wiekowej nie brakuje, jak chodziłem do szkoły i 10 lat temu, to się na takich nagapiłem a i wśród ludzi w średnim wieku znam ich dziesiątki.

>>>Kazdy szuka towarzystwa podobnych do siebie.

03.03.2011
13:31
26

mirencjum [ 66 ] - Legend

Zacna odpowiedź Panie smuggler!

03.03.2011
13:32
27

ksips [ 104 ] - Legend

[15] Od czasu gdy zobaczyłem skacząc po kanałach polską edycję, to mi kopara opadła. 20'latek dostał od tatusia nowiutkiego Mercedesa AMG (C63?) :o

To boli :D


Pamiętam jak bardzo irytowały mnie kretyńskie newsy dot. patologii w gimnazjach, kiedy sam byłem uczniem jednego i widziałem, że 99% tego crapu nie ma najmniejszego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ale ludzie to łykali, bo szczególnie my, Polacy, mamy dziwną potrzebę zaprzątania sobie mózgów takim gównem. A potem pół Polski powtarza kretynizmy o "zabawie w słoneczko" czy seksie w szkolnych toaletach (1 przypadek na 10 tysięcy).

Oj, to mało wiesz i widziałeś :P Albo byłeś w spokojnym gimnazjum :P

03.03.2011
13:39
28

Tołstoj [ 63 ] - Kukuruźnik

Nie wiem, może to taki przejaw buntu? - "nie będę się uczył, nie będę wykonywał poleceń dorosłych".
Chociaż... z buntu człowiek w pewnym wieku wyrasta, z głupoty - nie. : /

Zresztą, patrząc na różne forumowe przepychanki, ujadających ignorantów i pospolitych krzykaczy, jestem skłonny stwierdzić - dając odpowiedź na pytanie zawarte w tytule - że głupota nie jest trendy, ale na pewno jest powszechna. Głupich ludzi natomiast łatwo dostrzec, bo są głośni, a są głośni, ponieważ - co oczywiste - tylko głośno krzycząc, są w stanie zwrócić na siebie uwagę.

03.03.2011
13:39
29

Kyahn [ 151 ] - Rossonero

ksips ----> boli nie boli, jakby Ciebie było stać to pewnie też kupiłbyś swojemu synowi takie auto.
Każdy daje prezenty na takie na jakie może sobie pozwolić i tyle.

03.03.2011
13:42
30

smuggler [ 97 ] - Legend

Kyahn - ja nie dalbym. Wzialbym sobie. Dzieciak musi miec o czym marzyc i do czego dazyc. Jak wszystko dostaje na tacy, to wyrasta z niego cos w rodzaju Paris Hilton. Nie bez powodow np. dzieciaki Billa Gatesa dostaja bodaj 200 $ miesiecznie kieszonkowego. Maja sie nauczyc cenic kase, oszczedzac i wiedziec, ze nic nie przychodzi samo i bez wysilku.

03.03.2011
13:44
31

ElNinho [ 121 ] - STROH 80

http://www.bn.org.pl/aktualnosci/230-z-czytelnictwem-nadal-zle---raport-z-badan-biblioteki-narodowej.html

zeszły rok - 56% badanych nie miało kontaktu z żadną książką, ba, nawet z artykułem obszerniejszym niż 3 strony ....

Największą wartością jest wolność - nie szybkość
Elrond [gry-online]
03.03.2011
13:47
33

smalczyk [ 30 ] - Senator

Smuggler 1, bartek 0.

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
03.03.2011
13:47
34

Kyahn [ 151 ] - Rossonero

smuggler ----> wiesz ja myślałem kiedyś tak jak ty, ale wraz z wiekiem dochodzę do wniosku, że jednak zrobiłbym tak jak ten z mtv. Po prostu mam wrażenie, że Ci ludzie przeskakują pewien etap, mają już tyle pieniędzy, że pomnażanie ich nie sprawia im żadnego problemu. To znowu prowadzi do tego, że skoro oni się nie męczą, a życie mają miłe, lekkie i przyjemne to czemu ich dzieci mają się męczyć. Jest to jakby myślenie abstrakcyjne, bo ja raczej do takie stanu posiadania nigdy nie dojdę.

Maja sie nauczyc cenic kase, oszczedzac i wiedziec, ze nic nie przychodzi samo i bez wysilku.

Tak myśli każdy przeciętny obywatel, w tym i ja.
Jednak nie sądzę, żeby to się odnosiło do ludzi z milionami na koncie.

03.03.2011
13:48
35

bartek [ 9 ] - Legend

smuggler.

>>>Nie mowimy o patologiach a zwyklym kretynstwie.

Akurat. Mit o strasznie głupim społeczeństwie urósł do tej rangi właśnie dzięki mediom i ich przekazom. Bo raczej przeciętny Polak nie ma zbyt dużej styczności z uczniami np. gimnazjów. Chyba, że jest woźnym.

>>>Zamiast kupic na allegro, bo na tym polega madrosc? Zbierz 3 15-18 latkow i 3 powiedzmy 40-latkow. Zadaj im po 10 pytan prosto z "1 z 10", typu "z kim walczyli Polacy pod Chocimiem", czy "ile ksiezycow ma Mars" itd. (Wczesniej odbierz malolatom smarfony i netbooki).
Bardzo jestem ciekaw wynikow. Obstawiam zgredow :)

Negujesz moje pojęcie mądrości - no dobra, godzę się, to o czym mówiłem to raczej umiejętność przystosowania się do zmiennych warunków. Nazywaj to jak chcesz.

To o czym Ty piszesz mądrością żadną nie jest, to czysta wiedza. Wiedza, wryta. Ba! Mogę iść pod budkę z piwem i założę się, że wielu ziomków stamtąd do tej pory wyrecytuje mi fragmenty Pana Tadeusza. To ta mądrość w Twoim wydaniu? A może to co sprzedawano Ci przez lata jako mądrość? "Czytaj książki, będziesz mądry"? Taka sama mądrość w tym drzemie, jak w oglądaniu filmów czy graniu w gry. Zwykła rozrywka. Tak, są bardzo głębokie lektury. Ale są i ambitne filmy.

Jeśli mam stawiać na Polskę, to stawiam na specjalistów, nie na specjalistów spod budki z piwem, którzy znają Pana Tadeusza i wiedzą ile księżyców ma Mars. Ta wiedza jest im tak samo potrzebna jak Tobie programowanie obiektowe. Ale przecież głupio Ci się przyznać do tego, że całe życie wmawiano Ci bzdury i żyłeś w błędzie. A Amerykanie to taki naród idiotów, nie wiedzą gdzie Polska leży! Za to nasi uczeni od 50 lat świecą przykładem a ich prace są publikowane na całym świecie. Łahahah.

>>>No wlasnie, bo jak wiadomo inteligencja to wylacznie bieglosc w obslugiwaniu wspolczesnych gadzetow. Szczegolnie gdy sie ma stare oczy, pokrecone reumatyzmem palce i przez 9/10 swego zycia nigdy z komorki nie korzystalo. I zaraz glupota z takiego 90-letniego emerytowanego profesora wylazi - nie umie, debil, MMSa wyslac...

Mój pradziadek bardzo często opowiadał mi, jak całą wsią chowali się w rowie, gdy ktoś jechał na rowerze. Byli święcie przekonani, że to szatan. Ponownie pieję do pewnego przystosowania się do realiów. Takie umiejętności mają więcej wspólnego z szeroko pojętą inteligencją, niż Twój przykład z wiedzą, którą nauczyciele wbijali dawniej linijką.

>>>A w XIII wieku to nawet krol nie potrafil pisac czesto.

Tyle, że król to nie jest znane mi pokolenie na tle którego miałbym wyróżniać się głupotą. Natomiast ludzie urodzeni w połowie ubiegłego wieku jak najbardziej żyją obok mnie i gdy ktoś mówi mi, że młodzież jest coraz głupsza to naturalny staje się fakt, że jest to porównywanie do obecnie nam żyjących/panujących dorosłych? Przykład z dupy panie Ferdku.

>>>Kiedys powiedzmy bylo wstydem publicznie uzyc slowa "kurwa" jako przecinka, gdyz klasyfikowalo osobnika jako buraka i meta towarzyskiego. Czlek na poziomie wyrazal sie bez 3 wulgaryzmow w jednym zdaniu.

Tak, a dziś ludzie na poziomie rzucają urwami i wujami na prawo i lewo :)

>>>Studenci na przyklad nie tylko pili, a nawet pijac wznosili toasty cytujac np. Hlaske itd.

Ponownie, a teraz to studenci nie czytają, gówno wiedzą, ogólnie się bujają na lewo i prawo i obijają. Moja dziewczyna studiuje na UW, dziś wyszła na zajęcia o 6 rano, wróci o 20.

>>>Zamknij goscia w pokoju bez internetu, daj encyklopedie i kaz napisac referat. Oraz przeczytac i strescic ksiazke. :)

Zdziwię Cię, ale pisanie streszczeń książek to każdy kto skończył nawet byle jakie LO ma opanowane. Ba, matura poszła nawet dalej i nakazuje analizę!

<<<Jola Rutowicz moze miec miliony, nie jak jakis tam "fizolof grecki", co tyra na chudym etaciku i nie dojada, bo stale "ksiunzki" kupuje. Kto jest mundrzejszy?

:) Jola Rutowicz gówno ma i gówno mieć może, bo się z nią nikt nie liczy, nawet w showbiznesie. Tak bardzo się teraz głupotę promuje :)

>>>Kazdy szuka towarzystwa podobnych do siebie.

Trochę kultury młody człowieku! ]:->

Ty mi powiedz które to mądre pokolenie mnie tak urządziło, że jak się urodziłem, to już miałem zaciągnięty dług? ;D

03.03.2011
13:52
36

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

Kyahn -> Przeskoczyć etap i wskoczyć w etap dorosłości bez przygotowania?

Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Tatuś nie będzie wiecznie żył a jak pokaże dzieciom, że pieniądze się nie kończą bo tatuś wyjmuje więcej z konta bankowego, to faktycznie - będzie im się przyjemnie przechodziło dzieciństwo. Ale cenną nauką jest jak zrobić tak, żeby one tam BYŁY - żeby się tam znalazły i się tam utrzymywały przez jakiś czas.

Ile pokoleń będzie tak fajnie sobie żyło na tych pieniądzach, skoro dzieci nie wiedzą, jak pieniądzem operować? :)

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
13:52
37

Tołstoj [ 63 ] - Kukuruźnik

To o czym Ty piszesz mądrością żadną nie jest, to czysta wiedza. Wiedza, wryta. Ba! Mogę iść pod budkę z piwem i założę się, że wielu ziomków stamtąd do tej pory wyrecytuje mi fragmenty Pana Tadeusza. To ta mądrość w Twoim wydaniu?

Więc co jest mądrością? Nieznajomość "Pana Tadeusza"?

stawiam na specjalistów, nie na specjalistów spod budki z piwem, którzy znają Pana Tadeusza i wiedzą ile księżyców ma Mars

Więc zróbmy inaczej. Po co czytać! Po co zdobywać wszechstronną wiedzę i rozwijać wyobraźnię! Po co rozwijać swoją osobowość! Stwórzmy nowy rodzaj człowieka, zaprogramowanego niczym robot kuchenny - klapki na oczach, wąska specjalizacja - i nic więcej. Powoli do tego dochodzimy - w biurokracji. I nie mogę stwierdzić, że to dobre rozwiązanie.

Wiesz co mnie najbardziej denerwuje w ludziach? Nie ich niewiedza - sam nie jestem omnibusem, moja znajomość pewnych dziedzin jest bardzo wybiórcza. Tym, co mnie najbardziej wkurza, jest ludzka ignorancja, przeświadczenie, że wiedza (nawet jeśli teoretyczna) jest czymś zbędnym. Ktoś twierdzi, że na cholerę mu lektura Gogola - bo przecież ma swoją specjalizację, wąziutkie poletko, które potrafi uprawiać - tylko dzięki temu, że ktoś podtyka mu pod nos instrukcję.

03.03.2011
13:54
38

Windows XP 16 [ 53 ] - Senator

03.03.2011
13:55
39

Max_101 [ 52 ] - Mów mi Max

Mądrością jest umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Nie można mierzyć mądrości liczbą przeczytanych książek czy zrobionych zadań z matematyki. Książki wszak można czytać bez zrozumienia, a zadania robić według wyrytych na pamięć schematów, a nie logiki.

PitbullHans: "Demotywatory już od dawna nie mają nic wspólnego z demotywowaniem. Stały się portalem kultu gimbusów i mądrości życiowych."
03.03.2011
13:57
40

bartek [ 9 ] - Legend

Tołstoj, kiedy ludzie ogarną, że realia się zmieniają? Tak, pewne dzieła są ponadczasowe, ale nie znaczy to, że każdy kto nie zna treści Krzyżaków jest idiotą. Ba!

Zaryzykuję stwierdzenie, że za 20 lat człowiek nie potrafiący obyć się z Internetem będzie stuprocentowym idiotą.

Wielu osobom sprawia wielką trudność zrozumienie, że żyjemy od pewnego czasu w społeczeństwie informacyjnym, wiedza jest na wyciągnięcie ręki, nie trzeba wszystkiego wiedzieć, trzeba umieć wszystko znaleźć i dopiero wtedy WYKORZYSTAĆ. Kiedyś stawiano raczej na NAUCZENIE nawet bez nacisku na WYKORZYSTANIE (niestety to nadal pokutuje).

A potem się dziwicie, że produkujemy analfabetów taśmowo. Jak nie produkować analfabetów, jak dzieciaki zamiast czytać artykuły w gazetach zagłębiają się w z dupy wyrwane Dziady sprzed 200 lat. Mi przez 20 lat edukacji nikt nigdy dobrej prasy nie polecił (nawet jakiejkolwiek!), nie było na to czasu, jest przecież tyle wybitnych książek do "przerobienia"...

Serio znajomość Pana Tadeusza ma zbawienny wpływ na inteligencję? Chyba muszę sobie odświeżyć, może zmądrzeję i będę mógł rozmawiać ze smugglerem jak równy z równym bez przypinania łatki idioty.

03.03.2011
13:58
41

Kyahn [ 151 ] - Rossonero

PatriciusG ----> nie wiem ile pokoleń, ale jak się ma miliony umiejętnie ulokowane to pewnie
i kilka (-naście). W zasadzie mi chodzi o to, że ludzie szykują dzieci na niebezpieczeństwa tego świata. Wiadomo, że dla przeciętnego obywatela, który codziennie pracuje na utrzymanie siebie i rodziny, a widmo braku pieniędzy nie jest czymś obcym, przygotowanie dzieci na taką ewentualność jest czymś naturalnym. Ale jak ktoś ma miliony to i zagrożenia dla niego są inne, więc w sumie nie dziwię się takim ludziom, że nie uczą dzieci szacunku do pieniądza, bo pewnie sami go dawno zatracili.

03.03.2011
13:58
42

Belert [ 111 ] - Legend

heh wlasne spotkalem w aionie goscia o nicku :Zryjbudyn.

Jednak co jak co ale nasza jest wyjatkowo glupia , ja tak uwazam z wlasnych obserwacji , nie dosc ze glupia to na dodatek zawistna.
W sumie jestesmy jedynym narodem ktory pozwolil zeby bez przemocy rozgrabiono nasze terytorium i znikla Polska.

Max101_ to zalezy moj drogi mozna to nazwac cwaniactwem.Ale u nas cwaniactwo jest posuniete do granic absurdu , ciezko znalezc czlowieka ktory nie mysli o tym jak wyj... drugiego , i tak wyjeb... sie nawzajem my komus i nam ktos efekt :polnische wirtschaft czyli polskie gopspodarowanie polegajace na tym ze wszedzie brud i smrod dziury w drogach i generalnie syf.I kazdy sie oglada na drugiego .
Rosna nam cale pokolenia juz debili ktorzy nie przeczytali w zyciu jednej ksiazki , z trudem pisza ale maja wysokie wymagania co do pozniejszego zycia.
Ofc g... z tego wychodzi ( no w 99% przypadkow) i potem rozgoryczenie :)

03.03.2011
14:01
43

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

bartek -> Zaryzykuję stwierdzenie, że za 20 lat człowiek nie potrafiący obyć się z Internetem będzie stuprocentowym idiotą.

Czyli nieznajomość lektur szkolnych i brak zdolności operowania słownikiem/encyklopedią/podręcznikiem/itp. to norma, ale brak umiejętności poruszania się po internecie to głupota?

Kyahn -> Niestety, z tym, że istnieją inne zagrożenia niż brak pieniądza się nie zgodzę. Żyjemy w czasach, w których brak pieniądza oznacza brak czegokolwiek.

Jak dla mnie dobrze powiedziałeś, że "nie dziwię się takim ludziom, że nie uczą dzieci szacunku do pieniądza, bo pewnie sami go dawno zatracili.", ale mnie to chyba bardziej martwi niż uspokaja :) Owszem - nie moja sprawa jak ludzie wychowują swoje dzieci, ale minie kilka pokoleń, miliony zmienią się w tysiące, setki i... co wtedy?

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
14:02
44

bartek [ 9 ] - Legend

Nie, porzucenie 150 tomów encyklopedii na rzecz mediów cyfrowych to postęp.

Ile jeszcze będziecie srać, że nic się nie czyta? A Kindle to pewnie ci wszyscy wielce oświeceni 40-latkowie kupują? ;)

Jeszcze nawiązując do teorii smugglera, to pewnie i tak mnie spróbuje zgasić, ale jestem częstym gościem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i nie tylko i muszę Was zmartwić, ale średnia wieku klientów to nawet nie 18 lat. Spotkać tam starszą osobę to święto. Sprawdźcie sami.

03.03.2011
14:09
45

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

No tak.
Bo przecież uczenie się o literaturze angielskiej z artykułu w Wikipedii, który był pisany przez faceta, który również opisuje wszystkie odcinki mangi "Bleach" jest bardzo mądrym posunięciem.

Codziennie czegoś nowego się "uczem".

Jak dla mnie postęp=brak użytku dla mądrości/inteligencji/wiedzy (tak wywnioskowałem z tego czego mnie nauczyłeś). A kłóciłbym się teraz z tezą, iż niewiedza jest błogosławieństwem. Bo fajnie, że każdy 13 latek umie korzystać z Google. Ale jak zabraknie Google to nie będzie sobie potrafił zrobić naleśnika.

To jest twoim zdaniem postęp?

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
14:10
46

smuggler [ 97 ] - Legend

smuggler.

>>>Nie mowimy o patologiach a zwyklym kretynstwie.

Akurat. Mit o strasznie głupim społeczeństwie urósł do tej rangi właśnie dzięki mediom i ich przekazom. Bo raczej przeciętny Polak nie ma zbyt dużej styczności z uczniami np. gimnazjów. Chyba, że jest woźnym.

>>>Albo nauczycielem. Albo ojcem/matka gimnazjalisty, ktory widzi kto go odwiedzam jak sie zachowuje, ktory zna pasje i zaniteresowania swoich dzieci. Taki margines.

>>>Zamiast kupic na allegro, bo na tym polega madrosc? Zbierz 3 15-18 latkow i 3 powiedzmy 40-latkow. Zadaj im po 10 pytan prosto z "1 z 10", typu "z kim walczyli Polacy pod Chocimiem", czy "ile ksiezycow ma Mars" itd. (Wczesniej odbierz malolatom smarfony i netbooki).
Bardzo jestem ciekaw wynikow. Obstawiam zgredow :)

Negujesz moje pojęcie mądrości - no dobra, godzę się, to o czym mówiłem to raczej umiejętność przystosowania się do zmiennych warunków. Nazywaj to jak chcesz.

>>>Zgadza sie, neguje definicje twojej madrosci. A to, ze malolat umie wyslac smsa bez patrzenia na klawiature wcale nie oznacza, ze sie potrafi przystosowac do zmiennych warunkow. Przeciwnie. Stary zgred rodem z PRL pod tym wzgledem ma prosciej, bo umie kombinowac i robic cos z niczego, szukac, itd. A malolat co? Jak czegos nie ma w guglu to nie istnieje, a jak nie ma gugla to koniec swiata. No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

To o czym Ty piszesz mądrością żadną nie jest, to czysta wiedza.

>>>Prawda, ze wiedza NIE rowna sie madrosc. Ale brak wiedzy ROWNA SIE glupota.

Wiedza, wryta. Ba! Mogę iść pod budkę z piwem i założę się, że wielu ziomków stamtąd do tej pory wyrecytuje mi fragmenty Pana Tadeusza.

>>>Dobra, obstawiam zaklad - ze czesciej dostaniesz z banki w zeby niz uslyszysz wiecej niz "Litwo, kurwa, ojczyzno moja... pierdole, dalej nie pamietam". Ile stawiasz? :)

To ta mądrość w Twoim wydaniu? A może to co sprzedawano Ci przez lata jako mądrość? "Czytaj książki, będziesz mądry"? Taka sama mądrość w tym drzemie, jak w oglądaniu filmów czy graniu w gry. Zwykła rozrywka. Tak, są bardzo głębokie lektury. Ale są i ambitne filmy.

>>>Sa tez glebokie filmy, np. Glebokie gardlo. :) Naprawde duzo mozna sie z nich nauczyc.

Jeśli mam stawiać na Polskę, to stawiam na specjalistów, nie na specjalistów spod budki z piwem, którzy znają Pana Tadeusza i wiedzą ile księżyców ma Mars. Ta wiedza jest im tak samo potrzebna jak Tobie programowanie obiektowe.

>>> Olejmy WF, wystarczy ze mamy Malysza i Kubice, reszta Polski nie musi umiec zrobic 3 pompek, bo po co. Stawiajmy na specjalistow.

Mój pradziadek bardzo często opowiadał mi, jak całą wsią chowali się w rowie, gdy ktoś jechał na rowerze. Byli święcie przekonani, że to szatan.

>>>No ale czego to ma dowodzic? Kopernik nie potrafilby uruchomic gierki na PC-ie. Czy to znaczy, ze jest glupszy od dzisiejszego 10-latka?

Ponownie pieję do pewnego przystosowania się do realiów. Takie umiejętności mają więcej wspólnego z szeroko pojętą inteligencją, niż Twój przykład z wiedzą, którą nauczyciele wbijali dawniej linijką.

>>>Najwyrazniej w twoim wypadku odwalili fuche.

>>>A w XIII wieku to nawet krol nie potrafil pisac czesto.

Tyle, że król to nie jest znane mi pokolenie na tle którego miałbym wyróżniać się głupotą. Natomiast ludzie urodzeni w połowie ubiegłego wieku jak najbardziej żyją obok mnie i gdy ktoś mówi mi, że młodzież jest coraz głupsza to naturalny staje się fakt, że jest to porównywanie do obecnie nam żyjących/panujących dorosłych? Przykład z dupy panie Ferdku.

>>>Tylko wtedy gdy sie go odczyta falszywie. Wiec masz racje, w twej interpretacji JEST z dupy, co jednak dowodzi tylko tego, ze nie bardzo potrafisz czytac ze zrozumieniem,

>>>Kiedys powiedzmy bylo wstydem publicznie uzyc slowa "kurwa" jako przecinka, gdyz klasyfikowalo osobnika jako buraka i meta towarzyskiego. Czlek na poziomie wyrazal sie bez 3 wulgaryzmow w jednym zdaniu.

Tak, a dziś ludzie na poziomie rzucają urwami i wujami na prawo i lewo :)

>>>Na jakim poziomie?

>>>Studenci na przyklad nie tylko pili, a nawet pijac wznosili toasty cytujac np. Hlaske itd.

Ponownie, a teraz to studenci nie czytają, gówno wiedzą, ogólnie się bujają na lewo i prawo i obijają. Moja dziewczyna studiuje na UW, dziś wyszła na zajęcia o 6 rano, wróci o 20.

>>>Kiedys na studia szla poniekad elita, gdyz najpierw ci zdolniejsi szli do liceum, a potem ci co ukonczyli walczyli o miejsca na uniwerkach itd. Wiec tym samym (pomijajac margines "mam znajomosci i tate rektora") trafiali tam lebscy ludzie, ktorzy wiedzieli po co ida. Teraz studia to poniekad nadal "szkola powszechna", masowa wiec i dolujaca intelektualnie. Naturalnie nie generalizuje, ale spora czesc obiecnych studentow nie zdalaby uczciwej matury za PRL (a ta przeciez i tak byla zalosna namiastka tej przedwojennej, gdzie zdawalo sie WSZYSTKIE przedmioty, ktorych sie uczylo w liceum i nie bylo taryfy ulgowej). Ale przed wojna MAGISTER to byl ktos, a maturzysta nawet w wojsku dostawal specjalne uprawnienia (tzw. szeregowiec z cenzusem) bo bylo wiadomo, ze to lebski gosc.

>>>Zamknij goscia w pokoju bez internetu, daj encyklopedie i kaz napisac referat. Oraz przeczytac i strescic ksiazke. :)

Zdziwię Cię, ale pisanie streszczeń książek to każdy kto skończył nawet byle jakie LO ma opanowane. Ba, matura poszła nawet dalej i nakazuje analizę!

>>>Ta, "zgadnij co mial autor klucza wedle ktorego oceniamy" na mysli. Ale ciekaw jestem co by bylo jakby nagle zamkneli wszystkie strony ze streszczeniami lektur i gotowymi opowiadanami. Armageddon!

<<<Jola Rutowicz moze miec miliony, nie jak jakis tam "fizolof grecki", co tyra na chudym etaciku i nie dojada, bo stale "ksiunzki" kupuje. Kto jest mundrzejszy?

:) Jola Rutowicz gówno ma i gówno mieć może, bo się z nią nikt nie liczy, nawet w showbiznesie. Tak bardzo się teraz głupotę promuje :)

<<<Nie wiem, nie tkwie w "szolbiznesie" ale zapytaj sie typowej nastolatki czy wolalaby byc slawna jak Jola Rutowicz czy tez madra, to co odpowie? :)

>>>Kazdy szuka towarzystwa podobnych do siebie.

Trochę kultury młody człowieku! ]:->

<<<Odpowiem NA POZIOMIE - a CH*** CI W OKO (*). :P

(*) no offence, no ale nawiazuje do wypowiedzi o tym jak wypowiadaja sie ludzie na poziomie obecnie.

PS Calkiem serio mowiac to doceniam, ze piszesz z sensem (tzn. logicznie, choc twa logika do mnie nie przemawia zupelnie) i bez bledow. Wiec tak czy siak nad poziom wyrastasz. Moze dlatego, ze szkole konczyles 10 lat temu...

03.03.2011
14:11
47

Max_101 [ 52 ] - Mów mi Max

PatriciusG. -> a czy wikipedia jest jedynym źródłem informacji? Wielotomowe encyklopedie odchodzą powoli do lamusa, większość ludzi woli kupić wersję na CD i drukować interesujące je materiały.

PitbullHans: "Demotywatory już od dawna nie mają nic wspólnego z demotywowaniem. Stały się portalem kultu gimbusów i mądrości życiowych."
03.03.2011
14:12
48

Api15 [ 87 ] - dziwny człowiek...

>>>Zgadza sie, neguje definicje twojej madrosci. A to, ze malolat umie wyslac smsa bez patrzenia na klawiature wcale nie oznacza, ze sie potrafi przystosowac do zmiennych warunkow. Przeciwnie. Stary zgred rodem z PRL pod tym wzgledem ma prosciej, bo umie kombinowac i robic cos z niczego, szukac, itd. A malolat co? Jak czegos nie ma w guglu to nie istnieje, a jak nie ma gugla to koniec swiata. No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

Pierdoły, polak w dna, w duszy ma zapisane kombinowanie :)

Na GOLu mam jus ponad pienc latek ^^
03.03.2011
14:12
49

Tołstoj [ 63 ] - Kukuruźnik

Serio znajomość Pana Tadeusza ma zbawienny wpływ na inteligencję

Nikt tu nie mówi o bezmyślnym pochłanianiu książek. Natomiast _czytanie_ (proces zdobywania i pojmowania informacji) ma korzystny wpływ na inteligencję i rozwój osobowości. Podsuń mi takiego ignoranta, który nie tylko nie czyta, ale jeszcze jest z tego dumny - o czym z takim kretynem rozmawiać?

Nie miałem na myśli ludzi, którzy wykuwają informacje i stronią od głębszej refleksji, ale tych, którzy czytanie i pogłębianie swej wiedzy traktują jako sposób, by rozwinąć swoją wrażliwość, którzy są ciekawi świata i innych ludzi.

I wybacz, ale dostosować się do zmieniających się warunków nawet małpa potrafi.

03.03.2011
14:14
50

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

Max -> Najłatwiej dostępnym. Nie chce Ci się zajrzeć do Encyklopedii PWN to będziesz szukał czegoś poza pierwszym, trafnym, Googlowym linkiem?

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
14:16
51

smuggler [ 97 ] - Legend

bartek [ gry online level: 0 - Legend ]

Nie, porzucenie 150 tomów encyklopedii na rzecz mediów cyfrowych to postęp.

>>>Stary, daj komus te 150 tomow nawet w wersji cyfrowej i niech SAM (bez gugla) np. wyszuka mi francuskich poetow renesansu do referatu. Gwarantuje, ze wiekszosc kwiknie i powie, ze to niemozliwe, bo przecie nie bedzie przewracalo 150 tomow kartka po kartce i czytalo strone po stronie.
Po prostu nie umieja SAMODZIELNIE pokombinowac, ze np. moze zajrzec do "Francja" tam "kultura" czy "historia literatury" i zobaczyc kogo tam wymieniaja itd. itd. Bo po co, skoro albo w guglu sie wpisze fraze albo na forum "pomuszcie, mam referat na jutro, skont to zassac"...

Ile jeszcze będziecie srać, że nic się nie czyta? A Kindle to pewnie ci wszyscy wielce oświeceni 40-latkowie kupują? ;)

<<<Malolatow na nie nie stac, no i nie mozna na tym pograc, wiec lepiej kupic PSP. :)

Jeszcze nawiązując do teorii smugglera, to pewnie i tak mnie spróbuje zgasić, ale jestem częstym gościem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i nie tylko i muszę Was zmartwić, ale średnia wieku klientów to nawet nie 18 lat. Spotkać tam starszą osobę to święto. Sprawdźcie sami.

>>>Bardzo bym chcial, zebys tu mial racje. Naprawde. Tylko, ze jest tam x malolatow (po paru posiedzeniach zaczniesz kojarzyc ich twarze...) nie dowodzi, ze pozostale xx milionow ma we lbie cos wiecej niz sex, blanty, wodka, balanga, KAAASA i Bieber. Ta grupka to beda ci spechalisci, a reszta bedzie ogladac Jole Rutowicz i porozumiewac sie za pomoca 300 slow, w tym 40 przeklenstw.

03.03.2011
14:17
52

Max_101 [ 52 ] - Mów mi Max

PatriciusG. -> Nie, zaglądnę do Encyklopedii PWN, którą mam na płytkach. Już dawno pozbyłem się z domu grubych tomiszczy (chociaż przyznam, że rodzice trochę oponowali) na rzecz multimedialnej wersji encyklopedii PWNu i Brittanicy.

PitbullHans: "Demotywatory już od dawna nie mają nic wspólnego z demotywowaniem. Stały się portalem kultu gimbusów i mądrości życiowych."
03.03.2011
14:18
53

smuggler [ 97 ] - Legend

Co bedzie jak wylacza prad? :)

03.03.2011
14:18
54

ksips [ 104 ] - Legend

No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

Był kiedyś taki program - zdaje się, że w te wakacje, na TVN (leciał chyba o 9 rano). Grupka dzieciaków żyjąca jakiś tam czas na a'la ranczu bez gadżetów i udogodnień. Dzielili się na trzy grupy i musieli żyć ze sobą radząc sobie bez pomocy dorosłych. Z tego co czytałem, program porównywano do "Władcy Much" i budził wiele kontrowersji :)

03.03.2011
14:21
55

PatriciusG. [ 44 ] - Legend

Max -> TY zaglądniesz. TY masz Encyklopedię PWN na płytkach. A co zrobi 13 latka, która po przejrzeniu Naszej Klasy przypomni sobie, że ma zrobić referat o Waleniach? Nie mów, że będzie szukała w czymś innym niż w nowej zakładce.

http://gameplay.pl/patriciusg
http://steamcommunity.com/id/patriciusg/ | patriciusg@gmail.com
03.03.2011
14:23
56

Faolan [ 118 ] - Człowiek Wilk

Ale jakich mediów cyfrowych? 70% nie będzie starało się napisać eseju za pomocą własnych sił tylko metodą kopiuj-wklej. Moja narzeczona pracuje na państwowej uczelni i czasami przynosi takie wieści o studentach, że aż się uszy marszczą. Studiują ludzie, którzy nie potrafią poprawnie napisać własnego nazwiska, ściąganie to jest norma. Ale ich trzeba przeciskać na następny semestr, bo nadchodzi niż, a dotacje dla publicznych uczelni są uzależnione od ilości studiujących. Więc zamiast wyjebać na zbity pysk, to się takiemu studentowi tylko pogrozi palcem, a potem poklepie po plecach i dalej byle do magistra.

A co do stylu bycia obecnych studentów, to miałem nieszczęście pomieszkać przez dwa miesiące w akademiku. I przykro mi, ale imprezki co drugi dzień, goście co myślą że są królami świata i najlepsze... jak się koleś zdziwił, że ja codziennie chodzę do pracy... Bezcenne.

Zawsze uśmiechnięty, zawsze pozytywny :)))
"Na stu ludzi umiejacych czytac, jeden zaledwie umie myslec." (John Ruskin) Kocham Pearl Jam!!!
03.03.2011
14:28
57

EnX [ 67 ] - White Dragon

Ten postęp produkuje coraz bardziej niedokształcone społeczeństwo pełne ignorantów, którzy uważają że wszystko wiedzą, i gardzą takimi, którzy rzekomo za tym postępem nie nadążają.

Nie jest sztuką wpisać w wyszukiwarce wybraną frazę i ją przepisać, sztuką jest samodzielnie na nią odpowiedzieć.

Xbox Live GT: EnixPL
03.03.2011
14:46
58

bartek [ 9 ] - Legend

PatriciusG., z drugiej strony na Wiki można trafić na artykuły np. lcamtufa. Wikipedia to piękna idea, młoda, daj jej czas. Nie odnosiłem się tylko do niej, a ogólnie do pewnej zmiany trendu w przetwarzaniu informacji.

Jak ktoś ma potrzebę nauki o literaturze angielskiej to ma chyba milion innych źródeł, niż sama Wiki, co nie? :>

smuggler

>>>Albo nauczycielem. Albo ojcem/matka gimnazjalisty, ktory widzi kto go odwiedzam jak sie zachowuje, ktory zna pasje i zaniteresowania swoich dzieci. Taki margines.

Kochanieńki, nauczyciele od niepamiętnych czasów nazywali uczniów bydłem i idiotami, ma to tradycje dłuższe, niż Twoje życie. Tylko, że kiedyś przy okazji potrafili wyjść na zaplecze i odreagować szklaną czystej, wrócić, potargać za uszy. Teraz psioczenie to jedyny sposób na odreagowanie. Pamiętajmy, że sami nauczyciele to też bardzo często wypaleni frustraci.

Co do rodziców - IMO przesadzasz, cholera, całkiem niedawno pomagałem znajomemu prowadzić zajęcia dla gimnazjalistów i się tych wszystkich idiotów nie doszukałem! Chyba, że matka na wejściu przepytuje znajomych syna ze znajomości Pana Tadeusza (taki test IQ wg smugglera ;)).

>>>Zgadza sie, neguje definicje twojej madrosci. A to, ze malolat umie wyslac smsa bez patrzenia na klawiature wcale nie oznacza, ze sie potrafi przystosowac do zmiennych warunkow. Przeciwnie. Stary zgred rodem z PRL pod tym wzgledem ma prosciej, bo umie kombinowac i robic cos z niczego, szukac, itd. A malolat co? Jak czegos nie ma w guglu to nie istnieje, a jak nie ma gugla to koniec swiata. No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

Tu mnie zgasiłeś, zaiste, okradać państwo i własnych pracowników to umieją ludzie wychowani w PRL-u jak nikt! Przecież to kiedyś był podstawowy warunek przetrwania. Większość obecnych na liście WPROST 100 tak zaczynało, czyż nie?

>>>Prawda, ze wiedza NIE rowna sie madrosc. Ale brak wiedzy ROWNA SIE glupota.

Tak. Brak elementarnej wiedzy. Nie brak wiedzy dot. liczby księżyców Marsa czy treści Pana Tadeusza.
Pierwszy przykład z brzegu - Amerykanie - lejemy z nich, że nie wiedzą gdzie leży Polska. Wspaniale. Ilu Polaków (młodych też, a co!) wie gdzie leży Montana (nota bene znacznie większa od Polski)?

>>>Dobra, obstawiam zaklad - ze czesciej dostaniesz z banki w zeby niz uslyszysz wiecej niz "Litwo, kurwa, ojczyzno moja... pierdole, dalej nie pamietam". Ile stawiasz? :)

Czyli potwierdzasz, że znajdzie się wielu takich, którzy Pana Tadzia będą znali? ;)

>>>Sa tez glebokie filmy, np. Glebokie gardlo. :) Naprawde duzo mozna sie z nich nauczyc.

To dla kobiet raczej ]:->

>>> Olejmy WF, wystarczy ze mamy Malysza i Kubice, reszta Polski nie musi umiec zrobic 3 pompek, bo po co. Stawiajmy na specjalistow.

A gdzie wspominałem o olewaniu WF-u? Chociaż to też temat na książkę. Nie tylko 30 lat temu wszyscy byli 100x mądrzejsi, niż obecnie. Dodatkowo spędzali całe dnie na podwórku, teraz to gnoje w ogóle nie wychodzą. To jest w ogóle fenomen. Chyba zacznę się modlić do pokoleń lat 60-tych. Przerastać młodzież intelektualnie o lata świetlne latając całymi dniami za piłką. Wybitni ludzie.

>>>No ale czego to ma dowodzic? Kopernik nie potrafilby uruchomic gierki na PC-ie. Czy to znaczy, ze jest glupszy od dzisiejszego 10-latka?

O! Właśnie się przyznałeś, że porównanie do króla było naprawdę z upy wzięte. Widzisz jak realia wpływają na postrzeganie inteligencji? Może teraz czas zrozumieć, że przez ostatnie 50 lat zmieniły się bardziej, niż przez poprzednie 200?

>>>Najwyrazniej w twoim wypadku odwalili fuche.

Hym?

>>>Tylko wtedy gdy sie go odczyta falszywie. Wiec masz racje, w twej interpretacji JEST z dupy, co jednak dowodzi tylko tego, ze nie bardzo potrafisz czytac ze zrozumieniem,

Jasne, że nie umiem, mam 22 lata, jestem z pokolenia idiotów.

>>>Na jakim poziomie?

Sugerujesz, że kiedyś byli ludzie na poziomie a dziś już nie ma? Mogę zadać Ci to samo pytanie.

>>>Kiedys na studia szla poniekad elita, gdyz najpierw ci zdolniejsi szli do liceum, a potem ci co ukonczyli walczyli o miejsca na uniwerkach itd. Wiec tym samym (pomijajac margines "mam znajomosci i tate rektora") trafiali tam lebscy ludzie, ktorzy wiedzieli po co ida. Teraz studia to poniekad nadal "szkola powszechna", masowa wiec i dolujaca intelektualnie. Naturalnie nie generalizuje, ale spora czesc obiecnych studentow nie zdalaby uczciwej matury za PRL (a ta przeciez i tak byla zalosna namiastka tej przedwojennej, gdzie zdawalo sie WSZYSTKIE przedmioty, ktorych sie uczylo w liceum i nie bylo taryfy ulgowej). Ale przed wojna MAGISTER to byl ktos, a maturzysta nawet w wojsku dostawal specjalne uprawnienia (tzw. szeregowiec z cenzusem) bo bylo wiadomo, ze to lebski gosc.

A tu się o dziwo zgodzę, co jak co, ale na uniwerki idą teraz masy.

Uczyło mnie dwóch ludzi mających ponad 80 lat, przedmiotów technicznych. Ich wiedza była porażająca. Chodzące książki. Niestety na tym wszystko się skończyło. Także nie idealizuj aż tak. Liczba pi na pamięć do 20 cyfr po przecinku czy 4 semestry kaligrafii po 10 godzin tygodniowo.

