Pathfinder: Kingmaker Przed premierą

Przed premierą 24 sierpnia 2017, 12:00

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Graliśmy w Pathfinder: Kingmaker – klasyczne RPG dla hardkorowców

Twórcy Pathfinder: Kingmaker doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie tworzą gry, która wpasuje się w każde gusta. To tytuł dla specyficznego odbiorcy, rozkochanego w klasycznych RPG-ach, który niedoświadczonych graczy zrazi swoim skomplikowaniem.

Zapowiadana premiera gry: 2018.

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

PATHFINDER: KINGMAKER W SKRÓCIE:
  1. hardkorowe RPG w rzucie izometrycznym;
  2. oparte na licencji popularnego systemu RPG, który powstał na bazie Dungeons & Dragons;
  3. pozwala nie tylko przeżywać przygody jako drużyna, ale też zarządzać królestwem;
  4. sfinansowane na Kickstarterze;
  5. pracuje nad nim studio Owlcat Games, któremu pomaga Chris Avellone.

Po latach posuchy klasyczne gry RPG powróciły do łask – i to w jakim stylu! Divinity: Original Sin, Pillars of Eternity, Torment: Tides of Numenera to tylko kilka produkcji z ostatnich lat, które odważyły się sięgnąć do korzeni gatunku i odniosły sukces zarówno w postaci dobrych recenzji, jak i wyników sprzedaży. Na taki sam scenariusz liczą z pewnością deweloperzy z rosyjskiego studia Owlcat, pracującego nad zapowiedzianą w maju tego roku grą Pathfinder: Kingmaker. I choć tytuł ten będzie ich debiutem, na brak doświadczenia narzekać nie mogą: zespół składa się z osób, które w swoim portfolio mają chociażby Heroes of Might & Magic V czy Etherlords, a pomaga im Chris Avellone, legenda branży, projektant drugiego Fallouta oraz Baldur’s Gate.

Rozbudowane RPG

Talentu tej ekipie zdecydowanie więc nie brakuje, ale nie oznacza to, że finalny sukces jest zagwarantowany. Pierwsze zetknięcie z grywalną wersją Pathfinder: Kingmaker podczas tegorocznych targów gamescom też nie dało jednoznacznej odpowiedzi, czy mamy do czynienia z potencjalnym hitem. Bynajmniej nie dlatego, że dostrzegłem w grze jakieś rażące wady – po prostu dzieło studia Owlcat, nawet w bardzo wczesnej wersji, jest tytułem tak skomplikowanym, że 45-minutowa sesja wystarczyła jedynie na pobieżne zapoznanie się z paroma mechanizmami zabawy.

Fani gatunku oczywiście nie mogą mieć tego twórcom za złe: choć nie zdołałem rozpracować systemu rozwoju postaci, już teraz widać, że miłośnicy kreowania bohatera idealnie dopasowanego do ich wymogów, natychmiast się tu odnajdą. Statystyk, umiejętności do rozwoju i ich kombinacji jest cała masa, każdy więc znajdzie coś odpowiadającego swojemu stylowi rozgrywki. Ja wybrałem jednego z trzech dostępnych bohaterów, którego specjalnością była walka w zwarciu.

Na starciach z rozmaitymi przeciwnikami spędziłem zresztą najwięcej czasu. Zgodnie z tym, co zapowiadali twórcy, są one naprawdę niełatwe: choć przygodę rozpocząłem dopiero w drugim rozdziale, zajmując się zabijaniem terroryzujących okolicę trolli, szybko natrafiłem na przeciwników, z którymi moja niedoświadczona drużyna nie miała najmniejszych szans. Deweloperzy nie okazują litości nowicjuszom: jeśli na początku zabawy postanowimy eksplorować okolice poza ubitymi traktami lub porwiemy się na bardziej skomplikowaną misję, kwestią czasu jest wpadnięcie na grupę bandytów czy potworów, którzy mogą błyskawicznie wybić nam z głowy zbytnią brawurę.

Graliśmy w Pathfinder: Kingmaker – klasyczne RPG dla hardkorowców - ilustracja #3

Twórcy Pathfinder: Kingmaker, tak jak wielu deweloperów, którzy decydują się na eksperyment z powrotem do klasyki komputerowych gier RPG, postanowili poprosić o wsparcie finansowe fanów. Kampania zakończyła się wielkim sukcesem: zgromadzono ponad 900 tysięcy dolarów, niemal dwukrotnie więcej niż wyznaczony na pół miliona minimalny cel zbiórki. Dzięki zdobytym funduszom deweloperzy mogli zaimplementować nowe elementy, takie jak konieczność rozbijania obozów, oraz klasę maga.