>>>Ta, "zgadnij co mial autor klucza wedle ktorego oceniamy" na mysli. Ale ciekaw jestem co by bylo jakby nagle zamkneli wszystkie strony ze streszczeniami lektur i gotowymi opowiadanami. Armageddon!

:) Ależ chrzanisz, zdawałem maturę rozszerzoną, nawet nie miałem pojęcia z czego będzie fragment tekstu, jakie streszczenia lektur :D A że większość na nich jedzie? Ma rację.

<<<Nie wiem, nie tkwie w "szolbiznesie" ale zapytaj sie typowej nastolatki czy wolalaby byc slawna jak Jola Rutowicz czy tez madra, to co odpowie? :)

Człeniu, ale Ty masz skrzywione postrzeganie młodzieży. Pozwól, że spytam - masz dzieci? Jola Rutowicz? Odpowiedź jest oczywista. COME ON smuggler!

PS.

I Tobie też! :D

(szkołę skończyłem 3 lata temu, czytaj ze zrozumieniem!!! ;))

A teraz biorę się za pracę, bo jestem kilka h i parę stówek w upę.

I do biblioteki się czasami przejdź (wiem, dorośli bogaci nie mają w zwyczaju, kupują książki jak i Kindelki - szkoda, że wszyscy moi >25-letni znajomi mają Kindle, NIE starsi), to sam zobaczysz jak to jest z tymi młodymi. PRZYSIĘGAM, że prawie same gówniarze przesiadują w bibliotekach.

Zresztą skoro 60% Polaków przyznaje, że książki na oczy nie widziało (dodatkowe 30% kłamie, że widziało), to łatwo policzyć, że nie tylko gimbusy się opindralają.

03.03.2011
14:59
59

Katane [ 147 ] - Useful_Idiot_

>>>Studenci na przyklad nie tylko pili, a nawet pijac wznosili toasty cytujac np. Hlaske itd.

O ja o ja o ja, nie wiem czy ktos to skomentowal, ale ja sie czuje usmiercony :D

03.03.2011
15:02
60

Tołstoj [ 63 ] - Kukuruźnik

A że większość na nich jedzie? Ma rację

A dlaczego na nich jadą? Bo im się _nie chce_ przeczytać "pełnej wersji". : ) Po prostu wolą się opierdal... - pardon, robić inne, bardziej pożyteczne rzeczy. I w czym mają rację, w czym ich tak popierasz? W lenistwie i olewaniu? A nie, przepraszam, przecież to ta opiewana przez ciebie "zaradność życiowa"...

03.03.2011
15:06
61

smuggler [ 97 ] - Legend

smuggler

>>>Albo nauczycielem. Albo ojcem/matka gimnazjalisty, ktory widzi kto go odwiedzam jak sie zachowuje, ktory zna pasje i zaniteresowania swoich dzieci. Taki margines.

Kochanieńki, nauczyciele od niepamiętnych czasów nazywali uczniów bydłem i idiotami, ma to tradycje dłuższe, niż Twoje życie.

>>>To fakt, ale obecnie owa tendencja bydlenia i idiocenia dramatycznie przyspiesza.

Tylko, że kiedyś przy okazji potrafili wyjść na zaplecze i odreagować szklaną czystej, wrócić, potargać za uszy. Teraz psioczenie to jedyny sposób na odreagowanie. Pamiętajmy, że sami nauczyciele to też bardzo często wypaleni frustraci.

>>>A wiesz dlaczego? Bo staraja sie przekazac wiedze tym, ktorzy uwazaja ze sa madrzejsi, bo potrafia wyslac smsa a wieksza kase niz on/a w miesiac robia w 3 dlugie przerwy, robiac laski w shopping-mallu.

Co do rodziców - IMO przesadzasz, cholera, całkiem niedawno pomagałem znajomemu prowadzić zajęcia dla gimnazjalistów i się tych wszystkich idiotów nie doszukałem! Chyba, że matka na wejściu przepytuje znajomych syna ze znajomości Pana Tadeusza (taki test IQ wg smugglera ;)).

>>>Nie, wedle ciebie. Ten PT jakos musial mocno ci zalezc za skore, bo obsesyjnie do niego wracasz. :P

>>>Zgadza sie, neguje definicje twojej madrosci. A to, ze malolat umie wyslac smsa bez patrzenia na klawiature wcale nie oznacza, ze sie potrafi przystosowac do zmiennych warunkow. Przeciwnie. Stary zgred rodem z PRL pod tym wzgledem ma prosciej, bo umie kombinowac i robic cos z niczego, szukac, itd. A malolat co? Jak czegos nie ma w guglu to nie istnieje, a jak nie ma gugla to koniec swiata. No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

Tu mnie zgasiłeś, zaiste, okradać państwo i własnych pracowników to umieją ludzie wychowani w PRL-u jak nikt! Przecież to kiedyś był podstawowy warunek przetrwania. Większość obecnych na liście WPROST 100 tak zaczynało, czyż nie?

>>>Nie wiem, nie edukowalem sie u Leppera.

>>>Prawda, ze wiedza NIE rowna sie madrosc. Ale brak wiedzy ROWNA SIE glupota.

Tak. Brak elementarnej wiedzy. Nie brak wiedzy dot. liczby księżyców Marsa czy treści Pana Tadeusza.

>>>Jak powiedzial Blaise Pascal (po co wiedziec kto to :P) "Lepiej wiedziec troszke o wszystkim, niz wszystko o jednym".

Pierwszy przykład z brzegu - Amerykanie - lejemy z nich, że nie wiedzą gdzie leży Polska. Wspaniale. Ilu Polaków (młodych też, a co!) wie gdzie leży Montana (nota bene znacznie większa od Polski)?

>>>Ale czego to dowodzi? Ze zdebilenie nie uznaje granic? Szczerze mowiac ja tez nie wiem gdzie lezy Montana (tzn, plus minus na terenie USA zlokalizuje), ale wiem gdzie szukac zrodel (poza Internetem) i jesli bedzie mi do czegos potrzebna dokladna wiedza o Montanie to w pare chwil jestem w stanie to sobie zorganizowac, nawet nie majac dostepu do Netu. Wiem gdzie szukac, wiem jak szukac. I to wlasnie biega.

>>>Dobra, obstawiam zaklad - ze czesciej dostaniesz z banki w zeby niz uslyszysz wiecej niz "Litwo, kurwa, ojczyzno moja... pierdole, dalej nie pamietam". Ile stawiasz? :)

Czyli potwierdzasz, że znajdzie się wielu takich, którzy Pana Tadzia będą znali? ;)

>>>Odwoluje to, co mowilem, ze piszesz z sensem. Potwierdzam, ze dostaniesz w zeby. :)

>>> Olejmy WF, wystarczy ze mamy Malysza i Kubice, reszta Polski nie musi umiec zrobic 3 pompek, bo po co. Stawiajmy na specjalistow.

A gdzie wspominałem o olewaniu WF-u?

<<<Mowiles o specjalistach. Ergo o specjalistycznym ksztalceniu GRUPKI ludzi.

Chociaż to też temat na książkę. Nie tylko 30 lat temu wszyscy byli 100x mądrzejsi, niż obecnie. Dodatkowo spędzali całe dnie na podwórku, teraz to gnoje w ogóle nie wychodzą. To jest w ogóle fenomen. Chyba zacznę się modlić do pokoleń lat 60-tych. Przerastać młodzież intelektualnie o lata świetlne latając całymi dniami za piłką. Wybitni ludzie.

>>>W krainie slepcow jednooki jest krolem. Wiesz kto to napisal, bez guglania? Nie, bo po co. :)

>>>No ale czego to ma dowodzic? Kopernik nie potrafilby uruchomic gierki na PC-ie. Czy to znaczy, ze jest glupszy od dzisiejszego 10-latka?

O! Właśnie się przyznałeś, że porównanie do króla było naprawdę z upy wzięte.

>>>Jezu. Wlasnei dowodzisz brakiem zrozumienia o czym wtedy mowilem, ze moje tezy o braku umiejtnosci analizy prostych zdan nie sa wymyslem.

Widzisz jak realia wpływają na postrzeganie inteligencji? Może teraz czas zrozumieć, że przez ostatnie 50 lat zmieniły się bardziej, niż przez poprzednie 200?

>>>Nie, bo Kopernik i wtedy i teraz nie bylby uznany za glupka. Ty bys zas powiedzial, ze jest debilem, bo nie wie po co jest toster i mikrofalowka, ze juz o obsludze tego nie wspominajac. Wedle twoich kryteriow "Kopernik by sie nie umial dostosowac do rzeczywistosci".

>>>Najwyrazniej w twoim wypadku odwalili fuche.

Hym?

>>>No wlasnie, hym. Ironia i sarkazm tez sa juz za trudne.

>>>Tylko wtedy gdy sie go odczyta falszywie. Wiec masz racje, w twej interpretacji JEST z dupy, co jednak dowodzi tylko tego, ze nie bardzo potrafisz czytac ze zrozumieniem,

Jasne, że nie umiem, mam 22 lata, jestem z pokolenia idiotów.

>>>>W koncu cos konstruktywnego.

>>>Na jakim poziomie?

Sugerujesz, że kiedyś byli ludzie na poziomie a dziś już nie ma? Mogę zadać Ci to samo pytanie.

>>>Po prostu kiedys linia oddzielajaca czlowieka z klasa od czlowieka bez klasy byla zawieszona DUUUUZO wyzej. U mnie w liceum, jakbys nie znal "Paragrafu 22" Hellera, to nie mialbys o czym gadac, bo pamietam jak wszystkim odbila palma na jej punkcie. Mowilismy do siebie dialogam i z tej ksiazki, itd. A jednoczesnie nie bylismy jakimis przemadrzalymi yntelektualystamy, na wycieczkach wodka sie lala itd. itp. Dzis z tego pozostala tylko wodka, a jak ktos chce blysnac intelektem to cytuje cos Pei albo kogo tam.

A tu się o dziwo zgodzę, co jak co, ale na uniwerki idą teraz masy.

>>A jak sam wiesz, im wieksza masa tym poziom nizszy. Wiec jesli mgr po uniwerku nie potrafi przemnozyc w pamieci 12x13, a inzynier po polibudzie pisze w pracy naukowej o np. "stenrzeniu jonuw" (autentyki!!!) za co "za moich czasow" bysmy go w liceum smiechem zabili, to pomysl co dzieje sie na nizszym stopnu edukacji.

>>>Ta, "zgadnij co mial autor klucza wedle ktorego oceniamy" na mysli. Ale ciekaw jestem co by bylo jakby nagle zamkneli wszystkie strony ze streszczeniami lektur i gotowymi opowiadanami. Armageddon!

:) Ależ chrzanisz, zdawałem maturę rozszerzoną, nawet nie miałem pojęcia z czego będzie fragment tekstu, jakie streszczenia lektur :D A że większość na nich jedzie? Ma rację.

<<<No patrz pan, a za moich czasow tak wygladala ZWYKLA matura, z ta roznica, ze za 3 bledy ortograficzne dostawales z automatu dwojke...

<<<Nie wiem, nie tkwie w "szolbiznesie" ale zapytaj sie typowej nastolatki czy wolalaby byc slawna jak Jola Rutowicz czy tez madra, to co odpowie? :)

Człeniu, ale Ty masz skrzywione postrzeganie młodzieży.

>>>Mam nadzieje, ze masz racje. Serio.

(szkołę skończyłem 3 lata temu, czytaj ze zrozumieniem!!! ;))

>>>Pewnie cos elitarnego, skoro bledow nie robisz :)

Zresztą skoro 60% Polaków przyznaje, że książki na oczy nie widziało (dodatkowe 30% kłamie, że widziało), to łatwo policzyć, że nie tylko gimbusy się opindralają.

>>>To prawda, nie mowie ze wszystko to gimbusy. Tylko jak oni dorosna i beda mieli dzieci, przekazujac im swoje wzroce zachowan, to za powiedzmy 20 lat bedzie juz 80%... "bo czym skorupka za mlodu nasiaknie..."

03.03.2011
15:07
62

Molzey [ 114 ] - Generał

Tak. Brak elementarnej wiedzy. Nie brak wiedzy dot. liczby księżyców Marsa czy treści Pana Tadeusza.
Różne są definicje "elementarnej wiedzy" - w mojej, wiedza o liczbie księżyców Marsa oraz ich nazwy jest właśnie elementarna :)
I nawet do gimnazjum nie chodziłem.

03.03.2011
15:13
63

smuggler [ 97 ] - Legend

Katane [ gry online level: 106 - Useful_Idiot_ ]

>>>Studenci na przyklad nie tylko pili, a nawet pijac wznosili toasty cytujac np. Hlaske itd.

O ja o ja o ja, nie wiem czy ktos to skomentowal, ale ja sie czuje usmiercony :D

Nie ironizuj. Widzialem jak sie bawia wroclawcsy studeni na Juwenaliach... Ogol ich zachowan moge podsumowac jako "bydlo i tluszcza". Naprawde po czyms takim czlowiek zaczyna miec bardzo pesymistyczna wizje "co to bedzie". Ja wiem ,ze jak zawsze w tym gnojowisku blysna diamenty i pociagna tez wozek dalej, no ale........ Znajomy magister sie doktoryzuje. A wiesz czemu - bo uznal, ze byc magistrem to juz nic nie znaczy, bo teraz kazdy glupi jak tylko odrobinke chce, to moze nim byc.

Molzey - moze wlasnie dlatego... :)

03.03.2011
15:19
64

Katane [ 147 ] - Useful_Idiot_

smuggler --> No i dobra, wiem, ze tak jest, bywalem na juwenaliach warszawskich (nie, nie spalem w kaluzy). Kiedys ojciec opowiadal mi o zabawach studentow PRLowskich - jak do baru przywiezli jakies lepsze piwo, to przez 2 dni na kazdym stoliku lezalo kilku zezgonowanych facetow, czesto we wlasnych wymiocinach. Juz kilkakrotnie zdarzalo mi sie wracac taksa z imprezy z 40-50 letnim kierowca i slyszec, jak to sie dalo "przykucac" panne w krzakach za Stodola (tak, wiem, "taksiarz nie byl studentem").

O tempora, o mores!

03.03.2011
15:23
65

smalczyk [ 30 ] - Senator

Zawsze a propos dyskusji na temat przewagi jankesów nad resztą świata związana z ich dążeniem do specjalizacji wszystkiego (czemu nie zaprzeczę bo faktycznie jest to jeden z głónych powodów), przypomina mi sie historyjka opowiedziana przez jednego z doktorów w katedrze, w której broniłem swoja pracę.
Otóż będą na jednej z wielu zagranicznych prelekcji w Stanach postkał się z pewnym bardzoi znannym profesorem specjalizującym się w wojnie secesyjnej. Gościu prawdopodobnie potrafił okreslic położenie każdego krzaka na polu pod Gettysburgiem, więc mój doktorek, jako hobbystyczny pasjonat tegoz okresu, miał o czym z nim porozmawiać. Zagwozdka pojawila się gdy zeszli na inne tematy (nadmieniam - WSZYSTKIE inne:) - facet miał mgliste pojęcie nawet o obecnej polityce gospodarczej swojego kraju, w zagadnieniach europejskich czy (sic) azjatyckich kompletnie sie nie orientując.

Choć to ewidentnie przejaskrawiony przykład, aczkolwiek nadal żyjący :), pokazuje tendencję owego 'specjalizowania się', którego tak broni bartek.
Brak jakiejkolwiek elementarnej wiedzy podstaowoej o świecie skutkuje zupełnie uzasadnionym poglądem o mocno średniawym poziomie inteligencji panów świata.
Zgadza się, u nas absurd ukierunkowany jest w druga stronę, bo na kij uczyłem sie na geografii ile rocznie wydobywało się węgla w 73r w Burkina Faso? :)

Przydałoby się więcej równowagi tak by młody człoweik łyknął wiedzy ogólnej, która niezbędna będzie mu do sprawnego funkcjonowania w swiecie i umijętnośąci konwersacji z ludźmi, nie tylko na xboxowym live'ie - i by na odpowiednim etapie swojej edukacji wiedział czego chce od życia i na nabywania umijętności mu potrzebnych skupił swe wysiłki, dokonując sławetnej 'specjalizacji'.

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
03.03.2011
15:29
66

smuggler [ 97 ] - Legend

Katane [ gry online level: 106 - Useful_Idiot_ ]

smuggler --> No i dobra, wiem, ze tak jest, bywalem na juwenaliach warszawskich (nie, nie spalem w kaluzy). Kiedys ojciec opowiadal mi o zabawach studentow PRLowskich - jak do baru przywiezli jakies lepsze piwo, to przez 2 dni na kazdym stoliku lezalo kilku zezgonowanych facetow, czesto we wlasnych wymiocinach. Juz kilkakrotnie zdarzalo mi sie wracac taksa z imprezy z 40-50 letnim kierowca i slyszec, jak to sie dalo "przykucac" panne w krzakach za Stodola (tak, wiem, "taksiarz nie byl studentem").

O tempora, o mores!

Na pewno tak bylo, tylko kwestia proporcji :)
Poza tym z piwem (szczegolnie dobrym) w PRL to bywalo roznie, tzn. glownie NIE bywalo, wiec jak sie pojawilo to sie wchlanialo ile wlezie.
Sam pamietam, ze w jakiejs knajpie zamowilismy po 20 Zywcow (w butelkach 0.33), a ze do kazdego nalezala sie zakaska (tzn. trza byli ja kupic...), to na stoliku stalo tez 40 nieruszonych zurkow.

Smalczyk - o to to!

03.03.2011
15:34
67

bartek [ 9 ] - Legend

Już pracuję, także odpowiem tylko szybko i ogólnie, że dyskusja tutaj nie ma chyba najmniejszego sensu i bardzo mocno myliłem się, że smuggler nie jest odpowiednim rozmówcą dla Attyli ;)

Katane nawet nie próbuj rzucać takimi przykładami bo tak jak ja dowiesz się, że takie Twoje towarzystwo, ojciec smugglera pił wódkę recytując Pana Tadeusza (a co tam, jeszcze raz o nim przypomnę! :D). A Twój to degenerat tak jak i mój ;)

Obawiam się, że źle trafiłem wgryzając się w pożywkę dla sfrustrowanych osób w średnim wieku, które wszystko wiedzą lepiej.

Nie jestem za skrajnym waleniem w specjalizację, jestem za racjonalnym podejściem do sprawy, zarówno obecny amerykański system edukacji jak i ten wychwalany pod niebiosa polski sprzed 30 lat SĄ DO DUPY. Z tą różnicą, że Amerykanie ze swojego czerpią jako kraj korzyści a Polacy znajomością 30 cyfr liczby PI raczej w świecie NIE zabłysną.

Także drodzy państwo, składam broń, przyznaję rację, marność opanowała tę młodzież, nie ma już ratunku!

To wcale nie jest tak, że 20 lat temu Polak to był pijak i złodziej a od jakichś 10 GŁÓWNIE dzięki młodym (czy Wam się to podoba czy nie) postrzega się nas w świecie coraz częściej jako świetnych specjalistów, sumiennych i ciężko pracujących ludzi. Mój kolega mając 17 lat wcale nie uczestniczył w lądowaniu Spirita i Opportunity, Czajka wcale nie był Top Coderem, UW wcale nie był najlepszą uczelnią na świecie wg niektórych kryteriów, a Polaków prawie nie ma na Oxfordzie, Cambridge i Harvardzie (na pierwszym znam 3).

Mógłbym tak wymieniać godzinami, ale kogo to obchodzi, to dla większości i tak tylko wyjątki potwierdzające regułę. Dobrze, że Wy mieliście prawdziwych bohaterów na miarę Tolka Banana.

Pass, jak skończę robotę, wrócę z odmóżdżającej siłowni to postaram się ustosunkować do wypowiedzi smugglera.

PS. Niech mi ktoś jeszcze przypomni w jakim wieku 30 lat temu kobiety zachodziły w ciążę a jak jest dziś w tym puszczalskim zdegenerowanym środowisku gimbusów wychowanych na My Sweet 16? Hę? ]:->

03.03.2011
15:38
68

XineX [ 56 ] - Professor Chaos!

Bartek ma rację, a Smuggler to stary zgred.

Go now, my minions. Go and take this foolish mortal down!
03.03.2011
15:38
69

Faolan [ 118 ] - Człowiek Wilk

Teoretycznie to w dawnych czasach zawodówki i technika oraz studia po liceum miały dokonywać specjalizacji. Jak jeszcze w przypadku dwóch pierwszych zazwyczaj tak było i absolwent posiadał jako takie pojęcie w kierunku na jakim się znajdował to znacznie gorzej jest w przypadku liceum i niektórych kierunków studiów.

Zawsze uśmiechnięty, zawsze pozytywny :)))
"Na stu ludzi umiejacych czytac, jeden zaledwie umie myslec." (John Ruskin) Kocham Pearl Jam!!!
03.03.2011
15:44
70

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

Bartek, cieszę się że wpisałeś w tym wątku, jednak nie wszyscy mają jakieś chore teorie nt. obecnej młodzieży. Jezu Chryste, dzięki za to że w moim gimnazjum głupota nie jest przejawem fajności, nikt nie uprawia seksu w kiblach i nie zakłada nauczycielom kosza na głowę...

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
03.03.2011
15:45
71

Faolan [ 118 ] - Człowiek Wilk

bartek ---> Twój problem jest taki, że przyjmujesz wypowiedzi oponentów jakoby uważali oni, że 100% populacji Polski to idioci i debile. A tak nie jest i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Problemem jest to, że wartości się zmieniają i kto wie, czy za kilka lat może nas nie być już w konkursach informatycznych.
Jako przykład podajesz również ukochaną Amerykę i jej prestiżowe uczelnie. Przepraszam, ale Ameryka to nie tylko ludność miejska, którą widzisz w 80% filmów z USA. I chyba zdajesz sobie sprawę, że 100% mieszkańców US nie kończy tych uczelni, a jedynie wybrana garstka z prawie 311 mln (sprawdziłem w wiki) obywateli?

Zawsze uśmiechnięty, zawsze pozytywny :)))
"Na stu ludzi umiejacych czytac, jeden zaledwie umie myslec." (John Ruskin) Kocham Pearl Jam!!!
03.03.2011
15:46
72

Molzey [ 114 ] - Generał

No proszę! Kolega Nikodema Dyzmy z Oxfordu!
Gimbusy tak naprawdę to nie półanalfabeci i półdebile - oni się specjalizują w oddychaniu, trawieniu i wydalaniu. Reszta jako zbędna jest przez nich po prostu odrzucana. Poza tym ta reszta to i tak rozrywki ludzi w średnim wieku.... Zgryźliwych nieudaczników, których interesuje Mars, bursztynowy świerzop i inne gówna.

03.03.2011
15:49
73

$ebs Master [ 90 ] - Profesor Oak

postrzega się nas w świecie coraz częściej jako świetnych specjalistów, sumiennych i ciężko pracujących ludzi

To dziwne bo ja za granica nie chcialem sie przyznawac ze jestem Polakiem bo mi bylo po prostu wstyd patrzac co wyczyniaja moi rodacy.

03.03.2011
15:52
74

Molzey [ 114 ] - Generał

Pewnie jesteś w średnim wieku. i nie potrafisz się dostosować, ergo nie jesteś mądry.

03.03.2011
15:53
75

HETRIX22 [ 80 ] - PLEBS

[68] No co ty? Przecież bartek to słabiak jakich mało. Mógłby mi co najwyżej ehcal zrobić.

PLEBS
03.03.2011
15:53
76

smuggler [ 97 ] - Legend

bartek [ gry online level: 0 - Legend ]

Już pracuję, także odpowiem tylko szybko i ogólnie, że dyskusja tutaj nie ma chyba najmniejszego sensu i bardzo mocno myliłem się, że smuggler nie jest odpowiednim rozmówcą dla Attyli ;)

>>>Gdzies mnie do Attyli i jego zdolnosci do powiedzenia "ty ch***" za pomoca 45 linijek tekstu bez chocby jednego akapitu, cytujac przy tym Spinoze i Arystotelesa...

Katane nawet nie próbuj rzucać takimi przykładami bo tak jak ja dowiesz się, że takie Twoje towarzystwo, ojciec smugglera pił wódkę recytując Pana Tadeusza (a co tam, jeszcze raz o nim przypomnę! :D). A Twój to degenerat tak jak i mój ;)

>>>Znowu ten Pan Tadeusz. Obsesja?

Obawiam się, że źle trafiłem wgryzając się w pożywkę dla sfrustrowanych osób w średnim wieku, które wszystko wiedzą lepiej.

<<<Tak, to bardzo frustrujace przekonac sie, ze twoje najlepsze argumenty sa rozbijane w proch i pyl. Moja rozumic i wspolczuc.

Z tą różnicą, że Amerykanie ze swojego czerpią jako kraj korzyści a Polacy znajomością 30 cyfr liczby PI raczej w świecie NIE zabłysną.

>>>Tu zgoda. Wyglada to tak, ze jak np. 14-letni Polak idzie do amerykanskiej szkoly, to wykladowcy sikaja z wrazenia - potrafi pokazac Indie na mapie, wie co jest stolica Rosji! O matko! Tylko potem jak trzeba posiadana wiedze wykorzystac w praktyce - bol. Nasza edukacja wbija do glowy mase informacji, Amerykanie ucza raczej jak z tych informacji zrobic cos pozytecznego.

To wcale nie jest tak, że 20 lat temu Polak to był pijak i złodziej a od jakichś 10 GŁÓWNIE dzięki młodym (czy Wam się to podoba czy nie) postrzega się nas w świecie coraz częściej jako świetnych specjalistów, sumiennych i ciężko pracujących ludzi.

>>> Ale chyba mowisz o tej lepszej czastce, a nie gosciach w dresach, co "nist kurwa fersztejn, jebany szwabie" i jezdza jumac "do Dojczlandii:.

Mój kolega mając 17 lat wcale nie uczestniczył w lądowaniu Spirita i Opportunity, Czajka wcale nie był Top Coderem, UW wcale nie był najlepszą uczelnią na świecie wg niektórych kryteriów, a Polaków prawie nie ma na Oxfordzie, Cambridge i Harvardzie (na pierwszym znam 3).

>>>He?

Mógłbym tak wymieniać godzinami, ale kogo to obchodzi, to dla większości i tak tylko wyjątki potwierdzające regułę. Dobrze, że Wy mieliście prawdziwych bohaterów na miarę Tolka Banana.

>>>Wolalem Reksia.

Pass, jak skończę robotę, wrócę z odmóżdżającej siłowni to postaram się ustosunkować do wypowiedzi smugglera.

>>>Nie musisz. Chyba, ze nie odpuscisz zeby ktos mial ostatnie slowo. I blagam - nic wiecej o Panu Tadeuszu, na pewno przypomnisz sobie jakies inne lektury - np. Nad Niemnem (tego nawet ja nie zmeczylem, przyznaje bez bicia).

PS. Niech mi ktoś jeszcze przypomni w jakim wieku 30 lat temu kobiety zachodziły w ciążę a jak jest dziś w tym puszczalskim zdegenerowanym środowisku gimbusów wychowanych na My Sweet 16? Hę? ]:->

>>>Na pewno bylo mniej ciezarnych 13-latek. Tylko czego to znowu dowodzi? 0_0

03.03.2011
15:55
77

$ebs Master [ 90 ] - Profesor Oak

Na szczescie wciaz jestem mlody (chyba :D) studia ledwie rok temu skonczylem.

03.03.2011
15:57
78

smuggler [ 97 ] - Legend

A idz ty pijaku!

03.03.2011
16:03
79

Karrde [ 107 ] - Senator

To i ja mam historię, odnośnie obecnych dzieci. Od razu mówię, że lat mam 27 więc nie podchodzę do wszystkiego na zasadzie "kiedyś było lepiej" i pamiętam czasy szkolne i głupoty które wtedy się robiło. Mimo to obecnie włos mi się jeży na głowie.

No więc moja narzeczona jest nauczycielką, uczy polskiego w szkole podstawowej. Ponoć jednej z lepszych i spokojniejszych w mieście, co tym bardziej ów włos jeży.
Zacznijmy od tego, że na trzy klasy (dwie piąte i jedna czwarta) 75% dzieci ma opinie z poradni psychologicznej. U jednego podejrzenie dysleksji (podejrzenie, nie wiadomo czy ma, ale dziecko już się tym zasłania i nic mu zrobić nie można) u innego depresja i niska samoocena. Co najgorsze szkoła i kuratorium wymaga, że do każdego dziecka z opinią, trzeba indywidualnie dostosować nauczanie. A błędne kółeczko dopełnia fakt, że jak dziecko ma jakikolwiek problem, to jest zawsze jedno rozwiązanie - wyślijcie go do poradni. Narzeczona zwróciła kiedyś uwagę wychowawczyni klasy uwagę o zachowaniu któregoś ucznia. Reakcja? "Dobra, poślemy go do poradni" (cytat!). Rekordziści mają po kilka opinii, co roku nowa.

Inteligencja tych dzieci woła o pomstę do nieba. Co najmniej połowa nie jest w stanie wykonać polecenia, bez kilkakrotnego wyjaśnienia. Przeczytać polecenie i zrozumieć je? To zbyt duże wyzwanie. Zapisanie czegoś w zeszycie to też wyzwanie. W czwartej(!) klasie jest dziewczynka, która nie potrafi czytać ani pisać. Dla odmiany jest grzeczna i nawet bystra, ale nie zmienia to faktu, że jej dyktanda/sprawdzianu się nie odczyta, bo po prostu nie zna liter. W czwartej klasie!

Autentyk. Narzeczona oznajmiła im "Teraz czytamy 'Chłopcy z placu broni'" i mieli zacząć przerabiać książkę za 2 miesiące. Na tydzień przed terminem w klasie wielkie zdziwienie - "to dziewczyny też mają czytać?! myśleliśmy że tylko chłopcy!!!!!!oneoneone buuuuu".

Rzecz w tym, że te dzieci nie są głupie od urodzenia. One zostały "zrobione" głupie. Raz przez rodziców, dwa przez szkołę. Chciałoby się powiedzieć "trzy - przez internet/tv", ale to się zawiera w punkcie pierwszym. Jak rodzic pilnuje co dziecko robi, to nie ma problemu. MTV nigdy zbyt mądre nie było, ale jednak nie pamiętam by ktoś na pytanie "jaki jest twój ulubiony bohater filmowy/literacki" odpowiedział "siostry Kardashian". Tak, autentyk.

Więc co robią rodzice? Dwie skrajności - albo nic, albo za dużo. Uwagi wpisywane do dziennika mają niewielką siłę działania - jedni rodzice (i dzieci oczywiście) olewają je całkowicie, drudzy biorą sobie do serca ale trochę opacznie. "Pani się uwzięła na moje grzeczne i mądre dziecko!". Jaka afera była, gdy wychowawczyni na wywiadówce powiedziała do matki któregoś bachora, że musi być bardziej pilnowany w domu, żeby się uczył. Oburzona matka poleciała do dyrektorki, że nauczycielka ją i jej dziecko obraziła i - uwaga, uwaga - nauczycielka musiała ją przeprosić.

Połowie dzieciaków oceny końcowe wystawiane są na wyrost dla ogólnego spokoju, bo bachor zasługuje na góra dwóję, ale jak mu się nie postawi 3-4 to rodzic "mądrego i dobrego" dziecka potrafi wpaść w niezły szał. Oczywiście winnym jest nauczyciel. Nauczyciel jest ZAWSZE winien wszystkiemu zresztą. Jak próbuje wychowywać - źle. Jak nie wychowuje to również źle.
Generalnie jakiekolwiek próby dyscyplinowania uczniów są pozbawione sensu, bo po większości to spływa, na zasadzie "a co mi zrobisz?".

Punkt drugi to szkoła, która demoralizuje od samego początku. I sama stworzyła mechanizmy produkcji idiotów, które teraz próbuje zwalczyć, tworząc jeszcze większą górę idiotyzmów. Zastępstwo w klasie drugiej wyglądało tak, że narzeczona próbowała prowadzić lekcję, dzieci nie miały najmniejszej ochoty jej słuchać. Na pytanie do dwójki co robią, odpowiedziały pogodnie "lepimy plastelinę!" i były szczerze zdziwione, że na lekcji powinno się słuchać co mówi nauczyciel. I tak jest w klasach 1-3, zero jakiegokolwiek rygoru. Potem wyłażą z nich klasy czwarte, które są wielce zdziwione że na lekcjach należy pracować, a nie wrzeszczeć, biegać i ogólnie bawić się. Jedyna normalna klasa, która potrafi skupić się i pracować to obecna klasa szósta - ponieważ już od 1-3 uczyła ich nauczycielka wymagająca pracy. Teraz klasy uczą "muminki" jak je nazwaliśmy. Słodkie, miłe i głupsze od tych dzieci. Nie wymagają od dziecka nic, totalnie bezstresowe lekcje.

Do tego nauczyciel musi wypełniać pierdyliard papierków. Ponad połowa czasu pracy nauczyciela, to papierki. Pisanie bzdurnych konspektów z których nic nie wynika, liczenie statystyk i inne. Czas na faktycznie przygotowanie ciekawej lekcji jest minimalny.

Nie podejmuję się generalizować, że tak jest w każdej szkole. Z wypowiedzi koleżanek narzeczonej wynika jednak, że w wielu.

03.03.2011
16:17
80

XineX [ 56 ] - Professor Chaos!

Karrde: Też mam opinię! :D Przydaje się, bo ma się łatwiejsze dyktanda, dłuższy czas na egzaminie i można robić więcej błędów! :D

Go now, my minions. Go and take this foolish mortal down!
03.03.2011
16:20
81

MacioraMZ [ 43 ] - Generał

Za kilka-kilkanaście lat będziemy mieć olbrzymi problem, aby znaleźć wykształconych ludzi. Pytanie, co zrobić, żeby odwrócić ten przerażający trend.

Jestem uczniem prywatnego liceum, mogłoby się wydawać, że stwarza to warunki do kształcenia na odpowiednio wysokim poziomie, ale jest zgoła inaczej - poziom nauczania w szkole prywatnej też nie jest najlepszy, ba, niejednokrotnie jest niższy niż w szkołach państwowych. Szczególną uwagę zwracam na pobłażliwość nauczycieli i nepotyzm, który też jest w mojej obecnej szkole czymś negatywnym, co wpływa na ogólny odbiór szkoły.

03.03.2011
16:23
82

smuggler [ 97 ] - Legend

Bo tu inny mechanizm obowiazuje - jak bedzie "ostro" to uciekna do bezstresowych szkol, a z nimi pieniadze, wiec... NO STRESS, folks! Kto chce mature?

Coz, sa takie licea (nie tylko prywatne), gdzie wiadomo, ze czeka tam ucznia "krew, pot i lzy" i to nie dlatego ,ze dostal wp... od dresa z wyzszej klasy, bo nie chcial "na kreske" sie dorzucic dla ziomala, tylko dlatego ze nauczyciele WYMAGAJA i nie ma przebacz. I ida tam ci, ktorzy wiedza czego chca od zycia i ile to ich bedzie kosztowac. W nich nadzieja.

03.03.2011
16:27
83

Qverty™ [ -2 ] - Legend

Nie trzeba daleko szukać:

http://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=11117230&N=1

Po wejściu w wątek i przeczytaniu pierwszego posta zatkało mnie...Ale cóż...Komputeryzacja, lepiej pograć w zajebistom gre z fajnom grafikom niż przeczytać książke...to przecież dla frajerów i kujonów.

03.03.2011
16:33
84

Katane [ 147 ] - Useful_Idiot_

Ale sie uczepiliscie tych lektur. Przeczytalem przez cale liceum 1 lekture i nie czuje sie przez to ubozszym czlowiekiem. Od Mickiewiczow, Prusow i Orzeszkowych wolalem Vonneguta i Hellera.

03.03.2011
16:34
85

Grrruby300 [ -2 ] - Pretorianin

Dziwicie sie ze uczniowie glupieja. Niech ktorys z 30-latkow przyjdzie do dzisiejszego gimnazjum i niech chodzi do niej przez caly rok szkolny. Napewno bedzie taki ktos wiedzial dlaczego tak jest.

03.03.2011
16:38
86

smuggler [ 97 ] - Legend

Uczniowe glupieja bo obracaja sie wsrod debili, a debile tam sie biora stad, ze uczniowe glupieja.... ;]

"Pieklo jest w nas" mister.

Sam tu jako 13 -latek sie pytasz o fajki, tabake i jakies lekkie prochy bodaj. Kto cie zmusza do ich uzywania? A? Nauczyciel? Presja rodzicow? Kosciola? Po prostu chcesz byc ROWNY wiec ROWNASZ do debila, sam sie debilac. I tyle. A jakos nie pamietam zebys poprosil "doradzcie mi jakas WARTOSCIOWA ksiazke do przeczytania" czy "chcialbym poprawic swoj angielski, co doradzicie", nie?

03.03.2011
16:41
87

Gastovski [ 57 ] - Generał

Qverty™ - Az nie moglem wytrzymac i musialem cos napisac temu smarkowi.

Na szczescie istnieje cos takiego jak dobor naturalny w naszym swiecie - slabsze jednostki odpadaja z gry. Tak tez bedzie z ta cala masa dzieciakow, od ktorych nikt nigdy nic nie wymagal, jak juz sie stana dorosle. Dostana od madrzejszych po tylku i albo sie wezma do roboty, albo pojda na odstrzal i do piachu. Tylko najsilniejsi przetrwaja. Tak bylo przez miliony lat i dlatego homo sapiens do dzisiaj zyje, a reszta naszych krewnych gryzie piach.

03.03.2011
16:53
88

smuggler [ 97 ] - Legend

Taka selekcja sie sprawdza wsrod wilkow, a wsrod homo sapiens doprowadza do tego, ze przezywaja glownie bezwgledne szuje. To nie moje slowa, ale sie pod nimi podpisuje.

Zmodyfikowalbym wiec - wiekszosc kretynow pojdzie na zasilki i do prac typu "za 1000 zl na reke" i bedzie glosowac na tych, ktorzy im powiedza, ze to wszystko wina Zydow/masonow/liberalow, i juz ONI (jak ich wybiora) sprawia, ze ten niesprawiedliwy los sie odmieni, ze beda bogaci, a te "jentelegenty" srodze pokarane i pozbawione skradzionego im majatku.

A ze mowiacy te brednie beda po Oxfordzie czy chicby UJ... coz, sa madrzy, wiedza co glupim powiedziec, zeby zdobyc ich poparcie. I beda sobie zyc jak paczki w masle walczac o dobro owych debili. :)

03.03.2011
17:11
89

mefek [ 83 ] - Senator

Gastovski -> Za te kilkanaście lat to tych idiotów będzie przytłaczająca większość a pojedyncze, inteligentne jednostki nie będą mogły przetrwać chyba że przyrównają do debili.

03.03.2011
17:12
90

bartek [ 9 ] - Legend

Faolan, pytanie brzmi czy to mój problem, czy może ktoś przede mną zaczął generalizować uderzając w znaczną część społeczeństwa bazując na reportażach TVN Uwaga! ? Odpowiedz sobie sam, ale już post pod Tobą widzę Molzeya, który podsumował pięknie całą społeczność gimbusowską.

Co do uczelni to wymieniłem 2 z Europy, 1 z USA.

Jakoś nie jestem przekonany, żeby smuggler (wszechwiedzący miażdżyciel moich mizernych argumentów) miał rację co do tego, że takie (blade!) pojęcie o stanie intelektualnym naszych uczniów nie pochodziło z mediów. Chyba, że Molzey jest dyrektorem gimnazjum czy innym woźnym.

Dla mnie jest idealnym, jaskrawym przykładem osoby, która robi taki a nie inny PR. A są ich miliony. To raczej nie pomaga, tym bardziej, że z takiego pustego pieprzenia absolutnie nic nie wynika.

$ebs Master, ostatnie lata kryzysu ekonomicznego i znacznego napływu ludności z Polski wiele zmieniły w takich krajach jak Holandia, Wielka Brytania itd., niemniej jednak nie da się ukryć, że nie jest źle. Szczególnie jeśli ktoś aplikuje o pracę w jakiejś porządnej branży a nie na fizolskie stanowisko, bo tam pojechały masy bydła, to fakt.

Jeszcze wracając do inteligencji i postu Molzeya [74], pragnę skromnie zauważyć, że inteligencja to m.in. właśnie (uwaga, będzie gówniana Wikipedia, odkurzcie stare tomiska i sprawdźcie w encyklopediach pisanych jeśli chcecie): umysłowa zdolność do postrzegania, analizy i optymalnej (lub zbliżonej do optymalnej) adaptacji do zmian otoczenia.

Smuggler, tak, z Attylą przesadziłem, na taki tytuł trzeba sobie zasłużyć ;) O Panu Tadeuszu wspomniałem celowo, ale jak widać i Ciebie ironia się nie ima (a teraz będziemy się walić wzajemnie po jajach mieczem obusiecznym).

Do rozbicia moich argumentów to Ci daleko jak stąd do księżyca. Pozwól, że skończę tą jałową wymianę postów wypunktowaniem Ci Twoich fantazji.

Wychowanie dziecka to sprawa rodziców. NIEMAL wyłączna. Szkoła i nauczyciele, tak samo jak media i cała reszta mają na charakter człeka wpływ znacznie mniejszy, bardzo ładnie ujął to Karrde.

Nie wiem czy czasami czytasz co piszesz, ale życzę Ci, żebyś nigdy nie musiał wychowywać dzieci, bo Twoje teorie są porażające. Spytaj jakiegokolwiek psychologa dziecięcego kto i w jakim stopniu kształtuje umysł młodego człowieka. Także krzyżyk na drogę z Twoim podejściem. Chociaż rozumiem chęć kurczowego trzymania się tej teorii - przecież łatwiej zwalać na szkołę. Jakbyśmy zrzucali winę na rodziców, to by się okazało, że to te orły przeszłości generują tych wszystkich idiotów, bo 4-latek zamiast lepić z matką z plasteliny nap$dala 24 na dobę Cartoon Network (a matka w tym czasie np$dala w pracy od świtu do nocy) i Tekkena.

Także mit (przysłowie australijskiego rolnika mądrością narodów?): mozesz zaciagnac krowe nad strumien, ale nie mozesz zmusic by sie z niego napila można wsadzić w buty.

Dalej, uważasz, że nieuctwo staje się cnotą, że ludzie są dumni z tego, że nic nie wiedzą. Skąd to wytrzasnąłeś? Zgaduję - z jakiegoś programu w (M)TV? Ile osób się CHWALI, że są idiotami? GDZIE? smuggler, obudź się O.o

Inteligencja - mógłbyś sprecyzować CO przez nią rozumiesz? Czym jest INTELIGENCJA? A czym jest mądrość? Czym się różni wg Ciebie człowiek mądry od idioty? Bo cały czas odnoszę nieodparte, pewnie mylne wrażenie wynikające z niewykształconej umiejętności czytania ze zrozumieniem, że dla Ciebie ktoś kto nie czyta książek (co jest urwa ROZRYWKĄ) jest głupi.

Ogólne założenie pikowania średniego poziomu nauczania jest prawdziwe, ale to kwestia nie tylko zidiocenia a mocnego spłycenia poziomu nauczania. Spłycenia jak najbardziej potrzebnego, bo powtarzam ponowie, że do tej pory uczymy w sposób gówniany i często gówna. Kiedyś było jeszcze gorzej.

Wydaje mi się, że postęp Cię przerasta, tak jak 90-letnia babcia NIE musi umieć obsłużyć komputera, tak człowiek z przyszłości NIE będzie musiał wiedzieć JAK "obsłużyć" encyklopedię. Z tą różnicą, że jak będzie musiał, to drogą dedukcji jakoś da radę, natomiast babcia niekoniecznie. Nadal nie rozumiem w jaki sposób człowiek korzystający z papierowej encyklopedii jest lepszy od tego, który używa nawet i Wikipedii? To jakiś żart?

Do zobaczenia za 30 lat, w kraju idiotów, na pewno będzie strasznie. Kwestią otwartą pozostaje to, czy idiotami zostanie obecna młodzież, czy ludzie w średnim wieku, którzy całe życie płacili składki a zostaną z niczym i kredytami do spłacenia :>

03.03.2011
17:13
91

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

Setny wątek o tym samym. Za naszych czasów to piwo było smaczniejsze, kobiety piękniejsze, młodzież mądrzejsza a dni jaśniejsze.

Było już z... milion razy ; )?

A najlepsze jest to że jak zwykle wszyscy się o to kłócą : )

Mnie tam bardziej przeraża że teraz już ludzie mający 20 lat uważają że to "teraźniejsze pokolenie" jest głupsze - no, no, toż to przecież już tyle czasu minęło ze ho ho ; )

bartek - Podziwiam że masz chęci ciągnąć temat : )

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
03.03.2011
17:15
92

deTorquemada [ 137 ] - I Worship His Shadow

Idiotami łatwiej sterować i manipulować.

Komunizm starał się ludzi kontrolować, nie dając im jednak nic w zamian i wszystko zabierając.

Demokracja natomiast daje dostęp do wszystkiego, otwiera szerokie możliwości i kontrola wychodzi o wiele lepiej ;]

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów. - Stanisław Lem
03.03.2011
17:16
93

bartek [ 9 ] - Legend

Dycu, już nie mam, jakbym był wierzący to padłbym teraz na kolana prosząc Boga o to, żebym za 20 lat nie miał takiej zwichrowanej wizji ludzkości.

03.03.2011
17:24
94

pooh_5 [ 94 ] - Czyste Rączki

Dalej, uważasz, że nieuctwo staje się cnotą, że ludzie są dumni z tego, że nic nie wiedzą. Skąd to wytrzasnąłeś? Zgaduję - z jakiegoś programu w (M)TV? Ile osób się CHWALI, że są idiotami? GDZIE? smuggler, obudź się O.o

Warto też dodać, że osoba "głupia" zazwyczaj z własnej głupoty nie zdaje sobie sprawy, przez co ciężko jest się tym chwalić :)

Haha! I threw that shit before I walked in the room!
03.03.2011
17:35
95

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

Ale sie uczepiliscie tych lektur. Przeczytalem przez cale liceum 1 lekture i nie czuje sie przez to ubozszym czlowiekiem. Od Mickiewiczow, Prusow i Orzeszkowych wolalem Vonneguta i Hellera.

to musisz koniecznie nadrobic 'dziady', 'jadro ciemnosci' i 'szewcow' :>

ale co prawda to prawda - nienawidzilem czytac lektur i nie widze w tym nic zlego - pod warunkiem, ze zamiast nich czyta sie cos innego

tak swoja droga, smuggler, to dalbys sobie na wstrzymanie z ferowaniem wyrokow dotyczacych czyjejs inteligencji, skoro sam nie potrafisz zalapac tekstu : - )

1>>>Najwyrazniej w twoim wypadku odwalili fuche.

Hym?

>>>No wlasnie, hym. Ironia i sarkazm tez sa juz za trudne.

zeby potem:

2. Mój kolega mając 17 lat wcale nie uczestniczył w lądowaniu Spirita i Opportunity, Czajka wcale nie był Top Coderem, UW wcale nie był najlepszą uczelnią na świecie wg niektórych kryteriów, a Polaków prawie nie ma na Oxfordzie, Cambridge i Harvardzie (na pierwszym znam 3).

>>>He?

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
03.03.2011
17:42
96

smuggler [ 97 ] - Legend

Smuggler, tak, z Attylą przesadziłem, na taki tytuł trzeba sobie zasłużyć ;) O Panu Tadeuszu wspomniałem celowo, ale jak widać i Ciebie ironia się nie ima (a teraz będziemy się walić wzajemnie po jajach mieczem obusiecznym).

>>>Ima ima ale wiesz, musi miec moc, ja sie Karmi nie upijam

Do rozbicia moich argumentów to Ci daleko jak stąd do księżyca.

>>>Czyli ile? :D

Pozwól, że skończę tą jałową wymianę postów wypunktowaniem Ci Twoich fantazji.

>>>Zaczerwienilbys sie, gdybys je poznal...

Wychowanie dziecka to sprawa rodziców. NIEMAL wyłączna. Szkoła i nauczyciele, tak samo jak media i cała reszta mają na charakter człeka wpływ znacznie mniejszy, bardzo ładnie ujął to Karrde.

>>> No ale co to ma do tego, ze ludzie coraz glupsi? Dzieciak w szkole stara sie byc "rowny" i jest to rownanie w dol, bo ktos (czy wiesz kto) powiedzial dawn otemu, ze zly pieniadz wypiera lepszy.

Nie wiem czy czasami czytasz co piszesz,

>>>Nigdy. :D

Chociaż rozumiem chęć kurczowego trzymania się tej teorii - przecież łatwiej zwalać na szkołę.

>>>A gdzie ja powiedzialem, ze rodzice cacy, a wszystkiemu winna szkola? Stary, bardzo prosto sie obala moje argumenty, ktorych nigdy nie wyglaszalem, przyznaje. :)

Jakbyśmy zrzucali winę na rodziców, to by się okazało, że to te orły przeszłości generują tych wszystkich idiotów, bo 4-latek zamiast lepić z matką z plasteliny nap$dala 24 na dobę Cartoon Network (a matka w tym czasie np$dala w pracy od świtu do nocy) i Tekkena.

>>>Jak najbardziej tez.

Także mit (przysłowie australijskiego rolnika mądrością narodów?): mozesz zaciagnac krowe nad strumien, ale nie mozesz zmusic by sie z niego napila można wsadzić w buty.

>>>Przyslowia sa ponoc madroscia narodow - jest takie przyslowie. :) Ale naturalnie miazdzacej sile kontargumentu, ze cos sobie moge wsadzic w buty (BO TAK!) nijak odeprzec nie moge. :) Bo przeciez nie powiem, zebys taka riposte wsadzil sobie troszke wyzej, zbyt trywialne.

Dalej, uważasz, że nieuctwo staje się cnotą, że ludzie są dumni z tego, że nic nie wiedzą. Skąd to wytrzasnąłeś? Zgaduję - z jakiegoś programu w (M)TV?

>>>No tak, z tego czerpie swe madrosci wszystkie. Masz mnie.

Ile osób się CHWALI, że są idiotami? GDZIE? smuggler, obudź się O.o

>>> Otoz nikt nie powie, ze jest idiota. To oczywiste. Kuzden jest MUNDRY jak... Ale to, ze w zyciu nie przeczytal zadnej ksiazki, a prosze, jest w III klasie gimnazjum - o, to juz dowod INTELIGENCJI przeciez, mistrzowskiego wykorzystania sprytu i dostosowania sie do okolicznosci. Prawda? Tym sie czlowiek chetnie chwali na imprezach, prawda?

Inteligencja - mógłbyś sprecyzować CO przez nią rozumiesz? Czym jest INTELIGENCJA?

>>>A jaki jest sens zycia? Czym jest czas? No stary, doceniam twoja wiare we mnie, ale bez przesady, nie jestem wybitnym filozofem, by znac proste odpowiedzi na takie pytania. Ale moge podac link do definicji w wikipedii, wystarczy? :)

A czym jest mądrość? Czym się różni wg Ciebie człowiek mądry od idioty?

>>>Jak mowia Francuzi "kobieta od mezczyzyny rozni sie tylko drobnostka. Wypijmy za te drobnostke".

Bo cały czas odnoszę nieodparte, pewnie mylne wrażenie wynikające z niewykształconej umiejętności czytania ze zrozumieniem, że dla Ciebie ktoś kto nie czyta książek (co jest urwa ROZRYWKĄ) jest głupi.

>>>Nie jest glupi, bo jest cos takiego jak spryt, czy chocby zyciowa madrosc, ktorej mozna nabrac nie majac wyksztalcenia. Ale uwazam, ze ktos kto nic nie czyta jest inelektualnie PLYTKI. Czaisz subtelna roznice?


Ogólne założenie pikowania średniego poziomu nauczania jest prawdziwe,

>>>No to mamy consensus. O tym przeciez caly czas mowie. Przyznam, ze rozbicie w puch moich "fantazji" poprzez przyznanie mi racji w zasadniczej kwestii dyskusji jest niezla figura retoryczna. :)

ale to kwestia nie tylko zidiocenia a mocnego spłycenia poziomu nauczania. Spłycenia jak najbardziej potrzebnego, bo powtarzam ponowie, że do tej pory uczymy w sposób gówniany i często gówna. Kiedyś było jeszcze gorze
j.

>>>W tym zdaniu jest jakis blad logiczny, bo jesli wczesniej bylo gorzej, to jak teraz moze byc gorzej niz bylo, skoro BYLO juz gorzej. :P

Wydaje mi się, że postęp Cię przerasta, tak jak 90-letnia babcia NIE musi umieć obsłużyć komputera, tak człowiek z przyszłości NIE będzie musiał wiedzieć JAK "obsłużyć" encyklopedię.

>>>Podobnie jak XIII wieczny wiesniak. Do niczego mu to nie bedzie potrzebne - madrzy beda myslec za niego.

Z tą różnicą, że jak będzie musiał, to drogą dedukcji jakoś da radę,

>>>No tak. "Nie byc wiecej prad, wiec ja umrzec z gloda". I to bedzie prawdziwa dedukcja.

Nadal nie rozumiem w jaki sposób człowiek korzystający z papierowej encyklopedii jest lepszy od tego, który używa nawet i Wikipedii? To jakiś żart?

>>>Bo nie rozumiesz, ze ja NIE pisze, iz uzywanie "papieru" jest lepsze niz Wikipedii, a tylko tyle, ze kiedys czlowiek sie uczyl korzystac z ROZNYCH zrodel i samodzielnie kojarzyc fakty, a teraz umie tylko odpalic wyszukiwarke i wpisac "czym jest...".

Trywializujac - kiedys czlowiek umial przemnozyc na papierze, w pamieci, uzyc liczydel (wbrew pozorom to nie jest proste), itd. Dzis potrafi wyciagnac komorke i odpalic kalkulator. Co bedzie jak skoncza sie kiedys baterie/prad? Sam powiedz - dasz rade w pamieci pomnozyc 15x23, zeby np. umiec powiedziec ile sztuk np. kafelkow potrzebujesz? Bedziesz umial w praktyce wyliczyc ile kafelkow o takich wymiarach potrzebujesz by pokryc 5,24 m2 sciany w lazience (no i zeby obliczyc ile potrzebujesz owych metrow, uwzgledniajac prostopadloscienna obudowe zlewu? Na tym wlasnie polega madrosc, by umiec wykorzystac posiadana wiedze do celow praktycznych. Tymczasem moge sie zalozyc, ze sporo aktualnych gimnazjalistow padnie na 7x8 odjac 5 i podzielic przez 2. Znaja wzory na pole kwadratow itd. ale nie skoajrza, ze w ten sposob moga obliczyc powierzchnie sciany w lazience itd. itp. I tu jest bol.

O literaturze nawet wole nie mowic, bo juz mi szkoda czasu - znajomosc PT przeciez do niczego niepotrzebna.

Do zobaczenia za 30 lat, w kraju idiotów, na pewno będzie strasznie.

>>>Moze nie dotrwam.


Kwestią otwartą pozostaje to, czy idiotami zostanie obecna młodzież, czy ludzie w średnim wieku, którzy całe życie płacili składki a zostaną z niczym i kredytami do spłacenia :>

>>>Ales dosral. Pomysl raczej jakim bedziesz idiota, jak nie dostaniesz kredytu, pracy i nikt ci nie zagwarantuje zadnej emerytury poza tym, co sam odlozyles,a g... odlozyles z braku pracy. Dodam, ze moj fundusz emerytalny (prywatny) ma sie niezle, a posiadane oszczednosci przewyzszaja poziom zadluzenia. (Proste pytanie: dlaczego wiec nie splace zadluzenia. Potrafisz wyjasnic? Dodam dla ulatwienia, ze mam kredyt we frankach, a jakze). Akurat moja przyszlosc nie wyglada najgorzej. :]

Dycu - wiadomo. I swiat jakos mimo tego trwa. W tym nadzieja. :)

03.03.2011
17:47
97

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

Tymczasem moge sie zalozyc, ze sporo aktualnych gimnazjalistow padnie na 7x8 odjac 5 i podzielic przez 2.

Jezusie, Smuggler, na jakim Ty świecie żyjesz? Przecież po czymś takim teorie że wiedzę o gimnazjalistach bierzesz z MTV i Uwagi! same się nasuwają na myśl :D

Sam powiedz - dasz rade w pamieci pomnozyc 15x23, zeby np. umiec powiedziec ile sztuk np. kafelkow potrzebujesz?

A to nawet lepsze, wkuwanie tabliczki mnożenia to jest to czego potrzeba tej głupiej młodzieży!

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
03.03.2011
17:51
98

smuggler [ 97 ] - Legend

No tak, wkuwac ze taka literka "B" odpowiada dzwiekowi jaki wydaje owca tez nie trzeba.
W razie czego przeciez sa syntezatory glosu, moga tekst z wikipedii odczytac. Po co marnowac czas i zasmiecac pamiec takimi bzdetami.

Po co tabliczka mnozenia, kalkulator jest dany od Boga na zawsze. :)

Rozumiem, ze czujesz sie dotkniety na honorze gimnazjalisty ale prosze - przeprowadz moj tekst wsrid 10 kumpli i uczciwie podaj wyniki, naprawde jestem ciekaw. Tylko przypilnuj, zeby nie uzyli kalkulatora w komorce.

03.03.2011
17:52
99

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

Po co tabliczka mnozenia, kalkulator jest dany od Boga na zawsze. :)

Tu nie potrzebny kalkulator, wystarczy kartka i długopis, pomnożenie tego pisemnie zajmie max. minutę, po co to liczyć w pamięci?

Rozumiem, ze czujesz sie dotkniety na honorze gimnazjalisty ale prosze - przeprowadz moj tekst wsrid 10 kumpli i uczciwie podaj wyniki, naprawde jestem ciekaw.

Będzie dość ciężko, bo nie koleguję się z ludźmi którzy nie umieją takich rzeczy, a idiotów po prostu ignoruję, więc z testu nici.

ja nie wiem do jakiej szkoly ty chodzisz, ale u mnie tabliczka mnozenia to byla jedna z najbardziej podstawowych rzeczy w szkole, cos co po prostu MUSI SIE znac na pamiec

Jak uważasz, myślę że liczby wielkości 15x23 to nie jest coś co trzeba znać na pamięć.

bo nie zawsze masz pod reka kartke i dlugopis..?

Kalkulatora nie ma, kartki i długopisu nie ma, no kurde, nic nie ma ;o No to i tak można to sobie rozbić na 10x23 + 5x23 i nawet Ci mniej inteligentni powinni sobie poradzić.

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
03.03.2011
17:53
100

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

A to nawet lepsze, wkuwanie tabliczki mnożenia to jest to czego potrzeba tej głupiej młodzieży!

: |

ja nie wiem do jakiej szkoly ty chodzisz, ale u mnie tabliczka mnozenia to byla jedna z najbardziej podstawowych rzeczy w szkole, cos co po prostu MUSI SIE znac na pamiec

Tu nie potrzebny kalkulator, wystarczy kartka i długopis, pomnożenie tego pisemnie zajmie max. minutę, po co to liczyć w pamięci?

bo nie zawsze masz pod reka kartke i dlugopis..?

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
03.03.2011
17:56
101

smuggler [ 97 ] - Legend

Aha, to kartke papieru i dlugopis Bog dal wam na zawsze i wszedzie?

Pamiec jak biceps - trza cwiczyc zeby odpowiednio dzialal. A sa sytuacje, ze trzeba szybko podejmowac decyzje... nieraz ostateczne. I wtedy np. szybkie policzenie czy np. piec osob nie wazy NIECO za duzo niz wytrzymalosc liny MOZE miec znaczenie. A wiszac na tej linie mozesz miec problemy z kartka, dlugopisem a nawet komorka. :P

03.03.2011
18:02
102

smuggler [ 97 ] - Legend

Będzie dość ciężko, bo nie koleguję się z ludźmi którzy nie umieją takich rzeczy, a idiotów po prostu ignoruję, więc z testu nici.

>>>Tak? No to sprawdz. Czego sie boisz?

No to i tak można to sobie rozbić na 10x23 + 5x23 i nawet Ci mniej inteligentni powinni sobie poradzić.

>>>No widzisz, ty myslisz. :) Ale moge sie zalozyc, ze sporo osob na to nie wpadnie za Chiny. A 17x18? W liceum mielismy matematyczke Bardzo Starej Daty, ktora uwazala, ze 9x9 to sie zna w podstawowce, w liceum trzeba znac do 20x20. Wkurzalo nas to ale przyznam, ze to niezle cwiczenie pamieci jednak bylo.

03.03.2011
18:03
103

wysiak [ 63 ] - da zmiana b

"Sam powiedz - dasz rade w pamieci pomnozyc 15x23, zeby np. umiec powiedziec ile sztuk np. kafelkow potrzebujesz?"
345, przed chwila pomnozylem w pamieci, zajelo mi to jakies moze 10 sekund. Metoda 10*20 + 5*20 + 3*15. Tabliczki mnozenia nigdy sie nie nauczylem, w szkole (ktora skonczylem wiele lat temu) tym bardziej. Nienawidzilem zapamietywania bzdurnych informacji, ktore do dzisiaj jak widac kroluja w szkolach. Jestem widac debilem, ale z tego wynika, ze i 20 lat temu debile istnialy.

'UP Masz na to dowód? To nigdy nie było moje konto' - by freak_man
"Slub nie jest ani dla mnie ani dla mojej przyszlej zony a dla Obu Babci" - by MiniWm
03.03.2011
18:05
104

smuggler [ 97 ] - Legend

Skoro mnozysz w pamieci to znasz tabliczke mnozenia :] Problemem byloby gdybys spasowal przy 3x15 dla przykladu.

Dodajmy, ze sam z matematyki nigdy orlem (delikatnie ujmujac) nie bylem i do dzisiaj mam podejrzenie ze tanges i cotanges to prawie to samo, tylko inaczej pisane, a sinusa i cosinusa nienawidzilem z calego serca, zas polecenie "oblicz dziedzine funkcji xxxxx w przedziale" doprowadzalo mnie do szalenstwa :)

Ale negowac pozytki z tabliczki mnozenia..............

03.03.2011
18:06
105

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

>>>Tak? No to sprawdz. Czego sie boisz?

Eee, niczego? Nie rozumiem, już teraz mogę Ci powiedzieć że kilka osób z tych 10 by to przerosło, ale o czym to świadczy? Są idioci i są inteligentni, ale to nie znaczy że trzeba bić na alarm i płakać nad tym jaka młodzież jest beznadziejna i głupia, a kiedyś to sami geniusze po świecie chodzili. Po prostu nie lubię tego strasznego jęczenia że teraz, panie, to sami idioci i kosze zakładają nauczycielom na głowę, a i pieprzą się w łazienkach. Bo prawda jest taka że ludzi którzy jednak mają coś więcej w głowie też jest dość sporo, a to że to debili pokazuje się w TV i w necie? Cóż, to inna rzecz.

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
03.03.2011
18:07
106

micmur13 [ 16 ] - Generał

Autorze tematu - czy jesteś gejem?

03.03.2011
18:09
107

wysiak [ 63 ] - da zmiana b

Ale ja LICZE w pamieci, nie wyciagam zapamietanych wynikow konkretnych dzialan, tylko wlasnie mnoze:) Oczywiscie przez lata takiego cwiczenia troche podstawowych wynikow sie utrwala, ale roznica miedzy tym, a tabliczka mnozenia, jednak jest - zreszta 3*15 tez podstawowa tabliczka (do 10*10) nie obejmuje, i opierajac sie na niej trzebaby rozbic:P

'UP Masz na to dowód? To nigdy nie było moje konto' - by freak_man
"Slub nie jest ani dla mnie ani dla mojej przyszlej zony a dla Obu Babci" - by MiniWm
03.03.2011
18:14
108

smuggler [ 97 ] - Legend

To troszke jak zdziwienie pana Jourdain, ze mowi proza. Od urodzenia. :)

03.03.2011
18:27
109

Lukas172_Nomad_ [ 25 ] - Legend

bartek +1, Smuggler -100

03.03.2011
18:31
110

mich83 [ 79 ] - Konsul

Bardzo dobry temat. Niewiem jak w lepszych szkołach ale w tych mniej renomowanych człowiek starający sie czegos nauczyc jest traktowany jak alien. Szkoły zawodowe to przechowalnia mięsa. Ludzie przychodza tam zeby zapalic zioła posmiac sie z tych którym zalezy itp. Takze szczerze odradzam kazdemu kto ma chodz minimalne aspiracje. Co do techników jest juz lepiej jednak cały czas głupota jest fajna , zniewazanie nauczycieli ok ( sami sobie na to pozwalają ).

W lepszych szkołach madrzejszy człowiek jest traktowany wporzadku w gorszych niestety trzeba miec czasem twardą pieść bo to sie bardziej liczy :-)

Michał
03.03.2011
18:37
111

K4B4N0s [ 43 ] - Filthy One

Nie trzeba patrzeć daleko... Dziś dowiedziałem się w Kawie Czy Herbacie, że Australia to wyspa(no jakby nie patrzeć na leży na wodzie, ale jednak trochę szacunku... :P), a z kolei w gazecie Echo Miasta w artykule o Europejskiej Stolicy Kultury przeczytałem, że stolicą Szkocji jest Glasgow, a Walii - Cork(na marginesie, leżące w Irlandii :)).

K4B4N0$,
"The fastest sausage I've ever seen"
03.03.2011
18:43
112

bartek [ 9 ] - Legend

Bullzeye_NEO, nie odbieraj smugglerowi zabawy, moje "Hm?" nie oznaczało niezrozumienia a raczej pytanie "do czego piejesz kogucie?".

smuggler, kogucie ;)

W szkołach od jakichś 10-20 (a może dłużej?) lat funkcjonuje tabliczka mnożenia 10x10. Rycie jej na blachę zaczyna się na początku podstawówki i kończy jakoś w 4-5 klasie, przy czym dalej uczy się dużo trudniejszego dzielenia (pisemnie) oraz mnożenia (też pisemnie). Można uczyć dzieci tabliczki mnożenia 20x20, ale wtedy podniosłyby się głosy dlaczego nie 30x30? Albo 40x40? Przy czym podkreślam, że wysiu ma rację, wbijanie tabliczki na blaszkę to głupota, wystarczy umieć mnożyć.

Prawda jest taka, że nie każdy dzieciak w gimnazjum Ci obleci 15x23 W PAMIĘCI (obawiam się, że większość dorosłych też nie a jeśli już to po długim namyśle ;/). Mimo, że da się to zrobić przy użyciu podstawowych działań, to po pierwsze nikt w szkole tego nie wymaga, po drugie - jak (i o ile) się człowiek wyrobi "matematycznie" to takie rzeczy same przyjdą. Są ważniejsze i trudniejsze rzeczy do nauczenia w tym wieku (choćby słynne ułomki ;)). Jeśli wymagasz mnożenia liczb dwucyfrowych od nastolatków, to na tej samej zasadzie mogę spytać dowolnego człeka z licencjatem, czy jak będzie miał 6221 metrów chodnika o szerokości 13,65 metra to da radę wyliczyć w głowie ile potrzeba płytek 20x20cm na wyłożenie tego? Też banalne, też prościutkie obliczenia, ale 99,99% ludzi polegnie. Tych z "prawdziwych uczelni" sprzed 30 lat TEŻ.

Mnie matmy uczyła kosa usadzająca 250 osób rocznie (szkoła 1500) i mimo, że materiał przy tym starym to wielkie gówno to już 50% rzeczy które były bym nie zrobił. Dodam, że z niektórymi zadaniami mój tata (też po technikum) miał spore problemy, ale takie uroki uczenia "na pamięć" i pod sprawdziany a nie zrozumienie.

I masz piosenkę z dedykacją, żeby Ci się młodzież NIE kojarzyła z Rysiem Peją:

http://www.youtube.com/watch?v=gSfJB0RNlZM (ten artysta ma 11 mln. odtworzeń wobec 1,5 mln. Pei na Laście)

Wdech, wydech, relaks, po co się tak spinać o pierdoły. Ty uważasz, że młodzież jest coraz głupsza. Nawet nie powiem, że jesteś w błędzie, ale wiem, że MOCNO przesadzasz i koloryzujesz.

I tyle.

Peace i sorry, że nie odpowiadam bezpośrednio na Twoje riposty od pewnego czasu, ale nie mam już mocy (na WF-ie zawsze stałem pod ścianą i teraz szybko się męczę od klepania w klawiaturę ;)).

A jak będziesz miał dzieciaka, to go wychowuj i nie licz na szkołę, jak będzie miał łeb na karku (i Ty też), to w dół nie będzie równał. Masz to jak w banku.

03.03.2011
18:50
113

bartek [ 9 ] - Legend

Albo nie, co będę mulił, tego teraz słucha młodzież* (tak, uogólniam):

http://www.youtube.com/watch?v=oYx0wEM0aKo&feature=related (30 mln. vs 1 mln. Rycha)

Naprawdę aż tak źle?

*ta elo młodzież, bo do tej od Floydów i NIN-a na pewno nic nie masz, jasne, są Ryśki, Firmy i inne gówna, ale z tego prawie zawsze się szybko wyrasta

03.03.2011
18:51
114

koosa [ 71 ] - Senator

W moim otoczeniu jeszcze nie jest tak źle, ale czytając czasem różnej maści komentarze na necie po prostu nie dowierzam, że ludzie mogą być takimi idiotami. Przepraszam za dosadność :)

03.03.2011
19:51
115

smalczyk [ 30 ] - Senator

Skoro powoli zwijacie manele to wsadzę jeszcze kij w mrowisko :)

Zgadzam się ze smugglerem, że i z moich obserwacji wynika, ze mlodzież staje się coraz glupsza i bardziej prostacka - ale jest tak dlatego, że coraz gorzej owa mlodzież wychowują i przygotowuja do życia w społeczeństwie rodzice.

Fight on!

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
03.03.2011
19:52
116

ralphonsinio [ 28 ] - Centurion

Przy czym podkreślam, że wysiu ma rację, wbijanie tabliczki na blaszkę to głupota, wystarczy umieć mnożyć.

Jasne. Podstawową tabliczkę mnożenia musisz znać na pamięć. Nie da się mnożyć bez poznania tabliczki mnożenia do 10 [dlaczego do 10? nie wiem. do 9 (włącznie) trzeba znać, bo jesteśmy w systemie 10; kolejne policzysz posiadając umiejętność mnożenia pisemnego]. Inaczej każde mnożenie musiałbyś rozkładać na dodawanie, a to zajmuje dużo więcej czasu [spróbuj rozłożyć 2*3*4].

03.03.2011
22:23
117

Finthos [ 66 ] - Generał

Znowu banda zgredów się wyzłośliwia nad młodzieżą. Czy wy chłopaki macie jakieś kompleksy, że musicie pokazać wyższość nad następnym pokoleniem?

04.03.2011
01:41
118

Seba169 [ 33 ] - Konsul

No niestety muszę zgodzić się z autorem tematu oraz: Smuggler +, Bartek -
Sam gimnazjum skończyłem 4 lata temu. Kiedy do niego przyszedłem budynek jak i cała kadra i związana z tym otoczka były nowe (1- czy 2-letnie). Szkoła o niezłym poziomie, "eksperymentalna" klasa (najlepsza w szkole, nie chwaląc się :D ) której w przeciwieństwie do innych ponad 50% stanowiły osoby spoza rejonu (czyli nie ci których z urzędu przyjąć trzeba) i nie było w niej żadnych patologii. W szkole za to co jakiś czas różne wybryki się zdarzały. Teraz mój brat chodzi do tego gimnazjum. Poziom nauczania wydaje się być podobnym ale to jak wygląda budynek wewnątrz i na zewnątrz (cały pobazgrany, powyrywane płytki, poniszczony sprzęt), to co miałam okazję sam pare razy wybiórczo zobaczyć i opowieści mojego brata, NAOCZNEGO świadka niektórych zdarzeń. Wreszcie to co słyszałem od samych zainteresowanych to własnie jest skrajna głupota. Mógłbym mnożyć przykłady różnych kretyńskich zachowań.
Później liceum, jedno z lepszych we Wrocławiu, tak samo najlepsza klasa i tak samo brak jakichkolwiek problemów. W innych klasach już niekoniecznie tak różowo ale ciągle w porządku. Teraz zastanawiam się, jak pójdę tam w odwiedziny za np. 3 lata, co zastanę. Jedyna nadzieja w tym że to jednak gimnazja uznawane są za skupiska największego zła a poziom nie obniży się na tyle aby byle kto mógłby tam trafić. W przeciwnym wypadku jeśli te bandy ... (brak mi słów aby ich nazwać) urosną liczbowo w siłę to będzie bardzo źle.

Odnośnie liczenia 15*23 w pamięci. Banał którego nie trzeba znać na zawołanie. Wystarczy 10*23*1,5 i jest się w domu.
Tak samo z liczeniem tych kafelków. Jeśli ktoś patrząc się na sam przykład podda się to bardzo źle. Żeby aż 99,99% ludzi poległo też mało prawdopodobne ale zadanie jest proste i da się je policzyć dość sprawnie. Zamienić metry na centymetry, 1365 podzielić na 20 -> przesunąć przecinek i podzielić na 2; albo zauważyć że w jednym metrze mamy 5 kafelków czyli od razu pomnożyć przez 5. Tutaj nalezy się zastanowić czy ta 1/4 kafelka która wychodzi na końcu ma być za każdym razem nowa czy mozna jeden kafelek podzielić na 4. Jesli w całości liczenie pójdzie jeszcze szybciej, jesli nie to trochę wolniej. Tak samo z 622100:20 -> przesunąć przecinek i podzielić na 2 później wymnożyć wyniki 69*31105=31105*7*10-31105=2146245. Ostatnie działanie może wydawać sie zbyt trudne żeby zrobić je w pamięci ale też nie. Mnożąc tak jak pisemnie nie trzeba tutaj przenosić nic do następnych kolumn z wyjątkiem dwóch: 05*7->35 oraz 3*7->21. Podobnie z odejmowaniem, odejmując od 2177350 nie trzeba nic "pożyczać" z innych kolumn z wyjątkiem pierwszych gdzie z 50 robimy 45.

Co do tej mądrości. Wiem ile księzyców ma Mars i z kim była bitwa pod Chocimiem. Jestem wyposażony w bardziej lub mniej szczegółową wiedzę na wiele różnych tematów i uważam się za człowieka inteligentnego. Nigdy nie lubiłem natomast wykuwania czegokolwiek na pamięć, a już broń boże jakichś tekstów słowo w słowo bo było mi to najzwyczajniej zbędne. Swoją wyższość nad innymi oraz logiczne myślenie można wykazać na innym polu. Dostajesz np. na geografii zadanie żeby znaleźć w atlasie jakieś miasto, zapuszczoną dziurę na końcu świata o której nikt nigdy nie słyszał. Po czym można odróżnić osoby myślące? 3 grupy: ci którzy kompletnie nie łapią o co chodzi i siedzą czekając aż ktoś zrobi to za nich, ci którzy mają chęci i starają się szukając w atlasie i zapewne nie znajdując (bo trzebaby wyjątkowego szczęścia + spostrzegawczości) oraz ci którzy rozglądają się po klasie widząc panujący wokoło harmider po czym otwierają na końcu indeks, znajdują nazwę mieściny, otwierają na wskazanej stronie i posługując się długością oraz szerokością geograficzną dokłądnie znajdują to czego szukali. To samo tyczy się podstawowej matury z matematyki. To są banały a pod ręką lezy karta wzorów którą spokojnie można dokładnie przestudiować miesiąc przed egzaminem aby nie tracić na nim czasu i napisać na jakieś 60% conajmniej. Tymczasem maturę z matmy zdało 87% uczniów co daje ok. 47,5 tys. którzy oblali (i tak dobry wynik w porównaniu z próbną gdzie taki sam los spotkał 88tys. osób). Dodając do tego tych którzy nie przystępowali do egzaminu ponieważ utknęli gdzieś na wcześniejszym etapie edukacji w związku z czym skończyli już swoją karierę w tej dziedzine, sytuacja przedstawia się tragicznie.

04.03.2011
02:09
119

Seba169 [ 33 ] - Konsul

I jeszcze na odchodne, Ewolucja metod nauczania matematyki na przykładzie zadań egzaminacyjnych.

1962 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.

1972 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji wyniósł 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarów, oblicz zysk drwala.

1982 : (nowy program matematyki) Drwal dokonał wymiany zbioru T tarcicy na zbiór P pieniędzy. Moc zbioru P wyrażona w liczbach kardynalnych wyniosła 100, przy czym każdy z jego elementów jest wart 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktów, aby przedstawić graficznie elementy zbioru P. Zbiór kosztów produkcji zawiera 20 elementów mniej niż zbiór M. Przedstaw zbiór K jako podzbiór M i odpowiedz na pytanie : jaka jest moc zbioru Z zysku wyrażona w liczbach kardynalnych?

1992 : Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za 100 dolarów. Koszt produkcji drewna wyniósł 80 dolarów, a zysk drwala 20 dolarów. Zakreśl liczbę 20.

2002 : Ścinając stare piękne i bezcenne drzewa, ekologicznie niezorientowany drwal zarobił 20 dolarów. Co myślisz o takim sposobie na życie? W podgrupach postarajcie się przygotować teatrzyk przedstawiający, jak czują się leśne ptaszki i dzika zwierzyna.

04.03.2011
02:30
120

delstar [ 37 ] - Senator

Ta glupota to pokolenie ktore nie pamieta wojny, nie wychowywalo sie w czasach wojny i po czy nie sluchali babci, dziadka kombatanta.

Ta glupota to dzieci ktore maja dostep do wszystkiego. A wiadomo ,ze im latwiejszy dostep tym mniejsza wartosc. Dzis nie istnieje zadna wartosc. Staruchom sie powywracalo w glowach bo kiedys nie bylo nic a dzis wszystki, dzieciaki rozpieszczone w dupe nie dostali, nie maja pojecia co to szacunek, estetyka. Jednym slowem potrxzebna kolejna wojna zeby wrocilo to wszystko. Bedzie wtedy szacunek, bedzie estetyka, pieniadz bedzie mniej wazny bo zycie wazniejsze.

04.03.2011
06:49
121

Cremek [ 49 ] - Generał

Seba - przepieknie ujales przyrost debilizmu na swiecie w osi czasu :-).

Dzentelmen to czlowiek, ktory ma szacunek dla tych, ktorzy nie moga mu oddac zadnej przyslugi...
04.03.2011
07:03
122

Vader [ 122 ] - Legend

Zieeew. Ile ja się już nasluchałem.. "kiedys to była szkola, jak JA chodzilem, to byl taaaaaaaaaaaki poziom, a teraz dzieci na matematyce ucza się dodawac przez 3 klasy LO".
Żenada.

V: HS chcialbyś zabić Obamę?
HS: W wojnie sprawiedliwej, w obronie chrześcijańskich wartości - kto wie.
04.03.2011
08:12
123

smuggler [ 97 ] - Legend

bartek

ta elo młodzież, bo do tej od Floydów i NIN-a na pewno nic nie masz

>>>Stary, bylbym glupi jak napruty gimbus, gdybym ocenial kogokolwiek (inteligencje itd.) przez pryzmat jego gustow muzycznych. Naturalnie jesli ktos uwaza, ze najwspanialszym utworem sa "Majteczki w kropeczki" a te jeb*** Mozarty to tylko "rzempolenie" to na pewno jakies sobie wystawia swiadectwo jesli idzie o gust muzyczny, ale poza tym moze byc przeciez w porzadku czlowiekiem. Sam mam znajomego, ktory slucha glownie popu z lat 70-80, ale bystrzak z niego niesamowity i chcialbym miec ten jego leb do wszystkiego. Tylko odpadam jak mi zapuszcza "one way ticket" Eruption czy innego Genghis-Khana. :)

Vader - no, ta wypowiedz na pewno tez znaczaco odbiega od banalu. :)

04.03.2011
09:01
124

Baalnazzar [ 70 ] - Generał

65 ---> Dokładnie. W przeciwnym razie niedługo nie będzie do kogo gęby otworzyć, bo łatwo będzie przekroczyć próg, po którym słowa będą odbierane z otwartymi ustami lub znudzeniem na twarzy. Eh...

04.03.2011
09:11
125

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

Podpisuję się od tym co napisał Bartek w [19].

Do tego dorzucę od siebie, że nie mam zbyt wysokiego mniemania o nauczycielach (szczególnie właśnie tych młodych). Także nie specjalnie przejmuję się tym, co tam autor postu sobie myśli o młodzieży. Większość osób które znałem, a które poszły uczyć do szkoły po prostu nie dostałoby pracy gdzie indziej. Owszem zdarzali się też nauczyciele z powołania, ale to tylko jednostki.