Klasyka gatunku

Same starcia nie odbiegają drastycznie od standardowych rozwiązań gatunku. Kluczem do sukcesu jest więc rozsądne korzystanie z różnorodnych umiejętności poszczególnych członków naszej drużyny i wskazywanie im konkretnych nieprzyjaciół – na przykład ruszanie całą grupą na bandę trolli to idiotyczne posunięcie, jeśli mamy towarzysza potrafiącego ciskać pociskami z zabójczym dla tego typu potworów kwasem. Szczególnie ważne w tym kontekście jest korzystanie z księgi zaklęć. Czary nie tylko potrafią zadać obrażenia lub nałożyć na przeciwnika negatywne efekty, ale również zapewnić leczenie osłabionym towarzyszom.

Rewolucji więc tu nie uświadczymy, co jednak nie powinno szczególnie martwić. Jedyne, co mógłbym deweloperom zarzucić, to fakt, że starcia są dość statyczne. Wiadomo, nie ma się co spodziewać dynamicznych batalii, wymagających niesamowitego refleksu, ale w Pathfinder: Kingmaker potyczki potrafią ciągnąć się bardzo długo. Każdy bohater przymierza się do zadania ciosu przez dobre kilkanaście sekund, co nadaje całości wrażenie oglądania partii szachów, a nie dramatycznej walki o życie.

Widzieliśmy grę Elex – Gothic naszych czasów
Widzieliśmy grę Elex – Gothic naszych czasów

Przed premierą

Elexa widziałem już kilka razy, w tym na specjalnym pokazie dla GRYOnline w zeszłym roku. Do tej pory miałem sporo wątpliwości, ale po najnowszym pokazie na gamescomie sporo z nich się zdezaktualizowało. Gra wygląda solidnie.

Cyberpunk 2077 – czego spodziewać się po RPG większym niż Wiedźmin 3?
Cyberpunk 2077 – czego spodziewać się po RPG większym niż Wiedźmin 3?

Przed premierą

Choć temat Cyberpunka 2077 nie schodzi z naszych ust od ponad czterech lat, mamy bardzo mało informacji o tym, czym będzie nowa gra RPG studia CD Projekt RED. Nie brakuje jednak przesłanek, które dają wyobrażenie, czego możemy oczekiwać.

Graliśmy w Mount & Blade II: Bannerlord – dużo nowości w systemie walki
Graliśmy w Mount & Blade II: Bannerlord – dużo nowości w systemie walki

Przed premierą

Targi E3 stały się kolejną okazją, by pograć w Mount & Blade II, a dokładniej by zasmakować ulepszonego systemu walki – jako dowódca i jako podkomendny króla w bitwie. Krótka prezentacja zostawiła nas z apetytem na znacznie, znacznie więcej.

Komentarze Czytelników (30)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
24.08.2017 13:03
Soul33
33
Centurion

Akurat nowy Torment nie okazał się żadnym hitem, tylko kompletną porażką (sprawdź recenzje na Steam), także sprzedażową (sprawdź steamspy).

24.08.2017 14:38
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Sir Xan
74
Senator

@Soul33 -> Nowy Torment nie jest kompletną porażką. Zgodzę się tylko, że też nie okazał się hitem i tyle. Po prostu mogłoby być lepiej, ale twórcy za słabo się postarali. Planescape Torment nadal pozostaje niedościgniona legenda.

24.08.2017 16:15
1
nanakamado
2
Legionista

Dokładnie. 140 tys. egzemplarzy na steamie, a dodajmy do tego jeszcze bliżej nieokreśloną (pewnie w granicach 20k z danych do których docierałem) ilość na konsole i pewną ilość na gogu (pewnie nie taką małą, bo sporo fanów klasycznych RPGów nie lubi steama).

Torment jest świetną grą (choć fabularnie słabszą od starego tormenta), niestety nie ma szans zostać doceniony w dzisiejszym świecie, w którym czytanie i myślenie jest raczej w odwrocie.

24.08.2017 16:25
banenan_v3.1
0
Pretorianin

Może gdyby nie był interaktywną książką i miał więcej dubbingu to odniósłby większy sukces. Czasy się zmieniły, tkwienie w miejscu nie jest ok. I tu już nawet nie chodzi o to że czytanie ton tekstu na monitorze nie jest wygodne, ale o to że u nas reklamowano Tormenta dubbingiem, którego jak się okazało po premierze, było tyle co kot napłakał.