Dodam tylko jeszcze, że za dzisiejszy poziom nauczania w szkołach nie są winne dzieci (to już skrajna głupota w myśleniu, żeby obwiniać dziecko), tylko właśnie starsze pokolenie, które tak zachwalacie.

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
09:59
126

smuggler [ 97 ] - Legend

No tak, tak, dzieciaki wyja "prosze pani, my chcemy czytac "Silaczke!!!" a ta stara prukwa "zamknac ryje, jeb*** gimbusy, pogadajmy lepiej ktos sie mocniej najeb*** w weekend".

Zawsze winni sa INNI, nie MY. :) Rodzcie, nauczyciele, telekaznodzieje w USA - wszyscy sa winni tego, ze wy glupiejecie. Tylko nie wy. Biedne, zmanipulowane ofiary systemu. :)

04.03.2011
10:22
127

Widzący [ 119 ] - Legend

A w jakim celu uczyć to barachło czegokolwiek oprócz korzystania z dobrodziejstw cywilizacji piktogramów i monitorów? Fizycznej pracy coraz mniej, jeszcze trochę czasu minie i prawdziwej pracy będzie dla 10 do 20 % ludzi, reszta będzie robić coś tam żeby dostać jakąś tam wypłatę albo pobierać zasiłek socjalny. Te 20% zawsze się wysortuje z ludzkiej magmy, reszcie wystarczy telewizja, monitor, pasza z hiperobory, tani alkohol i kopulacja.

04.03.2011
10:29
128

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

smuggler <--- Ty nawet nie wiesz z kim rozmawiasz :-). Nie mam czasu, żeby wdawać się w poważne dyskusje, więc pokrótce tylko przedstawię swój krótki pogląd. Problem systemu szkolnictwa jest taki, że istnieje nie dla uczniów, tylko dla siebie. Dziecko nigdy nie jest winne, bo jeszcze nie jest wychowane, a jak zostanie wychowane o tym decydują nauczyciele/rodzice/pośrednio (co wcale nie znaczy, że to nieznaczny wpływ)władze. Za aktualny stan rzeczy odpowiadamy my -dorośli. Także nie pociskaj mi tu kitu, jakie to starsze pokolenie nie jest zajebiste w porównaniu do dzisiejszego. Naprawdę starsze pokolenie nie ma się czym chwalić. Wszyscy dali dupy, a teraz próbujecie uprościć problem i powiedzieć, że wszystkiemu winna jest dzisiejsza młodzież, która sama z siebie zaczyna głupieć.

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
10:34
129

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

Zawsze winni sa INNI, nie MY. :) Rodzcie, nauczyciele, telekaznodzieje w USA - wszyscy sa winni tego, ze wy glupiejecie. Tylko nie wy. Biedne, zmanipulowane ofiary systemu. :)

znaczy - dzieci w podstawowce sa swiadome tego, co jest dla nich dobre? :D

ja nie wiem skad ty te poglady bierzesz, ale ich niespojnosc jest na swoj sposob urocza i potwierdza tylko teorie tych, ktorzy w twoich postach doszukuja sie mitologicznego narzekania 'kiedys to trawa byla bardziej zielona'. dzieci OD ZAWSZE nie chca sie uczyc i zadaniem rodzica oraz szkoly jest dopilnowanie, zeby to robily - jak mozna od 10-latka oczekiwac, by bral calkowita odpowiedzialnosc za swoja glupote?

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
04.03.2011
10:47
130

mallekith [ 37 ] - Pretorianin

@bartek
ja nie chcę się z tobą kłócić, czy ty masz rację, czy smuggler (bo nie o to mi chodzi). Ja zakładając wątek chciałem wywołać dyskusję o tym, że kiedyś epatowanie własną głupotą było czymś co najmniej nie na miejscu, a dziś za przyznanie się do tego, że się nie czyta lektur, nie umie czegoś to jest jak +100 znajomych na facebooku.

Jest dużo racji w tym co mówisz, jest masa młodych ludzi zdolnych, nawet wybitnych, ale jest też druga strona medalu. Czy przyczyną tego jest internet, rodzice, środowisko?

04.03.2011
10:48
131

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Oczywiście, że winni są dorośli. W sporej części. Podstawowa niespójność tkwi w założeniu, że starzy są mądrzy, a młodzi głupi. Tymczasem degrengolada tylko się pogłębia z pokolenia na pokolenie :)

Mnie tam, przeciwnie do wielu tutaj piszących, najbardziej nie boli dzieciak, któremu nie można wtłuc do głowy tabliczki mnożenia. Wprost przeciwnie, przede wszystkim boli mnie, że dochodzi do zaniku elity. Ludzie z nawet niezłym formalnym wykształceniem bardzo często nie potrafią myśleć inaczej niż utartymi schematami, nie są ciekawi świata (dlatego, przykładowo, zamiast zwiedzać świat wolą plażę w Turcji czy Grecji), przestają czytać książki albo kompletnie nie potrafią wyselekcjonować wartościowszych rzeczy, ślepo wierzą w to, co im podają media, tam gdzie nie staje etyki zawodowej - szybko wkracza wyścig szczurów, studia wyższe są już całkowicie fabryką, gdzie większość nigdy nie powinna się znaleźć, można tak mnożyć w nieskończoność. Górnik czy akwizytor nie musi znać Pana Tadeusza, ale jeśli poloniści w szkołach przygotowują zajęcia z bryków, a lekarz nie czyta nic poza literaturą fachową (o ile to robi), to siłą rzeczy z dekady na dekadę będzie coraz gorzej, siły nie ma.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
04.03.2011
10:52
132

SzymX_09 [ 69 ] - Szymon

Do wszystkich dyskutujących w tym temacie.

Myślę, że mogę się wypowiedzieć w tym temacie. Jestem gimnazjalistą. Gimbusem raczej nie, mimo mojego wieku. Pozwólcie, że wypowiem się na temat dzisiejszej młodzieży, z którą co jak co, ale trochę przebywam.

Młodzi ludzie są święcie przekonani, że im się należy. Chuj z tym, że są leniwi, nieznośni, mało kulturalni i uciążliwi. Nauczyciel ma być po prostu idealny, trzymać reżim, ale jednoczesnie siedzieć cicho. W mniemaniu niektórych.

Szum w mediach. Bo nauczyciel taki zły i okropny, bo uderzył ucznia, bo powiedział do niego wulgarne słowo. A jak jeden z drugim gówniarz zakłada kosz na śmieci na głowę nauczycielowi, to jest spoko? Jak jeden z drugim szczyle na polecenie zapisania tematu lekcji w zeszycie, odpowiadają na luzie "wypierdalaj" do wychowawcy? To nie jest zachowanie godne normalnego człowieka.

Świat ciągle się zmienia. Z jednej strony, na lepsze. Wiadomo, znajdziesz już papier w kiblach, możesz zadzwonić do wujka z Warszawy, możesz pograć na komputerze, czy wyciągnąć potrzebne informacje z neta. Ale niektórym przewraca się w głowach! Jak byłem mały i raz pyskowałem do matki, to dostałem od ojca lanie i wiedziałem, że tak nie wolno robić. Dzisiaj gówniarz dostanie lekko w skórę i ojciec może spodziewać się recydywy. Co z tego, że gówniarz jarał szlugi w wieku 10 lat, ojciec przecież, JEGO OJCIEC odważył się podnieść rękę na DZIECKO! DZIECKO, które jest WRAŻLIWE, przecież ono jest jeszcze MAŁE. Ta, małe, wrażliwe, palące szlugi, wyłudzające hajs od małych dzieci i przynoszące wódke do szkoły. To taka mała uwaga odnośnie szkoły podstawowej w mojej miejscowości. Jestem za tym, żeby kara cielesna była dozwolona w niektórych przypadkach. Bo dzieciakom się we łbach przewraca.

Młodzież głupieje. To prawda.
Dawniej, żeby napisać wypracowanie z polskiego, albo otwierałeś zeszyt, książkę i dawałeś coś od siebie, albo przychodziłeś następnego dnia z lufą z języka ojczystego. Dzisiaj mogę sobie wklepać w google to, co jest mi potrzebne i zadanie mam gotowe. Kosztuje mnie to od kilku, do kilkunastu minut, w zależności od tego, czy mogę wydrukowac, czy musze mieć napisane w zeszycie.
Kolejny przykład. Chemia. Fizyka. Mam pare zadań, to wklepuję w neta ich treść i zaraz mam podane gotowe rozwiązania. W szkole błysnę moim geniuszem, bo przeciez mam rozwiązane! Szkoda, że na egzaminie gówno napiszę.
Młodzi ludzie nie myślą przyszłościowo. Duża ich część żyje z dnia na dzień. Bo jakoś to będzie, jakoś się ułoży. A później ląduje taki delikwent na zasiłku, bez pracy, bez przyszłości i ma pretensje. Do matki, ojca, nauczyciela? Nie, miej pretensje do siebie.

Nie mówię, że cała młodzież jest taka. Znam wiele osób, które interesują się sztuką, mają swoje hobby, uczą się dla siebie, nie dla ocen. Wiedzą, że to się im kiedyś przyda. Młodzież można podzielić tak jak społeczeństwo. Jest ta część, która jest leniwa, bezużyteczna, czyli darmozjady i lenie. Ale jest też ta część, która jest pracowita i myśli o swojej przyszłości.
A to co w mediach - traktujmy z dystansem. Bo był jeden przypadek na dziesięć tysięcy, że młodzi zabawiali się w nietypowy sposób i przez społeczeństwo przeszła fala oburzenia i głupich teorii. Media rozdmuchiwały tą sprawę, jak to media. Jest o czym pisac, to piszemy! Nie, gimnazjum to nie miejsce, w którym 60% uczniów jara szlugi i urywa się z lekcji, a większość z nich to dillerzy i narkomani. W gimnazjum znajdziesz dziewicę, mało tego, dziewic u nas pod dostatkiem! Nie jest też tak, że młodzież siedzi w autobusie, starsi stoją. Młodzież też jest uprzejma, to nie tylko sami łysawi, przybuchani i rozochoceni napojami energetyzującymi, gówniarze.

Jeśli wypowiadasz się na temat młodzieży, mów konkretnymi przykładami. Nie mów o ogóle. Bo jak słyszę, że "ta dzisiejsza młodzież", to mnie chuj trafia, bo nic bardziej mnie nie wkurwia, jak paniusia narzekająca na zachowanie nastolatków, podczas, gdy sama nie umie wychować synalka na porządnego obywatela. Młodzież głupieje, to prawda, ale nie wszyscy! Jest duża, powtarzam DUŻA część nastolatków, którzy trzymają poziom.

Pozdrawiam!

04.03.2011
11:16
133

Widzący [ 119 ] - Legend

Proponuję rachunek sumienia, bez publicznych deklaracji i dotyczący tylko tych co to już są po studiach.
Odpowiedzcie sobie ile razy byliście w ciągu ostatnich trzech lat:
w teatrze (nie na kabarecie)
w muzeum
w galerii (sztuki a nie handlowej)
w filharmonii
ile książek przeczytaliście (prawdziwa literatura, bez harlekinów i innego badziewia)
Teraz dajcie sobie po jednym punkcie za każde "bycie" i po 0,1 za każdą książkę.
Jeżeli wyszło Wam mniej niż 30 to miano "inteligent" jest nie dla Was, elitą nie jesteście i nawet nie chcecie do niej aspirować.
Nie będąc "inteligentem" trudno mieć "inteligenckie" dziecko i tym trudniej żeby to dziecko nie głupiało w szkolnym procesie jeszcze bardziej.

04.03.2011
11:18
134

Lukis' [ 62 ] - POZnanska Pyra

Przeczytałem tak z 50% wątku. Zgadzam się z większością która mówi że jest moda na głupotę. Bo jest ewidentnie.

Nie wiem czy zostało to już tu napisane, ale tacy ludzie nagle w wieku 25 lat się obudzą i będą musieli zostać jakimiś "robolami". A takich zawsze brakuje :)

Lukis - A.D. 26.12.2005; postów dotychczas: 8052
The man in black fled across the desert, and the gunslinger followed.
04.03.2011
11:35
135

smuggler [ 97 ] - Legend

Widzący [ gry online level: 78 - Legend ]

Proponuję rachunek sumienia, bez publicznych deklaracji i dotyczący tylko tych co to już są po studiach.
Odpowiedzcie sobie ile razy byliście w ciągu ostatnich trzech lat:
w teatrze (nie na kabarecie)

>>>3-4 razy

w muzeum

>>>Duzo, nawet nie bede liczyl, ale czesto sobie laze, szczegolnie gdy trafie poza Wroclaw, bo tam mam wszystkie pozaliczane

w galerii (sztuki a nie handlowej)

>>>Ze 2-3

w filharmonii

>>>Raz

ile książek przeczytaliście (prawdziwa literatura, bez harlekinów i innego badziewia)

>>>Mysle ze 100-200?

Teraz dajcie sobie po jednym punkcie za każde "bycie" i po 0,1 za każdą książkę.
Jeżeli wyszło Wam mniej niż 30 to miano "inteligent" jest nie dla Was, elitą nie jesteście i nawet nie chcecie do niej aspirować.
Nie będąc "inteligentem" trudno mieć "inteligenckie" dziecko i tym trudniej żeby to dziecko nie głupiało w szkolnym procesie jeszcze bardziej.

>>>No to czekaj, wynika ze aby byc inteligentem trzeba czytac 100 ksiazek rocznie, albo raz w miesiacu isc do teatru w ciagu trzech lat?

#####Bullzeye_NEO [ gry online level: 79 - 1977 ]

znaczy - dzieci w podstawowce sa swiadome tego, co jest dla nich dobre? :D

>>>Oczywiscie. Wodka jest dobra, papierski sa dobre, imprezki sa dobre, nauka jest niedobra. :D

ja nie wiem skad ty te poglady bierzesz, ale ich niespojnosc jest na swoj sposob urocza i potwierdza tylko teorie tych, ktorzy w twoich postach doszukuja sie mitologicznego narzekania 'kiedys to trawa byla bardziej zielona'. dzieci OD ZAWSZE nie chca sie uczyc i zadaniem rodzica oraz szkoly jest dopilnowanie, zeby to robily - jak mozna od 10-latka oczekiwac, by bral calkowita odpowiedzialnosc za swoja glupote?

>>>Wiesz, gosc marudzi, ze wszyscy sa winni poza nim, wiec ja demagogicznie w druga strone. Wiem jedno, ze chocby nauczyciel stac z batem w reku nad d... to moze zmusic dzieciaka do przeczytania lektury, ale nie do polubienia czytania jako metody spedzania wolnego czasu. To dzieciak musi odnalezc w sobie, naturalnie rola rodzica (juz nie szkoly, ktora akurat podsuwa jako lektury w wiekszosci gnioty okrutne) by ten plomyczke rozdmuchac, podsuwajac odpowiednie w danym czasie i wieku ksiazki itd.

Haile Selassje - jest w tym sporo racji, co mowisz.

04.03.2011
11:50
136

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

Wiesz, gosc marudzi, ze wszyscy sa winni poza nim, wiec ja demagogicznie w druga strone. Wiem jedno, ze chocby nauczyciel stac z batem w reku nad d... to moze zmusic dzieciaka do przeczytania lektury, ale nie do polubienia czytania jako metody spedzania wolnego czasu. To dzieciak musi odnalezc w sobie, naturalnie rola rodzica (juz nie szkoly, ktora akurat podsuwa jako lektury w wiekszosci gnioty okrutne) by ten plomyczke rozdmuchac, podsuwajac odpowiednie w danym czasie i wieku ksiazki itd.

nie kazdemu jest pisane zostanie omnibusem jednym slowem, jesli nie ma smykalki do ksiazek to naukowiec z niego zaden nie bedzie

przeciez to trabienie coroczne o tym, ze zaledwie jeden polak na dziesieciu czyta wiecej niz jedna (?) ksiazke rocznie nie jest budowane na sondazach wsrod gimnazjalistow, tylko raczej ludzi doroslych. jak mam stycznosc z czterdziestolatkami i wzwyz to nie moge sie opedzic od wrazenia, ze ci gloryfikowani przez was nestorzy tak naprawde wcale nie maja sie czym pochwalic - w koncu nowy odcinek jaka to melodia mniej meczacy niz powiesci zoli

a system lektur zawsze bedzie niepopularny, choc prawde mowiac nie wiadomo jaki bylby lepszy - nienawidzilem czytac, gdy bylem do tego zmuszony, wielkie dzielo orzeszkowej czy 'syzyfowe prawce' zeromskiego dalej mnie wprowadzaja w szal ilekroc o nich pomysle.

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
04.03.2011
11:57
137

Widzący [ 119 ] - Legend

smuggler > żebym akurat Tobie musiał tak pisać:

Ilość zużytej farby nie czyni jeszcze nikogo malarzem, ale ilość wymalowanych tubek, zużytych blejtramów i pędzli oznacza że ten ktoś pewnie jest malarzem a być może i artystą.

Czyli samo "bycie" i czytanie (nawet 100 książek rocznie) nie tworzy z człeka "inteligenta" ale na pewno nie możesz być "inteligentem" bez "bywania" i czytania literatury.

04.03.2011
12:10
138

Von Zay [ 37 ] - Pretorianin

:D:D:D - sory, ale za moich czasów debilizm był na tym samym poziomie. Sam nie czytałem lektur, bo mnie idiotyzm szkoły i nauczycieli zwyczajnie wnerwiał, dlatego wolałem marnować czas na szmatławce pokroju Władca Pierścieni czy wypociny Sapkowskiego, który wtedy był popularniejszy niż Taniec z gwiazdami, niż udowadniać, że jestem skanerem myśli nieżyjących już ludzi rodem z Cronenberga ;]

A majcę lubiłem właśnie dlatego, że nie trzeba się jej było uczyć - była po prostu logiczna ;] Wyłapujesz dwie, trzy zasady i na ich bazie wszystko można sobie wyprowadzić. Naturalnie szkoła mnie tego nie nauczyła, bo pani tłukła jakieś betonowe metody mnożenia na krzyż, gwiazdę dawida czy inne bzdury, który niczego nie tłumaczyły, a jedynie pokazywały drogę na skróty z tzw. dupy ;]

Nauczycieli okłamywał chyba każdy, no ale sory -jak się miało starą pannę z betonem zamiast mózgu, która "kazowywała" robić za każdym razem interpretacyje tego, co autor miał na myśli i zapisywać je w zeszycie - no proszę Was. Z satysfakcją wyrywałem kartki z zeszytu, by móc powiedzieć, że zapomniałem starego a to w nim mam wszystkie złote myśli Mickiewicza :D

W późnej podstawówce, czyli dzisiejszym gimnazjum, 90% moich znajomych chlała pod koniec dnia, sporo osób miało problemy z policją - mieliśmy też sprawę o "gwałt" i w ogóle było kolorowo. Gdyby wtedy szalały sępy dziennikarskie ze swoimi Uwagami to pewnie miałyby co robić ;]

Rozumiem, że pewnie wszyscy tu chodzili do wykwintnych szkół dla dzieci dyplomatów, gdzie codziennie był krykiet, herbatka, a nauczyciele to autorytety z noblami o charyzmie Pattona - ale niestety zwyczajne szkolnictwo to totalne wariatkowo, które najlepiej byłoby zlikwidować ;]

A z fajnych wypracowań, to nie zapomnę "opisu drogi do szkoły" jednego z kolegów z klasy, 4 klasa podstawówki, leciał mniej więcej tak:

"Prosto, prosto, prosto, w prawo, prosto, prosto, w lewo, prosto, prosto" :D:D:D

A i mi też już bliżej do 30-tki, niż w drugą stronę :P

04.03.2011
12:14
139

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

Von Zay <--- hehehe, czuję się jakbym to ja napisał tego posta ;]

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
12:36
140

Megera_ [ 54 ] - Franca

Sroga dyskusja. A dyskutanci jeszcze bardziej srodzy :D Wypowiedzieli się już chyba wszyscy, od starych zgredów "za moich czasów było lepiej", poprzez ludzi postępu, na samych gimnazjalistach kończąc. Najbliżej prawdy są chyba panowie, których dziewczyny/narzeczone są nauczycielkami - ale jak mniemam, staż mają krótki, więc ciężko o jakąś skalę porównawczą.

Od siebie mogę dodać opinię swojej mamy, która w gimnazjum pracuje od momentu jego powstania, i jest nauczycielem z prawie 25letnim stażem /geografia, gdyby ktoś pytał/.
Jest gorzej. Jest zdecydowanie gorzej nie tylko w porównaniu z czasami przed reformą - jest gorzej nawet na przestrzeni ostatnich 10 lat. Dzieciaki robią się coraz mniej ambitne i coraz bardziej niedopilnowane przez rodziców /nie mówię, że wszystkie, ale jest taka ogólna tendencja/.
Oczywiście bazowanie na TVN Uwaga i wyprowadzanie z tego ogólnych wniosków jest grubą przesadą, ale równie dużą przesadą jest zaprzeczanie wszystkiemu i mówienie, że gimnazja są spoko i nie ma czegoś takiego, jak seks w kiblu na przerwie. Prawdopodobnie nie ma seksu w kiblu, bo młodzież w wieku 14-16 jeszcze nie do końca wie, jak tego dokonać ;) Ale są już jakieś próby w tym kierunku. Dość odważne. W kiblu. Na przerwie. Autentyk /z całkiem dobrego gimnazjum w 60tysięcznym mieście/.

I w zasadzie to w 90% jest to wina rodziców, tylko i wyłącznie. Więc zamiast utyskiwać na tę dzisiejszą młodzież, lepiej się zastanówmy, jak wychowamy swoje dzieci, żeby wstydu nie przyniosły.

Prostaków i ludzi płytkich jest pełno wszędzie. Na każdym etapie wiekowym. Różnie się to jedynie przejawia - w gimnazjum szpanem jest nie czytać lektur, na studiach szpanem jest uchlewać się na imprezach do nieprzytomności, a potem opowiadać jak się spało we własnych wymiocinach, w "wieku średnim" szpanem jest prześciganie się w wymienianiu samochodów/komórek/sprzętu rtv.

Na szczęście w każdej grupie wiekowej są też ludzie ogarnięci. Każdemu według potrzeb, moi drodzy :)

[edit]
Co do fajnych wypracowań, w 4 klasie podstawówki mieliśmy opisać, co byśmy chcieli, gdybyśmy spotkali złotą rybkę. Całe wypracowanie zmieściłam w jednym zdaniu "Chciałabym mieć pieska, bo bym się z nim bawiła". :) Więc właściwie to nie mogę się uważać za osobę inteligentną, w świetle prezentowanych tutaj teorii. ;)

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
04.03.2011
12:48
141

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

Megera_ <--- Chyba muszę przestać czytywać to forum, bo się w Tobie zakocham. Gdziekolwiek się nie wypowiesz na jakikolwiek temat zawsze mi imponujesz zdroworozsądkowym podejściem.

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
12:51
142

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

Chyba muszę przestać czytywać to forum, bo się w Tobie zakocham. Gdziekolwiek się nie wypowiesz na jakikolwiek temat zawsze mi imponujesz zdroworozsądkowym podejściem.

AWWWWWW SO SWEET

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
04.03.2011
12:56
143

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

Bullzeye_NEO<--- Nie musisz od razu zazdrościć, Ciebie też to czasem dotyczy.

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
13:19
144

Megera_ [ 54 ] - Franca

mackie majcher
Yay, dziękuję :) Byłam już prawie przekonana, że wszystkich odtrąca moje twarde, niekobiece podejście do wielu spraw ;) /albo sam fakt, że w ogóle mam czelność mieć jakiekolwiek zdanie :D/

Bullz
oj, zazdrośniku, i tak wszyscy wiemy, że też byś tak chciał. ;P

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
04.03.2011
13:49
145

Mat3iz [ 86 ] - Unknown

W dzisiejszych czasach liczy sie wiedza praktyczna, teoria o wiele mniej, przynajmniej zagranica. Polsce niestety do tego daleko. Przenioslem sie z powrotem do Polski na MSG na UEkonomiczny - i co? W innym kraju uczyli mnie analizowania problemow, radzenia sobie z nimi, umiejetnosci uzywania wiedzy aby z nich wybrnac. Tutaj kaza mi kuc 15 ksiazek na pamiec (swoich profesorow oczywiscie, zadni inni nie wchodza w rachube) poczym jezeli nie umiesz ich slowo w slowo, dostajesz dwoje. Mialem wyklady i zaliczenia z metod elentkycznych czy majeutycznych Sokratesa, czy tez podzialu sadow Kanta (omijam w ogole, ze nie mam pojecia po co komu Filozofia na Zarzadzaniu) ale co z tego mam? Nic. Moich przyszlych pracodawcow gow*o bedzie obchodzic czy wiem jakie poglady mial Schopenhauer jezeli nie bede mogl sobie poradzic z problemami, ktore napotkam wykonujac dana prace. Dlatego uciekam tam skad przyjechalem do Polszy, bo sytuacja z nauczaniem wyzszym jest naprawde tutaj tragiczna.

Wiedza ogolna, pewnie, przydaje sie zeby moc z kims porozmowac na dany temat. Ale twierdzenie, ze jezeli ktos nie zna Dziadow Mickiewicza albo Trenow Kochanowskiego jest glupi, jest conajmniej smieszne. I po co komu obslugiwac slownik/encyklopedie/podrecznik jezeli dzisiaj wszystko to jest w formach multimedialnych. A jezeli juz zajdzie taka potrzeba, to naprawde, watpie zeby ktos sobie z tym nie umial poradzic. Tak samo chodzenie do teatru czy czytanie ksiazek nie ma nic do tego czy ktos jest intelygentny czy nie, to po prostu forma rozrywki, ktora ktos moze preferowac. Najwazniejsze to sobie poradzic w zyciu, wtedy czlowiek moze byc uznanym za madrego.

A Ci co mysla, ze dostawanie paly w szkole jest kul, no coz, mechanicy czy wozni tez sa potrzebni. Jezeli beda dobrzy w tym co robia, problemow ze znajdowaniem pracy nie beda mieli.

Tak przynajmniej ja uwazam.

04.03.2011
13:54
146

Widzący [ 119 ] - Legend

Bynajmniej masz racja, dasz rada porozmowac z kazdy na dowolny temat ale czytanie ze zrozumieniem musisz podciągnąć.

04.03.2011
14:00
147

Mat3iz [ 86 ] - Unknown

Bardziej odnosilem sie do dyskusji powstalej w poczatkowych postach. A problemow z czytaniem ze zrozumieniem u mnie nie odnotowano :)

No, poprawilem ;o

04.03.2011
14:17
148

smuggler [ 97 ] - Legend

Bynajmniej nie odnotowano.

Chyba byles za granica faktycznie, gdy byla wielka akcja wyjasniania fanom rozbudowywania swego slownictwa znaczenia slowa "bynajmniej". :P

04.03.2011
14:21
149

Widzący [ 119 ] - Legend

"Tak samo chodzenie do teatru czy czytanie ksiazek nie ma nic do tego czy ktos jest intelygentny czy nie"

Stwierdzenie "inteligent" użyte w moich postach, nie odnosi się do pojęcia inteligencji lecz do pewnej postawy i funkcji społecznej, dodatkowo (wersja dla opornych) umieściłem go w cudzysłowie.
Teraz już uzyskałeś jasną informację o czytaniu ze zrozumieniem.

Jako że są różne definicje "inteligenta" poniżej wskazuję najfajniejszą: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Inteligent

04.03.2011
14:24
150

Mat3iz [ 86 ] - Unknown

Bardziej odnosilem sie do dyskusji powstalej w poczatkowych postach.

Twoich postow akurat nie czytalem.

04.03.2011
14:27
151

Widzący [ 119 ] - Legend

OK!
Zamieniam na "nieczytanie ze zrozumieniem".

04.03.2011
14:29
152

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

Prawdopodobnie nie ma seksu w kiblu, bo młodzież w wieku 14-16 jeszcze nie do końca wie, jak tego dokonać ;) Ale są już jakieś próby w tym kierunku. Dość odważne. W kiblu. Na przerwie. Autentyk /z całkiem dobrego gimnazjum w 60tysięcznym mieście/.

???

wtf, co to znaczy odważna próba seksu dokonana przez tych którzy jeszcze nie wiedzą jak to się robi? :o

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
04.03.2011
14:30
153

Mat3iz [ 86 ] - Unknown

Widzący - Zmieniaj sobie na co chcesz! Bynajmniej mnie to nie obchodzi. :P

04.03.2011
14:33
154

Widzący [ 119 ] - Legend

Azaliż?

04.03.2011
14:34
155

Megera_ [ 54 ] - Franca

adrem
Gdybyś nie chodził do tego elitarnego gimnazjum, gdzie "głupota nie jest przejawem fajności, nikt nie uprawia seksu w kiblach i nie zakłada nauczycielom kosza na głowę", to byś wiedział :)

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
04.03.2011
14:38
156

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

Elitarne, yeah, sure :D Nie mówię że moje gimnazjum jest jakieś idealne, bo są i tacy którzy jarają na przerwach czy też robią burdel na lekcji, ale bez przesady.

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
04.03.2011
14:48
157

Megera_ [ 54 ] - Franca

adrem
Widzisz, tak się składa, że w szkole mojej mamy pani pedagog wraz z panią psycholog zupełnie się nie nadają do pracy z młodzieżą, a moja matka ma studia podyplomowe z "wychowania do życia w rodzinie" i baaardzo często przejmuje w szkole rolę psychologa/pedagoga/śledczego ;) Nawet nie musi się przesadnie starać, wystarczy odpowiednio pociągnąć rozmowę i dzieciaki same "sypią".
Pielgrzymki "na fajka" na przerwach przetaczają się falami, a dziewczynki z pierwszych klas są bardzo zdziwione, kiedy dowiadują się, że to, że dadzą się zmacać w kiblu "tym dojrzałym i męskim chłopakom z 3 klasy" wcale nie jest fajne i bynajmniej nie znaczy, że są szanowane /o zakochaniu nie wspominając/. Najnowszym trendem są zaś ustawki na długich przerwach - to już sport międzyszkolny :) A to jedno z lepszych gimnazjów w mieście. Więc śmiem twierdzić, że jeśli u Ciebie największym problemem jest "burdel na lekcji", to tylko pozazdrościć takiej szkoły.

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
04.03.2011
14:50
158

_MaZZeo [ 41 ] - Legend

[83] wybacz Qverty, ale ty jesteś akurat dobrym przykładem gimbarana, który gówno co wie a się wypowiada, z wąskim zasobem słownictwa i elementarnymi problemami z logiką i rozumowaniem. Dlatego z łaski swojej nie wytykaj kogoś palcem w kontekście tego tematu, bo jesteś chyba ostatnią osobą na tym forum, która może to robić.

04.03.2011
14:55
159

adrem [ 48 ] - The Dark Knight

A to jedno z lepszych gimnazjów w mieście.

Jeśli tak, to w tych gorszych musi być strasznie ciekawie.

Więc śmiem twierdzić, że jeśli u Ciebie największym problemem jest "burdel na lekcji", to tylko pozazdrościć takiej szkoły.

Nie mówię że największym problemem jest ''burdel na lekcji'', bo już wspominałem że są osobniki które i zapalą, a i w mordę sobie czasami dadzą także uczęszczają do szkoły, ale IMO nie znaczy to że trzeba bić na alarm i mówić o głupieniu społeczeństwa etc.

a moja matka ma studia podyplomowe z "wychowania do życia w rodzinie"

A sama prowadzi takie zajęcia? Jeśli tak, możesz powiedzieć jakie tematy są omawiane?

As a man, I’m flesh and blood; I can be ignored, I can be destroyed. But as a symbol… as a symbol I can be incorruptible. I can be everlasting.
04.03.2011
15:32
160

smalczyk [ 30 ] - Senator

Kontynuując moją jakże głęboka myśl z postu 115 :) oraz jej rozwinięcie przez niezawodną Megerę :) kolejna opowiastka:
Moja siostra, od ok 10 lat nauczycielka nauczania początkowego, swoje obserwacje dotyczące dzieciakó i ich rodziców opisała krótko.
Jeśli chodzi o dzieci to niewiele się zmieniło, nadal sa takie co rozrabiają, nadal te co błyszczą, nadal takie które wymagają dodatkowej uwagi i takie, które wszystko w lot łapią.
Za to rodzice z roku na rok sa coraz bardziej roszcszeniowi wobec nauczycieli, bezkrytyczni wobec siebie i swoich dzieci, a jednoczęsnie wraz ze wzrostem wymagań wobec szkoły maleje ich zaangażowanie w prace w rozwój szkolnej spoleczności (czyli mówiąc kolokwialnie leją na to co się dzieje wokół ich dzieci, byleby dobre stopnie były - jak n ie ma to nie jest wina dziecka czy rodziców, tylko nauczyciela).

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
04.03.2011
16:01
161

Megera_ [ 54 ] - Franca

adrem
Prowadzi. Tematy wybiera sobie właściwie młodzież :) Program tego przedmiotu jest dość luźny, więc łatwo się dopasować. O emocjach, pierwszej miłości, problemach wieku dojrzewania, jak być asertywnym, choć oczywiście najczęściej dzieciaki chcą gadać o seksualności.

smalczyk
Ale trzeba oddać trochę sprawiedliwości tym naszym napinaczom - nie wszyscy nauczyciele faktycznie się do pracy z młodzieżą nadają. Im bardziej są pobłażliwi, tym bardziej dzieciaki się robią rozwydrzone i tworzy się pewnego rodzaju błędne koło. Strasznie smutne zjawisko.

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
04.03.2011
16:27
162

Von Zay [ 37 ] - Pretorianin

Za moich czasów mało który nauczyciel nadawał się do pracy z kimkolwiek ;] Jako dziecko jeszcze wierzyłem, że świat dorosłych jest logiczny i bardzo się stresowałem tym debilizmem, ale teraz wiem, że np. babka od majcy powinna ograniczyć się do liczenia garów, bo zwyczajnie nie czaiła o co w tym wszystkim biega ;]

O zapanowaniu nad tzw. młodzieżą już nie mówię - było dosłownie paru nauczycieli, do których czuć było zwyczajny "szacun". Gościa nie dało się zagiąć, nie dało się mu wejść na głowę - i to procentowało. Ale była ich garstka.

Najlepiej temat podsumował smalczyk - dzieci są ok, tylko reszta robi się bardziej zrąbana ;]

Tu jeden z fajniejszych wywodów:

http://www.youtube.com/watch?v=iG9CE55wbtY

04.03.2011
17:04
163

Finthos [ 66 ] - Generał

Tak mi ciśnienie skoczyło na widok tego wątku, że jeszcze raz się wypowiem, tym razem rozwlekle.

Pierwsze primo-większość z was zachowuje się jak banda stetryczałych frustratów.
Drugie primo-punkt dla smalczyka za widzenie problemu w rodzicach.
Trzecie primo-drugi największy problem leży w nauczycielach.

A teraz do rzeczy. Wszyscy tutaj chrzaniący starsi panowie gówno wiedzą o współczesnej szkole, bo gówno widzieli. Docierają do nich urywki zmanipulowanej informacji, na podstawie których wyrabiają sobie kategoryczne opinie.

Więc po pierwsze-gimnazjum nie jest takie, jak się wielu wydaje. Problemy z tą szkołą są takie, że generalnie jest to przedłużenie podstawówki jeśli chodzi o traktowanie uczniów jak dzieci (zwłaszcza, że bardzo często nauczyciele nikogo z nich nie znają, a na zaufanie trzeba zasłużyć), do tego pozbieranie gromady nieznajomych sobie osób z różnych środowisk w najgłupszym wieku i wpakowanie ich do jednego budynku. Z miejsca zaczynają się walki o pozycję w stadzie, do tego dochodzi okres buntu i stąd wszystkie głupie wyskoki. Do tego rejonizacja gimnazjów + obowiązek szkolny powodują, że trafiają tam dzieciaki z patologicznych rodzin, z najgorszymi możliwymi wzorcami. Efekt jest taki, że dzieciaki próbują ustalić hierarchię, inteligentni, ale słabsi są tłamszeni, a do tego rozmywają się w tłumie. Nie jest jednak tak, że debile zyskują jakiś wielki poklask. Debil jest przydatny, bo paraliżuje lekcję (co w wielu przypadkach równa się labie albo uniknięciu wyjątkowo nudnych pierdół), ale tak naprawdę wszyscy z niego kpią. Kozaczki czy nie, wszystkim koniec końców zależało na ocenach, a gimnazjum skończyłem 5 lat temu, więc trochę jeszcze pamietam.

Liceum to w ogóle inna bajka. Przykro mi chłopaki, że chodziliście/mieliście kontakt z kijowymi szkołami. Ja chodziłem do porządnego liceum, w stałej czołówce w rankigu miejskim i zazwyczaj pierwsza 50 w krajowym. I miałem w okół siebie inteligentnych ludzi. Jasne, bryki chodziły, pochlało się czasami, wychodziło się na papierosa na przerwie czy wywinęło jakiś numer. Ale też dyskutowało się czasami o Bułhakowie i Hallerze, o Słowackim i Mickiewiczu, o Kancie i Camus. W matfizie.

Wiecie, dlaczego tak marudzicie?

Bo zmieniło się otoczenie.

Pierwszym czynnikiem jest skala. Za starych czasów niektórzy kończyli edukację na podstawówce, większość szła potem do zawodówek i techników, nieliczni do liceów. W podstawówkach belfrzy znali was od dzieciaka, więc łatwiej było im utrzymać kontrolę. Licealiści stanowili pewnie ze 20% uczniów-więc siłą selekcji średni poziom był wyższy. Dzisiaj ile osób idzie do liceum? 70%? To jak się do cholery dziwić, że średni poziom spada? Przejdźcie się do dobrych ogólniaków, to zobaczycie prawdziwą młodzież. Może będzie kląć, może będzie pić i się bawić, ale idiotów nie spotkacie.

Druga sprawa to rodzice. Z czynnika wspierającego szkołę i dyscyplinę w niej, na fali "bezstresowego wychowania" i innych pierdół, zaczęli o oceny swoich dzieci walczyć z nauczycielami, zamiast zachęcać młodzież do pracy. Sorry, człowiek młody to głupi-nie ma bata nad głową, nie ma efektu. Sam pamiętam tych pierdalniętych rodziców z historii o pierwszych wywiadówkach w moim liceum-wszyscy zaskoczeni, że ich kochane dzieciaczki ze średnimi w gimnazjum od 5,0 wzwyż nagle mają trójki, o niższych ocenach nie wspomnę. A z tego co słyszałem od siostry, teraz jest jeszcze gorzej, ostatnio nakapowali na księdza, bo dawał luzy. I kto tu jest pieprznięty, dzieci czy rodzice?

I trzecia sprawa to nauczyciele. Spotkałem w życiu wielu naprawdę świetnych. W liceum było ich naprawdę sporo. W gimnazjum i podstawówce ledwo paru. Prawda jest brutalna-większość z nich się ni cholery nie nadaje do tej roboty. Już nie mówię o tych niekompetentnych, ale większość z nich po prostu nie ma odpowiedniej psychiki. Zwłaszcza te wszystkie panienki, co to myślały na studiach, że gówniażeria będzie ich słuchać jak dorośli ludzie. Nie będzie. W gimnazjum miałem fizyka, któremu nikt nie podskakiwał. Chyba nigdy nie podniósł głosu, ale też jasno powiedział klasowemu dresikowi (skądinąd zupełnie sympatycznemu w chwilach, kiedy mu nie odpieprzało), że jak podniesie na niego rękę, to mu odda parę razy mocniej i ma w dupie, że go wywalą ze szkoły. W liceum dla odmiany sorka od geografii powiedziała kiedyś, że ona nie rozumie, jak niektórzy nauczyciele mogą się skarżyć na uczniów. Stwierdziła po prostu, że jak ktoś nie panuje nad klasą, to się nie nadaje do zawodu. I to jest główny problem. Dziecko i nastolatek jest jak zwierzę, momentalnie wyczuwa słabość. Ale to wina nauczyciela, nie ucznia. Jak się człowieka nie szanuje, to się go nie poważa.

I wreszcie wasze dyskusje nad obecną wiedzą, programem nauczania etc. Program jest do dupy. I piszę to jako człowiek, który perlistym śmiechem reaguje na te wszystkie obecne pierdoły o specjalizacji i praktycznym podejściu. Nie, wiedza ogólna jest potrzebna, bo dzięki niej łatwiej przyswaja się wiedzę szczegółową. Wolę jak mnie uczą zasad programowania, nowego języka i IDE nauczę się sam. No i dzięki temu wiemy chociaż w którym kościele dzwoni. Tylko, że to nie zmienia faktu, że program jest do dupy. Z historii występuje zapętlenie, trzy razy człowiek przerabia wszystkie epoki, po kolei na każdym szczeblu edukacji. Przy czym tendencję mamy faktograficzną-daty, imiona, nazwy. Bzdura. To może być dobre w podstawówce i gimnazjum, żeby wyrobić ogólny pogląd. W liceum historia powinna być przerabiana zagadnieniowo. Wtedy analizując po kolei pięć rewolucji wraz z ciągami przyczynowo-skutkowymi człowiek zaczynałby naprawdę rozumieć, jak działa świat i jakie zagrożenia niosą dane akcje. Język polski-tragiczna lista lektur oparta na naszym pseudopatriotyzmie. Niestety, ustawodawca pokazuje wszystkie epoki przez pryzmat polskich autorów, nie ważne, czy dobrych. Efekt jest taki, że ludzie zniechęcają się do lektur bardzo szybko, bo kto by się nie zniechęcił Orzeszkową. Sam kalkuluję, że w liceum przeczytałem jakieś 70% lektur. Większość nieprzeczytanych to polskie gnioty, których nie byłem w stanie zdzierżyć. I nie byłem jedyny-Bułhakowa czytali chyba wszyscy, Orzeszkową jednostki. Już nie wspomnę, jakim skandalem jest Sienkiewicz jako lektura w liceum, przecież to urąga ludzkiej inteligencji.
Matematyka. Cóż, królową skrzywdzono chyba najbardziej. Ciągle okrajany program i debilny paradygmat utilitaryzmu niszczą matmę w szkole. Ja miałem szczęście, profesor w liceum (wspaniały nauczyciel) stwierdził, że służy królowej, a nie ministrowi edukacji, więc zrobił z nami pochodne i całki. Ale nie wszyscy mieli takie szczęście. I co, uczniów będziecie winić za głupotę dorosłych, której marzą się piękne statystyki dotyczące zdanych matur i poziomu wykształcenia?

Na studiach media próbują wywołać to samo. Wszyscy drą ryja, że niepraktyczne, że teoria, że książki. Ta, jasne. Tylko dzięki temu ludzie, którzy je kończą po w miarę uczciwej nauce mają podstawy do samoedukacji. Elastyczność daje tylko szeroka wiedza podstawowa. Inną sprawą jest brak wbudowania lepszych zadań praktycznych w program studiów. Generalnie jednak jest to zwykły flame pracodawców, którym się ubzdurało, że koleś po studiach ma z miejsca wszystko łapać i potrafić.

Aha, a co do Internetu i reszty... Pogódźcie się z tym. Bo to nie jest skretynienie. To jest adaptacja. System jest słaby, więc wszyscy szukają luk, stąd obejścia w stylu kopiuj-wklej (nikomu z was nie przyszło do głowy, że to efekt lenistwa nauczycieli i powtarzania rok w rok tych samych tematów wypracowań?). Do tego szybki dostęp do informacji zmienia ludzi. Na pamięć znamy to, co ważne i często używane. Nikt się kuje pierdół, bo można do nich dostęp uzyskać w 15 sekund(max). Proporcja była trochę inna za czasów encyklopedii, stąd więcej pamięciówki. Proste jak drut.

Podsumowując-młodzież wcale nie głupieje. Totalnie ocipieli dorośli, rodzice, nauczyciele, politycy. Dzieciaki w szkołach nic nie poradzą na to, że im obcinacie program, godziny lekcyjne, zatrudniacie kijowych nauczycieli i od nich nie wymagacie. I to nie ich wina, że wy dziadki stworzyliście system edukacji, w którym ci inteligentni są słabo widoczni w zalewie mniej inteligentnych.

Ale nie, łatwiej napisać, że młodzież głupieje. Żeby się poczuć lepszym, bardziej inteligentnym, wyżej ustawionym w hierarchii. Żeby mirencjum mógł leczyć swoje kompleksy braku wykształcenia, a smuggler błysnąć obyciem (swoją drogą, nie tego się po nim spodziewałem, jako że wychowywałem się na CDA i zawsze go ceniłem). Żeby Lukis mógł myśleć, że należy do ostatniej fali tych inteligentnych, a po nich to już tylko apokalipsa debilizmu. Żal na was patrzeć chłopaki. Bo tak było od zarania dziejów, na młodzież narzekał już Sokrates. A że zrobiliśmy od jego czasu "mały" postęp techniczny, to nie sądzę, żebyście mieli rację.

I na koniec: obecna młodzież zdecydowanie lepiej zna języki obce, świetnie wyszukuje informacje, jest bardzo zaawansowana w wykorzystywaniu WSZELKICH nowinek technologicznych, zupełnie nieźle analizuje i kalkuluje, wykazuje się sporą przedsiębiorcząścią. I to są rzeczy, które się realnie zmieniły na lepsze.

04.03.2011
17:10
164

Finthos [ 66 ] - Generał

Aha, jeszcze jedna prośba do smugglera, w osobnym poście, żeby była lepiej widoczna:

mógłbyś jak wszyscy zaznaczać cytaty kursywą? W obecnej postaci z ">>>" nie da się tego czytać.

04.03.2011
17:25
165

smuggler [ 97 ] - Legend

Finthos [ gry online level: 51 - Generał ]

Tak mi ciśnienie skoczyło na widok tego wątku, że jeszcze raz się wypowiem, tym razem rozwlekle.

Pierwsze primo-większość z was zachowuje się jak banda stetryczałych frustratów.
Drugie primo-punkt dla smalczyka za widzenie problemu w rodzicach.
Trzecie primo-drugi największy problem leży w nauczycielach.

A teraz do rzeczy. Wszyscy tutaj chrzaniący starsi panowie gówno wiedzą o współczesnej szkole, bo gówno widzieli. Docierają do nich urywki zmanipulowanej informacji, na podstawie których wyrabiają sobie kategoryczne opinie.

Faktycznie ci cisnienie skoczylo, ale lecz frustracje gdzie indziej. Starzy pan swe obserwacje czyni nie na szkole, szczegolnie ogladanej przez tabloid czy inny ekspres reporterow, ale via Action Redaction, ktore prowadzi. Nie za duze to okienko i nie za obiektywne (wszak listy pisza ci najmadrzejsi, co to potrafia :P) ale mysle ze przez 15 lat i pryzmat tysiecy otrzymanych listow jaki-taki oglad sytuacji ma, w przeciwienstwie do mlodego i sfrustrowanego, ktory swe wnioski feruje zapewne na podst. wlasnych szkolnych doswiadczen i ew. rozmow z kumplami. Wydaje mi sie wiec, ze akurat moje pole obserwacji i czas ich jest jakby szersze. (A jesli to jest elita nastolatkow, co pisza listy, to jak musi wyglac Standardowy Model?). I na podst. owych obserwacji widze i mowie, ze poziom listow doluje, ortografia doluje, zdolnosc do tworzenia zrozumialych i logicznuch zdan doluje, zainteresowania doluja. Mowie o SREDNIEJ, bo wiadomo ze perelki zawsze sie trafiaja. I nie wyglaszam KATEGORYCZNYCH opinii, jeno wlasne, co do ktorych nigdy nie twierdzilem, ze sa jedyne, sluszne i nie do obalenia nigdy i w zaden sposob.

No ale to ja ponoc jestem sfrustrowany i g... wiem, bo ty tak mowisz. :D

04.03.2011
17:29
166

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Elita nastolatków piszących do CDA? LOL.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
04.03.2011
18:06
167

Finthos [ 66 ] - Generał

[10] I tu sie moge zgodzic. Internet uczy bezmyslnosci i sciagania juz gotowych rzeczy. A sredni poziom pikuje okrutnie, niestety. Wlasne nieuctwo staje sie cnota. Teraz jest sie dumnym, ze sie nic nie czyta, nic nie wie itd.

<<<Jak mowi australijskie przyslowie "mozesz zaciagnac krowe nad strumien, ale nie mozesz zmusic by sie z niego napila". Co z tego, ze podtykasz ksiazki jak "to nudne, to dluuuuuuuuuugie (bo ma wiecej niz 3 strony...)" a w TV widac gebe baby, ktora do dzis nie doliczyla do 5 na palcach ale jest slawna i ma kase, wiec jest wzorcem jak sie teraz robi kariere. A nie jakis tam Werter, czy inny buszujacy w zbozu.

>>>Zamiast kupic na allegro, bo na tym polega madrosc? Zbierz 3 15-18 latkow i 3 powiedzmy 40-latkow. Zadaj im po 10 pytan prosto z "1 z 10", typu "z kim walczyli Polacy pod Chocimiem", czy "ile ksiezycow ma Mars" itd. (Wczesniej odbierz malolatom smarfony i netbooki).
No i juz widze jak sobie radzi taki malolat w np. postanuklearnym swiecie, w ktorym nie ma pradu, MTV, "zdobyc jedzenie" nie oznacza wysepic kase od mamy i zamowic pizze przez telefon.

>>>Kiedys na studia szla poniekad elita, gdyz najpierw ci zdolniejsi szli do liceum, a potem ci co ukonczyli walczyli o miejsca na uniwerkach itd. Wiec tym samym (pomijajac margines "mam znajomosci i tate rektora") trafiali tam lebscy ludzie, ktorzy wiedzieli po co ida. Teraz studia to poniekad nadal "szkola powszechna", masowa wiec i dolujaca intelektualnie. Naturalnie nie generalizuje, ale spora czesc obiecnych studentow nie zdalaby uczciwej matury za PRL (a ta przeciez i tak byla zalosna namiastka tej przedwojennej, gdzie zdawalo sie WSZYSTKIE przedmioty, ktorych sie uczylo w liceum i nie bylo taryfy ulgowej). Ale przed wojna MAGISTER to byl ktos, a maturzysta nawet w wojsku dostawal specjalne uprawnienia (tzw. szeregowiec z cenzusem) bo bylo wiadomo, ze to lebski gosc.

>>>Ta, "zgadnij co mial autor klucza wedle ktorego oceniamy" na mysli. Ale ciekaw jestem co by bylo jakby nagle zamkneli wszystkie strony ze streszczeniami lektur i gotowymi opowiadanami. Armageddon!

Nie, w ogóle nie ma tu autorytatywnych i kategorycznych stwierdzeń.

Powtórzę, nie masz pojęcia o czym mówisz (piszesz). Bo nie widziałeś tych szkół, nie przekonałeś się na własne oczy jak to jest zorganizowane i jak działa. Wisi mi średnia listów do AR, bo nic nie mówi-czytałem CDA mniej lub bardziej regularnie przez 10 lat, nigdy nie napisałem, nie napisał też nikt z moich znajomych. Najwyraźniej nie jest to najpopularniejsze dla młodych ludzi zajęcie. I generalnie nie sądzę, żeby to było miarodajne.

Jeśli chodzi o maturę, to to jest w ogóle największy dowcip. Nie neguję, że kretyn może dzisiaj zdać podstawową maturę. Bo może. Ale żeby napisać dobrze poziom rozszerzony to już trzeba być całkiem niezłym. Już nie mówię o tym, że w znacznej mierze wyeliminowano ściąganie (a słyszało się parę historyjek o maturze za PRL, słyszało się). Matura jest inna, szkoła jest inna. Ale mój szanowny ojciec w czasach liceum powiedział mi, że na jego oko mam wyższy poziom niż on miał.
Kpiny z klucza są również niestosowne. I piszę to jako osoba, która prawdopodobnie przez klucz dostała w dupę, bo w liceum wypracowania miałem oceniane dobrze lub bardzo dobrze przy wymagającej nauczycielce, a maturę napisałem na 50% (podstawową z polskiego). Cóż, moja sorka potem stwierdziła, że system mnie skrzywdził. Ale do dziś uważam, że jakaś forma klucza być musi, bo musi być jakaś standaryzacja oceniania. Dzięki temu unikamy wałków na egzaminie maturalnym, kiedyś dość powszechnych.
To samo dotyczy matematyki. Mój ojciec musiał rozwiązać na maturze 3 zadania wybrane z 5, żeby dostać bdb. Ja musiałem rozwiązać 11. I nawet nie o to chodzi, że były jakieś specjalnie trudne. Przy chwilowej zaćmie i braku pomysłów zwyczajnie człowiek nie wyrabia się czasowo.

Chodzi mi o to, że wasze opinie są nieprawdziwe i krzywdzące. I mnie to męczy, bo jeszcze nie widziałem nauczyciela, który powiedziałby, że jest lepiej. 12 lat w szkole, dwa na studiach i ciągle słyszę o postępującej głupocie. Cholery można dostać, bo jakoś wokół siebie jej nie widziałem.

04.03.2011
18:31
168

smuggler [ 97 ] - Legend

Hajle Selassje - czytanie ze zrozumieniem sie klania: jesli czyta, jesli pisze, jesli umie pisac - to juz jest w gronie tych lepszych, aktywniejszych itd. Smutne, acz prawdziwe w czasach,
gdy przeczytanie 3 stron wielu przerasta, a napisanie pol strony wzajemnie powiazanych zdan jest wyzwaniem.

Slowo elita uzylem z lekkim przekasem, ale widac przecenilem twoja zdolnosc wyczucia ironii, lub tez po prostu swiadomie czytales z nastawieniem "czego by sie czepic".

04.03.2011
18:47
169

smuggler [ 97 ] - Legend

Nie, w ogóle nie ma tu autorytatywnych i kategorycznych stwierdzeń.

>>> Rozumiem, ze powinienem mowic przy kazdej "to sa naturalnie tylko moje skromne i bez watpienia bledne opinie, przepraszam ze w ogole je wyglaszam". :0) Wacpan mi w takim razie autorytarnie mowisz, ze mam autorytarne opinie i coz - musze wierzyc. :_


Powtórzę, nie masz pojęcia o czym mówisz (piszesz). Bo nie widziałeś tych szkół, nie przekonałeś się na własne oczy jak to jest zorganizowane i jak działa.

>>> Rozumiem, zatem wszelkie teorie o tym jak np. wygladala bitwa pod Grunwaldem sa do d... bo przeciez zaden z tych madrali na wlasne oczy jej nie widzial, wiec co on moze wiedziec.

Wisi mi średnia listów do AR, bo nic nie mówi-czytałem CDA mniej lub bardziej regularnie przez 10 lat, nigdy nie napisałem, nie napisał też nikt z moich znajomych. Najwyraźniej nie jest to najpopularniejsze dla młodych ludzi zajęcie. I generalnie nie sądzę, żeby to było miarodajne.

>>>Ja tez nigdzie nie twierdze, ze to miarodajna opinia, ba wrecz podkreslam, ze to tylko wycinek obserwowanej mlodziezy.

Jeśli chodzi o maturę, to to jest w ogóle największy dowcip. Nie neguję, że kretyn może dzisiaj zdać podstawową maturę. Bo może. Ale żeby napisać dobrze poziom rozszerzony to już trzeba być całkiem niezłym.

>>>Tylko, ze 20 lat temu owe rozszerzonosc byla praktycznie standardem, a to co bylo wowczas standardem ani sie umywa do standardu przedwojennego. Krotko mowiac - sie dewaluuje wartosc matury.


Już nie mówię o tym, że w znacznej mierze wyeliminowano ściąganie (a słyszało się parę historyjek o maturze za PRL, słyszało się).

>>>Wierze, bo coz mi innego zostalo, nie mam zadnych danych. U nas sie faktycznie sciaglo. :)

Matura jest inna, szkoła jest inna. Ale mój szanowny ojciec w czasach liceum powiedział mi, że na jego oko mam wyższy poziom niż on miał.

>>>Hihi, tysiace listow do AR nic nie znacza, ale jedna opinia jednego ojca jest miarodajna? :) No ale to TWOJ ojciec, wiec nie moze sie mylic. :)


Kpiny z klucza są również niestosowne. I piszę to jako osoba, która prawdopodobnie przez klucz dostała w dupę, bo w liceum wypracowania miałem oceniane dobrze lub bardzo dobrze przy wymagającej nauczycielce, a maturę napisałem na 50% (podstawową z polskiego).

>>>I DLATEGO wlasnie kpie z klucza, mister, WLASNIE DLATEGO - ze jak widac glajszachtuje tych, co wyrastaja poza standard.


Ale do dziś uważam, że jakaś forma klucza być musi, bo musi być jakaś standaryzacja oceniania. Dzięki temu unikamy wałków na egzaminie maturalnym, kiedyś dość powszechnych.

>>>Krotko mowiac "pochwalam tortury, bo musi byc jakas metoda aby wyciagnac zeznania"? A nie ma INNYCH sposobow by to osiagnac?

To samo dotyczy matematyki. Mój ojciec musiał rozwiązać na maturze 3 zadania wybrane z 5, żeby dostać bdb. Ja musiałem rozwiązać 11.

>>>Z ilu? I w wersji standard, czy poszerzonej, z ciekawosci? No i wiesz, sa zadania i zadania. Jak nam odslonieto nasze, to jek poszedl po sali, ze chyba sie pomylili i dali te przeznaczone dla klas mat-fiz. Byl placz i zgrzytani zebow...
.

Chodzi mi o to, że wasze opinie są nieprawdziwe i krzywdzące. I mnie to męczy, bo jeszcze nie widziałem nauczyciela, który powiedziałby, że jest lepiej. 12 lat w szkole, dwa na studiach i ciągle słyszę o postępującej głupocie. Cholery można dostać, bo jakoś wokół siebie jej nie widziałem.

>>>OK. Jest dobrze, bedzie lepiej, kultura kwitnie, jest swietnie, dzisiejsza mlodziez jest duuzo lepsza niz tamta. Mam nadzieje, ze po tym dla odmiany cisnienie ci opadlo.

I nauczyciele tez nie maja racji, bo nie sa w srodku tego wszystkiego i nie widzieli tego na wlasne oczy! Tylko wyglaszaja brednie autorytarne, bo som gupi.

Ot, co!

04.03.2011
19:44
170

Finthos [ 66 ] - Generał

smuggler, nie sil się na ironiczny ton, bo to wygląda sztucznie. Ja sobie doskonalę zdaję sprawę, że jesteś inteligentnym człowiekiem, tym bardziej nie rozumiem standardowego raczej dla zakompleksionych ciećwierzy "za moich czasów było lepiej". Ja nie piszę tutaj, bo mnie jednorazowo żyłka pękła. Piszę, bo mnie szlag trafia od lat. Czy ty sobie zdajesz sprawę co to znaczy dla tych wszystkich dzieciaków regularnie słyszeć, że są coraz gorsi i w ogóle nie ma porównania do starych czasów? Z pewnością to nie pomaga w ich rozwoju.

Do rzeczy:

>>> Rozumiem, ze powinienem mowic przy kazdej "to sa naturalnie tylko moje skromne i bez watpienia bledne opinie, przepraszam ze w ogole je wyglaszam". :0) Wacpan mi w takim razie autorytarnie mowisz, ze mam autorytarne opinie i coz - musze wierzyc. :_

Nie, nie musisz pisać, że to twoje skromne zdanie, po prostu używaj mniej kategorycznego tonu. Ja ci nie odbieram prawa do myślenia, że 90 % urodzonych po '89 to debile. Myśl sobie. Ze świadomością, że możesz się mylić. Co innego napisać, że są niepokojące znaki spadku poziomu wykształcenia, a co innego, że postępuje zidiocenie społeczeństwa. Subtelna różnica, ale z pewnością ją widzisz. Aha, żeby była jasność-ja też mogę się mylić. Tylko wiesz co? Jeśli ja się mylę, to co najwyżej możemy wspólnie zapłakać nad przyszłością kraju. Jeśli ty się mylisz, to cholernie obrażasz tę część społeczeństwa, która będzie tą przyszłość budowała.

>>> Rozumiem, zatem wszelkie teorie o tym jak np. wygladala bitwa pod Grunwaldem sa do d... bo przeciez zaden z tych madrali na wlasne oczy jej nie widzial, wiec co on moze wiedziec.

Generalnie tak, bo jak wiadomo, średniowieczni kronikarze nie grzeszyli nadmierną dokładnością opisu i prawdomównością. Ale z ciekawości-jaki research zrobiłeś, żeby wyrobić sobie taką opinię (poza AR)? Przeglądałeś wyniki matur i analizowałeś ich trudność? Liczyłeś, jaka ilość każdego roku zasługuje na średnie wykształcenie wedle jakichś rozsądnych kryteriów? Wybrałeś się na wycieczkę do paru porządnych ogólniaków? Przeglądałeś prace i profile laureatów olimpiad przedmiotowych? Krótko mówiąc, jakie masz prawo do formułowania tak skrajnych opinii?

>>>Tylko, ze 20 lat temu owe rozszerzonosc byla praktycznie standardem, a to co bylo wowczas standardem ani sie umywa do standardu przedwojennego. Krotko mowiac - sie dewaluuje wartosc matury.

Jeśli masz na myśli, że poziom rozszerzony był wtedy normalny (tzn. matma dla matfizu była porównywalna(nie identyczna) z obecną rozszerzoną maturą), a coś takiego jak podstawowy nie istniało-myślę, że masz rację. Tak, wartość matury się zdewaluowała, nie kłócę się. Magister też się zdewaluował. Ale to znaczy, że dostają te papierki ludzie, którzy na nie nie zasłużyli, a nie że nie ma już dobrze wykształconych. BTW-chciałbym zobaczyć tych wszystkich humanistów z PRL jak zdają dzisiaj maturę z matmy. Byłby szał ciał.

>>>Wierze, bo coz mi innego zostalo, nie mam zadnych danych. U nas sie faktycznie sciaglo. :)

To akurat z moich obserwacji jest faktem. Wynika to choćby z tego, że jest ryzyko anulowania matury dla całej sali w wypadku ściągającego. Bardzo skuteczny straszak. Jakieś historie słyszałem, ale nie widziałem i nikt mi się nie chwalił. Jeśli ściąganie istnieje, to jest to margines. Dotyczy to tak matur, jak i egzaminu gimnazjalnego i testu na koniec podstawówki (który zresztą nie ma znaczenia).

>>>Hihi, tysiace listow do AR nic nie znacza, ale jedna opinia jednego ojca jest miarodajna? :) No ale to TWOJ ojciec, wiec nie moze sie mylic. :)

Przekręcasz znaczenie tego co napisałem. Już wspomniałem-chodziłem do dobrego liceum. Chcę dowieść czegoś zupełnie innego. Powyższa wypowiedź mojego ojca dotyczyła matmy (czego nie dopisałem). Mój tata jest rocznika '59. No to jak to do cholery możliwe, że dewaluacja z roku na rok, wszystko idzie w złą stronę, coraz więksi kretyni, poziom spada na łeb, a ja po 31 latach mam wyższy poziom niż mój ojciec? (pomijamy tutaj, czy on wyższy, czy niższy - w każdym razie porównywalny) Toż to niemożliwe jest. Krótko mówiąc-to jest jedna wielka bzdura. Pisałem już-jak na studia dziś idzie połowa, a kiedyś szło dziesięć procent, to średnia spadnie. Tylko to nie świadczy o degradacji intelektualnej społeczeństwa. Wybierz dzisiaj czołowe 20% studentów i sprawdź ich poziom-myślę, że miło się zaskoczysz.

>>>I DLATEGO wlasnie kpie z klucza, mister, WLASNIE DLATEGO - ze jak widac glajszachtuje tych, co wyrastaja poza standard.

smuggler, ja nie wnikam w to, czy wystaję poza standard czy nie, szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi. To moja polonistka wpieniała się na system, jak z nią poszedłem pogadać we wrześniu w trakcie wakacji pomaturalnych. Ja po prostu uważam, że konieczne jest unormowanie pewnych spraw. W liceum nieraz słyszałem komentarze w stylu "świetna praca Iksiński, tylko kompletnie nie wbija się w klucz" pod swoim adresem. I trudno. Pogodziłem się. Bo mi się nie chciało prowadzić analizy krok po kroku wszystkich środków stylistycznych, wolałem pisać ciekawsze wypracowania. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla większości brak klucza to zachęcenie do wodolejstwa i pisania bez ładu i składu. Wszyscy krzyczą, że nie pozwala im się wyrażać własnej opinii, tyle, że zazwyczaj nie idzie za nią ŻADNE przygotowanie teoretycznoliterackie. Krótko mówiąc-nie czytajmy tego co powiedzieli inni, mądrzejsi od nas, nie odnośmy się do tego-napiszmy, to co nam się wydaje słuszne i żądajmy maksymalnej ilości punktów. BTW, debilizm klucza jest szerzony propagandowo. Po maturze z polaka pod moją szkołę przyjechała ekipa z TVN i robiła krótkie wywiady. Ja mówiłem, że klucz mi wisi, bo nie trzeba się w niego specjalnie wpasować, żeby zdać. Mówiłem, że w ogóle o tym nie myślę pisząc pracę. I mówiłem, że wszystko pięknie, ale konieczna jest jakaś standaryzacja. A kolega mówił standardowe gadki o ograniczeniu, sztampie, zgadywance i blablabla. I wiesz co? Jego pokazali, mnie nie ;) Ale co ważniejsze-nie pokazali chyba nikogo, kto by się tego klucza nie czepiał. Tyle na temat mediów.

A ja do dzisiaj nie wiem, czy nie trafiłem w klucz, czy po prostu słabo napisałem tamtą pracę, czy po prostu mnie nie rozczytali i dorzucili parę punktów, żebym przypadkiem nie ulał tej matury. Nie mam zielonego pojęcia, bo klucz widziałem i byłem przekonany, że się w niego w miarę wpasowałem :)

>>>Z ilu? I w wersji standard, czy poszerzonej, z ciekawosci? No i wiesz, sa zadania i zadania. Jak nam odslonieto nasze, to jek poszedl po sali, ze chyba sie pomylili i dali te przeznaczone dla klas mat-fiz. Byl placz i zgrzytani zebow...

11 z 11. Poziom rozszerzony. Czasy wyboru i możliwości uniknięcia nielubianych zagadnień minęły. Czasu było chyba 3 h. I powiem to, co mówili nauczyciele: nie ma drugiej matury
na której tyle osób siedzi do końca. Napisałem na 90%. Gdybym miał 15 minut więcej, pewnie zbliżyłbym się do setki. Oświecenie w przypadku jednego zadania (którego polecenie początkowo rozumiałem opacznie) przyszło za późno. To jest po prostu orka, masz średnio ~15 minut na zadanie. Czasami trzeba porysować, trzeba pilnować, żeby się nie pomylić, chciałoby się posprawdzać-krótko mówiąc, orka. I zapewniam, że tak ja, jak i wszyscy znajomi wolelibyśmy pisać starą maturę. Z bardziej rozbudowanymi, ale 3 zadaniami do zrobienia. Z czasem na pomyślunek. Oczywiście, można też trafić. Jedną z próbnych matur (mój wspaniały profesor zafundował nam kilka na własny rachunek, za co mu wielkie dzięki) rozwaliłem na 98% w dwie godziny. Ale tam wychodziło mi wszystko, szedłem jak burza. Nieczęsto to się zdarza.

>>>OK. Jest dobrze, bedzie lepiej, kultura kwitnie, jest swietnie, dzisiejsza mlodziez jest duuzo lepsza niz tamta. Mam nadzieje, ze po tym dla odmiany cisnienie ci opadlo.

Przestań ironizować. Nie mówię, że jest lepsza. Ma swoje umiejętności, ma swoje braki. Pewnie ma mniej wiedzy encyklopedycznej, za to potrzebne informacje znajduje bardzo sprawnie i nie mam tu na myśli tylko google i wikipedii. Oczywiście, piszę o tej zdolniejszej części, ale i do tej przecież porównujesz, prawda? Nie uważam po prostu, żeby była gorsza i skretyniała.

Pozdrawiam i dzięki za kursywę

PS Pod Chocimiem walczyliśmy z Turkami (dwa razy swoją drogą, raz pod Żółkiewskim, który zginął w bitwie, bodaj w 1621 r., a drugi raz pod Sobieskim w 1673r), a Mars nie ma księżyców. Musisz mi uwierzyć na słowo, że pisałem to z głowy.

EDIT: właśnie sprawdziłem, Mars ma dwa księżyce. Cóż, najwyraźniej nie jestem wykształcony ;) Ciekawe swoją drogą, czemu byłem taki pewny, że ich nie ma ;)

EDIT2: a wojskami dowodził Chodkiewicz, a Żółkiewski zginął rok wcześniej pod Cecorą. Zdecydowanie nie jestem wykształcony :) Obraz przypomniałem sobie po czasie. Pozdrawiam jako kretyn raz jeszcze.

04.03.2011
19:46
171

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

ja ci wierze :D

potem przeczytam reszte postow, ktora mnie ominela i sie ustosunkuje, bo jestem pewien, ze w ktoryms punkcie smuggler obrazil moja matke

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
04.03.2011
20:01
172

Jedziemy do Gęstochowy [ 66 ] - JUDAS PRIEST

Bartek - to co ty nazywasz mądrością to zwykły spryt. Znam dużo osób które dla ciebie byłyby pewnie ,,mądre" - to są osoby ,,sławne" w kilku wioskach okolicznychm gminni ,,celebryci" i szkolni, ludzie sukcesu niemalże, przebojowi... ale za to szukają na geografii Polski w Afryce (na mapie), nosz kurde...i oni są wg. ciebie mądrzy?

może nie uwierzysz ale czytanie rozwija, i wyobraxnię i wiedzę, no i przyjemność daje wielką.

Pink Floyd, Metal
04.03.2011
20:27
173

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

Lol, nawet nie wiedziałem że na bazie istniejącego od stuleci babcinego pierdolenia o tym że "kiedyś było lepiej" można wykształtować taką dyskusję.

Jestem pełen podziwu : )

I tym razem Finthos - podziwiam, nawet bardziej niż bartka, bo chyba jeszcze bardziej się wysilasz : )

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
04.03.2011
21:23
174

mackie majcher [ 25 ] - Konsul

smuggler<--

Faktycznie ci cisnienie skoczylo, ale lecz frustracje gdzie indziej. Starzy pan swe obserwacje czyni nie na szkole, szczegolnie ogladanej przez tabloid czy inny ekspres reporterow, ale via Action Redaction, ktore prowadzi. Nie za duze to okienko i nie za obiektywne (wszak listy pisza ci najmadrzejsi, co to potrafia :P) ale mysle ze przez 15 lat i pryzmat tysiecy otrzymanych listow jaki-taki oglad sytuacji ma, w przeciwienstwie do mlodego i sfrustrowanego, ktory swe wnioski feruje zapewne na podst. wlasnych szkolnych doswiadczen i ew. rozmow z kumplami. Wydaje mi sie wiec, ze akurat moje pole obserwacji i czas ich jest jakby szersze. (A jesli to jest elita nastolatkow, co pisza listy, to jak musi wyglac Standardowy Model?). I na podst. owych obserwacji widze i mowie, ze poziom listow doluje, ortografia doluje, zdolnosc do tworzenia zrozumialych i logicznuch zdan doluje, zainteresowania doluja. Mowie o SREDNIEJ, bo wiadomo ze perelki zawsze sie trafiaja. I nie wyglaszam KATEGORYCZNYCH opinii, jeno wlasne, co do ktorych nigdy nie twierdzilem, ze sa jedyne, sluszne i nie do obalenia nigdy i w zaden sposob.

Nie pomyślałeś czasem o tym, że jako pismo po prostu zmieniliście grupę docelową na inną (jeszcze szerszą)?
Jako pismo dążycie do maksymalizacji zysków, czyli staracie się zgarnąć jak największą ilość odbiorców (nie bez powodu podbiliście w końcu rynek). Rozwijacie się w tym kierunku, bo to naturalne, jak w każdym innym biznesie.

Podpisuję się rękami i nogami pod postami Finthosa.

"Whiskey in the Jar" and "Nothing Else Matters"
04.03.2011
21:28
175

bartek [ 9 ] - Legend

mallekith, nie, epatowanie głupotą nie jest modne i nigdy nie było, nadal jest piętnowane, nie tylko w szkołach, wszędzie. Nie wiem skąd takie dziwne przekonanie.

Jedziemy do Gęstochowy

może nie uwierzysz ale czytanie rozwija, i wyobraxnię (...) i przyjemność daje wielką.

Masturbacja też!!!

smuggler, szczerze, jak jest tak źle, to zamiast latać po starówce i robić dupom fotki z ukrycia przejdź się do dowolnej szkoły, ugadaj z dyrektorką i powiedz, że poprowadzisz charytatywnie kółko redaktorskie.

Znajdziesz dziesiątki chętnych i jakoś zmienisz beznadziejny stan rzeczy, jak ja prowadziłem zajęcia o głupim HTML to chętnych było tyle, że w sali miejsca zabrakło (i to po lekcjach! dzieciaki same chciały przyjść i słuchać, czegoś się nauczyć - uwierzysz? nie, bo Ty wiesz lepiej na podstawie Action Redaction - nieważne, że każdy średnio kumaty dzieciak i człowiek już takiej prasy nie kupuje, chyba, że lubi zapach papieru - ale tutaj i tak wybieram Velvet).

A jak nic nie zamierzasz z tym robić, to po co w ogóle cała dyskusja. To tak, jakby człek nie biorący udziału w wyborach zaczął nagle przejmować się losem państwa.

04.03.2011
21:39
176

..::BaM::.. [ 34 ] - Pretorianin

"... odsyłam na www.wypierdalaj.pl..."

04.03.2011
22:10
177

Jedziemy do Gęstochowy [ 66 ] - JUDAS PRIEST

ach tam, bartek - zyjesz wwidać w lepszym swiecie, albo patrzysz przez różowe okulary, lub jesteś dwudziesokilku latkiem,dawno po szkole który nie zna aż tak dobrze współczesnej młodzieży, ja znając ją (przebywania z nią codziennie) , powiem ci tak:

w szkole, na korytarzach widzę tylko łysoli, no i lalusiów techno-discopolo co to aby impry, laski itp. i nawet w klasie słysze gadkę typu ,,ja to nawet streszczenia nie przeczytałem a 53 mam" lub gdy rozwiązywali krzyżówkę na lekcji religii, ,, księdzu! jakie jest państwo ze stolica w Brukseli?" albo perełka absolutna: przy grze w państwa-miasta - państwo na R - Rzym, to tylko podejść i butem strzelić.( zastanawiające jest że dziewczyny nie są wcale lepsze, szukanie Moskwy w Ameryce to standard.

niestety, ale tak jest, a ty ulepszasz sobie pojęcie o młodzieży.

nie przecze śa jednostki inteligentne, ale bardzo rzadko można takiego spotkać, bo ja osoby imprezowej, mającej powodzenie,pewnej siebie a nieznającej daty bitwy pod Grunwaldem za inteligentną nie uważam.

Pink Floyd, Metal
04.03.2011
22:30
178

Katane [ 147 ] - Useful_Idiot_

[177] --> nie lubia cie w klasie za bardzo, co?

04.03.2011
23:06
179

bartek [ 9 ] - Legend

Jedziemy do Gęstochowy, zapraszam do stolika.

Dobrą masz tę szkołę, skoro 14-latkowie są już łysolami.

Ponownie wracamy do starej śpiewki, wiedza to nie inteligencja. To, że ktoś nie wie kiedy miała miejsce bitwa pod Grunwaldem nie sprawia, że jest człowiekiem głupim.

Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to pamiętaj, że smuggler nie wie gdzie jest Montana (ale i tak jest dobry, bo obecni gimnazjaliścy odpowiedzieli by na to pytanie pytaniem: "Hannah Montana?") ]:->

Twoje przykłady są zaiste zacne, odkopię ten wątek za 5 lat i podejmiemy ten sam temat. Wg Waszych informacji za 5 lat zdawalność matury powinna oscylować w granicach 5%.

04.03.2011
23:25
180

Belert [ 111 ] - Legend

to ze ktos nie wie kiedy byla bitwa pod Grunwaldem ---- oznacza ze jest czlowiekiem glupim

04.03.2011
23:41
181

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

jedziemy do gestochowy codziennie rano mijajac pieknych, szkolnych atletow, wokol ktorych zawsze gromadzi sie tlum najgoretszych jailbaitow w szkole, spuszcza glowe w dol i powolnym, depresyjnym wrecz krokiem zmierza na parapet by polozyc na nim tornister i zaczac szukac kanapki. po tym gdy ja juz znajdzie i odwinie z papierowego opakowania, z ukrywana nienawiscia i obietnica zemsty wgryza sie w nia zlorzeczac pod nosem i przekonujac samego siebie w duchu, ze jest od nich madrzejszy

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
04.03.2011
23:59
182

bartek [ 9 ] - Legend

Belert, ciekawe ilu Noblistów nie wie. 10%? A może raczej 70%?

Nauczanie technik pamięciowych i rozwijanie u ludzi pamięci jest wspaniałe, niestety w ogóle nie spotykane w szkołach.

Wymaganie znajomości 100 słówek + ich odmiany z niemieckiego "na za tydzień", czy 50 dat z historii (norma! zresztą nikt nie wymaga samego roku a także dzień i miesiąc - w przypadku bitwy pod Grunwaldem dobrze dla bezpieczeństwa wiedzieć która była godzina, jaka była pogoda i z której strony wiał wiatr - przecież cały naród się do tego wydarzenia po dziś dzień masturbuje) to coś innego. To kretynizm. Kretynizm który pokutuje i który "działa", bo psorów tak wyuczono i przecież jest ok.

A ci psorzy to mają osiągnięcia porównywalne z naszą kadrą piłkarską. Zamykanie listy tysiąca najlepszych uczelni zobowiązuje. Ale grunt, że wiedzą kiedy skopaliśmy dupę Niemcom. Nieudacznicy bardzo lubią takie retrospekcje. Spojrzeć w przyszłość jest dużo ciężej.

W tym wszystkim jest także drugie dno, nauczanie (szczególnie tak nieefektywne) trwa. Dlatego 90% (100%?) uczniów kończących LO przerobi materiał z historii maksymalnie o II WŚ. Nie ma mowy o współczesności. Znam ekstremalny przykład klasy o profilu historycznym, która przez 3 lata nie zdążyła dobrnąć nawet do XX wieku. Po prostu fizycznie nie było takiej szansy. Za mało godzin, za dużo materiału do opanowania.

Co jest dla młodego Polaka ważniejsze do zrozumienia otaczającego go świata? Bitwa pod Srunwaldem czy historia Polski po 1989?

Bullzeye_NEO, huehue.

05.03.2011
00:06
183

bartek [ 9 ] - Legend

*do II WŚ, jak gdzieś brakuje litery to na pewno będzie to d jak dupa - Logitech UltraX Flat niech żyje nam

05.03.2011
00:11
184

olivierpack [ 57 ] - Legend

Znak czasu. Nauczyciele utyskują na głupotę uczniów. Może trzeba ich czegoś nauczyć, zamiast traktować ucznia jak kasjerka produkty skanerem?

05.03.2011
00:23
185

Megera_ [ 54 ] - Franca

bartek
No offence, bo jesteś naprawdę ogarnięty facet, ale... kurczę. Nie kminię tego zupełnie. Młodszy ode mnie jesteś niewiele, a Twoja linia obrony sugerować może, że gimnazjum skończyłeś rok temu, a jak wiadomo każda pliszka swój ogonek chwali.
Masz jakiś kontakt z gimnazjami? Czy opierasz się na własnym doświadczeniu? Albo Twoje szerokie kontakty obejmują też panienki w wieku 14-16? ;) Bez zgryźliwości, jestem po prostu ciekawa, skąd czerpiesz informacje i na czym bazuje Twoje wyjątkowo optymistyczne zdanie.
Spotkać 14letniego łysola nie jest trudno. Przynajmniej w moim mieście. Ba, moja matka ostatnio wyszła z psem wieczorem i wróciła ze spaceru dość szybkim krokiem, bo akurat jakaś ustawka się szykowała - a następnego dnia zagaduje ją uczeń "widziałem panią wczoraj, z pieskiem pani była", "tak? a gdzie mnie widziałeś?", "no tu i tu, była ustawka, ja byłem w pierwszym rzędzie!" Łysy 14latek. Uwierzysz?
Oczywiście, to nadal są jednostki - z tym, że tych jednostek przybywa co roku. W postępie geometrycznym.