24.08.2017 17:30
KrzysiekPL
27
Centurion

Nowy Torment to porażka. Nie mam nic przeciwko czytaniu, pod warunkiem że tekst jest interesujący. Granie w niego przypomina czytanie lektur szkolnych gdzie połowa tekstu jest o niczym.

24.08.2017 18:17
1
Agrelm
45
Pretorianin

Nowy Torment miał potencjał ale grając nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to typowa gra z kickstartera tj. ma o wiele za mało zawartości jak na klasycznego rpga i zostawili sobie dużo furtek na dodatkowe lokacje/questy ale nie starczyło im czasu na ich zrobienie. Do tego ta gra startowała jako następca Planescape'a i pomimo wysokiej jak na dzisiejsze czasy jakości, nie dorównała poprzednikowi. Więcej by skorzystała gdyby została wydana bez skojarzeń z oryginalnym Tormentem. Według mnie potencjał tej gry był olbrzymi ale nie został wykorzystany.

post wyedytowany przez Agrelm 2017-08-24 18:23:51
24.08.2017 21:53
1
Sir Xan
74
Senator

Dobrze piszecie.

Kolejny problem polega na tym, że w grze są za dużo treści do czytanie, a grafika jest odczuwalna słabsza od PoE (np. interfejs i niektóre mapki). Takie rzeczy wcale nie zachęca wielu gracze do wypróbowanie Torment i prędzej wolą grać w Wiedźmin 3.

post wyedytowany przez Sir Xan 2017-08-24 22:10:30
24.08.2017 17:06
odpowiedz
2 odpowiedzi
Mwa Haha Ha ha
27
Generał

Chetnie w to zagram, zapowiada sie niezle.
A co do Tormenta, to chyba nikt nie spodziewal sie sukcesu, skoro te gre robilo przecietne inXile, ktore chyba nie ma na konce jednej dobrej gry (W2 to kolejny crap i wielki zawod).
Jakby sie za to zabral Obsidian to moze by cos z tego bylo, a nie Fargo sciemniacz.

24.08.2017 17:51
banenan_v3.1
0
Pretorianin

W2 było dobre, za to obsidian też ostatnio robi średniaki, PoE jest przereklamowanym kotletem, niczym więcej. Tyranny nawet jest ok, ale bez Avellona to oni sobie mogą.

26.08.2017 13:41
Iselor (Łódź)
98
Generał

PoE jest jednym z najlepszych erpegów w historii, więc ten teges....

24.08.2017 20:21
odpowiedz
Ibou
14
Legionista

Dlaczego powrót do klasycznego cRPG oznacza jakieś hardcorowe starcia z przeciwnikami? Przecież BG czy ID nie były na pewno trudne od strony "walki" (no chyba żę Kangaxx :) ), miały poziomy trudności dzięki czemu mieliśmy dla każdego coś miłego. Ja wychowałem się na Prawdziwym papierowym D&D(zarywaliśmy noce) i na BG II i z chęcią wróciłbym do gry, ale brak czasu i nerwów (wystarczy mi w pracy) wyklucza jakieś mordowanie się z przeciwnikami. Nie zrozumcie mnie źle- od tego właśnie są poziomy trudności, tylko co z tego jeśli już na najniższym musimy się spinać(czytaj gra dla hardcoroców właśnie- jak w tytule artykułu). Tabelki i staty ok, logiczny rozkład na poziomy trudności super, do tego fabuła, "żywi" kompani i ciekawi unikalni przeciwnicy ("Czerwnony", "Kangaxx") i wtedy mamy jakiś przepis na dobrego RPGa. Uff sę rozpisałem. :)

24.08.2017 21:23
odpowiedz
kosmaty666
10
Legionista

I znowu "pomaga im sam Chris Avellone"
Naprawdę. Lubię gościa, ale ostatnio chyba za bardzo zaangażowany jest w sprzedaż gier swoim nazwiskiem a za mało w ich tworzenie. Zarówno przy pilarsach, jak i tormencie "pomagał" a potem okazywało się, że jego udział developerski był znikomy. Za to filmików i informacji z Chrisem pojawiało się dużo...

Gra wygląda ciekawie, ale to jedno zdanie sprawia, że już mam się na baczności, bo to znowu wygląda na żerowanie na sentymencie.