Co jest dla młodego Polaka ważniejsze do zrozumienia otaczającego go świata? Bitwa pod Srunwaldem czy historia Polski po 1989?
Z tym akurat popieram na całej rozciągłości. Nigdy, na żadnym poziomie nauczania nie dobrnęłam dalej, niż 1945 i jest mi zwyczajnie wstyd. Bo cóż po znaniu jakiegoś Chocimia, skoro statystyczny licealista nie ma pojęcia, czemu jakiś Wałęsa skakał przez jakiś płot.

olivierpack
Może trzeba ich czegoś nauczyć, zamiast traktować ucznia jak kasjerka produkty skanerem?
Nie generalizuj. Nie wszyscy nauczyciele to kasjerzy na pańszczyźnie, którzy pragną jedynie odrobić swoje i wrócić do domu by legnąć bez sensu przed telewizorem. Jak się dzieciak nie chce nauczyć, to nauczyciel niczego nie wskóra. A że dzieciak się nauczyć nie chce, to nie jest wina nauczyciela, tylko rodzica.

Ja czarny kot, ja wściekły pies, ja chwast, ja blizna.
05.03.2011
00:55
186

DEXiu [ 127 ] - Senator

bartek [179] ==> Sorry, ale panowie już wychodzą --> Nie będą przebywać w takim towarzystwie ;)
Piszesz, że wiedza nie równa się inteligencji. A podejmiesz się zdefiniowania, czym w takim razie jest owa inteligencja?
Twierdzisz, że w szkole uczą "tysiąca nieprzydatnych, teoretycznych bzdur". Tylko że sama nauka tego tysiąca bzdur poszerza horyzonty, daje inne spojrzenie na wiele rzeczy, ułatwia kojarzenie i uczenie się tych przydatnych rzeczy. Nikt nie wymaga, żebyś po podstawówce czy tam gimnazjum rozpoznawał 150 gatunków drzew po liściu, długości ogonka i ilości płatków kielicha. Ale ktoś, kto nie rozróżnia PODSTAWOWYCH gatunków drzew (te kilka sztuk) jest już mocno ograniczony (niezależnie od tego czy potrafi przewijać silniki trójfazowe z zawiązanymi oczami, czy nie). I chyba oczywistym jest, że nawet nie ma sensu zakładać, abyś kilka(naście) lat po szkole średniej znał na pamięć wzory strukturalne i atomowe aldehydów + 15 zastosowań każdego i jak je rozpoznać. Wystarczy, że będziesz chociaż kojarzył hasło i że to chyba raczej chemia aniżeli nazwisko poety albo przekleństwo. To samo się tyczy praktycznie każdego innego przedmiotu. Jak choćby historia, o której też tu ktoś wspomniał. Nie sądzę, aby od "inteligentnego człowieka na poziomie" ktokolwiek oczekiwał znajomości wszystkich dat historii Polski. Acz fajnie byłoby, gdyby taki człowiek ogarniał pi razy drzwi jak przebiegała historia cywilizacji od starożytności począwszy, do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem Polski i historii XX wieku (+ kojarzenie w jakich mniej więcej stuleciach się cośtam mogło dziać). Gdyby jeszcze potrafił sypnąć datą bitwy pod Grunwaldem albo wybuchu rewolucji francuskiej (rok prosty do zapamiętania - 1789) to byłby już full wypas :]

05.03.2011
10:36
187

Jedziemy do Gęstochowy [ 66 ] - JUDAS PRIEST

katane, bullzeye i bartek - dobra historyjka bullzeye nie ma co....

ale niestety nie prawdziwa, takich jak ty piszesz umięsnionych atletów to ja nigdy nie widziałem w mojej szkole...

katane - a tu cię zdziwię bo mnie większość lubi, i na parapetach sam nie siedzę, tylko na każdej przerwie stoję pod klasą i gadam z 9-10 najlepszymi kumplami z klasy, i to mi starcza.

a że uważam się za mądrzejszego od ludzi o których pisałem to masz rację.

Pink Floyd, Metal
05.03.2011
11:34
188

Katane [ 147 ] - Useful_Idiot_

no spoko, tyle ze z twoich postow wieje takim zakompleksieniem, ze ciezko wyciagnac inne wnioski

05.03.2011
11:54
189

smalczyk [ 30 ] - Senator

olivierpack ---> pisalem już wyżej - nawet najbardziej cierpliwemu pedagogowi zaczyna krew buzować jak czasem musi 'porozmawiać' z rodzicem-idiotą, ktory sam nie mając czasu dla wlasnych dzieci wymaga od nauczyciela, by zajął jego rolę i 'zrobił z niego czlowieka'.
A niestety taka tendncja wśród uczniowskiego rodzicielstwa zaczyna sie pogłebiać - i to jest realny problem, nie fachowośc lub jej brak u nauczycieli.

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
05.03.2011
12:28
190

ralphonsinio [ 28 ] - Centurion

Co jest dla młodego Polaka ważniejsze do zrozumienia otaczającego go świata? Bitwa pod Srunwaldem czy historia Polski po 1989?

Tak szczerze to ciężko mówić o historii po 1989 roku. Są to czasy, w których żyjemy. Ciężko jest stwierdzić, czy zmiany, które następują są dobre, czy nie. Informacje o współczesności powinniśmy pozyskiwać na WOS-ie. Historia powinna być do 1989 (tak mniej więcej do zmian ustrojowych i tyle).

Wspomniałeś już o tym, że jakaś klasa nie zrobiła materiału z XX w. To jednak jest wina systemu edukacji i poniekąd nauczyciela. Klasa humanistyczna powinna mieć więcej lekcji historii niż teraz.

Poza tym warto zwrócić uwagę na to, że w szkole jest pełno jakichś głupich przedmiotów (np. WOK, na którym uczymy się tego samego, co w gimnazjum albo na j. polskim).

05.03.2011
13:01
191

bartek [ 9 ] - Legend

Megera_, mam stały kontakt z grupą nauczycieli z mojego byłego technikum uznawanego za szkołę złą sławą owianą (1500 uczniów w tym 5 dziewczyn, do tej pory często tam bywam pomagając w sprawach IT) i z dzieciakami w 2 gimnazjach (podobna historia).

Dzieciarni i "panienek" też znam trochę, z własnego podwórka, większość moich "znajomych" (nie mylić z kumplami czy przyjaciółmi) to od kopania piłki to 14-18 latkowie. Będzie tego śmiało kilkadziesiąt osób, jak nie lepiej.

Ale tu nawet nie chodzi o to kto kogo zna i na czym bazuje (chociaż w przypadkach ekstremalnych wychowanych na pojedyńczych incydentach, W11, tudzież listach od dzieci czytających jakąś kolorową popierdółkę o grach gdzie obrazki stanową 50% powierzchni - nóż się w kieszeni otwiera - patrz Molzey, częściowo i smuggler).

Wesoło, bo z moimi rodzicami mam super układy, rąbiemy po LAN-ie w C&C, tata jest sto razy większym gadżeciarzem, niż ja itd. a chyba dopiero dziś poczułem naprawdę na czym polega różnica pokoleń. Szkoda mi takich ludzi, z tym nastawianiem robi się tylko innym krzywdę - bo jak ma dziecko podchodzić do ojca, który ma je za idiotę a nawet jeśli nie je, to jego znajomych, środowisko? :) A dlaczego rodzic tak uważa? Bo dostaje coraz głupsze listy w Action Redaction? Można się śmiać?

Chodzi raczej o to, kto ma otwarte oczy i nie idealizuje zbytnio tego co było i tego co jest. Wiem, że odnosisz/cie wrażenie, że wychwalam obecną młodzież pod niebiosa. Jest wręcz przeciwnie. Obecna młodzież jest przeciętna. Sęk w tym, że 50, 100 i 200 lat temu było tak samo. Ba, 200 lat temu było tysiąckroć gorzej (tylko czy tak daleko idące porównania mają jakikolwiek sens? :)). I tylko do tego pieję. A że wszyscy próbują nam wmówić gówianą i kłamliwą prawdę, że "kiedyś było inaczej", to linią obrony pozostaje zwracanie uwagi na to, że obecnie tak fatalnie NIE jest.

14-sto letni łysol to dla mnie wygolone dziecko. Może się mylę, bo wychowałem się w miejscu produkującym złodziei, dziwki i street fighterów, chodziłem z nimi do szkół (wg smugglera jestem jednym z nich - ciekawe na jakiej zasadzie ktoś taki uchował się na moim osiedlu? dla pewnych osób z redakcji CDA pozostanie to najwidoczniej zagadką życia) i miałem to szczęście, że nie odczuwałem jakiegokolwiek zagrożenia ze strony 14-sto letniego "dresa". Pomijam fakt, że dorosły mężczyzna jedną ręką połamałby co drugiego dzieciaka w tym wieku na pół (tak, wiem, bywają 14-sto latkowie mający i po 180 cm, ale nad przewagą siły nawet nie ma co dyskutować).

Powiedz mi w jakim mieście żyjesz, bo połowa moich znajomych siedzi w więzieniach (o dziwo ich rodzice też! jakby ktoś chciał wytoczyć argument "kiedyś było inaczej"), mój sąsiad wbił drugiemu nóż pod żebra, kilku 20-sto letnich kumpli już nie żyje, ale żeby pod własnym blokiem szybkim krokiem przemykać to dla mnie nowość :) Chętnie się do Ciebie przejadę i zobaczę pierwsze w Polsce ustawki pod blokiem. Te dzieciaki chyba po 11 lat miały, bo o takim patencie to jak żyję nie słyszałem.

Dla kontrastu i podkręcenia niektórych dodam, że do pokolenia lat 60-tych to nam jeszcze dużo brakuje, bo oni 20 lat temu w moim mieście wysadzali samochody w powietrze i zabijali się wzajemnie z broni palnej (mój sąsiad "z poprzedniego mieszkania" został znaleziony na chodniku z dziurą w głowie, mózg został na ścianie, miał pecha, bo nie chciał odpalać doli ze swoich kantorów). A ile było porwań? Tysiące. W ostatnim roku zdaje się 4 na całe województwo? Parę lat temu w Warszawie ginęło z 70 samochodów dziennie, teraz coś koło 3?

Tak wiem, teraz "lepsza policja" i w ogóle, ale ci Twoi karatecy od ustawek to są jeszcze ciency za uszami, jak się zapatrzą w swoich starszych kolegów to dopiero będzie problem.

Ja rozumiem, że można czuć się zagrożonym ze strony gnojków (chociaż IMO znacznie większym problemem są Cyganie), ale to nie jest żadna nowość.

Mój tata opowiadał mi o jakimś chłopaku, nie pamiętam ksywy, który terroryzował całe osiedle. Stał w klatkach schodowych, każde wchodzące dziecko podnosił za "kołnierz" do góry i "prosił" o kasę. Jak dziecko nie miało, to dostawało w ryj. Wydziaranych kryminalistów też nie brakowało. Szczerze mówiąc najbardziej p$nięte i groźne osoby jakie znam mają grubo po 40-stce. I to nie tylko w moim mieście, ale też w okolicznych wiochach.

W Olsztynie jest taki fajny twór - Stomil Olsztyn, obecnie Michelin, gigant, produkcja opon, moi dziadkowie tam pracowali i zamieszkali na osiedlu, które niemal w całości stanowią pracownicy tej fabryki.

Jak się lepiej zastanowię, to śmiało mogę powiedzieć, że 9 na 10 osób które skończyły już pracę to alkoholicy w różnych stadiach. I to nie tylko "fizole", ale majstrowie (kiedyś majster to było coś więcej, niż dziś - tak przynajmniej wnioskuję z opowieści dziadków), inżynierowie (!) itd.

Większość ich dzieci skończyła w rynsztoku, do dziś serce mi to gniecie i łzy w oczach kręci, bo to były świetne, normalne rodziny. Uwielbiałem ludzi stamtąd, miałem tam wielu przyjaciół. Ale ojciec wpadał w cug, matka też, pranie po ryjach, krzyki. Dzieciaki uciekały do innych miast, duża część uciekła w narkotyki. Było trochę samobójstw. Wina szkoły? Nauczycieli? Coraz głupsze pokolenia? Wszyscy sobie robimy piekło. Odpowiedz mi najkrócej jak potrafisz - kto odpowiada za stan przyszłych pokoleń bardziej, niż pokolenia poprzedzające? Absolutnie nikt. Problem w tym, że nasi poprzednicy potrafią robić bardzo dobrze głównie dwie rzeczy: narzekać i tankować. Jeśli ten temat ma zamknąć jakaś mądra puenta to proponuję obarczyć winą dorosłych. Dzieci się same nie wychowają, albo rodzic, albo ulica.

olivierpack, dokładnie.

DEXiu, haha :D Ależ się Czaja napiął. Na sfd z nim :D

W moim przypadku nauka podstawowych drzew to było coś ok. 40-50 rodzajów liścia. W wieku 13 lat. Daj spokój. Jak nas puścili w las i kazali ich szukać to same pały się posypały, bo nikt nie podołał (do tej pory pamiętam, że po korze poznać trudniej, niż po liścu ;)).

Ale napisałeś coś bardzo ważnego - w edukacji chodzi o nauczenie ludzi po pierwsze radzenia sobie z informacjami, wyszukiwania, wykorzystywania, po drugie - stworzenia pewnych podwalin pod rozwój.

Niestety, w obecnej formie nie robi się ani tego, ani tego. W szkole za to bardzo sprawnie i skutecznie zabija się takie rzeczy jak kreatywność, wyobraźnia czy nawet pasja. Bo nauczyciel chemii nie ma warunków (i często prawa) do robienia eksperymentów, więc w 1 gimnazjum należy się w zamian uczyć połowy tablicy Mendelejwa na pamięć (mimo, że przez resztę edukacji można z niej korzystać nawet na sprawdzianach!) i tak dalej i tym podobne.

Nie ukrywam, że jestem przykładem osoby, którą szkoła zupełnie wypaliła, ok. 17 roku życia się zorientowałem, o tego momentu miałem ksywę "student" i drukarnię zwolnień lekarskich.

Wbrew temu co sobie wielu teraz pomyśli wyszedłem na tym bardzo dobrze, były cięższe chwile i kilka potknięć, ale skupiłem się na tym na czym zawsze chciałem. Trzy lata temu było to dla mnie nie do pomyślenia, ale w tej chwili niesamowicie cieszę się z tego, że nie poszedłem na studia (chociaż to plany wciąż aktualne, ale nie wyobrażam sobie studiowania w Polsce).

05.03.2011
15:09
192

Danewcieło [ 48 ] - Łysiak

Ja to wam zazdroszczę, w moim otoczeniu jest pełno debili.

05.03.2011
15:28
193

Belert [ 111 ] - Legend

bartekl:--> uwazasz ze Wislawa Szymborska nie wie?Bo to chyba jedyny nasz noblista ktory zyje .
Sa prawdy oczywiste dla okreslonego narodu maja je amerykanie maja niemcy i mamy je my.Do nich nalezy bitwa pod grunwaldem , trzeba byc naprawde niezlym debilem zeby nie pamietac daty.
NIe mowie o miesiacu i dniu ale rok to nawet moja babcia pamietala.:)
A zmarla majac 98 lat.

06.03.2011
05:26
194

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@bartek - Co jest dla młodego Polaka ważniejsze do zrozumienia otaczającego go świata? Bitwa pod Srunwaldem czy historia Polski po 1989?

"Historia Polski po 1989" wymaga znajomości ekonomii i teorii politycznej. To dość skomplikowany materiał i trzeba by było nie tylko całkowitej zmiany WoSu (mniej polityki, więcej ekonomii) ale i bardzo kompetentnych nauczycieli, którzy potrafiliby tłumaczyć takie międzyprzedmiotowe kwestie.

A bitwa pod Grunwaldem doskonale pomaga w prosty sposób zrozumieć współczesny świat. Jest bowiem niemalże sztandarowym przykładem działania teoretycznie skutecznego, które nie zostało należycie wykorzystane w polityce zagranicznej, co jest klasycznym polskim modus operandi. W ogóle cała wojna z Zakonem to jest bardzo fajny temat. W sam raz dla uczniów liceum. I moim zdaniem tak należy uczyć historii. Pokazywać, co się działo kiedyś, jak się to powtórzyło i czy dzisiaj widać coś podobnego. Wtedy jest szansa pokazać młodym, że historia to nie tylko królowie i bitwy, ale przede wszystkim powtarzające się procesy.

@smalczyk - Kompetentny nauczyciel będzie w stanie powiedzieć rodzicowi wprost, że szkoła jest placówką oświatową, a jego zadaniem jest przekazanie dzieciom wiedzy. Od wychowania jest rodzic, więc z takim problemem niech idzie do belfra, tylko do lustra.

@Jedziemy do Gęstochowy - w szkole, na korytarzach widzę tylko łysoli, no i lalusiów techno-discopolo co to aby impry, laski itp. i nawet w klasie słysze gadkę typu ,,ja to nawet streszczenia nie przeczytałem a 53 mam"

Czyli dokładnie jak w zawodówce 20, 30 albo 40 lat temu.

@Finthos - Druga sprawa to rodzice. Z czynnika wspierającego szkołę i dyscyplinę w niej, na fali "bezstresowego wychowania" i innych pierdół, zaczęli o oceny swoich dzieci walczyć z nauczycielami, zamiast zachęcać młodzież do pracy

To nie ma wiele wspólnego z "bezstresowym wychowaniem", a raczej z roszczeniowym podejściem do edukacji, moim zdaniem pobudzanego bajdurzeniem o tym, że "dzisiaj każdy ma wykształcenie" i "bez magistra nie da się dostać pracy", co niektórzy rozumieją to tak, że szkoła "każdemu się należy". Do tego dochodzi przeświadczenie, że rodzic może mieć rację, chociaż najczęściej nie ma pojęcia o metodach nauczania i oceny. Problem jest też głębszy, bo tutaj w sukurs niemądrym rodzicom idą politycy, którzy od kilkunastu lat regularnie obniżają wymagania szkolne i ogólnie szkodzą samej edukacji. Uzależnienie przyjęć na studia głównie od świadectwa szkoły średniej, a więc sprowadzenie szkolnictwa wyższego do spadającego poziomu szkół średnich to jeden z pomysłów, którego nawet przy całej mojej dobrej woli nie jestem w stanie ogarnąć.

Matura to osobny problem. Wcześniej różni mędrkowie narzekali, że w szkole uczy się za dużo na pamięć i nie przekazuje się umiejętności samodzielnego myślenia. W jakim kierunku poszły zaś reformy? Oczywiście w stronę zakuwania i całkowicie nieprawktycznego uczenia się odpowiedzi na pamięć. Za moich czasów na maturze z polskiego i historii pisało się esej (pracę analityczną wymagającą posiadania wiedzy i umiejętności jej zebrania, uporżądkowania i zsyntetyzowania, przy czym za włączenie analizy międzyprzedmiotowej były dodatkowe punkty). Nauczyciel mógł bardzo luźno trzmać się programu, bo przecież oceniał wiedzę i zdolność jej wykorzystania. Współczesna matura ma formę testową, co zmusza nauczycieli do przekazywania uczniom nie wiedzy, a umiejętności rozwiązania testu.

Z matematyką i fizyką podobnie. Sam pamiętam praktyczne zadania (2-3 na kilka godzin), wymagające rozłożenia ich na czynniki pierwsze i praktycznego rozwiązania. To, w jaki sposób uczeń doszedł do wniosku było mniej ważne niż pokazanie jego sposobu myślenia i uzyskanie właściwego wyniku. Dzisiaj? Nie jest tak tragicznie jak w przypadku języka polskiego, ale też nienajlepiej.

Jasne, politycy tłumaczyli to sytuacją na rynku pracy twierdząc, że ułatwienie zdania matury i dostania się na studia zwiększa szanse zawodowe młodych ludzi. Tyle że to akurat guzik prawda. Człowiek nie mający ochoty do nauki, albo najzwyczajniej w świecie głupi i tak nie znajdzie zatrudnienia, a człowieka bystrego zatrudnią bez pytania o papiery (sprawdzić, czy nie lekarz :o). Patrząc po swoich znajomych, widzę, że znaczna część z nich zaczęła pracować na studiach, niektórzy nawet pod koniec liceum. Można? Można. I to wszystko w okresie wyżu demograficznego i w późnej traksformacji rynkowej, gdzie szkoły były przepełnione, a o pracę nie było lekko.

Licealiści stanowili pewnie ze 20% uczniów-więc siłą selekcji średni poziom był wyższy. Dzisiaj ile osób idzie do liceum? 70%? To jak się do cholery dziwić, że średni poziom spada?

Dużą część współczesnych licealistów stanowią ludzie, którzy za moich czasów szli do zawodówek (w których bywało różnie, oj różnie, zwykle tak, jak przedstawiają "współczesne szkoły" ludzie narzekający na młodzież), a do liceów szło, tak jak piszesz, znacznie mniej ludzi. Do tego, dzięki egzaminom wstępnym w dobrym liceum nawet najsłabsi uczniowie byli przynajmniej bystrzy, uparci albo też potrafili twórczo wykorzystywać wiedzę pozaszkolną. Swoją drogą, sam skończyłem niezłe liceum, niedawno miałem okazję trochę popracować w innym dobrym liceum i wiecie co? Nie zauważyłem specjalnej róźnicy.

Prawda jest brutalna-większość z nich się ni cholery nie nadaje do tej roboty.

Święte słowa. Moim zdaniem problem leży w systemie nauczania, gdyż osobiście uważam za bzdurę sytuację, w której do nauczania w szkole wymagany jest stopień magistra. Studia uczą przede wszystkim samodzielnej pracy analitycznej i warsztatu naukowego (jedne robią to lepiej, inne gorzej, ale takie są założenia), więc przez pięć lat człowiek uczy się w zasadzie czegoś całkowicie innego, niż jest wymagane w pracy nauczyciela. Tak jak piszesz, nauczyciel powinien być przede wszystkim pedagogiem z pewną liczbą godzin praktyki przed ukończeniem studiów, a przedmiotu może się uczyć równolegle na specjalizacji. Bo nauczyciel powinien wiedzieć nieco więcej niż uczeń w zakresie przedmiotu (co w wypadku podstawówki nie jest trudne), ale pedagogiem musi być zawodowym.

Język polski-tragiczna lista lektur oparta na naszym pseudopatriotyzmie.

Z językiem polskim sprawa jest o tyle śmieszna, że właściwie nie wiadomo, czemu ten przedmiot ma służyć (mówię o literaturze, bo gramatyka jest rzeczą oczywistą). Moim zdaniem przerabianie epok i czytanie lektur z klucza historycznego ma niewielki sens, jeżeli nauczyciel nie będzie w stanie wyjaśnić, w jaki sposób literatura obrazuje sposób myślenia w danej epoce. Do tego dochodzi też kwestia bryków, które nauczyciele uważają za coś bardzo złego. A ja jestem zdania, że lepiej będzie, gdy uczeń przeczyta wyrywki z dziesięciu książek, a na lekcji będzie się rozmawiać o elementach wspólnych (pewne tematy się przewijają), niż kiedy przeczyta jedną lekturę, a nauczyciel będzie ją "przerabiać". Uczniowie przestają widzieć sens w czynaiu "cegieł", a wystarczyłoby pokazać im "Chłopów", "Ziemię obiecaną" i "Germinala" i porównać to ze współczesną publicystyką, żeby pokazać uczniom _do czego służy literatura_ :o)

No ale nauczyciele, którzy powtarzają coś, co pamiętają ze studiów, sami podpierają się brykami, nie wiedzą, co to jest TVTropes, a "Krzyżaków" Sienkiewicza traktują jako poważną książkę historyczną dla uczniów szkoły podstawowej (dla niewtajemniczonych - to jest propagandowa, antyniemiecka książka o przyzerowej wartości historycznej, która stanowi dokładny odpowiednik filmów takich jak "Patriota" albo "Enigma") chyba sami nie wiedzą o co w literaturze chodzi.

Aha, a co do Internetu i reszty... Pogódźcie się z tym. Bo to nie jest skretynienie. To jest adaptacja.

Amen, bracie. Do szału doprowadza mnie narzekanie na "przepisywanie wypracowań z sieci", skoro przede wszystkim obnaża to niekompetencję nauczyciela. Kiedy bowiem nauczyciel trafi na wypracowanie podejrzanie rozbieżne ze stylem danego ucznia (czy stylem typowym dla ucznia danej klasy), to dzięki internetowi może szybko sprawdzić, czy tekst jest przepisany. Kiedyś ludzie też przepisywali od starszych kolegów, rodzeństwa czy z książek i nauczyciel nie miał tego jak sprawdzić. Teraz może. Ma większą kontrolę. A że nie umie z niej skorzystać - jego problem.

06.03.2011
22:43
195

smalczyk [ 30 ] - Senator

@smalczyk - Kompetentny nauczyciel będzie w stanie powiedzieć rodzicowi wprost, że szkoła jest placówką oświatową, a jego zadaniem jest przekazanie dzieciom wiedzy.

I co, myślisz, że takie slowa trafią do tzw. roszczeniowego rodzica? Otóż nie mój drogi, rozsierdzą go na tyle, że poleci do dyrektora.
A jeśli uważąsz, ze placowki oświatowe są na wskroś profesjonalne, i taki rodzic tak jak powinien zostanie odeslany na drzewo - to jesteś w błędzie.

Dzieci się ma nie dla tego, że chce się je mieć dzieci ale dlatego, że tak jest już urządzony ten świat - by Attyla :)
07.03.2011
03:19
196

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@smalczyk - I co, myślisz, że takie slowa trafią do tzw. roszczeniowego rodzica?

Nie muszą. Ale to powinien być problem rodzica.

Otóż nie mój drogi, rozsierdzą go na tyle, że poleci do dyrektora.

I dyrektor powinien mu powiedzieć dokładnie to samo.

A jeśli uważąsz, ze placowki oświatowe są na wskroś profesjonalne, i taki rodzic tak jak powinien zostanie odeslany na drzewo - to jesteś w błędzie.

Użyłem słowa "powinien", co oznacza, że moim zdaniem tak właśnie nie jest (inaczej nie było by o czym mówić) i uważam to za jedną z przyczyn słabości systemu edukacji.

07.03.2011
08:15
197

Azazello [ 15 ] - Pretorianin

Po pierwsze należałoby przed podjęciem takiej dyskusji przyjąć pewne założenia wstępne, które mogłyby ją skierować na określone tory i doprowadzić do zadowalających wyników. Te założenia wstępne to przede wszystkim definicja pojęcia "głupota" oraz pojęcia, których równoległe stosowanie może prowadzić do zamętu i tym samym jałowości.
Nie zostało to uczynione, więc spór jest, jak widzę, jałowy.
Po drugie należałoby ustalić, czy wątek jest miejscem rytualnego powtarzania inkantacji "o tempora, o mores", czy jest miejsce, w którym należy dojść do jakichś ustaleń końcowych, tj. czy pytanie umieszczone w tytule wątku jest pytaniem retorycznym, prowokującym raczej do powtarzania wyżej przytoczonego niż osiągnięcia jakichś ustaleń, czy też może miejscem, w którym zetrą się stanowiska egalitarystów twierdzących, że wiedza jest równoznaczna z mądrością, i że tą wiedzę/mądrość uzyskuje się poprzez systematyczne zwiększanie zasobu pozostających do dyspozycji informacji/umiejętności (w wersji skrajnej jest to zredukowanie mądrości do umiejętności), że tym samym wszyscy mają "prawo" być ludźmi mądrymi a państwo to "prawo" do "mądrości" winno bezwzględnie zapewnić czy też elitarystów, którzy odróżniają wiedzę od mądrości i którzy mądrość, w przeciwieństwie do wiedzy postrzegają w wersji skrajnej jako coś danego, co można protezować np. wiedzą, ale są też przekonani, że proteza nigdy nie będzie symulowała pełnosprawnej mądrości, że tym samym mądrość nie musi iść w parze z umiejętnościami (np. obsługi komputera).

I - prawdę mówiąc - podjęcie się takiego usystematyzowania byłoby testem wystarczającym dla stwierdzenia, czy osoby wpisujące się do wątku są, czy też nie są nosicielami tytułowej mody :)

07.03.2011
08:21
198

smuggler [ 97 ] - Legend

bartek

smuggler, szczerze, jak jest tak źle, to zamiast latać po starówce i robić dupom fotki z ukrycia przejdź się do dowolnej szkoły, ugadaj z dyrektorką i powiedz, że poprowadzisz charytatywnie kółko redaktorskie.

>>>Barteczku, na tak gowniarskim poziomie dyskutowac z toba nie bede. Gdy sie nie ma kontrargumentow, to sie probuje atakowac kogos z innej strony - a to, ze rudy, a ze sie jaka, albo ma brzydka siostre lub np. mieszka na wsi itd. Zalosne w swej bezsilnosci. Co ma moje hobby do meritum dyskusji? A dziewczynom (nie "dupom", moj ty maczulku pryszczaty) robie zdjecia za wiedza i zgoda, do tego nawet pisemna, zeby potem uniknac wszelkich mozliwych nieporozumien - gdzie precyzyjnie sie wylicza jakiego rodzaju zdjecia i co obie strony maja prawo z nimi zrobic. A wiesz czemu? Bo nie jestem glupim gimbusem, ktory by robil tak, jak mowisz... i potem mial problemy.

Jak zazdroscisz, ze "dupy" sie do mnie usmiechaja i ustawiaja jak sobie zazycze itd.
to zapraszam na jakas sesje, pomozesz ustawic blende czy cosik. Charytatywnie, rzecz jasna. Poza tym zanim zaczniesz ode mnie cos wymagac, to ciekaw jestem co TY robisz spolecznie i charytatywnie, a? Daj dobry przyklad, pokaz swa dzialanosc. Zawsze najprosciej pokazywac na kogos palcem i mowic "no zrob cos!". I nic poza tym.

A jak nic nie zamierzasz z tym robić, to po co w ogóle cała dyskusja. To tak, jakby człek nie biorący udziału w wyborach zaczął nagle przejmować się losem państwa.

>>>No pierwsze slysze, ze ja musze cos z tym robic... To rownie dobrze nie ma sensu dyskutowac o np. rosnacym kursie dolara do euro, jesli sie nie zamierza interwencyjnie skupowac walut. :P Jest problem, jest dyskusja. Jakby dyskusja nazywala sie np. "co zrobic by podniesc sredni poziom intelektualny w gimnazjach, tylko konkrety i propozycje wlasnych dzialan" to wtedy inna sprawa...

Z mej strony z calej dyskusji sie wycofuje, powiedzialem wszystko co mialem, wysluchalem argumentow sensownych (i bezsensownych) i wybaczci ale pozostane przy swej opinii.

Megera

Co jest dla młodego Polaka ważniejsze do zrozumienia otaczającego go świata? Bitwa pod Srunwaldem czy historia Polski po 1989?

Z tym akurat popieram na całej rozciągłości. Nigdy, na żadnym poziomie nauczania nie dobrnęłam dalej, niż 1945 i jest mi zwyczajnie wstyd. Bo cóż po znaniu jakiegoś Chocimia, skoro statystyczny licealista nie ma pojęcia, czemu jakiś Wałęsa skakał przez jakiś płot.

>>>Pewien malo sympatyczny pan powiedzial, ze narod nie pamietajacy swej historii przestaje byc narodem. Wiec ja tez nie jestem zwolennikiem, zeby znac z imienia wszystkie kochanki Leszka Czarnego dla przykladu ale jakies MINIMUM wiedzy historycznej o Polsce wypadaloby miec.

07.03.2011
10:17
199

EspenLund [ 103 ] - Legend

Nie mam czasu czytać całego wątku więc pewnie napisze coś odbiegającego od dyskusji. Wejdzcie sobie na fotka.tv - kumulacja idiotyzmu, analfabetyzmu i braku szacunku do siebie i innych. Przez godzinę siedziałem i nie mogłem wyjść - tak mnie zadziwiło to skupisko dzieci i przeżywających druga młodość 40latków. Musicie sami wejsć, posłuchać i poczytać żeby wiedzieć o czym mówię - chociaż zdarzają sie wyjątki. Rzadko, ale jednak.

A tak na boku - nie przeczytałem Pana Tadeusza i nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwy, chociaż pewnie spróbuję w niedługim czasie bo to w końcu klasyka. A czytam dosyć dużo jak na moją grupę wiekową, porażka z "Tadkiem" była spowodowana systemem edukacji - chyba w gimnazjum mieliśmy go jako lekturę, sami wyciągnijcie wnioski. Ja się nie dziwię że potem dzieci zniechęcają się do książek, jak panie polonistki zamiast zachęcić, podpowiedzieć co warto przeczytać, co jest ciekawe, ogólnie stworzyć wizerunek książki jako czegoś fajnego, interesującego bombardują dzieci w wieku buntu niezrozumiałymi, ciężkimi lekturami i niezrozumiałym, ciężkim opowiadaniem o nich.
No, chyba że ja jestem jakiś mało rozgarnięty i jako jedyny nie dałem rady przeczytać "Pana Tadeusza" i dużej części lektur z czasów gimnazjum, kiedy wszyscy wprost pochłaniali te perełki polskiej literatury, a podniecona dyskusja na temat piękna słowa pisanego trwała jeszcze długo po omówieniu lektury...:)

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
11:14
200

Azazello [ 15 ] - Pretorianin

EspenLund
bombardują dzieci w wieku buntu niezrozumiałymi, ciężkimi lekturami i niezrozumiałym, ciężkim opowiadaniem o nich.
Jeżeli dzieciak ma się czegoś nauczyć, to to, czego się od niego wymaga z definicji musi przekraczać to, co już zna, wie, rozumie itp, itd.
Paru liberalnych doktrynerów zaś, pod dyktando Russeau wymyśliło sobie teorię, wedle, której człowiek jest z natury dobry. jeżeli człowiek z natury jest dobry. to zło według nich musi pochodzić spoza człowieka. Z kultury, instytucji społecznych, zwyczaju, religii itp. Stąd aby człowiek pozostał naturalnie dobrą i doskonałą istotą, należy unicestwić wszystko to, co go "psuło". Tym samym pierwszym przykazaniem tej teorii jest wychowanie przez brak wychowania i nauczanie bez nauczania. To właśnie widać w tym zdaniu, które zacytowałem.
Tymczasem nie można nauczyć się niczego niczego się nie ucząc. To - wydawałoby się proste i oczywiste - stwierdzenie coraz trudniej dociera do programowo ogłupianych nastolatków i ich "nauczycieli".

07.03.2011
11:16
201

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@EspenLund Nie mam czasu czytać całego wątku więc pewnie napisze coś odbiegającego od dyskusji. Wejdzcie sobie na fotka.tv - kumulacja idiotyzmu, analfabetyzmu i braku szacunku do siebie i innych.

To jest uwaga jak najbardziej na temat. Podajesz bowiem miejsce, w którym można spotkać ludzi zachowujących się, Twoim zdaniem głupio. Piszesz, że byłeś zdziwiony, a więc zakładam, że na co dzień nie kontaktujesz się z takimi ludźmi. I mniej więcej to wyczerpuje przedmiot dyskusji. Twierdzenia o tym, że "młodzież/dzieci/wyborcy/politycy (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać) jest dziś głupsza" to znane od starożytności marudzenie na upadek obyczajów związane z mitem złotego wieku, wynikłe zwykle z generalizowania własnych doświadczeń.

Może się to wydać dziwne, ale ludzie bardzo często generalizują swoje przeszłe otoczenie i uważają je za normę, więc kiedy np.: zetkną się z głupimi uczniami z podstawówki (dla dowolnej definicji głupoty) twierdzą, że "dzisiaj wszstkie dzieci z podstawówki są głupie", chociaż tak naprawdę nie wiedzą, jak reprezentatywna była próbka ich kolegów ze szkoły. Odnosi się to do wszystkich zjawisk i grup społecznych. Zwróć uwagę na to, jak często można spotkać się z wypowiedziami sugerującymi, iż ich autor nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że na świecie znajdują się ludzie głupi (dla dowolnej wartości tego wyrażenia, bo w rozmowie potocznej wyrażenie to ma zawsze charakter idiosynkratyczny).

bombardują dzieci w wieku buntu niezrozumiałymi, ciężkimi lekturami i niezrozumiałym, ciężkim opowiadaniem o nich.

Niezrozumiała to może być "Krytyka czystego rozumu" lub teoria niejednorodnych równań falowych. Z literaturą jest ten problem, że nauczyciele często nie wiedzą, czemu ona służy i jakie miejsce zajmuje w kulturze, przez co często poprzestają na przekazywaniu informacji z bryków dla nauczycieli, nierzadko zawierających informacje przestarzałe lub nieprawdziwe.

Kiedy będziesz czytać "Pana Tadeusza" zapomnij o wszystkich wyznacznikach romantyzmu (bo to nie jest utwór romantyczny!) i potraktuj go jako lekki poemat heroikomiczny parodiujący styl i tematykę dzieł klasycznych i będący XIX-wiecznym odpowiednikiem komedii Machulskiego. Jeśli chcesz, możesz nawet odebrać to jako swego rodzaju odpowiednik wczesnych filmów Tarantino lub Rodrigueza, bo w "Panu Tadeuszu" masz do czynienia ze świadomą zabawą gatunkiem.

W kontekście tego, co piszesz, przypomina mi się reakcja na propozycję usunięcia z listy lektur obowiązkowych "Ferdydurke" Gombrowicza, ale chciałbym zobaczyć na własne oczy polonistę, który jest w stanie kompetentnie odpowiedzieć na najprostsze nawet pytania uczniów dotyczące tej lektury.

07.03.2011
15:18
202

EspenLund [ 103 ] - Legend

Azazello

Problem tkwi w tym, że w gimnazjum ludzie zazwyczaj są jeszcze niedojrzali, więc z takiego przykładowego "Pana Tadeusza" będą sobie robić zwyczajne nic, bo przecież batem się wiedzy nie wpoi. Na etapie gimnazjum powinno się uczyć po prostu szacunku do słowa pisanego, docierając do uczniów tym co może ich zainteresować - kryminał, powieść sensacyjna etc. i trzeba to robić w sposób delikatny bo niestety czytanie książek wymiera w naszym społeczeństwie. Dopiero po takim "zaszczepieniu" literatury, można brać się za poważniejsze dzieła. Przyznajcie szczerze - kto z Was w gimnazjum poważnie myślał o życiu i nauce?

Z literaturą jest ten problem, że nauczyciele często nie wiedzą, czemu ona służy i jakie miejsce zajmuje w kulturze, przez co często poprzestają na przekazywaniu informacji z bryków dla nauczycieli, nierzadko zawierających informacje przestarzałe lub nieprawdziwe.

Zgadzam się.

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
15:51
203

matmafan [ 59 ] - Altair ibn al-Ahad

Po prostu, świat schodzi na psy, z roku na rok młodzież jest coraz mniej inteligentniejsza, kiedyś wiedza była lepiej wpajana, z samego przykładu jak mi nauczyciel mówił, że kiedyś w książkach było napisane krótko zwięźle i na temat a teraz to nawalą tego wszystkiego i nie wiadomo jak tu sie tego nauczyć, ogólnie świat był według mnie dawniej lepszy, i zdrowszy :) A teraz, to każdy ino widzi internet i internet, młodzież powinna czytać więcej książek i korzystać z umiarem z internetu.

Nazywał się Geralt z Rivi, był wiedźminem, zabójcą potworów...
07.03.2011
16:39
204

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@EspenLund Na etapie gimnazjum powinno się uczyć po prostu szacunku do słowa pisanego, docierając do uczniów tym co może ich zainteresować - kryminał, powieść sensacyjna etc. i trzeba to robić w sposób delikatny bo niestety czytanie książek wymiera w naszym społeczeństwie.

O, to to. Lepiej bym tego nie ujął. Przykładowo "Nad Niemnem" Orzeszkowej i "Studium w szkarłacie" Doyle'a zostały napisane w tym samym czasie. Pierwsza jest moralizatorską powieścią obyczajową o niskiej wartości literackiej i dość archaicznej w założeniach (napisana w okresie realizmu posiada silne rysy sentymentalistyczne) w zasadzie znaną tylko dlatego, że jest lekturą szkolną. Z kolei opowiadanie Doyle'a nawet nie tyle zrewolucjonizowało, co wręcz stworzyło archetyp prywatnego detektywa kształtując literaturę a następnie i inne media na całym świecie, obecny do tej pory. Gatunek "forensic procedural" (kryminał naukowy) to współczesne wcielenie tego gatunku.

Poza tym, "wymieranie czytelnictwa" to naturalna zmiana mediów. Ludzie przeszli od czytania do oglądania filmów jako formy atrakcyjniejszej. Powieści groszowe zostały zastąpione przez seriale kryminalne, a romanse - przez seriale obyczajowe. Poza tym, młodzież niby mało czyta, ale jakoś książki o Harrym Potterze (świetny Bildungsroman, swoją drogą) sprzedają się jak świeże bułeczki. Ci, którzy szukali ciekawych rzeczy, nadal ich szukają. Ci, którzy szulai prostej rozrywki przesiedli się na wygopdniejsze medium.

07.03.2011
16:52
205

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

[203] Ktoś chce coś dodać? Toż to przecież czysta prawda! Woda była kiedyś bardziej przejrzysta, słońce bardziej żółte, kobiety piękniejsze (i mniej puszczalskie dla tych którzy takie lubią, a bardziej przystępne dla tych którzy lubią takie), piwo smaczniejsze.

Wszystko przez te złe czasy w których żyjemy : )

Poza tym tekst o "wymieraniu czytelnictwa" też jest dobry - szczególnie patrząc na to że Ja, jak i część moich znajomych czytamy więcej w miesiąc, niż na ten przykład prosty moi rodzice w ciągu ostatnich 10 lat. Nie bardzo więc widzę związku. Kto ma czytać, ten czytać będzie, w pewnym momencie bowiem czytanie wchodzi w zakres zwykłej rozrywki, jak komputer, czy telewizja, trzeba to po prostu lubić. To że w pewien sposób dokształca - cóż, jak mnie wyjebią ze studiów za to że przesiaduję po 10 godzin nad książkami, to wtedy pogadamy, na ile czytanie jest fajne ; )

Jeśli już musicie doszukiwać się problemów współczesnego szkolnictwa, to szukajcie raczej w kierunku niedopasowania szkolnictwa do współczesnych czasów. Co drugi młody ma w domu laptopa, a nawet kalkulatora na lekcje przynieść nie może - Toż to przecież żart. Już nie mówię o tym że zamiast uczyć dzieciaki korzystać z bibliotek i czytelń, uczmy je wyszukiwać informacji w znacznie wygodniejszym miejscu - czyli internecie. Jest sporo specjalistycznych wyszukiwarek, o których młodzi nawet nie wiedzą. Informacje do pewnego poziomu są w internecie szeroko dostępne, tylko trzeba umieć z niego korzystać. A, nie, zapomniałem - przecież jak coś napisane na kartce papieru, to dopiero prawda i to to trzeba młodym wmawiać, racja. Zasłońmy sobie oczy i mówmy głośno "iternetu nie ma, komputery są złe", to może tak będzie naprawdę.

Sam lepiej piszę na komputerze niż ręcznie - ale też jakoś 10 do 100 razy więcej piszę na komputerze niż recznie, nie mówiąc o tym ilekroć szybciej - i dobrze sie z tym czuję, bo jak pisałem znacznie częściej z takiej formy pisania korzystam. Ale dlaczego na większość zajęć nie mogę przynieść laptopa żeby móc robić przyjemne dla czytelnika, pełniejsze i wygodniejsze notatki? A, no tak, komputer zło, a młodzież głupia. Bla bla bla.

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
17:19
206

Azazello [ 15 ] - Pretorianin

EspenLund
Problem tkwi w tym, że w gimnazjum ludzie zazwyczaj są jeszcze niedojrzali, więc z takiego przykładowego "Pana Tadeusza" będą sobie robić zwyczajne nic, bo przecież batem się wiedzy nie wpoi.
Ten, który uczy się czegoś nowego, dojrzewa pod wpływem tego,czego się uczy. Jeżeli taki ktoś nie będzie się uczył, nigdy i do niczego nie dojrzeje. Zresztą cała historia ludzka to historia dojrzewania do czegoś, co człowieka przerasta.
Zresztą Pan Tadeusz nikogo w niczym nie przerasta. Ot prosta powiastka o tym jak człowiek dla_siebie przeradza się w człowieka _dla_narodu (stąd Dzikouaka opowieści o tym, że Pan Tadeusz nie ma charakteru romantycznego jest wierutną bzdurą). Podobny schemat jak przy Robaku czy nawet Tadeuszu wykorzystany był potem przy kształtowaniu postaci Kmicica.
Tu nie chodzi zatem o to, byś coś rozumiał ale o to, byś przyswajał właściwy system rozstrzygnięć normatywnych i przyswajał schematy idei zachowań pożądanych.

I pod tym względem Pan Tadeusz czegoś uczy. Natomiast pierdoły o "genialnym" detektywie reprodukuje schemat dokładnie odwrotny. Zimnego, wyrachowanego i cynicznego megalomana, który siłą rozumu zwalcza zło, tworząc raj na ziemi. Pan Tadeusz to postać romantyczna, która wie, że ma obowiązki wobec społeczności, która go zrodziła a Holmes to postać pozytywistyczna - wręcz scjentystyczna, która społeczność postrzega wyłącznie w kategoriach miejsca, w którym można wykazać swoją boskość.

Owszem. W czasach neoliberalnego obłędu jest to postać, której cechy niektórzy mogą lubić. Ale po co takie "trudne" i "przestarzałym" językiem napisane powiastki o Holmesie? Nie lepiej sięgnąć po "prawdziwie nowoczesną i postępową literaturę" w postaci Ironmena, Supermena i podobnych pajacyków?

Na etapie gimnazjum powinno się uczyć po prostu szacunku do słowa pisanego, docierając do uczniów tym co może ich zainteresować - kryminał, powieść sensacyjna etc.
Jak można szanować coś, co nie przerasta tego, kto ma to coś szanować? Toż to bzdura nie z tej ziemi!

i trzeba to robić w sposób delikatny bo niestety czytanie książek wymiera w naszym społeczeństwie.
Kolejna bzdura. Nic nie wymiera.Po prostu poddajesz się ideałowi małomiasteczkowego inteligenta, który roi sobie, że wiedza uzdrowi świat ze wszystkich jego bolączek i zamieni go w raj na ziemi. stąd postulat uczenia wszystkich. Niezależnie od tego czy oni sami tego chcą i czy mają ku temu jakiekolwiek predyspozycje. Tymczasem właśnie ideał wykształcenia powszechnego jest fundamentem tego, co cię uwiera i co stało się przyczyną powstania tego wątku. Nauka nie jest dla wszystkich. nauka jest dla tych, których Pan Bóg pobłogosławił większymi zdolnościami w tym właśnie zakresie.

07.03.2011
17:26
207

smuggler [ 97 ] - Legend

"Nad Niemnem"... Boze. Juz wiem co czuje czlowiek tonacy w bagnie gdy desperacko miota sie w blocie... Cztery podejscia, na zasadzie "DAM RADE!" czy "zamknij oczy i mysl o Anglii" i 70 stron... Koszmar. Chyba jednyna ksiazka, ktorej nie zmoglem, choc bardzo sie staralem.

07.03.2011
17:41
208

MacioraMZ [ 43 ] - Generał

@Dycu

Kto ma czytać, ten czytać będzie, w pewnym momencie bowiem czytanie wchodzi w zakres zwykłej rozrywki, jak komputer, czy telewizja, trzeba to po prostu lubić.

Dokładnie, wiem to po sobie. Kiedyś nie tknąłem nawet książki, czytanie to były istne katusze. Z wiekiem stało się zgoła inaczej - po prostu je pochłaniam.

07.03.2011
18:16
209

Jedziemy do Gęstochowy [ 66 ] - JUDAS PRIEST

Kto ma czytać, ten czytać będzie, w pewnym momencie bowiem czytanie wchodzi w zakres zwykłej rozrywki, jak komputer, czy telewizja, trzeba to po prostu lubić.

Dokładnie, wiem to po sobie. Kiedyś nie tknąłem nawet książki, czytanie to były istne katusze. Z wiekiem stało się zgoła inaczej - po prostu je pochłaniam.

to jest nas dwóch...z tym że ja od zawsze lubiłem czytać.

A Nad Niemnem fajne było, za to Chłopi to była mordęga istna, przeczytałem ale żałuję, kompletnie niestrawne, nie wiem za co ten nobel.

Pink Floyd, Metal
07.03.2011
19:08
210

Tołstoj [ 63 ] - Kukuruźnik

kompletnie niestrawne, nie wiem za co ten nobel

Gdyby przystępność i lekkostrawność była wyznacznikiem wartości książek, Coben odebrałby swego nobla, a o np. "Podróży sentymentalnej" nikt by nie pamiętał.

07.03.2011
19:46
211

Bukary [ 113 ] - Generał

Dzikouak napisał:
Matura to osobny problem. Wcześniej różni mędrkowie narzekali, że w szkole uczy się za dużo na pamięć i nie przekazuje się umiejętności samodzielnego myślenia. W jakim kierunku poszły zaś reformy? Oczywiście w stronę zakuwania i całkowicie nieprawktycznego uczenia się odpowiedzi na pamięć. Za moich czasów na maturze z polskiego i historii pisało się esej (pracę analityczną wymagającą posiadania wiedzy i umiejętności jej zebrania, uporżądkowania i zsyntetyzowania, przy czym za włączenie analizy międzyprzedmiotowej były dodatkowe punkty). Nauczyciel mógł bardzo luźno trzmać się programu, bo przecież oceniał wiedzę i zdolność jej wykorzystania. Współczesna matura ma formę testową, co zmusza nauczycieli do przekazywania uczniom nie wiedzy, a umiejętności rozwiązania testu.

Wyjątkowa bzdura. Po pierwsze, nowa matura z języka polskiego, w przeciwieństwie do tzw. "starej", kładzie zdecydowanie większy nacisk na umiejętności ucznia (nie zaś na "wykutą" wiedzę). Żeby się o tym przekonać, wystarczy przejrzeć standardy wymagań, które znajdują się na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, i zapoznać się z treścią arkuszy egzaminacyjnych z lat ubiegłych. Uczeń musi się wykazać umiejętnością czytania ze zrozumieniem tekstu publicystycznego na poziomie znaczeń, struktury i komunikacji, a także umiejętnością zredagowania dłuższego tekstu, który stanowił będzie próbę odczytania (zanalizowania, zinterpretowania, porównania, skomentowania etc.) utworu literackiego (czasami spoza kanonu lektur, a więc nieznanego abiturientowi) na poziomie idei (matura podstawowa) oraz organizacji (rozszerzona). Napisanie tego, co nazywasz "esejem", bardzo często ograniczało się do formułowania wyuczonych uogólnień i powielania podręcznikowych formułek o charakterze syntetycznym. Innymi słowy: uczeń piszący tzw. "starą maturę" w znacznie większym stopniu wykazywał się "pamięciową" wiedzą niż umiejętnościami.

Po drugie, niefrasobliwie powtarzasz fałszywe przekonania o tym, że nowa matura zabija oryginalność interpretacyjną i skłania do schematycznego myślenia. Dodatkowe punkty, które otrzymywałeś za "analizę międzyprzedmiotową" i które stanowiły rzekomo domenę "starej matury", teraz bardzo często wchodzą w skład podstawowej puli punktów, tworząc kategorię o nazwie "konteksty" (historycznoliteracki, filozoficzny, historyczny, biograficzny etc.). Mało tego, każdy egzaminator może dodatkowo przyznać uczniowi punkty za różnorodne walory pracy, które nie zostały uwzględnione w modelu odpowiedzi. Jak widać, oryginalność myślenia i twórcza interpretacja (nie "nadinterpretacja") zawsze spotkają się z uznaniem i zostaną odpowiednio nagrodzone. Co więcej, model odpowiedzi nie powstaje w głowie jednego człowieka, ale jest wynikiem pracy wielu ekspertów i wybitnych literaturoznawców. Nie stanowi też "zamkniętej na wieki" całości. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ostateczny kształt modelu odpowiedzi ustalany jest po analizie prac maturalnych, w wyniku której dopisuje się do schematu sensowne odpowiedzi uczniów. (I między innymi dlatego nie jest oficjalnie publikowany "na drugi dzień"; a wszelkie "klucze", które znajdziecie w czasopismach, mogą być niekompletne lub nawet błędne). Jedynym ograniczniem jest tutaj intentio operis; czasem nawet pomija się intentio auctoris (jeżeli została wyrażona), żeby dać uczniom możliwość swobodnej (w granicach rozsądku) interpretacji.

Tak więc wszelkie tyrady o wyższości "starej matury" z języka polskiego nad nową należy między bajki włożyć.

07.03.2011
20:18
212

EspenLund [ 103 ] - Legend

Azazello

Chodziło mi o to, żeby taki statystyczny Grześ poznał że czytanie książek może być fajną zabawą i rozrywką, bo raczej wątpię żeby zapałał wielką miłością do książek po musowym przeczytaniu przykładowego "Nad Niemnem".
Ale nie ma co, świata nie zmienimy dyskusją :).

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
20:28
213

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Będziecie tym Nad Niemnem rzucać w nieskończoność? Kanon lektur jest nawet jako taki, zaś inteligentny człowiek wcześniej czy później powinien rozwinąć określone nawyki czytelnicze, wedle swoich potrzeb i zainteresowań. Szkoła, która będzie epatowała byle czym w imię egalitarystycznych zapędów zacznie się przyczyniać nie tyle do zainteresowania dzieci i młodzieży literaturą, tylko do wyrabiania u nich poczucia, że wartościowe jest wszystko, a jak wartościowe jest wszystko, to nic nie jest wartościowe. Jak zwykle na populistycznym ołtarzu poświęci się iluś tam zdolnych i ciekawych świata uczniów, a dzieciaki, które od czytania książek wolą chodzić na siłownię i grać na konsoli i tak czytać nie zaczną. Poza tym czytanie byle czego wcale nie rozwija, w skrajnych przypadkach potrafi pewnie nawet uwsteczniać ;)

Bukary---->

Na marginesie (choć może niezupełnie), to trochę przykre, że współczesny maturzysta powinien móc przeczytać tekst publicystyczny ze zrozumieniem i traktuje się to jako nie lada osiągnięcie. Moim skromnym zdaniem ze zdolnym uczniem do podobnego poziomu dałoby się pewnie dojść już na poziomie egzaminu gimnazjalnego, no ale jam nie jest oświecony metodolog nauczania :) Można by wręcz dojść do absurdalnego wniosku, że bez matury człowiek nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem gazety (a niebawem pewnie przyjdzie uczniom udowadniać, że potrafią przeczytać ze zrozumieniem ostrzeżenie przeciwpożarowe, mandat czy instrukcję obsługi zamrażarki :D).

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
20:40
214

EspenLund [ 103 ] - Legend

Hajle Selasje

Czytanie nawet byle czego sprzyja nie robieniu błenduf ortograficznyh w karzdym zdaniu :) A wiele osób ma z tym problem, o wiele za dużo.

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
20:45
215

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Tak, tyle że pisanie w miarę poprawną polszczyzną to jest pochodna całościowego wykształcenia, niekoniecznie cel sam w sobie - bo ja wiem, czy lepsza znajomość ortografii warta jest czytania książek-śmieci, nie wiem też po prawdzie, czy tak postawione pytanie ma w ogóle jakieś znaczenie :)

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
20:51
216

EspenLund [ 103 ] - Legend

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - coś co dla Ciebie będzie ścierwem dla kogoś innego będzie fascynującą opowieścią :). A co do ortografii-szczerze wątpię żeby ktokolwiek potrafił poprawnie pisać bez czytania różnorakich tekstów, oczywiście nie mówię tutaj o forach w internecie, bo przez niektórych gagatków czasem łapię się na tym że muszę chwilę pomyśleć jak napisać dany wyraz :).

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
20:54
217

Mastyl [ 125 ] - Legend

Ja też mam 3 dychy.

Akurat młodzież zawsze ciągnęło do głupoty, nawet w dobrych liceach. Nigdy nie bylo wstydem być matołem i leserem na gruncie naukowym.

Dyskretny urok burżuazji
07.03.2011
21:02
218

Bukary [ 113 ] - Generał

Hajle Selasje napisał:
Na marginesie (choć może niezupełnie), to trochę przykre, że współczesny maturzysta powinien móc przeczytać tekst publicystyczny ze zrozumieniem i traktuje się to jako nie lada osiągnięcie :) Na mój chłopski rozum ze zdolnym uczniem do podobnego poziomu dałoby się pewnie dojść już na poziomie egzaminu gimnazjalnego, no ale jam nie jest oświecony metodolog nauczania

Tylko w przypadku wyjątkowo uzdolnionych uczniów. Ale dla nich przewidziano konkursy przedmiotowe i olimpiady. Albowiem umiejętność odczytania tekstu publicystycznego na egzaminie maturalnym znacznie wykracza poza kompetencje inteligentnego gimnazjalisty. Z kilku powodów.

Zdarza się, że maturzyści mają do czynienia z dosyć skomplikowanymi tekstami o charakterze filozoficznym czy teoretycznoliterackim (np. Kołakowski, Szczeklik, Miłosz, Skarga), które z oczywistych względów sprawiałyby pewne trudności piętnasto- czy szesnastolatkowi.

Dalej: zadanie maturzysty polega na "pełnym" zrozumieniu tekstu, a to oznacza, że abiturient musi np. odczytywać znaczenia metaforyczne, aluzje, selekcjonować i hierarchizować informacje, dostrzegać analogie i przeciwieństwa, wnioskować, wskazywać zasadę kompozycyjną, zależności między zdaniami i akapitami, rozpoznawać intencję nadawcy, ironię, określać cechy stylistyczne tekstu i funkcje środków językowych etc.

Niektóre z wymagań (zwłaszcza jeśli idzie o poziom struktury czy komunikacji) mogłyby się okazać zbyt wygórowane dla gimnazjalisty, chociaż nie można wykluczyć, że raz na jakiś czas wśród uczniów pojawi się ktoś wyjątkowo uzdolniony. Ale egzamin maturalny czy gimnazjalny nie jest przeznaczony tylko dla wybitnych jednostek i musi być ujednolicony (m.in. z uwagi na sposób rekrutacji na wyższe uczelnie).

07.03.2011
21:11
219

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Bukary---->

Naprawdę potrzeba ucznia wyjątkowo uzdolnionego? Przypuszczam, że 16-latek (?) zwyczajnie zdolny (a taki powinien odebrać dalsze wykształcenie w liceum, żeby pójść dalej na studia) powinien sobie z tym poradzić. Oczywiście obca byłaby mu znajomość niektórych pojęć czy idei, ale te można przecież zweryfikować ponownie na poziomie matury (w bardziej rozwijającej formie). Mówiąc bez ogródek, nie wiem, czy jako cywilizacja wystawiamy sobie dobre świadectwo, jeżeli potrzeba nam 12 lat edukacji, ażeby nauczyć ucznia czytania ze zrozumieniem. Podobnie jest zresztą w każdym innym aspekcie - rozszerzona matura z angielskiego na poziomie mniej więcej FCE podsumowuje dokonania językowe po ok. 10 latach nauki. Polski system oświaty sam sobie wystawia w ten sposób ocenę.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
21:25
220

Bukary [ 113 ] - Generał

Hajle Selasje napisał:
Naprawdę potrzeba ucznia wyjątkowo uzdolnionego?

Tak. :)

Przypuszczam, że 16-latek (?) zwyczajnie zdolny (a taki powinien odebrać dalsze wykształcenie w liceum, żeby pójść dalej na studia) powinien sobie z tym poradzić.

Widać, że nie masz zbyt wielu doświadczeń związanych z poziomem umysłowym uczniów gimnazjum. Musisz zrozumieć, że gimnazjum przypomina bardziej szkołę podstawową niż liceum, chociaż założenia reformy były nieco inne. No cóż, nie pierwszy raz teoria rozmija się z praktyką. Dopiero zmiany, które nadchodzą w butach siedmiomilowych, "zacieśnią" związki gimnazjum i szkoły średniej.

Oczywiście obca byłaby mu znajomość niektórych pojęć czy idei, ale te można przecież zweryfikować ponownie na poziomie matury.

Ale przecież egzamin gimnazjalny weryfikuje stopień umiejętności czytania ze zrozumieniem. Arkusz egzaminacyjny również składa się z tekstu publicystycznego i tekstów literackich (chociaż, rzecz jasna, znacznie łatwiejszych niż na maturze).

Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku egzaminu gimnazjalnego kładzie się nacisk głównie na tworzenie tekstów użytkowych: ogłoszenia, listu oficjalnego, zaproszenia, dedykacji, przemówienia etc. (czyli tego, co uczniowi w życiu potrzebne), a także na argumentację (rozprawka). Gimnazjalista może bowiem zakończyć swoją edukację, ma zestaw umiejętności potrzebnych do przetrwania we współczesnym świecie i nikt go nie zmusza do czytania "Nad Niemnem". To lektura tylko dla wybrańców, którzy pragną się dalej kształcić.

07.03.2011
21:33
221

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

HS - W kwestii lektur w życiu się nie zgodzę że są dobrze dobrane. Owszem, znaczna część to bardzo dobre książki (Praktycznie wszystkie poza rzucanym tu i ówdzie Nad Niemnem czytało mi się z przyjemnością), ale zbiór tematyki lektur jest żenujący, tragiczny i po kilku latach czytania o ciągłej walce Polski o wolność (w sumie na dzień dzisiejszy tyle pamiętam z lektur, jestem w stanie powiedzieć że były dobre, ale tyczył się tego samego, badziewnego i nudnego do bólu z perspektywy współczesnego młodego człowieka tematu). Nie tędy droga, żeby ciągle walić o tym samym "bo to ważne i o tym trzeba wiedzieć", skoro młodego człowieka już to naprawdę po kilku latach zaczyna - no offence - gówno obchodzić.

Więc rozwijające, ciekawe, nietuzinkowe oraz trudne językowo lektury - tak, ale monotematyczność na zasadzie "bądźmy patriotami, wasi pradziadkowie w końcu brali udział w wojnie" - nie.

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
21:46
222

Bukary [ 113 ] - Generał

Dycu napisał:
Więc rozwijające, ciekawe, nietuzinkowe oraz trudne językowo lektury - tak, ale monotematyczność na zasadzie "bądźmy patriotami, wasi pradziadkowie w końcu brali udział w wojnie" - nie.

Kolejny mit zaraz upadnie.

No to zweryfikujmy kanon lektur pod kątem tematyki narodowowyzwoleńczej (jako dominującej).
TAK = utwór dotyczy głównie walki o wolność ojczyzny. NIE = nie jest to najważniejszy temat.

Bogurodzica - NIE.
Kochanowski - NIE.
Morsztyn - NIE.
Naborowski - NIE.
Potocki - NIE.
Krasicki - NIE.
Mickiewicz, Ballady i romanse - NIE.
Mickiewicz, Pan Tadeusz - TAK (chociaż tylko w pewnej części).
Mickiewicz, Dziadów cz. II i IV - NIE.
Mickiewicz, Dziadów cz. III - TAK.
Słowacki, Kordian - TAK.
Krasiński, Nie-Boska komedia - NIE.
Norwid - TAK/NIE.
Prus, Kamizelka - NIE.
Prus, Lalka - NIE.
Orzeszkowa, Nad Niemnem - NIE.
Orzeszkowa, Gloria victis - TAK.
Konopnicka, Mendel Gdański - NIE.
Sienkiewicz, Potop - TAK/NIE.
Sienkiewicz, Quo vadis - NIE.
Tetmajer - NIE.
Kasprowicz - NIE.
Staff - NIE.
Wyspiański, Wesele - TAK.
Reymont, Chłopi - NIE.
Żeromski, Ludzie bezdomni - NIE.
Żeromski, Przedwiośnie - TAK/NIE.
Gombrowicz, Ferdydurke - NIE.
Nałkowska, Granica - NIE.
Borowski - NIE.
Herling-Grudziński, Inny świat - NIE.
Leśmian - NIE.
Tuwim - NIE.
Miłosz - TAK/NIE.
Baczyński - TAK.
Różewicz - NIE.
Herbert - TAK/NIE.
Białoszewski - NIE.
Szymborska - NIE.
Barańczak - TAK/NIE.
Mrożek - NIE.
Krall - TAK/NIE.

Sofokles - NIE.
Horacy - NIE.
Dante - NIE.
Szekspir - NIE.
Molier - NIE.
Goethe - NIE.
Dostojewski - NIE.
Conrad - NIE.
Kafka - NIE.
Bułhakow - NIE.
Camus - NIE.

A zatem: utworów o tematyce głównie narodowowyzwoleńczej jest znacznie, znacznie mniej niż tekstów poruszających problematkę egzystencjalną, filozoficzną, antropologiczną etc.

Warto również wspomnieć, że kanon lektur w gimnazjum jest inny. I tam tematyki narodowowyzwoleńczej prawie w ogóle nie uświadczycie w formie "książkowej".

07.03.2011
21:51
223

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

Bukary - Nie bardzo rozumiem gdzie Ty swoją rację w ten sposób utwierdziłeś, bo tak duża ilość "Taków", szczególnie pośród licealnych lektur nadal mówi, że jest tego za dużo : )

Zresztą, nie ma się o co kłócić, Ja wciąż po prostu pamiętam jakie wrażenie robiły na mnie lektury i ich interpretacje przez lata nauki, którą skończyłem dosyć niedawno i rozumiem w pełni że młodego człowieka może naprawdę gówno obchodzić jak to było w gułagach, obozach, czy na przykład kto kiedy jak i co planował żeby polska była polską. I co byś tu nie powiedział, to po prostu robi złe wrażenie w oczach niewiarygodnej większości uczniów, nie poprzez sam fakt że Ci uczniowie wszyscy jak jeden mąż nie czytają książek i uważają że książki są złe, ale przez jakąś magiczną monotematyczność lektur. Powiesz mi że to jakiś mit czy inny badziew - ale sam jeszcze trzy lata temu siedziałem w klasie i zrzędziłem że znowu dwa tygodnie interpretowania dobrej książki pod kątem walki o wolność, czy coś tam innego, więc jakoś tak magicznie jednak zdołali na mnie złe wrażenie zrobić, a nie bierze się to z niczego, szczególnie że czytać lubię i na same książki raczej nie narzekam.

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
21:54
224

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Bukary---->

Widać, że nie masz zbyt wielu doświadczeń związanych z poziomem umysłowym uczniów gimnazjum. Musisz zrozumieć, że gimnazjum przypomina bardziej szkołę podstawową niż liceum, chociaż założenia reformy były nieco inne. No cóż, nie pierwszy raz teoria rozmija się z praktyką.

Dobrze wywnioskowałem z Twojej wypowiedzi, że przyznajesz mi rację in abstracto? Doceniam próbę ratowania czego się da, swoisty pragmatyzm, nie mający oparcia w szlachetnych ideałach, tylko szarej rzeczywistości polskich szkół. Z drugiej strony może to jest zaślepiające? Stawiasz wymagania przez pryzmat tego, jak jest, a nie jak być powinno. Może i "szeregowy nauczyciel" powinien myśleć w taki sposób (zresztą w przeciwnym razie kariery w publicznej edukacji pewnie by nie zrobił), ale problemem zaczyna być, gdy staje się to myśleniem dominującym u reformatorów (czy choćby decydentów podtrzymujących tego kolosa na glinianych nogach).

Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku egzaminu gimnazjalnego kładzie się nacisk głównie na tworzenie tekstów użytkowych: ogłoszenia, listu oficjalnego, zaproszenia, dedykacji, przemówienia etc. (czyli tego, co uczniowi w życiu potrzebne), a także na argumentację (rozprawka).

Wracam do mojego toku rozumowania - IMO 6 lat dobrej edukacji powinno wystarczyć, żeby nauczyć istotę "żywą, dwunożną, nieopierzoną" pisania zaproszenia czy dedykacji, na litość Boską - do tego potrzebne są dwie umiejętności: pisania i myślenia!

Dycu---->

Chciałem sam zajrzeć do spisu i dokonać analizy, ale forumowy polonista mnie wyręczył :)

Założenie musi być takie, że w szkole realizuje się określone kanony. Nie bardzo wiem, dlaczego pokutuje przekonanie, że w zakresie języka polskiego ma być zawsze łatwo i przyjemnie (a przynajmniej to drugie). Założę się, że nie postawiłbyś podobnych żądań w odniesieniu do matematyki czy geografii. Zwracam też uwagę, że literatury "bogoojczyźnianej" jest w polskim kanonie relatywnie sporo, bo taką mamy historię. Próby przykrycia historii Polski, a tym samym zafałszowania historii polskiej literatury musiałyby wyglądać dość żałośnie.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
21:58
225

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

HS - Zwróć uwagę na drugą część mojego postu - robi to takie wrażenie na uczniach, jakie robi, a potem ogrom pierdolenia o tym że dzieciaki książek nie chcą czytać. Z czym do ludzi bym rzekł, ale faktycznie, na Twój argument że nie musi być przyjemnie i fajnie nie da się odpowiedzieć właściwie inaczej jak:

Skoro ani przyjemnie, ani fajnie nie musi być, to przestańcie narzekać że nawyku czytania u młodzieży się nie udaje zaszczepić. Bo do narzekania to wszyscy chętni, do zwalania na młodzież, że coraz głupsza, to też wszyscy chętni, tylko jakoś znaleźć przyczyny całej sytuacji to już jakoś nie można.

PS: Odnoszę wrażenie że jakieś dziwne szyki przestawne mi wyszły w tym poście, chyba czas już spać, bo ledwo na oczy widzę, tak więc wybaczcie jak się to ciężko czyta ; )

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
22:05
226

Bukary [ 113 ] - Generał

Dycu napisał:
Nie bardzo rozumiem gdzie Ty swoją rację w ten sposób utwierdziłeś, bo tak duża ilość "Taków", szczególnie pośród licealnych lektur nadal mówi, że jest tego za dużo.

Chyba tylko 7 spośród 32 dłuższych pozycji porusza problematykę narodowowyzwoleńczą, przy czym część z nich jedynie w sposób zawoalowany i niekoniecznie dominujący (np. "Pan Tadeusz" czy "Przedwiośnie"). Jeśli zaś idzie o wybory wierszy, to bodaj tylko u 5 poetów (z 21) możesz znaleźć także utwory w bezpośredni sposób dotykające tego problemu. Napisałem "także", bo - rzecz jasna - znaczna część ich "kanonicznej" twórczości (np. Norwida czy Herberta) związana jest z zupełnie inną tematyką.

To według ciebie dużo? I pamiętaj, że w gimnazjum nie ma zbyt wielu książek o podobnej tematyce. Jest za to Tolkien, Le Guin, Philip K. Dick, Orwell, Dickens etc.

07.03.2011
22:06
227

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Dycu--->

Sprowadzając rzecz do absurdu (którego nasz świat jest skądinąd pełen), możemy namawiać uczniów do czytania komiksów o Batmanie czy Dana Browna . Albo jeszcze lepiej - artykułów z Pudelka. Z desperacją w oczach błagając, żeby tylko coś przeczytali! Troszeńkę? Cokolwiek?

Na poziomie studiów wyższych to już świetnie działa - studiuj cokolwiek, gdziekolwiek. Tylko studiuj. W końcu stać cię! Na tym poziomie nędze takiego myślenia zapewne dostrzegasz, na innym coś Ci przeszkadza.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
22:08
228

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

Bukary - ponownie, odnoszę do części postu o "wrażeniu" i "młodych" na których to wrażenie jest robione. Co mogę więcej dodać? Widzę Twój punkt widzenia, wspominam swój własny, szczególnie z liceum, bo wcześniej to już w sumie niewiele pamiętam i tyle. Wrażenie jakie było, takie było. Nie tylko Ja takie odniosłem, ale znaczna większość - i jeśli dalej uważacie że to zła młodzież, a nie "coś troszkę nie tak z układem lektur" to może faktycznie język polski w ogóle nie ma za zadanie przyzwyczajenia dzieciarni do czytania? A znowu skoro taka nie jest rola języka polskiego, to dlaczego narzekamy że młodzież nie czyta (Co w sumie też jest mitem mitomanów którzy opowiadają go sobie w mitologiczne wieczory mitów)?

HS - Znowu troszeczkę rozminąłeś się z tym co mówiłem, bo na przykłąd nie bronię ludziom czytać Krajewskiego, który pisze ciekawym, nieprostym językiem, natomiast jest to literatura wyraźnie ciekawsza niż Iliada (Skądinąd też ciekawa, ale dla odpowiedniego czytelnika w odpowiednim miejscu i czasie). Nie mówię że literatura ma być prosta - bo w tym wypadku zazwyczaj jest nieźle, Ja jedynie czepiam się TEMATYKI lektur, która nie ma nic wspólnego przeważnie z formą.

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
22:16
229

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Dycu---->

A Ty najwidoczniej rozminąłeś się z moim postem. Ja doskonale rozumiem, o co Ci chodzi. Chcę tylko pokazać, czym się kończy odchodzenie od "niewzruszalnych" standardów i pewnych linii granicznych. Jeżeli odejdziemy od założenia, że na lekcjach języka polskiego odnosimy się przede wszystkim do historii polskiej literatury wykładanej wg ukształtowanych historycznie kanonów, to równie dobrze przyszłe pokolenie w ogóle odejdzie od literatury i zacznie wymagać komiksów. W myśl pozornie słusznego założenia - zachęcania do czytania. Krajewskiego to sobie można w pociągu poczytać, a nie w szkole (co nie jest bynajmniej oskarżeniem, zwyczajnie nie dla każdej książki jest miejsce w szkole).

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
22:22
230

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

HS - No w pewnym sensie rozumiem o co Ci chodzi - ale w takim razie skoro zgadzamy się w tej jednej kwestii, to możemy też zgodzić się w tej drugiej - że w takim wypadku nie powinniśmy wymagać jakiejś euforii wśród młodzieży na myśl o książkach ; )

Żeby poprzeć jeszcze moje zdanie przykładem innego przedmiotu na którym również nie musi być "milo i przyjemnie", bo był to w końcu Twój argument - fakt, na matematyce bym nic nie zmieniał - tyle że z matematyką się pożegnałem od razu po szkole, natomiast ideą języka polskiego jest zatrzymanie człowieka "w świecie książek" na dłużej, prawda...?

Tylko no właśnie - czy aby na pewno taką rolę powinien mieć język polski w szkołach : )?

I tym pięknym pytaniem rzuconym w eter kończymy audycję, czas spać, dobranoc : )

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
07.03.2011
22:25
231

Bukary [ 113 ] - Generał

Hajle napisał:
Doceniam próbę ratowania czego się da, swoisty pragmatyzm, nie mający oparcia w szlachetnych ideałach, tylko szarej rzeczywistości polskich szkół. Z drugiej strony może to jest zaślepiające?

Nie za bardzo rozumiem. Powinienem od dziecka, które osiągnęło taki poziom rozwoju umysłowego, że nie potrafi pojąć znaczenia słowa "nonkonformizm", wymagać analizowania i interpretowania tekstów filozoficznych? Tutaj nie chodzi wyłącznie o program nauczania. Musisz również wziąć pod uwagę cechy psychofizyczne gimnazjalistów. To są bardzo często chłopcy, którzy - dosłownie - ciągną dziewczyny za warkocze (albo niedawno zostali ojcami). Większość uczniów posiada orzeczenia poradni psychologiczno-pedagogicznej o różnorodnych dysfunkcjach. Część ma daleko posuniętą dysgrafię. Niektórzy nie rozumieją poleceń z podręcznika. Itd. Itp. I wszyscy muszą ukończyć gimnazjum, bo państwo nałożyło na nich taki obowiązek. Powtarzam: więcej praktyki by się przydało. ;)

Stawiasz wymagania przez pryzmat tego, jak jest, a nie jak być powinno.

Znowu nie rozumiem. A jak być powinno? Moim zdaniem nauczyciele mają teraz szeroki wybór programów nauczania i świetnych podręczników, które oferują uczniom arcyciekawą lekturę. Zdajecie sobie sprawę z tego, że największy grymas zniechęcenia na twarzach gimnazjalistów wywołują np. teksty Lema? Że oni nie czytają Dicka z wypiekami na twarzy? A "Folwark Zwierzęcy" jest dla nich "jakiś taki głupi"?

6 lat dobrej edukacji powinno wystarczyć, żeby nauczyć istotę "żywą, dwunożną, nieopierzoną" pisania zaproszenia czy dedykacji, na litość Boską - do tego potrzebne są dwie umiejętności: pisania i myślenia!

Z pustego i Salomon nie naleje. ;) Poza tym: umiejętnośc pisania tekstów użytkowych to tylko jedna z bardzo wielu umiejętności, które należy przez 6 lat wykształcić u podopiecznych.

Krajewskiego to sobie można w pociągu poczytać, a nie w szkole (co nie jest bynajmniej oskarżeniem, zwyczajnie nie dla każdej książki jest miejsce w szkole).

O wilku mowa. Wczoraj wziąłem się za "Erynie". Miałem ochotę na ciekawą rozrywkę, ale styl i składnia tego tekstu są tak mierne w początkowych rozdziałach, a całe akapity - pozbawione polotu, że czeka mnie chyba droga przez mękę. ;) Tym bardziej że trochę się odzwyczaiłem od przeciętności, bo właśnie skończyłem "Vatrana Auraio" Huberatha, który był z kolei wyśmienity. Gorąco polecam!

07.03.2011
22:31
232

Finthos [ 66 ] - Generał

Tu nie chodzi tylko o tematykę, tu chodzi też o treść i jakość.

To, co sam pamiętam, to przejście z romantyzmu do pozytywizmu, które bolało strasznie. Bo tak jak zdecydowana większość z mojego licealnego otoczenia jawnie kpiła z ideologii romantycznej (zwłaszcza mickiewiczowskiej), tak te utwory były po prostu dobre. Fajnie się je czytało, fajnie się o nich dyskutowało. Ale potem przyszedł pozytywizm(równocześnie z zagranicznym realizmem) i zrobiło się niefajnie. Orzeszkowa była po prostu przykra w odbiorze dla kogoś kto przed chwilą czytał "Zbrodnię i karę". Sienkiewicz w liceum to po prostu żenada-tak, czytałem i lubiłem trylogię. Gdzieś w okolicach późnej podstawówki. Wtedy były to dla mnie przyjemne książki. W liceum już tylko śmiać mi się chciało nad tym czarno-białym obrazkiem na temat wspaniałej Rzeczypospolitej. Jedyne, co mi wtedy z polskiej literatury się spodobało, to "Lalka" Prusa. Tylko, że ona to była bardzo specyficzna i niekoniecznie się wpasowywała w polski kanion.

Tu nie chodzi o to, żeby nie było lektur trudnych, tylko żeby były ciekawe i po prostu dobre, w skali bezwzględnej. To, że jestem Polakiem nie znaczy, że mam czytać polskie gówno zamiast świetnych zagranicznych autorów. A z tym się kojarzą lektury-z nudnym gównem, którego nikt normalny nie czyta. Jasne, częściowo jest tak dlatego, że pewnym osobom nie dogodzisz i wszystko dla nich będzie nudne, bo z braku nawyku czytania czynność ta przysparza im wiele trudności. Ale nawyki kształtuje się w podstawówce i tam są potrzebne największe zmiany.

Sam uczyć się szybko czytać zacząłem na komiksach z Kaczorem Donaldem. Potem przerobiłem wszystkie "Tomki" Szklarskiego, a dalej to już samo poszło. W klasach 4-6 wyrabiałem wielokrotność średniej krajowej przeczytanych książek w ciągu roku, był chyba taki moment, kiedy mogłem się zbliżać do setki. Ale nie było to dzięki szkole, tylko dzięki rodzicom, którzy mnie zachęcali do czytania i kupili mi całą masę książek, kiedy zacząłem czytać. Wiedzieli też, co mi podsunąć, żebym złapał bakcyla. Dzięki temu potem juz sam szukałem sobie ciekawych rzeczy do czytania.