24.08.2017 22:35
odpowiedz
3 odpowiedzi
premium476120
6
Chorąży

Po słabych Pillarsach i jeszcze gorszym Tormencie ... podejdę do tego bardzo ostrożnie

26.08.2017 12:13
Sunbeach81
10
Centurion

Po słabych Pillarsach? :P Chyba jesteś jedyny bo każdy inny zgodny że jedne z najlepszych RPG po starym Baldur's Gate :) A dwójka jest zapowiadana jak najlepsze izometryczne RPG wszech czasów i po tym co na razie dokonali twórcy (materiały video i wywiady) jestem w stanie w to uwierzyć :)

26.08.2017 12:43
banenan_v3.1
0
Pretorianin

bo każdy inny zgodny że jedne z najlepszych RPG po starym Baldur's Gate
Nie każdy. Ta gra to drewno które jest trochę takie jakby ktoś zapomniał że od baldurów minęło 20 lat, i sporo się w grach zmieniło przez ten czas. Gra to typowe średnio ciekawe crgp fantasy, było wiele takich gier.
A dwójka jest zapowiadana jak najlepsze izometryczne RPG
Pierwszego Fallouta nic nie pobije, i nawet nie próbuje pobić. Może poza Planescapem i drugim Falloutem.

26.08.2017 12:45
Gerr
30
Generał

Nie, nie jest jedyny, ba, ta opinia jest wygłaszana przez sporą grupę ludzi. Pillarsy to takie czytadło, żerujące na sentymencie. Fabularnie jest średnio i chaotycznie, postacie są słabe, a tekst czytany, raczej miałki...

post wyedytowany przez Gerr 2017-08-26 12:49:39
26.08.2017 13:52
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
98
Generał

Po słabych Pillarsach

To jeden z ciekawszych erpegów w historii. Fabuła nie jest mistrzowska, ale w gatunku się broni bo erpegi ogólnie ssą jeśli idzie o fabułę. Niektórzy towarzysze są świetni, klimat gry, ciężki, taki mi bardzo pasował. Klasyczny system walki, dobra mechanika, fajna, klimatyczna własna twierdza, możliwość sklecenia ekipy z towarzyszy fabularnych jak i własnoręcznie tworzonych najemników w karczmie.

Ta gra to drewno które jest trochę takie jakby ktoś zapomniał że od baldurów minęło 20 lat,

O ile pierwszy baldur nigdy mi nie podchodził, o tyle drugi wciąż jest w czołówce, więc wiek gówno ma do rzeczy.

i sporo się w grach zmieniło przez ten czas.

Faktycznie, oryginalność świata, dialogi, fabułę, zamieniono na efekty graficzne, "kółeczkowe" dialogi, homoseksualne romanse i poziom trudności dla analfabety - murzyna bez lewej ręki.

Pierwszego Fallouta nic nie pobije, i nawet nie próbuje pobić. Może poza Planescapem i drugim Falloutem.

Z całym szacunkiem dla starego Planescape Torment, ale system walki był tam masakrycznie drewniany, zaś mechanika AD&D była tak okrojona że aż smutno. Pierwszy Fallout jest ok, ale drugi szybko mnie uśpił.

Pierwszego Fallouta nic nie pobije

Uh, Vampire the Masquarade: Bloodlines, Might and Magic VI: Mandate of Heaven, Might and Magic VII: Za Krew i Honor, Baldurs Gate 2, w sumie Morrowinda i Wizardry 8 też cenię wyżej.

26.08.2017 15:12
UncleTusky
70
El Pollo Diablo

Cóż, mówią, że opinie są jak dziura w dupie, każdy ma swoją. Dla mnie Pillarsy to:

- mało wciągająca fabuła, do tego bardzo słabo, jak na Obsidian, poprowadzona - te 3 akty to są prawie 3 osobne gry...
- nudni towarzysze i ich questy (może poza Eder'em - też ironia, sztampowy woj, najbardziej sympatyczny),
- upierdliwe walki na średnim systemie, który do tego zmieniał się na początku właściwie z patcha na patch

DLC troche ratują sytuację. Jednak IMHO ta gra nie ma żadnego startu do Fallouta 1 i 2.

(edit) I żeby nie było - nie mówię, że gra jest zła. Jest przeciętna, średnia, absolutnie nic specjalnego.

post wyedytowany przez UncleTusky 2017-08-26 15:15:23
31.08.2017 10:19
Too Old for Games
3
Junior

Pillars of Eternity jest po prostu średnie w każdym aspekcie.
- Również oferuje masę tekstu, który jest kompletnie bezpłciowy, czasem znajdzie się jakiś ciekawszy wątek, ale generalnie poszli wzorem nowego Tormenta - byle dużo kosztem jakości.
- Towarzysze w miarę ok, szczególnie, że to klasyczny rpg
- System walki i rozwoju postaci przyjemny, choć bez rewelacji
- Przedstawiony świat nudnawy, nie zapadła mi w pamięć żadna lokacja
- System przedmiotów straszny, zero frajdy z szukania - daleko w tyle za takim Baldurem
- Prowadzenie własnej twierdzy czy jak to się tam zwało przyjemne.

Średniak, czym tu się zachwycać.

26.08.2017 14:15
odpowiedz
8 odpowiedzi
banenan_v3.1
0
Pretorianin

Cóż, jak ktoś chce grać w takie same drewniaki jak z przed dwudziestu lat: jego sprawa. Może i się w gównie tarzać.

26.08.2017 14:26
3
Iselor (Łódź)
98
Generał

Ale jakie drewniaki? Bo co, nie ma akcji jak w FPSach i TPP ? Przecież do dzisiaj najlepszy system walki w komputerowym RPG został zaimplementowany w Świątyni Pierwotnego Zła. No tak, to jest pewnie megadrewniak, nie?
Żeby nie było: uwielbiam pierwszego Dragon Age'a, uwielbiam serię Mass Effect, pierwszy Wiedźmin jednak mnie uśpił i teraz po kilku latach ,po przeczytaniu sagi, daje mu drugą szansę. W pozostałe wieśki jeszcze nie grałem, bo chcę po kolei, ale irytuje mnie w tej serii niemożność stworzenia własnego bohatera i dziwny system walki.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2017-08-26 14:28:13
26.08.2017 14:33
DanuelX
75
Kopalny

Jak to w gównie tarzać? Przecież to nie kall of diuti ablo batelfild?

26.08.2017 14:49
banenan_v3.1
0
Pretorianin

Ale jakie drewniaki? Bo co, nie ma akcji jak w FPSach i TPP ?
Nie, nie dlatego że nie ma akcji. Ja wiem czego można oczekiwać od takich gier, a czego nie można. Chociaż czy na pewno? Pierwszy mass effect, wiedźmin pierwszy albo takie soulsy pokazują że można zrobić bardziej dynamiczny system walki, niż to co zwykle.
Przecież do dzisiaj najlepszy system walki w komputerowym RPG został zaimplementowany w Świątyni Pierwotnego Zła. No tak, to jest pewnie megadrewniak, nie?
Tak. W ogóle dobry przykład podałeś, bo to pokazuje problem który ja mam ze sporą częścią crpg: bezsensowne próby przenoszenia na siłę wielu mechanik z gier rpg, na gry komputerowe, gdzie one nie do końca działają. Nie działają w tym sensie, że cierpi przez nie grywalność. Przynajmniej dla mnie. No i jeszcze jest kwestia mierności fabularnej sporej części tych gier, i tego że spora część z nich to typowe, generyczne fantasy którego nie lubię.

26.08.2017 15:11
Iselor (Łódź)
98
Generał

Jak nie do końca działają? System walki w ŚPZ czy Wizardry 8, turowy, z dużymi możliwościami, jest najlepszy, bo taktyczny. Lepsze to niż chaos z innych gier tego typu, bo jednak żeby wygodnie mi się walczyło w Baldurach czy Icewindach, muszę co chwila włączać pauzę.

No i jeszcze jest kwestia mierności fabularnej sporej części tych gier

To co mnie zawsze bawiło to to gdy ludzie mówią że dla nich w cRPG istotna jest fabuła. cRPG to nigdy nie była fabuła, ona stanowi dodatek, tam się patrzy na inne rzeczy: mechanikę, setting, loot, fajne lokacje. To stanowi o sile, nie fabuła. Komputerowe RPG zostało zdefiniowane przez Ultimę, Wizardry i Might and Magic. I mi to pasuje.

i tego że spora część z nich to typowe, generyczne fantasy którego nie lubię

Forgotten Realms sprawdził się świetnie jako setting do gier RPG bo jest fantasy bardzo klasycznym i dającym spore możliwości. Inne gry RPG w konwencji fantasy, raczej starały się o jakąś oryginalność lub w ogóle nie były fantasy.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2017-08-26 15:16:08
26.08.2017 15:53
banenan_v3.1
0
Pretorianin