I tak na koniec. Pierwszą książką, którą zacząłem czytać (normalnych rozmiarów, ~300 stron) był "Tomek w krainie kangurów". Pierwsza albo druga klasa podstawówki. Chyba mama mi kupiła. No i doszedłem jakoś do setnej strony i się zaciąłem. Książka wylądowała na półce. Leżała tam trochę czasu, przyszło jakieś nudne popołudnie, nie miałem co ze sobą zrobić, to złapałem za książkę. Pękła do wieczora i szybko poprosiłem o następną część. Czemu o tym piszę? Nie miałem wtedy komputera. Nie miałem konsoli. Krótko mówiąc-nie miałem alternatyw, niczego, co byłoby przyjemnym wypełniaczem czasu. Bo dopóki człowiek nie złapie bakcyla, czytanie nie jest przyjemnością, tylko nużącym obowiązkiem. Krótko mówiąc-miałem łatwiej. Gdybym się wychowywał dziesięć lat później mogłoby to potoczyć się inaczej. Dlatego właśnie w podstawówkach potrzebny jest nacisk na wyrabianie tych podstawowych nawyków. Tam powinna być największa selekcja nauczycieli, najwięcej pilnowania i uwagi. Bo jak tam się coś spieprzy, to potem jest tylko gorzej. To samo dotyczy zresztą innych dziedzin. Nikt, kto z matmy złapie duże zaległości w podstawówce bez naprawdę dużego nawału pracy nie będzie sobie radził z nią później.

07.03.2011
22:40
233

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Bukary---->

O praktyce mógłbyś mi prawić kazania, gdybym ja był nauczycielem, a Ty smutnym panem z kuratorium czy tam dyrektorem :) Prowadzimy dyskusję (ściśle teoretyczną, jak na internetowych mądralińskich przystało) na temat: dlaczego jest źle oraz czy mogłoby być lepiej, a przynajmniej tak mi się zdawało. Odpowiedź: w obecnym systemie nie może być dużo lepiej może i jest prawdziwa, ale tylko ocierająca się o istotę problemu, w końcu każdy system, który nie jest wart pielęgnowania należałoby zreformować, a nawet zrewolucjonizować. Jeżeli od samego początku mamy do czynienia z drastycznym obniżaniem wymagań (czyli dostosowywania całej edukacji pod uczniów najmniej zdolnych i pracowitych), to siłą rzeczy Salomon nie naleje z pustego. Ja doskonale rozumiem związek przyczynowy i świadomie (mam nadzieję) przeciwko status quo protestuję.

Zdajecie sobie sprawę z tego, że największy grymas zniechęcenia na twarzach gimnazjalistów wywołują np. teksty Lema? Że oni nie czytają Dicka z wypiekami na twarzy? A "Folwark Zwierzęcy" jest dla nich "jakiś taki głupi"?

Co więc z tym zrobić? Udawać, że wszystko jest normalnie? Czy może zawalczyć o te 20 czy 30 procent uczniów, którym się chce (albo zachce, gdy pojawią się solidne punkty odniesienia)? Paradoksalnie, w obecnym systemie mamy wielką "niesprawiedliwość społeczną". Pozytywne wzorce kulturowe czy edukacyjne zwykle się "dziedziczy" i realizuje niejako obok szkoły, która coraz częściej jest byle jaka i nastawiona na walkę o tych, którym nie zależy i którzy są obecnie przegrani na starcie (wciąż mogą być wspaniałymi mężami, ojcami czy patriotami i dobrymi ludźmi, ale niekoniecznie wykształceni - choćby byli magistrami).

Huberath jest u mnie na short-liście (ach ta angielszczyzna) :)

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
07.03.2011
22:44
234

Wiil.i.aM [ 46 ] - Fus Ro Dah!

Powiem coś od siebie.
Jestem obecnie w LO i orłem jeśli chodzi o naukę nie jestem. Ale patrząc czasem na ludzi z mojej klasy...zastanawiam się co tutaj robię. A właściwie co oni tutaj robią. W znaczeniu.. jak tacy debile dostali się do LO.

Może nie dane mi oceniać innych, ale krew mnie zalewa jak widzę osoby (w szczególności chłopaków z inteligencją na poziomie przekrojonego ananasa), których śmieszy psie gówno na ulicy.

Gimnazjum to jakaś śmieszna pomyłka. Miejsce, gdzie można przebimbać totalnie 3 lata i wyjść z tej placówki z pozytywną oceną.

Dojdzie do tego, że jedynymi tekstami, które będą czytane przez gimnazjalistów będą komentarze na różnych portalach społecznościowych, GG i produktach codziennego użytku. Chociaż może i to nie.

Ogółem mówiąc: trzeba po prostu więcej czytać. A, że niektórzy obecni w LO jak i w GIM nie potrafią, bo jedyne co ich interesuje to jak przelecieć puszczalskie dziewczyny, muza, imprezy i alkohol - to nie nasza wina. Skończą na łopacie lub nie.

btw. Ogląda ktoś "Matura to Bzdura"?
Nie sądzicie czasem, że na maturze powinniśmy napisać to co chodzi nam po głowie, a nie coś co musi trafić w klucz osoby układającej takie rzeczy? A jeśli nie trafisz.. to nie przejdziesz.

PSN ID: skowron1990 || X360 GT: skowrons
07.03.2011
22:58
235

EspenLund [ 103 ] - Legend

Hajle Selasje

To ja teraz troszkę odbiegnę od głównego wątku i zapytam:
Czy Dan Brown to jakiś wyznacznik "kiepścizny"? Bo osobiście bardzo lubię książki tego autora, zawsze potrafi upleść intrygującą sensacyjną fabułę, w każdym tomie do siebie podobną, ale rozrywkową :). Oczywiście nie uważam tych książek za jakieś dzieło sztuki, tylko za źródło dobrej rozrywki, ale to przecież głównie o to w tym wszystkim chodzi.

Przepraszam za offtop i życzę dobrej nocy

http://espenio.blogspot.com/
07.03.2011
22:59
236

Bukary [ 113 ] - Generał

Hajle napisał:
Co więc z tym zrobić? Udawać, że wszystko jest normalnie? Czy może zawalczyć o te 20 czy 30 procent uczniów, którym się chce (albo zachce, gdy pojawią się solidne punkty odniesienia)?

Ale przecież główny problem nie tkwi w szkole! Już napisałem: programy i podręczniki są w porządku. Nauczyciele in pleno też, wbrew pozorom, nie sa tutaj najsłabszym ogniwem (chociaż wielu rzeczywiście nie nadaje się do pracy w szkole). Chodzi przede wszystkim o środowisko rodzinne i rówieśnicze. Rodzice często nie mają czasu ani ochoty zajmować się dziećmi, a dzieci same poznają świat dzięki Internetowi i telewizji.

Gdybyśmy mieli reformować szkołę, to sugerowałbym, żeby zmienić nieco wagę poszczególnych zadań nauczycieli: znacznie mniej papierkowej roboty, a więcej pracy z uczniami zdolnymi lub słabymi (konsultacje, ćwiczenia w małych grupach etc.). Tymczasem na nauczycieli nakłada się coraz więcej bzdurnych obowiązków, które nie wiążą się w sposób bezpośredni z nauczaniem (bo niby mają "za dużo wolnego", co jest kolejnym z wielu mitów na temat tego zawodu).

A poza tym wszystko rozbija się o pieniądze: chcesz mieć wysoki poziom nauczania, musisz zapewnić podopiecznym bazę materialną (sprzęt, sale gimnastyczne, pomoce, laboratoria) i zwiększyć liczbę oddziałów (żaby klasy nie liczyły więcej niż 15 uczniów). A pieniążków nie ma i nie będzie. Wiesz: kryzys, zaciskanie pasa, dziura budżetowa i inne bajki. Edukacja jest na końcu kolejki do żłobu.

08.03.2011
00:19
237

Finthos [ 66 ] - Generał

Hajle=> Uczniowie, którym się chce zazwyczaj trafiają do przynajmniej w miarę porządnych liceów, w którym mają przyzwoity poziom edukacji. Przyzwoity = taki, na jaki system pozwala. Nie są kretynami, choć pewnie swoje dziury w wiedzy mają (moje wyszły w tym wątku np.). Ale nie ma ludzi doskonałych! Każdego można czymś zagiąć. Generalnie natomiast swój poziom ta część uczniów prezentuje i wstydzić się czego nie ma, chociaż mogą nie wiedzieć rzeczy, które dla ludzi starszych były oczywiste. Bo nie są dla nich tak istotne. Sam kiedyś w liceum zostałem zaskoczony datą konsytucji 3 maja (roczną). Jasne, pamiętałem, że to było jakoś niedługo przed drugim rozbiorem, ale daty rozważałem od 1788-1792. Głupio mi się zrobiło, doczytałem, pewnie już nigdy nie zapomnę. Ale jak patrzę na to z perspektywy czasu, to się zastanawiam: czy to było takie istotne? Wiedziałem mniej więcej kiedy, wiedziałem dlaczego, wiedziałem czym to się skończyło. Czy konkretna data zmieniła cokolwiek w mojej wiedzy na ten temat?

I tak generalnie jest ze współczesną edukacją. Zmniejsza się ilość pamiętanych zjawisk, ale IMO zwiększa rozumienie procesów. Reformy idą wolno, ale idą w dobrym kierunku. Bo nie jest problemem sprawdzić dokładną datę w sieci, kiedy zna się mniej więcej czas i okoliczności, wie pod jakim hasłem szukać. Ale sama data w pamięci jest niczym, to procesy historyczne mogą nas czegoś nauczyć.

Jeśli jednak piszemy o problemach w edukacji, to nie liceum jest problemem, a gimnazjum i podstawówka. Za dużo szkół partaczy swoją robotę na samym początku, okaleczając uczniów na lata. Trudno nadrobić zaległości z podstawówki.

Gimnazjum to dłuższy temat. Jeśli ma zostać, to szczerze mówiąc widzę jedno proste rozwiązanie problemu: wywalenie w kosmos kretynizmu zwanego rejonizacją. 13 latek jest wystarczająco duży, żeby dojeżdżać do szkoły. Jeden ruch i stałoby się to samo co w liceach-zamiast wyrównanego poziomu, który rzeczywiście krzywdzi zdolniejszych i bardziej skupionych na nauce, mielibyśmy gradację. Z miejsca podniósłby się poziom ludzi po dobrych gimnazjach, w efekcie można by podnieść poziom w liceach.

Tylko jest jeszcze druga sprawa. Liceów jest za dużo. Ktoś musi odbudować kretyńsko zniszczone technika i zawodówki. Ktoś musi też walczyć z przekonywaniem w szkole od dzieciaka, że praca fizyczna (w mniej lub bardziej zaawansowanej formie) jest czymś gorszym. Kilka prostych zmian, sporo pieniędzy (zawodówki i technika sporo kosztują, a i w liceach przydałyby się unowocześnienia).

Wiliam=>

Nie sądzicie czasem, że na maturze powinniśmy napisać to co chodzi nam po głowie, a nie coś co musi trafić w klucz osoby układającej takie rzeczy? A jeśli nie trafisz.. to nie przejdziesz.

Dwie bzdury w jednym zdaniu. Po pierwsze, matura nie jest od tego, żebyś pisał co Ci chodzi po głowie, tylko żebyś dokonał analizy utworu literackiego w oparciu o zdobytą wcześniej wiedzę i umiejętności. Jak ktoś ma potrzebę dzielić się przemyśleniami, to niech działa w szkolnej gazetce. Druga sprawa-żeby będąc dobrym uczniem całkowicie przestrzelić klucz i nie zdać matury, to się trzeba w czepku urodzić. Klucz jest tak skonstruowany, żeby praca na temat siłą rzeczy przeszła przez główne jego punkty, poza tym są jeszcze kryteria jezykowe. Nie dramatyzuj.

Bukary=>

Jeśli chodzi o pieniądze to masz rację, te są zawsze potrzebne. Co do programów to bym się już kłócił, w liceum żeśmy nie jedną głupotę wytykali palcami. Ciekawy jest jednak problem pracy nauczycieli. Czekam wreszcie na oczywiste rozwiązanie tego problemu, którym byłby normalny, 40h tydzień pracy. Nie mam na myśli broń Boże 40 h lekcji. Uważam, że nauczyciel powinien przychodzić do szkoły o 8 i siedzieć tam do 16. Część z tego to lekcje, reszta sprawdzanie prac domowych, konsultacje, zajęcia uzupełniające i kółka. Po sprawie. Belfrzy nie noszą zwykle pracy do domu (czasami tak, ale to się w każdym zawodzie zdarza), w szkole realnie istnieją kółka zainteresowań, nauczyciel jest dostępny dla ucznia. Jedyny problem tutaj to sprawy pomieszczeniowe.

08.03.2011
02:45
238

Bullzeye_NEO [ 109 ] - 1977

Czy Dan Brown to jakiś wyznacznik "kiepścizny"? Bo osobiście bardzo lubię książki tego autora, zawsze potrafi upleść intrygującą sensacyjną fabułę, w każdym tomie do siebie podobną, ale rozrywkową :). Oczywiście nie uważam tych książek za jakieś dzieło sztuki, tylko za źródło dobrej rozrywki, ale to przecież głównie o to w tym wszystkim chodzi.

to nie ja jestem przywolany do odpowiedzi, ale mimo wszystko odpowiem: ksiazki dana browna nie maja w sobie ZADNEJ glebi. to jest po prostu surowa proza, przejscie z punktu a do punktu b, gdzie czytelnik nie musi w ogole zastanawiac sie nad trescia utworu.

horyzont oczekiwan rowny zero

kreci dym, anielski pyl i martwi prezydenci
08.03.2011
04:19
239

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@Hajle Selasje - Jeżeli odejdziemy od założenia, że na lekcjach języka polskiego odnosimy się przede wszystkim do historii polskiej literatury wykładanej wg ukształtowanych historycznie kanonów

"Ukształtowana historycznie" to może być religia, a nie nauka. Filologia i pedagogika ulega rozwojowi, co powinno znajdować odzwierciedlenie w praktyce. Bo wiesz, dobór lektur nie zawsze ma sens. Często popełniany jest bowiem błąd, że niektóre książki uważa się za "popularne" a więc mniej wartościowe, chociaż ich popularność wynika z faktu, że były wielokrotnie przetwarzane w kulturze, chociaż w chwili pojawienia się mogły być przełomowe.

Mówiąc bez ogródek, nie wiem, czy jako cywilizacja wystawiamy sobie dobre świadectwo, jeżeli potrzeba nam 12 lat edukacji, ażeby nauczyć ucznia czytania ze zrozumieniem.

Dlatego właśnie nie lubię wyrażenia "czytanie ze zrozumieniem" a zwłaszcza używania go jako nazwy umiejętności, bo jest to przyczyną nieporozumienia takiego, jak to. _Zrozumienie_ tekstu nie zależy od posiadania uniwersalnej i mierzalnej abstrakcyjnie zdolności "czytanie ze zrozumieniem", ale umiejętności _analizy znaczenia_, czyli zdolności do przeczytania tekstu, określenia jego kontekstów, znajomości poruszanej tematyki, czasami też rozwiniętej wiedzy językowej (idiomatyka) i historyczno-literackiej (inferencje). Wystarczy dobrać odpowiednio złożony tekst i ustalić właściwe kryteria oceny.

"Przeczytanie ze zrozumieniem" np.: fragmentu "Semantyki i struktury wspólnoty" Niklasa Luhmana albo "Czasoprzestrzeni i grawitacji" Seana Carrolla wykracza poza poziom dobrze dobrze wykształconego absolwenta szkoły wyższej nie zajmującego się teorią systemów bądź fizyką.

Można by wręcz dojść do absurdalnego wniosku, że bez matury człowiek nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem gazety

Znaczna część ludzi po maturze i z dyplomami wyższych uczelni nie jest w stanie w pełni zrozumieć tekstu o gospodarce albo o polityce zagranicznej porównującej współczesną politykę zagraniczną z polityką międzywojenną. Nie dlatego, że jest głupia, ale dlatego, że nie posiada konkretnej wiedzy (w pierwszym przypadku - o procesach ekonomicznych, w drugim - o historii i polityce.

to równie dobrze przyszłe pokolenie w ogóle odejdzie od literatury i zacznie wymagać komiksów.

Komiksy to również literatura. Nierzadko dużo trudniejsza w odbiorze od literatury ze względu na operowanie tekstem i obrazem. Opozycja książki-komiksy nie ma żadnego uzasadnienia teoretycznego i zwykle obnaża brak wiedzy porównującego. Żeby daleko nie szukać: z jednej strony masz Henryka Sienkiewicza, z drugiej - Alana Moore'a. Twierdzisz, że ten pierwszy jest w jakiś istotny sposób lepszy?

Cała sprawa nie ma nic wspólnego z "egalitarnością". Wręcz przeciwnie. Na liście lektur jest wspomniany Sienkiewicz. Dlaczego właśnie on, a nie Kraszewski, Przyborowski lub Łoziński? Dlaczego reprezentantem pozytywizmu (i rozwijającego się wtedy historyzmu) jest autor lekkich powieści przygodowych o znikomej wartości historycznej, a nie książek względnie dobrze (jak na ówczesny stan wiedzy) pokazujących procesy historyczne?

Zwracam też uwagę, że literatury "bogoojczyźnianej" jest w polskim kanonie relatywnie sporo, bo taką mamy historię.

Jaką? Litetatura "bogoojczyźniana" to przecież w dużej mierze romantyzm (a i tam Mickiewicz traktował tę tematykę z przymrużeniem oka, a Słowacki nie raz i nie dwa wyrażał miał do niego stosunek krytyczny). W pozytywiźmie masz z kolei "pracę u podstaw", czyli postulat zerwania z mitologią i kontunuowanie tradycji państwowych w sposób racjonalny (krzewienie kultury, pracę, formacje polityczne). Na początku XX wieku pojawia się tematyka rewolucyjna, ale to już nie jest cecha literatury europejskiej.

Ponadto, czy dziwi Cię fakt, że pozycje odnoszące się do literatury _polskiej_ odwołują się bezpośrednio do polskiej historii? A część z tych, które się odwołują, czynią to komediowo ("Pan Tadeusz"), rozliczeniowo ("Wesele", "Przedwiośnie") albo analitycznie ("Miłosz"). A te kilka pozostałych lektur to i tak dość niewiele zważywszy na naszą historię. Najwięcej patriotyzmu i to dość toksycznego (czyli uzyskiwanego poprzez wykrzywianie wizerunku przeciwnika) jest u... Sienkiewicza. Zwłaszcza w "Krzyżakach", w których tematyka "bogoojczyźniana" gra rolę drugoplanową.

@EspenLund - Czy Dan Brown to jakiś wyznacznik "kiepścizny"?

Zależy jak definiujesz kiepściznę. Pod względem stylistycznym i kompozycyjnym to nic szczególnego, ot, zwykła pulpa, ale mogąca stanowić nienajgorszą rozrywkę. Dużo gorzej jest z wartstwą merytoryczną, bo Dan Brown plecie tak niestworzone bzdury, jakby nie zadawał sobie trudu sprawdzenia najbardziej podstawowych faktów. Pewnie, są gorsi autorzy, ale jest wielu lepszych.

@Bukary - Masz rację. Widziałem, jak to wyglądało na początku i wyszedłem z błędnego założenia, że ludzie nie mają motywacji do naprawienia tych błedów. Miło, że rozwiałeś moje wątpliwości. W sumie dobrze wiedzieć, że nauczyciele wciąż potrafią egzaminować, a procedury są sensowne.

@Finthos - Znowu przychodzi mi się zgodzić. Warto jednak zauważyć, że infrastruktura jest całkiem spora, gdyż jakoś funkcjonowała dwadzieścia-trzydzieści lat temu. Obecnie mamy zaś niż demograficzny, więc teoretycznie, jeżeli pozostawić szkoły i nauczycieli, to może się okazać, że dla mniejszej liczby ucznió te warunki będą jak znalazł. Ale tu jednak zgadzam się z Bukarym i nie mam większych złudzeń co do tego, że w ramach cięcia wydatków szkoły i etaty zostaną zredukowane.

Bo tak jak zdecydowana większość z mojego licealnego otoczenia jawnie kpiła z ideologii romantycznej (zwłaszcza mickiewiczowskiej), tak te utwory były po prostu dobre.

Bo one są dobre. Jeżeli podchodzi się do "czucia i wiary" w sposób sieriozny, to uczniom pozostaje wizja egzaltowanych proto-emo. A wystarczy pokazać, jak wiele z ideologii romatycznej jest we współczesnym horrorze, wyjaśnić skąd się wzięła literatura gotycka, pokazać jak wiele z nadnaturalności i alogicznej sprawczości z "Dziadów" jest w j-horrorze, pokazać jak wpływy romantyczmu ukształtowały opowiadanie lorda Plunketta, prekursora fantasy i lekcje od razu robią się ciekawsze.

Jedyne, co mi wtedy z polskiej literatury się spodobało, to "Lalka" Prusa. Tylko, że ona to była bardzo specyficzna i niekoniecznie się wpasowywała w polski kanion.

Wiesz, taka drobna uwaga - Prus był dziennikarzem, bywał za granicą i starał się być na bieżąco z literaturą światową. A że akurat przebywał we francji, gdzie panowała moda na realizm, to i postanowił napisać coś z duchem czasu.

@Wiil.i.aM - Nie sądzicie czasem, że na maturze powinniśmy napisać to co chodzi nam po głowie, a nie coś co musi trafić w klucz osoby układającej takie rzeczy?

Nie. Szkoła posiada konkretny program i matura jest egzaminem, która sprawdza wiedzę i umiejętności. Od pisania tego, co "chodzi po głowie" są pamiętniki, gazety i fora internetowe. W szkole musisz wykazać się wiedzą. Jasne, jeżeli masz jakieś ciekawe przemyślenia, które pasują do kontekstu, to możesz się podzielić i jeśli zrobisz to dobrze, to jeszcze dostanie dodatkowe punkty.

Tak nawiasem mówiąc, nie jestem wielkim fanem matury. Osobiście uważam, że lepiej sprawdziłyby się cząstkowe egzaminy roczne na każdym roku, które dają lepszy obraz umiejętności ucznia i pokazują jego ewentualny rozwój. Wtedy jeden źle napisany egzamin o niczym nie przesądza. Nie mówiąc już o tym, że taki reżim nauki świetnie przygotowuje do sesji studenckiej.

08.03.2011
11:58
240

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Dzikouak--->

"Ukształtowana historycznie" to może być religia, a nie nauka. Filologia i pedagogika ulega rozwojowi, co powinno znajdować odzwierciedlenie w praktyce.

Kultura i nasz jej odbiór zawsze jest uwarunkowany historycznie.
Poprzez literaturę, ale także jej odbiór, zbiorowy i indywidualny, wyraża się "dusza narodu". Przede wszystkim zaś w miarę stały kanon oparty jest na wpajaniu wspólnych wartości i ciągłości pokoleniowej. Istnieje jednoznaczna wartość w tym, że nasze pokolenia (a raczej - ich część) posługuje się tym samym kodem kulturowym, co pokolenia przeszłe. Dogmat, że taka np. pedagogika musi podlegać ciągłemu rozwojowi doprowadziła i doprowadzi jeszcze bardziej nas wszystkich na manowce, stając się coraz bardziej zdehumanizowana i ślepa.

Wystarczy dobrać odpowiednio złożony tekst i ustalić właściwe kryteria oceny.

Zapomniałeś dodać, że te właściwe kryteria, to m.in. takie kryteria, żeby przepchnąć stosunkowo dużo uczniów.

"Przeczytanie ze zrozumieniem" np.: fragmentu "Semantyki i struktury wspólnoty" Niklasa Luhmana albo "Czasoprzestrzeni i grawitacji" Seana Carrolla wykracza poza poziom dobrze dobrze wykształconego absolwenta szkoły wyższej nie zajmującego się teorią systemów bądź fizyką.

Czytanie licznych postmodernistów przekracza nawet możliwości profesora filozofii (o odpowiedniej czystości umysłu). Nie chodzi o to, żeby szafować tutaj skrajnymi przykładami, ludzie się śmieją z obowiązkowej matury z matematyki, że jest tak banalna, że "nie można jej nie zdać", a Ty mi wyskakujesz z Luhmannem i Carollem. W zeszłym roku na maturze podstawowej był tekst niejakiego Bendyka z Polityki, a dwa lata temu artykuł z pisma "Focus". Czytania takich rzeczy w sposób świadomy powinno się wymagać od średnio rozgarniętego człowieka, a nie od maturzysty, który lada moment pójdzie na medycynę czy studia inżynierskie. W ten sposób w miarę kumaty 19-latek nie robi do matury z polskiego absolutnie nic, bo wie, że zda ją z palcem w nosie. Trzeba być ślepym, żeby nie dojrzeć, do czego to prowadzi.

Cała sprawa nie ma nic wspólnego z "egalitarnością". Wręcz przeciwnie. Na liście lektur jest wspomniany Sienkiewicz. Dlaczego właśnie on, a nie Kraszewski, Przyborowski lub Łoziński?

O tym pisałem powyżej, poza tym egalitarność w kanonie lektur będzie prowadziła do rugowania Sienkiewicza, bo w powszechnym odbiorze jest za długi i za nudny, a więc wydaje się nie do przebrnięcia.

Ponadto, czy dziwi Cię fakt, że pozycje odnoszące się do literatury _polskiej_ odwołują się bezpośrednio do polskiej historii?

Mnie dziwi? Eee? Zwracam uwagę, że pojęcia literatury "bogoojczyźnianej" użyłem ironicznie.

Bukary---->

Cóż, biurokracja tłamsi nie tylko szkoły, w pełni się zgadzam, że absurdalne jest zarzucanie pełnego pasji nauczyciela papierkową robotą po uszy. Wielki Brat musi mieć kontrolę nad wszystkim, dlatego nie ma za bardzo w polskiej szkole miejsca dla osobowości wśród nauczycieli (może poza jakimiś gimnazjami czy liceami akademickimi). Myślę, że siłą rzeczy z roku na rok coraz mniej zdolnych ludzi będzie chciało się szarpać w szkołach. W takim gimnazjum to już chyba nie wystarczy powołanie, a potrzebny jest heroizm. W ten sposób coraz więcej będzie w polskiej edukacji nauczycieli byle jakich, a bez dobrych nauczycieli na dobrą szkołę nie ma szans.

Finthos--->

I tak generalnie jest ze współczesną edukacją. Zmniejsza się ilość pamiętanych zjawisk, ale IMO zwiększa rozumienie procesów. Reformy idą wolno, ale idą w dobrym kierunku. Bo nie jest problemem sprawdzić dokładną datę w sieci, kiedy zna się mniej więcej czas i okoliczności, wie pod jakim hasłem szukać. Ale sama data w pamięci jest niczym, to procesy historyczne mogą nas czegoś nauczyć.

To akurat jest nonsens. Historia na pewnym poziomie to po prostu zapamiętywanie. Nie możesz podjąć walki na poziomie abstrakcyjnych pojęć czy idei, jeżeli nie masz opanowanej określonej chronologii wydarzeń, które potrafisz zidentyfikować i opisać. To jest właśnie jeden z największych absurdów zatruwających nasz system edukacji. Z tego, że bezmyślne wkuwanie jest absurdalne nijak nie wynika to, że należy odstąpić od zapamiętywania. To najlepsza droga do tego, żeby wykształcić ćwierćinteligenta, który będzie ze swadą rozprawiał bez żadnego pokrycia, co znaczy demokracja, a co równość. Ot, takiego Dominika Tarasa :]

Jeśli jednak piszemy o problemach w edukacji, to nie liceum jest problemem, a gimnazjum i podstawówka. Za dużo szkół partaczy swoją robotę na samym początku, okaleczając uczniów na lata. Trudno nadrobić zaległości z podstawówki.

Pewnie w znacznej mierze masz rację. Liceum to obecnie 1/4 całości edukacji. W szczególności rozpaczliwy jest stan gimnazjów, które stają się jedną, wielką czarną dziurą w życiorysach młodych ludzi. Pozostaje czekać na ministra z jajami, który przywróci naruszony porządek. Co do tych elitarnych gimnazjów, to w większych miastach tak się właśnie dzieje - powstają specjalne gimnazja przy liceach, które uczą najlepszych (zwykle po prostu najbardziej pracowitych, w końcu to trzynastolatkowie). A reszta niech się martwi sama.

Tylko jest jeszcze druga sprawa. Liceów jest za dużo. Ktoś musi odbudować kretyńsko zniszczone technika i zawodówki.

Wolny rynek wcześniej czy później zrobi swoje i mit wyższej edukacji dla każdego rozbije się w drobny mak. Pozostanie tylko pytanie o koszty "wykształcenia" setek tysięcy ludzi ponad ich potrzeby i możliwości.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
08.03.2011
16:31
241

Dycu [ 65 ] - zbanowany QQuel

Tylko jest jeszcze druga sprawa. Liceów jest za dużo. Ktoś musi odbudować kretyńsko zniszczone technika i zawodówki.

Wolny rynek wcześniej czy później zrobi swoje i mit wyższej edukacji dla każdego rozbije się w drobny mak. Pozostanie tylko pytanie o koszty "wykształcenia" setek tysięcy ludzi ponad ich potrzeby i możliwości.

Czekamy na to, czekamy i się doczekać nie możemy, a tu już drugie pokolenie po zarządzaniu, socjologii i filologiach zaczyna w mc-donaldach bułki sprzedawać : )

Obawiam się że zakorzenienie wyższości studiów i w ogóle elitarności studiów jako takich u Polaków jest znacznie głębsze niż nam się wydaje ; )

"Dlaczego zycie jest takie trudne?" - By Arxel
Bo od początku grasz na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie ma możliwości save/load, patche niestety nie pomagają, bo najpierw jest błąd, a później dopiero starasz się go poprawić.
08.03.2011
17:01
242

Bukary [ 113 ] - Generał

Finthos napisał:
Czekam wreszcie na oczywiste rozwiązanie tego problemu, którym byłby normalny, 40h tydzień pracy. Nie mam na myśli broń Boże 40 h lekcji. Uważam, że nauczyciel powinien przychodzić do szkoły o 8 i siedzieć tam do 16. Część z tego to lekcje, reszta sprawdzanie prac domowych, konsultacje, zajęcia uzupełniające i kółka. Po sprawie. Belfrzy nie noszą zwykle pracy do domu (czasami tak, ale to się w każdym zawodzie zdarza), w szkole realnie istnieją kółka zainteresowań, nauczyciel jest dostępny dla ucznia. Jedyny problem tutaj to sprawy pomieszczeniowe.

To nie jest żadne rozwiązanie. Dlaczego?

Bo wielu nauczycieli już pracuje 40 godzin tygodniowo, a nawet znacznie więcej. Z dwóch przyczyn: albo uczą języka polskiego (w jednej szkole), albo uczą innych przedmotów na kilku etatach (w różnych szkołach). ;)

Problem można rozwiązać nieco inaczej.

90 % polonistów pracuje teraz ponad 40 godzin tygodniowo (średnio, bo zdarzają się tygodnie, w których pracy jest znacznie więcej lub znacznie mniej). 90 % wuefistów pracuje teraz 18 godzin tygodniowo i ani sekundy dłużej. Zarówno jedni, jak i drudzy zarabiają tak samo, chociaż polonista spędza dwa razy więcej czasu w szkole lub nad sprawami szkolnymi w domu. (Powyższy rozkład procentów wynika z moich obserwacji, a nie z jakichś badań statystycznych).

Co zatem zrobić?

Po pierwsze, "przywiązać" nauczyciela do konkretnej placówki, której powinien się w pełni poświęcić (w ramach swojego czasu pracy). Innymi słowy, zakazać pracy na kilku etatach w różnych miejscach. Z tym musi się wiązać zwiększenie zarobków, ponieważ nauczyciel nie zdoła utrzymać się z "gołej" (jednoetatowej) pensji i równocześnie pogłębiać swojej wiedzy oraz rozwijać umiejętności pedagogiczno-wychowawczych.
Problem: rzekome ograniczanie "swobód obywatelskich" i brak pieniędzy.

Po drugie, zróżnicować płace nauczycieli wedle jasnych kryteriów, tzn. wprowadzić np. wymierne (i sensownie obliczane) dodatki za konkretne zadania pracowników, czyli - dajmy na to - poprawę wypracowań lub opiekę nad uczniami w czasie zawodów sportowych, bądź też wyznaczyć inne pensum (tzn. zróżnicować liczbę godzin przypadających na etat w zakresie poszczególnych przedmiotów). To również wiąże się z napływem dodatkowych pieniędzy do szkoły.
Problem: sprzeciw związków zawodowych (bo "wszyscy nauczyciele muszą być równo traktowani") i brak pieniędzy.

Po trzecie, należy zlikwidować wszelkie przejawy zbędnej biurokracji w szkole. Czas pracy polonisty wygląda następująco: 30 % - zajęcia, 20 % - poprawa prac pisemnych, 40 % - wypełnianie i tworzenie różnych dokumentów, 10 % - doskonalenie swoich umiejętności i przygotowywanie ciekawych zajęć. Aby poprawić jakość kształcenia, przynajmniej ostatnie dwa elementy powinny się prezentować w taki sposób: 10 % - wypełnianie i tworzenie różnych dokumentów, 40 % - doskonalenie swoich umiejętności i przygotowywanie ciekawych zajęć.
Problem: polityka edukacyjna kolejnych rządów i niepotrzebna armia urzędników, którzy nigdy nie pozwolą zlikwidować swoich stanowisk.

Warto również zwrócić uwagę na to, że wszelkie wprowadzane ostatnio zmiany w zasadach pracy nauczyciela (np. tzw. dodatkowe "godziny karciane" czy też konieczność konstruowania osobnych planów nauczania i wymagań edukacyjnych dla każdego ucznia z orzeczeniem poradni) nakładają dodatkowe obowiązki na nauczycieli, którzy i tak już urabiają się po pachy (takich przedmiotów, jak chociażby język polski), a nie mają żadnego wpływu na tych, którzy raczej leżakują na zajęciach (np. wuefiści). Co więcej, zmiany wymyślone przez panią minister poszerzają obszar czasowy, który określiłem mianem "wypełnianie i tworzenie różnych dokumentów", a to musi się odbyć kosztem owych 10 % przeznaczonych na przygotowywanie dobrych zajęć.

Nie widzę więc większych nadziei na poprawę jakości kształcenia. Nie spodziewam się bowiem zmiany ministra i wpompowania milionów złotych w edukację i pensje dla nauczycieli.

Bo nie jest problemem sprawdzić dokładną datę w sieci, kiedy zna się mniej więcej czas i okoliczności, wie pod jakim hasłem szukać. Ale sama data w pamięci jest niczym, to procesy historyczne mogą nas czegoś nauczyć.

To ja ci zadam pytanie: czy udałbyś się z zepsutym samochodem do mechanika, który za każdym razem, gdy podnosi maskę i musi coś naprawić albo odkręcić, zerka do podręczników, schematów czy instrukcji i szuka tam potrzebnych informacji?

08.03.2011
19:44
243

Hajle Selasje [ 84 ] - Eljah Ejsales

Dycu---->

Oczywiście nie staje się to z dnia na dzień, ale coraz więcej ludzi dostrzega, że fach w ręku zapewnia lepszy standard życia, a państwu coraz mniej uśmiecha się łożyć na edukację ludzi, którzy nie są w stanie z niej skorzystać (stąd m.in. postulat odpłatności za studiowanie na drugim kierunku). Oczywiście, tak po prostu ludzie nie zaczną postępować racjonalnie, ale powinno być trochę lepiej.

Materialistyczne pojmowanie świata: świat jako wychodek - miejsce zaspokajania potrzeby.
Carl Schmitt
08.03.2011
19:55
244

Widzący [ 119 ] - Legend

Czytam Was i jakoś nie widzę żeby ktoś zauważył najważniejszą funkcję "oświaty". Nie chodzi o nauczanie, kochani, to jest najtańszy sposób na zdjęcie z rynku pracy setek tysięcy chętnych.

12.03.2011
03:10
245

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@Widzący - Czytam Was i jakoś nie widzę żeby ktoś zauważył najważniejszą funkcję "oświaty". Nie chodzi o nauczanie, kochani, to jest najtańszy sposób na zdjęcie z rynku pracy setek tysięcy chętnych.

Naprawdę sądzisz, że wśród dwunastolatków lat jest tak wielu chętnych do pracy? Bo wiesz, ten wątek dotyczy też szkół podstawowych i gimnazjów :o)

12.03.2011
08:08
246

sidney22 [ 12 ] - positive vibration

Witam.

Widzę, że tu ładna dyskusja rozgorzała.
Głupota dzieciaków to nie ich samych wina, gdyż dzieciak, jak to dzieciak nie jest zbytnio odpowiedzialny za siebie. Nawet w gimnazjum, które jest co najmniej dziwnym tworem, który przerobiłem na własnym uczniowskim tyłku.
Największą winę ponoszą sami rodzice, który nie wymagają od swoich pociech jakiegokolwiek zaangażowania względem czegokolwiek.
Kolejnym problemem są nauczycielskie pensje. Każdemu spada motywacja do nauczania, gdy dostajesz głodowe pieniądze za to, że próbujesz z matoła zrobić przynajmniej ogarniętego człowieka.

Jednakże to wszystko jest jedynie wypadkową polityki prorodzinnej rządów w naszym kraju. Nie jeden partii, a wszystkich, które rządziły do tej pory. Oświatę zostawiono samej sobie, bez środków finansowych, bo ktoś zapomniał, że szkoła jest z definicji nierentowna. Tam kształci się tych, którzy dopiero będą zarabiać pieniądze...Wieczne zmiany kierunków tego rejsu po uczniach teraz wydają plony w takiej oto przytaczanej w pierwszym poście postaci. Można jedynie pogratulować. "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

Pozdrawiam

Tam skarb Twój, gdzie serce Twoje.
Hej dredziarzu, myślę refren ten już znasz, Najważniejsze to, co w swoim sercu masz. Hej kołtuniarzu, myślę refren ten znasz, Najważniejsze to co w swoim sercu masz.
14.03.2011
12:50
247

Bukary [ 113 ] - Generał

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Doskonała puenta z klasyka. Mam nadzieję, że w jakiejś niezbyt odległej przyszłości do władzy dojdzie ekipa, która chociaż się nad tym dictum porządnie zastanowi.

14.03.2011
13:31
249

Belert [ 111 ] - Legend

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.
piękny cytat ...szkoda ze chowamy polgłówków.Do łopaty.Ew z g... studiami w rodzaju stosunki miedzynarodowe w Gornej Wolcie.Gdzie wystarczy placic 400-500 zeta co miesiac i po 5 latach na luziku masz magistra.A to ze wszyscy wiedza ze to mgr jest tyle teraz warte jak kiedys zawodowka :)

14.03.2011
16:09
250

Dzikouak [ 26 ] - Generał

@Belert - piękny cytat ...szkoda ze chowamy polgłówków.Do łopaty.

Ale co w tym złego? Po pierwsze - człowiek nie posiadający wykształcenia nie musi być od razu "półgłówkiem". Tego rodzaju pogarda jest jednym z powodów, dla których poziom edukacji spada pod rządami polityków nastawionymi bardziej socjalistycznie.

Ew z g... studiami w rodzaju stosunki miedzynarodowe w Gornej Wolcie.

No i? Jak zawsze, mamy w kraju zdolnych i wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy nawet bardzo niską jakość studiów potrafią wyrównać nauką na własną rękę i ludzi, którzy obijają się na studiach, z których przy odrobinie wysiłku lub chęci mogliby wynieść bardzo dużo.

Gdzie wystarczy placic 400-500 zeta co miesiac i po 5 latach na luziku masz magistra.A to ze wszyscy wiedza ze to mgr jest tyle teraz warte jak kiedys zawodowka :)

Ale to jest tak naprawdę problem tych ludzi, którzy ulegli zdewaluowanej dziś propagandzie, że "trzeba mieć wykształcenie" i zdecydowali się poświęcić pięć lat na studia, które ani ich nie interesowały (bo studiowanie dla hobby to fajna sprawa), ani też do niczego nie były im potrzebne. Moim zdaniem nie zaszkodziloby trochę propandy mówiącej, że same studia i formalne wykształcenie wcale nie gwarantują otrzymania pracy za wyjątkiem nielicznych zawodów (lekarz, terapeuta, prawnik, inżynier etc.).

@sidney22 - Oświatę zostawiono samej sobie, bez środków finansowych, bo ktoś zapomniał, że szkoła jest z definicji nierentowna.

Wiesz, tu nawet nie o to chodzi, bo brakiem pieniędzy da się wytłumaczyć braki kadrowe albo przepełnione szkoły, ale nie sukcesywne obniżanie jakości kształcenia na każdym poziomie, także wyższym.

Forum: Czy głupota jest teraz trendy?
Lista WątkówOdpowiedz Λ
a
a
a