Jak nie do końca działają? System walki w ŚPZ czy Wizardry 8, turowy,
Tury są jeszcze w miarę ok, czas rzeczywisty, jeśli jest to zrobione tak jak w baldurach, czy innych grach toczących się w czasie rzeczywistym i mających aktywną pauzę, to nie.
To co mnie zawsze bawiło to to gdy ludzie mówią że dla nich w cRPG istotna jest fabuła
Wiem że ten gatunek definiuje mechanika, ale ja jej fanem nie jestem. No i może sobie nie być ważna fabuła, mi jej mierność przeszkadza, zresztą sporo gier ma z nią, albo ze scenariuszem problem. I jeśli gra kupuje mnie rozgrywką, to ok, jestem w stanie przymknąć na to oko, ale jeśli nie, to nie jestem w stanie.

26.08.2017 16:13
Iselor (Łódź)
98
Generał

Nikt nigdy nie mówił że walka w Baldurze czy IWD jest rewelacyjna, ale aktywna pauza ratuje sytuację. Np. jest różnica między chaosem w Pillarsach, drewnem Tormenta a dosyć, bo ja wiem? odpowiednim wyważeniem w Icewind Dale, gdzie walka była dosyć przyjemna. Tury zaś też nie zawsze się udały, czego przykładem Arcanum, niestety.

I jeśli gra kupuje mnie rozgrywką, to ok, jestem w stanie przymknąć na to oko, ale jeśli nie, to nie jestem w stanie.

Tu się zgadzamy bo jednak erpeg jeżeli ma coś schrzanione (grafikę, system walki, optymalizację) musi nadrabiać fabułą, questami pobocznymi, postaciami (Planescape Torment, Arcanum, Vtm: Bloodlines), jeśli zaś fabułę mi przeciętną nadrabia całą resztą (Icewind Dale II, Świątynia Pierwotnego Zła, Fallout w sumie fabułą nie grzeszy, TESy). Jeśli erpeg wszystko ma przeciętne no to.....Jest po prostu przeciętny :)

26.08.2017 16:27
1
Gerr
30
Generał

Stwierdzeniem o tym że liczy się głównie mechanika, wrzuciliście całość LARPów do kosza, opierając się na jednym, dwóch popularnych systemach RPG i udając że cała reszta nie istnieje.

Jak najbardziej fabuła to jeden z ważniejszych elementów RPGa, bo to ona przeprowadza gracza przez świat. Drugą jest kreacja bohatera w tym świecie, która jest również powiązana z fabułą, bo w taki sposób zwykle kreuje się jego charakter (stawiając go w różnych sytuacjach).
Oczywiście można zrobić RPGa, z beznadziejną fabułą i milionem statystyk, tylko nie każdemu się w to będzie dobrze grało, ba, zwykle to nie statystyki trzymały ludzi przy papierowych RPGach, tylko kreatywność mistrza gry i opowieść jaką wraz z nimi kreował. Przynajmniej mi grało się przyjemniej, gdy drużyna robiła coś więcej ponad tłuczenie potworów i rzucanie kostkami, na to co się w walce wydarzy...
Tak więc nie zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami, tyle ode mnie.

post wyedytowany przez Gerr 2017-08-26 16:27:51
26.08.2017 16:42
Iselor (Łódź)
98
Generał

Gerr-----> ależ tak. Ale my mówimy o cRPG. Nie RPG. To różnica. Te gry nie mają ze sobą już wiele wspólnego poza trzema literkami. Komputerowe RPG więcej mają wspólnego z paragrafówkami niż papierowymi RPG, no ale nazewnictwo, dosyć mylne ale lepszego nie ma, pozostało.

Swoją drogą Wizardry, Ultima i Might and Magic i cała horda erpegów wzorowane były na AD&D i rozgrywce w stylu "kopniakiem w drzwi", swoistym dungeon crawlingu. Nikt tu nie oczekuje zaawansowanej fabuły.

26.08.2017 15:18
odpowiedz
Gremlinek
17
Użytkownik

RPG?
Królestwo?
Regalia: Of Men and Monarchs!

27.08.2017 17:07
1
odpowiedz
Dragoon84
26
Chorąży

Biorę (prawie) wszystko, co przypomina Pillars of Eternity/ Divinity Original Sin!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze